Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pub "Felix Felicis"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 17 Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next
AutorWiadomość


Dahlia E. Slater
avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : -2
  Liczba postów : 524
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5106-dahlia-e-slater
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5108-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7187-dahlia-e-slater
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySob Mar 23 2013, 14:52;

First topic message reminder :


Pub "Felix Felicis"

Nie, pub nie jest własnością znanego wszystkim zespołu, aczkolwiek Felix Felicis byli w nim parę razy dając kameralny koncert. Kameralny, ponieważ scena w knajpie nie jest zbyt wielka. Głównie znajdziesz tu obszerny bar z krzesełkami (i oczywiście trunkami!) oraz wygodnymi, miękkimi kanapami dookoła stolików. Wewnątrz panuje delikatny półmrok, acz trzeba przyznać, iż to przytulne miejsce na spotkania z przyjaciółmi bądź drugą połówką!

Piwo kremowe
Kłębolot
Jagodowy jabol  
Miętowy Memortek
Smocza Krew  
Absynt
Beetle Berry Whiskey
Jagodowy jabol  
Różowy Druzgotek
Stokrotkowy Haust  
Malinowy Znikacz
Ognista Whisky
Wino skrzatów

Dyniowe paszteciki
Zapiekane paluszki

Yin i yang
Imbirowa mątwa
Smocze espresso
Chochlikowe cappuccino
Bazyliszkowe Macchiato

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Percival M. Follett
Percival M. Follett

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4912
  Liczba postów : 980
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyPią Sie 09 2013, 11:45;

Percy nie byłby sobą, gdyby odpuścił sobie przyjście na imprezę urodzinową Marceline. Nie chodziło nawet o sam fakt zabawy, ale wielkiej sympatii dla koleżanki, z którą dobrze się dogadywał. Ich relacji nie zmąciły żadne poważniejsze flirty, co w przypadku Percivala wcale nie było takie oczywiste. Co prawda już rano wysłał jej sowę z życzeniami i niewielkim upominkiem, ale z radością pożyczy jej wszystkiego najlepszego jeszcze raz, tym razem osobiście!
W pubie "Felix Felicis" nie był jeszcze nigdy, jakoś zawsze wybierał się do innych lokali, czy to na piwo, czy to na Ognistą albo kawę- zależnie od towarzystwa. Był ciekaw, czy pojawi się jako pierwszy, czy może impreza powoli się zaczyna. Poprawił czarną koszulę, upewnił się, że nie ma zagiętego kołnierzyka i spojrzał w zadumie na słonecznik, który trzymał w dłoni. Miał nadzieję, że Marceline lubi słoneczniki, zresztą chyba wszystkie dziewczyny lubiły te kwiaty! Uśmiechnął się sam do siebie i powoli uchylił drzwi.
- Heeej? Jest tu kto? Goście idą!- zawołał, rozglądając się po lokalu i z uznaniem konstatując, że wygląda naprawdę powalająco.
Powrót do góry Go down


Joshua Williams
Joshua Williams

Student Slytherin
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : hipnoza
Galeony : 157
  Liczba postów : 271
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6277-joshua-williams#177107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6445-allelujah
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7176-joshua-williams#204364
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyPią Sie 09 2013, 15:52;

Coooooooo, to była jedyna myśl Jezusa, gdy sowa obudziła go tym stukotem dzioba o okno.
Impreza, no czemu nie. Co z tego, że wybiła północ. Umył zęby i jako tako próbował ogarnąć swoje włosy. Ale zaraz chwileczkę? Cóż miał na prezent? Przecież nie da jej cennego alkoholu.
Żołądek chłopaka go bardzie potrzebował!
Zwłaszcza że chyba po Japonii (bo teleportujemy się w czasie oczywiście), gdy codziennie piło się aż mózg zaczął się topić w alkoholu. Większości wydarzeń z wycieczki nie pamiętał. Ale to było naprawdę wielkie YOLO. Nie dość, że wyruchał jak tralala swojego wroga pod drzewem, to jeszcze uczestniczył w orgii. Gdyby był katolikiem, to na pewno by się własnie przeżegnał. W dodatku wszystkim nagle odwalało. Joshua miał to jednak gdzieś!
Założył czyste ubrania, przeciągając się ostentacyjnie. Wyszedł z domu (gdzie mieszkali w sumie teraz przyjezdni? W Hogu, który nie jest otwarty?) Teleportował się pod pub, spoglądając jeszcze raz, czy w kieszeni marynarki ma swój mały prezent. Oczywiście było to nic innego jak eliksir antykoncepcyjny, który zabrał jakieś koleżance z domu. Ups, mogą być z tego dzieci.
Jednakże zważając na te zaginanie przestrzeni, Joshua jakby nie widział Filipa, ponieważ jeszcze nie wiemy, jak potoczą się ich losy. Otworzył gwałtownie drzwi, uderzając nimi Percival.
- O sorry stary - skomentował od razu.
Powrót do góry Go down


Clara Hepburn
Clara Hepburn

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
Galeony : 648
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySob Sie 10 2013, 00:19;

I Clara przybyła do Felix Felicis, z łezką w oku wspominając ten pamiętny wypad, kiedy to trafiła na Griga w tym oto właśnie pubie, wylewając smutki po zdradzie Daniela. Uchlała się wtedy do nieprzytomności, ale dzięki uprzejmości Orlova, cała i zdrowa wróciła do zamku, aby spędzić z gryfonem noc na kanapie w pokoju wspólnym i obudzić się z bólem karku tak wielkim, iż miała wrażenie, że ktoś kręcił jej głową dookoła.
Porzucając jednak te wzruszające wspomnienia, przekroczyła próg baru, w drzwiach natrafiając na Joshuę.
- Jak rozumiem, pełnisz rolę kamerdynera witającego gości? - zapytała Australijczyka z uśmiechem, naturalnie nie zauważając Percivala, któremu drzwiami przyłożył Williams.
Pod pachą dzielnie dzierżyła podłużną paczuszkę, w której znajdował się magiczny teleskop; jeśli w gwieździstą noc przyłożyło się go do oka, pokazywał wszystkie konstelacje i gwiazdozbiory, połączone srebrną nitką. Dzięki temu nie trzeba było wytężać wzroku, aby znaleźć te dziwaczne kształty. Poza tym, z pewnością była to wielka pomoc przy nauce Astronomii! Ach ta Clara, prefekt idealny, zawsze myśli o nauce, no nie pogadasz.
Powrót do góry Go down


Joshua Williams
Joshua Williams

Student Slytherin
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : hipnoza
Galeony : 157
  Liczba postów : 271
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6277-joshua-williams#177107
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6445-allelujah
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7176-joshua-williams#204364
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySob Sie 10 2013, 10:17;

Chłopak zgrabnie wyminął Perciego, który chyba stał zahipnotyzowany, bo nic się nie odzywał! Ale przynajmniej Jezus nie dostanie żadnej kary za brutalne potraktowanie go drzwiami. Zaczął rozglądać się po pomieszczeniu, zastanawiając się, dlaczego w ogóle tu się spotkali. Rozumiał urodziny Marcelinki, ale czy cała impreza będzie miała coś wspólnego z nazwą pubu?
- Słono zapłacili, abym Cię powitał! - ukłonił się nisko. Kłamał jak z nut. W zasadzie nie pamiętał nawet imienia dziewczyny! Podszedł do dekoracji, zabierając jednego z balonów.
- Oto Twój prezent powitalny - powiedział do blondynki, odrzucając w kierunku jej dekorację. Na szczęście tym razem jej nie uderzył. Ot co, głupoty gadał. Podszedł do stolika, skubiąc coś do jedzenia. Piękne śniadanie o tej szalonej godzinie. Przeciągnął się ostentacyjnie, spoglądając w kierunku przybyłych.
- Widzę, że Marcelinki jeszcze nie ma, to może chociaż wypijemy za jej zdrowie? - spytał, chwytając za jedną z flaszek. Obracał ją w dłoniach, zastanawiając się, co to jest za trunek. Oby nie sake, podpowiadał mu umysł. Szeroko się uśmiechnął, gdy zobaczył Ognistą Whisky. Coś pięknego.
Wziął trzy szklaneczki ze stołu, nalewając do nich trunku. Lekko chwiejnym krokiem podszedł najpierw do Clary, a następnie do Perciego. Chyba też nie znał jego imienia, więc tylko gestem zachęcił ich do spróbowania. Naprawdę, Joshua powinieneś zacząć brać lecytynę.
Powrót do góry Go down


Percival M. Follett
Percival M. Follett

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4912
  Liczba postów : 980
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySob Sie 10 2013, 11:00;

- Cholera!- warknął Percy, gdy Joshua walnął go drzwiami i pomasował tył głowy, obrzucając Australijczyka mało przyjaznym spojrzeniem. Chwila, czy to nie ten gość, który przerwał mu popijawę z Filipem? I coś bredził o węgorzu? Nie, Percival nie był pewien, zresztą tamtego wieczoru niczego nie był pewien. Na samą myśl poczuł nieprzyjemny dreszcz. Jeszcze nigdy nie obudził się rano tak skacowany jak wtedy.
- Spoko...- mruknął, mierząc faceta spojrzeniem i zastanawiając się, jak on się właściwie nazywa. Nie no, nieważne, byle nie strzelał go więcej drzwiami w głowę, bo Percy do cierpliwych nie należał. Kiedy tak stał za drzwiami i dumał, do pubu wszedł jeszcze ktoś, dziewczyna, sądząc po głosie. Wychylił się zza drzwi i posłał Clarze lekki uśmiech. W sumie to wypadałoby się przedstawić, prawda?
- My się nie znamy... Percival, znany też jako Percy- uśmiechnął się czarująco do Gryfonki i skinął głową Williamsowi, którego teoretycznie znał, ale praktycznie... no cóż, tylko kojarzył.
Pomysł z rozpoczynaniem imprezy bez jubilatki nieszczególnie się Follettowi spodobał. Hej, mają pić za jej zdrowie, składać życzenia i wznosić toasty, a nie dorwać się do alkoholu i opróżnić butelki, zanim zrobią to inni.
- Nie sądzicie, że wypadałoby zaczekać na główną zainteresowaną?- zasugerował Percy, mimo wszystko przyjmując szklaneczkę, ale czując się niezręcznie. W ogóle gdyby nie fakt, że to urodziny Mar, pewnie wcale by go tu nie było. Ostatnio nie czuł się najlepiej sam ze sobą, ale starał się to tuszować. Całkiem nieźle mu szło.
Powrót do góry Go down


Alan Howett
Alan Howett

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja, teleportacja
Galeony : 235
  Liczba postów : 320
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5127-alan-howett#150298
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5130-alanik#150354
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySob Sie 10 2013, 12:27;

Urodziny Marceliny! Którą co prawda Alan słabo znał, ale to zawsze bardzo dobra okazja, aby poznać bliżej. Zresztą jakoś nie uśmiechało mu się ominięcie kolejnej imprezy, choć bardzo był z siebie zadowolony, że opuścił tanabatę. Gdyby tam był, to pewnie i jego dotknęłyby złowrogie czary, a co za tym idzie, po tamtej nocy miałby coś na sumieniu i ciężko byłoby mu zobaczyć się z Jude. Na szczęście wcale nie uczestniczył w tym święcie, zatem był czysty i nagrzeszyć może dopiero dziś (hehe).
Tymczasem przekroczył właśnie próg pubu Felix Felicis, w którym właściwie nieczęsto bywał. W ręku trzymał ładnie zapakowany woreczek ze skóry wsiąkiewki, do którego to woreczka dostęp miał tylko jego właściciel. Oznaczało to, że nikt inny nie może go otworzyć. Super, nie? Marcelince na pewno się podoba. Nie bardzo wiedział, co jej kupić, chciał wyskoczyć z czymś głupim, ale niestety, ostatecznie nic takiego nie znalazł. Do tego dołożył kosz słodyczy, bo każda dziewczyna lubi słodycze, nie? Kanadyjki jeszcze nie było, za to spotkał Clarcię, najlepszą kumpelkę ever, która spełniła jego marzenie o testralach (ale nie pamięta w końcu, czy poleciał, czy nie, bo wątek się zastał, HEHS), w towarzystwie jakichś dwóch fagasów.
- Nie ma jeszcze Marceliny? - podszedł do nich i zapytał, trochę bez sensu, bo przecież widział, że nie jest obecna wśród zebranych. Mógł się przecież pomylić, bo jeden z kolesi, konkretniej Joshua, trzymał w dłoni już butelkę z ogniską whisky. A to nieładnie, zaczynać imprezę bez solenizantki. Więc może po prostu ona gdzieś tutaj jest? Tylko się czai albo poszła po więcej alkoholu!
- Też tak uważam, ale róbta co chceta - poparł słowa Percivala, którego również nie znał, a później wzruszył ramionami i opadł na jedno z krzeseł.
Powrót do góry Go down


Madison Richelieu
Madison Richelieu

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Dodatkowo : metamorfomagia, rezerwowy pałkarz
Galeony : 1827
  Liczba postów : 706
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5525-madison-chloe-richelieu#160262
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5528-madisonowa-sowa#160270
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7198-madison-richelieu
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySob Sie 10 2013, 17:45;

Nadszedł ten piękny dzień, kiedy odbywała się impreza-niespodzianka z okazji urodzin bff Madison, Marcelinki! Z tej okazji dziewczyna założyła swoją nową zdobycz szopingową, śliczną letnią sukienkę (może zdjęcie wrzucę jak mnie wena najdzie), sandałki na grubym obcasie i naszyjnik oraz bransoletkę, którą dostała na swoje urodziny od kochanych Kanadyjczyków. Co prawda cziksy spotkały się już wcześniej, by świętować urodziny Marc i wtedy też Richelieu wręczyła jej swój prezent, ale nie przychodziła z pustymi rękami, dzisiejsza impreza nie jest jedyną niespodzianką dla świeżo upieczonej osiemnastki, ale o tym później, stay tuned!
Mads wkroczyła do pubu jak zwykle energicznym krokiem, od samego wejścia obdarzając wszystkich przyjaznymi spojrzeniami czy odsłaniającymi ząbki uśmiechami, niezależnie od tego czy ich znała czy nie, taka szalona! Humor miała dziś wybitnie szampański, chyba w sumie cieszyła się już z rychłego rozpoczęcia nowego etapu w życiu. Rozejrzała się po wnętrzu, by upewnić się, że jubilatki jeszcze nie ma na miejscu, pomachała po drodze do Jezusa i Clary, ale nie miała czasu do nich podchodzić, bo musiała jeszcze się udać do Percysia, którego wyczaiła gdzieś tam wśród zbierających się gości! Ścisnęła w ręce mocniej drobną paczuszkę i ruszyła do Kanadyjczyka z super poważną sprawą.
- Hej, Percy. Póki jeszcze impreza się nie rozkręciła i w ogóle mamy chwilkę czasu, to czy możemy obgadać te ostatnie wydarzenia? W sensie wiesz, tamto dziwne japońskie święto, na którym działo się pomiędzy nami trochę więcej, niż powinno. – zwróciła się do bruneta, ściszając odrobinę głos, żeby nie słyszeli jej wszyscy dookoła. – Nie mam pojęcia, co w nas wstąpiło, ale to było dziwne i nie powinno się nigdy wydarzyć. Że kiedyś tam wcześniej nam się przytrafiła podobna akcja na melanżu to trudno, pośmialiśmy się trochę, ale nie było z tego powodu żadnej dramy, ale na bogów, dlaczego przydarzyło się nam to drugi raz? W końcu oboje jesteśmy zaangażowani emocjonalnie w relacjach z innymi ludźmi, nie rozumiem jak to się mogło stać i to w takim natężeniu. Czy Ty też czułeś wtedy coś takiego dziwnego, jakby Cię coś spalało od środka? – wyrzuciła z siebie cały monolog i serię pytań, wbijając spojrzenie w klatkę piersiową chłopaka, która była na wysokości jej wzroku i czasami tylko zerkając w jego oczy. Cóż to za niezręczna sytuacja przytrafiła im się na zakończenie wakacji!
Powrót do góry Go down


Percival M. Follett
Percival M. Follett

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4912
  Liczba postów : 980
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySob Sie 10 2013, 21:35;

Na widok Madison Percy jednocześnie ucieszył się i zaniepokoił. Prawdę mówiąc, starał się nie myśleć o tym, co zaszło między nimi w Japonii. Właściwie to do niczego poważniejszego nie doszło, oprócz klejenia się do siebie i namiętnych pocałunków, ale to i tak było stanowczo za dużo. Posłał dziewczynie lekki uśmiech, jednak spoważniał, słysząc jej słowa. Odsuwał od siebie to wspomnienie, nie dlatego, że było niemiłe, ale dlatego że było niewłaściwe i jakby... wymuszone przez jakąś zewnętrzną siłę. W sumie dobrze, że to Richelieu podniosła ten temat. Percy miał ostatnio za dużo zmartwień z własnymi uczuciami i komplikacjami związanymi ze stosunkami ze Stellą, żeby pozwolić sobie na jeszcze jedną niejasną sytuację. Pociągnął ją za łokieć tak, że stanęli razem w jakimś kącie. Dopił swoją Ognistą i odstawił szklankę na stolik.
- Wiem, Mads. Też chciałem z tobą o tym pogadać- westchnął Percival, masując nasadę nosa i czując się cholernie zmęczony. Dzisiaj znowu zastanawiał się nad tamtą sytuacją ze Stellą... zwykle nie miał zwyczaju zadręczać się wspomnieniami, ale tym razem było inaczej. A teraz jeszcze to... ech, trzeba było nie jechać do Japonii.- Mam opinię jaką mam, ale zwykle nie dobieram się do przyjaciółek, które w dodatku są dziewczynami moich kumpli... Zaszło coś dziwnego, niewłaściwego, ale przecież ani dla mnie, ani dla ciebie nie miało to znaczenia. To znaczy... wiesz, nie miało podtekstu uczuciowego i tak dalej... Tak, mnie też coś spalało i odbierało mi resztki rozsądku, więc...- spojrzał na Madison z wahaniem, mając nadzieję, że dobrze zrozumie jego intencje-... więc może uznajmy sprawę za niebyłą i nie wracajmy do tego? Co ty na to?- widząc, że dziewczyna wpatruje się raczej w jego klatkę piersiową niż oczy, poczuł się odrobinę pewniej. Dla nich obojga ta chwila była głupia i niezręczna, ale przecież naprawdę nic nie zmieniła! Delikatnie uniósł jej podbródek jednym palcem i spojrzał w oczy, uśmiechając się spokojnie.
- Maddie, z mojej strony jesteś rozgrzeszona. Jeśli ty mnie rozgrzeszysz z tamtej dziwnej sytuacji, to nie mamy się czym przejmować. Uwielbiam cię, aniołku, ale nie będę próbował odbić Riverowi. Poniekąd jestem z Zoe, zresztą nie jesteśmy sobie pisani, już to ustaliliśmy, prawda? Nie wiem, czy zauważyłaś, ale wszyscy się raptem zaczęli do siebie lepić, więc może to był jakiś eliksir czy czar? Nie wiem. W każdym razie z mojej strony nic się nie zmieniło- zapewnił ją z rozbrajającym uśmiechem, po czym delikatnie uszczypnął w nos, chcąc rozładować atmosferę.
- Uroczyście przysięgam, że to zostanie między nami zawsze i do końca świata, w porządku?
Powrót do góry Go down


Marceline Delacroix
Marceline Delacroix

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 244
  Liczba postów : 452
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5569-marceline-ava-delacroix
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5573-poczta-marceline
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7266-marceline-delacroix
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySob Sie 10 2013, 22:06;

Mówią, że osiemnaście lat kończy się tylko raz w życiu. W świecie czarodziejów niestety nie było to żadne specjalne wydarzenie, bo pełnoletność osiągało się wraz z dniem siedemnastu urodzin, ale co za różnica. Urodziny to urodziny. A swoje dzisiejsze Marceline nie miała wcale spędzić zamiaru jakoś wyjątkowo, chociaż trudno zaprzeczyć temu, że planowała dogadzać sobie od samego rana. Tak też zrobiła, śpiąc do późnych godzin południowych, pałaszując na śniadanie uwielbiane naleśniki z jagodami i BIAŁĄ CZEKOLADĄ, a później sama dla siebie kupując jakieś tam akcesorium do gry w Qudditcha. Kiedy wróciła do wynajmowanego na te kilka dni przed rozpoczęciem roku pokoiku, na parapecie niewielkiego okna stały już trzy sowy. Jedna była od rodziców, standard. Drugiej nie znała, a trzecia... trzecia to była Moragg, którą poznała od razu. Co tu ukrywać, że to przesyłkę od niej otworzyła jako pierwszą, mimowolnie uśmiechając się sama do siebie na widok niesamowitej szklanej kuli, która po wstrząśnięciu ukazywała burzowy krajobraz (a Marcelinka przecież tak kochała burze!) oraz krótkiego listu. Rodzice przekazali jej nieco szablonowe życzenia i wysłali trochę pieniędzy, a trzeci ptak przyniósł wiadomość od Percivala, który mile zaskoczył ją pamięcią o jej urodzinach. Dopiero co był kwiecień, przyjechała do Hogwartu, a tu już tyle miesięcy minęło. No nic. Po paru godzinach sama (ach, ale z niej kuchareczka!) przyrządziła sobie już niestety nie tak dobry jak śniadanie obiad i powoli zaczęła szykować się na umówione spotkanie z Filipem. W sumie to miało być niby z okazji jej jubileuszu, ale równocześnie bardzo ciekawa była tych wszystkich akcji, jakie odbyły się w Japonii, bo od jego rozstania z Lailą jakoś nie było okazji, aby dłużej z chłopakiem o tym porozmawiać. Ubrała mało zobowiązującą, jasną sukienkę z drzewnym motywem, zupełnie przecież nie mając pojęcia, że jej szczery przyjaciel bardzo ten motyw lubi, hehe. Biedna nie była na bieżąco z wpisami Obserwatora, choć już przecież tyle o nim słyszała. Trzeba chyba zacząć go czytać, panno Delacroix! Na nogi wsunęła najzwyklejsze, czarne baleriny, bo rzecz jasna nie paradowała w tych stylowych bucikach ze zdjęcia. Z marynarką też nie, dla uzupełnienia. Mieli spotkać się w jakimś pubie, do którego dotarła bez większych problemów. Nie miała przy sobie zegarka, chociaż czuła, że mogła się trochę spóźnić. Miał na nią czekać przed wejściem, ale może faktycznie przyszedł wcześniej? No nic. Pchnęła drzwi, a tu nagle... NIESPODZIANKA! Fiflak najwidoczniej drugi raz zabawił się w organizatora niezapowiedzianych przyjęć, tym razem z jakimś Krukonem, którego niestety nie znała. Na razie! I nie powiem, żeby ją to wszystko nie zszokowało, bo na początku miała raczej głupią minę. Nie trwało to jednak długo, bo roześmiała się wdzięcznie, patrząc na wszystkich przybyłych. Kurde, najgorsze było to, że nie wszystkich kojarzyła.
- Jeeejku, dziękuję wam, cudowni jesteście! - powiedziała, ściskając każdego po kolei, witając się i robiąc inne wprowadzające rzeczy. Naprawdę nie mogła wymarzyć sobie lepszych przyjaciół. Dlatego stanęła dłużej przy panu Stone, przytulając go chyba najmocniej.
- Kocham cię! Nie musiałeś tego robić głupku, serio! - na razie trochę dziwnie czuła się w towarzystwie, z którego niektórych przedstawicieli nie znała nawet imienia, ale who cares! To akurat teraz nie było ważne.
Powrót do góry Go down


Filip Stone
Filip Stone

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : pałkarz, kpt
Galeony : 716
  Liczba postów : 658
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5551-filip-stone#160789
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5558p15-fifi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8421-filip-stone#238190
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyNie Sie 11 2013, 18:18;

Filip był super organizatorem imprez! Mógłby ją zrobić nawet w środku lasu i byłoby wspaniale. Hłe hłe. Ostatnio chyba za bardzo polubił spędzenia (aktywnie!) czasu na łonie natury. Po wpisie Obserwatora jego znajomi zaczęli mu troszkę dogryzać z tymi drzewami i w ogóle, ale on traktował to z dużym przymrużeniem oka, mając jednak nadzieję, że szybko zapomną. Wraz z kolejną porcją plotek od Obserwatora. Chyba, że ten upatrzył sobie Filipa, jako swą nową gwiazdę. No cóż...! Młody Stone nie miał zamiaru być gwiazdą Hogwartu, ale jak zwykle mu się nie udało. I patrzcie, wciąż jest skromny.
Czemu postanowił zrobić tą imprezę z Krukonem, którego chyba nawet zbytnio nie kojarzył? Może ze względu na taką zbieżność imion? Całkiem możliwe. Załóżmy, że Filip nasłuchał się, jaki to z Phillippa niesamowity organizator wszystkich melanżów. Poza tym, potrzebował dobrej miejscówki, bo to w końcu urodziny jego Marceline, musiał się postarać. A Krukon ładnie poprosił właściciela pubu, no i w porządku.
Chłopcy uwijali się, jak dwie pracowite pszczółki i niedługo pub przybrał zupełnie inny, imprezowy wystrój! Tak jak należy. Filip w tym całym zamieszaniu nawet nie zauważył, że pojawił się tu także i Joshua, ale gdyby zauważył to pewnie by się przejął chłopczyna. Teraz był pochłonięty rozmową z Phillippem na temat całej niespodzianki. W końcu chłopcy kazali się wszystkim ukryć , by naprawdę zaskoczyć Marceline.
Nie musieli zbyt długo siedzieć pod stołami i takie tam, bo dziewczyna postanowiła nie spóźniać się i już po chwili mogli wyskoczyć z wrzaskiem "NIESPODZIANKA", a Filip omal nie walnął się przy tym głową w stół. Uśmiechnął się do Mar szeroko i objął ją mocno, całując w oba policzki.
-No wiesz! Tylko raz kończy się osiemnastkę. Czujesz się teraz staro?- wyszczerzył zęby w jeszcze szerszym uśmiechu, tak że rozbolała go szczęka. -To wszystko dla ciebie- dodał, już spokojniej, pokazując ręką na pub.
Powrót do góry Go down


Philippe Lorrain
Philippe Lorrain

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 29
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyWto Sie 13 2013, 14:17;

Gdy wszyscy szykowali się na niespodziankę dla Marcelinki, on rozmawiał z Fifim, po czym gdy tylko zaczęły się życzenia, żywo poszedł do kuchni, szykować dzieło swojego życia. Chyba każda dziewczyna marzy o tym, by to facet siedział w kuchni, a tu proszę nie dość, że to nie jej facet to jeszcze robi to z własnej, nieprzymuszonej woli. Ten świat się stacza, naprawdę nic tylko złapać się za głowę z przerażenia. W końcu w XXI wieku to dziewczyny chleją i imprezują, a faceci próbują być romantyczni czy coś. Normalnie dwa tysiące lat tradycji zaprzepaszczone, eh... Współczesność.
No w każdym razie jak już zadecydował, że zrobi tę imprezę dla dziewczyny, którą ledwo kojarzy, to jakoś wszystkie takie pierdoły zaczęły rzucać mu się w oczy. Było to zabawne, w końcu jak każdy wie gotowanie nie jest jego najmocniejszą stroną. A robienie tortów? To już w ogóle abstrakcja! W końcu niektórzy mają chociaż wprawę z dzieciństwa, gdy robili jakiś z mamą, ciocią czy babcią, a on nic. Celie jedyne czym go z dzieciństwa 'obdarowała' to ciągłymi lekcjami tańca. Na szczęście tort będzie świetny, bo właściciele pub'u nie dość, ze zgodzili się wynająć lokal, to w dodatku pomogli w robieniu ciasta. Wspaniali ludzie! Uczniowie powinni zdecydowanie częściej odwiedzać to urokliwe miejsce. Lorrain poleca!
Największy problem krukon miał jednak z tym, jakie ciasto zrobić. W końcu wiadomo, że typów co niemiara, a on solenizantkę znał pewnie tylko z wyglądu. Tu jednak przydatny okazał się Stone, który po zrobieniu drobnego zwiadu wśród przyjezdnych, dowiedział się o zamiłowaniu Delacroix do OWOCÓW! Świetny gust, bo kawę nie wszyscy lubią, śmietana tuczy, a jakieś pieczone na pewno nie wyglądałoby tak efektownie. Tak więc dokładając ostatnie gałązki porzeczki na boki ciasta, ręce drżały mu niczym fale na morzu.
Poczekał jeszcze, aż wszyscy obskoczą z życzeniami, po czym wjechał z tortem na sale! Oczywiście, w pierwszym momencie nikt go nie zauważył, nie miał zamiaru jednak tak tego pozostawiać.
- Sto lat, sto lat niech żyje, żyje nam... - Zaintonował, jakby nie wiedział, czy to już śpiewali, czy jeszcze nie. Oczywiście, nie miał jakiegoś talentu wokalnego, więc przydałoby się, by reszta mu pomogła. Zapalił jeszcze świeczki, które płonęły różnymi kolorami, co by nie było nudno. Skinął na Stona, który chyba zrozumiał, że powinien się wziąć za rozlewanie szampana czy jakiegoś innego, zacnego trunku. A może miał to już naszykowane? No licho go wie, zniknął jednak Lorrain'owi z oczu.
Wszystkiego najlepszego Słoneczko! Niech ci ten owocowy tort (któy w grze jest większy niż ten na zdjęciu) osłodzi rok, aż do kolejnych urodzin, które na pewno zrobimy jeszcze bardziej udane, niż te!
Pub "Felix Felicis" - Page 2 7375436_owocowy-tort

Jak chcecie to piszcie posty jeszcze jakieś z życzeniami czy coś, tak jakby tego posta nie było. Jutro wyjeżdżam, a wiecie... Organizator musi dopełnić obowiązków. By nie było, że moja postać całkowicie zniknęła, to Marcelinka lub Filip mogą wtrącać co on tam porabia. Tylko nie upijcie go w trupa, błagam <3
Powrót do góry Go down


Scarlett Maya Saunders
Scarlett Maya Saunders

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
Galeony : 627
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyWto Gru 03 2013, 18:25;

Czuła się dziwnie, umawiając się ze swym chłopakiem (jeszcze...) w takim miejscu. Ciężko było mówić w tym przypadku o jakimś spokojnym, a przede wszystkim wolnym od zarazków miejscu. Jednak nie było tak źle - w trakcie dni nauki szkolnej liczebność osób w tej knajpie drastycznie spadała, z wiadomych względów. A Scarlett chciała gdzieś posiedzieć, z dala od hogwarckiego zamku, a jednak wciąż będąc wśród ludzi. Żeby poczuć namiastkę normalności... która ostatnimi czasy była dosyć odległa. Dacie wiarę, że chyba odbudowała swoje stosunki z Mandy? Co prawda to dopiero początek i podejrzewam, że przed nimi jeszcze masę pracy, ale podobno najciężej jest zrobić pierwszy krok... a skoro ten został już poczyniony, to chyba teraz może być już tylko lepiej, czyż nie?
Cóż, niekoniecznie. Właśnie zaprosiła niczego nieświadomego Ceda do knajpy, by powiedzieć mu, że... że to wszystko między nimi nie ma sensu. Kiedy była zdrowa wszystko układało się jak należy, a teraz... teraz to prawie w ogóle się nie widują, bo nie mogą. Wszystko gdzieś ucieka i przybiera negatywny obrót. Oboje są nieszczęśliwi i tkwią w tym wszystkim... nie wiaodmo po co? Saunders chyba zwątpiła w to wszystko, co jeszcze niedawno ich spajało. Byli niemalże nierozłączni, robili szalone rzeczy i cieszyli się z życia. I wszystko się skończyło. Chyba nie chce go dłużej na siłę przy sobie trzymać. Powinien znaleźć sobie kogoś innego. Jakąś drugą, stukniętą dziewczynę, której jedynym otoczeniem nie będzie szpital. O taką na szczęście nie trudno. Gorzej tylko z nią, ale... naprawdę, nasza mała SMS się zmienia. Przekładać cudze dobro nad swoje własne? Oto dowód prawdziwej miłości, przynajmniej w jej przypadku. Nie oglądniecie tego gdziekolwiek indziej.
Kiedy weszła do środka, rozejrzała się niepewnie za znajomą twarzą. Nie dostrzegłszy jej, przeszła spokojnie całą salę, mijając bar i rozliczne stoliki. Uśmiechnęła się blado, siadając przy jednym z nich i zdejmując kurtkę. A zapytana o to, czy chciałaby się czegoś napić, pokręciła przecząco głową. Splotła chude dłonie ze sobą, układając je na drewnianym blacie. Czekała. Wyglądała, jakby oczekiwała już tylko śmierć, jakkolwiek drastycznie to nie brzmi, ale czekała po prostu na najstarszego Bennetta. Jak zwykle uroczo się spóźni, a ona nie będzie w stanie się na niego gniewać. Jak zwykle. Jak zwykle, które się zaraz skończy.
Powrót do góry Go down


Cedric C. Bennett
Cedric C. Bennett

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 30
Czystość Krwi : 10%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 490
  Liczba postów : 486
http://czarodzieje.org/t5248-cedric-casper-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5250-sowka-cedrika
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyWto Gru 03 2013, 20:52;

Natomiast Cedric w ogóle nie czuł się dziwnie! Rozpierała go jedynie radość i ulga, którą odczuwał na samą myśl, iż wszystko wreszcie wraca do normy. Może i pub nie był wymarzonym miejscem spotkania, bo nie dość, iż obdarty z intymności, romantycznej atmosfery i cedowego materaca, to jeszcze bogaty w lepiące się blaty, głośne rozmowy, radosne pokwikiwanie stałych klientów, oraz ukradkowe spojrzenia różnorakich typów spod ciemnej gwiazdy, których brzuszki piwne już dawno zaczęły utrudniać delikwentom wiązanie butów. Tego właśnie Cedric chciał swojej dziewczynie oszczędzić, ale skoro wybrała takie miejsce... będzie dociekał później, co było przyczyną jej wyboru. Nie żeby nasz grzeczny krukonek coś sugerował, nienie, przez myśl mu nawet nie przemknęła żadna łazienka ani własne mieszkanie! Jego bystry umysł nie doszedł też do wniosku, iż Scarlett chciałaby spędzić po prostu trochę czasu w towarzystwie ludzi, empatyczne usposobienie nie podpowiedziało mu, że w przeciwieństwie do niego, Scarlett wcale nie spędziła ostatnich miesięcy wśród znajomych twarzy, w normalnym otoczeniu, pozbawionym fartuchów i zachrypniętych głosów, które już entego z kolei pacjenta muszą uświadomić, że "trzeba zmienić leczenie".
Cedric t ę s k n i ł. Co również uważał za swoją osobistą tragedię, aczkolwiek był pewien, że właśnie się ona kończy. Albo przynajmniej zatrzymuje się do czasu, aż znów SMS będzie musiała wracać do szpitala. O naiwny!
Faktycznie się spóźnił! Ale tylko troszeczkę. Rozejrzawszy się po pomieszczeniu, dostrzegł wychudzoną postać, jakby cień dawnej Scarlett. Tak bardzo przypominała mu tę Saunders z wieży z tego wieczoru, kiedy stwierdziła, iż skoczy. Od tego momentu minęło trochę czasu, ale Bennett musiał zamrugać kilkakrotnie i zaciągnąć się dusznym powietrzem pubu, aby pozbyć się tego dziwnego dyskomfortu, który zaczynał mu towarzyszyć, ilekroć tylko zdołał pomyśleć o tym, że w jakiś sposób, on i jego dziewczyna, mogliby zostać tak bestialsko rozdzieleni, nie wiedząc nawet o swoich uczuciach.
Nie miał na to wpływu, ale widząc swoją ukochaną w tym stanie, krok stał się mniej sprężysty, a uśmiech, jeszcze przed sekundką tak wyraźnie rozświetlający twarz Bennetta, zbladł. Twarz ściągnęła mu po prostu wyraźna troska. Tak, Cedric Casper Bennett naprawdę martwił się o kogoś innego niż o siebie!
- Scarlett. - stwierdził bardzo bystrze i oparł na krzesło na przeciwko swojej dziewczyny, nawet nie ściągając kurtki, próbując zażartować jakoś, jak na niesamowitego kawalarza przystało. Jednakże jedyne co potrafił zrobić, to ująć jej drobne i kruche dłonie, w swoje, które teraz wydawały się przeogromnymi łapskami, w których malutkie kosteczki Scarlett ginęły, niknąc i niknąc...
Obudź się.
- Zamówiłaś już coś?
Powrót do góry Go down


Scarlett Maya Saunders
Scarlett Maya Saunders

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
Galeony : 627
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyWto Gru 03 2013, 23:46;

Dostrzegła to. Chcąc nie chcąc, ale widziała, jak zaraz spochmurniał, jak ona teraz musi okropnie wyglądać, że wzbudza w nim takie, a nie inne uczucia. Po raz pierwszy w życiu nie chciała listości, czy współczucia. Chciała unieść się honorem i znosić wszystko z godnością. Ale nie mogła, kiedy ten wariat był tak zatroskany i przejęty. Ciężko nawet jej było zachować powagę, kąciki ust minimalnie drgnęły, tworząc coś na kształt uśmiechu, widocznego jedynie dla wprawnych obserwatorów i nie mamy tu na myśli tego jednego, konkretnego i wścibskiego Obserwatora. Zaraz jednak sobie przypomniała, że to przecież nie jest ich kolejna randka podczas jej przepustki, tylko to jest... koniec końców, jak to pięknie sobie Scarlett nazwała w myślach. Choć na samo wspomnienie o tym, iż ma coś takiego w ogóle zacząć, robiło jej się słabo. I nagle rosła jej w gardle wielka gula. Ale nie mogła już dłużej zwlekać, po co zabijać ich oboje, trzymając w stanie agonii?
Kiedy usiadł na przeciwko, spoglądała na niego badawczo. Chcąc wychwycić każdy szczegół twarzy, mimikę. Nasycić się tym wyglądem po raz ostatni. Móc odtworzyć każdy milimetr z pamięci, kiedy będą daleko od siebie. I wspominać te piękne chwile, bo to będzie jedyne, co jej pozostanie. Smak w ustach po nadjedzonym daniu, które chciałoby się zjeść do końca, ale nie można. Dla każdego, kto wie, o czym piszę, to napewno jest frustrujące!
Jednakże całość została przerwana słowami Bennetta, na których dźwięk Saunders drgnęła niespokojnie, tak jakby nie spodziewała się, że ktokolwiek się kiedykolwiek odezwie. Ale ciężko siedzieć po takiej długiej rozłące w milczeniu, nieprawdaż? A może ona po prostu wiedziała, że teraz czeka ją nieuniknione? Że wcale nie może się na niego rzucić, wycałować, wyściskać? Tylko musi doprowadzić do czegoś, czego w głębi swego zepsutego serduszka wcale nie chce? Dla jego dobra, dla dobra wyższego? Och, cóż za bzdury... pomyślałaby dawna ślizgonka, która z obecną nie ma zbyt wiele wspólnego. Jak się okazuje, to chyba nawet gorzej, niż było wcześniej.
- Cedric - odparła równie błyskotliwie, starając się brzmieć neutralnie. Jednak wyszło słabo, szczególnie w połączeniu z niespodziewanym dotykiem chłopaka. Speszona i trochę skonfundowana blondynka zabrała zaraz swoje dłonie z rąk studenta, splatając je ze sobą jeszcze mocniej i przyciskając je do samej klatki piersiowej. Miała wrażenie, jakby jego skóra parzyła. Zresztą, odczuwalny ból był w miarę porównywalny.
- Nie, ale możesz coś zamówić jak chcesz - rzuciła po chwili niemrawo, tym razem spuszczając wzrok i błądząc oczami po blacie stolika i po swoich dłoniach. Nie przygotowała się do tej rozmowy. Sądziła, że będzie jej łatwo wymyślić coś na poczekaniu. Ale myliła się. Było cholernie trudno. Serce tłukło jej się jak oszalałe, krzycząc w dodatku NIE RÓB TEGO, ale podstępny umysł szeptał do uszka coś zgoła innego. I to jego zamierzała posłuchać dzisiejszego wieczoru.
Dramat.
Powrót do góry Go down


Cedric C. Bennett
Cedric C. Bennett

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 30
Czystość Krwi : 10%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 490
  Liczba postów : 486
http://czarodzieje.org/t5248-cedric-casper-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5250-sowka-cedrika
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySob Gru 07 2013, 11:01;

Gest Scarlett spowodował, iż Cedric cofnął ręce jak poparzony, wkładając je pod stół. Kiedy zorientował się, że zaczął nimi nerwowo bębnić w spód blatu, włożył dłonie między nogi, jakby bał się, iż zaraz same doskoczą w kierunku Scarlett i ją obejmą. Dopiero po chwili poczuł smak odrzucenia, który jeszcze na początku mieszał się po prostu z szokiem. Jak to, Scarlett go po prostu... odrzuciła?
Ale zaraz zdał sobie sprawę, że ona przecież spędziła tyle miesięcy w szpitalu, że pewnie wkroczenie w starą rzeczywistość jest dla niej szokiem i faktycznie się pośpieszył z takimi... śmiałymi (?) gestami. Że musi dać jej czas, który naturalnie zamierzał jej podarować, w końcu rozumiał! Co tu jednak długo się rozwodzić, zrobiło mu się po prostu tak zwyczajnie przykro. I zły był w dodatku jeszcze na siebie, że tak szybko, jak zresztą zwykle, dał upust swojej impulsywności, nie licząc się z uczuciami Scarlett. Prawda jest taka, że na początku nawet przez myśl mu nie przeszło, że jego dziewczyna może się wzbraniać przed jego najmniejszym dotykiem. Że tyle się zmieniło. Biedny, nieświadomy Cedric nawet nie podejrzewał, że Scarlett chce jeszcze większych zmian.
Damy radę! Zamierzał dać jej tyle czasu, ile będzie go potrzebowała.
Przez chwilę Bennett miał nawet zamiar wybąknąć jakieś przeprosiny, ale w końcu się na to nie zdobył. Chyba pierwszy raz, w towarzystwie Saunders, zdawał się speszony. Zresztą najstarszy Bennett bywał speszony naprawdę bardzo, bardzo rzadko. Brawo, SMS!
- Okej, zamówię. - wzruszył ramionami, żeby pokazać jak bardzo sytuacja jest dla niego normalna i taki z niego menski menszczysna, że się nie przejmuje, ale za to złoży zamówienie, a co! W rzeczywistości wyszło to pewnie dość żałośnie, bo niestety, albo stety, przejmował się naprawdę bardzo. Nie miał jednak problemu z tym, gdzie miało spocząć jego spojrzenie. Wpatrywał się prosto w Scarlett i raz po raz, ponownie, dochodziło do niego, jak wielkie zmiany zaszły w ślizgonce. Nie spoglądała już mu prosto w oczy, ba!, w ogóle nie patrzyła na niego. Kiedy zgasły te ogniki, nieco wyzywające, które zawsze zdawały się odzwierciedleniem charakteru j e g o Scarlett? Co ci ludzie jej zrobili?
Krukon westchnął zrezygnowany, zapewne o wiele głośniej niż zamierzał i wstał od stolika, podchodząc do baru. Jeszcze tak niedawno nie zastanawiałby się w ogóle co do tego zamówienia, po Ognistej i już, teraz natomiast uświadomił sobie, że powinien wrócić do stolika i zapytać się Scarlett, na co ma ochotę...
Po bezsensownym, trwającym osiem minut, wpatrywaniu się w barek, w końcu zamówił dwie herbaty i powrócił do ukochanej, stawiając na stole dzbanek i dwie filiżanki. Zreflektował się też zaraz i wrócił po dwie magiczne saszetki cukru, które cukru mieściły w sobie o wiele więcej, niż można było się po takich kilku centymetrowych saszetkach spodziewać. Taka magia!
- Zawsze bawiły mnie te saszetki, możesz z nich sypać i sypać, a cukier się nie kończy... - złote myśli Cedrika Caspra Bennetta. Biedak naprawdę nie wiedział, jaki temat ma poruszyć. Na usta cisnęło mu się tyle słów, chciał z nią porozmawiać na tyle tematów, opowiedzieć, wypytać... ale to wszystko wydawało mu się nie na miejscu. Jakby jedno nieodpowiednie słowo miało sprawić, iż Scarlett wycofa się jeszcze bardziej.
Dlatego postanowił powiedzieć o saszetkach cukru.
Powrót do góry Go down


Scarlett Maya Saunders
Scarlett Maya Saunders

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
Galeony : 627
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyNie Gru 15 2013, 00:35;

Błądziła niepewnym wzrokiem po blacie, próbując pozbierać rozsypane wszędzie myśli, kiedy kątem oka przyuważyła gwałtowny ruch z jego strony. Podniosła żwawo główkę, by ze zdziwieniem spojrzeć na to, co wyrabia teraz Cedric. Zszokowało ją to nie mniej niż jego, kiedy Scarlett po prostu zabrała swoje dłonie z jego rąk. Szczerze? Spodziewała się czegoś zupełnie innego. Wyluzowanego chłopaka, który zaczyna się śmiać i rzuca gadką w stylu och, co, nie dasz mi potrzymać moich własnych dłoni? Bo, są moje, wiesz? No, w każdym razie czegoś podobnego. Spodziewała się Bennetta Pierwszego Nieustraszonego. Niczym niezrażonego, zachowującego się normalnie, jak zwykle. Jak gdyby za wszelką cenę nie chciał, aby ona, jego dziewczyna, poczuła się podczas tego spotkania inaczej niż zazwyczaj.
Ale pomyliła się, i to bardzo. A to tylko dało jej wyobrażenie, jak bardzo źle między nimi było. Jak bardzo mu nie zależy (o ironio). Jak bardzo go skrzywidziła swoim pobytem w szpitalu. Stali się sobie zupełnie obcy, a on nie zamierzał robić niczego, aby to zmienić. Był speszony, bardzo. Zachowywał się dziko, nienaturalnie. Tak jakby zapomniał o niej, o tym, co przy niej robić. Przygryzła więc wargę, z początku pełna niezadowolenia. Próbowała uspokoić szalejące w głowie myśli, ale było ich zbyt wiele. W międzyczasie krukon poszedł po herbatę, ale cała sytuacja przeleciała jej między palcami. Zupełnie, jakby nigdy nie odchodził od stolika. Wszystko działo się u niej w zastraszającym tempie. Nie zanotowała też rzekomego oczekiwania, nie dotarły do niej słowa o cukrze. Blokada umysłu, otępionego eliksirami, co nie sprzyjało odpowiedniemu rozumowaniu. Nie sprzyjało właściwemu wnioskowaniu, nie sprzyjało zresztą absolutnie niczemu. Jedynie ciszy i mętnemu wzrokowi, utkwionego gdzieś na wysokości twarzy Ceda, która chyba domagała się jakiegokolwiek komentarza, a ten nie nadchodził.
Poczuła się odrzucona, niechciana. Jak gdyby on wcale nie chciał tu przychodzić. Zrobił to może z litości? A może sam chciał to wszystko zakończyć, ale nie miał serca jej tego powiedzieć? W końcu była wychudzoną dziewczyną ze Świętego Munga, takich się nie rani tak od razu na wstępie. Dla nich bywa się delikatniejszym. Ale czyż nie tego chciałaś, Saunders? Czyż nie chciałaś właśnie tego, zerwania? Nie. Ona tego nie chciała, czuła jedynie, że tak powinna postąpić. Dając wolność człowiekowi, z którym wcześniej mieli o czym rozmawiać. A teraz dławili się ciszą, rozpaczliwie próbując złapać oddech i przeżyć. Ale ona podjęła już decyzję. Tylko co z tego, skoro czuła się jak wtedy, pamiętnego wieczora, kiedy Twycross odprowadził ją do dormitorium? Jak dał jej do zrozumienia, że jej nigdy nie będzie dane poznać szczęścia miłości, związku? Pierwszy raz od niepamiętnych czasów ktoś ją wtedy tak zranił. I obiecała sobie, że to się więcej nie powtórzy.
Obietnicy nie dotrzymała.
Miała ochotę uciec, płakać gdzieś po kątach i wyrzucać sobie swoją nieudolność, naiwność i bezmyślność. Nie miała do niego pretensji, że już nie chce. Miała je jedynie do siebie, że znów dała się nabrać, że komuś znów udało się ją zranić. A tak się starała. Tak skrzętnie budowała swój wredny pancerz. I znów go niepotrzebnie otworzyła, wpuszczając nieodpowiednią osobę. Była bliska utraty zmysłów i kulturalnego zachowania się przy stole, ale nie zrobiła absolutnie nic, co mogłoby ją zdradzić. Nie drgnęła ani o milimetr, jej twarz nie wyrażała absolutnie niczego, poza pozorną obojętnością. Jedynie oczy, spojrzenie utkwione w krukonie na zaledwie parę sekund wyrażało ogromną masę bólu i istnego huraganu szalejącego we wnętrzu Scarlett. Aleś ty głupia. Tylko to teraz słyszała, niepomna na rozpaczliwe nawoływania rozumu, aby uciekać jak najdalej.
- Sądzę, że to, co między nami jest, a w zasadzie czego nie ma, to nie ma sensu - wyrzuciła z siebie nagle, niczym robot, zupełnie bez emocji, które uwięziła na łańcuchu gdzieś pomiędzy żołądkiem a gardłem. Taka tam luźna uwaga odnośnie cukru, right? Ta, cholernie. Aż chce się wyć.
Chwyciła dłonią gorący kubek, nie zauważając nawet, że parzy. I trzymała go kurczowo, próbując nie odkręcać dopiero co wypowiedzianych słów. Bo zaraz, gdy dotarły one do jej uszu, zabrzmiały tak okropnie, że chciała Bennetta przepraszać, błagać o wybaczenie i jeszcze jedną szansę. Żałosne. Jak dobrze, że zatrzepotała rzęsami, odganiając głupie łzy cisnące się do oczu. Jak dobrze, że chwyciła to cholerne naczynie. Jak dobrze, że znów wbiła wzrok w blat. Zamierzała nie patrzeć, jak odchodzi. A jego słowa ulgi, że to rewelacyjny pomysł i że go popiera, zamierzała zaraz wyrzucić ze swojej świadomości.
A potem umrzeć. Genialnie.
Powrót do góry Go down


Cedric C. Bennett
Cedric C. Bennett

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 30
Czystość Krwi : 10%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 490
  Liczba postów : 486
http://czarodzieje.org/t5248-cedric-casper-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5250-sowka-cedrika
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyNie Gru 15 2013, 14:24;

Ohohoh, oni mieli wybitny talent do opacznego rozumienia swoich intencji. Historia zdawała się zataczać koło, Scarlett i Cedric zdawali znów się mijać, będąc tak blisko rozwiązania, które znowu pozwoliłoby się cieszyć im sobą nawzajem, teraz natomiast... cóż, trudno im to wszystko będzie poukładać.
Gdyby tylko wiedział, w jaki sposób SMS odebrała jego reakcję i jakiej oczekiwała, gdyby tylko wiedział... zapewne z początku potrafiłby sobie tylko rwać włosy z głowy, niezdolny do jakiejś innej, bardziej sensownej odpowiedzi. Tymczasem jednak tylko starał się opanować te naturalne odruchy, które rozkazywały mu usiąść nie na przeciwko, ale obok, wziąć Scarlett w ramiona, najlepiej wtulić twarz w jej włosy i posiedzieć chwilę bez ruchu. Jako jednak, że bez ruchu i słowa długo by nie wytrzymał, ucałowałby ją lekko, aby wypytać o wszystkie poprzednie miesiące, o to, czy tęskniła, jak się czuje, co mówią lekarze, co jadła, będąc w szpitalu, o kolor jej szpitalnej koszuli, o ludzi, których poznała, o to, czy jest jej trudno.
Słowem, wypytywały o wszystko, wszystkiego był ciekaw, zwłaszcza, że pragnął poznać czynniki, które wpłynęły na obecny stan Scarlett. I aby je jakoś zwalczyć! Prawdę mówiąc jednak, raczej miałby świadomość, że jedyny ewentualny czynnik, który mógłby efektywnie zwalczyć, byłby kolor jej nocnej koszuli. Był taki bezradny!
Sam natomiast nie miałby jej za wiele do opowiedzenia, podejrzewał, że Scarlett raczej nie chciałaby słuchać o litrach przyswojonego alkoholu, czy zawalonych egzaminach, które z różnym efektem ostatnio próbował poprawiać.
to nie ma sensu
Usłyszał jakby podsumowanie swoich myśli, które było jednak użyte w zgoła innym kontekście. Cedric siedział przez chwilę, bezmyślnie wpatrując się w Scarlett, jakby dopiero docierało do niego, że nic z rzeczy, o których przed chwilą myślał, nie wydarzyło się. W rzeczywistości musiał poradzić sobie ze znaczeniem słów, wypowiedzianych przez swoją dziewczynę (?), których sens dotarł do niego dopiero za trzecim rozbrzmieniem ich echa w krukońskim umyśle.
I jeszcze ten obojętny wyraz twarzy, odbijający się też w oczach Saunders. Wszystko wydawało się tak nierealne, że gdyby do pubu wszedł Drake z przebraną za Christiana Shivera świnią na smyczy, która w dodatku mówiłaby głosem Elliotta, przyjąłby ją z całkowitym spokojem i obojętnością, taką, z jaką przyjmuje się fakt, iż w kącie stoi wieszak.
W dodatku Bennett również poczuł się oszukany. Rozczarowanie stopniowo zalewało jego organizm. Czekał tyle miesięcy, aby dowiedzieć się, że to koniec? Że Scarlett ma wrażenie, że uczucie między nimi się wypaliło? Zrobiło mu się niedobrze, oczy zaszły mgiełką i wyłącznie siłą woli powstrzymywał się, aby nie zanurkować pod stół i nie zwymiotować na swoje buty. Jeszcze tego tylko brakowało, żeby zwymiotował na buty Scarlett, o proszę.
Jak mógł dopuścić do tego, że uczucia Scarlett do niego się wypaliły?
Ah, no tak, nie było cię przy niej, kretynie.
Tylko dlaczego ich uczucia nie zostały odebrane równomiernie? Wszystko byłoby tak, jak to właśnie przedstawiała Scarlett, tymczasem miało to wyglądać w ten sposób, iż Cedrik zostanie po prostu ze złamanym sercem. On, Cedric Bennett. Rewelacja. Nigdy więcej zobowiązań. Stało się to, czego kiedyś się tak obawiał, z tym, że kiedyś odrzucenie nie bolałoby aż tak, naprawdę, aż w sposób fizyczny. Czuł się tak żałośnie... W pierwszym odruchu oczywiście miał zamiar wszystkiemu zaprzeczyć, błagać Scarlett, by jeszcze raz to przemyślała, aby dała mu drugą szansę. Żeby znowu chciała go pokochać, o to prosił, o samą chęć. O jeszcze trochę czasu, by mógł się z tym wszystkim pogodzić, bo teraz był po prostu w ciężkim szoku, co swoją drogą nie było aż tak złe, bowiem w czarną rozpacz wpadnie dopiero za jakiś moment. Chyba. O ile już w tym szoku nie pozostanie, niezdolny do odczuwania innych emocji. O proszę, niech tak się stanie!
Po paru sekundach, może minutach, doszedł jednak do wniosku, że jedyne, co mógł już teraz uratować, to swoja duma. Nie zmusi Scarlett, żeby go pokochała, na nowo, bo wciąż miał nadzieję, że kiedyś faktycznie żywiła do niego prawdziwe uczucie - szkoda, że teraz już nie mógł być pewien. Nie chciał już przeżywać tych katuszy, które polegały na wpatrywaniu się w obojętną, niemalże nieruchomą dziewczynę.
- Nie ma, chyba tak, już nie, nie ma - zaczął się plątać, ale zaraz też zrezygnował.
Co ty pierdolisz? Powinien teraz rzucić jakimś tekstem rodem z dziewiętnastowiecznych romansów ALE MOŻEMY TEMU NADAĆ SENS SCARLETT, MUSIMY TYLKO TEGO CHCIEĆ, ale nie zdobył się na nic innego, jak tylko potwierdzenie swojej winy, którą widział w tym, iż przyczynił się do wygaśnięcia uczuć ze strony Saunders. - Spierdoliłem Scarlett, przepraszam. - szkoda, że nie dodał chociażby marnego "mnie wciąż zależy tak samo", ale przypomniał sobie w porę, że duma duma duma, ratuj chociaż ją.
Powrót do góry Go down


Scarlett Maya Saunders
Scarlett Maya Saunders

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
Galeony : 627
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyNie Gru 15 2013, 18:49;

Niestety, znów się zagalopowali ze swoimi przemyśleniami i odczuciami, zapędzając się wzajemnie w kozi róg. To była pułapka bez wyjścia, tak przynajmniej czuła się Scarlett. Powiedziała A, musi teraz powiedzieć B. Nie mogła zacząć tego wszystkiego odkręcać, bo w sumie po co? Żeby znów patrzeć, jak Cedric się z nią męczy? Jak nie potrafi się przy niej swobodnie zachowywać? Nieważne, że to ona go pierwsza odrzuciła, tak naprawdę. Głupio sądziła, że on też tego chce. Tylko nie może zebrać się na odwagę. A to, co mówił i robił tylko utwierdzało ją w tym mylnym przekonaniu. Zupełnie tak, jakby każde z nich się niesamowicie zmieniło podczas tych kilku miesięcy i żadne drugiego nie poznawało. Cóż, nie da się ukryć, że w przypadku tej oto blondynki była to najszczersza prawda. Zginęła gdzieś w szpitalnych korytarzach dawna, kochana przez jednych i nienawidzona przez drugich Saunders. Teraz stała się swoim własnym cieniem, gdzieś tam delikatnie łopoczącym na wietrze, rozmywającym się w powietrzu. Odchodzącym do zapomnienia. Nie na to zasługiwał. Powinien być z kimś, z kim będzie mógł się normalnie spotykać, nie musząc umierać ze strachu, czy aby na pewno jego dziewczyna jeszcze żyje, czy może odeszła w nocy w zaświaty. Co za bezsens.
Zupełnie jak to, że siedzieli tutaj teraz, każde ze złamanym sercem, goryczą w ustach i rozpaczą we krwi. Nie potrafili się porozumieć, właściwie odczytać sygnałów, które każdy z nich chcąc nie chcąc rozpaczliwie wysyłał. Ona w spojrzeniu, on w gestach i słowach. Kiedy ten mur zdążył się tak rozrosnąć? Kiedy pokonanie go stało się czymś niewyobrażalnym dla każdej ze stron? Ona nie wiedziała, nic nie wiedziała, chciała po prostu zniknąć, nie musieć odczuwać tego cholernego bólu, jak gdyby ktoś przeprowadzał na niej operację bez znieczulenia. To takie d r a m a t y c z n e. Miała zaledwie siedemnaście lat, a czuła się stara jak świat. I przeżywała to rozstanie, jakby Bennett miał być jedynym mężczyzną na ziemi. Jakby to było nienormalne, że ludzie się rozstają. Jakby wszyscy w tym wieku wierzyli w miłość po grób. Nonsens. Ale ona właśnie tak czuła, jakby... jakby to był po prostu koniec. Koniec wszystkiego.
Tkwiła w bezruchu, oczekując na to, co nieuchronne. Potwierdzenia się doczekała, co prawda bardzo chaotycznego, ale jednak zrozumiałego. Bolało niczym siarczysty policzek w twarz, ale nie drgnęła. Czekała już tylko na to, że odejdzie, zostawiając jej rozszarpane uczucia i kompletną bezradność. I zabierając wszystko co miała. Na Merlina, ona teraz już naprawdę została sama...
Jednak dodał coś takiego, co wstrząsnęło jej ciałem, objawiającym się w niespokojnym ruchu głową. Patrzyła teraz na niego nic nie rozumiejąc, za to ponownie wachlując żywo rzęsami, co zapewniało jej względną stabilność jeżeli chodzi o niezamienianie się w fontannę bezsensownych łez. Tylko dlaczego ją przepraszał? Że musi odejść i tak będzie lepiej? Cóż, niepotrzebnie. Ona rozumie. Wszystko rozumie...
- Nie twoja wina, że jestem chora - szepnęła, znów ukrywając wzrok gdzieś na blacie. Gwałtownie też zabrała czerwoną dłoń z parzącego kubka i wcisnęła ją pod udo, próbując oziębić ją powierzchnią kanapy, na której siedziała. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego, co powiedziała i potrząsnęła energicznie głową, jakby to miało sprawić, że Cedric nie połączy ze sobą faktów, albo w ogóle uda, że nie słyszał tego, jak bardzo się zdradziła. - Idź już - dodała więc głośniej, chcąc brzmieć bardziej zdecydowanie. Jednakże głos powoli odmawiał posłuszeństwa i załamał się w połowie tego jakże szalenie rozbudowanego zdania. Chciała zostać sama.
Na wieki wieków.
Powrót do góry Go down


Cedric C. Bennett
Cedric C. Bennett

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 30
Czystość Krwi : 10%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 490
  Liczba postów : 486
http://czarodzieje.org/t5248-cedric-casper-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5250-sowka-cedrika
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyNie Gru 15 2013, 22:17;

Oboje mieli wielką skłonność do nadinterpretacji. Ced gotów był zaryzykować nawet wniosek, że równomiernie z tym, jak on starał się coraz bardziej, zapał SMS malał, jakby to on go jej odbierał, a każde, dotychczas wypowiedziane przez nią słowo, gotów był teraz wspomnieć i przypisać mu całkowicie inne znaczenie. Niestety, nawet gdyby przeanalizował to, co w mniemaniu Scarlett, im nie wyszło, nie mógł już teraz tego zmienić. Pomijając ostatnie miesiące, jeszcze chwilę temu, Cedric nie zmieniałby w swojej relacji ze Scarlett nic, nawet tego feralnego początku ich związku, a teraz natomiast, gotów byłby poświęcić wszystko, aby to się tak nie kończyło. Ale cóż mógł zrobić, skoro Scarlett go najzwyczajniej w świecie nie chciała, nie kochała i w ogóle chciała skończyć to wszystko jak najszybciej, zresztą jak łatwo można było wywnioskować z krótkiego "idź już"? Nie miał prawa jej do niczego zmuszać. Ba, przecież nawet nie chciał! Chciał, żeby była szczęśliwa, nawet jeśli miała być szczęśliwa bez niego?
Gdyby jednak istniał jakiś sposób, aby zmusić Scarlett do tego, aby go pokochała... hmm, stop!
Skoro parę miesięcy rozłąki stało się dla Saunders i jej miłości do jego osoby zbyt trudną przeszkodą... czuł się tak niesamowicie oszukany. Tak, to był koniec, dosłownie. Może chociaż kiedy Cedric stąd wyjdzie, zamarznie w jakimś rowie. Może wpadnie w zaspę i znajdą jego zwłoki na wiosnę. Albo nie, niech nie znajdują. Cierpiętniczy wyraz twarzy, który odmalowałby się na świetnie zachowanych, zamarzniętych zwłokach, zapewne zmusiłby wszystkich do zadania sobie pytania, co skłoniło go, do pozostania w owej zaspie i słowo daję, od wersji, iż został porzucony przez dziewczynę za którą szaleje, wolałby taką, że po prostu zachlał się na śmierć, mając lat dokładnie 20. Dramatyczna śmierć.
Zaraz, zaraz Cedric, "idź już", nie były jedynymi słowami Scarlett! Poprzednie wydały mu się chyba aż tak absurdalne, że skupiony na rozlewającym się po ciele odrzuceniu, nie przywiązał do nich wagi. Jakby IDŹ JUŻ przekreśliło całą poprzednią wypowiedź dziewczyny. Mimo wszystko, Bennett ujrzał jakby światełko w tunelu, które jeśli okaże się jedynie jakimś cholernym złudzeniem optycznym, naprawdę doprowadzi biedaczynę do zanurkowania w zaspę.
- Wiem przecież, że to nie moja wina - odparł powoli, ale zaraz zdał sobie sprawę, że wyszło to dość buńczucznie, a i ton jego głosu daleki był od łagodnego. To jednakże wina tylko i wyłącznie wewnętrznego roztrzęsienia, nie był przecież zły na Scarlett. Nie celowo sprawiła, iż przestało jej na Cedriku zależeć, może nawet się o to nie prosiła. Ale tak wyszło i oboje musieli się do tego jakoś przystosować. Tak bywa, życie się zmienia, sztuką jest się przystosować do nowej sytuacji, prawda? Saunders radziła sobie z tym wyjątkowo dobrze, z jaką obojętnością traktowała to zerwanie! Zazdrościł jej tego opanowania i wisimitomizmu, który zawsze zdawał mu się swoją własną domeną.
Szkoda tylko, że nie próbował przypatrzeć się Scarlett dokładniej, dojrzeć to niejednoznaczne spojrzenie, które miało mu zakomunikować, że i ślizgonka nie chce żadnego rozstania.
- Przepraszałem za te uczucia, które kiedyś w tobie były, a teraz znikły. - uściślił. Skoro już grają w otwarte karty...
o ironio.
Powrót do góry Go down


Sarah El. Pauths
Sarah El. Pauths

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animag (wilk)
Galeony : 291
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296
http://thoughts-of-the-certain-girl.blogspot.com/
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyPon Gru 16 2013, 23:25;

Wchodząc do baru byłam pewna, że się nie upije. Chciałam zapamiętać ten wieczór, a alkohol by raczej mi w tym nie pomagał. Skierowałam się w stronę kanapy, która znajdowała się zdala od reszty przebywających tam gości. Usiadłam z boku, widząc że chłopak poszedł zamówić napoje. Miałam taką nadzieje że to zrobi, inaczej bym się zwyczajnie upokorzyła. Nie miałam zielonego pojęcia na temat trunków, tak no przecież nie miałam w zwyczaju czytać etykietek pomiędzy piciem bez umiaru, a późniejszym kacem. Nienawidziłam następnych dni po imprezach, kończyły się bólem wszystkiego, rzyganiem i suchą buzią. Od jakiegoś czasu nie doprowadziłam się do takiego stanu, i byłam z tego dumna. Odruchowo zaczęłam stukać palcem w swoje kolano. Widząc nadchodzącego Thomasa rozpromieniłam się.
- A jednak jesteś, myślałam że uciekłeś! -Nie wiedząc czemu zaczęłam się śmiać. -Siadaj. - Poklepałam miejsce koło mnie jak w tych serialach z lat siedemdziesiątych. Wzięłam od niego trunek i położyłam go na stoliku.
-Może się poznamy? Tak właściwie to nic o sobie nie wiemy. - Stwierdziłam, ale przecież to prawda. Co oni o sobie wiedzieli? Że są miłośnikami sów i jak się nazywają? Było to trochę żałosne, ale jakoś mi nie przeszkadzało. Oparłam się, i czekałam aż coś powie.

Kochany, czekam 3 dzień :* No pisz, pisz.
Powrót do góry Go down


Scarlett Maya Saunders
Scarlett Maya Saunders

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Dodatkowo : rezerwowy pałkarz, wężoustość
Galeony : 627
  Liczba postów : 1439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4683-scarlett-maya-saunders
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4687-sms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7174-scarlett-maya-saunders
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySro Gru 18 2013, 18:53;

Nadinterpretacje miały to do siebie, iż zaczynały się piętrzyć, przeplatać i ostatecznie siejąc zamęt i zniszczenie w głowach biednych, młodych ludzi. Którzy chcieli ze sobą być, ale jednak brak podstawowych zasad komunikacji im to uniemożliwiał. Tak samo interpretacja Scarlett jego późniejszych słów, zachowania i przede wszystkim tonu, który jej się nie podobał, ani trochę. Szorstki, pretensjonalny - idealnie odzwierciedlający złość, jaką czuł na dziewczynę. A przynajmniej tak ona to wszystko widziała. Miała wrażenie, jakby się zmniejszyła i była ledwo widoczna na tle tej kanapy, na której siedziała. Niesamowicie dziwne uczucie. Być kimś innym. Szarą myszką, bojącą się wszystkiego, nawet samej siebie i swoich uczuć. Zero pewności siebie, zero zdecydowania, buntowniczej postawy i arogancji. Może to nie ona? Może to ktoś się tylko za nią podaje? I rozwala jej związek? Cóż, w sumie jego i tak już nie było...
Położyła czerwoną dłoń na blacie stolika. Na płasko. Drugą odgarnęła blond włosy. Wpatrywała się w chłopaka siedzącego naprzeciwko, jednak żadna mądra myśl nie przyszła jej do głowy. Wręcz przeciwnie. W jej mózgu zrobił się korek, wzrok tępo próbował przekazać to, co widzi, ale bez żadnego skutku. Czas jakby się na chwilę zatrzymał, a ludzie dookoła rozmyli się w nieokreślonej przestrzeni. Czuła się winna, czuła się źle. Ale cały czas próbowała się głupio pocieszyć, że to dla jego dobra. To wszystko robi dla jego dobra. Tak, na pewno tak.
Chciała zaraz żywo zaprzeczyć, nawet otwierała już usta, lecz te się bezwolnie zamknęły. Próbowała jeszcze parę razy, wyglądając jak ryba usiłująca złapać powietrze. Ale za każdym razem jej rozsądek wydawał rozkazy wszystkim mięśniom, aby zakazały jej się odzywać. Biedna, zmanipulowana przez własny organizm Saunders. Jego największa niewolnica.
Z tego wszystkiego poczuła, jak robi jej się słabo, obraz przed oczami zaczyna wirować. Oparła się bezładnie na oparciu kanapy i zamrugała gwałtownie. Przyłożyła dłoń do czoła, jakby ten gest miał pomóc w skupieniu się na tym, co się dzieje. Chyba zapomniała wziąć ostatniego eliksiru. A może to emocje działają autodestrukcyjnie.
Wstała, delikatnie się chwiejąc i czując, jakby nogi miały się pod nią zaraz ugiąć i niezgrabnie ominęła stolik, gdzie siedział Cedric. Nie potrafiła przeprowadzić tej rozmowy po ludzku. Samopoczucie pogarszało się z minuty na minutę, a ona nie potrafiła nic z tym zrobić. Podpierała się rękoma o ściany, aż w końcu wydostała się na zewnątrz. Silny podmuch zimnego wiatru chwilowo przyniósł ulgę. Pozorną.
Czas zacząć nowe życie.
W szpitalu. Zabawne!

z/t
Powrót do góry Go down


Thomas Alexander Hill
Thomas Alexander Hill

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySro Gru 18 2013, 22:02;

Pić, czy nie pić? N dobra, to oczywiste. Teraz jeszcze pytanie co? Może jakiś alkohol? W sumie, miał ochotę na sok pomarańczowy, wszak gentleman (no, a do nich się zaliczał) nie zwykł pijać przed południem, zatem.. O! przepraszam, było dokładnie wpół do drugiej. Widocznie stracił poczucie czasu. Zatem? Może jednak jakieś piwko? Nie.. Sok będzie lepszy. No, ale trzeba myśleć o Sarze, prawda? Więc może piwo i soczek? A może coś mocniejszego i soczek? Albo dwa razy soczek? Dwa razy coś mocniejszego?
Te oraz inne dylematy towarzyszyły mu, kiedy stał przy barze. Nie będę ukrywał, że trochę czasu mu zeszło na zastanowieniu. Tak bardzo trochę, że w końcu zapomniał o tym, że nie wie gdzie usiadła a. jego koleżanka. Miał nadzieję, że jakoś na widoku. W końcu szukaj wiatru w polu, prawda? No właśnie. Poza tym. Jakoś nie bardzo miał ochotę na zabawę w podchody. Widać to nie był jeden z lepszych dni młodego Hilla. I z pewnością, nie mógł go zaliczyć do w pełni udanych przynajmniej na razie. Wracając jednak – dwa piwa. Optymalnie. Po jednym dla każdego i do domku. Znaczy dormitorium ona, a on na spotkanie z matką. Tak bardzo szczęśliwie.
- Spokojnie, spokojnie. Nie uciekłem. – powiedział, uśmiechając się – Prędzej powiedziałbym, że zabłądziłem. – dodał, zajmując wskazane przez nią miejsce. Istotnie usiadła nieco na uboczu. Zdziwiło go to zachowanie, bo w końcu nie można powiedzieć, iż lokal świecił pustkami, no, ale miejsca było aż nadto. Zostawmy to. Będzie o tym myślał potem, teraz ważniejsza była ta chwila, ostatni bastion Hillu dzisiejszego dnia. Bo potem po spotkaniu z mamą, to już nic nie będzie takie samo. Tak wiem, dramatyzuje i co gorsza odbiegam od tematu.
Popijał więc swojego browarka, zastanawiając się, co też tej dziewczynie odpowiedzieć. Nie bardzo wiedział, co ma rzec. Przecież jeśli jej powie, że jest niedoszłym kobieciarzem, chce być łamaczem serc niewieścich itd., to biedna jeszcze go wyśmieje. – A co chciałabyś wiedzieć? – zapytał wykrętnie, bowiem serio nie miał pomysłu na dłuższą wypowiedź. No, a jak wiemy na pytania lepiej odpowiadać.
Powrót do góry Go down


Sarah El. Pauths
Sarah El. Pauths

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animag (wilk)
Galeony : 291
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296
http://thoughts-of-the-certain-girl.blogspot.com/
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptySro Gru 18 2013, 22:31;

Upiłam łyk piwa, i wróciłam do chłopaka. Hmm... co ja bym chciała o nim wiedzieć. 
-Lubisz może Quidditch? Ja niebza bardzo, a za to uwielbiam latać na miotle. Wiem bardzo dziwnę, lubię wyzwania. -Mrugnęłam do chłopaka.
Tak, to było dziwnę. Ale taka prawda, nie widziałam sensu latana za piłeczkami, ale widziałam sens w lataniu na miotle a to inna bajka. Ten wiatr we włosach, to niebezpieczeństwo no i oczywiścię adrenalina która była wspaniała. Upiłam kolejny łyk. Ból głowy który wcześniej mi towarzyszył już powoli zniakł. No i dobrze. 
- To może coś o sobie powiem. Co ty na to? -Zaśmiałam się pod nosem. - No to tak, na pewno zauwarzyłeś że lubie zwierzęta, a jeśli nie to się dowiedziałeś. Uwielbiam czytać książki, pasjonuje się wilkołakami, hipogryfami i zwierzętami magicznymi. Są bardzo ciekawe ne uwarzasz?- Mówiłam i mówiłam. Czasami zastanawiałam się co powiedzieć ale a mnie to nie było trudne. Wiedziałam co lubie. 
A jak jesteśmy w temacie. Zwierzęta te zaciekawiły mnie jak sama stałam się jednym z nich. Maniakalnie szukałam wiadomości o nich, całymi dniami siedziałam w bibliotece i czytałam, aż spostrzegłam że straciłam panowanie nad sobą.
Ale wracając do naszego spotkania. Thomas się wachał, nie wiedział co powiedzieć. A nie wyglądał na takiego co mało mówi. 
- Napij się, może się rozgadasz. -Zachichotałam i troche się do niego przybliżyłam. Co mi szkodziło? Czekałam aż odpowie. Widać było że albo nie miał ochoty być tam ze mną, lub miał zły humor. Oby dwie opcje były dla mnie rozczarowaniem, i było to po mnie widać.
Powrót do góry Go down


Thomas Alexander Hill
Thomas Alexander Hill

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyPią Gru 20 2013, 00:35;

Milczał, rozważając nad tym, co powiedzieć dziewczynie. Jego kreatywność, tamtego dnia była na naprawdę niskim, by nie powiedzieć zerowym, poziomie. Serio, nie bardzo miał ochotę zabawiać się w konstruowanie dłuższej wypowiedzi, w końcu dziś spotkanie z matką. Zabawne, jakie to było nieuchronne. Nie dość że musiał się z nią spotkać, to w dodatku nie mógł przestać o tym myśleć. Ech..życie było do dupy. Ale tylko czasem, bo poza tym nie narzekał. Było całkiem znośnie i wesoło. No, ale jemu zawsze było wesoło. Często podejrzewano go nawet o zażywanie jakiś substancji psychoaktywnych, czy inszych tego typu specyfików. Niestety, on po prostu taki był. A że dziś zgaszony.. nieważne, przyjdą takie dni, gdzie jak zwykle będzie wszędzie i nigdzie jednocześnie.
Na propozycję dziewczyny, skinął głową, jakby przyzwalająco. Tak, mogła zabrać głos, nie zostanie to źle odebrane. Thomas słuchał jej z wielkim zaciekawieniem, zwłaszcza kiedy spytała o Quidditcha, dodatkowo mówiąc o swoim stosunku do latania. – Na miotle.. – pomyślał, nasłuchując uważnie.
- Ciekawą jesteś osobą. – odkłada łając od ust kufel pełen piwa. Ciekawe, że sięgnął po niego, dopiero kiedy powiedziała by to zrobił. Aż tak go wciągnęła do rozmowy? Niee. Niemożliwe. Nie dzisiaj. Poza tym.. była do niego podobna. Zbyt podobna.. Z takimi ludźmi nie można się kłócić, mieć zabawy widząc ich przerażone miny i w ogóle. No, ale może nie była taka zła, w końcu znał ją niespełna godzinę. Dobra, nie wyciągajmy pochopnych wniosków, tylko dlatego, że mamy zły humor. Tak Thomas. Wszystko będzie dobrze, pójdziesz na obiad, najesz się za pięciu i wrócisz do Hoga.
- Generalnie to interesuje się chyba wszystkim. – zaczął nieśmiało. Nie bardzo wiedział, co ma rzec. Co wypadałoby rzec. Normalnie miał gotowe mowy na takie okazje, tylko jakoś nie bardzo z tym dzisiaj. ZAPOMNIAŁ TEKSTU. JAK ON MÓGŁ?! – Również lubię latać na miotle. Niesamowite przeżycie.. kiedy jesteś w powietrzu.. lecisz i w ogóle.. od zawsze to kochałem.. – powiedział cicho, nieco rozmarzony, uśmiechnięty radośnie, jak to mają w zwyczaju ludzie, przypominający sobie jakieś miłe momenty ich życia i tak dalej. – Poza tym.. Lubię adrenalinę. Bez tego nie ma życia. No i.. Uczę się w Hogwarcie? – rzucił niespiesznie. Szczególnie ostatnią część, która miała być zdaniem twierdzącym, lecz intonacja skłaniała odbiorcę w kierunku pytania. I słusznie, bowiem Tom nie do końca wiedział, czy warto o tym wspominać. – No i.. Matko nie wiem. Jeśli chcesz coś wiedzieć, to pytaj. – zarzucił dziewczynie – Przepraszam.. mam gorszy dzień. – dodał po chwili, na powrót zajmując się swoim piwem.
Powrót do góry Go down


Sarah El. Pauths
Sarah El. Pauths

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : animag (wilk)
Galeony : 291
  Liczba postów : 572
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6998-sarah-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7004-poczta-sary-pauths
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7163-sarah-el-pauths#204296
http://thoughts-of-the-certain-girl.blogspot.com/
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyPią Gru 20 2013, 08:05;

Wsłuchiwałam się w to co mówił. Byliśmy nawet podobni. Nadal miałam smutną minę, ale po woli chciałam się uśmiechnąć. 
- Ciekawą tak?-Przegryzłam wargę słysząc te słowa. Ciekawe co we mnie takiego ciekawego, myślałam. 
Oparłam się łokciem o kolano słuchając dalszej jego wypowiedzi. Lekko się jąkał, ale uśmiech na jego twarzy stopniowo się pokazywał. Dzisiejszy dzień mnie trochę zadziwił, a z powodu że byłam jakoś smutna. Zawsze byłam przesadnie wesoła ale co poradzisz, wiedziałam że on też taki jest, nawet nie umiał długo być smutny MUSIAŁ SIĘ UŚMIECHNĄĆ, i dobrze po co być smutnym? Mamy jedno życie i trzeba z niego czerpać. Oczywiście lubiłam siedzieć w bibliotece, na łące sama bez tych cholernych ludzi, ale to dlatego że człowiek w końcu nie wytrzymuje i musi zostać sam. Lubiłam wszystkie imprezy, no może nie wszystkie niektóre były słabe, ale większość, lubiłam być na "alkoholowym haju" ale tylko dla tego że wyłączał mi się mózg. Nie musiałam myśleć, tłumacz cobie czegoś, planować po prostu to robiłam i to było wspaniałe. Nienawidziłam tylko dnia później, film się przewija i niektóre wspomnienia wracają, a to było straszne widzieć to wszystko i jeszcze pokazać się na ulicy masakra...
-Uczę się w Hogwarcie? Tak, tak uczę się tam. -Zaśmiałam się lekko z jego wypowiedzi. Jakoś powiedział to jak by do końca nie wiedział czy tam się jeszcze uczy, czy już może nie
Nie byłam pewna czy powiedzieć mu w jakim domu jestem, ale jest ryzyko jest zabawa. Ale przecież jeśli okaże się z Slythu to nic się nie stanie, z resztą co ja bredzę jest wspaniałym facetem i gówno będzie mnie obchodzić z jakiego on jest domu. I po co ja o tym w ogóle myślę? Przecież moi przyjaciele w większości są z innych domów i chyba najwięcej ich z Slythu. Ludzie są tam fajni, i niektóry uprzejmi, a nawet nie chamscy. Nie ma nad czym się zastanawiać, Thomas był na prawdę uprzejmy i za bardzo mnie to nie obchodziło z jakiego domu jest. 
-Hufflepuff, hej. -A jednak wspomniałam o tym, poszłam kompletnie na żywią, na końcu chyba nie wiedziałam co dodać więc zbliżyłam się do chłopaka i podałam mu rękę.-Ja też mam słaby dzień, ale może go lekko ulepszymy? Nie mam pojęcia jak, ale nie lubię być smutna - Puściłam mu oko, nie odsuwając się. Po chwili wzięłam głębszy łyk z kufla aż został mi wąs z piany którego nie zauważyłam.

Pisz, pisz Thomasku. Pisz pisz ;*
Powrót do góry Go down


Thomas Alexander Hill
Thomas Alexander Hill

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill
Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 EmptyNie Gru 22 2013, 00:18;

Ciekawą.. Czemu była ciekawą osobą. Już konstruował jakieś logiczne argumenty w głowie, na wypadek gdyby o to zapytała. W końcu, on by spytał. Bo i czemu nie? W końcu. O takich sprawach zawsze fajnie rozmawiać. – Tak. Ciekawą. – powtórzył, łapiąc za kufel. – Masz niecodzienne zainteresowania. A to czyni Cię ciekawą osobą. – dodał, uśmiechnięty. Po chwili znowu przechylił naczynie. Jakoś tak dziwnie się poczuł, kiedy dostrzegł, że z ich dwojga tylko on nieustannie popija. To chyba nie był dobry znak. Chyba! BOGOWIE! TO NA PEWNO NIE BYŁ DOBRY ZNAK! JESZCZE BIEDNA POMYŚLI, ŻE JEST JAKIMŚ ALKOHOLIKIEM, ALBO CZYMŚ INNYM W TYM RODZAJU?! I CO WTEDY?! Pozostanie mu pić samemu. A tego by nie chciał. Nie, no nie groziło mu to. W końcu, miał kilku przyjaciół, z którymi lubił wyjść na piwo. Choć trzeba przyznać, że niezwykle rzadko to robił. Znaczy pił. Dziwne, bo dość często imprezował. Chodził na imprezy. Albo inne zakrapiane wyjścia. Mimo to niezwykle rzadko sięgał po alkohol. Może to dlatego, że niezbyt mu jeszcze smakował?
- Doprawdy? Ja też! – uśmiechnął się, słysząc jej słowa. Dziwne, że jej nie kojarzył. Chociaż.. z drugiej strony. Ta szkoła była zbyt duża, żeby kojarzyć wszystkich, sorry. Ale moment, moment, moment.. Ona?! Ona?! Ona z Huffu?! Serio..?! – Jesteś Puchonką?! – niemal krzyknął, słysząc te słowa. Natychmiast się ożywił, przyglądając bacznie. Zlustrował ją od stóp do głów. Niezbyt ją kojarzył, czy to z pokoju wspólnego, czy innych tego typu bajerów. Ciekawa sprawa. Naprawdę, bardzo ciekawa..
Gdy usłyszał propozycje dziewczyny, tylko uśmiechnął się delikatnie. – Kochana Saro. Z chęcią największą. W sumie wiesz, my Puchoni musimy trzymać się razem w tym strasznym świecie pełnym zła. – powiedział, śmiejąc się. Podobnie do dziewczyny złapał za naczynie i dość szybko, zdecydowanie, opróżnił znaczącą część kufla. A gdy zobaczył pianę nad ustami dziewczyny, jedynie skwitował to uśmiechem, pokazując jej mniej lub bardziej udolnie, że coś jej zostało.
- Więc. Na którym roku jesteś? - zapytał nagle ni z tego, ni z owego.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Pub "Felix Felicis" - Page 2 QzgSDG8








Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty


PisaniePub "Felix Felicis" - Page 2 Empty Re: Pub "Felix Felicis"  Pub "Felix Felicis" - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pub "Felix Felicis"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 17Strona 2 z 17 Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pub "Felix Felicis" - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
-