Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Deptak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Cedric C. Bennett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 10%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 490
  Liczba postów : 486
http://czarodzieje.org/t5248-cedric-casper-bennett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5250-sowka-cedrika
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5249-nazwa-przykuwajaca-uwage
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Deptak  Deptak - Page 4 EmptyCzw Mar 21 2013, 11:48;

First topic message reminder :




Często w trakcie podróży do/z Hogsmeade uczniowie robią sobie tutaj przerwę. Nie brakuje tu zieleni, ławek i kamiennych stołów z ustawionymi na nich magicznymi szachami czarodziejów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptySob Wrz 29 2018, 16:58;

To dopiero musiałoby być wygodne - starać się spełniać wyłącznie własne oczekiwania względem siebie. Przeskakiwać poprzeczki, które stawia się samemu sobie, bez patrzenia na innych i na ich sukcesy bądź porażki. Bardzo chciałbym móc tak robić, zajmować się tylko i przede wszystkim sobą, zamiast starać się dogodzić każdemu w moim towarzystwie i dlatego poniekąd patrzyłem na Winter z podziwem przez wszystkie te lata - zdawała się posiąść wszelkie tajniki tej wiedzy i umiejętnie ją stosowała w życiu, przynajmniej w moich oczach i w moich wyobrażeniach o niej. Bo pewności co do tego, jaka była i co kryło się za jej jasnymi tęczówkami nigdy nie miałem. Ja sam byłem człowiekiem wielkich woli, lecz kiepskich czynów. Los zdawał się nie iść po mojej myśli... cóż, praktycznie zawsze, nieustannie zsyłając na mnie kolejne przeszkody i nieprzyjemności. Choć jakiś czas temu jeszcze próbowałem się buntować, z przykrością stwierdziłem, że prostsza droga prowadzi przez podporządkowanie i przypasowanie się do formy, którą już ktoś dla mnie odlał. Choć dopasowana - bardzo niewygodna.
Papieros pomagał ukoić kołatanie serca i choć na chwilę odciągnąć myśli o niepowodzeniu. Dym mieszał się w powietrzu z unoszącym się nade mną swądem porażki, oczywiście czysto metaforycznie. Czułem się jak gówno - za dużo wrażeń naraz.
- Wiedziałem - odparłem zgodnie z prawdą, ponownie zerkając na fotografię dziecka. Mimowolnie się uśmiechnąłem. - Ale wciąż nie mogę się przyzwyczaić - westchnąłem cicho, po czym zdecydowałem się w końcu schować zdjęcie w bezpieczniejsze miejsce, z którego nie wypadnie. - Najstarsza? - rzuciłem pytająco, patrząc na nią z boku kątem oka. Ot tak drążyłem temat, na dobrą sprawę nie wiedziałem zupełnie nic o jej rodzinie. Kojarzyłem, ze ma młodszego brata - Rieux nie dał by nikomu przejść obok niego obojętnie. Poza tym jednak jej korzenie były dla mnie zagadką nie mniejszą nic cała ona.
Po kilku chwilach podjąłem finalnie decyzję, że liść, nadal tkwiący w moich ustach, faktycznie nie był mi już do niczego potrzebny. Ostrożnie wyjąłem go i spojrzałem na niego, trzymajac krótki ogonek listka między dwoma palcami. Cały aż błyszczał od śliny, a mnie na ten widok przeszedł dreszcz delikatnego obrzydzenia.
- A byłem tak blisko... - Nie chciałem jej obwiniać, wszak nie wiedziała, lecz żałowałem tak rychłego końca mojej przygody z animagią. - Ty też żujesz? - zapytałem jeszcze. Może dlatego nie paliła - połączenie tytoniu i mandragory było rzygogenne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Winter Rieux

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 143
  Liczba postów : 433
https://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
https://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
https://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
https://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptySob Wrz 29 2018, 17:22;

Nie miała żadnych powodów do stawiania sobie poprzeczek.
Równie dobrze (czy aby na pewno?) mogła kompletnie zrezygnować ze studiów i zwyczajnie się poddać; pozwolić na to, by rodzice przejęli nad nią kontrolę, bo przecież tak teoretycznie było wygodniej. Nie zmienia to faktu, że sama chciała do czegoś dojść w życiu, uwolnić się od fałszywości macochy oraz ojca, którzy to starali się uprzykrzyć jej życie w jak najlepszym wówczas wydaniu. I, no cóż, udało im się to nieźle; wystarczy spojrzeć na to, jak wiele blizn przecina manufakturę skóry dziewczyny, obecnie wystarczająco dobrze zakrytych; pod ubraniem lub tatuażem, w zależności od preferencji. Czy było się czym chwalić? Podobno każdy taki ślad jest oznaką męstwa podczas walki - czy za walkę można uznać brak możliwości obrony przez przeciwnikiem oraz zwyczajne zbieranie batów za pomocą sprzączki od paska lub czarnomagicznych zaklęć? Nawet swojemu najgorszemu wrogowi nie życzyła, by spotkało go to, co ją w wakacje, kiedy to zetknęła się z zaklęciem Cruciatus na własnej skórze. Po prostu nie. Ten ból zmasakrował ją od środka na tyle, że wydawała się być od zewnątrz jeszcze bardziej oschła i chłodna, jakby rzeczywiście reprezentowała najmniej lubianą porę roku - zimę.
Szczególnych planów na życie nie miała na samym początku, chociaż z czasem zatraciła się w tworzeniu różdżek, dopasowywaniu pod indywidualne preferencje klientów. Właśnie po tym roku będzie mogła udać się na stanowisko aurora; o ile ją w ogóle przyjmą, oczywiście. W przeciwnym wypadku nadal pozostawało jej dopasowywanie drewna oraz rdzeni, a jeżeli z tej roboty wyleci; no cóż, będzie musiała się po prostu przeprowadzić. Gdzie? Pewnie poza obszary Wysp Brytyjskich, a najlepiej tak, by nikt jej nie znalazł. Bała się jednak, że ta decyzja doprowadzi do degradacji rodzeństwa; chciała mieć na oku pod tym względem swoją siostrę, co nie zmienia faktu, iż z roku na rok coraz trudniej było mieć z nią kontakt poprzez Deimosa.
- Być może - rozpoczęła, jak zwykle, nie mogąc normalnie dokończyć jakiegokolwiek zdania, nadając ostatnim słowom największego wówczas sensu - kiedyś się przyzwyczaisz. - dokończywszy, wzięła głęboki wdech, kiedy to wiatr delikatnie uderzył o membranę jej skóry. Pogoda była dzisiaj zaskakująco łaskawa: nic nie wyglądało na to, by miało się zepsuć, chociaż magia potrafi być równie dobrze kapryśna. - Owszem. - odpowiadając prosto, pewnie Dear kojarzył doskonale jej brata, tak cholernie trudnego do strawienia, że aż sama miała ochotę wymiotować na jego widok. Nie zmienia to faktu, że nadal łączyła ich prawie ta sama krew; nawet jeżeli dostawał wszystko to, co najlepsze pod nos, kiedy ona wówczas musiała się męczyć z pokojem, w którym ogrzewanie nie działało, zaś ściany wilgotniały podczas ulew. Jeszcze istniała siostra, wyjątkowo odmienna od całokształtu rodziny, dziecinnie niewinna oraz świadoma granic między dobrem a złem. Rzadko kiedy można było jednak spojrzeć na nie razem na korytarzu; czasem się zdarzał ten cud i rozmawiały, wówczas Winter zdawała się być trochę inną osobą.
- Zawsze możesz spróbować ponownie. - po części czuła się winna, ale również postawa Caluma była niczego sobie. Wiedziała, że istnieją różne cechy osobowości, na szczęście chłopak potrafił nie obwiniać jej o zaistniałą sytuację; to świadczyło o nim dobrze. Chociaż wyładowanie złości wydawało się być równie kuszącym rozwiązaniem, widok liścia jakoś nie zachwycał Winter. - Nie. - odpowiedziawszy prosto, skierowała ślepia na własne ręce, których to paliczki były zdeformowane. - Chociaż w przyszłości - całkiem możliwe. - może warto zaryzykować? O ile się Dear nie wygada, to dobrze by było, żeby to pozostało małym sekretem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptySob Paź 06 2018, 14:01;

Prawdopodobnie miałem się za jakiś czas przyzwyczaić. Za miesiąc czy dwa posiadanie bratanicy będzie dla mnie zupełnie normalne i nie będę robił z tego wielkiej afery, nie będę się dziwił, że mój brat stworzył nowe życie. Ten cud poczęcia nagle zaczął mi się jawić jak zjawisko nie z tej ziemi - to dość śmieszne biorąc pod uwagę moje wychowanie w otoczeniu magii, jeszcze bardziej zaskakującej i zdecydowanie niebezpieczniejszej, że postrzegałem poród jako coś niemożliwego.
Kiwnąłem głową, przyjmując do wiadomości tę informację. Było to już coś, co mógłbym z pewnością stwierdzić o Winter i wykluczyć prawdopodobieństwo zbieżności nazwisk - miała młodsze rodzeństwo. Nie było to nic wielkiego, może nawet wcale nieznaczącego, lecz uchyliła rąbek tajemnicy o tę odrobinę, bym mógł poznać jakiś fakt o jej osobie i życiu. A potem zrobiła to jeszcze raz, choć z pewną nieśmiałością i niepewnością, patrząc we własne dłonie, zamiast w moją twarz. Uśmiechnąłem się pod nosem, spoglądając na rosnące naprzeciw wysokie drzewa, których gałęzie nosiły na sobie całą masę pożółkłych, oblanych szkarłatem liści. Czy czułem złość? Trochę tak, lecz nie skierowałem jej na Winter - prędzej na los, który nieustannie rzucał mi kłody pod nogi. Czy mój brak determinacji do ponownego rozpoczęcia całego procesu świadczył o mnie jako o słabym człowieku?
Możliwe.
- Nie, chyba podziękuję. Wolę normalny smak fajek - stwierdziłem, siląc się nieco na żartobliwość w tej odpowiedzi, skutecznie skrywając brzmienie goryczy w głosie. - Oby poszło Ci lepiej niż mi - rzuciłem jeszcze, spoglądając na nią z boku i wypuszczając z ust ostatni haust nabranego w płuca dymu. Następnie sięgnąłem po różdżkę i stuknąłem w ledwie tlący się niedopałek, zamieniając go niewerbalnie w niewielki, szarawy guzik, który wrzuciłem do kieszeni spodni. - Muszę spadać, zajęcia - rzekłem, rzucając jej przelotne spojrzenie i podnosząc się z ławki. - Trzymaj się - dodałem na koniec, po czym ruszyłem w kierunku zamku.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Winter Rieux

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 143
  Liczba postów : 433
https://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
https://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
https://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
https://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyNie Paź 28 2018, 15:10;

24.10.2018 - pełnia.

Pełnia.
Pełnia była właśnie tego dnia. Tego finalnego dnia mogła, po niemalże całym miesiącu, od pełni do pełni, zastosować uroków pierwszej przemiany. Czy się stresowała? W pewnym stopniu - owszem. Nie wiedziała, czy przypadkiem listek nie wyleciał z ust i tym samym nie stracił swoich cennych właściwości; jego gorzki posmak panował w buźce zbyt długi czas, niemalże jedną dwunastą całego roku. Aczkolwiek udało jej się, a przede wszystkim wytrwała, kiedy to próbowała pokonać własne słabości oraz stać się po prostu silniejsza. Wydostała się zatem z Hogwartu, uciekła, przemknęła wśród korytarzy okrytych nikłym, słabym wręcz światłem; dostając się tym samym na ścieżkę, na jedną z dróg, gdzie mogła w spokoju przyjrzeć się gwiazdom oblegającym niebo, które, mimo chłodnej nocy, było niezwykle piękne. Może jej poczucie wartości pod względem sztuki nie znajdowało się w rewirach typowego zainteresowania, aczkolwiek mogła stwierdzić, że ta noc była po prostu spokojna. Spokojna oraz zarazem wietrzna. No cóż, nie mogła odkryć bez większych błędów rachunkowych pogody; ta po prostu nieraz miała własny kaprys, żyła życiem pozbawionym stabilności, znajdowała się na bardzo cienkiej granicy, która to decydowała o następnym dniu. Musiała
zrobić krok do przodu.
Czekała jednak na pomoc. Pomoc, o którą poprosiła listem, o którą starała się, gdyż wiedziała, że jest to osoba obeznana mniej lub bardziej w temacie, który ich obydwojga dotyczył. Winter nie zamierzała w żaden sposób rozpoczynać bez kogoś, kto byłby w stanie zainterweniować, kiedy to rzeczy przestałyby iść po myśli. Oparła się zatem o drzewo, o miejsce, które to było charakterystyczne z jednego, małego względu.

@Calum O. L. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyPią Lis 02 2018, 15:11;

Ja sam, choć początkowo miałem ochotę rzucić listek w cholerę, nie spocząłem w swoich staraniach. Jednak świadomość rychło zbliżającej się pełni wcale mnie nie cieszyła. Że niby miesiące żucia jakiegoś listka miały przygotować mnie do przemiany w animagiczną formę? Choć nieustannie zgłębiałem wiedzę i ćwiczyłem, miałem wrażenie, że stałem w miejscu i ani o cal nie przesunąłem się ku osiągnięciu sukcesu w dziedzinie animagii. Wszystko to było niezwykle frustrujące - ile jeszcze miałem poświęcić?
Nic dziwnego, że przy tylu moich złamaniach i wahaniach Winter mnie wyprzedziła. Otrzymawszy od niej list, westchnąłem cicho, odchylając się w fotelu. Rozejrzałem się po mieszkaniu, by zlokalizować rzucony gdzieś płaszcz, po czym podniosłem się i zacząłem zbierać do wyjścia. Ciążyło mi pewnego rodzaju poczucie beznadziei - dlaczego innym się udawało, a mnie wciąż nic nie wychodziło? Zepchnąłem to jednak na tył głowy, skupiając się bardziej na tym, że powinienem być w gotowości. Winter nie chciała mnie tam bez powodu - byłem potrzebny i w razie potrzeby musiałem się spisać na medal. Z tą myślą opuściłem mieszkanie i teleportowałem się do Hogsmeade.
Szedłem, już z daleka wypatrując postaci Krukonki, pocierając dłonie o siebie, by wytworzyć w nich choć odrobinę ciepła. Pogoda pogarszała się z dnia na dzień, a dziś nie wiadomo czy nie będzie padało. W oczy rzuciła mi się oparta o drzewo sylwetka.
- Cześć - rzuciłem krótko, gdy znajdowałem się wystarczająco blisko, by nie miała problemu ze zrozumieniem moich słów. Rozejrzałem się na boki. - Chcesz próbować tu, czy idziemy gdzieś indziej? - spytałem, zwyczajnie ciekawy, czy było to nasze miejsce docelowe, czy wyłącznie miejsce zbiórki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Winter Rieux

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 143
  Liczba postów : 433
https://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
https://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
https://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
https://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyPią Lis 02 2018, 15:57;

Pogoda
rzeczywiście nie dopisywała.
Aczkolwiek Winter była gotowa, niezależnie od tego, jaka atmosfera panowała w otoczeniu. Było zimno, to pewne. Najtrudniejsza pora roku zbliżała się nieustającymi krokami, przeszywała bez problemów po kości ludzi, którzy to nie potrafili bądź nie mogli prawidłowo zadbać o odzienie. Liście nieustannie wzbijały się do lotu, tańczyły, gotowe niczym marionetki, by przesunąć się dalej, by zniknąć pod warstwą białego puchu. Na szczęście jego jeszcze nie było. Nie musiała zatem narzekać na brak kurtki lub jakiegokolwiek innego odzienia - choć Rieux zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że ta część garderoby będzie jej po prostu potrzebna. Do tego postanowiła wziąć na pomoc Caluma - o ile znała go wyjątkowo mało, o tyle zdawała sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie może wyniknąć, jeżeli coś poszłoby po prostu nie tak. Może to był trochę ból na duszy i sercu dla niego, no ale mówi się trudno. Trzeba było po prostu nie palić, chociaż ona powoli odstawiała jakimś cudem papierosy - nie chciała w żaden sposób ryzykować porażki, tym bardziej że chodzi o coś, co jest jednak w pewnym stopniu ważne i może wpłynąć na dalsze zdarzenia, niczym efekt motyla.
Nie zamierzała udawać się gdzieś indziej - nadal to był Hogwart, nadal to było coś, co chroniło ją przed jakimkolwiek zagrożeniem. Nikt niepowołany nie mógł wiedzieć - chociaż będzie musiała udać się do Ministerstwa, by się po prostu zarejestrować. I to najlepiej tej nocy, aby przypadkiem nie wyszło na jaw, gdyby to przypadkiem trafiła na Magimilicję, że jest animagiem. O ile w ogóle nim będzie, prawda? Zdawało się, jakby to ojciec czekał na nią na każdym z możliwych progów - czekając tylko na odpowiedni moment. Ona zaś, no cóż, nie mogła sobie pozwolić na jakikolwiek błąd.
- Hej. - odpowiedziała prosto, albowiem nie widziała sensu przywitania się bardziej, niż to rzeczywiście było konieczne. Nie miała własnego mieszkania, tudzież nie mogła, tak jak on, nie złamać regulaminu szkolnego. No cóż, cel uświęca środki, jak to się mówi. - Tutaj. Gdzie indziej mogą znajdować się wilkołaki. - dodała szczerze. Te nie powinny być tutaj, tudzież cieszyła się na duchu, że nie znajdowała się gdzieś całkowicie indziej - w ponurym lesie, jak to zrobiła głowa rodziny, zostawiając ją na pastwę losu. Najważniejsze, że wtedy jakiś człowiek ją znalazł. Ciche westchnięcie wydobyło się poprzez spokój panujący w tymże miejscu. Żadnego niepowołanego ucznia. Żadnego niebezpieczeństwa. Doskonale - idealne warunki. Miała ze sobą odpowiedni eliksir, który to był niezbędny w celu odbycia pierwszej przemiany, trzymany bezpiecznie w torbie, kiedy to udało jej się tutaj dotrzeć. Złamała szkolny regulamin? Sama nie wiedziała; godzina była wyjątkowo zdradliwa, aczkolwiek pora należała do tych najodpowiedniejszych. Nie mogła się powstrzymywać, zbyt długo czekała, by wszystko teraz zaprzepaścić. Głęboki wdech uspokoił jej kołatające serce; bijące teraz w piersi niezmiernie szybko. Musiało się udać, nie było innego wyjścia; a może jednak było? Ukrywanie się pod postacią czegokolwiek wydawało się być rozsądnym rozwiązaniem; aczkolwiek nie wiedziała, z czym przyjdzie jej się zmierzyć. Małe zwierzę? A może duże? Kolorowe? Szare, niezbyt rzucające się w oczy? Cholera by to wiedział.
- Przepraszam, że wcześniej nie powiadomiłam o tym. - chociaż jej głos się nie zmienił, wydobyła z siebie garstkę przeprosin, byleby nie wyszło na to, że myśli tylko o sobie. W ruch poszedł eliksir animagiczny - pamiętała o tym, jak to ma wyglądać. Pierwsze wsadziła odpowiedni składnik do mieszanki, który zatopił się w płynie, jakby w nim zniknął Jeszcze raz - głęboki wdech przeszył powietrze, kiedy to spoglądała raz na Dear'a, raz na ciemne niebo. Następnie. - Amato Animo Animato Animagus. - wydobyło się z jej ust, by następnie wypiła eliksir - oczywiście duszkiem. Nie wiedziała, jak dokładnie smakuje, tudzież nie próbowała w żaden sposób przerywać własnych działań. Był on dość dziwny, aczkolwiek nawet do zniesienia. Co prawda miała pewne wątpliwości, co nie zmienia faktu, że nie chciała w żaden sposób swojego miesięcznego trudu zwyczajnie wyrzucić błoto.
Trzeba było czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyNie Lis 11 2018, 00:02;

Ja sam przede wszystkim czułem pewnego rodzaju powinność pomocy - skoro już dzieliliśmy "sekret" zgłębiania animagicznej dziedziny, powinniśmy wspierać się również na polu dalszych prób. Pierwsza przemiana była czymś wielkim, a jednocześnie bardzo niebezpiecznym. To tutaj wszystko mogło pójść gładko i sprawnie albo totalnie źle, fatalnie. Starałem się nie myśleć o tej ciemniejszej stronie, o tym ryzyku, który podejmowała. Połowiczne przemiany były bardzo niebezpieczne, niekiedy praktycznie nieodwracalne i mogące zabić pechowego czarodzieja. Czy czułem się na siłach, by udzielić jej pomocy?
Trochę tak, trochę bardziej nie, lecz nie zamierzałem się wycofywać. Wszak potrzebowała mnie, a ja poprzysiągłem sobie nie zaprzepaścić kolejnej relacji z rzędu przez problemy z samym sobą. Rozumiałem, że mogła nie chcieć zgłaszać się z tym do nauczycieli, choć Bergmann chyba już w przeszłości komuś pomagał w zdobyciu tej umiejętności. Nie chciałem jednak oceniać tego, dlaczego ja, a nie on. To nie było istotne.
Zamrugałem gwałtownie słysząc jej odpowiedź.
- Och, no tak - przyznałem jej rację, samemu kompletnie nie pomyślawszy o tym, że zapuszczanie się w ciemny las podczas pełni księżyca było mało rozsądnym posunięciem. Choć biorąc pod uwagę wydarzenia sprzed roku, nawet tutaj nie moglibyśmy być pewni, że nie spotkamy wilkołaka. Wspomnienie lekcji, na której profesor Pober zaatakowała uczniów, wciąż żywo odgrywał się z tyłu mojej głowy. - Nie ma sprawy - rzekłem szczerze, machnąwszy ręką z pozornym lekceważeniem. Nie miałem jej za złe, że napisała do mnie w ostatniej chwili. Wszak mogła w ogóle nie pisać.
Obserwowałem ją, jak wyciągnęła fiolkę z eliksirem. Ja sam jeszcze nie wszedłem w jego posiadanie, toteż zerknąłem na jego wygląd, próbując zapamiętać mniej więcej jakieś jego cechy na tyle, na ile pozwalał mi panujący wokół półmrok. Może dałbym radę zwinąć taki z piwnicy rodziców? Opamiętałem się jednak, po czym sięgnąłem po różdżkę, zaciskając ją w zimnej dłoni. Czułem, jak mimowolnie spłyca mi się oddech, a serce przyspiesza bieg. Nabrałem głębiej powietrza, chcąc się nieco uspokoić. Jak w zwolnionym tempie widziałem ruch jej dłoni, gdy zbliżyła fiolkę do ust i zaczęła wypijać zawartość duszkiem. Zdawało mi się, że to wszystko mogło trwać jednocześnie sekundę i całą garść minut. Napięcie opanowało moje mięśnie, różdżka nieznacznie uniosła się w górę.
Pozostało czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Winter Rieux

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 143
  Liczba postów : 433
https://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
https://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
https://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
https://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptySob Lis 17 2018, 14:13;

Animagia była w pewnym stopniu sztuką.
Machnięciami pędzlem, wyimaginowanym spojrzeniem na świat zwierzęcy; pokonaniem muru oddzielającego obydwa rewiry - ludzkość oraz stworzenia, pozwalając w pełni zachować świadomość umysłu. Niemniej jednak - niosła ze sobą znaczne, niemożliwe wówczas do określenia zagrożenie, jakby opary toksyczne zdawały się mieszać z powietrzem. Jeżeli coś poszłoby nie tak, ewidentnie cały trud poszedłby na straty; nie tylko Winter zrobiłaby z siebie idiotkę, lecz także przyczyniłaby się do własnego upadku, strzału w kolano, położeniu własnej sylwetki na wilgotnej ziemi oraz skończeniu z tym wszystkim. Calum mógł się poczuć zaszczycony; dopiero teraz, dopiero niedawno, dziewczyna postanowiła podzielić się w pewnym stopniu tajemnicą - wiedziała doskonale, że chłopak jest chętny do praktykowania tej umiejętności, ona zaś była przekonana, że Krukon zdaje sobie sprawę z tego, co może ze sobą nieść nieprawidłowe użycie eliksiru.
Nie ufała żadnym z wyższych sfer działalności szkoły; stwarzała wrażenie pozornie otwartej księgi, niemniej jednak zamkniętej. Niby pozwalała ze swojego zachowania odczytać niektóre intencje, między innymi serdeczność - jednak to było tylko zagranie, zagranie na funkcjonalności umysłu skąpanego pod kopułą czaszki, byleby przetrwać kolejne klasy. Nikt nie wiedział, że Winter potrafiła być zaskakująco taktyczna pod tym względem. Dlaczego nie była Ślizgonem - każdy wiedział. Wyjątkowo niska czystość krwi odbiła się echem na wyborze domu przez Tiarę.
Wypiła eliksir, kiedy to rzuciła jedynie bardzo drobne, aczkolwiek zauważalne podniesienie kącików ust do góry w stronę Caluma.
Czekała, czekała, aż wreszcie się to dopełni; typowo zamknięta, typowo bez emocji, chociaż obserwowała i czekała, czy ktoś przypadkiem nie postanowił ich śledzić. Dopiero wtedy wszystko zaczęło się dziać - pióra okryły jej kurczącą się sylwetkę w grze światła odbijanego przez księżyc, całokształt postaci zaczął przybierać całkowicie innego wymiaru. O dziwo, szło to wyjątkowo szybko; zbyt długo nie musiała czekać, choć wtedy pewne ziarenko niepewności przedostało się do jej głowy. Znalazła się zatem, stojąc za pomocą odnóży pokrytych pierzyną na ścieżce prowadzącej do Hogsmeade. Świat wydawał się być jednocześnie odmienny; ciemność okrywała całokształt, chociaż ewidentnie barwy należały do o wiele żywszych. Szpony zatopiły się ostrożnie, przecinając piach oraz pozostawiając ślady. Czujne, sokole oczy dostrzegały zbyt wiele rzeczy, zbyt wiele detali; i o ile nie było to w żaden sposób szkodliwe, o tyle musiała się przyzwyczaić do nowej wizji nadawanej zgodnie z rytmem stworzenia, w które się zamieniła. Wszystko wydawało się być dziwne, aczkolwiek zdawała sobie sprawę z takiego stanu rzeczy. Odwróciwszy głowę, ostrożnie rozprostowała jedno ze skrzydeł, które wchodziło w skład jej ciała - było lekkie, a przede wszystkim inaczej zbudowane od ludzkiej ręki. Czyżby został przed nią postawiony dar lotu? Prawidłowo powinno to być odruchowe, aczkolwiek istniał cień wątpliwości przedzierający się przez jej duszę. Machnięcie. Jedno. Potem drugie. Skrzydła odbijające powietrze, zatapiające się w eterze, powoli zdawały się wznosić ptasią sylwetkę do góry. Słabo, z widocznym zażenowaniem, aczkolwiek udawało się; nie na tyle, by zostało to uznane jednak za perfekcyjne.
Wylądowała na ławeczce, próbując zachować równowagę, tym samym przyglądając się poczynaniom kolegi. Była całkiem sporym, białym ptakiem, przyzwyczajonym do coraz to chłodniejszej pogody. Starała się wyłapać cokolwiek, co mogłoby rzucić światła na całokształt tego, co odczuwa Calum. Złość? A może radość? Jakby nie było, odebrała mu tę możliwość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyNie Lis 25 2018, 19:02;

Zacząłem zastanawiać się, czy mimo wszystko nie byliśmy oboje zbyt lekkomyślni? Ona - mając nadzieję zmienić się od razu na skraju jakiejś drogi daleko od pomocy w Hogwarcie, wcale nie bliżej od pomocy w Hogsmeade. Ja - mający nadzieję, że w chwili zagrożenia wezwę wystarczająco szybko pomoc, podczas gdy w istocie byłem z magii leczniczej gorszy niż z historii magii, a to naprawdę był poziom zatrważająco niski. Zastanawiałem się także nad tym, które z nas czuło większy strach. A może była to ekscytacja? Nigdy nie widziałem na oczy przemiany animagicznej. Tak z bliska, tak... Namacalnie. Jasne, że mnie to intrygowało, wręcz nakręcało mnie to i gdyby nie fakt, że byłem jełopem i człowiekiem słabej woli w związku z moim liściem mandragory, sam stałbym w obliczu mojej rychłej przemiany.
Wbiłem w nią spojrzenie z oczekiwaniem wypisanym w całej mojej sylwetce, w napiętych mięśniach i zaciśniętych ustach. Przez moment nie działo się nic, a po chwili... Jakby się skurczyła. Jej twarz zaczęła nabierać ptasiego wyrazu, by zaraz ludzkie rysy ustąpiły wyrastającemu z powierzchni jej śnieżnobiałej skóry dzioba. Obrosła w pióra i okazała się być jednym z okazalszych ptaków jakie widziałem w życiu. Przypominała jakiegoś orła, może jastrzębia? Nie znałem się. Czułem jednak duży respekt do Winter Rieux - dziewczyny, która nie zważała na niczyje słowa i czyny, po prostu robiąc swoje i osiągając cele jak nikt inny. Ileż jej to zajęło?
Ile zajmie mi?
Gorycz zrodziła się znikąd, lecz przełknąłem ją, nie dając po sobie wiele poznać. Nie zamierzałem przyćmiewać jej momentu sukcesu moim własnym poczuciem porażki. Złożyłem dłonie razem kilkakrotnie, dając jej mały aplauz. Zasłużyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Winter Rieux

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 143
  Liczba postów : 433
https://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
https://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
https://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
https://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyWto Lis 27 2018, 09:11;

Gdyby Winter nie miała pewności, poprosiłaby o pomoc jednego z nauczycieli.
Życie kazało jednak sięgać po to, co nienamacalne przy pomocy własnej siły woli. Nie zamierzała z powodu pewnych przesłanek "przeciw" angażować w to więcej niż jedną osobę trzecią. Nie była odważna. Była po prostu zbyt pewna co do swoich umiejętności oraz zdolności. Wiedziała, przeczuwała, intuicja zazwyczaj jej nie zawodziła, chociaż nieraz otrzymywała od niej nóż - przynajmniej prosto w brzuch, a nie w plecy, jak to bardzo często bywało w stosunku do ludzi. Nie zamierzała wołać nikogo więcej o pomoc - uznała to przede wszystkim za zbyteczne. Nikt więcej nie powinien wiedzieć - przynajmniej na razie - co dokładnie planuje, a przede wszystkim w jakie bagno jest zaangażowana. Przełamując własne bariery, nie zauważała, jak zbyt wiele spala za sobą, a przede wszystkim porzucała kolejne kości wyniesione z walk. Kolejne szczątki myśli, kolejne fragmenty pozytywnych wspomnień, skupiając się głównie na samej sobie. Typowa ona; kiedy skupienie odbywało się w formie przemocy, postanowiła to sobie zrekompensować przezwyciężaniem ograniczeń narzucanych przede wszystkim przez własne ciało. I społeczeństwo.
Dziwnie czuła się podczas przemiany - nie było to bolesne doświadczenie, aczkolwiek narzucające pewne inne zyski oraz straty poprzez postać nieznanego wówczas dla siebie jeszcze ptaka.Nie wiedziała, czym dokładnie się stała - jakimś stworzeniem o kościach niezwykle łatwych do złamania, mogącym wznieść się w powietrze - kiedy to ludzie od zawsze starali się przejść do przestworzy oraz zwyczajnie zaadaptować się do możliwości tychże stworzeń. Otoczenie było przede wszystkim o wiele mocniej żywe oraz ubarwione, mimo panującego mroku dookoła. Ilość szczegółów również ją zaskakiwała - czujne spojrzenie analizowało dokładniej fasadę twarzy Caluma, który najwidoczniej postanowił dać jej mały aplauz. Nie potrzebowała tego - aczkolwiek zrozumiale, gdyż nie mogła mówić, a jedynie wydawać odgłosy charakterystyczne dla tychże zwierząt, skinęła głową w zrozumieniu.
Przydałoby się odmienić - pomyślała, ale jeszcze powstrzymała oficjalną myśl o przemianie. Wiedziała doskonale, że należy wręcz perfekcyjnie władać tym, co wędruje w głowie, choć nie była z reguły skazana na zwycięstwo w tejże kwestii. Odmiana była niefortunna, a przede wszystkim w pewnym stopniu wadząca na umyśle, kiedy to wylądowała na siedzeniu na ławce oraz postanowiła przywrócić sobie swoją człowieczą część. Przyzwyczajenie się do poprzedniego trybu było zaskakująco trudne; czyżby chwilowe błędy? A może zwyczajnie potrzeba treningu? Prawdopodobnie - po chwili dopiero podniosła głowę, spoglądając w stronę Krukona. - Dziwne uczucie. - przyznała ostatecznie. - Trudno jest mi się przyzwyczaić do tego, jak można widzieć świat w całkowicie dwóch odmiennych istotach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyPon Gru 03 2018, 10:34;

Zasługiwała na aplauz, bowiem osiągnęła coś, o czym niektórzy mogli wyłącznie pomarzyć - w tym ja? Najprawdopodobniej należałem do tego grona niewystarczająco zdolnych, niewystarczająco silnych psychicznie czy wytrzymałych w swoich własnych postanowieniach. Ja byłem człowiekiem często przekładającym własne dobro ponad wszystko inne i przez ciąg ostatnich kilku miesięcy zorientowałem się, że jednocześnie byłem bardzo słaby w pokonywaniu nawet najmniejszych trudności. Ot gorzki smak żutego liścia mandragory potrafił mi skutecznie obrzydzić cały proces animagiczny, parokrotnie każąc mi zrezygnować z przygotowań i wyjąć roślinę z gęby. Choć dużą część życia walczyłem wśród moich znajomych, by nie uchodzić za rozpieszczonego synalka bogatych rodziców, stojąc w obliczu Winter i tego, z jaką łatwością dobrnęła do końca tej niezwykle trudnej drogi, musiałem przyznać, że moje starania w jednej chwili spełzły na niczym. W tamtej chwili nawet nie wiedziałem już, czy rzeczywiście o tym właśnie marzyłem. Czy tego chciałem? Czy ja tego w moim życiu potrzebowałem?
Chyba nie.
Niemniej jednak respekt, który i tak żywiłem do osoby Winter, wzrósł diametralnie, gdy obserwowałem jej animagiczną postać. Potężny ptak, symbol wolności, jednocześnie wcale nie wyglądający na łagodne stworzenie. Czy taka właśnie była Rieux wewnątrz? Ciężko było mi stwierdzić, czy kryła w sobie drapieżnika, jako że zazwyczaj była skryta i niechętnie uchylała rąbka tajemnicy, którym osnuła całą swoją postać i całe swoje życie. Wyczekiwałem jej powrotu do ludzkiego ciała z zapartym w piersiach tchem, by zadać nurtujące mnie od wewnątrz pytanie. Jej skrzydła zaczęły zmieniać się w ręce, łeb z ptasiego nabierał powoli człowieczego wyrazu, nogi wydłużyły się i spoczęły całą stopą na ziemi. Dałem jej chwilę, by wzięła oddech i doszła do siebie, prawdopodobnie była w szoku, euforii, może było jej niedobrze? Sama zaczęła mówić o swoich wrażeniach.
- Czy przemiana... Mdli? Albo czy coś Cię bolało? - zacząłem zadawać specyficzne pytania. Winter nie wydawała się jednak skora do zwierzeń, prawdopodobnie zmęczona, może przytłoczona faktem osiągnięcia sukcesu? Spojrzałem na zegarek i doszedłem do wniosku, że nadszedł czas, bym wrócił do siebie. Pożegnaliśmy się i odszedłem w kierunku Hogsmeade, by zarz za bramą zniknąć w ciemności nocy.

/ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 966
  Liczba postów : 1176
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyNie Mar 08 2020, 22:30;

Dzień na pewno nie był najpiękniejszy, było raczej zimno, ale przede wszystkim - deszczowo. To jednak było dla niej obecnie najważniejsze, potrzebowała bowiem takiej właśnie pogody, by móc poćwiczyć zaklęcie, które od jakiegoś czasu chodziło już po jej głowie. Wiedziała doskonale, że aexteriorem oacza dane miejsce magiczną barierą, która powstrzymuje działanie czynników atmosferycznych. Skoro zatem za oknem walił deszcz, to nie miała po prostu lepszej okazji do tego, by przetestować swoje zdolności do rzucania zaklęć. Ubrała się ciepło, naciągnęła nawet czapkę na włosy, byle tylko nie przemknąć do sucha, a później skierowała się w stronę drogi do miasteczka, gdzie stała sobie samotna ławka, o której doskonale pamiętała. Nie chciała ćwiczyć jakoś blisko zamku, tym bardziej że sporo uczniów po prostu kręciło się wciąż w pobliżu albo wyglądało z okien Hogwartu, a ona nie lubiła wychodzić na idiotkę, nic zatem dziwnego, że wybrała sobie miejsce raczej o tej porze odludne. Jeśli nikt nie potrzebował czegoś z miasteczka, zapewne się tam nie wybierze, miała więc kawałek ścieżki dla siebie, tak samo jak ławeczkę, do której dotarła po dłuższej chwili.
Chciała być dobra ze wszystkiego, to prawda, ale dalej zdawała sobie w pełni sprawę z tego, że w dużej mierze powinna skupiać się na zaklęciach, bo to one pomagały w dalszej działalności Brandonów, to na nie byli nastawieni w pierwszej kolejności i to nimi powinni zajmować się, jak należy. Oczywiście, wciąż też pisała do szuflady, ale mimo wszystko chciała iść główną drogą, a ta wiodła przez zdolność odmiany rzeczy, poprzez ich zaczarowywanie w sposób, który pozwalał na swobodne decydowanie o ich dalszym losie. Zawsze uśmiechała się lekko pod nosem, gdy ludzie podróżujący ministerialnymi samochodami, dziwili się, jak to możliwe, że nie stoją w żadnym korku.
- Aexteriorem - rzuciła zatem, kiedy już wyjęła różdżkę i spojrzała na ławeczkę, ale nic się nie stało, miała nawet wrażenie, że wiatr specjalnie zmienił kierunek i rzucił jej deszcz prosto w twarz. Spokojnie mogła uznać to za zniewagę, co pewnie nieznacznie podniosło jej ciśnienie, a jak wiadomo, dziewczyna bywała naprawdę nerwową jednostką i różne bzdury były w stanie zepsuć jej nastrój, ale mimo wszystko stłumiła w sobie irracjonalny gniew i skupiła się pożądanie na zadaniu. To było wyraźnie trudniejsze zaklęcie, którym nie dało się ot tak szastać i rzucać go jak z rękawa, jeśli nie miało się z nim wcześniej doświadczenia, więc Victoria oschrząknęła i podeszła nieco bliżej ławeczki, by dobrze ją widzieć, chociaż też nie do końca wiedziała jeszcze, co to niby miało zmienić w jej życiu. Ale najpewniej coś zmieniało, bo gdy spróbowała ponownie, różdżka wyrzuciła z siebie niewielkie gwiazdki, to jednak nic nie dało, Krukonka odetchnęła ciężko. Skoncentrowała się ponownie na ławce, którą chciała osłonić przed deszczem, miała nawet wrażenie, że oczy nabiegły jej łzami od takiego wpatrywania się w ten przedmiot, a później spróbowała kolejny raz i kolejny.
- Aexteriorem - powiedziała uparcie, choć nie wiedziała już tak właściwie, czy w ogóle jej się uda. Zmrużyła nieco oczy, a następnie kucnęła, by przyjrzeć się z bliska powierzchni ławki i zdała sobie sprawę z tego, że chociaż udało jej się już zachrypnąć od prób, to ta była udana! Dostrzegła to dopiero, gdy zbliżyła się badzo mocno do ławki, ale faktycznie, deszcz w nią nie uderzał, co przyjęła z radosnym okrzykiem i aż podskoczyła w górę. Nie zamierzała jednak dalej marznąć na deszcz, nic zatem dziwnego, że opatuliła się szczelnie i z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, pognała w stronę zamku.

[
z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 3185
  Liczba postów : 880
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyNie Kwi 19 2020, 17:05;

#5 Szukanie jajek: D + 20% (42pkt Historia Magii)

Nie przeszedł z Duchem daleko, bo doszli ledwie do deptaku, na którym Gunnar znalazł kolejne jajko. Pochylił się po nie, chwilę potem rzucając nim Duchowi na aport, chociaż nie spodziewał się, że pół-wilk złapie się na taką udomowioną sztuczkę. Ku jego zaskoczeniu wilczak pobiegł za jajkiem, przynosząc je w pysku.
Srał pies, nie taki z Ciebie straszny bies.
Skomentował zachowanie psa, będąc jeszcze pod wpływem działania dziwnej, zajączkowej klątwy, przez którą pierdzielił farmazony. W dodatku w rymach. Aż dobrze, ze w tym czasie na szczęście nie spotkał na swojej drodze żadnego innego czarodzieja.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1095
  Liczba postów : 1432
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyCzw Maj 21 2020, 10:59;

Grymas bólu wykrzywił twarz dziewczyny, kiedy obróciła się łóżku wybudzona z głębokiego snu; z wyraźnym ociąganiem, walcząc ze sztywnością własnych mięśni, których ból nasilał się przy każdym, nawet najmniejszym ruchu usiadła na brzegu łóżka, ściągając z siebie kołdrę. Pochyliła się do przodu, ręce opierając o nogi, a głowę niemal bezwładnie pochyliła w dół, przy okazji obserwując swoje stopy, które na pierwszy rzut oka były znacznie większe i zgoła odmienne od tych typowych dziewczęcych. Zmarszczyła brwi i przejechała sobie otwartą dłonią po twarzy, przy okazji zaczesując włosy do tyłu i rozmasowując sobie kark, z cichym jednak ciężkim westchnięciem.  Dopiero sekundę później dotarło do niej, że długie blond kosmyki zniknęły. Wstała gwałtownie od razu rzucając się w stronę lustra stojącego w kącie dormitorium. Głośny, donośny, a przede wszystkim męski krzyk opuścił usta dziewczyny, kiedy zamiast znajomej twarzy, ujrzała inną. Zamknęła i otworzyła kilka usta, nie dowierzając odbiciu w gładkim zwierciadle. Dłonie ułożyła na twarzy, którą porastał teraz jednodniowy zarost, miętosząc ją, jakby chciała upewnić się, że nie jest to tylko maska, którą ktoś w czasie snu założył jej na twarz. Kilka razy uszczypnęła się w różne miejsca na ciele, na wypadek gdyby jednak wciąż spała, lecz ból który odczuwała był, jak najbardziej prawdziwy.
Co najmniej godzinę zajęło Gabrielle pogodzenie się z nowym, zaskakującym wyglądem oraz zaakceptowanie sytuacji. Sądziła, że jest to czyjś głupi żart i podobnie, jak jakiś czas temu ofiarą podobnego psikusa stał się Charlie, teraz padło na nią.
Korzystając z tego, że w ostatnim czasie nauczyła się i opanowała zaklęcie zmiany ubrania, swoje ciuchy zmieniła na bardziej męskie , po czym - zabierając ze sobą tylko różdżkę - opuściła dormitorium dziewcząt.
Nie była pewna ile czasu błąkała się po zamku i jego okolicach, jednocześnie unikając kontaktu z innymi. Musiała sama rozgryźć dlaczego nagle obudziła się w ciele chłopaka, który do złudzenia przypominał brata jej francuskiej przyjaciółki - Daemona.
Powłóczyła nogami próbując dostosować swój chód dp tego przypominającego męski. Kiedy była młodsza, zawsze chciała być, jak jej starci kuzyni, zamiast wątłej dziewczynki chciała zobaczyć siebie jako silnego mężczyznę, niemniej jednak teraz mając okazję w końcu poczuć, jak to jest zwyczajnie się bała. Nie miała pewności ile czasu będzie utrzymywał się ten dziwny efekt, ani jakie zmiany poza tymi fizycznymi w niej zaszły. Przechadzając się korytarzami szkoły zauważyła, że większą uwagę skupia na swoich koleżankach, dostrzegając to, czego nie widziała będąc w swoim ciele, ale była to jedyna zmiana? Pociąg fizyczny do płci pięknej?
Westchnęła w nerwowym triku po raz setny przeczesując krótkie włosy, usiadła na jednej z ławek, które znajdowały się na deptaku drogi do Hogsmeade. W umyśle dziewczyny tukło się wiele myśli, jednak nie pojawiało się żadne rozwiązanie danej sytuacji.



@Victoria Brandon


Ostatnio zmieniony przez Gabrielle Levasseur dnia Sob Maj 23 2020, 09:30, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 966
  Liczba postów : 1176
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyPią Maj 22 2020, 21:25;

Pogoda była całkiem niezła, a ona nie czuła potrzeby, by siedzieć w zamku i tam powtarzać wszystko przed końcem roku szkolnego. Wiedziała, że teoretycznie mogłaby już odpuścić, w końcu nie istniał powód, dla którego miałaby dalej biec gdzieś na złamanie karku, ale nie umiała się powstrzymać. Była jedną z tych osób, które nie znosiły zostawiać wszystkiego na ostatni moment, a nauki nie traktowała jak jakiejś wielkiej kary, nic zatem dziwnego, że siedziała właśnie na jednej z ławek, z nogą założoną na nogę i czytała po prostu jedną z ksiąg traktujących o zaklęciach. Ponieważ nie musiała prezentować się obecnie w szkolnym mundurku, wybrała na tę okazję białą koszulę ze stójką, z eleganckimi mankietami, piękną, długą, kwiecistą spódnicę i szpilki, które miały barwę pasującą do wzorów na jej stroju. Włosy zgarnęła na jedno ramię, pozwalając im spływać całkiem swobodnie i poruszała lekko jednym z butów, nieco zsuwając go ze stopy, choć robiła to zdecydowanie podświadomie i w żaden sposób się na tym nie koncentrowała. Nie bardzo również interesowała się tym, kto przemieszcza się dookoła niej, kto na nią patrzy, kto o czymś rozmawia. Domyślała się, że to całkiem dobra pora na spacer do wioski, więc nie dziwili ją mijający ją uczniowie, ale też nie interesowała się tym, czy wśród nich jest ktoś znajomy.
Przerzuciła stronę w czytanej właśnie książce, a później przeczesała włosy palcami, gdy mocniejszy podmuch wiatru rozwiał je nieco zbyt fantazyjnie. Nie było jej zimno, pogoda była jej zdaniem odpowiednia, wręcz idealna, więc nie miała zarzuconego na ramion szala, który spoczywał obok niej, razem z różdżką i niezbyt wielką torebką, do której jakimś cudem - cóż, od czegoś były zaklęcia, czyż nie? - spokojnie mieścił się tom, jaki zajmował obecnie sporo miejsca na jej kolanie. Idealny obraz panny idealnej, czyż nie? Nie umiała jednak ani inaczej się ubierać, ani inaczej postępować, musiała więc żyć z tymi wyborami, jakich dokonała, a dopóki one nikomu nie wadziły, nie czuła również potrzeby, by się jakoś szczególnie mocno tłumaczyć.

@Gabrielle Levasseur
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1095
  Liczba postów : 1432
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptySob Maj 23 2020, 12:11;


Gabrielle również mało uwagi poświęcała mijającym ją osobiom, zbyt mocno skupiając się na własnych myślach, które próbowała niczym układankę złożyć w całość; żaden z elementów nie pasował. Wplotła palce obu dłoni w krótkie włosy, do których wciąż nie potrafiła się przyzwyczaić ciągnąć za nie, by nas następnie przejechać nimi po twarzy z ciężkim westchnięciem opuszczającym jej usta. Niespiesznie podniosła zrezygnowane spojrzenie, które wśród nieznajomych twarzy mimowolnie odnalazło postać przepięknej, blondwłosej Krukonki. Victoria pomyślała uradowana, wstając gwałtownie z miejsca, właściwie od razu chciała podbiec do dziewczyny, jednak w ostatniej chwili zmiarkowała się, odwracając na pięcie; twarz chłopaka wykrzywił grymas niezadowolenia. W tym momencie była dla niej zupełnie obcą osobą, nawet jeśli jako Gabrielle łączyły je bardzo zażyłe relacje; wiedziała o niej, o jek rodzinie tak wiele, znała niektóre sekrety, a teraz zmuszona była odrzucić całą tę wiedzę.
Nie ważne jak irracjonalnie to brzmiało musiała udawać kogoś kim tak naprawdę nigdy nie była. Oczywiście również dobrze mogła podejść do Vicky i spróbować wyjaśnić całą sprawę, jednak z jakiegoś powodu postanowiła odrzucić tą myśl; sama nic nie rozumiała a wplątanie w to wszystko kolejnych osób mogło wywołać jeszcze więcej problemów, zamiast przynieść jakiekolwiek rozwiązanie. W dodatku miała trenować sztukę aktorstwa, by później móc wykorzystać ją do własnych celów, a nadarzająca się okazja była wręcz idealna.
Biorąc kilka głębszych wdechów poprawiła materiał białej bluzy, obciągając ją nieco w dół. W momencie, kiedy podeszła do blondynki mocniejszy podmuch wiatru wprawił w ruch jej długie włosy, jednocześnie zgarniając z ławki na której siedziała szal. W ostatniej chwili Gab pochwyciła go palcami, udaremniając próbę porwania.
- To chyba należy do ciebie - zagaiła, uśmiechając się przy tym uroczo. Wyciągnęła do dziewczyny dłoń w której trzymała jej własność. - Jestem Daemon - machinalnie się przestawiła, starając zachować spokojny ton głosu. Okłamywanie przyjaciół nigdy nie wychodziło jej najlepiej, na szczęście pocieszała ją myśl o tym, że taki chłopak naprawdę istniał, nawet znała go osobiście - tyle tylko, że teraz przebywał gdzieś na terenie Francji.


@Victoria Brandon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 966
  Liczba postów : 1176
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyNie Maj 24 2020, 23:18;

Gdyby tylko Victoria wiedziała, co się tutaj dzieje, gdyby zdawała sobie sprawę z tego, jakie zmiany przeszła Puchonka, pewnie rzuciłaby się jej do pomocy, równie mocno zafascynowana faktem, że wydarzyło się coś takiego, a nie innego. To byłoby dla niej wyzwanie, coś oszałamiającego, co zmusiłoby jej umysł do niesamowicie ciężkiej pracy, ale przecież właśnie to robiła, to uwielbiała najbardziej na świecie i na tym się skupiała. Być może właśnie z tego powodu ciężko byłoby jej zrozumieć obawy Gabrielle i niechęć do wciągania jej w takie proste, nieco zabawne sprawy, jak nieoczekiwana zmiana płci. W końcu eliksiry dawały różne efekty, można było spokojnie stać się kimś innym, jeśli tylko wypiło się właściwą miksturę, a jak wiadomo, z tym bywało różnie. Ponieważ jednak nie miała pojęcia, co się wydarzyło i wszystko wskazywało na to, że nigdy się nie dowie, miała teraz przed sobą całkiem obcego dla siebie chłopaka, który zdążył podnieść jej szal, nim sama się po niego schyliła. Założyła włosy za ucho i uśmiechnęła się lekko, zamykając trzymaną książkę.
- Dziękuję - powiedziała, wyciągając rękę, by odebrać swoją zgubę, a następnie zamrugała lekko, nieco zdziwiona, bo chyba nie spodziewała się, że za chwilę zostanie uraczona jego imieniem. Nie przeszkadzało jej to jednak, gdyż była tym typem człowieka, który dość szybko nawiązuje znajomości, tak więc nie miała nic przeciwko temu. Położyła szal na kolanach, wygładziła go lekko palcami, a później zmarszczyła lekko nos, gdy słońce zaświeciło jej niemalże w oczy.
- Victoria - odparła. - Zdaje się, że nigdy wcześniej cię tutaj nie widziałam - dodała zaraz prosto, nie czując żadnego nacisku, czy presji, nie stresując się tą rozmową, ot, po prostu zaczynała dyskusję, znajomość, od pierwszej rzeczy, jaka wpadała jej do głowy. Prawdą było, że chłopaka w ogóle nie kojarzyła i nie do końca wiedziała, skąd ten się tutaj wziął, ale może po prostu mieszkał w miasteczku, a na studia nie uczęszczał albo już je skończył i teraz po prostu kręcił się po okolicy, zastanawiając się, jak to jest obecnie w zamku i co się tam dzieje. Przez chwilę rozważała nawet, czy ona będzie czuła nostalgię, gdy na stałe opuści już mury Hogwartu, ale nie umiała tego przewidzieć, machnęła więc na to ręką, gdyż były to rozważania całkowicie niepotrzebne i nielogiczne.

@Gabrielle Levasseur
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1095
  Liczba postów : 1432
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptySro Maj 27 2020, 08:51;

W swoim zachowaniu wykluczającym powiedzenie Victorii prawdy, Gabrielle kierowała się głównie egoistycznymi pobudkami, jaką między innymi była chęć przekonania się, jak to jest funkcjonować przez jakiś czas w ciele chłopaka. Mogło to być ciekawe doświadczenie, w dodatku istniała szansa, że dzięki później, gdy wróci do swojej normalnej postaci będzie lepiej potrafiła zrozumieć mężczyzn. W gruncie rzeczy Krukonka była najbardziej odpowiednią osobą, zdolną rozwikłać tajemnice nagłej zmiany płci i być może poniekąd świadomość tego również powstrzymywała Puchonkę przed powiedzeniem prawdy.
Pewnym było to, że nie wypiła ona żadnego eliksiru w ostatnim czasie, raczej unikała kosztowania nieznanych wywarów - po prostu rano obudziła się z okropnym bólem mięśni w ciele znajomo wyglądającego chłopaka. Może to prawdziwy Daemon użył jakiegoś zaklęcia i teraz ona była w jego ciele, a on w jej? Ta teoria miała pewien sens, ale jednocześnie była bardzo naciągana.
Wstrzymała na chwilę oddech podając dziewczynie porwany przez wiatr szal oszołomiona jej urodą. Zawsze uważała Vicky za piękną kobietę, jednak teraz dostrzec to potrafiła jeszcze lepiej, zupełnie jakby męskie oczy mimo wszystko potrafiły zobaczyć znacznie więcej.
- Przyjechałem w odwiedziny do starej znajomej - odpowiedziała, starając się brzmieć pewnie, ale mimo wszystko obdarzyła Krukonkę uroczym uśmiechem pokazując przy tym białe zęby. Nigdy nie była dobra w kłamstwie, ale starała się zachowywać pozory. Ciekawe czy Shawn byłby dumny? Nie z kłamstwa - z jej gry aktorskiej.
- Mogę? - zapytała, wskazując wolne miejsce obok, a kiedy blondynka przytaknęła, usiadła.
- Taka piękna pogoda, okolica, a ty pogrążona w książce? - zapytała palcem wskazując na tomiszcze, które trzymała w dłoniach. Nie bardzo wiedziała od czego innego zacząć rozmowę, by Victoria nie poczuła się osączoną lub nie zaczęła czegoś podejrzewać. Nie mogła przecież zdradzić, że wie o niej tak wiele - musiała grać nieznajomego.



@Victoria Brandon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 966
  Liczba postów : 1176
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyCzw Maj 28 2020, 22:28;

Czasami działy się takie rzeczy, że to się w głowie nie mieściło i nikomu się nawet nie śniło. Victoria nie do końca wiedziała, co mogło wpłynąć na taką przemianę, ale na razie nie miała jednak podstaw do tego, by próbować się przekonać, by sprawdzić, co się za tym kryło, więc nie miała najmniejszych nawet podstaw do tego, by cokolwiek podejrzewać. Tak więc po prostu brała na wiarę to, co widziała i nie kwestionowała obecności, czy słów chłopaka. Dobrze, że nie miała pojęcia, jak oryginał wygląda, być może coś o nim kiedyś słyszała, ale i tak nie była w stanie powiązać ze sobą kropek, nie była w stanie zrobić między nimi żadnego szlaczku, więc Puchonka była na pewno bezpieczna. Przynajmniej teraz, bo jeden Merlin raczy wiedzieć, co może się jeszcze wydarzyć.
- To bardzo miłe z twojej strony - powiedziała na to i uśmiechnęła się lekko, zastanawiając się mimowolnie, czy może zna dziewczynę, o której chłopak mówi. W gruncie rzeczy nie wspominał jednak o tym, czy nadal uczęszcza do szkoły, czy być może po prostu mieszka w miasteczku, a on wybrał się na spokojny spacer, by przypomnieć sobie jak wygląda okolica zamku. Lub też, co prawdopodobne, zobaczyć go pierwszy raz na oczy, bo w gruncie rzeczy nikt nie powiedział, że musiał sie tutaj uczyć, prawda?
Nie robiła żadnych problemów, gdy chciał się do niej dosiąść, bo i po co właściwie? Nie miała powodów do tego, by go przeganiać, czy robić cokolwiek takiego, w końcu nie był jakiś napastliwy, a poza tym była pewna, że w razie problemów byłaby w stanie użyć zaklęć, których z pewnością niejedna osoba nie umiałaby nawet wypowiedzieć. Zatem, powiedzmy, czuła się bezpiecznie, a poza tym nie zakładała z góry, żeby jej rozmówca miał względem niej jakieś złe zamiary, czy cokolwiek takiego.
- Każda pora i pogoda jest dobra na to, by poznać coś nowego - odparła, a jej oczy aż błysnęły. Uwielbiała zdobywać nową wiedzę i nie miało dla niej w ogóle znaczenia - kiedy, gdzie i w jaki sposób. Nie tak znowu dawno ćwiczyła w końcu po nocy transmutację z Violą, bo po prostu miały na to chęć i nie zamierzały sobie tego odmawiać. Nie widziała zatem powodu do tego, by nie spędzać obecnie czasu z nosem w książce, skoro dało się to spokojnie połączyć z całkiem miłym wygrzewaniem się na ławce w słońcu. Idealnie? Można tak powiedzieć. - Poza tym tutaj jest przyjemnie, można odpocząć, zrelaksować się, być z innymi, jednocześnie będąc samemu - stwierdziła na to i uśmiechnęła się lekko, bo faktycznie, odpowiadało jej to i nie zamierzała chować się gdzieś w bibliotece, nie miała również powodu ku temu, żeby zaraz biegać ze wszystkimi, bawić się i wygłupiać, bo w tej chwili akurat nie miała na to zbyt wielkiej ochoty. Może była nudna, ale przy tym wszystkim, cóż, po prostu była sobą.

@Gabrielle Levasseur
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1095
  Liczba postów : 1432
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyPią Cze 12 2020, 09:55;

Magia miała to do siebie, że potrafiła być nieokiełznana oraz nieprzewidywalna, czego doskonałym przykładem była teraz Gabrielle w męskiej powłoce. Gdyby nie egoistyczne pragnienie nauki gry aktorskiej dziewczyna zapewne od razu wyznałaby przyjaciółce prawdę - tym razem postanowiła jednak się z nią minąć, brnąć w kłamstwo, które miała nadzieję nigdy nie wyjdzie na światło dzienne; nie chciała być narażona na złość Vicky czy zawód wywołany jej zachowaniem.
Nieznajomość zachowań ludzi zwłaszcza mężczyzn wobec kobiet dawało się Gab we znaki - nagle pojawiła się między nimi chwilą ciszy, której nie potrafiła przerwać, w głowie analizując co i jak powinna powiedzieć oraz jak się zachowywać. Wychodziła z założenia, że płeć męska rzadko kiedy zastanawia się na tak błahymi sprawami, jednak nie chciała w oczach Krukonki wyjść na dupka.
- Uczysz się w Hogwarcie? - zadała pytanie, które jako pierwsze przyszło jej do głowy, a jednocześnie było jednym z tych neutralnych. Nawet jeśli znała na nie odpowiedź musiała udawać, że tak nie jest. Dla Levasseur udawanie było tą najtrudniejszą częścią gry aktorskiej, zwłaszcza, że nigdy nie kryła się ze swoją wiedzą czy odczuciami. Tym razem musiała je dławić już w zarodku.
Nie była pewna czy to wiosenna aura czy też zmiana płci wpłynęła również na odbiór osób z z którymi miała styczność, jednak panienka Brandon wydawała się jej być niezwykle piękną dziewczyną, a właściwie już kobietą. Mimowolnie w głowie Puchonki pojawiło się pytanie "dlaczego wciąż jest sama?", kiedyś miały okazję prowadzić rozmowę na ten temat, jednak teraz ciężej było jej to wszystko pojąć. Czy nie chciała związku? A może była nieszczęśliwie zakochana? Ciężko było stwierdzić.
Uśmiechnęła się, kiedy z ust Victorii nie usłyszała sprzeciwu, siadając na ławce, tuż obok niej. Mogąc przyjrzeć się jej bardziej z bliska, w zaskoczeniu otworzyła delikatnie usta, a błysk w zielonych oczach pogłębił się.
- Jesteś naprawdę piękna - oznajmiła, sama zaskoczona własnymi słowami, które automatycznie opuściły jej usta. Nie potrafiła nad nimi zapanować, w dodatku były szczerą prawdą, więc dlaczego teraz miałaby się ich wypierać? Wzięła głębszy oddech czekając na relację dziewczyny.
- Masz rację - przyznała, kiwając subtelnie głową. - A to tyczy się jedynie książek? - zapytała lekko zachrypniętym głosem, jakby chcąc nawiązać do innych sfer życia, w tym relacji damsko-męskich. Myślenie o Victorii jako potencjalnym obiekcie westchnień wywoływało u Gab jednocześnie zaskoczenie, jak i swego rodzaju ekspozycję. Emocje jakie wywoływała w niej blondynka były intrygujące, nie sądziła, że coś podobnego kiedykolwiek poczuje do innej dziewczyny, jednak zapewne wszystko to było wynikiem zmiany płci.
- I tu muszę przyznać ci rację - oznajmiła z uśmiechem - W dodatku pogoda jest naprawdę piękna przez co mury zamku wydają się być niczym więzienie - dodała, sama przecież nie potrafiła usiedzieć w szkole, choć poza panującą za oknem przyjemną aurą, miała ku temu również inny powód.


@Victoria Brandon

(wybacz mi za taki poślizg, jeśli chcesz możesz uciec w swoim poście :))
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 966
  Liczba postów : 1176
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyPią Cze 12 2020, 21:54;

Oby. Victoria nie przepadała za kłamstwami, nawet, a może zwłaszcza, tymi szlachetnymi. trudno nawet powiedzieć dlaczego, po prostu mierziło ją to i pewnie irytowałoby ją to jeszcze bardziej, gdyby posunęła się do czegoś podobnego, a znając siebie, cóż, tak właśnie mogłaby postąpić, wierząc święcie w to, że robi coś dobrego. Trudno jednak powiedzieć, jakby zareagowała tak naprawdę, to wszystko było jedynie snuciem przypuszczeń i niczym więcej, nic zatem dziwnego, że obecnie Victoria brała to wszystko takim, jakim było i nie szukała żadnych podtekstów, ukrytych znaczeń, czy jakichkolwiek problemów albo czegoś podobnego, mówiąc całkiem prosto - po prostu płynęła. Gdyby zaś pewnego dnia Puchonka postanowiła zapytać ją o związek, przyznałaby szczerze, że nie jest jej potrzebny. Dobrze bawiła się z Fillinem, ale nie czuła się zakochana i nie wiedziała, czy rzeczywiście kiedykolwiek coś podobnego do niej przyjdzie, była niesamowicie skoncentrowana na sobie, na własnym rozwoju, na tym, co mogła osiągnąć i nie do końca wierzyła w to, że obecność mężczyzny w jej życiu miałaby to w jakikolwiek sposób zmienić. Była, cóż tu dużo mówić, samowystarczalna i właściwie ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowała, to jakiś mężczyzna, który byłby jej tylko i wyłącznie kulą u nogi!
- Tak - rzuciła w odpowiedzi, nieco jakby rozbawiona, bo chyba nie była na tyle dorosła, żeby uchodzić za pracownika, czy chociażby dziewczynę, która szkołę już skończyła i obecnie po prostu mieszkała w wiosce. Uśmiechnęła się jednak nieznacznie, bo w końcu takie pytania nie były niczym złym, a następnie zamrugała, nie spodziewając się ani trochę takiego komentarza z jego strony, co wywołało lekki rumieniec na jej policzkach, pewnie uwypuklając jedynie piegi. Jej jasne oczy nieco błysnęły.
- Dziękuję - powiedziała w końcu, odgarniając włosy za ucho, nieco nieśmiałym gestem, aczkolwiek cała jej postawa wskazywała na to, że nie jest aż tak zaskoczona, niepewna, czy zszokowana. To było trochę tak, jakby w dziewczynie walczyły dwie natury, ta nieco bardziej subtelna i ta zdecydowanie pewna swego, pewna własnej wartości, dla której podobne komplementy były uroczym dodatkiem do zabaw towarzyskich, ale niczym więcej.
- Nie, to dotyczy wszystkiego. Wiedza to klucz do każdego zwycięstwa - powiedziała na to, spoglądając na chłopaka i zastanawiając się, czy dobrze wyłapała tę sugestię, czy może jednak chodziło o coś innego. Uśmiechnęła się do niego znowu, co mógł odczytać, jak tylko chciał, a później pokręciła nieznacznie głową. - Ależ to całkiem eleganckie więzienie, zdecydowanie przyjemniejsze od tego, które znajduje się na morzu. Chociaż, nie wyjść dzisiaj na dwór, to niemalże jak popełnić grzech - stwierdziła na to, siadając nieco wygodniej i przekładając nogi, by lekko w końcu zakołysać butem.

@Gabrielle Levasseur
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1095
  Liczba postów : 1432
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptySob Cze 13 2020, 11:21;

Kontrola nad własnym życiem było to, czego Gab próbowała nauczyć się przez ostatnie kilkanaście miesięcy, jednak jak dotąd wszystko kończyło się fiaskiem - zbyt często poddawała się zbędnym emocjom. Z tego powodu poniekąd zazdrością Victorii, która potrafiła koncertować się na sobie w takim stopniu, by resztę zbędnych rzeczy odrzucić na bok. Nawet teraz nie potrafiła zapanować nad ogarniającymi ją uczuciami względem Krukonki i choć był to zapewne tylko pociąg płciowy powstały w wyniku zmiany jaka zaszła z jej ciałem, to czuła się dziwnie; mieszanka uczuć zalała jej umięśnione ciało, a zdradliwy umysł podsyłał nie tylko głupie myśli, ale również nakłaniał do brnięcia w grę, która mogła się źle skończyć. By nie wyrządzić zbyt dużo krzywd postanowiła odpuścić, zwłaszcza że miała do czynienia ze swoją przyjaciółką, gdyby to była obca osoba zapewne Gabrielle nie miałaby żadnych skrupułów by się trochę zabawić.
Mimo wszystko - nawet męskiego umysłu! - Levasseur wciąż trzymała się swoich założeń; mężczyźni nie byli niczym kule u nogi i na odwrót - kobiety nie ciągnęły w dół mężczyzn. W przekonaniu Gab obie jednostki mogły się wzajemnie motywować i wspierać.
Puchonka również się zaśmiała, gdyż dla niej pytanie które zadała również brzmiało banalnie, zwłaszcza, że odpowiedź była niezwykle prosta - wcale nie musiała znać Victorii, by dostrzec, że wygląda jak uczennica; książka w jej dłoni również na to wskazywała.
- Wybacz, nie odbierz mnie źle - zaczęła posyłając w kierunku dziewczyny swój firmowy uśmiech numer 123, ten w
którym jedna brew wędruje kusząco ku górze. - Wyglądasz jak uczennica, bardzo ładna uczennica, ale wydajesz się bardziej dojrzała niż dziewczyny które znam - wyjaśniła, ryjąc zębami w dolnej wardze. Rumieniec, który pojawił się na policzkach Krukonki, sprawił jej swego rodzaju satysfakcję, a ona poczuła poczuła wręcz palącą potrzebę, by dotknąć ich opuszkami palców - sprawdzić czy są tak gorące na jakie wyglądają. Szybko jednak wyrzuciła tą myśl z głowy uciekając spojrzeniem gdzieś w bok. Myśli wokół Victorii zaczęły uparcie przybierać zupełnie inny wydźwięk niż na co dzień, świadomość tego z każdą upływającą w towarzystwie blondynki sekundą odciskała na Gab coraz większe piętno. Czy miała prawo do tego, by inaczej patrzeć na swoją przyjaciółkę? Czy zmiana płci jej na to pozwalała? Przecież wciąż była sobą, lecz z jakiegoś powodu nie potrafiła opanować swoich myśli.
- A jakie zwycięstwo chciałabyś osiągnąć w życiu? Dla każdego słowo to oznacza zupełnie co innego - zadała kolejne pytanie, wciąż zachowując się tak, jakby jej zupełnie nie znała.
- Na morzu? - kolejne pytanie padło z jej ust, jednak tym razem wydawała się być zaskoczona doborem słów dziewczyny, nie do końca rozumiejąc co ma przez to na myśli.



@Victoria Brandon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 966
  Liczba postów : 1176
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyPon Cze 15 2020, 23:28;

Tak naprawdę nie miała jej czego zazdrościć. Analizowanie wszystkiego, rozkładanie tego na czynniki pierwsze i oglądanie z każdej możliwej strony na pewno nie było tym, co Gabrielle chciałaby robić, co ktokolwiek chciałby robić, a Victoria żyła właśnie w taki sposób, czym zapewne zadziwiała połowę ludzi w okolicy, ale nie zamierzała się tym ani trochę przejmować. Nie miała na to siły, była jaka była, a ostatnia rozmowa z Alise pokazała jej, że nie można zmieniać się na siłę. Potrafiła ulegać emocjom, owszem, ale był to gniew, furia, jaka wylewała się z niej jak wściekła, to było coś, co z niej buchało, parowało irytacją, to było coś, czego nie chciała pokazywać otaczającemu ją światu, bo daleko było temu do piękna, do cudowności, jaka powinna ją cechować. Poza tym doskonale wiedziała, że dziadek nie życzyłby sobie, żeby robiła z siebie małpę w cyrku, zachowując się jak jakiś oszołom. Walczyła z tym, ale była wciąż w okresie dojrzewania, wiele rzeczy w niej szalało, wiele spraw było niepokojących, jednak nadal - nie umiała tak po prostu się zakochać, nie umiała tak po prostu podążać za jakimś głosem serca, bo gdyby się nad tym głębiej zastanowić - takowego chyba nie posiadała. To też nie oznaczało oczywiście z miejsca, że nie umiała flirtować, że nie wiedziała, jak to się robi, czy coś podobnego, ale nie angażowała się w to tak mocno, jak powinna. A może była to kwestia Fillina, z którym ostatecznie bawiła się całkiem nieźle, pozwalając sobie na to, by chociaż przez chwilę nie być tak poważną, jak każdego dnia.
- Nie wiem, czy powinnam się teraz cieszyć, czy obrazić - powiedziała na to, mimo wszystko rozbawiona takim sformułowaniem. Wiedziała jednak doskonale, że faktycznie była poważniejsza niż większość swoich rówieśniczek i chociaż do niedawna jeszcze dość mocno jej to wadziło, to rozmowa z Alise, a później spotkanie z Fillinem jasno pokazały jej, że powinna być taka, jaka jest, na jaką się czuje, nie mogła bawić się w udawanie, bo to nie prowadziło w żadne dobre miejsca, niestety. Odetchnęła głęboko, ciesząc się piękną pogodą i nawet na moment zamknęła oczy, gdy powiał nieco silniejszy wiatr. Egzaminy zdecydowanie się zbliżały, ale nie czuła się z tego powodu jakoś szczególnie źle, właściwie to nawet miała się dość dobrze, była zadziwiająco lekka, zadziwiająco spokojna, co bardzo jej obecnie odpowiadało. Zerknęła na chłopaka spod przymkniętych powiek i uśmiechnęła się nieco tajemniczo.
- Powiedzmy, że chciałabym, żeby świat zapamiętał moje nazwisko - powiedziała na to nieco enigmatycznie, a następnie uniosła lekko brwi, bo to niezrozumienie było nieco zabawne, a może i dziwne, i wspomniała o najbardziej strzeżonym więzieniu, jakie w ogóle znała. - Poza tym, proszę cię, zapewne po tych dwóch miesiącach wakacji zatęsknię znowu za Hogwartem. Ciekawe, jak będę się czuła, gdy przyjdzie mi skończyć studia...

@Gabrielle Levasseur
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1095
  Liczba postów : 1432
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyCzw Cze 18 2020, 09:04;

Sposób życia Vicky, gdzie analizie poddawała prawie każde działanie czy podejmowaną decyzję był Gabrielle doskonale znany, choć ona nie przykładała do tego aż tak dużej wagi, chociażby z tego względu, że nad nią zawsze górę brały uczucia. Brak kontroli czy jej nadmiar - żadna z tych opcji nie była tą dobrą, należało znaleźć równowagę, która dla wielu - w tym obu dziewczyn - była trudna do osiągnięcia. Krukonka nie powinna przejmować się swoimi wybuchami negatywnych emocji, ktoś, kto z założenia - swojego, a także rodziny - powinien być idealny miał prawo do chwili słabości, bo jak inaczej można było nazwać ten stan w którym nagły przypływ furii wykrzywia twarz w nienaturalnym grymasie, zamiast charakterystycznym uśmiechu? Nie należało jednak całkowicie zatracać się w gniewie czy wściekłości, bo to mogło być zgubne dla człowieka, który z czasem zwyczajnie staje się zgorzkniały.
Twierdzenie, że Brandon nie posiadała serca było wierutnym kłamstwem i gdyby tylko Gab znała jej myśli,  zapewne od razu wyraziłaby swój sprzeciw. Cały szkopuł z miłością polegał na tym, że dopóki nie trafi się na właściwą osobę nie ma szans, by poznać jej smak. I choć Puchonka nie była ekspertką w tych sprawach, wszakże sama w bardziej zażyłych relacjach rzucała sobie kłody pod nogi, to wychodziła z założenia, że mimo sprzeciwu czy postawy obronnej każdy pragnął być kochanym; jedni dochodzili do tego szybko, zaś innym zajmowało to lata.
- Mogłabyś się obrazić? Na mnie?! - zapytała, z udawanym zaskoczeniem - Wtedy powinienem w  ramach przeprosin zaprosić cię na randkę - dodała niby w żartach, jednak męski umysł dziewczyny mówił jej, że nie jest to wcale taki najgorszy pomysł, a sama wizja takiego spotkania z Krukonką wywoływała u niej coś na kształt ekscytacji. Problem polegał na tym, że Gabrielle nie miała pojęcia ile jeszcze czasu będzie funkcjonowała w postaci Daemona, więc umawianie się w przyszłości mogłoby okazać się problematyczne. - Właściwie to… - zaczęła, nagle wstając z miejsca. Stanęła naprzeciwko siedzącej na ławce blondynki, wyciągając do niej prawą dłoń; wciąż oswajała się z faktem, że były one większe, od tych typowo kobiecych.
- Możemy się na to randkę wybrać już teraz - dokończyła, patrząc na Victorię wyczekująco. Oczywiście pomysł był szalony, a jakże! Niemniej jednak była w tym swego rodzaju metoda, Gab wydawało się, że niektórzy faceci postępują właśnie w taki sposób, a jeśli nawet dostanie teraz kosza, nie będzie to aż tak bolesna porażka. Dodatkowo ma okazję przekonać się, co tak naprawdę chwyta za serce kobiety. Czy lubiły szalonych chłopców czy może wręcz przeciwnie - oczekiwały czegoś poważniejszego. Można było to uznać za swego rodzaju nieplanowany eksperyment.
- Nazwiska może nie zapamiętam, bo go nie znam, ale takiej pięknej buzi nigdy nie zapomnę - rzuciła bez namysłu, zaskoczona własnymi słowami, dlaczego to powiedziała? Nie dała jednak po sobie poznać, że słowa te wyszły z jej ust automatycznie, maskując chwilowe zakłopotanie uśmiechem, tym razem tym numer 324, kiedy jeden kącik ust unosił się znacznie wyżej niż drugi.
- To za szkołą można tęsknić? Hm… mam trochę odmienne podejście - oznajmiła, jak typowy facet, choć kobieca natura, która gdzieś jeszcze się w niej tliła przyznała Vicky rację.
- A na którym roku jesteś? - zapytała, słysząc o skończeniu szkoły, mimo wszystko z każdą upływającą sekundą Levasseur było znacznie łatwiej udawać, że kompletnie nie zna przyjaciółki, dzięki czemu jej reakcje były bardziej naturalne.

@Victoria Brandon[/b][/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 966
  Liczba postów : 1176
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptyWto Cze 23 2020, 23:14;

Można by w tym momencie zadać dość filozoficzne pytanie, czym dokładnie jest miłość i jak to jest być kochanym. Victoria jakoś nie miała przekonania co do tego, iż u jej boku potrzebny jest mężczyzna. Nie, nie oznaczało to, że szuka dziewczyny, ani trochę, ona po prostu czuła się nieźle sama, aczkolwiek do tej myśli wciąż jeszcze dojrzewała, bo jakaś jej część lubiła te dziecięce i dziewczęce porywy, dość jednak prędko dostrzegła, że jest w głównej mierze skoncentrowana na sobie. Nie na kimś innym, ale na tym, jaka jest, co może osiągnąć, dokąd może dotrzeć. Liczyły się jej ambicje, jej marzenia, jej pragnienia, jej decyzje. Egoistycznie? Z całą pewnością, ale z drugiej znowu strony - była tego coraz bardziej świadoma i zdawała sobie sprawę z tego, jaką powinna wędrować drogą. Skoro tak, spokojnie można było powiedzieć, że jednak postępuje słusznie. Chciała przekonać się, jak to jest spędzać czas z Fillinem, ale nigdy nie zapewniała go o swoich uczuciach, o ich głębi, czy czymś podobnym, mówiąc inaczej - bawiła się na tyle dobrze, na ile tylko była w stanie. I to jej odpowiadało, ale nie czuła potrzeby unoszenia się na fali emocji, o których mówiła jej, chociażby Alise. Wolała przeżywać wszystko inaczej, w sposób, który pasował jej samej, a że był zupełnie inny od jakichś schematów? Przestawało ją to interesować.
- Obawiam się, że pewien rozbójnik nie byłby tą propozycją zachwycony - powiedziała, kiedy już skończyła się śmiać. Na pewno nie spodziewała się takiego obrotu spraw i nie do końca wiedziała, co ma z tym zrobić, ale chyba nigdy w życiu nie wpadłaby na to, że nagle, ledwie po chwili rozmowy, zostanie zaproszona na randkę. Pokręciła lekko głową, przyglądając się chłopakowi, który i owszem, był przystojny, ale jakoś nie czuła potrzeby biegania z nim na randki. Inna sprawa, że w ogóle chyba nie miała takich potrzeb, wolała zdecydowanie niezobowiązujący flirt towarzyski, a może po prostu, w jakimś sensie, uważała, że podobne rzeczy nie powinny mieć miejsca, skoro w pewnym sensie umawiała się z Fillinem, aczkolwiek nadal nawet nie wiedziała, jak to nazwać.
- Wolałabym jednak nazwisko - rzuciła na to, przymykając lekko powieki. - Brandon - dodała jeszcze, a następnie uśmiechnęła się lekko, nieco zaczepnie, jakby chciała się przekonać, czy chłopak będzie wiedział, z kim dokładnie ma do czynienia, czy może jednak nie. Była przyzwyczajona do tego, że jej nazwisko było raczej rozpoznawalne, ale kto wie, zdarzały się ostatecznie wyjątki, prawda? Tak jak choćby Fillin, który chyba nie bardzo wiedział, w jakie dokładnie wchodził kręgi, o ile już się nie edukował w tej właśnie kwestii. Przekrzywiła lekko głowę na jego kolejne słowa. - Na szóstym i nie mogę doczekać się studiów. Ale jak widzisz, nawet teraz czytam jakieś ciężkie książki - stwierdziła na to, nieco przekornie, nieco zaczepnie, i uniosła w górę tom, który wcześniej faktycznie wertowała, by dowiedzieć się czegoś więcej, poszerzyć swoją wiedzę oraz umiejętności, By jakoś sprostać wyzwaniom, jakie wkrótce miały do niej przyjść.

@Gabrielle Levasseur
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1095
  Liczba postów : 1432
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Deptak - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 EmptySro Cze 24 2020, 16:33;

Gabrielle sama ze sobą również czuła się dobrze, jednak mimo wszystko nie potrafiła tak, jak Krukonka koncertować się jedynie na sobie. Być może właśnie z tego powodu wciąż nie była pewna, którą drogą podążać chce dalej. Miotała się, przyjmując się przy tym wszystkimi dookoła, zaprzątając swoje myśli problemami innych, szukając sposobu, jak je rozwiązać, zupełnie zapominając o sobie; niestety lub stety, taka po prostu była jej natura.
Czas płynął i Puchonka nie miała pojęcia, jak wiele zmieniło się w życiu Victorii, jednak raczej nie byłaby zachwycona tym, że to właśnie Fillin został wybrankiem jej przyjaciółki. Raz w życiu świat Gab zderzył się z tym Ślizgona i nie było to przyjemne spotkanie. W dodatku blondynka była święcie przekonana o tym, że chłopak kręci się koło Prefekt Naczelnej - Nessy. Tak bardzo mogła się pomylić?
Uniosła prawą brew wyraźnie zaskoczona odmowa dziewczyny, po chwili skinęła jednak głową, nie mówić nic. Nie chciała wnikać kim jest ów rozbójnik, ani jakie relacje łączą go z dziewczyną. W tym ciele wydawało się to być bardzo nie na miejscu, jednak w umyśle Levasseur zakodowała by kiedy wróci do naturalnego stanu zapytać o to Vicky. Właściwie ona również nie spodziewała się takiego obrotu sprawy, dlatego nie bardzo wiedziała, jak powinna się teraz zachować. Odmowa nie zabolała, Gab nie poczuła nic, a jednak nutka rozczarowania zmusiła ją, by zrobić krok w tył, chowając dłonie głęboko w kieszenie spodni. Czyżby właśnie poległa jako podrywacz?
- Brandon - powtórzyła, jakby w zastanowieniu, by po chwili dodać - Ładne nazwisko, pasuje do twojego imienia - i na tym wypowiedź blondynki się skończyła. Zupełnie tak jakby nie miała pojęcia z kim ma do czynienia, wszakże pamiętała, że Victoria nigdy nie lubiła być postrzegana przez pryzmat samego nazwiska, a jednak chciała zasłynąć nim jako ona. Po części to rozumiała, dziewczyna mocno pracowała na swoje osiągnięcia i nie chciała by przypisywane były one ogółowi.
- To właściwie niewiele cię dzieli od studiów - oznajmił, uśmiechając się, choć ich wizja nie wywoływała u niej ekscytacji. Zaledwie dwa miesiące wakacji dzieliło ją od bycia studentem, a potem już tylko dorosłość. Nie była na to gotowa.
- Nie będę ci w takim razie dłużej zajmował czasu, wiesz gdzie mnie szukać - powiedział, nie wiedząc powodu dla którego po odrzuceniu ze strony Victorii miałaby tu jeszcze tkwić, puściła jej oczko i ruszyła w kierunku Hogsmeade. Może tam bardziej się jej poszczęści?


Zt

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Deptak - Page 4 QzgSDG8








Deptak - Page 4 Empty


PisanieDeptak - Page 4 Empty Re: Deptak  Deptak - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Deptak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Deptak - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
droga do hogsmeade
-