Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Południowa część lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 10 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość


Ikuto Arturo Tsukiyomi

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 156
  Liczba postów : 155
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptySob 5 Maj 2012 - 18:25;

First topic message reminder :




Uwaga. Nielegalny – niezlecony przez nauczyciela – pobyt tutaj może być karany szlabanem i minusowymi punktami dla Domu (automatycznie wyrażasz w tym temacie zgodę na ingerencję Mistrza Gry).

W tym miejscu znajduje się dużo połamanych gałęzi i przewróconych drzew. W nocy panuje tu absolutna ciemność, a z mroku wyłonic się może groźny stwór. Miejsce jest tu niebezpieczne dla samotnych wędrowników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Ignis C. Hodel

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.74 m
C. szczególne : powolne flegmatyczne ruchy, blada skóra, puste spojrzenie
Galeony : 273
  Liczba postów : 68
https://www.czarodzieje.org/t17854-ignis-c-hodel
https://www.czarodzieje.org/t17860-plonace-listy#503635
https://www.czarodzieje.org/t17859-burn-me-up#503632
https://www.czarodzieje.org/t17853-ignis-c-hodel
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptySob 14 Gru 2019 - 15:57;

Amortencja odurza miłością. Zapachem pergaminu, deszczu po burzy i stęchlizną starych domów - w przypadku Ignis. Usta Melusine smakują zawsze dobrze. Dlaczego akurat padło na Pennifold tą, która spakowała ich związek w małe wakacyjne pudełeczko i zostawiła je gdzieś na morskiej plaży? Wydaje się to takie niesprawiedliwe i bolesne, ale nie w tej chwili. Narkotyczny trans jest nie do powstrzymania. Nie można sprzeciwić się tym uczuciom i namiętnością.
- Teraz już tak. - Odpowiada Melusine, pragnąc położyć dłoń na jej piegowatej twarzy i ponownie złożyć pocałunek na jej ustach tym razem bardziej namiętny. Co z tego, że inni patrzą? Niestety nie udaje jej się to, bo wtedy Estella Vicario odciąga ją od Melusine. Dla Ignis jest to brutalne, niemal sprawiające fizyczny i psychiczny ból. Ziółka trzeźwiące wdzierają się do jej głowy powoli, rozjaśniają trochę sytuacje. Ślizgonka stoi w miejscu tak jak nakazała Vicario, nadal rozkojarzona i obserwująca swoją byłą dziewczynę. Zajęcia dobiegają końca i drużyna, w której była Hodel wygrała. Chyba nie słyszy do końca słów profesor, ale ta wręcza im nagrody w postaci fiolek. Chyba musi iść do Skrzydła Szpitalnego. Idzie w kierunku zamku, czując się tak bardzo, bardzo źle.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31626
  Liczba postów : 78969
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptySro 5 Lut 2020 - 22:14;

INGERENCJA W PRACY - GAJOWY
@Christopher O'Connor

Do Twojej chatki przybył oddział kuchennych, hogwardzkich skrzatów. Z nosami przyklejonymi niemalże do Twoich butów rozpoczęły chóralny lament, z którego nie dało się nic zrozumieć dopóki nie opanowałeś sytuacji. Okazało się, że w nocy kuchnia została ograbiona przez spółkę niuchaczy, które ktoś najwyraźniej wypuścił z jakiegoś magicznego pokoju/sali transmutacyjnej? W chwili obecnej skrzaty cierpią na poważny niedostatek zastawy i kufli, a do kolacji pozostało raptem kilka godzin! Skrzaty zdradziły Ci, że jeden z nich - Pietruszek (który miał nocną "wartę") rzucił się w pościg za niuchaczami i zgubił ich trop na obrzeżach Zakazanego Lasu. W zamian za pomoc skrzaty ofiarowują Ci dozgonną wdzięczność i wychwalenie Cię dyrektorowi.
Jako, że Zakazany Las to Twoja działka to oczywistym jest, że nikt inny nie mógłby się tym zająć.

Rzuć kostką, by dowiedzieć się jak Ci poszło wybawianie skrzatów z kłopotów. Proszę o podlinkowanie kostki.

Parzysta - doskonale znasz warunki, które muszą zostać spełnione, aby niuchacze stworzyły sobie nory. Czyżby świtała Ci myśl, gdzie ostatnio widziałeś tego typu dziury wydrążone w ziemi? Niezrażony wszędobylską zimową wilgocią mogłeś wyruszyć na poszukiwania i zajęły ci one jedynie dwadzieścia minut, a już znalazłeś się u celu. Wydrążona w ziemi dziura nie rzucała się w oczy zwyczajnym czarodziejom - ale Ty jako gajowy wiedziałeś na co zwracać uwagę. Usłyszałeś nawet brzdęki porcelany w norce, a po chwili mogłeś ujrzeć wyłaniającą się z nich czarną głowę i ciemne ciekawskie ślepia.
Czy spróbujesz złapać niuchacza czy jednak zastosujesz inne metody zwabienia?

Twoja wiedza pozwala Ci określić, że w norce może znajdować się dwoje innych niuchaczy, a skarby są albo pod nimi albo... w torbie stworzenia. Powstaje pytanie jaki będzie Twój następny krok?


Nieparzysta - wiedza niewiele ci daje w obliczu pogody, jaka ostatnio nękała Wielką Brytanię. Warstwa śniegu stopniała zamieniając ściółkę leśną w błoto. Przemieszczanie się w lesie wymagało wiele wysiłku, bowiem co rusz Twoje obuwie zapadało się w rozmiękczonej ziemi. Kręciłeś się po lesie dobre siedemdziesiąt minut, a nie udało Ci się znaleźć nory niuchaczy. Czyżby została zalana albo zakopana? W pewnym momencie, gdy skręcałeś, potknąłeś się o wystający korzeń i zaryłeś w błotnistej ziemi brudząc się od góry do dołu. Czyżbyś czuł po wewnętrznej stronie obu dłoni otarcia? Tak czy siak, wywrotka pozwoliła Ci dostrzec kilka pogubionych i połowicznie ukrytych w krzakach błyszczących naczyń i kubków.

Powstaje pytanie - w jaki sposób je zbierzesz? Twój gajowy zmysł może Ci podpowiedzieć, że skoro są tu łupy stworzeń, to ich złodzieje z pewnością gdzieś tu się czają i kryją, gotowe do ataku. One dobrowolnie nie oddadzą swoich skarbów, a pamiętaj, że nie widzisz ani jednego niuchacza. Tylko skradzioną zastawę.



Opisz w trybie przypuszczającym swoje działania, a wówczas w następnym poście MG dowiesz się jak Ci poszło.

______________________

Południowa część lasu - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyCzw 6 Lut 2020 - 10:50;

Tego na pewno się nie spodziewał. Chyba nigdy nie wpadłby na to, że skrzaty może spotkać coś podobnego, zresztą, początkowo nie był nawet w stanie do końca zrozumieć, co właściwie jest do niego mówione, tak wszystko to brzmiało jazgotliwie i niejednorodnie, że potrzebował chwili na złapanie oddechu. Spróbował poprosić skrzaty, by mówił jeden z nich, jako ich przedstawiciel, by w pełni mógł pojąć, co jest powodem tej nieoczekiwanej wizyty. Niuchacze? Być może ten jeden, którego próbował już złapać, był zwiastunem nieszczęścia, jakie właśnie nadeszło. Christopher zerknął na zegarek, by przekonać się, która właściwie godzina, po czym obiecał, że postara się zrobić wszystko, co w jego mocy, żeby znaleźć nieszczęsne niuchacze i jeszcze bardziej nieszczęsną zastawę. Nie chciał denerwować skrzatów, ale nie chciał również obiecywać im gruszek na wierzbie, bo doskonale wiedział, że małe złodziejaszki wcale nie są aż tak proste do schwytania i trzeba sobie z nimi dobrze radzić, bo inaczej mogą zabrać coś jeszcze i podstępnie uciec do nory. Doskonale wiedział, że potrafiły drążyć je nawet sześć metrów pod ziemią, a to wcale nie było cudowną wiadomością, bowiem wydobycie czegoś z takiej głębokości, było raczej szaleństwem albo wręcz niemożliwością. Co prawda wolał tak o tym nie myśleć, ale jednak musiał pamiętać, że będzie raczej narażony na różne nieprzyjemności. Pogoda również nie zachęcała do wędrówek i grzebania w ziemi — zmarzniętej i częściowo skrytej pod śniegiem — ale pomocy nie zamierzał odmawiać, nie zamierzał również nigdzie uciekać.
Kiedy skończył rozmawiać ze skrzatami, musiał się naszykować — zmienił buty na wytrzymalsze, założył ocieplaną kurtkę przeciwdeszczową, czapkę i rękawiczki, a do kieszeni wsunął kilka galeonów i różne błyszczące przedmioty, jakie znalazł w domku — może blaszany kubek, może jakieś stare odznaki, przypinki podróżnicze, może to było coś innego, po prostu to, co przyszło mu do głowy. Złapanie niuchaczy też nie było wcale takie łatwe i zastanawiał się, jakby mógł je przenieść — jeśli zabierze klatki, to będzie trudne i zajmie mu masę czasu, uznał więc, że po prostu na wszelki wypadek zabierze ze sobą plecak, gdyby stworków faktycznie było więcej, czego się spodziewał po wypowiedziach skrzatów. Wydawało mu się, że kojarzył miejsce, w którym wstrętne małe złodziejaszki mogły się chować, skierował się zatem w tamtą stronę, by przekonać się, czy nie ma racji.
Przystanął. Dziura jest, każdy widzi. Tylko że gajowy był niemalże pewien, że wpadł na właściwy trop, a do jego uszu, tak mu się wydawało, doleciał jakby cichy brzdęk. W tym właśnie czasie próbował otworzyć plecak i wydobyć z kieszeni galeona. Zamierzał podrzucić nim nieznacznie w powietrzu, obrócić go w palcach i tym samym spróbować zainteresować stworka, który właśnie wystawił głowę z nory. Chris nie był pewien, ile ich tam może być, domniemywał jednak, że znajdzie tam od jednego do dwóch łachudrów, którzy nie zamierzali się pokazywać. Porcelana nie była jeszcze w pełni schowana, zatem albo nie zdołały zaciągnąć jej do nory, albo miały ją jeszcze w torbach, co wolał sprawdzić później, w bezpieczniejszym miejscu. Na razie jednak starał się zwrócić uwagę niuchacza na błyszczące monety, które starał się wydobywać z kieszeni, trzymając jednocześnie plecak obok siebie — przykucnął, w miarę możliwości. Zamierzał wrzucić monety do plecaka, gdyby niuchacz zdecydował się po nie ruszyć, a później chciał zamknąć go wewnątrz tymczasowego środka transportu. Plan może nie był najlepszy, ale chwilowo nie miał zbyt wielu opcji, liczył zatem na to, że podstęp powiedzie się przynajmniej w minimalnym stopniu. W razie potrzeby miał jeszcze tę porcelanę, którą mógł próbować kusić złodziejaszków. Nie wiedział tylko, czy mu się uda. Może? Lepiej byłoby się nie zbłaźnić i po prostu pomóc tym biednym skrzatom.

Rzut kośćmi: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31626
  Liczba postów : 78969
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyCzw 6 Lut 2020 - 11:16;

Zwróciłeś uwagę niuchacza. Źrenice jego ślepi powiększyły i zajmowały większą część oka. Wczepił pazury w ziemię i wysunął się z norki na tyle, byś mógł dojrzeć, że to dorosły osobnik, a co za tym idzie - trudny przeciwnik. Ślepia niuchacza śledziły uważnie ruch podrzucanej w Twojej dłoni monety i już wiesz, że masz jego pełną uwagę. Powolnymi i ostrożnymi ruchami przybliżał się do Ciebie, najwyraźniej wyczuwając, że masz przy sobie jeszcze więcej błyskotek. Stworzenie poruszyło czarnym zadem, przywarło brzuchem do mokrej ziemi i ... skoczyło!

Rzuć kostką, by dowiedzieć się czy udało Ci się pochwycić niuchacza czy jednak Ci uciekł.

Parzysta - niuchacz okazał się zbyt szybki. Mogło wydawać się, że wskoczy bezpośrednio do plecaka, by porwać stamtąd wszystkie błyskotki, a jednak okazało się, że porwał podrzucaną monetą i zwiał w kierunku nory, z której wydostały się dwa dodatkowe łebki. Najwyraźniej zamierzają przypuścić na Ciebie szturm. Tak też się stało, rzuciły się na Ciebie. Dorzuć kostką:
1,2,3 - pomimo ataku udało Ci się na tyle obronić i je przechytrzyć iż po krótkiej szamotaninie wcisnąłeś dwa niuchacze do torby! Co prawda skończyłeś z głębokim zadrapaniem na prawej ręce (kto by pomyślał, że mają takie ostre pazury, prawda?). ale masz dwa niuchacze w plecaku. Co zamierzasz z nimi zrobić? Trzeci zwiał i zabrał Ci 5 galeonów. Plecak szamocze, słyszysz dobiegające z niego piski. Dzikie zwierzęta źle znoszą uwięzienie. Rana Twojej dłoni wymaga użycia 1 porcji eliksiru wiggenowego bądź krótkiej wizyty w skrzydle szpitalnym (jeden post na minimum 2000 znaków).
4,5,6 - zostałeś przechytrzony i... podziobany. Najwyraźniej masz do czynienia z bardzo doświadczoną szajką niuchaczy, bowiem wiedziały, by unikać Twoich rąk i za każdym razem, gdy byłeś pewien, że już je masz, wyślizgiwały Ci się z uścisku. Zabrały Ci 15 galeonów (zgłoś ich utratę) i schowały się głęboko w norce ze swoimi łupami. Jaki będzie Twój następny krok?

Nieparzysta - niuchacz "skradał się" w Twoim kierunku, ale dzięki zachowanej czujności udało Ci się wyczuć moment, w którym ten rzucił się do ataku. Pochwyciłeś go do plecaka, a nawet mogłeś go zamknąć na suwak. Twój plan powiódł się, ale... niuchacz okazał się bardzo nerwowy i nadaktywny. Tak bardzo szamotał się o wierzgał, iż wprawił plecak w ruch... Rzuć kostką, by dowiedzieć się czy plecak wymsknął się z Twoich rąk:
1,2,3 - trzymasz plecak, a w środku szamota się nerwowy niuchacz. Niby taki drobny, a jednak obrotny i silny. Możesz na spokojnie obmyślić plan jak wydostać z jego torby zastawę (o ile ona tam jest, bowiem nie masz pewności) bądź podjąć jakiekolwiek inne kroki.
4,5,6 - nie wiadomo do końca jak do tego doszło, ale w pewnym momencie niuchacz tak mocno się szarpnął w plecaku iż ten wyrwał się z Twoich rąk i odleciał dwa metry dalej, wpadając wprost w sam środek błota. Coś nie tak było z błotem, bowiem ledwie plecak tam wpadł, a błotko wybuchło niczym mały gejzer, przemaczając plecak na wskroś. Sęk w tym, że plecak przestał wierzgać. Niuchacz stracił przytomność. Możesz go przeszukać, ale też co zrobisz z nieprzytomnym zwierzakiem?

______________________

Południowa część lasu - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyCzw 6 Lut 2020 - 21:53;

Udało się. Tego jednego Christopher był pewien, zachowanie niuchacza wyraźnie wskazywało na to, jak bardzo jest zaciekawiony przedmiotem, jaki znajdował się obecnie w rękach gajowego. To był całkiem prosty sposób na to, by go do siebie zwabić, a przynajmniej tak w tej chwili wydawało się mężczyźnie, bo mimo wszystko zdawał sobie sprawę z tego, że istnieje sporo ryzyko, iż jego plan się po prostu nie powiedzie. Co mu jednak pozostawało, niż próbować? Obserwował uważnie stworka, który skradał się w jego kierunku, robił to niesamowicie konkretnie, wiedząc chyba doskonale, czego chce, ale Christopher również był czujny i gotowy do ataku, więc udało mu się go schwytać. Małe zwycięstwo, bo niuchacz wiercił się przeokropnie, co aż tak gajowego nie zdziwiło, w końcu żadne dzikie stworzenie nie chciało znajdować się w takiej, czy też innej klatce, marzyło o tym, by być w pełni wolnym i doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Nagle, całkiem niespodziewanie, niuchacz wyrwał się, plecak poszybował w przód, a Christopher osłonił twarz rękami, kiedy tylko błoto wybuchło w tak efektowny sposób. Miał mimo wszystko nadzieję, że złodziejskie stworzenie przeżyło tę wycieczkę, bo przecież się nie ruszało. Jednocześnie jednak gajowy nie chciał zbliżać się na razie do tajemniczej błotnej dziury, bo coś tutaj śmierdziało. Sięgnął zatem po różdżkę, którą nosił w specjalnie przygotowanym do tego futerale na tyle paska u spodni, a później przystąpił do działania.
Postanowił spróbować wykorzystać zaklęcie wingardium leviosa i przy jego wykorzystaniu unieść plecak, a co za tym idzie, również jego zawartość. Zamierzał spróbować w ten sposób sprowadzić do siebie małego złodziejaszka i zająć się nim później. Gdyby mu się to udało, chciał również sięgnąć po jakiś kamień, patyk, cokolwiek większego, czym mógłby rzucić w owo tajemnicze błoto, by przekonać się, co dokładnie w nim siedzi i czy przypadkiem za moment nie eksploduje jakąś kolejną falą. Nie był pewien, co z pozostałymi niuchaczami, ale starał się pozostawać czujny, w końcu kto wie, kiedy złodziejaszki znowu do niego wyskoczą skuszone galeonami albo jakimś pozłacanym brelokiem?

Kostki: 5, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31626
  Liczba postów : 78969
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyCzw 6 Lut 2020 - 23:21;

Zaklęcie wyszło bez zarzutu, odzyskałeś plecak z uwięzionym w środku nieruchomym niuchaczem. Udało znaleźć Ci się całkiem duży kamień, a rzuciłeś nim bardzo celnie. Błotny gejzerek wybuchł tak jak poprzednim razem z tą różnicą, iż wypluł z siebie ten kamień wprost na Ciebie, w kierunku Twojej twarzy i przez co kamień rozciął Twój łuk brwiowy. Czujesz na skórze cieniutką stróżkę krwi. Mimo, że starałeś się zachować czujność pozostałe niuchacze postanowiły przypuścić na Ciebie szturm, najwyraźniej w ramach zemsty za uwięzienie członka ich leśnej szajki. Jeden zaczął rzucać w Ciebie małymi kamykami, a drugi zatopił pazurki na Twojej lewej dłoni. Oba wydawały z siebie dziwne dźwięki, które kojarzyły się w smutny sposób. Zupełnie, jakby przydarzyło się im coś złego.

Opisz w jaki sposób bronisz się przed szturmem dwojga niuchaczy. Jednego uda Ci się pojmać i możesz sprawdzić czy ma w swojej torbie jakiekolwiek błyskotki. Rzuć kostką, by się dowiedzieć.
Parzysta - wiesz jak chwycić niuchacza, by nie zrobił ani sobie ani Tobie krzywdy. W torbie okazuje się trzymać kilka galeonów, pierścionki, bransoletki i garść złotych zniczy. Nic, co należałoby do skrzatów.
Nieparzysta - wymacałeś w torbie niuchacza kilkanaście wciśniętych srebrzystych łyżek, widelców i noży. Rozpoznajesz je - należą do szkolnych skrzatów, lecz sztućcy jest zdecydowanie za mało.

Jeśli zerkasz do torby to możesz zauważyć, że uwięziony niuchacz wciąż się nie rusza. Jesteś gajowym, masz obeznanie ze stworzeniami magicznymi i wiesz, kiedy rozpoznać śmierć zwierzęcia z powodu uduszenia. Masz jednak szansę odratować zwierzaka, ale musisz rzucić kostką i jedynie wynik wynoszący sześć oczek zagwarantuje, że po uciskaniu jego serca ten odzyska przytomność.

Wciąż nie znalazłeś pozostałej skradzionej zastawy.

______________________

Południowa część lasu - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyNie 9 Lut 2020 - 13:45;

Dobrze, to był plus. Może nie jakiś wielki, ale mimo wszystko udało mu się sprowadzić plecak do siebie, całkiem nieźle poradził sobie z zaklęciem i cieszył się z tego powodu, bo mógł spróbować zająć się niuchaczem, którego tam uwięził. Być może nie był to najlepszy pomysł, ale niestety, nie wszystko zawsze jest tak błyskotliwe w wykonaniu, jak w planach. Spróbował rzucić kamieniem w błoto, a to pięknie mu oddało, z miejsca więc Christopher postanowił, że cokolwiek będzie się działo dalej, ani on, ani żaden ze stworków nie może się już tam zbliżyć, dla własnego bezpieczeństwa, bo nie chciał, żeby stała się im krzywda, to zdecydowanie nie był jego plan, tym bardziej że był kimś, kto zawsze starał się dbać o dobro innych, w tym również zwierząt, niezależnie od tego, czy tych magicznych, czy tych całkowicie zwyczajnych, które zamieszkiwały również świat mugoli, a ci przygarniali je pod swoje dachy.
Nie spodziewał się właściwie takiego ataku. Poradzić sobie z jednym niuchaczem mógł, ale drugiego musiał jakoś na chwilę unieszkodliwić, żeby chociaż na chwilę zneutralizować jego negatywne działanie. Skoro zaś pierwszy rzucał kamykami, a drugi zawisł mu na lewej dłoni, postanowił spróbować użyć zaklęcia orbis na stworzeniu, które go bombardowało. Następnie starał się złapać niuchacza, który już uczepił się jego ciała, co nie było aż tak skomplikowane. Najpierw jednak wsunął różdżkę do ust i zacisnął na niej na moment zęby, i zdołał jakimś cudem dotrzeć do torby małego złodziejaszka. Łyżki! Tak, znajdowała się tutaj niewątpliwie część zastawy i jeśli tylko Christopherowi by się to udało, postarałby się ją wydobyć ze skrytki, a później puścić niuchacza wolno, tak nim kierując, by na pewno nie pobiegł w stronę niebezpiecznego błota, a skierował w stronę całkiem przeciwną do tej pułapki.
Gdyby to wszystko mu się udało, zamierzał jeszcze przykucnąć przy plecaku i jak najszybciej spróbować zająć się nieszczęsnym, omdlałym niuchaczem, którego spotkało aż takie nieprzyjemne wydarzenie. Jeśli zdołał dostać się do stworzenia, to niewątpliwie zaklął aż ze złością pod nosem i spróbował je ratować, w końcu nie był człowiekiem bez serca, a dobro każdej istoty, w tym, chociażby takiego małego niuchacza, było dla niego niesamowicie ważne. Później na pewno będzie potwornie żałował tego, że mu się nie udało, tego, że zapewne podjął złe decyzje i tak się to skończyło.
Jeśli zaś wcześniej udało mu się splątać trzeciego niuchacza, dla biedaka z plecaka nie mógł już nic zrobić, a niuchacz, od którego udało mu się odebrać część zastawy został bezpiecznie odesłany gdzieś na bok, to spróbował podnieść tego, na którym użył zaklęcia orbis. Gdyby jednak drugi niuchacz ponownie go atakował, spróbowałby również na nim zastosować orbis, dla bezpieczeństwa wszystkich. Nie miało to trwać długo, planował pochwycić niuchacze i zabrać je w bezpieczne miejsce, jeśli tylko się uda. Oczywiście, musiał też znaleźć resztę zastawy, ale nie chciał nieszczęścia zwierzątek.

Kostki: 1, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31626
  Liczba postów : 78969
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyNie 9 Lut 2020 - 16:07;

Wszystko poszło po Twojej myśli. Niuchacze reagowały w ciekawy sposób na świetlistą wiązkę światła bowiem zamiast wierzgać próbowały pochwycić ją dziobem i ukraść, co jak wiesz, nie mogło się zdarzyć. Wypuszczone niuchacze zaszły się w swojej norce i tym razem nie chciały wyjść z kryjówki nawet, gdy próbowałeś je ponownie zwabić. Najwyraźniej wystraszyły się czy to błotka czy to plecaka, że nie chciały dać się ze środka wyciągnąć. A może to zapach krwi, wciąż spływającej leniwie z Twojego rozciętego łuku brwiowego? Może wyczuły gdzieś indziej niebezpieczeństwo? Jakikolwiek był powód zwabienie ich graniczyło z cudem. Średnica ich nory jest całkiem duża, a Twoje wprawne oko mogło ocenić, że również i głęboka, a więc prawdopodobnie stworki są w środku bezpieczne.

W jaki sposób chcesz odzyskać skradzioną zastawę? Masz zaledwie jedną czwartą całości, a czas na zmaganiach z niuchaczami mijał nieubłagalnie. Jesteś jedyną nadzieją zbolałych skrzatów!


______________________

Południowa część lasu - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyPon 10 Lut 2020 - 10:09;

Tego chyba się nie spodziewał. Pomysł z zaklęciem okazał się podwójnie dobry i musiał przyznać, że powinien był to wcześniej przewidzieć, w końcu świetliste pęta były czymś, co powinno niuchacze zainteresować. To, z czego się cieszył, to fakt, że stworki przeżyły, mimo wszystko nie chciał mieć na sumieniu ich istnień, bo przecież nie o to chodziło w całej tej zabawie, prawda? Już i tak czuł się źle z powodu tego, że biedak złapany przez niego do plecaka nie miał szans na to, by dalej egzystować, powinien był to przewidzieć i mimo wszystko lepiej zaplanować, bo tak — wychodził jedynie na nieczułą niezgułę. Nie udało mu się jeszcze odzyskać całej zastawy, miał jej jedynie trochę i trzeba było podjąć kolejne działania, jeśli chciał pomóc jakkolwiek skrzatom. Choć, lepszy rydz niż nic, prawda? Czułby się jednak niewątpliwie bardzo głupio, gdyby przyszło mu powiedzieć, że dał się pokonać przez niuchacze, którymi przecież umiał — względnie - się opiekować.
Nie miał zbyt wiele możliwości, jeśli chodzi o dalsze ruchy. Niestety. Mógł spróbować użyć astral forcipe, by oczyścić ranę na łuk brwiowym, ale oprócz niego przydałoby się też zaklęcie episkey, na które tracił czas. Dzięki nim miał jednak szansę na to, że niuchacze, jak również niewdzięczne błoto, nie będą zwracać uwagi na zapach krwi, jaki niewątpliwie rozchodził się po okolicy z jego powodu. Starał się czarować jak najszybciej, ale oczywiście — nie był wprawnym uzdrowicielem i pewnie lepiej poradziłby sobie z jakimiś ziołami pod ręką, tych jednak akurat nie miał. Skoro znajdował się na razie przy plecaku, czując się niesamowicie niezręcznie, postanowił sprawdzić, czy biedny niuchacz, którego pochwycił i pewnie doprowadził do jego odejścia, nie miał przy sobie przypadkiem zastawy. Później zaś, jeśli nadal dostrzegał część porcelany w okolicy norki, czyli jeśli ta nie została przypadkiem zabrana, postanowił po prostu zachować się jak rasowy złodziej i podwędzić ją małym złoczyńcom. Nie zamierzał się z tym kryć, chciał, żeby niuchacze, choćby i oburzone, ponownie wyszły ze swojego schronienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31626
  Liczba postów : 78969
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyPon 10 Lut 2020 - 11:07;

Rzuć kostką na efekty leczenia.

parzysta - już miałeś zastosować zaklęcie "Episkey" na rozciętej skórze, gdy przypomniało Ci się, że to może Ci zaszkodzić a nie pomóc, wszak zaklęcie zrasta drobne złamania kości. Do skaleczenia łuku lepsze byłoby "Vulnus alere", poza tym ta rana jest na tyle niegroźna iż za dwa dni nie będzie po niej śladu.

nieparzysta - źle dobrane zaklęcie mogło nanieść upierdliwe dolegliwości. U Ciebie skończyło się na szczęście na tymczasowym dyskomforcie. Ostra wiązka światła zaklęcia "Episkey" rozbryzła na Twojej brwi. W swoim najbliższym wątku nie widzisz na jedno oko i proszę o uwzględnienie tego faktu. Później efekt ustąpi i nie będzie powikłań.

Z racji faktu, że jesteś dorosły otrzymujesz prawo do jednego przerzutu kości.


Znalazłeś u martwego niuchacza pozostałą część sztućców. Po przeszukiwaniach okolicy wokół nory zauważasz raptem trzy połamane porcelanowe talerze. Czy szukasz ich gdzieś jeszcze czy postanowisz wrócić z tym, co zebrałeś? Niuchacze nie wyszły z nory, ale do Twoich uszu dobiegł dźwięk zastawy znajdującej się pod ziemią.


______________________

Południowa część lasu - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyPon 10 Lut 2020 - 11:30;

Czasami trzeba większego namysłu, nim coś się zrobi. Christopher już chciał rzucać zaklęcie, już właściwie wypowiadał odpowiednie słowa, kiedy dotarło do niego, że to całkowicie bez sensu. Pomacał jeszcze lekko okolicę łuku brwiowego, by przekonać się, że rana może nie wyglądała najlepiej, a na pewno bolała, ale nie była na tyle groźna, żeby coś z tym robić, a przynajmniej nie tak drastycznie, jak pierwotnie planował. Wsunął więc różdżkę do jej specjalnego schowka przy pasku i zajął się sprawdzaniem zawartości torby niuchacza. Nadal czuł się źle, z powodu tego, że nie zdołał uratować zwierzątka, ale nie miał również co płakać nad rozlanym mlekiem, bo to nigdy nie prowadziło do niczego dobrego, tak więc po prostu zmusił się do tego, by skoncentrować się na pracy. Stworzenie ułożył ostatecznie na ziemi obok plecaka z postanowieniem, że zakopie później jego ciało, a odzyskane sztućce schował właśnie do plecaka, który następnie starannie zasunął. Kiedy podszedł do porcelany leżącej obok nory, przekonał się, że jest potłuczona. Westchnął cicho i ponownie sięgnął po różdżkę, by tym razem użyć zaklęcia reparo, w końcu chciał, żeby chociaż nieszczęsne trzy talerze były całe i miał nadzieję, że ta sztuka mu się uda, później zamierzał dołączyć je do sztućców w plecaku. Chciał wrócić do zejścia do nory, choć wiedział, że będzie mu się trudno dostać pod ziemię, a później wykorzystać lumos maxima i wprowadzić świetlistą kulę do zejścia do schronienia niuchaczy, żeby przekonać się, czy będzie w stanie jakoś się tam dostać, ewentualnie, czy zdołałby może wykorzystać accio i sprowadzić nieszczęsną zastawę do siebie. Pracochłonne, ale być może możliwe w warunkach, jakie tu zastanie? Zależnie od tego, jak sytuacja będzie wyglądała — jeśli dałoby się nieco wsunąć do zejścia do nory, spróbuje to zrobić, by mieć lepsze dojście do zastawy, której brzęk słyszał albo, jeśli jest to całkiem niemożliwe, spróbuje wykorzystać accio, po przekonaniu się pod wpływem wyczarowanej kuli światła, jak dokładnie wygląda zejście. Nic innego mu nie pozostawało, a zawsze mógł po prostu wykorzystać czary i naprawić potłucze talerze. Jednocześnie cały czas uważał, żeby przypadkiem nie wpaść w błoto, bo nie wiedział, jak to może się skończyć. Gdyby więc z uwagi na to błoto wejście do nory było całkowicie niemożliwe, zrezygnowałby z tego zamysłu i zaraz po rzuceniu lumos maxima i zorientowaniu się w sytuacji, wykorzystałby accio na talerzach — małych, płytkich, głębokich, sosjerkach i co tam jeszcze mogłoby mu przyjść do głowy. Ile ich sprowadzi? Po sztuce z każdego? Warto było jednak spróbować!

Kostki: 3, przerzut: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31626
  Liczba postów : 78969
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyPon 10 Lut 2020 - 12:12;

Norka niuchacza jest wielkości dłoni zatem nie na możliwości wsunięcia tam niczego co jest od niej większe. Co najwyżej różdżkę, a co za tym idzie zaklęcie "Accio naczynia" powinno załatwić sprawę. Nie potrzebujesz do tego wszak jej widzieć, skoro mniej więcej wiesz gdzie się znajduje.
Przywoływałeś zastawę do siebie, niektóre połamane i nakruszone, jednak "Reparo" poradzi sobie i z tym. Trzeba przyznać, że jest jej dużo, a niuchacze rzucały się na nią i musiałeś nieco się namęczyć by utrzymać zaklęcie "Accio" i odebrać z ich pazurków naczynia. Po jakichś trzydziestu minutach uzbierałeś jej cały plecak aż po brzegi i można uznać, że odzyskałeś wszystko, co zostało skradzione. Skrzaty będą zachwycone!


Czy chcesz użyć więcej zaklęcia "Accio" w norce, by sprawdzić czy może wpadnie w Twoje ręce jakaś błyskotka bądź tajemniczy przedmiot? Czy może zostawisz niuchaczom resztę skarbów? Wyściubiły dzioby z norki i spoglądały na Ciebie pełnym żalu wzrokiem.

______________________

Południowa część lasu - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyPon 10 Lut 2020 - 13:25;

Zaklęcie podziałało, aczkolwiek nie było to wszystko takie łatwe, jak można było się spodziewać. Wejście faktycznie było małe, a rozświetlone przejście niewiele ułatwiało, aczkolwiek Christopher na pewno nieznacznie zorientował się w całej sytuacji. Być może dlatego łatwiej było mu przywoływać poszczególne przedmioty, niemniej jednak pojedynek z niuchaczami nie był wcale taki łatwy i wydobycie zastawy zajęło mu o wiele więcej czasu, niż podejrzewał. Starannie umieścił ją w plecaku, który zasunął i odłożył różdżkę na jej miejsce, by przypadkiem się nie zgubiła. Następnie przystąpił do kopania w śniegu, by przekonać się, czy zdoła tutaj pochować ciało niuchacza, ale doszedł do wniosku, że nie jest to najlepszy pomysł, samymi rękami sobie nie poradzi, a skrzaty na pewno też czekały na jego powrót. Odgarnął więc włosy z czoła i odwrócił się w stronę norki, z której spoglądały na niego z wyrzutem dwa pozostałe stworki. Sięgnął po raz ostatni po różdżkę, by sprawdzić, czy przy użyciu accio nie wyciągnie jeszcze ostatniej zagubionej łyżki, czy czegoś podobnego, a później, niezależnie od wyniku swoich działań, zamierzał położyć na ziemi kapsle od butelek, starą plakietkę i jednego galeona, by niuchacze uznały to za swoistą rekompensatę za wyrządzone im szkody. Chciał w ten sposób dać im znać, że mimo wszystko nie zostawia ich z pustymi łapami. W tym czasie zamierzał jeszcze podnieść zasunięty plecak, po tym, jak odłoży różdżkę na jej miejsce, unieść ciało zmarłego niuchacza i ruszyć do chatki. Tam, jeśli nie będzie już żadnych przygód, zamierzał naprawić przy użyciu reparo wszystkie potłuczone talerze, jakie udało mu się odzyskać, zwrócić zgubę skrzatom, a na sam koniec, gdy zostanie sam, zabrać łopatę i znaleźć odpowiednie miejsce, by zakopać w ziemi ciało nieszczęśnika, którego nie udało mu się dzisiaj uratować. Raną i brudem, jaki na pewno go po tym wszystkim teraz pokrywał, zamierzał zająć się później.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31626
  Liczba postów : 78969
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyPon 10 Lut 2020 - 13:39;

Przywoływałeś do siebie jedną sztukę smoczej zapalniczki (zgłoś się po nią w odpowiednim temacie). Pozostałe czynności obyły się bez przeszkód. Niuchacze zabrały wszystkie fanty i gdy ruszyłeś w drogę powrotną do chatki, odprowadziły Cię niemalże pod drzwi.


W chatce czekało na Ciebie… osiem skrzatów. Posprzątały Twoje lokum tak, jak nigdy dotąd, a nawet upiekły dla Ciebie ciasto śliwkowe. Pomogły Ci z naprawą naczyń i okrzyknęły ich bohaterem. Zyskałeś sobie w oczach tych stworków, a więc możesz mieć pewność, że zawsze znajdą dla Ciebie coś słodkiego, jeśli tylko kiedyś zajdziesz do kuchni.

_____________________________________________________________

______________________

Południowa część lasu - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyPon 10 Lut 2020 - 14:16;

Zapalniczka? Chyba nawet nie chciał pytać, skąd właściwie niuchacze ją zabrały, ale schował ją do kieszeni. Teraz był już właściwie pewien, że udało mu się zebrać wszystko, co należało i mógł spokojnie wracać do chatki, co też uczynił. Ciążyła mu jednak śmierć jednego niuchacza i postanowił sobie, że w najbliższym czasie wybierze się ponownie w okolice nory stworków, by przekonać się, czy pozostała dwójka jest, aby na pewno bezpieczna. Pozostawała również kwestia tajemniczego błota, które najwyraźniej miało co najmniej mordercze zamiary, a Christopher wolałby nie wpaść w nie całkowitym przypadkiem. Nie daj jeszcze Merlinie, gdyby któryś z uczniów przypadkiem wylądował w tym miejscu, wtedy dopiero mieliby się z pyszna. Łuk brwiowy piekł go mocno, ale starał się tym nie przejmować, doskonale wiedział, że to nie pierwszy raz, kiedy tak oberwał i z całą pewnością również nie ostatni, więc nie panikował. Owszem, bolało, ale nie było co szaleć, miał rzeczy chwilowo ważniejsze do zrobienia, ostatecznie trzeba było zająć się zastawą i później również niuchaczem. Nie wiedział co prawda, dlaczego pozostała dwójka mu asystuje, nie wiedział, czy są na niego złe, czy może w jakiś sposób wdzięczne, ale nie płoszył ich, one zaś nie robiły nic, żeby go niepokoić. Być może trzeba było się nimi zająć? Będzie musiał to przemyśleć.
Na razie, kiedy znalazł się przy chatce, odłożył w bezpieczne miejsce ciało niuchacza i starannie je przykrył, nie chciał w końcu, by coś mu się stało, czuł ciężar odpowiedzialności za jego odejście i chciał zapewnić mu coś na kształt bezpiecznego miejsca spoczynku. Wszedł z plecakiem do chatki i aż zamrugał, nie tyle z powodu widoku zgromadzonych skrzatów, a z uwagi na fakt, że jego miejsce zamieszkania po prostu lśniło czystością, nawet w miejscach, których sam nie czyścił na co dzień. Położył ostrożnie plecak na blacie stołu, a później wydobywał z niego zabrudzoną zastawę, którą razem ze skrzatami doprowadzał do stanu używalności, w końcu na czymś trzeba było tego dnia zjeść kolację, na którą na całe szczęście zdążyli. Zapach cudownego placka delikatnie drażnił go w nos, zachęcał do tego, by go zjadł, ale miał jeszcze obowiązki, jakie należało wykonać. Kiedy zatem skrzaty odzyskały swoją zgubę, Christopher zostawił plecak, który teraz już do niczego nie mógł się przydać, a następnie wybrał się po łopatę i wrócił do ciała niuchacza, by faktycznie naszykować mu bezpieczne miejsce spoczynku, blisko lasu, od strony, z której wrócił razem z pozostałymi stworkami. Przykrył je później płaskim kamieniem, by zwierzynie było trudniej go odrzucić i ostatecznie wrócił do domu, by porządnie się umyć i zająć raną na łuku brwiowym. Wiedział, że lepiej by było, gdyby oddychała, więc po prostu oczyścił ją jeszcze starannie i upewnił się, że nie wda się w nią żadne zakażenie. Dopiero później naszykował sobie coś do picia i zjadł kawałek placka, który dostał w formie podziękowania. To był, mimo wszystko, ciężki dzień.

//zt, bardzo dziękuję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptySob 7 Mar 2020 - 23:10;

Świtało. To jednak w niczym nie przeszkadzało Christopherowi, który wręcz uwielbiał tę porę dnia, nawet w ten czas przedwiośnia, kiedy świat nie wyglądał zbyt pięknie, a okolicę pokrywało raczej błoto, niż śnieg, zaś świeżej trawy jeszcze nie było widać. Mógł wtedy spokojnie spacerować, rozglądać się po okolicy i dostrzegać pierwsze zmiany, jakie zachodziły na obrzeżach Zakazanego Lasu, na błoniach, wszędzie tam, gdzie docierał, kiedy uczniowie jeszcze spali. Nie inaczej było również tego dnia, kiedy po prostu wstał wczas i ubrał się w miarę ciepło, aczkolwiek bez przesady, w końcu mrozy odpuściły i zaczynało robić się wiosennie, ziemia nie była już nawet tak twarda, co odnotował dość prędko, kiedy tylko przyklęknął, by przekonać się, jak ta sprawa się prezentuje. Zanosiło się na to, ze wkrótce będzie czekało go sporo pracy przy rozsadach, ale również przy krzewach ozdobnych, które zaczną wypuszczać pierwsze liście. Pokiwał do siebie nieznacznie głową, a później podniósł się, otrzepał dłonie z ziemi i ruszył przed siebie, żeby przekonać się, jak wygląda okolica i czy nie znajdzie śladów wskazujących na to, że ktoś nocą nie mógł usiedzieć w zamku i postanowił wybrać się na niebezpieczny spacer. Nie lubił, kiedy dzieciaki to robiły, chociaż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w ich wieku nie był wiele lepszy i ciągnęło go pomiędzy drzewa. Trzeba jednak przyznać, że chociaż był Gryfonem, nie szukał tam raczej przygód, a roślin, które mógłby podziwiać i o których mógłby się czegoś nowego dowiedzieć, co oczywiście było samo w sobie niebezpieczne.
Teraz kiedy był gajowym, rozumiał las o wiele lepiej, znał jego zakamarki i wiedział, czym grozi udanie się w niewłaściwe miejsce. Nawet dla niego pewne obszary tego miejsca były trudne do przebycia albo po prostu niebezpieczne, czaiły się tam bowiem stworzenia i rośliny, których nie dało się zaliczyć w poczet słodkich, uroczych i kochanych. Obserwował je z zaciekawieniem, ale by móc do nich podejść, wcześniej wiele się o nich uczył, dokształcał się i starał poznać tajniki nie tylko zielarstwa i wiedzy na temat magicznych stworzeń, ale również zaklęć, by być w stanie obronić się w każdej chwili. Nie wszyscy rozumieli, że to wszystko się ze sobą łączy, a już mało kto wiedział, że wkraczając do Zakazanego Lasu i nie mając pojęcia, jak go opuścić, narażał się na niemałe problemy, jak również - właściwie wpadał wprost w pułapkę.
Zatrzymał się na moment, kiedy rozwiązał mu się but. Pochylił się, przykucnął i zajął się ponownym zawiązywaniem sznurówek, w końcu nie chciał skończyć potykając się na własnych nogach. Skrył się przy tym częściowo za jednym ze sporych krzewów, przez co pewnie był raczej nie widoczny dla kogoś, kto przechodziłby w pobliżu. Sznurówka zaplątała się w węzełek, zaczął więc z nią walczyć, bo nie chciał zostawać w jednym miejscu zbyt długo, zwłaszcza że na później miał zaplanowane różnego rodzaju aktywności, których nie chciał przegapić.

@Nessa M. Lanceley
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
Dodatkowo : animag
Galeony : 1195
  Liczba postów : 3500
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Moderator




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptySro 11 Mar 2020 - 3:35;

Musiała czasem się wyrwać. Uciec od codzienności, szarości świata widzianej oczyma człowieka. Posiadanie odznaki prefekta naczelnego dawało jej możliwości na niepostrzeżoną ucieczkę spomiędzy szarych murów Hogwartu, wprost w objęcia matki natury. Odkąd została animagiem, jej więź ze światem przyrody nabrała siły. Uwielbiała nocami biegać po lesie, odkrywać jego sekrety, czasem poczuć na karku oddech niebezpieczeństwa. Zwykle znikała po patrolu, a wracała o brzasku, wykonując swoje obowiązki i wracając do planu dnia codziennego. Nauka, korepetycję, praktyki, pisanie pracy, ogarnięcie mieszkania swoim współlokatorom. Nessa Lanceley zwykle była perfekcyjna, nienagannie reprezentowała szkolny regulamin, uzyskując wysokie stopnie i zaufanie nauczycieli. Ciężka praca i systematyczność sprawiały, że popędzona ambicją — była bardzo dobrą czarownicą. Nie było to łatwe — życie polegało na kompromisie i aby coś osiągnąć, coś trzeba było poświęcić. Tak ją jednak wychowano, aby podejmować zwykle przemyślane decyzje i być gotowym na konsekwencję. Nie inaczej było tego ranka. Zwykle uważała, jednak słońce przebijające się przez wysokie korony drzew i wpadające na niewielką polanę pomiędzy drzewami — ledwo kilka kroków od szkolnych błoni — było hipnotyzujące. Tworzyło tak piękne refleksy, że ryś nieco dłużej niż zwykle, tkwił w bezruchu na jednej z grubszych gałęzi i spoglądał w niebo. Uszy miała nastroszone. Wciąż zaskakiwały ją możliwości zmysłów zwierzęcych, jednak w pełni nie potrafiła z nich korzystać. Zapachy się jej mieszały, niekiedy miała omamy słuchowe lub wręcz przeciwnie, jakiś dźwięk wybijał się na tle innych. Słyszała kroki, jednak gdy ucichły — uznała to za sarnę. Nie była dużym przedstawicielem gatunku, jednak o wyjątkowo intensywnym kolorze sierści i wyraźnych, czarnych pędzelkach na uszach. Rude kocisko mruknęło z zadowoleniem, przeciągając się leniwie przez wyciągnięcie uwieńczonych pazurami łap do przodu. Zeskakując z drzewa, zamknęła oczy, zmieniając się w człowieka i lądując zgrabnie, kucnęła, łapiąc oddech. Przez chwilę miała zawroty głowy, wciąż potrzebowała kilka sekund, aby dojść do siebie po odcięciu od tak wielu bodźców.
Wyprostowała się, otrzepując materiał czarnych jeansów. Miała poza nimi ciemne buty i miękki, czerwony sweter — nieco przyduży na drobną i niską studentkę. Odchyliła głowę do tyłu, przeczesując palcami burzę długich, sięgających za pas, miedzianych włosów i odetchnęła głębiej, przesuwając dłońmi po ramionach. Rześki poranek wciąż pozostawał niezwykle chłodny. Zbliżała się wiosna, jednak podmuchy wiatru wciąż niosły zimowy oddech, wzbudzając dreszcz na jej skórze i rumieniąc policzki. Rozejrzała się dookoła, próbując ustalić, gdzie była i jak daleko znajdowało się drzewo, w którego dziupli schowała kurtkę. Przeciągnęła się, ruszając przed siebie i stając tyłem do czyhającego za pniem gajowego, o którego obecności nie miała pojęcia. Leniwym krokiem podeszła do wiekowej sosny, wyjmując ukrytą w dziupli niewielką kurteczkę, którą zaraz potraktowała zaklęciem zwiększającym i narzuciła na ramiona, wypuszczają białą parę spomiędzy warg. Było naprawdę zimno. Uniosła rękę, przesuwając dłonią rękawy i zerkając na tarczę zegarka, gdzie wskazówki nieubłaganie mknęły do przodu, przeklęła bezgłośnie pod nosem. Wiedziała, że jest późno, powinna być od czterdziestu minut w dormitorium! Zapięła wierzchnie odzienie, ruchem dłoni rozsypując pukle włosów na plecach i ramionach, ruszając z odrobiną niezadowolenia na twarzy w stronę przesmyku pomiędzy drzewami, który miał zabrać ją na błonia. Zawsze czuła ten niedosyt, gdy po kilkunastu godzinach odzyskiwała ludzką formę.

______________________

.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptySob 14 Mar 2020 - 21:31;

Przystnął, przykucnął, zawiązał buta i wtedy zdał sobie sprawę z tego, że nie jest sam. Rozejrzał się uważnie, nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów i dostrzegł zwierzę, które postanowiło skoczyć ku ziemi. Wstrzymał na chwilę oddech, a później całowicie zamarł, gdy tylko ryś przemienił się w młodą kobietę. Serce Chistophera uderzyło dość mocno, bo co tu dużo mówić, tego się z całą pewnością nie spodziewał, było to co najmniej nieoczekiwane, a on nie do końca wiedział, jak odnaleźć się w tej nietypowej sytuacji. Nie, nie przerastała go, ale musiał wiedzieć, jak odpowiednio zareagować, żeby przypadkiem nie spłoszyć dziewczyny. Mógł zaraz, z miejsca wręcz, zatargać ją za uszy do Dyrektora, ale to chyba nie było najlepsze pod słońcem rozwiązanie. Kwestia tego, co właśnie zobaczył gajowy, wymagała niewątpliwie nieco głębszego namysłu, a przede wszystkim przeprowadzenia naprawdę poważnej rozmowy na temat wszystkiego, co się z tym wiąże. To nie była jedna z tych spraw, kiedy uczniowie bezmyślnie pognali do Lasu, żeby szukać w nim przygód, tutaj była jeszcze kwestia tego, że dziewczyna przybierając postać zwierzęcia, biegała nie wiadomo jak daleko, nie wiadomo również, czy znajdowała się na liście Ministerstwa, nie wiadomo w końcu, czy ktokolwiek w zamku w ogóle o tym wiedział. Christopher stał zatem teraz przed licznymi wątpliwościami i starał się nie poruszać, obserwując to, co dokłądnie robi Nessa, by przekonać się, czy to pierwsza wycieczka z jej strony, czy też nie. Była jednak niesamowicie pewna siebie, co jedynie upewniało gajowego w przeświadczeniu, że dziewczyna fundowała sobie podobne wyprawy dość często.
- Zastanawiam się, jak bardzo jest to zakazane.
Chris stał spokojnie w pobliżu drzew, które miała minąć i obserwował ją z uwagą swymi jasnymi oczyma. Trudno było powiedzieć, czy się denerwował, czy był na nią wściekły, czy może zafascynowany, ale mimo wszystko na pewno czuł niepokój. Nikt, poza nim i niektórymi nauczycielami, nie powinien wchodzić do Zakazanego Lasu, jego nazwa mówiła chyba sama za siebie, sugerując również, iż znajduje się w nim całkiem sporo niebezpieczeństwa, którego nie widać tak na pierwszy rzut oka. Tymczasem dziewczyna kręciła się tam niewątpliwie od dłuższego czasu, biorąc zaś pod uwagę to, jak się zachowywała, nie robiła tego pierwszy raz. Pojawiła się również kolejna kwestia, dotycząca śladów, jakie gajowy czasami znajdował pośród roślinności wielkiego lasu - odciski łap przestawały być teraz wielką tajemnicą i wszystko wskazywało na to, że znalazł istotę, do której należały. Nie spodziewał się niewątpliwie takiego obrotu spraw, a już na pewno nie zakładał, że po szkole biega animag w randze, jak podejrzewał, studenta. Nie znał co prawda Nessy, ale odnosił wrażenie, że nie może być już uczennicą, a jeśli byłaby pracownicą Hogwartu, niewątpliwie wiedziałby, z kim ma do czynienia. Biorąc pod uwagę jej stanowisko, mógł ją kojarzyć i być może o to właśnie chodziło, gdy nieco zmarszczył brwi, starając się ustawić sobie to wszystko dobrze w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
Dodatkowo : animag
Galeony : 1195
  Liczba postów : 3500
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Moderator




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyNie 15 Mar 2020 - 1:55;

Drobne spóźnienie prowadziło to tak wielkiej katastrofy, o której Nessa nie zdawała sobie sprawy.
Przeciągała się w najlepsze, czując wciąż drobne zawroty głowy — przy krótkich zmianach już ich nie miała, jednak wielogodzinne przebywanie w formie rysia i nagłe wyostrzenie zmysłów sprawiało, że potrzebowała dłużej chwili na pełen powrót do siebie. Przeczesała dłonią włosy z zadowoleniem, ubierając kurtkę i chcąc wrócić do zamku, analizując w głowie plan dnia. Jako prefekt naczelny i wzorowy student miała poza zajęciami jeszcze patrole oraz korepetycje. Musiała też załatwić nowe książki, przejrzeć oferty wynajmu mieszkań. I gdybała sobie tak w najlepsze, aż do ucha dotarł jej głos. Pierwszą reakcją czarodzieja było sięgnięcie po różdżkę, zwłaszcza gdy dźwięk był nieznajomy, nie mogła skojarzyć męskiego głosu z żadną twarzą. Idąc za instynktem, chwyciła magiczny patyk i odwróciła się w stronę źródła hałasu, wstrzymując na chwilę oddech. Karmelowe ślepia przesunęły po sylwetce, a gdy zrozumiała, że ma do czynienia z pracownikiem szkoły, odetchnęła głęboko i przymknęła oczy, opuszczając dłoń i przykładając dłoń do piersi.

- Prawie przyprawił mnie Pan o atak serca. Proszę wybaczyć różdżkę, to był odruch bezwarunkowy. Przepraszam. - odezwała się w końcu, prostując głowę i raz jeszcze, obdarzając go spojrzeniem, które odszukało jego tęczówek. Wiedziała, że miała przechlapane, jednak ojciec zawsze powtarzał jej, że decyzje należało podejmować ze świadomością grążących za nie konsekwencji. Stwierdzić więc można, że zawsze miała w głowie taką możliwość. Że ją złapią. Przełknęła jednak ślinę, czując odrobinę zdenerwowania. Jednym słowem, jednym patronusem mógł zniszczyć jej reputację i perspektywę doskonałej kariery aurora, później nawet ministra magii lub nauczyciela, gdyby zdecydowała się wykładać trasnmtuacje. Wiedziała, że nie bez powodu las ten objęty był zakazem wstępu — nie bez powodu. Widziała wiele rzeczy wśród tych drzew, towarzyszyła spotkaniom centaurów czy goniła jednorożca. Miała świadomość mrocznych mocy, stworzeń, które uznawały go za swój dom — biegała tam przecież od miesięcy. Przystąpiła z nogi na nogę, chowając różdżkę i krzyżując ręce na piersiach, ruchem głowy odrzucając włosy na plecy.
- Bardzo zakazane. Co teraz będzie? Idziemy prosto do dyrektora, proszę Pana? - [i]zapytała ze spokojem w głosie, chociaż głos jej drżał. Nikt nie zdobył dla Slytherinu tylu punktów, co ona i nikt nie dbał tak o swoich uczniów, nie był tak obowiązkowy. A tu proszę, okazuje się, że dziewczyna skrywała tak paskudną, nielegalną tajemnicę, wykorzystując przywileje do wymykania się z zamku. Utrata prefekta byłaby bolesna, bo długo pracowała na stanowisko naczelnego, jednak możliwość wywalenia ze studiów w tym momencie życia, w którym była.. Palce zacisnęły się na ramionach, paznokcie wbiły w materiał kurtki, a ona wbiła spojrzenie we własne buty, czekając niczym na wyrok na kolejne słowa gajowego. Cholera, powinna być bardziej ostrożna! Uwielbiała mieć kontrolę, a teraz grunt uciekał jej spod nóg i tak naprawdę wszystko zależało od niego. Najgorzej, że nie wiedziała, co mogła z tym zrobić. Bo co, miała go przekupić? Zaproponować jakąś wymianę i wieczystą przysięgę? Zacisnęła na chwilę powieki, uśmiechając się z poirytowaniem do swoich myśli, wprawiając głowę w ruch. Zaraz jednak odważne spojrzenie wróciło do spoglądania na twarz mężczyzny — przynajmniej nie robiła scen i dramatów, zdając sobie sprawę, jak wiele punktów w regulaminie złamała.[/i]

______________________

.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptySro 18 Mar 2020 - 22:32;

To, że ją spłoszy, było dla niego oczywiste. Chciał się jednak przekonać, jak dziewczyna zareaguje, co zrobi, czy rzuci się do panicznej ucieczki, czy może z tego zrezygnuje. Od tego wiele zależało, a już na pewno mogło pokazać gajowemu właściwą drogę do rozmowy z uczennicą. Nie należał do osób, które wloką delikwenta za ucho przed oblicze dyrektora za jakąś małą przewinę, tutaj jednak stał w obliczu prawdziwego szaleństwa, w końcu musiał przyjąć, że dziewczyna zapewne opuściła zamek w godzinach późno wieczornych albo nawet nocnych i spędziła długi czas w Lesie, narażając się na różnego rodzaju niebezpieczeństwa i pozwalając na to, by jej ślady pozostały w całej okolicy. Nie znalazłby jej zapewne, gdyby nie to przypadkowe spotkanie, do którego właśnie doszło. I chociaż rozumiał jej niepewność, jej reakcję, to sam również trzymał już różdżkę i na wszelki wypadek rozbroił uczennicę. Nie wiedział, jakie inne gwałtowne ruchy wykona, niemniej jednak przyjął do wiadomości jej wyjaśnienie. Na jej miejscu zapewne sam rzuciłby się do inkantowania zaklęć w obronie własnej.
- Nie będę ukrywał, że twoja wyprawa do Zakazanego Lasu jest co najmniej nierozważna i właściwie z miejsca zasługuje na to, by o niej powiadomić. Z drugiej jednak strony, jestem w stanie zrozumieć konieczność takich spacerów - powiedział na to spokojnie, obserwując Nessę uważnie, jednocześnie zastanawiając się, jak dziewczyna się teraz zachowa. Wydawała się nad wyraz opanowana, a jednocześnie świadoma tego, jak postąpiła i z jakich względów nie było to ani dobre, ani odpowiedzialne. Niemniej jednak Christopher doskonale zdawał sobie sprawę z faktu, iż sprawa jest złożona, to nie była typowa wycieczka w miejsce niedozwolone, gdzie po prostu chciało się nieco poszaleć. Domyślał się, że chęć przebywania w postaci zwierzęcej była silna i nie dało się jej tak łatwo stłumić, w końcu sam miał wrażenie, że on również z wielką chęcią pobiegłby w Las, w zupełnie innej postaci. - To, co w tej chwili szczególnie mnie kłopocze to fakt, że Ministerstwo wie - dodał, przyglądając się jej po prostu, ale nie ruszył się z miejsca, w którym stał. Mógł zacząć się ciskać, skakać i ją gonić, oczywiście, tylko to nie pasowałoby do sytuacji, w jakiej się znajdowali, w końcu Nessa zachowywała się w miarę logicznie, aczkolwiek Christopher miał wrażenie, że nawet w sposób, jaki mógłby określić, jako niesamowicie chłodny. Jakby zabrakło jej emocji. Cokolwiek to było, chciał jednak doprowadzić tę sprawę do końca, chciał wiedzieć, z czym dokładnie ma do czynienia, bo musiał podjąć stosowne kroki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
Dodatkowo : animag
Galeony : 1195
  Liczba postów : 3500
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Moderator




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyPon 23 Mar 2020 - 16:34;

Była zbyt dumna i zbyt przykłada, aby uciekać. Od małego wpajane przez ojca mantry o konsekwencjach, wychowanie niczym na syna, którego Lanceleyowie nigdy nie mieli — sprawiło, że była bardzo świadoma i poważna, nazbyt dorosła. Jej rodzice nie byli najmłodsi, gdy się urodziła, zwłaszcza na standardy otoczenia oraz błękitnych rodzin. Rudzielec odetchnął z ulgą, że nie trafił na jakiegoś podejrzanego typa lub magiczne stworzenie, opuszczając dłoń z różdżką — nie zdziwiła się jednak na rozbrojenie, chociaż jej ciało drgnęło mimowolnie, spłoszone gwałtownym wytrąceniem magicznego kija spomiędzy palców. Zacisnęła usta, przesuwając po jego sylwetce spojrzeniem, mocniej wbijając się stopami w ziemie. Co mogła zrobić? Uciec, kłócić się? Zamienić go w kamień i rozbić na miliony kawałków starym, dobrym, zakazanym zaklęciem transmutacyjnym? To nie było w jej stylu, wywołując jedynie kilkusekundowe uniesienie kącików ust ku górze w grymasie rozbawienia, szybko strąconego z twarzy powagą. Zakazany las nie bez powodu tak się nazywał, doskonale o tym wiedziała — a jednak wciąż wracała w ciemne zagajniki, skakała po drzewach i zapuszczała się coraz dalej w odległe zakamarki, skutecznie ukrywając się pomiędzy drzewami. Zwierzęcy zmysł dawał jej olbrzymie możliwości, wyczuwała zagrożenie, zanim zbliżyło się na tyle, aby miała z nim bezpośrednią styczność. Zapięła dokładniej kurtkę, chowając zmarznięte dłonie w kieszeniach wierzchniego odzienia.
- Jeden z pierwszych punktów regulaminu, którego złamanie konsekwencją może być od zawieszenia, utraty odznaki aż po wydalenie ze studiów lub szkoły. Wszystko zależy od poprzednich przewinień, okoliczności przyłapania i postawy winnego. - odpowiedziała ze spokojem, nie uciekając wcale spojrzeniem od surowego wzroku gajowego, wzruszając delikatnie ramionami. Egzekwowała przestrzeganie zasad, chociaż odkąd została animagiem, sukcesywnie je łamała. Kiwnęła głową. - To silniejsze od Ciebie, gdy już oswoisz się z myślą, że masz możliwość postrzegania świata w zupełnie inny sposób. Wybaczy mi Pan, ale to naprawdę jest niemożliwie do zrozumienia, jeśli się tego nie doświadczyło.
Dodała jeszcze, przystępując z nogi na nogę, aby zbliżyć się do Chrisa kilka kroków ze spokojem na buzi. Dobrze trafił — nie dość, że deska emocjonalna, to jeszcze miała w pełni opanowane zachowanie spokoju i w miarę trzeźwego myślenia, niezależnie od sytuacji. Nie było to pewnie dla niego łatwe.
- Ministerstwo wie, a poza nim Pan i jeszcze trzy osoby. Także to niezbyt rozpowszechniona sytuacji. Nie mogłabym ryzykować utajenia tego, zwłaszcza biorąc pod uwagę możliwość pracy tam. - odparła szczerze, bo nawet jeśli z początku marzyła o tym, aby zachować to w sekrecie — później uderzyła fala rozsądku. Utajenie tego mogło być zbyt dużym ryzykiem w związku z przyszłością. A Nessa była ambitna i z pewnością na wytwarzaniu instrumentów nie poprzestanie. Była chłodna. Była trudnym człowiekiem, postrzegającym świat tylko w czerni i bieli. Nie potrafiła myśleć wyobraźnią, kolorami. Nic nie działo się bez przyczyny, wszystko było kolejnym trybikiem, który napędzał maszynę. Uważała, że to jej największa ułomność i nawet jeśli Fillin usilnie próbował pokazać jej inne kolory tęczy, inne możliwości — to nie szło jej łatwo. Była jednym z tych istnień nieco zmarnowanych starszymi rodzicami, brakiem rodzeństwa i wymaganiami, które jej narzucano od dziecka.
- Nie musi się Pan obawiać, nie zamierzam uciekać. Nie jestem tchórzem. Cokolwiek Pan zdecyduję, zaakceptuje to. Byłam świadoma, że mogę być złapana — za każdym razem, gdy tu przychodziłam.
Westchnęła, siląc się na krótki uśmiech, zaciskając dłonie w kieszeniach na materiale. Karmelowe ślepia tak silne i uparte, odwróciły się od jego twarzy w końcu i spojrzały gdzieś w przestrzeń w głąb zakazanego lasu, szukając czegoś pomiędzy drzewami.

______________________

.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyPią 3 Kwi 2020 - 20:53;

Nie spodziewał się niczego, nie zakładał właściwie żadnych scenariuszy, chociaż trzeba przyznać, że doświadczenie w ściganiu dzieciaków, które myślały, że mogą mu uciec, posiadał. Teraz przyglądał się uważnie Nessie, ale mimo wszystko wolał, by jej różdżka znalazła się u niego, nie u niej, bo kto wie, co ostatecznie strzeliłoby jej do głowy. Zważył ją w dłoni, jednocześnie spuszczając na moment z oka dziewczynę, by później do niej powrócić, gdy ponownie się odezwała. Świadoma kłopotów, jakie mogą ją czekać, wkraczała nadal do Zakazanego Lasu. Christopher dobrze wiedział, że to miejsce ma swój urok, niepowtarzalny, wciągający i magnetyczny, a niebezpieczeństwa, jakie tam czekają, czasami jedynie sprawiają, że serca biją mocniej, szybciej, że chce się nimi żyć, że chce się je wszystkie odszukać. Tutaj jednak wyraźnie pojawiała się jeszcze jedna kwestia, której nie dało się ukryć - pojawiła się inna forma, która na pewno domagała się tego, by opuścić ten ludzki świat pomiędzy murami i znaleźć miejsce dla siebie tam, gdzie czuło się bezpiecznym. W lesie, pośród roślinności, gdy dało się polować i ścigać zwierzynę, gdy dało się przemykać pośród listowia i zostawiać jedynie nieuchwytne ślady, które dość mocno powinny by zastanawiać gajowego.
- Dyrektor? - zapytał zatem spokojnie, ciekaw, czy najwyższa władza w tym miejscu zdawała sobie sprawę z tego, że po jej ziemiach porusza się animag. To nie było zakazane, skądże znowu, a skoro była zarejestrowana, to pod tym względem Christopher nie miał najmniejszych powodów do tego, by mocno ingerować w to, co robiła. Gdyby poruszała się po błoniach, z całą pewnością mógłby co najwyżej wskazać na jakieś odejmowanie punktów, czy coś podobnego, ale fakt, że przebywała w Zakazanym Lesie, czynił to wszystko bardziej skomplikowanym i niejednoznacznym. Nazwa tego miejsca mówiła sama za siebie, nie było wątpliwości co do tego, że nie wolno tam wkraczać, łamiących te zasady czekały kary, a Nessa jak widać, była ich w pełni świadoma.
- Nie, nie zrozumiem tego, choć liczę na to, że pewnego dnia przekonam się o tym, jak wygląda świat, gdy spogląda się na niego swoimi drugimi oczami - powiedział w końcu. Nie zamierzał jej nigdzie, na razie, zabierać. Chciał z nią na spokojnie porozmawiać, zrozumieć jej motywację, zrozumieć, jak to wszystko wyglądało, a dopiero później ostrzyć pale, szykować kły i zachowywać się, jakby zamierzał posłać ją co najmniej do piekła. Nie był tego typu człowiekiem i chociaż sam wielokrotnie mylił odwagę z głupotą, chociaż nie raz skakał wprost na głęboką wodę, to czynił to wtedy, gdy to on był na głównej linii frontu. Tutaj sytuacja przedstawiała się inaczej, a on naprawdę chciał wiedzieć wszystko i zrozumieć, nim ostatecznie, najpewniej, faktycznie odstawi dziewczynę do gabinetu Dyrektora, który powinien podjąć decyzję w sprawie jej potencjalnej kary. Bo czy sam gajowy mógł to robić? Gdyby tak było, na pewno obłożyłby ją szlabanem i zabrał do Zakazanego Lasu w jej ludzkiej formie, we wszystkie te miejsca, których na pewno odwiedzać nie powinna, by jednak uzmysłowić jej, w jakie dokładnie zapuszcza się rejony i co może ją tam czekać. Bo to, że nic dobrego, wiedziała pewnie sama, ale czy była do końca świadoma tego, na co może się natknąć?
- Zatem? Jak to jest, kiedy coś każe ci wejść do tego Lasu i żyć - dodał spokojnie. Był jedną z tych osób, które doskonale zdawały sobie sprawę z tego, jak wielką moc ma Zakazany Las, a jego serce wiedziało, że chciałby przemierzać go również na miękkich, cichych łapach, które niosłyby go pośród ciemności. Teraz gdy spotkał Nessę, uczucie to jedynie się wzmogło, powodując jednocześnie, że jego ciekawość ujrzała światło dzienne w pełnej krasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
Dodatkowo : animag
Galeony : 1195
  Liczba postów : 3500
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Moderator




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyNie 5 Kwi 2020 - 15:06;

Ucieczka — gdy się już zostało złapanym — była domeną tchórzy, a Nessę było ciężko takowym nazwać. Jej działania zwykle miały podstawy logiczne, jakieś powody i bardzo rzadko występowały te, które napędzały emocje. Ślizgonka nie była w nich najlepsza, starając się większość życia izolować od zbyt intensywnych bodźców, które mogłyby zaburzać jej starannie zaplanowane przebiegi dnia. Miała zbyt dużo na głowie, zbyt wiele ambicji, aby sobie na takie działania pozwalać, a gdy już to zrobiła raz czy dwa, zwykle kończyła, niczym przysłowiowy Zabłocki na mydle. Obserwowała ze spokojem, jak obraca patykiem z czarnego orzecha, zdobionym jajami żmijoptaków. Nie czuła się w żaden sposób zagrożona, zresztą zdolny czarodziej nie tylko na magii polegał, zwłaszcza, mając już całkiem przyzwoite rozeznanie ze swoim instynktem zwierzęcym. Westchnęła cicho, odwracając głowę minimalnie w bok i spoglądając pomiędzy drzewa — wciąż tak nagie, pozbawione tchnienia wiosny. Prawda była taka, że im głębiej wchodziło się w ten niebezpieczny las — tym bardziej zielono i gęsto było. Zupełnie, jakby nie uginał się pod siłami pór roku. Jej wcale nie chodziło o niebezpieczeństwo czy polowanie, podglądanie magicznych stworzeń. Ona potrzebowała pobiegać, zadowolić swoją drugą naturę, która okazjonalnie musiała być spuszczona ze smyczy. Zdarzało się jej po prostu z lenistwa po patrolu przychodzić tu na noc, zamiast teleportować do mieszkania.
- Właściwie, to nie jestem pewna — jeśli ministerstwo go poinformowało, to oczywiście. Z tego, co wiem, ja nie jestem zobligowana do dzielenia się tą wiedzą z kimkolwiek, poza nimi, Proszę Pana. - odparła na jego pytanie z delikatnym wzruszeniem ramion, bez wcześniejszego namysłu, bo zwyczajnie — pamiętałaby, gdyby z dyrektorem miała przyjemność o tym rozmawiać. Nawet będąc prefektem, Nessa nie widywała się z nim zbyt często — radząc sobie w dużej mierze sama lub z pomocą Rileya. Nie czułaby się dobrze z bieganiem po błoniach, gdyż nie była osobą skorą do dzielenia się swoimi sekretami ani też wylewną. Nie wciskała nosa w cudze życie i nie chciała, aby ktoś inny interesował się nią zbyt mocno. Tak było bezpieczniej, bez zbędnych atrakcji czy niespodzianek. Brew jej drgnęła nieco na jego kolejne słowa, lustrując go wzrokiem od góry do dołu. Skrzyżowała ręce na piersiach, łapiąc palcami za skryte pod materiałem ciepłej kurtki ramiona. Umysł rudzielca pracował na najwyższych obrotach, szukając jak najlepszych rozwiązań dla niej — i jak się mogło okazać, gajowego, który być może ściągnięty był przez czerwone nici, aby ją spotkać. Czy ona nie mówiła Fillinowi, że nie wierzy w przeznaczenie?
- Jest Pan zainteresowany poznaniem sztuki animagicznej? - zapytała wprost, bo nie było sensu szukać kolorowych słów, skoro była na takiej, a nie innej pozycji. Prawda była taka, że Lance była swoistym geniuszem w dziedzinie transmutacji, którą przyswajała od najmłodszych lat życia, oczarowana Liamem Dear'em oraz jego talentem. Zaszczepił w niej zaangażowanie tak wielkie, że pomimo młodego wieku, mogła poszczycić się wiedzą Profesora, zgromadzoną przez tysiące godzin nauki. Nie uciekała od niego spojrzeniem, ze spokojem oczekując na odpowiedź. Uśmiechnęła się na jego pytanie łagodne — chyba pierwszy raz przyozdabiając swoją buzię czymś innym niż powagą. Rozłożyła ręce w bezradnym geście, wzruszając ramionami.
- Im częściej i dłużej przebywam w formie zwierzęcia, tym pragnienie odcięcia się od ludzkich emocji i pójście drogą pierwotną jest silniejsze. To rośnie tak, jak głód. A zjeść trzeba, żeby przeżyć. Podobnie jest z transmutacją — wrasta w Ciebie tak, że w końcu staje się po prostu pragnieniem do zaspokojenia, otwierającym nowe możliwości. Gdybym się na tym znała, powiedziałabym, że darzy się to czymś w rodzaju miłości. - zakończyła swój monolog ze spokojem, wciąż delikatnie się uśmiechając. Nie była dobra w obrazowaniu takich emocji, ani też odpowiednim przekazywaniu rzeczy, które płynęły z niej samej, a nie z książek czy wyuczonych ruchów nadgarstka. Przesunęła palcami po włosach, robiąc krok w jego stronę i całkiem zapominając o tym, że powinna zwracać się do niego per Pan. - Jakkolwiek kuszące to nie jest, niesie za sobą ryzyko. W sensie podejście do próby animagicznej.

______________________

.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyPon 6 Kwi 2020 - 22:55;

W pewnym sensie można powiedzieć, że Christopher podziwiał jej spokój, opanowanie i pewność, jaką właśnie prezentowała, to było coś oszałamiającego i naprawdę niezwykłego, zwłaszcza u kogoś w jej wieku. To był zupełnie inny rodzaj odwagi niż ten, jaki znał i był w stanie go w pełni docenić. Wiedziała, że została przyłapana i nie robiła z tego powodu żadnych niemądrych rzeczy, żadnych głupot, nie rzucała się, nie błagała i nie przeklinała, ale prowadziła całkiem rzeczową rozmowę, czym, trzeba przyznać, zaimponowała gajowemu. Miał już do czynienia z różnymi gagatkami, różnie do nich podchodził i niejednego gonił, żeby za frak zawlec prosto przed oblicze opiekuna, tymczasem Nessa pokazywała mu właśnie, że nawet w obliczu sytuacji kryzysowej, jest w stanie zachować twarz i stara się poradzić sobie z problemem, którego stała się uczestnikiem. Pod pewnymi względami, jak uznał Christopher, była zatem niewątpliwie niezwykła.
- Cieszy mnie twój rozsądek - powiedział spokojnie. - Niepokoi mnie jednak to, że twoi, było nie było, przełożeni, mogą nie mieć pojęcia o całej tej sprawie. Wiem, że istnieje tendencja do ukrywania takiej prawdy, ale musisz przyznać, że to stawia nas w dość kłopotliwej sytuacji - stwierdził w końcu, nadal rozważając wszystkie za i przeciw. Miał ją przed sobą, całą i zdrową, pewnie jedynie zmęczoną bieganiem po lesie w swojej drugiej formie, ale nie wyglądało na to, żeby stała jej się krzywda, nie wyglądało również na to, by w lesie wydarzyło się coś strasznego, choć oczywiście, powinien to sprawdzić, nim wyda ostateczny wyrok. Kto wie, czy jej zwierzęcej natury nie poniosło ostatecznie do polowania na jakieś mniej liczne gatunki magicznych stworzeń? Tego Christopher nie wiedział. Wiedział jednak doskonale, że złamała regulamin, co więcej, zrobiła to w pełni świadomie, weszła do Lasu pewna tego, że może zostać przyłapana i potem mierzyć się z tym, co dalej.
- Jestem. I jestem świadom wszystkich trudności oraz problemów, jakie może to ze sobą nieść. Powiedzmy jednak, że w pewnym, minimalnym stopniu, czuję pewien niedosyt, kiedy wędruję po Lesie. Jeśli można powiedzieć, że w ten sposób jestem w stanie zrozumieć to, o czym mówisz... To tak, wiem, co czujesz. Jednak nadal jest to zakazane, co nie podlega żadnej dyskusji. Wiem jednak, że nie mogę ci nic zakazać i w żaden sposób nie przywiążę cię do zamku, bo każdy znajdzie sposób, by się wymknąć - powiedział zaraz, powoli, z wyraźnym namysłem, starając się tak dobrać słowa, by wiedziała, co dokładnie się tutaj dzieje i jak wygląda sprawa od jego strony. Musiał ją jakoś ukarać, bo nie zamierzał przymykać oka na takie szaleństwa, jakie wyprawiała, a puszczanie jej samej do Lasu wiązało się nie tylko z wielkim poczuciem winy, ale i wielką odpowiedzialnością.
- Skoro już sama weszłaś do Lasu, z pewnością wiesz, co się tam ukrywa. W takim razie nakładam na ciebie obowiązek pomagania mi w pracy w ciągu najbliższych trzech tygodni w dni, które ci wskażę. Stawisz się wtedy pod chatką i zajmiemy się sprawdzaniem, co dokładnie mieszka w Lesie - stwierdził spokojnie i poważnie, nakładając na nią tym samym szlaban, bo to, co zrobiła, mimo wszystko nie mogło ujść jej tak po prostu płazem. Skoro tak bardzo ciekawiło ją to, co było w Zakazanym Lesie, to bardzo proszę, mógł jej to pokazać, na swoich warunkach, żeby miała świadomość, w co dokładnie się pakuje, gdy się tam wybiera. Edgar i tak chwilowo nic by nie mógł zrobić, bo z tego co Christopher wiedział, chorował, więc powiadamianie go o całej sprawie na niewiele by się zdało. Mógł wziąć sprawy w swoje ręce, więc to zrobił. I spróbuje zadbać o to, żeby Nessa wybierała się na swoje wycieczki z większą rozwagą. Niektórzy pewnie uznają, że szlaban był łagodny i powinien roznieść ją w drobny mak, kazać zdejmować jej rangę prefekta i nie wiadomo co jeszcze, ale O'Connor nie był mściwy i uważał, że o wiele lepiej jako kara sprawdza się przeżycie na własnej skórze tego, co wydawało się tak nęcące, gdy patrzyło się na to z zupełnie innej perspektywy. Nie sądził również, by była taka szczęśliwa z powodu tego, że niejako ograniczy jej wolność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
Dodatkowo : animag
Galeony : 1195
  Liczba postów : 3500
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Moderator




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyCzw 9 Kwi 2020 - 12:58;

Spokój często ratował sytuację, jednak poza tym — stanowił raczej jeden z problemów w jej charakterze. Nie była łatwym człowiekiem, zdecydowanie nazbyt dojrzałym i dorosłym, jak na swój wiek. Miała słabe poczucie humoru, nie potrafiła się zrelaksować i odpuścić, ciągle biegnąc przed siebie. Zbyt mocno odczuwała utratę czasu, żałowała go. Nie było sensu tchórzyć, ojciec zawsze powtarzał, aby każdą decyzję podejmowała z pełną świadomością płynącej z niej konsekwencji i była gotowa na ich przyjęcie. Tak po prostu funkcjonował świat — tylko inni po prostu nazywali to karmą. Wpatrywała się w gajowego z odrobiną ciekawości, zaintrygowana jego sympatią do transmutacji oraz spokojem, który zachował. Niewielu reagowało w ten sposób na odkrycie u kogoś jakiegoś talentu, który wykraczał poza normę. Cóż, Chris wyglądał na inteligentnego faceta. Trudno było jej obiektywnie ocenić, czy faktycznie posługiwała się rozsądkiem, czy po prostu taka była, więc pierwszą część jego odpowiedzi po prostu przemilczała, kiwając delikatnie głową i unosząc kąciki ust w akcie uśmiechu ku górze.
- Wolałabym, aby jednak się nie dowiedzieli — jeśli dyrektor wie i otrzymał stosowne pismo z ministerstwa, powinno być w porządku. Pozostali nauczyciele Proszę Pana, też są tylko ludźmi, a my lubimy mówić i zazdrościć. Proszę nie zrozumieć mnie źle — po prostu, gdyby moja umiejętność ujrzałaby światło dzienne i zachęciła uczniów nieprzygotowanych do podjęcia tej próby, skończyłoby się to tragedią. Bo skoro mnie się udało w tak młodym wieku, to dlaczego im nie? Mam nadzieję, że Pan rozumie moje obawy o bezpieczeństwo. - odparła z westchnięciem, nie mając pojęcia, czy odpowiednio przedstawiła swoje przemyślenia na ten temat. Nigdy nie była w tym dobra. Ryzyko było jednak zbyt duże, aby je podjąć — ryzyko połowicznej lub tylko wewnętrznej przemiany poprzez nieodpowiednie przygotowanie mogło być śmiertelne, a Hogwart był pełen ludzi robiących głupoty. Takie były prawa młodości. Ona też biegała po lesie, co nie było najmądrzejsze i pomimo uzasadnienia, wciąż stwarzało zagrożenie. Rozumiała to. Na szczęście chęć polowania miała w sobie stłumioną, bo zdawała sobie sprawę, jak delikatna i wyjątkowa jest fauna tego miejsca, które było domem dla wielu zagrożonych gatunków. Cieszenie nimi oka w pełni jej wystarczyło. Wbiła spojrzenie w jego ślepia, gdy mówił, słuchając uważnie. A więc jednak..
- Zwłaszcza że jako student mogę go swobodnie opuszczać. Zakazany owoc najlepiej smakuje Proszę Pana, niestety. Zwykle nie łamię zasad i regulaminu, który jako prefekt naczelny muszę egzekwować. Animagia pomaga jednak rozładować frustrację i zmęczenie. Jest Pan świadom ryzyka, a pomimo to, niedosyt wciąż wzrasta? Jeśli mogę zapytać, jakie są Pana umiejętności transmutacyjne i od kiedy przejawia Pan zainteresowanie tą dziedziną?
Nie powinna być wścibska, jednak umysł Nessy dostrzegał w tym wszystkim jakieś światełko, które mogło przynieść rozwiązanie przynoszące korzyści każdemu z nich. Skoro przygotowywała już Fillina, dlaczego nie pomóc komuś jeszcze? Nie powinna się tym dzielić, kilka razy już odmówiła dalszej nauki, gdy widziała, że uczeń zmierza w tym kierunku, a zwyczajnie — nie miał potencjału. Widać jednak w oczach mężczyzny było miłość do tego miejsca, a także potrzebę zaznania wolności zrozumienia tego, co las krył. Kiwnęła głową na jego pytanie, bo wielogodzinne wędrówki do serca umożliwiły jej poznanie zamieszkujących go stworzeń. Uniosła brew na wymierzoną przez niego karę, zaskoczona jej łagodnością.
- Nie będziemy szli do dyrektora i nie zamierza Pan pozbawić mnie odznaki:? - zapytała z niedowierzaniem i jakąś nieufnością, którą wobec ludzi zwykle przejawiała, gdy płaszczyzna ich relacji miała przekształcić się z oficjalnej w bardziej zażyłą. Przesunęła dłonią po włosach. - Dobrze, rozumiem. Wyślę Panu swój grafik dyżurów oraz korepetycji, bo pomagam młodszym uczniom w przygotowaniach do egzaminów, a także pracuje w Dolinie. Postaram się wszystko jednak dostosować, aby nie kolidowało to ze spotkaniami w ramach szlabanu.
Wytłumaczyła jeszcze, chcąc jak zwykle, być uczciwą. Zamilkła na chwilę, wbijając spojrzenie we własne buty i gryząc się z myślami, co powinna powiedzieć, a co pominąć. Czy faktycznie był świadom i czy chęć zaznania symbiozy ze zwierzęcym opiekunem była u niego tak silna, aby zdecydować się, podjąć próbę? Czy będą w stanie zaufać sobie na tyle i czy będzie umieć jej słuchać? Z Fillinem nie było łatwo, jednak on całym sercem tego pragnął, grzecznie przyjmując kolejne pytania i godziny spędzona na ćwiczeniu zaklęć czy ich zastosowań. Była za niego odpowiedzialna. Jego porażka lub śmierć godziła w nią samą i podobnie byłoby z gajowym. Uniosła dłoń, przecierając oczy. Szlabanem niezbyt się przejmowała, była odważna i niezwykle logiczna, potrafiła sobie radzić i wbrew jemu wyobrażeniu, zachowywała olbrzymom ostrożność podczas swoich spacerów, nie chcąc ryzykować spotkania ze stworami, na które zwykły ryś nie miał szans.
- Wie Pan co? Niech Pan pomyśli nad zewem i transmutacją, a być może będę mogła Panu pomóc znaleźć równowagę, jeśli pragnienie jest dość sile oraz jeśli będę w stanie poniekąd poznać Pana na tyle, aby wziąć odpowiedzialność.
Rzuciła w końcu z westchnięciem, starając się dobierać słowa ostrożnie, jednak powinien z łatwością domyślać się, o co studentce chodziło. W najgorszym wypadku przyprowadzi ze sobą swojego drugiego ucznia, aby oszczędzić czasu i przygotowywać ich wspólnie. O ile Pan gajowy się nadaje, bo tego wciąż nie potrafiła stwierdzić. Nie znała jego umiejętności. Nie mierzyła oczywiście wszystkich swoją miarą, bo zdawała sobie sprawę, że była nieco bardziej wrażliwa i lepiej nadawała kształt magii, niż inni.

______________________

.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1372
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 EmptyPią 10 Kwi 2020 - 23:00;

Wysłuchał tego, co miała mu do powiedzenia. Trzeba było przyznać, że jej rozumowanie było w wielu miejscach słuszne i nie dziwił się, że wolała nie wychylać się z informacjami i zdolnościami, jakie posiadała. Nie sądził również, żeby opowiadanie o nim każdemu napotkanemu człowiekowi - było takie słuszne, ostatecznie bowiem mogło rodzić to problemy, o jakich nawet lepiej nie mówić. Tak czy siak, spojrzenie miała dość trzeźwe, a on nie do końca umiał sobie wyobrazić to, żeby zarejestrowany animag, który przebywa w szkole, umknął uwadze dyrektora. Oczywiście, mógł się mylić, ale jedno mu się podobało - Nessa nie uciekała prawu, nie musiał więc zgłaszać jej i przeprowadzać całej dziwnej operacji z koniecznością jej ujawnienia. Owszem, mogła kłamać, ale gdy tak jej słuchał i na nią patrzył, wiedział, że nie byłaby zdolna do takich oszustw. Nie stała również ponad prawem Hogwartu, bo mimo wszystko postanowił ją ukarać, zgodnie z własną wiedzą i wolą.
- W opinii kogoś, kto jest animagiem, zapewne marne, ale nie nazwałbym ich najgorszymi. Sama animagia fascynuje mnie już od dawna, ale teraz, kiedy mam cały czas pod ręką Zakazany Las, mam wrażenie, że chcę spojrzeć na niego też innymi oczami - odparł, zgodnie z prawdą, skoro już ucinali sobie poważne pogawędki i nic nie wskazywało na to, żeby któraś ze stron chciała oszukiwać. Christopher mimo wszystko traktował tę sprawę naprawdę poważnie, tak samo jak poważnie traktował Nessę i nie podchodził do niej, jak głuptasa z drugiego roku, który zamarzył o wielkiej przygodzie. Powiedzmy sobie szczerze, że gajowy był w stanie dostrzec pewne drobne różnice, które dotyczyły zwyczajnej, brawurowej chęci wejścia do Zakazanego Lasu i pokazania wszystkim, jak bardzo nie jest się odważnym i wejścia pomiędzy drzewa dlatego, że coś w nas się tego domagało. Być może podchodził do niej nieco inaczej, bowiem sam doskonale wiedział, jak to jest, kiedy coś w twoim wnętrzu wręcz krzyczy i domaga się tego, żebyś posłuchał opowieści otaczającej cię roślinności, żebyś usiadł i w spokoju przyglądał się nieśmiałkowi, który spokojnie wędruje po bzie i zajmuje się swoimi sprawami. Jak inaczej i głębiej można byłoby to przeżywać w postaci zwierzęcia, które mogło trwać godzinami bez ruchu i jedynie obserwować to, co je otaczało? Im dłużej Chris o tym myślał, tym wyraźniej czuł dreszcz w okolicach kręgosłupa, jakieś mrowienie pod skórą, która niemalże domagała się tego, by przyjął inną formę.
- A czy popełniłaś w Lesie zbrodnie, o które mógłbym cię oskarżyć? Czy zabijałaś niewinne zwierzęta, naruszałaś spokój centaurów, panoszyłaś się i narażałaś z miejsca na niebezpieczeństwo? Jesteś cała, na twoim ciele nie widzę śladów walki, ani krwi, co prowadzi do dość prostej konstatacji, że wybrałaś się na naprawdę niebezpieczny spacer. Przyłapałem cię pierwszy raz, nie mam podstaw do tego, by zakładać, że robiłaś to wcześniej, choć logika oczywiście nakazuje takie rozwiązanie, ale nie posiadam dowodów, na których mógłbym się w tym wypadku oprzeć. Ministerstwo jest świadome twoich zdolności, zatem nie łamiesz prawa. Każdy popełnia błędy i się myli, w mojej ocenie na razie zasługujesz jedynie na poważny szlaban, który pokaże ci, jak niebezpieczny może być Zakazany Las i jak trudno jest dbać o jego równowagę, którą naruszasz swoim bezprawnym pojawianiem się tam - powiedział poważnie, kiedy już wyraziła swoje zdziwienie i obiecała, że prześle mu swoje harmonogramy. To wszystko brzmiało jak niesamowicie poważne negocjacje, ale tym tak naprawdę były, rozstawianiem pionków na planszy, planowaniem odpowiednich ruchów. Nie zamierzał zostawiać jej bezkarnej, ale nie zamierzał również w pewnym sensie wypuszczać jej z rąk, choć to faktycznie przypominało raczej działania wojenne, niż normalną rozmowę. Trzeba jednak przyznać, że imponowała mu swoją dojrzałością i poważnym podejściem do spraw, jakie jej dotyczyły, zaś stawianie wszystkiego jak kart przetargowych było, jego zdaniem, co najmniej intrygującą ciekawostką.
- Pomówimy o tym, kiedy spotkamy się następnym razem. Doceniam twoje zainteresowanie, ale teraz powinniśmy już wracać do zamku - powiedział na to, zachowując spokój, choć trzeba przyznać, że serce zabiło mu nieco mocniej, bo była to okazja, jakiej lepiej nie stracić. Nie oznaczało to oczywiście, że zamierzał z jakiegoś śmiesznego powodu jej ulegać i robić wszystko tak, jak Nessa sobie życzyła, nic z tego, mógł jej słuchać, jako swojego mistrza, ale to nie prowadziło bezpośrednio do tego, że zamierzał się jej podporządkowywać w innych kwestiach. Było to zatem dość trudne, ale Christopher sądził, że będzie w stanie to wszystko rozdzielić, musieli jednak, zdecydowanie, podejść do tego na spokojnie, a nie rzucać się na głęboką wodę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Południowa część lasu - Page 10 QzgSDG8








Południowa część lasu - Page 10 Empty


PisaniePołudniowa część lasu - Page 10 Empty Re: Południowa część lasu  Południowa część lasu - Page 10 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Południowa część lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 12Strona 10 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Południowa część lasu - Page 10 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
zakazany las
-