Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 39 z 41 Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40, 41  Next
AutorWiadomość


Joel Garcon

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 355
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyNie 5 Gru 2010 - 16:27;

First topic message reminder :


Nad Jeziorem


W samym centrum błoni rozciąga się ogromne jezioro. Uczniowie często tu przychodzą, szczególnie w gorętsze dni, gdy chłodna woda jest wprost idealnym sposobem by choć odrobinę się ochłodzić. Jest to również idealne miejsce, by przy cichym plusku małych fal obijających się o brzeg, odrobić lekcje, bądź poczytać książkę. Czasem można zaobserwować tu ogromną kałamarnicę, leniwie przebierającą swoimi mackami.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : -93
  Liczba postów : 598
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyPią 6 Lis 2020 - 23:39;

Kiedy wokół pociemniało, Arli zmusiła się, żeby nie powiedzieć na głos nareszcie i poczuła w ramionach, że lekko się odpręża. Nie sądziła, żeby to dudnienie muzyki i błyski świateł wydobywające się z wszechobecnych dyń były odpowiedzialne za irytację, mało tego, raczej wiedziała, że to nie w tym leży problem, ale teraz miała przynajmniej wrażenie, że jest w swojej spinie sama, albo raczej sam na sam z Brooks.
Otarła ręką twarz i jeszcze raz siorbnęła nosem. Chcąc, nie chcąc, zzezowała na Julię, która obrała iście mistrzowską taktykę, jeżeli chodzi o rozwiązywanie Arlowego języka, lub przynajmniej jeszcze mocniejsze wzbudzenie jej irytacji. Powoli obróciła twarz w jej stronę i obserwowała, jak drobna szczęka Brooks opada i podnosi się, przeżuwając coś, czego Arla nie zidentyfikowała. Wpatrywała się tak i wgapiała kilka długich sekund, a potem w przypływie frustracji, pacnęła Julę w twarz, prosto w szczękę. Nie było to uderzenie silne, nie był to nawet plaskacz, raczej coś na wzór niepewnego ataku małego kotka. Tyle, że ten kotek miał gabaryty i wygląd Armstrong.
- Chodź. - wyrzuciła z siebie i wstała szybko, trochę zbyt szybko, bo prawie wyrżnęła się do tyłu. Złapała się szybko za ramię Brooks i utrzymała się w ten sposób w pionie. Wcisnęła jej do rąk jej ramoneskę, podniosła ją do pionu, złapała za dłoń i nie tłumacząc niczego - co zapewne byłoby w dobrym guście, a z pewnością w kanonie kultury - ruszyła w stronę zamku, nie oglądając się za siebie.

z|t z @Julia Brooks
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Galeony : 877
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
  Liczba postów : 1380
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 1:11;

Naprawdę doceniała fakt, że Violetta dała jej się wyciągnąć na szkolną zabawę. Początkowo liczyła, że to Krukonka ją zaprosi, ale w porę uświadomiła sobie, że jeśli będzie czekać, to pewnie nigdzie nie pójdą. Tego typu imprezy chyba nie były za bardzo w stylu Strauss i domyślała się, że nie ma co liczyć na zaproszenia. Mogła siedzieć tutaj sama, przyjść z przyjacielem, lub zostać w domu, ale (za lekką namową Orli) kolejny raz wzięła sprawy w swoje ręce i zapytała. Miała nadzieję, że będą się bawić co najmniej równie dobrze, a może nawet lepiej niż na celtyckiej nocy. Najchętniej spędziłaby jakiś czas na balu, a później przeniosła się w bardziej ustronne miejsce, tak jak to miało miejsce ostatnio. Teraz już obie były studentkami, mogły przynajmniej legalnie opuścić miejsce potańcówki. Uśmiechnęła się z rozbawieniem na tę myśl i delikatnie pokręciła głową, niedowierzając w to, jak dziwnie potoczył się ten rok. Zawsze wyobrażała sobie siebie u boku mężczyzny, pewnie trochę starszego lub w tym samym wieku, a tymczasem kompletnie zwariowała na punkcie dziewczyny i do tego młodszej. Czym jeszcze los ją zaskoczy?
Zdecydowała się na kolejny łyk gorącego cydru, który, choć podobno bezalkoholowy, sprawiał wrażenie całkiem mocnego, bo mogłaby przysiąc, że nieco zakręciło jej się od niego w głowie. A może zareagowała tak na widok swojej partnerki? Właśnie w tym momencie dostrzegła znajomą sylwetkę, która przemieszczała się w jej kierunku. W pierwszej chwili jej nie poznała, bo nie miała jeszcze okazji podziwiać jej w takim wydaniu. Zastygła w miejscu, kiedy w jej brzuchu coś wykręciło fikołka, a krew w żyłach jakoś dziwnie przyspieszyła. Otrząsnęła się dopiero kiedy mogła przytulić Violettę na powitanie. Objęła ją ramionami, a czując, jak traci równowagę, wsparła się na jej ramieniu.
- Ojej... To ten cydr... Jest jakiś dziwny! - Słowa popłynęły same, zupełnie niekontrolowane, a Williams poczuła, jak na policzki wypływa jej rumieniec wstydu. Cóż, do upicia się napojem bezalkoholowym też niewątpliwie trzeba mieć jakiś talent... - Hej... - dodała już nieco spokojniej, odnajdując spojrzeniem czekoladowe oczy Violetty, by utonąć w nich na krótką chwilę. - Piękny strój... Znaczy ty, nie strój... Pięknie wyglądasz. - Komplementowanie ludzi zawsze przychodziło jej z łatwością, dlaczego więc teraz nie umiała sklecić sensownego zdania? Wywoływanie niezręczności w towarzystwie tej dziewczyny zaczynało chyba jej wchodzić w krew, choć absolutnie tego nie chciała. Być może to ten rumieniec, tak rzadko spotykany na kruońskiej twarzy tak ją rozproszył?
- Zapowiada się świetna impreza, tyle atrakcji! Masz ochotę coś zjeść? Czy może skorzystamy z przygotowanych atrakcji? Łowienie jabłek na jeziorze wydaje się całkiem zabawne. Na co masz ochotę? - energicznie ruszyła w kierunku głównej części imprezy, ale nogi odmówiły jej posłuszeństwa, świat zawirował, a ona straciła równowagę i kolejny raz musiała wesprzeć się na Strauss, by nie podziwiać parkietu z bliska. Całe szczęście, że nie zdecydowała się tego wieczora na szpilki, bo pewnie nic by jej nie uratowało...

@Violetta Strauss
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 637
  Liczba postów : 460
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 1:19;

cydr: rumiane policzki
strój: o taki

Lubię bardzo Noc Duchów, jest to chyba najbardziej magiczne święto czarodziejów, co oznacza, że w miejscu pełnym magii, takim jak Hogwart, jest jej w tym dniu jeszcze więcej. W zamku jak co roku organizowana jest wielka impreza, zaczarowane, straszne dynie i inne dekoracje pojawiają się na każdym kroku. I niby wszystko jest tak samo, ale też trochę inaczej, bo normalnie pewnie miałabym jakiegoś chłoptasia, którego bym tutaj ze sobą przyciągnęła i miło spędzała czas, ostatecznie obściskując się gdzieś po kątach. Teraz jednak nie ma kogoś takiego i dlatego biorę udział w losowaniu. Bardzo ciekawa kogo tiara przydziału (czy kto to znajduje wybiera) dobierze mi do pary, pojawiałam się na balu. Jak zwykle wszystko jest pięknie zrobione, trochę jestem zdziwiona, że imprezę przeniesiono nad jezioro, zamiast zrobić ją jak zwykle w Wielkiej Sali - ocieplenie i odpowiednie zaplanowanie w tak nietypowym miejscu musiało wymagać wiele pracy, chociaż dostrzegam, że zapewne jest to spowodowane atrakcjami w jeziorze, które przecież nie mogłyby się odbywać w pomieszczeniu. Mój dzisiejszy strój nie jest zbyt wyszukany - przebrałam się za typową czarownicę z perspektywy mugoli. Mam czarną tiulową spódnicę, czapkę w odpowiednim kształcie, a przede wszystkim miotłę. Znalezienie jej wymagało trochę czasu, podobno nawet lata, chociaż nie zaufałabym jej tak całkiem. Do tego mam trochę mocniejszy makijaż jak zwykle - oczy pomalowane ciemną kredką nie są niczym zwyczajnym, bardziej czarne usta.  
Rozglądam się po licznym już towarzystwie - nie mam pojęcia co powinnam ze sobą zrobić, ponieważ nie dostałam konkretnych wskazówek kto jest tą parą i jak mam ją znaleźć. Z tego co pamiętam, na innych podobnych imprezach można było rozpoznać się za pomocą jakiegoś  oznaczenia, typu chustka w czachę. A teraz? Nic takiego nie mam. W końcu wychodzę z założenia, że to musi być pewnego rodzaju magia i na pewno by mi kogoś wskazała, gdyby ta osoba już tu była. Sięgam po kubeczek z cydrem i przechadzam się razem z moją dynią nad głową, aż znajduję się w pobliżu @Caelestine Swansea. Jest jedyną osobą w zasięgu mojego wzroku, która z nikim nie rozmawia i chociaż wcale nie wygląda, jakby potrzebowała czyjegoś towarzystwa, to i tak się do niej przysiadam.
- Hej. Kogoś rysujesz? - staram się zajrzeć do szkicownika, żeby rozpoznać utrwalane tam osoby, ale nie jest to najłatwiejsze, musiałabym przybliżyć swoja dynię ze światełkiem, a jeszcze nie opanowałam jak to się robi. - Chcesz iść na łowienie jabłek? - Rzucam propozycją, zupełnie jakbyśmy doskonale się znały i dzisiaj się tutaj umówiły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 187
  Liczba postów : 561
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 1:29;

Sama nawet nie zauważyła, jak wiele zmian w jej życiu wprowadziło pojawienie się Dunbara pod tym mostkiem w Hogwarcie. Kompletnie nieświadomie cały czas towarzyszyło jej dziwne przeświadczenie, że za chwilę obudzi się z tego snu i znów będzie tą Larą, która wręcz rozpaczliwie potrzebowała pomocy. Tymczasem dzień mijał za dniem, a ona wciąż miała obok siebie kogoś, kto był w stanie wyciągnąć ją nawet z największego bagna emocjonalnego. Nic więc dziwnego, że nawet teraz, kiedy zwyczajnie miała ochotę kląć na czym świat stoi, siedząc obok Dżemiego, jakoś nie mogła tego zrobić. Bo nagle przestawała widzieć w tym sens. Bo wolała się delikatnie uśmiechać zamiast wprowadzać się w jeszcze większą złość. No i nie ma co ukrywać, jego uśmiech był tak zaraźliwym że nie sposób było przejść obok niego obojętnie. Chyba nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak pozytywny wpływ na nią posiadał. Nadal towarzyszył jej uśmiech na ustach kiedy przedstawiał jej doskonały plan stania się kopią słynnego hrabi. - Raczej nie polecam tych soczewek. Z tego co zauważyłam bardzo łatwo dzięki nim wystraszyć ludzi - na całe szczęście, jego nie wystraszyła, bo dalej dzielnie siedział obok niej. A może to właśnie dlatego że nie mógł obecnie zobaczyć jej oczu? Prychnęła pod nosem na wzmiankę o Irytku. Nienawidziła serdecznie tego gada od momentu, kiedy jej noga pierwszy raz przekroczyła próg zamku. Na samą myśl, że mogła jeść coś, do czego on coś dorzucił, brało ją na mdłości. Już miała rozchylić palce swoich dłoni, aby sprawdzić, o co mu dokładniej chodziło, ale jednak nie było jej to potrzebne. Od razu po słowach przeszedł do czynów, gdzie po chwili z równie wielką gorliwością go całowała, kompletnie nie zwracając uwagi na cały świat wokół nich. Przecież przyzwolenie otrzymali od samego prefekta naczelnego! Grzechem by było nie skorzystać. Jakoś tak instynktownie przesunęła się do niego jeszcze bliżej, całkowicie zatracając w tej cudownej pieszczocie. Co jak co, ale doskonale wiedział, jak poprawić jej nastrój. Odsunął się w końcu, nawet nie wiedząc, dlaczego to robi. Oddech miała mocno przyspieszony, a wzrok wrócił do normalności, co przywitała z nieskrywaną ulga. Złapała dłoń chłopaka i podniosła się z zajmowanego miejsca. - Ruszaj tyłek, miałeś mi pokazać swój autorski taniec - uśmiechnęła się do niego zachęcająco, bo miała dziwne przeczucie, że jeśli, zostaną dłużej w tym miejscu, to skończy się to szlabanem za bardzo nieodpowiednie zachowanie. - A do mnie i sukni się nie przyzwyczajaj - dodała, by pociągnąć go w stronę parkietu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caelestine Swansea

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Wzrost : 163cm
C. szczególne : piegi
Galeony : 1230
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 667
https://www.czarodzieje.org/t17494-caelestine-swansea#491230
https://www.czarodzieje.org/t17580-michael-angelo#493038
https://www.czarodzieje.org/t17549-celeste#492232
https://www.czarodzieje.org/t17526-caelestine-swansea#491698
https://www.czarodzieje.org/t18629-caelestine-swansea-dziennik#5
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 8:52;

Na chwilę oderwała dłoń od szkicownika, wpatrując się przez swoje ramię w tłum osób, głównie par, cały czas zmieniających swoje położenie. Jej tęczówki drżały, kiedy podążała spojrzeniem z jednej grupki osób na inne. Zatrzymując go czasem na znajomych twarzach. W końcu i jej wzrok zamarł w jednym punkcie. Przewijały się w zasięgu tego spojrzenia sylwetki różnych osób, ale Caelestine widziała tylko przytłaczające cienie. Wszystkie dźwięki, rozmów, muzyki, machnięć wioseł, zlały się w jeden szum w jej uszach. Zaciskała palce na drewnianym ołówku, wbijając paznokcie w miękką skórę.
Zdecydowała nad czymś, co zajmowało jej myśli już od dłuższego czasu.
Jednak jej skupienie i plan, rozproszyły słowa, które nagle, niespodziewanie padły obok niej. Nie zauważyła kiedy @Sophie Sinclair podchodzi. Drgnęła, wstrząśnięta jej obecnością. Ołówek wypadł jej z ręki, kiedy w końcu skrzyżowała z dziewczyną spojrzenie. Spytała ją o coś, ale słowa doszły Swansea jak przez głęboką wodę. Dlatego tylko patrzyła w ładną, dziewczęcą twarz. Tylko przez chwilę. Zaraz potem opuściła głową, patrząc na szkicownik dalej trzymany w dłoniach. Nie narysowała tego, co chciała. Jeśli z początku sylwetki układały się w kształt postaci Charliego i Gabrielle, teraz to były dwa, zawijające się wokół siebie demoniczne cienie. Dlatego odnajdując różdżkę puściła szkicownik z dymem. Nie mogła pozbyć się wrażenia, że Sophie podeszła do niej z litości, ale mimo wszystko, jej obecność zdawała się pokrzepiająca. Podnosząc się z miejsca, nawet się uśmiechnęła, przez krótką chwilkę wydawała się naprawdę ucieszona.
Tak — odpowiedziała, pomimo, że zdecydowanie się nie znały, ale naprawdę... nie chciała siedzieć tu sama. — Na czym to polega? — spytała już po chwili, ciszej, przysuwając się do dziewczyny jakby miały coś konspiracyjnego do omówienia, chociaż nie pochylała się do niej z tajemnicą. Dalej, mimo wszystko, postawą wyprostowanej sylwetki, odgradzając się dłonią przytrzymującą w przedramieniu drugą rękę, wyrażała pełen dystans.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 957
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 10:38;

W jego życiu pojawiały się trudne bądź smutne wydarzenia jednak jedno pozostało niezmienne - jego wewnętrzna wesołość, którą lubił się dzielić. Robienie z siebie pajaca to jego specjalność i choć przez to wiele osób uważało go za niepoważnego dzieciaka to przecież miał w tym cel, chciał wywołać śmiech zwłaszcza u swojej towarzyszyki. - Cóż, więcej ciebie dla mnie. - odparł na jej stwierdzenie jakoby ludzie mieli chcieć od niej uciekać. Coś mu w głowie majaczyło, że już raz usłyszał taki tekst z jej ust. Powinien później zastanowić się nad tym nieco dłużej jednak po drodze wpadł na pomysł jak tu przeczekać działanie babeczki. Dość entuzjastycznie zareagował na jej aktywną odpowiedź z pocałunkami i gdyby nie stwierdziła, że czas złapać oddech to nie powstrzymałby się dobre kilkanaście minut. Był na tyle kochliwy, aby bez problemu zatracić się w czułościach. Westchnął z rozmarzeniem ale musiał jej przytaknąć. Gdy wstali to jeszcze nachylił się nad stołem by dopić cydru, a potem już razem z nią znalazł się na parkiecie. - Potrzebuję więcej miejsca. - wyszczerzył się, odsuwając się od niej na ten jeden krok. Dobrze, że muzyka była żwawa. Zawinął trochę swoją twarz, aby bardziej przypominać mumię. - Już się przyzwyczaiłem. - zapewnił ze śmiechem i zaczął wywijać swoimi kończynami i ciałem z takim poczuciem rytmu, że wiele osób mogło mu zazdrościć. Tańczył dokładnie tak samo jak na gryfońskich imprezach kiedy jego celem było rozśmieszyć jak największą ilość osób. (1, 2, 3) Na parkiecie czuł się jak ryba w wodzie, a na jego twarzy gościł ogromny wyszczerz, już pozbawiony wampirzych kłów. Dokładał do choreografii wygibasy godne prawdziwej mumii wszak należy pokazać jak się bawi Gryfon z prawdziwego zdarzenia. Tańczył wokół Lary i miał nadzieję, że potraktuje to żartobliwie i nie poczuje się zażenowana jego stylem tańca. Potrafił być niepoważny kiedy chciał.

______________________


If you can't beat fear, just do it scared.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksandra Krawczyk

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 162cm
C. szczególne : Podłużna blizna przy prawym obojczyku; tatuaż z runą Algiz z prawej strony żeber.
Galeony : 586
  Liczba postów : 744
https://www.czarodzieje.org/t18582-alexandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18589-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t18583-aleksandra-krawczyk
https://www.czarodzieje.org/t19009-aleksandra-krawczyk-dziennik#
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 14:02;

Potrawa: cydr
Wylosowana kostka: 1
Efekt: 1 - Od samego aromatu może zawirować świat przed oczami, a Ty zdajesz się być na to szczególnie wrażliwy. Przez jeden post masz zawroty głowy i problemy z błędnikiem.
strój: Christina z Upiora

W tym roku szczególnie wyczekiwała balu halloweenowego. Choć zawsze była to impreza jedyna w swoim rodzaju, to tym razem miało być jeszcze lepiej, bo nie szła sama czy z jakąś przypadkową osobą. Dlatego w zasadzie jeszcze na długo przed rozpoczęciem balu zaczęła się szykować, żeby oczywiście jak najlepiej wyglądać i się nie spóźnić. Plus musiała wziąć poprawki na założenie sukni - samo to zajęło niemal połowę czasu i nie obyło się przy tym bez pomocy koleżanki z dormitorium, bo sama w życiu by sobie nie poradziła, zwłaszcza z wiązaniem gorsetu. Wbrew pozorom strój okazał się wygodny i całkiem lekki, co było miłym zaskoczeniem, bo jednak spodziewała się, że będzie... no, krępujący ruchy i ciągnący ją do ziemi. Całe szczęście, że nic z tych rzeczy!
Musiała przyznać, że końcowy efekt jej się podobał i z pewnością było to widać po sposobie, w jaki szła przez błonia i tańczącym na wargach uśmiechu, który jeszcze się poszerzył, kiedy zobaczyła czekającego na nią Willa.
- Ty za to wyglądasz iście upiornie - zachichotała, czując wypływający na policzki rumieniec, gdy musnął ustami jej dłoń. Uważając, żeby nic się nie stało róży, wspięła się nieco na palce i wolną dłoń położyła na jego szyi, oddając pocałunek. Na chwilę zapomniała, że w ogóle mieli gdzieś iść i dopiero słysząc słowa Ślizgona przypomniała sobie, że faktycznie, przecież był dzisiaj bal. Uśmiechnęła się ciepło i z błyszczącymi oczami ujęła jego ramię. - Idziemy. Nie po to tyle się szykowałam, żebyśmy się teraz nie pokazali ludziom.
Już od wejścia widać było, że organizatorzy dołożyli wszelkich starań, aby impreza się udała. Scena, na której grał zespół, ogromny parkiet, stoły pełne jedzenia... W pierwszej chwili nie wiedziała, na czym ma zawiesić oko. W dodatku dookoła roiło się od poprzebieranych postaci, również przyciągających uwagę. Podsumowując krótko: pełnia wrażeń.
- O rany, to wszystko jest niesamowite - powiedziała cicho, z zachwytem omiatając jeziorne tereny wzrokiem i z opóźnieniem rejestrując unoszące się nad ich głowami dynie. Najwidoczniej każdy z uczestników zabawy miał przypisaną własną, bo latały w powietrzu, oświetlając otoczenie i o dziwo się ze sobą nie zderzając. - Nie wiem, co dokładnie jest na tym stole, ale kręci się tam sporo osób, więc może też pójdziemy zobaczyć? - zaproponowała w końcu, wskazując odpowiednie miejsce i zerkając na chłopaka pytająco, tylko po to, żeby zaraz i tak lekko pociągnąć go w tamtą stronę. - Och, cydr. Robi się coraz lepiej - wyszczerzyła się, sięgając po jeden kubeczek i unosząc go do ust, bez problemu wyczuwając intensywny zapach korzennych przypraw, cytrusów i oczywiście jabłka. - Cudowny - wymruczała z półprzymkniętymi oczami, rozkoszując się smakiem napoju, który podobno był bezalkoholowy. Dość szybko zaczęła jednak w to powątpiewać, bo w pewnym momencie musiała przytrzymać się ramienia Willa, aby nie chybnąć się w bok. A może po prostu ktoś ją szturchnął? Tak, na pewno właśnie tak było.

@William S. Fitzgerald
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, oraz obok dolnej wargi, bardzo jasne włosy często ma przy sobie swojego nieśmiałka. Powoli wraca na właściwe tory
Galeony : 187
  Liczba postów : 561
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 14:33;

Gdyby tylko ona posiadała tyle wewnętrznej wesołości co Jeremy, to zdecydowanie świat byłby dla niej lepszym miejscem. Tymczasem bezczelnie i z pełną premedytacją korzystała z jego własnych zapasów, pragnąc w zamian oddać mu to, co tylko była w stanie. A że obecnie nie mogła ofiarować mu wiele ponad swoje towarzystwo, w którym widać, że czuł się dobrze, to pozostawało jej mieć nadzieję, że jeszcze przez jakiś czas to wystarczy. Ilekroć go widziała, tym bardziej chciała go widzieć jeszcze więcej, bez zbędnych pytań, czy wyjaśnień. Po prostu czuła, że to jest to, co sprawia jej przyjemność. Była perfidnie egoistyczną osobą, która chciała z życia czerpać jak najwięcej przyjemności i radości. On w tym momencie dawał jej cholernie wiele tego odczucia. Jedna jej brew mimowolnie uniosła się do góry, kiedy stwierdził, że ma za mało miejsca na swoje niesamowite taneczne choreografie, ale kulturalnie podniosła poły przydługiej sukni i odsunęła się od niego, cholernie zaintrygowana tym, co za chwile przyjdzie jej oglądać. Sama dosyć nieśmiało zaczęła tupać nogą w rytm aktualnie granego przez zespół utworu, by po chwili parsknąć śmiechem, kiedy zobaczyła, jakie wygibasy zaczyna robić Jerry. Automatycznie zakryła swoje usta dłońmi, by nie zacząć śmiać się w głos, ale nic to nie dawało, bo przecież Jeremy tańczył dalej! Zgięła się w pół, tym razem nie powstrzymując już śmiechu. Wyprostowała się po chwili, odgarniając dłońmi kosmyki zbłąkanych włosów z twarzy, z szerokim wyszczerzem na ustach. Sama nie posiadała aż tak ogromnych talentów, jakie on tutaj prezentował, ale zainspirowana jego poczynaniami, jakoś tak poczuła się nieco pewniej. Przestała zwracać uwagę na cholera wie jak dużą ilość ludzi i zwyczajnie miała ochotę się dobrze bawić. W jej wykonaniu nie wyglądało to tak spektakularnie i obok Dżemiego to mogła co najwyżej udawać, że nieźle wygląda. Próbowała wykonać jakąś falę rękami ale w jej wykonaniu pozostawiało to raczej baaardzo wiele do życzenia. Jednak kto obecnie by się tym przejmował? Najważniejsza była dobra zabawa! Za każdym razem, jak ponownie zerkała na Gryfona to na nowo wybuchała śmiechem. Miała dziwne wrażenie, że jeśli tak dalej pójdzie, to w końcu dorobi się na brzuchu imponującego sześciopaku od samego śmiania się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 226
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 658
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 19:15;

rzuty:
Przystawka: Nieparzyste → już po pierwszym gryzie Twoja skóra zaczyna zmieniać kolor… Staje się coraz to bledsza, zupełnie jakbyś cierpiał(a) na zaawansowaną anemię. Czujesz się jednak wyśmienicie i nic Ci nie dolega. Efekt wizualny robi wrażenie, na pewno nie jedna osoba zwróci na Ciebie swoje spojrzenie! (efekt utrzymuje się przez dwa kolejne posty)


Co on wyrabia?, zastanawiał się, starając się pomimo wewnętrznego sprzeciwu ignorować to, że Cassian próbuje za wszelką cenę wyswobodzić od niego swoją rękę, tak jakby sam kontakt z nim go parzył i sprawiał swojego rodzaju ból. Totalny cyrk. Ignacy przewrócił oczami, a następnie jak gdyby nigdy nic ułożył swoją rękę w taki sposób, aby jeszcze bardziej utrudnić całe zadanie gryfonowi. O nie, nie miał zamiaru mu wszystkiego ułatwiać. Ponosiła go fantazja lub cydrowe bąbelki? Będzie musiał to przecierpieć.
Oczywiście przez cały ten czas, Ignacy nie dawał po sobie znać, że cokolwiek jest nie tak, a wręcz uśmiechał się na prawo i lewo, wodząc wzrokiem po tłumie, zwalniając kroku tylko po to, aby lepiej się przyjrzeć, co ciekawszym atrakcjom, które dostrzegał tu i ówdzie. Na największą uwagę zasłużyły jednak stoły wypełnione po brzegi różnego rodzaju smakołykami. Hmm, może decyzja o przyjściu tutaj, nie okaże się jednak aż taką tragedią, jak mu się to wydawało zaledwie kilka dni temu. Na razie wszystko zapowiadało, że czeka go dosyć spokojny i spędzony w miłym towarzystwie wieczór. Przy odrobinie szczęście nie zmieni się to zbyt szybko, a może nawet ominie ich jakiś incydent związany z chochlikami. Oby tylko nie był to ich kontratak.
Do swego swój ciągnie, co? – mruknął żartobliwie, unosząc lekko kąciki swoich ust, prowadząc ich w stronę wyżej wspomnianych przekąsek.
Kiedy po zaledwie kilku krokach dotarli na miejsce, sięgnął wolną ręką po małą przystawkę, pożerając całą za jednym razem, rozkoszując się nieco słodkim posmakiem. Zamruczał z zadowoleniem. Skrzaty zdecydowanie przeszły samych siebie w tym roku. Czyżby otrzymały w tym roku jakąś pomocą od nauczycieli zajmujących się zajęciami z magicznego gotowania? Może w Hogwarcie faktycznie przydałoby się paru wykwalifikowanych kucharzy, aby nadzorowali wszystko, co się dzieje w piwnicy?
Ignacy zerknął na swego towarzysza, jednak zanim ten zdążył sięgnąć po jakiekolwiek jedzenie, zatrzymał go prostym gestem. Przez dłuższą chwilę lustrował go uważnym wzrokiem, po czym położył delikatnie obie dłonie na ramionach chłopaka. Na razie, kompletnie nie zwrócił uwagi na to, że jego skóra z sekundy na sekundę zaczynała zmieniać swój kolor na anorektyczną biel.
Wiem, że to oficjalny bal – zaczął ostrożnie, pozwalając, aby jego palce zaczęły powoli wędrować na klatkę piersiową Beumonta. – Ale naprawdę potrzebujesz nieco zluzować. Zrelaksować się. A to na pewno utrudnia ci swobodne oddychanie.
Tutaj spojrzał na koszulę gryfona, która była zapięta na ostatni guzik, a okolice szyi wyglądały na nieco zaczerwienione. To nie mogło być zdrowe, prawda? Zupełnie bez żadnego namysłu, puchon przesunął palce w stronę guzików, aby po chwili odpiąć dwa z nich, przynosząc zapewne nie lada ulgę młodemu czarodziejowi. Gdy skończył, poprawił także poły koszuli oraz kołnierzyk, a następnie zaklaskał donośnie, wyraźnie zadowolony ze swojej pracy.
Idealnie! – skomentował, sięgając po puchar z jakimś napitkiem.

@Cassian H. Beaumont
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31212
  Liczba postów : 68068
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Specjalny




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 19:52;




Potworne Karaoke


Twoją uwagę przykuwa wyjątkowo energiczna mumia, wydająca z siebie ciche i widocznie zachęcające mruknięcia, bo coraz więcej chętnych rusza w stronę niewielkiej sceny, oddalonej od głównej. Okazuje się, że przy niewielkim stoliku siedzi jej damska towarzyszka, dumnie owinięta w bandaże i z egipską koroną na głowie, przyjmuje zapisy na zaczarowane karaoke! Do wyboru jest wyjątkowo długa lista piosenek, a w czarnej skrzynce znajduje sześć mikrofonów. Nie możesz ich zobaczyć, a okazuje się, że jednym z nich udasz się na scenę, występując na żywo przed uczestnikami zabawy. Mumia mruknięciami dodaje otuchy, klepiąc po ramieniu i wskazującą ręką na nagrobek, gdzie widniał napis „Dla każdego przewidywana nagroda za udział, niezależnie czy ożywisz, czy zabijesz publiczność!”. Spróbujesz? Mumia zapomniała tylko wspomnieć, że efekt mikrofonu utrzymuje się przez jakiś czas na Tobie (3 posty po karaoke).

Rzuć kostką k6, aby przekonać się, czym zaskoczysz publiczność.

1. Mikrofon Zielony wybrałeś rockową piosenkę o szybkim brzmieniu, dobrze Ci znaną. Gdy nadchodzi moment śpiewu, a Ty przykładasz mikrofon do ust – wydobywa się z nich niski, grobowy głos... Jeden z tańczących pod sceną wybucha śmiechem, rozpoznając w Twoim głosie prawdziwego Frankensteina!  Mruczysz nisko tekst, dostając chrypki na refrenie.  Zgrałeś się z piosenką idealnie i po występie, wypłacają Ci aż 15 Galeonów nagrody!

2. Mikrofon Żółty piosenka przez Ciebie wybrana nie należy do country, jednak Pani Mumia źle zaznaczyła i nie było odwrotu. Kompletnie się na tym nie znasz i , więc poprosiłeś o tekst. W kowbojskich rytmach starasz się podrygiwać na scenie, a gdy tylko otwierasz usta, masz głos niczym u Chochlika Kornwalijskiego! Twój występ był niezbyt zgrany i męczący, wywoływał więcej śmiechu niż podziwu. Sporo bólu głowy. Otrzymujesz w ramach swojej nagrody maskotkę z mumią!

3. Mikrofon Niebieski spokojna ballada rozbrzmiewa na sali, dość znana – zwłaszcza wśród dziewcząt. Zrobiło się nastrojowo, pary zaczęły wolno tańczyć przed sceną i wtedy właśnie rozpoczął się Twój występ, przez który wszyscy zasłonili uszy! Okazało się, że brzmisz jak tryton i śpiewasz w ich języku, przez co tylko nieliczni byli w stanie Cię słuchać. Twoją nagrodą jest bombonierka lesera.

4. Mikrofon Fioletowy   wybrałeś najpopularniejszą piosenkę popową ostatnich miesięcy, na którą wszyscy zareagowali dość żywo i energicznie. Publiczność bardzo Cię wspiera podczas intra i gwiżdżę z zachwytu, gdy tylko zacząłeś śpiewać. Brzmisz pięknie i hipnotyzujesz innych, nie można oderwać od Ciebie oczu. Okazuje się, że wylosowany przez Ciebie mikrofon ma efekt głosu syreny, a Ty wygrałeś główną nagrodę — Podniszczony Syreni Puchar (+1 Transmutacja, +1 Eliksiry).

5. Mikrofon Czarny ostre, metalowe brzmienie sprawiło, że uczestnicy balu podskoczyli w miejscu, gdy tylko znalazłeś się na scenie. Trudno się dziwić zaskoczeniu na ich twarzy, kiedy zacząłeś śpiewać niczym Upiór w Operze, osiągając niezwykle wysokie dźwięki. To połączenie było z pewnością interesujące, zyskałeś nawet kilku fanów. Otrzymujesz od mumii Kwintopeda!

6. Mikrofon Czerwony znana melodia piosenki z lat 90. rozniosła się po sali, zwracając uwagę większości starszych studentów oraz nauczycieli, którzy musieli dobrze ją znać. Dość pewnie podchodzisz na środek sceny, a w momencie rozpoczęcia występu, światła zostały skierowane na Ciebie. Z początku nie zauważasz konsternacji na twarzach widzów, ciesząc się śpiewaniem znanego Ci utworu, gdy nagle zdajesz sobie sprawę.. Że ćwierkasz! Chociaż brzmi to nieźle, nikt nie jest w stanie zrozumieć słów, a wyższe partie sprawiają Ci kłopot. Okazuje się jednak, że melodyjne skrzeczenie z Twoich ust to nic innego, jak głos feniksa. Po zaskakująco dziwnym występie otrzymujesz od Mumii Maskę Komiczną.



______________________

Nad Jeziorem - Page 39 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 627
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 1350
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 22:30;

Potrawa: cydr
Wylosowana kostka: szóstka
Efekt: wtrącam francuskie słowa
Strój klik

Myślała, że to, co wydarzyło się między nią a Charlim we Francji nadszarpnie ich relację, zmieni jej tor, wprowadzi swego rodzaju dyskomfort zmuszając każdego z nich do ucieczki, jednak nic takiego się nie wydarzyło. Ba! Odnosiła wrażenie, że są ze sobą jeszcze bliżej, a dziwne skrępowanie, które czuła przez krótki okres czasu zniknęło, dodając blondynce pewności siebie. Wprawdzie ich znajomość wciąż nie miała nazwy, poniekąd byli przyjaciółmi, poniekąd kochankami gdyż oficjalnie Rowle wciąż miał narzeczoną; termin "relacja bliżej nieokreślona" idealnie nadawał się do tego, by ich definiować i o dziwo - wcale jej to nie przeszkadzało. W ich wspólnej historii wydarzyło się tak wiele, że zdążyła się już oswoić z myślą, iż będzie dla niego na zawsze kimś ważnym, lecz nigdy tą jedyną.
Potrząsnęła głową pozbywając się niepotrzebnych myśli, czasami, choć teraz znacznie rzadziej niż kiedy zdarzało jej się uciekać od rzeczywistości. Pomalowała usta czerwoną szminką, podkreślając ich kształt i była gotowa. Strój Harley Quinn był naprawdę odważnym wyborem, ale również pierwszą myślą jaka przyszła Gabrielle do głowy, kiedy zobaczyła zaproszenie od Charliego. Szczerze powiedziawszy nie spodziewała się tego, zwłaszcza, że w przeciągu ostatnich kilku tygodni nie mieli dla siebie za dużo czasu - praca, szkoła, dorosłe życie, jak dobrze, że mogła w tym wszystkim znaleźć czas na sen, choć ten ostatnio również nie przynosił potrzebnego ukojenia.
W miejscu umówionego spotkania zjawiła się o czasie w duchu dziękując, że udało jej się opanować trudną sztukę teleportacji. Przed Ślizgonem pojawiła się w momencie, kiedy gasił niedopałek, obdarzając go szerokim uśmiechem.
- No tak - odpowiedziała, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie, choć wiedziała, że Charliemu, który nie był dobrze obeznany z mugolskim światem ciężko było odgadnąć czym jest Harley. Kiedy chłopak zaczął lustrować ją spojrzeniem zielonych tęczówek, obróciła się wokół własnej osi, by mógł lepiej się przyjrzeć, a uśmiech nie schodził z jej ust.
- Dziękuję, ty również niczego sobie - odparła, odwzajemniając jego gest. Musiała przyznać, że naprawdę się postarał, choć nie było to idealne odwzorowanie Jokera, to jednak sam Rowle miał w sobie ukryty mrok, który nadawał mu odpowiedniego wyrazu. On otoczył ją ramieniem - ona owinęła dłonie wokół jego tali, rozkoszując się ciepłem bijący od jego ciała - skąpa ilość materiału, jaką miała na sobie sprawiała, że ciało Puchonki porywała gęsia skórka, a przynajmniej dopóki nie przekroczyli bariery stworzonej z zaklęć.
- Jasne - powiedziała, choć jej zielone tęczówki podejrzliwie patrzyły na napój wlany w wydrążone jabłka. Jakoś nie potrafiła zaufać jedzeniu na imprezach, zawsze zawierały coś dodatkowe - to już była tradycją. Z drugiej strony mieli się dziś dobrze bawić, bo przecież o to w tym wszystkim chodziło.
- Zależy Ci tak bardzo na mojej ocenie ? - zapytała, wpierw upijając łyk; lekko cierpkie, ale smacznego. Początkowo nawet nie zauważyła, że ostatnie słowo wypowiedziała w rodzimym języku.
- Ty jesteś znawcą , ale ognista to nie jest - stwierdziła, uśmiechając się przy tym nieco tajemniczo. W zasadzie Gab od zawsze miała słabą głowę i właściwe nie powinna znać smaku ognista, a jednak - podczas wakacji poznała jej różne odmiany, utwierdzając się w przekonaniu, że na ustach kogoś innego smakuje najlepiej. Mimochodem rozejrzała się wokoło, wśród przebierańców próbując odnaleźć znajome twarze, jednak to nie było takie proste, natomiast jej uwagę zwróciła rudowłosa przedstawicielka rodziny Swansea, która co i raz spoglądała na nich, by po chwili zatopić się w swoim szkicowniku.
- A ty przypadkiem z tym zaproszeniem na bal, nie pomyliłeś Puchonek? - zaśmiała się, unosząc prawą brew ku górze, a widząc zdezorientowaną minę Charliego, kiwnęła w stronę @Caelestine Swansea.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 660
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1033
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 22:52;

Nie było właściwie nic trudnego w wypatrzeniu Fillina pośród zebranych. Chłopak wyróżniał się wśród innych, na dokładkę miał swoje piękne towarzystwo w postaci paskudnego bazyliszka, nic zatem dziwnego, że Victoria widziała go już z daleka. Sama ubrana była w suknię w odpowiednich barwach, a na jej głowie spoczywał obszerny diadem, buty miały wysokie obcasy, bo inaczej sobie tego po prostu nie wyobrażała. Mogłaby jeszcze spróbować zmienić kolor włosów, ale to wydawało jej się już zupełnie nie potrzebne, tak więc pozostała przy własnej barwie, zupełnie nie czując z tego powodu presji, czy czegoś podobnego. Uważała, że i tak udało jej się dość dobrze oddać wygląd samej Roweny, a biorąc pod uwagę, jak mieli wyglądać jej pozostali towarzysze, z całą pewnością nikt nie będzie miał najmniejszych nawet wątpliwości, za kogo dokładnie się przebrali. Zresztą, nawet gdyby nikt się nie zorientował, nie zamierzała z tego powodu rozpaczać, nie przyszła tutaj w końcu, by zostać jakąś królową balu, ale żeby po prostu dobrze się bawić, nic zatem dziwnego, że spokojnie wsunęła dłoń pod ramię wspaniałego Salazara i uśmiechnęła się lekko.
- Już rozrabiasz? - rzuciła cicho, spoglądając na Fillina spod przymkniętych powiek, by później zwrócić wejrzenie na Boyda i Bonnie, by zaraz uśmiechnąć się znowu. Musiała przyznać, że naprawdę prezentowali się całkiem nieźle, chociaż inwencji twórczej nie było w nich zbyt wiele, skoro nie wpadli na nic innego, niż czwórka założycieli. Zabawne w tym wszystkim było to, że każde z nich należało do innego domu i mogli się naprawdę przyłożyć do odpowiedniego wczuwania się w wyznaczone im role. Mniej więcej, oczywiście, nie zamierzała zresztą jakoś niemożliwie zmieniać się z powodu tego, kim chwilowo była.
- Zdążyliście się już napić tego cydru? Mam poważne wątpliwości, czy próbować, bo jestem pewna, że znowu skończy się na czymś szalonym. Nie jestem przekonana, czy chciałabym mieć czułki na głowie albo koniecznie dzielić się wszystkimi swoimi sekretami - rzuciła, po czym westchnęła cicho, bo naprawdę była już nieco zmęczona podobnymi zagrywkami, dlatego też nie upiła nawet łyku z pucharu, a jedzenie, choć w dużej mierze wyglądało naprawdę ciekawie, jakoś do niej nie przemawiało, bo była niemalże pewna, że chwila nieuwagi skończy się jakimiś szalonymi torturami, czy to przez konieczność dzielenia się prawdą, czy z jakiegoś innego, równie niepoważnego powodu. Istniała również szansa, że znowu o wszystkim zapomni, zupełnie jak o ich spotkaniu w czasie wakacji, co było niesamowici żenującą i z całą pewnością frustrującą sprawą, do której właściwie bała się nawet wracać. W końcu do dziś nie wiedziała, jak właściwie doszło do tego, że miała takie obszerne luki w pamięci.

@Fillin Ó Cealláchain

______________________


When will my reflection show
Who I am inside

Victoria Brandon

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, leworęczność
Galeony : 277
  Liczba postów : 3364
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 23:36;

Kostka na karaoke: 4 Cool

Zaśmiał się, gdy Julka pogroziła dzieciaczkom swoimi kłami. Zdecydowanie pasowała na wampirzycę, a te kły tylko dodawały jej uroku.
-Pewnie, leć do niej kocie. Ja sobie poradzę. - Powiedział z uśmiechem, a gdy Brooks się oddaliła, rozejrzał się po okolicy, by sprawdzić, kto faktycznie się pojawił.
Również rzuciła mu się w oczy czwórka założycieli, ale nim zdążył do nich podejść, coś innego przykuło jego uwagę. Coś, przed czym nie potrafił i nie miał zamiaru się powstrzymywać.
-To u was zapisy na karaoke? - Spytał mumii na stanowisku i gdy tylko istoty potwierdziły, wziął się za losowanie mikrofonu. Fioletowy... Cokolwiek on oznaczał, alkohol we krwi Maxia mówił mu, że będzie zajebiście. Wszedł na scenę i wybrał z listy piosenkę.
-Krawczyk! To dla Ciebie! Może i nie ma brokatu, ale skrzydła prawie jak u wróżki. - Zaśmiał się, zwracając do przyjaciółki, którą wypatrzył w tłumie. W końcu rozbrzmiały pierwsze dźwięki i Solberg zaczął wczuwać się w najnowszy hit Marleigh Hazelton. Jakie było jego zdziwienie, gdy jego głos zaczął oczarowywać publikę, która żywo zareagowała na jego występ. Nie przejmując się w tej chwili niczym, zakończył swój występ z przytupem i oddał mikrofon. Przy wyjściu otrzymał w nagrodę Podniszczony Syreni Puchar (+1 Transmutacja, +1 Eliksiry) i z nową zdobyczą wrócił w tłum.


@Julia Brooks
@Aleksandra Krawczyk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Caine Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : drogie garnitury, burzowe spojrzenie
Galeony : 1425
  Liczba postów : 492
https://www.czarodzieje.org/t17784-caine-vergil-shercliffe#500817
https://www.czarodzieje.org/t17800-lexa#501207
https://www.czarodzieje.org/t17799-nie-zabilem-brata#501202
https://www.czarodzieje.org/t17786-caine-v-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19458-caine-shercliffe#575643
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptySob 7 Lis 2020 - 23:43;

Nie wierzył jej. Miał podstawy nie wierzyć. Rumieńce na jej twarzy wskazywałyby na wysokoprocentowy alkohol. Dlatego przypatrywał się jej z powątpiewaniem. Kierując swoją i jej dłoń, otaczającą jego własną wokół cydrowego kubka, do swoich ust. Najpierw powąchał zawartość, starając się wyczuć w niej alkoholowe nuty, a później uniósł nieznacznie brwi.
Jeśli nie smakuje jak sok jabłkowy, to to alkohol, kochana.
Było trochę pobłażliwości w jego tonie. Miał pokazowo upić łyka, dla potwierdzenia swojej tezy, ale ostatecznie jego spojrzenie spoczęło na oprószonych rumieńcem policzkach Perpetuy. Z łatwością stwierdził, że to musi być efekt uboczny alkoholu. W innym razie czerwień objęłaby także jej dekolt. Co po przelotnych oględzinach wykluczył. Ostatecznie wysunął dłoń spod jej splotu, pozwalając jej dalej smakować, jak podejrzewał, jednak alkohol. Ostatecznie… cały czas pozwalał jej na więcej niż komukolwiek innemu. Cofnął rękę na czarną laskę, chociaż przedramieniem dalej obejmował ją w pasie. Było w tym dużo naturalnego magnetyzmu, jaki ciągnął ją do jej ciała, ale też asekuracji. Ponieważ dla spokoju własnego umysłu założył, że nie była tak głupia, żeby pochłonąć środki przeciwbólowe na chromą nogę.
Może tak nawet zrodził się pomysł na wampirzy strój, z wiktoriańskich czasów, żeby w razie konieczności… posłużyć jej laską.
Więc chodź…
Nie skończył. Donośny głos Williamsa wciął mu się w słowo. Burzowe tęczówki odnalazły go od razu. Poruszał się na tratwie, wraz z rosjaninem. Jakby w jeziorze utopili także rozumy. Cofnąłby dłonie do siebie, splatając je na piersi w konsternacji, ale akurat Perpetua przyciągnęła jego ramię do siebie, uczepiając się go dość intensywnie, żeby Shercliffe nie próbował zmieniać tego położenia. Zamiast tego zerknął znad ramienia kobiety, dla odmiany nie kryjąc chłodu w głosie, kiedy zwrócił uwagę:
Wołają cię.
Słuszna uwaga. Ją. Z nim nikt się nie przywitał. Zaprosili go moment później do wspólnego picia, jako konieczny “dodatek” Perpetuy. Jakby był tylko elementem dekoracyjnym jej stroju. Zresztą, wyjątkowo nietrafionym, wnioskując po minach Williamsa i Antoshy.
Mam wrażenie, że Twoi amanci mnie nie lubią — mruknął ze śmiertelną powagą, jakby mówił coś odkrywczego, chociaż było to raczej dość oczywiste. Zaraz jednak okazało się, że żartował, w typowy dla siebie sposób, bo chwilę później pochylił się do jej ucha, dodając: — Spróbujemy zgadnąć dlaczego?
Było w tym może nawet trochę szczerego rozbawienia, bo jego usta znajdowały się tak blisko płatka jej ucha, że mogła poczuć, jak wargi wykrzywiają mu się w nieznacznym, z pewnością ledwie dostrzegalnym, ale perfidnym uśmiechu.
Idź! Nie karz swoim fanom czekać.
Spróbował czegoś nowego. Zamiast odgradzać Perpetuę Chińskim Murem od wszystkich mężczyzn, popchnąć ją w ich kierunku, dla odmiany nie planując jej przy tym odstępować na krok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Heaven O. O. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,70
Galeony : 812
Dodatkowo : Dziecko - Milka O. O. Dear
  Liczba postów : 1124
https://www.czarodzieje.org/t16083-heaven-olive-octavia-dear
https://www.czarodzieje.org/t16087-margarita
https://www.czarodzieje.org/t16084-hood
https://www.czarodzieje.org/t16082-heaven-o-o-dear
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyNie 8 Lis 2020 - 6:03;

Spojrzała z rozbawieniem na wyjątkowo ruchliwy ogon, który znajdował się za dziewczyną. Trzeba przyznać, że doceniała tę szczyptę magicznych efektów w strojach, chociaż sama na nic takiego się nie zdecydowała.
- Widzę, że naprawdę cieszysz się na mój widok. To ten krowi kostium? - uniosła brew, sięgając po jabłkowy cydr, który najwidoczniej był jedynym ciekawym napojem jaki mieli do zaoferowania na tej imprezie. A przecież było tu sporo absolwentów, spokojnie mogliby podać też coś alkoholowego. Powinna się domyślić, że należało wziąć piersiówkę ze sobą. Upiła łyka z niewielkiego kubeczka, uznając, że chociaż smak jest niczego sobie, ale kiedy dotarły do niej zawroty głowy, szybko tego pożałowała. - Wywiązuje się z zakładów. Zresztą prawdopodobnie nie ma stroju w którym nie przyszłabym na imprezę. Potrzeba czegoś więcej żeby postawić przede mną wyzwanie - automatycznie wzięła kolejnego łyka, ale chyba naprawdę powinna odłożyć ten słodki, zwodniczy napój na bok.
Żarty z dziecka aż cisnęły się na usta, trudno było ją winić. Była niemal pewna, że ten kto przydzielał pary próbował być zabawny i przez niego ona faktycznie musiała dzisiaj niańczyć dodatkowe dziecko. A przynajmniej powinna, z przyzwoitości, ale czy Heaven w ogóle robiła to co powinna? Równie dobrze mogła porzucić go i ulotnić się z imprezy z kimś innym. Może właśnie z puchonką?
- Ta, nie wierze tu w przypadek. Merlinie, co jest z tym cydrem - potrząsnęła głową - jak powoduje kręcenie się w głowie bez alkoholu to nie jest tego warte. Czekam na choć jedną imprezę w tym zamku na której będę mogła napić się czegoś bez obaw że zwymiotuje, zemdleje, albo zacznę wszystkich całować bez powodu. Lepiej żebym dzisiaj nie miała takiego efektu, bo wolałabym nie skończyć oskarżona o uwodzenie nieletnich.

Cydr: 1

______________________

Ain’t about to give it up
I like my coffee with two sugars in it. High heels and my jewellery drippin'. Drink and I get all fired up. Insecure but I'm working with it. Many things that I could get rid of.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 2040
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 792
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyNie 8 Lis 2020 - 18:12;

strój - bo wcześniej zapomniałam

Nigdy. Nie. Byłaś. Pijana – powtórzył za nią. Coraz więcej rzeczy go w niej zaskakiwało, choć nie powinno. Wydawała się właśnie taka. Niewinna i niedoświadczona. W tej sytuacji, nie wiedział, czy powinien zrobić to, co zawsze, perfidnie się zaśmiać i skomentować to w sposób graniczący z nieuprzejmością, tylko po to żeby przetestować jej granice, czy powinien to przemilczeć. Jako, że jednak dopisywał mu lepszy humor, którego spodziewał się już po pierwszym spłynięciu na niego fali rozluźnienia za sprawą cydru, zachował się inaczej. Wyprostował się, poprawiając koszulę na piersi, na chwilę odejmując dłoń od jej talii.
Czego jeszcze nigdy nie robiłaś?
W zasadzie… przydałby się alkohol. Wysokoskokowy… Jednak była to impreza tak samo dla studentów, jak i dla uczniaków, dlatego rozglądając się wokół, nieszczególnie widział żeby organizatorzy zadbali o te starsze roczniki. Momentalnie pożałował, że sam o to nie zadbał, ale nie wrócił do picia swojego cydru. Podskórnie wyczuwająć, że nie powinien go kończyć.
W tym czasie, kiedy jego myśli zajmowała wizja lepszej zabawy, poczuł, jak jej drobne ciało wysuwa mu się z ramienia. Naprawdę… co było w tym cydrze? Pochylił się w jej stronę. Była malutka. Niczym dziecko, ciężko było zrównać się z niej poziomem, żeby zwiększyć jej stabilność, dlatego przysunął ją bliżej, ciaśniej obejmując ją ręką.
Nigdy nie całowałem faceta — zaczął pierwszy, żeby tchnąć w niej jakiegoś ducha podążenia za tym kierunkiem rozmowy. Temat nasunął mu się, paradoksalnie, nie dlatego, że pomyślał teraz o mężczyznach, a akurat wzrok uciekł mu z jej oczu do miękkich warg. Zapewne miękkich. Pomyślał, że to jakiś kontrast dla mężczyzn, którzy z reguły zdawali się po prostu bardziej… surowi.
Nie zgubiłem się w lesie. Nie byłem na ceremonii otwarcia w Hogwarcie. Nie brałem udziału w karaoke. Nie chodziłem z dziewczyną nie sięgającą mi nawet ramienia.
Otaksował ją spojrzeniem, a chwilę potem dodał do sprowstowania:
Ani z wilą…
Żeby nie wyszło, że odnosił się tylko do niej, a zwyczajnie, umawiał się z wieloma dziewczynami, ale jeszcze kilku rzeczy w życiu nie spróbował. Pominął rasowe różnice, bo jakoś był zwolennikiem jednak słowiańskiej czy europejskiej urody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid Nafnisdottir

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 174
Galeony : 371
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 123
https://www.czarodzieje.org/t19558-astrid-nafnisdottir
https://www.czarodzieje.org/t19591-porarinn#582214
https://www.czarodzieje.org/t19562-astrid-nafnidotter
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyNie 8 Lis 2020 - 21:07;

Parsknęła śmiechem na jego słowa, kręcąc głową. Jasne włosy zakołysały się leniwie na plecach i ramionach, łaskocząc jej szyję oraz buzię. - Jak to.. Świa.. Skro.. No, jak wiesz, ile jesteś wart, niczym u Thora. Może nie wiesz jeszcze, że ten młot Ci potrzebny?
Rzuciła z rozbawieniem, zdając sobie sprawę, że jej ukochany opiekun i Bóg, po którym miała nawet drugie imię, nie należał do powściągliwych, a tym bardziej skromnych. Nie robiła sobie niczego z jego przestrzeni osobistej, nie mogąc powstrzymać chęci złapania w dłoń kapelusza, który wydawał się jej elementem niezwykle uroczym, chyba dającym najwięcej jego strojowi. Żeglarze w jej stronach nie mieli takich kostiumów.
- Dynie..- powtórzyła tylko, rozglądając się dookoła raz jeszcze, pociągając nosem. Faktycznie, poza aromatem przypraw korzennych, cynamonu oraz jabłek, dało się wyczuć dynie. Nie sądziła, że jest tutaj aż tak popularna — u nich nie była. Wielu przysmaków z jej udziałem jeszcze nie próbowała, a trudno było sobie wyobrazić połączenie dyni z pasztecikiem, który przecież powinien zawierać pyszne mięso. - Barwa pasuje do tego święta.
Wzruszyła ramionami, nie mając w głowie lepszego komentarza. Parkiet był bezpieczniejszy, przynajmniej do pewnego momentu. Trudno było jej odmówić zabawy, gdy nie tańczyła tak długo. Nie miała pojęcia, że Darren pofatygował się do szkolnej biblioteki, gdzie uzupełnił wiedzę na temat wili. Trudno było stwierdzić, jakby na to zareagowała. W głowie z pewnością pojawiłaby się myśl, że trochę się jednak jej bał. Niby była przyzwyczajona, a z drugiej strony jednak od samego początku, zdawał się nie przejmować tym, jak wyglądała i czym była, co uznała za miłą odmianę od szarej codzienności. Czarodzieje nosili różdżki, tylko ona tego nie robiła, bo i tak czarowała z marnym skutkiem. Nie wzbudziło to więc żadnych podejrzeń z jej strony.
Dała mu pole do popisu, wyjątkowo ulegając. Zdawała sobie sprawę, gdy była na gorszej pozycji i nie widziała nic złego w chęci nauczenia się czegoś więcej o Wielkiej Brytanii oraz jej zwyczajach. Zerkała co rusz na jego nogi, starając się naśladować kroki. Palce zaciskały się delikatnie na ramionach, a ciche westchnięcia uciekały spomiędzy warg, dając upust konsternacji. Kiwnęła głową na jego słowa, posyłając mu krótki uśmiech i kilkusekundowe spojrzenie, zanim powróciła gdzieś do kreacji jednej z sąsiadek. Wolała nie ryzykować. Cały czas się pilnowała, jednak czasem czar wymykał się spod kontroli, zwłaszcza gdy była szansa, aby poniosły ją emocje i dobra zabawa. Nie chciała go w ten sposób potraktować.
- Prawda. Sukienki wcale nie szkoda. - zgodziła się z nim, wzruszając ramionami. Dziewczyna chyba to usłyszała, posyłając Gryfonce chłodne spojrzenie, czym jednak wcale się nie przejęła, unosząc tylko brew na widok jej miny. - Lubisz tańce, co? Ciągle dajesz coś zaskakującego.
Oczywiście, że te drobne dodatki i utrudnienia zauważała. Gdy jej zależało, była skupiona — nawet jeśli stan ten nie trwał długo, bo przecież była kąpana w gorącej wodzie i dawała się ponieść impulsom, które zależały często od trwającej chwili.
- Nazywamy to początkiem zimy. Trwa kilka dni. Wspominamy naszych zmarłych oraz przodków, oddajemy im szacunek. Często też składamy ofiarę bogom. Jeśli dzisiejszej nocy spałbyś na grobie, Twoja moc by wzrosła. Widzący przepowiada przyszłość, rzuca kośćmi czy przelewa krew. Mamy ognisko. Nie jest chyba tak widowiskowo, jak tutaj. - wytłumaczyła, wyjątkowo przykładając się do angielskiego i z pomocą łatwiejszych słów, chyba sensownie przedstawiła tradycję. Brzmiała dość dumnie, ale jednocześnie w jej głosie dosłyszalna była nostalgia. - Zapasy z niedźwiedziami w Norwegi? Chyba nie w moich stronach, przykro mi. Raczej klasyczne polowanie.
Dodała jeszcze z przepraszającym uśmiechem, bojąc się, że faktycznie mógłby być tym rozczarowany. Przymknęła oczy, gdy przyjemny zapach dotarł jej do nasa i mruknęła z zadowoleniem, gdy kolejny raz przed oczyma zatańczyły jej obrazy z domowych stron. - Twój zapach jest domowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Galeony : 1280
  Liczba postów : 767
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Moderator




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyNie 8 Lis 2020 - 21:44;

Nie sądziła, że Lucas ulegnie i wyjdzie z książek oraz obowiązków tylko dlatego, że była tego balu ciekawa. Uwielbiała takie atrakcje, zwłaszcza przez towarzyszący im charakter artystyczny. Nie szyła zawodowo, raczej hobbistycznie, jednak sprawiało jej to mnóstwo radości. Nic więc dziwnego, że perspektywa przygotowania kostiumu dla siebie oraz Lucasa była zadaniem października, któremu poświęciła mnóstwo czasu. Chciała, żeby był ładny i wygodny, a jednocześnie spodobał się Ślizgonowi. Co prawda Piotruś Pan nie był może najlepszym wyborem przez rajtuzy i czapeczkę, ale nie mogła powstrzymać myśli, że wyglądałby naprawdę inaczej. Podkreśliłoby to jego łagodność i delikatność, którą na co dzień tak konsekwentnie ukrywał. Nie miała mu tego za złe, tak długo, jak czuł się z tym dobrze i był szczery wobec siebie, Sophie oraz jej. Poprawiła sukienkę z podekscytowaniem i tylko to, że skrzydełka były nieprawdziwe, powstrzymało ją przed uniesieniem się ku górze.
- Piotrusiu. - powtórzyła z uśmiechem, zwilżając usta i przez chwilę zaciągając się powietrzem i przytulając go jeszcze, nad czym chyba nie panowała. Alise była postacią niezwykle łatwą w odczytywaniu, więc poza promiennym uśmiechem, radość z tego wyjścia dostrzegalna była również w błękitnych tęczówkach Krukonki. Kolejny całus. Bo dlaczego sobie odmawiać.
- Dzwoneczek! Bo wiesz, zabrakło nam pyłku w kopalni. Przybranie ludzkiej postaci wymaga strasznie dużych ilości. - wyjaśniła z udawaną powagą, kiwając jeszcze głową tak, że jasny kosmyk połaskotał ją po nieco zarumienionym policzku. Brokat był doskonałym substytutem, nawet jeśli ruch skrzydełek sprawił, że kilka jego drobinek znalazło się na Lucasowym uniformie. Uwielbiała też ten kapelusz, chociaż wrodzona skromność uniemożliwiała jej chwalenie wykonania.
- Uwielbiam, gdy możemy angażować się w szkolne wydarzenia. Prosto kupić sukienkę, co innego przygotować kostium. - rzuciła w jego stronę, zaciskając swoje palce na jego dłoni, gdy minęła kolejną uczennicę w ciekawym stroju, któremu musiała się przyjrzeć. Chociaż poruszanie się na złotych szpilkach nie było proste po trawiastym podłożu, radziła sobie przyzwoicie. - Tak, chętnie.
Złapała szklankę w dłonie, czując przyjemny zapach w nosie. Po przejściu nawet tak niewielkiej odległości z okdrytymi nogami zrobło się jej trochę chłodno, a bariera działała dopiero bezpośrednio przy jeziorze, chroniąc uczniów przed jesiennym wiatrem i ewentualnym przeziębieniem.
- Mhmmm — mruknęła z zadowoleniem po zrobieniu kilku łyków, gdy przyjemna fala ciepła rozlała się po jej ciele, zostawiając gęsią skórkę. Chociaż Sinclair wspomniał o tym, że napój nie miał alkoholu, zrobiło się jej cieplej i zakręciło nieco w głowie, a policzki pokrył solidny rumieniec. Zamrugała kilkakrotnie błyszczącymi oczyma. - Jesteś pewien?
Milczała chwile, starając się skupić i powstrzymać rozbiegające się zmysły. Było jej nagle weselej niż przed sekundą, a pomimo krzyku rozsądku, zrobiła jeszcze kilka łyków rozgrzewającego, pysznego napoju. Gdy odłożyli szklanki, złapała go pod rękę, nieco się podtrzymując, bo nogi zrobiły się jej dziwnie ciężkie. - Rumienisz się Lucas. Ciekawe dlaczego?
Zapytała zadziornie, unosząc na chwilę brew i chyba nawiązując do eliksirów, gdzie wspomniał siostrze o miksturze antykoncepcji. Zaśmiała się jednak zaraz, stając przed nim i łapiąc go za obydwie dłonie, obdarzyła go pociągłym spojrzeniem błękitnych oczu. - Tylko dlatego, że Ty tu jesteś senior. I mam nadzieję, że bierzesz pod uwagę zatańczenie ze mną, Mi Querido.
Nie miała pojęcia, dlaczego nagle zaczęła wplątywać hiszpański w swoje wypowiedzi, jednak nie mogła powstrzymać towarzyszącej temu radości. Podobnie, jak on wcześniej, przesunęła palcami po jego dłoni, mimowolnie zerkając w stronę wypełnionego uczniami parkietu. Z pewnością cydr był podjerzany.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno O. Tarly

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183,5
C. szczególne : mocno zarysowane kości policzkowe, baran na głowie, typowo brytyjski akcent
Galeony : 842
  Liczba postów : 890
https://www.czarodzieje.org/t17773-bruno-o-tarly
https://www.czarodzieje.org/t17828-korespondencja-bruna#501992
https://www.czarodzieje.org/t17827-znajomkowie-bruna#501987
https://www.czarodzieje.org/t17803-bruno-o-tarly
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyNie 8 Lis 2020 - 23:03;

Potrawa: Grzany Cydr
Wylosowana kostka: 1
Efekt: chwiejno mi

Halloweenowy bal organizowany w porozumieniu ze szkołą? Idealna okazja, by na chwilę zapomnieć o problemach i rozerwać się nieco. W dodatku uwielbiał wszelkiego rodzaju przebieranki i (na pozór) dziecinne wygłupy, więc żal byłoby nie skorzystać. Myślał trochę nad strojem i nie chciał iść na łatwiznę. Ostatecznie... nie wyszło tak, jak planował. Ale czy kiedykolwiek cokolwiek poszło mu w pełni zgodnie z zamiarem? Wątpliwe. Zdobył więc pokaźną ilość czarnego materiału - czegoś, co chyba miało udawać atłas, tylko dla biedaków. Przy pomocy magii, ale też zwykłej nitki i igły, wyczarował obszerny płaszcz z kapturem. Postrzępił krawędzie, nadając całości zamierzonej niedbałości. I... został Dementorem. Czy teraz miał okazję skraść komuś buziaczka? Zawsze warto mieć nadzieję!
Ledwo dotarł na miejsce, a już poczuł ten niesamowity klimat. Wilcze Głowy nie były jego ulubioną kapelą, ale pasowały idealnie do całości. Postanowił więc nie zwlekać i uraczyć się grzanym cydrem, który serwowali blisko wejścia. Wolałby winko, no ale jak się nie ma co się lubi, to się upija czymkolwiek. Nie żałował sobie, bo przecież balowali na koszt Hogsa. A przynajmniej tak mu się wydawało. Ledwie napił się pierwszego łyczka - poczuł, że coś niedobrego dzieje się z jego błędnikiem. I z nogami, i z rękami. Zaczął się dziwnie chwiać, zupełnie jakby wypił już hektolitry alkoholu albo jakby ktoś dosypał mu czegoś do szklanki. Zaklął pod nosem, łapiąc się krawędzi stołu. Miał coraz mniej siły, by ustać na własnych kończynach. Bardzo powoli podreptał w róg stołu, sunąc swoim płaszczem po ziemi i uważając, by się po drodze nie przewrócić. Przystanął tam, by po chwili pochylić się nad blatem, wsparłszy się oburącz o niego. Oddychał szybko, skupiając uwagę na jednym punkcie i próbując okiełznać tę dziwną reakcję organizmu. Oby szybko minęła. I oby nikt nie zobaczył go w takim stanie...

@Levi O. R. Dare
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : niema, blizny na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz niegojąca się rana biegnąca w poprzek jej wnętrza, blizna na łydce po ugryzieniu inferiusa, tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka
Galeony : 856
  Liczba postów : 2390
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyPon 9 Lis 2020 - 0:01;

Potrawa: cydr dalej trzyma
Wylosowana kostka na jabłka: B
Efekt: i am cute
Strój: link

Nie mogła jej odmówić. Zresztą zawsze gdyby jej się nie podobało to mogłyby się ulotnić z terenu imprezy gdzieś zupełnie indziej. Z taką możliwością jak najbardziej się liczyła. Podobnie zresztą zrobiły w czasie celtyckiej nocy. Wystarczyło jedynie sięgnąć po świstoklik i przenieść się do Londynu albo po raz kolejny wymknąć się gdzieś do Hogsmeade. Było naprawdę wiele możliwości. Z drugiej jednak strony miała już pewne doświadczenie w przesiadywaniu na imprezach, na których nie chciała przebywać. Była już na niejednym przyjęciu wystawianym przez czystokrwistych czarodziejów. Przynajmniej teraz nie bardzo mogłaby je zepsuć jakimś nie do końca poprawnym według standardów jej ojca komentarzem. Po prostu stałaby gdzieś z boku, wysilając się na uprzejme uśmiechy i osuszając zapas piwniczki z winem gospodarzy. Z drugiej jednak strony czy na pewno Peter chciałby się chwalić córką, która straciła głos podczas jakiejś głupiej eskapady? Nie była, co do tego do końca przekonana...
Odruchowo jej ramiona zacisnęły się nieco mocniej na talii dziewczyny, gdy tylko poczuła jak ta wspiera się na niej, tracąc nieco równowagi. Wyglądało jednak na to, że był to jedynie chwilowy efekt wypitego przed chwilą przez Puchonkę cydru. Dopiero po chwili uwolniła Nancy ze swoich objęć choć wciąż trzymała się dosyć blisko niej. Słysząc ten niezbyt składny choć zdecydowanie szczery komplement poczuła dziwną mieszankę emocji, która zacisnęła się na jej wnętrznościach. Nie miała pojęcia, co to było za uczucie. W zasadzie nie potrafiła nawet do końca określić czy na pewno było ono negatywne czy może raczej pozytywne. Kąciki jej ust uniosły się delikatnie w nieco wymuszonym smutnym uśmiechu, a ciemnobrązowe tęczówki utkwiły jakby melancholijne spojrzenie w twarzy Puchonki. Nie wiedziała jak powinna zareagować. Najchętniej odwzajemniłaby komplement, ale nie była w stanie tego zrobić. Mogła jedynie niemo przytakiwać na jej słowa, nie wydobywając z siebie żadnego dźwięki. Zwykle rodziło to niewypowiedzianą frustrację, która gromadziła się w niej i groziła destrukcyjnym wybuchem jeśli tylko nie była w stanie nad nią zapanować...
Wysłuchała kolejnych słów Williams i bez większego namysłu chwyciła jej dłoń w swoją i pociągnęła ją w stronę jeziora. Skoro proponowała to mogły spróbować łowienia jabłek. Tratwa co prawda nie wyglądała na zbyt solidną, ale kto by się tym przejmował. Należało jedynie się na nią wdrapać i udać się na sam środek jeziora, w którym pływały zaklęte jabłka. Strauss postanowiła jako pierwsza spróbować sił w tej niezwykle ciekawej zabawie. Powoli wysunęła się poza granice tratwy, wyciągając się tuż nad taflą jeziora, mocząc przy okazji włosy, które spłynęły z jej ramion i karku w kierunku jeziora. Całe szczęście jedno z jabłek znajdowało się naprawdę blisko, a wampirze kły nadawały się idealnie do wbicia się w nie. I to solidnie. Po powrocie do poprzedniej pozycji mogła jedynie odgryźć kawałek jabłka, który dosłownie nadział się na jej kły i ze zdziwieniem stwierdziła, że w środku znajdowała się pewna nagroda. Wyglądało na... świecę zapachową? Cóż... zawsze coś! Oby tylko Puchonka również coś wyłowiła.

@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : zdarza jej się mówić z japońskim akcentem gdy jest bardzo rozemocjonowana
Galeony : 805
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1214
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyPon 9 Lis 2020 - 1:11;

Kość na karaoke: 4 i dla efektu słuchowego biorę tę piosenkę Ing face || zysk? Podniszczony Syreni Puchar

Zdradziecki ogon. Niestety nie potrafiła nad nim zapanować przez co z łatwością zdradzała wszystkie swoje emocje tym, którzy choć trochę zaznajomieni byli ze zwierzęcą mową ciała. Po pytaniu Ślizgonki jednak oblała się lekkim rumieńcem, który w połączeniu z nerwowymi ruchami ogona tworzył całkiem zgrane połączenie.
- Po prostu cieszę się, że tu jesteś... - mruknęła już zdecydowanie nieco ciszej zupełnie jakby bała się przyznać to na głos. Bo... chyba tak było. Nie bardzo chciała dać Ślizgonce do zrozumienia, że mimo wszystko nieco się do niej przywiązała. Miała wrażenie, że wymówienie pewnych rzeczy mogłoby jedynie wszystko popsuć.
- Zgaduję, że bardziej miało to być wyzwanie dla mnie? - bo zakładała, że raczej propozycja Dear wynikała z prawdziwej wiary w to, że Slytherin jednak wygra mecz i wtedy to ona musiałaby zjawić się na balu w stroju, który Heaven wybrałaby dla niej. I coś czuła, że mogłaby to być kreacja, przed której założeniem odczuwałaby pewne opory. Chociaż patrząc po tym jak finalnie przyszła na bal to może jednak nie miałaby aż tak wielkich problemów z odpowiednią zachętą?
- Cóż.. Niektórzy chyba upodobali sobie podobne efekty towarzyszące jedzeniu - czy mówiła teraz o Skaju, który na jej urodziny przygotował babeczki z afrodisią? Tak. Jak najbardziej. Niektórzy uważali, że potrawy i napoje wzbogacone o magiczne efekty wpływające na zachowanie spożywającego były naprawdę ciekawe i zabawne. A Yuuko? Cóż ona już niekoniecznie. Dlatego zwykle jeśli mogła to powstrzymywała się od sięgania po dziwne rzeczy na imprezach. Tak było bezpieczniej. I sama nie ryzykowała całowaniem pobliskich Ślizgonek...
- Chwilowo nie widzę obok żadnego niepełnoletniego więc nie musisz się tym przejmować - przynajmniej tak mogła próbować ją pocieszyć, bo wyglądało na to, że partner Dear chwilowo nie bardzo się nią przejmował. - Poza tym... jeśli chcesz to mogę cię przypilnować, żebyś nie zrobiła nic głupiego. Co ty na to?
Naprawdę nie miała nic przeciwko takiemu układowi. Mogła bez większego problemu nadzorować czy na pewno Heaven się dobrze sprawuje. Taka była rola prefekta, prawda? Choć nie przewidywała żadnych kar, które mogłaby wymierzyć studentce za nieodpowiednie zachowanie.
Mogłaby dodać coś jeszcze, ale wtem lisie uszy poruszyły się czujnie, wychwytując coś o rozgrywającym się w pobliżu karaoke. To. Było. Coś. Dla. Niej. Po prostu musiała się tam udać i przećwiczyć swoje zdolności zwłaszcza, że mogła trafić na naprawdę przedziwny repertuar, a to już stanowiło całkiem spore wyzwanie. W końcu istniało ryzyko, że wylosuje coś, co zupełnie nie pasowało do jej głosu lub znajdowało się poza jej zdolnościami wokalnymi.
- Spróbujemy? - spytała Ślizgonki, chwytając ją za rękę z dosyć widocznym podekscytowaniem, by pociągnąć ją nieco bliżej stoiska, przy którym siedziała mumia zarządzająca tym wszystkim.
Nie wiedziała co ją czeka. Zanurzyła dłoń w pudełku i zacisnęła ją na jednym z mikrofonów, który następnie wyciągnęła z ciemni. Fioletowy. Przypadło jej zaśpiewanie jakiegoś z niedawnych hitów. I nawet wiedziała chyba jak dokładnie będzie on brzmiał. To było jednak dla niej spore wyzwanie.
Scena zapraszała wprost do tego, by na niej stanąć. Wkrótce też wokół rozległy się dźwięki dobrze znanego popowego hitu, który podbił serca wielu młodych ludzi ostatnimi czasy. Niestety nie każdy był w stanie go w pełni zaśpiewać. Czemu? Głównie dlatego, że dosyć szybko angielski tekst przechodził w koreański, a następnie poszczególne wersy przeplatały te dwa języki między sobą. Całe szczęście jednak, że Kanoe posiadała kompetencje językowe, które pozwalały jej na to, by zaśpiewała utwór w całości.
Właściwym wyzwaniem były dla niej wstawki rapowe. Była wokalistką, a nie raperką z prawdziwego zdarzenia, co wyraźnie można było zaobserwować w momencie, gdy z pierwszej partii rapu mogła w końcu zejść na linię wokalu i nieco popisać się na tym polu. Zwłaszcza, gdy nadszedł chyba jej ulubiony fragment całej piosenki tuż przed samym refrenem.
- Ain't nobody bring us down... - akurat ten fragment był możliwy do zaśpiewania przez cały tłum, który zdecydowanie energicznie zareagował na refren. - Down, down, down, down. They can try, but we're gonna wear the crown.
Tekst może nie był zbyt ambitny, ale zdecydowanie zapadał w głowę i był w stanie poruszyć imprezowiczów, którzy mogli się rozruszać przy jego brzmieniach. Najgorsza była jedynie partia rapu, która nadeszła w drugiej zwrotce. Yuuko była pewna, że pomieszała niektóre z koreańskich słów, starając się je szybko z siebie wyrzucić, ale starała się tym nie przejmować. I tak raczej nikt nie skapnął się, że zmieniła nieco oryginalny tekst. Najważniejsze, że przebrnęła przez niego bez jakiś większych słyszalnych potknięć. Wszystko po to, by ponownie przejść na ukochaną partię wokalną w czasie której posłała również ułożone z palców serduszko w kierunku pozytywnie reagujących imprezowiczów, poruszając ogonem w rytm wybrzmiewającej piosenki.
Szkoda, że nie miała ze sobą składu, który pozwoliłby jej na dosyć wierne odwzorowanie utworu z całą choreografią i mocnym rapem. Nie wyszło jednak z pewnością tak źle i mogła być z siebie całkiem zadowolona w momencie, gdy schodząc ze sceny mogła odebrać symboliczną nagrodę i odetchnąć po całym wysiłku jaki włożyła w występ.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shawn A. McKellen II

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186cm
C. szczególne : hipnotyzujący wzrok, powiększone źrenice, naszyjnik i sygnet z emblematem rodu. Prawie zawsze towarzyszy mu jego wąż, Proxima, owinięty wokół jego szyi.
Galeony : 455
Dodatkowo : Wężoustość
  Liczba postów : 471
https://www.czarodzieje.org/t18432-shawn-a-mckellen-ii
https://www.czarodzieje.org/t18733-poczta-shawna
https://www.czarodzieje.org/t18732-sam
https://www.czarodzieje.org/t18448-shawn-i-mckellen
https://www.czarodzieje.org/t18840-shawn-a-mckellen-ii-dziennik
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyPon 9 Lis 2020 - 16:06;

Perspektywa balu nie istniała w przestrzeni mojego umysłu, aż nie otrzymałem świstku pergaminu przez nieznaną mi sowę o żółtawych oczach. Otworzywszy liścik, potrzebowałem chwili, by znaleźć w bibliotece pamięci te imię, którym posłużył się adresat i gdy w końcu mi się udało, na mym obliczu mimowolnie pojawił się lekki uśmieszek, spowodowany miłymi wspomnieniami. Miałem już odpisać na tę propozycję nie do odmówienia i nawet już trzymałem pióro pomiędzy zgrabnymi palcami, gdy Proxima zasyczał głośno, skarżąc się na coś, co nie powinno w ogóle mnie obchodzić. Jednak ciekawość wygrała i odłożyłem pióro, udając się do pokoju obok, zastanawiając się jak odpisać na ten list. Ostatecznie nigdy tego nie zrobiłem, zwyczajnie zapominając o tym fakcie, choć nie o samym wydarzeniu. Na nie się przygotowywałem, myślałem o stroju i nie miałem pojęcia, że Lucia tak naprawdę nie miała żadnej informacji zwrotnej i mogło się to skończyć tak, że znalazła sobie w tym czasie nowego partnera. Ale no cóż, takie myśli najwidoczniej nie przyćmiewały mi umysłu, gdy nie decydowałem się na faktyczną odpowiedź.
Nie miałem żadnych oczekiwań co do samego balu, już sama wieść o tym, że będę go spędzał z Lucią sprawiał, że był on kategorycznie udany i nie do pominięcia. Od tamtej pamiętnej nocy jej persona nieustannie gdzieś wierciła w jego umyśle, dając o sobie poznać – a mimo to, nigdy nie zrobiłem tego odważnego kroku naprzód, by ją lepiej poznać, dopiero ona musiała to zrobić. Zaśmiałem się pod nosem, zamyślony, jednocześnie wybierając sobie strój. Moim tegorocznym zamysłem z pewnością byłoby uderzenie albo w kontrowersję, albo w kino, tym razem te mugolskie, gdyż od jakiegoś czasu to ono mnie fascynowało swoim rozmachem i technologią, która dawała mi potężne uczucie smażonego mózgu, a przynajmniej w tych chwilach, w których przynajmniej próbuje ją zrozumieć. Niektóre pojęcia faktycznie udało mi się pojąć, ale nie wszystko i jeszcze wiele rzeczy bywa dla mnie abstrakcją. Ale dziś nie o tym. Do samego końca pozostałem niezdecydowany. Na ostatnią chwilę udało mi się znaleźć odpowiedni strój. W mugolskich kręgach uchodziłby za niezwykle nieoryginalny, jednak skoro to był magiczny bal, tutaj sytuacja mogła uchodzić za inną. Warto było spróbować. Ciekawił mnie również wybór mojej partnerki na balu, a zarazem inicjatorki tego wyjścia. Ruszyłem do wyjścia, wypijając jeszcze szklankę napoju, który codziennie sobie przygotowywałem. Byłem już gotowy do wyjścia.
Ruszyłem na miejsce balu, mając za towarzysza oczywiście Proximę, dla którego ten bal był ciekawą odskocznią od zwykłego, codziennego życia. W sumie tak samo wyglądała sytuacja dla mnie, aczkolwiek no, dla węża gorzej, gdyż on nawet znajomych za bardzo nie miał – raz na jakiś czas porozmawiał z wężem mojej siostry, ale to tyle – ostatnimi czasy również wydawało mi się, że rzadziej ją spotykałem, a więc i kontakt był coraz gorszy, podobnie z znienawidzonym bratem.
Odmówiwszy cydru, zacząłem rozglądać się po zebranych, oglądając z zaciekawieniem stroje oraz twarze, by móc znaleźć moją towarzyszkę i ocenić również kreatywność i wykonanie innych studentów i nie tylko, bo z tego co się dowiedziałem, była to poniekąd otwarta impreza i absolwenci również mogli się zjawiać. Dość późno doszedłem do tego wniosku, zważywszy, że Lucia wcale studentką już nie była, opuściła Hogwart, ukończywszy go z lepszym czy gorszym skutkiem, tego nie było dane mi się dowiedzieć.
I z tą myślą zobaczyłem w tłumie profil piegowatej osoby, która wyglądała na nieco przerażoną lub zmartwioną. W tej chwili uderzyły mnie wyrzuty sumienia, że pozostawiłem ją w takiej sytuacji, ale no nie mogłem już cofnąć czasu. Podszedłem trochę od tyłu i tym razem to ja postawiłem ten pierwszy krok.
Położywszy rękę na jej ramieniu, dając o sobie poznać, uśmiechnąłem się nieznacznie ku jej obliczu, przybierając przepraszający wyraz twarzy.
- Nie wiedziałem, że idziemy na wojnę. Kogo tym razem będziemy podbijać? – Zacząłem nieco żartobliwie, zwracając uwagę na jej strój. – Przepraszam, że nie odpisałem. Zapomniałem o tym, że tego nie zrobiłem, skupiając się na przygotowaniach do tego dnia. – Miałem nadzieje, że tyle wystarczyło i nie będzie mieć do mnie pretensji. Spojrzałem na jej pełną piegów twarz, która wydawała się równie interesująca co tamtej nocy, co tylko upewniło mnie w przekonaniu, że to nie tylko w skutek zażytych wtedy substancji jej osoba tak mnie intrygowała.
- A to z nią się umówiłeś? Ha! Wiedziałem, że na jednym spotkaniu się nie skończy! – Proxima dodał trzy grosze od siebie, a następnie wychylił łeb w stronę dziewczyny w ramach przywitania.
- Jak się nie boisz, to możesz wystawić rękę, on chętnie zmieni swój środek transportu. – Rzuciłem z uśmiechem, przyzwyczajony już do tłumaczenia zachcianek Proximy innym.
Rozejrzawszy się, świat powoli stawał się bardziej kolorowy i niewyraźny, co było jedynie sygnałem, by zacząć działać i poznawać tutejsze atrakcje.
- Od czego zaczynamy? Jesteś może głodna? Znając życie, te jedzenie nie będzie tylko jedzeniem, a pewnie zaczniemy widzieć jak wilkołaki czy inne cuda. Co ty na to? – Zapytałem już nieco pewniej, wciąż ukradkiem przyglądając się twarzy Lucii, która była nietuzinkowa, a przez to niemalże magiczna.

@Lucia S. Ritcher

______________________




Who we are
and who we have to be
to survive are two
very different
things...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 569
  Liczba postów : 408
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyPon 9 Lis 2020 - 18:25;

Strój: matchy outfit z @Eskil Clearwater
Cydr: 2 (rumienię się i wyglądam uroczo przez 2 posty)

Gdyby musiała sobie odpowiedzieć na dwa proste pytanie – czemu zgodziła się na pójście na bal z młodszym od siebie Eskilem i przebranie się za mugolskich bohaterów (których swoją drogą uwielbiała, ale nigdy nikomu by się do tego nie przyznała) to odpowiedź brzmiałaby bardzo żałośnie: nie wiem. Wtedy, gdy z uśmiechem mu oznajmiła, że to żaden problem, wszystko wydawało jej się najlepszym pomysłem, jaki kiedykolwiek miała możliwość zrealizować. Teraz, szykując się na tę nieszczęsną imprezę, nie potrafiła znaleźć żadnego wytłumaczenia i argumentu.
Natrudziła się ze swoim strojem niemiłosiernie, ale efekt końcowy był tego warty. Gdy w końcu spotkała się z Eskilem, kiwnęła głową w ramach przywitania i zmierzyła go spojrzeniem – wyglądał równie efektownie. Zrugała się w myślach za uwagę, że jest w nim coś hipnotycznego i nie miało to nic wspólnego z jego przebraniem.
Nad jezioro szli w ciszy, co szczerze mówiąc, bardzo jej odpowiadało. Wolała to niż niepotrzebny small-talk. Rozejrzała się dookoła, dyskretnie podziwiając okolice jeziora, które na ten jeden wieczór wyglądały o wiele lepiej niż na co dzień.
Uśmiechnęła się delikatnie na jego komentarz odnośnie zespołu – też go lubiła, ale wciąż czuła się nieco skrępowana w towarzystwie Ślizgona, wobec czego nie potrafiła ekscytować się aż tak otwarcie. Jedyne, co wskazywało na jej zamiłowanie do piosenek Wilczych Głów to subtelne potupywanie nogą w rytm muzyki.
Słysząc uwagę @Fillin Ó Cealláchain, przewróciła oczami, mimowolnie parskając śmiechem. – A ty wyglądasz tak jak zawsze, czyli źle – odpyskowała mu mało pomysłowo. – Och nie, odkryłeś mój mroczny sekret – rzuciła z teatralną grozą w głosie i odwróciła się w kierunku Eskila, bo Irlandczyk już pomknął w stronę swoich znajomych.
Sceptycznie obserwowała jak Clearwater porywa z tacki akromantulę (czy ona się jeszcze ruszała?!), czując jak żołądek podchodzi jej do gardła. – Nie wiem czy te przystawki to dobry pomysł, bo jesteś jeszcze bledszy – zwróciła się do swojego partnera, z lekkim niepokojem zauważając jego przemianę. – To specjalne farby, kupiłam je w takim małym sklepie w magicznej części Edynburga, bo w Hogsmeade nic już nie mieli – odpowiedziała, zerkając na swój nadgarstek, w który ją przed chwilą dźgnął. Zaraz potem pociągnęła go delikatnie w kierunku stołu, gdzie już z daleka zwróciła uwagę na cydr. Miała ogromną nadzieję, że jest z procentami, bo tylko w stanie lekkiego upojenia będzie w stanie przetrwać dzisiejszą imprezę. Głównie peszył ją tłum uczniów, a nie Eskil. Wzięła wydrążone jabłko z napojem do ręki. – Pachnie ładnie, napijesz się też? – upiła łyk, momentalnie czując jak robi jej się gorąco. Nie była w stanie tego zaobserwować, ale pomimo misternie nałożonego makijażu, jej policzka pokryły się rumieńcem. – Na Salazara, ale to jest dobre – wyciągnęła cydr w jego stronę, gdyby chciał spróbować, zanim weźmie swoją porcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 637
  Liczba postów : 460
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyPon 9 Lis 2020 - 20:23;

łowienie jabłek: G i 2, czyli ciężko mi idzie i muszę spędzić co najmniej 2 posty na łódce, jestem cała mokra, tak się staram wyłowić jabłko

Przy słabym oświetleniu, jakie panuje nad jeziorem wydaje mi się, że rysunek przedstawia ciemne, nie do końca określone kształty. Ale nie próbuję przyglądać się im jakoś bardzo - zauważając, że @Caelestine Swansea wypadł ołówek, szukam go dłonią w trawie w której zapewne się zagubił, a kiedy udaje mi się go znaleźć, szkicownika już nie ma.
Odwzajemniam ten krótki uśmiech, dziewczyna wydaje się tak samo jak ja nie przejmować się tym, że się nie znamy. Mignęła mi parę razy na korytarzu, chociaż gdybym miała przywołać jej twarz w konkretnej sytuacji, to byłaby to jakaś lekcja wróżbiarstwa w zeszłym roku.
- Nie wiem do końca. Widziałam, że są tam tratwy. - Wskazuję przystań całkiem niedaleko nas, widać, że niektóre pary zmierzają w tamtą stronę i odpływają, z kolei tam gdzie potem dryfują unosi się na wodzie mnóstwo małych kształtów - zapewne jabłek. - I jakoś z nich trzeba te jabłka złapać, podobno można zaleźć w nich różne rzeczy. Idziemy?  - Opowiadam wszystko co wiem, a ponieważ nie jest to zbyt dużo, to jest spora szansa, że nie zniechęca Caelestine na przykład to, że żeby wrócić na ląd każda z nas będzie musiała wyłowić swoje jabłko - w końcu nie wiadomo ile to może zająć. Ponieważ wydaje się chętna, łapię ją za rękę, chcąc pociągnąć w odpowiednim kierunku. Nie zważam na dystans, jaki zdaje się wyrażać swoją postawą - nie jestem przyzwyczajona do zwracania uwagi na takie rzeczy, zawsze będąc bardzo bezpośrednia, nie powstrzymując się przed odezwaniem, tylko dlatego, że nie wypada.
- To miło, że chcesz ze mną pójść. Wzięłam udział w losowaniu ale nie wiem w jaki sposób powinnam znaleźć swoją parę. Chyba, że ty nią jesteś? W końcu się znalazłyśmy - zaczynam trajkotać, kiedy już zbliżamy się do tratwowej przystani. - Też się zgłosiłaś do losowania? Czy przyszłaś porysować? Niektórzy mają takie wymyślne stroje, pewnie mogą być dobrą inspiracją... - Ostatecznie pytam, chociaż zakładam, że nie umówiła się z nim konkretnym, bo albo już by był, albo zaraz by przyszedł i nie chciałaby ze mną płynąć na środek jeziora.
Tratwa sama odpływa, kiedy obydwie na niej siadamy, co więcej, zdaję sobie sprawę, że moje ręce są jakoś magicznie przyklejone do ciała i zupełnie nie mogę nimi ruszać. Niezgrabnie kładę się na brzuchu, żeby spróbować dosięgnąć jabłka ale mi się to nie udaje, za to czarny kapelusz spada z głowy i ląduje w wodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William S. Fitzgerald

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183,5 cm
C. szczególne : czupryna ognistorudych i pozostających zwykle w artystycznym nieładzie włosów | gęste brwi | tatuaże: motyw quidditchowy na lewym ramieniu, czaszka wężna na prawej piersi i runa Algiz po wewnętrznej stronie lewego przedramienia
Galeony : 1732
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t17623-william-s-fitzgerald#494556
https://www.czarodzieje.org/t17645-ulisses#495903
https://www.czarodzieje.org/t18851-fitzgerald-company#541760
https://www.czarodzieje.org/t17635-william-s-fitzgerald#495526
https://www.czarodzieje.org/t19423-william-s-fitzgerald-dziennik
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyPon 9 Lis 2020 - 22:20;

Potrawa: grzany cydr
Wylosowana kostka: 5
Efekt: czuję się dziwnie i nieswojo [1/2]
Strój: Upiór z opery

  Uśmiechnął się zawadiacko w jej stronę, gdy tylko ujęła jego ramię i mogli wspólnie skierować ku brzegowi jeziora, gdzie miał miejsce bal. Oczy aż mu rozbłysły, gdy tylko znaleźli się na terenie imprezy. Nie da się ukryć, że organizatorzy naprawdę zadbali o zapewnienie jej właściwej otoczki – na scenie królowały Wilcze Głowy, pod nią był stworzony ogromny parkiet do tańca, stoły wręcz uginały się od przeróżnych przysmaków oraz napitków, a wokół były rozstawione rozmaite atrakcje dla tych, których nie satysfakcjonowało jedynie wywijanie na parkiecie czy opychanie się przy stołach.
  Nie wspominając już o wszystkich tych poprzebieranych postaciach przewijających się wokół; w przypadku niektórych aż ciężko było w ogóle rozpoznać kto kim jest, choć oczywiście szybko wyłapał w tym tłumie co najmniej kilka znajomych twarzy. Ledwie przy tym zwrócił uwagę na zaczarowane dyniowe lampiony krążące wokół nich, które jakimś cudem się nie zderzały ze sobą, choć każdy wydawał się mieć swoje osobiste źródło światła.
  Zawiesił w końcu spojrzenie na Oli, gdy ta wyraziła swój zachwyt na głos.
  — O tak, mają zdecydowanie rozmach — zgodził się z dziewczyną, kiwnąwszy przy tym potakująco głową, by następnie powędrować wzrokiem w kierunku stołów, gdy Puchonka zaproponowała, żeby zacząć od przyjrzenia się bliżej ich zawartości. — Nie musisz mnie dwa razy namawiać — odparł, błyskając w jej stronę zębami i bez żadnego oporu dał się pociągnąć w tamtym kierunku. Aż mu ślinka napłynęła do ust, gdy zobaczył te wszystkie specjały, ale jego uwagę dość szybko również ściągnął grzany cydr. Jako że była to szkolna impreza i jednak spora część populacji Hogwartu była niepełnoletnia to byłby w stanie się założyć, że to wariant bezalkoholowy – tak jak zresztą pewnie wszystkie serwowane tu napitki – ale pachniał tak kusząco, że aż ciężko było się oprzeć, żeby nie zgarnąć sobie chociaż jednego kubeczka.
  A może był jednak w błędzie i napój wcale nie był pozbawiony procentów…?
  — Chyba cię troszeczkę znosi, a to było tylko kilka łyków. — Zaśmiał się cicho, kiedy poczuł jak Olka mocniej wspiera się na jego ramieniu, odruchowo obejmując ją nim w talii i przyciągając bliżej siebie, żeby zapewnić jej lepszą stabilność. Uniósł drugą rękę, żeby samemu się napić i jak napojowi samemu w sobie nie miałby nic do zarzucenia, bo smakował równie wybornie co pachniał, tak… za nic nie był w stanie wytłumaczyć tego nagłego uczucia niepokoju, które na niego spłynęło, gdy tylko przełknął cydr. Zupełnie jakby wszystkie upiory tego świata się na nim nagle skoncentrowały, co wydawało się ciut niedorzeczną myślą, ale za nic nie mógł się oprzeć temu wrażeniu.
  — Z moim chyba coś jest nie tak… — wymruczał bardziej do siebie niźli do swojej towarzyszki, przypatrując się odrobinę podejrzliwie zawartości swojego kubka, by zaraz potem powieść wokół nieco rozbieganym spojrzeniem, jakby w poszukiwaniu innej przyczyny tego dziwnego uczucia, które go niespodziewanie ogarnęło, ale wokół byli tylko inni uczestnicy balu; nawet nie zwrócił większej uwagi na Solberga wydurniającego się przy karaoke. Puchonka z pewnością była w stanie również poczuć, że był w tym momencie cały spięty, szczególnie, że zupełnie bezwiednie objął ją mocniej szukając w jej bliskości ukojenia w tym dziwnym stanie, który nim zawładnął.

@Aleksandra Krawczyk
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Galeony : 877
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
  Liczba postów : 1380
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8




Gracz




Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 EmptyPon 9 Lis 2020 - 23:54;

łowienie jabłek: H i 1

Po cichu liczyła, że nie zakończą tego spotkania, tutaj, na błoniach, kiedy impreza dobiegnie końca. Halloweenowy bal miał niesamowity i niepowtarzalny klimat, ale przecież i tak był tylko pretekstem do kolejnego spotkania, tak naprawdę najbardziej zależało jej na spędzeniu czasu z Violą. Najlepiej w bardziej kameralnym towarzystwie. Na przykład tylko we dwie. Wizja ta kołatała gdzieś z tyłu jej świadomości, ale impreza dopiero się zaczynała, a ona przecież uwielbiała przyjęcia i mimo wszystko zamierzała skorzystać z okazji do zabawy. Przynajmniej przez jakiś czas.
Wyprostowała się, czując, że zawroty głowy minęły, ale na wszelki wypadek zamierzała trzymać się blisko Strauss. Przynajmniej na tyle blisko, na ile pozwalała jej rozłożysta suknia. Była efektowna, ale zdecydowanie niepraktyczna i powoli zaczynała żałować, że to na nią się zdecydowała. Nawet nie wiedziała, co sądzi o jej kostiumie partnerka, bo z oczywistych względów nie mogła tego skomentować, a jej spojrzenie pozostawało dla Nancy zagadką. Choćby godzinami wpatrywała się w te ciemne oczy, które znała już na pamięć, to wciąż nie potrafiła stwierdzić, co się za nimi kryje. Tak samo teraz, kiedy ich spojrzenia się spotkały, w odpowiedzi na jej najgorszy w historii komplement, nie miała pojęcia co działo się w głowie Krukonki. Policzki miała zaróżowione już wcześniej, więc to nie mogła być jej zasługa, prawda? Świadomość, że w ogóle przeszło jej to przez myśl, wywołała identyczny efekt na Puchoniej twarzy.
Całe szczęście, że Strauss postanowiła przerwać tę dziwną wymianę spojrzeń, zanim usta Williams opuściły kolejne głupstwa. Zacisnęła palce na jej dłoni i ufnie dała się poprowadzić do jeziora. Ostrożnie weszła na tratwę, starając się ogarnąć przy tym suknię, aby zbytnio jej nie zamoczyć i usiadła na środku z cichym westchnieniem zachwytu. To, że zamek wyglądał niesamowicie ze środka jeziora, to wiedziała, bo jeszcze nie tak dawno pływała tutaj z Brewerem, ale to jak niesamowicie wyglądał z tej perspektywy teren imprezy, masa kolorowych postaci, latające światełka, nietoperze i inne cuda, zapierało dech w piersi. Było w tym ich krótkim rejsie coś romantycznego.
- Ależ tu pięknie... - szepnęła, odrywając zachwycone spojrzenie od widoków, by zawiesić je na Violi, która właśnie nurkowała po jabłko. - Oh, całkiem praktyczne te kły. - stwierdziła z rozbawieniem. Zadanie wyglądało tak prosto, że od razu nachyliła się nad brzegiem tratwy, by samej spróbować wyłowić jeden z owoców. Wszystko pewnie poszłoby sprawnie, gdyby przewoźnik nie postanowił założyć jej opaski na oczy. Za co? Dlaczego? Nie miała pojęcia, ale nie zamierzała się kłócić, bo przecież kilka dni temu robiła swoim zawodnikom dokładnie to samo na treningu. Karma.
Pozbawiona zmysłu wzroku, powoli i ostrożnie nachyliła się nad taflą wody. Dłonie zacisnęła na brzegu tratwy, aby trzymać równowagę, a przez to nie mogła zbadać jaka odległość dzieli ją od jeziora. Schodziła coraz niżej... I niżej... I niżej...
Świat zawirował, a ona nawet nie zdążyła krzyknąć, kiedy znalazła się pod wodą. Kilka obrazków z dzieciństwa przeleciało jej przed oczami, pewna, że wielka, ciężka suknia w jednej chwili pociągnie ją na dno. Nie wiedziała, gdzie jest góra, a gdzie dół, dopóki nie zarwała z oczy tej przeklętej opaski, a kiedy to w końcu zrobiła, zorientowała się, że wcale nie tonie. Wynurzyła się z wody, wypierana na powierzchnię sunią, która zadziałała niczym boja. Misterna fryzura rozsypała się po bokach jej twarzy, makijaż najpewniej spłynął pod oczy, dodając upiornego efektu, a mimo wszystko, w obliczu tej sromotnej porażki w łowieniu jabłek i ogólnego tragizmu sytuacji, wybuchnęła śmiechem. To mogło przytrafić się tylko jej. Oto największa sierota hogwartu, kapitan Puchonów. To była tak absurdalna sytuacja, że aż zapomniała spalić buraka ze wstydu. Poza tym Strauss chyba powinna się powoli przyzwyczajać do podobnych przygód...
Wesołość jednak zniknęła dość szybko, kiedy do jej mózgu dotarła informacja o tym, w jak zimnej wodzie się znajdowała. Kończyny zaczęły drętwieć, a materiał z każdą chwilą coraz bardziej ciągnął ją w dół, kiedy nabierał wody. Nieporadnie podpłynęła bliżej tratwy, by spróbować wgramolić się z powrotem na pokład.
- O słodka Helgo, jak zimno... Nie polecam kąpieli... - jęknęła tylko, obejmując się ramionami, by choć trochę opanować drgawki, w które wpadła kiedy nocne powietrze zetknęło się z jej mokrą skórą.

@Violetta Strauss
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Nad Jeziorem - Page 39 QzgSDG8








Nad Jeziorem - Page 39 Empty


PisanieNad Jeziorem - Page 39 Empty Re: Nad Jeziorem  Nad Jeziorem - Page 39 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Nad Jeziorem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 39 z 41Strona 39 z 41 Previous  1 ... 21 ... 38, 39, 40, 41  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Nad Jeziorem - Page 39 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
 :: 
jezioro
-