Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Dom nr 15

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 13 Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyPią 3 Lip - 0:07;

First topic message reminder :


Newport Road 6/15



Dom


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Salon


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.



Kuchnia


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.




Łazienka


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.




Pokój Lydii


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.




Pokój Felinusa


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 717
  Liczba postów : 2413
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyWto 29 Wrz - 14:33;

Lubił być doinformowany. Lubił wymieniać się informacjami z przyjaciółmi, niemal mimochodem łapiąc dla siebie jakieś plotki od znajomych czy klientów piekarni. Zupełnie nie orientował się w faktach historycznych czy najnowszych wydarzeniach politycznych, ale doskonale wiedział, kto z kim sypiał i kto się w kim podkochiwał. Na bieżąco śledził kto jakie sukcesy odnosi, ale lubił też wiedzieć z jakimi problemami musiał się mierzyć, dlatego z iskrami fascynacji wygrywającymi w jasnym spojrzeniu przekroczył próg nieznanego sobie domu, chcąc wejść do tego fellinusowego świata, jak jakiś samozwańczy pedagog gotów przeanalizować wszystko, co tylko uda mu się dostrzec. Dlatego też łapał się każdej podrzuconej mu informacji, próbując łączyć fakty, choć te plątały mu się już w zmęczonym umyśle, próbującym nie płoszyć się przy prośbie przejścia na Ty z kolejną dorosłą osobą. Czy właśnie tak wyglądała starość? Coraz mniej osób chciało, by mówił na nich per Pan czy Pani, samemu natomiast coraz częściej słysząc pierwszy z tych tytułów od niewiele młodszych od siebie ludzi.
- Ah, tak- Z przyjemnością. Lydia, piękne imię - wyrzucił z siebie z nieco zmieszanym uśmiechem, próbując powstrzymać się od rozwijania tej banalnie ujętej myśli, nie chcąc wchodzić w tłumaczenie toku swojego rozumowania, zamiast tego, zgodnie z otrzymaną zgodą, usiadł na kanapie, od razu pochylając się do czarnej kotki, chcąc sprawdzić czy faktycznie przez miniony rok nauczył się obchodzić z tymi zwierzętami, czy po prostu to te znane mu koty przyzwyczaiły się do jego obecności na ich terenie.
- Earl Grey poproszę - odpowiedział bez wahania, instynktownie sugerując się informacją dotyczącą wyboru herbaty i od razu decydując się na ten jej rodzaj, którego nie może zabraknąć w żadnym londyńskim domu. - Proszę się nie martwić, to mało kruchliwe ciasto. Właściwie lepiej pociąć całość już teraz, póki jest jeszcze świeże… Może powinienem był to zrobić od razu, ale było mi szkoda oz… - urwał, ściszając stopniowo głos, gdy napotkał wzrokiem najpierw sylwetkę Puchona, a już po chwili jego ciemne oczy, jak zawsze: nie potrafiąc wyczytać z nich zbyt wiele. Spodziewał się go? Zdenerwował się, że nachodzi go w domu? Ma go za natręta czy jest choć odrobinę przejęty powierzoną mu uwagą?  
- Cześć, Feli - przywitał się, nie mogąc powstrzymać się od tego jednorazowego podkradnięcia pieszczotliwego zdrobnienia, przyozdobionego je jeszcze połowicznym uśmiechem, bo zwyczajnie… chciał zobaczyć cokolwiek. Rozbawienie, złość, zniesmaczenie, zaskoczenie, jakąkolwiek emocję, która zdradziłaby mu w którą stronę iść, bo szukając komfortu w miękkości kociej sierści, bał się już zgubić w tej bezsilności, jaką gwarantowała mu niewiedza.
- Za dużo - odpowiedział, popychając niski głos ku ciepłemu rozbawieniu, ciesząc się, że jednak nie wybrał kawy, nie musząc teraz kłamać czy straszyć kobiety ilością cukru, którą łączył z kofeiną, niemal siłą wyobraźni słysząc już swojego Wilka, jak ten próbuje subtelnie skarcić go za swoje wybory żywieniowe. - Dwie łyżeczki wystarczą - poinformował zaraz, samym doborem słów próbując zasugerować, że nie ma nic przeciwko, by porcje były czubate.
Uniósł czujne spojrzenie na zasiadającego niedaleko Felinusa, dłonią drapiąc nieco materiał spodni na wysokości uda, by subtelnie zachęcić hebanową piękność na wskoczenie mu na kolana, nie chcąc wciągać jej tam na siłę, wcale nie czując się na tyle pewnie ze zwierzętami, by pozwalać sobie na takie narzucenie swojej woli.
- Niewątpliwie kilka zajęć, ale z pracami domowymi pewnie jesteś na bieżąco - odpowiedział powoli, jasnym spojrzeniem przemykając delikatnie po jego twarzy, chcąc wybadać na ile bardziej niż zazwyczaj tańczy na niej zmęczenie. - Myślałem, że się przeziębiłeś, więc mam se sobą pieprzowy, ale możesz też uznać, że po prostu się stęskniłem. Wiesz, nagle zrobiło się tak spokojnie i bezstresowo, że niemal nudno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyWto 29 Wrz - 15:24;

Nie lubił, gdy ktoś próbował wejść z własnymi, brudnymi butami, do jego świata. Nie cierpiał wręcz czuć na swojej szyi pewnego rodzaju świstu powietrza oraz noża, który mógł go skutecznie powalić oraz sparaliżować. Nie bez powodu, w szczególności teraz, przy matce, zachowywał należyty spokój, choć tak naprawdę nie czuł żadnych, pozytywnych emocji. Nie potrzebował pomocy; sam wydostawał się z własnych, licznych problemów. Nie bez powodu ta wizyta go zaskoczyła, ale ostatecznie Faolán zachował kamienną twarz i nie pokazał tego - ani przez swoje oczy, ani przez mimikę twarzy, ani przez postawę ciała. Bo o ile również lubił zapoznawać się z informacjami oraz je porządkować, by następnie z nich skutecznie korzystać, gdy zajdzie taka potrzeba, to jednak, jeżeli to nie wymagało większego zaangażowania, po prostu się przed tym powstrzymywał. Nie bez powodu kroki, które stawiał zatem, były w pewnym rodzaju ostatecznie przepełnione enigmą; nikt nie wiedział, absolutnie nikt, co znajduje się pod jego czaszką. W jednym momencie zrzucił łańcuchy łączące serce z umysłem i te dwa czynniki stały się od siebie całkowicie niezależne, choć skupił się tylko na tym, by logicznie podejść do sytuacji; nauka oklumencji, mimo że trwała u niego znacznie dłużej, przynosiła z czasem należyty skutek. Pozwalała się odciąć od emocji i zwyczajnie o nich zapomnieć, nawet jeżeli mogą powrócić ze zdwojoną siłą - nawet jeżeli nie było to naturalne, a spojrzenie innych napotykało ścianę, której nie można zburzyć i mur, którego nie można było przeskoczyć.
Ach, dziękuję, złotko! — na twarzy Lydii pojawił się jeszcze większy uśmiech. Niemalże całkowicie przeciwieństwo; jakby nie byli spokrewnieni w ogóle. Całkowicie inne cechy charakteru, inny wygląd, wzrost… aż zastanawiające, że właśnie to ona stanowi matkę, a nie ktoś inny. Kobiecina bez problemu przygotowała herbatkę Skylerowi, kiedy to porzuciła wszelkie czynności polegające na sprzątnięciu kuchni jeszcze bardziej, a zamiast tego przygotowany przez uroczego chłopaka wypiek zaczęła odpowiednio przekrajać, przygotowując także talerze oraz oliwę z oliwek. — W sumie, nie straciło przynajmniej na swojej świeżości, jak to czasami z tym bywa po pokrojeniu i zostawieniu na drobniutką chwilę… — mruknęła cicho pod nosem, zastanawiając się, czy facciata przyniesiona przez kolegę o kędzierzawych włosach jest naprawdę dobra. Nie bez powodu porcje poszły w ruch, talerzyki także, ale jednego nie przygotowała, wiedząc doskonale o jednej rzeczy - młody Lowell nie będzie głodny. Rzadko kiedy widziała, by ten jadł, ale nigdy nie mogła go do tego przemusić, by chociażby przełknął normalny posiłek. Nie bez powodu westchnęła ciężko, mając w serduszku ciążącą nadzieję, iż Felinus wreszcie przestanie taki być, choć powątpiewała. Za dobrze go znała w tej kwestii.
Za dużo? Skąd! Młodzi jesteście, więc potrzebujecie cukru, a ten dostarcza najszybciej energii. W życiu to chyba już żadna ilość mnie nie zaskoczy. — posłała ciepły uśmiech, kiedy to Ivara dawała się pochlebstwom oraz innym tego typu, gdy dłoń spotykała się z gładką strukturą futra; w Hogwarcie znacznie częściej ktoś ją głaskał. Teraz, gdy zasiedlała ten całkiem duży i przytulny dom, brakowało jej mocno uwagi i stawała się atencyjna, momentami do bólu. Nie bez powodu szukała uwagi u potencjalnego gościa, a kiedy Felinus zszedł na dół, jedynie spojrzała na niego naprędce, wracając spokojnym spojrzeniem złocistych oczu w stronę tych, które należały do prefekta. Z każdym dotknięciem sierści przymrużała oczy, jakoby odnajdując tym coś w rodzaju przyjemności.
Faolán spojrzał na całe to zgromadzenie, zastanawiając się, po co w ogóle wdał się w jakąkolwiek… dyskusję. Jeszcze to odezwanie się do niego jako Feli.... Mógł przejść obok, mieć wszystko i wszystkich w dupie, ale przyswojone zasady po prostu mu na to nie pozwalały. Nie zamierzał zbyt długo gościć Schuestera, zastanawiając się nad potencjalnym planem ucieczki, by ułożyć go w jedną, logiczną całość. Całe szczęście, że Solberg nie musiał teraz wpaść, bo w takim towarzystwie byłoby naprawdę już nieznośnie; sam miał za dużo zmartwień oraz trosk na głowie, by przejmować się tłumaczeniami przed prawą ręką hogwarckiego domu. — Wszystko idzie nadrobić. — nadal uważał, że we własnym czasie był w stanie nauczyć się więcej, niż w murach starego, średniowiecznego zamku. Nie przejmował się tą stratą, no ba, jakoś nie odczuwał nawet, by działało to na niego w jakimś złym kierunku. Do tego jeszcze ta wymówka z pieprzowym… gdyby Skyler spojrzał na ostatnie stypendia, wiedziałby, że ten odbiera dość wysoką kwotę za posiadaną wiedzę i oceny z uzdrawiania. Lowellowi to śmierdziało na kilometr, aczkolwiek postanowił się na razie z tym kryć. — Max zachowuje się spokojnie? Nie mów mi, że wystarczy parę dni beze mnie, by przywrócić do Hogwartu należyty porządek. — bawiło go to poniekąd; nadal nie mógł uwierzyć, że ktoś zauważył jego nieobecność, kiedy to dwa lata temu przez parę miesięcy go nie było i zwyczajnie zepsuł sobie jeden rok studiów. Matce natomiast coś błysnęło w oku, zastanawiając się nad imieniem wymienionego delikwenta. Pamiętała przecież te dwa dni, kiedy to Faolán spędził je we własnym pokoju z Solbergiem i nie wychodził, dowiadując się tylko o tym, że ten nie czuje się najlepiej. Kotka natomiast, rozpoznając subtelny gest gościa, wskoczyła mu prosto na kolana, by następnie własnymi łapkami przygotować podłoże z kończyn dolnych jegomościa do spania, mrucząc przy tym donośnie. — O, Feli, ten Max? Już wszystko z nim w porządku i jest w stanie normalnie uczęszczać na zajęcia? Biedny się tak struł… — powiedziała ze współczuciem w we własnym głosie.

@Skyler Schuester

______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyWto 29 Wrz - 19:17;

> Samonauka <
4/5 wrzesień, wraz z ratowaniem niuchacza, po fabule na poddaszu.

Zastanawiał się naprawdę nad podjętą decyzją, nie wiedząc jednak, co z tym ostatecznie zrobić; pod sklepieniem czaszki nadal znajdowało się tak wiele pytań, a zbyt mało odpowiedzi. Przeciskający się przez serce stan apatyczny powodował, że zaczął mniej czuć, izolując się całkowicie od otoczenia; na jego twarzy nie znajdowało się nic, a także umysł, mimo największych chęci, wydostał się spod jego sideł kontroli. Nie mógł nad tym wszystkim w żaden sposób zawładnąć - pustka, rozlewająca się przez kolejne membrany umysłu, była niepokojąca. Skonfrontowanie z demonami przeszłości przyczyniło się do wysysania energii życiowej oraz ostatecznego, bliżej nieokreślonego wpływu, którego to w obecnej chwili nie mógł powstrzymać - nawet jeżeli wiedział, że posiada wsparcie, że ma się do kogo zgłosić z tym wszystkim, to nie chciał się narzucać; nie chciał stawać się problemem, jak również nie chciał, by począł być traktowany podobnie do osoby niepełnosprawnej. Piętno odpowiedzialności, które obecnie ciążyło na Solbergu, było ogromne; gdyby cokolwiek się wydało, gdyby jakakolwiek rzecz wydostała się na światło dzienne, które oświetliłoby nagie fragmenty skóry, nie chciałby wiedzieć, jak mógłby zareagować. Nie bez powodu zatem spojrzał do jednego, małego niuchacza, którego dzierżył w torbie - jakoby starając się właśnie tam znaleźć ostoję własnego spokoju, którą porzucił gdzieś w połowie drogi.
Dlatego pozostawało ufać. Nie szukać ponownych wątpliwości, a w pełni zaufać, co było nadal dla niego trudne, mimo wyznania, jakiego się podjął na poddaszu. Cień potencjalnej zdrady zawsze go nękał, zawsze znajdował się za plecami i chciał po prostu wbić mu ostrze w plecy, przyczyniając się do utraty więzi, którą udało mu się wytworzyć. Chciał, by trwała ona długo, ale nie miał pewności, czy aby na pewno dobrze wybrał; nie, musiał wybrać dobrze. Tak mówiła mu intuicja.
Kiedy to dostał się do własnego pokoju, wyciągnął z torby składniki, którymi miał się posłużyć, by stworzyć eliksir. Mała, puchata kulka, którą zabrał z Hogwartu, mimo zastosowanego zaklęcia uzdrawiającego, była osłabiona; cholerne chochliki znalazły sobie w rozwalaniu naczyń niesamowicie dobrą zabawę. Niewinne stworzenie, które to wyciągnął z torby do kruczej klatki, byleby nie uciekło, pozostawało w stanie odpoczynku przez dłuższy moment; wystarczająco na długo, by Felinus mógł przygotować płomień pod kociołkiem pożyczonym od Maximiliana oraz bazę pod eliksir. Samoodmierzające fiolki także poszły w ruch, pomagając studentowi w pracy z eliksirem. Z szafki natomiast wyciągnął odpowiednie składniki oraz nóż, by następnie je odpowiednio przygotować, wedle zapamiętanego doskonale w głowie przepisu - jakby palcem w swoim umyśle wiódł po kolejnych słowach, zapoznając się z prostą lekturą. Znajomość uzdrawiania zobowiązała do perfekcyjnego wykucia pewnych rzeczy, jak chociażby tego, co może się przydać, gdy podstawowe i bardziej zaawansowane metody zawiodą - był tego niemal całkowicie świadom. Nie bez powodu zatem mieszał odpowiednie składniki - pierwsze sok z chrobotka wraz z kroplą krwi salamandry, by eliksir zmienił kolor na czerwony. Odpowiednio uzyskana temperatura powoli gotującego się wywaru pozwalała na dodanie do pomarańczowego następnie wywaru śluzu z żądeł żądlibąka. Odpowiednie kroki oraz mieszanie substancji przyczyniło się do polepszenia efektów i tym samym zmiany barwy na indygo, którą podsycił sokiem z Boom Berry na barwę iście różową. Oczy bacznie obserwowały zarówno to, jaką gęstość uzyskuje wywar, jak również bez problemu, własnymi dłońmi, kościstymi oraz nadal bladymi, dodawał kolejne składniki. Nie bez powodu zatem w miksturze pojawiły się kręgosłupy skorpeny, śluz gumochłona, krople Moondew, woda miodowa oraz wiele innych. Każdy z nich stanowił pewnego rodzaju czynnik oddziałujący, który ostatecznie spowodował uzyskanie odpowiedniego efektu eliksiru wiggenowego. Spokojne ruchy odpowiednimi narzędziami mieszały ze sobą to wszystko, by móc obserwować powstające powoli cudeńko, którego zamierzał użyć na niuchaczu. Ten czarny krecik siedział sobie grzecznie, chociaż powoli jego krnąbrna natura dawała o sobie znać, w związku z czym stworzenie szukało jakieś bliżej nieokreślonej błyskotki - niestety, przyspieszyć procesu warzenia po prostu nie mógł.
Kiedy skończył proces, nie pozostawało mu nic innego, jak po prostu poczekać, aż mikstura ostygnie, przygotowując odpowiednie pojemniczki na porcje. Nie zamierzał, by cokolwiek z tego się zmarnowało, w związku z czym, kiedy to niuchacz coraz bardziej dawał się we znaki, poczęstował go jednym syklem, by następnie spojrzeć na Equinoxa wpatrującego się w sposób niepokojący na tajemniczego jegomościa w klatce i tym samym wydostać z siebie cichy pomruk niezadowolenia. Tak, był świadom, że kruk może być zdenerwowany z takiego stanu rzeczy, ale uznał, że to jest obecnie najbezpieczniejsza z opcji, jeżeli nie chce mieć zdemolowanego mieszkania.
Wywar, po jego odpowiednim ostudzeniu, przelał do buteleczek, by następnie przygotować niewielką miseczkę z wodą i jedną porcją wiggenowego, którą niuchacz zaczął powoli pić. Magiczne stworzenie nie poczuło się od razu najlepiej, aczkolwiek widać było pojawiającą się z czasem poprawę; dłoń mimowolnie skierował w stronę zwierzęcia, jakoby próbując zapoznać się jeszcze raz z jego manufakturą futra, jak ten wcześniej zaplątał się w jego włosy. Było miłe, pozbawione wad, poniekąd nawet uspokajające, aczkolwiek Felinus był świadom tego, że nie może tego stworzenia po prostu u siebie zatrzymać; nie w mugolskiej dzielnicy, gdzie jakiekolwiek paranormalne zjawiska mogły zakończyć się po prostu nieciekawie. Nie bez powodu zatem, gdy napoił i nakarmił istotkę, skupiając na niej większość swojej uwagi, w celu ucieczki przed myślami skierowanymi w kompletnie innym kierunku, zapakował ją ponownie do torby, by zanieść ją do profesora.
Zdrową i wypoczętą.

[zt]

______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptySro 30 Wrz - 18:18;

> Samonauka <
5/5 wrzesień, po fabule z zabijaniem chochlików w Hogsmeade.

Cisza, spokój, błogosławieństwo nocy, która pozwalała siłom nieczystym wydostać się na zewnątrz i tym samym przybrać odpowiednie kształty. Kubek z herbatą, tak skrzętnie trzymany między palcami; świadomość podejścia do tematu w dość poważnym ustawieniu własnego umysłu. Uczył się, nie próżnował, nawet jeżeli pozwalało to jeszcze bardziej uznać go za czarną owcę, która wymaga natychmiastowej eksterminacji. Spojrzenie analityczne, chłodne, nastawione na odcięcie się od emocji; wszystko stanowiło jedną, widoczną całość.
Nie wszystko to, z czym ludzie mają do czynienia, jest poddane wyciąganiu na zewnątrz i odpowiedniemu podejściu do całej sprawy. Nie wszystkie informacje jest w stanie wyciągnąć, za pomocą zwykłego spojrzenia, ludzkie oko. Wiedział o tym doskonale. Był świadom tego, jak są w stanie podchodzić do różnych sytuacji, patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń; nie bez powodu Felinus uczył się sam, w samotności, poddany przede wszystkim temu, co stara się doszlifować, gdy zaczął rozumieć. Gdy świadomość przedarła się przez membrany umysłu, zwyczajnie pozwalając mu na doskonalenie własnych umiejętności i tym samym wyodrębnienie coraz to lepszych metod - czy to poprzez korzystanie z podręcznika, który miał okazję ukraść pod pozwoleniem profesor Cortez, aczkolwiek bez jej zgody, czy to poprzez własne doświadczenie oraz cechy charakteru, które tak skrzętnie ukrywał przed innymi, by nie zostały zranione. Emocje. Jedna z rzeczy, która wymaga odpowiedniego podejścia, a przede wszystkim, jeżeli ma nie pozwolić na wbicie noża w plecy, ukrycia. Nie zamierzał pozwolić na to, by ktoś niepowołany uzyskał do nich dostęp, tak samo do wspomnień, dlatego ulepszał własne zdolności, korzystając z notatek i starając się je jeszcze raz skrzętnie przeanalizować.
Myśli odpowiednio szyfrował, odpowiednio przemycał, raz jeszcze starając się podejść do tego tematu z rozsądkiem. Teraz głównym celem nie było, jak uważał wcześniej, ukrywanie własnych myśli, a bardziej umiejętność przemieszczania ich i tworzenia w taki sposób, by przeciwnik po prostu nie widział, że coś jest nie tak. Albo napotkał pustkę, ale bez kompletnego wyłączenia u sobie procesów myślowych - podręcznik powoli przestawał się przydawać.
Psy, które znajdowały się w jego głowie - wilczury, które zdołał wychować samoistnie, powoli zaczynały mu ufać. Właśnie podczas nauki oklumencji najbardziej na pierwszy plan wydostawała się neutralność, którą spuszczał ze smyczy i dokładnie obserwował jej wszelkie poczynania. Pozostałe nadal były trzymane na łańcuchach, aby przypadkiem się z nich nie wydostały, aczkolwiek z czasem Lowell zastanawiał się nad tym, czy przypadkiem nie zaufać im na tyle, by móc je pozostawić bez jakichkolwiek hamulców. Albo ulżyć, zamieniając obdzierające, metalowe części na coś bardziej przyjemnego. Nawet ten trzeci, najmniej wykorzystywany, zdawał się powoli mu ufać, aczkolwiek sam Felinus podejrzewał, że jeszcze zbyt długa droga przed nimi, by mógł wykrzesać z niego cały potencjał. A przynajmniej długa, jeżeli spędzi ją samotnie.
Jeden z wilczurów był niepokojący; pod membranami umysłu, pod sklepieniem czaszki, znajdowało się jądro ciemności, tudzież źródło wszelkiego zła. Ciemna sylwetka, wystawiająca kły, gdy tylko nadarzy się okazja, wbijająca zęby z istną zaciekłością, byleby zasmakować krwi, jakiejkolwiek. Musiał nad nim bardziej panować, a przede wszystkim nie pozwolić na to, by przypadkiem wydostał się bez jego zgody, siejąc naprawdę ogromne zniszczenie. Już wcześniej, gdy miał okazję współpracować z Violettą, przyczynił się, za pomocą tego wilczura właśnie, do dwukrotnego zmiażdżenia jej ręki za pomocą zaklęcia, które miało przełamać kość tylko i wyłącznie w jednym miejscu. Nie bez powodu skupienie i opanowanie było ważne do tego stopnia, że Faolán czuł powinność wykorzystania tych psów w celu osiągnięcia czegoś znacznie potężniejszego.
Nawet jeżeli są napiętnowaniem wydarzeń z przeszłości, nad którymi nie mógł w żaden sposób zapanować.
Gdy, analizując własne myśli i starając się odciąć z łatwością od własnych emocji, uznał, że na ten dzień - przynajmniej na ten, po prostu wystarczy, schował podręczniki dość uważnie za ubraniami w szafce, byleby nikt niepowołany ich nie znalazł bez dłuższego poszukiwania, by następnie oddał się w ramiona Morfeusza.
Umysł nie pozostawał jednak za każdym razem taki sam.

[zt]

______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 717
  Liczba postów : 2413
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptySob 3 Paź - 14:27;

Nie lubił tego uczucia bezsilności i bezcelowości, które towarzyszyło mu ostatnio coraz częściej. Nie lubił wcale się narzucać, choć przychodziło mu to z taką łatwością, nigdy nie wiedząc gdzie leży granica. I coraz częściej też myślał o tym, że zwyczajnie... chce za bardzo. Chce na siłę. Byle po ostatnim roku studiów móc sobie powiedzieć, że nie przeoczył niczego i nawet jeśli wydarzy się coś złego, to będzie mógł powiedzieć, że dołożył wszelkich starań, by temu zapobiec. Dlatego uśmiechnął się tylko lekko, nie mogąc winić Fellinusa za jego podejście, samemu czując się nie na miejscu, bo zapewne tylko dzięki uprzejmości Lydii w ogóle miał okazje usiąść na tej kanapie i zatopić palce w czerni kociego futerka.
- Nie ukrywam, że moja uwaga wciąż skupia się dość mocno na Puchonach. Trudno jest się przestawić, że powinienem... - urwał, zerkając w kubek, po który sięgnął, zawieszając spojrzenie na niewyraźnym odbiciu zmęczonych oczu, zaraz dmuchając delikatnie w to niemal czarne lustro, by przepędzić od siebie wątpliwości, przypominając sobie słowa babci, że ich obecność jest normalna, gdy ma się na swoich barkach ciężar odpowiedzialności za innych.
- I faktycznie Max… Jest dość spokojny ostatnio, a przynajmniej wtedy, gdy go widzę - dodał, zaraz upijając solidnego łyka herbaty, nieco krzywiąc się od boleśnie przedzierającego się przez jego wnętrzności gorąca, bo dał rozproszyć się nowej wiadomości, tak naturalnie wyrzuconej z ust Lydii.
- Zatruł się? - podłapał od razu, szybko analizując, że ktoś taki jak Max, kto objął prowadzenie kółka Laboratorium Medycznego, powinien bez problemu poradzić sobie z banalnym zatruciem, a nie chwalić się nim w gościach. Przygryzł wargę, utykając gdzieś między chęcią plotek, a świadomością, że od Felinusa raczej niczego się nie dowie i odstawił kubek na stolik, by nagrzaną od niego dłonią powrócić do głaskania kotki. - Pewnie oparami z eliksirów. Wiem, że lubi eksperymentować - dodał powoli, zerkając na Puchona z naiwną nadzieją, że chociaż drgnięciem powieki zdradzi czy brnie swoimi przypuszczeniami w dobrą stronę, skoro wcześniej prosił go już o uważniejsze obserwowanie Maxa. - Jest dobry, naprawdę uzdolniony, ale to wciąż tylko uczeń. Dużo lepsi od niego przypłacili życiem niesprawdzone w teorii eksperymenty i cóż, to co robi, to jak żongluje ingrediencjami w przepisach... - urwał, płynnie uciekając spojrzeniem do kobiety, by pokręcić głową z dezaprobatą, jako przykład podając słowa: “Eliksir Tojadowy bez tojadu”, uznając, że nawet nie wiedząca nic o magii osoba, dostrzeże absurd tego stwierdzenia. - Nie wiem czemu profesor Dear daje mu tyle swobody. Pewnego dnia wysadzi siebie w powietrze i przy okazji pół Hogwartu - dokończył, zupełnie poddając się emocjonującemu go tematowi eliksirów, zapominając zupełnie o pierwotnym powodzie swojej wizyty w domu Puchona, kompletnie zafiksowując się już na prawdziwości swoich przypuszczeń. - Mam nadzieję, że nie częstuje Cię swoimi eksperymentami. Ciebie albo kogokolwiek z uczniów, chociaż nie wiem czy testowanie na sobie jest dużo lepszą opcją. Jedna z naszych uczennic zapadła w śpiączkę kilka lat temu po tym, jak ze swoim chłopakiem próbowała stworzyć... nie wiem, jakiś nowy narkotyk chyba - dodał, przypominając sobie strzępy plotek, którymi kiedyś żyła cała szkoła, a które już kompletnie rozmyły się w zbiorowej pamięci, tak jak i inne makabryczne wydarzenia związane z uczniami Hogwartu, jak chociażby utrata oka przez Fire czy przebicie Ezry prętem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptySob 3 Paź - 16:14;

Zauważał granice.
Czasami specjalnie je przekraczał, lecz ostatecznie poddawał się temu, co robił najlepiej - obserwacji oraz próbie wymuszenia przekroczenia przez samego obserwowanego pewnych, wyznaczonych przez siebie granic. Ostatni rok studiów był dla niego komfortowy, aczkolwiek wypełniony dziwnymi sytuacjami, z którymi to nie miał wcześniej do czynienia; zdolność adaptacji do otoczenia wymagała rozrostu i zwiększenia własnych sukcesywnych prób. Chyba, że chciałby zostać pożarty przez własne demony, które ostatecznie w nim drzemią, aczkolwiek mało komu dawał je w pełni poznać, będąc w pełni świadomym tego, jak źle mogłoby się to zakończyć. Nie bez powodu zatem dystansował się od większości prefektów i osób podlegających stricte kadrze nauczycielskiej, chociaż ostatecznie umożliwiał im jakikolwiek kontakt i rozmowę. Czy wpuściłby prefekta Hufflepuffu? Prawdopodobnie, z czystej uprzejmości, tak. Nie bez powodu w sumie kotka do niego lgnęła, choć, prawdę powiedziawszy, ostatnimi czasy próbowała z kimkolwiek inicjować kontakt, byleby poczuć na sobie inną dłoń niż tę kościstą, tę wyjątkowo niezdrową.
Jakby nie było, to za nich częściowo odpowiadasz. — nie wymagał od niego nieustannego przypatrywania się Maximilianowi; chodziło tylko i wyłącznie o tymczasowe zerkanie na niego i pilnowanie. Nadal miał obawy co do rzeczy, po jakie może sięgnąć Ślizgon; całe szczęście, że ten mieszkał obecnie w dormitorium Hufflepuffu. Gdyby coś zrobił, gdyby ponownie zwrócił na siebie uwagę, plotki rozniosłyby się w zastraszającym tempie; zamiast skupiać się jednak w pełni na myślach, Lowell spojrzał na Schuestera, zastanawiając się, czy powinien dowalać mu dodatkowe obowiązki. Sam nie był w stanie już tego uciągnąć, a i tak... wolał, by ktoś inny miał na niego oko. Chociaż te bardziej zdrowe i mniej skrzywione. — To raczej dobrze. — powiedział, odczuwając ukłucie w podbrzuszu, które wprawiło go w dyskomfort; mimowolnie przybliżył do siebie, na kanapie, własne kolana, starając się nie dać tego po sobie poznać; bodziec ten rozprzestrzeniał się po jego organizmie w zatrważającym tempie, odbierając na chwilę zdolność myślenia.
Lydia pozostawała na uboczu, w ciszy, kiedy obydwoje rozmawiali. Tak, nie była świadoma tego, co się dzieje w ich szkole, lecz ostatecznie nie wypytywała, wiedząc, że i tak nie doświadczy na własnej skórze spotkania z magicznymi stworzeniami lub możliwości rzucania jakichkolwiek zaklęć. Mugolska krew odbierała jej te prawa, nadając zupełnie inne - i tak oto różnili się zakresem umiejętności oraz doświadczenia. Tym bardziej, że technika i technologia brną nieustannie do przodu, udowadniając rzeczywisty postęp ludzkości.
Tak, zatruł się. — stwierdził, rozluźniając ucisk kolan i powracając powoli do normalnego stanu, aczkolwiek jeszcze przez chwilę trzymał je przy sobie, by po chwili spojrzeć na własną kawę i po nią chwycić. Upiwszy łyk boskiego napoju, pomieszał nim przez chwilę we własnym kubku, wpatrując się w taflę zabarwionej na mleczną barwę substancji. Nie dał po sobie poznać jednak, czy rzeczywiście Skyler szedł w dobrą stronę, aczkolwiek musiał odpowiedzieć na jego pytanie. Przynajmniej w taki sposób, by nie zwrócić uwagi na cokolwiek innego; to nie był czas na rozmowę o jego problemach zdrowotnych. — Szczerze? Nie wiem, czym się zatruł. Prawdopodobnie oparami, to nie jest wykluczone, ale trucizny same w sobie są trudne do zdiagnozowania, tak samo powiązanie poszczególnych efektów z poszczególnymi składnikami. — westchnął, odkładając jedną nogę w taki sposób, by zwisała sobie bezkresu z wygodnej kanapy. Nadal pamiętał o syrenach, nadal miał ochotę się na nich zemścić, lecz ostatecznie utrata była spowodowana złą teleportacją. Teleportacją, która tak samo usunęła Violi struny głosowe. Był przy tym pluciu krwią i był tego świadkiem, jak również pomocnikiem w celu przywołania względnie normalnego stanu. — Dla takiej osoby jak on nie sądzę, by liczyło się to, czy umrze, czy też i nie. — może znał Maxa, może nie, ale nie podejrzewał, by specjalnie tego obchodziło to, czy akurat eksperyment nie weźmie go na ten drugi świat. Może lepszy. — Owszem, powinien posługiwać się szeroko pojętym rozsądkiem, aczkolwiek podejrzewam, że... po prostu lepiej będzie dla niego, jeżeli będzie zajmował się tym, co lubi. — sam niespecjalnie chwalił się przecinaniem tętnic w celu edukowania Krawczyk w zakresie tamowania krwotoków, ale jeżeli chciał zginąć, to właśnie w związku z tym, co go najbardziej interesuje.
Nagły, dziwny dźwięk dzwonka rozległ się po pomieszczeniu, a Lydia, przepraszając nieustannie, przeszła do innego pokoju, by odebrać telefon. Dopiero po paru minutach, przewracając oczami, spojrzała na młodzieńców, ubierając w salonie własne buty i narzucając naprędce lekką, jesienną bluzę z oddychającego materiału. Widać było na jej twarzy żal, że musi opuszczać ich towarzystwo. — Szkraby, przepraszam was, ale dostałam pilny telefon z pracy... Raczej sobie beze mnie poradzicie, prawda? — zapytawszy się, nie pozostało im nic innego do roboty, niż po prostu kiwnąć głową - a przynajmniej to zrobił Felinus. Całe szczęście, że kobieta miała dość blisko placówkę, w związku z czym nie czuł się zobowiązany do ciągłego monitorowania jej. — Standardowo, jak będziecie głodni, to jeszcze macie coś w lodówce. A facciata jest przepyszna! — machnęła im dłonią na pożegnanie, a Faolán, gdy drzwi zamknęły się, a sylwetka matki zniknęła, rozluźnił się trochę bardziej na kanapie, czując, jak ból przemija. Ból dawał mu świadomość tego, że żyje i w większości przypadków był sprzymierzeńcem, ale w tym... wolał, aby się nie ujawnił.
Dear też chodziła do Hogwartu. Myślę, że widzi w nim potencjał i nie zamierza go tłumić. A dopóki jestem przy nim, to wiesz doskonale, że mogę go poskładać. Większość skutków ubocznych można cofnąć. — powiedziawszy, spojrzał na Ivarę, która pomruczała cicho na kolanach Skylera, by następnie dopić resztki własnej kawy, która zdążyła trochę stracić na swojej ciepłocie. Jaki byłby sens unikania wykorzystania zdolności ucznia i doszlifowania ich? Poprawiwszy rękawy własnej bluzy, zastanawiał się naprawdę nad tym, co jego i Maximiliana pchnęło w ramiona niebezpieczeństwa. Za dużo niewiadomych, których nie mógł podstawić do jednego, odpowiedniego wzoru. Wkurzające - tak samo jak kraknięcie kruka z góry, który najwidoczniej nie był zadowolony z powodu braku uwagi. — Jako jedyny, który może go uleczyć od ręki, nie wziąłbym żadnego eliksiru do przetestowania. Pod tym względem jestem ostrożny. Ale spokojnie, nic takiego mi nie proponował. — odpowiedziawszy, spojrzenie zmęczonych oczu utkwił w kubku, na którego dnie znajdowały się drobniutkie ziarenka palonej kawy. Niewielkie, śladowe wręcz ilości. Słysząc historię o uczennicy, starał się przywołać wszystkie posiadane informacje. — Takie eliksiry, tudzież narkotyki, wpływają właśnie na układ nerwowy; jeżeli nie wyważyli składników, to doszło do rozlanego uszkodzenia. Nie podejrzewam i nie widziałem, by Max bawił się w coś takiego - możesz być tego pewien. — odstawiwszy kubek, czekał na reakcję Skylera.

@Skyler Schuester

______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyWto 6 Paź - 17:23;


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1067
  Liczba postów : 6751
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyWto 6 Paź - 19:14;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyWto 6 Paź - 19:50;


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1067
  Liczba postów : 6751
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyWto 6 Paź - 21:02;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyWto 6 Paź - 21:36;


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1067
  Liczba postów : 6751
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptySro 7 Paź - 1:47;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptySro 7 Paź - 2:34;


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1067
  Liczba postów : 6751
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptySro 7 Paź - 3:51;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptySro 7 Paź - 14:18;


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1067
  Liczba postów : 6751
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptySro 7 Paź - 15:26;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptySro 7 Paź - 20:54;


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1067
  Liczba postów : 6751
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyCzw 8 Paź - 4:45;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyCzw 8 Paź - 8:08;


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 717
  Liczba postów : 2413
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyCzw 8 Paź - 20:30;

| *kaszl* to tam do tego bezhajdowego, przyzwoitego wątku.

Brew drgnęła w drobnej irytacji dla bagatelizowania niebezpieczeństwa, jakie niosły za sobą eliksiry, ale z drugą, w wyraźnym ściągnięciu ich w trwodze, spotkała się dopiero wtedy, gdy usłyszał te słowa, które niezależnie od tego, ile razy by na nie natrafiał, zawsze brzmiały tak samo tragicznie.
Dla takiej osoby jak on nie liczy się to, czy umrze, czy też nie. Co siedemnastolatek może wiedzieć o śmierci. Skąd wie, że lepiej jest gnać, szarpać się i ryzykować, zamiast poczekać, docenić i zrozumieć. Dlaczego nie szanuje tego, co zostało dane mu pod opiekę tylko raz i nawet jeśli jemu jest wszystko jedno, to czemu nie szanuje tego, że kradnąc życie sobie, może skraść i innym. Bo przecież na tym polegał wypadek - nie chciało się go, nie kontrolowało się, nie potrafiło zapanować nad jego skalą.
Mielił w sobie komentarz, chcąc wyrazić tak wiele, a nie potrafiąc odnaleźć do tego odpowiednich słów, automatycznie martwiąc się już o to, że Max poza ambicjami, może zmagać się z dużo większym problemem psychologicznym, z którym on sam nie będzie potrafił mu pomóc, nie znając się wcale na tym, jak powinno postępować się z osobą w depresji.
Niezależnie od wszystkiego jednak uważał, że nie. Nie powinno pozwalać się ludziom robić w ciemno po prostu tego, co lubią i nawet jeśli nasze starania mają okazać się bezskuteczne, to przynajmniej, po tym wszystkim, gdy to jakże kuszące w swojej destrukcyjności coś zbierze swoje żniwa, będzie można szczerze powiedzieć sobie, że się próbowało. Bo w końcu rozumiejąc tę mechanikę nigdy nie irytował się na Mefisto za podtykanie mu butelki wody, ani na Florę za zabieranie mu papierosów, ani nawet na Finna za jego wykłady o samoobronie. I zamiast rozchylić usta w gotowości do wypowiedzenia którejkolwiek ze swoich myśli, to zacisnął je w zamyśleniu, strofując się od razu, gdy tylko spojrzenie padało mu na uroczą Lydię obok, aż ta nie poderwała się z miejsca, zwabiona dzwonkiem telefonu.
- Oczywiście, dziękuję za gościnę. Miło było mi Pań- Ciebie. Miło było mi Ciebie poznać, Lydio - poprawił się od razu, gdy wstał już z kanapy, by nie żegnać się na siedząco, choć odruchowo poderwał też ze sobą kotkę, zajmując nią sobie ręce, a więc samym ciepłym uśmiechem żegnając wychodzącą gospodynię, zanim nie opadł znów na miękkie poduszki siedzenia, rytmicznym rozczesywaniem czarnego futerka próbując uporządkować swoje myśli.
Spiął mięśnie, całą pełnię niezrozumienia ukazując na swojej twarzy, gdy tylko Puchon zaczął znów mówić, nie potrafiąc nadziwić się, że ten z takim spokojem opowiada o ewentualnych uszczerbkach na zdrowiu kogoś… cóż, najwidoczniej mu bliskiego.
- Posłuchaj mnie. Różne rzeczy o Was mówią, nie interesuje mnie, co z tego jest prawdą - zaczął, oczywiście aż umierając z ciekawości swojej plotkarskiej natury, by poznać prawdę, a jednak nie to teraz było dla niego najważniejsze. - Niezależnie od tego, czy to Twój kolega, przyjaciel czy chłopak, to ewidentnie jest to dla Ciebie ktoś ważny, skoro postanowiłeś… napisać do mnie o jego sytuacji. Ale chyba zdajesz sobie sprawę, że na razie to brzmi tak, że sami dla siebie jesteście zagrożeniem? - dopytał, głaszcząc kotkę przepraszająco, bo czuł już, że przymierza się do subtelnego zdjęcia jej ze swoich kolan, a jednak trzymał ją tam uparcie wbrew instynktowi, chcąc zmusić się do zostania i otwartej dyskusji. - I wiem, że prosiłeś o dyskrecję, ale… sprawiacie problemy i jeśli to się nie zmieni, to samo łażenie za Maxem, by sprawdzić czy wszystko jest dobrze- Ty zresztą, bez obrazy, ale też nie wyglądasz za dobrze... - urwał, mimowolnie wyginając brwi w złamane łuki z łapiącej go bezsilności. - Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, ale to wygląda, jakbyście mieli problem z pychą. Uczeń, który eksperymentuje z eliksirami, jakby miał trzydziestoletnie doświadczenie i student, który myśli, że jest  bogiem i poskłada go niezależnie od szkód - podsumował, nie wytrzymując i sięgając po focaccię, by w typowy dla siebie sposób zajeść nieco stresu. - Tym listem wciągnąłeś mnie w problem, którego nie pozwalasz mi w pełni zrozumieć, nie chcesz bym go rozwiązał, tylko bezczynnie obserwował, a ja… ja będę musiał to zgłosić, skoro dostaję sygnały, że coś jest nie tak, bo muszę zrobić coś, cokolwiek, nawet jeśli uznasz to za wkurwiającą nadgorliwość, bo… lepiej tak, niż żeby milczenie zostało ukarane nieodwracalnymi konsekwencjami - dokończył, niesko i powoli, ostrożnie dobierając słowa jakby przedzierał się przez pole minowe, czołgając się tuż przy ziemi, otoczony nieboskłonem z drutu kolczastego. Bo tak właśnie się czuł za każdym razem, gdy tylko rozmawiał z Felinusem, choć ten przecież nigdy przy nim nie wybuchł, nie pociągnął za sobą żadnych ran i szkód. A jednak szósty zmysł wybudzał się przy nim, wyostrzał, jakby instynkt wyczuwał w jego pustym od braku emocji spojrzeniu jakieś ziarno zła, które niepostrzeżenie, pod przypadkowo rzuconym słowem, wykiełkuje, dając przedwczesne plony.
Gorzkie, trujące i niezaprzeczalnie uzależniające w przyjemnie mrowiącym poczuciu władzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1067
  Liczba postów : 6751
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyCzw 8 Paź - 22:19;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyPią 9 Paź - 0:25;

Felinus widział wiele tragedii. Widział naprawdę sporo sytuacji, które można było rozegrać inaczej, aczkolwiek kim on jest, by decydować o tym, czym ma się zająć dana osoba? Każdy zawód, niezależnie od jego pochodzenia, bywa wysoce niebezpieczny w świecie czarodziejskim. Wystarczy rykoszet zaklęcia, mniejsze skupienie, brak szczęścia, by obserwować to, jak prosta rzecz po prostu kompletnie paraliżuje jego użytkownika. Mówienie o bezpieczeństwie... nie, myślenie o bezpieczeństwie w świecie czarodziejskim to tak jakby myślenie o czymś, co zwyczajnie nie istnieje. Wiele osób umiera z różnych przyczyn. Czy to wystarczy ugryzienie danego zwierzęcia magicznego, czy to wystarczy jakaś choroba, czy to rykoszet zaklęcia, nieudane przetransmutowanie... albo właśnie tworzenie eliksiru. Wszystko ma jakieś konsekwencje, z którymi muszą się zmagać; nie bez powodu Lowell spojrzał na Skylera zdradzającego swoje emocje za pomocą prostych gestów. Całkowite jego przeciwieństwo. Kiedy ten natomiast pożegnał się z jego matką, wiedział doskonale o tym, że zaraz coś się sie rozpocznie. I nie bez powodu siedział cicho, analizując każde słowo, które opuszczało struny głosowe prefekta. Każde. Słowo.
Pierwszą część zignorował; nie zamierzał się dzielić żadnymi informacjami na temat własnego życia lub życia Maximiliana ani zdradzać, kim dla niego jest tak naprawdę Solberg. Ani o zagrożeniu, które na siebie sprowadzają. Bez żadnych informacji na temat jego stanu zdrowotnego. Bez żadnych rzeczy, które mogłyby być cieniem jego codziennego życia.
Jeżeli obiecujesz dyskrecję — spojrzenie czekoladowych oczu zawisło na Skylerze w celach analitycznych, zastanawiając się rzeczywiście nad tym, jakim prawem, on, w jego własnym domu, miał polemizować słowa i tym samym list, samemu ostatecznie zmieniając własne zdanie w celach czysto... prefektowych? — ...to dlaczego mówisz, że ją dochowasz? — spokojnie, bez emocji, zakładając nogę na nogę i zwyczajnie opierając się łokciem o krawędź, by tym samym poukładać wszystko w głowie i zwyczajnie zastanowić się nad tym, czy prefekt sobie właśnie z niego kpi. Jego sylwetka była niesamowicie zrównoważona, a sam nie czuł, by grunt walił mu się pod nogami. No ba. Nawet z łatwością opanował gniew, który zrodził sam Puchon w celu... wyższych celów? Ratowania życia? Własnej godności i spokoju sumienia? Najzdrowsze podejście to brak jakiegokolwiek wpływu na innych. Przynajmniej wobec niego, w pełni dorosłego i odpowiedzialnego za siebie studenta, nie mógł wystosować większości gróźb oraz uwag. Ciche westchnięcie wydobyło się spomiędzy jego ust, zastanowiwszy się na krótki moment nad tym, czy aby na pewno powinni kontynuować rozmowę. Nóż w plecy. Brak zaufania. Mógłby to rozegrać inaczej, ale ostatecznie nie pozostawało mu nic innego do zrobienia. — Uwierz mi czy nie, ale każde działanie niesie ze sobą konsekwencje. Najwidoczniej... zawiodłem jako przyjaciel. No cóż. — nie zamierzał się tłumaczyć z tego wszystkiego. Jeżeli prefekt był ciekawy tego, co się wydarzyło, to nie dostanie się do jego umysłu. Odcięcie się od emocji coraz sprawniej działało u Lowella, w związku z czym odrzucał w eter wartości uczuciowe i posługiwał się czystą logiką. Rzucenie słów na wiatr przez Skylera komplikowało cały przebieg zdarzeń. Nie szło tak, jak iść powinno. — Panie Schuesterze. Jeżeli tylko zgadza się to z pana logiką, nie musi pan tłumaczyć się z własnych poczynań i kolejnych kroków. Zamiast tego zapraszam do napisania listu. W trybie natychmiastowym. — zarzuciwszy mu brak profesjonalizmu, już chyba wolałby, aby ten nie zajmował jego czasu, wpierdalając własnoręcznie upieczone ciasto w jego mieszkaniu. Przejście na formalny ton pozwalał mu stworzyć odpowiedni dystans i naznaczyć, kto ma obecnie władzę. Wolałby, aby od razu wystosował odpowiedni list, bez zbędnych ceregieli w postaci odwiedzin i początkowej gry. Miał dość jego obecności, a powoli wbijał szpileczki w jego umysł, zastanawiając się, jak daleko ten pociągnie. Małe, wystosowane w najdrobniejsze błędy; jeżeli Lowell chciał, to potrafił czystą złośliwość wplątywać jako coś, co można odczytać między słowami. Był gotów do zasypania jadem cudzego umysłu; był gotów do wyprowadzenia cichego ataku, nawet jeżeli na jego twarzy malował się spokój, a nie wydawało się, aby cokolwiek zostało wytrącone z równowagi. — Jeżeli pan skończył bądź też i nie, to uważam, że dyskusja została zakończona.
Jednocześnie całkowicie odciął się od własnego serca, od własnych emocji. Na jego twarzy nie malowało się nic; nawet tęczówki nie posiadały żadnego odbicia duszy. Absolutne zero, które mogło powodować dyskomfort u Skylera; niewidzialna ściana, której nie mógł przeskoczyć. Ani przez którą nie mógł się przebić; trzepot skrzydeł natomiast przedostał się do wnętrza pomieszczenia; ptak wylądował na ramieniu Felinusa, kiedy ten siedział na sofie i zastanawiał się, co dalej począć. Najwidoczniej musiał wydostać się przez okno w pokoju, a dostać podczas otwarcia drzwi przez Lydię. Czarne stworzenie mimowolnie/i] spojrzało na Schuestera niepokojącymi ślepiami barwy typowo niebieskiej; kotka natomiast nadal leżała i niespecjalnie zbierała się do wyjścia.

______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyPią 9 Paź - 2:39;


______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna na lewej ręce, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni
Galeony : 1067
  Liczba postów : 6751
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyPią 9 Paź - 13:04;



//zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 717
  Liczba postów : 2413
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyPon 12 Paź - 17:40;

Milczał. Bo nie widział żadnej innej opcji. Wysłuchał przecież wszystkich słów, które Felinus był gotów z siebie wyrzucić i nie przyniosły mu one zupełnie nic. Odpychał go od siebie, dystansował, odgradzał się tym panem, który był jak uderzenie wymierzone w policzek. Wcale nie silne, nie bolesne, a raczej symboliczne, piekące najbardziej, bo godzące w samą dumę.
Dlatego nie mógł powiedzieć nic i niczego nie mógł już zrobić. A mimo to czuł, że powinien. Jeśli nie cierpliwością, nie prowokacją, nie dobrocią, to samą czystą i bezmyślną upartością powinien dotrzeć i pomóc tam, gdzie pomocy wcale od niego nie chcieli. Czy może chcieli, ale nie mogli na nią pozwolić?
Gładząc w milczeniu czarną sierść kotki gubił się we własnych myślach i wnioskach, nie wiedząc które z nich są słuszne, które prawdziwe, a które są tam tylko po to, by zapełnić dziurę niewiedzy, którą swoim zachowaniem niedostępny dla niego Puchon uparcie poszerzał.
- Zanim wyjdę - zaczął ostrożnie, drapiąc uspokajająco śpiące mu na kolanach stworzenie, nie chcąc zrywać ani jej, ani z siebie z miękkiego siedzenia; cichym brzmieniem niskiego głosu starając się nie rozbudzać jej nadto, nie wiedząc jak kot zareaguje na nieco niepokojąco wyglądającego kruka, którego oczy zdawały się przewiercać przez samą duszę. Wzrok ten jednak nijak nie wprawiał go w dyskomfort, bo przecież czyste serce i zamiary chroniły go od osądem natury. - Chciałbym tylko podziękować Ci za Twoją aktywność na zajęciach, za trud włożony w naukę, która owocuje dobrymi stopniami i... - przerwał na chwilę, by odchrząknąć, czując jak gardło buntuje się przeciw tej suchej formułce. - I jeśli, mimo wszystko, chciałbyś ode mnie otrzymać jakąś pomoc, to zawsze możesz się po nią zgłosić, a ja postaram Ci się jej udzielić zgodnie z moim sumieniem - pociągnął dalej, spokojnie i skrupulatnie nakreślając każde słowo, choć przez ten cały czas jego wzrok unikał felinusowych tęczówek, dopiero teraz się ku nim zwracając. - I zgodnie z tym sumieniem ostrzegam Cię, że jeśli będę widział coś niepokojącego i nadal nie uzyskam żadnej odpowiedzi, to wtedy będę musiał to zgłosić. Bo tak jak zauważyłeś, wszystko ma jakieś konsekwencje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 507
  Liczba postów : 6062
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 EmptyPon 12 Paź - 21:58;

Milczenie jest złotem, jak to powiadają.
A on obserwował. Mimo, że tego nie pokazywał, pożerał bezsilność, jaką emanował z siebie prefekt Hufflepuffu. Nie zamierzał mu tego odpuścić płazem; zamierzał spowodować, by jego serce uklęknęło przed nim, a umysł przestał poprawnie funkcjonować. Cena, jaką był w stanie poprosić za tak proste podpadnięcie brakiem lojalności, a cena, którą był w stanie podwyższyć, gdyby zaszła oczywiście taka potrzeba. Godzenie w dumę innych ludzi należało do perfekcyjnie wyliczonych schematów, w których to zawsze wiedział, gdzie ugodzić nożem tak, by bolało; by ostrze zatopiło się w tkanki i spowodowało, poprzez mimowolne ruszanie się tej ostrej strony, kolejne rany, z których potrafi lać się czerwona posoka. Z prostotą, elegancją, wbitym jadem między słowa, Faolán był tak naprawdę doskonałym mówcą oraz manipulatorem emocji do tego stopnia, że czuł się za to wszystko bezkarny. Nie bez powodu; nawiedzanie, grożenie w jego własnym domu, a do tego kwestionowanie znajomości, by następnie wydostać z talii kart najsłabszą ze wszystkich. Wiedział o możliwości zaistnienia takiej zagrywki; mógł tylko zakasać rękawy i tym samym wstąpić do gry w nienagannym, wyćwiczonym stylu. Zamierzał stać się jego koszmarem; na jeden, niewielki moment, by został zapamiętany jako ten, z którym zadzierać można, ale niesie to ze sobą liczne uszkodzenia - drobne, niezauważalne, ale przede wszystkim istniejące i dające o sobie znać wtedy, gdy będzie to wyjątkowo niekorzystne.
Duch w maszynie. Perfekcja chaosu.
Zachowaj te słowa dla kogoś innego. — powiedział prosto, spoglądając na niego czekoladowymi tęczówkami. Unikał go. Trudno było mu się pogodzić z ugodzeniem w duszę? Może przesadził? Nie obchodziło go to; nie miał obecnie żadnych wyrzutów sumienia. Ta rozmowa mogłaby się potoczyć inaczej, ale najlepiej, zamiast prostego wytłumaczenia, zastosować emocje. Emocje, które zburzyły postawę, jaką tworzył sam Schuester, a teraz to on pławił się jako osoba dominująca w tej rozmowie. — Nie uczę się dla dobra domu oraz stopni; robię to tylko dla siebie. — dla własnej edukacji. Nie dla idei reprezentowania szkoły, zdobywania punktów, aktywności na lekcjach. Podstawowa rzecz, o której dosłownie wszyscy zapominają; zapominają, bo nie zwracają uwagi na samych siebie. Umieszczają w hierarchii inne, mniej potrzebne rzeczy, by ostatecznie zdziwić się, że dorosłe życie jest w stanie pożreć ich w całości. W ostatni rok miał zamiar wycisnąć jak najwięcej, niezależnie od pochwał oraz innych bzdet, na które nie zwracał uwagi. Kruk wbijał swoje spojrzenie niebieskawych oczu, by następnie skurczyć się i tym samym przystąpić do prostego, banalnego odpoczynku. — A ja zgodnie z moim sumieniem nie będę cię przed tym powstrzymywał. — odpowiedział prosto, ignorując formułkę z pomocą, bo szczerze miał już w dupie taką pomoc, a Skyler już parę minut temu powinien opuścić jego dom. Kotka, która była przez niego głaskana, po krótszej chwili obudziła się, miaucząc donośnie, a następnie przeszła do kuchni, by począć spoglądać na lodówkę. Chyba jedyne, co ją w tym momencie interesowało, a prostym gestem Felinus pokazał, że czas mija i trzeba odstąpić jakichkolwiek prób. Jeżeli zamierzał jeszcze siedzieć jak ostatnia sierota, to był gotów do użycia jakiejkolwiek siły, ale wiedział, że prefekt zna swoją pozycję w tym domu i już jego noga długo tam nie postanie. Nie zaburzy spokoju. — Do zobaczenia zatem w szkole... miłych obserwacji. — pożegnał się naprędce, odwracając własną stopę na pięcie i przymykając tym samym na zamek drzwi, które to ogrodziły przedstawiciela Hufflepuffu od jego królestwa. Ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust, wszak sam wszystko to zepsuł, prosząc go o pomoc. Ilość myśli, które kotłowały się pod jego kopułą czaszki, była ogromna, a bodźca... po prostu nie miał.
Przed tym, jak położył się na wygodnej kanapie, otworzył lodówkę i dał jedzenie Ivarze. Musiał odpocząć.

[zt]

______________________



Nie wiemy, dokąd idziemy
i nikt nie chce nas słuchać, gdy wszyscy święci balują sobie w piekle na prochach, a księżyc w nowiu znów nas śledzi na pokaz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom nr 15 - Page 4 QzgSDG8








Dom nr 15 - Page 4 Empty


PisanieDom nr 15 - Page 4 Empty Re: Dom nr 15  Dom nr 15 - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Dom nr 15

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 13Strona 4 z 13 Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom nr 15 - Page 4 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
londynskie mieszkania
-