Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Uszkodzony pień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


Mistrz Gry
Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 32379
  Liczba postów : 100965
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Uszkodzony pień - Page 5 QzgSDG8




Specjalny




Uszkodzony pień - Page 5 Empty


PisanieUszkodzony pień - Page 5 Empty Uszkodzony pień  Uszkodzony pień - Page 5 EmptySro Kwi 22 2020, 12:49;

First topic message reminder :


Uszkodzony pień


Drzewo pozbawione jest korony, ale za to jego pień wzbudza powszechne zainteresowanie. Wypełnione jest nieustannie poruszającą się w środku... lawą, ogniem, magmą? Nie wiadomo co to jest dokładnie, ale zostało osłonięte skomplikowanymi zaklęciami dzięki którym po dotknięciu nie poparzysz się. Nie da się pobrać próbki tej cieczy magicznej ani w żaden sposób uszkodzić drzewa.

______________________

Uszkodzony pień - Page 5 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 2156
  Liczba postów : 4762
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Uszkodzony pień - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Uszkodzony pień - Page 5 Empty


PisanieUszkodzony pień - Page 5 Empty Re: Uszkodzony pień  Uszkodzony pień - Page 5 EmptySob Cze 19 2021, 18:18;

Czerwiec zbliżał się ku końcowi, a na horyzoncie widać było znak z napisem: „WAKACJE”. Zastanawiała się, co w tym roku wymyślą dla nich włodarze szkoły. Luizjaną nie była zachwycona, choć jedynie ze względu na pogodę. Za to feriowy pobyt w Norwegii miała naprawdę udany, choć wyjątkowo dziwny. Pozostawało mieć nadzieję, że miejsce, w które w tym roku się udadzą, nie będzie ani nadmiernie gorące, ani tak cholernie zimne. Nie pogardziłaby czym umiarkowanym. Ostatni miesiąc szkoły mijał jej intensywnie, ale najgorsze miała za sobą. Egzaminy poszły jej zaskakująco gładko. Samodyscyplina wyniesiona z boiska, przydała się w ślęczeniu nad książkami, i choć daleko jej było do bycia książkowym molem, to jednak osiągnęła wyjątkowo Krucze wyniki, czyli same najwyższe wyniki z każdego zdawanego przedmiotu. Kruczy Ojciec powinien być z niej dumny, a co! Kiedy okres ostrego zakuwania się zakończył, mogła z powrotem skupić się na tym, co lubiła najbardziej. Dni płynęły jej ostatnio wyjątkowo leniwie. Pozwalała sobie na to, by wstawać nieco później, nigdzie się nie spieszyła i korzystała z lata w Londynie. Spacerowała więc pod Hydeparku z Williamem u nogi, przesiadywała wieczorami w pobliskim pubie pijąc piwo i oglądając mecze Euro, albo leżała w łóżku, słuchając winyli z adaptera, który przywiozła w końcu z Soton. Jej myśli płynęły spokojnym nurtem, zniknęła presja związana z meczami i dziewczyna po raz pierwszy od dawna wrzuciła na luz. Maska chłodu i powagi nieco popękała i cora częściej wychylała się zza niej ta stara twarz Krukonki – pogodna i wychillowana. Wiedziała, że nie potrwa to długo. Za kilka tygodni będzie musiała znów zapętlić się w tych samych trybach, które wymagały od niej maksymalnego skupienia i oddania. Zaczynał się bowiem okres przygotowawczy przed kolejnym sezonem i jeżeli chciała wykonać kolejny krok do tego, by stać się najlepszą pałkarką na wyspach, to nie miała wyjścia, jak po prostu pracować ciężej i mądrzej od reszty. Teraz jednak żyła inaczej i cieszyła się zasłużonym okresem roztrenowania. Nie oznaczało to oczywiście, że siedziała tylko na tyłku i nic nie robiła. Wciąż ćwiczyła, i to codziennie, ale znacznie krócej i znacznie mniej intensywnie. Jej stawy i mięśnie były jej za to wdzięczne, podobnie jak wątroba, której nie karmiła codziennymi porcjami eliksirów zdrowotnych. Dziś również miała w planach taki luźniejszy trening. Korzystając z okazji, że szkolne błonia były niemal puste, chwyciła za miotłę, wskoczyła w swój zwykły mugolski dresik i t-shirt Ramones, po czym aportowała się w okolice szkolnej bramy. Od razu wiedziała, gdzie dziś potrenuje. Uszkodzony pień był jej ulubionym miejscem do ćwiczenia pałowania, a dziś właśnie to miała w planach. Najpierw jednak się dokładnie rozciągnęła. Nie spieszyła się przy tym, ze spokojem ciesząc się ciepłym wiatrem i przyjemnym cieniem rzucanym przez okoliczne drzewa. W kościach chrupało jej przyjemnie przy każdym mocniejszym naciągnięciu, co przyjmowała z wyraźną ulgą. Kiedy już skończyła, od razu chwyciła za pałkę i uwolniła tłuczek. Najczęściej puszczała od razu dwie lub trzy metalowe kule, żeby zintensyfikować trening. Ale nie dzisiaj! Dziś się bawiła swoją profesją. Odbijała tłuczek różnymi częściami pałki, kombinowała, podkręcała. Raz uderzala z całej siły, następnym razem delikatnie, ledwo muskając metal. Co jakiś czas rzucała zaklęcie spowalniające i w czasie, kiedy tłuczek ślimaczym tempem sunął w powietrzu, ona robiła brzuchy, grzbiety i pompki. Odbijanie i ćwiczenia fizyczne. W takim trybie ćwiczyła niespełna godzinę. Gdy skończyła, tłuczek wylądował w skrzynce, a Krukonka ponownie się rozciągała. Na koniec treningu pozwoliła sobie nawet na wypalenie papierosa, który wyraźnie poprawił jej humor. Nieco zmachana i szczęśliwa jak właściciel sera, ruszyła w kierunku zamku. Nieco zgłodniała od tego pałowania, a Gwizdek z pewnością będzie miał coś dobrego na podorędziu, np. kanapkę z szarpaną wołowiną albo jakieś paszteciki dyniowe bądź mięsne. Jak zwykle zresztą!

/ZT
Powrót do góry Go down


Julia Brooks
Julia Brooks

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : grzywka, tatuaże, pedantyzm, wisiorek z osą, pachnie lawendą
Dodatkowo : (ex)Kapitanka Krukonów
Galeony : 2156
  Liczba postów : 4762
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Uszkodzony pień - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Uszkodzony pień - Page 5 Empty


PisanieUszkodzony pień - Page 5 Empty Re: Uszkodzony pień  Uszkodzony pień - Page 5 EmptyPią Wrz 10 2021, 12:21;

klątwa: 4 – nic mi nie jest

Korzystając z faktu, że miała odrobinę wolnego czasu (kto by tam łaził na wróżbiarstwo, co nie?) i była w Hogwarcie, postanowiła nieco się poruszać. Co prawda wciąż nie mogła sobie pozwolić na latanie, ale nie oznaczało to, że po prostu nie będzie ćwiczyć wcale. Wzięła więc koc, tak dla niepoznaki, a także torbę z tłuczkiem oraz pałkę i udała się pod dobrze sobie znany pień. Nie było chyba lepszej rzeczy do okładania jej tłuczkami. Żelazna piłka ślizgała się często po pniu, nabierając nienaturalnej rotacji, co utrudniało przewidzenie toru lotu. I dlatego też było to tak zajmujące i ciekawe.
Zaczęła od rozgrzewki i to takiej całkiem solidnej. Sprinty, interwały, przysiady, podskoki, rozciąganie. Było prosto, ale intensywnie a dzięki temu – krótko. Wystarczyło piętnaście minut, aby poczuła się w pełni gotowa do ćwiczeń. Kiedy już do tego doszło, nasunęła na czoło czapkę z daszkiem, chwyciła pałkę w lewą dłoń, a prawą, w której trzymała różdżkę, wycelowała w torbę z tłuczkiem. Wściekła piłka wystrzeliła ze świstem ku górze, tylko po to, żeby upatrzeć sobie Brooks na ofiarę i popędzić w jej kierunku. Jak zawsze, tylko na to czekała. Zamachnęła się jakby od niechcenia, na odlew, ale trafiła perfekcyjnie. Kula żelaza zawyła, lecąc w kierunku uszkodzonego pnia, a gdy się z nim spotkała, w powietrzu rozległ się suchy trzask drewna, który tak dobrze znała. Nie miała pojęcia, kto zaczarował drzewo w taki sposób, ale czapki z głów. Pień był niezniszczalny, dzięki czemu doskonale sprawdzał się do tego typu treningów. Po kilkunastu minutach, postanowiła sobie utrudnić zadanie. Magiczny patyczek zatoczył krąg w powietrzu i już po chwili dziewczyna była pod wpływem zaklęcia Fallo. Przyzwyczajenie się do poplątania zmysłów zajęło jej trochę czasu, w którym to oberwała tłuczkiem w bark, ale koniec końców ponownie trafiała w piłkę, choć wymagało to od niej niemal nadludzkiej koncentracji. Pałka-tłuczek-pień. Pałka-tłuczek-pień. Mantra ta niosła się co chwilę po okolicy, z każdym spotkaniem żelaza i drewna. Po kolejnych kilkunastu minutach ciągłego odbijania, Krukonka postanowiła zrobić sobie chwilę przerwy. Była cała mokra, a do tego od zaklęcia kręciło jej się nieco w głowie, mimo że zakończyła jego działanie finite. Przykucnęła więc, oparła się plecami o pień i napiła wody. Pomimo zmęczenia, była szczęśliwa. Nad głową miała niebo, nie sufit, w dłoni trzymała pałkę, a tłuczek szalał w torbie. Już dawno nie miała okazji poćwiczyć w ten sposób, ograniczając się do treningów w domu. Wciąż tęskniła za lataniem, ale na wszystko przyjdzie pora. Musiała być cierpliwa i nie przyspieszać rzeczy na siłę, aby nie pogorszyć sytuacji. Kiedy już trochę ochłonęła, postanowiła porobić coś jeszcze. Nie mając już ochoty na dalsze maltretowanie pnia, podjęła decyzję, że wrócić biegiem do zamku. Nie za szybko, nie za wolno. I choć zadanie wydawało się diablo proste, to nieco komplikował je tłuczek, którzy szalał w przewieszonej przez plecy torbie. Coś jej mówiło, że w ten sposób zyska kilka dodatkowych siniaków.

/zt
Powrót do góry Go down


Ivy Jones
Ivy Jones

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 168cm
Galeony : 224
  Liczba postów : 207
https://www.czarodzieje.org/t20900-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21020-poczta-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones#674796
Uszkodzony pień - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Uszkodzony pień - Page 5 Empty


PisanieUszkodzony pień - Page 5 Empty Re: Uszkodzony pień  Uszkodzony pień - Page 5 EmptySob Wrz 17 2022, 21:30;

Samonauka Deorsinio (defensywne proste)
Wrzesień 1/3

Skończyły się wakacje oraz skończyło się również słodkie lenistwo. Pora było wznowić naukę zaklęć. Taka myśl przyświecała mi kiedy stałam na błoniach, by przećwiczyć nowe zaklęcie korzystając z chwilowej przerwy w opadach deszczu, które ostatnimi czasy padały niemal bez przerwy.
To co czytałam właśnie w książce było zachęcające – magiczne dmuchawce mogące odbijać zaklęcia oraz niektóre fizyczne zagrożenia. Idealne wręcz zaklęcie na powrót po dłuższej przerwie. Wiedziałam jednak, że teoria a praktyka to dwie różne rzeczy więc nie tryskałam przedwcześnie optymizmem.
Na sam początek nauki tak jak zawsze wczytałam się w książkę i opis zaklęcia, a także w szczegółowe instrukcje, które trzeba wykonać, by zaklęcie się udało. Nie mnie ważna oczywiście była sama inkantacja. Od niej właśnie jako części najprostszej postanowiłam zacząć naukę praktyczną. Po przeczytaniu całego tekstu kilkakrotnie przeczytałam na głos samą formułkę zaklęcia. Skupiłam się na właściwym akcencie i płynnej wymowie. Następnie zamknęłam książkę i powtórzyłam zaklęcie kilkakrotnie bez patrzenia w tekst. Powiedziałam jej jeszcze raz i spojrzałam w tekst. Wszystko poprawnie. Dobrze mi szło. A przynajmniej do tej pory…
Kolejnym krokiem przed pełnym rzuceniem zaklęcia było opanowanie ruchu różdżki. Ręka nienawykła do trzymania kawałka upartego drewna po tak długiej przerwie niechętnie współpracowała. Wykonywanie nieznacznych niuansów ruchu opisanych w książce sprawiało mi wiele trudności. Jednak nie mogłam się poddać już na samym początku – tym bardziej, że niebawem na lekcjach będziemy rzucać znacznie więcej i zapewne bardziej skomplikowanych zaklęć. Trenowałam więc aż w końcu moja ręka zaczęła wykonywać dokładnie taki ruch jaki chciała moja głowa bez niepotrzebnych przestojów oraz w sposób płynny.
Przed próbą rzucenia pełnego zaklęcia postanowiłam trochę odpocząć. Odłożyła różdżkę i książkę i zapatrzyłam się w niebo. Na horyzoncie zbierały się ciężkie burzowe chmury, które powoli sunęły w stronę zamku i błoni. Nie miałam wiele czasu jeśli chciałam opanować to zaklęcie jeszcze dzisiaj. Wzięłam więc jedynie kilka głębszych wdechów i po chwili z powrotem powstałam z różdżką gotowa do dalszego ćwiczenia.
Nadeszła chwila na rzucenie zaklęcia. Wstałam i wyciągnęłam przed siebie różdżkę. Jeszcze raz powtórzyłam na głos zaklęcie oraz machnęłam na sucho różdżką po czym przystąpiłam do właściwych prób. Byłam przygotowana na to, że jak zwykle za pierwszym razem nic mi się nie uda. Tym większe było moje zdziwienie kiedy już za pierwszym razem z końca różdżki wyleciało kilka małych dmuchawców, które jednak szybko zniknęły. Zachęcona tak szybkim sukcesem z zapałem przystąpiłam do dalszego rzucania zaklęć. Okazało się jednak, że dalsze postępy nie są oszałamiające. Dmuchawce co prawda za każdym razem były nieco większe oraz bardziej puchate, a także utrzymywały się nieco dłużej jednak postępy były bardzo powolne. Poczułam pierwsze krople deszczu spadające na moją twarz jednak nadal ćwiczyłam. Kiedy w końcu udało mi się rzucić w pełni poprawne zaklęcia byłam przemoknięta do suchej nitki, a nad moją głową przetaczała się burza. Całkiem mokra ale jednocześnie usatysfakcjonowana podążyłam do zamku marząc tylko o ciepłej kąpieli.
Powrót do góry Go down


Ricky McGill
Ricky McGill

Student Gryffindor
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188
C. szczególne : irlandzki akcent | zapach błękitnych gryfów | głośny i energiczny | zawsze w dobrym humorze
Galeony : 216
  Liczba postów : 350
https://www.czarodzieje.org/t21890-ricky-mcgill#717434
https://www.czarodzieje.org/t21892-ricky
https://www.czarodzieje.org/t21889-ricky-mcgill
Uszkodzony pień - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Uszkodzony pień - Page 5 Empty


PisanieUszkodzony pień - Page 5 Empty Re: Uszkodzony pień  Uszkodzony pień - Page 5 EmptyPią Cze 16 2023, 11:57;

samonauka z gm 1

Zbliżał się mecz ze Ślizgonami, a że Ryszardowi na ostatnim treningu jedyne co wyszło przyzwoicie to wrzucanie współgraczy z drużyny do jeziora; umiejętność ta niekoniecznie miała mu się przydać na boisku, w przeciwieństwie do strzelania goli. Dlatego doszedł do wniosku, że chociaż jemu niekoniecznie zależało na wygranej to mimo wszystko głupio byłoby gdyby z jego winy i nieudolności cała drużyna, ze wspaniałą kapitanką, przegrała i dobrze byłoby spróbować się ogarnąć... Miał nadzieję, że to tylko zaniedbane ostatnimi czasy ze względu na istny nawał obowiązków (czyli kilka godzin w Geometrii tygodniowo i zamartwianie się o Marlenę) treningi były sprawką tego kiepskiego występu, a nie jakiś nagły zanik wszystkich umiejętności i wystarczy sobie odświeżyć to i owo, żeby móc w sobotę błysnąć i zdobyć mnóstwo punktów. Wytargał więc ze schowka szkolną miotłę, bo własnej się nie dorobił, i ruszył nad błonia z kaflem pod pachą, zdeterminowany jak mało kiedy. Zafundował sobie małą rozgrzewkę, z zatrwożeniem odkrywając, jak przeraźliwie szybko dostał zadyszki, dlatego szybko wskoczył na miotłę zanim stracił całkowicie oddech i z treningu byłyby nici. Całe szczęście, że podczas gry można było siedzieć na tyłku a nie na przykład biegać jak mugole grający w piłkę nożną! Zrobił kilka okrążeń w powietrzu, rozpędzając się do maksymalnej prędkości żeby przyzwyczaić się do pędu, poćwiczył gwałtowne hamowanie i ostre skręty oraz zmiany wysokości lotu - i mógł przejść do tego, co najbardziej go interesowało i było najbardziej potrzebne: trafiania kaflem do pętli. Nie miał partnera do ćwiczeń, który mógłby robić za obrońcę, a strzały do pustej bramki nie brzmiały jak wielkie wyzwanie, dlatego musiał sobie jakoś radzić. Kolegi nie potrafił stworzyć z niczego, ale wyczarował okrąg wielkości boiskowej pętli, który samoistnie zmniejszał się i przesuwał, utrudniając trafienie i imitując utrudnienia w postaci obrońcy przeciwnej drużyny - nie było to idealne rozwiązanie, ale dawało radę. Tak przygotowany złapał kafla i pomknął w stronę tej prowizorycznej bramki w pełnym skupieniu; przez resztę treningu wrzucał piłkę do pętli i nurkował po nią, zanim zdążyła opaść na trawę. Szło mu raz lepiej, raz gorzej i miał wrażenie że powodzenie zależy tu w głównej mierze od szczęścia i przypadku niż dopracowania techniki, bo czasem mu się wydawało że robi wszystko idealnie a i tak pudłował. Czasem za to rzucał od niechcenia, nie celując specjalnie, a kafel wpadał w sam środek okręgu. Trochę już zmęczony i znudzony, żmudne ćwiczenia postanowił zakończyć próbową wykonania spektakularnej quidditchowej kombinacji - łomotu Finbourgha polegającego na zeskoku z miotły i użycia jej jak pałki do uderzenia w kafla. Było to dosyć brawurowe z jego strony, bo nigdy do tej pory nie udało mu się wykonać tego manerwu, uznał jednak że kiedy ma się go nauczyć jeśli nie teraz? Prawdopodobnie przez kolejny rok nie będzie mu się chciało zabrać za ćwiczenia więc teraz albo nigdy, a przecież fajnie byłoby przyszpanować przed kibicami taką zagrywką. Niestety, źle wymierzył zeskok z trzonka i spadł z hukiem z miotły z wysokości zbyt dużej, żeby to zbagatelizować i założyć że nic nie potłukł - trening zakończył więc na kontroli u szkolnej pielęgniarki. Głupio byłoby z powodu jakiejś kontuzji opuścić mecz, do którego się przygotowywał.

lzt

+
Powrót do góry Go down


Helen 'Hex' O. Eastwood
Helen 'Hex' O. Eastwood

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : V
Wiek : 15
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176 cm
C. szczególne : Piegi | Tatuaż | Krzaczaste brwi | Blizny | Kwadratowa szczęka | Umięśniona sylwetka
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 348
  Liczba postów : 265
https://www.czarodzieje.org/t22641-helen-octavia-eastwood#756965
https://www.czarodzieje.org/t22647-caine#757321
https://www.czarodzieje.org/t22643-helen-octavia-eastwood#757186
https://www.czarodzieje.org/t22676-helen-octavia-eastwood-dzienn
Uszkodzony pień - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Uszkodzony pień - Page 5 Empty


PisanieUszkodzony pień - Page 5 Empty Re: Uszkodzony pień  Uszkodzony pień - Page 5 EmptySro Sty 31 2024, 21:26;

Dyżur prefektów - Styczeń 2024
Kostka: Wisielec i 2

Hex nie miała pojęcia, co sądzić o tych całych dyżurach, ale jednak zdawało się, że cała fucha prefektów najmocniej opiera się właśnie na tym obowiązku. Łażenie po Hogwarcie w dzień i w nocy, byleby tylko znaleźć coś, do czego można się przyczepić. Eastwood miała dość przerażającą refleksję już po tym, jak minął czas wielkiego niedowierzania, a także rozbawienia z absurdu tej sytuacji, gdy również dostała się do czołówki najważniejszych pupili. Może to dlatego, że po prostu była cholernie inteligentna i radziła sobie świetnie na wszystkich przedmiotach, więc zapomniano o tych momentach, kiedy chciano ją zawiesić w prawach ucznia za wybryki? W każdym razie ta refleksja dotyczyła faktu, że stała się tym, co nienawidziła. To zupełnie tak, jakby złodziejka i oszustka nagle dostała fuchę w Ministerstwie Magii- chociaż nie, nie. Zła analogia. W magicznym urzędzie faktycznie pełno było złodziei oraz oszustów.
Bardzo nie chciała iść w ślady pozostałych prefektów, których szczerze nie lubiła. Zwłaszcza, gdy chodził o Brandonów, przedstawiciele tego rodu byli po prostu tak sztywni i dumni, że przebywanie za długo w ich towarzystwie napawało Helenę wstrętem. Zamierzała pozostać dalej sobą i jeśli doprowadzi to do tego, że jednak odbiorą jej to stanowisko i dadzą komukolwiek innemu to niechaj tak będzie. Wolała to niż zacząć się puszyć albo płaszczyć. I tak mocno wątpiła, że długo pobędzie prefektem, przecież wystarczyłaby jedna z afer, jakie lubiła od czasu do czasu wywoływać. Ale co się pobawi to jej. A przecież miała dostęp do Działu Ksiąg Zakazanych, do Hogwartu w nocy, do łazienki prefektów, do odejmowania i dodawania punktów... Należało do wykorzystać póki jeszcze był czas.
Przechadzała się błoniami, co uwielbiała robić, od kiedy tylko trafiła do tej szkoły. W murach czuła się źle, ale poza nimi - wspaniale. Odbywała swój pierwszy w życiu dyżur, świadomie decydując, że odbębni go samotnie. Nawet jeśli ktoś by zgłosił chęć pójścia z Eastwood to zbyłaby go paroma niemiłymi słowami. Hex nie spodziewała się, że cokolwiek się wydarzy, a już na pewno nie, że zobaczy człowieka dyndającego na drzewie. I na całe szczęście nie był to żaden wisielec. Niektórzy uczniowie mogliby być do tego zdolni po spotkaniu sam na sam z Pattonem Craine'm. Eastwood uśmiechnęła się pod nosem, bo ją ten widok po prostu rozbawił. Chłopak wierzgał się i krzyczał, bo ewidentnie wypadła mu różdżka i nie mógł jej dosięgnąć. Dłuższą chwilę Helenka po prostu czerpała z tego rozrywkę, ale w końcu przypomniała sobie o byciu prefektem i podeszła bliżej.
- Jakie pomysłowe, łańcuch Scamandera. Sama mogłabym na to wpaść. - mruknęła cicho. - Nie szarp się tak, ludzie, nie widzisz, że gałąź zaraz złamiesz? - wskazała mu istotnie dość mocno wygięte drewno. Dopiero wtedy nieszczęśnik poszedł po rozum do głowy i posłuchał się wysokiej Gryfonki. Chyba zrobiło mu się mocno wstyd, bo jeszcze patrzyła na niego, jak na ostatniego idiotę. Za pomocą kilku zaklęć spokojnie przelewitowała ucznia na ziemię po rozplątaniu. Poklepała go po ramieniu i ostatni raz parsknęła pod nosem śmiechem, po czym poszła w swoją stronę.

______________________


Powrót do góry Go down


Sponsored content

Uszkodzony pień - Page 5 QzgSDG8








Uszkodzony pień - Page 5 Empty


PisanieUszkodzony pień - Page 5 Empty Re: Uszkodzony pień  Uszkodzony pień - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Uszkodzony pień

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Uszkodzony pień - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
-