Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Korytarz na I piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Nikola Kotecka
Nikola Kotecka

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 152
  Liczba postów : 155
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13082-nikola-kotecka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13100-grom
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13103-nikola-kotecka#350756
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty10.09.16 11:06;

First topic message reminder :




Korytarz jest szeroki i prowadzi na dziedziniec. Z jednej strony wypełniony jest kamiennymi krużgankami, na których można sobie przesiadywać i uczyć się/odpoczywać/albo opalać.

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Warren Samuel Wilson
Warren Samuel Wilson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 428
  Liczba postów : 251
https://www.czarodzieje.org/t14615-warren-samuel-wilson
https://www.czarodzieje.org/t14618-poczta-sama
https://www.czarodzieje.org/t14617-kuferek-sammy-ego
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty26.02.18 22:48;

Och jaki to był wspaniały dzień, siedziałem na dworze rozmyślając o tym, że trzeba by wykąpać ser Harolda, bo śmierdzi, a tu nagle pyk, ulewa, co prawda mój puszysty przyjaciel nie był z tego tak zadowolony jak ja, ale nie zmienia to faktu, że jest czysty. Właśnie szedłem spokojnie w stronę łazienki a tu nagle pokazał się mój ,,ulubiony" duch Hogwartu. Nie to, że ja coś do niego mam, ponieważ bardzo lubię być ofiarą kawałów... tych śmiesznych kawałów, ja też często z kogoś żartuje, więc byłbym hipokrytą gdybym za nimi nie przepadał... jeśli dobrze zrozumiałem to słowo. Żarty tego ducha jednak nie zawsze były trafione i no... nie śmieszne. Już miałem wdać się w wesołą dyskusję z mym miłym oprawcą gdy zauważyłem, że jakaś dziewczyna stoi na drugim końcu korytarza i dostała wodotryskiem. Chciałem coś powiedzieć, zareagować czy coś, ale ona najwyraźniej była szybsza...
- Ałaaaaa - krzyknąłem z bólu. Nagle usłyszałem głos dziewczyny, krzyczący Rictusempra i zobaczyłem jej różdżkę skierowaną w ducha... no właśnie ducha. A kto stał zaraz za złośliwym upiorkiem? Sammy. Poczułem skurcz mięśni, jednak nie zadziałał on jak przy pierwotnej części tego zaklęcia, zadał mi on wieelki ból. Kto normalny celuje w ducha?
Powrót do góry Go down


Trixie N. Travers
Trixie N. Travers

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 206
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15384-viatrix-travers
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15580-dixie
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15383-trixie-travers
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty04.03.18 15:44;

Trixie już spodziewała się, że trafi. Prawdę powiedziawszy, była tego pewna. Duch, który potrafi rzucać to nie duch, prawda? Skoro Irytek był materialny (a do tej pory nigdy tego nie sprawdzała), zamierzała się zemścić. Problem pojawił się naprawdę niespodziewanie. Zaklęcie dosięgło celu, ale zanim Travers zdążyła się chociażby ucieszyć, że nie musiała tym razem męczyć się z zakłóceniami, na korytarzu rozległ się krzyk. Zlokalizowała jego źródło i niechętnie przerwała zaklęcie, nagle jeszcze bardziej wściekła na Irytka, który drwił głośno z jej głupoty. Zapalczywa jak zawsze, odburknęła mu coś w odpowiedzi, czym zasłużyła sobie na jeszcze jedną wodną bombę, która tym razem nie roztrzaskała się na jej głowie, a w miejscu, w którym przed chwilą była. Poltergeist odlatywał zanosząc się szalonym rechotem, a dziewczyna podeszła do chłopaka, któremu nienaumyślnie zrobiła krzywdę.
- Skąd Ty się tam wziąłeś? W ogóle Cię nie widziałam. - Te słowa zabrzmiały prawie jak oskarżenie, więc natychmiast się zreflektowała. Zmierzyła Warrena oceniającym spojrzeniem, a widząc, że jest całkiem przemoczony, nagle przestała podejrzewać go o współpracę z Irytem. Uśmiechnęła się nieśmiało. - Przepraszam, to miały być łaskotki. - Jakby to miało coś zmienić. Sięgnęła do swoich włosów, aby odcisnąć je z wody, chociaż nie miało to większego sensu. Tak czy owak, korytarz był całkiem zalany i jedynym ratunkiem dla niej samej przed zaziębieniem się była chyba tylko wizyta w dormitorium. - Nic Ci się nie stało? - Spytała jeszcze, szczerze zmartwiona. Zakłócenia były naprawdę nieprzewidywalne. Nie była więc pewna czy takie poprzekręcane zaklęcie faktycznie nie mogło mu wyrządzić trwałej krzywdy.
Powrót do góry Go down


Warren Samuel Wilson
Warren Samuel Wilson

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 428
  Liczba postów : 251
https://www.czarodzieje.org/t14615-warren-samuel-wilson
https://www.czarodzieje.org/t14618-poczta-sama
https://www.czarodzieje.org/t14617-kuferek-sammy-ego
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty04.03.18 16:14;

- A no widzisz, taki malutki jestem, że tak trudno mnie zauważyć.- Byłem delikatnie zdenerwowany, ale no cóż, taka już moja rola w społeczeństwie czarodziejskim. Przemyślałem moje słowa jeszcze raz i chyba mogły one brzmieć troszkę jak ironia, więc aby zaprezentować to, że nie mam żadnego żalu do dziewczyny, wesoło się do niej wyszczerzyłem. Co z tego, że cholernie mnie to bolało, to się mogło zdarzyć każdemu co nie?
- Łaskotki mówisz? Wyobraź sobie, że się śmieje- posłałem w stronę dziewczyny wesołe spojrzenie. Chciałem się zaśmiać, ale jakoś nie byłem w nastroju. - Spoko, tylko następnym razem,
jak będziesz chciała sobie postrzelać w duchy, sprawdź, czy ktoś za nim nie stoi
- Usiadłem sobie na podłodze, tak jakoś wygodniej.
-Powiedzmy, że nic - powiedziałem - Eee, wiesz kiedy to się skończy? Bo przyznaje, że nie jest to najmilsze uczucie.
Powrót do góry Go down


Trixie N. Travers
Trixie N. Travers

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 206
  Liczba postów : 183
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15384-viatrix-travers
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15580-dixie
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15383-trixie-travers
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty04.03.18 16:42;

Trixie nie potrafiła określić czy Warren sobie z niej kpi czy nie. Wpatrywała się w niego uważnie, studiując jego mimikę twarzy i chociaż na początku była niemalże przekonana, że właśnie zyskała przypadkiem nowego wroga, jego wesoły uśmiech nieco wybił ją z tego toku rozumowania.
- Mogę się pośmiać za Ciebie, jeżeli to w czymś pomoże. - Odpowiedziała mu i uśmiechnęła się, ale naprawdę niezbyt szeroko. Właściwie to było to ledwie drgnienie warg. Trochę zestresowała ją ta nieprzyjemna pomyłka, więc nie była w stanie zdobyć się na coś więcej. - Spróbuję - zadeklarowała się, a kiedy już wycisnęła wodę z włosów, zdjęła wierzchnią warstwę szaty. Kiedy była mokra, była taka ciężka... Rzuciła ją na podłogę obok Puchona i rozluźniła ten głupi szkolny krawat. Popatrzyła na Wilsona nieco zaskoczona. - A to jeszcze nie minęło? Przecież cofnęłam zaklęcie. - Popatrzyła z niechęcią na swoją różdżkę, a potem ponownie wzięła ją do ręki. - Finite - spróbowała, celując w Puchona.

wyrzuciłam 6, więc efekt jest odwrotny xd
Powrót do góry Go down


Aaren Hooker
Aaren Hooker

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 25
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15891-aaren-hooker#429433
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15895-hooker-s#429445
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15892-aaren-hooker#429434
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty18.03.18 14:21;

Szczęście, może pech chciał, że chłopak akurat znalazł się na korytarzu pierwszego piętra, zupełnie nieświadomy tego, co tu się tak naprawdę wydarzyło. Może to schody lepiej wiedziały, gdzie ma się znaleźć a tym akurat momencie i specjalnie skierowały go na pierwsze piętro zamiast na siódme, gdzie akurat miał mieć lekcje. Miał już zacząć wyklinać te schody, znów na nie wejść i mocno wierzyć w to, że ewentualnie znajdzie się w odpowiedniej sali, jednak coś przykuło jego uwagę. Krzyk; normalnie nie zwróciłby na to uwagi, jednak rozpoznał ten głos. Rozpoznał głos swojej przyjaciółki Trixie, był pewny, że właśnie tam jest, dlatego skręcił w korytarz.
- Trixie - mruknął tylko pod nosem, rozglądając się szybko. Zauważył jeszcze Irytka, oddalającego się na kolejne piętro i jedynie przewrócił oczami. Dopiero po chwili zauważył, że przy dziewczynie jest chłopak, Puchon, co stwierdził już po barwach. Czy właśnie był świadkiem pojedynku, a może tylko próby odratowania się po żarcie żartobliwego ducha? Jakoś się tym bardziej nie przejął, jedynie podszedł do dwójki i wziął dziewczynę pod rękę.
- Wybaczcie, że wam przeszkadzam, ale muszę zabrać tę dziewczynę - wymusił u siebie sztuczny uśmiech w stronę chłopaka od żółtych, natomiast dziewczynę poprowadził do schodów. Zauważył, że była całkowicie przemoczona, uświadomił sobie, że właśnie to był żart ducha, dlatego też chciał ją zabrać w miejsce, gdzie spokojnie się wysuszy za pomocą zaklęcia, czy też po prostu przebierze.

z/t x2
Powrót do góry Go down


Pandora J. Doux
Pandora J. Doux

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 161
C. szczególne : Piegi, wyraźne kości policzkowe, błędy językowe i silny akcent
Galeony : 269
  Liczba postów : 260
https://www.czarodzieje.org/t17523-pandora-jarmila-doux#491657
https://www.czarodzieje.org/t17528-puszka-pandory#491717
https://www.czarodzieje.org/t17524-pandora-j-doux#491653
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty01.09.19 21:56;

Jej wrażenia z pierwszego tygodnia w Hogwarcie można opisać jednym słowem - labirynt. Miała wrażenie, że ktoś naprawdę złośliwy musiał zaprojektować ten zamek. Czasami przejście z jednego miejsca na drugie zajmowało jej nawet pół godziny. Ruchome schody? I to niby mugole są Ci gorsi? Niemagiczni wymyślili schody, które czekają na Ciebie, wystarczy, że na nie wejdziesz i same zawiozą Cię w obrany cel. A tymczasem czarodzieje mają schody, na które to Ty musisz czekać, a potem i tak nie masz gwarancji, że zabiorą Cię tam, gdzie potrzebujesz. No paranoja jakaś. Chciała przyjść wcześniej na lekcje, rozejrzeć się na spokojnie, a jak tak dalej pójdzie, to dotrze na miejsce w połowie spotkania. Szła już zdecydowanie za szybko, momentami ślizgajac się na swoich pudrowych sandałkach, a dłońmi bezustannie pilnując tyłu swojej sukienki, żeby przypadkiem nie odkryła zbyt wiele. Oficjalnie stanowi zagrożenie w ruchu korytarzowym.  Wychyliłą się na kolejny już korytarz i jej wzrok padł na czuprynę kruczych włosów. A-ha! Tubylec! Odgarnęła szybko zbuntowane kosmyki, poprawiła ubranie i spokojnym krokiem podeszła do chłopaka siedzącego na parapecie. Specjalnie starała się stawiać kroki nieco głośniej niż zazwyczaj, żeby chłopak, siedzący do niej tyłem, nie wystraszył się nagle jej głosu. Zwłaszcza, że wydawał się skupiony na skrobaniu piórem w notesie.
- Cześć, eem, przepraszam, czy mógłbyś mi pomóc?- zapytała, dotykając go łagodnie w ramię. - Ja nie mogę trafić do kuchni. Słyszałam, że to gdzieś na dołach
Powrót do góry Go down


Gabriel R. Swansea
Gabriel R. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 191 cm
C. szczególne : wydatne kości policzkowe
Galeony : 777
  Liczba postów : 348
https://www.czarodzieje.org/t17525-gabriel-robert-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17544-sheakespeare
https://www.czarodzieje.org/t17505-gabriel-swansea
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty02.09.19 0:01;


Powrót do Hogwartu był dla niego powrotem do pewnej stałej. Uwielbiał ten zamek, jego ciche zakątki, ludzi przemierzających korytarze. Mógł godzinami siedzieć w oknie i obserwować dziedziniec, rysować profile uczennic, które probowały uczyć się na korytarzu wśród zgiełku. Coś go w tym wszystkim odprężało, na pewno czuł się lepiej niż w pustym domu. Dlatego, kiedy okazało się, że zaczyna zajęcia dopiero kilka godzin po śniadaniu uznał, że nie chce wracać do wieży. Przysiadł sobie na parapecie i przez okno przyglądał się garstce uczennic, zapewne z wymiany, które korzystały z wolnych chwil i zwiedzały błonia. Może było to odrobinę creepy, ale szkicował jedną z egzotycznie wyglądających rosjanek. Z daleka nie było zbyt wiele widać, więc rysunek nie był szczególnie dokładny. Bardziej skupiał się na uśmiechu, który pojawił się na twarzy kobiety, kiedy zdjęła buty i weszła do ciepłego jeziora. Zadowolony zaznaczył na kartce dołeczek, który ukazał się na policzku dziewczyny. Był na tyle zamyślony, że nic do niego nie docierało. Nawet jak jakaś nauczycielka próbowała go zganić i wygonić do dormitorium to zareagował krótkim "tak, tak", nic więc dziwnego, że nawet, kiedy Pandora specjalnie zaczęła stawiać głośniejsze kroki, to nie zauważył jej przybycia. Ogarnął się dopiero, kiedy czyjaś ręka dotknęła jego ramienia. Podskoczył lekko, wystraszony i odwrócił lekko głowę w jej kierunku. Zmierzył dziewczynę wzrokiem, może nieco nietaktownie, ale jednak większość ludzi wiedziała, że do Gabrysia się tak po prostu nie podchodzi i zastanowił się, czy może skądś ją znać. Wsłuchując się w jej wypowiedź i zwracając uwagę, że nie kojarzy dziewczyny stojącej przed nim zrozumiał, że to musi być ktoś z wymiany. Tylko dlaczego musiał zagadać do niego?
- Kuchnia? W dołach? - zapytał, po czym lekko odkaszlnął, żeby pozbyć się chrypki. Pokojarzył fakty, że niedługo miała się rozpocząć lekcja tego całego Hynka, co go piwem oblał. Odwrócił się do dziewczyny i wskazał jej korytarz.
- To w tamtą stronę, ale jeżeli szukasz kuchni na pierwszym piętrze to musiałaś się mocno zgubić - odparł i lekko westchnął. Niby mógł ją odprowadzić i pokazać tę całą gościnność Hogwarcką, ale czy miał na to ochotę? - Jesteś z wymiany? - Zadał najbardziej oczywiste pytanie na świecie, ale no cóż, w poznawaniu ludzi nie był zbyt dobry. Nawet nie pomyślał, żeby się przedstawić.
Powrót do góry Go down


Pandora J. Doux
Pandora J. Doux

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 161
C. szczególne : Piegi, wyraźne kości policzkowe, błędy językowe i silny akcent
Galeony : 269
  Liczba postów : 260
https://www.czarodzieje.org/t17523-pandora-jarmila-doux#491657
https://www.czarodzieje.org/t17528-puszka-pandory#491717
https://www.czarodzieje.org/t17524-pandora-j-doux#491653
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty02.09.19 12:17;

Reakcja chłopaka niecą ją skrępowała, ale przecież jadąc na wymianę była gotowa na to, że nawiązywanie nowych znajomości nie zawsze będzie wyglądało jak na filmach. Ciężko jest jej jednak zapamiętać, że nie każdy czuje się komfortowo z cudzym dotykiem. Osobiście nigdy nie krępowało ją przytulanie czy nawet całowanie (oczywiście w policzek!), póki wyczuwała jedynie przyjacielskie intencje. Teraz nieco zbyt gwałtownie cofnęła rękę, więc szybko poprawiła niesforną grzywkę, żeby złagodzić niezręczny gest.
Przytaknęła chłopakowi z entuzjazmem, nie myśląc nawet, że mogłaby powiedzieć coś źle. Doły to doły. Każdy przecież wie o co chodzi. Poza tym, to każdy uczeń Hogwartu powinien wiedzieć gdzie jest kuchnia i bez tej podpowiedzi. Przecież to jedno z najważniejszych miejsc w całej szkole! A może w Anglii nie można było zachodzić od tak w takie miejsca? Szybko odrzuciła tę myśl jako zbyt przygnębiającą. Czyżby uczniowie w Hogwarcie naprawdę nie znali magii kryjącej się za gotowaniem i czekali tylko w Wielkiej Sali na podanie kolejnych dań?
Powędrowała wzrokiem za palcem chłopaka, a następnie na jego samego, aby zakończyć tą wzrokową podróż na jego notesie, który teraz skierowany był pod odpowiednim kątem, aby Panda mogła przyjrzeć się rysunkom.
- Jakie piękne - skomentowała. - Też rysuję, ale nie umiem… - zamyśliła się na chwilę, szukając odpowiedniego słowa po angielsku- …oddać podobieństwa. Ale Ty nie masz tego problemu. Hned poznałam tę dziewczynę z Durmstrangu! - dodała zachwycona i z nutką zazdrości, która zaskoczyła nawet ją samą. Jasne, lubiła rywalizację i lubiła wygrywać, ale rysowania nigdy nie postrzegała w tych kategoriach. Sztuka ma być przyjemna i oddawać emocje, ale nie powinna być powodem do zazdrości. Po prostu… musi więcej ćwiczyć. Jak zawsze.
- Oh, tak. Jestem z Czech. Mam na imię Pandora - odpowiedziała z uśmiechem wyuczoną formułką, zadowolona, że chłopak wykazał zainteresowanie. Może uda się go namówić, żeby też się wybrał do kuchni i dzięki temu będzie pewna, że się już nie zgubi.  - Zapraszam na lekcję w kuchni! Poznasz nasze Czeskie przysmaki i pivo! - zachęcała, po czym dodała mniej entuzjastycznie. - I profesora Hynka…
Powrót do góry Go down


Gabriel R. Swansea
Gabriel R. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 191 cm
C. szczególne : wydatne kości policzkowe
Galeony : 777
  Liczba postów : 348
https://www.czarodzieje.org/t17525-gabriel-robert-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17544-sheakespeare
https://www.czarodzieje.org/t17505-gabriel-swansea
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty02.09.19 13:27;


Gabryś po prostu nie był stworzony do zawiązywania jakichkolwiek interakcji międzyludzkich - wszystkich swoich przyjaciół poznał w jakiś dziwny sposób. Co prawda, kiedy już się w łaski Swansea wdało, to można było liczyć na prawdziwego przyjaciela, który wskoczy za tobą w ogień. W innym przypadku, musiałeś się przedrzeć przez tę całą fasadę. Dziewczyna go po prostu wystraszyła, to już nawet nie chodziło o dotknięcie - gdyby krzyknęła nad jego uchem efekt byłby taki sam. Nie spodziewał się nikogo, zwracającego na siebie jego uwagę, niezależnie w jaki sposób.
Nie zamierzał wyprowadzać cudzoziemki z błędu. On sam by się strasznie peszył, gdyby ktoś co chwila go poprawiał, kiedy próbował coś tam biadolić po francusku, przez co miał w sobie tyle taktu, żeby nie tłumaczyć czeszce odmiany przez przypadki i jakichś dzikich odmian. Wskazał jej za to palcem kierunek. To i tak było dość dużo, nikt się przecież nie spodziewał, że nagle wstąpi w niego rycerz na białym koniu, który odprowadzi hożą dziewoję pod same drzwi klasy i jeszcze pewnie te drzwi przed nią otworzy. Ta dość niezręczna dla Gabriela cisza utrzymywała się przez chwilę, ale widocznie kobieta zamierzała ją wypełnić. Baby, zawsze muszą tyle gadać. Na początku nie zrozumiał o czym Pandora do niego mówi, ale kiedy zorientował się, że jej wzrok padł na jego szkicownik szybko go zatrzasnął. Nie lubił dzielić się swoją sztuką z innymi - to było jak pokazywanie kawałków duszy. Wolał sam wybierać kto zobaczy dany fragment, co dla kogo będzie dostępne. Najwyższą oznaką zaufania w jego przypadku, była możliwość przeczytania jego notesu, w którym zapisywał wiersze. Większość jego przyjaciół widziała jedynie kilka jego małych "dzieł", a niektóre były ukryte przed wszystkimi. Tym razem to nie było nic szkodliwego, ale jednak trochę go to zażenowało, że został przyłapany na szkicowaniu jakiejś obcej dziewczyny. Tak się chyba nie powinno robić, prawda?
- Lata praktyki - odmruknął i wzruszył ramionami. Gdyby to nie była przyjezdna, to by w ogóle nie zareagował, nie chciał jednak być niemiły dla ludzi z wymiany. Nie znali go, nie mogli wiedzieć, że peszy go poznawanie nowych. Nie pomyślał, żeby podziękować, ale zapewne by to zrobił, gdyby Pandora wyraziła zachwyt rysunkami, które pokazał z własnej woli, a nie tak podstępnie podejrzanymi.
- Gabriel Swansea. Z Hogwartu. Krukon. - Powiedział trochę lakonicznie, nawet zastanawiając się czy powinien wyciągnąć rękę. Zrezygnował z tego pomysłu, już i tak się przełamał i odpowiadał czeszce nawet miłym głosem.
Nie miał ochoty na lekcję gotowania. Co prawda bardzo go to interesowało, jednak Hynek nie zaskarbił sobie jego przychylności, kiedy wylał na niego kufel piwa i nawet nie przeprosił. Jakoś nie miał ochoty na zielarstwo w klejącej się koszuli pachnącej chmielem.
- Znowu piwo, które każe ludziom rozbierać się na Wielkiej Sali i wyjawiać sekrety? - mruknął niezbyt przychylnie, bo jednak co za dużo, to nie zdrowo. Wolał nie widzieć starej profesor od Mugoloznawstwa bez spodni. Już nie wspominając o tych dziwakach, którzy wymyślili jakieś forum i usera, co niby nim steruje. Miał całkiem wolną wolę!
- Profesora Hynka już poznałem. Zawartość jego kufla chyba na wieki pozostanie na mojej ulubionej koszuli - odpowiedział, nawet nie patrząc na Pandorę. Ta lekcja gotowania wydawała mu się strzałem we własną stopę.
Powrót do góry Go down


Pandora J. Doux
Pandora J. Doux

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 161
C. szczególne : Piegi, wyraźne kości policzkowe, błędy językowe i silny akcent
Galeony : 269
  Liczba postów : 260
https://www.czarodzieje.org/t17523-pandora-jarmila-doux#491657
https://www.czarodzieje.org/t17528-puszka-pandory#491717
https://www.czarodzieje.org/t17524-pandora-j-doux#491653
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty02.09.19 16:59;

“Krukon, Revenclaw” - powtórzyła w sobie w myślach. - “Ah, wiem! Mądrość, bystrość, inteligencja, roztropność, kreatywność, oryginalność i akceptacja innych” - wyrecytowała i nieco inaczej spojrzała na chłopaka. Może jest tak inteligentny, że ma ją za skończoną idiotkę, że nie może znaleźć kuchni? Ciężko mu się dziwić, skoro szuka jej na pierwszym piętrze. Sam stwierdził, że musiała nieźle pobłądzić. Posmutniała trochę, ale nie zamierzała się poddawać. To że nie trafiła akurat na Puchona (“(...)uprzejmość, koleżeńskość, pokojowe nastanie… nastaw… nastawienie”) nie znaczy, że ma sobie odpuścić. Co to, to nie. Pokaże mu uprzejmość przyjezdnych z Souhviezdi!
- Przepraszam - szepnęła i uśmiechnęła się unosząc zmarszczone brwi ku górze. Sama nie miała problemu z tym, że ktoś patrzył bez pytania na to, co akurat rysuje, ale nigdy nie lubiła, gdy np. ktoś kartkował jej szkicownik, więc w pewnym sensie potrafiła zrozumieć reakcję chłopaka. W pewnym sensie.
- Wydaje mi się, że nie - odpowiedziała zamyślając się - Mam taką nadzieję. Chciałabym żebyście Wy zobaczyli naszą kulturę naprawdę, a nie tylko żarty i psikusy. Souhviezdi ma dużo potencjał, a Czechy są pięknym krajem - dodała, w swoim mniemaniu, zachęcająco, sama nie wiedząc czemu aż tak broni swojej szkoły. W końcu po to właśnie wyjechała na wymianę - żeby już tam nie wrócić. To nie tak, że to była zła szkoła, ale… chciała dużo więcej. Może uznała, że reputacja szkoły odbije się na całym kraju, który mimo wszystko bardzo kochała. - Mnie też te żarty się nie podobały - przyznała cicho, z zawstydzeniem przypominając sobie swoje zachowanie.
- Profesor Hynk jest dobrym nauczycielem - powiedziała powoli, ważąc słowa - Ma duża wiedza i umiejętności, tylko serce za młode. - Nie chciała żeby jej osobiste podejście do Hynka pozwoliło jej złamać zasadę, według której nie mówi źle o żadnym z nauczycieli. O ile jest w stanie zrozumieć jego niechęć do weganizmu, to zdecydowanie nie podoba jej się jego luźne podejście do pracy i relacji z uczniami. - Ja myślę, że to duża strata wiedzy nie iść. Miło mi będzie Ci pokazać czeska kultura.
Powrót do góry Go down


Gabriel R. Swansea
Gabriel R. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 191 cm
C. szczególne : wydatne kości policzkowe
Galeony : 777
  Liczba postów : 348
https://www.czarodzieje.org/t17525-gabriel-robert-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17544-sheakespeare
https://www.czarodzieje.org/t17505-gabriel-swansea
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty02.09.19 18:30;

Gabriel do Krukonów najpewniej trafił przez smykałkę artystyczną i chęć zdobywania wiedzy. Nie był jakoś pewny siebie i swojej inteligencji - upierał się tylko przy tym, o czym miał pojęcie. Starał się też nie zaczynać zbędnych dyskusji. Nie był niemiły - na prawdę! Starał się, nie jego wina, że jego wyobcowanie wzięło górę. Nie pomyślałby o nikim, że jest idiotą, gdyby nie zaprezentował tego w widoczny sposób. To, że przyjezdna nie mogła znaleźć kuchni nie było niczym dziwnym - on sam się gubił w Hogwarcie przez kilka pierwszych miesięcy. Powinni stworzyć mapy. I przewodniki turystyczne z zaznaczeniem których łazienek powinno się unikać. Zrobiło mu się odrobinę głupio i niezręcznie, że potraktował w taki sposób nową koleżankę zza granicy.
- Ugh, nic się nie stało. Po prostu nie lubię jak... jak ktoś... no nie lubię - nie wiedział co powiedzieć. Nie lubię kiedy ktoś patrzy na moje prace? Byłoby to kłamstwem. Patrzy na nie nieproszony? To dopiero zabrzmiałoby chamsko. Dlatego nie powiedział nic szczególnego i wzruszył ramionami. Nie zamierzał się tłumaczyć. Nawet się uśmiechnął, żeby ocieplić swój wizerunek. Może trochę krzywo, ale to zawsze coś.
Podzielał zdanie Pandory - Czechy były pięknym krajem. I chętnie by zapoznał się z nimi trochę bardziej, jednak jak to zamkniętego w sobie chłopa, trochę go zdenerwował ten pokaz na Wielkiej Sali. Nie to, że nie doceniał dobrego żartu, gdyby zamienił się w syrenkę zapewne by się śmiał bardziej, niż kiedy musiał wyjawić swoje sekrety pierwszej osobie z brzegu. Zażenownie dopadło go ponownie, na samą myśl o tym wszystkim.
Zastanowił się chwilę, zawsze mógł dać im drugą szansę, prawda?
- Nie martw się, pewnie nikt nie zwrócił uwagi, każdy zachowywał się jak nie on. Nawet nauczyciele - przypomniał sobie profesor Jones, która razem z Fabem przekonywała wszystkich, że są częścią jakiegoś forum i że on to tak naprawdę ona. Śmieszne.
- Możliwe, nie zrobił jednak dobrego pierwszego wrażenia - ponownie wzruszył ramionami, bo nie zamierzał kłamać. Nauczyciele może i wpadli w pułapkę magicznych trunków, jednak nikt nie oblewał przy okazji uczniów. Oprócz Hynka. Przymróżył oczy na samo wspomnienie swojej śnieżnobiałej koszuli z plamami.
Argument o wiedzy prawie go przekonał. Gdyby był trochę bardziej otwarty zapewne zadrwiłby z nowej i zapytał, czy naciska tylko dlatego,że chce prywatnego przewodnika po zamku, jednak to był Gabryś. Nie powiedział nic. Uśmiechnął się za to do czeszki i przygryzł trochę wargę.
- Wiedzy nigdy nie mówię nie. - zaśmiał się cicho. Mieli jeszcze trochę czasu, ale no - nie był mistrzem small talku. Nawet nie wiedział o co mógłby zagadać przyjezdną. Milczał więc. Nie zamierzał iść z tak wielkim wyprzedzeniem do kuchni, bo kiedy znało się drogę nie zajmowała ona zbyt wiele czasu. Przesunął się więc na parapecie, robiąc miejsce dziewczynie. Przynajmniej nie będzie stała.


Ostatnio zmieniony przez Gabriel R. Swansea dnia 16.09.19 14:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Pandora J. Doux
Pandora J. Doux

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 161
C. szczególne : Piegi, wyraźne kości policzkowe, błędy językowe i silny akcent
Galeony : 269
  Liczba postów : 260
https://www.czarodzieje.org/t17523-pandora-jarmila-doux#491657
https://www.czarodzieje.org/t17528-puszka-pandory#491717
https://www.czarodzieje.org/t17524-pandora-j-doux#491653
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty09.09.19 21:47;

Panda nie zdążyła zapoznać się zbyt dokładnie z tutejszym gronem pedagogicznym, a nawet Ci, których już poznała, wciąż łączyli jej się w jakiś rój, z którego nie potrafiła wyłonić konkretnych twarzy ani dopasować nazwisk do przedmiotów. Miała słabą pamięć do ludzi i zapamiętywała tylko tych, którzy w jakiś sposób naprawdę zapadli jej w pamięć. Czasami wystarczało coś prostego, jakiś drobny znak charakterystyczny lub piękny uśmiech, a czasami potrafiła kompletnie zapomnieć o kimś, z kim rozmawiała dłuższą chwilę. Gabriela na pewno zapamięta chociażby dzięki ukradkiem podejrzanym rysunkom, ale nauczyciele zlewali jej się w jedno.
- Ale nasza profesor Fikus godnie nas preperowała - powiedziała z dumą, nie zdając sobie sprawy, że nie powiedziała wcale “reprezentowała”. - Jej lekcja będzie dzisiaj w sali artystycznej. Będziesz planował na niej być?
Nigdy nie uważała siebie za artystkę, bardziej za rzemieślniczkę. Prawdopodobnie gdyby pisała wiersze, miałaby podobne podejście również w tej kwestii. Bez krwi, bez ducha, ale za to dytrochej jak spod linijki. Tym bardziej łatwo jej było szanować profesor Fikus, która nie była pobłażliwa i rozmarzona, jakie często potrafią być nauczycielki sztuki. Pandora zawsze uważała, że z talentem albo się rodzi, albo trzeba go wypracować w pocie czoła, a w tym drugim wypadku, na “wenę” i “duszę” przychodzi czas na samym końcu.
Uśmiechnęła się, gdy chłopak zrobił jej miejsce. Czyli jednak nie zrobiła na nim aż tak złego wrażenia! Z natury chyba ciągnęło ją do takich nieco wycofanych osób, które początkowo sprawiają wrażenie niemiłych lub wyniosłych. Wychodziła z założenia, że nikt nie chce tak naprawdę być samotny i często takie zachowanie jest wywołane traumami, wstydem lub strachem, przez co tym bardziej miała ochotę kogoś takiego bliżej poznać. Oczywiście zdobywanie takich relacji bywa trudne, chociażby dlatego, że Panda potrzebuje dużo kontaktu fizycznego, aby poczuć czyjąś psychiczną bliskość, więc często miewa chwile zwątpienia. Usiadła obok niego na parapecie, zadowolona ze zmniejszenia dystansu między nimi i poprawiła okulary palcem wskazującym. Mimo wszystko jego atrakcyjność trochę ją onieśmielała, więc nie patrzyła w jego stronę, zakładając, że jemu również ułatwi to komunikację.
- Znasz jakieś dobre miejsca w Anglii, które warto oglądać? - zapytała, przejmując koronę królowej smalltalku. - Poza lekcjami studenty mogą podróżować gdzie chcą.
Lubiła planować każdą chwilę, nienawidziła bezczynności. Poświęcała sporo czasu na naukę w nocy, a w dzień przychodził czas na rozwijanie nowych znajomości, na weekendy pozostawały jej dłuższe prace, których nie zdążyła zrobić w ciągu dni powszednich, powtórka materiału i… pozostały wolny czas chciała spożytkować na zwiedzanie. Miała nadzieję, że w wielu takich wycieczkach, będzie jej ktoś towarzyszył.
Powrót do góry Go down


Gabriel R. Swansea
Gabriel R. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 191 cm
C. szczególne : wydatne kości policzkowe
Galeony : 777
  Liczba postów : 348
https://www.czarodzieje.org/t17525-gabriel-robert-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17544-sheakespeare
https://www.czarodzieje.org/t17505-gabriel-swansea
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty16.09.19 15:33;

Gabriel po tylu latach nauki w szkole miał czasami problem z rozpoznaniem twarzy i połączeniu jej z odpowiednim nazwiskiem, nic więc dziwnego, że Pandora po jednym dniu nie rozpoznawała nauczycieli. Zdarzało mu się zapytać kim jest osoba, siedząca przy stole dla grona pedagogicznego - nie miał przyjemności uczęszczać na lekcje z każdym z nich, a przecież w inny sposób grzeczny Gabriel nie miał jak ich spotkać. Co do ludzi z którymi miał kontakt, zazwyczaj nie zapominał ich imion, czy spotkań. Jeżeli już się do kogoś odezwał i nawet przeprowadzał z nim rozmowę, to ta osoba mogła być pewna, że jej postać wyryje się w jego pamięci. To czy wywrze pozytywne czy negatywne wrażenie było inną sprawą.
- Nie ominąłem żadnej lekcji Działalności Artystycznej. - Odpowiedział szczerze na pytanie Pandory. Może i najchętniej pisał wiersze, ale to też była jakaś sztuka, prawda? Uwielbiał wyrażać siebie, w obojętnie jaki sposób. Nawet jeżeli mu coś nie wychodziło. Denerwował się wtedy strasznie, bo nieumiejętność pokazanie tego, co się czuję bardzo go irytowała, ale mimo wszystko nawet takie "buble" w pewien sposób reprezentowały go i jego przemyślenia. Kiedyś starał się pisać piosenki, nawet nieźle mu to szło, jednak nie umiał się przełamać, żeby jego prywatne spostrzeżenia i myśli ujrzały światło dzienne. Sam nie umiał zbyt dobrze komponować muzyki, a tłumaczenie komukolwiek no czym jest dany tekst, żeby ten mógł go wykonać przyprawiał go o dreszcze. Dlatego pozostał przy prostej poezji, która była jego ulubioną dziedziną.
- Mam nadzieję, że w tym roku będzie tak samo. Jestem dość wymagający co do nauczycieli tej dziedziny - starał się mówić dość wolno, żeby Pandora go zrozumiała. Był w końcu dość kulturalny, nawet jeżeli był też zamknięty w sobie. Dlatego też zrobił jej miejsce obok siebie, żeby przypadkiem nie stała zbyt długo. Nie lubił bliskości drugiego człowieka, ale nie był na tyle powalony, żeby bać się kogoś, kto siedzi obok. On po prostu nie przepadał za towarzystwem, nie wiązało się to z żadnymi traumami czy wstydem. Po prostu był introwertykiem, który od człowieka wolał książkę i atrament.
Przesunął się odrobinę, żeby szczuplutka Czeszka mogła się rozsiąść, po czym odwrócił się ciałem w jej stronę, kiedy ta zostawiła na tyle dużo miejsca. Może ona wolała na niego nie spoglądać, nie przeszkadzało mu to, on jednak nie potrafił podjąć jakiejkolwiek rozmowy bez patrzenia na swojego rozmówcę.
- Nie jestem jakimś podróżnikiem. Musisz koniecznie zobaczyć Hogsmeade, to dość blisko. Dolina Godryka też jest piękna, ale mam do niej osobisty sentyment, więc mogę nie być dobrym wyznacznikiem atrakcyjności. No i oczywiście Londyn, jako stolica. Edynburg też jest piękny, ale to Szkocja. - Wymienił kilka miast, które przyszły mu na myśl. Przygryzł wargę, kiedy myślał nad czymś więcej. Dużo zwiedzał, ale nie w celu samego zwiedzania - lubił poszukiwać inspiracji we wszystkim co możliwe.
- Jeżeli nie rozumiesz czegoś, co powiedziałem to mów. Nie często rozmawiam z ludźmi, których ojczystym językiem nie jest angielski. Chociaż Tobie nie idzie źle - uśmiechnął się lekko, żeby przypadkiem nie odebrała tego jako przeciwieństwa komplementu. Kto wie jak kobiety reagują na takie rzeczy.
- Do wioski może Cię zabrać ktoś z Hogwartu, chodzimy tam na weekendy od trzeciej klasy - pięknie Gabriel, zaproponuj obcej osobie, żeby znalazła sobie kogoś, kto ją zabierze. Tak jakbyś nie chodził do tej szkoły od dziewięciu lat i jakbyś nie znał drogi. Odetnij się od nowych znajomości, pewnie. On sam nawet nie zauważył jak ta jego ostatnia wypowiedź mogła brzmieć, więc nieszczególnie się przejął swoim nietaktem.

@Pandora J. Doux
Powrót do góry Go down


Pandora J. Doux
Pandora J. Doux

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 161
C. szczególne : Piegi, wyraźne kości policzkowe, błędy językowe i silny akcent
Galeony : 269
  Liczba postów : 260
https://www.czarodzieje.org/t17523-pandora-jarmila-doux#491657
https://www.czarodzieje.org/t17528-puszka-pandory#491717
https://www.czarodzieje.org/t17524-pandora-j-doux#491653
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty01.10.19 13:22;

Spodziewała się takiej odpowiedzi, chociaż często zdarzało się też tak, że osoby obdarzone talentem plastycznym nie lubiły zajęć artystycznych, bo wiązało się to w pewnym sensie z ograniczeniem ich kreatywności. Pandora osobiście lubiła dostawać konkretne zadania, rzadko tworzyła od tak, idąc za instynktem bądź kierując się emocjami. W pewnym sensie uważała nawet siebie za kreatywną, ale zdecydowanie nie bywała natchniona i zawsze zazdrościła artystom tego pochłonięcia przez sztukę.
- Ty dużo twarzy rysujesz czy też inne rzeczy jak pejzaż albo zwierzę? - zapytała, powstrzymując się od prośby, aby jej wizerunek też kiedyś uwiecznił. Nie było nic bardziej irytującego, niż ciągłe prośby ludzi, aby coś dla nich narysować. Nawet gdyby znali się lepiej, a nie dopiero co zdążyli wymienić ze sobą kilka słów, to wciąż lepiej cierpliwie poczekać aż rysownik sam zaproponuje coś takiego. Wyjrzała przez okno, mrużąc oczy, napawając się przyjemnym ciepłem promieni słonecznych na jej twarzy. Nie mogła się doczekać zmiany pory roku i festiwalu jej ulubionych kolorów.  Już teraz niektóre drzewa barwiły się na żółto czy czerwono, jednak daleko było jeszcze do efektu wyczekiwanego przez pannę Doux.
- Ja uwielbiam podróże - powiedziała, przelotnie patrząc chłopakowi w oczy - Ja mam nadzieję, że poznam tutaj osoby chętne do oglądania ze mną - dodała z wyraźną nadzieją w głosie - Bo ja nie chcę, żeby męczyć kogoś - dodała pośpiesznie, aby Gabriel nie zrozumiał tego jako próby wymuszenia na nim jakiejś deklaracji pomocy. Była przyzwyczajona do tego, że bez zastanowienia prosiła swoich przyjaciół o mniejsze czy większe przysługi, jednak tutaj, gdy codziennie będzie poznawała kogoś nowego, będzie musiała opanować swoje odruchy. Ciężko wymagać, aby ktoś kogo ledwo zna, poświęcał dla niej swój wolny czas i żeby każdy czuł się komfortowo z jej uściskami. Do tego potrzeba czasu, na szczęście Pandora była bardzo cierpliwa.
- Dziękuje Tobie - powiedziała z uśmiechem, ciesząc się z komplementu. - Ty mów śmiało, ja naprawdę dużo rozumiem. Trudne dla mnie jest tylko mówienie... i pisanie. - odpowiedziała, uświadamiając sobie, że w takim razie większość rzeczy sprawia jej trudność. Póki jednak ktoś nie mówił bardzo szybko lub nie miał wady wymowy, to nie miała większych problemów ze zrozumieniem go. Czasami sens słów docierał do niej z opóźnieniem, ale czasami każdy tak ma, nawet w rodzimym języku, prawda? - Ja się jeszcze będę uczyć - dodała ciszej, obiecując sobie, że od jutra wieczory spędzać będzie z podręcznikiem angielskiego w bibliotece.
- Ja myślałam, że Wy często macie wymiany - ze zdziwienia lekko przechyliła głowę na bok, próbując sobie przypomnieć sprawdzane wcześniej informacje  - Oh, pewnie Wy mieliście miejsca z dobrym angielskim - odkryła nagle, czując poniekąd wstyd za to, że w Czechach nie przykłada się tak wielkiej wagi do nauki języka obcego. Poprawiła się nieco wygodniej na parapecie, muskając palcami zimną ścianę budynku.
- Ja słyszałam o tej wiosce - zaczęła, przypominając sobie broszurkę informacyjną - Podobno imponuje bardziej od Pokątnej Ulicy
Powrót do góry Go down


Gabriel R. Swansea
Gabriel R. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 191 cm
C. szczególne : wydatne kości policzkowe
Galeony : 777
  Liczba postów : 348
https://www.czarodzieje.org/t17525-gabriel-robert-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17544-sheakespeare
https://www.czarodzieje.org/t17505-gabriel-swansea
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty21.10.19 9:14;

Gabriel wychodził z założenia, że każda możliwa okazja do uzewnętrznienia się jest dobra i porządny artysta w każdym zadaniu będzie umiał wyrazić siebie. Według niego nawet kreska postawiona inną ręką będzie się różniła, chociażby siłą z jaką pióro było przykładane do kartki. Uwielbiał ten stan, kiedy jedyne na co umiał zwrócić uwagę na pergamin przed nim, kiedy mógł nie jeść i nie pić, bo jedyne czego potrzebowała jego dusza, było tuż przed nim. Nie zliczyłby ile nocy nie przespał, rozmyślając o życiu i jego meandrach, jednocześnie próbując przelać to wszystko na papier. Chyba przez to zaczął też szkicować - o wiele łatwiej było się wyrazić w taki sposób niż słowami. Przynajmniej jemu. Dodatkowo w jego przypadku nie chodziło o perfekcję jak u większości jego kuzynostwa. Perfekcja nie istniała w jego przypadku i on to kochał. Uważał, że każda wada i mankament właśnie zbliża do tej prawdziwej perfekcji.
Wsłuchał się w jej głos, kiedy zadała mu pytanie. Musiał się długo zastanowić, bo sam nie wiedział. Rysował głównie to, co wpadło mu w oko.
- Wszystko, co ma jakąś wartość, którą chciałbym zachować na dłużej. - Co z tego wyniosła? Nie obchodziło go to chyba zbytnio, zwłaszcza, że powiedział wszystko co chciał. To, czy akurat postanowił uwiecznić czyjś grymas zamyślenia, wdzięczny uśmiech czy przemijanie ukazane poprzez spadające liście z drzewa - to już była inna kwestia. I tak się nawet otworzył przed dziewczyną, patrząc na to jaki był na co dzień.
- Wolę pisać wiersze. - Podzielił się z nią tym faktem, ale tylko dlatego, że dla większości osób był on czymś oczywistym, nie odczuwał potrzeby ukrywania wrażliwej strony siebie. Tak sam jak Elio kojarzony był z fotografią to Gab raczej ze stronnicami notatnika zapisanymi wąskim pismem.
Kiedy siedziała pod takim kątem, z twarzą zwróconą w stronę okna praktycznie nie mógł się powstrzymać przed narysowaniem tych promieni, które sprawiały, że jej skóra aż promieniała. Szybko zarysował podstawowe linie, które w późniejszych chwilach zamierzał poprawić. Spojrzał odrobinę nerwowo na swoją towarzyszkę, bo raczej rysowanie ludzi podczas rozmowy nie było normalne.
- Słońce odbiło Ci się od okularów i jakimś cudem miałaś tęczę na policzku. Nie mogłem się powstrzymać, jak chcesz mogę szybko skończyć ten rysunek i Ci go oddać - podrapał się po karku, bo serio nie wiedział dlaczego coś takiego zrobił. Powinien zapamiętać obraz i narysować go z pamięci, żeby dziewczyna nie poczuła się jakby był największym creepem na tej planecie.
- Nie martw się, na pewno ktoś pokaże Ci Anglię. Dużo studentów podróżuje w wolnych chwilach. - Uśmiechnął się do niej przyjaźnie, wyraźnie nie łapiąc aluzji o męczeniu i podróżach. Gabriel był jak typowy facet, do niego trzeba było mówić wprost i bez zbędnych utrudnień Poleciłby jej Elijaha, ale nie chciał obiecywać pomocy w czyimś imieniu, nawet jeżeli był pewny, że jego kuzyn z chęcią pokazałby Pandorze kilka ciekawych miejsc i prawdopodobnie nawet uwiecznił ją na zdjęciach.
Zaśmiał się cicho, kiedy Pandora przyznała, że większość rzeczy związanych z angielskim ją przerasta. Nie chciał, żeby to zabrzmiało niemiło, ale rudowłosa była po prostu urocza.
- Nie martw się, mówisz całkiem nieźle. Da się wszystko zrozumieć, a to najważniejsze. Nie wstydź się, nawet jak czasami palniesz jakąś gafę to mówisz w całkowicie obcym języku. Ja się nawet nie umiem przedstawić po czesku i jestem pewny, że reprezentuję pod tym względem całkowitą większość Hogwartu - no, ale się rozgadał. Praktycznie jak nie Gabriel, tylko jakaś jego kopia. Wynikało to głównie z tego, że nie lubił jak ludzie czuli się gorzej przez sprawy, w których nie byli idealni. Sam fakt że czeszka starała się i próbowała sprawiał, że powinna być pochwalona przez ogół i nie powinna odczuwać wstydu przez to, że coś jej nie wychodzi. Może i czasami był bucem, ale nie zamierzał nikogo zawstydzać przez rzeczy na które nie całkiem mieli wpływ.
- Często mamy wymiany, ale nieczęsto rozmawiam z obcymi ludźmi. Wolę siedzieć cicho z boku, kiedy moi kuzyni przejmują pałeczkę. Teraz wyszło, że jesteśmy osobno, a Elaine długo mi mówiła, że muszę być dla was miły i nie mogę "być tym cichym sobą" jak będziecie potrzebować pomocy. - Wzruszył ramionami. Może Ela powiedziała coś innego, ale o podobnym wydźwięku. Nigdy nie próbowałaby zmieniać Gaba, ale chciała, żeby przyjezdnym było jak najlepiej, a on nie zamierzał jej zawieść. - I tak jak mówiłem, twój angielski jest w porządku. - Uśmiechnął się jeszcze raz i przesunął swój wzrok na korytarz, na którym panowała aż dziwna cisza. Pomiędzy nim a Pandorą też na chwilę pojawiła się taka cisza, która została na szczęście dość szybko przerwana. Czuł się odrobinę niekomfortowo, kiedy dziewczyna siedziała tak blisko, a oni milczeli.
- Kwestia gustu. Dla mnie Pokątna jest bardziej Magiczna, ale Hogsmeade też coś w sobie ma. - Chyba nie umiał wybrać które miejsce woli. W obydwóch zostawił coś z siebie, obydwa go inspirowały, więc nie miał zamiaru w tej chwili decydować. Zwłaszcza, że i ulica, i wioska były kompletnie innymi rzeczami i ciężko było je porównywać. Do Hogs Gabriel wolał chodzić późnym wieczorem, kiedy nie było w nim zbyt wiele ludzi, a w barze można było usiąść gdzieś w kącie, nie bojąc się o ścisk. Chyba właśnie wieczór i wczesny ranek polecałby obcym na spacer ścieżką do wioski. Nigdy się do niej nie teleportował, uważał to za rzecz zbędną i ujmującą uroku.
Powrót do góry Go down


Pandora J. Doux
Pandora J. Doux

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 161
C. szczególne : Piegi, wyraźne kości policzkowe, błędy językowe i silny akcent
Galeony : 269
  Liczba postów : 260
https://www.czarodzieje.org/t17523-pandora-jarmila-doux#491657
https://www.czarodzieje.org/t17528-puszka-pandory#491717
https://www.czarodzieje.org/t17524-pandora-j-doux#491653
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty03.11.19 15:45;

Zamyśliła się na chwilę nad słowami chłopaka. Wartość, którą warto zachować? Czy ona też nieświadomie właśnie w ten sposób decydowała co powinna uwiecznić na rysunku? Na pewno najbardziej kierowała się uczuciem, które wywoływało dane miejsce, przedmiot lub osoba, jednak rzadko poświęcała czas na rysowanie dla przyjemności. Zdecydowanie częściej w jej wykonaniu można było zobaczyć jakieś szkice z zajęć, które ułatwiać miały zrozumienie danego zagadnienia. Czasami rysowała portrety z pamięci, które bardziej przypominały komiksowe karykatury, niż fotografię, jednak nawet to miało praktyczne zastosowanie, ponieważ wykonywała je w pamiętniku, podpisując imieniem i nazwiskiem, aby łatwiej jej było zapamiętać nowe osoby.
Uniosła delikatnie brwi, słysząc o tym, że chłopak pisze wiersze. Nie znała za wiele osób zainteresowanych poezją i zawsze wydawało jej się to takie... wrażliwe. Zrozumieć co autor miał na myśli, co czuł, co chciał przekazać - to wszystko było niezwykle trudne, gdy nie zostało wyrażone wprost.
- Jakie to uczucie? Napisać wiersz - zapytała cicho, jakby zawstydzona własnej ciekawości? - Czy to jak oddychanie czy jak układanie zagadki? - dopytała, nie będąc pewną czy wypowiedziane przez nią słowa mają jakikolwiek sens poza jej własną głową. Nie potrafiła sobie wyobrazić jak to jest pisać zupełnie innym szykiem zdania, niekiedy w ogóle ich nie tworząc, a jedynie rozrzucając pojedyncze słowa, które dopiero przeczytane w całości okazują się do siebie pasować. Czy dla poetów było to tak naturalne ujęcie myśli, że przychodziło im niczym czynność potrzebna do życia? A może głowili się nad każdym słowem, kreśląc wielokrotnie i wyszukując pasujących do siebie elementów? Jakim artystą był Gabriel?
Zerknęła na niego zawstydzona, przez to, że uznał ją za posiadającą "wartość" godną uwiecznienia. Uśmiechnęła się, po czym spróbowała wrócić do poprzedniej pozycji, umożliwiając mu dalsze rysowanie na żywo. - To by było dużo miłe - odpowiedziała mu, ciesząc się, że już z pierwszego dnia zajęć będzie miała jakąś pamiątkę.
Gabriel wydawał jej się naprawdę miłą osobą. Systematycznie uspokajał ją, wyczuwając jej zmartwienie, przez co pomyślała, że musi być naprawdę dobrym wsparciem dla swoich najbliższych. Jednocześnie zauważyła, że stara się nie rzucać żadnych propozycji wykraczających poza ich kilkunastominutową rozmowę. Nie lubił się angażować czy to z nią coś było nie tak, co go zniechęcało?
- Elaine? - powtórzyła za nim, ożywiając się i ponownie przenosząc na niego wzrok. - Oh, ja ją poznałam wczoraj. I Ejże też. To Twoi kuzyni? - dopytała się, nie kryjąc zdziwienia. Nie potrafiła dostrzec żądnego podobieństwa, ale... może to przez kontrast z ogromnym podobieństwem bliźniaków? - I zobacz, Ty się jej posłuchałeś i mnie pomogłeś - dodała z ciepłym uśmiechem, poprawiając zaplątany w okulary kosmyk. Pomyślała, że zawdzięcza Elaine już dwie przyjemne rozmowy w ciągu dwóch dni. Zamyśliła się na chwilę, zakreślając palcem malutki wzór uśmiechu na szybie, po czym zerknęła na zegarek.
- Może my już idziemy? - spytała zaniepokojona, przenosząc wzrok na chłopaka. Zależało jej na tym, aby być na miejscu jednak chwilę wcześniej i zapoznać się - przynajmniej wizualnie - z obecnymi.
Powrót do góry Go down


Gabriel R. Swansea
Gabriel R. Swansea

Absolwent Ravenclawu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 191 cm
C. szczególne : wydatne kości policzkowe
Galeony : 777
  Liczba postów : 348
https://www.czarodzieje.org/t17525-gabriel-robert-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17544-sheakespeare
https://www.czarodzieje.org/t17505-gabriel-swansea
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty02.12.19 11:59;

Jakie to uczucie napisać wiersz? Ciężko było mu odpowiedzieć na to pytanie, bo to nie była jakaś stała, która mogłaby być wyznaczona odgórnie. To pytanie dla Gabriela było tak dziwne, jak gdyby dziewczyna zapytała się go jak odczuwa podstawowe potrzeby. Dopiero kiedy doprecyzowała mógł się zamyślić nad odpowiedzią, która by była w jakimś sensie prawdziwa, a jakimś nie. Charakteryzowanie uczuć i rzeczy abstrakcyjnych nigdy nie należało do najłatwiejszych.
- Jak przelewanie kawałka duszy na papier. To nie jest tak, że chodzę i myślę "muszę napisać wiersz, co by tutaj, o, może o oczach tamtej kobiety"... Tak jak ludzie wpadają w zachwyt na widok zachodzącego słońca i muszą zrobić zdjęcie albo chociaż się pozachwycać, mi wpadają do głowy słowa. To dziwne, ale tak mam... - Nigdy się tego nie uczył, a jego wiersze to była po prostu część... jego. Tego, co w tym momencie czuł, tego co by chciał przekazać światu, nie występując przed szereg. Na kartkach mógł być kim chciał, nie musiał się przed nikim tłumaczyć. Czasami wiersze powstawały kilka minut, czasami kreślił pół notatnika i nie umiał napisać niczego co mogłoby go zadowolić. Ciężkie życie artysty...
Wartością wartą uwiecznienia w Pandorze była gra świateł, która pojawiła się na jej twarzy, kiedy słońce odbiło się przez jej okulary. Urodę miała dość nietypową jak na wyspy brytyjskie, do tego wyglądała absolutnie uroczo. Chłopak uważał, że jest bardzo mało "nieciekawych" osób, jeżeli w ogóle takie istniały. Każdy człowiek coś w sobie skrywał i niekiedy było to widoczne na pierwszy rzut oka, a czasami trzeba było się postarać, żeby to odkryć. On starał się nikogo nie skreślać, tylko szukać rzeczy, które czyniły człowieka tym, kim był. Tylko ludzie, którzy mieli zły wpływ na jego rodzinę byli u niego skreśleni. Nawet jeżeli dotyczyło to Cassiusa.
Gabriel nie lubił się angażować w nowe relacje, więc nie było w tym nic dziwnego, że nie proponuje Pandzie jakichś towarzyskich wypraw. Mógł być dla niej miły i w ogóle, ale ograniczało się to tylko do tego momentu. Później może się do niej uśmiechnie na korytarzu, albo odpowie na "cześć" rzucone na lekcji. Nie był typem człowieka, który z każdym zawiera nic nie znaczące relacje.
Wydarł rysunek ze szkicownika i wcisnął go Pandzie w rękę, po czym na wspomnienie bliźniaków jego oczy rozbłysły.
- Tak, Elaine i Elijah. Kuzyni, ale traktuję ich bardziej jak rodzeństwo. Szczególnie Eliję, między nami jest jedynie kilka miesięcy różnicy... - Na jego ustach pojawił się wątły uśmiech, jak zawsze kiedy mówił o kapitanie Krukońskiej drużyny. Uśmiechnął się do Pandory na jej kolejne słowa, po czym zaczął rozmyślać, czy Iskierka zrobiła to celowo - bardziej dla jego dobra niż przyjezdnych.
- Faktycznie, późno już. Chodź, zaprowadzę Cię. - Odpowiedział i pozbierał swoje rzeczy do torby, po czym szybkim krokiem ruszył w stronę kuchni, starając się nie zgubić nowej znajomej z Souhvězdí.

//ztx2 amen.
Powrót do góry Go down


Perpetua Whitehorn
Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 45
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 552
  Liczba postów : 1570
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty28.02.20 22:41;

Z ogromnym sentymentem krążyła po opustoszałych jeszcze korytarzach Hogwartu. Od kilku godzin. Ot tak, bez konkretnego celu. Oglądając każde piętro i każdy zakamarek, wspominając swoje szkolne czasy... Które, hej, niebagatela, były ponad 20 lat temu! Uświadomiwszy sobie tę myśl, Perpetua aż przystanęła, uśmiechając się do siebie pod nosem. Jak ten czas leci! Niesamowite, bo czuła się, jakby dopiero co wczoraj przechodziła tym samym korytarzem. Była niewiele niższa niż teraz - i już wtedy chodziła o lasce. Czy naprawdę tak wiele lat minęło? Życie lubi zataczać koła.
Z nostalgicznym uśmieszkiem tańczącym na bordowych ustach, pogładziła w zamyśleniu głowę jednorożca, zdobiącą jej trzecią nogę. To tym korytarzem przemykała wieczorami ze swoimi przyjaciółkami, żeby wykraść się potem na błonia. Nigdy za nimi nie nadążała - ale też nigdy nie wykradały się bez niej. Ganianie się wśród mgieł niezwykle pobudzało nastoletnią wyobraźnię dziewczynek. Zwłaszcza, kiedy zapuszczały się na skraj Zakazanego Lasu - Pet nawet po tylu latach, była niemal pewna, że ich wieczorne pląsy ktoś zawsze obserwował. Obstawiałaby Centaury - w końcu nic nigdy ich nie zaatakowało.
Wpadła jej do głowy nieoczekiwana myśl. Typowa jednak dla złotowłosej: A może by tak to kiedyś powtórzyć? Może tym razem nie będzie widzieć tylko cieni między drzewami?
Potrząsnęła głową, rozsypując złociste pukle na futrzanym kożuchu, przykrywającym drobne ramiona. Głupota. Była teraz nauczycielką! Musiała dawać dobry przykład uczniom! Ale jednak... Intrygująca myśl już zagnieździła się pod jej czaszką. Pomarzyć zawsze można. Marzenia to jeszcze nie plany. Jeszcze nie.
Nostalgiczny uśmieszek przeszedł ewolucję w figlarny, pełny uśmiech sięgający roześmianych oczu. Perpetua przystanęła przy jednym z okien, nieświadomie miętosząc w - wyjątkowo nieodzianych - dłoniach rąbek swojej ciemnozielonej sukienki. Kreacja była prosta, ale przyjemnie otulająca kibić - zupełnie inna, aniżeli rozległe, żółto-zielone szaty uzdrowicielki.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 39
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1309
  Liczba postów : 2287
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty29.02.20 23:19;

....Zapatrzony w kolejne stronice dość obszernej książki czytał ją przechadzając się po szkolnym korytarzu. Powrót z lekcji lub innych zajęć zawsze umilał sobie coraz to nowym rozdziałem, coraz to bardziej aktualnych książek, o których informowała go szkolna bibliotekarka. Jeśli chodziło o lektury to nie było szans, aby miał odpuścić nadrabianie każdej dostępnej wiedzy, szczególnie tej opiewającej o jego zakres obowiązków – w jego mniemaniu nie było nic lepszego niż samo-doszkalanie się. Zawsze w tym wszystkich utwierdzał, szczególnie tych którzy spotykali go w sytuacji dokańczania rozdziału i odpowiedzi dopiero wtedy, gdy doczyta ostatnie słowo.
....Polizał z lekka kciuk, aby łatwiej było mu przerzucić kolejną stronę. Nigdy nie nauczy się, jeśli chodzi o tę kwestię, że mógłby to robić po prostu skinieniem palca, ale przyzwyczajenia mają to do siebie, że nie przemijają tak łatwo. Jasne oczy w ciszy wertowały następne linijki i akapity, chłonąc z całą intensywnością to co miały do przekazania. Nie dało się go od tego oderwać poza krótkim dzień dobry odpowiadanym mijanym, pojedynczym uczniom.
....I wtedy do jego uszu dobiegł dźwięk. Był na tyle charakterystyczny, że pokusił się o stwierdzenie, że ktoś zwinął mu z gabinetu czarną, hebanową podporę w jego gorszych dniach, okutą mosiądzem nadającym jej piękna. Ale nie, nie było to możliwe. Była skrzętnie ukryta w jego prywatnym pomieszczeniu, do którego nie miał dostępu nikt, nawet jeśli przebije się przez wejście do gabinetu.
....Uniósł wzrok w celu namierzenia źródła tego odgłosu i nie musiał szukać długo. Na pustym korytarzu znajdowała się wyłącznie jedna osoba, dość osobliwa i na pewno mu nieznana, a przynajmniej tak myślał na pierwszy rzut oka. Mimowolnie podniósł rękę w kierunku swojego torsu i delikatnie się po nim podrapał, bowiem z niewiadomych przyczyn po cichu dawały mu o sobie znać demony jego przeszłości.
....Zmrużył delikatnie oczy chcąc przyjrzeć się jej uważnie, z racji dzielącej ich odległości szkolnego korytarza. Przechylił przy tym całkowicie niekontrolowanie głowę, a kiedy zorientował się kto przed nim stoi miał wrażenie, że serce przestało mu bić. Bum. Książka wypadła mu z rąk, a on przyglądał się stojącej przed nim kobiecie jak duchowi, który nawiedził go z bliżej nieokreślonego powodu. Marzył o tym, aby uszczypnąć się i obudzić ze snu, który właśnie się rozpoczynał, ale niestety się nie udało. Nie mógł już zawrócić, zbyt ostentacyjnie określił swoje położenie. Serce mu przyspieszyło. Bum, bumbum.

....Otworzył jedno oko, później drugie, ale nie był w stanie zbyt długo obserwować otaczającego go świata. Czuł okropny ból, co prawda mniejszy niż ten jeszcze z wyimaginowanej chwili temu, ale wciąż zabójczo męczący. Rozmazany obraz pogrążony w bieli i ludzie siedzący wokół niego, ochoczo i energicznie rozmawiający o czymś co do niego nie docierało.

....Czuł, że oddycha mu się coraz gorzej. Uczucie niepokoju wlewało się w jego ciało kaskada po kaskadzie, a jego umysł zaczynał pogrążać się w niemej panice. O nie, o nie nie nie nie.

....Wolał, żeby go dobili. Nie mógł patrzeć na swoje porozrywane ciało, które przypominało mu o swoim istnieniu za każdym razem, kiedy próbował się ruszyć. Gdyby dali mu do ręki różdżkę, to w tym momencie wbiłby ją w sobie w serce bez żadnego skrupułu. Byleby nie musiał już dłużej cierpieć. Grymas na jego twarzy jednoznacznie wskazywał na to, że miał dosyć wszystkiego i wszystkich, a bynajmniej nie pomagał w tym wszystkim fakt jej obecności. Tego…wymuszonego współczucia, mówienia że będzie dobrze. Nie będzie.

....Nie mógł złapać tchu. Jego ciało powoli rozpalało się nie do zniesienia, powodując coraz gorszy ból. Starał się być silny, nie dać się przejmującemu jego blizny bólowi, tak paraliżującemu i silnemu, niepodatnemu na żadne przeciwśrodki. Patrzył jednak wytrwale na jeden punkt, punkt stojący niedaleko niego. To jej wina. To wszystko jej wina.
....Powrót wspomnień tak prawdziwy, że aż bolesny.
Powrót do góry Go down


Perpetua Whitehorn
Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 45
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 552
  Liczba postów : 1570
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty01.03.20 1:40;

Aż podskoczyła, kiedy ze snucia plan... marzeń, wyrwał ją zadziwiająco głośny dźwięk z dalszej części korytarza. Gwałtownie odwróciła się w stronę hałasu, odciągając wzrok od widoku za oknem. Pierwsze co dostrzegła to niewiarygodnie wysoki - nawet jak na jej standardy - mężczyzna, drugie - książka na podłodze. Właściwie odruchowo ruszyła w stronę czarnowłosego, z zamiarem pomocy, i przywitania się - oczywiście. Na ucznia zdecydowanie nie wyglądał, więc musiał być jej kolegą po fachu! Więc wypada się zapoznać, zwłaszcza, jeśli sama dołączyła do grona nauczycielskiego w środku roku szkolnego, prawda?
- Dzień dobry! - przywitała się nieco zbyt szybko, skracając dystans energicznymi, drobnymi kroczkami, wprawiającymi w ruch rozsypane po ramionach, złote włosy. Olśniewający uśmiech wykwitł na jej czerwonych ustach - zaczął jednak błyskawicznie blednąć, kiedy Perpetua dostrzegła w końcu wyraz twarzy mężczyzny.
Tak na pewno nie wygląda nawet delikatnie zaskoczony facet. Tak wygląda śmiertelnie przerażony facet.
Nawet się nie spostrzegła, kiedy z marszu przeszła w bieg i w jednej chwili stała już u boku Voralberga.
Przez głowę przelał jej się cały potok potencjalnych scenariuszy - zawał, udar... Bezceremonialnie wręcz chwyciła mężczyznę za rękę, fachowo sprawdzając puls. Somnium? Na Merlina, oby nie! Gdyby nie fakt, że Whitehorn połowę swojego życia spędziła w Mungu, zapewne sama by wpadła w panikę. Wystarczyło jedynie stanąć obok szatyna, a jego aura bólu i przerażenia wyciągała swoje macki. Empatia Pet wychodziła zdecydowanie poza ramy emocjonalne.
- Oddychaj, inaczej zemdlejesz. Głębokie wdechy! - Zajrzała w twarz sparaliżowanego mężczyzny... I dostrzegła jego oczy. Prawie białe. Takich oczu się nie zapomina, nigdy. Zwłaszcza, kiedy widziało się zmasakrowanego nastolatka z takimi oczami - z identycznym wyrazem jak teraz. Zwłaszcza, jeśli się tego nastolatka doglądało się dzień w dzień, noc w noc. W straszne, pełne niepewności i grozy dnie i noce w Szpitalu św. Munga.
Przez krótki moment gardło ścisnęło jej się ze wzruszenia. Urósł, wydoroślał, żył.
- Alexander! - Imię nastolatka, teraz już mężczyzny, wyszło niemal bezwiednie z jej ust, pomijając wszelkie konwenanse i wymiany uprzejmości, czy tytułów. Voralberg był jednym z tych pacjentów, których pamięta się całe życie - zwłaszcza, jeśli na takim przypadku opierała się cała późniejsza kariera. A Whitehorn nie zapomina.
- Rwie Cię blizna? Oddychaj - Pamiętała wszystko, każdy szczegół i diagnozę Voralberga. Wielka, głęboka rana, od prawego biodra aż po lewy obojczyk. Dyskusje z uzdrowicielami, czy chłopak w ogóle przeżyje. Robiła wszystko i więcej, żeby jednak tak.
Starała się jakoś wesprzeć dużo wyższego od siebie mężczyznę i podciągnąć go do okna. Jeśli uda jej się znaleźć dla niego oparcie, będzie mogła sięgnąć po różdżkę.
Jak na jej oko wyglądało to jak klasyczny przypadek stresu pourazowego. Złotowłosa nie sądziła jednak, że to ona była czynnikiem wywołującym flashback u nauczyciela zaklęć. Bo skąd mogła wiedzieć? W tych bolesnych chwilach zawsze była obok - z ukojeniem dla jego cierpienia. Bo choć była jedynie praktykantką na studiach, po Bitwie o Hogwart każdy, dobrze zapowiadający się magomedyk był na wagę złota. A Perpetua spędzała więcej czasu na dyżurach niż pełnoprawni uzdrowiciele.
- Będzie dobrze - dodała jeszcze, niczym zaklęcie.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 39
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1309
  Liczba postów : 2287
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty02.03.20 21:42;

....Musiał być silny. Nie był to pierwszy raz, kiedy ten ból dawał mu o sobie znać, jednakże już od dobrych kilku tygodni mięśnie nie rozdzierały go aż tak bardzo. Starał się utrzymać na nogach i powstrzymać uciekającą gdzieś bardzo daleko świadomość i choć przechodził to już wielokrotnie, to jednak tym razem było to dużo gorsze uczucie. Sam nie wiedział czy chciał uspokoić swój oddech, czy go przyspieszyć, pewne natomiast było, że wkrótce dostanie hiperwentylacji jeśli go choć trochę nie zwolni. Serce waliło mu jak młotem, a uczucie rozrywających się mięśni zginało jego ciało w przód, nie pozwalając mu na powrót się wyprostować. Cierpiał jednak w ciszy. Nie dało się usłyszeć żadnego krzyku, czy jęku, a choć jego twarz wykrzywiał niekontrolowany grymas to nie wyglądał aż tak źle jak można byłoby się spodziewać. Alexander.

....Nie mógł już na nią patrzeć. Siedziała przy nim od rana do wieczora, a jeśli nie mogła siedzieć obok niego tak długo, to pojawiała się co najmniej kilka razy sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. Czy żyje. Chciałby przyglądać się jej najbardziej nienawistnym wzrokiem na świecie, ale chłodna powaga wydawała mu się być bardziej adekwatna do ambiwalentnego stosunku do jej osoby. Perpetua Whitehorn. Cholerna stażystka w Mungu, jedna z tych „Z powołaniem”. Taka miła, taka niewymuszenie sympatyczna. Bardzo grzeczna i kiedy trzeba uśmiechnięta. Wolałby trafić na kogoś, kto miałby go gdzieś i pozwolił mu cierpieć w samotności.

....Teraz też tak na nią patrzył. Wytrwale, zdystansowanie i beznamiętnie. Jego twarz wyglądała, jakby miał z bólu zacząć zwracać swój niedawny posiłek. Sam nie wiedział, czy nagłe szarpnięcie jego ciała było spowodowane bólem czy dotykiem jej dłoni na jego nadgarstku, ale był przekonany w stu procentach, że chciał go od niej zabrać, wyrwać się, odejść. Niech go nie dotyka.
....- P-p-puść…m-nie. – wycedził przez zęby. Pot lał mu się po czole, a jego źrenice zaczynały przykrywać jasne tęczówki. Wyglądał jak narkoman na typowym syndromie odstawiennym, który zaraz strzeli jej z powodu braku narkotyku. Jego nogi zaczynały mu odmawiać posłuszeństwa, omdlewać, sprowadzać go do parteru i nawet największe chęci Perpetuy nie mogły równać się fizyce ważącego prawie sto kilo ciała. Upadł pod ścianą, starając się zamortyzować o nią swój upadek, ale w ostateczności nie był to chyba jeden z najlepszych pomysłów. Szalonym z bólu wzrokiem rozejrzał się po korytarzu, ale nie dostrzegł nikogo, kto mógłby zauważyć ten… wypadek. I całe szczęście.
....Złapał się za klatkę piersiową, próbując wbić w siebie jakiekolwiek lecznicze zaklęcia, ale jego skupienie ocierało się obecnie o niedowład, więc żadne z nich nie wyszło. Musiał to przetrwać, tak jak zawsze to robił. Spojrzał na przeciwległą ścianę wbijając w nią swój wzrok. Byleby nie odpłynąć.
Powrót do góry Go down


Perpetua Whitehorn
Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 45
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 552
  Liczba postów : 1570
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty11.03.20 23:51;

Czuła jak ze sobą walczy - ale też jak słabnie z sekundy na sekundę. Choć starała się podtrzymać Voralberga, była zwyczajnie zbyt drobna - różnica wzrostu wynosiła niemalże 40 centymetrów, to naprawdę niebagatelna liczba. Jedyne co udało jej się osiągnąć, to niepozwolenie Alexowi na runięcie niczym słup na marmurową podłogę. Mężczyzna przechylił się w stronę ściany i zjechał po niej aż do parteru. A Perpetua razem z nim, asekurując, by przypadkiem nie osunął się na którąś ze stron. Gdyby nie to, że ponad połowę swojego życia przepracowała w szpitalu i widziała gorsze przypadki, zapewne by wpadła w panikę. Zwłaszcza widząc jego oczy. Zupełnie takie same jak w tamtych dniach. Obserwowała jego pulsujące źrenice, niemal przysłaniające białe tęczówki. To był doprawdy przerażający napad lękowy - niemal książkowy jednak, w czym upewnił Whitehorn oddech Voralberga. I jednocześnie głęboko zaniepokoił - o wiele bardziej niż wędrująca w kierunku klatki piersiowej dłoń Alexandra. Oczywistym faktem dla Pet było sięganie do "źródła bólu", choć szczerze wątpiła, żeby to źródło w ogóle wychodziło poza obręb umysłu szatyna. Blizny po czarnomagicznych klątwach zawsze zostają - ale najgłębsze tworzą się właśnie w duszy, nie na ciele.
- Oddychaj - głos miała zaskakująco twardy, wręcz rzeczowy. Doświadczenie nauczyło ją, że w takich przypadkach rozckliwianie się nad poszkodowanym nie miało żadnego sensu - a nawet pogarszało sprawę. Tak jak z dziećmi - jeśli tylko coś się stanie, na Merlina, nie panikuj razem z pięciolatkiem, bo oboje skończycie z napadem histerii.
Tym też różniła się od starej, przejmującej się wszystkim Pet. W obliczu jakiegokolwiek zagrożenia, nie marnowała energii na ckliwe rozmowy.
Walcząc z połami swojej sukni i dosłownie skamieniałym ciałem Voralberga - nadludzkim niemal wysiłkiem, przesunęła mężczyznę tak, by oparł tył głowy o jej ramię. Jedną ręką zasłoniła mu usta dłonią, tworząc koszyczek. Klasyczne zapobieganie hiperwentylacji.
- A teraz oddychaj ze mną - poleciła głośno, przyciskając go do swojego ramienia i samej biorąc kilka powolnych, głębokich wdechów. - Oddychaj, albo zaraz zemdlejesz. - Krótkie, zwięzłe polecenia. Nie mogła zrobić nic więcej, nie miała przy sobie swoich eliksirów przeciwbólowych, a żadne zaklęcie nie uśmierzyłoby ataku Alexa w tej chwili. Anapneo było bezcelowe, Levatur Dolor jeszcze bardziej - wyciągnęła więc z laski swą różdżkę, by szybkim ruchem nadgarstka otworzyć najbliższe okna. Musieli to po prostu przeczekać - a Voralberg miał jedno zadanie.
O d d y c h a ć.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 39
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1309
  Liczba postów : 2287
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty16.03.20 0:01;

....Patrzył jej głęboko w oczy. Jego spojrzenie było w tym momencie jednocześnie bardzo przeszywające i nieobecne i nie można było jednoznacznie stwierdzić, czy przygląda się jej, czy raczej powoli odpływa w przeszywającej bólem agonii. Jego jasne tęczówki zasłonięte głębią czerni źrenic z każdą kolejną sekundą zdawały się zanikać, choć bywały momenty, kiedy jego umysł krzyczał „nie mdlej!”, a on zdawał wybudzać się z transu. Był głuchy na jej komendy i nie była to nawet kwestia żadnej złośliwości – był tak skupiony na próbie ogarnięcia rzeczywistości, że zwyczajnie jej głos docierał do niego jakby był pod wodą. Był niewyraźny i dziwnie rozmazany, choć gdzieś podświadomie wiedział że z pewnością mówi do niego, aby nie odpływał.
....Wciąż trzymał się dłonią za materiał ciemnego ubrania, próbując wydrzeć z siebie to co działo się właśnie z jego organizmem. Był bliski pozbycia się go i rozdrapania swojego ciała, ale skutecznie się przed tym powstrzymywał. Lata praktyki. Zaciśnięte mocno zęby i poruszające się mięśnie żuchwy jednoznacznie dawały sygnał jak bardzo się denerwował całą tą sytuacją i jak bardzo cierpiał. Czy można było mu w tym momencie współczuć? Raczej by tego nie oczekiwał. Ba! Wolał, aby nikt nie widział chwil jego słabości, które zwykle przeżywał w odosobnieniu. Pech chciał, że Perpetua całą swoją osobą przypominała mu ten cały ból i cierpienie jakiego doznał bagatela dwadzieścia lat temu.
....Nie mogła jednak spodziewać się, że zbliżenie jej dłoni do jego twarzy wywoła reakcję paniki jeszcze gorszą niż sam atak. Nie dotykaj, nie dotykaj, nie… na nic zdawała się asekuracja jej ramienia, kiedy zaczął wyrywać się przed jej ręką, zupełnie jakby miała przyłożyć mu do twarzy rozgrzany pogrzebacz. Strach ogarnął całe jego ciało, a zamiast polepszyć całą sytuację jeszcze ją pogorszyła. Nienawidził dotyku, nikogo i niczego, wszelki kontakt fizyczny był dla niego męką, a już szczególnie z rąk osoby, która była dla niego prawie obca zważywszy na dwie dekady bez kontaktu. Odsunął się od niej, korzystając z tego, że był pod ścianą, ale w istocie było to tak impulsywne i prowadzone adrenaliną, że nawet nie wiedział, kiedy zaczęła dzielić ich jakaś odległość.
....Jego ciało jednak powoli zaczynało mu odmawiać posłuszeństwa, to było dla niego zbyt wiele. Czuł jak jego głowa zaczyna płonąć, a obraz zamazywać jeszcze bardziej niż przed chwilą i mimo szczerych chęci i prób walki z własnym umysłem wkrótce bezwładnie zaczął opadać na chłodną posadzkę w pełni tracąc świadomość. Nie miał pojęcia ile czasu minęło zanim na powrót się ocknął, ale wystarczyło mu kilka sekund, żeby zorientować się co się stało – nawet szybciej niż inne okoliczności tego zdarzenia. Mrugnął kilka razy, padając na plecy – jakkolwiek leżał – starając się rozeznać w sytuacji – korytarz, chłód i panna Whitehorn. No tak.
....Nadal czuł jak wszystko go boli, ale najgorszy moment minął – jego organizm szybko zdecydował za niego, że lepiej aby przeżył to wszystko w nieświadomości. Nawet na nią nie patrzył. Póki co starał się uspokoić i zorientować we wszystkim, odzyskać w pełni świadomość. Patrzył w hogwardzki sufit, oddychając już dość spokojnie i złapał się dłonią za swoją klatkę piersiową, jakby sprawdzał czy wszystko ma na miejscu. Nie miał siły się podnieść, musiał poleżeć.
....- Wody. – wycharczał czując pustynię w swoim gardle, ale zanim zdążyła zareagować, jego ręka przesunęła się nad jego twarz, aby już po chwili wylać z siebie połacie wody wprost wprost na nią, a tym samym do jego ust. O tak, tego właśnie teraz potrzebował. Zwrócił twarz w jej stronę – zmęczone spojrzenie jednoznacznie wskazywało na to, że miał dosyć.
....Proszę, nawet tego komentuj. - co jak co, ale znał ją mimo wszystko aż za dobrze.
Powrót do góry Go down


Perpetua Whitehorn
Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 45
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 552
  Liczba postów : 1570
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty26.03.20 17:28;

To dopiero była walka.
Perpetua w życiu by nie sądziła, że człowiek tak sparaliżowany bólem - bo to ewidentnie był wielki ból, który obezwładniał niemal dwumetrowe ciało Voralberga - może aż tak walczyć o utrzymanie dystansu. Z niemałym zaskoczeniem, jeszcze przez chwilę próbowała mężczyznę utrzymać w miejscu, zwyczajnie obawiając się, że to jakiś napad i zrobi sobie jeszcze większą krzywdę. Czuła się jednak tak, jakby próbowała w dłoniach utrzymać świeżo wyłowioną z wody rybę, która zachowuje spokój, tylko po to, żeby szarpnąć się w odpowiednim momencie. Tak jak zrobił to właśnie Alexander.
Chcąc nie chcąc, musiała odpuścić, chociaż miliony myśli przemknęły przez głowę Whitehorn, kiedy Voralberg tak zapamiętale podjął walkę o wolność. Bądź co bądź, nawet nie miała tyle siły, żeby go przytrzymać. Mogła jedynie patrzeć jak niemal odpełza od niej - choć wcześniej ledwo się ruszał! Tym razem nie próbowała robić nic, po prostu patrzyła. Patrzyła jak opiera się o ścianę i... odlatuje.
No i stracił tą przytomność.
Kobieta zamrugała, wyraźnie skołowana tym, co tu się właśnie wydarzyło. Wpatrywała się niemal pytającym spojrzeniem w twarz swojego kolegi po fachu, i gdyby to było możliwe, nad jej złotą głową zawisłyby trzy wielkie znaki zapytania. Co to, do jasnej cholery, w ogóle miało być. Jeszcze przez chwilę starała się poukładać w głowie to czego właśnie była świadkiem. Alexander miewał takie napady paniki? Ciekawe w jakiej częstotliwości, czy to może był jednorazowy przypadek... To były jednak tylko domysły i nie mogła nic brać za pewnik.
Zaskakująco ciężkie dla niej okazało się podniesienie z podłogi. Widocznie w tym wszystkim musiała nieco nadwyrężyć swoją prawą nogę, która teraz wysyłała bolesne impulsy, aż do głowy. Kobieta, wygładziwszy swoją sukienkę, rozejrzała się po korytarzu.
Na szczęście nie było tu żywej duszy.
Mimo dyskomfortu z powodu chromej nogi, złotowłosa zbliżyła się do Voralberga - dalej ewidentnie nieprzytomnego. Przewróciła go do pozycji bocznej bezpiecznej. Mężczyzna przelewał jej się między rękami - ale przynajmniej z jego ciała uleciało całe napięcie. Mogła mieć jedynie nadzieję, że ból, który widziała w jego oczach także.
Lekkim osobnikiem to on jednak nie był, więc zmachała się przy tym porządnie - kiedy uznała, że jest już na swoim miejscu, próbując złapać oddech, usiadła niedaleko niego. Jak przedszkolak czekający na kolegę, żeby skończył leżakowanie. Tylko, że oboje byli już dawno po wieku przedszkolnym. I oboje nie byli wyczerpani po zabawie klockami, czy innymi miśkami.
Pozostało jej czekać - nie mogła go tak po prostu zostawić. Na szczęście nie czekała długo. Voralberg już po chwili się ocknął i przewrócił na plecy. Perpetua uważnie go obserwowała, czy przypadkiem się nie dusi, i czy oddycha normalnie - pomimo wszystko dalej gotowa by zainterweniować. Ile to razy się zdarzało, że ktoś po utracie przytomności zaraz zaczął wymiotować - albo mdlał jeszcze raz.
Bez słów obserwowała jak Alexander bez pomocy różdżki używa aquamenti, by zwilżyć sobie gardło. Trzeba było przyznać - podziwiała. Bezróżdżkowość nie była prostą do opanowania umiejętnością - sama nie wyobrażała sobie funkcjonowania bez różdżki, choć na pewno to by wiele ułatwiło.
- Często miewasz takie ataki? - Puściła mimo uszu jego prośbę. Widocznie, dobrze ją zapamiętał. Ona takich rzeczy nie bagatelizowała. - Powinieneś to z kimś skonsultować. To musi poważnie utrudniać Ci życie. - Obojętnie co by nie odpowiedział, musiała wydać swoją opinię. Teraz znajdowali się w bezpiecznych murach Hogwartu, na pustym korytarzu. A co by się stało, gdyby okoliczności były mniej sprzyjające...?
Niebieskozielone oczy wpatrywały się w Alexandra intensywnie, choć ich właścicielka, tym razem, grzecznie pozostawała na swoim miejscu, siedząc na lewym boku, z nogami podkulonymi pod siebie.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 39
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1309
  Liczba postów : 2287
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty27.03.20 0:17;

....Czuł, jak pęka mu łeb i połowa ciała. Choć dojście do siebie w kwestii psychicznej zajęło mu dość mało czasu, to jednak ta część fizyczna była trochę bardziej skomplikowana. Nie miał na razie ochoty ruszyć swojego torsu ani o centymetr – już sam poruszanie dłońmi zajmowało mu zdecydowanie zbyt dużo czasu i siły. Leżał więc wciąż na chłodnej posadzce, z wdzięcznością chłonąc w swoje plecy jej temperaturę. Co jakiś czas wlewał sobie parę łyków wody do ust i próbował jednocześnie bardziej oprzytomnieć, nie mógł przecież wylegiwać się tutaj jak dwumetrowy kołek cały dzień.
....Zagryzł wargę, kiedy rzuciła w jego stronę pytaniem na które bynajmniej nie miał najmniejszej chęci odpowiadać. Wiedział jak to się skończy – pełnym uzdrowicielskim wywiadem i postawieniem mu jako-takiej diagnozy, z której nic sobie nie zrobi. Bo o wszystkim doskonale wiedział i ona również powinna. Może i był momentami dość nieracjonalny, ale na pewno nie był idiotą.
....- Nie. – mruknął, kładąc dłonie po obu stronach swojego ciała i próbując powoli, bez najmniejszych nerwów się podnieść chociażby do siadu. Z trudem, ale jednak już po chwili mu się to udało, choć z pewnością kosztowało go to grymas bólu. Bólu podobnego do tego po olbrzymim skurczu łydki mnożonym razy dwadzieścia.
....- Powiedzmy, że ten jest wyjątkowy. – dodał, chowając na chwilę twarz w dłoniach i przecierając ją zupełnie tak, jak to się robi z oczami. Przeczesał również palcami włosy, doprowadzając je do jako-takiego ładu i nie składu, czyli tak jak zawsze. – I nie powinienem. Nie rób ze mnie kretyna, nie jestem już dzieckiem. – wypalił, kładąc czoło na podkulonych nogach. Nie było szans, aby z łatwością się teraz podniósł. Ale nie chciał również jej pomocy. Musiał jeszcze po prostu chwilę posiedzieć i z pewnością będzie mu lepiej.
....- Accio. – wyciągnął rękę w przód, rozkładając ją na płasko i w tej pozycji zastygł na kilkanaście sekund, dopóki nie dobiegły ich trzaski i stukanie, później zapewne świst. Czarna, hebanowa laska z metalowym okuciem przemknęła po korytarzu (miejmy nadzieję, że nie trafiając nikogo po drodze) i wylądowała w lewej dłoni nauczyciela, która natychmiast zacisnęła ją pewnym chwytem w środku. Mężczyzna odetchnął kilkoma głębszymi wdechami i wykonał ruch, który można uznać za pierwszą próbę podniesienia się, ale z pewnością nie była ona szczególnie udana. Zacisnął usta w cienką linię doskonale wiedząc ile czasu potrzebuje. Po prostu nie miał ochoty tu siedzieć, ale najwyraźniej los postanowił zrobić sobie z niego nieśmieszny żart.
....Jasne oczy zwróciły się na kobietę, siedzącą teraz pod ścianą i obserwującą go równie uważnie co teraz on ją. Z braku laku jednak, po chwili, przesunął się z trudem i usiadł tuż obok z wdzięcznością opierając plecy o szkolny mur. Oparł nadgarstki o podwinięte kolana, pozwalając lasce zwisać luźno w jego dłoniach.
....- Jak to mówią, kopę lat panno Whitehorn. – skwitował.

@Perpetua Whitehorn
Powrót do góry Go down


Perpetua Whitehorn
Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 45
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 552
  Liczba postów : 1570
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty28.03.20 12:14;

Czy miała zamiar stawiać mu diagnozę? Absolutnie nie. Jej pytania bardziej wynikały z czystej, ludzkiej troskliwości o drugiego człowieka, aniżeli ze skrzywienia zawodowego. Gdyby miała posłuchać swojej uzdrowicielskiej intuicji - od razu pytałaby go, czy nosi przy sobie może morphiusy, albo podął terapię, żeby poradzić sobie z traumą. Bo ewidentnie coś w jego głowie siedziało i wcale nie było przyjemne - i do tego nie trzeba było dwudziestoletniego stażu w Mungu, żeby to potwierdzić. Każdy kto znalazłby się w tym miejscu zamiast Pet - na pewno by spanikował, widząc jak taki olbrzym pokroju Voralberga cały sztywnieje, hiperwentyluje, a potem po prostu traci przytomność.
Whitehorn jednak wiedzieć nie mogła, że gdyby był tu koś inny, to Alexander zapewne nawet nie dostałby swojego ataku.
Bez słowa dalej przyglądała się poczynaniom mężczyzny w próbie dojścia do ładu i składu. Dalej pozostawała czujna, ale nie miała zamiaru dokładać mu bodźców - ewidentnie, niemal jak ognia unikał kontaktu fizycznego. A skoro był już w stanie mówić, to jeśli poprosi o pomoc - na pewno ją od złotowłosej otrzyma. Tym też różniła się od starej studentki Pet - jeśli nie było potrzeby, nie narzucała się. Chociaż zawsze pozostawała w pogotowiu.
- Nie uważam Cię za kretyna, tym bardziej widzę, że nie jesteś już dzieckiem - zaśmiała się cicho, przekręcając zabawnie głowę i nie odrywając spojrzenia od kręcącego się po podłodze Voralberga. - Jestem stara, ale nie ślepa - dodała, z rozbawionymi iskierkami w oczach.
Oczywiście, wspominała go jako nastolatka, bo takiego go ostatnio widziała, ale nie miała zamiaru go przez taki pryzmat postrzegać. Pomijając fakt fizyczności i tego, że zwyczajnie dorósł i stał się mężczyzną - nie mając już nic z pulchnego małolata - to jednak trochę lat minęło. Ludzie mają to do siebie, że dojrzewają i się zmieniają - jako uzdrowicielka musiała mieć o tym choćby biologiczne pojęcie.
Z zaintrygowaniem obserwowała rzucającego zaklęcie, z nieukrywanym zdziwieniem, zauważając, że ten przyzwał... laskę. Mimowolnie zerknęła na swoją, śnieżnobiałą, leżącą tuż obok jej nóg. Cóż za zbieg okoliczności. Niezidentyfikowany uśmiech zatańczył w kącikach jej ust - z jednej strony było jej przykro, że mężczyzna także musiał wspomagać się kawałkiem lakierowanego drewna, a z drugiej... cieszyła się, że tylko tym. Na własnym przykładzie wiedziała, że szło się do tego przyzwyczaić - w końcu sama niemal od zawsze miała swoją trzecią nogę.
- Właściwie to Pani Whitehorn. Jestem po rozwodzie - stwierdziła lekko, wzruszając ramionami, kiedy Voralberg przysiadł się tuż obok niej. Nigdy nie miała większych zahamowań z mówieniem o sobie, nawet jeśli były to osobiste sprawy. Ujmowała to tak, jakby mówiła o pogodzie. Weszło jej w krew umniejszanie własnego życia - na pierwszym miejscu stawiając potrzeby innych.
- Ale mów mi po imieniu: Perpetua. Zdrabniaj jak chcesz. - Przekręciła głowę w stronę towarzysza niedoli, uśmiechając się ciepło, jak do przyjaciela. W wyciągniętej dłoni trzymała upuszczoną wcześniej przez niego książkę, którą zgarnęła w czasie jego... Nieobecności.
- Mam nadzieję, że to nie przez nią miałeś atak. Inaczej poczuję się w obowiązku, żeby ją skonfiskować - zażartowała, błyskając radośnie idealnie prostymi zębami.

@Alexander D. Voralberg
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Korytarz na I piętrze  - Page 3 QzgSDG8








Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty


PisanieKorytarz na I piętrze  - Page 3 Empty Re: Korytarz na I piętrze   Korytarz na I piętrze  - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na I piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Strona 3 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Korytarz na I piętrze  - Page 3 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
pierwsze piętro
-