Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Jaskinia za lasem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


Mikkel Carlsson

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1076
  Liczba postów : 768
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12435-mikkel-carlsson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12439-uggla-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12436-gwardia-mikkela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12438-mikkel-axel-carlsson
Jaskinia za lasem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Jaskinia za lasem - Page 3 Empty


PisanieJaskinia za lasem - Page 3 Empty Jaskinia za lasem  Jaskinia za lasem - Page 3 EmptyPią Lip 15 2016, 14:25;

First topic message reminder :


JASKINIA


Przemierzając zielone zarośla w lesie, na skraju miasteczka, docierasz do skalistej ściany. Idąc wzdłuż niej, odnajdujesz małe wejście do jaskini. Wchodzisz do środka. Wnętrze wygląda bardzo zjawiskowo. Grota oświetlona jest niebieskim światłem, jakby wychodzącym z jej ścian. W jaskini żywo płynie mały strumyk, który zdaje się nie mieć żadnego ujścia na zewnątrz. Żeby przejść do głównej, kamiennej sali musisz się trochę pomoczyć. Krąży legenda, że właśnie w tej jaskini słynny zielarz Marjoribanks odkrył działanie skrzeloziela, choć mówi się, że było ono już znane sto lat wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Orla H. Williams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : Brokat, cekiny, frędzle i kolory. Hipiska, która jest królową parkietów wszelakich.
Galeony : 180
  Liczba postów : 318
https://www.czarodzieje.org/t19578-orla-holly-williams
https://www.czarodzieje.org/t19582-sowka-orli#581690
https://www.czarodzieje.org/t19576-orla-h-williams
Jaskinia za lasem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Jaskinia za lasem - Page 3 Empty


PisanieJaskinia za lasem - Page 3 Empty Re: Jaskinia za lasem  Jaskinia za lasem - Page 3 EmptyPią Gru 25 2020, 03:13;

  Rudowłosa naciągnęła czapkę głęboko na czoło, prawie zasłaniając sobie widok wszystkiego, co dzieje się dookoła. Może właśnie dlatego dała się tak podejść – chociaż właściwie znowu zgubiła się w swoich myślach, dreptając dookoła z przymkniętymi oczami, delektując się tym charakterystycznym skrzypieniem śniegu pod podeszwami skórzanych botków. Nie dostrzegła tego niuansu, że część odgłosów to kroki stawiane przez kogoś innego; o wiele cięższe i głośniejsze. Dlatego też na dźwięk darrenowego głosu drgnęła zaskoczona, od razu unosząc jedną powiekę.
  - Cześć, tłuczku. – Przywitała się, nie kryjąc w głosie ulgi, że widzi jego a nie jakąś szyszymorę lub inne stworzenie, które na pewno żyje w tych lasach, ale być może zbyt nieśmiałe jest by wejść w jakiś poważniejszy kontakt z krukonką. I chwała jemu. Ona, w przeciwieństwie do chłopaka, była standardowo niestandardowo ubrana – czyli nic nowego, bowiem z lupą szukać w życiorysie Williams chociaż dnia, w którym pojawiła się odziana tak, by bezproblemowo wniknąć w tłum uczniów. Dziś przypominała pszczołę. Czerń rajstop kontrastowała z żółcią płaszcza, który z kolei odcinał się od ciemnego szalika. Miodowa czapka była zwieńczeniem, żółcąc się na lokach dziewczyny, niczym wełniana korona.
  - Czyli co, to randka, tak? Nie prawie-randka ani broń-boże-to-nie-randka, tylko randka-randka? - Wyszczerzyła zęby, niczym mała rakietka odpowiadając błyskawicznie na jego komentarz o ujemnych punktach. Specjalnie kilkukrotnie podkreśliła słowo-klucz, uderzając językiem o zęby. Czy go to peszyło? Przyglądała mu się, bujając się na piętach, podczas gdy dłonie luźno miała splecione na piersiach. Wyglądał jakoś inaczej. Ciężko było jej stwierdzić czy gorzej, czy może lepiej. Coś jednak się w nim zmieniło, albo był to tylko wymysł jej wybujałej wyobraźni pomieszanej z miligramem tęsknoty za tym pacanem, którego tak bardzo chciała oglądać na boisku podczas szkolnego meczu. Tego, który nieszczęśliwie ją ominął, a o którym czytać mogła tylko w listach od Arli i Brooks. Podobno rozgromili wtedy puchonów, co niestety potwierdzało głośne zawodzenie Nancy. Jednak nie tylko tę uroczystość ominęła młodsza Williams. Na razie jednak nie poruszała tego tematu, kontynuując zaczęty wątek. – No to chyba ustalone, nie? Na następną zapraszasz Ty. Kruczki nigdy nie wybaczyłyby mi utraty… dziesięciu tysięcy punktów? Sporo, więc oby było warto.
  Spojrzała za ramię, wpatrując się przez moment w szczelinę, która była wejściem do jaskini. Szczerze mówiąc, nie wiedziała co jest w środku, a o miejscu przeczytała w broszurze turystycznej na temat okolic Doliny Godryka, którą dorwała w jednej z publicznych toalet w restauracji. Każdy wie, że w takich okolicznościach nawet najbardziej wybitnie nudne teksty są świetną ubarwieniem gównianej sytuacji. A Orka lubiła naturę, lubiła się szwendać, lubiła się gubić, jak i lubiła sobie zapalić blanta na jakimś zadupiu. Wcale jeden nie spoczywał w kieszeni jej płaszcza, w c a l e.
  - A tak, jaskinie. Co to za mina? Jak zginiemy, to chociaż w niezłym miejscu będziemy straszyć. - Szturchnęła chłopaka w ramię, co by go trochę rozluźnić. Co ma być, to będzie. - Początek podobno jest dosyć wąski i trzeba się przeciskać, ale później powinno być lepiej.
  Ot, na tym skończyła się jej wiedza, bowiem broszura była podarta w kulminacyjnym momencie - kto wie, może opis jaskini kończył się na zdaniu "kto wchodzi do środka, temu krzyżyk na drogę". Wewnętrzy optymizm kazał jednak jej wierzyć, że nie tylko wyjdą z tego żywi, ale być może, kto wie... Darren będzie się całkiem dobrze bawił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Galeony : 1150
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 930
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Jaskinia za lasem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Jaskinia za lasem - Page 3 Empty


PisanieJaskinia za lasem - Page 3 Empty Re: Jaskinia za lasem  Jaskinia za lasem - Page 3 EmptyPią Gru 25 2020, 18:59;

  Świst wiatru wśród otulonych śnieżnymi czapami drzew przerwało prychnięcie Darrena, pomieszane jednak z cichym parsknięciem śmiechem.
- Tłuczku? Może być - wzruszył ramionami i mierząc Orlę wzrokiem. Rzeczywiście, ubrała się jak pszczoła - w puchońskiej żółci i czarnej czerni od stóp do czubka głowy. Może dzieliła szafę z siostrą i niedługo przyjdzie mu zobaczyć na korytarzu Nancy w stroju Rudolfa Niebieskonosego? Tego Darren nie wiedział i - szczerze mówiąc - garderoba rodziny Williamsów niewiele go obchodziła. Chyba, że nie znajdowała się akurat na członkini tego rodu.
  Na kolejne pytanie Krukon odpowiedział kiwnięciem głowy.
- Oczywiście, że randka-randka.
Nie miał w końcu żadnego powodu by nie brnąć dalej w żart Orli. Ostatecznie dzień zapewne skończy się zgubieniem w jaskini albo spacerem z powrotem do Doliny Godryka i wypiciem zbyt dużej ilości whisky albo piwa. Czy Shaw miał coś przeciwko? Skądże. Przez ostatnich parę miesięcy cierpiał na niedobór alkoholu w krwiobiegu. Praca, nauka, prefektowanie, przeziębiony pufek - to wszystko składało się na krytycznie niską ilość wolnego czasu. Propozycję spotkania w Dolinie Godryka Krukon przyjął więc z radością - nawet jeśli Orla, prawdopodobnie, listy pisała po co najmniej trzech piwach.
  Na słowa o utraconych punktach Darren jedynie machnął ręką. Zabrakłoby mu palców żeby policzyć ile razy odjął pozostałym domom po tysiące punktów żeby nastraszyć jakichś pierwszorocznych albo zażartować z pozycji prefekta z innymi, starszymi uczniami, którzy wiedzieli że granicą władzy studentów z odznaką było odjęcie PIĘCIU punktów oraz złożenie ewentualnej skargi nauczycielowi, któremu - bardzo prawdopodobne - nic nie chciałoby się z tym robić.
- Panie przodem - powiedział, wskazując Orli wejście do jaskini. Ostatecznie ona go tu ściągnęła i jeśli ktoś miałby do Hogwartu przynieść wieści o martwym Krukonie, to Darren widział siebie bardziej w roli wstrząśniętego posłańca niż martwych zwłok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Orla H. Williams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : Brokat, cekiny, frędzle i kolory. Hipiska, która jest królową parkietów wszelakich.
Galeony : 180
  Liczba postów : 318
https://www.czarodzieje.org/t19578-orla-holly-williams
https://www.czarodzieje.org/t19582-sowka-orli#581690
https://www.czarodzieje.org/t19576-orla-h-williams
Jaskinia za lasem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Jaskinia za lasem - Page 3 Empty


PisanieJaskinia za lasem - Page 3 Empty Re: Jaskinia za lasem  Jaskinia za lasem - Page 3 EmptyNie Gru 27 2020, 18:55;

  - Komu w drogę, temu nie marznie tyłek - rzuciła, wydmuchując ciepłe powietrze wprost w łódeczkę ułożoną z dłoni. Faktycznie, im dłużej stali w miejscu, tym bardziej mróz szczypał po odsłoniętych fragmentach skóry. Dziewczyna ruszyła do przodu, torując drogę w śniegu, by w końcu dotrzeć do skalnego wejścia. Z zewnątrz nie wyglądało zbyt ciekawie - ot, zarośnięta dziura, w której jednak nie można było dostrzec końca. Coś tam chyba świeciło, a ona po cichu miała nadzieję, że to zagubiony ognik, a nie oczy jakiegoś stworzenia, które oblicza wartość kaloryczną swojego nadchodzącego posiłku.
  Tłuczek. Zawsze nadawała mu jakieś przezwiska. Próbowała go tym rozbawić, ale chłopak wydawał się mocno obojętny. Czasem nawet dyskutowała sama ze sobą, na ile on właściwie chce z nią rozmawiać, a ile w tym wszystkim jest jego wyuczonej uprzejmości, która nie pozwala mu kazać jej się zwyczajnie odpierdolić. A ona - cóż, wolałaby, gdyby wprost mówił, na co ma ochotę. Albo chociaż raz ucieszył się na jej widok. Tymczasem jednak zagłębiała się w jaskinię, z każdym krokiem widząc coraz mniej. Nieczęsto dało się słyszeć w williamsowym głosie nutę niepewności, ale następujące zdanie miało jej dość sporą szczyptę. - Wydajesz się trochę markotny. To moja zasługa?

  Wycieczka, na którą się wybrali, zdecydowanie nie nadawała się dla osób, które chorują na klaustrofobię. Ani tych, których łatwo wystraszyć. Bo tu wciąż coś gwizdało. Świszczało. Trzeszczało. Kapało. Stukało. Na ile był to skutek ciągłego potykania się Orki, na ile element naturalnego środowiska, cóż, ciężko było to określić.
  - Uwa... - odwróciła się przez ramię, by ostrzec krukona - który, bądź co bądź, był od niej o wiele wyższy, przed zwisającymi pod niskim sufitem, skalnymi soplami, ale przez zbyt pewny krok i niezwalniające tempo, sama zderzyła się z nimi czołem. Pisnęła, raczej z zaskoczenia, niż z bólu, gdy wilgotny kawałek skały odcisnął się czerwoną pręgą na jej skórze. - ...ga na atak stalagmitów.
  Przejście robiło się coraz węższe, na tyle, że mogło się wydawać, iż jaskinia próbuje zamknąć tą szwendającą się dwójkę w ciasnym uścisku. W niektórych momentach Orla przeciskała się na siłę, z obawą przysłuchując się, czy jakiś guzik nie wytrzymał napięcia i nie ulotnił się z imprezy. Do tego było ciemno. I mokro. I zimno, zimniej niż na zewnątrz. Darren był tylko zarysem postaci - nieco ciemniejszą plamą, na ponurym już tle. Trochę by go nie zgubić (co było mało prawdopodobnie w ciasnym korytarzu bez odnóg, w którym można było tylko brnąć w przód albo w tył), a może po to by poczuć się nieco bezpieczniej, wyciągnęła w jego stronę dłoń, by z ulgą natrafić na skrawek materiału jego ubrania - jakiej części, nie miała pojęcia, nie zainwestowała w noktowizorki. Zacisnęła opuszki palców, oddychając swobodniej.
  Korytarz mógł mieć najwyżej kilkadziesiąt metrów, jednak gdy w końcu z niego wypadła, stęknęła ze zmęczenia, jakby co najmniej ukończyła triatlon. A potem nagle głośno westchnęła, wymawiając coś na kształt "och", "ach" i "o-w-pipkę-niech-mnie-wiwerna-poliże-czy-Ty-to-widzisz". Pomieszczenie w którym się znaleźli, przypominało coś na kształt lodowej sali, gdzie w ścianach tańczą wszystkie kolory - rozpraszały się one w tafli wody, tworząc wielobarwne łuny. Odbijały się też w oczach Orli, która chociaż zawsze miała bardzo dużo do powiedzenia, teraz magicznie zamilkła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Galeony : 1150
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 930
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Jaskinia za lasem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Jaskinia za lasem - Page 3 Empty


PisanieJaskinia za lasem - Page 3 Empty Re: Jaskinia za lasem  Jaskinia za lasem - Page 3 EmptyNie Gru 27 2020, 22:01;

  Shawowi - jeszcze - nie dokuczała niska temperatura. Dzięki teleportacji jeszcze dosłownie dziesięć minut temu był w ciepłym pokoju wspólnym Krukonów, więc jego ubrania nie zdążyły jeszcze całkiem utracić ciepła. Orla najwidoczniej czekała na niego tutaj już jakiś czas - i choć Darren teoretycznie się nie spóźnił, to mimo wszystko poczuł się nieco źle z tego powodu. Musiał też przyznać, że jej oddanie sprawie żartobliwej randki było godne uznania. Machnął więc ukradkiem różdżką rzucając niewerbalne Fovere chociaż na parę fragmentów ubrania dziewczyny.
- Markotny? - powtórzył za Krukonką i westchnął ciężko. Ostatni semestr był dla niego prawdopodobnie najcięższym okresem w życiu - zaczynając od obowiązków prefekta, a kończąc na chaosie obejmującym cały kraj, nie wspominając nawet o rzeczach, które teraz wydawały się być normalne i wręcz trywialne - nauce czy treningach quidditcha - Nie, to nie przez ciebie. Oczywiście że nie - zapewnił, pochylając lekko głowę i wchodząc za dziewczyną do skalnego korytarza. Szczerze mówiąc, gdyby trafiła na gorszy dzień - na przykład gdyby Shaw wrócił z pracy upaćkany łajnem z jakiejś paczki-łajnobomby, albo gdyby czekał go trzygodzinny patrol na tym samym piętrze co profesor Craine, co oznaczałoby spotkanie go co najmniej raz - bardzo możliwe że Krukon by jej nie odpisał albo tylko ją zbył. Williams miała jednak szczęście - albo pecha, zależnie od tego z której strony spojrzeć.
  Mało brakowało, a Darren poprawiłby Orlę - w końcu z sufitu zwisały stalaktyty, nie stalagmity. Jednak bardziej był zajęty przeciskaniem się wąską jaskinią, będąc jednocześnie zgięty w pół. Chwilę po wejściu wyrżnął już parę razy w sople lodu. Teraz posuwał się do przodu w nienaturalnej nieco pozycji, idąc jednocześnie bokiem i pochylając się lewo.
- Wszystko w porządku? - spytał, kiedy dziewczyna pisnęła z powodu trafienia w jeden ze zwisających kawałków zamarzniętej wody. Wyglądało jednak na to, że nic jej nie było, a czerwona pręga była jedynym śladem po spotkaniu z soplem.
  Parę chwil później Shaw poczuł dotknięcie w okolicy swojego łokcia. Wzdrygnął się lekko na początku, spodziewając się że - być może - w jaskini czają się jakieś insekty które zaczęły go obłazić albo, co gorsza, nietoperze.
Tylko nie nietoperze, tylko nie nietoperze.
Okazało się że była to jednak tylko poczciwa Orla, która najprawdopodobniej chciała sprawdzić czy Darren się nie zgubił. Nic dziwnego - nie był zbyt doświadczony w byciu grotołazem. Wyciągnął więc lewą rękę do przodu - a raczej w bok, biorąc pod uwagę jego pozycję - i ścisnął lekko ramię dziewczyny, dając znać że jeszcze nie wpadł do żadnej przepaści.
  W końcu - nareszcie - weszli do o wiele większej groty. Williams dyszała ciężko, a i Shaw wciągał zimne powietrze pełnymi haustami, na co pozwolić sobie nie mógł w wąskiej, skalnej szczelinie. Jednak równie wspaniały co możliwość wzięcia pełnego oddechu był widok, który przywitał ich w środku groty. Komnata jakby wyryta w lodzie, w którego sklepieniu odbijał się mały strumyk - i nawzajem - nasycając się nawzajem zniekształconymi obrazami wszystkiego, co było w jaskini, a więc mchów, porostów, kamieni, a przede wszystkim pary studentów, którzy byli zapewne najbardziej kontrastowymi i jaskrawymi obiektami w grocie od dawna.
  Krukon wycelował Mizerykordią w swoją dłoń i wyczarował mały, niebieski płomyk, tańczący między palcami, a przede wszystkim zupełnie niegroźny. Kolejne zaklęcie - i niebieska barwa ustąpiła miejsca wszystkim dosłownie kolorom tęczy. Shaw uniósł i otworzył dłoń, przyglądając się odbiciom ognia w dziesiątkach, jeśli nie setkach, lodowych lusterek i bryłek.
- Cudowne - mruknął cicho, nie chcąc przełamywać zbyt natarczywie ciszy, która - o dziwo - przytłoczyła nawet Orlę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Orla H. Williams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : Brokat, cekiny, frędzle i kolory. Hipiska, która jest królową parkietów wszelakich.
Galeony : 180
  Liczba postów : 318
https://www.czarodzieje.org/t19578-orla-holly-williams
https://www.czarodzieje.org/t19582-sowka-orli#581690
https://www.czarodzieje.org/t19576-orla-h-williams
Jaskinia za lasem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Jaskinia za lasem - Page 3 Empty


PisanieJaskinia za lasem - Page 3 Empty Re: Jaskinia za lasem  Jaskinia za lasem - Page 3 EmptyWto Gru 29 2020, 04:15;

  Zupełnie się już nie dziwiła, dlaczego ktoś stworzył broszurę o tym miejscu. Chociaż ta na stronach pożółkłego pergaminu nie zdradzała nawet w odrobinie tego, na co się napatoczyli – było warto zaufać jej stronom. Być może ten, kto potargał stronę w kulminacyjnym momencie, chciał zachować to odkrycie dla siebie, upewniając się, że nikt inny nie przybędzie tu zachęcony krótkim opisem i malowniczymi zdjęcia. A może – chociaż w to wolała nie wierzyć, część strony, na której ujawnione było błyszczące, bijące serce jaskini skończyła swój żywot jako awaryjny papier toaletowy. Tak czy inaczej, Williams wierzyła w przeznaczenie, żyjąc według zasady „co ma być, to wydarzy się na pewno”. Pytanie nigdy nie brzmiało „czy?” tylko „kiedy?”. Czuła, że nie trafiła tu przypadkiem, chociaż powód mógł być bardzo błahy, jak chociażby oniemienie z zachwytu, czy wpatrywanie się rozszerzonymi oczami w przestrzeń.
  Milczała, jednak nie na długo, bowiem w mig powtórzyła jego słowa, zatrzymując spojrzenie na tańczących na jego dłoni szmaragdowych iskrach.
- Cudownecudownymogę? - Zapytała, ale każdy kto ją znał, wiedział, że pyta zazwyczaj tylko z dobrych manier, nie czekając zwykle na odpowiedź. Pewna miękkość zagościła w jej głosie, jak wtedy, kiedy śpiewała przed kimś po raz pierwszy, ujawniając głos, który zastępował zwyczajne, codzienne brzmienie. Pokonała dzielącą ich odległość, nie spuszczając z oczu wyczarowanych przez chłopaka płomyczków. Może nieco odważnie, a może całkowicie po swojemu, przełamała granicę cielesnej strefy komfortu, gdy obie dłonie zamknęła na jego, o wiele większej, zatrzymując na moment przedstawienie tej istnej gry świateł. Nigdy wcześniej nie zwróciła uwagi na to, że Darren dłonie ma niczym małe patelenki – widać było, że nie jedną pałkę one w życiu dzierżyły i pewnie tłuczek był w stanie złapać jednorącz. Nie skupiła się jednak ani na tym fakcie, ani nawet na tym jak chłodne miał palce, a na zamkniętym w ich objęciach blasku. Powoli, zerkając po ścianach i suficie na uzyskany efekt, rozchylała palec po palcu, bawiąc się kolorowym cieniem. Tu wyszło jej coś na kształt feniksa, tu dementora po udarze, tu nieokreślonej plamy, którą szeptem nazwała „artystycznym kleksem”. I, trzeba przyznać, że przez moment bawiła się niczym dziecko, śmiejąc się pod nosem gdy układała te wzory. Aż po kilku minutach odpuściła, rezygnując z tego niewinnego dotyku.
  Gdyby tylko była świadoma, że w tym szmaragdowym świetle doskonale było widać ślad po jej zderzeniu ze stalag… stalaktytem, może naciągnęłaby czapkę głębiej na czoło. Tymczasem paradowała z odbiciem wyglądającym niczym drągal trolla – za co można było winić zimne podmuchy wiatru, przez który prawie nie czuła pulsowania skóry, pod którą krew tworzyła specyficzny siniak. No cóż, później będzie musiała się wytłumaczyć matce, że wcale nie brała udziału w sadomasochistycznej schadzce, a szwendała się po lodowych jaskiniach, co pewnie w matczynej opinii wcale było lepszym miejscem na zaoranie głową w coś twardego. Skupiona była na analizowaniu odpowiedzi na pytanie, które zadała mu wcześniej, aż w końcu westchnęła tak potężnie, że prawie aż komicznie.
- No przecież, nie wiem jak mogłam o tym nie pomyśleć - zaczęła prędko, czubkiem buta tworząc jakąś norkę w wilgotnej glebie - przecież pracujesz w Ministerstwie, a teraz jest taki pierdolnik, że pewnie... i to jeszcze w biurze bezpieczeństwa, tak? To przez to wyglądasz tak, tak...
  Wyrzucała z siebie słowa niczym mała armatka, po raz pierwszy odkąd tu weszli, zawieszając spojrzenie na jego twarzy. Automatycznie przekręciła głowę niczym szczenię psidwaka, gdy szukała w myślach odpowiedniego określenia.
- ... jakbyś był bardzo, ale to bardzo zmęczony. - Zdecydowała się w końcu, podkreślając ostatnie słowo. Dopiero teraz wpadło jej do tego rudego łebka, że gdy ona narzekała na znużenie, a zmartwienia ograniczała do choroby matki i opieki nad młodszym rodzeństwem, on pewnie każdy moment poza szkołą spędzał w pracy. A czasy, jakie były, widział każdy. Nawet w orkowej bańce radości pojawiały się szczeliny pełne strachu, więc co dopiero musiał czuć on, skoro mierzył się z tym w pierwszym froncie? Właściwie powiedzieć, że poczuła się głupio, to jak nie powiedzieć nic. Pomiędzy nimi był tylko rok różnicy, a w niektórych kwestiach dzieliła ich przepaść, której na pierwszy rzut oka nie dało się przeskoczyć. Nawet, jeśli było się olimpijczykiem w dziedzinie skoków w dal. Może ta jego sztywność, to nie kij w dupie, a dojrzałość? Przestąpiła z nogi na nogę, wyraźnie zakłopotana.
- Mogę Ci jakoś pomóc? - Zaczęła cicho, by zaraz poprawić się już z większą siłą w głosie. Rozłożyła przy tym trochę bezradnie ręce. - Inaczej. Chciałabym Ci jakoś pomóc, a zamiast tego ciągam Cię po jakiejś dziurze w ziemi. Jakbyś chciał stąd spierdolić, żeby nie wiem, emerycko usiąść w jakimś barze, to mi powiedz, dobrze? Serio mówię.
  Chciałabym też, żeby było Ci lżej. I żebyś się uśmiechał szerzej.
  Albo w ogóle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Galeony : 1150
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 930
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Jaskinia za lasem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Jaskinia za lasem - Page 3 Empty


PisanieJaskinia za lasem - Page 3 Empty Re: Jaskinia za lasem  Jaskinia za lasem - Page 3 EmptySro Gru 30 2020, 19:32;

  Krukon drgnął po pytaniu dziewczyny, gdy ta położyła mu swoje dłonie na jego łapkach. Spodziewał się że po prostu zechce część ognia przenieść w swoje ręce i samemu przetestować efekty pozostawiane przez tęczowy ogień na lodowych ścianach oraz suficie. Złamanie osobistej granicy jaką był dotyk nieco zaskoczyło Shawa, szczególnie że do tej pory Orlę głównie bombardował albo tłuczkami, albo dyniami - ale z drugiej strony jednak, czego innego spodziewać mógł się po Williams niż zaskoczeń?
  Z ust Darrena wydobyło się ciche jęknięcie kiedy Orla wspomniała o jego pracy. Szczerze mówiąc miał nadzieję że chociaż dzisiaj będzie mógł o niej zapomnieć na co najmniej parę minut. Shaw chwycił nadgarstek Krukonki i przelał na jej dłoń pozostały w jego ręku ogień, samemu otrzepując swoje palce o płaszcz i podchodząc do jednej ze ścian, z bliska przyglądając się fakturze lodu oraz przejeżdżając po niej palcami, które po chwili były już wilgotne od roztapiającego się pod wpływem ciepła jego ciała lodu.
Zimne.
- Nie wiedziałem, że aż tak to widać - mruknął, pocierając powieki i okolice oczu mokrymi opuszkami - Przepraszam, ale to tylko godzina snu za mało, nic więcej - powiedział z wymuszonym uśmiechem, odwracając się z powrotem do dziewczyny. Podniósł jednak po krótkiej chwili twarz do góry, wracając do oglądania sufitu, na którym dominowały aktualnie pomarańcze i fiolety.
  Oczywiście, "tylko godzina snu za mało" była wielkim niedopowiedzeniem. Darren wstawał rano, leciał na zajęcia, potem do pracy - gdzie czasami, na szczęście nie zawsze, zdarzało mu się ganiać w ciasnych uliczkach jakichś podpalaczy czy innych trucicieli i sam nie wiedział jak to się stało, że jeszcze nie wylądował w Mungu - następnie wracał do Hogwartu gdzie czekał stos zadań domowych, treningi drużyny quidditcha i kiedy już się mu się wydawało, że będzie mógł położyć się spać, to orientował się przez kawałek metalu w kształcie odznaki prefekta przypiętym do jego szaty musi spędzić jeszcze dwie godziny szlajając się po korytarzach i połowę czasu odejmować punkty innym uczniom za łażenie po dwudziestej drugiej, a połowę kryć tych samych dzieciaków przed patrolującym Craine'm czy Dearową. Potem w końcu szedł spać, budził się w nocy co najmniej raz bo jego pufek miewał ochotę na jedzenie smarków, wstawał i powtarzał wszystko od nowa.
  - Po prostu uważaj na siebie - powiedział z nieco szczerszym uśmiechem - I uważaj jakie listy otwierasz - dodał, stękając ciężko i machnięciem różdżki susząc nieco ziemi pod ścianą na której postanowił walnąć swój tyłek - Do baru dla emerytów możemy pójść potem, ja stawiam - zakończył, po czym zamknął oczy i przyłożył głowę do zimnej ściany, czując jak krople wody powoli spływają mu z włosów na kark.
- A jak u ciebie? - spytał Orli, podnosząc jedną powiekę - Ostatnio cię nie widywałem - dodał, wzdrygając się lekko kiedy jedna z zimnych kropelek dotarła do jego łopatek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Orla H. Williams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : Brokat, cekiny, frędzle i kolory. Hipiska, która jest królową parkietów wszelakich.
Galeony : 180
  Liczba postów : 318
https://www.czarodzieje.org/t19578-orla-holly-williams
https://www.czarodzieje.org/t19582-sowka-orli#581690
https://www.czarodzieje.org/t19576-orla-h-williams
Jaskinia za lasem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Jaskinia za lasem - Page 3 Empty


PisanieJaskinia za lasem - Page 3 Empty Re: Jaskinia za lasem  Jaskinia za lasem - Page 3 EmptyPon Sty 04 2021, 05:57;

  Orla nie należała do naiwnych osób. Nie musiała też mieć szóstego zmysłu, by wiedzieć, że "to tylko godzina snu za mało, nic więcej" to zawoalowany synonim tego, że ten w pewnie cierpi na przepracowanie już od dawna. Chociaż krukon w jej mniemaniu nigdy nie należał do nader ekspresyjnych osób, to wyczuła, że temat pracy prawdopodobnie chce zdusić w zalążku, nie wchodząc w szczegóły - i bardzo dobrze. Nie oszczędziła sobie jednak jednego komentarza, próbując niezbyt zdradzać troskę, co by nie pomyślał, że jest jakąś uczuciową bułą. Chociaż była. Najbardziej bułowatą z buł, drugiej takiej to z lupą szukać, nawet w najlepszych z pierkarni. Osuszając kawałek ziemii, gdzie skały porastało coś na kształt mchu, usiadła obok swojego towarzysza na wcale-nie-randce, niby przypadkiem szturchając jego kolano swoim.  
  — Może powinieneś zadbać o to ile sypiasz. Albo z kim sypiasz… - przerwała wpół zdania, nagle skupiając całą swoją uwagę na obłym kamyczku, który przez całą ich rozmowę uwierał ją pod podeszwą buta. Uniosła go, przybliżając sobie do twarzy, co by móc w półmroku stwierdzić, czy posiada jakieś inne walory, oprócz tego, że był wilgotny i chłodny – jakichś złotych drobinek albo szmaragdowej poświaty, czegokolwiek, co mogłoby świadczyć, że wyjdzie stąd bogatsza, niż weszła. Niestety, kamyk był rozczarowująco nijaki. Cmoknęła z rozczarowaniem, ponownie wbijając brązowe oczy w Pana Poważnego. — bo wiesz, opowieści o Twoim pufku to dotarły nawet do babskiej sypialni. Podobno środek nocy to jego pora obiadowa. Pewnie jesteś jego ulubionym posiłkiem, co?
  Wydała z siebie odgłos mlaskania, śmiejąc się głośno. Nigdy nie rozumiała zachwytów nad pufkami, bowiem nawet najsłodszemu ze stworzeń, nie pozwoliłaby żerować na zawartości swojego nosa. Wiadomo jednak, że magiczny świat fauny i flory rządził się swoimi prawami, często przez nią nieznanymi i niezrozumiałymi. Ze wszystkich zwierząt najbardziej ciekawili ją ludzie, a tak się składało, że przedstawiciel tego gatunku siedział tuż obok niej.
  Oczy miał przymknięte, chociaż strużki wody spływały mu po policzkach – a sądząc po temperaturze powietrza, sekundy dzieliły go od napadu drgawek z zimna. Mimo, że w pierwszym odruchu miała ochotę naciągnąć na dłoń rękaw, by przetrzeć mu skąpaną w jaskiniowym prysznicu twarz, to wpatrywała się tylko jak oczarowana, a dolna warga nieco jej opadła, kształtując usta w dosyć szerokie „O”.
  O. Podwójne "O", bo zauważył jej nieobecność.
  — Być może niewystarczająco dobrze się za mną rozglądałeś? — Odpowiedziała na jego pytanie, nie chcąc wdawać się w szczegóły ostatnich tygodni. Nie, że był to temat dla niej niewygodny czy bolesny, bowiem chorować rzecz ludzka, a nic co ludzkie nie było Orce obce, jednak i ona uciekała od pewnego rodzaju powagi, która zamieszkała jej rozpalone, ogromne serduszko. Wolała balansować na granicy tego co zabawne i niemoralne, a nie wdawać się w dyskusje pełne żali.
  — Podróżowałam po Europie wraz z moim zespołem. Wiesz, to o g r o m n a tajemnica, bo wytwórnia nic nie wie, że jakby... jestem czarownicą, tak? Pewnie uznaliby to albo za niezły odlot albo za ostateczny dowód na to, że kiedyś musiałam za dzieciaka pójść na czołowe z kociołkiem. Nie mogę sobie pozwolić na taki skandal, szczególnie teraz, gdy każda telewizja śniadaniowa chce mieć mój tyłek na swojej kanapie.
  Skończyła swoją odpowiedź utkaną z marzeń, by po krótkim oddechu dodać, że tak naprawdę jej podróże ograniczały się do spacerów pomiędzy kuchnią a sypialnią, ogrodem i lasem za domem, a jedyna kanapa, która z przyjemnością widziała jej pośladki, to ta która stoi w salonie, skrzypiąc przeraźliwie, za każdym razem gdy ktoś zaatakuje jej obicie zbyt gwałtownie.
  Sięgnęła dłonią do wnętrza swojej kieszeni, opuszkami palców próbując wśród zebranych w niej papierków odnaleźć znajomy kształt. Podłużny, zbity, nieco nierówny, z laminowanym ustnikiem - ot, mały, skręcony pakunek, który krył w sobie więcej dobra, niż jego niepozorny wygląd mógłby na pierwszy rzut oka zdradzać. Towar pierwsza klasa - powiedziałaby, ale jej usta milczały, rozciągnięte w szerokim uśmiechu, gdy z niewypowiedzianym pytaniem w spojrzeniu, podsunęła blanta Darrenowi pod nos.
  - Chcesz?
  Ciekawiło ją, co poczuł. Papierek w końcu nasiąknięty był ósmą wodą po płukaniu fiolki z amortencją. Czyżby pastę do zabezpieczania trzonka miotły? Zapach pergaminu z zapisanym drobnym maczkiem raportem? A może aromat spokojnego snu, który - jak sam mówił, chyba za często mu się nie zdarza?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
Galeony : 1150
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 930
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Jaskinia za lasem - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Jaskinia za lasem - Page 3 Empty


PisanieJaskinia za lasem - Page 3 Empty Re: Jaskinia za lasem  Jaskinia za lasem - Page 3 EmptySro Sty 06 2021, 00:53;

  Darren zaśmiał się na wspomnienie o pufku. Nie spodziewał się, że Klaudiusz będzie tematem jakichkolwiek rozmów - puszki pigmejskie były przecież całkiem popularnymi zwierzątkami domowymi. Choć racją było na pewno to, że większość czarodziejów wolała po prostu zapewnić mu karmę z choćby menażerii Nanuka - Krukon zresztą sam tak robił, nie zawsze w końcu miał katar! - niż oferować pufkowi swoje smarki. Shawa jednak to ostatecznie niezbyt obchodziło. Oszczędzał parę knutów ORAZ oferował Klaudiuszowi jego ulubione jedzenie ORAZ nie miał problemów z zatokami? Gdzie tu negatywy?
  - Nie sądzę, że puszek byłby zadowolony gdybym dzielił z kimś łóżko - powiedział z zakłopotanym nieco uśmiechem. Dormitoria krukońskie i tak nie były koedukacyjne.
- Możliwe, nie nie miałem czasu rozglądać się bardziej - dodał ze wzruszeniem ramion. Orlę ostatni raz widział podczas jarmarku w Hogsmeade, przed Nocą Duchów, kiedy Darren straszył tamtejszych mieszkańców jako ogr. Albo potwór Frankensteina. Jedno z dwóch, Shaw nie był pewien.
  Krukon wysłuchał historii Williams z ze sporym zainteresowaniem. Wiedział, że zajmowała się muzyką - choć sam wolał raczej melodie dla stetryczałych dziadów - w końcu na święta podesłał jej nawet mikrofon. Jednak nie miał ślizgońskiego pojęcia że Orla cieszyła się takimi sukcesami. W końcu podróż po Europie była już wyznacznikiem jakiegoś statusu na muzycznej scenie, tym bardziej mugolskiej, gdzie konkurencja z pewnością była większa niż na tej czarodziejskiej, biorąc choćby pod uwagę ilość nie tylko odbiorców, ale i przede wszystkim innych artystów. Rozluźnił się więc nieco - skoro u Williamsówny nie działo się nic złego to nie miał czym się martwić. Ba, wręcz przeciwnie - mógł być zadowolony z tego, że jego znajoma tak dobrze sobie radziła.
- Cieszę się - powiedział z uśmiechem - Obejrzałbym tą... telewizję śniadaniową... - rzekł niepewnie, mrużąc oczy i starając się nie przekręcić żadnego słowa - ...ale jedyny telewizor do jakiego mam dostęp stoi u dziadka w najdalszym kąciku domu, żeby magia go nie spaliła - jęknął, przypominając sobie jak radio, postawione za blisko pokoju z kiedyś-czarnomagicznymi bibelotami babci zaczęło nadawać transmisję ze stacji Tartar 66.6 i oferować każdemu słuchającemu śmiertelnikowi legion opętań w cenie jednego.
  Nie namyślając się za długo, Shaw sięgnął po jeden z przedmiotów podsuwanych mu przez Orlę. Powąchał go ostrożnie, po czym zmarszczył czoło i nos.
- Nasączasz blanty jaśminowymi perfumami? - spytał Krukonki, odsuwając lekko papierosek od nosa - Jaśminowe perfumy, czy czarodziejskie czy mugolskie, są okropne - ocenił z miną na-pewno-nie-znawcy, ale z pewnością co najmniej amatora tematu - Naturalnie, kwiaty pachną o wiele lepiej. O wiele - doradził Orli, siadając po turecku i opierając łokcie na kolanach - Opowiadałem ci kiedyś jak ojciec przysłał nam nasiona jaśminowych diabelskich sideł? - zaczął, czekając na to czy Williams sama zdecyduje się na zamienienie jaskini w haszkomorę - Prawie mnie udusiły z dwa razy zanim nie kazali mi chodzić do ogrodu z latarką - dodał, kiwając głową nieświadomie w rytm kapiącej gdzieś wody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Jaskinia za lasem - Page 3 QzgSDG8








Jaskinia za lasem - Page 3 Empty


PisanieJaskinia za lasem - Page 3 Empty Re: Jaskinia za lasem  Jaskinia za lasem - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Jaskinia za lasem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Jaskinia za lasem - Page 3 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-