Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Polana przy cmentarzu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


Iridion Coma

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : animagia (jaguar)
Galeony : 282
  Liczba postów : 113
http://czarodzieje.org/t12496-iridion-coma#336839
http://czarodzieje.org/t12500-puszczyk-mszarny-iridiona#336861
http://czarodzieje.org/t12499-we-don-t-have-to-make-friends#336859
http://czarodzieje.org/t12507-iridion-coma#337073
Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty20/04/16, 04:24 pm;

First topic message reminder :


Polana przy cmentarzu

Miejsce przesycone magią i tajemnicami. Już od wieków o tym miejscu krążyły legendy jednak niewielu czarodziei w nie wierzyło. Owszem zawsze zdarzali się śmiałkowie, którzy o zmroku przychodzili na cmentarz by szukać szczęścia lecz niewielu z nich wróciło z owego miejsca bez szwanku. Na polanie czasem widywano stada jednorożców, a czasem ci, którzy zostali naznaczeni piętnem śmierci kogoś bliskiego widywali też testrale. Jednakże ci, którzy znali tajemnice owego miejsca mówili, że w tym miejscu Celtowie chowali swoje skarby i cenne artefakty. Dlatego młodzi i dorośli czarodzieje mieszkający w Dolinie zawsze szukali bogactwa i sławy. Jednak to miejsce owiane legendami zawsze będzie przyciągać rządnych przygód czarodziei.

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.


1 - spacerując nocą po Dolinie zauważasz na polanie pięknego ogiera jednorożca. Zwierzę stoi spokojnie, obserwując każdy twój ruch. Jednakże możesz zauważyć, że koń jest podenerwowany. Co jakiś czas grzebie kopytem w ziemi, targa łbem lub też kładzie po sobie uszy. Jednak ty uważasz, że poradzisz sobie z ułaskawieniem tego stworzenia. Podchodzisz bliżej do jednorożca lecz zwierzę cały czas jest nieufne. Zaczyna stawać dęba i wierzgać przednimi nogami. Dopiero teraz zaczynasz się zastanawiać co zrobiłeś.
Kostki dla Mężczyzn:
Kostki dla Kobiet:
2 - obudziłeś się o północy słysząc na dworze jakiś cichy płacz. Zacząłeś szukać jego źródła jednak w pobliżu twojego domu nic nie znalazłeś. Ubrałeś się więc i wyszedłeś na zewnątrz. Kierując się dźwiękiem szedłeś przez Dolinę i w końcu stanąłeś na polanie. Na jej środku unosił się duch dziecka. -Proszę nieznajomy, pomóż mi, a nagroda cię nie minie. – powiedziała zjawa i zaczęła się do ciebie przybliżać. Lekko zdenerwowany patrzysz na ducha i myślisz co zrobisz.
- Proszę pomóż. To nie zajmie ci dużo czasu. – poprosiła po raz drugi zjawa. Jednak ty dalej nie jesteś pewny. Jednak po chwili ruszasz za duchem na cmentarz i stajesz przed nagrobkiem owego dziecka. Zjawa uśmiecha się i czeka na twoją reakcję.

Kostki:
3 - od polany bije dziwny blask. Mami twoje oczy i przyzywa cię do tego by na nią wejść. Poddajesz się tej sile i idziesz do miejsca, od którego bije owo tajemnicze światło. To co tam znajdujesz przechodzi twoje oczekiwania. Stoisz u wejścia do jaskini, której możesz przysiąc nigdy wcześniej tu nie było. Wchodzisz do niej i rozglądasz się dookoła. W końcu udaje ci się zobaczyć dwie skrytki. Podchodzisz do nich i zastanawiasz się co tak naprawdę powinieneś zrobić. W końcu podejmujesz decyzję i wybierasz jedną ze skrytek.

Kostki:
4, 6 - wchodzisz na polanę wiedziony ciekawością i chęcią wzbogacenia się jednak choć chodzisz po niej kilkanaście godzin nic się nie dzieje. Nie znajdujesz niczego czy też nie spotykasz żadnej magicznej istoty. Zmęczony wracasz do domu, a jedyne czego się nabawiłeś to odciski na obu dużych palcach u nogi gdyż założyłeś bardzo niewygodne, nowe buty.

5 - wczesnym rankiem, gdy przechodzisz koło polany słyszysz za sobą dyszenie i powarkiwania. Odwracasz się jednak nic nie dostrzegasz. Idziesz dalej i po chwili znów słyszysz jakieś dźwięki. Czujesz jak twoja skóra zaczyna się pocić i przyśpieszasz kroku. Już prawie widzisz przed sobą miasteczko gdy nagle tuż przed tobą pojawia się psidwak. Widzisz, że zwierzę jest ranne i dość nieufne. Podchodzisz jednak do niego i łapiąc go zanosisz do kliniki weterynaryjnej by tam pomogli zwierzakowi. Stworzenie liże cię po twarzy, a ty otrzymujesz 1 punkt do Opieki nad Magicznymi Stworzeniami.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Larkin J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 310
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Re: Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty21/06/22, 09:00 pm;

dementora brak, lokacja 5

Przyglądał się jej uważnie, odkrywając nowe oblicze Victorii, mające w sobie zdecydowanie więcej ognia niż lodu. Nie było to coś, co spodziewał się ujrzeć tego dnia, w tej chwili, a jednocześnie przeczuwał już wcześniej, że w Krukonce kryje się więcej życia, niż mogło się zdawać. Teraz widział wszystko na własne oczy i pomimo lekkiej irytacji, która zwykle mu towarzyszyła w trakcie sprzeczek z Brandon, czuł również dziwną satysfakcję i nie bał się twierdzić, że był jednym z nielicznych, którzy mieli okazję widzieć tę stronę dziewczyny.
- Nie szukam w takich miejscach wrażeń, ale nie zamierzam też patrzeć, jak idziesz tam sama. Być może i jesteś zdolną czarownicą, może i nawet skończyłaś rok z samymi wybitnymi, ale każdy może mieć gorszy dzień, więc czy tego chcesz, czy nie, jesteś zdana na moje towarzystwo – powiedział prosto, kierując się za Victorią, próbując zignorować dziwne dreszcze, jakie wciąż czuł w miejscu, gdzie blondynka dźgnęła go w pierś. Prawdę mówiąc, nie miał ochoty iść na cmentarz i nie chodziło o to, że bał się duchów, czy tego, co może ich tam spotkać, ale zwyczajnie nie miał na to ochoty. Nie kłamał, mówiąc, że zwykle w innych miejscach szukał rozrywki, w inny sposób dostarczał sobie poczucia, że żyje, ale naprawdę nie chciał zostawiać jej samej. Odnosił wrażenie, że nie mogła jeszcze teleportować się do siebie do domu, że coś stało na przeszkodzie i dopóki nie mógł upewnić się, że bezpiecznie wróci do siebie, wolał jej towarzyszyć. Samemu czerpał z tego o dziwo wiele przyjemności, choć nie potrafili się zrozumieć, choć wyraźnie wciąż trwali w jakimś wielkim nieporozumieniu, które nie wiedział, jak wyjaśnić.
W trakcie drogi zaczął nawet uśmiechać się lekko pod nosem, czując buty Victorii w kieszeni swoich spodni, widząc, jak ona dalej idzie boso przez Dolinę. Rzeczywiście było w tym coś szalonego, wariactwo, którego nigdy nie podejrzewał, że będzie świadkiem. Zupełnie, jakby nagle Lodowa Księżniczka postanowiła polecieć blisko słońca, nie obawiając się, że roztopi swoje skrzydła. Mógł temu towarzyszyć, choć jednocześnie zastanawiał się, kiedy przyjdzie mu ją łapać, nim spadnie z hukiem. Odsunął jednak te myśli od siebie, gdy zaczęli zbliżać się do polany przy cmentarzu.
- Chcesz tańczyć na grobach? Chwila spaceru i wrócić do domu? Czy raczej zostać przy cmentarzu do rana, zobaczyć wschód słońca, oznajmiając światu, że noc szaleństwa dobiegła końca i wrócić do domu? - zapytał, spoglądając na nią z lekkim uśmiechem błąkającym się na jego ustach. Dałby wszystkie galeony, żeby wiedzieć, o czym myślała, czego tak naprawdę chciała, czym ta noc właściwie była. Zaraz też wyciągnął w jej stronę dłoń, niemo prosząc do tańca, choć jedyną muzyką wokół nich był odgłos nocnego ptactwa.

@Victoria Brandon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 1243
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Re: Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty22/06/22, 07:29 pm;

Była bliska tego, by wytknąć mu, że niewiele mógłby jej pomóc, gdyby faktycznie okazało się, że na cmentarzu spotka ich jakieś większe niebezpieczeństwo, ale ostatecznie zachowała dla siebie tę myśl. Była pewna, że Larkin miał świadomość swoich własnych ograniczeń i raczej nigdy by ich nie przekroczył, toteż postanowiła ugryźć się w język, pozwalając mu po prostu pójść za sobą. Zresztą, być może z jego strony to też był jakiś bunt, jakieś złamanie zasad, tego nie była w stanie w żaden sposób określić, bo pomimo ich licznych sprzeczek, pomimo ich ostrych wymian zdań i dyskusji na naprawdę wysokim poziomie, nie wiedziała zbyt wiele na temat mężczyzny. Kiedy zaś pozwalała sobie na to, by zastanowić się nad tym nieco dłużej, zdawała sobie coraz lepiej sprawę z tego, jakie było to dziwne, co zaś powodowało, iż wracała myślami do tego, o czym rozmawiali wcześniej.
Nie można było mieć żadnych intencji w stosunku do człowieka, którego się tak naprawdę nie znało. Tak zdarzało się jedynie w powieściach, a w te mimo wszystko Victoria nie wierzyła, choć swego czasu z całego serca pragnęła naprawdę pisać. To jednak nie było dla niej, im dłużej koncentrowała się na samej sobie, na tym, czego pragnęła i jaka była, zaczynała dostrzegać, że dziecięce pragnienie było tym, co powinna ostatecznie puścić, czemu powinna pozwolić odejść i zapomnieć, że o tym śniła. Męczyła się tym i nie przynosiło jej to właściwie radości, znajdując spokój w innych miejscach, dojrzała więc do tego, by pożegnać się z niektórymi rzeczami. Tak samo, jak ze sztywno zawiązanym gorsetem, który mimo wszystko krępował jej ruchy.
- To było wyzwanie? - zapytała, kiedy znalazła się już na polanie, czując pod stopami mokrą trawę i zimne kamienie, ale nie zwracała na to szczególnej uwagi. W jej jasnych oczach błysnęło coś, co trudno było uchwycić, jakiś błędny ognik, którego nie dało się tak łatwo zatrzymać, jakaś iskra, która była skłonna skoczyć w dal, Widać było, że złość wciąż jeszcze w niej wrzała, że coś się w niej gotowało i zdaje się, że była skłonna przyjąć wszystko, każdą rzuconą rękawicę, jakby zamierzała się przekonać, czy naprawdę sobie z tym poradzi.
Nic zatem dziwnego, że przekrzywiwszy lekko głowę, parsknęła pod nosem w mało elegancki sposób, by zaraz łamiąc ten obraz dygnąć naprawdę z klasą, po czym podała mu dłoń, unosząc brwi. Ciekawa była, czy Larkin był w stanie podążyć dalej za tym własnym wyzwaniem, za tym szaleństwem, jakie sam im narzucił, uznając, że będzie szarmanckim rycerzem, którego nic nie zatrzyma i będzie jej towarzyszył tak długo, jak długo będzie przed siebie biegła.
- Bo jeśli tak, to do świtu jeszcze bardzo daleko - dodała, a w kąciku jej ust pojawił się cień uśmiechu.

Lokacja: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 310
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Re: Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty23/06/22, 10:02 am;

Był świadom swoich słabości czy też wielu braków, które czasem zaniżały jego pewności siebie, ale wiedział, że wystarczy, aby lęk Victorii ujrzał światło dzienne, a jej siła nie będzie przydatna. Nie obroni się zaklęciami, kiedy sparaliżuje ją strach, a nie wiedząc, co jeszcze może wydarzyć się tej nocy, wolał podążać za nią. Domorosły ochroniarz, który w przypadku spotkania z dementorem jedynie schowałby się za jej plecami. Czułby się z tym z pewnością gorzej, gdyby nie świadomość, że nie spotykało się tych stworzeń na każdym kroku, nie widział potrzeby w trenowaniu zaklęć, w ćwiczeniu się w obronie. Był artystą - rzeźbiarzem, jubilerem, nie zaklęciarzem, który bierze udział w pojedynkach, choć zgłosił się do szkolnej ligi, do której nawet nie zamierzał się przygotowywać. A jednak spodziewał się jakiegoś kąśliwego komentarza z jej strony i brak takiej reakcji mimo wszystko zaskoczył go pozytywnie. Uśmiechnął się lekko pod nosem, szybko poważniejąc, gdy docierali na miejsce.
- Nie boisz się zostać ze mną do świtu? - spytał cicho, przyciągając ją lekko do siebie, kładąc drugą dłoń na plecach Victorii. Spokojnie zaczął prowadzić ich taniec do melodii, jaką miał w głowie, zastanawiając się, jak długo Brandon wytrzyma w jego towarzystwie. Nie odrywał od niej oczu, chcąc dostrzec każdą zmianę w jej spojrzeniu, mimice, odpowiedzi na wszystkie niezadane pytania, wyjaśnienie nieporozumień, jakie między nimi się piętrzyły.
- Przepraszam, jeśli to przeze mnie płakałaś - powiedział szeptem, ledwie słyszalnie, nie przerywając tańca, prowadząc ją powoli. Nie robił jednak nic, żeby mogła czuć się bardziej niekomfortowo przy nim, niż z pewnością się czuła. Nie zbliżył się nadto do niej, ani nie przyciągał jej mocniej do siebie, niż wymagało tego prowadzenie. Czuł się dziwnie zadowolony z tego wieczoru, choć zdecydowanie nie było idealnie. Mimo to miał wrażenie, że właśnie teraz poznawał ją w pełni, a nie jedynie myśli na zwariowane tematy. Było wiele rzeczy, których nie wiedział, wiele odpowiedzi, których chciał poznać, ale był przekonany, że ten jeden wieczór, ta jedna noc, nie mogła być jedyną okazją do spokojnych rozmów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 1243
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Re: Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty23/06/22, 07:14 pm;

Nie miała powodu, by to komentować, nic by to bowiem nie zmieniło i do niczego z całą pewnością by nie prowadziło. Oboje wiedzieli, jak się miały sprawy, oboje doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że gdyby naprawdę stało się coś złego, coś nieprzewidzianego, to ona musiałaby wziąć na siebie obowiązek ich obronienia, teleportowania, zabrania do Munga albo w jakiekolwiek inne bezpieczne miejsce. Nie było mowy o tym, żeby Larkin ją wyręczył, w tym bowiem zakresie znajdował się co najmniej kilka kroków za Victorią i bez dwóch zdań nie byłby w stanie obronić się przed jej zaklęciami. Dlatego też uważała jego zachowanie za głupotę, a jednocześnie za coś, co mogło mimo wszystko imponować, ostatecznie nie musiał z nią iść, nie musiał towarzyszyć jej w tym spacerze na cmentarz, w tej szalonej wyprawie, jaką postanowiła podjąć pod wpływem impulsu, który zdecydowanie zelżał, ale mimo wszystko nie zatrzymywał się, jakby pozwalając jej płynąć dalej na fali, która niosła ją daleko, o wiele dalej, niż można było podejrzewać.
- Czego miałabym się bać? – zapytała prosto, patrząc na niego z uwagą, nie mając najmniejszego problemu z tym, żeby ją trzymał, żeby ją w tej chwili prowadził. Nie przeszkadzał jej tak samo chłód pod stopami, ani to, że z całą pewnością nie powinni się tak zachowywać, że nie powinni tańczyć pośród starych grobów, pośród których mogło czaić się dosłownie wszystko, gdzie mogły czaić się duchy albo i groźniejsze istoty, z którymi mieliby problem sobie poradzić. Nie bała się jego, nigdy. Nie chodziło jedynie o to, że niezależnie od tego, jak silny był, mogła w każdej chwili po prostu rozmyć się przed jego nosem. Po prostu, jakkolwiek by jej nie denerwował i nie drażnił, była w stanie mu zaufać, znając go na tyle dobrze, by wiedzieć, że nie był całkowicie bezmózgim gumochłonem.
- Zawsze wydawało mi się, że musisz mieć jakieś lepsze metody zjednywania sobie innych ludzi, ale jeśli teraz powiesz mi, że tak naprawdę jest w tym jakaś groźba, to stracę w ciebie resztkę wiary – stwierdziła jeszcze, drgnąwszy lekko, gdy stanęła na zimnym, dość ostrym kamieniu, ale mimo to nie zwróciła na to uwagi, by zaraz zaśmiać się w głos i odchylić głowę w tył.
Było w tym coś, co mógłby nazwać histerycznym, jakiś ruch, który mógł kojarzyć się z urażoną dumą i z całą pewnością tak było. Nie chciała, żeby kiedykolwiek widziała, jak płacze, nie chciała, żeby ktokolwiek to widział, a jednak do tego doszło i wiedziała, że będzie musiała mierzyć się z tym przez długi czas. Nim wybaczy sama sobie, nim pogodzi się z tym, jak słaba potrafiła być. Podświadomie zacisnęła nieco mocniej palce na jego dłoni, ale nie było w tym geście zbyt wiele ze słabości, raczej z tłumionej złości i cienia bólu, jaki wciąż, pomimo długiej wędrówki, się w niej tlił.
- Nie pochlebiaj sobie, Swansea – powiedziała cicho, ale dość ostro, wyraźnie dając mu znać, żeby nie próbował do tego wracać, żeby nawet nie śmiał poruszać tego, co naprawdę bolało, żeby nie próbował sięgać tam, gdzie nie powinien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 310
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Re: Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty23/06/22, 07:16 pm;

Uśmiechnął się pod nosem, gdy tylko dostał zapewnienie, że nie obawiała się go w żadnym stopniu. Nie miała czego, co z jednej strony cieszyło go, a z drugiej nakładało ciężar, który już teraz czuł. Ciężar związany z historią, jaką opowiedziała mu Zoe o Fillinie, o tym co zrobił, jak się zachowywał. Owszem, LJ nie miał nawet pewności, czy Victoria jakkolwiek mogłaby spojrzeć na niego przychylniejszym spojrzeniem i odnosił wrażenie, że być może na nic więcej niż zwykłą przyjaźń nie powinien liczyć, ale wiedział, czego mimo wszystko powinien się wystrzegać. Z tego powodu próbował trzymać się w ryzach, czując, że przez to jedynie coraz bardziej zatraca się w swoich myślach, skrytych pragnieniach. Czy naprawdę nie musiała się go bać? Naprawdę w jego słowach nie kryła się żadna groźba?
Trzymając ją znów blisko siebie, czując zapach jej perfum, mając możliwość być sam na sam, czuł znów silniejsze uderzenia serca. W każdej innej sytuacji wiedział, co mógłby zrobić, jak mógłby się zachować, ale przy tej jednej dziewczynie dokładnie zastanawiał się nad każdym kolejnym krokiem. Choć chwycił ją odruchowo mocniej, gdy tylko drgnęła stając na kamieniu, przyciągając do siebie. Uchwyt poluzował dopiero przepraszając za doprowadzenie jej do płaczu. Poluzował, choć nie chciał zupełnie odsuwać się, przez co prowadził ją dalej w tańcu między nagrobkami, trzymając bliżej niż na początku.
Nie spodziewał się śmiechu na swoje słowa, przez co nieznacznie zmrużył oczy, przyglądając się uważnie Victorii. Podejrzewał, że przemilczy jego słowa, uzna, że nic nie słyszała, ale nie zakładał śmiechu, w którym brakowało jednak wesołości. To, w połączeniu z nagle zaciśniętymi mocniej palcami na jego dłoni stanowiło wyraźne ostrzeżenie, które po chwili wybrzmiało także w głosie Krukonki. W jednej chwili zyskał pewność, że miał związek z jej łzami, choć nie wiedział jeszcze, czy jedynie wywołał je swoimi słowami, czy rzeczywiście zrobił coś do tej pory, co mogło być jej aż tak niemiłe.
- Jak sobie życzysz, panno Brandon – odpowiedział, skinąwszy powoli głową, wykorzystując chwilę, aby nieznacznie pochylić się w jej kierunku. Na tyle blisko, aby widzieć jej oczy, aby móc oprzeć się czołem o jej czoło, jakby testując na ile rzeczywiście nie bała się być blisko niego w tańcu w środku nocy.
- Metody zjednywania sobie ludzi… Czyżbyś chciała mi powiedzieć, że jestem na dobrej drodze do zjednania sobie ciebie? – spytał cicho, jakby zaczepnie, nie zamierzając wracać do tematu jej płaczu, skoro Krukonka wyraźnie chciała tego uniknąć. Wolał skupić się na czymś innym – prowokowaniu jej, sprawdzaniu, czy rzeczywiście będzie tak odważna. Jednocześnie testując własną cierpliwość, gdy obiecał sam sobie, że nie zrobi nic pochopnego, że nie przekroczy zbyt szybko pewnych granic, ryzykując wyrzucenie poza mur, jaki wznosiła wokół siebie Victoria.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 1243
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Re: Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty23/06/22, 07:19 pm;

Nie zamierzała z nim o tym dyskutować, nie zamierzała przyznawać się do swych idiotycznych domysłów. Brzmiały teraz dziwnie, dziecięco, wręcz śmiesznie. Nie chciała również mówić mu, że wiedziała, co myślał, że wiedziała, co kryło się za określeniem, którego używał, że wiedziała, za kogo ją miał. Potwierdzenie tych słów nic by nie zmieniło, a gdyby spróbował im zaprzeczyć, zapewne roześmiałaby mu się prosto w twarz, mając świadomość, że brakowało w niej życia. Zapewne to powodowało, że tak bardzo ciekawiło go, co kryło się pod tą zimna, martwą powłoką, jaką była.
Odchyliła się ponownie w tył, nie mając z tym najmniejszego problemu, dość jasno udowadniając mu tym samym, że zaliczała się do osób z winnych. W jej jasnych oczach pojawił się jednak diabelny chłód, prawdziwa lodowata fala, której Larkin nie był w stanie uniknąć po tym, co zrobił. Być może dla niego jego zachowanie nie było niczym złym, w końcu doskonale wiedział, jak czarować innych i otaczał się ich pięknem, brał to, co mógł, najwyraźniej bawiąc się granicami. Drażnił ją znowu, ale w kontekście wszystkiego, co wydarzyło się tego wieczoru, był to bardzo marny ruch. Nic zatem dziwnego, że wywinęła mu się zręcznym obrotem, wysuwając się z jego objęcia, wciąż trzymając jego drugą dłoń, by ostatecznie pokłonić mu się, dygnąwszy bardzo nisko, niemalże jakby chciała opaść na ziemię, co niewątpliwie wyglądałoby o wiele efektowniej, gdyby miała na sobie balową suknię.
- Gdybym była hipogryfem, w tej chwili byłbyś jedynie marną resztką istoty ludzkiej, panie Swansea - powiedziała cicho, nim wykonała kolejny obrót, tym razem puszczając jego rękę, by wsunąć się za najbliższy nagrobek, skąd obserwowała go bardzo uważnie, tracąc jego sylwetkę w ciemności, jaka ich otaczała, a jednak wiedziała, gdzie był. Nie chciała sięgać w tej chwili po zaklęcie, choć wiedziała, że mogłaby bez problemu rozjaśnić cały ten cmentarz.
- Nie jestem żadną nimfą ani rusałką, o wiele bliżej mi do do smoka i to nie pięknego, łagodnego i mądrego stworzenia z baśni dla dzieci, ale ogniomiota, który spopieli cię i pożre, gdy tylko uzna, że jest zagrożony. Nie jestem też tak delikatna i naiwna, jak polne kwiaty. Jeśli potrzebujesz artystycznego porównania, to bliżej mi do asfodeli, które porastały królestwo Hadesu - dodała po chwili, ruszając przed siebie, w niemalże całkowitej ciemności, nie przejmując się tym, że robiło jej się zimno i na przedramionach miała już gęsią skórkę, zaś całym jej ciałem wstrząsały dreszcze.
Objęła się ostatecznie ramionami, zdając sobie sprawę z tego, że w tej chwili musiała przypominać krzew głogu, czy maliny, równie kolczasty, równie splatany, równie niedostępny. Było jednak w zachowaniu i słowach Larkina coś, czego nie chciała, coś, za co naprawdę chętnie by go uderzyła, gdyby nie to, że powstrzymywała się przed tak dziecinnymi, prozaicznymi zachowaniami. Trudno było jej powiedzieć, skąd wzięło się w niej to poczucie i przed czym pragnęła umknąć, skoro ledwie przed chwilą wyjaśnili sobie wątpliwości, skoro wiedziała, że jej umysł pod wpływem drinka zdecydowanie się zagalopował, usuwając logikę w cień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 310
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Re: Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty23/06/22, 07:20 pm;

Nie chciał tak naprawdę zrobić nic wbrew jej woli, choć jednocześnie nie potrafił się powstrzymać przed tym nachyleniem, które okazało się błędnym ruchem. Nie zdawał sobie do końca sprawy z tego, jak wyglądał jego ruch, jak mógł zostać odebrany. Przyszło mi jedynie zmierzyć się z kubłem zimnej wody, jakim był ton głosu dziewczyny i jej odsunięcie się. Obserwował ją, nieznacznie skołowany, gdy ukłoniła mu się, aby po chwili uśmiechnąć się samemu krzywo, niedostrzegalnie w otaczających ich ciemnościach, w geście pełnym goryczy. Wiedział już jednak, gdzie stała granica, której nie mógł ot tak po prostu przekroczyć.
- Gdybyś była hipogryfem, nie pozwoliłabyś mi się zbliżyć, jak jeszcze chwilę temu, gdy zgodziłaś się zatańczyć – odpowiedział cicho, nie ruszając się z miejsca, gdy czuł na sobie jej wzrok. Choć nie padła żadna groźba, odnosił wrażenie, że w tym jednym momencie nie powinien się ruszać, że powinien jednak zaczekać, aż Victoria pójdzie dalej, pomiędzy nagrobkami, dając pozwolenie na kontynuowanie spaceru. Było w niej tak wiele sprzeczności, tak wiele wymieszanych emocji, że LJ zaczynał podejrzewać, iż sama Brandon miała problem z ich okiełznaniem.
- Myślałem, że wiesz, że nie jestem zagrożeniem. Nie zrobiłbym też niczego, wiedząc, że tego nie chcesz, niczego poza zbliżeniem się tak blisko. Przepraszam za ten niepotrzebny ruch – odpowiedział jej spokojnie, zupełnie szczerze, patrząc spokojnie w ślad za Victorią. Dostrzegł, że otoczyła się ramionami i sam również czuł chłód nocy, tym większy, że znów pojawiał się między nim a blondynką mur, którego z wielu powodów nie chciał. Wyjął z kieszeni materiałową chustkę, jednocześnie sięgając po różdżkę, aby po chwili korzystając z transmutacji powiększyć ją, tworząc z niej chustę, zmieniając przy okazji odrobinę materiał. Na końcu rzucił zaklęcie absorptio, a po nim fovere. Dopiero z tak gotową chustą zbliżył się do Victorii, narzucając ją na ramiona dziewczyny.
- Zanim wyzwanie pozostania tutaj do rana skończy się przeziębieniem, spróbuj się trochę zagrzać – powiedział cicho, pojednawczym tonem, odsuwając się od razu, nie chcąc, żeby znów uznała, że robi coś, co mogłoby być dla niej w jakimś stopniu niebezpieczne. Nie wiedział, jak powinien nazwać to, jak sam się poczuł. Wiedział, czego chciał jeszcze chwilę temu, podejrzewał, że Brandon także musiała to wyczuć, ale jej ruch przeczył temu, o czym pisała do niego Zoe. Być może od początku tak było, a zwyczajnie rozmowy z zakochaną w powieściach romantycznych kuzynką Victorii sprawiły, że zaczął rozumieć wiele rzeczy inaczej. Teraz przyszło mu mierzyć się znów z tym chłodem, do którego zdołał przywyknąć wcześniej, a którego nie chciał więcej widzieć, gdy zdołał dostrzec ogień tlący się w jej sercu.
Szedł dalej w spokoju, aż nagle usłyszał dziwny dźwięk. Nie pasował do odgłosów wydawanych przez duchy, na dementora było zbyt ciepło, a wokół nich nie było jeziora, żeby mógł podejrzewać langustniki, nie mówiąc co tym, że dźwięk bardziej przypominał warczenie niż klekot szczypiec. Zmarszczył brwi, nie mówiąc jednak głośno o tym, co słyszał, nie chcąc być posądzonym o tchórzostwo, gdy znów usłyszał dźwięk, jak dyszenie i powarkiwanie.
- Czy słyszałaś też... – zaczął, gdy dostrzegł nagle przed sobą kulące się szczenię. Rozdwojony ogon jasno wskazywał na psidwaka, który wyraźnie nie czuł się najlepiej. Nie czekając na reakcję ze strony Victorii, podszedł jeszcze dwa kroki, po czym kucnął przed szczeniakiem, ostrożnie, powoli wyciągając ku niemu dłoń, chcąc, aby poznał jego zapach, aby wyczuł, że nie chce go skrzywdzić. - Też chciałeś zrobić coś szalonego, ale wpadłeś w tarapaty? – powiedział jedynie cicho do psa, powoli zbliżając się do niego, aby w końcu wziąć go na ręce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 1243
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Re: Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty23/06/22, 07:23 pm;

Szczerze mówiąc, Larkin nieustannie błąkał się pomiędzy własnymi twierdzeniami, pomiędzy tym, czego naprawdę chciał, a tym, co usiłował pokazać, co prowadziło do kompletnego zapętlenia się, do wpadnięcia w coś, z czego nie było wyjścia. Spirala, jaką ich otaczała, była o tyle trudniejsza, do przełamania, że Victoria robiła coś podobnego, miotając się po prawdziwe we własnych myślach, domysłach i pragnieniach, które nie były blokowane przez sztywne zasady, ale jej odczucia. Wspomnienia, które nadal ją bolały, które miały dla niej o wiele większe znaczenie, niż mogła do tej pory przypuszczać. Być może właśnie dlatego wyraziła tak jawną opinię na swój temat, nie chcąc bawić się w żadne niedomówienia, nie chcąc również pokazać mu, że gdyby tylko zechciał, mógłby mieć od niej wszystko. Bo nie mógł, to akurat było dla niej jasne, choć jednocześnie musiała przyznać, że patrząc na niego, była w stanie w pełni zrozumieć, dlaczego inni zgadzali się iść za nim.
Larkin miał nie tylko charyzmę. Był również najzwyczajniej w świecie przystojny i Victoria miała pewność, że to właśnie, w połączeniu z jego zdolnościami artystycznymi i nie do końca współczesnym pojmowaniem elegancji, powodowało, że inni lubili spędzać z nim czas. I nie tylko. Znała dostatecznie dobrze jego siostrę, by wiedzieć, jak wyglądało ich życie, a ponieważ byli do siebie podobni, była w stanie uzupełnić braki swej dotychczasowej wiedzy w oparciu o domysły zbudowane na innym obrazie. Elementy układanki do siebie pasowały, w sposób, który jednak nie do końca pasował jej, powodując, że z bliżej nieznanych sobie powodów próbowała trzymać się z dala od niego. Jakby bała się, że również pozwoli mu pociągnąć się na dno. Z którego, w przeciwieństwie do innych, nie zdoła się podnieść, bo jednak istniała jedna, jedyna granicą, która miała dla niej znaczenie o wiele większe, niż dla innych. I w obu tych postawach nie było niczego złego.
Problem pojawiał się, gdy okazywało się, że zaczynali spędzać ze sobą czas. Byli pozornie niedopasowani, jakby pochodzili z dwóch różnych układanek, a jednocześnie zazębiali się, potrafiąc mimo wszystko dyskutować i zapewne doceniać na swój sposób to drugie. Byli dla siebie jednocześnie ćmami i iluzorycznym płomieniem, za którym podążali. Victoria sparzyła się jednak o jeden raz za dużo, wciąż dopatrując się w tym wszystkim własnej winy, czując, że gdyby złamała samą siebie, zapewne wszystko potoczyłoby się inaczej. Choć, w chwilach, gdy myślała o tym trzeźwo, zdawała sobie sprawę z tego, że jej kalkulacja niezmiennie prowadziła do świadomości, że z tej historii nie było innego wyjścia. Ona i Filin do siebie nie pasowali, a po jego zachowaniu, wiedziała już, że najlepiej byłoby, gdyby żyła samotnie. W swym lodowatym królestwie. Najwyraźniej nie zdawała sobie nawet sprawy z tego, że ledwie chwilę wcześniej pokazała, że nawet tam sięga wiele ognia.
- Nie - powiedziała cicho. - Pozwoliłam ci do siebie podejść, bo ci mimo wszystko ufam, bo wierzę, że nie jesteś całkowicie bezmózgim gumochłonem, ale być może moja wiara powinna zostać jednak ograniczona, skoro chcesz mi udowodnić, że się mylę - dodała jedynie.
Przez dłuższą chwilę oboje milczeli, a ona szła przed siebie bez większego celu, czując, jak stopniowo ogień, jaki płonął w jej sercu, gaśnie, znika, staje się ledwie widoczny, jak powoli staje się jedynie półcieniem. Była pewna, że Larkin jedynie z nią pogrywał, jak zawsze się z nią drażnił, próbując przekonać się, jak wiele miała do niego cierpliwości, ale mimo wszystko miała ochotę powiedzieć mu, żeby wracał na imprezę, żeby wracał tam, gdzie znajdzie o wiele więcej śmiechu i radości, o wiele więcej wolności. Nie zdążyła jednak nic powiedzieć, gdy nieoczekiwanie znowu do niej podszedł, a ona poczuła, jak zarzuca na jej ramiona chustę. Zmarszczyła na to lekko brwi, ale była w tej chwili zbyt urażona, zbyt zbita, by wyrazić swoje zdziwienie i podziw na to, co zrobił, bo mimo wszystko nie podejrzewała go o takie zdolności. Choć proste, niemające zbyt wiele wspólnego ze sztuką.
Nie skomentowała również jego późniejszej uwagi, ostatecznie ruszając za Larkinem, by przekonać się, co właściwie się stało. Sięgnęła po różdżkę, nie wiedząc, czego powinni się spodziewać, gotowa do tego, by obronić ich przed atakiem czegoś, czego się nie mogli w żaden sposób przewidzieć. Zamiast tego rzuciła zaraz lumos spharea, żeby wiedzieli, co robią. Potrzebowali zdecydowanie źródła światła, a to mogła im zapewnić, pozwalając na to, żeby to Larkin zajmował się szczenięciem, zsuwając jedynie z ramion podaną przez niego wcześniej chustę.
- Jemu przyda się bardziej - zauważyła cicho, bardzo miękko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 310
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Re: Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty23/06/22, 07:24 pm;

Słysząc jej słowa, musiał zagryźć policzek od środka, żeby nie przekląć na głos. Miał wrażenie, że dla niej już trafił do jednego worka z jej byłym co było dokładnie tym, czego nie chciał. Był sobie jednak sam winien i wiedział, że nie ma prawa próbować przekonać ją, że się myli. A jednak czuł gorycz, złość skierowaną na samego siebie. Mógł zwyczajnie wytrzymać, nie robić nic i być może dalej tańczyliby pomiędzy nagrobkami. Dał się jednak ponieść chwili, posłuchał własnych pragnień, choć jednocześnie zapewniał, że nie zrobiłby nic, co przekroczyłoby stawiane przez nią granice. Kto wie, może wystarczyłoby porozmawiać szczerze o tym, czego chcieli, ale skoro Victoria nie odpowiedziała na jego żartobliwe pytanie w domu Brooks, dlaczego miałaby chcieć rozmawiać o tym, co się między nimi działo. Czymkolwiek to było, nie było relacja zwykłych znajomych z Ravenclaw. Wiedzieli o sobie wiele, nie wiedząc jednocześnie nic. Byli sobie obcy, będąc jednocześnie w jakimś stopniu bliscy. Nie byli dla siebie nikim, ale nie chciałby stracić tej relacji, nawet jeśli nie miałaby się w żadnym stopniu zmienić.
Chciał już powiedzieć jej, że nie miał zamiaru udowadniać jej, że ma o nim za wysokie mniemanie. Chciał zapewnić, że więcej nie powtórzy tego błędu, ale ostatecznie milczał. Podejrzewał, że w tym przypadku słowa niewiele zmienią, że zdecydowanie ważniejsze były czyny, a te działały na jego niekorzyść. Wolał więc skończyć tworzyć chustę, pilnując, aby wydzielała ciepło i nałożyć ją na ramiona Victorii. Jeśli miał się skupićna pokazywaniu jednego, chciał, żeby uwierzyła, że naprawdę się o nią martwi, troszczy. Do Norfolk również przybył z uwagi na niepewność, czy wie, z czym może jej przyjść się zmierzyć, jeśli pozostanie w Anglii. Przejmował się tym, co może ją spotkać i choć wiedział, jak zdolna była, chciał ją jakoś ochronić. Czuł to, co drink jedynie wzmógł i choć nie było w nim już śladu po działaniu alkoholu, uczucia pozostały, teraz boleśnie wyostrzone.
Może to i dobrze, że nie wiedział, jak nisko ceni jego zdolności. Owszem, nie był wprawnym zaklęciarzem, ale jednak coś potrafił. Szczęśliwie po chwili jego uwagę przykuło coś innego, co okazało się szczenięciem psidwaka, dla ścisłości suczką, co okazało się, gdy tylko podniósł zwierzę, przytulając do swojego torsu. Cieszył się, że Victoria wyczarowała dla nich więcej światła, w którym mógł uważniej przyjrzeć się stworzeniu, nagle marszcząc brwi, gdy usłyszał ton głosu Krukonki i zobaczył, co ta robi. Nie chciał, żeby rozchorowała się przez jakieś głupie wyzwanie, czy chęć pokazania, że także może robić szalone rzeczy, że nie jest tak ułożona, jak wszyscy myśleli. Wolał, żeby otoczyła się chustą i czerpała przyjemność z ciepła, jakie dawała. Jednak coś w jej tonie głosu, ta niespotykana często miękkość, powstrzymały go przed zbytnim protestowaniem.
- Możemy ją powielić i wtedy ty też nie zmarzniesz – odpowiedział cicho, jednak nie mógł sięgnąć po swoją różdżkę, wyczuwając, jak psidwak drży w jego rękach, bojąc się wyraźnie otoczenia. Być może chodziło o dementorów, którzy uwielbiali podobne tereny, a może coś mu dolegało. Wiedział, że powinni zabrać go do kliniki, ale o tej godzinie wszystko było zamknięte. - Chyba mamy towarzystwo w naszym wyzwaniu… Zabiorę ją rano do kliniki – dodał, powoli głaszcząc psidwaka kciukiem, który wciąż nieco powarkiwał, sprawiając wrażenie przerażonego i jakby coś go bolało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 1243
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Re: Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty23/06/22, 07:33 pm;

Z całą pewnością zrobił coś, co spowodowało, że zaczęła spoglądać na niego nieufnie. Dawał jej zupełnie sprzeczne sygnały, mówiąc różne rzeczy, które właściwie się nie pokrywały, opowiadając rzeczy, które były od siebie wzajemnie dalekie i nie było w nich nic, co mogłoby faktycznie wyjaśnić jego zachowanie. Być może poza tym prostym stwierdzeniem, że faktycznie lubił się z nią drażnić, że faktycznie było w tym coś, co sprawiało mu przyjemność, nawet jeśli twierdził, że obecnie chodziło o coś innego. Daleka jednak była, przynajmniej na razie, od tego, by zestawiać go bezpośrednio z Filinem, aczkolwiek nie była w stanie nieco krzywo nie spoglądać na jego sposób, powiedzmy, umawiania się z osobami, które mu się podobały.
Mieli o sobie skrajnie różne opinie, nie wiedzieli o sobie mnóstwa rzeczy i błądzili, jak we mgle, miała jednak wrażenie, że teraz pewne sprawy, z jakiegoś względu, nieco się wyjaśniły. Nie umiała tego opisać, ale czuła się nieco, jakby wyraźnie narysowała kredą na ziemi linię, za którą żadne z nich nie powinno próbować przekroczyć, oznaczając tym samym ich stanowiska, miejsca, z których mieli prawo na siebie spoglądać, miejsca, z których mogli próbować na swój sposób zaatakować to drugie, jednocześnie wciąż trzymając się w ryzach. Tańcząc taniec, którego kroki znali tylko i wyłącznie oni.
Jej uwaga została ostatecznie rozproszona przez psa, którego znalazł Larkin. Nie miała pojęcia, co szczeniak mógł tutaj robić, nie wiedziała, czy komuś uciekł, czy może został porzucony, ale nie ulegało wątpliwości, że musieli się nim zająć. Prawdą było, że wszystkie kliniki były zapewne o tej porze zamknięte, był w końcu środek nocy, a ona zaczynała odczuwać zmęczenie, które opadło na nią po alkoholu, jego dziwnym działaniu i tym niepotrzebnym nikomu wybuchu emocji. Skinęła więc głową, gdy wspomniał o tym, że mogliby powielić stworzoną przez niego chustę i po chwili to właśnie zrobiła, próbując stworzyć z kolejnego materiału odpowiednio duży kawałek, by można było uznać go za koc.
Nie czuła się na siłach, by próbować pomagać z psem, nie była zbyt dobrym uzdrowicielem, więc mogła jedynie towarzyszyć Larkinowi, który próbował uspokoić szczeniaka, mogła jedynie pomagać mu zaklęciami, czując, jak z każdą kolejną chwilą staje się coraz bardziej senna, wykończona, jakby wszystko, co się stało, było dla niej jednak zbyt wielką ilością wrażeń. Przed meczem spała niewiele, wciąż poruszona ich kłótnią, potem górę wzięła rywalizacja, zabawa, aż w końcu złość. I zapewne właśnie wszystko to spowodowało, że nim zaproponowała, że odprowadzi go do domu, po prostu zasnęła. Na cmentarzu.

z.t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Polana przy cmentarzu - Page 5 QzgSDG8








Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty


PisaniePolana przy cmentarzu - Page 5 Empty Re: Polana przy cmentarzu  Polana przy cmentarzu - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Polana przy cmentarzu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Polana przy cmentarzu - Page 5 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Okoliczne tereny
-