Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Kawiarnia "Pod hibiskusem"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Effie Fontaine

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : pół wila
Galeony : 4381
  Liczba postów : 2482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7168-effie-fontaine#204310
http://czarodzieje.forumpolish.com/forum
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Administrator




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyCzw Mar 31 2016, 15:47;

First topic message reminder :


Kawiarnia "pod hibiskusem"

Kiedy właściciele tego miejsca, rozważali, co mogą uczynić, by przemienić ten opuszczony budynek, na magiczną i urokliwą kawiarnię, postanowili poszukać podpowiedzi u znajomego zielarza. W taki sposób, pięćdziesiąt lat temu zasadzone zostały tu pierwsze nasiona Hibiskusa Ognistego. Dziś ta roślina oplata całą powierzchnię między żywopłotem, a murami, tworząc wyjątkowy, zielony dach. Spełnia on nie tylko kwestie estetyczne! Roślina ta, cały rok emanuje ciepłem, dzięki czemu, kawy można napić się tutaj nawet w środku zimy, wciąż siedząc w ogródku. Jakkolwiek niskie temperatury by nie przepełniały Wielką Brytanię, tu, pod Ognistym Hibiskusem i tak będzie ciepło.

Jeśli nie wiesz, na który z powyższych się zdecydować - rzuć kostką z literą, by to los zadecydował za Ciebie! Opisy tych czarodziejskich napojów znajdziesz w naszym spisie.


gorące napoje:
a) Bazyliszkowe Macchiato
b) Chochlikowe cappuccino
c) Cytrynowy Raj
d) Dyptamowy smakosz
e) Imbirowa mątwa
f) Malinowy Chruśniak
g) Sen Memortka
h) Smocze espresso
i) Syrenie Latte
j) Wiśniowy Gryf


alkohole:
a) Boddingtons Pub Ale  
b) Dymiące Piwo Simisona  
c) Grzany miód Bungbarrela
d) Jagodowy jabol  
e) Kłębolot
f) Łzy Morgany le Fay
g) Malinowy Znikacz
h) Miętowy Memortek
i) Różowy Druzgotek
j) Smocza Krew
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyNie Sty 10 2021, 22:17;

Tak na dobrą sprawę to nie znała tego człowieka. To nauczyciel, profesjonalny czarodziej, dosyć surowy ale miał w sobie ludzkie odruchy i nie, nie był wilkołakiem. Jakimś cudem umawiał się z Éléonore, a pamiętała z rozmów z nią, że przez długi czas nie dawał żadnego znaku, że jest nią zainteresowany. Przy tamtej rozmowie skłonna była odradzać swojej siostrze umawianie się z nim skoro tak zwlekał. Ostatecznie coś się między nimi wydarzyło i jednak tworzą pewnego rodzaju związek. To nie była jej sprawa. To, co ich łączyło było ich prywatną domeną i okazywała temu szacunek. Bardziej uwierały ją konwenanse. Przy Élé mówi o nim jego imieniem bądź nazwiskiem a tutaj musi się pilnować aby nie zdradzić się, że olewa jego tytuły w rozmowach z jego własną dziewczyną. Odnosiła wrażenie, że testuje jej cierpliwość. Ta okropna obojętność na jego twarzy… ciekawa była czy Elijahowi też to przeszkadza. Czuła w kościach, że bliźniak podzieliłby jej zirytowanie, a nawet próbowałby nakłonić nauczyciela by reagował nieco żywiej na otoczenie. Swansea to artyści. Od razu było po nim widać, że ta domena jest mu obca. Nabrała powietrza do płuc i głośno je wypuściła, na moment zasłaniając niebieskie oczy muśniętymi kolorem powiekami. To ewidentnie zaczerpnięcie oddechu po to, by wykrzesać z siebie wszelkie pokłady cierpliwości. Nie wierzyła, aby robił to celowo. - Wyobraża sobie pan, że któregoś popołudnia wychodzę z pokoju w dresach, nieumalowana i nieuczesana, spotykam pana w drzwiach domu i wesoło zagaduję "panie profesorze!". Czy tylko dla mnie to komizm? - otworzyła powieki i popatrzyła na niego uważnie. Miała cierpliwość. Nie da się tym wytrącić z równowagi i nie zdawała sobie sprawy, że mógł widzieć w tym podobieństwo do kochanej Éléonore. - Faworku, podaj panu profesorowi kubek kawy. Doprawdy, umawia się pan przecież z moją siostrą. To wiele zmienia. - zmieniła swoją postawę z ostrożnej kultury w taktowną ofensywę. Być może w ten sposób próbowała wprowadzić nieco swobody w tę rozmowę o ile mężczyzna to podłapie. Nie nastawiała się jednak na spektakularny postęp.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 909
  Liczba postów : 2104
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyNie Sty 10 2021, 22:39;

  Przez chwilę patrzył na nią w ciszy, wyraźnie analizując to co powiedziała. Czy wszyscy Swansea musieli być tacy bezpośredni? Jak nie ona, to Elijah, już nie wspominając o głównej zaangażowanej w postaci Éléonore. Może i była w jej wypowiedzi jakaś krzta racji, ale naprawdę tytulatura nie była rzeczą, która była dla niego aż tak istotna. Dlatego też było mu wszystko jedno czy mówi do niego per pan, po imieniu czy jeszcze inaczej dopóki go nie obraża. A dopóki nie było jej w zamku w bardziej oficjalnych warunkach to nie miał nic przeciwko ku temu aby zwracała się do niego na „Ty”. Czy on przed chwilą jej tego nie powiedział? A może inaczej to zinterpretowała? Tak, zdecydowanie go nie zrozumiała.
  - Prawdopodobieństwo takiego zdarzenia, zważywszy na częstotliwość mojej obecności w tej rezydencji, jest bliskie zeru. – takiej odpowiedzi raczej się nie spodziewała, a on pomyślał co powiedział dopiero po chwili. Jeśli zaraz zacznie mu prawić morały na temat tego jak często powinien ich odwiedzać i rozpisywać mu planer, to nie będzie musiała tracić swojej cierpliwości na jego bezemocjonalność. On będzie szybszy. Poza tym czy wspomnienie o tym, że perspektywa zobaczenia dziewczyny w takim stanie jaki opisała kompletnie go nie ruszy i nic nie zmieni również było warte dodania? Może lepiej nie… umawia się z moją siostrą. Jak to dziwnie brzmiało.
  - Może źle się wyraziłem. Naprawdę nie mam nic przeciwko. – skoro nie zrozumiała wcześniej, to co mu pozostało jak nie powiedzieć tego wprost. No, może nie do końca tak bezpośrednio jak zakładał, niemniej zawsze to jakiś krok w przód jeśli chodziło o tę rozmowę. Coś jeszcze powinien dodać? Podkreślić? Kim był Faworek? Coś mu mówiło to imię, ale chyba nie utrwaliło się na tyle w jego pamięci. Tyle myśli.
  - Alexander. – skoro najwyraźniej trzeba było to sformalizować, to właśnie to zrobił. Powinien jeszcze podać jej rękę? Ukłonić się? Dygnąć? Wyraz jego twarzy przybrał nieco przyjemniejszy ton, choć sam nie wiedział czy była to kwestia jego sympatii do niej, czy rozbawienia z absurdu tej sytuacji. Można było interpretować na swój sposób, niemniej powinna być zadowolona, że nie było aż tak neutralny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Sty 11 2021, 18:17;

Bardzo wyraźnie było widać na jej twarzy malujące się zaskoczenie. Uniosła wysoko brwi i spoglądała na mężczyznę niesłychanie zdziwiona. To jakiś bojkot? Nie wejdę do rezydencji Swansea... bo nie? Uniosła dłoń do swojej twarzy i rozmasowała lekko brwi. - Ach, czyli nie zamierza pan się pojawiać w domu swojej dziewczyny? To dosyć ciekawa i dziwna deklaracja. - ugryzła kącik swoich ust, aby nie wyskoczyć z zapytaniem czy może planuje być niewidzialnym facetem Éléonore czy może ma jakieś inne, sensowne powody, by unikać wejścia do ich domu. Przecież wszyscy będą wiedzieć, że Élé ma kogoś i niemożliwym jest, aby ten ktoś - w tym przypadku Alexander - miał pozostać anonimowy. Ugryzła się jednak w język choć wiele słów cisnęło się na jej usta. To nie ten etap... znajomości? Coraz wyraźniej dochodziła do niej niezręczność tej relacji. Mimo wszystko nie dała się tym wybić z pantałyku.
- Nic przeciwko? Wygląda pan jakby miał bardzo wiele przeciwko takiemu ułatwieniu. - z jego twarzy nie da się czytać! To doprowadza do szału. Przy nim Leonel jest kwintesencją ekspresji a też nie należy do osób o bogatej mimice. Ta powściągliwość nauczyciela... musiała to uszanować choć denerwowała ją jego jednostajność i niemal niewzruszenie. Musi koniecznie wypytać Élé czy on tak zawsze czy faktycznie cokolwiek się w nim zmienia. To ciekawość artystki, nic osobistego. Naprawdę. W końcu doszło do tego, co próbowała osiągnąć. Przedstawił się imieniem, ale to i tak nie wyglądało jak powinno. Wyciągnęła nad stołem dłoń w jego kierunku, rzecz jasna do uścisku. - Elaine. - musiała dwukrotnie zamrugać bowiem odnosiła wrażenie, że jego twarz zmieniła wyraz... Po dziesięciu minutach rozmowy dostrzegła w nim ślad pozytywniejszej emocji. Może i być rozbawiony, ale przynajmniej coś się na jego twarzy dzieje. - A więc... - skoro mają za sobą przejście na "ty" to można zacząć drugą część rozmowy. - ... od początku wiedziałeś, że Éléonore to nasza siostra? - musiała przyznać, że ta zmiana, do której dążyła, okazywała się mieć dziwny posmak. Musiała się przyzwyczaić. Podsuwała zatem starannie dobrane pytania, niby to zwykła ciekawość, a jednak dyktowana potrzebą pogłębienia wiedzy i wybadania jak reaguje na dźwięk imienia jej siostry. Odda za nią duszę, a więc chciała wybadać to i owo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 909
  Liczba postów : 2104
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Sty 11 2021, 18:42;

  Swojej dziewczyny. Dobrze, że jeszcze nie rzuciła czegoś w stylu „długo ze sobą chodzicie?”, poczułby się dwadzieścia lat młodszy, a tak to odmłodziła go jedynie o dziesięć. Nie spuszczał z niej wzroku, a choć jego ekspresja nadal była dość uboga, to jednak można było dostrzec, że ta rozmowa w jakiś sposób go bawiła. Alexander Voralberg, rzekomo potężny czarodziej, kruczy ojciec, wysoki skurwol właśnie był wypytywany przez dwudziestolatkę odnośnie prywatnych rozterek w różnych kwestiach i co śmieszniejsze nic sobie z tego nie robił. Może pomarzyć o tym, że prędko wróci do swojej książki, a szkoda bo była ciekawa.
  - Niegrzecznie jest wmawiać coś, czego nie powiedziano. – bo w istocie w jego stwierdzeniu ani razu nie padło słowo wskazujące na to, że nie ma zamiaru w ogóle się tam pojawić. Może od czasu do czasu… a skoro nie będzie to zbyt częste zjawisko, to i zapewne zobaczenie dziewczyny w takiej sytuacji jaką opisała było bardzo nieprawdopodobne. Ale nie miał zamiaru się z tego tłumaczyć jej, zanim nie odbędzie tej rozmowy z Éléonore, a na pewno nastąpi to za pierwszym razem, kiedy ta poprosi go o przyjście do rezydencji Swansea ot tak, bez powodu. Wtedy na pewno nastąpi zgrzyt. Nie pierwszy nie ostatni.
  - Wbrew pozorom nie jestem aż tak negatywnie nastawiony do wielu rzeczy o ile są racjonalne. Pani propozycja taka jest lub wydaje się taka być, nie wiem dlaczego miałbym mieć coś przeciwko. – typowo krukońskie podejście. Tym bardziej, że nie miała zamiaru pojawiać się z zamku, a nawet jeśli to wnioskował, że wtedy tytulatura będzie na odpowiednim miejscu. Tak nakazywała logika, która w jego życiu była obecna w większości sytuacji. Pomijając te, kiedy nagle postanawiał z niej nie korzystać, czyli dość często. Wyciągnął dłoń w jej kierunku delikatnie ją ściskając, choć dość szybko ją zabrał, zanim zdążył go przejść choć nikły dreszcz.
  - Z kolei Ty wyglądasz – skoro już oceniamy po wyglądzie… – prychnął lekko pod nosem, bo coraz bardziej bawił go absurd tej sytuacji. – Jakby coś Cię irytowało. – w przeciwieństwie do niego ona była dość ekspresywna. Swansea chyba nie potrafili chować swoich emocji tak dobrze, choćby bardzo się starali. Ano tak, artyści. Swoją drogą ostatnio zdecydowanie było zbyt wiele łabędzi w jego życiu, a zdaje się, że to dopiero był początek. Upił łyk kawy, w zasadzie dopijając to espresso do końca. Nawet się nie skrzywił pod jego kwaśnością, w końcu absolutnie jej nie czuł.
  - Nie wiedziałem. – wylewny. Jak zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Sty 11 2021, 19:08;

Mógł się jej przypatrywać ile chciał. Miała świadomość, że jej metamorfomagia działa bez zarzutu. Jedynym plusem porzucenia było doszlifowanie swoich umiejętności metamorfomagicznych. Tak więc mógł jedynie spoglądać na sztuczną powłokę, którą się dzień w dzień od paru miesięcy zasłaniała. Do tej pory czuła wobec niego wdzięczność, że nie robił z tego powodu problemów. Znacznie uprościł jej przejście ze stano agonalnego do po prostu cierpiącego. - To nie jest wmawianie, to wnioskowanie. Wnioski bywają trafne bądź błędne. - oznajmiła swobodnie nie zgadzając się z delikatnym wyrzutem z jego strony. Sam jest sobie winien. Mógłby mówić jak człowiek i z większą ekspresją twarzy. Wiedziała, że wówczas wszystko byłoby łatwiejsze. Sięgnęła dłonią do bransoletki i bezwiednie się nią bawiła.
- Ciężko z ciebie coś poprawnie zinterpretować. Nie wydawałeś się zachwycony. - wyciągała z siebie jeszcze więcej cierpliwości. Éléonore na nim zależy. To wystarczy aby starać się znaleźć choćby najmniejszą nić porozumienia z Alexandrem. Czuła, że to kwestia czasu aby przynajmniej ona, oswoiła się z nową metodą zwracania się do niego. To zdecydowanie sprzyjało większej swobodzie. Rozluźniła się, to fakt, ale i tak nigdy nie potrafiła ukrywać swoich emocji. To Elijah był od tego specem, ona zaś była wulkanem uczuć i nawet metamorfomagiczna powłoka nie mogła zakłócić poprawnego odbioru jej aktualnie odczuwalnych emocji. Nie poczuła się urażona zwrotem oceniania po wyglądzie. Zaiste, w jej przypadku było to zabawne. O który wygląd mu chodzi, hm?
- Owszem, to prawda. - zgodziła się, przyznała do zirytowania bowiem zaprzeczanie nie miało sensu. Była wręcz przekonana, że nie będzie drążył tematu. Czuła to w kościach, a więc nie rozwlekała powodu swojego zirytowania. Nie chodziło tylko o jego ubogą mimikę ale też o kilka innych aspektów które wpędzały ją we frustrację. - I? Co o tym myślisz? - na Merlina, wyciąganie z niego informacji jest niczym wyrywanie zęba bez znieczulenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 909
  Liczba postów : 2104
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Sty 11 2021, 19:32;

Miał talent do czytania z ludzi. W większości przypadków ich mowa ciała czy mimika nie była dla niego trudna do rozpracowania, co z kolei było kompletnym przeciwieństwem jego osoby, będącej tak często metaforą żywego betonu. Nie przyglądał się swoim rozmówcom dla samego patrzenia na nich, a dla interpretowania nich ruch po ruchu, zmarszczka po zmarszczce, po prostu tak już miał, tak się nauczył i choć zwykle wszyscy uważali to za zbyt intensywne wpatrywanie się, to nie było nim po prostu. Z Elaine nie było inaczej, z tym że w jej przypadku nawet nie musiał się starać.
  - Bo nie jestem zachwycony. To nie jest rzecz nad którą powinienem się zachwycać, a przynajmniej tak nie uważam. Jest dla mnie całkowicie neutralna i logiczna. I tyle. – wzruszył ramionami, na sekundę zerkając na stół, aby odnaleźć szklankę z wodą i się jej napić, odstawić i znów zerknąć na dziewczynę. Jeśli miałby czerpać zachwyt z tak prozaicznych rzeczy jak przejście na Ty z siostrą swojej partnerki, to zdecydowanie byłoby zbyt dużo pozytywizmu w jego osobie, a to kompletnie do niego nie pasowało. Jego osobowość skręcała w całkowicie inną stronę.
  – A więc to Cię tak irytuje. – połączył fakty po jej wypowiedzi i zachowaniu po czym autentycznie się uśmiechnął, kręcąc głową z niedowierzaniem i szczerym rozbawieniem. – Nic na to nie poradzę. Z drugiej strony nie wiem co tu interpretować, jakby nie wystarczało, że jestem szczery. Bezosobowa szczerość jest chyba bardziej wartościowa niż ekspresyjne kłamstwo. – wzruszył ramionami na powrót przyjmując bardziej neutralny wyraz twarzy, choć kąciki jego ust wciąż delikatnie drżały z absurdu tej sytuacji. Słysząc jej pytanie poprawił się na swoim krześle, przysuwając się nieco bliżej i opierając skrzyżowane przedramiona na blacie. Pochylił się w jej stronę.
  - Co mam myśleć? – zapytał, wpatrując się w nią, jakby zaraz miał ją prześwietlić na wylot. – Szybko się zorientowałem jak Cię zobaczyłem na lekcji wychowawczej, jesteście bardzo podobne. Éléonore też dość sprawnie zrozumiała kim jestem ja. Ot cała historia, czy coś zmienia? Nie. Czy odwróciła moje podejście do kogokolwiek? Nie. – mówił nad wyraz spokojnie, jakby tłumaczył małemu dziecku, że takie fakty w niektórych momentach naprawdę nie są ważne. Może trzeba było do tego dojrzeć, aby to zrozumieć? Pominął fakt, że nieco przerażała go perspektywa jej rodziny samej w sobie, bo nie miał doświadczenia w tej sprawie, natomiast zdawało się, że nie o to jej chodziło. Jeśli chodziło o fakt, że był ich nauczycielem to mierzwiło go to wyłącznie na początku, a teraz… było całkowicie nieistotne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Sty 11 2021, 20:05;

Im więcej mówił tym bardziej mogła się odnaleźć w formie rozmowy jaką próbowała z nim przeprowadzać. Nie wiedziała co siedzi w środku jego serca ale odnosiła silne wrażenie, że bardzo mu odpowiadał brak jakichkolwiek emocji, a już zwłaszcza uzewnętrznianie ich. To było ponad jej siły. Należała do rodu gdzie emocje wylewały się z wszystkich każdą komórką ciała. Nawet Cassius jak się potrafił wkurzyć to ciskał gromami z oczu, a tutaj... cóż za odmienność charakterów między nim a Éléonore. Nie powinna się wtrącać. Musi powstrzymać swoją ciekawość, to nie jest jej sprawa. Najważniejsze, że ona coś do niego czuje, a on to odwzajemnia. Na moment przymknęła oczy, aby otulić się szczelnie cierpliwością, a swoje zirytowanie stłamsić tak jak robiła to przez parę ostatnich miesięcy. Przesunęła palcami po bursztynowych włosach i poprzez ten gest uspokoiła ich kolor, który przez moment mienił się nierównym odcieniem. Nie potrzebowała do tego lusterka. - Niezbyt dobrze mi się kojarzy bezosobowa szczerość. - kiedy otworzyła oczy widziała jego rozbawienie i nie potrafiła w to uwierzyć, przyspieszył proces wzrostu jej irytacji. Doprawdy, miał powody do śmiechu. Zmrużyła powieki i patrzyła na niego z pewną dozą podejrzliwości. Przez dłuższą chwilę nic nie mówiła i nawet nie drgnęła kiedy nachylił się trochę w jej stronę. Pojęła, że nawet gdyby wpadła na ten szalony pomysł naszkicowania jego twarzy to nie potrafiłaby tego zrobić. Oczywiście nie miała tego w planach, już dawno z tym skończyła to jednak stare odruchy pozostały. Nie umiałaby przelać na papier jego wizerunku. Nie dało się. Zachowywał się jakby absolutnie nic go nie poruszało. Wyglądał jakby nie miał w sobie głębszych emocji poza spokojem i może tym lekkim przejawem rozbawienia. Drażniło ją to, a przecież nie powinno. Uważana była za najbardziej cierpliwą wyrozumiałą ze wszystkich Swansea. - Znakomicie, że nie masz z tym żadnych problemów. - zbyła to. Nawet gdy odpowiadał to nie dostarczał jej wystarczającej dawki informacji które powinien zdradzać poprzez odpowiedni układ mimiki. On był po prostu taki nienaturalnie spokojny w inny ze znanych jej sposobów. Dla emocjonalnej Elaine było to nie do pomyślenia stąd ten zgrzyt w powietrzu. - Nie znam cię, ale odnoszę silne wrażenie, że jesteście od siebie bardzo różni. Mam nadzieję, że w waszym przypadku przeciwieństwa naprawdę się przyciągają. - to powiedziała już nieco ciszej i ze słyszalnym w głosie smutkiem. Stłumiła zirytowanie. Zmiażdżyła je siłą w swoich trzewiach. Położyła swoją torebkę na kolanach i popatrzyła na nieruszoną kawę. Wnikliwe spojrzenie Alexandra uwierało ją, ale z drugiej strony nie znajdzie w niej nic, co mogłoby go zainteresować. Powinna go tutaj tak zostawić ale czuła niedosyt. Brakowało jej czegoś w tej rozmowie tylko nie wiedziała już jak to określić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 909
  Liczba postów : 2104
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Sty 11 2021, 20:36;

  Na jej skojarzenia już nic nie mógł poradzić. Przecież nie zmieni się specjalnie dla niej, bo miała złe wspomnienia, musiało jej wystarczyć to, jak bardzo zmienił się dla Éléonore i to jak odnosił się wobec niej… ale z drugiej strony tego nie wiedziała i nie zapowiadało się, aby miała to tak prędko zobaczyć. Czy to była jego sprawa? Nie. Miała prawo oceniać go jak chciała i to była tylko i wyłącznie jej sprawa, która absolutnie go nie ruszała. Czy on nie powinien przypadkiem utrzymywać lepszych relacji z rodzeństwem Éléonore? Czy nie wystarczyło mu, że to Elijah już ciskał na niego gromy praktycznie za każdym razem kiedy padał temat jego starszej siostry? Cóż, on był jaki był i nic na to nie poradzi. Elaine lubił i darzył sympatią, zapewne dlatego udzielał jej odpowiedzi na trapiące ją pytania. Może nie do końca tak jak tego chciała, ale i tak otrzymywała więcej niż wiele statystycznych ludzi w jego życiu. A o tym zapewne nie wiedziała, co przejawiało się właśnie jej irytacją. Czy powinien ją uświadomić?
  Dlaczego miał wrażenie, że bardzo, ale to bardzo chciała go zapytać o coś konkretniejszego, ale szła zupełnie na około? Oczywiste stwierdzenia rzucane z jej strony miały wnieść coś nowego do tej konwersacji czy zatrzymać ją w miejscu? Tak na pewno nic nie osiągnie, na pewno nie z nim, gdzie on najchętniej by się nie odzywał. Powinien jej teraz coś odpowiedzieć czy pozostać w całkowitym milczeniu?
  - Coś sugerujesz? – przechylił lekko głowę nie do końca wiedząc jak powinien zinterpretować jej słowa i słyszalne negatywne emocje w głosie. To, że bała się o siostrę było dość logicznie, ale czy aż tak go źle oceniała, aby sądzić, że mogłoby stać się coś niedobrego? Co prawda takie wrażenie nawiedzało go dość często, ale póki co całe zło wprowadzały czynniki zewnętrzne takie jak Ci cholerni bandyci z SLM. Jeśli chodziło o niego i Éléonore to… chyba było dobrze? Może i nie był asem okazywania własnych emocji i oceny własnych związków, ale tak mu się właśnie wydawało.
  - Elaine. – powiedział dość twardo, choć nie podniósł głosu. Naprawdę nie wiedział jak ma interpretować jej zachowanie, postanowił więc zapytać wprost. Czasami to była najlepsza taktyka do osiągnięcia jakiegokolwiek porozumienia, a zdaje się, że w tym przypadku byli od niego coraz dalej.
  – Czego ode mnie oczekujesz? Martwisz się o nią, to oczywiste. Ja też. Jeśli chcesz o coś zapytać, coś się trapi albo o coś się martwisz to pytaj. Przecież powiedziałem, że jestem z Tobą szczery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Sty 11 2021, 21:04;

Znienacka na jej ramionach osiadł ciężar zmęczenia. Cała jej dotychczasowa pewność siebie powoli z niej ulatywała kiedy zrozumiała, że rozmowa z Alexandrem nie będzie należeć do łatwych. Dzieliła ich przepaść, a zależało jej na posiadaniu pozytywnej relacji z ukochanymi jej rodzeństwa. Może niepotrzebnie się tym przejmowała? Może powinna się zdystansować i się po prostu nikim się nie martwić? Potrafili o siebie zadbać. - Nie, nic nie sugeruję, Alexandrze. - wypuściła powoli powietrze z płuc i podniosła głowę, aby nie garbić się w sobie. Jest na mieście, nie ma żadnych chwil na słabości. Powinna postarać się zapiąć wszystko na ostatni guzik i nie naciskać skoro sobie tego nie życzył. Widziała, że nie było mu to na rękę choć po chwili namysłu musiała stwierdzić, że nie jest niczego pewna jeśli chodzi o jego osobę. Drgnęła słysząc twardszy odcień jego głosu. Podniosła nań wzrok. Nigdy nie słyszała tego tonu nawet w trakcie edukacji w Hogwarcie. Być może nigdy nie musiała go do tego prowokować a może i jemu cierpliwość się kończy? Patrzyła na niego w milczeniu aż po prostu westchnęła. Uniosła dłoń do twarzy i rozmasowała skroń. - Po prostu... bądź przy niej. Wiem, że to oklepane teksty, ale zdążyłam zauważyć jak jej na tobie zależy. Chcę wierzyć, że jej nie zawiedziesz. Nie wiem czy zostanę tu do końca roku. Być może mnie nie będzie i nie będę mogła być dla niej takim wsparciem jakim chcę. A ty... po prostu nic po tobie nie widać. Jesteś nieodczytywalny. W Hogwarcie jest to imponujące ale tutaj trochę mnie to ogłupia. - postawiła na rozbrajającą szczerość i uchylenie sporego kawałka swojego umysłu. Od razu też mógł domyślić się, że ta rozmowa to było po prostu badanie gruntu. Mimo wszystko doceniała jego gest wywoływania bezpośredniej szczerości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 909
  Liczba postów : 2104
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Sty 11 2021, 21:48;

  Sam nie wiedział na, ile powinien sobie pozwolić, jeśli chodziło o otwartość wobec niej. Bo jeśli była mowa o jego nieodczytywalności to tu nie miał żadnych oporów czy limitów, po prostu leżało to w jego naturze, co zresztą zdążyła już zauważyć i wypomnieć mu to minimum dwukrotnie. Nie przeszkadzało mu to, praktycznie każdy tak na niego reagował, z tym że tylko kilku osobom udało się przebić przez mur. Wciąż patrzył na nią czujnie, a mętlik w jego głowie zwiększał się coraz bardziej.
  Chwycił palcami nasadę nosa i przymknął na chwilę powieki, starając się chwycić tej jednej myśli, której w tym momencie powinien użyć. Bynajmniej nie oznaczało to, że tracił cierpliwość. Te pokłady akurat miał, można było powiedzieć, nieograniczone. Nie potrafił w takie rozmowy. Wiedział, że Éléonore na nim zależy, jednakże usłyszenie tego od Elaine było co najmniej budujące. W końcu siostry były ze sobą nadzwyczaj szczere. Odłożył dłoń z powrotem na blat stołu, choć wciąż na nią nie patrzył, a jedynie wpatrywał się w swoje dłonie.
  - Jak ją zawiodę, to osobiście będziesz mogła mnie strzelić bombardą. – mruknął z dużo mniejszą pewnością siebie. Widać było, że nie radzi sobie z podobnymi wyznaniami, a już na pewno nie w kierunku ludzi, na których nie zależało mu aż tak, jak na… Éléonore. Zastukał paznokciami w powierzchnię mebla i po chwili znów na nią spojrzał, dużo spokojniejszy. Westchnął, zastanawiając się, czy powinien dodać coś więcej, ale chyba nie miał odwagi aż tak się eksponować. To rezerwował tylko dla jej siostry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Sty 11 2021, 22:07;

Domyślała się, że się nie spodziewał tego z jej strony. Elaine już trochę odpuściła. Nie musiała non stop mieć podniesionej wysoko głowy. Ileż można udawać, że jest w porządku skoro gorycz i zmartwienie oplatały jej serce ciasno niczym trujące ciernie. Dręczyło ją sumienie związane z nieobecnością lecz nie chciała obarczać rodziny ciężarem swojego złamanego serca. Dużo już znieśli, wiele im się naprzykrzała problemami. A to napadnięto ją w zaułku i ledwo uszła z życiem, a to jormungander chciał ją pożreć, a to wylądowała w obozowisku trolli, wakacyjna depresja kiedy została porzucona... Nie, nie mogła tego nakładać na barki rodzeństwa. Pozostaje zatem upewnić się, że u nich wszystko w porządku. Éléonore była najwrażliwsza z ich trójki. Miała w sobie niezaprzeczalną delikatność i łagodność, którą Elaine całe życie próbowała po niej naśladować. Czy Alexander zdawał sobie sprawę jaki skarb otaczał ramionami na ganku przed rezydencją Swansea? Gdyby był bardziej ekspresyjny to odczytałaby odpowiedź z jego miny czy chociażby spojrzenia. Bazowanie na bezosobowej szczerości było takie... puste i niewystarczające. Dała mu czas do oswojenia się z jej słowami choć była przekonana, że naruszyła granicę jego cierpliwości. Gdyby znajdowali się w Hogwarcie to prawdopodobnie właśnie teraz otwierałaby usta, aby wybrnąć z tej dozy poufałości lecz tutaj... czekała. Tu chodziło o Élé, po prostu. Odpowiedź Alexa jakby rozwiała poprzednie wrażenia. Poczuła się jakby niebo nagle rozchmurzyło się i oświetliło ich słońce - ulga. Tymi słowami sprawił, że mu teraz uwierzyła. Pierwszy raz od dawien dawna uśmiechnęła się w jego towarzystwie. Tak łagodnie i delikatnie niczym wiosenny wiaterek. - Prędzej powzięłabym się w transmutowanie cię w pluszowego wilka. - rozluźniła się nieświadoma tego, że przez ostatnie sekundy miała spięte ramiona. - Ale będę pamiętać tę zgodę. - dodała i uniosła wyżej brodę, trochę rozbawiona ich umową. Nie wiedział jeszcze, że ma do czynienia z osobą, która nie stosuje nigdy przemocy ani tym bardziej nie mści się. - Ostatnie pytanie, obiecuję. Ostatnie dzisiaj, mam na myśli. - smutek zniknął z jej oczu. - Élé zapewniała, że nie jesteś wilkołakiem, ale... jesteś wilkołakiem? - tutaj już trochę sobie żartowała. Tak, żartowała sobie z nauczyciela Hogwartu, ojca Krukolandu, Mściciela i Pogromcę... a nie, to nie ten tytuł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 909
  Liczba postów : 2104
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Sty 11 2021, 23:11;

  Wiedział. Doskonale zdawał sobie sprawę kogo obejmował na ganku i jak bardzo była to dla niego ważna osoba. Elaine nie mogła wiedzieć, że sam fakt iż Éléonore znalazła się w ramionach Alexandra oznaczał coś więcej niż samą próbę pocieszenia jej, bo przecież nikt inny nie zasługiwał na to, aby zaklęciarz dotknął go z taką pewnością, czułością i wrażliwością. Żeby w ogóle odważył się załapać z nim kontakt fizyczny, którego tak szczerze nienawidził i który wywoływał w nim swego rodzaju odrazę. Ale jak widać generalnie mało o nim wiedziała, poza tym o co wypytała siostrę, a już w szczególności tym, o czym w ogóle starsza Swansea postanowiła jej powiedzieć. A z tego co mu mówiła, to były to raczej szczątkowe informacje. Skoro poprosił…
  - Dlaczego wilk? – zapytał, choć bardziej retorycznie, ale szybko otrzymał odpowiedź na to pytanie, kiedy dziewczyna postanowiła mu zadać następne. Uśmiechnął się pod nosem, może z lekkim niedowierzaniem i pokręcił głową z rozbawienia. Była niemożliwa. Ale przynajmniej trochę się wyluzowała i nawet uśmiechnęła. Cóż, jak widać nie doprowadzał ludzi wyłącznie do irytacji.
  – Wbrew pozorom nie nadawałbym się na wilkołaka. Kiepski ze mnie tropiciel. – no bo co to za wilkołak bez węchu? Dopóki zwierzyna nie weszłaby mu w drogę to prawdopodobnie by się zagłodził. Co prawda nie mówił co dosłownie miał na myśli, więc mogła potraktować to jako dodatkowy żart. Zerknął na nią z uniesioną jedną brwią, tym razem nie przybierając na powrót neutralności. Lekko się uśmiechał.
  - To będą kolejne? Jesteście straszliwie ciekawskie, to chyba rodzinne. – odezwał się, on, król stoicyzmu i pohamowywania swojego zainteresowania na różne tematy. Éléonore była identyczna, co rusz wiercąc mu w brzuchu o różnych rzeczach i pytając o różne sprawy. Tylko, że ona mogła robić to bez większych ogródek i zwykle otrzymywała odpowiedź. Tu problem z tym mógł być nieco większy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyWto Sty 12 2021, 07:15;

Wystarczyło jedno zdanie zdradzające stan jego uczuć a Elaine to wystarczyło. Więcej nie potrzebowała wiedzieć jeśli żadne z nich nie postanowi się podzielić czymś więcej. Nie wyobrażała sobie by atakować Alexandra, był wszak dosyć potężnym czarodziejem aby poradzić sobie z wszelkim zagrożeniem bądź niesprzyjającą ingerencją w życie. Postanowiła uwierzyć mu, że się stara. Obawy Elaine zostały wyciszone i o Merlinie, niewiele jej potrzeba. Nawet jeśli wróciłaby do Czech to uboższa o przynajmniej jedeną troskę mniej. Nie planowała się przyznać, że to ona niechcący rozpuściła plotkę o tym, że jest wilkołakiem. Wieści te, z tego co się zdołała zorientować, umarły śmiercią naturalną a jednak przez krótki czas plotka ta królowała w wieży Ravenclawu. Nie miała pojęcia o jego deficytach w kategorii braku dwóch zmysłów a więc uznała jego słowa za coś w rodzaju żartu. Może nie do końca rozumiała co miał na myśli jednak samo to, że na jego twarzy zaczęły pojawiać się bardziej wyraziste emocje było miłą odmianą. Nie zamierzała narzekać bowiem odnosiła silne wrażenie, że na terenie Hogwartu dostałaby od niego co najwyżej drobny uśmiech. Teraz to ona lekko nachyliła się nad stolikiem a w jej spojrzeniu zatańczyły psotne iskierki światła. - Ja jestem najgorsza. Tylko nikomu nie mów. - niech szczątek tej informacji będzie mu podarowany w ramach małej inicjacji wstępowania w krąg znajomości kręgu Swansea. Powściągała swoją ciekawość z prostego powodu - aby nie naruszać ich prywatności choć gdy przyjdzie do rozmowy z Éléonore to pozwoli sobie na jakieś sto pytań więcej - tak na rozgrzewkę. - Wyobraź sobie, że masz siostrę - jeśli jej nie masz - i zaczyna się umawiać z tajemniczym jegomościem. Ciebie by nie zaciekawiła jego osoba? Jestem pewna, że Elio w pewnym stopniu mógłby podzielać moje odczucia choć ja postanowiłam coś z tym zrobić i cię tu zaczepić. - mówiła ze znacznie większą swobodą, większą niż w jego gabinecie w zamku. Tak na dobrą sprawę nigdy dotąd nie była na tyle rozluźniona w jego towarzystwie. Słowa dziewczyny mogły być też niejako zwiastunem ciekawskich spojrzeń reszty z licznych Swansea. Może faktycznie mogłaby go polubić? - Pracowałam w tej kawiarni pełen rok. Malinowy chruśniak jest najlepszym z gorących napojów. - a propos napojów, sięgnęła po swój już w temperaturze letniej i zwilżyła gardło jednym łykiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 909
  Liczba postów : 2104
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyCzw Sty 14 2021, 00:16;

Nie spodziewał się, że jedno proste zdanie mogłoby go tak odkryć. Wydawało mu się, że nie powiedział nic takiego, ot, zwykla odklepana formułka, aby się od niego, kolokwialnie mówiąc – odwaliła, a już na pewno od tematu jego związku z Éléonore, ale jak widać jedynie pogłębił jej poczucie dowiedzenia się czegoś więcej. Jeśli nie teraz – to zapewne wkrótce. Nie oszukujmy się, Voralberg nie był mistrzem wyznań ani oceny ich siły, stąd też jego analiza własnych słów nie była do końca trafna, ale kto wie… może dobrze wyszło. Przynajmniej go już jednostkowo nie gnębiła, tylko zeszła na swój temat. Swój i rodziny Swansea. To może teraz on trochę powinien posłuchać?
  - Ty? Póki co nie sięgasz ciekawości swojej siostry do pięt. – powiedział ostrożnie, choć prawdziwie. Może po prostu nie mieli okazji, ewentualnie starsza z sióstr po prostu nie miała już oporów, żeby pytać, co byłoby dość logiczne, a Elaine zapewne pozostawiała im jakąkolwiek dozę prywatności. Czy chciał wiedzieć o czym rozmawiały między sobą? Chyba nie. Nie zmieniało to jednak faktu, że na tę chwilę w rankingu zaspokajania ciekawości odnośnie nauczyciela zaklęć przodowała Éléonore. Ranking uzyskanych odpowiedzi również zdominowała całkowicie.
  - Mhm, wyobrażam sobie. – zaczął, udając jakby popierał jej tok myślenia, nawet lekko kiwając głową, choć równie szybko rozwiewając też wątpliwości. – Gdybym miał rodzoną siostrę – a nie mam – to prawdopodobnie dałbym im spokój. – uśmiechnął się wymownie, patrząc w jej oczy i znów okazując lekkie rozbawienie na widok zapewne jej miny. Sam nie wiedział, czy byłoby to takie trudne do uwierzenia, ale naprawdę nie interesowali go aż tak ludzie – poza małymi wyjątkami – ich związki i inne… chyba, że by jej coś zrobił. Wtedy miałby olbrzymie kłopoty z jego strony, nie mówiąc już o czymś gorszym. Nie oszukujmy się, poza tym Alexander nie miał zbyt dużo rodzinnego doświadczenia i tak naprawdę nigdy nie wiadomo jakby się zachował. Zresztą ostatnimi czasy również Elijah miał inne sprawy do załatwienia niż prześladowanie go. Cyrk w jego gabinecie zdaje się był wystarczający.
  - Możliwe. – on pił tylko wodę i kawę, nic więcej, ale oczywiście o tym nie wiedziała, choć tego raczej nie dało się nie zauważyć. Postukiwał palcami w blat i przyglądał się jej z ciekawością, zupełnie jakby miał prześwietlić ją na wylot i spróbować odczytać czym jeszcze go zaskoczy. Być może to on powinien o coś zapytać? Ale czy chciał wiedzieć coś palącego? Coś czego nie mogła zaspokoić w jego ciekawości Éléonore? Chyba nie.

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptySob Sty 16 2021, 10:15;

Jak to jest, że raz ten człowiek testuje jej niekończącą się cierpliwość, a raz uspokaja ją jednym zdaniem w którym okazał jakiekolwiek uczucie względem jej siostry? Musiała ponownie nabrać powietrza do płuc, aby uspokoić pojawiające się nerwy. Czyżby jednak straciła swój główny atut, którym była niewyczerpywalna cierpliwość. Zacisnęła bladoróżowe usta w wąską kreskę.
- I tak ma być, Alexandrze. Póki co nie mam prawa okazywać swojej ciekawości tak jakbym to chciała. - odpowiedziała nieco chłodno, zaskakując tym samym siebie wszak ten ton do niej nie pasował. Następne słowa Alexandra ugodziły ją. Uniosła wyżej brodę i zmarszczyła cienkie brwi, patrząc na mężczyznę z lekkim rozczarowaniem. Starała się. Niech Merlin jej świadkiem, starała się jakoś ocieplić relację z Alexandrem, ale on jej to utrudniał. Bronił się przed tym albo... po prostu taki był. Zdawkowe odpowiedzi, uboga mimika, a jeśli już udało się zobligować go do podsunięcia odpowiedzi to brakowało jej w tym czegoś, co mogłoby jej pomóc tak naprawdę obdarzyć go sympatią. Poczuła się brutalnie sprowadzona na ziemię, jakby właśnie pokazywał jej gdzie jest jej miejsce - jak najdalej od jego związku z jej starszą siostrą. Chyba sobie kpił. Zmrużyła powieki i w jej oczach pojawiło się trochę więcej chłodu, który przesłaniał prawdziwy smutek. Kolor jej włosów też nabrał trochę zimniejszego odcienia, co samo w sobie było zadziwiające.
- Ach tak. Rozumiem. - odparła zwięźle i wstała z krzesła. Wyciągnęła z torebki łabędzią portmonetkę i obok kawy położyła złocistą monetę - trochę za dużo, ale nie miała ochoty czekać na wydanie reszty. Założyła rękawiczki na szczupłe dłonie. - Czasami zastanawiam się czemu się staram, Alexie. Po co to wszystko skoro trafiam na mur. Nie mam na to już sił. - oznajmiła i poprawiła torebkę na ramieniu. - Miłego popołudnia. - nie miała mu już nic więcej do powiedzenia. Nie czekała na jego odpowiedź - ba, nawet nie spodziewała się, że w ogóle planował otwierać usta aby cokolwiek powiedzieć. Opuściła kawiarnię z nieprzyjemnym wrażeniem. Deportowała się z hukiem będąc już na zakręcie.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania, na szyi drewniana zawieszka w kształcie aparatu fotograficznego. Na prawym przedramieniu wielka i paskudna blizna, ukrywana metamorfomagią i ubraniami
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1578
  Liczba postów : 2876
https://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
https://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
https://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
https://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18741-elijah-j-swansea-dziennik#537
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptySob Kwi 10 2021, 12:20;

Milczał przez większość drogi. Nie była to cisza niezręczna czy pełna negatywnych emocji, które odbierały chęć do wyrażania się słowami – to była cisza z gatunków naturalnych i komfortowych, taka, która pozwala zebrać myśli i zostawia przestrzeń na nacieszenie się chwilą w towarzystwie własnych uczuć i obecności drugiej osoby. Nie potrzebne im były słowa, jedyne czego potrzebował to bliskość i zapewnienie, że już nie straci jej tak szybko. Jedynie kot od czasu do czasu rozrywał milczeniem niezadowolonym miauknięciem.
Mam nadzieję, że nie będziesz zła, ale od twojego listu przez większość czasu szukałem mieszkań... — odezwał się niepewnie, zerkając na nią kątem oka. Dobrze znana im kawiarnia majaczyła już na horyzoncie, przybliżając się z każdym ich krokiem. Już z daleka nęciła mieszanką aromatów. — Wiem, martwisz się o Morgan, ale... na ten moment to jedyne rozwiązanie. Nie chcę, żebyś była teraz sama. — I on też nie bardzo chciał być gdzieś bez niej, choć nie było łatwo przyznać się do tego ot tak – na głos. Spodziewał się, że i tak domyśli się, jak się czuł, bo zawsze bezbłędnie odczytywała jego emocje i wszelkie ukryte przekazy.
Nie oglądałem nic bez ciebie, bo spodziewałem się, że będziesz chciała obejrzeć je osobiście, ale wymieniłem już kilka sów. Co powiesz na Londyn?
Otworzył przed nią drzwi i wpuścił ją do środka, od progu witając się z kelnerką sympatycznym „dzień dobry”. Poczekał, aż wybierze jakiś stolik i usiadł z nią przy nim, nawet nie biorąc karty w ręce. Oboje wiedzieli przecież czego potrzebują.

@Elaine J. Swansea
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptySro Kwi 14 2021, 18:22;

Wsunęła dłoń pod jego ramię i tak przytulona przemierzała uliczki, u boku milczącego brata, na którego profil zerkała raz na jakiś czas. Nieświadoma była, że jej spojrzenie od razu ocieplało się, a rysy twarzy łagodniały dzięki czemu przez chwilę przypominała dawną siebie. Wsłuchiwała się w stukot swoich niewysokich obcasów i w miauczenie cierpiącego klaustrofobiczne katusze kota umieszczonego w transporterze. Rozglądała się po znajomych okolicach, które potrafiłaby pokonać z zamkniętymi oczami. Znała każdą uliczkę, przecznicę, każde drzewo i sklep. Tak samo jak jej niegdysiejsze miejsce pracy, gdzie spędziła dobre dwa lata na gorliwej pracy. - Sęk w tym, że skończyły mi się wszystkie oszczędności i nie mogę pozwolić sobie na szastanie galeonami. - odparła na wzmiankę o poszukiwanie mieszkań dla ich dwójki. Podejrzewała go o to, bo przecież czasem myśleli tak samo. Tak bardzo chciałaby mieć go codziennie i blisko jednak nie mogła zlekceważyć obecności Morgan, u której znalazł szczęście. Wiedziała, że i on jej potrzebował, ale nie chciała aby musiał wybierać między nią a Moe. - A ja nie chcę, żebyś musiał tłumaczyć się przed Moe czemu wynosisz się aż do Londynu. - pogłaskała jego ramię i weszli do kawiarni, gdzie mogli od razu zająć jeden ze stolików, notabene ten, przy którym kiedyś spotkała Elijaha i Pandę na randce. Nie, to nie ten stolik, gdzie rozmawiała z Alexandrem. - Oczywiście nie odmówię inaczej, bo potrzebuję ciebie zwłaszcza teraz... - menu znała na pamięć, mogłaby wyrecytować wszystkie pozycje wraz z cenami i rabatami, o ile nic się nie zmieniło od zeszłego roku. - Tylko weź od uwagę, że nasi rodzice nie zniosą tego tak łatwo, jeśli zabiorę cię ze sobą. Mama nie da ci spokoju. - bo przecież to ją zrani skoro z Elim miała tak cudownie bliską relację. - Moja propozycja to poczekać chociaż do końca studiów. Ty pomieszkasz w domu, ja w dormitorium i może zatrzymam się u Boyda albo Skylera na miesiąc albo dwa. - zaproponowała. - Będziemy mieli dużo czasu na poszukiwanie i wynajmowanie czegoś, a i mama może oswoi się z myślą, że zabiorę cię ze sobą. - nawet jeśli nie potrafiła się dogadać z rodzicielką to szanowała jej uczucia i nie chciała dostarczać jej niepotrzebnej udręki poza tą, którą już zaznała decyzją swojej młodszej córki. Oparła dłonie na stoliku i gdy kelnerka przybyła, podała zamówienie na standardowego malinowego chruśniaka oraz kawałek brownie, jeśli mają na stanie. - Wyjaśnię Éléonore sytuację. - zapewniła i zapisała sobie w pamięci, aby spotkać się z siostrą jeszcze w tym tygodniu i wprowadzić ją w temat. Niewiele się zdziała z podejściem Swansea do działalności artystycznych ale Elaine miała o tyle lepiej, że mogła liczyć na swoje rodzeństwo nawet kiedy odwracała się plecami od głównej domeny ich rodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPią Paź 01 2021, 18:34;

Wątek pracowniczy - rzeczoznawca (wolny zawód)

Czekoladowe żaby: 1. Smoki - Walijski Zielony (1.) / 2. Quidditch - Gwenog Jones (2.)

Leżał na kanapie, przeglądając książkę o wykorzystaniu starożytnych run w zaklęciach ochronnych, kiedy nagle usłyszał donośne pukanie w szybę. Nie spodziewał się sowy, a już tym bardziej takiej, która trzymałaby w pysku list od Maxa, ale skłamałby mówiąc, że się nie uśmiechnął. Nie wiedział wszak, że jego kumpel zdążył już wrócić z Kanady. Nie rozmawiali od czasu krótkiej wymiany zdań na wizbooku o uprzykrzających życie klątwach, a chociaż żałował że nie był w stanie uczestniczyć w podróży Solberga, tak cieszył się, że mogą się przynajmniej zobaczyć i nadrobić towarzyskie zaległości.
Naskrobał list zwrotny, proponując konkretne miejsce i godzinę spotkania, by mieć pewność, że do tego czasu wyrobi się ze wszystkimi pracowniczymi obowiązkami, a gdy tylko nadszedł piątek, wyruszył do Doliny Godryka ciekaw tego, nad jakimi przedmiotami będzie musiał się pochylić. Ostatnio Ślizgon często wyjeżdżał, a to sprawiało, że nie dało się do końca przewidzieć, jakie magiczne artefakty udało mu się dołączyć do swej bogatej zapewne kolekcji.
W oczekiwaniu na kolegę zamówił zachwalane mu w liście smocze espresso, po czym usiadł przy stoliku w rogu, oddalonym zarówno od lady baru, jak i siedzącej nieopodal klienteli. Potrzebował ciszy i spokoju, a to miejsce zdawało mu się wręcz idealne. Nie mógł również narzekać na kelnera, który zaraz postawił przed nim malutką filiżaneczkę wypełnioną gorącą kawą. Podmuchał ją, ale szybko zdał sobie sprawę, że potrzeba czasu, zanim na dobre wystygnie. Póki co sięgnął więc do kieszeni po purpurowe pudełko, delektując się smakiem przegryzione naprędce czekoladowej żaby, a potem obrócił między palcami trafioną kartę z rozczarowaniem, bo niestety miał już jednego Smoka Walijskiego Zielonego. Nie widział jednak jeszcze nigdzie Maxa, więc z nudów przejrzał ciekawostki na jego temat. Przeczytał, że ta rasa wyglądem przypomina duże jaszczury, pokryte dość gładką jednolitą łuską. Oczywiście ich cechą charakterystyczną było również soczyście zielone ubarwienie, odcieniem przypominające kolor trawy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Paź 11 2021, 11:35;

Skoro postanowił zmienić coś w swoim życiu, najpierw musiał zrobić wokół siebie względny porządek, a zaczynanie od śmieci, jakie nazbierał przez ostatnie lata wydawało mu się być najbardziej logiczne na świecie. Przeglądając kuferek znalazł wiele przedmiotów, których przeznaczenia już nie pamiętał, bądź tak naprawdę nigdy nie znał, więc postanowił zgłosić się do jedynej osoby, jaka przyszła mu na myśl
Pojawił się w kawiarni wyglądając na nieco zmęczonego, bo chciał zrobić to na trzeźwo. Był pewien, że te kilka godzin ta sobie jakoś radę. A przynajmniej taką miał nadzieję. Theo już tu był i czekał na niego, obracając w dłoniach kartę z czekoladowej żaby.
-Siema stary! Dzięki, że zgodziłeś mi się pomóc, mam naprawdę nie małą zagwozdkę z tymi rupieciami. - Wyszczerzył się, po czym zdjął z ramienia plecak, potraktowany zaklęciem zmniejszająco zwiększającym, otworzył zamek, przechylił torbę do góry dnem i zaczął wysypywać zawartość na stolik przed kumplem. Przedmioty wysypywały się z niego garściami i gdy już wydawało się, że jest to koniec, Max mocniej potrząsnął torbą i jeszcze kilka bibelotów uwolniło się z plecaka.
-No więc... Od czego zaczynamy? - Sam nie miał jakoś specjalnie preferencji. Chciał tylko wiedzieć, co warto zatrzymać, a co ewentualnie może wyjebać, lub oddać biednym dzieciom. Gdyby tylko takie znał oczywiście.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptySob Paź 16 2021, 00:35;

- No siema. – Przywitał się z kumplem dość niemrawo, chcąc doczytać ostatnie zdania zawartej z tyłu karty notki. Dowiedział się z nich, że z tyłu głowy Walijskiego Zielonego wyrastają dwa niewielkie rogi, a jaja tej rasy smoków mają ziemisto-brązową barwę i pokryte są zielonymi cętkami. Ponadto informacja wskazywała, że jest to jeden z najłagodniejszych gatunków tych majestatycznych, przepięknych stworzeń.Dawaj, co tam masz. – Podniósł głowę, posyłając Maxowi przepraszający uśmiech, czym wyraził zarazem gotowość do podjęcia dyskusji i wsparcia go swoją wiedzą. Nie wiedział jeszcze, co go czeka… Schował kartę ze smokiem do kieszeni, a po chwili ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy przypatrywał się kolejnym wyrzucanym przez kolegę z plecaka przedmiotom. Odniósł wrażenie, że Solberg przytargał tutaj ze sobą cały swój dobytek, nic więc dziwnego, że wreszcie pokręcił z niedowierzaniem głową.
- Emm… to chyba robota na kilka spotkań... – Pozwolił sobie zauważyć, ale i tak bez cienia zawahania sięgnął po pierwszy, leżący najbliżej niego obiekt, przyglądając mu się dokładnie z każdej strony. Swoim wzrokiem omiótł równocześnie całą, pozostałą stertę, starając się w ten sposób wyszukać co ciekawsze okazy. – Z większością nie będzie problemu, bo są w sumie dość popularne, ale znajdzie się tutaj i kilka rarytasów. – Wtrącił, nadal skupiony na swoich badaniach. – Ot, choćby to. Skąd to masz? – Wskazał skinieniem głowy na trzymane w dłoniach kastety, wykonane z charakterystycznego, czerwonego metalu. – Nie cieszą się dobrą sławą wśród czarodziejskiej społeczności, więc lepiej nie przyznawaj się przypadkowym osobom, że je masz. Wiesz w ogóle jak działają? – Zapytał, oplatając palcami malutką filiżaneczkę ze smoczym espresso, z której upił łyka nadal gorącego, ale już nieparzącego języka, napitku.


Ostatnio zmieniony przez Theodore Kain dnia Sro Gru 22 2021, 19:12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptySob Paź 16 2021, 14:01;

Przerwanie lektury kumpla specjalnie go nie przejęło. Sam o smokach nie wiedział zbyt wiele, choć posiadał trzy miniaturki, ale gdyby Theo akurat postanowił zostać chodzącą encyklopedią tych istot, znał kogoś, kto bezbłędnie mógłby mu w tym pomóc.
Nikt nie spodziewał się chyba, że Max przyniesie ze sobą tyle bibelotów. Nie potrafił jednak zdecydować się na kilka rzeczy, a co dopiero na jedną z nich, więc zabrał wszystko, co go jakoś intrygowało. Wyszczerzył się na widok miny kumpla, który patrzył, jak kolejne szpargały lądują na stole.
-Spokojnie, mam sporo czasu. - Zażartował, choć wiedział, że pewnie Theo nie jest aż tak wolny jak on. Miał jednak nadzieję, że choć kilka pytań zniknie z jego głowy po tym spotkaniu. -No tak, niektóre to banały, ale nie jestem pewien, jak wydobyć ich pełen potencjał, więc uznałem, że też przyniosę. - Wzruszył ramionami, a następnie powędrował wzrokiem w kierunku przedmiotu, który Theo chwycił jako pierwszy. Solberg nieco skrzywił się w duchu, bo akurat tego nie miał zamiaru ze sobą przynosić. Widać jednak mózg postanowił spłatać mu figla i odkryć przed kumplem tę tajemnicę.
-Zdobyłem przypadkiem. - Rzucił ogólnikowo, bo prawdą było, że nie kupował ich z jawnym zamiarem. Nawet nie miał jeszcze okazji sprawdzić, jak działają, choć wielokrotnie go to kusiło. -Dlatego też jesteś jedyną osobą, która o nich wie. Mam nadzieję, że tak zostanie. - Powiedział licząc, że ten zrozumie, że nawet Feli nie ma pojęcia, jakie artefakty jego chłopak posiada w swojej kolekcji. Niespecjalnie miał ochotę się tym komukolwiek chwalić bez potrzeby. -Znam ogólną zasadę, ale chętnie usłyszę o nich coś więcej. Wydają się przydatnym narzędziem. - Przyznał, odbierając na chwilę kastety od Theo i obracając je kilka razy w palcach. Ledwo powstrzymał się od poprawnego przymierzenia ich na swojej dłoni, ale w ostatniej chwili uznał, że lepiej nie robić tego szczególnie w miejscu publicznym.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPon Paź 18 2021, 02:45;

Opieka nad magicznymi stworzeniami nigdy nie była jego konikiem, a że nie miał też z nimi zbyt dużej styczności na co dzień, nie mógł poszczycić się zbyt dużą wiedzą. Egzaminy zdał co prawda śpiewająco, wszak zależało mu na dostaniu się na kurs aurorski, ale niestety nabyte za czasów szkoły umiejętności, nieużywane prędko odeszły w niepamięć. Pozostała mu jedynie ta głupia, dziecinna fascynacja majestatycznymi, fruwającymi w przestworzach smokami i marzenie o odwiedzeniu rumuńskiego rezerwatu.
- Przechodzisz samego siebie… – Westchnął głośno, bo chyba nikt inny poza Maxem nie wpadłby na pomysł przytargania ze sobą do kawiarni całego stosu przeróżnych bibelotów. Theo ukradkiem zerknął na plecach chłopaka, utwierdzając się jedynie w przekonaniu, że Solberg musiał użyć na nim jakiegoś zaklęcia powiększającego, bo z pewnością nie byłby w stanie pomieścić w nim tych wszystkich przedmiotów leżących na stole przed nimi. – Skupmy się na tych ciekawszych. – Przywołał kumpla do porządku. Nie to, że nie chciał mu pomóc. Gdyby jednak mieli omawiać każdą, nawet najdrobniejszą jego pamiątkę, spędziliby tutaj cały tydzień. Pech chciał, że pośród tych rozmaitych szpargałów Theo wyszukał akurat ogniste kastety, które w ogóle nie powinny się tutaj znaleźć. Cóż, prawdopodobnie właśnie z tego względu przedmiot wzbudził jego zainteresowanie.
Omiótł ślizgońską twarz podejrzliwym spojrzeniem, ale nie wypytywał o szczegóły. Miał do czynienia z paskudniejszymi artefaktami niż ten tutaj, poza tym nigdy nie oceniał swoich klientów, szczególnie takich, którzy jednocześnie byli jego dobrymi znajomymi. – Spokojnie, masz to jak w banku. W końcu jestem profesjonalistą. – Pozwolił sobie zażartować, żeby rozładować nieco atmosferę, ale i zapewnić go, że ten sekret zachowa dla siebie. – Chciałbym ci powiedzieć, że są, ale szczerze mówiąc… niespecjalnie. Co prawda zostały potraktowane czarnomagicznym zaklęciem, ale niezbyt silnym. Poza tym który czarodziej zdecydowałby się na użycie w pojedynku Ognistych Kastetów, skoro ma w zanadrzu o wiele skuteczniejsze narzędzie: swoją różdżkę? – Wzruszył delikatnie ramionami, domyślając się, że Max liczył na bardziej optymistyczną wypowiedź z jego strony. – Nagrzewają się przy uderzeniu, dzięki czemu zostawiają na skórze ofiary bolesne ślady po poparzeniach, ale nic poza tym. Ot, interesująca zabawka, dodatkowo okryta złą sławą… Plus jest taki, że te twoje wyglądają praktycznie jak nowe, więc gdybyś chciał je sprzedać gdzieś na Nokturnie, pewnie zarobiłbyś około stu galeonów. – Mimo wszystko wyjaśnił mu jak funkcjonuje zdobyta przez niego w tajemniczych okolicznościach broń, a także określił na oko jej wartość, biorąc pod uwagę fakt, że ewentualna transakcja dotyczyłaby sprzedaży z drugiej ręki. – Częstuj się i lepiej schowaj te kastety. – Mruknął do niego w międzyczasie, wskazując skinieniem głowy na purpurowe pudełka z żabami, po czym sam złapał jedną czekoladkę. Nie chciał czytać notki biograficznej zawartej z tyłu karty w całości, żeby nie ignorować swojego towarzysza, ale nie mógł powstrzymać się, by chociaż nie rzucić na nią okiem. Dowiedział się, że trafiona przez niego Gwenog Jones była kapitanką Harpii z Holyhead, a w drużynie grała na pozycji pałkarki.
Przepił słodycz łykiem gorzkiej kawy, którą o mało co się nie zakrztusił, kiedy przyuważył pośród fantów srebrzysty amulet o charakterystycznym kształcie i grawerze. – O kurwa, tego to się nie spodziewałem. – Wydusił z siebie, otwierając szerzej oczy, a jego dłonie zaraz pomknęły ku nieoczekiwanemu znalezisku. – Lepiej pomówmy o tym. To piekielnie rzadka biżuteria, której prawowitą właścicielką była Myrtle Snow. Czarownica, która zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach w pobliżu Lodowego Jeziora. – Stwierdził rzeczowym tonem, przyglądając się temu cacku z każdej strony. Zapewne powinien powiedzieć coś więcej, ale póki co zamilknął na dłuższą chwilę, bo nie wiedział kiedy i czy kiedykolwiek natrafi jeszcze na inną, podobnie udaną replikę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyPią Lis 19 2021, 13:11;

On sam raczej miał ogromny dystans do magicznych istot, a po wydarzeniach w Zakazanym Lesie czuł do nich jeszcze większą niechęć. Wyjątkiem były testrale, które zawsze go fascynowały i nigdy jakoś tego faktu nie ukrywał.
-Ciężko było mi wybrać jeden. - Wyszczerzył się wiedząc doskonale, że raczej nikt nie spodziewał się, że przyniesie tu cały swój dobytek. A jednak! - Wybieraj, które są ciekawsze. Mało czego używałem tak naprawdę więc chętnie posłucham o każdym. - Dał mu wolną rękę, bo w końcu to Theo był specjalistą, a nie on. On był jedynie kolekcjonerem, który nie lubił wyrzucać przedmiotów, które mogły okazać się przydatne.
Ufał Theo, co nie zmieniało faktu, że zainteresowanie Maxa czarną magią było informacją, którą wolał zachować dla siebie. Skinął więc głową na jego słowa, nie poruszając dalej tematu. Zamiast tego wysłuchał, co ten ma do powiedzenia na temat kastetów.
-Dupa nie czarodziej, jak ja. - Wyszczerzył się. -Poza tym, dobry z tego element zaskoczenia. Każdy spodziewa się oberwać zaklęciem, a mało kto spodziewa się oberwać w ryj w tak prosty, acz satysfakcjonujący sposób. - Wyjaśnił. Sam wiedział, że pięści były zdecydowanie mocniejszą stroną u niego niż jakiekolwiek zaklęcia, a poza tym Solberg uważał to za zdecydowanie bardziej satysfakcjonujący sposób rozdawania wpierdolu. -Nówki nieśmigane? Dzięki, ale chyba je sobie zostawię. Nigdy nie wiesz, kiedy natkniesz się na Callahana, no nie? - Zażartował oczywiście, bo akurat na Boydzie nie miał zamiaru ich wypróbowywać. Nie zmieniało to faktu, że dużo bardziej cenił sobie przedmiot niż sto galeonów.
-Nie dzięki, ostatnio trochę przedawkowałem czekoladę. - Odmówił żaby, nie zwracając nawet uwagi na to, że miał okazję na ciekawą kartę kolekcjonerską. Zamiast tego zdecydowanie wolał jakiś mocniejszy trunek, choć jakby nie było znajdowali się w kawiarni, nie w pubie. Schował kastety i czekał, za co następnie Theo się chwyci.
-Oooo właśnie! Tego to zupełnie nie wiedziałem i ni chuja nie mam pojęcia, co ta błyskotka robi. Wygrałem ją kiedyś gdzieś tam i od tego czasu się kurzy. - Oczy lekko mu się zaświeciły, gdy rzeczoznawca chwycił amulet, który w oczach byłego ślizgona był po prostu bezwartościowy.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptySro Gru 22 2021, 19:42;

Niektórym z magicznych stworzeń, chociażby takim jak testrale czy smoki, nie sposób było odmówić majestatycznego uroku, ale mimo wszystko – najlepiej było trzymać bezpieczny dystans, a w zderzeniu z tymi istotami kierować się zasadą ograniczonego zaufania.
- Dobra, dobra… damy radę. – Mruknął pod nosem i machnął ręką na ten bałagan, w międzyczasie popijając kawę, jakby w nadziei, że doda mu sił i ułatwi przegrzebanie zebranego przez Solberga dobytku. Wybierał co ciekawsze okazy, ale był pewien, że będą musieli odbyć jeszcze kilka takich spotkań, by omówić te wszystkie perełki. Wszak wypatrzone przez niego kastety i amulet to tylko wierzchołek góry lodowej… - Proszę cię. – Zaprotestował, bo przecież na własne oczy widział, że jego kumpel z zaklęciami radzi sobie co najmniej nieźle, ale nie zdążył rozwinąć myśli, bo po kolejnych słowach chłopaka parsknął niekontrolowanym śmiechem. – Wiesz co? Przekonałeś mnie. Jednak wydają się użyteczne, tylko trzeba pamiętać, żeby wcześniej pozbawić przeciwnika różdżki… – Nie chciał się nawet przyznawać, jakież to myśli mimowolnie zaczęły kłębić się w jego głowie. Nie to, żeby był jakimś miłośnikiem czarnej magii i spuszczania ludziom łomotu, ale powiedzmy sobie szczerze, nieraz każdy miał ochotę przywalić komuś w ryj. – Czekaj, czekaj… Callahan… – Próbował skojarzyć nazwisko z twarzą, co niezbyt mu wychodziło. Dopiero po dłuższej chwili namysłu zdawało się, że połączył niepasujące do siebie elementy puzzli. – To ten gość, co zamiast argumentów używa pięści? – Słyszał jakieś plotki, a chociaż samo nazwisko niewiele mu mówiło, tak te wszystkie historyjki pasowały do kontekstu ich małej pogawędki.
Pokręcił głową, wyszczerzając zęby, kiedy Max wspomniał o przedawkowaniu czekolady. Sam chyba nigdy podobnego problemu nie miał, bo potrafił przesłodzić się już po kilku kostkach. – Chuj z czekoladą, liczą się karty. – Rzucił wesoło, machając towarzyszowi przed oczami kartą z Gwenog Jones. Wreszcie zatrzymał ją w locie, doczytując informację z notki biograficznej, zgodnie z którą kobieta w 2014 roku zakończyła karierę, przynajmniej jeśli mowa o aktywnym sporcie, bo zaraz po tym została menedżerką walijskiej narodowej drużyny quidditcha. Dołożył kolejną zdobycz w karcianej kolekcji do kieszeni, a potem skupił całą swą uwagę na amulecie, którego akurat Maxowi pozazdrościł. – A widzisz, a akurat tę błyskotkę myślę, że powinieneś nosić przy sobie… – w przeciwieństwie do ognistych kastetów, ale tego już oczywiście nie dodał. – Widzisz? Aktualnie ma błękitny połysk, a to dlatego, że wyczuwa to że chcę ci pomóc. – Wyjaśnił pokrótce, pozwalając sobie na chwilę przerwy i kolejnego łyka kawy. – Zwykle ma kolor srebrny… za to powinieneś się zacząć martwić, kiedy amulet przybierze odcień ciemnogranatowy. Oznacza to, że osoba znajdująca się w pobliżu ma wobec ciebie nieczyste zamiary. – Kontynuował swój wywód z zamyśloną miną, mając nadzieję, że nie skomplikował sprawy. – O! Taki fałszoskop, tyle że znacznie skutecznie wyłapuje ludzkie emocje. Wartościowy przedmiot. – Zwrócił koledze biżuterię, krzywiąc przy tym usta, bo najchętniej wcale by się z nią nie rozstawał. Niełatwo było zdobyć taki amulet. – Okej. Nie ma opcji, żebyśmy przejrzeli to wszystko dzisiaj, więc teraz twoja kolej… wybierz z tego stosu coś, co spędza ci sen z powiek, a ja powiem do czego to coś służy. – Zaproponował chłopakowi zamianę ról, wszak to on najlepiej potrafił odnaleźć się w tym rozgardiaszu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyCzw Gru 23 2021, 00:18;

Żaba: Hrabia Drakula 8D

Max chyba naprawdę powinien pozbyć się połowy tych rzeczy. Problem tkwił jednak w tym, że jak miał zdecydować, co zachowa jeżeli nie wiedział do czego te przedmioty służą? Dlatego między innymi poprosił kumpla o pomoc i był pewien, że ten go nie zawiedzie, bo co jak co ale wiedzę Theo miał.
Nie miał zamiaru nawet jakkolwiek dawać mu dojść do słowa. Max był obiektywnie chujowy w zaklęciach i już się z tym pogodził. Natura w zamian dała mu talent do eliksirów i na to chłopak nie narzekał, bo kochał swoje mikstury dużo bardziej niż różdżkę, którą nie raz miał ochotę złamać czy oddać. -A widzisz! Mam ten dar perswazji. - Poruszył zabawnie brwiami. -Albo zaatakować z zaskoczenia! - Dodał jeszcze od siebie, bo niestety ale wobec magicznego kijka wszystko inne bywało chujowo skuteczne i nawet Solberg zdawał sobie z tego bardzo dobrze sprawę. Choć nie był z tego powodu zbyt zadowolony.
-Kurwa, faktycznie mam z tym kretynem więcej wspólnego niż mi się to podoba... - Ponownie wybuchnął śmiechem, gdy Theo próbował zlokalizować, kim jest ten cały Callahan. -Szczerze myślałem, że użyjesz nieco mniej przyjaznego przykładu, ale tak. To ten idiota. - Solberg skrzywił się nieznacznie zarówno z powodu uczuć, jakie między nim a Boydem kiedyś były, jak i ze względu na to, czego miał nieszczęście być świadkiem.
-No dobra. DAWAJ! - Wziął jedną z udawaną łaską, po czym spojrzał, co trafił jego kumpel. -Uuuuu Gwenong. Klasa sama w sobie stary! Dobra zawodniczka i całkiem niezła dupa. - Przyznał z podziwem, po czym spojrzał na własną kartę. -Skoro o klasyce mowa, patrz kogo mam. Przedstawiam Panu najsłynniejszego wampira na świecie, Hrabiego DRACULĘ! - Teatralnie uniósł rękę z kartą ku górze, jak jakieś trofeum. Tej jeszcze nie miał, a to znaczyło, że już tylko dwóch pozycji brakowało mu do uzbierania pełnej talii wampirów.
Przysłuchiwał się uważnie temu, co Theo miał do powiedzenia na temat amuletu. Sam nie był w stanie rozgryźć jego działania i dlatego już jakiś czas temu po prostu rzucił błyskotkę w kąt. Jak się okazało możliwe, że całkiem niesłusznie.
-Czyli jakby... Wyczuwał, jakie są intencje innych? - Upewnił się nieco zamyślony. Raczej rzadko miewał wątpliwości co do zamiarów osób, z jakimi obcował, ale właśnie przez myśl przefrunęło mu z pięćdziesiąt sytuacji, gdzie taki drobiazg mógł uratować mu dupę.
-Ehhh... Daj mi chwilę... - Gdy sam miał coś wybrać, zaczął kopać między przedmiotami. Chyba naprawdę go pojebało, że przyniósł tu aż tyle tego złomu. W końcu, dość niepewnie i lekko unikając wzroku kumpla, podał mu wiggenowe korale, po czym usiadł i nieco nieśmiało spojrzał na Theo, jakby za wszelką cenę nie chciał pokazać, że ten przedmiot może nieść bagaż wspomnień.
-Co mi powiesz o nich? Jaką mają dokładnie moc? Czy to tylko tania błyskotka z bazaru? - Minęło tyle czasu, a on wciąż nie miał pewności. Teraz przyszedł moment, gdy mógł je rozwiać i nie miał zamiaru z tego rezygnować.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 EmptyWto Gru 28 2021, 19:54;

Robienie porządków nie należało do najprzyjemniejszych – czasami nawet znając właściwości posiadanych przedmiotów, trudno było zadecydować czy coś będzie jeszcze użyteczne, czy lepiej wynieść to na śmietnik, by nie kurzyło się niepotrzebnie na półce lub w pojemnym kufrze wraz z innym rzeczami opatrzonymi łatką „może się jeszcze kiedyś przyda”. Nie dziwił się więc wcale Maxowi, zwłaszcza że chłopak nie miał nawet pojęcia, jakie trzyma tutaj perełki. Całe szczęście, że nie wpadł na pomysł, by wywalić to wszystko jak leci.
- No tak… ty to byś nawet dementora przekonał, że ładniej mu w bieli. – Wzruszył ramionami, ale zaraz wybuchnął śmiechem, bo w towarzystwie Solberga nie dało się zbyt długo utrzymać powagi. – Racja. Czasami element zaskoczenia może zadziałać na korzyść nawet słabszego czarodzieja. Liczą się nie tylko umiejętności machania różdżką, ale i spryt. – Przyznał mu również rację, spoglądając raz jeszcze, jakby przepraszającym wzrokiem, na kastety które wcześniej określił jako niezbyt praktyczne. Cóż, najwyraźniej znalazły one swego amatora. – No to widzisz, broń na kretynów już masz… tylko nie daj się przyłapać. – Nie byłby jednak sobą, gdyby nie podzielił się z nim jakąś cenną radę, przynajmniej w niewielkim stopniu łagodząc jego mordercze zapędy. Callahan nie Callahan, ale nie chciałby ujrzeć kumpla w głównej roli w nowym przedstawieniu o tytule „Morderstwo w Hogwarcie”.
Przerwał na moment badania nad stosem rozmaitych artefaktów, kiedy obaj sięgnęli do magicznych kart. – Czy ja wiem, chyba nie w moim typie, a poza tym obiecałem Brooks, że się z nią wymienię, jak tylko trafię jakiś quidditchowy egzemplarz. A, właśnie! Nie mówiłem Ci. Spyliłem jej też powtórkę Roweny! – Biorąc pod uwagę jego dojrzały już wiek, jego podekscytowanie zapewne nie było adekwatne do sytuacji, ale powiedzmy sobie szczerze, kolekcjonowanie tych pięknie zdobionych kart miało nieopisany urok. – O kurde. Klasyka gatunku. Sam z wampirów mam… chyba tylko Bludda. Nie mam do nich szczęścia. – Skomentował również zdobycz towarzysza, próbując przypomnieć sobie wszystkie egzemplarze skrywane w domu, w przygotowanym specjalnie albumie.
Potem skupił się już na właściwym celu spotkania, a to obejmowało trochę mądrzenia się na temat pracy; no bo w końcu „znał się na rzeczach”, nie? – Dokładnie tak. Niby nic, ale czasami intuicja zawodzi, więc warto mieć przy sobie podobne cacko. – Skinął głową na znak porozumienia, przyglądając się całkiem zręcznym jak na ten bałagan, poszukiwaniom Maxa. Zaintrygowało go również jego niepewne, może nawet nieśmiałe, zupełnie nietypowe dla niego zachowanie. Ewidentnie z tymi koralami łączyła się jakaś większa historia, ale mimo obdarzenia chłopaka podejrzliwym spojrzeniem bystrych oczu, nie wypytywał o szczegóły. – O, a to ciekawe… – Mruknął za to zamyślony, chwytając w dłonie drobniutką błyskotkę, z którą nigdy wcześniej styczności nie miał. Czytał o niej, słyszał plotki, ale mnogość czarodziejskich przedmiotów i stosunkowo krótki staż pracy nie pozwoliły mu jeszcze nabrać takiego doświadczenia, o jakim by marzył. – Wykonane z owoców jarzębiny… Co do zasady to korę tego drzewa cechują właściwości ochronne, ale akurat te tutaj… – Wskazał na przekazywaną do rąk Solberga biżuterię. – …były zanurzone w eliksirze wiggenowym. Podobno chronią noszącego przed atakami magicznych stworzeń, ale powiem ci szczerze, że nie miałem nigdy z nimi do czynienia i nie jestem ci w stanie zagwarantować czy naprawdę działają. Mogę poszukać o nich informacji, jeśli chcesz. – Nie zamierzał mydlić mu oczu. Wiedział wiele, ale mimo wszystko nie był chodzącą encyklopedią i czasami musiał się porządkiem do wykładu przygotować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 QzgSDG8








Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty


PisanieKawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty Re: Kawiarnia "Pod hibiskusem"   Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Kawiarnia "Pod hibiskusem"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Kawiarnia "Pod hibiskusem"  - Page 4 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-