Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pokój rozrywek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 16 ... 29  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Pokój rozrywek    Nie Cze 12 2011, 14:20

First topic message reminder :


Pokój Rozrywek

Na czwartym piętrze, z myślą o studentach powstał obszerny Pokój Rozrywek. W miejscu tym, każdy uczeń może się nieco zrelaksować. Zapewne dlatego miejsce to jest tak popularne i raczej nigdy nie świeci pustkami. Znajdują się tutaj dwa duże stoły bilardowe, tarcza do gry w rzutki, kilka stolików do gry w szachy, a także do eksplodującego durnia. Na szafkach znajduje się kilka klasycznych czarodziejskich gier, chociaż można tu znaleźć i coś bardziej mugolskiego. W rogu pokoju stoi nieco zniszczona, stara kanapa, zwykle przez kogoś zajmowana. Natomiast za nią jest duży kosz, który dzięki zaklęciom, zawsze chłodzi jego zawartość, czyli różne butelki z napojami. Zazwyczaj pod sokami dyniowymi ukryte są butelki piwa kremowego, a i niekiedy można znaleźć tam coś innego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Niemcy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 200
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 261
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2686-wolfgang-alan-schlosser#91150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2693-wolf-s-gang
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6188-wilcza-poczta#175202




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 15:40

Niemiec oczywiście wybrał idealne prochy, dzięki którym impreza wydawała się być iście psychodeliczna, choć w rzeczywistości jeszcze niezbyt się rozkręciła. Siedział w swojej samotni, wśród ludzi, i kiwał się lekko na boki, obserwując obrazy, sterowane jego otumanionym organizmem. Ludziom udawało się zgrabnie omijać przeszkody takie jak kolorowe koty, chodzące między nogami, iskry i snopy zaklęć. Chyba trochę niepotrzebne były tu te fajerwerki, latające między studentami, ale dało się przeżyć. Obserwował sobie spokojnie przebieg gry i ludzi, kolejno podchodzących do kręgu. Rozpoznał oczywiście studentów z wymiany, a poza nimi kojarzył kilka osób, ale teraz niekoniecznie był w stanie określić, czy zna ich osobiście. Za dużo nowych znajomych, a on jakoś niespecjalnie chciał wbijać się w kręgi paczek szkolnych. Choć trzy ćpunki wydawały się ciekawą perspektywą. Środowisko podobne, ale w końcu były już ze sobą zżyte.
Wodził wzrokiem za butelką, która wirowała wdzięcznie, szukając odpowiedniej osoby dla… właśnie, jednej z owych trzech osóbek. Byłby lekko zaskoczony, że padło na niego, ale przecież była to tylko gra, praktycznie rzecz biorąc, gdyby tak spojrzeć na prawdopodobieństwo… Dobra, daruję sobie.
Przyjrzał się Lunarie na tyle, ile był w stanie, przed odwzajemnieniem pocałunku. Była w bardzo dobrym stanie. Tak stwierdził. I na pewien sposób urocza. Posłał jej specyficzny uśmiech, po czym sięgnął po butelkę, przerzucając na nią wzrok. Zakręcił, poczekał grzecznie i obczaił osobę, którą wskazała. No proszę, jaki ten świat mały. Przeszedł do Szarlotki, utrzymując ładnie równowagę, po czym chwycił delikatnie jej podbródek i pochylił się, aby przykryć jej wargi swoimi. Nie był raczej namiętny, ani specjalnie zmysłowy, jednak nie było na co narzekać! Rzadko kiedy można było go zobaczyć w takich sytuacjach. Z dziewczynami bywał raczej… na osobności, toteż niektórzy mogli się zdziwić. Swoje zadanie wypełnił, po czym wrócił na miejsce. Za dużo ruchu, zrobiło mu się trochę gorąco, więc postanowił zdjąć bluzę. Ot, taki bonusik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Birmingham
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1004
Dodatkowo : Metamorfomagia, teleportacja
  Liczba postów : 1900




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 17:33

Trochę się tu nudziła (jak widać było to możliwe), bo poza obserwowaniem szalenie wciągającej gry nie miała nic do roboty. Z chęcią zagadałaby do kogoś, ale niezbyt jej to wychodziło, więc skończyła na rozglądaniu się po obecnych, mając nadzieję, że znajdzie kogoś bardziej znajomego i będzie mogła się czymś zająć. Oczywiście ciągle pamiętała, że nie może zdradzić swojej tożsamości. Uśmiechnęła się pod nosem, słysząc Ślizgonkę, która była już całkiem wstawiona i oznajmiała, że mogłaby się rozebrać. Coś bardzo jej się spieszyło, Audrey raczej nie miała takich ambicji i trzymała się nadziei, że skończy się na bieliźnie. Czułaby się bardzo dziwnie, siedząc sobie tak, jak ją Bóg stworzył, a do tego będąc obserwowaną przez stado osobników płci przeciwnej. Zapewne bardzo liczących na taki widok.
Okazało się, że nie była do końca rozluźniona i czuła się bardzo nieswojo, więc stety niestety musiała skombinować sobie jakiś alkohol, co raczej problemem nie było. Wystarczyło odwrócić się do tyłu, rozejrzeć i sięgnąć po najbliższą butelkę, nie przejmując się, że właśnie ją komuś gwizdnie. Co też właśnie uczyniła, orientując się, że nawet nie wie, co jest w środku. Lepiej dla niej, że nie zorientowała się, iż ktoś dosypał tam jakieś prochy. Obojętnie przechyliła butelkę przyłożoną do ust i wypiła sporą część jej zawartości. Było całkiem dobre, nie zamierzała się z tym rozstawać w najbliższym czasie, ale etykietka nie powiedziała jej nic konkretnego. Nie znała języka. Averille spojrzała na chłopaka, który się do niej odezwał i mało brakowało, a rozdziawiłaby gębę z tego zdziwienia. Nie pomyślała, że on tu będzie. Zupełnie nie wzięła pod uwagę faktu, że skoro jest to impreza dla studentów z wymiany, to Quentin naturalnie także się tu znajdzie. Shit, taka mała drobnostka, a mogła przeważyć powodzenie jej super planu ukryćsięiolaćtocobyłochcęsięzabawić. Szczególnie, że ostatnio coś tam zaszło. Na pewno zapamiętał jej oczy.
- Hmm? – zapytała zdziwiona. – Nie sądzę – odparła. Była już trochę bardziej rozluźniona, dlatego jej reakcja wyszła naturalniej, niż gdyby miała odpowiedzieć bez wcześniejszego picia. Gdyby tylko poczuł, jak się wystraszyła, na pewno by jej nie uwierzył. – A powinniśmy? – zapytała, spoglądając podejrzliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 704
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1021




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 17:58

Dobra, pora się wreszcie pojawić, nie ma lipy. Gilbert lubił od czasu do czasu pojawic się na takiej imprezie. Pomijał grzecznie fakt, że to straszna lipa, bo w sumie co z tego? Ważne, że dawali darmowy alkohol, narkotyki i różne takie eliksiry za darmoche, jak to mówią. Dla takiej okazji można iść choćby na lekcje czy na inną sesja anty satanistyczną pod wezwaniem ksiedza Natanka. Zresztą, nie ważne gdzie, ile, za ile tylko z kim. A zapewne na owej imprezie znajdą sie ludziki idealne w mniemaniu Gilberta. Czyli stado jego fanek, koledzy którzy lubią pić no i Szarlotka. Czego można chcieć wiecej?
Zaangażowanie Gilberta do tej pory było jednak niezbyt wielkie. Gapił sie gdzieś w ściane łojąc w gardło właściwie nie wiadomo co. Może ktoś tam go wylosował, może impreza się w ogóle zaczęła, miał wyjebane. Musiał mu organizm i móżdżek ładnie przywyknąć, potem można melanżować. Nie trwało to przynajmniej tak długo jak się spodziewał, to już jakiś sukces. Wreszcie mógł się wbić między lubi i ogarnąć kto się znajduje w pomieszczeniu. To tylko drobny szczegół, że akurat podczas szukania sobie miejsca spostrzegł jak Szarlotka mizia się z jakimś kimś. Ależ, cóż go to miało obchodzić, pf. Wypatrzył sobie miejsce do jebnięcia dupskiem. Zmierzając tam minął nawet starego dobrego Dexia, którego trochę już nie widział. Nic dziwnego, że nachylił się do oblegano przez lachony chłopaczka i cmoknął go w policzek w ramach powitania
- Siemanko kochanie - Rzucił jeszcze zanim wszedł jeszcze głębiej w sale. Mignęła mu ryjek LSD, no nic dziwnego. Naomi, Boris, Tamara, bla bla bla. Nie chce mi się każdego wymieniać, nieważne. Sami jego fani, wiadomo. Klapnął sobie gdzieś obok Jiriego, Sary, LSD, Chiary i Saturna. Jakim cudem znalazł takie miejsce, mnie nie pytajcie. Ważne, że mu się udało.
- Ty jesteś, a jednak wszyscy żyją, pokój stoi.... ciut chujowa imprezka - Przywitał się jeszcze tymi słowami z panem Czechem żeby mu potem przykro nie było, że jest niezauważalny przez kompana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 27
Galeony : 50
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 57




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 19:14

Na Merlina, jest impreza, a ona, Moema Cheyenne zamierza na nią iść. To dziwne zważając na to, że zazwyczaj unikała towarzystwa i wolała zajmować się wypełnianiem instrukcji od szamana. ZAZWYCZAJ, bo od czasu do czasu lubiła wpaść i tańczyć dziką sambę na stole wraz z innymi pijanymi uczestnikami tej szałowej potańcówki. Jednakże zbytnio się nie spieszyła z prostych powodów - wiedziała, że zajście tam zajmie jej dobrych kilkanaście minut, a skoro już jest spóźniona to co za problem wpaść jeszcze później? Nie spodziewała się okrzyku pełnego entuzjazmu na swój widok, ba, była pewna, iż wywoła panikę, bynajmniej u niektórych.
Do Pokoju Rozrywek weszła, gdy zabawa trwała już na całego. Rozejrzała się po sali. Kiwnęła głową Jiri'emu i Wolfgangowi, a Quentina oraz Fabiano obdarzyła jedynie ponurym spojrzeniem. Zgarnęła po drodze jednego papierosa i skierowała się ku basenowi. Zdjęła buty, a następnie usiadła na jego brzegu, nie patrząc na to, że właśnie moczy sobie cytrynową sukienkę.
Zaciągnęła się i ukradkiem obserwowała co się dzieje w pomieszczeniu. Znudzona, obejmowała wzrokiem każdego, kto się nawinął i chłonęła emocje, zmuszała do odwzajemnienia spojrzenia. Czekała aż coś zacznie się dziać. Skoro był tu Jiri nie było innego wyjścia - rozróba gotowa, a spektakularne widowisko to coś, czego potrzebowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 32
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 93




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 19:41

Na Merlina, jest impreza, a on, Claude Lavoie zamierza na nią iść. To dziwne zważając na to, że zazwyczaj unikał towarzystwa i wolał zajmować się wielogodzinnym treningiem rozdrabniania pięściami manekinów w lochach i studiowaniem czarnomagicznych ksiąg nocami. ZAZWYCZAJ, bo czasami miał ochotę pojawić się wśród zezwierzęconego tłumu ludzkiego, by utwierdzić się w przekonaniu, że większość otaczających go jednostek to skrajni idioci. Nie spieszył się więc zbytnio, ale ostatecznie wszedł do Pokoju Rozrywek. Rozejrzał się bez większego zainteresowania, by skinąć nieznacznie głową kilku osobom znajdującym się w pomieszczeniu, a resztę uraczyć sugestywnym uniesieniem jednej brwi i przelotnym, ponurym uśmiechu, który wygiął w grymasie szyderstwa jego usta.
Przejechał dłonią po materiale czarnej koszuli strącając z niej jakiegoś niewidzialnego paprocha, po czym przeszedł nieco w głąb pokoju. Rozejrzał się po asortymencie alkoholowym i w jego rękach ostatecznie znalazła się butelka pełna ginu. Do kieszeni wsunął fiolkę z jednym z eliksirów, tak na później, być może. W ustach wylądował papieros i po odpaleniu go różdżką zaczął tlić się mlecznym dymem. Nie usiadł nigdzie, nie podszedł do nikogo; póki co oparł się tylko jednym ramieniem o ścianę, założył ręce na piersiach i obserwował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 20:43

Nawet nic nie powiedział na Quentinowe pytanie, z resztą nie znał na nie odpowiedzi. Najwyraźniej Morello zrezygnowała z bycia grouppies i poszła na studia, pech chciał, że Iterius wybrał się do Anglii. Gdy Alexis odebrała mu whisky tylko coś tam mruknął pod nosem, ale uznał, że ta ręka na jego nodze i jej widok pozbywającej się części ubrania, miały mu wynagrodzić chwilową stratę. A swoją drogą, co prawda blondwłosa pozbyła się tylko górnej bluzki, a i tak ciekawie się to obserwowało. Najwyraźniej tamta brunetka zrezygnowała ze striptizu. A szkoda! No dobra, idźmy dalej. Więc zaraz gdzieś nie wiadomo skąd pojawił się Gilbercik, który przecież też w Hogwarcie przebywał, aż przebiegło mu przez myśl, że zaiste, ciekawe ilu jeszcze znajomych mniej, bądź chętniej widzianych, tu spotka. Tak czy owak, Gilbertowe przywitanie było bardzo sympatyczne, no nie mógł zaprzeczyć, nawet chętnie by go na chwilę zatrzymał, by sobie tu obok klapnął, ewentualnie gdzieś tam indziej, tak czy owak w jego towarzystwie. No cóż, wszakże dawno się nie widzieli już!
- Witam, witam - odparł, odprowadzając wzorkiem Gilberta, który już sobie gdzieś tam poszedł. A potem Dex znów wrócił do swojej towarzyszki. Coś stale ktoś odciągał jego uwagę od niej. No cóż, bywa. Więc Vanberg nie zastanawiając się specjalnie przysunął się do niej, pierw by odebrać swoją butelkę i nieco z niej upić. Następnie bez słowa, po prostu odgarnął jej długie włosy na plecy i dłonią delikatnie przesunął wzdłuż jej ramienia, a po tym tym owe miejsce ledwo musnął ustami. Cóż Alexis była wila, która ewidentnie przyciągała, a Vanberg był osobą która na jakiekolwiek przyciąganie nigdy nie zamierzała pozostawać obojętną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Besançon, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2124-charlotte-de-la-brun#71682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6062-nowe-powiazania-cdlb#172547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6063-szarlotka#172038




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 20:50

Pogubiłam sie, ale dobra.
No więc po wejściu do pokoju rozrywek Szarlotkę uderzył w nozdrza specyficzny zapach tytoniu, alkoholu oraz innych używek znajdujących się na stolikach lub właśnie w użytku przez niektóre (wszystkie) osoby. No ale, to już wszystko było powiedziane, tak samo jak i to, że studentka usadowiła się na pufie razem z LSD. Co nieco przedyskutowały, zamieniły kilka zdań, ale jak to było w zwyczaju, każda po chwili ruszyła w swoją stronę. Chwilkę później dołączył do nich Boris, a wtedy Lunarie poświęciła mu już resztę swojego czasu, a dzięki temu Francuzka mogła się niezauważalnie stamtąd ulotnić.
Krążyła tam sobie bez określonego celu, no nudziło się dziewczynie, a jakoś w określone towarzystwo nie potrafiła się wbić. I kiedy tak sobie przystanęła przy jednym ze stolików z alkoholem, porwała kieliszek z trunkiem i zauważyła, że oczy wszystkich są skierowane na nią.
Nie, nie na nią. Na nich.
Bo zaraz obok niej znalazł się Wolfgang, zapewne trafiła mu się w grze, co cóż, wypadałoby zadaniu dokonać. Także wyciągnęła szyjkę do pocałunku, oczywiście było to niewinne, żeby nie było. Kiedy sie już od siebie odsunęli zauważyła nawet, że Gilbert, który ni z gruchy ni z pietruchy znalazł się na imprezie, się im przygląda. No trudno się mówi, już sie stało. Teraz była jej kolej na kręcenie, więc podeszła do kółeczka zebranych ludków wokół butelki i zakręciła i... wypadło na Gilbercika. Szarlotka się ucieszyła, oczywiście, od razu potruchtała w jego stronę i chciwszy go za koszulkę w celu odciągnięcia jego uwagi od innych spraw, zmusiła go do pochylenia się nad nią i złożyła na jego ustach namiętny pocałunek, który miał cel powitania się z nim, jak i wynagrodzenia poprzedniego pocałunku z Wolfem.
Kiedy już skończyła, postanowiła że usadowi się na jego kolanach i jeszcze kilka razy na przywitanie gdzieniegdzie go cmoknie, całkowicie ignorując resztę zebranych obok nich ludzi. Niestety, po chwili przypomniała sobie że będzie musiała ruszyć swój zadek z kolan Ślizgona, bo przecież teraz on kręci butelką. Tak więc obserwowała go w grze, ten czas poświęcając reszcie studentów, posyłając im wymowny uśmiech tak na dzień dobry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Skąd : Toronto, Kanada
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 91
  Liczba postów : 140




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 21:13

Impreza całkiem, całkiem się rozkręcała i Sarze było naprawdę miło, że przyszło tylu uczniów z wymiany, bo to w końcu dla nich była ta impreza. Z kolei innych studentów prawie w ogóle nie było, a do hogwarckich uczniów miała dość obojętny stosunek. Ale w tłumie dostrzegła Claude'a, Chi, Moemę i jeszcze kilka innych znajomych mordek, więc było miło. Upijając kolejnych kilka łyków, przemknęło jej przez myśl, że szkoda, że Anthony nie zdecydował się zaszczycić imprezy swoją obecnością. Ale to było tak tylko przez chwilę. Bo już w następnej przypomniało jej się, jak bardzo jest na niego zła, jak bardzo jest jej smutno z jego powodu i jak bardzo go chwilowo nienawidzi. Dziś, gdy odpisywała na jego list, naprawdę sądziła, że skończy się na korespondencyjnym zerwaniu, skoro arystokrata nawet nie raczy się zobaczyć ze swoją, bądź co bądź, dziewczyną, którą to niby darzy jakimś tam uczuciem. Upiła więc kilka kolejnych łyków, starając się o tym zapomnieć. Alkohol wymieszany z felixem zaczynał powoli rozprowadzać przyjemne ciepełko po jej ciele, ale tego było i tak znacznie za mało. Rozejrzała się po pomieszczeniu, uprzednio wypiwszy jeszcze trochę. Może i podeszłaby do Jerzego, porozmawiać o czymkolwiek, może nawet planować coś ciekawego, albo po prostu pokurwić na ludzi, jednak obok niego znajdował się Quentin. Mogłaby podbić do kogoś, kogo nie znała, ale jakoś nie miała sił na gadkę-szmatkę na zapoznawanie kogoś nowego. Mogłaby rzucić do Dextera zabójczym tekstem "mój chłopak mnie nie docenia, może poprawisz mój wieczór za niego?", jednocześnie rzucając ponętne spojrzenie i siląc się na uwodzicielski uśmiech, jednak Vanberg był zbyt pochłonięty piękną blondynką siedzącą obok niego, żeby w ogóle dostrzegać taką przeciętną Winters. I wtedy poczuła się naprawdę okropnie! I wpadła na genialny pomysł, żeby wykorzystać fakt, że siedzi obok Wolfa, bo przecież ona doskonale wiedziała, że nikt nie dysponuje lepszymi specyfikami i obszerniejszą wiedzą na temat używek niż student, a że w tym pokoju było pełno używek...
- Wolf, jeśli szukałabym tu czegoś naprawdę naprawdę super mocnego, co powinnam wybrać? - zapytała konspiracyjnym szeptem, pochylając się bardzo w stronę Schlossera. W sumie to naprawdę smutne, że czuła się tak podle, żeby zamiast z ludźmi, chcieć szaleć z używkami, ale może i na ludzi czas przyjdzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 704
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1021




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 21:18

No to robi się całkiem miło.
Gilbert wcale nie obserwował Szartloki i Wolfa aż tak długo żeby nagle ktoś to zauważył, no no. Przynajmniej tak mu się wydawało. Pomijając fakt, że on się w ogóle nie przyglądał, pf. To tylko gra w butelkę, a jego miłość życia, narkomanka miziała się z głównym, zamkowym dilerem, który pewnie i tak był teraz naćpany. Cóż takiej krukonce mogłoby sie spodobać w takim Wolfgangu, no w ogóle nie widać powiązania! Zresztą, zostawmy ten temat w świętym spokoju.
Ni stąd ni zowąd przypałętała się do niego właśnie Francuzka i tym razem to całowaniem jego się zajęła. Co tam fochy, jemu się to spodobało. Zrozumiała gdzie jego miejsce i tak ma być. Kobita się musi takiego Gilberta, słuchać, o! Grzecznie oddał jej pocałunek, uśmiechając się nawet jakże słodko. I wszystko byłoby pięknie gdyby kątem oka nie dostrzegł szyjki butelki skierowanej właśnie na niego. No tak, przynajmniej wiedział po co do niego podeszła. Pfff, z kobietami to tak zawsze. I jeszcze sądziła, że lepieniem się do niego i mizianiem załagodzi sytuacje. Czy ona była jakaś...dobra, była genialna, załagodziła. Zero z taką zabawy i gierek, eh. No, nieważne nieważne. Skoro grzecznie z niego zeszła to mógł przeczołgać sie do butelki i samemu zakręcić. Ziuuum i wypadło naaa...Dexia! No proszę, Gilbertowe powitanie coś znaczyło. Przypominając sobie jakże wspaniałe relacje między tą dwójką, to nie mógł być ich pierwszy raz. Może pierwszy na w miare trzeźwo, tego nie pamiętał. Zdecydował się jednak podejść do obleganego gwiazdora i zająć się nim tak jak powinny to zrobić niewiasty dookoła. Przykucnął sobie przed nim, jeśli siedział na ziemi, albo nachylił się, jeśli siedział na krzesełkach, kanapach, whatever. Nieważne! Zaprezentował ząbki w zacnym uśmiechu na dodanie otuchy koledze. Jedna z łapek ślizgona wylądowała na torsie grajka delikatnie ściskając materiał jego bluzki. Dopiero wtedy ich wargi się zetknęły w pozornie zwykłym cmoknięciu. Nie mogli jednak nie dostarczać publice minimalnej rozrywki. Zresztą, tak dawno się nie widzieli! Trzeba nadrobić zaległości. Nic dziwnego, że pocałunek nagle nabrał na gwałtowności, dla wprawnego oka, nawet na zmysłowości, hoho. Fanki yaoi szaleją, ja wiem wiem. Zjechał łapką do jego paska wsuwając palce pod materiał bluzki. W ramach finału cmoknął Dexia w czubek nosa i tym razem perfidnie się z nim przelizał zostawiając na zacnym brzuszku czerwone ślady od paznokci.
- Te małpy ci tego nie dadzą Dexiunia - Zapewnił go wracając do Szarlotki. Jej również nie chciał odpuszczać. Znów wziął ją sobie na swe piękne kolanka tak żeby znalazła się plecami do niego. Miał wtedy lepszy dostęp do jej ramion, szyi i karku, które chciał delikatnie całować.
- Byliście z tym Wolfgangiem czy Mozartem czy jak on tam ma jacyś tacy...nudni. Nie żebym zwrócił na was uwagę, wiadomo - Wzruszył ramionami chcąc podkreślić swą obojętność
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 22:09

Myślę, że komuś takiemu jak Vanberg powinna, a nawet musiała wybaczyć chwilowy brak zainteresowania jej osobą. Bo chociaż Alexis nie przywykła do bycia na drugim miejscu, Dexter szybko jej to wynagrodził. Z resztą czy na takiego chłopaka jak on można się długo gniewać, czy coś w tym stylu? Chciała zignorować kizianie po ramieniu, ale kiedy przez plecy przebiegł jej drobny dreszcz, który chłopak niewątpliwie zauważył, musiała przyznać, że jest an przegranej pozycji.
Gra toczyła się dalej i w końcu zaczynało się robić ciekawie. Wpadł Gilbert, Szarlotka pocałowała Gilberta, Gilbert pocałował... Dextera?
Cóż, trzeba przyznać, było to bardzo ciekawym widowiskiem, także Alexis nawet nie udawała, że nie patrzy. Z resztą jak miałaby nie patrzeć, siedząc tuż obok. Chociaż może wolałaby nie dostrzec wszystkich szczegółów okazywania uczuć przez ślizgona, który wydawał się być wybitnie niewyżyty.(Szarlotka go pewnie zaniedbuje.) Dobra, dobra powracając do Dexa, nie sprawiał wrażenia niezadowolonego czy speszonego przebiegiem akcji, więc tylko uśmiechnęła się pod nosem i uniosła jedną brew, tworząc bardzo ciekawy wyraz twarzy, z którym szła jakaś uwaga, której jednak postanowiła nie wypowiadać na głos. Bo po co?
Rzuciła jakiś komentarz a propos "te małpy ci tego nie dadzą" i może z chęci udowodnienia, że to nie prawda, lub po prostu nareszcie znajdując pretekst, nim jeszcze Dexter zdążył przekręcić butelką i wylosować kolejną osobę, złapała go za bluzkę i nie siląc się na delikatność przyciągnęła do siebie, by złożyć mu na ustach dłuuugi i bardzo namiętny pocałunek, bynajmniej wcale nie gorszy od Gilbertowego, a co. Przecież nie zamierzała się pierdzielić z zupełnie nic nieznaczącymi gestami do rana. Nie byli kurde w Romeo i Julii, gdzie trzeba się liczyć z zachowaniem jakiegoś romantyzmu (który by the way wywoływał u niej odruch wymiotny, zupełnie zbędny po takiej ilości wypitego alkoholu), tylko na imprezie, która była zdecydowanie za niewinna, a trochę agresji jeszcze nikomu nie zaszkodziło, no. Przynajmniej psychicznie.
Chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Besançon, Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 314
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2124-charlotte-de-la-brun#71682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6062-nowe-powiazania-cdlb#172547
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6063-szarlotka#172038




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 22:57

Ty mi tu kitu nie wciskaj, bo ja tam swoje wiem. On wyraźnie na nich patrzył i był w cholerę zazdrosny. Ale w sumie co mu sie dziwić, Szarlotka pewnie też by była zazdrosna, gdyby Gilbert obściskiwał się z jakąś inną panną. Byłby dym, inaczej mówiąc. Chociaż pewnie Francuzka nie zrobiłaby takiej demolki na twarzy tej nieszczęsnej dziewczyny, jak on na twarzy chłopaka, w tym przypadku Wolfa. Ale oczywiście, Wolfowi się nie dostało, bo to było niewinne, i pewnie sam Gilbercik też to zauważył i się zlitował, o.
A szczerze mówiąc, Szarlotka miała rzeczywiście dużo wspólnego z młodym Niemcem. Właściwie to nawet by do siebie pasowali, tak teoretycznie, bo przecież ona kochała wyżej wymienionego pana G i nie miała zamiaru wymieniać go na lepszy model, co to to nie. Oni mieli żyć przecież długo i szczęśliwie, takie tam różne.
Oczywiście, za tym pocałunkiem czaiło się coś jeszcze. Nie było one tylko wykonaniem zadania, ani w ogóle niczym w ten deseń. To było takie przypieczętowanie, oficjalne zjawienie się na imprezie razem (albo i przypadkowe spotkanie na niej) miało pokazać innym i oszczędzić im zbędnych plotek na ich temat, czy w końcu razem są czy nie. No widzisz, jak milutko. A ty sie ciągle czepiasz.
Tak więc studentka obserwowała poczynania Gilberta i Dexa, które były bardzo ciekawe trzeba przyznać. Wprawdzie szybko się skończyło, ale to nic, bo Ślizgon od razu wrócił do niej, a ona mogła wrócić do swojej poprzedniej pozycji.
- Nie bądź zazdrosny. - Skomentowała zgryźliwie, przy okazji chcąc go udobruchać jeszcze jednym pocałunkiem, tak na zgodę.


Ostatnio zmieniony przez Charlotte de La Brun dnia Sob Lis 19 2011, 12:28, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Pią Lis 18 2011, 23:43

Nic nie mógł poradzić na to, że na imprezie jego uwagę Alexis przyciągnęła na tyle, że na pozostałych osobach zawieszał wzrok tylko chwilowo. To chyba dość jasne, że ciężko konkurować z wilą, która sobie siedzi koło niego. Tak więc, rzeczywiście kompletnie nie widział co Sarah robi, chociaż fakt, że potrzebuje towarzystwa bardzo chętnie by wykorzystał! Niestety, Sarah obecnie była poza zasięgiem i jego wzroku i uwagi. A już szczególnie, gdy jeszcze dodać kolejny przebieg wydarzeń. Chłopak siedział sobie zajęty blondynką, kiedy nagle ponownie pojawił się Gilbert. Jak szybko się zorientował to nie tęsknota, a butelka go tu przywiała. Bez różnicy, ważne, że pojawiła się okazja by choć trochę przypomnieć sobie dawne czasy. Odsunął się więc od Alexis i uśmiechnął się w jakiś cwaniacki sposób. Kiedy tylko na jego usta natrafił Gilbert, Vanberg pięknie odwzajemnił pocałunek, wcale nie mniej się w niego angażując. Krótkim szarpnięciem za ciuszek Ślizgona przyciągnął go do siebie. Po tym jedna z jego rączek, szybciutko powędrowała ku Gilbertowym kosmykom, na których mocno zacisnął palce, zupełnie zatapiając się w tym pocałunku, który śmiało przypominał, że całkiem barwnie spędzili nie raz czas. Było namiętnie, było gorąco, a z resztą jak miałoby być między Vanbergiem i Slone?
Tak, to musiało cudownie wyglądać.
- Czas pokaże - odparł tylko obserwując odchodzącego chłopaka w stronę jednej ze studentek, nie uważając za konieczne dodanie czegokolwiek więcej w tej sprawie. Niemniej jednak wiedział o co Gilowi chodziło. Więcej o tym już nie myślał, bo nagle pojawiła się Alexis. A ta jak wiadomo, idealnie odciągała jego uwagę od wszystkiego w koło. Z resztą, właśnie zaczęła go całować i nie mógł absolutnie narzekać. Przekręcił się tak, by być bliżej blondynki, z zaangażowaniem oddając pocałunki. Właściwie ani mu się widziało ich przerywanie, ale ktoś tam gdzieś zawołał coś o butelce. Vanberg na moment oderwał się od dziewczyny i bez zainteresowania zakręcił whisky. Właściwie zauważył tylko, że wypadło na jakiegoś studenta, który gdzieś tam siedział pod ścianą, więc po prostu zrzucił z siebie koszulkę i wrócił do wili.
- Chodź stąd zaraz - powiedział między lekkimi pocałunkami, jakie składał na jej ustach. Właściwie jeszcze był ciekaw jak się potoczy ta gra, a jednocześnie zdawał sobie sprawę z tego, że jak długo tu będzie, tak długo ktoś go będzie odciągać od blondynki. Dlatego też wspaniałomyślnie uznał, że najlepiej jest jeszcze wypić whisky która miał pod ręką, a potem pójść koniecznie pozwiedzać z Alexis zakamarki tego pomieszczenia! Idealne połączenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 00:17

Dacie wiarę, że zdjęcie przez Dextera koszulki miało również złe strony? Na przykład nie będzie miała za co go do siebie przyciągać i te pe. Dobra, dobra kiedyś musieli się przestać całować, bo nieoddychanie przez taki długi czas na pewno byłoby mordercze dla i tak już wyeksploatowanych komórek mózgowych i skończyłoby się przedwczesnym zgonem któregoś z nich, a tego przecież nie chcemy. Więc gdy Alexis się w końcu od niego oderwała, odruchowo i zupełnie mimowolnie (boszz, przez tą głupią Mary wszystko teraz robiła mimowolnie) ogarnęła sobie wzrokiem całą jego piękną osobę od stóp do głów. Taak, bez tej bluzki prezentował się zdecydowanie lepiej. Na jej twarzy pojawił się chytry uśmieszek, z którego jednak ciężko wywnioskować jakie myśli przebiegły przez jej głowę (i bardzo dobrze, bo mogłoby to doprowadzić do zgorszenia się niektórych osób, urażenia moralności i takie tam).
- Jesteś bardzo niecierpliwy. - stwierdziła po chwili, teatralnie wbijając wzrok w podłogę i udając rozczarowanie. Nie zapominajmy, że Alexis była teraz bardzo cnotliwa. W przeciwnym razie już by jej tu nie było, a zajęłaby się szukaniem jakiegoś intymniejszego miejsca.
Napiła się Ognistej Whisky i usadowiła się tak, że jej nogi oplatały biodra Vanberga, a ręce spoczęły luźno na jego ramionach. Pogratulować pomysłowości, Alexis, teraz nigdzie ci nie ucieknie. Znając Dextera oraz jego słabość do płci przeciwnej i tak nie zamierzał nigdzie sobie iść, co by przecież było niewyobrażalnie wielką stratą. W końcu ilu jego znajomych miało okazję spędzić noc z pół-wilą i wyjść z tego bez szwanku. Wszyscy wiedzą jakie bywają wile, no. Ale przecież bez ryzyka nie ma zabawy, prawda?
- Więc gdzie chciałbyś mnie zabrać? - zapytała, patrząc chłopakowi prosto w oczy, wciąż z tym swoim typowym wyrazem twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Skąd : Bristol
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 356
Dodatkowo : Teleportacja, jasnowidzenie
  Liczba postów : 702
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2988-chiara-ana-morello
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6119-czarka-sie-przechlala
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3065-chiara




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 00:38

Chiara delikatnie mówiąc, straciła poczucie realności. Wszystko nagle wydało się być jakimś snem, a raczej koszmarem. Kolejny mur zbudowany między teraźniejszością a przeszłością zaczął się rozpadać. Już zamknęła tamten dział swojego życia, a nagle on pojawia się tutaj i wszystko niszczy. Można to potraktować jako swego rodzaju rewanż, chociaż z drugiej strony… to ona była bardziej winna. I żadne zachowanie ze strony Vanberga nie będzie nawet w połowie tak okrutne, jak to jej dwa lata temu. Gdyby teraz zaczęła się zastanawiać, dlaczego tak właściwie zrobiła to, co zrobiła… nie umiałaby odpowiedzieć. Jakiś impuls, chęć poczucia się lepszym, bardziej wpływowym, a może zakorzenione w niej przekonanie, że nikt się nie dowie, że upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu? A może wszystko połączone było ze sobą jakąś niewidzialną nicią. Jedno zachowanie ciągnie za sobą drugie, to z kolei trzecie i tak dalej. Cholerna reakcja łańcuchowa, której nijak nie można było zatrzymać. Może gdyby nie wypiła tyle, może gdyby choć raz poczuła, że może czymś kogoś zranić i trochę pomyślała … może wtedy nie doszłoby do tej strasznej zdrady. I owszem, Dexter miał rację – była dziwką. Dla niej liczył się tylko seks i łączące się z nim przyjemności. Konsekwencje i uczucia nie miały znaczenia. Ale choć w głębi duszy zgadzała się z tym określeniem, nigdy nie powiedziałaby tego na głos. Będzie utrzymywać, że w ogóle nie czuje wyrzutów sumienia, że ma to wszystko gdzieś i naprawdę nie obchodzi jej, jak czuł się Vnaberg wtedy i jak czuje się teraz. Bo życie jest teatrem. Tu nie można wychodzić ze swoich roli, chyba że ktoś zaproponuje ci nową, równie opłacalną.
Dopiero po chwili zorientowała się, że jest już w innym miejscu. Zamrugała oczami i uśmiechnęła się do Saturna, który zagarnął ją do kręgu grających w butelkę.
- Jak tam twoje plany z piekła rodem? Jakieś postępy? – W jej głosie można było wyczuć jakieś zdenerwowanie czy swego rodzaju spięcie, co sama zauważyła dopiero po jakimś czasie. Szybko odwróciła wzrok w kierunku kręcącej się butelki, przy okazji upijając łyk whisky. W końcu jednak zdecydowała się rozejrzeć w około. Wiele znajomych twarzy. Wiele pięknych twarzy. Cóż… miło wiedzieć, ze w Hogwarcie jest tylu atrakcyjnych mężczyzn! Dla niej to wręcz raj.
I Sarah miała rację. Patrzyła na Vanberga, jakby się okazało, że od dziś codziennie będzie Gwiazdka. Nienawidziła tego święta. Nie chciała widzieć tu Dextera, nie chciała widzieć go nigdzie i nigdy. Studentka nie musiała się o nic obawiać, oj nie.
- Tori, ile wypiłaś albo co brałaś? Usiądź, weź głęboki oddech i przestań pierdolić. – Spojrzała lekko zaniepokojona na znajomą. Widać było, że to je pierwszy raz. Poza tym… Zwracała na siebie uwagę swoim głośnym zachowaniem, a ona nie miała ochoty być centrum zainteresowania.
No i jeszcze tego brakowało, żeby na imprezie pojawił się Fabiano! Po prostu spełnienie marzeń, doprawdy! Może lepiej byłoby, gdyby w ogóle się tu nie pojawiła? Dobrze przynajmniej, że do niej nie podszedł. Nie miała dzisiejszego wieczoru ochoty na jakiekolwiek poważne rozmowy, chciała się tylko bawić i pić, ot co.
Oparła głowę na ramieniu Saturna, zapalając wcześniej zgarniętego blanta. Jeśli zaraz nie wróci do świata żywych, będzie z nią źle. Musiała się jakoś obudzić z odrętwienia. Ale jak?
- Mam dzisiaj pecha. Butelka za mną nie przepada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Miami
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 377
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1211




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 01:50

Nie pamiętała nawet, kiedy ostatnio była na jakiejkolwiek imprezie. Chyba jedną z tych ostatnich była ta w Nowej Zelandii, kiedy to pokłóciła się dość ostro z Borisem. Nie dziw, że nie przepadała za takimi przedsięwzięciami, skoro każde z nich kończyło się w jej przypadku pogorszeniem relacji z jakąś osobą, czyli ogólnie rzecz biorąc – klęską. Mimo to postanowiła spróbować jeszcze raz. Ten ostatni. Jeśli się nie uda, zostanie emosem i nie pojawi się już na żadnej zabawie.
No więc teraz stała sobie przed wejściem do Pokoju Rozrywek, nie bardzo wiedząc czy wchodzić, czy może jednak cofnąć się do dormitorium i pić do lustra. W końcu jednak zdecydowała się być pełnowartościowym osiołkiem i uparcie dojść do obranego przez siebie celu, jakim w tym przypadku była dobra zabawa. Tym bardziej, że może spotkać tam Borisa, który od pewnego czasu nie dawał żadnych oznak życia, co było doprawdy karygodne! Otworzyła więc drzwi i weszła do środka, wdychając przecudny zapach, jaki roznosił się po pomieszczeniu. Sięgnęła sobie po jakiegoś drinka, oczywiście tęczowego i rzecz jasna z palemką, po czym ruszyła w poszukiwaniu znajomych twarzy. Oczywiście zobaczyła Borisa, ale siedział koło LSD, więc ominęła ich szerokim łukiem. Gdzieś tam pojawiło się ukłucie zazdrości, ale stłumiła je w zarodku. Dzisiaj ma się obyć BEZ kłótni. Nie będzie to jakoś szczególnie łatwe, ale da się zrobić, co nie?
W końcu znalazła jakąś przyjazną twarz! Jaka ulga, naprawdę.
- Tamś! Strasznie dawno cię nie widziałam! Zastanawiałam się, czy nie porwali cię kosmici albo centaury… - uśmiechnęła się szeroko do studentki, stając przy niej i przyglądając jej się radosnymi oczami. – Nie sądziłam, ze spotkam cię właśnie tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 43
  Liczba postów : 153




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 08:28

Ktoś - nawet nie zauważył kto - w pewnym momencie wcisnął mu w ręce butelkę pełną bursztynowego płynu. Na początku skrzywił się lekko, ale przycisnął do niej wargi i wypił kilka łyków. A potem jeszcze kilka, do momenctu, kiedy wszystko stało się niebywale proste. Dopiero w takim stanie mógł czerpać jakąkolwiek przyjemność z tej imprezy.
Siedział w kręgu butelki, gdy ta go wskazała. Nie zwrócił nawet uwagi, kto nią zakręcił - ktoś klepnął go w plecy, krzycząc, że ma się rozbierać, więc zdjął koszulę, zostając w T-shircie. Zakręcił szybko butelką i wstał, już nie dostrzegając, że ta wskazała blondynkę siedzącą na jakimś studencie. Niewiele go to obchodziło, gra nie była dla niego stworzona. Zamiast tego zgarnął po drodze papierosa i oddalił się gdzieś. Uświadomił sobie, że nie ma czym przypalić; odwrócił głowę. Obok niego stały dwie studentki, z jedną zdążył się kiedyś poznać - nazywała się Tamara? Raczej tak, bo nie zapominał imion.
- Ma ktoś może ogień? - zapytał, podchodząc do nich, wymachując papierosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 10:42

No cóż poradzić, butelka go dziś ewidentnie nie kochała i stale kazała mu całować Jiriego, ewentualnie kogoś koło niego. W efekcie czego, albo musiał oszukiwać, albo się rozbierać. No nie było to takie znów złe, przecież atmosfera tu i tak była całkiem rozgrzewająca.
Kimkolwiek była owa Mary, była bardzo niepowołaną osobą w Alexisowych myślach. Powinna się od niej jakoś uwolnić, bo zdecydowanie zbyt zatruwała jej światopogląd i utrudniała podejmowanie właściwych decyzji. Oczywiście te typu "Wyjść z Vanbergiem" należały do najlepszych i najwłaściwszych!
- I kto to mówi - odparł jedynie nawiązując do tego, że to wszakże ona nie wykazała się dużymi pokładami cierpliwości, gdy przed chwilą się całował z Gilem. Dość szybko po tym zareagowała, sama się zajmując Dexterem. A jemu to oczywiście jak najbardziej odpowiadało. Kiedy Alexis usiadła sobie na nim, oplatając go nogami, jego dłonie spoczęły na jej udach, przesuwając się wzwyż nich. Jeśli chodziło o te wile, to właściwie Dex ich trochę już zdążył poznać, niektóre te spotkania były mniej bądź bardziej dobre, niemniej jednak na nieco utkwiły w pamięci. Jak tu nie uwielbiać potomkiń wil?
- Choćby dwa pokoje dalej, ale jeszcze kręć i wylosuj kogoś interesującego - jednak ciekawość nad efektem gry w jakiś sposób go tu zatrzymywała. Cóż poradzić, wszakże nie mógł się o tak już urwać ze swojej imprezy. W końcu wspomniał gdzieś tam wcześniej o pójściu "zaraz", prawda? A co do miejsca, właściwie to Vanbergowi było mocno obojętne, jak dla niego, to już nieco się uwolni od odciągających go osób, będąc za ścianą. Więc nie ma co liczyć na powalającą kreatywność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Skąd : Wicklow
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 131
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 653




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 13:06

Nie była pewna tego, czy da w ogóle radę ustać na nogach, a co dopiero dojść do pokoju dalej, no ale cóż. Najwyżej ją zaniesie, czy coś. Niee... to zdecydowanie nie był za fajny obrazek. Na razie jednak trzymała się całkiem nieźle i z niemałym zadowoleniem zauważyła, że jej język wcale się nie plącze, a jej słowa brzmią w miarę logicznie. To dobrze. Było jej w takim towarzystwie całkiem przyjemnie i wcale nie zamierzała dopuścić to tego by jej noc tak szybko się skończyła. Była tak zaabsorbowana Dexterem, że nawet nie zauważyła, że butelka wskazała na nią. Znowu. Nie widziała kto kręcił nią poprzednio, ale była zadowolona, że nie odciąga jej uwagi od Vanberga. Widząc jednak, ten tłum kobiet, który prawie modlił się, by za którymś razem butelka wskazała ich osoby, postanowiła wspaniałomyślnie nie blokować gry. Zakręciła szklanym naczyniem, a jego koniec wskazał studenta z wymiany. Jiri, bo chyba tak się zwał owy osobnik, nie wydawał się zbytnio zainteresowany grą toczącą się pośrodku sali, więc kiedy podeszła, cmoknęła go tylko w usta, nie robiąc zbędnego widowiska. Szkoda... tym razem nie było na co popatrzeć. Może kiedy indziej.
Wróciła pospiesznie na swoje miejsce i upiła kolejnego łyka, z flaszki stojącej obok. Kac nadchodzi, czuję to. Jutro za pewne nie będzie się mogła podnieść. Gdziekolwiek i z kimkolwiek powita poranek.
Odwróciła się do Dextera, a z jej ust nie schodził tajemniczy uśmiech.
- Więc może oboje powinniśmy zacisnąć zęby, poćwiczyć cierpliwość i zająć się czymś innym - mruknęła mu do ucha - na przykład zatańczyć. - to było bardziej stwierdzenie niż pytanie, bo Alexis nie zamierzała nigdzie wychodzić, bez odhaczenia w swoim magicznym notesiku tańca z kimś takim jak Dexter , na podobno najlepszej imprezie roku. Złapała chłopaka za rękę i podniosła się z poprzedniej pozycji. Całkiem nieźle. Co prawda świat zawirował i musiała przez chwilę postać nieruchomo by określić jakąś płaszczyznę, ale stała i to było wielkim wyczynem, o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 704
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1021




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 13:43

E tam, plotkować nie skończą. W końcu to Gilbercik i Szarlotka. Jego stado fanek nie uwierzy i nie przyjmie do wiadomości tak po prostu, że w pewnym sensie jest z kimś innym. A z drugiej strony, kto nagle uwierzy, że jedna ze sztandarowych ćpunek Hogwartu nagle przykleiła się do jakiegoś faceta, a nie dragów? Po tym co ludziki naczytały sie na temat jej, obecnie czerwonej, przyjaciółeczki to będzie ciężko. Tak gorący towar nie schodzi z półki za gablotkę ot tak po prostu. Oczywiście krukonka miała jeszcze gorzej, bo pokazując wszystkim dookoła, że Gilbert jest jej, naraziła się na gniew rozwścieczonych fanek, które najchętniej, by jej oczęta wydrapały. Cóż, pożyjemy, zobaczymy. He he.
- Jakbym w ogóle miał o kogo i o co - Wzruszył ramionami odwracając wzrok na resztę zgromadzenia. Pf, nie będzie mu tu wciskała kitów o jakiejś zazdrości, co to w ogóle ma być. On wie lepiej i prosz mi tu do niego nie fikać. A rozglądał się, bo... Nie żeby chodziło o niechęć co do kontaktu wzrokowego. Nie raz i nie dwa kłamał w żywe oczy. Tylko ten...emm... Chciał się rozejrzeć i oblukać czy ktoś doszedł, o. Niestety, wszyscy byli w trakcie gier wstępnych. Przynajmniej spostrzegł pojawienie się szanownej Anderson, ale nie wiem czy jest się z czego cieszyć. Co go zdziwiło, Dexter był wciąż w pomieszczeniu. Patrząc na to co z nim wyprawiała blondynka, dawno powinni wyjść. A tu niespodzianka. Nie dość, że siedzieli to jeszcze szanowna jak jej tam podeszła do Jiriego żeby go przysłowiowo cmoknąć. Aż mu się oczęta zaświeciły w radości oczekiwania na to czy Czechowi owa białogłowa przypadnie do gustu czy może wreszcie ktoś dostanie w morde. Uaaa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Brno, Republika Czeska
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 335
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2958-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2960-fuck-yeah-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2959-jiri-broskev
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9752-jiri-broskev#273766




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 13:59

Nie czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony Tricheura, uznał, że zostawi go samego z dziewczyną, do której zagadał. Znaczy, zostawi mentalnie, bo ruszać dupy z pufy tymczasowo mu się nie chciało. Siedział rozluźniony z nogami wystawionymi do przodu, delikatnie poruszając glanem w takt niesłyszanej przez nikogo prócz Broskeva muzyki, zaciągając się skrętem. Całkiem niezłym, swoją drogą. Acz Czech z pewnością nie przyznałby się do tego na głos. Bo tylko jego towar mógłby być warty uwagi, ot co.
Zacmokał ospale, obserwując, jak Gilbert siada gdzieś obok i rzuca jakimiś dziwnymi uwagami. Uśmiechnął się jednak do niego ironicznie, w tym samym momencie wypuszczając dym nosem.
- Faktycznie chujowa - potwierdził, używając owego przymiotnika już chyba po raz milionowy dziś. - Chcesz, to mogę dla widowiska ci wpierdolić - dodał po chwili, uśmiechając się jeszcze szerzej. Oczywiście żartował. No chyba, że Slone wykazywałby chęci w tym kierunku, ale wątpliwe, albowiem zajął się teraz Szarlotką.
Skinął głowę wchodzącej Moemie, a potem posłał mordercze spojrzenie w kierunku Cygana. Dokładnie takie, jakie mogłoby wskazywać na to, że nie powinno go tu być, bo zanieczyszcza powietrze. O, temu mógłby naprostować jego brudny ryj! A że pewnie stałoby się odwrotnie, to przemilczmy. Jiri w każdym razie wątpił w swoją przegraną, niestety.
Tymczasem jednak wciąż siedział na tyłku ze swoim skrętem w kościstych dłoniach, kiedy podeszła do niego pół-wila i cmoknęła w usta. Nawet zapomniał o obserwowaniu toczącej się gry. Nie zdążył zareagować, bo ta już wróciła do Vanberga. Siedział chwilę zamroczony, ale po dłuższym momencie wzruszył ramionami. Kiedy podano mu butelkę, zakręcił nią bez większego przekonania, aż ta trafiła na dziewczynę, którą jeszcze niedawno całował Schlosser. Aha, okej. Nie znał jej imienia, ale mimo to poderwał się na równe nogi i podszedł do niej iście luzacko. By po paru sekundach złożyć na jej ustach naprawdę namiętny pocałunek! Bowiem Broskev się trochę wczuł. Trochę chyba za bardzo, niż powinien. W ogóle powinien się pewnie przedstawić i takie tam. Ale on rzadko robił to, co powinien. A dobrze wychowany nigdy nie był, ku rozpaczy jego ciotki.
Kiedy w końcu się od niej oderwał, puścił jej oczko na pożegnanie, a potem już w lepszym humorze przysiadł tam, gdzie wcześniej, kończąc palenie skręta i tym razem obserwując resztę towarzystwa już z większym zaangażowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 14:56

Borysek chyba troszkę zamulił, ale to nieistotne, siedziała sobie oparta o jego ramię, popijała tequilę i paliła skręta. Nie zaangażowała się nawet zbytnio w obserwowanie ludzi w pokoju, wpadło jej jednak w oko kilka rzeczy. Między innymi Vanberg i półwila, która niemalże ujeżdżała go publicznie, a on doszedł już do stadium, w którym przemożna chęć pochwalenia się zapadniętą klatką piersiową przysłoniła mu zupełnie wypaczone poczucie estetyki i dbałość o komfort trawienny innych, gdyż mogło się od tego widoku przecież zrobić niedobrze. Kleili się do siebie aż miło, więc była nieco zawiedziona. Oczywiście tylko tym, że znów nie utarto mu nosa i dostaje to, czego chce. Publicznie.Get a room, guys! Czego nie omieszkała rzucić w ich stronę na głos i uśmiechnąć się słodziutko. Powróciła do opierania się o borysowe ramię i śpiewania cicho jakiejś kołysanki pod nosem.
A potem, zupełnie jak jeleń, podniosła łeb znad... tequili, którą się "posilała". Zastygła w bezruchu, oczy intensywnie wpatrywały się w coś przed nią. Poruszyła lekko uszami i zmarszczyła nos, by uznać zagrożenie za niewystarczające do jakiejkolwiek reakcji i powróciła do picia. W pokoju, rzecz jasna, pojawiła się Courtney. I stała teraz przy Markowej, której LSD też nie mogła ścierpieć. Ale jedna była dziewczyną, a druga przyjaciółką tygrysa. Miała przelotną chęć oplecenia go rękami i nogami i obruszonego fuknięcia "nie oddam"... ale to poniekąd złamałoby warunki ich porozumienia.
- Nie będę ci już przeszkadzać - rzekła więc, uśmiechnęła się delikatnie i musnęła ustami jego policzek. Wstała, odczekała chwilę aż nogi przestaną wydawać się tak tragicznie miękkie i ruszyła do jakiegoś stolika, co by uzupełnić zapas alkoholowy. Tequila wchodziła bardzo miarowo, euforyczny jednak zgasiła nieodpowiednimi proporcjami. Felix wciąż utrzymywał ją na lekkim uczuciu szczęścia, ale dopiero teraz zaczynał wchodzić halucynogenny.
Gdy stała więc przy stoliku i ze stosu istniejących i nieistniejących butelek próbowała wybrać dobry alkohol, niespecjalnie przejęła się nacierającym na nią powoli niemal łysym bad boyem z wymiany. Zresztą, z ucha wyrastała mu teraz wielka macka ośmiornicy, więc doprawdy nie było się czym przejmować. I dopiero gdy minęło kilka sekund pocałunku, w czasie którego przyparł ją lekko do ściany i naprawdę wczuł się w rolę, uznała że to jednak nie halucynacja. Nie ma co się oszukiwać, LSD lubiła taką drapieżność, więc nie miała żadnych oporów z odwzajemnieniem. Gdy oderwał się od niej i puścił jej oczko, odpowiedziała tym samym. Chwyciła w końcu pierwszą lepsza butelkę ze stołu (w chwilę później odkryła, że to absynt) i zakręciła tą do gry. Wypadło na chłopaka, który stał tuż obok jej namiętnego butelkowego partnera. Podeszła więc do nich, ujęła dłońmi twarz studenta i odwróciła go w stronę siebie iii... po prostu przelotnie cmoknęła go w usta. Być może miał z tym związek pulsujący, promieniujący na zielony kolor trąd, który nagle porósł jego osobę w jej halucynacji. Wsunęła jedną dłoń do kieszeni szortów i wpakowała swój zgrabny tyłek na stół czy cokolwiek obok stojącego bad boya.
- Wiem, że rozmowa po gwałtownej i emocjonującej wymianie śliny jest przereklamowana, ale dziś mogę zgodzić się na globalizm - rzekła cicho w jego stronę, przetarłszy czubkiem palca całą powierzchnię ust, nieco nabrzmiałych i czerwieńszych od tych wszystkich pocałunków. - Dość chujowo, hm? - mruknęła, tocząc wzrokiem po uczestnikach imprezy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Szwajcaria, Berno
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 329
  Liczba postów : 341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2673-quentin-tricheur
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6044-quentin-tricheur-zapraszam#171487
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6043-quenio#171480
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7211-quentin-tricheur#204514




Moderator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 17:23

Okej więc Quentin akurat był zajęty weryfikowaniem dziewczyny obok, więc trochę się odciął od wszystkiego i zamulał. W każdym razie kiedy powiedziała, że nie wzruszył ramionami, rozparł się bardziej na pufie. Na początku był przekonany, że ją kojarzy, ale skoro tak. Mógłby dalej prowadzić jakiś tani podryw, ale jego przyjaciel wyrabiał za niego normę w podrywaniu dziewczyn na każdej imprezie, dlatego uśmiechnął się do niej, wszak była ładniutka, po czym kiwnął głową.
- To pewnie coś ubzdurałem– powiedział, wstając na chwilę i zebrał ze stolika jakiś narkotyzujący eliksir i spróbował go trochę z ciekawości. Miał jednak tak dziwny smak, że Quentin wrócił do swojej butelki z alkoholem. W międzyczasie od Jiriego podbił jakiś typek, który z resztą potem sobie poszedł i akurat kiedy Trocheur z powrotem siadał na miejscu zaczął całować namiętnie jego przyjaciela. Z resztą później pół- wila prawie rzuciła się na niego. Szwajcar patrzył na to zdumiony, ale po chwili piękna dziewczyna pocałowała Jiriego, a ten obślinił inną dziewczynę. Kiedy Czech wrócił zaklaskał mu krótko.
- Niedługo będziesz drugim Vanbergiem, to było niesamowite, Jiri – paplał sobie, ale szybko przestał, bo zobaczył swojego przyjaciela.
- Odysek!- powiedział głośno i zaczął machać ręką do Klaudiusza, uśmiechając się do niego. – Co on sobie myśli, że tak tutaj sobie… stoi – powiedział takim tonem, jakby Francuz robił najbardziej obleśną rzecz na świecie. I nie, nie miałby nic przeciwko, gdyby Czech wymienił parę zdań z Claudem. Quenio był tak zajęty gapieniem się na cygana, że zdziwił się, kiedy zobaczył, że ktoś nad nim staje i go całuje. Dopiero potem zorientował się co się dzieje i tylko uśmiechnął się do dość dziwnej dziewczyny, którą wcześniej obśliniał Czech. Quentin zakręcił butelką i roześmiał się kiedy zobaczył na kogo wypadło. Wstał szybko z miejsca, poprawiając marynarką.
- Wolf, moja miłości – powiedział z ironią i pochylił się nad Niemcem, żeby tylko cmoknąć go lekko w usta. Po tym niezwykle uroczym czynie, wrócił z powrotem na swoje miejsce, czując, jak alkohol z narkotykami zaczyna wpływać na jego umysł. Szaleństwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Luksmeburg
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2342
  Liczba postów : 1898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2680-dexter-vanberg#91111
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2696-laboratorium-dextera
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2721-dexterkowe-lisciki
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7160-dexter-vanberg#204285




Administrator






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 19:26

Oj Dexio też nie był trzeźwy, ale on się przecież jak zawsze bardzo ładnie trzymał. Może jutro będzie go napieprzał łepek, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że wrzucił w siebie wszelakie używki jakie wpadły mu pod ręce. Jednak póki co wszystko było pięknie. I to na tyle, że kiedy Alexis poszła pocałować Jiriego, Dex dobrał się do butelki whisky upijając z niej kilka kolejnych sporych łyków, co rozgrzało go jeszcze bardziej. Nim cokolwiek więcej zrobił, powróciła do niego Alexis.
- Jasne, sprawdzimy jak dobrze nam pójdzie zachowywanie cierpliwości - odparł z uśmieszkiem, który pojawił się gdzieś w kącikach jego ust. Aczkolwiek kompletnie nie wierzył w to co powiedział Przecież zawsze było dość słabo z jego cierpliwością, zwłaszcza jeśli chodziło o sytuacje, gdy miał trzymać ręce przy sobie. Może się od tego uzależnił? Podniósł się z tych poduszek i dopiero, gdy chłopak stanął na nogi, zorientował się, że nie, nie jest trzeźwy. W ramach opanowywania kręcenie się w głowie, czy też wirujących ściany, stwierdził, że na moment zawiesi wzrok na toczącej się grze, czekając przy tym, aż pół wila wstanie. Zaobserwował jak LSD idzie do Quentina złożyć na jego ustach pocałunek. Przez chwilę obserwował tą dwójkę, a później powiódł wzorkiem za Queniem idącym do Wolfa. Ach jaki uroczo go ucałował! Powinni stworzyć jakiś wesoły trójkącik.
Alexis także wstała, więc Dexter przerywając obserwowanie swoich fascynujących znajomych, pewnie ruszył z wilą nieco dalej, gdzie już nie było poduszek na ziemi, gdzie podłoga była wolna, a jednocześnie ciągle byli w tym samym pomieszczeniu i mogli obserwować co się dzieje obok. Przyciągnął blondynkę do siebie i swoje dłonie ulokował na jej biodrach, ruszając się w rytm muzyki, która skądś tam dobiegała. Tylko, że czy Alexis naprawdę sądziła, że ten pomysł jest dobry do ćwiczenia cierpliwości? Jeśli tak, to dlaczego Dexterowe rączki jakoś tak same (po prostu nie miał na nie wpływu!) zaczęły sunąc wyżej, zatrzymując się na wysokości jej koszulki, najzwyczajniej szukając miejsca, gdzie mogłyby spocząć, a gdzie nie znajdował się materiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Skąd : Petersburg
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 556
  Liczba postów : 908
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1486-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1496p45-tamara-markowa#212459
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2938-tamara-markowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7613-tamara-markowa#212364




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 20:42

Właściwie była tu raczej jako obserwator, aniżeli osoba biorąca czynny udział w wydarzeniach, jednak na razie to jej wystarczało, nie żądając w sumie niczego więcej, bo wciąż miała w pamięci imprezę, która miała miejsce prawie rok temu i to, jak się skończyła i jakie skutki miała. Mimo wszystko chyba wciąż miała trochę pretensje do samej siebie i wyrzuty sumienia. Ale zamierzała się ich pozbyć. Właśnie wypaliła papierosa i miała niedługo zacząć drugiego (musiała zaspokoić głód), ale najpierw pooglądała sobie eliksiry i, robiąc krótką wyliczankę, wzięła jeden z nich, a potem odkorkowała go, powąchała i wypił jednym haustem jego zawartość. Zaczął on działać już po chwili; nie czuła już się źle ze sobą w ogóle i nic jej nie przeszkadzało, naprawdę.
Ucieszyła się również, że widziała się z Courtney po tak długim czasie, tym bardziej, że uważała się za osobę odpowiednią dla Boryska i naprawdę ją polubiła.
- Nie, nie, jak widać, jestem tu, żywa - odparła, nie pamiętając jak znaczące to były słowa w odniesieniu do jej przeszłości. - A dlaczego nie tutaj? Nie mogłabym przegapić tej imprezy, przecież wiesz!
Och, oczywiście, że mogła, ale chyba wracała znowu ta dawna Tamara, która mogła się bawić długo i często. Pochodzenie dawało o sobie znać.
Zauważyła przybycie chłopaka, którego kojarzyła, ale imienia nie pamiętała - cóż, bywa. Jednak coś jej świtało po głowie, że jego tu nie powinna chyba uświadczyć. Jakiż ten świat zaskakujący!
- No, no, kogo ja tu widzę - powiedziała, zabierając od chłopaka papierosa i podpalając go, by po chwili oddać go z powrotem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 207
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 338




Gracz






PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    Sob Lis 19 2011, 20:54

Generalnie to strasznie się nudziłam. Nie znałam tu prawie nikogo. No, oprócz Czarki, Saturna i Fabiano, gdzieś tam była jeszcze Haru i Alexis ale ci wszyscy mieli swoje towarzystwo. Widzisz, Silverstone? Widzisz? Nikogo tu nie znasz. A bawiłabyś się znacznie lepiej gdybyś znała? No i jaki z tego wniosek? Jaki??!!Tia...te cholerne wyobcowywanie się. Zwariować można. Gdy Chiara zwróciła uwagę na to co gadam dopiero zauważyłam jak się zachowuję. Merlinie, jaki obciach! Zwracam na siebie negatywną uwagę! Natychmiast się zamknęłam. Odetchnęłam parę razy i dopiero potem się odezwałam: -Sorry, cholera. Jedna Ognista i pół tego czegoś z jakimś eliksirem, chyba lepiej to zostawię. -postawiłam niedopity trunek obok pufy i sięgnęłam za siebie po piwo kremowe by się trochę otrzeźwić. W tym czasie Czarka zajęła się już Saturnem a ja znowu zostałam sama. I dopiero wtedy uświadomiłam sobie że jestem strasznie samotna. Mam znajomych, a jakże. Ale jednak...nie mam nikogo. W Hogwarcie jest tylu ludzi a ja... tak naprawdę rozumie mnie tylko Cassie. Ale jej tu nie ma. Pozostali...spotykam się z kimś czasem ale to nie jest to. Gdy sobie to uświadomiłam to zachciało mi się płakać. Szepnęłam przeprosiny do towarzyszy obok i ruszyłam ku stolikowi z drugiej strony sali, na którym stały jakieś butelki. Oparłam się o niego i pustym wzrokiem patrzyłam w przestrzeń przed sobą. Strasznie źle się czułam. Wśród ludzi a samotna. Co ja tutaj robię?! Wypiłam to piwo które trzymałam w rękach i chwyciłam jakąś mugolską whisky. Była zapewne dobra ale ja nie czułam jej smaku. Chciałam się upić, chciałam zagłuszyć ból w sercu, tą niesamowitą samotność i pustkę. Miałam dość, a jednocześnie nie chciałam stąd wychodzić. Wszyscy tutaj się znali, pogrupowali się w grupki, śmiali się, rozmawiali, grali w butelkę,Alexis całowała się nawet z tym studentem z którym gadałam na początku, a ja? Stałam samotna przy stoliku i nudziłam się. Na imprezie, jednej z największych w Hogwarcie...


Ostatnio zmieniony przez Victoria Silverstone dnia Sob Lis 19 2011, 21:56, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pokój rozrywek    

Powrót do góry Go down
 

Pokój rozrywek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 29Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 16 ... 29  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Skrzydlo zachodnie
 :: 
czwarte piętro
 :: 
Pokój Rozrywek
-