Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Witaj braciszku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 282
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 270
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Witaj braciszku   Pią Gru 21 2018, 20:53


Retrospekcje

Osoby: Lennox X. Zakrzewski i @Lysander S. Zakrzewski
Miejsce rozgrywki: mieszkanie Lys'a i Banci
Rok rozgrywki: początek grudnia 2018
Okoliczności: Lennox postanawia odwiedzić brata, tyle w temacie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 282
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 270
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Re: Witaj braciszku   Pią Gru 21 2018, 21:10

Miał wyśmienity humor, co było raczej zdarzeniem niewiarygodnym, gdyż był człowiekiem z natury gburowatym. Jednak jak za uderzeniem czarodziejskiej różdżki, ktoś usunął wieczny grymas widoczny na jego twarzy. Człowiek jak nowy! Dlatego kiedy schodził na śniadanie do Wielkiej Sali i nie znalazłszy odpowiedniego towarzystwa do rozmowy (co również mu się nie zdarzało, w końcu myśli powinny męczyć tylko jego osobę), pospiesznie wcisnął w siebie jajecznicę i kilka parówek. Kiedy poczuł, że nic więcej w siebie już nie wciśnie wstał powoli z ławy i wsunął dłonie do kieszeni spodni. Co by tutaj...
I wtedy go olśniło. Kompletnie niespodziewanie, jak ten dobry humor zaraz po otworzeniu oczu.
Nie pamiętał czy kiedykolwiek był u swojego rodzeństwa. Nigdy nie zabiegał o audiencję w mieszkaniu Zakrzewskich, zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda? Kiedy znalazł się za bramami szkoły, teleportował się niedaleko adresu, który kiedyś wbił mu się do głowy i przeszedł jedną ulicę spacerkiem. Było cholernie zimno, jednak ten jeden kawałek mógł się pomęczyć.
Kiedy stanął przed drzwiami nawet nie pomyślał o tym, że rodzeństwa mogłoby nie być w środku. Zapukał pospiesznie i mocno, chowając dłonie do kieszeni kurtki, tam gdzie mogły chociaż na moment się ogrzać. Cholerna zima, szczerze jej nienawidził chociaż powinna być bliska jego sercu. Westchnął głośno. Może jednak jego dobra passa się dzisiaj skończy? Oczywiście mógł wcześniej napisać, może wybadać grunt i zobaczyć, czy ktokolwiek dzisiaj się tutaj znajdzie... Próbował być jednak człowiekiem spontanicznym i pełnym niespodzianek, w końcu kiedyś trzeba wyciągnąć ten kij z dupy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1319
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1520
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Witaj braciszku   Sob Gru 29 2018, 11:10

Trudno ukryć, że byłem przemęczony. Praca aurora pochłaniała mnie absolutnie, zaś w połączeniu z pielęgnowaniem kontaktów społecznych była dla mnie niemal wykańczająca. Jeszcze nie przyzwyczaiłem się do etatowej, lecz nie do końca unormowanej czasowo pracy, więc chodziłem wiecznie niedospany licząc, że w końcu przywyknę. Mimo wszystko kochałem tę robotę.
Po nocnej zmianie wróciłem do domu nad ranem i padłem na łóżko nieźle wymęczony po czterech interwencjach. Zapadłem w płytki sen, który po trzech godzinach został przerwany przez donośne pukanie do drzwi. Początkowo nie reagowałem pewien, że Bianca zaraz otworzy, po chwili jednak, gdy pukanie nie ustawało, dotarło do mnie, że siostry nie ma i chyba nie mam wyboru. Zwlokłem się z łóżka nie dbając o to by naciągnąć na siebie jakieś ubranie poza bielizną, w której spałem, po czym przecierając zaspane oczy podążyłem w stronę drzwi.
Jakież było moje zdziwienie, gdy po uchyleniu ich dostrzegłem Lennoxa. Miałem dość dobry kontakt z młodszym bratem - w końcu chodziliśmy do tej samej szkoły i spędziliśmy ze sobą całkiem spory okres naszego dzieciństwa, niemniej jednak nie spodziewałbym się go tutaj. W gruncie rzeczy nasze relacje były trochę inne niż w standardowych rodzinach, bo nasza rodzina definitywnie odstawała od normy. Mimo to nie okazałem zaskoczenia, bo w gruncie rzeczy cieszyły mnie odwiedziny brata, nawet jeśli nie były do końca bezinteresowne.
- Siema stary - rzuciłem wykonując braterski uścisk - Wbijaj.
Odebrałem od niego płaszcz, który zawiesiłem na wieszaku. Poczułem się odrobinę rozbudzony, byłem więc w stanie normalnie funkcjonować. Upewniwszy się, która jest godzina ponownie zwróciłem się do brata.
- Co słychać? Chcesz coś zjeść? - zapytałem - Zaraz ci coś zrobię, tylko daj mi znaleźć jakieś portki.

@Lennox X. Zakrzewski - sorki, że tak długo, ciężki czas

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 282
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 270
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Re: Witaj braciszku   Nie Gru 30 2018, 15:19

Zapowiedzi były chyba jednak przereklamowane. Jak widać niespodzianka była dobrym pomysłem, a początkowa cisza dochodząca z mieszkania go nie zniechęciła. Pukał do skutku, a kiedy usłyszał z daleka odgłosy życia, stwierdził, że wystarczy już walenia. Czekał cierpliwie, może nawet troszkę podekscytowany tym, że w ogóle tutaj się znalazł. Ostatnio nie miał czasu, ani ochoty wychodzić gdziekolwiek... Werwa i wieczne wkurwienie uleciało, dlatego nie czuł się sobą.
Zbliżony wiek działał na ich korzyść, zapewne nie będzie dogadywał się tak z młodszym rodzeństwem. Co w sumie już teraz jest widoczne. Szczególnie z tym, z którym mieszkał do niedawna. Bezinteresowne? Oczywiście, że wizyta była bezinteresowna! Był przecież świetnym młodszym bratem, który chciał odwiedzić swojego braciszka, bo dawno go nie widział. I tyle. Stęsknił się, może miał zły humor i uznał Lys'a za jedyną osobę, która może wpłynąć na jego poprawę.
Uśmiechnął się szeroko na widok mężczyzny, który najwidoczniej ledwo co zwlekł się z łóżka. Było tak wcześnie?
Wszedł do środka i zdjął z siebie wierzchnie ubranie, podając je bratu. Krytycznie spojrzał na jego ubiór, chowając dłonie do kieszeni spodni.
-Wiesz, że zawsze umieram z głodu. Mogę nawet coś przyrządzić jak Ty będziesz doprowadzał się do ładu.-Mruknął. Przecież Nox miał żołądek bez dna. Kiedy o tym pomyślał, coś zaburczało i był przekonany, że te dźwięki wydobywają się z jego wnętrza. Skierował się do kuchni, w której powinien znaleźć wszystko, co było mu potrzebne. Otworzył lodówkę i przejrzał jej zawartość, wyjmując kilka jajek, masło, trochę pomidorów i jakieś szynki. Położył wszystko na blacie i zaczął szukać patelni oraz innych przyrządów, które mu się przydadzą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1319
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1520
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Witaj braciszku   Wto Sty 01 2019, 20:56

Nie oceniałem jego pobudek - cieszyłem się go widzę, mimo wyrwania mnie ze snu. Mimo że mieliśmy trochę inne priorytety życiowe, a ja z natury miałem trochę sceptyczne podejście do ślizgonów, to Lennox był członkiem mojej rodziny, a przy tym naprawdę fajnym gościem.
- Dobra stary - rzuciłem lekko ziewając - Daj mi pięć minut
Zostawiłem brata, nieszczególnie siląc się na bycie dobrym gospodarzem - nie uważałem w tym momencie Noxa za gościa, a członka rodziny, dlatego uważałem, że w moim mieszkaniu powinien czuć się jak u siebie w domu, szczególnie biorąc pod uwagę, że w gruncie rzeczy było one własnością naszego ojca. Wziąwszy szybki prysznic założyłem na siebie dresowe spodnie i luźniejszy t-shirt, po czym wróciłem do brata, który zgodnie z moimi oczekiwaniami czuł się tu dość swobodnie.
- Coś ci pomóc? - zapytałem widząc, że krząta się po pomieszczeniu, po czym wstawiając czajnik dopytałem - Chcesz kawy czy herbaty? Szkoda, że nie wiedziałem wcześniej, że przyjdziesz to zatrzymałbym Biancę.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 282
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 270
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Re: Witaj braciszku   Wto Sty 01 2019, 21:54

No tak. W końcu nie skończyli w tych samych domach w Hogwarcie, a nawet same ich charakterki wielce się od siebie różniły. Coś jednak nie pozwalało Lennox'owi tak zwyczajnie wkurwiać się na brata, jak na wszystkich wokół. I to nie dlatego, że łączyły ich więzy krwi. W końcu dla tego chłopaka rodzina była... Bardzo szerokim pojęciem i odbiegała od tego, co było ogólnie przyjęte.
-Nie śpiesz się.-Zawołał za nim, odszukując po chwili patelnię. Chwilę zajęło mu skompletowanie przyborów kuchennych, jak i samych produktów. Nawet nie wiedział co chciał zrobić, dopóki jego ręce same nie wykonywały wszystkiego za niego. Omlet? Cudnie. Roztrzepał jajka, dodał przypraw i to zdecydowanie więcej, niżeli było to wskazane. Smak chłopaka był dosyć specyficzny, zwyczajnie musiał czuć tam wszystko. W między czasie kiedy patelnia się nagrzewała, kroił warzywa, które pododawał do jajek. Ser, szynka? Mieli coś takiego? Westchnął ciężko, w sumie mógł pomyśleć i zrobić zakupy, zanim tak wpadł.
Ale jak sam Lys stwierdził, czuł się tu jak u siebie.
-Kawa. Mocna.-Powiedział, choć nie potrzebował dodatkowej dawki pobudzenia. I tak był nieźle nakręcony.-Nie ma problemu... Zamierzam częściej was odwiedzać.-Powiedział, pozwalając aby jego wargi wygięły się w lekkim uśmiechu.
-Wyjmuj talerze, zaraz zasmakujesz kuchni samego mistrza.-Wypiął dumnie pierś, jakby wcale nie zrobił omletu, a raczej kolację dla stu osób... Nie zachowywał się jak on. Tak, jakby wrócił ktoś, o kim dawno już zapomniał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1319
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1520
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Witaj braciszku   Czw Sty 03 2019, 17:48

Natychmiast nasypałem do kubka przeznaczonego dla Lennoxa kopiastą łyżeczkę kawy, swój kubek z racji zmęczenia zasypałem jeszcze większą porcją, by napój był wystarczająco rozbudzający - dotychczas raczej stroniłem od kawy, jednak praca aurora budowała we mnie nowe, nieznane dotąd nawyki. Po chwili, gdy w pomieszczeniu zadźwięczał gwizd czajnika zalałem oba naczynia wodą i przestawiłem na stół, przy okazji kładąc nieopodal cukiernicy łyżeczki.
- Spoko, nie krępuj się - rzuciłem lekko zaskoczony, ale również usatysfakcjonowany entuzjazmem brata, który raczej nie był w jego przypadku codziennością - Na lodówce wisi mój grafik, obok plan Bianci.
Sięgnąłem po talerze z lekkim sentymentem przypominając sobie czas, w którym gotowaliśmy wspólnie z Padme. Teraz znów niemal zaprzestałem samodzielnego przygotowywania posiłków nie mając na to zbytnio czasu, jednak Hiszpanka przekazała mi kilka cennych wskazówek, które definitywnie powiększyły moją wiedzę z zakresu gotowania.
- Pachnie wybornie - rzuciłem gotowy do jedzenia, by po chwili zażartować - Mam nadzieję, że nie zamierzasz mnie otruć.
Senność powoli ustawała - trochę dzięki bratu, a trochę z pomocą pierwszych łyków mocnej kawy. Wbrew pozorom to był naprawdę dobry poranek.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 282
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 270
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Re: Witaj braciszku   Czw Sty 03 2019, 18:31

Nie potrzebował pobudzenia, jednak jeżeli już miał zakosztować w tym napoju, to chciał aby chociaż go kopało. Przewrócił omlet na drugą stronę i po chwili zdjął patelnię z palnika. Odwrócił się i przepołowił danie na pół, zsuwając je na talerze, które zostały wcześniej wyjęte.
Spojrzał na Lys'a i lekko wzruszył ramionami. Wiedział, że to jak się teraz zachowywał mogło być niemałym szokiem. Szczególnie kiedy w większości przypadków zachowywał się jak gbur i cham. -Swoją drogą, nie pogratulowałem Ci nowej posady.-Uśmiechnął się lekko, siadając na stołku i podsuwając pod nos talerz. Pomimo tego ile w siebie władował rano, wciąż był głodny. Czy to nie jakaś choroba przypadkiem?
-Otruć? I na co byś mi się przydał.-Zaśmiał się krótko, ładując sobie do buzi kawałek omletu. Gotowanie chyba wejdzie mu zaraz w krew. Wzruszył lekko ramionami, rozglądając się po pomieszczeniu. -I nie bądź już taki zdziwiony moją wizytą... Nie jestem przykładnym bratem, ale chyba takiej tragedii nie ma.-Mruknął, ładując sobie widelec do buzi.
-Chcę się wynieść... Rozglądam się za pracą i w sumie jakimś mieszkaniem.-Dodał spokojnie. Kiedyś nawet nie wyszedłby tak daleko w przyszłość. W końcu liczył się tylko dzień obecny. Dobrze, że otworzył dzisiaj oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1319
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1520
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Witaj braciszku   Sob Sty 05 2019, 22:27

- Dzięki - rzuciłem, choć posada nie była już wcale taka nowa i szczerze powiedziawszy liczyłem, że w końcu otrzymam awans.
- Przestań, tylko żartowałem - rzuciłem zabierając się do żarcia, a gdy już wziąłem gryza, to z pełnymi ustami dodałem - Zajebiste, musisz mi częściej gotować.
To nie tak, że aż tak bardzo dziwiłem się z wizyty brata, po prostu lubiłem się z nim przekomarzać, zaś jego obecność niezmiennie była dla mnie bardzo cenna.
- Nie dziwię się - parsknąłem śmiechem niemal opluwając się omletem, po chwili zmusiłem się, żeby spoważnieć i dodałem - Nie miej mi tego za złe, ale wcale nie dziwię się, ze chcesz wynieść się od swojej starej.
Matka Lennoxa miała w moim życiu dość długi staż w byciu macochą, można wręcz powiedzieć, że jej zachowanie w dużym stopniu ukształtowało moje dzieciństwo, a także przemożną niechęć do Francji i jezyka francuskiego, która po dziś dzień towarzyszyła mi do tego stopnia, że mimo iż rozumiałem ten język świetnie to nie byłem w stanie używać go w porozumiewaniu się.
- Szukasz czegoś konkretnego? Mogę ci jakoś pomóc? - zapytałem ze szczerą troską.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 282
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 270
http://www.czarodzieje.org/t15432-lennox-zakrzewski
http://www.czarodzieje.org/t15445-nieprzyjemniaczek#414806
http://www.czarodzieje.org/t15448-ostrzy-sobie-pazury#414843
http://www.czarodzieje.org/t15438-lennox-zakrzewski#414740




Gracz






PisanieTemat: Re: Witaj braciszku   Sob Sty 12 2019, 13:56

Nie miał okazji aby wcześniej mu pogratulować... Prawda była taka, że zwyczajnie zaszył się w jakieś norze i nie wychodził z niej przez dłuższy czas. Wiązało się to z odcięciem dostępu do normalnego świata, w którym normalnie pewnie byłby pierwszy z gratulacjami i koszem słodkości.
-Bo będę kazał Ci płacić.-Powiedział z szerokim uśmiechem. W sumie był to dobry sposób na jakiś zarobek... W końcu nie robił najgorszego żarcia, całkiem przyjemnie to wszystko mu szło...
Uśmiechnął się krzywo na reakcję Lys'a. Oczywiście doskonale go rozumiał, bo i jemu na samą myśl to przepyszne jedzenie zwyczajnie zbrzydło... Chyba nie było nikogo na tym świecie kogo tak niemiłosiernie nienawidził, ta kobieta wywoływała w nim wszystko, z czego nie był dumny. Potworne uczucie.-Oczywiście, że nie mam.-Powiedział, a choć wciąż mocno zaciskał palce na widelcu, wcale nie chodziło o urazę wobec starszego brata.
Prawdopodobnie ta kobieta zwyczajnie nienawidziła mężczyzn. Uważała ich za bezmyślne istoty, którymi łatwo mogła manipulować do momentu, w którym nie wyciśnie z nich wszystkiego, co tylko posiadali. Taka była. I tyle.
-Mieszkaniem się nie martwię bo rozmawiałem z moim pierwszym ojczymem...-Westchnął, niemal z wdzięcznością wypuszczając powietrze z płuc. Temat jego biologicznej matki się zakończył, za to był wdzięczny. I tak był z siebie dumny za ten spokój.-I tak przez większość czasu nie ma go w domu, a miejsce jest mi milsze niż dom.-Wzruszył lekko ramionami.-Największy problem mam ze znalezieniem roboty... Bo niby co takiego miałbym robić?-Niemal prychnął zadając to pytanie, zapewne rzucając gdzieś w przestrzeń i nie oczekując konkretnej odpowiedzi. Kiedyś miał zostać pianistą, jednak ilekroć podchodzi do jakiegokolwiek instrumenty, jedyne co pragnie z nim zrobić, to rozwalić je na drobne kawałeczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Sztokholm / Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1319
Dodatkowo : Ćwierć wil, bezróżdżkowość
  Liczba postów : 1520
http://www.czarodzieje.org/t14380-lysander-s-zakrzewski#381382
http://www.czarodzieje.org/t14409-lyskowe-relki#381609
http://www.czarodzieje.org/t14410-krysia#381611
http://www.czarodzieje.org/t14413-lysander-s-zakrzewski#381628




Moderator






PisanieTemat: Re: Witaj braciszku   Nie Sty 13 2019, 17:22

- Brata byś skasował? Ty okrutniku? - zaśmiałem się. Choć teraz sobie żartowaliśmy, to w gruncie rzeczy w razie potrzeby Lennox mógł liczyć na moje wsparcie finansowe. Praca aurora przynosiła dość duże profity, zresztą nie spodziewałem się, żeby młodszy Zakrzewski był w swoich prośbach o pieniądze tak regularny jak najstarsza Rosaline.
- No to pół biedy - rzuciłem komentując jego sytuację mieszkaniową - Ale jakby coś nie wypaliło to pamiętaj, że nasze drzwi są zawsze otwarte.
Nie znałem za dobrze żadnego z ojczymów Lennoxa, bo starałem się trzymać jak najdalej od jego nienormalnej matki, niemniej jednak z opowieści brata Joseph Crowly wydawał się naprawdę spoko gościem. Cieszyłem się, że istnieje szansa, że mój młodszy brat zamieszka z kimś kto choć minimalnie będzie miał oko na jego wybryki.
- Przejdź się po knajpach w Hogs. Omlety już umiesz robić, a podawanie wódki raczej nie będzie dla Ciebie kłopotliwe - zażartowałem dojadając omlet, który ja na standardy tego mieszkania był absolutnie wyborny.

______________________


Ona nago, jestem Modigliani, Modigliani Złote włosy i bordowy stanik, jak Gryffindor. Świeci szyją jestem Modigliani, Modigliani. Zdejmuj suknię, W końcu sami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Witaj braciszku   

Powrót do góry Go down
 

Witaj braciszku

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-