Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Obserwatorium astronomiczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Leonardo Taylor Björkson
Leonardo Taylor Björkson

Student Gryffindor
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186
Galeony : 710
  Liczba postów : 716
https://www.czarodzieje.org/t8096-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t8123-sowka-leosia#225778
https://www.czarodzieje.org/t8124-leonardo-taylor-bjorkson
https://www.czarodzieje.org/t19087-leonardo-taylor-bjorkson-dzie
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty14.08.14 18:19;

First topic message reminder :


Obserwatorium astronomiczne


Umieszczone na obrzeżach Londynu, idealne miejsce do nocnych wycieczek. W środku znajdują się w nieregularnych odstępach rozmieszczone specjalne teleskopy, dzięki którym można swobodnie oglądać niebo.






Kurs - Astronom


Wymagania:
• Kurs płatny: 80G (zapłać)
• Do podejścia należy posiadać min. 10pkt z Astronomii i Wróżbiarstwa  
• Każda poprawa: 5G
• Ukończona szkoła magiczna
Ukończenie kursu:
• Po ukończeniu kursu po certyfikat zgłoś się w tym temacie.[/spoiler]
• Nagroda: +4pkt Astronomia

CZĘŚĆ PIERWSZA:


Cały dzień obserwowałeś doświadczonego pracownika. Miałeś jedynie mu pomagać, wyrywkowo zadawał ci różne pytania, prosił o sprawdzenie czegoś, albo uporządkowanie jakichś książek. Przez ten cały czas on również cię obserwował i miał zdecydować, czy jesteś gotowy na przejście do części egzaminacyjnej.

Kostki:

CZĘŚĆ DRUGA


Po skończeniu dnia próbnego w obserwatorium, przyszedł czas na egzamin. Obejmował on zarówno praktyczną jak i teoretyczną część. Najpierw obserwowałeś niebo i robiłeś notatki, później usiadłeś do testu. W sumie mogłeś popełnić jedynie 1 błąd. Rzuć dwoma kostkami. W przypadku dwóch takich samych błędów jednego dnia - możesz przerzucić jedną z kostek na błąd.

Ilość błędów:

Rodzaj błędu:

Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Isolde Bloodworth
Isolde Bloodworth

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177 cm
C. szczególne : zjawiskowo długie nogi, blizna na prawym boku, arystokratyczny akcent
Galeony : 4924
  Liczba postów : 1921
http://czarodzieje.org/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.org/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.org/t7230-isolde-bloodworth#204739
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty01.11.15 19:28;

Żałowała, że mu to powiedziała. Żałowała, że nie ugryzła się w język, ale było już za późno. Stała przed nim zupełnie bezradna, emocjonalnie obnażona i czekała na jakąś reakcję. Naprawdę miała ochotę uciec, bo świadomość, że przyznała się, że czuje do niego coś więcej, jednocześnie nie będąc pewną jego uczuć, była nie do zniesienia. Patrzyła na niego w napięciu, blada i z obłędem w oczach, a jednocześnie z taką natarczywością, że musiał czuć się osaczony. Miała nadzieję, że przynajmniej ją przytuli albo się uśmiechnie, mówiąc coś delikatnego i ciepłego, jednak nic takiego się nie stało. Wpatrywał się w nią z niebotycznym zdumieniem, które sprawiło, że na jej pobladłe policzki znowu wypłynął rumieniec - tym razem zażenowania.
Tylko nie płacz? Och, słodki Merlinie, Isolde była teraz istnym wulkanem emocji na granicy wybuchu, przy czym płacz byłby tylko jednym z nielicznych objawów. Czuła się tak, jakby ktoś przytknął do niej szpilkę i spuścił całe powietrze. Nie spodziewała się wielkich słów, wyznań ani niczego w tym rodzaju, ale oczekiwała, że Berys przynajmniej dotknie jej policzka, spojrzy na nią jakoś cieplej, tym samym dając do zrozumienia, że tak, ona też jest dla niego kimś wyjątkowym. Niestety, nic takiego się nie stało i Isolde poczuła się jak skończona, żałosna idiotka. Odchrząknęła i spojrzała w bok, wciskając ręce do kieszeni i zaciskając zęby tak mocno, że tylko jakimś cudem nie zaczęła nimi zgrzytać.
A potem wszystko nagle stało się prostsze, mniej paskudne i bolesne, bo Berys w sposób opisowy powiedział, jakie ma wobec niej zamiary. A były to zamiary zasługujące na miano dość poważnych. Więc biedne, zmaltretowane serce Is wypełniło się nieśmiałą nadzieją.
- Przecież faceci lubią głupie, o połowę młodsze od siebie blondynki - zauważyła wilgotnym głosem, po czym pozwoliła mu się pocałować, wciąż tuląc się do niego mocno. Przez chwilę nie odpowiadała na jego pieszczoty, próbując sobie to wszystko poukładać w głowie, przemeblować wszystkie myśli i uczucia, co było karkołomnym zadaniem. W końcu uśmiechnęła się i oddała pocałunek z całą żarliwością, na jaką było ją stać. Może i był kretynem. Może nawet kretynem nie pierwszej młodości i o dość trudnym charakterze, ale Isolde była gotowa zaryzykować, bo na ten moment był kimś, o kogo mogła zaczepić myśli i uczucia. Tuliła się do niego i zasypywała chciwymi pocałunkami, nie przestając płakać. Była zupełnie wyczerpana psychicznie i miała nadzieję, że Berys nie będzie zbyt często serwował jej tego rodzaju rozrywek, bo ona zwyczajnie tego nie wytrzyma nerwowo. W końcu ujęła jego twarz w dłonie i spojrzała mu poważnie w oczy, nie mówiąc ani słowa. Może zbyt pochopnie nazwała swoje uczucia, ale jednego była pewna - Berys jest dla niej kimś wyjątkowym i naprawdę chce go poznać. I pozwolić mu na poznanie jej.

z/t x 2
Powrót do góry Go down


Gregers Colton
Gregers Colton

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 120
  Liczba postów : 609
https://www.czarodzieje.org/t8544-gregers-colton
http://czarodzieje.org/t8551-pisz-do-coltona-spokojnie
http://czarodzieje.org/t8550-gregers-colton#241644
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty27.12.17 13:55;

Samotność ciągnęła się od roku.

Bywały dni, kiedy jedynie myśl o przeszłości pozwalała Gregersowi podnieść z łóżka zmęczone ciało i pobudzić jeszcze bardziej umęczoną głowę. Kurczowo trzymał się wówczas wspomnień, które uparcie nie chciały blaknąć. Każdego wieczora nawiedzały go w snach tak, jakby stały się jego częścią. Tą, której nie można wymienić.

Zdarzały się też dni takie, kiedy miał ochotę te wspomnienia palić i wypuszczać wraz z papierosowym dymem. Chciał być wolny od przeszłości, do której nie było powrotu. Sara straciła pamięć i w żaden sposób nie dało się tego zmienić. Najlepsi lekarze rozkładali ręce, bezużyteczna wobec tej przypadłości była także magia, a Sara… Ona była obojętna. Wyprana z dawnej energii, jawiła się jako cień człowieka. Uczucia, którymi darzyła Gregersa zniknęły, a wszelkie próby ich przywrócenia zawsze kończyły się tak samo.

Bezradność i papierosy wypalane jeden za drugim

Nie chciał tkwić w marazmie, nie miał więcej sił na karuzelę emocji, bezskuteczne próby i oszukiwanie samego siebie, że może k i e d y ś się uda. Był zmęczony, schudł, z dawnego Coltona nie zostało już prawie nic.

Jak długo można tylko udawać żywego?

Zapragnął coś zmienić.
Jakaś część jego połamanej duszy, nie dawała się złamać do końca i to właśnie ta część wciąż trzymała Gregersa przy życiu. Tego dnia wygrała, a Colton zapragnął żyć na nowo. O przeszłości nie da się zapomnieć. Nie da się jej wymazać, jak nieudanego rysunku, ale można z nią żyć. Zaakceptować ją i pomyśleć raczej o tym, co jeszcze może się wydarzyć. Skierować swoją uwagę na przyszłość.
Nie wiedzieć czemu, udał się do leżącego na obrzeżach Londynu, obserwatorium astronomicznego. Przecież nigdy nie interesowały go gwiazdy. Nie wierzył także w to, że jego los zapisany jest gdzieś na niebie, a mimo to, odruchowo udał się właśnie do obserwatorium.
Przeznaczenie?
Cisza i spokój, które panowały w niewielkim, chłodnym pomieszczeniu rozluźniały spięte mięśnie. Koiły myśli.
Spojrzał przez jeden z wielu teleskopów i leniwie obracał korbką, by uzyskać odpowiednią jakość obrazu. Gwiazdy miały przeróżne, nieregularne kształty i trzeba było przyznać, że przyglądanie się im, było wbrew pozorom, całkiem ciekawym zajęciem. Miały swój urok.

W skupieniu oglądając niebo, nigdy nie wpadłby na to, że kogoś tu dzisiaj spotka.
Powrót do góry Go down


Christophe O. V. Narcisse
Christophe O. V. Narcisse

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15570-christophe-narcisse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15602-psychodeliczna-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15575-christophe-narcisse
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty27.12.17 14:39;

Nie mogła długo usiedzieć w domu. Nic nie wyglądało już tak samo... Coś się zmieniło, nie mogła jednak zlokalizować co dokładnie. Czy to z powodu kolejnej długiej nieobecności ojca? Czy może to zamknięcie w sobie Nathaniela dało jej sporo do myślenia. Jeszcze nigdy nie czuła się tak obco w miejscu, które nazywała domem. Dlatego też nie siedziała w wygodnym fotelu z kubkiem herbaty przy kominku, co zapewne robiłaby w tym momencie. Wesołych świąt Ocean!
Czas poszukać zajęcia, które nie wiązałoby się z pomagania w warsztacie dziadka. Wątpiła, aby ten kierunek poszukiwań spełnił jej oczekiwania, choć bardziej wierzyła w to, że zetknęłaby się z gromkim śmiechem.
Jej wielka przygoda, jaką była wizyta w Londynie, nie skończyła się tak, jakby tego oczekiwała. Nie znalazła tego, czego szukała, choć trzeba jej przyznać, nie miała nawet konkretnego celu. Po prostu wiedziała, że to kwestia przypadku i jednego szybszego zabicia serca. Wielokrotnie stawiała na swoją intuicję, w większości przypadków nigdy jej nie zawodziła. Zawsze znajdzie się ten jeden wyjątek od reguły, prawda?
Westchnęła zrezygnowana, kiedy dotarło do niej, że już nie znajduje się w centrum... Szczerze? Nie miała zielonego pojęcia, gdzie sie znajduje, a niebo wskazywało, że już od jakiegoś czasu powinna zbierać się do Doliny.
Rozglądając się pośpiesznie dostrzegła budowlę. Czy nie było to Obserwatorium? Nie miała okazji odwiedzić tego miejsca, ale sporo się o nim nasłuchała. I jak na ciekawskie stworzenie przystało, podeszła pod górkę, na której znajdował się budynek.
Weszła do środka, mocno gryząc wargę. Z zaciekawienia i lekkiego podekscytowania. Uwielbiała takie miejsca, jak to się stało, że nigdy tutaj nie była? Jej lekko zaczerwienione wargi wygięły się w szerokim uśmiechu, troszkę szaleńczym.
Stanęła, widząc drugą postać w pomieszczeniu. Nie zauważyła jej na samym początku. Dopiero po chwili jej wzrok przyzwyczaił się do gry świateł w tym pomieszczeniu. I wtedy to w nią uderzyło.
-Cholera.-Jej cichy szept poniósł się dalej. Na pewno usłyszał to, co wymsknęło się z jej ust. A może to bicie jej serca było tym dźwiękiem, które odbijało się echem od ścian.
Jeżeli to przeznaczenie, to robiło sobie z niej niezłe jaja. Nie wiedziała, co powinna zrobić, oniemiała. Gdzie podziała się ta pewność siebie? Cały ten blask bijący od jej osoby? To był bardzo nieśmieszny żart.
Jednak pewna część krzyczała jak oszalała, z radości.
Powrót do góry Go down


Gregers Colton
Gregers Colton

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 120
  Liczba postów : 609
https://www.czarodzieje.org/t8544-gregers-colton
http://czarodzieje.org/t8551-pisz-do-coltona-spokojnie
http://czarodzieje.org/t8550-gregers-colton#241644
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty28.12.17 16:47;

Oglądając gwiazdy, próbował nie myśleć o niczym i uderzył go fakt, że tą umiejętność zatracił już dawno. Odeszła chyba wraz z dniem, kiedy po raz pierwszy się zakochał. Niegdyś był w stanie po prostu się wyciszyć. Odciąć od rzeczywistości, która nie znaczyła dla niego zbyt wiele. Dopiero uczucia sprawiły, że w apatycznej głowie zaczęły kłębić się przeróżne myśli. Dotyczyły głównie Sary, ale nie tylko jej. Krążyły wokół studiów, mieszkania, przyszłości dokładnie tak, jakby o n a dezaktywowała jego obojętność na świat. Jakby dzięki niej zaczął naprawdę żyć.

A teraz przez nią umiera.

Z zadumy wyrwał go stukot czyichś butów i mógłby przysiąc, że wie, do kogo należą. Niechętnie odsuwając się od teleskopu, wyjął z kieszeni paczkę papierosów.
Jego oczom ukazała się znana twarz. Poczuł nieprzyjemne ukłucie. Ukłucie, którego jeszcze niedawno nie rozpoznawał, a może wcale nie znał. To sumienie ugryzło go prosto w serce.
- Częstuj się. – Wyciągnął ku niej paczkę papierosów i skierował wzrok gdzieś w stronę okna. Nerwowo zaciągnął się dymem. Nie potrafił patrzeć w jej oczy dłużej, niż parę sekund. Nie chciał widzieć jej smutku, był zbyt słaby. Wiedział, że go kochała, a on dając upust swoim egoistycznym zachciankom, zostawił ją bez słowa wyjaśnienia. Wiedział, że nie zasługiwała na takie traktowanie. Wiedział, że był i może wciąż jest, egoistą, ale przecież…

Nie potrafił przepraszać.

Od przepraszania zdecydowanie wolał chłodną maskę, którą zwykł przybierać w tego rodzaju niewygodnych sytuacjach i która zdała się stopić na zawsze z nim samym.
- Możesz mnie uderzyć, jeśli uważasz, że na to zasłużyłem. – Rzucił w końcu i na chwilę dłuższą, niż poprzednie, utkwił wzrok w jej twarzy. Podobno oczy są zwierciadłem duszy, a w niebieskawych tęczówkach dostrzegał całą gamę emocji. Ku swojemu zdziwieniu, zauważył w nich także ledwo widoczne iskierki radości. Chyba starała się je ukryć tak samo, jak on chował poczucie winy pod warstwą pewnego rodzaju obojętności.
Powrót do góry Go down


Christophe O. V. Narcisse
Christophe O. V. Narcisse

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 34
  Liczba postów : 30
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15570-christophe-narcisse
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15602-psychodeliczna-sowka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15575-christophe-narcisse
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty28.12.17 17:12;

Mogłaby powiedzieć, że bardzo ją to cieszy. Mogła wykorzystać jego ból na wiele sposobów, bo potrafiła to zrobić. W końcu ile razy myślała o zemście? O uderzeniu go w ten sam sposób, w który ona sama oberwała? Jednak jaka byłaby to radość? Czy potrafiła czerpać przyjemność z tego, że sprawiłaby ból... Komuś, kto pokazał jej tak wiele? Komuś, kto pomimo tylu lat, wciąż gościł w jej snach?
Była dobrą aktorką, zobaczymy, jak bardzo dobrą.
Nie potrzebowała jego cholernej litości, w jej oczach nie dostrzegłby niczego, czego mógłby się po niej spodziewać. Ile to lat już minęło? Czy trzymanie urazy leżało w jej interesie? Zapewne nie. Po prostu nie była tą jedyną... I tyle, prawda? Był za słaby, aby zmierzyć się z tym, co zrobił? Proszę bardzo! Prawdziwy mężczyzna, nie ma co. Może nie tyle wkurzyło ją to, co zrobił, a tyle jego tchórzostwo. Nie potrafił spojrzeć w twarz prawdzie. Spojrzeć w jej twarz, dokładnie tak, jakby to, co się zdarzyło... Nie miało dla niego żadnego znaczenia. I nigdy nie miało miejsca.
Przechodziłaś to już tyle razy, wciąż to do Ciebie nie dotarło? Idiotka.
Wyciągnęła własną paczkę fajek i pomachała nią, dając znać, że miała gdzieś jego "uprzejmy" gest. Wyciągnęła papierosa i wsunęła go między wargi, aby szybko odpalić mugolską zapalniczką. Była dumna z tego, że jej dłonie nie dały poznać, jak bardzo zdenerwowana była. Uf.
-Skoro mi na to pozwalasz, widać jak nisko upadłeś.-Powiedziała spokojnie, podchodząc do chłopaka. Wskoczyła na parapet, wiedząc, że dzisiaj już niczego sobie nie obejrzy. Przechyliła się delikatnie do tyłu, zaciągając się dymem, które wypełnił jej płuca. To, co jeszcze z niej tam w środku pozostało. Czasem czuła, jakby nic tam w środku z niej nie zostało. Pozostawiając powierzchowną wesołość.
-A może mówi to po prostu o tym, jak niskie masz o mnie mniemanie, Colton.-Proszę, wypowiedzenie tego słowa wcale jej nie zabiło. Przynajmniej nie tak, jak to sobie zawsze powtarzała.
To, czego nauczyła się po tym, jak ją zostawił... Dało jej sporo do myślenia. Nie była już tą roztrzęsioną nastolatką. Pewne rzeczy widziała w zupełnie innej perspektywie, choć czasem jej się wydaje, że to cały czas tam było... Tylko nie potrafiła tego dojrzeć.
Może w jakiś sposób ją zniszczył... Choć wolała myśleć, że ktoś pokroju tego człowieka nie jest w stanie tego dokonać.
Kłamstwo za kłamstwem.
Spojrzała na niego, widząc doskonale, że nie tylko w niej zaszły pewne zmiany. Mogły być drobne, naprawdę niewielkie... Znała go, może lepiej niżeli tego chciała. Westchnęła cicho. -Zadam w tym momencie najgłupsze pytanie pod słońcem, odpowiesz zgodnie z prawdą lub nie.-Wzruszyła delikatnie ramionami.-Co u Ciebie?-Podniosła spojrzenie i utkwiła je w tych dobrze sobie znanych niebieskich oczach, nieważne, że cały czas od niej uciekały.
Powrót do góry Go down


Elisabeth L. Cortez
Elisabeth L. Cortez

Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : Rude włosy, tatuaz na obojczyku
Galeony : 48
  Liczba postów : 76
https://www.czarodzieje.org/t16448-e-l-cortez?nid=2#454676
https://www.czarodzieje.org/t16527-listy-do-e#455059
https://www.czarodzieje.org/t16497-e-l-rosier#453464
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty29.08.18 11:41;

Dzisiejszy wieczór miał być inny dla panny Cortez. Chciała uciec od zgiełku w domu kuzyna. Chciała po prostu pobyć sama. Miała dość, że jest często po mijana w planach kuzyna i własnej siostry. Czyżby była zazdrosna? Można by tak, to nazwać. W końcu jest przyzwyczajona, że od dziecka są jak papużki nie rozłączni. Jednak gdy tylko w obrzeżach paru metrów pojawiał się Aleksander, to Elisabeth stawała się zwycięzcą jednak na drugim miejscu piedestału.
Tak więc dzisiejsze późne popołudnie postanowiła spędzić sama. Przemierzała uliczkami Londynu. Jednak nic ciekawego nie znalazła co mogłoby ją specjalnie zainteresować. Tak więc deptała swoimi stópkami przed siebie. Przeszła przez duży park, który był oświetlony nieziemsko. Było widać dokładnie każde liście na drzewach, a nawet owady, które starały już ułożyć się do snu.
Gdy doszła na sam koniec parku zauważyła most, który prowadził do jakiejś górki. Gdy przez niego przeszła zauważyła w oddali jakiś dom.
Z zaciekawienia podeszła od razu bliżej danego miejsca. Przed jej oczyma okazał się duży kamienisty dom. Wchodząc do środka już wiedziała, że nie jest to żadne mieszkanie, a po prostu Obserwatorium astronomiczne. Zauważyła od razu nie jeden teleskop. Więc uradowana młoda Elisabeth udała się na sam szczyt pomieszczenia by mieć jak najlepsze widoki. W końcu niedługo się ściemni i gwiazdy ukażą się na niebie.
Powrót do góry Go down


Irony McGregor
Irony McGregor

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t16525-irony-mcgregor
https://www.czarodzieje.org/t16530-irony#455099
https://www.czarodzieje.org/t16526-irony-mcgregor
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty29.08.18 11:56;

Kolejne wakacje dobiegały końca.
Dla Irony zawsze wiązało się to z pewną nostalgią, jednak przygnębienie ustępowało natychmiast po przekroczeniu drzwi ekspresu Londyn-Hogwart. Atmosfera oczekiwania na wyzwania, które niósł ze sobą kolejny rok szkolny była niezastąpiona i prawdę mówiąc panna McGregor nie mogła się już doczekać, aż znów znajdzie się w szkole – tak jak przystało na prawdziwą dobrą uczennicę.
Do Londynu przyjechała kilka dni wcześniej, zatrzymując się w Dziurawym Kotle, żeby bez stresu zrobić ostatnie zakupy i nie martwić się dojazdem na ostatnią chwilę. Co roku dziewczyna miała ten sam stres – że coś stanie jej na drodze i spóźni się na pociąg do szkoły. Oczywiście, można by to było jakoś obejść, wysyłając do Hogwartu sowę, że nie zdążyła, a dyrekcja z pewnością pomogłaby zorganizować dziewczynie transport, jednak taka sytuacja zawsze wiązałaby się z dodatkowymi obawami. Nic dziwnego, że rozsądna i pragmatyczna Irony wolała dmuchać na zimne.
Załatwiła jednak wszystko, co chciała załatwić i zostało jej jeszcze kilka dni na zwiedzanie okolic, nic więc dziwnego, że zamiast siedzieć w czterech ścianach postanowiła wyrwać się na łono natury. Obrzeża Londynu były nie mniej malownicze, niż znajome Irony szkockie wrzosowiska. Jeśli zaś wierzyć rozmowom, zasłyszanym w Dziurawym Kotle, miały również do zaoferowania całkiem sporo ciekawych miejsc.
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła – ale tym razem okazała się pierwszym stopniem do obserwatorium. Zauroczona starym budynkiem, Irony bez wahania weszła na samą górę. Jak się okazało, nie tylko ona na to wpadła.
Przepraszam. Nie wiedziałam, że ktoś tu będzie – powiedziała do pleców dziewczyny, która też się tu znajdowała.
Powrót do góry Go down


Elisabeth L. Cortez
Elisabeth L. Cortez

Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : Rude włosy, tatuaz na obojczyku
Galeony : 48
  Liczba postów : 76
https://www.czarodzieje.org/t16448-e-l-cortez?nid=2#454676
https://www.czarodzieje.org/t16527-listy-do-e#455059
https://www.czarodzieje.org/t16497-e-l-rosier#453464
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty29.08.18 13:05;

Na początku poszukiwała odpowiedniego teleskopu. W sumie wszystkie były w sam raz. Jednak jak to kobiecie zawsze coś się nie podobało. Raz to za wysoko, raz to za nisko albo i nawet nie wygodnie trzyma się oko. A gdy znalazła ten odpowiedni mogła być z siebie dumna. W końcu tak samo jest z nową parą butów. Czyż nie? Możesz przymierzać ich pełno ale jedne będą te odpowiednie.

Za nim jednak się ściemniło czarownica pochodziła po pomieszczeniu i spoglądała przez mury co znajduje się ku dalszym horyzontom. Spodobał jej się widok Londynu z daleka. Wydawał się dość dużym miastem i nie takim brudnym jakim w rzeczywistości jest.
Więc może opowieści o pięknym Londynie są pisane przez przejezdnych z dala od miasta? - pomyślała.

Jej przechadzkę i rozmyślanie przerwał głos kobiety. Nie ukrywając na początku podskoczyła ze strachu. Chociaż bardziej było to spowodowane brakiem własnej uwagi. W końcu nie przemyślała tego, że może kogoś lub coś spotkać w tym oto miejscu.

Niepewna swej towarzyszki chwyciła delikatnie swoją różdżkę w prawą dłoń i ukryła ją delikatnie za swoimi plecami.
-Sama się tego nie spodziewałam.-Przyznała lustrując czarownice. -Zabłądziłaś? -Zapytała pierwszym słowem co przyszło jej do głowy. W sumie było to idiotyczne pytanie. Skoro ona sama znalazła się tutaj przypadkiem.
Powrót do góry Go down


Irony McGregor
Irony McGregor

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t16525-irony-mcgregor
https://www.czarodzieje.org/t16530-irony#455099
https://www.czarodzieje.org/t16526-irony-mcgregor
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty31.08.18 8:42;

Irony nigdy nie interesowała się specjalnie astronomią czy innymi, bardziej teoretycznymi dziedzinami magii. Jej konikiem była raczej magia praktyczna, lubiła wisieć nad roziskrzoną powierzchnią eliksiru, lubiła pracować w szklarni i na błoniach z magicznymi roślinami i zwierzętami oraz uczyć się kolejnych inkantacji, które sprawiały, że przedmioty wokół niej przekształcały się lub zachowywały w określony sposób. Dlatego wyjątkowo mocno przeszkadzały jej ostatnie "zakłócenia magii", niepokoiły ją. Co, jeśli to postępujący coraz szybciej rozwój świata na zawsze rozstroi magiczne zdolności ukrytej społeczności czarodziejów? Co, jeśli mugole w końcu odkryją, że mają obok siebie obdarzonych mocą braci? Panna McGregor nawet nie chciała o tym myśleć. Jako idealistka pragnęła harmonii pomiędzy światem czarodziejów i ludzi niemagicznych, ale wiedziała, że nie jest ona możliwa. Nie po polowaniach na czarownice, nie po dręczeniu mugoli.
Wracając jednak do głównej myśli, Irony zapewne widząc liczne teleskopy uśmiechnęłaby się tylko pod nosem i wyszła z budynku, gdyby nie niespodziewane towarzystwo. Pro został w Londynie, podczas gdy ona wybrała się na wycieczkę, zaczynało jej już brakować kogoś do rozmowy. A tu proszę – napatoczyła się jakaś nieznana jej dusza, na pierwszy rzut oka wydająca się Irony jej równolatką.
Spacerowałam po okolicy i ciekawość nie pozwoliła mi przejść obojętnie obok tego budynku – odparła Irony, nie zauważając drobnego ruchu dziewczyny. Sama miała różdżkę ukrytą w kieszeni obszernego swetra, narzuconego na zwiewną, szarą sukienkę i nie czuła potrzeby, by po nią od razu sięgać. Nie była może najbardziej ufną osobą na świecie, ale daleko jej też było do łapania za różdżkę bez wyraźnego powodu. – Muszę jednak przyznać, jestem trochę zawiedziona. Nie lubię astronomii – mruknęła, a w jej głosie wybrzmiała nawet nutka rozbawienia. Na twarzy Irony nie było jednak uśmiechu – tego można było u niej ze świecą szukać. To właśnie przez swój wiecznie poważny wyraz twarzy była postrzegana jako ktoś ponury i nieskory do rozmowy, a przecież było wręcz przeciwnie! No, może kiedy akurat miała humorki, to ciężko było do niej dotrzeć, ale na ogół potrafiła być nawet sympatyczna.
Powrót do góry Go down


Elisabeth L. Cortez
Elisabeth L. Cortez

Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : Rude włosy, tatuaz na obojczyku
Galeony : 48
  Liczba postów : 76
https://www.czarodzieje.org/t16448-e-l-cortez?nid=2#454676
https://www.czarodzieje.org/t16527-listy-do-e#455059
https://www.czarodzieje.org/t16497-e-l-rosier#453464
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty03.09.18 18:35;

Tłumaczenie dziewczyny jakoś zbytnio jej nie obchodziło. Myślała, że będzie tutaj sama. A tu taka niespodzianka. Gdy czarownica odezwała się do niej normalnie i bez żadnych pretensji czy też problemów schowała swoją różdżkę i swobodnie wystawiła swoje obie dłonie przed siebie. W końcu nie musiała walczyć czy też pokazywać, że dziewczyna nie ma czego tutaj szukać.
-Widzę, że tak samo trafiłaś tutaj jak ja. -Zaśmiała się w odpowiedzi do czarownicy. Jednak nadal nie była pewna czy dobrze zrobiła chowając magiczny patyk. A co jak okaże się, że dziewczyna ją tylko zwodzi?
-Jak można nie lubić astronomii? -Zapytała z delikatnym oburzeniem w swoim głosie. Przecież gwiazdy, planety, to było coś. Było można się dzięki temu wiele dowiedzieć o świecie, a czasami nawet o ludziach. Ale widać nie każdy miał takie same podejście do tej kategorii jak młoda Cortez.
-Jesteś z Londynu? - Zapytała na rozluźnienie atmosfery. Chociaż ktoś tutejszy przydałby się jej do oprowadzenia czy też opowiedzenia o szkole albo tutejszych tradycjach, bo przecież ona była szarą myszką w tym świecie. Nie umiała się odnaleźć w tym mieście. A co dopiero będzie w Hogwarcie?
Powrót do góry Go down


Irony McGregor
Irony McGregor

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t16525-irony-mcgregor
https://www.czarodzieje.org/t16530-irony#455099
https://www.czarodzieje.org/t16526-irony-mcgregor
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty05.09.18 13:22;

Jak widać londyńskie przedmieścia naganiają ludzi w to samo miejsce. Może po to, by ich ze sobą zapoznać? – rzuciła luźną myśl, ale bez uśmiechu. Jak zawsze – tego grymasu można było u niej ze świecą szukać. Poza tym nie znała rudowłosej dziewczyny, a nie była z tych ludzi, którzy za wcześnie się spoufalają. To jednak nie znaczy, że nie mogła zamienić z nią kilku słów, skoro już tutaj były. Uciekać w milczeniu to byłoby nie w stylu panienki McGregor.
Wiesz, wolę coś bardziej praktycznego… niekoniecznie wpatrywanie się w ruch gwiazd na niebie.
I to była najszczersza prawda, bo Irony najlepiej czuła się w zaklęciach, eliksirach, tam, gdzie można było czegoś dotknąć, machnąć różdżką, wypowiedzieć inkantację, a w astronomii? Gapienie się w niebo nie było dla Ronnie czymś szczególnie ciekawym, podobnie zresztą jak inne bardziej teoretyczne przedmioty, jak historia magii czy numerologia. Irony nie lubiła ślęczeć nad książkami podczas gdy mogła ten czas poświęcić na doskonalenie praktycznych zdolności.
Nie, przyjechałam tu tylko na ostatnie zakupy przed szkołą. No i na pociąg, oczywiście. Hogwart? – spytała niepewnie. Może rudowłosa była tylko na wakacjach? Irony jednak nie wydawało się, by to była mugolka. Zbyt dużo ostrożności w głosie, zbyt zdecydowany sprzeciw, gdy usłyszała o tym, że Irony nie lubi astronomii. Dziewczyna jednak wydawała się być w wieku McGregor, może nawet młodsza, ale nie wyglądała znajomo.
Powrót do góry Go down


Elisabeth L. Cortez
Elisabeth L. Cortez

Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : Rude włosy, tatuaz na obojczyku
Galeony : 48
  Liczba postów : 76
https://www.czarodzieje.org/t16448-e-l-cortez?nid=2#454676
https://www.czarodzieje.org/t16527-listy-do-e#455059
https://www.czarodzieje.org/t16497-e-l-rosier#453464
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty05.09.18 14:02;

-Możliwe iż masz rację, że owe przedmieścia chciałyby nas ze sobą zapoznać.- Zaśmiała się.  Jednak nadal starała się mieć dystans do dziewczyny. W końcu nadal nie miała pojęcia czy owa osoba jest czarownicą czy po prostu zwykłym nie magiem.
-Każdy woli co innego. Dla mnie Astronomia jest czymś co może człowieka uspokoić. –Odpowiedziała na jej zdanie, które było dla niej dziwne. W końcu ona jak i jej siostra uwielbiały owy przedmiot jak i często nocami spoglądać w przejrzyste niebo.
Gdy dziewczyna zapytała o Hogwart Eli odetchnęła z ulgą, bo wtedy już wiedziała, że ma do czynienia z młodą czarownicą.
-Owszem. Hogwart. –Odpowiedziała od razu bez zastanowienia. -Pierwszy raz w sumie i ciekawi mnie, do którego domu zostanę przydzielona. –powiedziała z delikatnym grymasem na swojej twarzy.
W końcu nie wiedziała gdzie zostanie przydzielona. A czytała, że
Tiara została zaczarowana przez założycieli domów. A sam kapelusz należał kiedyś do Godryka Gryffindora. Chociaż gdy zagłębiała się w historię Hogwartu wynalazła parę ciekawostek. Jakich?
Hmm.. Na początku szkoła Magii i Czarodziejstwa nie posiadała owych podziałów uczniów. Wszyscy młodzi czarodzieje uczyli się razem. Jednak oczywiście założycielowi domu węża, to nie odpowiadało i chciał w swoich progach jedynie czarodziei czystej krwi.
W sumie w tej kwestii zgadzała się Elisabeth z Salazarem. Jednak wiedziała też, że dzieci nie są winne swojego pochodzenia. Po mimo iż jej rodzina strasznie preferowała czystość krwi, ona sama uważała, że czasami warto poznać człowieka, a nie oceniać go po jego pochodzeniu.
Zataczając się w dalsze lektury dowiedziała się również, że każdy z domów ma preferowane cechy.
Slytherin - Ambicja, Braterstwo, Przebiegłość, Spryt, Zaradność; Gryffindor - Męstwo, Odwaga, Szczerość, Szlachetność, Prawość, Sprawiedliwość, Lojalność; Hufflepuff - Wierność, Sprawiedliwość, Pracowitość, Lojalność, Uprzejmość, Uczciwość, Koleżeńskość, Cierpliwość; Ravenclaw - Mądrość, Bystrość, Inteligencja, Roztropność, Kreatywność, Oryginalność, Akceptacja innych...
Jednak nie teraz o jej czytaniu czy przemyśleniach wobec szkoły. Było jeszcze parę dni. Więc mogła swobodnie żyć swoim czasem.
-Emmm.. Elisabeth Cortez-Przedstawiła się szybko i wyciągnęła do niej swoją dłoń. W końcu kultura obowiązuje, a ona o niej zapomniała totalnie.
Powrót do góry Go down


Irony McGregor
Irony McGregor

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t16525-irony-mcgregor
https://www.czarodzieje.org/t16530-irony#455099
https://www.czarodzieje.org/t16526-irony-mcgregor
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty05.09.18 14:25;

Kto wie, może obserwatorium było z założenia miejscem magicznym i wabiło swoją dziwną aurą młodych czarodziejów, akurat znajdujących się w okolicy… wiele było takich miejsc, na które rzucono silne zaklęcia zwodzące by odpędzić mugoli, lecz może były też takie miejsca, które z założenia miały zrzeszać magicznych? Niezbadane były wszystkie tajemnice tego świata, w którym obu dziewczynom przyszło żyć.
Oj tak, czasem tak bardzo uspokaja, że aż usypia… – zażartowała Irony i pierwszy raz uśmiechnęła się szerzej. Trzeba przyznać, że z uśmiechem zastępującym wyraz chłodnej obojętności McGregor wyglądała o wiele przyjaźniej. Z zainteresowaniem przyjęła wiadomość, że stojąca przed nią nieznajoma również idzie do Hogwartu. – W takim razie jesteśmy koleżankami. Idziesz na ósmy rok? – spytała Irony, odrobinę zmniejszając dystans i podchodząc do teleskopu obok. Sama pamiętała swoją ciekawość i niecierpliwość, z jaką oczekiwała na przydział, z tym że jej nowa znajoma wydawała się być nieco… zagubiona czy przestraszona. Miała też jakiś akcent, nieco twardy, którego Irony jednak nie rozpoznawała. Musiała pochodzić z zagranicy, a samo to wzbudziło ciekawość McGregor. Może nowa koleżanka mogłaby opowiedzieć jej nieco o zagranicznej szkole magii?
Irony McGregor. Moje firmowe hasło to „Ironia to moje pierwsze imię” – powiedziała rudowłosa i uścisnęła dłoń Elisabeth, posyłając jej przyjazny uśmiech. Nie chciała w końcu dziewczyny nastraszyć, a nawet ktoś o tak sugestywnym imieniu jak nasza Irony mógł być sympatyczny. – A więc mówisz, że interesujesz się astronomią – zagaiła po chwili ciszy, wodząc palcem po teleskopie. – Nie jest to może mój ulubiony przedmiot, ale potrafię zrozumieć fascynację Wszechświatem. Jest w nim coś takiego tajemniczego i nieuchwytnego.
Powrót do góry Go down


Elisabeth L. Cortez
Elisabeth L. Cortez

Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : Rude włosy, tatuaz na obojczyku
Galeony : 48
  Liczba postów : 76
https://www.czarodzieje.org/t16448-e-l-cortez?nid=2#454676
https://www.czarodzieje.org/t16527-listy-do-e#455059
https://www.czarodzieje.org/t16497-e-l-rosier#453464
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty10.09.18 13:44;

Miło było poznać nową osobę. Tym bardziej, że okazało się iż dziewczyna należy do szkoły, w której Elisabeth będzie zaczynać za parę dni swoją edukację. Przez chwilę rozmyślała jeszcze o domach i o idiotycznym dzieleniu na grupy.
"Żart", który rzuciła nieznajoma na temat usypiania jakoś jej nie rozśmieszył. Jednak wiedziała doskonale, że każdy interesuje się czymś innym. Tak samo jak może lubić wiele innych rzeczy niż ona sama.
-Es un placer conocerte. -Powiedziała po swojemu. Ale szybko zrozumiała, że dziewczyna nie pochodzi z tego samego kraju co ona więc szybko się poprawiła.
-Wybacz. Miło Cię poznać. -Wyjaśniła swoje słowa i odwzajemniła jej uścisk dłoni. Po czym podeszła do jednego z teleskopów, bo po woli zaczęło się ściemniać, a na niebie pojawiły się już pierwsze gwiazdy.
-Może nie interesuje ale jakoś lubię patrzeć w niebo i rozmyślać co by było gdyby.. Ale słyszałam, że w Hogwarcie macie zajęcia przeznaczone astronomii. To prawda?-Zapytała w sumie z ciekawości. A może po prostu by spróbować nawiązać z dziewczyną jakiś kontakt? Och, tak, to na pewno było to.

Minęło parę godzin, a dziewczęta rozmawiały ze sobą jakby znały się od "zawsze". Chociaż może wydawało się tak tylko młodej pannie Cortez? Nigdy nie wiadomo co naprawdę czuje druga osoba i czy czasami nie mówi pewnych rzeczy by komuś nie sprawić przykrości? W sumie w życiu jest wszystko możliwe.
-Wybacz ale się zrobiło późno. Moja siostra pewnie mnie szuka, bo nigdy na tak długo jej nie znikałam.-Powiedziała z delikatnym uśmiechem na twarzy. Po czym ponownie wyciągnęła swoją dłoń do Irony w geście pożegnania się.
-Miło było Cię poznać. Mam nadzieję, że wpadniemy na siebie w szkole. -Dodała po czym udała się w stronę kamiennych schodów, a jej postać zniknęła w lekkim mroku.

/ z.t
Powrót do góry Go down


Perseus Crowley
Perseus Crowley

Wiek : 41
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188cm
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 109
  Liczba postów : 30
https://www.czarodzieje.org/t19427-perseus-crowley
https://www.czarodzieje.org/t19280-perseus-crowley#568168
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty23.07.20 11:38;

Kurs Astronoma
Rok 2000, Rumunia, Bukareszt

Euforia. Podwyższone tętno, chęć niezapadnięcia się pod ziemię. Tak to wszystko pamiętał Perseus, kiedy wspominał swoje czasy przystępowania do kursu astronoma. Podstawy miał bardzo dobre, nauczyciele mówili, że czasem powinien zwolnić z materiałem, bo inaczej przegoni wszystkich innych. Ale nic takiego, chciał to wiedzieć. Chciał zachwycać się tym miejscem. Mimo tego najpierw musiał zacząć pracę z bardziej doświadczonym pracownikiem. Akurat z Amerykaninem, zamiast rodowitym Rumunem. Ale przynajmniej mogli przegadać razem większość czasu, wymieniać doświadczenia. Perseusowi wszystko wchodziło do głowy. Jakiekolwiek pytanie? Odpowiedział dobrze. Czy jakaś książka była nieaktualna? Też zgłosił. Ostatecznie po dwóch tygodniach czy nawet więcej dowiedział się, że tak naprawdę nie ma po co go trzymać więcej i jeśli chce już teraz iść na egzamin to droga wolna, dostaje zielone światło od mężczyzny.
Test, test... Pas Oriona? Tutaj. Wolarz? Mały Wóz? Duży Wóz? Mała i Duża Niedźwiedzica? Pestka. Wszystko wiedział. Nawet gdzie leżał Alnilam. Wszystkim wydawało się, że skończył za szybko. Niektórzy, że nawet ściągał. Ale jego to już nie obchodziło. Cholera jasna, udało się.

Wyniki kostek:
Powrót do góry Go down


Perseus Crowley
Perseus Crowley

Wiek : 41
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188cm
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 109
  Liczba postów : 30
https://www.czarodzieje.org/t19427-perseus-crowley
https://www.czarodzieje.org/t19280-perseus-crowley#568168
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty23.07.20 11:52;

Staż Badacza Kosmosu — Początki
Rok 2000, Rumunia, Bukareszt

Nie spodziewał się, że już zaraz po zdobyciu uprawnień na astronoma ktoś będzie chciał go jeszcze tutaj trzymać. Miał trochę obaw, zwłaszcza, że bycie astronomem było jego marzeniem od dziecka. Wszystkie te... ciekawe elementy. Narodziny nowej gwiazdy, dawna śmierć już innych. Obserwowanie wędrujących komet czy na przykład wszystkich dziewięciu planet Układu Słonecznego. Podczas tego jakoś miał dziwne wrażenie, że nikt go nie obserwował, a bardziej - nie dostrzegał. Ale w sumie czy miał mieć coś temu za złe? To oznaczało więcej czasu dla niego. Przenosząc się między jednym teleskopem do drugiego, Perseus przyglądał się co to lepszym widokom, chociaż nudnym.
W pewnym momencie został niechcący szturchnięty łokciem w bok. – Ał. – Wydało się z jego ust, odstąpił od teleskopu i przyjrzał się kto toż był jego powodem odsunięcia oka od lunety. Idąca gdzieś kobieta w ciemnych włosach. Zdająca się, że była tu nowa - tak samo jak on. No nic, nie będzie sobie zaprzątał nią głowy, musiał robić notatki. A potem nie wiadomo co dalej... Może pozwolą mu jeszcze chwilę zostać?

Kostka stażowa:
Powrót do góry Go down


Egon Franke
Egon Franke

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : charakterystyczny, niemiecki akcent
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 751
  Liczba postów : 102
https://www.czarodzieje.org/t20409-egon-franke#645703
https://www.czarodzieje.org/t20411-krokiet#645809
https://www.czarodzieje.org/t20408-egon-franke#645699
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty06.07.21 21:57;

Wspinaczka na odosobnione wzgórze ciemną nocą nie była może najrozsądniejszym posunięciem, ale Franke nigdy nie był zbyt wielkim fanem teleportacji. W rodzinnych stronach poruszał się służbowym autem, bo od czasów szkolnych teleportacja wywoływała w nim okropne nudności, a nie ma nic gorszego niż pojawić się na spotkaniu i od progu zwymiotować. No, może jest kilka gorszych sytuacji w życiu - nauczył się jednak planować w czasie i znajdować inne środki podróży, których okazywało się, jest znacznie więcej i są znacznie wygodniejsze niż dziwne rwanie w żołądku i nasilone zawroty głowy. I tak musiał radzić sobie z okropną migreną, nie potrzebował więcej rewelacji i dolegliwości fizycznych.
Pozwolił sobie dziś zażyć zawrotną, podwójną dawkę przeciwmigrenowych, które były potrzebne kiedy decydował się w nocy spędzać czas na czymś innym niż walka z demonami swoich koszmarów i udał na wycieczkę krajoznawczą, której meta znajdowała się w tutejszym Obserwatorium. Wciąż nie był pewien, czy Lanceley zdecyduje się do niego dołączyć - brał poprawkę na fakt, że dziewczyna ma mnóstwo zajęć i prawdopodobnie wyskrobanie w jej napiętym terminarzu choćby godziny graniczyło z cudem, ale przecież po co innego są noce?
Dworek, w którym znajdowało się obserwatorium, z zewnątrz wydawał się raczej obskurnym, opuszczonym miejscem, na co wpływało zaklęcie maskujące, mające zniechęcić okolicznych mugoli przed eksploracją lokacji. Poprawił na ramieniu skórzaną torbę i pchnął stare drzwi, które ze skrzypnięciem oznajmiły wszystkim pustym kątom, że oto nie są już tu jedynie w towarzystwie szmerów wiatru i wirującego kurzu.
Mają gościa.
Było lato, a latem na niebie działy się najpiękniejsze z rzeczy. Jedną z jego odwiecznych słabości, do których nigdy by się nie przyznał o nie zapytany, były dywagacje nad cudem życia pozaziemskiego. Magia jako pierwiastek nieokreślony pozwalała kreować rzeczy i zachowania przeczące wszelkiej logice i fizyce, dlaczego więc w tej rozgwieżdżonej nicości rozciągającej się nad nimi nie mogło być czegoś więcej? Odwieczne pragnienie czegoś więcej wdzierało się w każdy aspekt jego życia, każdy zakamarek umysłu, każde najmniejsze pragnienie, a już szczególnie to jedno, niewyczerpalne, pragnienie poznania.
Przeszedł się wzdłuż krużganków, ozdabiających wewnętrzny dziedziniec konstrukcji i po schodach udał się w stronę wielkich teleskopów. Pięknych i skomplikowanych urządzeń pozwalających dostrzec niedostrzegalne i poznać to, co nieznane. Torba z brzękiem opadła na jedną z ław kiedy Egon z należytym skupieniem i uwagą zabrał się za ustawianie ustrojstwa według niewielkiej, nakreślonej na kolanie mapy nieba.
Pamiętał pewien lipcowy fenomen, który przedstawiła mu Pia kiedy jeszcze nie darzyli się wyłącznie nienawiścią. Jego siostra była utalentowaną, młodą czarownicą pasjonującą się astronomią i wróżeniem z gwiazd. Chciałby posiadać taki dar czarującego opowiadania o nocnym niebie, nie było mu to dane. Miał za to dar, którego szczerze nienawidził. Za wszystko. Za utratę matki. Za no cóż, utratę i siostry, choć nie w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Rozłożył pergamin na kamiennym parapecie szczeliny w ceglanym murze, przez które teleskop wyzierał na zewnątrz jak ciekawskie oko dziecka. Pokreślony papier nie przypominał niczego sensownego, mimo że usilnie próbował przypomnieć sobie i wymierzyć właściwe ustawienia. Chwilę później z zadowoleniem poszedł wydobyć z torby butelkę wina, które zaraz plopnęło w ciszy oznajmiając utratę korka i usiadł na parapecie, zwieszając nogi na zewnątrz kamiennej konstrukcji.
Niebo nie było czarne, haftowane większymi i mniejszymi gwiazdami z marszczoną, złotą wstęgą obejmującą horyzont niby dwa wielkie ramiona gai.
Pociągnął solidny łyk z butelki i zamilkł w bezruchu, przyglądając się plejadzie błysków nad swoją głową.
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 916
  Liczba postów : 3856
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty07.07.21 20:02;

Zaproszenie od Egona sprawiło, że czuła się.. Dziwnie? Słowo "randka" zostało wykreślone już dawno z jej słownika, a do tego nie chciała postępować źle wobec Shawna, z którym pomimo braku kontaktu w jakiś sposób była ugadana. Nie pamiętała, kiedy rozmawiała z nim od marca dłużej niż chwilę w szkolnym korytarzu. Więc gdy przystanął na spotkanie, nazwał je nawet spotkaniem koła gospodyń — odetchnęła w jakiś sposób z ulgą, a ciężar jakiegoś zobowiązania i relacji odpłynął jej z ramion. Nie ufała ludziom, angażowanie się i spoufalanie dawno zostało przez nią zapomniane.
Podobnie, jak on nie lubiła teleportacji, chociaż był to najwygodniejszy środek komunikacji. Tym razem przed obserwatorium — a właściwie piętnaście minut od niego, znalazła się za pomocą błędnego rycerza, decydując się na pokonanie reszty drogi spacerem. Dawno nie wychodziła, dawno nie robiła czegoś, co nie byłoby korepetycjami lub nauką samodzielną, bo wciąż miała wiele do opanowania w związku z czarowaniem bez transmutatora. Blondyn przyjechał do Anglii niedawno, nie miał tu zbyt wielu znajomych i zwyczajnie nie mogła zostawić go na pastwę losu. Może też nie chciała? Trudno było określić. Zerkając na zegarek, przyśpieszyła kroku, widocznie zbyt ciesząc się spacerem pomiędzy drzewami.
Kamienna budowla wyłaniała się z nocy, wyglądając dość posępnie. Strasznie. Kamienne muru porośnięte miejscami bluszczem rzucały cienie przez światło padające z wyjątkowo bezchmurnego nieba. Trafili na piękną pogodę, widoczność była dobra, a wiatr wydawał się jej typowo letni, orzeźwiający. Mógł mieć jednak rację ze swetrem, bo noc mogła przynieść gęsią skórkę. Uśmiechnęła się pod nosem, poprawiając paski od niewielkiego, czarnego plecaka, który ze sobą wzięła.
Dostrzegła siedzącego na kamiennym parapecie. Smukła i wysoka sylwetka pogrążona w półmroku nocy, zapewne tonąca we własnym świecie, wyglądała dość samotnie. Smutno. Nessa zatrzymała się w milczeniu, przez chwilę obserwując plecy Egona, który, jak dostrzegła dopiero teraz, trzymał w dłoni butelkę. O czym myślał? Zacisnęła na chwilę usta, przymknęła powieki i pokręciła głową, hamując wścibskość oraz ciekawość. Ruszyła z miejsca, zaraz znajdując się obok i również siadając na parapecie — założyła nogę na nogę, machając stopami w powietrzu. Przesunęła spojrzeniem po malującym się przed nią widokiem, zanim odwróciła głowę i zlustrowała jego twarz wzrokiem, wyciągając dłoń wymownie — zapewne po butelkę wina.

- Piękny wieczór na obserwowanie nieba wybrałeś. Mam nadzieję, że nie czekałeś długo? - zaczęła ze spokojem, pozwalając sobie wolną dłonią wygładzić materiał krótkich spodenek z czarnego jeansu, które kończyły się w połowie bladych ud. Miała na nogach magiczne rajstopy — takie niewidoczne, a trzymające odpowiednią dla ciała temperaturę. Stuknęła pomalowanymi na czerwono (pasującymi zresztą do ust) paznokciami w kolano, zaciskając palce na otrzymanej przez niego butelce. Najpierw delikatnie zaciągnęła się aromatem alkoholu, zanim zrobiła łyka. Zwilżyła usta, pozbywając się resztek trunku i opierając butelkę pomiędzy nimi, raz jeszcze spojrzała na ciemne, pokryte srebrnymi klejnocikami niebo. Zdecydowanie zapomniała, jak rozmawiać z ludźmi. - Lubisz astronomię tak samo, jak karmelki?
Powrót do góry Go down


Egon Franke
Egon Franke

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : charakterystyczny, niemiecki akcent
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 751
  Liczba postów : 102
https://www.czarodzieje.org/t20409-egon-franke#645703
https://www.czarodzieje.org/t20411-krokiet#645809
https://www.czarodzieje.org/t20408-egon-franke#645699
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty07.07.21 20:32;

Miał tendencje do gapienia się w niebo, z fascynacją rozważania istoty nieskończoności wiecznie powiększającego się uniwersum. Sekretów karlejących gwiazd, implozji czarnych dziur, niebo było gobelinem, w którym utkane były odpowiedzi na nigdy niezadane pytania. Wciąż miał w pamięci swoją pierwszą wizję, rudą łunę na liliowym horyzoncie, wstęgę krwi obmywającej skrzące się jak guziki w płaszczu matki gwiazd. Nigdy nie należał do osób odwracających wzrok od swoich błędów. Nie udawał też, że ich nie popełnił - wprost przeciwnie, z niemal masochistyczną palącą potrzebą patrzył na każde, nawet najgorsze dzieło swych rąk. By zapamiętać. By mieć nauczkę. Bo nigdy więcej nie obejrzy sie przez ramię.
Wpatrywał się w gwiazdy, jakby nacierał rany solą, żeby się nigdy nie zagoiły, żeby nigdy nie zapomniał. A jednak ich blady blask i filuterne migotanie były niezwykle kojące; pozwalały odnaleźć w sobie spokój szeleszczącej w nocy pierzynki, pod którą mały Egon mógł się schować przed światem.
Jego jasne spojrzenie dostrzegło sylwetkę w oddali, chwilę śledził ją wzrokiem, wzdychając bezgłośnie pod nosem. Od pierwszego, przypadkowego spotkania w parku Nessa wracała do jego myśli raz za razem jak fala przypływu. Ich dotychczasowa relacja nie należała do najświetniejszych, nie była nawet blisko czołówki relacji, jakie w życiu zawarł, a jednak to pozbawione wzruszeń spojrzenie karmelowych oczu paliło go jak poczucie winy. Nie umiał jeszcze powiedzieć czemu, nie potrafił wyczuć kształtu tej pretensji, którą żywił sam do siebie, ale wiedział, że tam była.
W końcu uwielbiał karmelki.
Pociągnął jeszcze łyk, chrząkając pod nosem, kiedy zniknęła w drzwiach do obserwatorium i czekając na jej pojawienie się, sprawnie rozgarnął w głowie kłęby skołtunionych myśli. Nie miał teraz czasu wyczesywać z siebie pojedynczych złotych nici zalotnika. Chociaż, może i miał czas, po prostu nie zamierzał tego robić. Nie tym razem.
Poruszył się lekko, kiedy dołączyła do niego na parapecie:
- Może długo, może krótko. - powiedział zagadkowo, kiwając głową na boki i podał jej ledwie napoczętą butelkę z lekkim uśmiechem. Mógłby tu wcisnąć jakiś czerstwy bajer filozoficzny o przemijaniu czasu i bezcelowości wszystkiego, lekko naciągając w stronę Carpe diem i robienia czego się chce, ale wcale nie traktował spotkania z Nessą jak zazwyczaj postrzegał spotkania z pannami w środku nocy.
Nie można powiedzieć, że nie wyczuł pewnego napięcia, kiedy odstawiła butelkę. To w zasadzie naturalne, że słabo znający się ludzie nie potrafią z marszu odczuwać komfortu w swoim towarzystwie, a jednak on sobie na to pozwalał. Nie zawsze trzeba było mówić, zapełniać ciszę gdakaniem o czymkolwiek, czasami wystarczyło patrzeć w tym samym kierunku.
- Nie jestem znawcą. - przyznał z niepodobną do siebie skromnością, w końcu zawsze twierdził, że jest we wszystkim absolutnie najlepszy - Pia ogarnia niebo znacznie lepiej ode mnie - wspomniał imię młodszej siostry, którą Nessa mogła pamiętać, albo i nie- mi zostaje w głowie tylko to, co mnie ciekawi.
Sięgnął po butelkę, by rozgrzać gardło jeszcze jednym, dwoma łykami i odstawić ją na kamienny parapet.
- Lipcowe niebo skrywa pewne sekrety, których nie da się dostrzec w innym czasie. Niby można tak powiedzieć o każdym miesiącu - zmrużył oko - ale lipcowe sekrety są moje ulubione. - przyłożył palec do ust nachylając się w jej kierunku, z miną jakby zdradzał jej swój największy sekret.
- O! Zaczyna się. - kiwnął brwiami, zwracając twarz w stronę gwiazd. Pierwsze iskry przecięły nieśmiało granatowy szal nieba, w oddali wykrojony czarnym cieniem drzew. Z początku ledwie widoczne, jak ryski piasku na szkle. - Rój meteorów, południowe delta Akwarydy. - poważna astronomiczna nazwa - Spadające gwiazdy. - dodał lekkim tonem. I czy on się właśnie z tego powodu uśmiechnął ?
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 916
  Liczba postów : 3856
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty10.07.21 23:51;

Niebo kojarzyło się jej z wiecznością oraz gonitwą za marzeniami, o których dawno zapomniała. Faktycznie, było w nich coś ujmującego, pięknego. Widok rozsypanych po niebie gwiazd przypominających srebrne klejnoty wywoływał westchnięcie zachwytu. Czy to prawda, że przyszłość była tam zapisana? Czy położenie planet w dniu urodzenia oraz konstelacje naprawdę miały wpływ na to, jakim człowiekiem się było? Nawet ktoś tak rozsądny i wyuczony, jak Nessa, nie umiał tego całkiem bagatelizować. Taka była magia tego nieba! Każdy jednak widział je inaczej, tworzył z nim inne skojarzenia. Egona były na pewno odmienne.
Czy to przez nie wyglądał tak samotnie? Przez te gwiazdy spoglądające na niego z bezchmurnego nieba, które wydawały się szukać aprobaty dominującymi nad nimi blaskiem księżyca? Jego łuna oplotła postać siedzącego na kamieniach mężczyzny, a jego włosy w tych warunkach zdawały się mienić płynnym srebrem. Nie wiedziała, że ją widział, a tym bardziej że obserwował. Z dołu trudno było dostrzec szczyt starego budynku, zresztą Lance pochłonięta była własnymi myślami oraz malującymi się dookoła widokami, tak odmiennymi od tych, do których w ostatnich miesiąc przywykła. Musiała się ruszyć, a tym razem stukot obcasów wcale nie był wygłuszony, roznosząc się echem po pomieszczeniu. Usiadła obok bez skrępowania, chociaż z naturalnym dla siebie dystansem, starając się zostawić troski codzienności za prowadzącymi tu drzwiami. Dawno nie wychodziła, zwłaszcza nocą. Nacieszenie się tym hipnotyzującym niebem było skrywaną potrzebą, której nie wypowiedziałaby na głos.

- Mam sobie wybrać? - odpowiedziała krótko z nutą rozbawienia w głosie, wymieszanego jednak z niedowierzaniem. Nie spojrzała nawet na niego, przesuwając spojrzeniem po kolejnych punktach, łącząc je w sobie znane tylko kształty. Wino było smaczne, przyjemnie chłodne. Trunek ten zawsze pozostawiał na ustach charakterystyczny, odrobinę kwaskowy posmak. Pozbyła się go koniuszkiem języka, oddając mu butelkę, wygładzając szorty w niedbałym pozornie geście.
Nie mógł wiedzieć, że nie był wyjątkiem pod względem napięcia towarzyszącego konwersacji, bo była Ślizgonka nie opanowała zbyt dobrze zachowań społecznych oraz towarzyskich, stając się indywidualistką oraz samotnikiem. Zdając sobie z tego sprawę, jednocześnie często tego nie zauważała. Miała wrażenie, że cisza przy ich rodzaju znajomości prawiła o znudzeniu, żalu co do spotkania. Zacisnęła usta, odwracając głowę w jego stronę, gdy zaczął mówić. Zawsze lubiła słuchać.

- Jej imię brzmi znajomo, ale nie jestem w stanie przypomnieć sobie jej twarzy. - przyznała szczerze, odrobinę przepraszająco. Szybkim ruchem mającym na celu zakrycie zawstydzenia, zgarnęła rudy kosmyk za ucho. - A co Cię pod względem nieba ciekawi w takim razie?
Dodała jeszcze, łapiąc się palcami za chłodne kamienie i wychylając lekko do przodu, odchyliła głowę, wracając wzrokiem do nieba. Astronomia nigdy nie była jej mocną stroną, znała jedynie podstawy i miała kilka zapamiętanych rzeczy z lekcji, samodzielnie jednak — dalej poza obserwację — nie sięgała. Szkoda. Była przyzwyczajona do bycia mądrą i do tego, że wiedziała wszystko. Taka przecież była jej rola. Przedmiot ten brzmiał przecież znacznie ciekawiej, niż takie zielarstwo, którego wcale nie lubiła.
Nie podejrzewała go jednak o żadne zainteresowanie tym. W pewien sposób to jednak pasował do Egona, do tej jego tajemniczości i odrobinę frywolnego trybu życia. Musiał przecież być trochę marzycielem z takim charakterem!

- Hmm ? - zamrugała zaskoczona, odwracając twarz w jego stronę w momencie, gdy ten się nieco nachylił z palcem przy ustach. Mina rudej sugerowała, że o żadnych lipcowych sekretach nie miała pojęcia. Napotkanie jasnych, odrobinę ciemniejszych niż w świetle dnia oczu blondyna przyjęła ze spokojem. Bo przecież patrzenie w oczy rozmówcy było ważne, zwłaszcza wśród manier i etykiety obowiązujących na bankietach. Idąc jego śladem, odwróciła głowę, wprawiając w ruch marchewkowe włosy. Przecinające granat iskry sprawiły, że westchnęła z odrobiną niemego zachwytu, pozostawiając usta subtelnie rozchylone. Obserwowała w milczeniu przez chwilę, chociaż doskonale słyszała, co mówił.
- To ten moment, gdy wypowiadasz życzenie? - zapytała w końcu, śledząc wzrokiem kolejny meteor. Niebo wyglądało, jakby ktoś je zaczarował i podobnie jak on, ona też się chyba z tego powodu uśmiechnęła.
Powrót do góry Go down


Egon Franke
Egon Franke

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : charakterystyczny, niemiecki akcent
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 751
  Liczba postów : 102
https://www.czarodzieje.org/t20409-egon-franke#645703
https://www.czarodzieje.org/t20411-krokiet#645809
https://www.czarodzieje.org/t20408-egon-franke#645699
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty11.07.21 0:27;

Na ustach błąkał mu się chytry uśmiech, zawsze miał taki grymas na twarzy, jakby wiedział jakąś szalenie ciekawą tajemnicę, której nie znał nikt inny. Jakby był z tego powodu niemożliwie zadowolony! Wiązało się to z arogancją, jaka już mu weszła w krew i być może wydoroślał i urósł, ale z tego cwanego dzieciaka wciąż jakieś echa zostawały w jego ruchach i gestach. Był spokojniejszy, mniej ruchliwy, mniej skłonny do gwałtownych i niespodziewanych konfrontacji, ale wciąż, być może ze względu na swoje gabaryty, nie pozostawał osobą, którą łatwo przeoczyć.
Skinął lekko głową, niczym pan łaskawie zezwalający, choć widać było, że to raczej żartobliwa zaczepka.
- Możesz. Nie mam pretensji. Cieszę się, że w ogóle przyszłaś. - powiedział spokojnie, patrząc w dal - Nie masz najmniejszego powodu, by przesiadywać ze mną nocami w starych obserwatoriach. Ale łechce mi ego, że jednak chcesz to robić. - przystawiając butelkę do ust, puścił jej tak sprytne i mikre oczko, że można było je całkiem przegapić!
Prawda była taka, że ta niepodobna do niego skromność względem astronomii nie była wcale faktem - jednak sam Egon nie umiał tego nazwać wiedzą, znawstwem czy mądrością. Nie znał odpowiednich słów, a z pewnością nie w angielskim języku, żeby określić swoją relację z nocnym niebem. Mógł mieć podejrzenia, że związane było to z jego darem, odpychał jednak jakąkolwiek świadomość posiadania talentu jasnowidza z taką siłą, że nie umiał przyznać nawet przed sobą swojej wiedzy i umiejętności rozumienia gwiazd.
Mówiły do niego inaczej, pamiętał ich układ, widział zmiany w ich migotaniu i ruchach. Nie potrafiłby tego wyjaśnić, bo nawet w jego głowie sama ta świadomość wydawała się niesamowicie głupia. Przecież nie będzie jej z zapartym tchem opowiadał, że czyta migotanie gwiazd - to kretyńskie.
- To moja siostra. Jest straszną kujonicą, dogadałybyście się. - zaśmiał się lekko, rzucając te niewielką zaczepkę w jej kierunku.- Jest coś, co mnie zachwyca i przeraża w bezkresie kosmosu. Jego skończona nieskończoność, wieczne rozciąganie się dalej, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. - mówił spokojnym tonem, nie zauważając nawet, że uzewnętrznia pewien fragment siebie, który niekoniecznie zawsze daje w sobie dostrzegać. Zazwyczaj, za czasów gówniarskich, pokazując dziewczętom gwiazdy nocą, rzucał jedynie chamskie teksty na podryw typu "Widzisz te gwiazdy? Przy tobie to chuj." teraz bardzo rzadko dzielił się swoim nocnym czasem z kimkolwiek. Może dlatego, że im był starszy, tym widział w nich więcej? Zarówno w gwiazdach jak i w kobietach.
- Im większą gwiazdę widzisz, tym krócej ona żyje. Gwiazdy olbrzymie są najjaśniejsze, ale wypalają się szybko, znacznie szybciej niż czerwone karły. Jest w tym jakaś metafora ludzkich ambicji, wysiłku pompowanego w życie. - spojrzał na nią kątem oka. Czy coś sugerował? Czy tak tylko to mówił?
Wpatrywał się w zagęszczający się na niebie rój meteorów. Spektakularne widowisko trwające ledwie chwilę w perspektywie czasu istnienia kosmosu. Zachwyt, który mieli zaszczyt podziwiać w swoim towarzystwie tej jednej nocy.
- Jeśli masz jakieś życzenie... - pokiwał głową z lekkim uśmiechem - ...to jaki moment byłby lepszy niż ten?
Pociągnął jeszcze łyka z butelki i odstawił ją na kamienny parapet.
Czy miał życzenia? Czy wierzył w magię spadającej gwiazdy? Czuł z tyłu głowy stłumiony lekami ból migrenowy, obiecujący mu sieczkę z mózgu kiedy tylko bariera medycyny przestanie działać. Mógłby życzyć sobie, by nie musieć tego nigdy doświadczać, ale czy to życzenie by się spełniło? Podpierając się rękoma za plecami, odchylił się lekko, odwracając głowę w stronę rudowłosej towarzyszki. Przyglądał się jej w milczeniu, patrzył na drobny ruch jej oczu śledzący rozbłyski na nocnym niebie, nieświadomy uśmiech kwitnący nieśmiało pod nosem, zrelaksowane ułożenie ramion, ślad wina na górnej wardze.
Czego mogła sobie życzyć Nessa Lanceley?
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 916
  Liczba postów : 3856
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty12.07.21 21:53;

Była to silna cecha w wachlarzu jego charakteru, która niewątpliwie przynosiła więcej korzyści, niż szkody. Cwaniactwem oraz gadaniem był w stanie wykaraskać się z wielu trudnych sytuacji, co poniekąd było też sztuką. Zgubienie tego podczas dorastania byłoby stratą, a przynajmniej zdaniem młodej asystentki. Prychnęła, wywracając oczyma i kręcąc głową na jego przyzwolenia, nie komentując ich jednak w żaden sposób, zostawiając wszystko mimice oraz gestom. Nie była kimś, kto słuchał kogokolwiek poza sobą — nauczona doświadczeniem wiedziała, że najlepiej się na tym wychodzi. - Przecież chciałeś, żebym przyszła. To jestem. Wybrałeś dobrą porę.
Odpowiedziała jedynie na kolejną część wypowiedzi, wzruszając jedynie ramionami. Zwykle spełniała oczekiwania innych, a spędzenie z nim czasu nie było czymś, na co reagowała niechęcią. W końcu kupę czasu się nie wiedzieli, a rozmowa przy kawie oraz w parku pozostawiła w niej jeszcze jakieś iskierki, które oczywiście nie przekraczały granic bycia wścibską. Lubiła też spędzać noce na dworze, jakkolwiek mogło to zabrzmieć.
Obserwowała go chwilę w milczeniu, na rudych, przypominających lisią sierść włosach, pojawiły się jasne refleksy. Pił z łobuzerską wręcz uciechą wino, a na jego twarzy faktycznie malował się jakiś cień pozytywnego zaskoczenia jej działaniami, przyjęciem zaproszenia. Nie było w tym nic dziwnego, więc trudno było Nessie ten błysk w oczach zrozumieć i sobie wytłumaczyć. Stwierdziła jednak, że znajduje się to w niedostępnej dla niej strefie, znacznie trudniejszej niż złożona transmutacja, zaklęcia i obrona przed czarnymi mocami razem wziętymi. Nie miała pojęcia o jego darze, o jego sympatiach na nieboskłonie, ani właściwie o niczym. Przecież na dobrą sprawę, to go nie znała. Był człowiekiem, który pojawił się w momencie, gdy czas zaczynał mocniej zamazywać jego twarz, przysłaniać to, co zapamiętała, zostawiając jedynie detale, drobne maleństwa budzące łańcuch skojarzeń, gdy były wypowiadane na głos. Jak te karmelki.
Milczał długo jak na siebie. Nie przerywała, pozwalając świerszczom czy innym robakom rozegrać w tle, komponującym się z szelestem liści na drzewach otaczających laboratorium. Wszystko to tworzyło jakąś unikalną melodię.

- Możliwe. - przyznała cicho, nie mając pretensji za nazwanie jej kujonem, bo przecież taka była prawda. Dziewczę z niej było raczej nudne, skąpane w samotności wśród ksiąg i indywidualizmie, a jednocześnie wciąż ludzie do niej przychodzili, szukając rady czy wskazówek. Ot taka głupia mieszanka sprzeczności, z którą nauczyła się żyć. Słuchała go dalej, lustrując jego twarz bezwstydnie czekoladowym spojrzeniem. - Chyba każdy ma takie coś w sobie. Takiego słodko-gorzkiego potwora, co to go przeraża i zachwyca. Trzeba umieć z nim żyć. Z bezkresem nieba też. Myślę jednak, że czasem warto znaleźć czas i w nie spojrzeć, przypominamy sobie wtedy, jak mali i krótkowieczni jesteśmy.
Powiedziała dużo, jak na siebie, co ją samą zaskoczyło. Wyprostowała głowę, patrząc gdzieś przed siebie, palce mocniej zaciskając na kamieniu, przesuwając je nieco do siebie, aby wciąż skórę przenikał orzeźwiający chłód. Czasem zostawiał dreszcz na karku, czasem sprowadzał ją do rzeczywistości.
- Bycie najjaśniejszą na niebie, nawet na krótko, wcale nie brzmi tak źle. Masz rację, ludzie mają podobnie.
Trudno było się jej nie zgodzić. Wypalenie zawsze przychodziło, niezależnie od dziedziny życia. Czasem powodowało to bezsenne noce, czasem sięganie po używki pomagające w ucieczce od tej świadomości, a czasem jeszcze coś gorszego.. Zacisnęła usta, czując, jak pierzchną po winie i od wiatru. Obserwowała spadające gwiazdy z pewną dozą pokory oraz zachwytu wymalowanej na porcelanowej buzi, ignorując szamoczące się czasem kosmyki włosów, łaskoczące jej szyję czy policzki. Zamiast tylko je podziwiać, skupiała się na nadmiarze myśli, które wywoływały.
- Życzenia... - powtórzyła cicho, odchylając się do tyłu, jedną dłonią sięgając po butelkę wina. Poczuła nagłe pragnienie, chociaż może była to tylko wymówka, aby przestała się odzywać. - One są dla ludzi, którzy wierzą i takich, którzy mają świadomość braku możliwości ich spełnienia. Dla ludzi... innych?
Ostatnie słowo wypowiedziała ciszej, marszcząc brwi w zastanowieniu. Nie chciała użyć słowa "normalnych", ale wybrane przez nią wcale nie brzmiało lepiej. Pokręciła głową, chwilę jeszcze trzymając butelkę między palcami, zanim odłożyła ją pomiędzy nich i machnęła ostentacyjnie dłonią, sugerując mu, że jej słowa nie miały żadnego znaczenia, były ot, tak rzucone na wiatr.
- A Ty masz życzenia?
Zapytała właściwie z automatu, obdarzając go przeciągłym spojrzeniem, zanim wróciło ono do nieba. Żyli w świecie czarów, jak mogli wierzyć jeszcze w moc zaklętą w spadających gwiazdach? Czy to nie byłoby za dużo? Nessa przełknęła bezgłośnie powietrze, zdając sobie sprawę, że nie miała właściwie żadnego marzenia, żadnej prośby, którą mogłaby kierować do siły wyższej. Nie chciała niczego, czego nie mogła osiągnąć ciężką pracą i ćwiczeniami, a nad innymi aspektami życia się nawet nie zastanawiała (niż karierą). No, może jeszcze liczyła, że los się uśmiechnie do bliskich jej ludzi i sprawi, że wszystko będzie się im udawać.- Shawn mówił mi kiedyś, że mugole latają w kosmos. Myślałeś kiedyś nad tym, aby unieść się tam, skoro jest możliwość, a Ciebie to fascynuje i przeraża? Może to byłby początek Twoich schodów do spełnienia życzeń, czy coś... Chociaż nie wiem Egonie, nie znam się na tym kompletnie. Paplam od rzeczy.
Westchnęła z nutą rozbawienia na własną niedorzeczność, kręcąc głową i przymykając oczy. Nie nadawała się ludzi, książki były łatwiejsze w obsłudze. Stuknęła paznokciami w parapet, poprawiając nogi i prostując je, zakołysała stopami w powietrzu.
Powrót do góry Go down


Egon Franke
Egon Franke

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : charakterystyczny, niemiecki akcent
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 751
  Liczba postów : 102
https://www.czarodzieje.org/t20409-egon-franke#645703
https://www.czarodzieje.org/t20411-krokiet#645809
https://www.czarodzieje.org/t20408-egon-franke#645699
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty12.07.21 22:24;

Nie ma takiej jednostki miary, która mogłaby opisać, jak dalece umiłowane jest mu nocne niebo. Czuł się, jakby jasna pręga drogi mlecznej ogrzewała go znacznie gorliwiej niż promienie słońca. Uśmiechnął się na jej słowa, choć nie był to wielce szczęśliwy uśmiech. Nigdy nie lubił przyznawać się, nawet sam przed sobą, że był mały i krótkowieczny. Od maleńkości cierpiał na straszny egocentryzm, od zawsze chciał po prostu wszystkiego. Nie mógł wpuścić do swojej przestrzeni myślowej nawet kropli wątpliwości względem tego, że jest tylko pyłem w całości wszechświata. Łatwo było uciekać w nihilistyczne oceany samoświadomości, Franke jednak nie należał do osób uciekających. Prawdopodobnie tak samo, jak jego babka Hilda, kiedy przyjdzie po niego śmierć on też, ze zwykłego uporu i przekory, nie będzie chciał skonać.
- Prawda? - sam przecież w swojej pyszałkowatości, też lubił blichtr i blask reflektorów. - Bycie najjaśniejszą gwiazdą na niebie, choćby na chwilę, wcale nie wydaje się czymś strasznym. Straszna jest dopiero ciemność, która spada na obserwującego, kiedy gwiazda się wypali.
Pomiędzy iskrami spadających gwiazd rysował się nieśmiało Trójkąt Letni. Łabędź, Lira i Orzeł w swoim tańcu przesilenia. Już rozchylał usta, by jej o tym opowiedzieć, kiedy kolejne słowa skutecznie zwróciły jego uwagę, spychając wszelkie konstelacje i układy gwiazd na znacznie dalszy plan.
Fortuno, przybywaj. Jak doświadczony poszukiwacz złota leniwie kołyszący sitem w zimnej, stojącej wodzie, pomimo jej machnięcia ręką i zbagatelizowania całej wypowiedzi zwrócił uwagę najbardziej właśnie na ten moment. Kiedy jej myśli wychyliły się z klatki zobowiązań i zatrzepotały skrzydłami na wolności. Zachwycały go te błyski kolorów ich piór, nawet jeśli chwilę później skrzętnie połapała je i powciskała na powrót do ich małego, intelektualnego więzienia. Dalej milczał.
Słuchał.
Przyglądał się.
Powoli i skrupulatnie niczym zapalony topograf mapował cechy jej charakteru, wyłuskane z gestów, spojrzeń, z drżenia ramion. Zawsze obracał się wśród ludzi, zawsze przyglądał się wszystkim dookoła. Możliwe, że dlatego taki był z niego srebrzysty czarodziej słowa, bajerujący i cwany, bo potrafił wyczuć i wywnioskować wiele rzeczy z zachowania rozmówcy. Cierpliwość przychodziła z wiekiem, wiele nauczył go jego Mistrz rzemieślniczy, słuchanie i obserwacja były nie tylko umiejętnością, ale w pewnym stopniu darem. Każde słowo, które ktoś z nami dzielił, padało i znikało na wstędze czasu, więc te, które były skierowane do niego, przyjmował z należytą pokorą i wdzięcznością — nawet jeśli nie okazywał tego zewnętrznie. Jak kawałki układanki, które chował do kieszeni po to, by później kompletować obraz otaczającej go, nowej rzeczywistości.
Kompletnie zignorował pytanie o swoje życzenie. Przez myśl przemknęło mu jedynie, że właściwie wszystko, czego sobie życzył ostatecznie i tak osiągał. Był wystarczająco bezkompromisowy, by pchać się przed siebie i wystarczająco zachłanny, by brać wszystko, czego chciał. Prędzej czy później. Zamiast tego uczepił się niby ryba, tłusta i lśniąca, jej słów.
- Co to znaczy: świadomość braku możliwości ich spełnienia. - upuścił między nich, niemal słysząc echo tego kamienia, zapadającego się w ciemność jak w głęboką studnię- Kiedy przestałaś marzyć? Kto Ci powiedział, że życzenia się nie spełniają?
Zadawszy te pytania, skierował oczy na niebo. Nie chciał wywierać na niej presji, a wiedział dobrze, jak silny nacisk można wywołać samym spojrzeniem. Zrobiło mu się dziwnie zimno w brzuchu, pomimo przyjemnie rozgrzewającego wina. W jego głowie pojawił się cień zwątpienia, pamiętał Lanceley jako charakternego i czasem wręcz pyskatego kasztanka. Minęło może dziesięć lat, co się wydarzyło przez ten czas, że zgasła?
- Nie chcę tam lecieć. - powiedział w końcu — Kosmos to pustka. Brak życia. Dźwięku. Kosmos jest nieskończonością, która mimo bycia fascynującą powinna zostać zagadkowa. Ludzka chciwość do podbicia wszystkiego, zdobycia wszystkiego, poznania i opisania czego tylko się da... - zmrużył oczy. Tak samo chciwy był on sam. Chciał podbić, zdobyć i poznać wszystko. Dlaczego więc czuł taki respekt przed ciemnością nieba? Westchnął w całkiem zagadkowy sposób.
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 916
  Liczba postów : 3856
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty14.07.21 22:06;

W przeciwieństwie do Egona Nessa nie miała z tym problemu zupełnie. Zdawała sobie sprawę, że ich życie jest ułamkiem sekundy i tylko oni są w stanie sprawić, że będzie cokolwiek znaczyło. Nie pamiętała już, czy ktoś jej to do głowy wpoił, czy wpadła na to sama, ale z pewnością miało to szeroki wpływ na zakres jej ambicji oraz pracy nad samodoskonaleniem. Chciała być kimś, chciała coś osiągnąć, nawet jeśli zdawać by się mogło, że cały świat i wszystkie jego zaklęcia zostały odkryte. Nie chciała być tylko blaknącym, nieznaczącym niczego wspomnieniem. Takim myśleniem sporo traciła, pomimo sukcesów. Jego egocentryzm zdawał się dla kwestii samego "przeżywania" oraz cieszenia się każdym dniem, był zdrowszy. Uśmiech, który pojawił się na jego twarzy, podkreślony spojrzeniem błękitnych oczu — mógł mieć mnóstwo znaczeń, być odczytany dwojako. Był trochę smutny, jak wtedy, gdy tu przyszła, plecy jasnowłosego.
- Najjaśniejszą gwiazdę zapamiętają. Nawet jeśli odejdzie w ciemności i przyćmiona innymi, ten jeden moment, gdy błyszczała najwięcej, nakreśli jej historie. - odparła z delikatnym wzruszeniem ramion z niepodobnym do siebie tonem głosu, odrobinę może smutnym i sentymentalnym, który zaraz próbowała zamaskować jakimś grymasem, który miał być chyba cieniem uśmiechu. Kto wie, może równie smutnego.
Zaskoczyło ją własne gadulstwo. Nie była osobą, która mówiła, znacznie lepiej czuła się w roli słuchacza, doradcy, bohatera i wybawcy z opresji. Była to rola, którą dobrze znała i do której była całkiem przyzwyczajona. Czuła na sobie jego spojrzenie, które całkiem porzuciło iskrzące się od spadających gwiazd niebo, świdrujące w pewien sposób. Miała wrażenie, że ją oceniał lub porównywał i nie było w tym nic złego, bo ludzie tak robili, a oni dawno się nie widzieli. Od czasów nastoletnich przecież obydwoje bardzo się zmienili. Zacisnęła jednak usta odrobinę nerwowo, nie wiedząc chyba, jak się zachować, czując łaskotanie włosów na skórze szyi, policzkach, ich próbie wpadania do oczu, gdy kolejny powiew wiatru nimi zakołysał. Zmienił się. Dorósł, przynajmniej pozornie. Był może bardziej niż trochę i czasem tym gentlemanem, bo słuchał jej i nie przerywał, co przecież kiedyś zdarzało się w ich słownych utarczkach i jakichkolwiek dyskusjach dość często.
Zaskoczył ją.
Zbił z tropu. Odwróciła głowę w jego stronę, wbijając w niego karmelowe tęczówki z jakimś zagubieniem, które poprzedziło delikatne rozchylenie ust w zakłopotaniu. Co to w ogóle były za pytania? Prywatne, poniekąd dla niej intymne. Nie czuła, jak zaciska palce na materiale szortów, na ich krawędzi, wbijając nieco paznokcie. Na szczęście materiał magiczne rajstopy były wytrzymałe.

- Słucham? - powtórzyła najpierw głupio, zaraz kręcąc głową. Egonowe oczy były uparte, ciekawe i miała wrażenie, że odpowiedzi wcale jej nie odpuści, co wcale się Nessie nie podobało. Nawet jeśli przeniósł ich błękit znów na granat tkwiący nad ich głowami, wciąż przecinany srebrem oraz złotem ciał niebieskich. Spadających i zwykłych. Wzruszyła delikatnie ramionami, bo na myśl przyszła jej najprostsza, najgłupsza i jednocześnie najbardziej prawdziwa odpowiedź, jaka mogła. - Nie pamiętam.
Elokwentnie Lanceley, jak na Ciebie — pomyślała z westchnięciem, sięgając po butelkę wina. Zrobiła łyk, bo od trudnych pytań mężczyzny zaschło jej w gardle. Znów cierpkość rozlała się po ustach, dreszcz niesiony chłodem trunku przebiegł po karku i zostawił gęsią skórkę. Zwilżyła usta, wycierając ich krawędź kciukiem, pozbywając się natrętnej kropelki. Z cichym stuknięciem butelka wróciła na parapet pomiędzy nimi, gdy mówił.
- Chyba też bym nie chciała. Pewne sfery i wyobrażenia w głowie powinny zostać jakimś marzeniem lub celem, którego nie da się osiągnąć. Każdy takie może, może Twoje to kosmos. - odpowiedziała po jego deskrypcji kosmosu, który z ziemi był dużo ciekawszym miejscem, nieco idealizowanym i filozoficznym. Widok planty z jego perspektywy musiał być jednak niesamowity, chociaż tego na głos już nie powiedziała. Wspomniała za to, że każdy takowe ma, co jak dotarło do niej teraz, było trochę kłamstwem, bo ona nie umiała żadnego takiego celu niemożliwego do zrealizowania przywołać. Smutny, pusty trochę z niej człowiek, a ciężar tych myśli sprawił, że poczuła niewidzialny, nieprzyjemny ciężar na ramionach. - Chciwość nigdy nie jest czymś dobrym, mam wrażenie, że przyciąga większe kłopoty, niż czarna magia. Zachłanność pcha do strasznych rzeczy. O, spójrz tam. Czy to nie Łabędź? Były jeszcze jakieś z nim, ale tylko jego zapamiętałam... Chociaż może to któryś z jego sąsiadów?
Zapytała, wyciągając dłoń i wskazując palcem na jedną z błyszczących kropek. Miała dobre oceny z astronomii, ale większość była wykutą na blachę teorią. Samych zjawisk na niebie wskazać by nie umiała, chociaż po namyśle, była w stanie skojarzyć nazwy najważniejszych. To taki piękny przedmiot, a tak mało uwagi mu poświęciła, skupiając się wówczas na rozwijaniu animagii i relacjach z ludźmi, które wcale nie wychodziły jej na dobre. Lepiej wyszłaby na znajomości gwiazd. Parsknęła na samą siebie, przebierając nogami.
Powrót do góry Go down


Egon Franke
Egon Franke

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : charakterystyczny, niemiecki akcent
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 751
  Liczba postów : 102
https://www.czarodzieje.org/t20409-egon-franke#645703
https://www.czarodzieje.org/t20411-krokiet#645809
https://www.czarodzieje.org/t20408-egon-franke#645699
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty15.07.21 17:28;

Cisza rozpięła się między nimi jak gruby, wełniany koc. Zdawało się, że pochłaniał wszystkie dźwięki, szelesty, zagłuszał nawet niemrawe bicie serca, które z jego absurdalnie niskim ciśnieniem i tak było ledwie wyczuwalne. Przyglądał się jej z uwagą, kiedy przyznała się do swojej, jakże prostej, niewiedzy. Zdawałoby się, że to takie proste pytanie, że każdy, kto odrzuca możliwości fantazjowania, wie przecież, czemu to robi. A jednak nie do końca. Czuł, jak kiełkuje w nim ciekawość, ciekawość i może coś jeszcze, coś, czego wcale często w sobie nie dostrzegał — być może dlatego nie był początkowo w stanie poznać, czym jest to uczucie. Zmrużył powieki, dostrzegając napięcie w jej ruchach, zaciskające się bezwiednie na materiale spodni dłonie, gęsia skórka nieśmiało wstępująca na skórę ramion mimo właściwie jeszcze względnie znośnej temperatury powietrza. Żałował, że nie patrzyła na niego. Być może to jedna z jego najgorszych przywar, ale mało co sprawiało mu przyjemność większą, niż obserwowanie reakcji ludzkich twarzy. Rozszerzanie się źrenic, drżenie płatków nosa, wargi schnące od bezgłośnego wdechu, bezwiedny tik powiek, mrugających, by usunąć nadmiar wilgoci. Wszystkiego się można w życiu nauczyć, elokwencji, gracji, savoir-vivre'u, można nauczyć się mówić z nienaganną dykcją, poznać całą wiedzę świata i zawsze wypadać wybitnie w każdej sytuacji, można się oduczyć wady wymowy, niechlujnego chodzenia, można zamaskować braki informacji kulturalną dyskusją, jednego tylko w życiu się nie da oszukać. I była to ludzka natura. Wyzierająca w takich właśnie chwilach z blednących i czerwieniących się policzków, drżenia palców, tętna wybijającego dziarski rytm pod delikatną skórą szyi. Wierzył, że ludzie byli prawdziwi tylko wtedy, kiedy złamano ich na gorącym uczynku — w Nessie fascynowało go najpewniej to, że najwyraźniej uważała przejawy emocji za przestępstwo i wyrażanie własnych opinii za tenże właśnie gorący uczynek.
Uśmiechnął się rozbawiony jej sugestią, że on coś może. Bo każdy może. Jakby wszystko, czego się chce, potrzebowało usprawiedliwienia. Obrócił się lekko na parapecie i oparł plecami o boczną krawędź wnęki okiennej.
- Jestem całkiem chciwy. - powiedział otwarcie, z pewnym zagadkowym błyskiem w oku. Zgadzał się, że zachłanność pchała ludzi do czynów niegodnych, uważał to jednak za słabość charaktery, a nie winę samej chciwości. Zachłanność była ogniem, którym można było spalić wszystko, by wyłuskać z popiołów upragniony diament, ale mogła być też ogniem, w którym hartowało się stal, potrzebną, by ten diament wykuć. Wszystko w życiu zależało od perspektywy i im dłużej rozmawiali, tym bardziej fascynowało go, jak różnie postrzegają świat.
- Łabędź. - przyznał, nawet nie patrząc w niebo, wciąż przyglądając się jej profilowi- Nieco poniżej Lira i u dołu Orzeł. Ich najjaśniejsze gwiazdy, Altair, Deneb i Wega, układają się w Trójkąt letni. Symbol nawigatorów. Mówi się, że to najlepszy czas, by podejmować decyzje o zmianach ścieżek życia. - filozofował o astronomii, na jego ustach gościł jednak przewrotny uśmieszek, jakby chciał ją skusić do złego.
Powrót do góry Go down


Nessa M. Lanceley
Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 916
  Liczba postów : 3856
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty18.07.21 21:44;

Cisza nie była czymś złym, często przecież się takową otaczała. Pomagała w myśleniu, nauce, zrozumieniu — jedyny problem tego zjawiska polegał na tym, że Nessa nie umiała poprawnie interpretować jej pomiędzy ludźmi. To źle? Dobrze? Wciąż patrzył, nawet gdy przyznała się do tego, że nie zna odpowiedzi, czego w zwyczaju nie miała i robić nie lubiła. Polegali na niej, bo zawsze wiedziała. A tutaj? Pytanie o marzenia było zbijające z tropu, trochę smutne i depresyjne, bo utwierdziło ją w przekonaniu, jak wybrakowanym i pustym człowiekiem była w rzeczywistości. Samotnym w tłumie może trochę też. Nie miała odwagi teraz w Egonowe ślepia spojrzeć, bo to był ten moment, gdy Lanceley była tchórzem i to odrobinę zakłopotanym, takim, który wszedł na niepewny grunt w ciężkich butach. Zostawiła nieszczęsne spodenki, raz jeszcze wygładzając ich materiał palcami, czując pod nimi jego fakturę. Zerknęła na swoje zadbane paznokcie w czerwonym kolorze, pasujące do ust. Nie lubiła niszczyć swojego idealnego wizerunku, a ów rumieniec wywołany niewiedzą mógł to z łatwością zrobić. Nie chciała, żeby miał ją za głupka. Miał rację w swoich przemyśleniach, o uczynkach i emocjach, dawno już nauczyła się je traktować z dystansem, czasem wręcz uznając za wroga. Były w stanie przyćmić logiczne i racjonalne myślenie, co było powodem już w rudej głowie wystarczającym. Dziwnie też czuła się z tym, że spotkanie to — zwane kołem gospodyń wiejskich — kręciło się dookoła jej osoby, a ona w centrum uwagi nie lubiła być, całkiem od tego odzwyczajona. Wyjątkiem była gra na skrzypcach, bo taka muzyka była rola, aby stać na środku w blasku świateł i skupiać na sobie atencję. Niemą.
- Jesteś? - powtórzyła, idąc tropem podjętego tematu, aby ten w końcu zszedł na blondyna. Idąc też jego śladem, wsunęła nogi na kamienny parapet i przesiadła się tak, że miała go naprzeciw, przylegając plecami do muru czy okiennicy — nie była pewna — która tkwiła za jej plecami. Wcale nie jak dama usiadła, bo po turecku, dłonie kładąc na własnych kolanach. - Przynosi Ci dobre rzeczy ta chciwość? Zachłanność sprawia, że Twoja codzienność nabiera barw czy wręcz przeciwnie, gonią Cię kłopoty przez brak zrozumienia ludzi, ich odmienne życzenia od Twoich? Wybacz, jeśli jestem wścibska, nie musisz odpowiadać..
Oznajmiła w ramach dopowiedzenia jeszcze z delikatnym wzruszeniem ramion, obdarzając go jednak krótkim i bezpośrednim spojrzeniem, zanim odwróciła głowę i spojrzała na rozgwieżdżone niebo. Piękne, błyszczące i pełne ciał niebieskich. Uspokajało ją, pozwalało zapomnieć o niezręczności sprzed kilku chwil.
- Hmmm.. Trójkąt letni, co? Pamiętam z Astronomii, personalizowali te gwiazdy na zajęciach, snuli opowieści. - westchnęła, odszukując wskazane nazwami przez niego punkty, mając nadzieję, że patrzyła na właściwie. Rude pasma, które momentami przypominały lisią sierść, kołysały się leniwie, łaskocząc bladą szyję. Uśmiechu nie dostrzegła, a prowokacji udała, że nie zauważyła. - A więc zamierzasz zmienić ścieżkę w ich czasie na niebie? W sensie, no wiesz, Twojego życia.
Nie odpuszczała. Nie pozwalała sobie wydrzeć kontroli, którą zdawać by się mogło, odzyskała, pilnując, aby temat wciąż krążył wokół wysokiego, jak dąb mężczyzny. Po tylu latach i zmianach wzbudzał w niej mieszane uczucia. Może przez bezpośredniość, od której się odzwyczaiła, a może przez rodzaj i sposób wypowiadanych przez niego słów.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Obserwatorium astronomiczne - Page 2 QzgSDG8








Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty


PisanieObserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty Re: Obserwatorium astronomiczne  Obserwatorium astronomiczne - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Obserwatorium astronomiczne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Obserwatorium astronomiczne - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
za Londynem
-