Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 London Lunapark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość


Levee Delinger
Levee Delinger

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 31
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 33
  Liczba postów : 179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8178-levee-delinger
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8182-tutenchamon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8181-levee-delinger
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty20.05.14 14:25;

First topic message reminder :


London Lunapark


Mugolski lunapark, oferujący prawdziwe, niemagiczne rozrywki. Znajdziecie tu Diabelski Młyn (znacznie szybszy od London Eye!), rollercoasters, samochodziki, karuzele, budki z konkursami, pływające łódki i wiele innych! A gdy będziesz mieć dosyć, możesz sobie kupić watę cukrową, popcorn, hotdoga lub inne kaloryczne jedzenie czy też słodkie napoje, a potem klapnij sobie na jednej z ławeczek. Udanej zabawy!
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość


Cherry de Montrose
Cherry de Montrose

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 39
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 82
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.org/t9075-cherry-de-montrose#254074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9078-bomb-cherry#254086
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9090-cherry-de-montrose
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty09.08.14 17:48;

Prawdziwa twarz każdego z nas cechowała się tym, że ukryta była pod maską, którą codziennie widzieli inni. Cherry czasem uważała, że codziennie rano wstaje, by wziąć udział w kolejnej odsłonie balu maskowego. Oszukana czy nie, czuła się zmuszona do tego, by żyć. Szereg obowiązków... Czy nie powinna teraz wracać do pracy? Czemu, więc usiadła niewygodnie, bo jakoś bokiem, na skuterze Zachariasza. Plisowana spódnica to nie był strój, który powinna nosić na takie okazje, ale przecież zupełnie nie przygotowała się na taki obrót spraw. Gdyby poznała ją po godzinach pracy wiedziałby, że nie stroi się jak teraz. Woli skórzanej kurtki, krótsze spodenki i luźne koszulki, z których nie rzadko widać stanik. Zwykle czarny. Niechlujnie ułożone włosy i papieros wetknięty w dłoń by bujać się w takty ukochanej muzyki. Gdyby tylko to wiedział, może nie czułby obowiązku, co by ją rozbawiać. Wiedziałby, że to maska, i jest rozbawiona, ale w swoim gronie samotności. Tym właśnie różniła się od swojego brata Quentina. On wolał na zewnątrz być zabawnym gościem, który ciągle imprezuje mimo ukończenia trzydziestego drugiego roku życia, w środku za to na przekór sobie miał pojęcie o tym co się dzieje i dlaczego. Znał schematy swojej rodziny, ludzkich umysłów. Posiadł przecież niesamowity dar. Gdyby tylko ojciec wiedział jaki naprawdę jest jego syn, może nie czułby się w obowiązku do tego, by ciągle Quenia uświadamiać jakim ścierwem jest... Tak bardzo z nim walczył, a niektórych po prostu trzeba zaakceptować. Cherry za to ułożona była na zewnątrz. Dostosowywała się do towarzystwa, ale tak naprawdę doskonale wiedziała, że trzeba się bawić. Była już dojrzałą kobietą, ale chętnie sięgała po smaczki, podróże, ciekawe alkohole, spotkania, koncerty. Lubiła produktywnie spędzać czas w doborowym towarzystwie... A takie często stanowiły słuchawki, które zakładała tańcząc na środku pokoju z kieliszkiem wina. To zdecydowanie był ciekawy widok... Szkoda, że rzadko ją ktoś taką widywał. Nigdy przecież nikomu nie pokazała jaka jest naprawdę.
Teraz gdy podróżowali przez Londyn zapewne wielu się dziwnie na nich patrzyło. Zignorowała to zaklęciem sprawiając, że szpilki zmniejszyły się, co by ułatwić jej usadzenie się na skuterze i faktycznie objęła Zachariasza, choć miała wielką nadzieję, że podróż zaraz się skończy.
Miała rację, bo dotarli przecież do Lunaparku, gdzie udało się im wreszcie zatrzymać. Zgrabnie zeskoczyła i zwyczajnie uśmiechnęła się lekko poprawiając włosy.
- To co? Diabelski młyn? - Wyzwańczo na niego spojrzała, to była jedna z jej ulubionych rozrywek i nigdy się nie bała. Ot zagwozdka.
Powrót do góry Go down


Zachariasz Smirnov
Zachariasz Smirnov

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 40
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1433
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8911-zachariasz-smirnov#249539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8913-porada-uzdrowiciela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8922-zachariasz-smirnov#249871
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty11.08.14 14:17;

Dlaczego ludzie bali się być sobą? Cherry przed urzędnikiem Ministerstwa Magii składała albo będzie składać przysięgę o uczciwości, sprawiedliwości. A sama zakładała na co dzień maskę, okłamując nie tylko innych, ale i siebie. Zachariasz nie mógł być hipokrytą. Czasami miał ochotę potrząsnąć nią, powiedzieć, że jest bezpieczna przy nim. Co mógł zrobić jej Zachariasz? Najwyżej dobrać się do majtek. Była taka wycofana, często wręcz nieobecna. Miał wrażenie jakby rozmawiał do kogoś obok, a Cherry zgubiła się w świecie swoich myśli. Gdyby tylko mógł, gdyby tylko potrafił, wszedłby do jej umysłu. Chciał się przekonać, czy ma na niego uczulenie, a może po prostu go nie lubiła? Zbyt wiele negatywnych myśli podcinało mu skrzydła. Podobała mu się, bo była taka konkretna, surowa. Kiedy się tylko przed nim otworzy, mogłaby się stać prawdziwą diablicą. Przez maskę, otaczający ją chłód i wyrafinowanie dopisywał jej seksapil, którego nawet nie mają modelki z wybiegów. Ona zamiast wyzywających ciuchów przybierała suknie z tajemnicy. A Zachariasz zdecydowanie chciał ją poznać.
Podróż do wesołego miasteczka nie zajęła im wcale długo. Domyślał się, że kobietom na skuterze, zwłaszcza w spódnicach, nie jest za specjalnie wygodnie. Jak inaczej chciała się dostać do takiej mugolskiej atrakcji? Zaparkował najbliżej jak się dało. Gdy weszli do wesołego miasteczka, od razu w oczy rzucił mu się diabelski młyn, o którym Cherry wspomniała. Spojrzał na nią zdziwiony. Zwykle młyn kojarzył się z omacywaniem się par na niesamowicie bujających i kompletnie niestabilnych romantycznych łódeczkach. Zachariasz pokręcił głową.
- Jeśli za szaleństwo i powrót do dzieciństwa, uważasz diabelski młyn... Spójrz na ludzi tam, przytulają się, całują. Mam o wiele, wiele lepszy pomysł. Zostawmy młyn na koniec, jak się trochę ściemni - ostatnie zdanie dodał potulniej, bo nie wiedział, czy z niego drwiła, czy na prawdę miała na niego ochotę. Trzymając ją za dłoń prowadził do drewnianego i największego w Europie roller coaster. Gdy stanął przed nim, objął Cherry lekko w talii, uśmiechając się jak wariat. Szeroko i szczerze.
- O tego potwora chodziło mi, najdroższa, właśnie o niego. Chętna? - spytał, spoglądając na [url= https://www.youtube.com/watch?v=Dtf3OCsPvMA]kolejkę[/url].
Powrót do góry Go down


Cherry de Montrose
Cherry de Montrose

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 39
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 82
  Liczba postów : 78
http://czarodzieje.org/t9075-cherry-de-montrose#254074
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9078-bomb-cherry#254086
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9090-cherry-de-montrose
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty17.08.14 0:29;

Cherry była do tego przyzwyczajona. Żyła w świecie, który nie pozwalał jej inaczej funkcjonować. Doskonale grała dobrą córkę, kogoś kim chcieli ją widzieć de Montrosowie. Mógł Zachariasz wyobrażać sobie zbyt wiele, lecz nie to było istotne. Nie w momencie, gdy ona wciąż grała. Była wolna, gdy jeździła samochodem w powietrzu, gdy piła wino, gdy miotała się wokół taktów ulubionego przeboju, ale nigdy przenigdy nie była tak wyluzowana gdy ubrana była w plisowaną spódnicę, luźną koszulę i szpilki, jak teraz. Jej twarz do tego zdobił delikatny makijaż, a włosy były splecione... Nie była osobą, która wsiadłaby go kolejki, którą dla nich wybrał. Mówiąc szczerze po prostu nie wyobrażała sobie tego... Ale przecież nie stanie się nic złego jeśli po prostu oderwie się nawet w środku dnia. Nim noc przykryje wszystkie jej grzechy i pozwoli jej wsiąść za kierownicę. Albo nim otworzy butelkę wina i zmoczy w nich usta. Po prostu w jakiś pokrętny sposób potrzebowała tego wszystkiego w przygotowanych dla siebie kategoriach, jeszcze nigdy ich nie zdradziła. Mimo to popatrzyła na Zachariasza z żywym zainteresowaniem dotychczas znanym tylko Quentinowi.
- Jasne. Przecież nic tak dobrze nie smakuje jak ryzyko i adrenalina zmieszane z szybkością. - Powiedziała energicznie, jakby była tą Cherry którą staje się po powrocie z pracy i bardzo żałowała,ze nie ma teraz na sobie wygodniejszego stroju, ale to nie przeszkodziło jej by pójść pierwszą i po prostu wepchnąć się w kolejkę, a potem po załatwieniu formalności nie siedzieć już w fotelu obok Zacha, który wydawał się równie spokojny co ona.
- Mam Cię trzymać za rękę podczas jazdy, czy radzisz sobie z tym sam? - Spytała żartobliwie, bo ona ryzyka się nie bała. Przecież z Queniem często grali w jakieś wyzywania i posuwali się do co raz odważniejszych czynów, które rodziły wypadki, urazy i inne. Adrenalina nie była dla niej obca, więc nie spodziewała się niczego złego.
- Chyba nie ma się czego bać. - Dodała z uśmiechem, a potem coś zgrzytnęło, coś uniosło się do góry, aby powoli pozwolić im sunąć ciutkę do przodu, a potem opaść w przepaść, która spowodowała, że Cherry z trudem złapała powietrze do płuc i otworzyła oczy bardzo szeroko mrugając zażarcie i szybko. Nie krzyczała jak reszta. Przygryzła dolną wargę i oczekiwała na to co będzie dalej. A góra dół, góra dół i taniec zmysłów oraz tego co zdążyła zjeść na śniadanie przed wyjściem do pracy... Nie był czymś co zwiastowało ciekawe zakończenie spotkania. Spięła zatem dłonie w pięści i pozwoliła temu jechać dalej zachwycając się zawrotną szybkością. Upijała się tym.
Powrót do góry Go down


Eiv C. Henley
Eiv C. Henley

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
https://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty27.09.14 19:09;

Życie układa różne scenariusze. Nie zawsze te z happy endem, ale dopóki to my decydujemy o następstwach, możemy być szczęśliwi. Może dlatego dzisiejszego popołudnia Eiv wyszła z założenia, że Noel jej nie odmówi? Właściwie nie miał ku temu jakichkolwiek powodów; oczywiście jej się tak wydawało, chociażby przez wzgląd na to, że przez ostatni czas mieli dość sporo problemów, a jeden to nawet cały czas rósł. Henley zostawiła te wszystkie ponure myśli w czterech kątach i to co sobie uknuła w ślicznej główce miało wiele superlatyw. Zwłaszcza dla ślizgona, który przecież w ostatnich dniach naprawdę bardzo dobrze się sprawował jako człowiek odpowiedzialny, który musi zapanować nad nieobliczalnym żywiołem. Czyż tego nie dokonał w ciągu ostatnich kilku godzin? Ba, składała się nawet z nich ładna setka, ale przecież warto wspomnieć, że to zazwyczaj Eiv stawiała na swoim.
Potrzebuję Czekoladowych Żab. Załatw mi Omdlejki Grylażowe. Chce dostać pomarańcze. W sumie zjadłabym jeszcze jakąś sałatkę i tabliczkę czekolady.
Te wszystkie jakże wyczerpujące zmagania z rzeczywistością przyszły tatuś musiał przyjąć, jak to się mówi, na klatę. Oczywiście nie cierpiał szczególnie, bo jak to na Eiv przystało chodziła po mieszkaniu bez koszulki, więc gdy tylko napadła go ochota, mógł bezpardonowo podejść do niej i sprawdzić czy jej piersi nadal są takie same, czy może jednak już nieco urosły. Wbrew pozorom dziewczę dawało mu spore pole do manewru i popisu, jeśli potrafił to wykorzystać, to z pewnością był usatysfakcjonowany.
Wystrojona w za dużą koszulkę, która na bokach miała dość spore rozcięcia, z dziwnym napisem, a także potarganych jeansach, trampkach i skórzanej kurtce stała przy jednej z budek, o dziwo nie z jedzeniem, a pluszowymi misiami, które po dotknięciu brzuszków zaczynały śpiewać. Całkiem mugolski sprzęt, ale Henley to nie przeszkadzało. Wierzyła natomiast w to, że jej mężczyzna poradzi sobie z wygraniem jednego bez zbędnych problemów, bo gdyby nie – byłoby dość przykro.
Przeczesała włosy dłonią, a po chwili odpaliła jednego papierosa. Oczekiwanie na Noela było nużące, ileż te głupie sowy mogą frunąć? Albo co gorsza… Może w mieszkaniu czekała odpowiedź zwrotna, w której chłopak kazał jej spadać? To by było bardzo niegrzeczne i jakże tchórzliwe z jego strony.
Przyjemny dym wypełnił jej płuca, a co za tym szło czekanie przestawało być już tak męczące. Przybierało wręcz zupełnie całkiem kolorowych barw. Nawyk, którego nie da się pozbyć, prawda? Cóż… Bywa i tak. Jednak to właśnie te magiczne fajki sprawiły, że do główki Eiv powróciły wszystkie przykre wydarzenia z ostatnich dni, kiedy to odkryła tajemnicę z przed lat. Kiedy dowiedziała się o swoim ojczymie, że… Wrócił, ale tak naprawdę jeszcze nie miał pojęcia, gdzie gryfonka mieszka. Do tego dochodziło całe uczucie jakie oddała Noelowi, a finalnie kończyła na tym, co miała pod sercem i bynajmniej nie chodziło o wątrobę. Nie mogła się jednak dzisiaj smucić. To miał być dobry dzień. Na tyle dobry, że nie mogła między nich wejść żadna niesnaska, czy co gorsza pretensja bądź wyrzut. Chciała spędzić z nim czas w taki sposób, że jeśli to się kiedyś rozpierdoli -nie daj Merlinie, to będą żałować, że wszystko co dobre się skończyło.
Ich światy były przecież ze sobą tak silnie powiązane.
Byli sobie pisani.
Prawda…?
Powrót do góry Go down


Noel Payne
avatar

Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 5
  Liczba postów : 506
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9444-noel-payne
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9446-isowa
http://czarodzieje.org/t9447-noel-payne#262687
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty29.09.14 12:57;

Nie miał pojęcia w jakim nastroju była i czego mógł się spodziewać, bo przez ostatnie kilka dni dopiero zauważył jej zachcianki i gwałtowne zmiany humorków, co jeszcze niedawno przypisywał po prostu jej niepokornemu charakterowi. A teraz przyszło mu zmierzyć się nie tylko z tym, a jeszcze ze świadomością, że czeka go gwałtowny obrót spraw, prawdziwe dorosłe życie, choć właśnie nigdy nie czuł się większym gówniarzem niż teraz.
Podobno trochę zmizerniał, ale on sam nie zwrócił na to uwagi, zbyt zajęty obmyślaniem pomysłów na własne życie, co do najbliższej przyszłości. Gdzieniegdzie miał jeszcze czas na to, by opiekować się Eiv, a jeszcze pomiędzy tym czas na spontaniczny, dobry seks. Właściwie, zawsze był dobry czas na seks z nią. Nigdy nie bolała ją głowa, nigdy nie mówiła, że jej się nie chce, a do tego chodziła w samych majtkach, a czasem i bez, kręcąc tyłkiem na wszystkie strony, jakby tylko po to by wziął ją dokładnie tam gdzie aktualnie się znajdował. Taka była i świadomość tego, jak cholernie mu na niej zależało pomagała mu się ogarniać za każdym razem, gdy zaczynał się sypać. Nie, Noel Payne nigdy się nie sypał.
Dostrzegł ją, od razu, chociaż stała do niego tyłem. Podszedł do niej, obejmując ją, by złożyć na jej policzku lekki pocałunek, ale gdy tylko dostrzegł papierosa w jej dłoni, bezczelnie go odebrał i samemu włożył do ust, choć i tak większość zdążyła wypalić.
— Zastanawiam się w jakim języku mam to powtarzać, by dotarło do ciebie, że najwyższa pora rzucić, Henley — mruknął pod nosem z nieskrywanym zadowoleniem, ale by się go nie czepiała, za to, ze on się czepia, pochylił się i pocałował ją namiętnie, jednocześnie wypuszczając papierosowy dym nosem. A później już tylko rozejrzał się dookoła, marszcząc brwi, próbując zrozumieć co tu właściwie robią, bo nie podejrzewał Eiv o takie zabawy. Spojrzał na nią z tą nonszalancją, czekajac na jakiekolwiek wyjaśnienia.
Powrót do góry Go down


Eiv C. Henley
Eiv C. Henley

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
https://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty04.10.14 14:02;

Dla niej nie istniało już zupełnie nic, co mogłoby mieć jakiś większy sens. Młodość się skończyła, uleciała gdzieś w przestworza, a ostatecznie pogrążona była w całkowitym oddaniu temu, co było nowe i nieznane, a zarazem tak bardzo niepotrzebne. Teoretycznie w głowie układała plan, dzięki któremu będzie mogła zniknąć na jakiś czas z tego miasta, bo miała wrażenie, że ciąży każdemu, a przede wszystkim tym, na których tak bardzo liczyła, a oni ją zawiedli. Czy myślała teraz o Noelu, bądź Sweeneyu? To zostanie jedynie słodką tajemnicą, bo nikt nie musi mieć sposobności do tego, by wiedzieć co siedziało w głębi jej ślicznej główki. Otoczona wieloma emocjami, uczuciami i cichymi pomrukami, które kompletnie były zbędne, próbowała odnaleźć siebie. Prawdziwą siebie. Milczącą. Wyniosłą. I jak to większość uważała – podłą. Nie miała już żadnych zahamowań, bo kiedy życie wypadło jej całkowicie z rąk, poczuła, że rozpada się na miliony cząsteczek, które nie mają żadnej wartości w tym pierdolonym świecie.
Pomimo uczucia, którym darzyła Noela, pomimo tej otoczki jaką była ponoć miłość – myślała, żeby go zostawić. Pamiętała go z czasów, gdy dziewczyny szalały za nim jak głupie, a on pieprzył właśnie ją. Raz. Drugi. Potem trzeci. Zwieńczył sobie jej postać, która była mu oddana od pierwszej nocy, w której to straciła z nim dziewictwo. Potem i tak miał inne, które szły do niego kołysząc biodrami, rozchylając kolana w myślach, a ostatecznie i tak były rżnięte w dormitorium Slytherinu, bądź w jego mieszkaniu. Czy czuła się zazdrosna? Nie. Nigdy nie była o niego zazdrosna, bo wiedziała, że nigdy nie dorówna dziewczynom, z którymi zazwyczaj uprawiał seks i pomimo, że była pewna siebie i wiedziała, że potrafi otępić jego umysł, to zostawienie jej dla lepszej było czymś, co mogło przyjść w każdej chwili – dlaczego więc z tym zwlekać? Ciąża jest bardzo przytłaczającym procesem…
Nie odpowiedziała nic na jego zaczepkę, jedynie pozwoliła się pocałować w ten nieukrywany sposób, który był tak bardzo Noelowy, bo nikt nie całował jej ust z taką samą zapalczywością. Po kręgosłupie przebiegł dreszcz, który w tym momencie mógł być kolejną lawiną niepożądanych zachowań. Zmarszczyła lekko brwi, gdy się od niej oderwał, bo właściwie chciała zapomnieć choć przez kilka chwil o staniu błogosławionym, w którym się znalazła, a ten przecież okazywał się jej kompletnie zbędny, bo i bez niego – nie była w stanie poradzić sobie z jesienną depresją, którą maskowała pod makijażem, bądź zachowaniem, do którego wszyscy byli przyzwyczajeni.
-Tęskniłam. – Szepnęła cicho, by zaraz potem spleść z jego smukłymi palcami swoje. Potrzebowała tych czułych gestów, które sprawiały, że czuła się choć częściowo lepiej. Nie pytając o zdanie pociągnęła go w stronę stoiska z budką, w której można było wygrać misia. Uśmiechnęła się jedynie szerzej, po czym kiwnęła głową. Przecież… Był domyślnym chłopcem, prawda?
Kiedy już udało im się wygrać pluszaka, to zawędrowali do miejsca, które było znane tylko im.

/zt x2
Powrót do góry Go down


Lex Rayne
Lex Rayne

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 29
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10797-lex-rayne#296332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10800-korespondencja-lexa#296353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10798-lex-rayne#296336
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty07.05.15 19:25;

Są takie dni, gdy budzik nie dzwoni. Nie musi. Nigdzie się nie spieszysz i możesz tak spać, dopóki słońce nie zbudzi cię łagodnymi muśnięciami na powiekach. Kiedy radosne ptasie trele stopniowo wdzierają się do twojej świadomości, pozytywnie nastrajając na wyzwania nowego dnia. Kiedy powietrze jest rześkie, lekkie i przesycone wonią wiosennych kwiatów.
Ale nigdy, przenigdy, takie poranki nie zdarzają się w podziemiach Hogwartu.

Dlatego właśnie budząc się, Rayne miał bardzo niedobre przeczucia. Pół biedy głowa, która zdawała się pękać na pół przy każdym najmniejszym ruchu. Kac nie był niczym nadzwyczajnym, zwłaszcza jeśli poprzedniego wieczoru ktoś organizował imprezę urodzinową. Lex kompletnie nie mógł sobie przypomnieć twarzy solenizanta i miał niejaką pewność, że nie rozpozna go nawet mijając na korytarzu. Gość był w każdym razie dość majętny, bo nasprowadzał mnóstwo bardzo fantazyjnych trunków i używek, a samo przemycenie tak nielegalnego towaru w mury szkoły musiało go naprawdę wiele kosztować.
Szybko jednak okazało się, że to nie jest dobry moment na rozpamiętywanie niepotrzebnych rzeczy.

- O ja pierdolę – wyrzucił z siebie, oglądając przestrzeń dookoła.
To nie były stare, dobre błonia z okolic Hogwartu, które po pijaku tak wiele razy lulały go do snu. Nie, nie panie Raynes, to nawet nie Hogsmeade, gdzie zbudził się kilka razy po naprawdę ciężkim wieczorze. Grube kable, przy których leżał, prowadziły do jakiejś cudacznej maszynerii. Prawdopodobnie potknął się o nie i upadł, kończywszy w ten sposób zwiedzanie. Kabli było jednak więcej, rozchodziły się po powierzchni lunaparku niczym naczynia krwionośne. Ślizgon nie bardzo jeszcze wiedział, gdzie się znalazł. Rozumiał jednak, że było to dzieło mugolskie.

Co tam się właściwie stało? Przeszukując kieszenie, usiłował jakoś poruszyć skurczony w sobie mózg. Pili. Dużo. Mieszali standardowe alkohole z jakimiś miksturami, które solenizant zdobył gdzieś nielegalnie. Co to mogło być? Kij wie, przecież teraz nie zgadnie. Mętnie skojarzyły mu się wyzwania, które w pewnej chwili postanowili zorganizować. Rozumiałby jeszcze, gdyby zbudził się w gabinecie dyrektora, ale mugole?

Usiadł ciężko, wykrzywiając się niemiłosiernie. Z niechęcią skonstatował wreszcie kilka faktów. Nie miał różdżki. Nie miał pieniędzy. Był w miejscu należącym do Mugoli, kto wie jak daleko od szkoły. W kieszeni zalegała mu stara papierośnica wypełniona skrętami i dyniowy pasztecik. Pewnie wziął ze sobą na drogę.
A kawałek dalej leżały kolejne zwłoki, i chyba rozpoznawał w nich swojego znajomego z Domu Węża. Ani mu się jednak śniło zrywać i sprawdzać, kac robił swoje. A słońce świeciło za jasno.
- Ej, żyjesz tam? – zawołał dość przyciszonym głosem, przegryzając pasztecika.
Jeśli w okolicy kręcili się jacyś Mugole – a tak właśnie zakładał – lepiej by ich nie usłyszeli.
Powrót do góry Go down


Nathaniel Woods
Nathaniel Woods

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty07.05.15 20:43;

Woods nie miał nic do imprez. Ba, zjawiał się na nich bardzo często. Kochał wszelkie urodziny czy inne party, na których był alkohol, dobra muzyka i w miarę znośnie towarzystwo. W dodatku umiał się wkręcić wszędzie, przeważnie wystarczyło ładnie się uśmiechnąć, albo wyciągnąć z kieszeni trochę galeonów. Zazwyczaj wszelkie imprezy kończyło się tak samo, czyli Nattie zawsze trafiał bezpiecznie do domu. Choć sam nie miał pojęci jak, ale to pewnie zasługa przyjaciół. No właśnie zazwyczaj, jednak zdarzały się wyjątki… Nie było ich wiele, ale zawsze coś.
Spał. Tak, to na pewno. Później słyszał głos, całkiem znajomy, chociaż miał wrażenie, że nie powinien go słyszeć. Otworzył oczy, a jego głowa chciała wybuchnąć. Ręka, noga, mózg na ścianie, dokładnie teraz tak się czuł. Jakby coś go wymieliło, wypluło, zdeptało i na nim usiadło.
-Kurwa- rzucił pod nosem, chwytając obolała głowę. Jak najwolniej podniósł się z ziemi, choć nie było to łatwe, zważając na to, że naprawdę go przyciągała. Najchętniej znów by się położył i przeleżał cały dzień. Stop. Podłoże w żadnym stopniu nie przypominało jego łóżka, w Hogwarcie. Z lekko przymrużonymi oczami przewrócił się na tyłek, siadając w miarę stabilnie. Przeczesał włosy rękę, odgarniając kosmyki z czoła.
Rozejrzał się dookoła, szukając jakiegoś wyjaśniania. Tym razem nie ból i zmęczenie malowało się na jego twarzy, a przerażenie. Po pierwsze, nie znał tego miejsca. Po drugie, nigdy nie był w podobnym miejscu. Po trzecie, to za cholerę nie był Hogwart i jego okolice. Po czwarte, to był MUGOLSKI świat. Nagle go olśniło, przecież ktoś do niego mówił! Szybko obrócił głowę, co nie okazało się dobrym pomysłem, więc lekko się skrzywił. Niedaleko niego też ktoś siedział.
-Lex, co się kurwa dzieje?- zapytał z przerażeniem w głosie, rozpoznając chłopaka z zielonego domu. Nawet nie pamiętał, że on też był na imprezie. A co kojarzył? Niewiele, jedynie prześwity i początek. Przynajmniej można było przyznać, że mieli dobry alkohol. Nie, nie teraz o wódce. Byli gdzieś, prawdopodobnie w Londynie i nie mieli zielonego pojęcia, jak się tam znaleźli. A co najważniejsze, jak wrócą do zamku. Podszedł do Ślizgona na czworakach, bo jak inaczej? Nie był pewny, czy ustałby na nogach.
-Pamiętasz cokolwiek?- zapytał i po chwili buchnął śmiechem. Kolejny głupi pomysł, bo jego głowa nie zniosła tego za dobrze. Więc skończyło się na tym, że potarł skronie szepcząc cicho: Ouuu. Następnie popatrzył na chłopaka, nadal się uśmiechając… Lecz trochę panicznie, nigdy nie miał bliższego kontaktu z mugolami, a teraz zwyczajnie wylądowali w ich świecie. Może to był tylko sen! Tak, zwyczajny koszmar, z którego miał się zaraz obudzić. Przymknął oczy w nadziei, że to nigdy się nie wydarzyło. Ale kiedy ponownie je otworzył, nadal widział to samo. Wziął głęboki wdech, jak można być takim kretynem? Imprezy, imprezami, ale żeby schlać się aż tak? Popatrzył na Lexa wzrokiem typu: Zjebaliśmy, jesteśmy idiotami. Myślisz, że uda nam się wrócić?
Powrót do góry Go down


Lex Rayne
Lex Rayne

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 29
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10797-lex-rayne#296332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10800-korespondencja-lexa#296353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10798-lex-rayne#296336
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty07.05.15 21:17;

Zgrabnie rzucona prostytutka utwierdziła Lexa w przekonaniu, że jego towarzysz w nieszczęściu także był zaskoczony tą pobudką. No właśnie, co się działo? Dobre pytanie. Przez jego głowę przebiegło od razu kilka potencjalnych scenariuszy, od tych opartych na ich własnej głupocie, po misterne spiski.
- Wrogowie odrobili pracę domową. Masz swoją różdżkę?

Nie, żeby faktycznie tak był pewien tej wersji. Może to wcale nie był złośliwy dowcip, a zwykły przypadek. Może. Rayne nie czuł się w tej chwili powołanym do myślenia. Nawet on jednak zdawał sobie sprawę, w jak ciemnej du... jak poważny problem się przed nim rysował. Opuszczenie szkoły i nielegalna wyprawa Merlin-wie-dokąd to nie byle przewinienie. Pół biedy Nathaniel, dzielny studencina.
Lex musiał wrócić do Hogwartu i to najszybciej jak się dało. Niestety, nawet jeśli Woods zdolny był do teleportacji, na pewno w obecnym stanie nie powinni tego próbować. Szlag, byli na etapie pełzania na czworaka. Nic tylko palnąć się w łeb. A jednak udzielił mu się niejako histeryczny śmiech chłopaka obok. Porechotali razem, by potem złapać się boleśnie za skronie.

- Pamiętam wszystko – zapewnił z krzywym uśmiechem – Do czasu, kiedy ta blondyneczka zdjęła bluzkę. Bo potem ta druga poszła w jej ślady, z mordą jak upudrowany goblin, i musiałem sięgnąć po coś mocniejszego bo oczy krwawiły...
Wzdrygnął się na samo wspomnienie i zamilkł na chwilę, bo choć chłopakiem był zupełnie zdrowym, niektóre dziewczyny wolał oglądać w ubraniu. Albo nie widzieć ich w ogóle.
- A dalej to cholera jedna wie. Było losowanie jakichś fantów, które niby mieliśmy zdobyć i sprowadzić na imprezę. Ale to nie tłumaczy Mugolaków. Cholera, masz coś do picia? – przejechał dłonią po szyi, wyschnięte gardło domagało się płynów.
Jakichkolwiek.

Nie spodobało mu się jednak spojrzenie, jakie zobaczył u Nathaniela. Wydawało mu się, czy dostrzegł tam nutę beznadziei? Nie, żeby sam czuł się dużo lepiej. Nawet nie chodził na mugoloznawstwo, bo uważał je za zbędny przedmiot. Teraz podniósł się i oparł plecami o stojącą obok budkę. Nie był w stanie odgadnąć jej przeznaczenia, ale chyba sprzedawali w niej słodycze. Teraz była zamknięta na głucho. Blady poranek raczej nie oznaczał w tym miejscu godzin pracy.
- Musimy kogoś zaczepić i dowiedzieć się, gdzie jesteśmy. Może to tylko jakaś mugoloznawcza wystawa. A jak nie, to trzeba znaleźć drogę do swoich. Bardzo ci zależy na skończeniu studiów? Zawsze możemy zrobić magiczne zamieszanie i poczekać, aż ministerstwo samo nas znajdzie...
Kpił oczywiście, bo nie zamierzał się posuwać do tak niebezpiecznych działań. Przynajmniej miał nadzieję, że nie będzie to konieczne.
Chociaż życie to szmata. Nie ma co liczyć na łatwe rozwiązania.
Powrót do góry Go down


Nathaniel Woods
Nathaniel Woods

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty09.05.15 22:01;

Oczywiście był zaskoczony, bo kto o zdrowych zmysłach by nie był? Wylądowali w zupełnie obcym miejscu, nie wiedząc dokładnie gdzie są, a w dodatku obydwoje skacowani, idealnie. Mógłby się tylko domyślać co właściwie się stało, ale nie był pewny, czy chce wiedzieć. Popatrzył na niego z mina typu: Teraz Ci się na żarciki zebrało, a w pysk chcesz? Jednak się nie odezwał, bo w takim stanie robił się zbytnio agresywny, więc nie chciał zaczynać kłótni.
-Hmm… Nie?- zapytał właściwie sam siebie, przetrzepując wszystkie możliwe kieszenie. Teraz pewnie wyglądał jak przestraszona wiewiórka albo inne zwierzątko, daleko od domu bez różdżki, nieźle. Zaklął pod nosem, jak mógł zgubić kawałek patyka? Miał tylko nadzieję, że leżała w bezpiecznym miejscu, czekając na właściciela. Do Natha też po chwili doszło to, że mogli wylecieć ze szkoły. Wybrali się na małą podróż poza mury, nie obejdzie się bez porządnego szlabanu. Jednak studia chciał skończyć, lecz nie był pewny czy mu się to uda. Odtrącił od siebie tę myśl, kiedy chłopak obok niego też zaczął się śmiać. Dwóch idiotów włączyło tryb yolo, po czym budzą się w nieznanym miejscu, a zamiast panikować zwyczajnie się śmieją. Chyba nie będzie tak zabawnie, kiedy ktoś ze szkoły się dowie.
-Ja pamiętam jakąś ładną panią… Chyba była ładna, nie wiem. Kojarzę, że ciągle czegoś mi dolewała, dobre to piłem, a później… No cóż, troszeczkę urwał mi się film- powiedział drapiąc się w tył głowy, jakby chciał sobie przypomnieć coś jeszcze, niestety na nic. Przynajmniej obudził się tu, a nie w jakimś łóżku, w dodatku z kimś. Przecież była Marcyś, która zaczynała znaczyć dla niego coś więcej! I chyba nawet dawał jej jakieś znaki, więc byłby totalnym dupkiem, gdyby przespał się z jakąś panienką i to po pijaku. Za to Lexa doskonale rozumiał, niektóre dziewczęta powinny mieć ubrania i jakieś worki na głowy, albo żeby było ciemno, dwie opcje, które wchodziły w grę.
-To może powód, dla którego tu jesteśmy!- krzyknął, to by wiele wyjaśniało. Jednak jak mieli czegokolwiek szukać w tym stanie, nawet nie wiedzieli czego, chociaż teraz ważny był powrót do domu, a nie jakaś zabawa w szukanie fantów. Na pytanie o wodzie pokręcił głową, też chętnie by się czegoś napił, ale nic przy sobie nie miał. Jeszcze raz sprawdził kieszenie: Kilka galeonów, jego ukochane Volde-morty i nawet ostatni list od Collins, albo nawiedzonego karzełka, jak kto woli.
Był zdezorientowany, nie miał bladego pojęcia co mogą zrobić? Popatrzył na Ślizgona, który się podniósł, wziął głęboki wdech i się podciągnął chwytając go za koszulkę, nie sądził żeby mógł wstać o własnych nogach. Kiedy jednak się udało, wystawił ręce na bok, próbując złapać równowagę, chyba troszeczkę kręciło mu się w głowie.
-Będziemy mieć cholerne szczęście, jeśli nas nie wyrzucą. Jasne, wyczarujmy smoka… A nie, przecież nie mamy różdżek- powiedział nieco ironicznym tonem i znów buchnął śmiechem. Lex był całkiem w porządku, nawet wydawał się bardziej panować na sytuacją! Kiedy już Woods się opanował, co skończyło się kolejnym: Auu, boli. I pocieraniem głowy, spojrzał na chłopaka, szczerząc się do niego.
-Prowadź wodzu!- krzyknął patrząc w dal, nie miał pojęcia gdzie szukać ludzi, a w dodatku chyba nie był w stanie. Cóż przygoda życia!
Powrót do góry Go down


Lex Rayne
Lex Rayne

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 29
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10797-lex-rayne#296332
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10800-korespondencja-lexa#296353
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10798-lex-rayne#296336
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty09.05.15 23:45;

Jak beznadziejnie może się zakończyć zupełnie niepozorna impreza? Ślizgon oglądał mugolszczyznę piętrzącą się wokół niego, wszystkie te wózki, maszyny, kable, druty i przewody, cały ten syf jakim dali się otoczyć nie wiedzieć czemu ani w jakim celu. Nie, nie żałował, że olał zajęcia w szkole. To nie miało prawa się stać.
Ale skoro już się stało, należy jakoś wziąć się w garść i coś zrobić. Zauważył też, że w Nathanielu stresująca sytuacja wywoływała agresję, a to nie było dobre. Do diabła, dość mieli problemów już w chwili radosnej pobudki. Lex rozejrzał się, mrużąc oczy od słońca, ale nigdzie nie dostrzegał żadnych rzeczy, które mogłyby zostać przez nich upuszczone. Nie było nawet szczura, który często towarzyszył Rayne’owi w jego eskapadach. Zdrajca, wiedział kiedy sobie odpuścić.
Albo coś go zeżarło i trzeba sobie zdobyć nowego zwierzaka. W końcu to mugolski świat, tutaj wszystko było możliwe. Żegnajcie reguły, które obowiązywałyście do tej pory. Pochrzanione od góry do dołu, ale przynajmniej byłyście znane.
- Patrzcie no, smoki chce czarować. Ludzie od dezinformacji by byli tacy szczęśliwi sprzątając po nas. Za samo to by się postarali, byśmy wylecieli. Chociaż znajdźmy tego fanta, niech to wszystko nie będzie na darmo! – też się śmiał, szlag.
Wiedział jednak, że Nathaniel nie podłapie tego pomysłu. I bardzo dobrze, bo Lex miał ważniejsze zmartwienia na głowie niż głupie zabawy, które do tej pory już i tak zostały zapomniane przez większość uczestników imprezy. Zabawne by było, gdyby inni też skończyli pośród Mugolaków. Rayne bardzo im tego życzył.
Kiedy towarzysz niedoli kazał mu prowadzić, spojrzał na niego jak na debila. Przecież byli na nieznanym terenie, bez broni, narzędzi, niczego. Powinni przynajmniej poobserwować otoczenie przez jakiś czas. Z drugiej strony... co niby mieli obserwować? To było serce pierdolonego mugolskiego siedliska i równie dobrze mogli cały dzień spędzić na oglądaniu śmiertelnie niebezpiecznej pułapki, biorąc ją za nieszkodliwy element otoczenia. Jakie plany można tu było tworzyć?
Oderwał się plecami od jaskrawo pomalowanych desek niezidentyfikowanej budki. Nie wybuchła, więc zawsze to jakiś postęp.
- To idę – odburknął, już nie tak pewien siebie jednak jak chwilę temu.
Zrobił kilka kroków do przodu, mijając chyba jakąś karuzelę. Teoretycznie powinni dotrzeć do ogrodzenia i posuwać się wzdłuż niego, zmniejszając szansę zauważenia do minimum. Ale... nie chciało mu się. Tak zwyczajnie, kurewsko, to gdzieś. Niech się dzieje wola nieba, on idzie przed siebie. A właściwie człapie. W pewnej chwili cienka podeszwa trampka rozgniotła kawałek szkła. Lex przyjrzał się rozbitej obok butelce i z zadumą uznał, że w życiu nie widział takiego alkoholu. Zapewne mugolski.
Wkrótce też, niedaleko wyjścia, dostrzegł znajomy widok. Pięciu chłopaczków dogorywało pomiędzy płotem a jakąś machinerią, jarając skręty i mrucząc coś do siebie niemrawo. Poprawka, czterech. Była z nimi też laska, choć wygolona głowa początkowo Lexa zmyliła. Wszyscy ubrani byli w jakieś podarte, byle jakie ciuchy, nosili przy nich łańcuchy, na łapach zaś mało ambitne tatuaże. Wokół nich piętrzyły się zaś butelki, i nie wszystkie były puste.
I Lex poczuł, że jest gotów zabić, bule tylko nareszcie wlać coś w wysuszone gardło. Na razie jednak obserwowali się nawzajem, on i piątka lokalnej złotej młodzieży mugolskiej. Ich oczy zdradzały, że wcale nie są w lepszym stanie niż Rayne i Woods. Poza tym nie byli chyba jeszcze pewni, czy chcą przybyszów do siebie zaprosić, czy raczej spuścić im pożegnalny wpierdol.
- To gdzie ten smok...? - zapytał Nathaniela schrypniętym głosem, zatrzymując się.
Przemocą czy nie, on się czegoś napije i to napije się tutaj.

/bawimy się z kostkami, niech będzie ciekawiej ;3
Powrót do góry Go down


Nathaniel Woods
Nathaniel Woods

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 339
  Liczba postów : 405
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10490-nathaniel-woods
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10493-sowa-natha
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10494-nathaniel-woods#288855
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty10.05.15 16:04;

A Woods? Hmm, też nie żałował, że opuścił kolejne zajęcia. Prawda była taka, że często się na nich nie zjawiał. Jednak wtedy znajdował się w szkole, albo w jej okolicy, a nie w zupełnie nieznanym miejscu, w którym ledwo co pamięta, jak się znalazł. Taki mały szczegół.
Nath zawsze robił się agresywny na kacu, ewentualnie zdychał cały dzień w pokoju. Tak czy siak, bez kija lub różdżki nie podchodź. W dodatku jego charakter, oraz umiejętność szybkiego wszczynania konfliktu zdecydowanie mu nie pomagała. Trzymanie się z daleka od jakichkolwiek konfliktów było najlepszym rozwiązaniem, chyba że ktoś miał jedzenie, tym mógł go przekupić. Woods popatrzył na swojego kompana ze znudzeniem na twarzy, czy on serio miał nadzieję, że znajdą różdżki, albo coś co pomoże im wrócić do domu? Podszedł  bliżej i poklepał go po ramieniu, głośno wydychając powietrze. Nie mieli nic magicznego ze sobą, co zdecydowanie utrudniało powrót do szkoły.
-Smoki są super, a w tym świecie przydałoby się trochę rozrywki. A co do wylecenia ze szkoły, sądzę że możemy zacząć się pakować… Jeśli wrócimy. Naszym celem numer jeden, jest powrót… Ale jeśli gdzieś na niego trafimy, albo na jakieś wskazówki, to czemu nie?- zapytał powstrzymując się od śmiechu. Sam nie wiedział, dlaczego się zgodził, ale mogło być ciekawie. W końcu mogły na nich czekać jakieś nagrody.
Nath wyszczerzył się jak idiota, kiedy tylko zobaczył wzrok Lexa. Cóż, debilem był i to dużym. Ale miał genialny plan, w końcu byli na nieznanym terenie, nie mógł iść pierwszy! Jakby coś wyskoczyło, chcąc ich zeżreć, albo zrobić inne ciekawe rzeczy, jego kompan będzie pierwszy. Za ten czas Nattie zdarzy uciec, genialne! Ale tak naprawdę nie miał siły i chciało mu się wymiotować, więc nie sądził, żeby był dobrym wodzem, bo pewnie trafiliby donikąd. Co oczywiście skończyłoby się na wyczarowaniu tych smoków, bo jak inaczej powiadomić ministerstwo i szkołę, że troszeczkę się zapędzili i wylądowali poza murami Hogwartu?
Brunet toczył się za przyjacielem, dokładnie oglądając okolice. Czuł się taki mały, niczym jakaś mrówka! Wszystko było wielkie, wszelkie te maszyny i dziwne budki. W dodatku ani jednej żywej duszy, czuł się jak w jakimś horrorze. Jego mózg, któremu Woods co chwilę dostarczał nowe książki, mistrza grozy Stephena Kinga, dawał o sobie znać. Przypominając mu najciekawsze momenty z najlepszych powieści. Nawet była taka jedna! Joyland. Kiedy sobie to przypomniał, wszystkie włoski na jego ciele poniosły się do pionu. Chciał jak najszybciej stamtąd uciec. Nie odstępował Lexa na krok, a jego mina była jednoznaczna: Chce wrócić do domu, obiecuję że od dziś będę grzeczny. Jednak jego wewnętrzne modlitwy na nic się nie zdały. Praktycznie podskoczył, kiedy usłyszał dźwięk rozgniatanego szkła. Jesteś bardzo odważny Nattie, przyznaje.
Człapał za Ślizgonem, z pasją oglądając swoje buty. Nie było mowy, żeby podniósł wzrok wyżej, lub spojrzał na to wszystko co ich otaczało, po prostu nie. Starał się myśleć o czymś milszym, niż to, że się tu znaleźli. O muzyce, bo o czym innym. Tylko to go uspakajało. Może powinien napisać o tym piosenkę? Jednak zanim zdążył się zastanowić z pełnym impetem wszedł w plecy Lexa, który nagle postanowił się zatrzymać. Nath miał ochotę zakląć i powiedzieć, że zaraz go zamorduje. Jednak ten przed nim zapytał o smoka, co nie było dobrym znakiem. Zerknął w miejsce, w które patrzył Rayne. Kurwa. Wiedział, że Lex tak łatwo nie odpuści. Dlatego wziął głęboki wdech, powoli podchodząc do tamtej grupki.
-Dzień dobry! Czyż nie mamy pięknego dnia, może bylibyście tak mili i podzieli się z nami… tym czymś?- zapytał wskazując na butelki, coś płynnego to coś płynnego, tyle się liczyło. Popatrzył na nich z uśmiechem na twarzy, ale tamci nie wyglądali na zadowolonych, a raczej zabijali Woodsa wzrokiem, to chyba był zły znak, uśmiech powoli zaczął schodzić z jego twarzy. Nie miał ochoty pakować się w kolejne tarapaty, a w dodatku jakieś bójki. Zdecydowanie nie był w stanie.

/Możemy wziąć mistrza gry, albo kostki, jak wolisz ^^
Powrót do góry Go down


Aiden Greene
Aiden Greene

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10368-aiden-greene#286068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10373-aiden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10374-aiden-greene#286174
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty24.06.15 23:11;

Lunapark to najlepsze miejsce do zabawy, a szczególnie dla takiego starucha jak Greene. Miał 19 lat, a czasem zachowywał się jak dziecko. Jak tylko zobaczył budkę z lodami, albo ze słodyczami to nic go nie mogło zatrzymać. Nie raz robił z siostrą wyścigi po te łakocie, chociaż czasem dawał jej wygrywać, bo mała Sheila była wtedy taka szczęśliwa, a mówiąc mała ma na myśli jakieś 16 lat.
Kolejną genialną zabawą jakiej nie mógł odpuścić, a tym bardziej, że zostało mu rzucone wyzwanie, była wojna na balony z wodą. Grupka dzieci w wieku około dwunastu lat dobrze się bawiła, aż któreś z nich trafiło Aidena balonem prosto w głowę. Nie mógł się oprzeć. Złapał worek z wodnymi bombami i zaczął wygłupiać się z nimi. Niestety długo to nie trwało, bo skończyła się cała amunicja. Zadowolony Gryfon szedł sobie ścieżką prosto do budki z lodami, ale było mu strasznie niewygodnie przez mokre ubrania. Zatrzymał się na chwilę, zdjął koszulkę i wycisnął z niej kilka litrów wody. Spodobało mu się paradowanie bez koszulki, tym bardziej, że pogoda była ładna. Nie było zbyt tłoczno, więc postanowił pospacerować tak chwilę, machając koszulą przed nosem. Liczył na to, że zdąży się ubrać jeśli zauważy jak się ktoś zbliża. Oby się tylko nie przeliczył, jak to już nie raz bywało.
Powrót do góry Go down


Sunny O. Saltzman
Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 970
  Liczba postów : 988
https://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
https://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
https://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty24.06.15 23:36;

Pewnego ślicznego, słonecznego dnia Sunny postanowiła wybrać się do Lunaparku w Londynie. Tak dawno tam nie była, a potrzebowała rozrywki. Kolejki górskie, budki z lodami i inne mugolskie rzeczy były idealne na to by brunetka się odstresowała. Po przygotowaniu się na podróż do Londynu Sunny zabrała jeszcze mugolskie urządzenie zwane MP3, do tego znalazła słuchawki i ubrana w krótkie jeansowe spodenki oraz obcisły podkoszulek na ramiączkach oraz trampki do tego udała się do Londynu. Gdy zalazła się w Lunaparku aż zaparło jej dech w piersiach. Dużo się tu zmieniło od jej ostatniej wizyty, pojawiło się dużo nowych atrakcji, które SOS od razu musiała przetestować.
-Ok, co by tu najpierw.. Już wiem! Lody, lody, lody i jeszcze raz lody!! Musze koniecznie spróbować minimum 4 gałek! -wykrzyczała sama do siebie uśmiechając się jak mała dziewczynka. Puchonka po odejściu do budki z lodami była tak szczęśliwa, że sama nie mogła w to uwierzyć. Ostrożnie szła przed siebie siejąc dookoła uwielbienie swoich lodów. W uszach miała słuchawki od MP3 a w dłoniach 4 gałki lodów, które umieszczone były w ogromny wafelku. Nagle poczuła jak uderza w coś dziwnego. Lody rozmazały się po tym czymś. Brunetka upadła z hukiem na ziemię, podczas upadku piszcząc cichutko. Podniosła głowę i ujrzała wysokiego mężczyznę stojącego przed nią. A to co było w tym wszystkim najgorsze to to, ze jej ukochane lody były rozsmarowane po jego klatce piersiowej. Na sam widok tych lodów napłynęły jej łzy do oczu, ale szybko je otarła, bo zdała sobie sprawę z tego, ze chłopak był bardzo przystojny.
Powrót do góry Go down


Aiden Greene
Aiden Greene

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10368-aiden-greene#286068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10373-aiden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10374-aiden-greene#286174
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty25.06.15 0:16;

Jak zwykle z głową w chmurach. Znów się zamyślił, czy tam rozmarzył i nie obchodził go kompletnie nikt, ani nic co się działo wokół. Nawet zapomniał o tym, że paraduje sobie bez koszulki. Było całkiem fajnie i nic nie zapowiadało, by ta sytuacja się zmieniła. Wszechświat miał jednak całkiem inne plany co do tego. Wszystkie siły nadprzyrodzone chciały mu koniecznie zrobić jakiś żart. Niespodzianka frajerze! Nagle na klatce piersiowej poczuł okropny, przeszywający go chłód, albo wręcz przeciwnie, jakby go ktoś przypalał. Cztery gałki lodów wylądowały prosto na jego klacie, a naprzeciw niego z piskiem na ziemię upadło jakieś stworzenie. Okazało się, że wpadł na jakieś biedne dziewczę i przy okazji jeszcze rozwalił jej te lody.
-Prze... przepraszam. -ledwo wyjąkał. Stał chwilę zamurowany, jakby nie wiedział co ma zrobić. Przecież oczywiste było, że powinien jej pomóc. Wtedy wyciągnął rękę do brunetki i pomógł jej wstać.
-Wszystko w porządku? -spytał i posłał dziewczynie uśmiech.
Powrót do góry Go down


Sunny O. Saltzman
Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 970
  Liczba postów : 988
https://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
https://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
https://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty25.06.15 0:41;

Gdy chłopak wyciągnął do niej dłoń szybko ją złapała i podniosła się z ziemi. Otrzepała spodnie z kurzu i przyjrzała się chłopakowi z wielką uwagą.
-Dziękuję. -odpowiedziała cichutko i westchnęła bezgłośnie. Szybko odgarnęła kasztanowe kosmyki włosów z twarzy i wetknęła je za uszy. Spojrzała na swoją rękę, która trochę ją bolała. Miała niewielkie otarcie z którego sączyła się krew, westchnęła ponownie i spojrzała na chłopaka.
-Tak, wszystko w porządku. -dodała po krótkiej chwili. Nagle zauważyła w jego kieszeni czekoladową żabę. Uniosła brew ku górze. "Czyżby to czarodziej? Hmm pewnie tak." Przyjrzała mu się jeszcze uważniej i dojrzała różdżkę. Odetchnęła z ulgą i rozejrzała się dookoła. Na szczęście nikogo nie było więc wyjęła swoją różdżkę.
-Vulnus alere. -powiedziała cichutko kierując koniec różdżki w stronę rany. Gdy ranka się zagoiła schowała różdżkę i wytarła krew chusteczką. Zerknęła kątem oka na chłopaka i uśmiechnęła się delikatnie. Nagle ujrzała lody, które teraz znajdowały się na chłopaku.
-Ohh..przepraszam. Zapomniałam o tych lodach. -powiedziała stukając się lekko w głowę.
Powrót do góry Go down


Aiden Greene
Aiden Greene

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10368-aiden-greene#286068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10373-aiden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10374-aiden-greene#286174
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty25.06.15 20:25;

Gdy wstała zobaczył, że z jej ręki sączy się krew. Nie zdążył zareagować, a dziewczyna wyciągnęła różdżkę i rzuciła zaklęcie, po którym rana zniknęła. Szczęka mu opadła. Tak po prostu rzuciła sobie przed nim zaklęcie. Skąd wiedziała, że jest czarodziejem? Przecież mógł być zwykłym mugolem, wtedy miałaby przechlapane. Oh wait... nie każdy chodzi z kawałkiem patyka przy pasku. No ale to i tak niewiele. I właśnie w tej chwili poczuł jak z jego kieszeni próbuje wydostać się czekoladowa żaba, złapał ją szybko i schował.
-Jejku, jestem aż tak łatwy do przejrzenia. Pewnie z kilometra widziałaś, że idzie czarodziej. -westchnął i przewrócił oczami. Spojrzał na swoją klatę i jeszcze o dziwo trzymające się na niej lody. Potem podniósł wzrok na dziewczynę.
-A fakt, to chyba Twoje. -uśmiechnął się.
-Przepraszam jeszcze raz, zagapiłem się i kompletnie Cię nie zauważyłem. -westchnął ZNÓW -Zaraz się ogarnę, tylko nie mam żadnej chusteczki. -Wyjątkowy z niego niezdara i jeszcze idiota. Nic nie robi, tylko stoi tak z lodami na klacie i prawie już suchą koszulką w ręce. Prawie nie zwrócił uwagi na to co robi w tej chwili dziewczyna i czy w ogóle co słucha
Powrót do góry Go down


Sunny O. Saltzman
Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 970
  Liczba postów : 988
https://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
https://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
https://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty25.06.15 22:56;

Widząc minę chłopaka i słysząc jego słowa na temat przewidywalności zaśmiała się tylko cichutko.
-Nie coś ty. Po prostu zanim wyjęłam różdżkę uważnie Ci się przyjrzałam. Zauważyłam czekoladową żabę i różdżkę. -odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Odgarnęła kosmyk włosów z policzka, po czym wetknęła go za ucho. Zerknęła na chłopaka i puściła mu perskie oczko.  
-Umm, nic się przecież nie stało. -powiedziała cichutko i ponownie na jej twarzy pojawił się uśmiech. Dziewczyną wciąż wpatrywała się w lody rozmazane po jego klatce piersiowej. Nie potrafiła oderwać od nich wzroku, a może od klatki piersiowej. "Sunny, otrząśnij się." -odezwał się jakiś głos w jej głowie i powtarzał wciąż te słowa. Chusteczki? A po co im chusteczki. Brunetka przysunęła się bliżej chłopaka i oblizała koniuszkiem języka swoje malinowe usteczka. Boże, miała taką ochotę zlizać to. Może powinna? A co jeśli jej towarzysz się przestraszy? Co wtedy?
Czekoladowe oczka dziewczyny powędrowały na twarz chłopaka. Patrząc na niego uśmiechnęła się zadziornie.
-Mam nadzieję, ze się za to nie obrazisz i że mi wybaczysz. -powiedziała cichutko po czym jeszcze bardziej się do niego przysunęła. Koniuszkiem języka zaczęła zlizywać swoje lody z jego klatki piersiowej. Po kilku sekundach spojrzała na niego swoim niewinnym i bardzo uroczym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down


Aiden Greene
Aiden Greene

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10368-aiden-greene#286068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10373-aiden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10374-aiden-greene#286174
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty26.06.15 0:07;

Gdy opowiedziała mu jak rozpoznała, że jest czarodziejem, poczuł ulgę. Nie byłoby fajnie, gdyby wszyscy mogli go tak łatwo zdemaskować. Nikt by się raczej nie ucieszył z tego powodu, a konsekwencje byłyby pewnie nieprzyjemne. No ale tak sobie tu stoi i myśli, a przed nim niczego sobie brunetka. Na klacie nadal lody. Powinien coś z tym w końcu zrobić, bo jak tak dalej pójdzie, to spłynął po całym jego ciele i będzie cały uklejony przez te słodycze. Już chciał działać, ale dziewczyna zaczęła się do niego przysuwać oblizując usta. Pewnie miała chrapkę na jego klatę, że tak zażartuję. Prawdopodobnie bardzo chciała zjeść te lody, a jak widać, ewidentnie się marnowały. Cztery gałki. To przecież skarb, a topił się właśnie na jego torsie. Nieznajoma tylko szepnęła coś pod nosem i zaczęła zlizywać lody. Ktoś tu właśnie wygrał życie. Piękna brunetka zlizuje słodycze z jego klaty. Gdy już skończyła, nie zostawiając nic, popatrzyła się tylko na chłopaka niewinnym spojrzeniem. Ten idiota nadal stał w bezruchu, bo takiego obrotu akcji się nie spodziewał.
-No cóż... mam nadzieję, że smakowały! -zaśmiał się do nieznajomej. Właściwie to wypadałoby się przedstawić, po takiej akcji na pewno.
-Jestem Aiden i nawet nie wiesz jak miło mi Cię poznać. -wyszczerzył się i wyciągnął rękę do dziewczyny. Wypadałoby się ubrać, ale to może za chwilę.
Powrót do góry Go down


Sunny O. Saltzman
Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 970
  Liczba postów : 988
https://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
https://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
https://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty26.06.15 18:59;

Gdy zlizała już calutkie lody z jego klatki piersiowej odsunęła się patrząc na niego niewinnie.
-Przepraszam. -powiedziała cichutko acz bardzo melodyjnie. Oblizała usteczka koniuszkiem języka i westchnęła cichutko. Chłopak widocznie był zszokowany jej zachowaniem, nie przeszkadzało jej to jednak. Mógł sobie o niej myśleć co chciał, ona po prostu bardzo chciała zjeść te lody. Gdy w końcu nieznajomy się odezwał zaśmiała się jedynie cichutko.
-Były pyszne. -odpowiedziała i zagryzła delikatnie ząbkami dolną wargę. No dobrze teraz gdy tak na nią patrzył czuła jak jej policzku przybierają kolorek czerwonej róży. Odetchnęła cichutko i spojrzała czekoladowymi tęczówkami w jego oczka.
-Mi również bardzo miło Cię poznać. Nazywam się Sunny. -odpowiedziała gdy się przedstawił po czym odgarnęła kosmyk kasztanowych włosów z policzka i wetknęła go za ucho. Teraz miała ochotę na dużo zabawy! Hmm, może zaprosiła by go na karuzelę? W ramach przeprosin za lizanie go? Hmm, zgodził by się? Jak myślisz SOS.. myśl!
-Bo wiesz, ja nie jestem jakaś chora .. czy coś .. ja po prostu .. ja bardzo chciałam zjeść te lody. - powiedziała cichutko zerkając na niego. Tak plątała sie w wypowiedzi, ale co z tego. Miła do tego pełne prawo jak każdy człowiek na tym świecie. "Sunny kretynka z Ciebie! Mogłaś zostawić mu te lody a iść kupić sobie nowe. Po co to zlizywałaś?!" -krzyczał jakiś głos w jej głowie. Może na prawdę mogła tego nie robić? Może to za wiele? Nie, nie.. jest ok. Nie wcale nie jest ok! :"Boże, co ja najlepszego zrobiłam?!" płakała w duszy, przerażona całą zaistniałą sytuacją.
Powrót do góry Go down


Aiden Greene
Aiden Greene

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10368-aiden-greene#286068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10373-aiden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10374-aiden-greene#286174
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty27.06.15 20:16;

Patrzył na dziewczynę raczej nie przejmując się tym co się stało. Ona jednak, była chyba tą całą sytuacją poddenerwowana. Pewnie nie codziennie zlizywała z kogoś lody. Tak swoją drogą ciekawe czy faktycznie były dobre. Teraz to i on miał ochotę na jakieś lody. Zamierzał tam właśnie pójść, ale może teraz nie będzie musiał sam.
Gdy brunetka się przedstawiła, odpowiedział jej uśmiechem. Całkiem ładne miała imię, "Słoneczko", ale to chyba za wcześnie na wymyślanie sobie ksywek. Znają się dopiero kilka minut, chociaż zbliżyli się do siebie bardzo w tym czasie. Można by powiedzieć, że gryfon nigdy nie był z żadną dziewczyną tak blisko.
Nadszedł moment tłumaczenia się dziewczyny. W sumie to nie ma się czemu dziwić, raczej to nie było normalne, a ona nie wiedziała, że Aiden się tym aż tak nie przejął. A przynajmniej nie był zły!
-To skoro tak chciałaś te lody, to może dasz się zaprosić na kolejne? Tylko tym razem może z rożka, a nie ze mnie! -zaśmiał się i puścił do Sunny oczko.
-Ale najpierw... -spojrzał zadziornie i wyciągnął zza pleców jeden balon z wodą. Położył go na głowie dziewczyny i przebił, a biedną brunetkę zalała woda.
Powrót do góry Go down


Sunny O. Saltzman
Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 970
  Liczba postów : 988
https://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
https://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
https://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty27.06.15 20:56;

Widocznie chłopak aż tak nie przejął się ową sytuacją. Wciąż się uśmiechał, nie był zły ani nic. Sunny odetchnęła z ulgą widząc, ze nic takiego się nie stało. Chociaż w sumie to się stało. Zbliżyli się do siebie i brunetka była tym trochę zaskoczona. Słysząc słowa Aidena uśmiechnęła się uroczo i pokiwała główką na TAK!
-Jasne, bardzo chętnie. Tylko teraz chce inne smaki, muszę spróbować dziś wszystkich lodów z tej budki! -wykrzyknęła uradowana. Była tak ucieszona kolejnymi lodami, że nie zauważyła kiedy chłopak wyjął balon z wodą i przebił go na głowie Puchonki. Zimna woda spłynęła po jej ciele aż zadrżała. Było to dość dziwne, ale przyjemne uczucie. Otworzyła szeroko oczy i poczuła jak jej obcisły podkoszulek przylgnął jeszcze bardziej do jej ciała jak druga skóra. Spojrzała w dół i ujrzała jak jej biała podkoszulka zrobiła się przeźroczysta. Więc teraz miała na sobie tylko staniczek? Serio? Jeśli chciał by zdjęła bluzkę mógł poprosić, a nie oblewać ją wodą.
-Jeśli chciałeś bym się rozebrała wystarczyło poprosić. -powiedziała rozbawiona. Gdyby nie byli wśród mugoli pewnie już by machała różdżką i wykrzykiwała jakieś zaklęcia by go zmoczyć, niestety musiała na to poczekać. Na pewno ludzie niedługo sobie pójdą, za kilka godzin nikogo tu nie będzie więc będzie miała okazję się zabawić.
Powrót do góry Go down


Aiden Greene
Aiden Greene

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10368-aiden-greene#286068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10373-aiden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10374-aiden-greene#286174
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty27.06.15 22:35;

Ucieszył się gdy Sunny z uśmiechem odpowiedziała na kolejną porcję lodów. Wyjątkowo ciekawie zaczęta znajomość. Oby rozwijała się dalej w takim kierunku. Znajomość pełna niespodzianek i zwrotów akcji, to jest to! Nigdy się człowiek nie nudzi i nie wie czego się może spodziewać od drugiej osoby.
-W takim razie zaraz tam idziemy i ja stawiam! -powiedział stanowczo do dziewczyny. Chciał zrekompensować jej tamtą zniszczoną porcję. Ale w sumie nie wiadomo czyja to była wina, kto na kogo wpadł? Jednak Aiden chciał pokazać jak bardzo gryfoński i męski jest, fundując jej te lody. W międzyczasie woda z balonu ciekła po dziewczynie, mocząc dosłownie wszystko. Kto by się spodziewał, że te ubrania, aż tak chłonął wodę. No na pewno nie chłopak, bo w sumie chłopcy się nie znają na takich rzeczach. Nagle obcisła podkoszulka stała się praktycznie przezroczysta. Było widać dokładnie wszystko co miała pod spodem. No cóż... niezręcznie. BYWA! Ważne, że było zabawnie! Kiedy odezwała się mówiąc o rozbieraniu, troszkę go to zdziwiło, a myślał, że już go nic nie zdziwi.
-No pewnie, że mogłem, ale tak jest bardziej romantycznie! No i muszę to powiedzieć... -zatrzymał się na chwilę i wziął oddech -O wiele seksowniej! -zaśmiał się i znów puścił oczko do dziewczyny.
Powrót do góry Go down


Sunny O. Saltzman
Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 970
  Liczba postów : 988
https://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
https://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
https://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty27.06.15 22:47;

Hmm, po słowach chłopaka na temat zapłaty za lody zmarszczyła delikatnie nosek. Teraz już mogła się domyślić z jakiego domu był chłopak. Typowy Gryfon, szarmancki i te sprawy.
-No dobrze, dobrze. Jeżeli chcesz to czemu nie. -powiedziała i posłała mu delikatny uśmiech. Jak to na "Słoneczko" przystało zawsze promieniała.
Stojąc tak w miejscu i wpatrując się w chłopaka, chłodne kropelki wody spływały po jej ciele drażniąc jej delikatną skórę. Zadrżała delikatnie, ponieważ było to dość dziwne uczucie. Zmierzyła chłopaka czekoladowymi tęczówkami od góry do dołu i westchnęła cichutko. Słysząc jego słowa uniosła delikatnie brew ku górze i wpadła na genialny pomysł.
-Seksowniej, powiadasz? -wyszeptała cichutko po czym przygryzła delikatnie dolną wargę ząbkami i posłała chłopakowi czarujący uśmiech. Jej oczka patrzyły zadziornie w jego oczka.
-Może i masz rację. -szepnęła. Przysunęła się do niego nie przestając patrzeć, stała już tak blisko niego, że ocierała się swoim ciałem o jego ciało. Mówimy tu też o piersiach, które przez wodę było można wyraźniej zobaczyć. Oblizała swoje malinowe usteczka koniuszkiem języka i ponownie przygryzła dolną wargę ząbkami. Ciekawe co powie Gryfon na taki obrót akcji. Mógł jednak obwiniać tylko siebie za to co zaczęła robić Sunny. Przecież każdy wiedział, ze była kokietką.
Powrót do góry Go down


Aiden Greene
Aiden Greene

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 125
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10368-aiden-greene#286068
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10373-aiden
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10374-aiden-greene#286174
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty28.06.15 1:35;

Patrzył w jej brązowe oczy, ciesząc się, że przyjęła zaproszenia na kolejne lody. Dziewczyna cały czas się do niego zbliżała, ewidentnie chciała z nim flirtować. No cóż, wyzwanie przyjęte. Sama się o to prosiła, jeśli chodziło o te sprawy, to mimo małego doświadczenia, Gryfon nieźle sobie radził i potrafił omamić prawie każdą dziewczynę. Rzadko z tego jednak korzystał, a nawet prawie wcale, bo nie byłoby to fair wobec nich, żeby tylko zrobić nadzieję i uciec. Tym razem było inaczej, ona sama zaczęła! Chłopak nadal stał bez koszulki, brunetka cała mokra. Praktycznie jej podkoszulek zanikł od tej wody. Scena trochę jak z jakiegoś filmu. Gdy zadała mu pytanie, przysunęła się tak blisko, że dotykali się ciałami. Dziewczyna jak widać nie miała zamiaru się hamować! Ciągle patrzyli sobie w oczy, a na dodatek, żeby zwiększyć swoją atrakcyjność o milion, Sunny przygryzła dolną wargę. Teraz kolej na niego. Nie miał zamiaru odstawać, więc objął ją w pasie i przysunął mocniej do siebie. Zbliżył swoje usta, do jej ust, były tak blisko, że prawie się dotykały. Nagle przesunął głowę na bok, tak by móc jej szepnąć do ucha.
-Zawsze mam rację.
Powrót do góry Go down


Sunny O. Saltzman
Sunny O. Saltzman

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 970
  Liczba postów : 988
https://www.czarodzieje.org/t8601-sunny-oriana-saltzman#242812
https://www.czarodzieje.org/t8622-marudz-az-ci-sie-znudzi#243339
https://www.czarodzieje.org/t8624-sunny-oriana-saltzman#243354
London Lunapark - Page 2 QzgSDG8




Gracz




London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty28.06.15 1:55;

Stała tak wpatrując się w jego tęczówki. Nagle poczuła jak Aiden obejmuje ją mocno w pasie i jednym szybkim i zgrabnym ruchem przyciąga ją jak najbliżej siebie. Teraz ich ciała stykały się ze sobą, dzielił ich tylko cieniutki materiał koszulki i staniczka Sunny.
Oddech Puchonki nieco przyśpieszył gdy chłopak wyszeptał jej coś na ucho. Ciepły oddech Gryfona owiał jej szyję, przez co brunetka zadrżała delikatnie. Czy to aby na pewno było idealne miejsce na takie scenki? Chociaż nie jedną taką sytuację widziała w gorszych miejscach. Nie ważne jednak, o czym ona teraz myślała? W takiej chwili?
Powoli objęła jego szyję rękoma i splotła paluszki swoich dłoni na jego karku. Przesunęła się tak by móc spojrzeć w jego oczy.
-Ohh.. -westchnęła cichutko i przygryzła dolną wargę ząbkami. Tak na prawdę nie wiedziała co ma teraz zrobić. W końcu byli w miejscu publicznym! Ludzie przechodzący obok patrzyli się na nich jakoś dziwnie.
-Nie, ja nie mogę. To jest zły pomysł. -powiedziała odsuwając się od niego pospiesznie. Wcale nie chciała się od niego odsunąć. Po prostu Ci ludzie ją drażnili. Spuściła głowę w dół, a na jej twarzy widać było rozczarowanie i smutek.
-Chodźmy na te lody, bo zmienię zdanie. -dodała cicho i westchnęła bezgłośnie. Długie kosmyki ciemnych włosów zasłoniły jej twarz. Dla Sunny to lepiej bo Aiden nie mógł spojrzeć na jej warz na której malowało się rozczarowanie.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

London Lunapark - Page 2 QzgSDG8








London Lunapark - Page 2 Empty


PisanieLondon Lunapark - Page 2 Empty Re: London Lunapark  London Lunapark - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

London Lunapark

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Strona 2 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: London Lunapark - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
-