Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Na początku byliśmy nieznajomymi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Christopher Walsh
Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, blizny na piersi po jadzie akromantuli, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 4675
  Liczba postów : 2234
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Na początku byliśmy nieznajomymi QzgSDG8




Moderator




Na początku byliśmy nieznajomymi Empty


PisanieNa początku byliśmy nieznajomymi Empty Na początku byliśmy nieznajomymi  Na początku byliśmy nieznajomymi EmptyWto 02 Kwi 2024, 8:52 pm;


Retrospekcje

Osoby: Christopher O'Connor (Walsh) i @Persephone Aniston
Miejsce rozgrywki: Hogwart, błonia
Rok rozgrywki: Wiosna 2020 roku
Okoliczności: Pierwsze prawdziwe spotkanie Christophera i Persephone, które, być może, okazało się początkiem przyjaźni.


Wiosna była w pełnym rozkwicie. Sprawiała wrażenie naprawdę przyjemnej i zatrzymywała go na długo poza murami zamku i domu, zmuszając go do tego, by zajmował się każdym kawałkiem błoni, na jaki udało mu się dotrzeć. Nie czuł się z tego powodu źle, wręcz przeciwnie, unikał w ten sposób większości niepewnych i niewłaściwych rozmów, z którymi wcale sobie nie radził, nie do końca wiedząc, jak powinien się zachowywać pośród kadry nauczycielskiej. Nie odnosił wrażenia, żeby wszyscy go nie szanowali, ale mimo wszystko nie czuł się pośród nich nazbyt pewnie, nawet jeśli niektórzy faktycznie wyciągali ku niemu pomocną dłoń. Znał ich, kojarzył lepiej lub gorzej, zasiadając wraz z nim przy stole w Wielkiej Sali, ale mimo wszystko był kimś, kto przebywał nieustannie gdzieś z boku, zajmując się okolicą, a nie edukacją młodzieży. Chociaż, oczywiście, skoro otrzymał zgodę na opiekowanie się Stowarzyszeniem Miłośników Przyrody, wszystko wyglądało inaczej, a on stopniowo znajdował tutaj swoje miejsce. Miejsce, którego naprawdę od dawna szukał, starając się trafić tam, gdzie czułby się w pełni komfortowo. Oczywiście, nie wszystko było takie cudowne i magiczne, jak można było sobie to wyobrażać, ale i tak nie czuł się z tym szczególnie źle, wierząc w to, że faktycznie pewnego dnia poczuje się w Hogwarcie znowu tak jak w domu. Domu, do którego chciał wracać.
Pokręcił ledwie dostrzegalnie głową na te myśli, nie wiedząc do końca, czemu się na tym skupiał, a później przeszedł nieco dalej, by znaleźć się przy różanych krzewach, którymi zdecydowanie musiał się teraz zająć. Nie mógł zostawić ich na pastwę losu, kiedy wiosna znajdowała się w pełnym rozkwicie, a w miejscu, w którym właśnie się znajdował, wiecznie kręciło się wiele osób, uczących się, próbujących odpocząć albo szukających chwili tylko dla siebie, co nieco go bawiło, a nieco, cóż, peszyło. Westchnął, bo zdecydowanie nie powinien przejmować się czymś podobnym i przykucnął, żeby upewnić się, jak dokładnie trzymały się krzewy, tylko po to, by wyprostować się, kiedy dotarł do niego jakiś hałas, wskazujący na to, że nie był tutaj sam. Podniósł się pospiesznie i poprawił okulary, po czym skinął głową kobiecie, którą właśnie dostrzegł.
- Profesor Aniston – przywitał się z nią spokojnie. – Mam nadzieję, że nie przeszkadzam – dodał cicho, jak zawsze nieco niepewnie, trzymając się w pewnej odległości, bo jego nieśmiałość brała górę w takich sytuacjach, tym bardziej że nie znał zbyt dobrze starszej kobiety, tyle, co widywali się w czasie posiłków.

______________________

After all these years
you still don't know
The things
that make you
beautiful
Powrót do góry Go down


Persephone Aniston
Persephone Aniston

Nauczyciel
Wiek : 55
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 165 cm
Galeony : 315
  Liczba postów : 55
https://www.czarodzieje.org/t22879-persephone-andromeda-aniston
https://www.czarodzieje.org/t22890-poczta-profesor-aniston
https://www.czarodzieje.org/t22880-persephone-andromeda-aniston
Na początku byliśmy nieznajomymi QzgSDG8




Gracz




Na początku byliśmy nieznajomymi Empty


PisanieNa początku byliśmy nieznajomymi Empty Re: Na początku byliśmy nieznajomymi  Na początku byliśmy nieznajomymi EmptySob 06 Kwi 2024, 2:13 pm;

Wychowała się w mieście, a jednak coś lgnęło ją na łono natury.
Miała wolne popołudnie, bo oprócz pracy nic w jej życiu nie zostało. Dzieci nie pisywały do niej często, zajęte swoim własnym, dorosłym życiem. Numeroskop do Proroka był już dawno wysłany, a lekcje przygotowane zawczasu. A oprócz tego, palenia papierosów, czytania książek i słuchania muzyki nie miała zbyt wiele zajęć. Albo, żeby wyrazić się precyzyjniej – zbyt wielu znajomych.
Samotność jej jednak nie przeszkadzała. Pomimo tego, że nauczała już w Hogwarcie dwa lata (choć faktycznie druga rocznica będzie we wrześniu) celowo trzymała wobec tak wielu bezpieczny dystans. Tak było jej wygodniej – Persephone swoje przeżyła i to doświadczenie niosło ze sobą wiedzę, że im bliżej dopuszczasz do siebie ludzi, tym mocniej mogą cię oni skrzywdzić. Dlatego przeprowadzane przez nią rozmowy były bezpieczne i powierzchowne. Od tych istotnych miała przecież Hildę, swoją zaufaną przyjaciółkę, z którą często widywała się w Hogsmeade.
Czarownica jednak miała dzisiaj inne zobowiązania, a nawet jeśli – nie mogła być wpuszczona na teren szkoły. A błonia były przepiękne, szczególnie o tej porze roku, dlatego właśnie wybrała się na sentymentalną wędrówkę. Wspomniała czasy młodości, myślała o tym co teraz i jak to miała w zwyczaju – przewidywała, co nastąpi. Owszem, numerologia była jej konikiem, ale i w tym, by snuć marzenia i bezpodstawne domysły było coś urokliwego.
Obserwowała ze spokojem pąki na drzewach i niemalże czyste niebo, niezmącone więcej szarością chmur. I nastąpiła przez to na gałąź. Nie od razu zauważyła mężczyznę, spojrzała na niego dopiero wtedy, gdy zabrał głos.
Lubiła jego spokój, choć nie można powiedzieć, że darzyła go sympatią. To też nie tak, że miała wobec niego jakieś wątpliwości – zwyczajnie go nie znała, toteż traktowała jego osobę neutralnie. Z usposobienia była jednak życzliwa, toteż posłała mu uprzejmy uśmiech i delikatnie skinęła głową z szacunkiem.
- Dzień dobry, panie O’Connor. – Przystanęła, wygładzając mimowolnie niebieską koszulę. - Ależ skąd, co to za pomysł.
Odparła, zgodnie z prawdą. Patrzyła na niego z uwagą, toteż nie umknęło jej to, że nieco się onieśmielił. Nie zdziwiło jej to – pomimo wielu miesięcy spędzonych w murach zamku, ludzie często peszyli się na jej widok. No i milkli, jeśli akurat opowiadali jakiś żart, doskonale wiedząc, że trzeba będzie go jej tłumaczyć.
- Jaka piękna pogoda, nie sądzi pan? – zagaiła uprzejmie, wybierając jakże oklepany temat. Small talk był jednak niemal jedynym rodzajem dyskusji, jaki tu uprawiała, bo tak było najbezpieczniej. Zerknęła mimochodem na rosnące krzaczki, które oporządzał. - Och, z tego co widzę, to ja chyba panu przeszkadzam. Ma pan teraz pewnie szczególnie dużo pracy? – zagaiła, autentycznie tego ciekawa. Jej wiedza z zielarstwa była podstawowa, a jako że całe życie przeżyła w mieszkaniu, nie za bardzo orientowała się również, jakie są przydomowe obowiązki. Lub w tym przypadku, przyzamkowe.
- Fascynująca sprawa, ta natura. Wie pan, dopiero z czasem nauczyłam się doceniać jej walory. Dopiero kiedy zamieszkałam w zamku zrozumiałam, ile piękna się w niej kryje.

______________________

Na początku byliśmy nieznajomymi 1e5ba2f1f9abc4ace586a68a909f5468426b256cNa początku byliśmy nieznajomymi 91014006c7ea9dd4b116e9a3a5cd04ab7c663e3b

A jeśli już
to wezmę tam ze sobą bukiet róż
przy bramie będę czekał, patrząc w dół
ty w wolnej chwili czasem na mnie spójrz

Powrót do góry Go down
 

Na początku byliśmy nieznajomymi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Na początku byliśmy nieznajomymi QCuY7ok :: 
retrospekcje
-