Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 We used to be a family

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem
Dodatkowo : Prefektka, Hipnoza
Galeony : 1287
  Liczba postów : 1506
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
We used to be a family QzgSDG8




Gracz




We used to be a family Empty


PisanieWe used to be a family Empty We used to be a family  We used to be a family EmptyCzw Lip 07 2022, 21:21;


Retrospekcje

Osoby: Irvette de Guise oraz @Stéphane de Guise
Miejsce rozgrywki: Chateau de Guise, Lyon
Rok rozgrywki: 2017
Okoliczności: Ojczulek dowiedział się o związku syna z mugolską kobietą i lekko mówiąc raczej nie jest zadowolony, w wyniku czego Stephane traci wszystko, co do tej pory było mu dane.



Siedziała właśnie w kuchni, chcąc przygotować za pomocą skrzatki cytrynowe żonkile, gdy usłyszała huk i krzyk dobiegający znad głowy. Posiadłość de Guise zawsze była raczej dobrze wyciszona, więc oznaczało to tylko jedno - kolejny atak wściekłości ojca. Irvette rzuciła przelotne spojrzenie na skrzatkę, po czym zerwała z siebie fartuch i ruszyła po schodach, by przekonać się, kto tym razem zalazł głowie rodziny za skórę.
-Irv, lepiej nie.... - Starsza siostra, którą minęła w korytarzu próbowała powstrzymać dziewczynę, ale rudowłosa nie miała zamiaru stać bezczynnie. Jeśli któryś z bliźniaków znów miał ucierpieć, wolała być przy tym, by w razie czego cokolwiek zrobić.
Z impetem otworzyła drzwi prowadzące do głównego holu, dzierżąc już w ręku swoją różdżkę, a to, co tam zobaczyła, zdecydowanie nie było tym, czego się spodziewała.
-Lapin néon?!!! MÓJ WŁASNY SYN WIDZIANY W TYM PLUGAWYM PRZYBYDKU Z JAKĄŚ NIEWARTĄ UWAGI MUGOLSKĄ SZMATĄ?! COŚ TY SOBIE WYOBRAŻAŁ?! JAK DŁUGO TO TRWA?! NIE WYSTARCZY CI, ŻE PLUGAWISZ NASZE NAZWISKO TYMI SWOIMI BABSKIMI CIASTECZKAMI?! MUSISZ JESZCZE DO TEGO BRUDZIĆ NASZĄ KREW?! TY SZMACIARZU!!!!! - Kilka wiązek zaklęć pomknęło w stronę mężczyzny, którego Irv miała za brata. Miała, bo kimże on teraz był? Czy naprawdę dopuścił się czegoś takiego? Przecież znał zasady! Tyle było dobrych, czystokrwistych kobiet na świecie, a on musiał prowadzać się z jakąś szlamą?!
-Stephane.... - Zaczęła cicho, nie wiedząc, czy brat ją słyszy, ale natychmiast urwała, gdy tuż obok jej głowy rozbił się wiekowy wazon z chińskiej porcelany. Gdzieś między obitymi pluszem kanapami kuliła się Genevieve, która wyraźnie szlochała, ale też nie potrafiła przeciwstawić się swojemu mężowi. Nie teraz, gdy złość przejmowała nad nim pełną kontrolę.

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent
Galeony : 292
  Liczba postów : 71
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
We used to be a family QzgSDG8




Gracz




We used to be a family Empty


PisanieWe used to be a family Empty Re: We used to be a family  We used to be a family EmptySob Lip 09 2022, 00:32;

Miał wrażenie, że z każdym dniem jego związek z Adelą rozwkitał jak derolean na wiosnę... a jednocześnie z tyłu głowy tliła się świadomość, że jest równie trujący jak ten kwiatek, i nie bardzo miał pomysł, co powinien z tym zrobić. Od jakiegoś czasu - głównie w momentach, kiedy wracał do domu rodzinnego - w jego głowie pojawiała się kłująca myśl, że nadszedł czas, w którym należałoby uzbroić się w odwagę i oznajmić wszem i wobec jaką podjął decyzję i z kim się związał, odwlekał jednak tę chwilę, naiwnie czekając na "lepszy moment". Aż minie kolejny miesiąc, aż będzie ładniejsza pogoda, aż ojciec będzie w dobrym humorze... Zwlekał i zwlekał, aż Merlin najwyraźniej postanowił wziąć sprawy w swoje ręce.
Myślał, że to będzie miłe popołudnie. Było duszno i parno, powietrze jakby stanęło w miejscu i kręcące się po podwórku skrzaty mówiły, że to cisza przed burzą - a Stefan nie spodziewał się, że powinien potraktować te słowa dosłownie.
Był zaskoczony, ale jednocześnie przygotowany na taką reakcję ojca - w końcu zdawał sobie doskonale sprawę z jego poglądów i ani przez chwilę się nie łudził, że ta rozmowa będzie miła i przyjemna, że obejdzie się bez wyzwisk i różdżkoczynów. Cudem uniknął ciskanych w jego stronę, na szczęście nieco na oślep, zaklęć, uchylając się w ostatniej chwili i bezskutecznie próbował dojść do głosu, chociaż właściwie to powinien być przyzwyczajony do tego, że pana de Guise nie da się przegadać, a już na pewno nie wtedy, kiedy wpada w jeden ze swoich gniewów. Wysłuchał cierpliwie wszystkich oszczerstw, próbując przy tym zachować jakikolwiek spokój, co nie było łatwe.
Tak samo jak przeciwstawienie się mu - ale nie miał innego wyjścia.
Najpierw musiał jednak odskoczyć przed ciskanym w jego stronę wazonem, którego drobinki po zderzeniu ze ścianą rozbryzgnęły się po całym holu.
Żołądek miał ściśnięty w supeł.
- To nie żadna mugolska szmata, tylko ma na imię Adela. Trwa na tyle długo, że nie mam zamiaru tego kończyć. WRĘCZ PRZECIWNIE. Nic, n i c co powiesz, nie zmieni mojego zdania. - oznajmił hardo, chociaż w środku czuł się jak rozdygotana galaretka i szczerze wątpił, czy ujdzie z tej konfrontacji z życiem; ale, zaślepiony uczuciem, był gotowy go bronić do ostatniego tchu, skoro już został postawiony w takiej sytuacji. - A ciastka sam żarłeś i mówiłeś, że smaczne - wytknął mu jeszcze na koniec, bo po prostu nie mógł puścić mimo uszu tej zniewagi; dopiero po czasie zorientował się, że do rozmowy dołączyła kolejna osoba. Osoba, na której bardzo mu zależało i która, gdyby to od niego zależało, nie powinna być świadkiem tych wydarzeń.
- Irv... zostaw nas samych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem
Dodatkowo : Prefektka, Hipnoza
Galeony : 1287
  Liczba postów : 1506
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
We used to be a family QzgSDG8




Gracz




We used to be a family Empty


PisanieWe used to be a family Empty Re: We used to be a family  We used to be a family EmptySob Lip 09 2022, 01:08;

Nie było odpowiedniego wyjścia z tej sytuacji. Nawet jeśli chłopak sam zdecydowałby się powiedzieć o tym wszystkim ojcu, Jacques i tak wpadłby w furię, choć chyba najgorsze było dla mężczyzny to, że ktoś inny przyłapał syna na tak haniebnym zajęciu i to jeszcze w towarzystwie mugolki! Mógłby wmawiać sobie, że to pomyłka, ale głowa rodziny nie należała do logicznych i miłosiernych. Każde odchylenie od założonej perfekcji było dla niego personalnym ciosem, który potencjalnie mógł zburzyć imperium, jakie ród de Guise budował od stuleci, a na to przecież nie mógł w żaden sposób pozwolić.
-Nie obchodzi mnie jak ma na imię! Ile Ci zapłaciła? Pewnie chciała tylko Twoich wpływów i pieniędzy! Czy przez tyle lat w tym domu NICZEGO się nie nauczyłeś?! - Jacques wciąż był wściekł i posyłał w stronę syna kolejne zaklęcia, przy okazji niszcząc kolejne elementy wyposażenia wnętrza. Zamieszanie sprowadzało coraz więcej świadków, ale nikt nie odważył się wypowiedzieć nawet słowa. Wszyscy biernie patrzyli na tę scenę, czekając aż Stephane posłusznie spokornieje i przeprosi ojca. Niestety nie zapowiadało się na nic podobnego.
-Mogę Ci to jakoś wybaczyć jeśli zerwiesz kontakt z tą szlamą i nigdy więcej nie będziesz pałętał się po tych przebrzydłych ulicach. Świadkami sam się zajmę i nikt nie będzie wiedział. - Mężczyzna złożył łaskawą propozycję, choć uniesiona różdżka nie wyglądała jak najlepszy znak pokoju. Oczywiście nie skomentował tematu ciastek, bo choć syn miał talent kulinarny, to jednak nie było to zajęcie godne mężczyzny z rodu de Guise.
Nikt też nie spodziewał się, że prawie siedemnastoletnia Irvette postanowi jakkolwiek włączyć się do tej całej sytuacji. Może była to kwestia tego, że naprawdę kochała brata i nie chciała go tracić. Nie chciała tracić wspólnych godzin spędzonych w kuchni na pieczeniu, czy spacerów po rodzinnych cieplarniach, ale wszystko co do tej pory usłyszała było jak kolejne szpilki wbijane w jej serce.
-To prawda? Cała ta niedorzeczna historia? Stephane! Czyś Ty postradał rozum?! MUGOLKA? Mało Ci kobiet z dobrych rodów? Błagam, powiedz, że to jakiś nieśmieszny żart... - Nie broniła go, nie powstrzymywała ojca i nawet nie stanęła między nimi. Jej twarz jak zawsze była kamienna, a wzrok czujnie obserwował otoczenie, szukając młodszego rodzeństwa, które bezpiecznie stało w ramionach Aoife. Chociaż tyle dobrego. Irvette również uniosła różdżkę, co w tym domu nie było niczym niezwykłym. Mogłaby próbować użyć hipnozy, ale wciąż była na początku swojej drogi i jak dotąd nie osiągnęła żadnego sukcesu. Nie, tutaj musiała liczyć na rozum brata i litość ojca, którego rozognione oczy jasno wskazywały, że stoi tuż nad cienką granicą. Granicą tortur, z których Stephane może nie wyjść w najlepszym stanie, jeżeli w ogóle.
Jedynym plusem tej sytuacji był fakt, że siedemnastolatka poniekąd była oczkiem w głowie Jacquesa i jeśli ktoś miał wywrzeć na niego jakikolwiek wpływ, to właśnie ona. Córka, której planował powierzyć zielarskie imperium. W tej chwili jednak nie wyglądało na to, by dziewczyna miała się ojcu sprzeciwiać. Wręcz przeciwnie. Sama nie rozumiała zachowania brata. Potrzebowała wyjaśnień. Nie... Ona ich ŻĄDAŁA.

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent
Galeony : 292
  Liczba postów : 71
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
We used to be a family QzgSDG8




Gracz




We used to be a family Empty


PisanieWe used to be a family Empty Re: We used to be a family  We used to be a family EmptyNie Lip 10 2022, 09:49;

Doskonale wiedział, że z ojcem nie dało się przeprowadzić logicznej i sensownej rozmowy, a już na pewno nie wtedy, kiedy próbowało się mu przedstawić opinię odmienną od jego własnej, która w mniemaniu pana de Guise zawsze była tą jedyną słuszną, ale mimo tego i tak miał wrażenie, że się przesłyszał, kiedy mężczyzna zaczął rzucać absurdalne oskarżenia o wpływy i pieniądze. Nawet nie próbował powstrzymać szyderczego prychnięcia.
Czego nauczył się w domu?
- Tylko bycia ślepym i ograniczonym - ojciec wcale nie oczekiwał odpowiedzi na to pytanie, ale i tak postanowił wdać się w dyskusję, chociaż nie miał gwarancji, że jego słowa nie giną w gniewnym potoku pretensji Jaquesa i wybuchających dookoła meblach. Harmider nie brzmiał wcale jak odgłosy sceny, w której ktokolwiek chciałby dobrowolnie uczestniczyć, ale mimo  tego do holu co rusz zaglądali kolejni członkowie rodziny; jedni przerażeni, inni wyraźnie zdegustowani, część pewnie tylko wścibsko zaciekawiona - miał wrażenie, że chociaż wszyscy patrzą, to jednocześnie nikt nie spojrzał prosto na niego. Próżno było szukać tu w kimkolwiek sojusznika.
Syknął z bólu, kiedy któreś z zaklęć ojca dosięgnęło go, przecinając bezlitośnie skórę na ramieniu, chociaż powinien być wdzięczny losowi, że nie oberwał czymś znacznie gorszym. Powinien być wdzięczny, że chwilę później, zamiast Cruciatusa, w jego stronę padła propozycja łaski.
Nie spodziewał się, że dostanie jakikolwiek wybór - i przez te kilka sekund, kiedy ojciec dał odpocząć różdżce, a wszyscy zdawali się zastygnąć nieruchomo, oczekując jego odpowiedzi... zawahał się. Jak człowiek może tak po prostu zdecydować, czego się wyrzec? Wspólnej przyszłości z osobą, o której był przekonany, że jest jego największą i jedyną miłością na całe życie czy całej przeszłości z rodziną, której zawdzięczał wszystkie dobra, jakie posiadał? Co poświęcić - to kim będzie, czy to kim był? Rodzinę, którą mógłby założyć czy rodzinę, w której się wychował?
Tylko że co to za rodzina, w której nie kocha się bezwarunkowo?
Otworzył usta, żeby odpowiedzieć ojcu na to krytyczne pytanie, ale zanim się odezwał, do rozmowy nieoczekiwanie wtrąciła się Irvette, która naturalnie nic sobie nie zrobiła z jego prośby, by się nie wtrącać. Odetchnął głęboko. Stawianie się się ojcu, którego w tym momencie zaczynał najzwyczajniej w świecie nienawidzić, było napędzane rosnącym gniewem i dzięki temu odrobinę łatwiejsze - ale zrobienie tego samego wobec siostry już nie. Jej nie chciał zranić, ale nie miał innego wyjścia.
- Irvette... przykro mi - powiedział tylko, chociaż to nic nie zmieniało - To prawda i to nie żart. Wiecie, co tu jest jedynym nieśmiesznym żartem? - nagle postanowił zwrócić się do całego grona, stwierdzając, że skoro to ostatnia okazja, kiedy ma szansę z nimi porozmawiać, to równie dobrze może im wygarnąć. - Ta rodzina, w której uczenie d z i e c i jak połamać wszystkie kości jednym zaklęciem jest w porządku, ale już podanie ręki mugolowi to największa zbrodnia! I to, jak wszyscy żyjecie pod dyktando tego... psychopaty i dajecie sobie wmawiać, że jesteście lepsi tylko dlatego, że trafiły się wam magiczne geny! To jest śmieszne. I chore. Wszyscy jesteście chorzy - ocenił, coraz bardziej dając się ponieść własnej złości i z każdym kolejnym słowem coraz bardziej oddalając swoje szanse na to, że w ogóle wyjdzie z tego domu w jednym kawałku. - A ty najbardziej - podsumował ojca, którego wzrok w tym momencie niewiele się różnił od morderczego spojrzenia Bazyliszka.
- Także... nie. Nie skorzystam z twojej łaskawej propozycji wybaczenia. Nie na takich warunkach. - oświadczył dobitnie na koniec, chociaż po tym co powiedział wcześniej to było oczywiste.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem
Dodatkowo : Prefektka, Hipnoza
Galeony : 1287
  Liczba postów : 1506
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
We used to be a family QzgSDG8




Gracz




We used to be a family Empty


PisanieWe used to be a family Empty Re: We used to be a family  We used to be a family EmptyCzw Lip 14 2022, 15:15;

Jacques zdecydowanie nie był zadowolony słowami syna. Jak on śmiał tak się do niego zwracać? Niewdzięczny gówniarz.
-Ta ślepota i ograniczenie trzymają was bezpiecznych synu. Gdybyś wiedział, jaki naprawdę jest świat byś mi za to podziękował, że nie pozwalam wam zachowywać się jak banda dzikusów, które nie wiedzą co chcą w życiu robić i gdzie jest ich miejsce na świecie. Twoje miejsce jest tutaj. Za mało z matką poświęciliśmy, żeby było Ci dobrze? Czego Ci brakowało? Miałeś wszystko! Ale nie... Musiałeś dać się opleść wokół palca jakiejś pierdolonej dziwce, która nie odróżnia różdżki od pospolitego kija. - Każde kolejne zdanie wypowiadane było krzykiem i niosło za sobą kolejne zaklęcia, które raczej nie należały do tych najprzyjemniejszych. Całe szczęście nie wszystkie trafiały w swój cel.
Ruda poczuła, jak krew jej się gotuje, gdy Stéphane oberwał porządnie po raz pierwszy. Na szczęście była to tylko rana fizyczna, ale widok krwi na pewno tylko jeszcze podżegał ojca do dalszej agresji, choć ta chwilowo ustała  zastąpiona jakże szczodrą propozycją łaski. Irvette oczywiście nie rozumiała zawahania brata. Bo nad czym się tu było zastanawiać? Miał okazję, żeby grzechy zostały mu wymazane. Może nie zapomniane całkowicie, ale przynajmniej wciąż miałby jeszcze okazję jakoś wyjść na prostą.
-PRZYKRO? Czy Ty się słyszysz?! Stéphane, proszę Cię. Posłuchaj ojca! Wiesz, że to wszystko po to, żebyśmy umieli się w życiu bronić. Posłuchaj rozsądku. To tylko kobieta. Znajdzie się przecież inna. Lepsza. Rodzinę masz tylko jedną. - Próbowała jakoś z nim rezonować, kątem oka obserwując ojca. -NIE WRĄCAJ SIĘ IRVETTE! - Ryknął na nią, posyłając w stronę córki serię zaklęć. Nie udało jej się ominąć wszystkich wiązek i już po chwili poczuła jak krew zaczyna gotować się w jej żyłach powodując ogromny ból, którego nawet ona nie była w stanie do końca przetrzymać. Ojciec zdawał się nie słyszeć nawet tego, co powiedział jego syn, jakby w przebłysku świadomości przerywając w końcu czar. Nie mógł przecież zabić swojej dziedziczki, choć trwałe szkody niespecjalnie go martwiły.
-Całe szczęście, że nie nadawałeś się do przepisania na Ciebie majątku. To byłby tylko kolejny zawód i największa hańba dla rodu de Guise! Skoro tak bardzo nas nienawidzisz proszę, droga wolna! - Otworzył zaklęciem ogromne drzwi do posiadłości tak gwałtownie, że podmuch wiatru ogarnął hol. Nie potrzebował przekonywać tego bezużytecznego syna do tego, by tu został. To jego całe gotowanie i tak nie wnosiło nic pożytecznego do rodziny, więc równie dobrze mógł po prostu zniknąć.

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent
Galeony : 292
  Liczba postów : 71
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
We used to be a family QzgSDG8




Gracz




We used to be a family Empty


PisanieWe used to be a family Empty Re: We used to be a family  We used to be a family EmptySob Lip 23 2022, 15:09;

Każde słowo, każda obelga i każda pogróżka padające z ust ojca tylko utwierdzały go w przekonaniu, że powinien był już dawno spakować manatki i wynieść się jak najdalej od rodzinnej rezydencji - jeśli więc stary de Guise miał zamiar tylko dodatkowo zniechęcić go do siebie swoim monologiem, to zdecydowanie mu się to udało. Oczywiście, nie był zdziwiony i nie spodziewałby się po tym furiacie czegokolwiek innego - co nie zmienia faktu, że w głębi duszy czuł najzwyczajniejsze w świecie rozczarowanie. Wywołany całą tą konfrontacją ból psychiczny mieszał się z tym fizycznym, zadawanym przez zaklęcia ojca przed którymi nie bardzo miał jak się bronić, bo naiwnie myślał, że we własnym domu nie musi mieć przy sobie różdżki non-stop... Jak widać, bardzo się pomylił.
- Rodzinę - prychnął tylko na słowa Irvette, która jakby na potwierdzenie tego, jak wspaniałą, jedyną i niepowtarzalną są rodziną za swoje nierozważne wtrącenie się do rozmowy oberwała zaklęciem, o którym przeciętny czarodziej prawdopodobnie nie odważyłby się nawet pomyśleć, a co dopiero użyć. U innych w niedzielę na obiad była pieczeń, a na deser ciasto - u de Guise'ów awantura z wyzwiskami i tortury. Niezapomniane wrażenia i traumatyczne wspomnienia na całe życie. - Zostaw ją, nic nie zrobiła! - mimo gniewu na stającą po stronie ojca siostrę oczywiście próbował go powstrzymać przed dalszym zadawaniem jej bólu, ruszając w stronę Jacquesa, gotów próbować wytrącić mu różdżkę z dłoni siłą, choć wiedział, że nie miałby na to żadnych szans; na szczęście mężczyzna zdążył sam zorientować się, że lada moment pozbawi swojego rodu godnej dziedziczki i pohamował swoje zapędy, wyżywając się dla odmiany znów na synu.
Zdawał sobie sprawę, że zabicie go nie byłoby dla ojca żadnym problemem, zwłaszcza po tym wszystkim co powiedział - może jednak Jacques nie był aż tak okrutny, jakim się wydawał, może przed ostatecznym ciosem powstrzymała go obecność całej rodziny łącznie z dziećmi, może zaś doszedł do wniosku, że życie na wygnaniu będzie dotkliwszą karą niż nie życie wcale. Nie zabił więc, a tylko kazał wypierdalać.
Nie trzeba było mu tego powtarzać dwa razy.
- Dobrze. Z wielką przyjemnością przestanę hańbić wasz ród moją osobą - odpowiedział tonem lodowatym jak wiatr, który wtargnął do środka przez otwarte na oścież drzwi, odzywając się już tylko po to żeby ostatnie słowo nie było ojca. Droga rzeczywiście była wolna, błyski zaklęć przestały latać po pomieszczeniu, skupieni dookoła członkowie rodziny rozstąpili się na boki jakby środkiem miał przejść co najmniej korowód. Wiedział, że nikt go nie zatrzyma i nie liczył na to, ruszył więc szybkim krokiem w stronę wyjścia, nie patrząc na nikogo, bo mimo wszystko bardzo nie chciał, żeby zapisane w jego pamięci twarze matki i rodzeństwa miały przerażony czy rozgniewany wyraz.
I raz na zawsze wyszedł z domu tak jak stał, po drodze łapiąc tylko z wieszaka płaszcz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem
Dodatkowo : Prefektka, Hipnoza
Galeony : 1287
  Liczba postów : 1506
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
We used to be a family QzgSDG8




Gracz




We used to be a family Empty


PisanieWe used to be a family Empty Re: We used to be a family  We used to be a family EmptyNie Lip 24 2022, 01:01;

Jacques miał jeszcze wiele do powiedzenia, ale wolał przerywać swój monolog zaklęciami, które zdecydowanie lepiej wyrażały jego gniew niż jakiekolwiek zdania. Nie widział zresztą, by rozmowa działała na jego syna, więc liczył, że solidny wpierdol skutecznie pomoże głowie rodziny osiągnąć swój cel, jakim było przemówienie jego potomkowi do rozsądku. Niestety tak się nie stała, a w dodatku Irvette musiała wtrącić się do rozmowy.
Rudowłosa oczywiście nie rozumiała brata, ale też nie chciała, by gniew ojca w całości się na nim wyładował. Nie potrafiła tego okazać, jak na de Guise przystało, ale liczyła, że jej słowa choć trochę przemówią bratu do rozsądku. Przecież nawet na niego nie krzyczała! No, przynajmniej nie cały czas. Nie zdążyła ponownie się odezwać, bo upadła na ziemię z bólu, który rozsadzał ją od wewnątrz.
-Niech zna swoje miejsce. Póki co ja ustalam zasady w tej rodzinie, a nie przypominam sobie, bym prosił ją o wyrażanie opinii. - Powiedział chłodno, patrząc w lekko zaszklone z bólu oczy córki, która właśnie była opatrywane przez skrzatkę Jacynthe.
Irvette nie była w stanie chwilowo nic powiedzieć zamroczona tym, co jeszcze chwilę temu odczuwała. Zdziwiła się jednak nieco widząc, jak Stéphane staje w jej obronie. Nie to, żeby był to pierwszy raz, czy myślała, że ma ją w dupie, ale po wszystkich słowach, które tu padły i jego nieugiętej postawie miała wrażenie, że kompletnie przestaje się dla niego liczyć. Siedziała więc na ziemi, a rude loki opadały jej na twarz, gdy powoli dochodziła do siebie. Nie miała nawet siły wstać i zaprzeczyć, czy chociażby zamknąć tych przeklętych drzwi, choć chłodny wiatr przynosił ukojenie jej rozgrzanej torturami skórze. Patrzyła więc na to wszystko modląc się, by Jacynthe jak najszybciej skończyła swoje uzdrawiające czary.
-NIE JESTEŚ JUŻ MOIM SYNEM! - Wydarł się jeszcze Jacques, z ogromnym impetem zamykając ciężkie drzwi za Stephanem i tym samym pieczętując jego los. Furia wezbrała w mężczyźnie do granic, więc wypuścił ją wraz z porządnym wybuchem w holu rezydencji. W holu, gdzie obecnie zebrana była cała jego rodzina. Na szczęście nie tylko oni byli świadkami kłótni, a zatrudnione w chateau skrzaty, znając już charakter swojego pana, zdążyły wystosować odpowiednią barierę, bez której prawdopodobnie nie obyłoby się bez smutnej uroczystości pogrzebowej w odstępie kilku dni.
Oszołomiona Irvette, podniosła głowę, którą jeszcze sekundę temu kuliła między kolanami, by jakoś ochronić się przed eksplozją gniewu ojca. Jacquesa nie było już w polu widzenia, a matka i najstarsze rodzeństwo powoli zaczynały doprowadzać scenę kłótni do porządku, wydając polecenia skrzatom i zajmując się najmłodszymi, jakby nic takiego się nie stało. Irvette nie potrafiła do nich dołączyć. Zazwyczaj chłodna i trzymająca emocje pod kluczem rozkazała Jacynthe teleportować się przed główną bramę terenów Chateau, gdzie spotkała się twarzą w twarz z bratem.
-Stéphane. Naprawdę musisz być taki uparty? Co w niej jest takiego specjalnego? Przemyśl to i wróć do środka. - Próbowała jeszcze przemówić bratu do rozsądku. Była chłodna, acz zdecydowanie łagodniejsza niż jeszcze przed chwilą, choć jej postawa zdecydowanie nie była już tak pewna, gdy musiała przytrzymywać się bramy, by nie upaść na idealnie przystrzyżony trawnik. Rany co prawda miały zniknąć, ale nie oznaczało to, że proces był bezbolesny.

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen


Ostatnio zmieniony przez Irvette de Guise dnia Czw Lip 28 2022, 11:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent
Galeony : 292
  Liczba postów : 71
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
We used to be a family QzgSDG8




Gracz




We used to be a family Empty


PisanieWe used to be a family Empty Re: We used to be a family  We used to be a family EmptyWto Lip 26 2022, 18:32;

Spodziewał się, że kiedy tylko opuści to miejsce, którego nie miał już prawa nazywać domem, kiedy sprzed oczu zniknie człowiek, który nie był już jego ojcem i kiedy nie będzie musiał wysłuchiwać tego wszystkiego, co miał mu do powiedzenia, poczuje ulgę. Wolność. Satysfakcję. W końcu nie dał się przekrzyczeć, stanął w obronie własnych przekonań, zrobił coś, na co do tej pory nie odważył się nikt - sprzeciwił krzywdzącym zasadom wprowadzonym przez głowę rodu według własnego widzimisię. Powinien być z siebie dumny - a wcale nie był.
Jedyna ulga, jaką poczuł, to ta kiedy owiał go przyjemny chłód wiatru, który w innych okolicznościach - gdyby smagana czarnomagicznymi zaklęciami skóra nie piekła go i nie bolała - pewnie uznałby za okropnie zimny i pewnie przyspieszyłby kroku, żeby jak najszybciej zejść mu z drogi. Teraz jednak zwolnił, jakby tylko spacerował, przymykając na chwilę powieki i wciągając powoli powietrze, które nieco koiło go od środka. Próbował się uspokoić. Musiał się uspokoić, bo wiedział, że inaczej nie będzie w stanie się teleportować - a chciał jak najszybciej znaleźć się jak najdalej stąd. Przystanął przed bramą, czując jak towarzyszący mu w domu gniew zaczyna ustępować jakby przerażeniu i trzęsącymi się z emocji dłońmi próbował odpalić papierosa, zerkając co raz na dom jakby w obawie, że ojcu przypomni się, że ma mu jeszcze coś do powiedzenia - albo wpierdolenia - i cały koszmar zacznie się od nowa; drzwi zdawały się jednak być zamknięte na cztery spusty. Dobrze i niedobrze.
Nie wiedział, jak długo tam tkwił, zanim tuż przed nim zmaterializowała się Irvette. Odruchowo wyciągnął dłoń, żeby przytrzymać ją za ramię, choć wcale tego wsparcia nie potrzebowała, bo sama poratowała się bramą. Wyglądała okropnie - bo chwilę wcześniej przeżyła coś okropnego. Przeżyli to razem, choć oboje stali po przeciwnych stronach sporu.
Pokręcił głową na jej słowa. Brzmiała zaskakująco łagodnie.
- Teraz mam wrócić? Po tym wszystkim, co mi powiedział? Po tym wszystkim, co ja powiedziałem? Jak ty to sobie wyobrażasz? - zapytał, i gdyby nie był zupełnie już wyprany ze wszystkich emocji, pewnie w jego głosie wybrzmiałoby niedowierzanie. Może jakaś bezradność. Spojrzał na siostrę - albo nie-siostrę - z czymś w rodzaju skruchy, bo chociaż nie czuł się winny całego zajścia, to wiedział, że w jej oczach taki właśnie jest. A tak się składało, że jej zdanie wyjątkowo go obchodziło.
- Nie mogę. Nie chcę. Irvette... - nie wiedział, jak ma jej to wszystko wytłumaczyć - Nie zrozumiesz, dopóki sama nie będziesz w takiej sytuacji. Chociaż mam nadzieję, że nie będziesz. I nie oczekuję, że zrozumiesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem
Dodatkowo : Prefektka, Hipnoza
Galeony : 1287
  Liczba postów : 1506
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
We used to be a family QzgSDG8




Gracz




We used to be a family Empty


PisanieWe used to be a family Empty Re: We used to be a family  We used to be a family EmptyCzw Lip 28 2022, 11:39;

Nie spodziewała się, że Stéphane da się przekonać. Przynajmniej nie bez walki, ale musiała porozmawiać z bratem, by oczyścić też własne sumienie. Choć na brak rodzeństwa nie mogła narzekać, to jednak właśnie z nim miała więź, której tracić nie chciała. Ojciec może i wydał już swój wyrok, ale w jej zepsutym serduszku tliła się iskierka nadziei, że da się to wszystko jakoś odkręcić. Dlatego właśnie poprosiła o teleportację, by podjąć ostatnią próbę rozwiązania sytuacji, która zdawała się być poza jej kontrolą, a tego dziewczyna nienawidziła najbardziej na świecie.
-Wiesz jaki on jest. Za kilka dni ochłonie i może będzie opcja porozmawiania z nim nieco inaczej. - Starała się wyłożyć to logicznie licząc, że charakter i wychowanie de Guise pozwoli bratu zobaczyć ten punkt widzenia.
Już miała dyskutować o tym, że może, jeśli tylko wykaże inicjatywę, gdy Stéphane powiedział coś, co wyjątkowo ją uderzyło, a to wcale nie było tak łatwe do osiągnięcia. -Jasne. Nie zrozumiem i nie będę w takiej sytuacji, bo tylko Tobie należy się szczęście z drugą osobą. Uważasz się za lepszego, a tak naprawdę jesteś do niego bardziej podobny niż Ci się wydaje. Chcesz, czy nie, jego krew zawsze będzie w Tobie płynąć i choćbyś uciekał przez całe życie, nie będziesz nigdy w stanie się od tego uwolnić. - Już nie była taka łagodna. Zabolało ją to, gdy poczuła, że brat, ze wszystkich ludzi na świecie, jej brat wziął ją za nieczułą i zimną, która nigdy nie znajdzie osoby, o którą będzie chciała ze wszystkich sił walczyć. Oczywiście, stawiała obowiązki ponad własne dobro, ale nie oznaczało to, że nie marzyło jej się życie bez ciężaru presji na własnych ramionach. Życie z kimś, kogo naprawdę pokocha bez względu na to, czy jest odpowiednim kandydatem. Ona jednak potrafiła ustalić priorytety i nie zachowywała się jak rozwydrzone dziecko, za które w tej chwili miała swojego brata.

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent
Galeony : 292
  Liczba postów : 71
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
We used to be a family QzgSDG8




Gracz




We used to be a family Empty


PisanieWe used to be a family Empty Re: We used to be a family  We used to be a family EmptyNie Sie 07 2022, 11:16;

Gdzieś w głębi duszy naprawdę doceniał to, że Irvette - jako jedyna z całej rodziny - miała w sobie tyle odwagi i najwyraźniej zależało jej na tyle, żeby podjąć ostatnią, prawie desperacką próbę przekonania go, że nie powinien odchodzić... z tym, że doskonale zdawał sobie przy tym sprawę, że jej wysiłki szły na marne. Głównie dlatego, że próbowała przekonać nie tą osobę, którą powinna.
- Może ochłonie, ale zdania nie zmieni - uświadomił jej, a może raczej przypomniał, bo Irv powinna mieć świadomość, że kwestia czystości krwi była w ich rodzinie czymś absolutnie nie do przeskoczenia, i nawet jeśli ojciec ostatecznie puściłby w niepamięć wszystkie nieprzyjemności, którymi obrzucił go syn, to na pewno nie byłby w stanie zaakceptować jego skandalicznego związku. A Stefan nie miał zamiaru z niego rezygnować, co przecież podkreślił jasno i wyraźnie. Impas. Sytuacja nie do rozwiązania - to znaczy w inny sposób niż ten, który właśnie miał miejsce.
Pokręcił głową, walcząc z ochotą żeby osunąć się na bruk pod ogrodzeniem, zasiąść tam z twarzą w dłoniach i zostać tak już na zawsze; Irvette zupełnie przeinaczyła jego słowa, odbierając je jako atak na jej osobę - a on zupełnie nic takiego nie miał na myśli. Uważał, że należało jej się wszystko, co najlepsze, wszystko, czego tylko by zapragnęła. O wiele więcej, niż zapewne dostanie, pozostając pod wpływem ograniczonego uprzedzeniami, autorytarnego ojca dyktującego im wszystkim warunki życia. Mógł próbować jej to wyjaśniać, mógł próbować wszystko odkręcać, mógł zadbać o to, żeby chociaż relacje z jedną siostrą nie zostały porzucone w stanie kompletnej ruiny... ale był już zmęczony całą tą rozmową, był zirytowany tym że Irvette na niego naskakuje, był przekonany, że nie dojdą do żadnego konsensusu bo ich zdania w tej kwestii zbytnio się różnią.
Nie będziesz nigdy w stanie się od tego uwolnić - w jakiś sposób przelało to czarę goryczy. Jakim prawem go pouczała?
- Wolę bezskutecznie uciekać niż bezmyślnie się temu poddać - skwitował, uderzając bezpośrednio w jej osobę i sięgnął do kieszeni po różdżkę, żeby po tych słowach po prostu teleportować się w świat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

We used to be a family QzgSDG8








We used to be a family Empty


PisanieWe used to be a family Empty Re: We used to be a family  We used to be a family Empty;

Powrót do góry Go down
 

We used to be a family

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: We used to be a family QCuY7ok :: 
retrospekcje
-