Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Audrey Walsh

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Bardzo miękki, śpiewny akcent | Pogodne spojrzenie | Ciężki zapach perfum gourmand (róża, pomarańcza, cynamon)
Galeony : 235
  Liczba postów : 128
https://www.czarodzieje.org/t21445-audrey-walsh#696424
https://www.czarodzieje.org/t21447-poczta-audrey#696514
https://www.czarodzieje.org/t21444-audrey-walsh#696419
https://www.czarodzieje.org/t21448-audrey-walsh-dziennik#696517
It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious QzgSDG8




Gracz




It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty


PisanieIt might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious  It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious EmptyCzw 7 Lip - 20:51;


Retrospekcje

Osoby: Audrey Walsh & Stéphane de Guise
Miejsce rozgrywki: Souhvězdí, sala lekcyjna
Rok rozgrywki: 2017
Okoliczności: Mierzenie się twarzą w twarz z konsekwencjami bujania w obłokach podczas zajęć praktycznych z magicznego gotowania.


Wstyd. Tak głęboki i palący, że nawet płomienie, które pochłonęły ten nieszczęsny kawałek pergaminu - i nadpaliły jej bezmyślnie rozpuszczone włosy - nie były choćby w połowie tak gorące. Audrey czuła jak cała twarz ją wręcz paliła, choć ogień nawet nie musnął jej policzków. W przeciwieństwie do niemal bordowego rumieńca, który teraz radośnie się po nich wił, gorejąc prawdziwie piekielnym ciepłem. Była jednak całkowicie przekonana o tym, że odczuwany teraz wstyd byłby jeszcze głębszy, gdyby istotnie nie spaliła wyrwanej jej spod nosa kartki. Cholerna Anya zawsze zapuszczała żurawia tam gdzie nie powinna, a sucz była wredna jak żmija i Walsh była absolutnie pewna, że przeczytałaby jej bazgroły na głos bez zawahania. A na to nie mogła pozwolić.
Audrey de Guise. Pięknie wykaligrafowane, z kunsztem godnym nadwornego skryby. Opatrzone rozmarzonym uśmiechem i kilkoma marzycielskimi westchnięciami. Co ją na Merlina trafiło, żeby to w ogóle napisać? ... Doskonale wiedziała co.
A raczej kto.
Przepraszam, profesorze de Guise — wykrztusiła, kiedy nauczyciel zamknął za ostatnimi wychodzącymi drzwi od klasy. Zazwyczaj pewna siebie Audrey, stojąca na czele grupy uczniów, błyskotliwa i z ciętym spod żyletki językiem - teraz stała skruszona, niepewna i z opuszczonymi ramionami. Z zawzięciem przygryzała dolną wargę, próbując opanować drżenie podbródka. — Nie chciałam oparzyć Anyi... — Oczywiście, że chciała. Należało się piździe. — ... ale wyrwała mi spod ręki przepis, który zapisywałam. Poniosło mnie. — Kłamstwo przeszło gładko, w przeciwieństwie do podniesienia spojrzenia na profesora Stéphane'a. Zielone tęczówki Walsh zatrzymały się gdzieś w okolicach obojczyka mężczyzny, który błyskał przy rozpiętych górnych guzikach koszuli. Nie zniosłaby dezaprobaty na twarzy swojego ulubionego profesora. Profesora, w którym była beznadziejnie, młodzieńczo zadurzona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent
Galeony : 292
  Liczba postów : 71
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious QzgSDG8




Gracz




It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty


PisanieIt might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty Re: It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious  It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious EmptyCzw 7 Lip - 23:20;

- ...pamiętaj, żeby na wszelki wypadek pokazać te ręce w Skrzydle Szpitalnym! - zawołał na odchodne do studentki będącej ofiarą dość niefortunnego wypadku z ogniem i różdżką koleżanki w roli głównej, a kiedy już zamykał drzwi do klasy i usłyszał skierowane w jego stronę Profesorze de Guise niemalże się wzdrygnął, bo ta oficjalna tytulatura, do której był się jakoś w stanie przyzwyczaić w przypadku młodszych uczniów, w ustach raptem kilka lat młodszych od niego studentów brzmiała zwyczajnie źle. Równie nienaturalnie, co zwracanie się do dziewczyny, której w innych okolicznościach mógłby próbować postawić drinka w barze, per:
- Panno Walsh.
Odwrócił się w jej stronę, kiwając zachęcająco głową na znak, że jest gotów wysłuchać jej wyjaśnień, chociaż, prawdę mówiąc, nie był zbyt zbulwersowany tym incydentem. Sam momentami miał ochotę potraktować któregoś z uczniów porządnym Incendio, a irytująca Anya zdecydowanie należała do ich grona; poczucie obowiązku podpowiadało mu jednak, że powinien udzielić Audrey jakiejś reprymendy. Jakiejkolwiek. Zaplótł ręce na piersi i uniósł brew, usiłując przy tym zmierzyć studentkę spojrzeniem pedagoga szczerze zawiedzionego postępowaniem podopiecznej. Na ile mu to wyszło - nie wiedział.
Westchnął ciężko.
- I co ja mam z panią zrobić, panno Walsh? - spytał zrezygnowany, kręcąc głową z teatralną dezaprobatą - Czuję się w obowiązu nadmienić, że w szkole nie tolerujemy żadnych aktów przemocy... - zapowiedział oficjalnym tonem -... takich jak na przykład wyrywanie innym pergaminu z rąk - zakończył już znacznie mniej oficjalnie, bo nie był w stanie zbyt długo przyjmować pozy oburzonego belfra - Zrobimy tak, że doprowadzisz tu do porządku i zapomnimy o sprawie. - zaproponował - O, i napiszesz trzy tysiące razy na pergaminie: Nie będę podpalać koleżanek zaklęciem, nawet jeśli to dla nich tylko rozgrzewka przed pożarciem przez ogień piekielny, w którym kiedyś na pewno spłoną za polewanie każdego dania keczupem. No. I powiesz mi, co tak naprawdę było na tej kartce, że wolałaś, żeby spłonęło niż ujrzało światło dzienne - dodał, trochę tylko sobie z niej żartując, a chociaż przydzielone sprzątanie teoretycznie było dla Audrey karą za wybryki na lekcji, to sam Stefan podwinął rękawy i, czekając na jej odpowiedź, odruchowo zagarnął na bok część upstrzonych sosami naczyń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Walsh

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Bardzo miękki, śpiewny akcent | Pogodne spojrzenie | Ciężki zapach perfum gourmand (róża, pomarańcza, cynamon)
Galeony : 235
  Liczba postów : 128
https://www.czarodzieje.org/t21445-audrey-walsh#696424
https://www.czarodzieje.org/t21447-poczta-audrey#696514
https://www.czarodzieje.org/t21444-audrey-walsh#696419
https://www.czarodzieje.org/t21448-audrey-walsh-dziennik#696517
It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious QzgSDG8




Gracz




It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty


PisanieIt might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty Re: It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious  It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious EmptyPią 8 Lip - 10:05;

Słynęła raczej z obchodzenia zasad, w każdej znajdując jakiś kruczek. Będąc jednak aspirującą adeptką na nauczyciela - w jej fundamentalnych zasadach znajdował się szacunek do profesorów i uznanie ich autorytetu. Zwłaszcza, jeśli na niego zasługiwali. Także nie mogła podejść inaczej do De Guise jak do belfra - bo chociaż serce fikało jej koziołki za każdym razem jak tylko się do niej zwracał, tak rozum pozostawał chłodny. Był jej ulubionym nauczycielem i nie mogła postrzegać go inaczej. Dla bezpieczeństwa i własnego zdrowia psychicznego.
Które było cholernie kruche, bo jak tylko podniosła wzrok na zbliżającego się mężczyznę o poziom wyżej niż jego ramiona i natknęła się na jego spojrzenie, to kolorowe motyle wykręciły bączka za jej mostkiem. Zamiast w gwiazdy, mogłaby wieczorami wpatrywać się w te zielone tęczówki...
Stop, wróć.
Emm... Szlaban? Mogę pomagać w zajęciach do końca semestru. — Ha! Chciałaby, aż oczy zabłyszczały jej szczenięcą prośbą, jakby to miała być nagroda, a nie kara. Przynajmniej dla niej, bo szczerze mówiąc - była skończonym, kulinarnym beztalenciem. Chociaż składniki podawałaby z zaangażowaniem godnym najwierniejszego giermka.
Ponownie zagryzła wargę, opuszczając wzrok i pokornie przyjmując pełne dezaprobaty (czy może jednak dobrze słyszała rozbawienie...?) cięgi De Guise'a. Usta wygięły jej się w miękki łuk, kiedy próbowała zamarkować uśmiech: jak na przykład wyrywanie innym pergaminu z rąk. Wyginając nerwowo palce, zerkała na nauczyciela spod ciemnych rzęs, starając się nie zaśmiać. I ustać w miejscu, bo miękły jej nogi na myśl, że Stéphane pobłażliwie potraktował jej wybryk.
Jasne, posprzątam! — przytaknęła gorliwie - i już już miała zakasywać rękawy, ale wstrzymały ją kolejne słowa nauczyciela. Teraz już nic nie mogło wstrzymać niskiego, wdzięcznego śmiechu, który wymsknął jej się z ust. — Szatańska Pożoga to mało w obliczu pseudo-doprawiania. Mam to napisać na jutro? — dopowiedziała z chichotem, jeszcze zanim zrzedła jej mina na ostatnie żądanie De Guise'a. Ponownie spłonęła rumieńcem, wręcz w popłochu rzucając się do porozrzucanych po blatach kuchennych akcesoriów, które zaczęła zbierać.
To... nic takiego — zaczęła zupełnie nieprzekonywująco, orientując się jednak jak idiotycznie to brzmi. Za nic takiego prawie zjarała dłonie Anyi? — Znaczy, tak, to nie był przepis — przyznała ostrożnie, segregując łyżki, łyżeczki i nieopatrznie pozostawione noże, chowając się za kurtyną swoich włosów. — Zdarza mi się zamyślić i wtedy notuję akurat to, co mi leży na sercu — wyjaśniła lakonicznie, dumna, że ujęła to tak, że nawet nie musiała kłamać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent
Galeony : 292
  Liczba postów : 71
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious QzgSDG8




Gracz




It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty


PisanieIt might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty Re: It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious  It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious EmptySob 9 Lip - 0:59;

Wcale nie miał zamiaru aż tak dotkliwie karać Audrey, ale musiał przyznać, że jej propozycja pomocy w zajęciach przez cały semestr brzmiała co najmniej kusząco. Zdawał sobie sprawę, że to bardzo samolubne z jego strony - wszak to, że on lubił spędzać czas w jej towarzystwie wcale nie oznaczało, że ona w jego również - ale czy się tym przejął? Niekoniecznie.
- No... Skoro uważasz, że potrzebujesz całego miesiąca, żeby przemyśleć swoje skandaliczne zachowanie, to kim ja jestem, żeby ci przeszkadzać w resocjalizacji... - odparł, rozkładając bezradnie ręce i przystając tym samym na jej propozycję kary, która według niego była nieproporcjonalna do popełnionej winy. Propozycję, którą Audrey wydawała się być nienaturalnie podekscytowana, co wydało mu się dosyć osobliwie - większość uczniów reagowała na wieść o szlabanie żałosnym jękiem rozpaczy - ale który dość łatwo wytłumaczył sobie zapałem studentki do gotowania. Bo do czego innego? Przecież nie do niego!
Mimowolnie wygiął usta w uśmiechu, kiedy potwierdziła jego teorię, że keczup jest najgorszą zbrodnią.
- Na jutro? Panno Walsh, czy panna postradała rozum? Chcę pergamin na biurku w ciągu kwadransa! - oznajmił tonem rzekomo nieznoszącym sprzeciwu, choć nietrudno było się zorientować, na ile poważnie mówi.
Starał się nie reagować w żaden sposób na nagły rumieniec ogarniający oblicze Audrey, gdy padło pytanie o prawdziwy powód podpalenia koleżanki i z wielkim zaangażowaniem zajął się sprzątaniem blatu, czekając na jej odpowiedź, której był niezmiernie ciekawy.
I która zaintrygowała go jeszcze bardziej.
Sprawy sercowe.
- O. Spytałbym, co takiego leży ci, znaczy leży pannie na sercu, ale nie wiem z jak rozległym poparzeniem bym wtedy skończył - skomentował, sięgając po różdżkę, by skierować zabrudzone naczynia do znajdującego się na drugim końcu klasy zlewu i przez moment aż było mu wstyd za to, jak bardzo chciałby uzyskać odpowiedź na swoje pytanie - a raczej potwierdzenie swojej teorii, bo był przekonany, że musiało chodzić o jakieś wyznania miłosne w stronę Bozika, który przecież jako półwil stanowił obiekt westchnień większości uczennic i części uczniów w zamku. Nie byłoby więc nic dziwnego w tym, gdyby i panna Walsh się w nim zauroczyła i dała temu wyraz pośród notatek z lekcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Walsh

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Bardzo miękki, śpiewny akcent | Pogodne spojrzenie | Ciężki zapach perfum gourmand (róża, pomarańcza, cynamon)
Galeony : 235
  Liczba postów : 128
https://www.czarodzieje.org/t21445-audrey-walsh#696424
https://www.czarodzieje.org/t21447-poczta-audrey#696514
https://www.czarodzieje.org/t21444-audrey-walsh#696419
https://www.czarodzieje.org/t21448-audrey-walsh-dziennik#696517
It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious QzgSDG8




Gracz




It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty


PisanieIt might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty Re: It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious  It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious EmptyPon 11 Lip - 12:09;

Kluczem do pokuty jest szczere postanowienie poprawy... — podchwyciła radośnie przyzwolenie De Guise'a na jej propozycję resocjalizacji. Niewiele mogła poradzić na zwyczajną chęć spędzania czasu z ulubionym nauczycielem - jeśli w jakiś bezkarny sposób mogła to sobie zagwarantować, to czemu by nie? Nijak miało to jednak wspólnego z postanowieniem poprawy, bo Walsh przy takim obrocie spraw chętnie podpaliłaby ręce Anyi raz jeszcze. Niewiele to też tyczyło się zapału do gotowania, bo - postawmy sprawę jasno - Audrey lubiła gotować tak długo, jak zajęcia z gotowania prowadził Stéphane de Guise. I nawet absurdalnie przystojny i czarujący Bozik nie cieszył jej młodej duszy tak jak pogawędki z rudowłosym nauczycielem.
Co za pech. Nie zdążę. W takim razie mój szlaban ma podwójne podstawy... — wymruczała z teatralną skruchą, zerkając kątem oka profesora - z prawdziwie oratorskim wdziękiem podłapując nurt rozmowy pt. "Karcący belfer i skruszona studentka". Mogło jej się to tylko wydawać - i tak też obstawiała - że oboje się taką grą słów świetnie bawią. Nie chciała jednak przeginać i sprawdzać granic De Guise'a - tym samym niwecząc te wszystkie niewinne przepychanki.
Które czasem zbaczały na mocno niewygodne tory. Walsh nie miała jednak na tyle samozaparcia, żeby odmówić odpowiedzi i uciąć rozmowę. Toteż zaśmiała się - trochę nerwowo, trochę szczerze, gdy profesor sprytnie pociągnął ją za język.
Póki nic mi Profesor nie wyrwie z rąk, jest Pan absolutnie bezpieczny — zapewniła solennie, podnosząc spojrzenie znad sztućców i posyłając mężczyźnie lekki uśmiech. Odgarnęła przedramieniem włosy z twarzy - krzywiąc się niemożebnie, kiedy dostrzegła na swojej skórze jakieś resztki... keczupu. Zmarszczyła nos ze zdegustowaniem, rozglądając się za względnie czystą ścierką. — Właściwie to nie co, tylko kto — przyznała po prostu - pewna przynajmniej, że już bardziej zarumieniona być nie może. Balansowała na bardzo cienkiej granicy - jakoś nie mogąc sobie odmówić tego dreszczyku. — I nie, na Merlina, nie chodzi o profesora Bozika! Z tym nie musiałabym się nawet kryć, tylko dołączyłabym do Fanklubu Złotych Pukli... czy jak tam się te psychofanki ponazywały — parsknęła śmiechem na wspomnienie grupki dziewczyn, które sobie nawet bozikową twarz na poduszkach w dormitorium wyhaftowały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent
Galeony : 292
  Liczba postów : 71
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious QzgSDG8




Gracz




It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty


PisanieIt might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty Re: It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious  It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious EmptySro 13 Lip - 10:23;

Gdyby tylko wiedział, że jego surowe metody pokutne wcale nie skutkują głęboką skruchą i szczerym postanowieniem poprawy, a satysfakcją i nadzieją na doprowadzenie do kolejnych kar... Z pewnością nie zmieniłby podejścia. Może nawet znalazłby pretekst, żeby iść za ciosem. Właściwie to chyba znalazł.
- Podwójne podstawy to i podwójna kara. Obawiam się, że będziemy musieli ją przedłużyć do dwóch miesięcy. Tak na wszelki wypadek - zapowiedział, niby balansując na granicy prawdy i żartu, ale zdecydowanie skłaniając w stronę tego drugiego; widział, jak podłapali z Audrey podobny ton i był całkiem ciekawy jak koniec końców dziewczyna z tego wybrnie. Sam nie zamierzał ani na poważnie egzekwować od niej rzeczywistego zostawania po zajęciach przez tak absurdalnie długi okres czasu, ani powstrzymywać jej, gdyby jednak chciała - znaczy, czuła się w obowiązku - to robić.
Odwzajemnił niby pełen ulgi uśmiech, kiedy usłyszał zapewnienie że nie grozi mu podzielenie losu Anyi i przystał na warunek.
- Ręce przy sobie! - obiecał, natychmiast temu zaprzeczając, bo jednocześnie wyciągał w stronę Drey dłoń ze ścierką, bo nietrudno było się domyślić, że to właśnie za nią się rozgląda - ...od teraz - uściślił, zamieniając się zaraz w słuch, szalenie ciekawy odpowiedzi. Ta ciekawość została jednocześnie zaspokojona, jak i podsycona - bo jakim cudem nie chodziło tu o niedościgniony ideał każdego mężczyzny w pokoju nauczycielskim?
Na litość Merlina, Stefan, nie powinno cię to interesować, daj biednej dziewczynie spokój, zachowaj się raz w życiu jak poważny profesor i idź sprawdzać prace domowe - zrugał się w myślach.
A także kompletnie zignorował tę autorefleksję i bezwiednie oparł łokciami o blat, przyjmując pozycję osoby zaangażowanej w rozmowę, po czym zachichotał na wzmiankę o Fanklubie Bozika.
- O, to chyba jako jedyna dostrzegłaś w nim jakąś ogromną wadę, bo fakt, profesora to wręcz wypada... - zawahał się, bo użycie cisnącego się na usta słowa pożądać byłoby zdecydowanie nie na miejscu - doceniać. Czyli leży ci na sercu ktoś, kogo nie wypada... - kontemplował, zdecydowanie zbytnio dając wyraz temu, jak zajmujący to dla niego temat. Wróć. Odchrząknął, wracając prędko do roli zatroskanego nauczyciela i wyprostował się, by zająć polerowaniem względnie czystego stołu.
- Jak pedagog mogę tylko mieć nadzieję, że to nie żaden z narwańców z IX C, co się po nocach ustawiają za szatniami quidditcha, i że nie sprowadzą panny na manowce - skomentował niczym zawodowy moralizator, a do pełnego efektu brakowało chyba tylko pogrożenia palcem i dodania czegoś w stylu "młoda damo". Musiał jednak zmienić front, bo za bardzo go kusiło, by drążyć, co takiego trzeba sobą reprezentować, żeby w oczach panny Walsh znaleźć się ponad prawdziwym półwilem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Walsh

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Bardzo miękki, śpiewny akcent | Pogodne spojrzenie | Ciężki zapach perfum gourmand (róża, pomarańcza, cynamon)
Galeony : 235
  Liczba postów : 128
https://www.czarodzieje.org/t21445-audrey-walsh#696424
https://www.czarodzieje.org/t21447-poczta-audrey#696514
https://www.czarodzieje.org/t21444-audrey-walsh#696419
https://www.czarodzieje.org/t21448-audrey-walsh-dziennik#696517
It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious QzgSDG8




Gracz




It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty


PisanieIt might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty Re: It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious  It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious EmptyPią 15 Lip - 10:36;

Właściwie to powinna chyba zacząć się obawiać, że profesor De Guise ją przejrzy wobec tak szczerych chęci, z jakimi podchodziła do zarządzonych szlabanów - i zwyczajnie albo to ukróci, albo rzeczywiście wlepi jej szlaban pokroju "Przez miesiąc będziesz pomagać skrzatom w kuchni". A wysokiemu nauczycielowi daleko jednak było do skrzatów, które najpewniej w ogóle nie wdawałyby się z Walshówną w żadne rozmowy. To byłby szlaban.
Szczęśliwie na nic takiego się nie zanosiło - a w głowie ślepo zapatrzonej na w mężczyznę Audrey zaczynała kiełkować nieśmiała myśl, że być może Stéphane zwyczajnie lubi jej towarzystwo... Co jednak szybko stłamsiła. Był po prostu naprawdę w porządku belfrem.
Lubiącym się droczyć, ot.
Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie — odparła prawie-poważnie na postanowienie wysunięte przez De Guise'a. Choć jej uśmiechowi daleko było do skruszonego. — Skoro Profesor sądzi, że zasłużyłam, to nie mam nawet podstaw — ani chęci... — żeby tę decyzję podważać — przytaknęła, przykładając piąstkę do serca zupełnie jakby przyjmowała śmiertelny wyrok... a nie nagrodę. Już teraz układała w głowie tematy, które przez najbliższe dwa miesiące będzie mogła z nauczycielem poruszyć. Kiedy ostatnio rozmawiali o mugolskich serialach, które Audrey poleciła - Stéphane na najbliższych zajęciach nawet odtworzył owocowe ciasteczka Aryi Stark. Na kruchym, maślanym cieście, z karmelizowanymi orzechami w formie posypki i gęstym syropem z daktyli, fig i rodzynek... Walsh nie mogła wyjść z podziwu - jak i też nie mogła się najeść tymi cymesami. Z ręką na sercu - oddałaby rękę żeby móc zjeść te ciastka choć raz w tygodniu.
Dzięki. Em, dziękuję — zreflektowała się, przyjmując z rozbawionym uśmiechem czystą ścierkę od mężczyzny. Nie miałaby nic przeciwko, gdyby nie trzymał rąk przy sobie. Otarła materiałem swoje przedramię i policzek, po czym ponownie wzięła się za segregowanie sztućców.
Żadna to wada! Po prostu...nie jest Tobą? Dobrze, że De Guise nie czytał w myślach. Inaczej z pewnością nie pozwalałby jej na przesiadywanie w sali po godzinach. — Nie jest w moim typie, o. Jest profesorem — podkreśliła - a choć z kontekstu odpowiedzi wyglądało to tak, jakby wyjaśniała, dlaczego nie jest zauroczona w półwilu - to tak naprawdę odpowiadała kto leży jej na sercu... I choć jednocześnie mówiła prawdę - o czym świadczyły gorące rumieńce na policzkach - tak sprytnie ją zawoalowała w nurcie rozmowy.
Musząc przy tym skrzętnie unikać spojrzenia De Guise'a, bo była prawie pewna, że choć usta były jej wierne - tak oczy momentalnie ją zdradzą.
Nie, to żaden z tych idiotów — roześmiała się na uwagę profesora, zaraz jednak znów się poprawiła: — Znaczy, narwańców. Skończył już szkołę... i... jest trochę poza moim zasięgiem — wyjaśniła lakonicznie - choć przecież nie musiała. — Nie wiem czy Profesor wie o czym mówię, ale z niektórymi ludźmi możnaby rozmawiać całą wieczność i nie czuć przy tym nudy — podjęła - zerkając na mężczyznę w poszukiwaniu potwierdzenia. I być może z iskrą nadziei w zielonych tęczówkach - bynajmniej, nie nadziei na zwykłe zrozumienie wysnutej teorii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent
Galeony : 292
  Liczba postów : 71
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious QzgSDG8




Gracz




It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty


PisanieIt might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty Re: It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious  It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious EmptyNie 7 Sie - 20:34;

Czy na pewno nie przejrzał jej zamiarów...? Albo inaczej: czy nie przejrzał ich, bo to było zbyt trudne, a on zbyt ślepy, czy dlatego, że specjalnie zamykał oczy, żeby pewnych oczywistości nie dostrzec i zwyczajnie bezceremonialnie, dla własnej korzyści, korzystać z interesującego towarzystwa sympatycznej studentki? No właśnie.
Przybrał poważną minę i łaskawym kiwnięciem głowy przypieczętował tą karę straszliwą i długą - choć w duszy cieszył się niesamowicie na kolejne wieczory spędzone z Audrey w kuchni i niekończące się dyskusje na najróżniejsze tematy; dziewczyna była dużo bardziej niż on obyta ze światem mugolskim, który wydawał mu się bardzo fascynujący, więc bez skrępowania wypytywał ją o różne kwestie, a dyskusja zawsze toczyła się tak gładko, że zanim zdążyli się zorientować, odpływali ze źródła tematu w jakieś dalekie morza dywagacji. Panna Walsh była błyskotliwa, oczytana, dowcipna, miała zdanie i wiedzę na niemalże każdy temat i... zwyczajnie łatwo się z nią rozmawiało. Jak na studentkę, rzecz jasna. Nie zapominał przecież, że łączyła ich profesjonalna relacja.
Mimo tego wcale nie musiałaby oddawać wiele, żeby regularnie piekł jej różne smakowitości. Wystarczyłoby mu słowo.
Wystarczyło też bardzo proste wyjaśnienie, dlaczego był w błędzie, strzelając na oślep potencjalny obiekt westchnień dziewczyny. Był profesorem - a profesorowie, najwyraźniej, nawet ci obdarzeni niesamowitą charyzmą, powalającą urodą i nagrodą Najbardziej Czarującego Uśmiechu tygodnika "Čarodějnice", byli poza kręgiem zainteresowań Audrey Walsh. Widocznie nie miała problemu ze wyznaczaniem tego typu granic i grubą kreską oddzielała tych, których obdarzała sympatią od tych, których obdarzała sympatią; mimowolnie zastanawiał się, czy to możliwe, że sam balansuje na granicy jednych i drugich, czy tylko mu się wydaje, błądząc przy tym wzrokiem po znikającym sprawnie rozgardiaszu na blacie.
Naprawdę nie powinno go to interesować. Naprawdę nie powinni o tym rozmawiać.
- Ach, rozumiem - powiedział, gotów zakończyć temat profesorów, idiotów, narwańców i różnych innych potencjalnych kandydatów Audrey, ale... dziewczyna sama kontynuowała. Cóż więc miał uczynić? Przerwać jej? Zmienić temat? Nie wypadałoby. Uczennica ewidentnie cierpiała, jako nauczyciel chyba miał obowiązek jej pomóc. Nawet w tak delikatnej kwestii.
- Myślę, że jeśli nie jest... martwy, żonaty, albo nieświadomy pani istnienia, to powinien być zupełnie osiągalny - skomentował, mając na myśli nie tylko chęć pocieszenia jej, ale i fakt, że chyba tylko zupełny szaleniec nie odwzajemniłby zainteresowania kogoś takiego jak ona. (Albo profesor, któremu nie wypadało). - Proszę pamiętać o niezawodnej radzie... przez żołądek do serca - dodał lekkim tonem, machnięciem różdżki przywołując na stół odłożone wcześniej na bok ciastka i zachęcając ją gestem, żeby się poczęstowała.
Na kolejne słowa przytaknął jej niemal natychmiast, bo doskonale wiedział, o czym mówiła. Dokładnie o tym, co odbywało się teraz, i tydzień temu, i dwa... i po każdej lekcji, po której Audrey Walsh narozrabiała tyle, że trzeba było ją trochę za karę przetrzymać w klasie.
- Mhm - potwierdził lakonicznie i zaczął pieczołowicie składać porzuconą na stole ścierkę w idealnie równą kostkę - Albo milczeć i nie czuć żadnej niezręczności - dopowiedział, rozprawiając się wreszcie z kawałkiem materiału i dopiero wtedy podniósł wzrok na Drey, potwierdzając ostatecznie: -Albo godzinami polerować sztućce i bawić się przy tym lepiej niż na najwspanialszym balu. Tak... wiem o czym mowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious QzgSDG8








It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty


PisanieIt might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty Re: It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious  It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious Empty;

Powrót do góry Go down
 

It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: It might seem like a crush but it doesn't mean that I'm serious QCuY7ok :: 
retrospekcje
-