Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 It's really got a hold on me

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Larkin J. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 527
  Liczba postów : 445
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptyWto 3 Maj - 21:25;


Retrospekcje

Osoby: Larkin J. Swansea i @Zoe Brandon
Miejsce rozgrywki: Hogwart, nad jeziorem
Rok rozgrywki: wrzesień 2021
Okoliczności: pierwszy dzień roku szkolnego 2021/2022, a jednocześnie dzień wyjazdu Zoe


Jeśli miałby być szczery, to były jedne z gorszych wakacji w jego życiu, ale trudno było mu znaleźć odpowiednie wyjaśnienie tego odczucia. Nie potrafił skupić się ani na doskonaleniu metamorfomagii, ani nie potrafił uczyć się samemu, nie mówiąc już o rzeźbieniu. Nie do końca rozumiejąc, co się z nim dzieje, czekał na rozpoczęcie kolejnego roku szkolnego. Stale wracał myślami do Victorii Brandon, do której nie przestawał wysyłać listów, choć wiedział, że wyjechała na wakacje do Francji. Z jakiegoś powodu stale myślał, że chciałby też się tam wybrać. Dowiedzieć dokładnie, w którym miejscu jest, czy odwiedza mugolskie części kraju, czy trzyma się czarodziejskiej społeczności. Z wielką chęcią drażniłby ją swoją osobą, prowadząc z nią długie rozmowy, które pociągały go nawet w listach. Nie zebrał się jednak na to, żeby jechać za nią, wiedząc również, że nawet jej cierpliwość miała granice.
Nigdy nie wątpił w to, że choć wielokrotnie ją irytował, niemal doprowadzał do szału, nie przekroczył jeszcze granic ich znajomości, której nie potrafił nazwać. Nie był jej przyjacielem, ale nie był też obcy. Uważał, że nie był jej również zupełnie obojętny, skoro potrafił wywołać u niej szereg emocji, choć nie zdołał jeszcze doprowadzić do tego, aby uśmiechnęła się do niego tak zwyczajnie, niemal ciepło. Pamiętał dzień, gdy zobaczył ją unoszącą kąciki ust w delikatnym, ale zupełnie szczerym uśmiechu. Nie widziała go wtedy, nie zdawała sobie sprawy z tego, że ją obserwuje, ale on zdołał zapamiętać jej wyraz twarzy.
Miał nadzieję zobaczyć go drugi raz, gdy w pierwszym dniu roku szkolnego zobaczy swoich przyjaciół po dwóch miesiącach rozłąki. Jednak minęła ceremonia rozpoczęcia, a jej nigdzie nie było. Nie mógł powiedzieć, żeby się martwił, choć czuł się dziwnie nieswojo, gdy poirytowany kierował się nad jezioro. Chciał na czymś odreagować, ale rzucanie zaklęć, których nie potrafił wydawało mu się idiotyczne. Ostatecznie usiadł na trawie, wyjmując szkicownik i ołówek, aby spróbować oczyścić swoje myśli. Bezwiednie zaczął szkicować ten delikatny uśmiech, którego nie było mu dane zobaczyć z nieznanych powodów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptyCzw 5 Maj - 18:41;

Wakacje - jak to wakacje - były fantastyczne, ale Zoe wracała do szkoły bez krzty żalu; nowy rok akademicki zapowiadał się dla niej naprawdę ekscytująco, bo podjęła decyzję, że rozpocznie go z przytupem i zapisze na wymianę w dalekim, dla niej egzotycznym Souhvězdí, o którym nie tylko słyszała mnóstwo dobrego jako o szkole przyjaznej i otwartej dla wszystkich, ale też które znane było jako instytucja posiadająca najbardziej imponujące obserwatorium astronomiczne. Na samą myśl o odwiedzeniu tego cudownego miejsca, na samo wyobrażenie tych pięknych widoków rozgwieżdżonego nieba czuła przepływające wzdłuż kręgosłupa dreszcze ekscytacji. Ucztę powitalną spędziła praktycznie wyłącznie na gadaniu i bieganiu od jednego stołu do drugiego, by porozmawiać - narozmawiać się na zapas - ze wszystkimi bliskimi jej osobami, których miała nie zobaczyć przez kolejnych parę miesięcy; nawet nie zauważyła, że nic nie zjadła, bo żołądek i tak miała ściśnięty z emocji.
Nie tylko z ludźmi chciała się jednak pożegnać - korzystając więc z tego, że świstoklik do Czech miał odlecieć dopiero za spory kawał czasu, wymknęła się z gwarnej Wielkiej Sali na swoje ukochane błonia, by zapewnić każdy pagórek i krzaczek, że będzie za nimi tęsknić i na wiosnę wróci. Nogi same zaniosły ją nad spokojną taflę jeziora; chciała tylko zanurzyć dłoń w chłodnej wodzie i pomachać na odchodne Wielkiej Kałamarnicy, ale okazało się, że ktoś inny najwyraźniej wpadł na podobny pomysł. Ktoś, z kim nie udało jej się porozmawiać na uczucie, bo nagle gdzieś zniknął jej z oczu.
- LJ! - zawołała, z daleka uprzedzając o swojej obecności, bo nie chciała nagłym pojawieniem się tuż obok przestraszyć skupionego nad szkicownikiem chłopaka. - Przed kim się chowasz? Albo... na kogo czekasz? - zagaiła, podchodząc na tyle blisko, że bez wnikliwego zaglądania widziała jak pod jego ołówkiem wyraźnie zaczynała powstawać jakaś postać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 527
  Liczba postów : 445
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptyCzw 5 Maj - 22:35;

Nie spodziewał się nikogo nad jeziorem, kiedy w najlepsze trwała uczta w Wielkiej Sali. Nie spodziewał się tym bardziej kuzynki Victorii, która tak bardzo różniła się od niej charakterem, ogólnym sposobem bycia. W jednej chwili student przypomniał sobie ich rozmowę o straceniu głowy dla miłości i nie mógł powstrzymać delikatnego uśmiechu na swojej twarzy.
- Zoe - przywitał się, nie próbując nawet ukryć szkicownika. Nie podejrzewał, aby rozpoznała kształt ust Victorii i z jakiegoś powodu nawet nie chciał udawać, że to nie pannę Brandon szkicował z pamięci. Spojrzał znów na swój szkicownik, aby pokręcić lekko głową, niemal w ten sposób odpowiadając dziewczynie na jej pytanie.
- Na nikogo nie czekam… Raczej zastanawiam się, dlaczego nie ma naszej Lodowej Księżniczki. Dziwnie tak, gdy nikt nie zwraca ci uwagi, że masz mieć poprawny strój, skoro masz dawać przykład pierwszoroczniakom - odpowiedział w końcu spokojnie, a jego dłoń sama ruszyła do tworzenia dalszej części szkicu. Powoli ukazywał się nos, który lubił nazywać arystokratycznym, a który dostrzegał także u Zoe. Nos Brandonów. Nie przejmując się tym, że dziewczyna może spokojnie obserwować, co tworzy, skupiał się na tym, aby delikatnie stworzyć ołówkiem odpowiednie linie, rysując je niezwykle delikatnie.
- A ty czego szukasz nad jeziorem? Myślałem, że wszyscy będą ucztować z przyjaciółmi, nadrabiając czas spędzony osobno w trakcie wakacji, poza oczywistym wyjazdem z Hogwartem  - zaciekawił się, spoglądając znów na Zoe z uśmiechem widocznym w jego spojrzeniu. Owszem, wiedział, że ta dziewczyna była wolnym duchem i z pewnością nikt nie był w stanie zatrzymać jej w miejscu, jeśli tego nie chciała, ale mimo to, dziwiła go jej obecność poza zamkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptyWto 24 Maj - 19:01;

Nie czekając na zaproszenie i nie pytając o zgodę, przykucnęła obok chłopaka i uniosła brwi w odpowiedzi na jego słowa, wyraźnie nimi zaintrygowana. Lodowa Księżniczna było co prawda raczej określeniem niezbyt pochlebnym, ale musiała przyznać, że do Victorii pasowało idealnie. Zwłaszcza, kiedy wyobraziła ją sobie w oszronionej koronie na głowie, w powłóczystej szacie o kolorze oczu kuzynki.
Dlatego też darowała sobie uwagę o tym, że druga Brandonówna posiada imię i że to nieładnie tak używać przezwisk i uśmiechnęła się do Larkina, trochę rozczulona wieścią o tym, że chłopakowi najwyraźniej brakowało słownych potyczek z Vicką, która z kolei nieustannie się na nie żaliła.
- Biedaku... Mogę spróbować ją zastąpić - odchrząknęła, wyprostowała się jak struna i rzuciła lodowate - na tyle na ile potrafiła - spojrzenie na mundurek chłopaka - Panie Swansea, patrząc na pana strój dochodzę do wniosku, że chyba pan zabłądził. Rynsztok znajdzie pan w Hogsmeade. - oznajmiła spokojnie, imitując sposób mówienia Victorii, ale zaraz zdała sobie sprawę, jak durnie brzmi, i parsknęła śmiechem. - Wybacz, jednak nie dam rady, tak więc obawiam się, że będziesz musiał się przyzwyczaić, bo Viks nieprędko zwróci ci uwagę... chyba, że poprosisz ją ładnie o jakiegoś wyjca. Wyjechała do Francji - wyjaśniła - Na wakacje, ale zostanie tam żeby się uczyć w Beauxbaton, co najmniej ten rok, a kto wie czy nie dłużej... Wiesz, jak to jest... Paryż, artyści... croissanty z marmoladą... kto wie, na ile jej to wszystko zawróci w głowie. No ja mam nadzieję, że bardzo. Absolutnie jej się należy coś wspaniałego od życia po tym jak ją potraktował ten łajdak Fillin - dodała, naturalnie nie mogąc się powstrzymać przed obszernym komentarzem. Uśmiechnęła się w odpowiedzi na jego pytanie i pogładziła dłońmi trawę dookoła.
- Otóż nadrabiam! Nadrabiam czas spędzony nad jeziorem, to jeden z moich bliższych przyjaciół. Zawsze jest na miejscu, kiedy przychodzę, nigdy nie odwołał spotkania, bardzo uważnie słucha. Tylko mówi niewiele... ale dla mnie to nie problem - zachichotała - Bo ja też wyjeżdżam! No i przyszłam się z nim pożegnać, ale skoro los zarządził, że i ty tutaj jesteś, to powinniśmy uznać, że to uroczyste, prywatne pożegnanie z tobą. Dotknął cię niesamowity zaszczyt - dodała oficjalnym tonem, mimowolnie zastanawiając się, czy rysy twarzy wyłaniające się ze szkicu nie wydają jej się przypadkiem jakieś znajome. Może rysował ją, skoro już się napatoczyła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 527
  Liczba postów : 445
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptyCzw 26 Maj - 16:04;

Larkin spojrzał na Zoe, gdy tylko dziewczyna zaproponowała, że zastąpi swoją kuzynkę, zastanawiając się, czy wie, jak to mogło zabrzmieć. Po chwili jednak roześmiał się cicho, krótko, szybko wracając do typowego dla siebie braku emocji na twarzy, choć jasne spojrzenie zdradzało cień smutku, jaki mimo wszystko poczuł. Dziwną gorycz, że ma do czynienia jedynie z zastępstwem, godnym co prawda, ale jednak zamiennikiem. Czuł gorycz, która jedynie się nasiliła, ciągnąc za sobą dziwną złość, poczucie zdradzenia, kiedy tylko usłyszał, że Victoria wyjechała do Francji na, być może, stałe. Wiedział, że wyjeżdżała na wakacje i nie było to niczym dziwnym, a jednak nie spodziewał się, że może chcieć zostać tam na studia. Musiała w takim razie planować to już wcześniej, gdyż nikt nie byłby w stanie załatwić sobie przeniesienia z jednej szkoły do drugiej w ciągu kilku dni. Nikt. Nawet Victoria Brandon.
- Dobrze wiedzieć, że nie zamierza wracać… Artyści mieliby ją interesować? Może jeszcze malarze? – mruknął do siebie, nie patrząc nawet na Zoe, szkicując dalej, próbując nie dać dojść do głosu złości, jaką czuł, irytacji, że ktoś inny, zajmujący się pozornie tym samym co on miałby teraz otrzymywać atencję byłej prefekt. Były to tak absurdalne myśli, że przez chwilę miał ochotę roześmiać, się, ale zamiast tego, wsunął palce we włosy, szarpiąc za nie nieznacznie. Drgnął po chwili, gdy tylko usłyszał, że i Zoe zamierzała wyjechać.
Tego zupełnie się nie spodziewał, przez co milczał, jedynie przesuwając spojrzeniem po jej twarzy, jakby oczekiwał, że za moment powie, że żartowała. Kiedy nic takiego się nie zdarzyło, potarł dłonią kark, nie wiedząc do końca co powinien powiedzieć. W jakimś stopniu było mu przykro, choć rozumiał, że ta decyzja również nie była impulsywna, choć akurat Zoe nie grzeszyła powagą Brandonów, więc gdyby ktokolwiek miał decydować się na coś pod wpływem chwili, to tylko ona.
- Kto w takim razie będzie teraz moją muzą? – spytał lekko, uśmiechając się kącikiem ust. - Skoro jednak chcesz jechać, to cieszę się. Która uczelnia? Czy nie chcesz kontynuować nauki? – dopytał wracając do szkicu, nakreślając kształt głowy, miejsce, gdzie miały znaleźć się oczy, burzę włosów, mających tendencję do kręcenia się, a które zwykle były ciasno upięte. Poprawnie upięte. Wiedział, że powinien zacząć od tego na samym początku, nie zaś od ust, ale tego jednego uśmiechu podświadomie pragnął od dawna, a teraz okazywało się, że miał go już nie zobaczyć, o ile nie pojedzie do Francji. Nim zauważył, szkic zaczął wyraźniej przypominać Victorię, a on nie potrafił się zatrzymać w jego tworzeniu.
- Co zrobił Fillin, że nazywasz go łajdakiem? – spytał nagle, kiedy zupełnie inne słowa Zoe odtworzyły się w jego głowie. Wiedział, że Victoria nie kochała się w Ślizgonie i nie rozumiał dlaczego w takim razie byli, chyba że zupełnie nie potrafił odczytać jej emocji, ale nie pamiętał, aby wspomniany Fillin zrobił coś wbrew woli Krukonki. Gdyby tak było, z pewnością wciąż leżałby połamany w skrzydle szpitalnym po tym, jak Brandon rzuciłaby w niego jakimś mało znanym, ale niesamowicie skutecznym zaklęciem, które znalazła w bibliotece.

@Zoe Brandon
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptyNie 29 Maj - 9:47;

Roześmiała się na wzmiankę o swojej pozycji larkinowej muzy.
- Zrobię ci listę rekomendującą nowe kandydatki, w dodatku takie które będą potrafiły zamknąć się na dłużej niż pięć sekund - zaproponowała żartobliwie, choć w głowie już zaczęły jej się pojawiać twarze wszystkich znajomych, które potencjalnie nadawałyby się do tej roli dużo lepiej niż ona.
- Nie ma opcji, żebym nie kontynuowała nauki, chybaby mnie wydziedziczyli z zacnego rodu Brandonów - wzdrygnęła się na samą myśl o tym, jak wielką awanturę zrobiliby dziadkowie gdyby tylko przedstawiła im podobnie szalony pomysł. Uważała się za wolnego ducha, ale tylko do pewnego poziomu; w wielu kwestiach pozostała zwyczajnie posłuszna, stwierdzając, że jednak ma za dużo do stracenia. - Więc jadę do Souhvězdí! - oznajmiła radośnie -  Słyszałeś o tym ich obserwatorium? Przysięgam, chyba w nim zamieszkam jeśli faktycznie jest tak fenomenalne jak mówią... - rozmarzyła się i zadarła głowę, by spojrzeć na ten fragment nieba, który akurat roztaczał się nad nimi, niesamowicie podekscytowana myślą o tym, jakie cuda będzie miała szansę ujrzeć, kiedy już przetransportuje się do Czech.
Kolejne pytanie LJ'a zupełnie odbiegało od tematu rozmowy, ale nawet jej nie zaskoczyło, w końcu sama często skakała po różnych wątkach i ani trochę jej to nie przeszkadzało. W pierwszym odruchu zmarszczyła gniewnie brwi i głośno wypuściła powietrze, jakby musiała się mentalnie przygotować na opowieść o okropieństwach, których się dopuścił były kawaler Vicki.
- Pytanie powinno brzmieć czego nie zrobił, a mianowicie nie szanował Victorii! - skwitowała, kręcąc głową z wielkim oburzeniem i na chwilę zamilkła. Mogło się wydawać, że to będzie koniec jej wypowiedzi, ale potrzebowała tylko chwili by nabrać powietrza i: - Tak mnie zawiódł! No jeszcze bardziej niż Tadeusz, naprawdę. Taki ładny chłopiec, taki czarujący był, wiesz, poszliśmy kiedyś razem na jakiś jesienny jarmark i było naprawdę miło, ja aż Vikce zazdrościłam, chociaż naturalnie nigdy bym jej nie próbowała odbić chłopaka, wolałabym zginąć, w każdym razie, wyobraź sobie, no po prostu co tu dużo mówić, jedyne co go interesowało to była Vicki bielizna i ja nie mówię że nie powinno, w końcu byli parą, tak, no ale może nic na siłę, a on naprawdę miał zero wyczucia i jakby tego było mało, jak nie dostał od niej tego co chciał, to... no poszedł sobie tego poszukać u innej dziewczyny, czy tam nawet kilku, wyobrażasz sobie? Co za obrzydliwy gnom parszywy zdrajca wstrętny padalec. Przysięgam, jak go jeszcze kiedyś spotkam to kopnę go w kroczę tak raz a porządnie, że pożałuje, że się w ogóle urodził.
Potrzebowała chwili, żeby uspokoić zszargane tą sytuacją nerwy i złapać oddech, więc zamilkła na nieco dłużej, znów zawieszając wzrok na szkicowniku Larkina. Twarz, którą naszkicował, wyglądała znajomo; bardzo znajomo. Aż odniosła wrażenie, że ta podobizna kuzynki prezentuje się jeszcze piękniej niż w rzeczywistości, że w jej narysowanym uśmiechu majaczy coś wyjątkowego, i wtedy zrozumiała. Victoria była obecna w tej konwersacji nie tylko w ich słowach, nie tylko w myślach Larkina, ale i w jego s e r c u.  
- Och. Oooooooooooch - wyrwało jej się, gdy nagle wszystko zaczęło się łączyć w spójną całość. To, dlaczego LJ miałby tęsknić za upierdliwymi uwagami pani prefekt, dlaczego Victoria na jedno jego słowo reagowała intensywniej niż na całe litanie kogokolwiek innego i dlaczego mimo oficjalnie wielkiej niechęci korespondowali ze sobą jak dobrzy przyjaciele. Odchrząknęła, usiłując powstrzymać znaczący uśmiech wpływający na jej usta. - Jednak masz nową... muzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 527
  Liczba postów : 445
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptyCzw 2 Cze - 10:49;

- To nic nie da, bo sam muszę coś… poczuć, ale dziękuję za chęci - powiedział spokojnie, uśmiechając się lekko. Czuł się dziwnie z myślą, że żadnej Brandon nie będzie widywał na korytarzach i choć obie miały tak odmienne charaktery, lubił spędzać z nimi czas. Z każdą z innych powodów, z każdą inaczej, a teraz miał zostać sam. Gorycz, jaką czuł, była naprawdę dziwna i próbował nie skupiać się na niej, zwyczajnie szkicując. Kreska za kreską zdobiły papier, wydobywając z niego coraz bardziej wyraźny portret, coraz bardziej szczegółową postać.
- Nie wiedziałem, że tak bardzo lubisz gwiazdy. W takim razie mam nadzieję, że będzie ci się tam podobało i nie będziesz za bardzo tęsknić za Hogwartem - powiedział spokojnie, a jego jasne spojrzenie błyszczało ciepłem. Traktował Zoe, jakby była jego młodszą siostrą i rzeczywiście cieszył się, że dziewczyna postanowiła jechać tam, gdzie było dokładnie to, co ją interesowało. Prawdę mówiąc, wolałby nawet słuchać o kolejnych konstelacjach i innych dziwach, jakie można było wypatrzyć na nieboskłonie, zamiast o dziwnej logice Fillina, przez którego zaczynał czuć coraz większą irytację.
- Nie ty jedna - mruknął jedynie cicho, kiedy Zoe wyznała, że chciałaby kopnąć byłego chłopaka kuzynki. Gdyby w tym momencie Ślizgon pojawił się gdzieś przy nich, Larkin nie próbowałby powstrzymać własnej pięści przed spotkaniem z jego twarzą. Owszem, sam nie był święty, ale jednak zdradzenie kogoś, kto był ci bliski było dla niego czymś nie do pojęcia, choć może po prostu chodziło o to, kogo Fillin zdradził. LJ zacisnął zęby, przerywając na moment szkicowanie, próbując opanować gniew, jaki z każdą chwilą jedynie wzrastał. Być może skończyłoby się to na niekontrolowanej zmianie wyglądu, gdyby nie nagłe słowa Zoe.
Spojrzał na dziewczynę zdziwiony, marszcząc brwi. Nie miał jeszcze nowej modelki, ani modela, których uwielbiał nazywać muzami, więc zupełnie nie rozumiał słów Krukonki. Spojrzał na nią zdziwiony, aby zaraz spojrzeć na to, co sam naszkicował. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że z delikatnym, ciepłym uśmiechem spoglądała na niego z kartki Victoria. Serce rzeźbiarza uderzyło mocniej, gubiąc swój spokojny rytm, a to, co zaczynało się z nim dziać, znalazło odbicie w nieznacznie różowym odcieniu jego włosów, o czym Larkin nie wiedział. Przyglądał się jedynie narysowanej podobiźnie byłej pani prefekt, wiedząc, że powinien w jednej chwili zniszczyć portret, ale nie potrafił tego zrobić.
- Nie jest moją muzą… Nigdy nie zgodziłaby się pozować… - odpowiedział cicho, czując, że ma nieznacznie ściśnięte gardło. Czym była ta irytująca tęsknota i mimowolnie tworzony szkic? Jak miał tłumaczyć i jak pozbyć się goryczy, jaką odczuwał patrząc w narysowane oczy? Zmarszczył nieznacznie brwi, odkładając szkicownik na bok, mając wrażenie, że pali go w dłonie. - Widocznie za bardzo zastanawiałem się, gdzie jest - dodał jeszcze, choć wyraźnie brzmiał, jakby mówił bardziej do siebie, niż do Zoe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptySob 23 Lip - 14:15;

Wyjątkowo jak na siebie, milczała dłuższą chwilę, przyglądając się wyraźnie skonsternowanemu jej słowami chłopakowi, który zdawał się zupełnie nie rozumieć jej komentarza - nietrudno było więc wywnioskować, że nie rozumie on przy okazji swoich własnych uczuć... albo skrzętnie je ukrywa, bo nie jest gotów się do nich przyznać. Nieśmiała (kiełkująca w coraz śmielszą) myśl Zoe, że portret Victorii nie jest tylko zwyczajnym portretem, a odzwierciedleniem czegoś znacznie większego i głębszego, szybko znalazła potwierdzenie nie w słowach, a wyglądzie chłopaka - choć twarz pozostała nieprzenikniona i uporczywie świdrowała wzrokiem naszkicowaną postać, to włosy zabarwiły się na kolor daleki od oryginalnego. I dosyć oczywisty do interpretacji.
- Ładnie ci w różowym - napomknęła, uśmiechając się łagodnie i wodząc wzrokiem po zmienionych metamorfomagią lokach, a potem chciała wrócić do naszkicowanej kuzynki - nie miała jednak okazji, bo szkicownik został prędko, niemalże gwałtownie odłożony na bok.
- Oczywiście, że nie - potwierdziła, bo znała kuzynkę na tyle, by nie mieć co do tego wątpliwości - Ale jak widać... wcale nie musi pozować, żeby cię inspirować - odpowiedziała, nie dając się zbyć z pantałyku jego rzeczową odpowiedzią, bo przecież wcale nie o bycie modelką z prawdziwego zdarzenia się tutaj rozchodziło.
Pokiwała głową niby z powagą, słysząc jego konkluzję i odnosząc wrażenie, że bardziej próbuje przekonać samego siebie niż ją - chociaż chciało jej się trochę śmiać, bo miała wrażenie, że chłopak brzmi absurdalnie.
- Tak... Tak... Masz rację. Wszystkie koleżanki tak szkicujesz, jak tylko nie pojawią się w szkole? - zapytała, nawet nie oczekując odpowiedzi, bo pytanie było czysto retoryczne - po czym westchnęła ciężko, jakby miała zaraz przekazać mu wielką tajemnicę i życiową prawdę. Odchrząknęła. - Larkin. Spójrz na mnie. Ty się nie zastanawiasz, gdzie ona jest. Ty za nią tęsknisz - uświadomiła mu powoli i stanowczo, naturalnie przyjmując oswojenie go ze swoimi własnymi odczuciami jak bardzo ważną misję. W końcu nie chodziło tu tylko o niego, a też o Victorię. Nie mogła więc tak po prostu machnąć ręką i sobie pójść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 527
  Liczba postów : 445
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptyNie 24 Lip - 0:04;

Zmarszczył brwi na jej słowa, na wspomnienie różowego koloru. Odruchowo sięgnął dłonią do włosów, aby naciągnąc jedno z pasm, a dostrzegłszy ich kolor, zamknął oczy. Już po chwili róż został zastąpiony ciemnym brązem, jaki zwykle nosiły jego włosy. Prawdę mówiąc, nie pamiętał, żeby kiedykolwiek zmienił ich kolor na różowy, żeby kiedykolwiek w ten sposób pokazał swoje uczucia, których teraz nawet nie był w pełni świadom. Chociaż nie, czuł je, wiedział, że dzieje się z nim coś, czego jeszcze nie doświadczał w takim stopniu, ale nie chciał tego nazywać. Nie chciał zgodzić się z tym co czuł, jakby okłamując samego siebie, miał cokolwiek zyskać.
Nie potrafił też w żaden sposób odpowiedzieć Zoe w sprawie natchnienia. Tak naprawdę wcześniej nie zdawał sobie sprawy z tego, że może ono mieć jakikolwiek związek z obecnością wokół niego Victorii. Owszem, istniało prawdopodobieństwo, że chciał jej w jakiś sposób zaimponować i to go motywowało do tworzenia, ale żeby od razu nazywać ją muzą? Ale jednak to właśnie jej twarz naszkicował w zamyśleniu, zamiast jak zwykle, tworzyć kolejnego testrala. Było to dziwne, niecodzienne i potrzebował chwili, żeby przyswoić nowiny. Chwili, której najwyraźniej Zoe nie zamierzała mu dawać, zarzucając kolejną informację, a on czuł, że miała rację.
- To nie ma sensu. Niby za czym mam tęsknić? Wytykaniem mi, że nie ubieram się, jak należy, że daję zły przykład młodszym rocznikom, czy nieustannemu szarpaniu się o głupoty? - odpowiedział, mimo wszystko nie czując się pewnym, czy chciał o tym rozmawiać. Wiedział, że dokładnie za tym tęsknił przez wakacje i oczekiwał rozpoczęcia roku szkolnego, żeby znów móc droczyć się z Victorią, sprawdzać granice jej wytrzymałości a teraz został brutalnie uświadomiony, że nic takiego nie stanie się w najbliższej przyszłości. Nie podobało mu się to, nie podobała mu się wzmianka o zakochaniu we Francji, albo innym artyście i zdecydowanie nie podobała mu się ta gorycz, którą czuł, próbując okłamać siebie i siedzącą obok niego Krukonkę.
- Zoe, to naprawdę nie ma sensu - powtórzył nieco ciszej, odsuwając od siebie szkicownik, byle dalej, byle nie pokusiło go, aby znów spojrzeć na stworzony portret. - Ale ciebie też mogę szkicować z pamięci. Chcesz? Wyślę ci do nowej szkoły, żebyś chciała tu wrócić szybciej, niż planowałaś - dodał, próbując zmienić temat, licząc na to, że Zoe podłapie jego zaczepkę. Emocje… Po co one właściwie były?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptyNie 24 Lip - 14:59;

Może rzeczywiście powinna dać mu czas i przestrzeń na to, żeby oswoił się z własnymi myślami, a najprawdopodobniej to powinna w ogóle się do tego nie wtrącać i dać chłopakowi zrozumieć wszystko i wyciągnąć wnioski, podjąć jakieś kroki albo i nie - nie byłaby jednak sobą, gdyby postąpiła w ten sposób. Nie po to zaczytywała się w tych wszystkich romantycznych powieściach, nie po to spędzała długie godziny, marząc o prawdziwym, szczerym uczuciu i nie po to wielokrotnie wyobrażała sobie, jak to jest, żeby teraz nie uważać się za, cóż, prawdziwą ekspertkę. Może z zerowym doświadczeniem w praktyce, ale za to jak szeroko rozumiejącą teorię.
Zdawała sobie sprawę, że problemem może być to, że relacja Larkina z Victorią nie należała do dosyć... typowych, bo na pierwszy rzut oka tę dwójkę dzieliło dosłownie wszystko. Wystarczyło jednak spojrzeć z odpowiedniej perspektywy, by przekonać się, że jest inaczej. Wystarczyło tylko spojrzeć na twarz LJ'a, kiedy szkicował dziewczynę i zdawał się nie pamiętać o całym świecie.
Pokręciła głową.
- Nie... za jej pełnym pasji spojrzeniem, kiedy broni swoich racji. Za stanowczym głosem, kiedy wytyka ci błędy, bo wie że stać cię na więcej. I za tym łagodnym uśmiechem, o tym... - sięgnęła po porzucony szkicownik i zgrabnym ruchem otworzyła na wizerunku kuzynki - ...który mógłby być codziennie twój, gdybyś tylko jej pozwolił... i przestał się szarpać. Z nią, ze sobą. - wzruszyła ramionami, udzielając najprostszej i najoczywistszej rady.
Przestać się szarpać. Ale jak miał to zrobić? Do tego musiał dojść sam.
Zaśmiała się cicho, kiedy próbował zmienić temat - doskonale wyczuła, o co mu chodzi, a chociaż propozycja, którą wystosował i myśl o tym, że mogłaby zostać bohaterką jego portretu, mile ją połechtała, to nie dała się zbić z pantałyku. Zazwyczaj bardzo łatwo można było ją wytrącić z toru rozmowy - ale nie tym razem.
- Oczywiście że możesz i mnie naszkicować z pamięci, ale założę się, LJ, o wszystkie galeony w skarbcu Brandonów się założę, że moja twarz spod twojego ołówka nie byłaby ani w połowie tak piękna jak ta Victorii. I to jak wyglądamy w rzeczywistości nie ma tu nic do rzeczy... Jej postać jest tu po prostu... - zawahała się na moment, szukając odpowiedniego określenia - jak by to... o! pokolorowana uczuciem. Tego się nie da podrobić - oceniła, choć koneserka sztuki z niej była żadna.
Ale na uczuciach się znała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Larkin J. Swansea

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : medalik na szyi
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 527
  Liczba postów : 445
https://www.czarodzieje.org/t19499-larkin-j-swansea#577514
https://www.czarodzieje.org/t19599-marmo-sowa-larkina#582623
https://www.czarodzieje.org/t19516-larkin-j-swansea#578211
https://www.czarodzieje.org/t21399-larkin-j-swansea-dziennik#692
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptyWto 26 Lip - 8:12;

Słuchał słowa Zoe, mając wrażenie, że za moment dostanie zawału, albo innej choroby, gdy jego serce gwałtownie przyspieszało, uderzając z mocą w jego piersi. Słowa Krukonki brzmiały tak prosto, tak oczywiście, że aż miał ochotę zapytać samego siebie dlaczego tak długo był ślepy i nie dostrzegał tego, a jednocześnie wydawało mu się to wszystko śmieszne. On się nie zakochiwał. Wiele pięknych dziewczyn, czy atrakcyjnych chłopaków miał okazję widzieć, a jednak nie zadurzył się w żadnej z tych osób. Po prostu, nie zakochiwał się, a teraz co - miałby być zadurzony w kimś, kto spoglądał na niego z góry, ponieważ nie był biegły w zaklęciach, poniewaz nie wpasowywał się w słowo idealny.
Mimo to, gdy patrzył na szkic, który Zoe znów podłożyła mu przed twarz, nie mógł przeczyć, że jest w nim coś więcej. Nie mógł powiedzieć też, że nie chciałby widzieć tego uśmiechu cały czas, że nie chciał, aby uśmiechała się tak na jego widok, czy w trakcie rozmowy. Wierzył, że gdyby przyszło im zwyczajnie rozmawiać mógłby to osiągnąć, ale zwykle jedynie się szarpali. To było w jakiś szalony sposób pociągające, ale mogło być męczące na dłuższą metę. Nie szarp się z nią, ze sobą. Rada tak prosta, a jednocześnie tak niespodziewana. Miał również wrażenie, że o wiele łatwiej było to powiedzieć, niż zrobić, gdy Brandon potrafiła jednym słowem doprowadzić go do irytacji, sprawiając, że przestawał myśleć racjonalnie i wciągał się w kłótnie o niczym, rozmawiając jednocześnie o wszystkim.
- Moja droga uważaj, bo jeszcze skusisz mnie taką fortuną, która mogłaby mi pomóc odłączyć się od rodzinnej sakwy – zażartował krótko LJ, wpatrując się przez moment w Zoe, aż w końcu opuścił spojrzenie na portret Vicorii. Niedokończony, ale już ukazujący jej piękno. Na podstawie tego szkicu mógłby stworzyć jej popiersie z marmuru, na którym mógłby ćwiczyć w przyszłości odpowiednie zaklęcia, aby mogło ono mówić, aby mógł prowadzić z nim dyskusje, skoro oryginał postanowił wyjechać do Francji. Czy jednak naprawdę był pokolorowany uczuciem? Nie. To po prostu nie miało najmniejszego sensu. Pokręcił głową, odbierając od niej szkicownik, aby przesunąć niezwykle delikatnie palcami po nim, nimi strzepując jakieś pyłki.
- Skoro wyjechała, to i tak nie ma o czym mówić – stwierdził w końcu twardszym tonem, chowając szkicownik do kieszeni, gdy ten zmniejszył się pod wpływem zaklęcia. Nie chciał, aby Zoe znów wykorzystała szkic przeciw niemu. Spojrzał na dziewczynę, uśmiechając się do niej blado, unosząc jedynie kąciki ust. – Kiedy zamierzasz wrócić? Czy naprawdę rozważasz zamieszkanie tam na stałe? – dopytał, dodając całkiem szczerze, że będzie mu brakować jej radosnej twarzy, choć była jeszcze Elizabeth. Jednak to z Zoe miał więcej kontaktu w ciągu ostatnich miesięcy i czuł, że bez jej wesołego szczebiotania będzie cicho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : dużo gada, nie zawsze z sensem; pachnie konwaliowymi perfumami
Galeony : -980
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
It's really got a hold on me QzgSDG8




Gracz




It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me EmptyWto 26 Lip - 12:41;

LJ milczał, ale wystarczyło jej jedno uważne spojrzenie na wyraz jego twarzy, by utwierdzić się w przekonaniu, że jej przemyślenia do niego dotarły i najwyraźniej trafiły w jakiś czuły punkt, być może skłaniając i jego do wysnucia jakichś wniosków. A nawet jeśli nie miał zamiaru się nimi dzielić, to wystarczyła jej świadomość, że udało jej się choć trochę odsłonić klapki, którymi chłopak usilnie próbował zasłonić sobie oczy - odniosła sukces.
Zachichotała wesoło, kiedy uciekł się do żartu, stwierdziwszy że nie zaszkodzi im male rozluźnienie zgęstniałej od poważnych przemyśleń atmosfery, pospiesznie jednak stłumiła wesołość, kiedy kolejne słowa LJa zabrzmiały już znacznie mniej miło. Nie spłoszyła się jednak tym nagle twardym, nieprzyjemnym tonem, nie obruszyła na protest. Wiedziała, że nie kieruje go przeciwko niej, a przeciw samemu sobie i swoim uczuciom. Dlaczego tak się ich bał - nie wiedziała, ale przyjęła do wiadomości, że chwila szczerości minęła i nie należy teraz dalej drążyć tematu.
- Wyjechała. Do Francji, nie na Marsa - przypomniała mu tylko łagodnie i bardzo, jak na nią, trzeźwo i logicznie, podsuwając tym samym między wierszami, że przecież nie będzie daleko i wróci. Prędzej czy później - wróci na pewno.
A czy ona sama zamierzała to samo? Nie wiedziała i nie była w stanie mu konkretnie odpowiedzieć. Podjęła jednak temat z właściwym sobie entuzjazmem:
- Och, LJ, nie mam pojęcia... Nic nie planuję. Kto wie, może zostanę na całe studia i zrobię międzynarodową karierę badaczki kosmosu? Może wyjdę za mąż za profesora Bozika? Może zupełnie mi się nie spodoba i wrócę po miesiącu? - dywagowała beztrosko i nie całkiem serio, uśmiechając się radośnie- Nie dowiemy się, dopóki się nie wydarzy. W końcu życie jest nieprzewidywalne i pełne niespodzianek, prawda? Będziesz tęsknił za moją paplaniną? - szturchnęła go lekko, jakby zmuszając do potwierdzenia - Będę ci przysyłać sympatyczne wyjce. Nic się nie martw, LJ. Jakbyś bardzo tęsknił za mną, to zagadaj Elizabeth, na pewno cię rozweseli. A jakbyś tęsknił za Victorią... to wiesz. Francja nie jest daleko.

koniec
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

It's really got a hold on me QzgSDG8








It's really got a hold on me Empty


PisanieIt's really got a hold on me Empty Re: It's really got a hold on me  It's really got a hold on me Empty;

Powrót do góry Go down
 

It's really got a hold on me

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: It's really got a hold on me QCuY7ok :: 
retrospekcje
-