Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Stara latarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Voice Follett
Voice Follett

Absolwent Slytherinu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2585
  Liczba postów : 1623
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Stara latarnia  Stara latarnia EmptyPią Cze 17 2016, 11:49;


Stara latarnia

Wprawdzie stara latarnia nigdy się nie paliła i nie jest specjalnie użyteczna, ale uwielbiają je dzieciaki i te trochę starsze dzieci również. Na mocnej linie jest tu zamontowany kawałek deski. Wystarczy na niego usiąść i sznur już zaczyna kręcić się dookoła latarni, oplatając ją i wypuszczając ze swoich więzów. Nie jest to bezpieczna zabawa ani dla przechodniów, ani dla huśtającej się osoby, ale chwila beztroskiej zabawy niewątpliwie jest warta ryzyka!
Powrót do góry Go down


Arariel Whitelight
Arariel Whitelight

Dorosły czarodziej
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Przeszywające błękitne oczy, zadbany zarost, zapach pieprzu, paczuli i bergamoty. Sygnet rodowy na małym palcu.
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
Galeony : 121
  Liczba postów : 104
https://www.czarodzieje.org/t19676-arariel-whitelight#589037
https://www.czarodzieje.org/t19689-poczta-arariela#589705
https://www.czarodzieje.org/t19675-arariel-whitelight#589034
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Paź 10 2020, 23:15;

Angielska pogoda. Klasyczna, angielska pogoda - nadzwyczaj ciepłe lato opuściło Wyspy już chyba na dobre. Bo choć temperatura w ciągu dnia oscylowała jeszcze na plusie, tak można było zapomnieć o przewiewnych ubraniach i Słońcu grzejącym kark. Nie, żeby akurat Whitelight narzekał - w Ministerstwie Magii temperatura niemal zawsze panowała identyczna, więc jego szafa niespecjalnie zmieniała się w przeciągu roku. Mimo to, tej soboty musiał odkopać z dna szafy nieco cieplejszy, beżowy golf, który połączył ze swoimi klasycznymi garniturowymi spodniami i długim wełnianym płaszczem w grafitowym kolorze. Wychodząc - zrezygnował jednak z eleganckich butów, przyodziewając sztyblety, które pamiętały jeszcze jego aurorskie czasy. Upewnił się jeszcze, że w kieszeniach miał wszystko co trzeba - i polecając swoim pupilom zostać w mieszkaniu, rozejrzał się po pustej klatce schodowej - i teleportował się, pewnie, nawet nie trzymając różdżki w swojej dłoni. Wyciszenie swojej natury było przydatne nie tylko przy sztuce oklumencji - skupienie potrzebne podczas teleportacji przychodziło mu z łatwością, do której nie musiał się nawet przygotowywać.
Z trzaskiem aportował się w samym centrum Doliny Godryka - idealnie pod starą latarnią, o której wspominał Keyirze w listach. Na myśl o Shercliffe - dopadło go uczucie konsternacji, które zaraz jednak zepchnął na drugi plan. Sam to podkreślał wiele razy. Luźna kawa, spotkanie w ramach zadośćuczynienia za godziny spędzone w kajdanach. W rozmowie z dziewczyną, w swoich myślach, w listach również - a jednak właśnie te listy, miał nieodparte wrażenie, że przyjęły charakter zupełnie inny. I dość niespodziewany - chyba dla dwóch stron. Zazwyczaj składał zdania starannie i z namysłem, możliwie jak najbardziej neutralnie. Tym razem mu się nie udało - choć Merlin mu świadkiem, starał się bardzo. I nie było mu z tym w sumie najgorzej - choć sam siebie zadziwił z jakim zaangażowaniem podjął się organizacji planowanej kawy. Do wszystkiego podchodził z zaangażowaniem - jednak na sam koniec, kiedy zorientował się, że dzień przed spotkaniem, po pracy, zaczął rozmyślać, które kwiaciarnie są jeszcze otwarte... Stwierdził, że to nie idzie w tę stronę, w którą miało iść. Zaprzestał więc, skracając smycz dla swoich myśli, które z irytującym chaosem przyjmowały wszystko wychodzące poza sprawy służbowe.
Odwykł.
Dlatego też, unosząc oczy ku zachmurzonemu niebu - jeszcze nim ściana deszczu zdążyła tknąć jego ramiona - rzucił niewerbalne aexteriorem i sięgnął do kieszeni płaszcza, w poszukiwaniu papierosów. Wyłuskał z paczki jednego lordka, odpalając go zaklęciem i zaciągając się ciężkim, mocnym dymem - czując jak po ramionach rozchodzi mu się błogie uczucie odprężenia. Z bezgłośnym westchnieniem oparł się ramieniem o lampę, zerkając na tarczę kieszonkowego zegarka. Miał jeszcze chwilę czasu. Bezwiednie, wolną ręką odgarnął włosy w tył, kiedy czujnym spojrzeniem chłodnych tęczówek przesuwał po ogarniętej burzą ulicy miasteczka. Nie na tę burzę jednak czekał.

@Keyira Shercliffe
Powrót do góry Go down


Keyira Shercliffe
Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptyNie Paź 11 2020, 00:39;

Angielska pogoda, jakkolwiek uciążliwa by nie była, na ogół wcale jej nie przeszkadzała. Odkąd jednak jej wilcza natura zaczęła niespodziewanie i zupełnie niekontrolowanie wpływać na tą ludzką, Keyira doświadczała coraz większych anomalii zarówno w obszarze działania podstawowych zmysłów, jak i funkcjonowania ciała, w tym właśnie, między innymi, skoków temperatury. Zazwyczaj była o wiele bardziej odporna na chłód i zimno, ale ostatnimi czasy jesienna aura dosyć dotkliwie dawała jej się we znaki i to w najmniej odpowiednich momentach.
Zgodnie z zaleceniami Arariela skubnęła coś lekkiego na śniadanie, a zerknąwszy na pochmurne niebo zdecydowała się na lekki, choć dość długi beżowy płaszcz, który narzuciła na szary, miękki sweter. Neutralnym kolorom brakowało zwyczajowej zieleni, z którą na korytarzach Hogwartu i na terenie rezerwatu niemal się nie rozstawała. W chwilach wolnych od pracy czy studenckich obowiązków lubiła pozwalać sobie na nieco więcej... Ubraniami rekompensowała braki, nieprzyjemności i trudy szarych, powszednich dni. Przede wszystkim jednak próbowała poprawiać sobie w ten sposób samopoczucie; każde przychylniejsze spojrzenie ludzi na ulicach rodzinnej Doliny czy odległego Londynu łechtało jej ego i zadowalało tą wrażliwszą, kobiecą stronę, której wbrew pozorom wcale jej nie brakowało. To razem przyświecał jej jednak bardziej konkretny cel, złożyła w końcu obietnicę, a choć poprzeczka nie została zawieszona zbyt wysoko - wypadało jej dotrzymać.
Teleportowała się do uliczki niedaleko starej latarni, a nim ukryła różdżkę w specjalnej przegródce wewnątrz jednej z połów płaszcza, rzuciła na siebie to samo zaklęcie, chroniąc się przed kroplami deszczu. Powędrowała wzrokiem do szarego nieboskłonu, a zaraz potem uciekła nim w bok, pchana jakąś niesprecyzowaną siłą. Jak się okazało, miała ona niemal 190 centymetrów wzrostu, atletyczną sylwetkę i długie, godne pozazdroszczenia włosy.
A na imię mu było Arariel..., pozwoliła, by ta myśl odbiła się echem w jej głowie, doprawiona nutą rozbawienia, a zaraz potem uśmiechnęła się do siebie pod nosem i ruszyła ku mężczyźnie, nie ociągając się już dłużej.
Odpuściłam sobie taktowne spóźnienie, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko — mruknęła na wstępie, jednak zamiast podchwycić jego spojrzenie, zerknęła mu w oczy zaledwie przelotnie i zsunęła się wzrokiem niżej, by zlustrować z zaciekawieniem jego strój - tak różny od sędziowskiej togi. — To niesprawiedliwe. Czy w czymś w ogóle nie jest ci do twarzy? — zapytała i bynajmniej, nie było to pytanie retoryczne. — Pierwszy przyszedł mi do głowy kilt, ale, na Merlina... — westchnęła i zaraz potem parsknęła, ewidentnie próbując się z nim drażnić.
Przez wizje półnagich, szkockich górali przedarło się nagle - do tej pory usilnie zagrzebywane pod warstwą dziesiątek lapidarnych, na pozór tylko nieznaczących myśli - zniecierpliwienie. Keyira starała się go nie okazywać, ale jak zapewniała Whitelight'a w listach, była naprawdę ciekawa. Nie tylko zresztą tego, co zaplanował, ale jego samego.
By odwrócić swoją uwagę, wsunęła ręce do kieszeni płaszcza i zerknęła (wciąż uparcie unikając kontaktu wzrokowego) na przymocowaną do latarni huśtawkę, obiecując swojemu wewnętrznemu dziecku, że nawet jeśli nie dziś, to któregoś dnia na pewno tu wrócić i z niej skorzysta.
Powrót do góry Go down


Arariel Whitelight
Arariel Whitelight

Dorosły czarodziej
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Przeszywające błękitne oczy, zadbany zarost, zapach pieprzu, paczuli i bergamoty. Sygnet rodowy na małym palcu.
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
Galeony : 121
  Liczba postów : 104
https://www.czarodzieje.org/t19676-arariel-whitelight#589037
https://www.czarodzieje.org/t19689-poczta-arariela#589705
https://www.czarodzieje.org/t19675-arariel-whitelight#589034
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptyNie Paź 11 2020, 02:40;

Wyszła zza rogu jednej z uliczek odchodzących od głównej drogi. Wyłapał ją spojrzeniem od razu - jeszcze nim ona zwróciła swój wzrok w jego kierunku. Rozpoznał jej krok i sylwetkę - nawet pomimo okrywającego ją płaszcza, zupełnie tak, jakby widział ją na co dzień i obeznany był z jej osobą. A zdecydowanie nie był - choć wystarczyło krótkie spotkanie w niesprzyjających okolicznościach, żeby młoda Shercliffe odpowiednio wyryła się w jego pamięci. Obrazy nastolatki dalej uparcie nakładały się na obraz teraźniejszej Keyiry - i chcąc nie chcąc, zaczynały schodzić na drugi plan. Powoli i konsekwentnie - spychane przez ukradkowy uśmiech kobiety, który nie umknął jego uwadze, gdy się do niego zbliżała.
To nawet lepiej — odpowiedział na jej wyjaśnienie przybycia przed czasem, które przyjął z niemą aprobatą. Nie doczekał się jednak tej wyczekiwanej burzy - bo natknął się na nią jedynie w przelocie, kiedy ta przeniosła swoją uwagę na jego strój. Przez krótki moment zatliło się pod jego czaszką skrępowanie - bo choć przyzwyczajony był do przebywania w ogniu krzyżowym ludzkiej uwagi, właśnie ta konkretna była niecodzienna. I szczera. Sam nie odrywał jasnych oczu od jej twarzy, uparcie czekając na moment, by podchwycić spojrzenie Keyiry i być może wyczytać z niego coś więcej - niż jej śmiałe słowa.
Nie potrafię wyegzekwować sprawiedliwości w tej materii — mruknął, wyraźnie rozbawiony jej słowami i - hipotetycznym - wciśnięciem go w szkocki kilt. Zaciągając się papierosem - z niezmienną intensywnością badał owal jej twarzy spojrzeniem. — Jeśli nawet toga dobrze na mnie leży...
Doskonale zdawał sobie sprawę jak wygląda - był tego aż nazbyt świadomy, obserwował się w końcu nie tylko w lustrze, ale też przez oczy różnych osób. Jednocześnie... jej zawoalowany komplement zwyczajnie sprawił mu zwykłą, ludzką przyjemność. Młoda Shercliffe nie miała żadnego interesu w ich relacji - komplementami więc nie kupowała nic znaczącego. W takiej sytuacji - jego słowa też nie. To nie była mediacja. Tak starał się to sobie tłumaczyć.
Spełniłaś swoją obietnicę. I moją prośbę, dziękuję. — Wolną dłonią sięgnął do klapy jej beżowego płaszcza, markując próbę poprawienia materiału - zadziwiająco szybkim ruchem ujmując jednak podbródek kobiety w swoje palce, układając kciuk zaraz pod linią jej ust. Starając się nadać temu gestowi więcej miękkości, aniżeli tak nagle szarpniętej gwałtowności: uniósł jej twarz ku sobie, nachylając się minimalnie - ewidentnie chcąc zajrzeć jej w oczy. Mrużąc swoje własne - z rozbawienia. Jej zachowaniem - i kwitnącą mu pod mostkiem irytacją.
Nie sądziłem jednak, że weźmiesz sobie do serca wszystkie moje zalecenia. Nie od razu — zauważył, a kąciki jego ust powędrowały wyraźnie ku górze, układając się w lekki uśmiech. Wyłapując cień jej zniecierpliwienia - choć naprawdę starał się trzymać sondę swojego umysłu w ryzach - odsunął się, dopalając wcześniej zapalonego lordka i ciskając niedopałek prosto do stojącego nieopodal kosza.
Podróżowałaś już za pomocą świstoklika? — pytał, próbując ściągnąć jej spojrzenie do swoich oczu - jednocześnie wycofując świadomość we własne ramy. Nie chciał znać odpowiedzi, póki sama Shercliffe mu jej nie udzieli. Jej wzorem - wsunął dłonie do kieszeni płaszcza, choć był to bardziej ruch pełen obietnicy, aniżeli mający gwarantować rozproszenie.
Powrót do góry Go down


Keyira Shercliffe
Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptyNie Paź 11 2020, 04:35;

Udało jej się go rozbawić, co - w jej mniemaniu - było bardzo dobrym omenem. Nawet jeśli tą nieznaczną różnicę wychwyciła raczej instynktownie, wyłapując ją w tonie jego głosu i pozytywnych wibracjach w atmosferze, zamiast faktycznie zarejestrować ją pod postacią krótkiego złagodzenia rysów czy drobnego wykrzywienia ust. Wystarczyłoby zaledwie jedno, krótkie zerknięcie, by się w swoim podejrzeniu upewnić, jednak nie odważyła się na to, wciąż uparcie unikając zapuszczania się spojrzeniem w rejony jego twarzy. Jak na kogoś, kto jeszcze jakiś czas temu krzyżował z nim tęczówki bez cienia lęku czy obawy - była w tym zaskakująco biegła.
Może to i lepiej — zgodziła się z nim bez wdawania się w jakąkolwiek dyskusję, co mogło sugerować jedynie, że owa wytknięta mu przez nią niesprawiedliwość zupełnie jej tak naprawdę nie przeszkadzała. — Jeśli nawet... Kilt to jednak zbyt wiele? — zasugerowała jedno z wielu możliwych zakończeń tej myśli, wybierając akurat to, które najbardziej jej w tej sytuacji odpowiadało.
Uniosła brew i z rozbawieniem tańczącym na lekko wygiętych wargach obróciła się z powrotem ku Ararielowi, lokując wzrok gdzieś na wysokości jego brody. Tak jak wcześniej jego ubawienie, tak teraz także narastającą irytację wychwyciła odruchowo, podświadomie dostrajając percepcję do tej jednej, konkretnej istoty, czego nie robiła wcześniej zbyt często, gdyż na ogół miała do czynienia z osobami o wiele bardziej otwartymi na dialog. Było to jednak teraz o tyle łatwe, że nie dzieliła ich wcale jakaś znacząca odległość.
Atmosfera na moment zgęstniała, zwiastując tym samym wzbierający w mężczyźnie, jeszcze nieokreślony żadną formą zamiar. Niewiele brakowało, a Keyira roześmiałaby się na głos, jednak zdołała w porę przygryźć wargę i zacisnąć ukryte w kieszeniach okrycia dłonie w pięści, nim niekontrolowanym drżeniem ramion spartaczyłaby cały dotychczasowy wysiłek.
Zrobiłam to żeby poczuć się lepiej. Nie jestem pewna czy w tej sytuacji powinieneś mi za cokolwiek dziękować — mruknęła, odchrząknąwszy znacząco. Zaraz jednak skupiła się na ruchu jego dłoni, gdy sięgnął do szerokiego kołnierza jej płaszcza.
Pochyliła głowę, w swojej naiwności zerkając na materiał w poszukiwaniu ewentualnych mankamentów w wyglądzie i tym samym znacznie ułatwiając Whitelightowi sprawę. Zamrugała machinalnie, gdy istotnie - zaskakująco sprawnie wziął we władanie jej brodę. Nie opierała się, bo też od samego początku nie miała takiego zamiaru, jednak zanotowała sobie w duchu, by nie lekceważyć żadnej z jego umiejętności: zarówno tych mentalnych, jak i fizycznych. Na moment zapomniała, że zanim przywdział togę i garnitur, Aro był łowcą i to całkiem skutecznym. Coś na kształt niepokoju przemknęło przez jej twarz, czemu wyraz dała poprzez lekkie zmarszczenie brwi, ale trwało to zaledwie ułamek sekundy.
Zaraz potem Shercliffe posłusznie podchwyciła spojrzenie jego lodowych tęczówek i pozwoliła mu zobaczyć... Poczuć to, co naprawdę czaiło się teraz tuż pod jej skórą. Rozbawienie i ewidentne zadowolenie spłynęło na nią na moment przed tym, gdy w końcu pozwoliła sobie uraczyć go krótkim, aczkolwiek niewymuszonym śmiechem.
Nie wytrzymał pan zbyt długo, panie Whitelight — skwitowała głośno, tym samym zdradzając mu po prostu motyw swojego działania. Podstęp - podesłała mu tą myśl w ramach podpowiedzi, mając nadzieję, że będzie klarowna chociaż na tyle, by mógł ją pochwycić i rozszyfrować w kontekście towarzyszącego jej nastroju.
Zerknęła znacząco na jego dłoń, którą zaraz jednak wycofał na bezpieczną odległość, wzorem reszty swojego ciała. Przekazawszy mężczyźnie to, co chciała, skupiła się na jego słowach i pozwoliła, by ciekawość wreszcie wypełzła na pierwszy plan. Tym razem, gdy Aro sięgnął wyczekującym wzrokiem do jej oczu, pozwoliła mu na to, choć zaraz przekrzywiała głowę i zsunęła się spojrzeniem niżej, do kieszeni jego płaszcza. Trwało to tylko moment, nim powróciła nim do jego twarzy.
Zdarzyło mi się — odpowiedziała zdawkowo, przymrużywszy delikatnie powieki. Próbowała odczytać coś z jego postawy, sytuacji czy tonu, ale w tej chwili pozostawał... nieznośnie wręcz nieczytelny. — Tylko podsycasz moją ciekawość, uważaj na to — mruknęła, używając jego własnych słów, głosem schrypniętym lekko z zimna lub zniecierpliwienia. A może jedno i drugie?
Powrót do góry Go down


Arariel Whitelight
Arariel Whitelight

Dorosły czarodziej
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Przeszywające błękitne oczy, zadbany zarost, zapach pieprzu, paczuli i bergamoty. Sygnet rodowy na małym palcu.
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
Galeony : 121
  Liczba postów : 104
https://www.czarodzieje.org/t19676-arariel-whitelight#589037
https://www.czarodzieje.org/t19689-poczta-arariela#589705
https://www.czarodzieje.org/t19675-arariel-whitelight#589034
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptyNie Paź 11 2020, 06:10;

Sam już do końca nie wiedział kto z kim tutaj igra. Zadziwiająco gładko podjęli własną, wewnętrzną grę - o której raczej oboje nie mieli pojęcia. Whitelight nie mógł powstrzymać rozbawienia tą sytuacją - wystarczyło, żeby ta dziewczyna... kobieta stanęła przed nim - i zupełnie intencjonalnie, o czym doskonale zdawał sobie sprawę i bez legilimencji - zaczęła się z nim droczyć. Nawet nie bezwstydnie, czy wulgarnie - oboje posługiwali się subtelniejszym językiem, pełnym raczej celowych niejasności i podtekstów. Arariel interpretował - odczytywał wszystko z jej słów i gestów, a przynajmniej się starał, nie rozciągając skrzydeł swojej świadomości. To także uznawał za zabawne - właściwie to nie pamiętał już, kiedy pozwolił sobie poznawać kogoś ze swojego otoczenia bez drogi na skróty. Chociaż Shercliffe do jego niszy nie należała. Przypominało to czytanie książki - ze wszystkich sił starał się nie zajrzeć na sam koniec, żeby nie zdradzić sobie zakończenia. Choć podejrzewał, że akurat ta konkretna jeszcze go nawet nie miała.
Homo sum, humani nihil a me alienum puto — rzucił jako komentarz do kiltu - albo raczej jego braku na swoich biodrach. Z reguły był poważny, stonowany, beznamiętny wręcz - w pracy jednak. Ale nawet tam nie wykazywał się pruderyjnością - tym bardziej w sytuacjach prywatnych.
W każdej jednak sytuacji, miał to do siebie, że chwytał kontakt wzrokowy. To był jego nawyk - coś, co praktykował od wielu, naprawdę wielu lat, jeszcze przed tym nim sam opanował zdolność legilimencji. Choć to głównie ona na ów nawyk wpływała - jedynie go umacniając. Umacniając w nim to, że zawsze mógł doczytać to, czego nie usłyszał. Jego błędem - którego jeszcze nie żałował - było zdradzenie i objaśnienie tej zależności bezczelnie wykorzystującej to teraz kobiecie. To również go bawiło - choć z delikatnym niepokojem zauważał u siebie irytację, która wzrastała z każdym uchybionym spojrzeniem w jego oczy.
Z jeszcze większym niepokojem i konsternacją odczuwając napięcie budujące się między nim a Keyirą. I właśnie dlatego, tylko dlatego - musiał się od niej odsunąć, by dać rozproszyć się gęstniejącemu powietrzu.
Staram się nie zapędzać tam, gdzie nie powinienem, Panno Shercliffe — odparł siląc się na chłodny ton, choć w istocie, nie wyszedł mu on w ogóle. Rozbroiły go myśli i intencje, które studentką w tym całym podstępie kierowały, a którymi teraz, wraz ze spojrzeniem, go oblała. Były jak kubeł zimnej wody wylany na rozgrzane ciało. I choć jego męskie ego, zazwyczaj pogrążone w głębokiej hibernacji - niemal zerwało się ze swojego kąta - tak sam Whitelight powściągnął wszystko w jednym momencie. Zastanawiając się nad granicą - czy w istocie powinien taką wyznaczyć.
W porządku...
Żelazną siłą woli starł uśmiech ze swoich ust, wyjmując z kieszeni płaszcza pięć... długopisów. Różnokolorowych, mugolskich, które w moment ułożył w swojej dłoni niczym talię kart - i wyciągnął w kierunku studentki.
To świstokliki — oznajmił, wyciszając własną, niedorzeczną ekscytację kiedy dokonywał prezentacji. Jednocześnie w duchu śmiejąc się, że sam w końcu wykorzystał swoje znajomości w Ministerstwie, a konkretnie: w Urzędzie Świstoklików. Niemniej - nie łamał żadnych zasad, pozostawał więc i w swoich oczach czysty. — Każdy z nich do innego miasta, które... Kiedyś odwiedziłem.
Wypowiadał się lakonicznie, zdawkowo, nie zdradzając zbyt wiele. Jednocześnie - nie odrywając spojrzenia od twarzy Shercliffe - chcąc wyłapać w niej każdą zmianę. Może dlatego też, bezwiednie znów się do niej zbliżył - ukrywając w tym intencję pokazania jej z bliska wyborów, które na nią czekały. Zwalczając chęć ponownego chwycenia ją za podbródek, pozwalając sobie jedynie obserwować.
Każdy aktywuje się na konkretne hasło. Zdradzę Ci je jednak po wyborze — zawiesił na chwilę głos, drugą ręką wyciągając z kieszeni płaszcza różdżkę - by niewerbalnym fovere i miękkim, powolnym ruchem nadgarstka, ogrzać powietrze wokół kobiety. — Dalej ciekawa?
Powrót do góry Go down


Keyira Shercliffe
Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptyNie Paź 11 2020, 19:50;

Nie posiadając w zanadrzu żadnej podobnej jemu umiejętności, nie była w stanie tak dobrze odczytywać gromadzących się wokół nich emocji. Pozbawiona daru czytania w myślach, na przestrzeni lat musiała wypracować sobie inny sposób na wyciąganie z ludzi tego, czego pragnęła się dowiedzieć. Zwierzęta były pod tym względem o wiele prostsze w interpretacji, gdyż brakowało im pewnych cech, które dla ludzi stanowiły już nieodłączny element funkcjonowania, a które znacząco utrudniały ich rozgryzienie. U zwierząt natomiast, zupełnie inaczej niż u istot rozumnych, każdy gest wyrażał konkretny zamiar; brak w nich było fałszu czy ukrytych motywów. Natomiast metody ujarzmiania jednych, jaki i drugich nie różniły się od siebie szczególnie i być może właśnie dlatego przychodziło jej to na ogół z taką łatwością.
Keyira słuchała i obserwowała, zauważała szczegóły i sygnały ostrzegawcze, a na koniec wyciągała z nich wnioski, na których opierała swoje dalsze działania. Wykorzystywała zdobytą wiedzę i doświadczenie by lawirować między zawiłościami, którymi otaczały się jej ofiary, tak jak teraz wykorzystywała informacje, które Whitelight sam tak chętnie podsunął jej na tacy, choć bynajmniej nie przeciwko niemu. Czy komukolwiek. Robiła to w celu lepszego zrozumienia jego osoby czy też wybadania jego granic, o ile jakieś posiadał. Nie w sferze zawodowej, bo o tych już wiedziała - w życiu prywatnym, bo od tej strony zupełnie go nie znała.
On starał się nie zapędzać tam, gdzie nie powinien, a ona z kolei chętnie brnęła w tamtym kierunku, dokądkolwiek prowadził. Niewiedza ta wzbudzała w niej tylko większą ekscytację i, zgodnie z jej wcześniejszymi zapewnieniami, podsycała jej ciekawość.
W porządku... — powtórzyła zaraz za nim, po części się z nim drocząc, a po części dając mu werbalne przyzwolenie na pominięcie poprzednich kwestii, nagle tak bardzo niewygodnych.
Przyjrzała się długopisom z pewnym dystansem, wiedząc, że musi się kryć za nimi coś więcej. W końcu sam Aro zapewnił ją, że tego dnia będzie miała kilka możliwości wyboru, a choć sprowadzenie ich do formy zwykłego sprzętu biurowego komuś innemu mogłoby wydawać się banalne, ją nie tyle może zachwyciło, co ukontentowało.
Z uśmiechem wyciągnęła dłonie z kieszeni płaszcza i założyła niesforne kosmyki włosów za uszy po obu stronach twarzy jednocześnie, by w następnej chwili nachylić się nad wyciągniętymi ku niej, kolorowymi pisakami. Na wspomnienie ich prawdziwej funkcji, Keyira momentalnie poderwała głowę i odszukała spojrzenie mężczyzny, szukając tam potwierdzenia zasłyszanych słów. Im więcej jednak Arariel jej zdradzał, tym ekscytacja wyraźniej odbijała się na jej twarzy, rysach i oczach. Czarne źrenice drgnęły, a potem rozszerzyły się, zdradzając aprobatę. Jakże mogłaby być niezadowolona?
Wybieram ten — niemal weszła mu w słowo, nim jeszcze ostatnia nuta jego pytania wybrzmiała w powietrzu. Wskazała palcem długopis w jasnym, błękitnym odcieniu, a potem wyprostowała się tknięta czymś w rodzaju obawy, choć nie do końca jeszcze sprecyzowanej. — Wybacz — mruknęła ze skruchą, odruchowo szarpnąwszy głowę w bok. Nie minęły jednak nawet dwie sekundy, nim znów przeskoczyła spojrzeniem od jego dłoni, do twarzy, choć już z większą rezerwą. — I tak wybieram niebieski — dodała tonem łudząco przypominającym skarcone dziecko i odchrząknęła, doprowadzając się do porządku. — Kontynuuj. Proszę...
Powrót do góry Go down


Arariel Whitelight
Arariel Whitelight

Dorosły czarodziej
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Przeszywające błękitne oczy, zadbany zarost, zapach pieprzu, paczuli i bergamoty. Sygnet rodowy na małym palcu.
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
Galeony : 121
  Liczba postów : 104
https://www.czarodzieje.org/t19676-arariel-whitelight#589037
https://www.czarodzieje.org/t19689-poczta-arariela#589705
https://www.czarodzieje.org/t19675-arariel-whitelight#589034
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySro Paź 14 2020, 14:31;

Zabawne było to jak byli do siebie podobni - jednocześnie będąc zupełnie innymi. Oboje czujnie obserwowali otoczenie i starali się wyciągać odpowiednie wnioski, by dopasować równie odpowiednie podejście. Whitelight robił to jednak bardziej bezpośrednio. Oboje jednak zupełnie inaczej traktowali granice - Arariel starał się je wyznaczać i się ich trzymać, granic swojej moralności i prawa. Keyira wręcz przeciwnie - zgrabnie na nich balansowała, nawet nie kryjąc swojego tańca, a czerpiąc z niego zwyczajną uciechę. Intrygowało go to - właśnie ten balans i równowaga z jaką to robiła. Nie była bezczelna w swojej bezpośredniości - a właśnie z tym najczęściej blondyn się spotykał. Z przesadą. Shercliffe w żadnym aspekcie nie wykazywała się przesadą - a intuicyjnością.
Natomiast on z wprawą tłamsił swoją intuicję, kierując się tym co powinien zrobić - a nie tym co chciał. Choć nagle zaskakująco wiele rzeczy chciał.
Chciał choćby skomentować zaskakująco prędki - i budzący kolejne pytania - wybór studentki dotyczący podsuniętych jej długopisów. O ile sam wybór mógł wyjść od niej właśnie intuicyjnie, tak speszenie, które nagle ją ogarnęło, a którego nie próbowała maskować, kolejny raz szturchnęło jego męskiego ego, które musiał upchać na samo dno świadomości. Tak jak gwałtownie musiał uciąć macki swojego umysłu, które już sięgały w kierunku Shercliffe, szukając odpowiedzi na nurtujące go nagle pytania. Pozwolił się sobie jednak domyślać - a nie wyrywać odpowiedzi, jednocześnie szanując prywatność kobiety.
Nie mógł powstrzymać jednak kącika ust, który powędrował ku górze - gdy chował całą resztę długopisów z powrotem do kieszeni płaszcza.
Resztę zostawię na przyszłość. W końcu w kajdanach spędziłaś pięć godzin - wynagrodzę Ci dzisiaj dopiero jedną z nich. — W istocie, właśnie na tyle czasu Keyira została zakuta w sali przesłuchań - choć liczba długopisów była przy tym zupełnie przypadkowa. A może jednak wcale nie? W każdym razie, mężczyzna właśnie w tym momencie, zupełnie świadomie, powziął na siebie kolejne zobowiązanie - choć nie dopełnił jeszcze pierwszego. Był ciekawy.
Wybrałaś jedną z moich ulubionych opcji — przyznał, kręcąc długopisem między palcami - stalowe okucia pisaka stukały cicho w zetknięciu z jego sygnetem rodowym. Whitelight przeniósł wzrok ze świstoklika na Keyirę, wyciągając przedmiot w jej kierunku. Z ukontentowaniem odnotowując nie tyle ekscytację dziewczyny - co niemą aprobatę. — Jednak najpierw...
Zwinnym ruchem schował długopis w zaciśniętej dłoni, nim brunetka zdążyła po niego sięgnąć. Jawnie się droczył - odnotowując znów ciężkie od wibracji powietrze wokół. Nie od zaklęcia jednak - tego był pewien. Bardziej od ciekawości właśnie - nie wiedział jednak, czy bardziej pochodzącego od niego, czy od niej.
Co mam wybaczyć? — spytał, wyciągając w jej kierunku drugą dłoń - magicznie wyposażoną w błękitny długopis właśnie. Stara sztuczka, której nauczył się jeszcze od D'Arcy'ego. Zwykł jednak relokować w ten sposób różdżkę w wymagających sytuacjach - a nie świstoklika, by podrażnić się z Shercliffe. Choć po zastanowieniu - było to równie wymagające.
Powrót do góry Go down


Keyira Shercliffe
Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySro Paź 14 2020, 18:44;

Najbardziej była ciekawa właśnie tego, czego Arariel chciał. Czego pragnął. Tego, co próbował ograniczyć i stłamsić głęboko w sobie, podczas gdy właśnie TO - czymkolwiek było, określało jego prawdziwą naturę. Nie mogła się jej doczekać. Chciała się dowiedzieć czy różniła się znacząco od jej wyobrażenia. Czy byłaby rozczarowana? A może urzeczona jego prawdziwą twarzą? Kusiła ją okropnie ta wiedza... Nie tylko ta jedna zresztą, bo stojący przed nią mężczyzna cały był dostatecznie intrygujący. Jednak czy był to rzeczywiście prawdziwy on?
W pierwszym odruchu chciałam cię zapewnić, że nie musisz mi niczego wynagradzać, ale za bardzo mi się to podoba — przyznała, na moment tylko wznosząc oczy ku nieboskłonowi w wyrazie jawnej dezaprobaty. Nie dla niego. Dla siebie samej i własnego egoizmu.
Zaraz potem uśmiechnęła się nieznacznie pod nosem, ucieszona perspektywą kolejnych, potencjalnych spotkań. Chciała powiedzieć, że będzie go trzymała za słowo, ale rozmyśliła się nim jeszcze otworzyła usta z zamiarem wypowiedzenia tych słów na głos. Wolała przeżywać każdy dzień z myślą, że wcale nie musi się dopominać o spełnienie tej zawoalowanej obietnicy, gdyż Aro sam będzie o niej pamiętał. Dodatkowo, jeśli z jakiegoś powodu ich drogi się rozejdą, nie chciała, by mężczyzna odczuwał z tego powodu jakąkolwiek presję.
Zerknęła na wyciągnięty ku niej długopis i faktycznie, już miała unieść dłoń i po niego sięgnąć, kiedy Whitelight zamknął go w uścisku własnych palców. Zamrugała, nie tyle może rozczarowana co po prostu zaskoczona i od razu podniosła wzrok, szukając w jego oczach odpowiedzi na własne, nieme pytanie. Odnalazła je nie w samych jego tęczówkach, co w kryjącym się za nimi rozbawieniu i rozluźniła się, choć nawet nie zauważyła, kiedy odruchowo napięła ramiona.
Wybijasz mnie z rytmu. — Zarzut, choć pozbawiony pretensji, krył w sobie pewne roszczenie. — Nie przestawaj.
Co jednak dokładnie miała na myśli - do tego musiał już dojść samodzielnie.
Uwagę Keyiry znów przyciągnął ruch. Posłusznie powiodła wzrokiem do drugiej dłoni mężczyzny, gdzie magicznie aportował długopis. Kąciki jej ust uniosły się niekontrolowanie, gdy przez głowę przemknęła jej myśl, że i ona mogłaby mu pokazać pewną sztuczkę. Zachowała to jednak dla siebie, ponieważ akurat w obecnej chwili wspomniany trik mógłby jej przysporzyć wielu nieprzyjemności. Zamiast tego skupiła się więc na pytaniu Arariela.
To, że weszłam Ci w słowo. To, że jestem zbyt niecierpliwa. — z każdym kolejnym zdaniem robiła maleńki krok ku mężczyźnie. Rezerwę szlag trafił. — A także to... — urwała na moment, by unieść się na palcach i przysunąć twarz do jego ucha na zdecydowanie nieprzystającą im odległość. — ...że tak dobrze się przy tym bawię — powiedziała, z pełną premedytacją obniżając ton do cichego pomruku. Tworzyła subtelną dywersję, choć tak naprawdę nie kryła się ze swoimi działaniami niemal wcale.
Jednocześnie sięgnęła do jego dłoni, ledwie obejmując nadgarstek, po czym cofnęła palce, przechwytując trzymany przez Aro długopis.
Wybacz — powtórzyła, powracając do poprzedniej pozycji. Jej wyraz twarzy tym razem nie wskazywał na jakąkolwiek skruchę. Wręcz przeciwnie.
Shercliffe zerknęła na błękitny pisak z ewidentną satysfakcją. Ona też potrafiła się droczyć.
Powrót do góry Go down


Arariel Whitelight
Arariel Whitelight

Dorosły czarodziej
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Przeszywające błękitne oczy, zadbany zarost, zapach pieprzu, paczuli i bergamoty. Sygnet rodowy na małym palcu.
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
Galeony : 121
  Liczba postów : 104
https://www.czarodzieje.org/t19676-arariel-whitelight#589037
https://www.czarodzieje.org/t19689-poczta-arariela#589705
https://www.czarodzieje.org/t19675-arariel-whitelight#589034
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptyPią Paź 16 2020, 00:38;

Z biegiem lat coraz bardziej nabierał chyba kształtu - i właściwości - puszki Pandory. Nie zamykał się na świat i bodźce - ale zamykał swoje reakcje na nie, lub przynajmniej znacząco ograniczał. Co zwyczajnie musiał robić - biorąc pod uwagę to jak i gdzie żył. W jakiej rodzinie przyszło mu się wychować i potem w jaki zawód wejść. Wszystko to wymagało opanowania - swego czasu uciekał od wszystkiego, co mogłoby je wytrącić. Aktualnie był w takim momencie, że prawdopodobnie nawet buchorożec szarżujący po ministerialnych korytarzach by go nie poruszył - i zapewne byłby pierwszy, który rzuciłby się do opanowania sytuacji. Lata praktyki, lata wyrzeczeń - lata pełne przyzwyczajenia do spychania własnej natury w kąt.
Natury i pragnień, których nie słuchał - a teraz dobijały się do sterów jego myśli. Zwabione przez dziewczynę, która nie wiedzieć kiedy, stała się kobietą - śmiałą, rozbrajająco szczerą. Interesującą. Zazwyczaj ludzkie zachowania budziły w nim podejrzliwość, chęć odkrycia prawdy - Keyira Shercliffe budziła coś innego. Zaintrygowanie i chęć poznania - nie zdemaskowania.
Wyłapywał jej wszystkie uśmiechy - nawet te najbardziej ukradkowe.
Masz moje słowo — dodał - wbrew pozorom wcale nie sięgając do jej myśli. Poczuł jedynie intencję, która jej umysł rozjaśniła. Niemniej, Whitelight nie bał się podkreślać rzucanych przez siebie słów - w końcu nigdy nie rzucał ich na wiatr. Każde słowo mogło być użyte przeciwko niemu - każde słowo więc odpowiednio ważył, nim to zdołało opuścić jego usta. W tym jednak momencie nabierał pewności - że składanie takich obietnic było w jego zasięgu. Nie czuł przymusu, czy zobowiązania - tylko chęć zobaczenia więcej takich rozpromienionych myśli. I mógłby się zastanowić nad tym, czy i tego nie powinien zsunąć na drugi plan - gdyby nie granatowe tęczówki, tak skutecznie ściągające jego uwagę.
Był pewien, że Shercliffe odbije piłeczkę w postaci jego szczenięcej zaczepki - w ciszy, z pełną uwagą, obserwował jak się do niego zbliża - z każdym przebytym centymetrem upewniając się jedynie w fakcie, że nie stała już przed nim niewinna nastolatka. Nie reagował w żaden sposób - dając się podejść, pozwalając - z ciekawości - na tę nieprzyzwoitą odległość, którą wraz ze sprzężonymi z nią słowami przypłacił dreszczem przebiegającym po kręgosłupie. Pozwolił na to - jak również na odebranie sobie błękitnego długopisu. Trwając w bezruchu, nawet jak tryumfująca studentka już się odsunęła - taksując ją chłodnym, uważnym spojrzeniem. Czekając, aż chęci, zgromadzone napięcie, i jej zapach - rozejdą się w powietrzu i po jego kościach.
I zaśmiewając się w duchu z tej niedorzecznej gry, której wcale nie chciał tak szybko kończyć.
Uważaj — przestrzegł, zbliżając się do brunetki. Krótkim, zaczepnym gestem - opuszkami palców jedynie, podbił jej podbródek, patrząc na nią z góry. W pierwszym momencie chciał dokończyć rozpoczęte ostrzeżenie, którym znów chciał ją uraczyć - zrezygnował jednak. Mrużąc oczy, powolnym, miękkim gestem - poprawił wymykający się kosmyk jej włosów, przesuwając spojrzenie po owalu jej twarzy i łagodnej krzywiźnie szyi. Znów wracając do jej oczu - i uśmiechając się lekko, nieco nawet zawadiacko.
Jakie zwierzę może skakać wyżej niż budynek? — spytał, przerywając gwałtownie dialog ciała, który przed chwilą rozpoczął. Opanował obniżenie tonu, nawet suchość w gardle - wypowiadając się z neutralną swobodą. Przerwał rytm. — Odpowiedź jest hasłem uruchamiającym świstoklik, zastanów się więc dobrze.
Zerknął na niebieski pisak.
I nie zapomnij się mnie chwycić. Inaczej teleportujesz się sama.
Nie byłoby to wielkie utrudnienie - biorąc pod uwagę, że wiedział dokładnie gdzie pojawi się Shercliffe, ale sam dla bezpieczeństwa musiałby wykonać dwa skoki teleportacyjne. I liczyć na to, że kobieta grzecznie czekałaby na niego w miejscu - w co szczerze wątpił.
Powrót do góry Go down


Keyira Shercliffe
Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Paź 17 2020, 13:21;

Nie wiedziała czy posiadając w swoim wachlarzu umiejętności legilimencję, potrafiłaby tak skutecznie zdusić w sobie chęć sięgnięcia mackami własnego umysłu do cudzych myśli. Szczególnie tych należących do osób znajomych czy też po prostu w jakiś sposób jej bliskich. Mogła więc tylko podziwiać Arariela za jego cierpliwość, wyrozumiałość i godną pozazdroszczenia samokontrolę, której w niej samej - z biegiem kolejnych miesięcy - było chyba coraz mniej. Chociaż, co zauważyła dopiero ostatnio, zupełnym przypadkiem zresztą: nie tyczyło się to wcale każdej ze sfer jej życia, a jedynie tych konkretnych sytuacji, gdzie wcześniej dobrowolnie poddawała się własnym przeczuciom, instynktom czy irracjonalnym zachciankom. Tak jakby sięgając w głąb siebie jednocześnie coraz trudniej było jej stłamsić tą dziką naturę, która pchała ją w ramiona tej właśnie spontaniczności. Samo spotkanie z Whitelight'em było zresztą kolejnym przykładem, potwierdzającym tą dziwną regułę... Przez co Keyira była tym bardziej wdzięczna za jego mentalne zdystansowanie, dzięki któremu mogła bez obaw pozwolić sobie na podobne przemyślenia.
Skłamałaby, gdyby powiedziała, że postawa mężczyzny jej nie bawi. Wyczuwała towarzyszące mu napięcie i bezczelnie wykorzystywała to, z jaką łatwością jej na to wszystko pozwolił, byle tylko nie ulec odruchowemu działaniu. Jakiemu? To pozostawało dla niej tajemnicą. Być może dla niego samego również, co w jej oczach czyniło tą sytuację jeszcze zabawniejszą. Była ciekawa co kryło się za tą sztywnością; wokół czego Aro tak mocno zaciskał umowne łańcuchy, a także czy był taki obojętny w stosunku do własnych pragnień i cudzych postępowań tylko przy niej, czy też może był taki zawsze, bo wynikało to z jego usposobienia, wychowania lub przyzwyczajenia. Intrygowały kwestie przyziemne, ale też takie o charakterze o wiele bardziej ulotnym. Czy krążyli wokół siebie wyłącznie za sprawą ciekawości, czy też kryło się za tym coś więcej, nawet jeśli w obecnej chwili żadne z nich nie potrafiło tego dostrzec?
Za późno — odparła, chociaż Arariel nie pokusił się nawet o dokończenie tego ostrzeżenia. Nie potrafiła nawet stwierdzić co blondyn miał tak naprawdę na myśli, ale nie miało to właściwie szczególnego znaczenia, gdyż Shercliffe odnosiła się do własnych obaw. Tych samych, które kazały jej się wcześniej zastanowić nad wyrażeniem zgodny na spotkanie.
Przełknęła ślinę, kiedy po raz kolejny naruszył jej przestrzeń w celu narzucenia swojej woli. Nie gwałtownie, a w sposób na tyle subtelny, że nie potrafiła się mu specjalnie oprzeć. Przyłapała się nawet na tym, że chociaż kątem oka zawsze wyłapywała ruch jego ręki, nie umykała przed jego dotykiem. Ta myśl sprawiła, że na moment zmarszczyła brwi, ale nim zdążyła zanurzyć się w niej głębiej - Whitelight zakotwiczył ją w rzeczywistości nie tylko samym spojrzeniem, ale też kolejnym gestem, a później uśmiechem, którego wcześniej nie miała przyjemności oglądać.
Drgnęła, jakby wybudzona z ciężkiego snu i zamrugała, próbując pozbyć się lepkiego wrażenia usidlenia, które wpełzło jej na ramiona. Dokładnie tam, gdzie sekundę później poczuła realne poruszenie na skórze. Atramentowy wąż, dotychczas spoczywający spokojnie na jej plecach, rozbudził się pod wpływem szalejących w niej, sprzecznych emocji i postanowił najwyraźniej sprawdzić co lub kto stał się powodem tego niecodziennego zamieszania. Tatuaż przesunął się leniwie, wspiął się po łuku jej szyi i dalej, do policzka, wciąż jeszcze zdradziecko rozgrzanego po tym, jak Arariel przelotnie musnął go palcami. Tam też się zatrzymał, wlepiając w mężczyzną parę czujnych, złotych ślepi.
Hmmm — mruknęła, jakby nieświadoma obecności swojego pupila, chociaż wyczuwała go doskonale. Zamiast tego skupiła się na zadanym pytaniu. Było jednak kilka zwierząt, które mogły stanowić odpowiedź, co tez kazało jej się dokładniej zastanowić nad samą jego naturą. — Nie jestem pewna — przyznała z ociąganiem, lustrując twarz sędziego w poszukiwaniu jakichkolwiek wskazówek.
Przymrużyła oczy, a choć nie miała dla niego żadnego pewnego rozwiązania tej osobliwej zagadki, uniosła wolną dłoń i chwyciła krawędź jego płaszcza, tuż przy kołnierzu.
Na pewno jakieś stworzenie magiczne — oznajmiła z niedbałym wzruszeniem ramion, sunąc palcami po materiale.
Ambicja, która w normalnej sytuacji na pewno kazałaby jej się poważniej zastanowić, teraz uległa ciekawości co do tego, jak Aro zareaguje w przypadku błędnej odpowiedzi lub też całkowitego jej braku. Keyira uśmiechnęła się pod nosem. Czy jedno potknięcie faktycznie mogło zrobić z niej idiotkę w oczach kogoś takiego jak Arariel Whitelight?
Powrót do góry Go down


Arariel Whitelight
Arariel Whitelight

Dorosły czarodziej
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Przeszywające błękitne oczy, zadbany zarost, zapach pieprzu, paczuli i bergamoty. Sygnet rodowy na małym palcu.
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
Galeony : 121
  Liczba postów : 104
https://www.czarodzieje.org/t19676-arariel-whitelight#589037
https://www.czarodzieje.org/t19689-poczta-arariela#589705
https://www.czarodzieje.org/t19675-arariel-whitelight#589034
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptyCzw Paź 22 2020, 17:31;

Nie miała prawa wiedzieć jak bardzo się myliła - jak tak naprawdę niewiele była w stanie wyłapać i odczytać. Whitelight był mistrzem w odcinaniu się od własnych emocji, tłumieniu swojej natury, odruchów, pochopnych myśli - szlifował tę umiejętność od najmłodszych lat, a taka a nie inna praca jedynie tę zdolność udoskonalała - wręcz nagradzała. Nie mogła wiedzieć jak tak naprawdę wiele - i zupełnie niespodziewanie dla siebie samego - mężczyzna rzeczywiście zdradzał. To całe gromadzące się napięcie i gęstniejące powietrze - podejmowane prowokacje i gry słowne - to wszystko nie powinno mieć miejsca. Sytuacja powinna być klarowna i jasna, bez podtekstów i niedopowiedzeń, bez tego pomruku budzącego się pod skórą. A jednak był - i drażnił, zmuszał do gwałtowniejszych gestów, zupełnie pozbawionych neutralności i niosących za sobą coś. Coś więcej. Na pewno ciekawość - choć właściwie i to niosło za sobą neutralność, która tutaj traciła prawo bytu. Wokół osoby Shercliffe rodziło się zainteresowanie, wyraźnie przebijające się przez beznamiętny mur. Wyraźne przynajmniej dla Whitelighta - i równie niepokojące. Choć budzące iskrę ekscytacji - na tyle znaczącą, że niezignorowaną.
I właśnie przed tym chciał Keyirę ostrzec - bo sam nie mógł przewidzieć w jaką stronę to zmierza. Ich spotkanie - choć równie dobrze i relacja, za którą stało zaskakująco dużo niewiadomych. Nieokreślonych. Ciekawych. Arariel zazwyczaj nie miał problemów z założeniem potencjalnego scenariusza - stojąca przed nim kobieta była jednak niewiadomą. Nie dlatego, że była tajemnicą czy zagadką - ale podejmowała takie scenariusze, których by jej nie przypisał.
Pierwszy raz od dawna, egoistycznie - chciał je zobaczyć. Zbadać, poznać. Istotnie, było już za późno na uwagę - o ten krok za daleko, który ciągle w swoją stronę robili.
Z równym zaintrygowaniem i czujnością - skierował swoje tęczówki na złote ślepia atramentowego węża i dalej nie odejmując dłoni od twarzy brunetki, przebiegł kciukiem po gadziej głowie. Zaprzestał badania wzoru - i miękkości kobiecego policzka - kiedy Keyira podjęła się próby odpowiedzi. Czujne oczy momentalnie przeskoczyły spojrzeniem w schowaną za kurtyną rzęs burzę. Źrenice drgnęły - wyczuwając dotyk w okolicach obojczyka. Wtedy też odjął dłoń od atramentowego wzoru - chwytając w delikatny, acz stanowczy, nieruchomy uścisk rękę Shercliffe.
Westchnął bezgłośnie - wcale jednak nie z dezaprobatą, ani też pobłażliwością. Bardziej w zastępstwie za ponowne wygięcie warg w uśmiechu.
Kolejny podstęp? — spytał, pozornie neutralnie, kryjąc rozbawienie. Czuł, że z nim igrała - sprawdzała jego granice i reakcje, a on jej na to zezwalał. Mało tego - podejmował tę grę, nie korzystając ze swojej naturalnej przewagi. Wbrew pozorom - czując jedynie, że legilimencja wcale wiele by w tym wypadku nie pomogła, bo... żadnego podstępu nie było.
Na pewno jakieś stworzenie magiczne — powtórzył za nią, sam wolną dłonią sięgając do krawędzi jej płaszcza tuż przy kołnierzu - naśladując jej poprzedni gest i sunąc opuszkami palców po materiale. — I nie tylko.
Miast zmierzać jednak w dół - zboczył dłonią na jej ramię, podążając wzdłuż szwów - aż odnalazł jej drugą dłoń, ciągle ściskającą błękitny długopis. Wkradł się bezczelnie na jej nadgarstek, tak jak ona wcześniej na jego - nie chcąc jednak odebrać świstoklika, a objąć palcami jej drobniejszą dłoń. I nachylić się do jej ucha - na równie nieprzystającą odległość.
Budynki nie potrafią skakać — mruknął, zdradzając tajemnicę swojej zagadki - i niemal dotykając policzkiem jej, uśmiechał się szeroko, czego dostrzec już nie mogła - choć uśmiech ten był doskonale słyszalny. — Odpowiedzią jest więc: Ka...
Przerwał, zaciskając sugestywnie palce na dłoni Shercliffe trzymającej świstoklik - chcąc, by to dziewczyna ostatecznie odpowiedziała. Decydując się na kontynuację tego spotkania - bądź nie.
Powrót do góry Go down


Keyira Shercliffe
Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptyNie Paź 25 2020, 16:53;

Spodziewała się, że po tym przelotnym i prawdopodobnie zupełnie przypadkowym dotyku jego dłoń zniknie w sposób równie oględny, jak się pojawiła. A jednak z jakiegoś powodu Arariel postanowił zaszczycić ją swoją bezpośrednią ingerencją nieco dłużej. I o wiele bardziej dotkliwie. Gdy tylko jego szorstki kciuk starł się z ciemnym wzorem na jej policzku w zamierzonej pieszczocie, zarówno Shercliffe, jak i gad wydali z siebie płytkie, bezgłośne westchnienie. W nietrwałej harmonii - zestrojeni jak jeszcze nigdy dotąd - przymknęli ślepia i zamarli zupełnie, chłonąc zdradzieckie wrażenie odurzenia, budzące się we wnętrzu dziewczyny za sprawą tego pojedynczego gestu. Sama świadomość faktu, że dłonie, które mogłyby bez trudu gruchotać kości są tak subtelne, wzbudzała w niej dziką ekscytację. Co jeszcze potrafią?
Delikatny dotyk, tak łatwy do pomylenia z czułością, szybko stał się jednak nie do zniesienia... Niczym smagnięcie bata, które początkowo przynosi ze sobą jedynie niepokojący gorąc, a dopiero potem doprawia go palącym bólem - z każdą sekundą coraz głębiej wrażał się w kruchy mur jej samokontroli. Niewiele brakowało, a przechyliłaby głowę w niemej, żałosnej prośbie o więcej, gdy chłodny podmuch wiatru wdarł się za kołnierz jej płaszcza, skutecznie studząc jej bezwstydny entuzjazm i przywracając jej trzeźwość umysłu.
Keyira otworzyła gwałtownie oczy i cofnęłaby się na bezpieczną odległość, gdyby tylko mężczyzna nie zamknął jej dłoni w stanowczym uścisku, który momentalnie zatrzymał ją w miejscu. Był jak dobrze dobrane zaklęcie petryfikujące, które nie pozbawiało jej może własnej woli, ale odbierało jej możliwość chęć ucieczki. Podniosła wzrok, nie wiedząc czego powinna się spodziewać tym razem, ale wejrzawszy w te jasne, stanowcze tęczówki, zamiast niepokoju odczuła beztroski spokój. Spokój, jak również kolejne, niedoprecyzowane pragnienie wykonania jakiegoś ruchu, któremu wyraz dała poprzez drgnięcie napiętych barków i nieznaczne rozchylenie ust. I które opanowała natychmiast, gdy tylko Whitelight sprowadził jej rozbiegane myśli na właściwą drogę.
A więc... — urwała, zerkając w dół, by skontrolować jego dalsze poczynania.
Gra, którą podjęła z czystej ciekawości bardzo szybko obróciła się przeciwko niej, gdyż sędzia - pomimo początkowego zdystansowania - okazał się godnym przeciwnikiem. Nachylając się ku niej i biorąc we władanie jej dłoń nie tylko uzyskał w tym niegroźnym pojedynku znaczącą przewagę, ale przy okazji naliczył sobie znaczny bonus, ponieważ napawając się jego charakterystycznym zapachem, Shercliffe gotowa była z miejsca ogłosić kapitulację. Uratowało ją przed tym jedynie rozwiązanie zagadki, którym blondyn w końcu łaskawie się z nią podzielił.
Tembr jego głosu rozszedł się echem po jej kościach, a przebiegający wzdłuż jej kręgosłupa dreszcz omal nie wycisnął z niej zdradzieckiego jęku aprobaty. Zdusiła go jednak w poprę, obierając reakcję o wiele bardziej bezpieczną, która czaiła się zaraz na drugim miejscu - szczere rozbawienie.
Keyira zaśmiała się, kiedy dotarło do niej, jak odmiennie postrzegali tą zagwozdkę, co przyczyniło się do mylnej, choć właściwie nie niepoprawnej interpretacji.
Oczywiście, że nie potrafią — przyznała mu rację, kręcąc nieznacznie głową. Wąż, do tej pory spoczywający na jej policzku po raz ostatni smagnął ją językiem i cofnął się na plecy za sprawą jej niewerbalnego życzenia.
Dziewczyna zacisnęła dłoń na długopisie nieco mocniej, jednocześnie wyswobadzając drugi nadgarstek z uścisku ararielowych palców. Cofnęła się o krok, tak jak wcześniej on - jedynie siłą woli powstrzymując się, by tym razem nie zaciągnąć się głośno niezidentyfikowanym jeszcze, otaczającym go aromatem cytrusów.
Okazuje się pan o wiele bardziej interesujący niż się spodziewałam, panie Whitelight — oznajmiła, uśmiechając się do niego najpierw łagodnie, a z każdą kolejną chwilą coraz bardziej szelmowsko. — Przez ciebie... — urwała, po czym parsknęła pod nosem, wyraźnie ubawiona kolejną myślą. — Potrzebuję więcej powietrza — oznajmiła, zmieniając początkowy zamiar bezpośredniego wyznania mu, że brakuje jej tchu na bardziej zawoalowaną wersję. — Dlatego wybacz mi jeszcze ten jeden raz — mruknęła, unosząc długopis, a tym samym jego rękę wyżej. Podsunęła ją sobie niemal pod same usta, a potem musnęła wierzch jego dłoni wargami, nie odrywając spojrzenia od jego czujnych, błękitnych tęczówek. — Do zobaczenia — rzuciła jeszcze bezgłośnie na odchodne, po czym uwolniła się od jego dotyku i zanim miała okazję zarejestrować jego reakcję, aktywowała świstoklik i tym samym teleportowała się z Doliny Godryka prosto w nieznane.

2xz/t
Powrót do góry Go down


Samantha Carter
Samantha Carter

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172
C. szczególne : Zapach anyżu i słodkich migdałów, wysokie obcasy, chłodny odcień oczu, czarny pierścionek zaręczynowy na palcu serdecznym;
Galeony : 110
  Liczba postów : 256
https://www.czarodzieje.org/t20633-samantha-carter#653602
https://www.czarodzieje.org/t20635-lotta#653650
https://www.czarodzieje.org/t20634-samantha-carter-kuferek#653603
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Sie 28 2021, 17:11;

Żywiła głęboką nadzieję, że Alex nie stchórzył. Niechaj nie próbuje bo choćby miała przetrzebić cały świat to znajdzie go i dopilnuje, aby znalazł się na imprezie Huxleya. Nie po to spędziła trzy godziny przed lustrem aby zgubić osobę towarzyszącą. Mieli dobre pół godziny do teleportacji jednak zaznaczyła wyraźnie, że to Alex będzie ich deportować. Nigdy nie udało się jej zdać egzaminu na teleportację łączną z powodu braku celności w teleportacji indywidualnej. Czekała zatem w umówionym miejscu aż jej towarzysz raczy zaszczycić swoją obecnością. Nie mogła doczekać się tej imprezy towarzyskiej będącej również parapetówką. U jej stóp stała prezentowa torebka z dosyć ciężką skrzynką, w której znajdowała się butelka dobrego, irlandzkiego wina. Nie pójdą wszak z pustymi rękoma w goście, a z tego co pamiętała to Huxley nie gardził tego rodzaju alkoholem. Skoro wróciła zza granicy to niechaj będzie, że przywiozła pamiątkę, którą będą mogli raczyć się czy to na imprezie czy to Huxley sam na sam ze swoją partnerką.
Starannie dobrana kreacja mile ocierała się o uda. Sięgała pół centymetra nad kolanami, a do tego wysokie obcasy, które zmniejszały kolosalną różnicę wzrostu między nią a Alexandrem. Aby mu dorównać musiałaby założyć szczudła... a więc pozostanie przy tych piętnastu centymetrach różnicy. Nikt mu nie kazał rosnąć do tak niebotycznych rozmiarów. Stąpała z nogi na nogę bowiem wieczór robił się coraz chłodniejszy, a ona nie miała wierzchniego okrycia. Byli czarodziejami, a więc przenosiny z miejsca na miejsce zajmą im parę sekund; nie zdążą się wymarznąć. Wyciągnęła z kopertówki lustereczko i poprawiała kosmyki w swym warkoczu, dbając, aby każdy detal jej wyglądu zajmował właściwe miejsce. Zdawała sobie sprawę, że nie zrobi takiego wrażenia jak półwila (!) jednak najbardziej ciekawa była oceny Alexa. Chciała pokazać, że jest w pełnej formie, potrafi się wystroić i wyglądać wyśmienicie jeśli tylko tego zapragnie. Westchnęła i czekała, coraz bardziej niecierpliwiąc się i próbując oszacować prawdopodobieństwo, że Alex miałby ją wystawić. Nie mógłby tego zrobić. Kto jak kto, ale on dotrzymywał danego słowa... co prawda wymusiła na nim obecność szantażem, jednak liczy się efekt końcowy!
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1309
  Liczba postów : 2287
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Sie 28 2021, 18:28;

  Alex nie stchórzył. I co gorsza też nie zapomniał. Nie miał absolutnie żadnych chęci co do tego, aby tam iść i bynajmniej nie stał za tym czynnik ludzki. Ot po prostu nie był fanem takich imprez, a w ostatnich miesiącach jeszcze bardziej się do nich zraził. I naprawdę, naprawdę bardzo nie chciało mu się wychodzić z domu. Ale skoro już obiecał i powiedział, że pójdzie to musiał. Wiedział, że jeśli się nie pojawi to otrzyma w zamian focha stulecia i to by było na tyle jeżeli chodziło o spotkanie po latach.
  Nie szykował się jakoś wybitnie długo – ot niby miała to być impreza w pewien sposób tematyczna, ale skoro Samantha pozwoliła mu (co za pantofel…) ubrać się jak chce, byle ładnie, to więc i to zrobił. Z całego ogarniania się najdłużej zajęło mu chyba wzięcie kąpieli, bo nie wychodził z wanny przez bitą godzinę delektując się gorącą wodę kojącą jego mięśnie i nerwy przed tą wielką imprezą. Tym razem zamierzał być czujny – jeżeli sytuacja z atakiem miałaby się powtórzyć, to będzie lepiej przygotowany. Nie zmieniało to jednak faktu, że nerwówkę miał nie tylko z tego powodu.
  Uchylił jedno z oczu i zerknął na wiszący w łazience, mechaniczny, drewniany zegar, bardzo szybko orientując się, że troszeczkę się zasiedział. Wyskoczył z wanny jak oparzony i szybko osuszył się zaklęciem, łapiąc za przygotowane wcześniej ubrania. Zarzucił na siebie czarne spodnie (oczywiście wcześniej bieliznę i skarpetki), zapinając je dopiero wtedy, kiedy włożył w nie białą, idealnie wyprasowaną koszulę. Przełożył przez szyję ciemny krawat i zawiązał go zaklęciem, bo mimo całej jego sympatii to manualizmu nie miał czasu aby zrobić to ręcznie. Zegarek, jasnoszara marynarka… i buty. Poprawił włosy, bardzo szybko poddając się i pozwalając im na robienie co zechcą, bowiem walka z nimi była jak z wiatrakami. Upewnił się, że ma wszystko. Ostatni detal – różdżka. Zerknął na siebie w lustrze wzruszając ramionami. Chyba było okej.
  Wybiegł z domu lecąc czym prędzej na umówione miejsce, po drodze biorąc ze sobą jeszcze jedną rzecz. Teoretycznie mógłby się teleportować, ale z tego przejęcia całkowicie zapomniał o tej opcji. Wiedział, że odbije się to w późniejszym czasie na jego ciele, ale w tej chwili who cares. Jakby nie patrzeć impreza miała być w domu dwóch świetnych uzdrowicieli. Jeżeli coś mu się stanie (Merlinie, oby nie), to otrzyma bardzo szybką, fachową pomoc. Może się poświęcić. Na miejsce dotarł w ostatniej chwili, no… może z lekkim zapasem kilku minut. Zobaczył ją już z daleka, powstrzymując swój bieg do normalnego kroku i łapiąc oddech. Udawal, że bynajmniej wcale o mało się nie spóźnił, i powolnym krokiem zaczął iść w jej kierunku. Nie patrzyła w jego stronę mimo że wiedziała skąd przyjdzie. Też mu ciekawostka.
  - Czekasz na kogoś? – zapytał, stając może metr za nią i trzymając ręce z tyłu. Delikatnie uniósł kącik ust do góry, kiedy zobaczył ją w tym stroju i uczesaniu. Nie miał słów na to jak pięknie się prezentowała. – Wyglądasz… – naprawdę nie mógł znaleźć odpowiedniej frazy, która by to oddała. – Perfekcyjnie. – dodał, wyjmując dłoń zza pleców i podając jej czerwonego astra. Co prawda nie była to randka – ot, mieli iść razem na imprezę do przyjaciół, ale poczuł się w obowiązku nie przyjść do niej z pustymi rękami. Po prostu jakoś mu to nie pasowało.
Powrót do góry Go down


Samantha Carter
Samantha Carter

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172
C. szczególne : Zapach anyżu i słodkich migdałów, wysokie obcasy, chłodny odcień oczu, czarny pierścionek zaręczynowy na palcu serdecznym;
Galeony : 110
  Liczba postów : 256
https://www.czarodzieje.org/t20633-samantha-carter#653602
https://www.czarodzieje.org/t20635-lotta#653650
https://www.czarodzieje.org/t20634-samantha-carter-kuferek#653603
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Sie 28 2021, 18:44;

Wróciwszy do Wielkiej Brytanii odkryła, że jej większość znajomych znajdowała się w Irlandii. Tutaj nie miała zbyt wielu znajomości, dlatego też zależało jej na podtrzymaniu tej niewielkiej ilości kontaktów, które przetrwały pomimo upływu lat. Alexander był pierwszą osobą na liście i szczerze mówiąc, pieczołowicie dbała o ten punkt. Nie udało się jej zaszczepić w nim nawet odrobiny entuzjazmu związanego z imprezą, a więc odpuściła temat, wychodząc z założenia, że jeśli choć trochę rozluźni się w tańcu to mile będzie wspominać ten wieczór. Ekscytowała się, a więc niecierpliwie czekała na swojego towarzysza. Nie podskoczyła ani też nie krzyknęła na dźwięk tembru jego głosu z prostej przyczyny - ujrzała go w odbiciu swojego lusterka, w którym się wszak przeglądała. Zamknęła puzderko i odwróciła się z szerokim uśmiechem ku Alexowi, który co tu mówić, wyglądał bosko. Cokolwiek na siebie by nie założył (choćby piżamę w różdżki) to wciąż wyglądałby zjawiskowo. Ten typ urody tak ma, ale teraz, kiedy powiodła wzrokiem po jego ubraniu musiała przyznać, że nie zawiodła się.
- Czekam na pewnego wysokiego przystojniaka... do złudzenia przypomina ciebie. - zażartowała, nie zapominając podkreślić jego aparycji. Słodka Morgano, nie potrzebowała lampki wina, aby rozlało się po niej miłe ciepło. Wystarczył sam jego widok. Uśmiech rozjaśnił jej twarz kiedy skomplementował ją w tak naturalny dla siebie sposób.
- Dziękuję. Ta perfekcja kosztowała kilka godzin pracy nad sobą. - a widząc czerwony kwiat rozczuliła się, wszak nie musiał niczego (poza sobą samym) przynosić.
- To bardzo kochane z twojej strony. - podeszła krok bliżej i pomimo noszonych obcasów, stanęła na palcach i ucałowała jego polik. Otarła kciukiem delikatny ślad szminki z jego skóry. Nie byłaby sobą gdyby w ten sposób nie okazała pewnego rodzaju stęsknienia. Na ludzki rozum widywali się dosyć często, a jednak jej było mało. Cieszyła się, że zamieszka u niego na jakiś czas... nadrobią stracone lata.
- Jestem dumna z tego jak się ubrałeś. Jeśli jakieś panny będą się za tobą oglądać to nie będę się im absolutnie dziwić. - z pomocą lustereczka wsunęła łodyżkę astry we włosy, aby móc ją cały wieczór dziś nosić.
- Wzięłam ze sobą irlandzkie wino. Wesprzesz? - zapytała wesoło, bowiem nie przywykła do noszenia ciężarów (wszak daleko było jej do wysportowania), a skrzyneczka nie należała do najlżejszych. Chwilę później nie omieszkała wsunąć dłoń pod jego ramię.
- Proponuję uciąć sobie spacer. Teleportacja źle wpływa na fryzurę i gniecie ubrania. Chcę żebyśmy zrobili piorunujące wrażenie. - zadarła głowę, szukając spojrzenia jego cudownie jasnych oczu. Cieszyła się, jakże bardzo cieszyła się, że ten wieczór zaczął się w tak przyjemny sposób. Nie wyobrażała sobie, aby miała udać się tam z kimś innym.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1309
  Liczba postów : 2287
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Sie 28 2021, 19:15;

  Nie mógł od niej oderwać wzroku, jasnymi tęczówkami przyglądając się jej osobie od stóp do głów. Wyglądała absolutnie nieziemsko i choć oczywiście na co dzień również była przepiękną kobietą z doskonałym gustem, tak dzisiaj przeszła samą siebie. Trochę zmieniła się przez te trzynaście lat, ale dla niego wciąż chyba pozostawała tą najpiękniejszą. Teraz już całkowicie nie miał co do tego wątpliwości. Wiedział, że prawdopodobnie przyćmi wszystkie inne kobiety na parapetówce, włącznie z samą gospodynią. A na pewno dla niego. Była idealna.
  - Nie znam typa. To co, ja idę, a Ty na niego czekasz? – na podkreślenie tych słów ostentacyjnie rozejrzał się, choć kiedy wrócił na nią wzrokiem to na jego twarzy zagościł szelmowski uśmieszek. Całkowicie zapomniał o nerwach związanych z imprezą i poczuł się zatrważająco lekko. Ba! Zapomniał teraz o wszystkim, tak naprawdę skupiając się tylko i wyłącznie na niej. Patrzył jak zbliża się do niego i grzecznie dał się pocałować, co lepsze przechylając głowę w stronę jej dłoni, kiedy ocierała rubinową szminkę z jego policzka. Chyba trochę tęsknił za tą bliskością i ta myśl nieco go przeraziła.
  - Oby nie. – jeszcze brakowało mu rozchwytywania przez inne kobiety. Mówiąc szczerze miał nadzieję, że Samantha wesprze go psychicznie i nie odstąpi na krok, ale znając jej ekstrawertyzm to zgubi ją na tej imprezie szybciej niż sam się spodziewał. Czy powinien jej pilnować? W końcu nie byli razem, a ona nie była małą dziewczynką, więc chyba mu nie wypadało. Ale nad tym chyba będzie zastanawiał się później.
  Na jej prośbę – choć wkrótce zapewne i tak by to zrobił – chwycił skrzyneczkę z winem w prawą dłoń, lewą rękę tymczasem udostępnił jej do trzymania. Patrząc na te obcasy chyba nie powinien jej puszczać przez całą drogę, choć z drugiej strony i tak pewnie by mu na to nie pozwoliła.
  - Dobrze. – zgodził się. Dziupla zdaje się, znajdowała się dość niedaleko i choć mógł ich tam teleportować bez zbędnych zgnieceń czy zniszczeń, to chyba faktycznie wolał się przejść, powdychać świeżego powietrza i uspokoić się przed godziną zero. Czuł jej spojrzenie na sobie, odwrócił więc głowę w tamtym kierunku i również na nią zerknął, zastanawiając się co takiego w nim widziała. – A wiec… skąd znasz Williamsa? – zapytał ni stąd ni zowąd. Przecież nie będą szli w całkowitej ciszy.

Powrót do góry Go down


Samantha Carter
Samantha Carter

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172
C. szczególne : Zapach anyżu i słodkich migdałów, wysokie obcasy, chłodny odcień oczu, czarny pierścionek zaręczynowy na palcu serdecznym;
Galeony : 110
  Liczba postów : 256
https://www.czarodzieje.org/t20633-samantha-carter#653602
https://www.czarodzieje.org/t20635-lotta#653650
https://www.czarodzieje.org/t20634-samantha-carter-kuferek#653603
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Sie 28 2021, 19:57;

Coś zmieniło się w postawie Alexa, a dokładniej rzecz ujmując intensywność jego spojrzenia. Nieczęsto raczył ją tego rodzaju wzrokiem pod potęgą którego mieszały się jej myśli. Choć zawodowo zajmowała się wspieraniem ludzi, rozpoznawaniem ich emocji i rozkładanie tego na czynniki pierwsze, tak przy Alexie wszelkie techniki diagnostyczne zawodziły. Stał się niepowtarzalny i choć znała go na wylot, tak czasem przybierał nieodgadniony wyraz twarzy. Uśmiechała się zatem do jego białych oczu, bez najmniejszego problemu utrzymując z nim kontakt wzrokowy. Zaśmiała się przy jego szelmowskim uśmieszku.
- Nie ma mowy, nie wypuszczę cię. - przemawiało przez nią silne przywiązanie względem jego osoby. Nie minął miesiąc od jej powrotu do Wielkiej Brytanii, a jej myśli już wypełniał ten jeden mężczyzna... jakby te trzynaście lat rozłąki nigdy nie istniało. Postarała się nie okazać zaskoczenia kiedy nieznacznie przechylił twarz bliżej jej dłoni. To niezauważalny postęp, którego nie mogła teraz wyolbrzymiać, aby go nie zrazić. Musi postarać się i zadbać o jego dobry nastrój, aby nigdy więcej nie mógł znaleźć argumentu, którym odmówi jej wspólnego wyjścia.
- Z przyjemnością cię popilnuję choć jeśli wpadniesz w oko półwili to będę bezradna. - żartowała jednak musiała przyznać sama przed sobą, że sama myśl wywoływała w niej zazdrość, choć nic się przecież nie stało, co mogłoby to powodować. Przytulona do jego ramienia powoli ruszyła u jego boku szarawą uliczką. Towarzyszył im charakterystyczny stukot obcasów. Zaskoczył ją tym pytaniem i mógł bez problemu odnaleźć tego rodzaju szok w jej spojrzeniu. Trochę skołowała się, niepewna czy rzeczywiście chciałby wiedzieć skąd tak naprawdę zna Huxleya. Uśmiechnęła się, aby zakamuflować zakłopotanie i przeniosła wzrok na mijaną latarnię.
- Z początku znajomość czysto zawodowa. - na szczęście nie musiała uciekać się do kłamstwa, za którymi zwyczajnie nie przepadała.
- Długi czas utrzymywałam z nim służbową korespondencję, głównie za czasów mojego stażu, później zdarzało się spotkać twarzą w twarz na zjazdach magomedycznych w paru miejscach na świecie. Została po tym pewnego rodzaju przyjaźń. - nie podawała szczegółów, wierząc, że Alex nie będzie drążyć. Nie była pewna dlaczego postanowiła zataić tę informację. Nie byli przecież razem, nie tworzyli związku, prawda?
- Teraz okazuje się, że doborowe towarzystwo naucza teraz w Hogwarcie. - a ona pozostała w szpitalu, gdzie pomagała innym ludziom, a nie uczniom. Nie była pewna czy podołałaby zawodowi nauczyciela. Nie umiałaby uczyć "przedmiotu szkolnego" skoro zawodowo zajmowała się nauczaniem spoglądania na własne emocje pod różnym kątem.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1309
  Liczba postów : 2287
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Sie 28 2021, 20:13;

  Cicho zaśmiał się pod nosem słysząc jej słowa na temat Perpetuy. Kto jak kto, ale akurat jeśli chodziło o Whitehorn to nie żywił i nie mógłby żywić do niej żadnych romantycznych uczuć i zapewne uzdrowicielka o nim sądziła to samo. Byli jak rodzeństwo, na pewno bardzo – mimo wszystko – się lubili, ale to była stopa tylko i wyłącznie przyjacielska. Perspektywa tego, że miałby wpaść w oko półwili cholernie więc go rozbawiła.
  - Urok Whitehorn na mnie nie działa, a i nie sądzę, żebym ja miał działać na nią. – stwierdził wyraźnie rozśmieszony jej uwagą, z której to teorii postanowił ją bardzo szybko wyprowadzić. – Naprawdę. Jestem dla niej czymś w rodzaju młodszego brata, mam wrażenie. – dodał, zagryzając wargę żeby nie roześmiać się bardziej. To stwierdzenie ze strony Sam było naprawdę zabawne, jeżeli znało się ogólny kontekst relacji między Voralbergiem a uzdrowicielką. Mówił całkowicie szczerze i chciał, żeby dziewczyna to wiedziała. Jeśli od początku będzie szczery, to przyprawi to mniej problemów w przyszłości, o ile w ogóle jakiekolwiek.
  Nie patrzył na nią akurat wtedy, kiedy zakłopotała się jego pytaniem, tak więc i nie zauważył jej miny. Rozglądał się wokół, napawając się miłą aurą wieczornego powietrza w Dolinie. Było rześkie i bardzo przyjemne, swego rodzaju uspokajające. Tego teraz właśnie potrzebował. Uspokojenia.
  - Ach rozumiem. Jaki ten magiczny świat mały. – stwierdził, delikatnie prychając a’la w rozbawieniu, ale poczuł przy tym dziwną gorycz. Kto by pomyślał, że przez trzynaście lat nie widzieli się ani razu, ale miała okazję spotkać się akurat z Williamsem. Oczywiście nie miał jej tego za złe. A może? Sam nie wiedział, ale było to dziwne zrządzenie losu, mimo że to Hux jechał tam, a nie ona tu. W innym wypadku na pewno by go odwiedziła, prawda?
  - O tak, zdaje się, że mamy teraz bardzo mocną kadrę. – nie wiedział czy czekają ich jakieś nowe twarze w tym roku, wiedział jedynie że kilka stracili. Między innymi Josha, ale na to chyba przygotował się już psychicznie. Cholernie za nim tęsknił. Miał nawet zapytać Samanthę czy nie planowała zacząć pracować w Hogwarcie, ale chyba uzdrowicieli szkoła miała aż nadto. Poza tym jeśli by chciała, to by to zrobiła. Kto jak kto, ale ona na pewno zawsze zdobywała to co chciała. Miał wrażenie, że też był aktualnie na tej liście.
Powrót do góry Go down


Samantha Carter
Samantha Carter

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172
C. szczególne : Zapach anyżu i słodkich migdałów, wysokie obcasy, chłodny odcień oczu, czarny pierścionek zaręczynowy na palcu serdecznym;
Galeony : 110
  Liczba postów : 256
https://www.czarodzieje.org/t20633-samantha-carter#653602
https://www.czarodzieje.org/t20635-lotta#653650
https://www.czarodzieje.org/t20634-samantha-carter-kuferek#653603
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Sie 28 2021, 21:01;

Zadarła wysoko głowę ewidentnie zaskoczona jego wesołą reakcją. Nie spodziewała się, że mógłby zacząć się śmiać skoro nawet nie starała się go rozbawić. Ba, nawet gdyby próbowała to istniało jedynie pięćdziesiąt procent szans na osiągnięcie sukcesu. To jego wieczne opanowanie mogło czasami doprowadzić do szału, zwłaszcza kiedy pamiętała czasy kiedy przy niej nie musiał tego praktykować. Dlatego też miłą odmianą było ujrzenie w jego jasnych oczach szczerej wesołości.
- Powiedziałam coś bardzo zabawnego i o tym nie wiem, prawda? - dosyć szybko wyjaśnił jej w czym rzecz. Zmrużyła podejrzliwie oczy.
- Mam ci uwierzyć, że nie działa na ciebie urok półwili ani twój na nią? - uniosła brwi i przyglądała się z dołu jego twarzy kiedy to próbował powstrzymać śmiech.
- No nic, pozostaje mi się cieszyć z tego faktu. Huxley opowiadał coś o jej magnetyzmie. Nigdy nie spotkałam dorosłego potomka wil. - czuła w kościach, że mogłaby poczuć przykrą zazdrość gdyby ktoś chciał zarzucić na Alexandra magiczną sieć przyciągania. Wydawało się jej, że w takiej sytuacji ktoś mógłby jej go odebrać zanim w ogóle uzyska prawo do posiadania go przy sobie już na stałe. Być może dlatego dzisiaj tak pieczołowicie zadbała o swój wygląd, aby mieć uwagę Alexa tylko dla siebie. Poprawiła poły sukni i chętnie opierając nieco ciężaru swojego ciała o towarzysza. W drodze powrotnej będzie szła boso, nie ma innej opcji.
- Co do powrotu... - zaczęła, zerkając na niego z uwagą.
- Mam w opcjach do wyboru zostać na resztę nocy bądź poranek u Huxleya, przejść do pubu "Pod ogonem hipogryfa" albo... - posłała mu uroczy uśmiech. - ... zatrzymać się u ciebie, bo jest do ciebie najbliżej. Zapewne wypijemy trochę alkoholu, a wtedy nie mogę się teleportować bo prawie zawsze kończy się to błędnym lądowaniem bądź rozszczepieniem. - chyba pamiętał jej sposoby teleportacji, prawda? Nigdy nie wychodziło to ani zgrabnie ani celnie. Do tej pory niektórzy zastanawiali się jakim cudem otrzymała uprawnienia do stosowania tej formy przenosin skoro wielokrotnie kończy się to problemami.
- Do tego wciąż mieszkam w domu Theo, a to mugolska dzielnica więc zjawianie się tam w środku nocy bądź nad ranem może wywołać niemałe zamieszanie. - czuła, że raczej nie znajdzie u niego odmowy skoro umówili się, że najpóźniej w środę zacznie się już do niego przeprowadzać.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1309
  Liczba postów : 2287
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Sie 28 2021, 21:13;

  - Nie wierzysz mi? – zapytal bawiąc się doprawdy przednio. Udawał oburzenie w swoim głosie, robiąc też minę zaskoczonego faktem, że mu nie ufa jeśli chodziło o Perpetuę. Doskonale wiedział, że mówi prawdę, więc tym bardziej chciało mu się śmiać z powodu, że Sam była ewidentnie zazdrosna o wilę. – Pamiętasz tę stażystkę co mnie składała w Mungu? Tak się składa, że to ona. Tak jak mówiłem – świat czarodziejski jest mały. Uwierz, że osoba która widziała Twoje wnętrzności skutecznie zapobiega jakiejkolwiek chęci na jakiekolwiek romantyczne relacje. Naprawdę, nie działa ani ona na mnie, ani ja na nią. – dlaczego się tłumaczył, skoro doskonale wiedział że nic z Whitehorn nie łączy go poza czysto przyjacielską relacją. Zresztą, szanując oczywiście jej fenomenalną aparycję, to jakoś sobie tego nie wyobrażał. Wręcz przeszedł go dreszcz na samą myśl, że miałby wyrywać tę uzdrowicielkę. – Jesteś zazdrosna? – zapytał nagle, zaciskając usta w cienką linię, aby z tego powodu nie roześmiać się jeszcze bardziej. Doprawdy złapał go przedni humor, którego nie mógł opanować. Samantha była zbyt urocza, kiedy podejrzewała go o wyrywanie panienek jak zmiany rękawiczek.
  - Jeszcze nie dotarliśmy, a już mowa o powrocie? – zapytał szczerze zaskoczony, unosząc jedną brew do góry. – Wiesz, mówiąc szczerze to nie sądzę, abyś mogła zostać w Dziupli. Dziewczyna Williamsa jest o niego zazdrosna jak Walsh o każdą zjedzoną bez niego cynamonkę. – przecież nie powie tak prosto i logicznie „oczywiście, że możesz u mnie nocować”. – A nie byłoby bezpieczne abyś szlajała się po nocy po barach i mugolskich dzielnicach. – dodał, nadal nie mówiąc nic na temat własnego domu. – A Twoja teleportacja, jak sobie przypominam, to faktycznie było coś pięknego. – wyszczerzył się w jej kierunku będąc ewidentnie złośliwym i nabijając się z jej umiejętności przemieszczania. Oczywiście nie miał jej tego za złe, nie każdy przecież musiał być tak w tym dobry jak on. Dla przykładu Voralberg nigdy nie wsiądzie na miotłę, a nawet jeśli to prędko z niej spadnie. Miał doskonały humor. Dlaczego nie mogło tak zostać przez cały wieczór? Jakoś coraz bardziej miał wrażenie, że jeżeli przekroczy próg dziupli to stanie się coś złego i cholerstwo nie odpuszczało go ani na chwilę. Nie mogą zawrócić? Sam?
Powrót do góry Go down


Samantha Carter
Samantha Carter

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172
C. szczególne : Zapach anyżu i słodkich migdałów, wysokie obcasy, chłodny odcień oczu, czarny pierścionek zaręczynowy na palcu serdecznym;
Galeony : 110
  Liczba postów : 256
https://www.czarodzieje.org/t20633-samantha-carter#653602
https://www.czarodzieje.org/t20635-lotta#653650
https://www.czarodzieje.org/t20634-samantha-carter-kuferek#653603
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Sie 28 2021, 21:40;

Próbowała przypomnieć sobie stażystkę-ślicznotkę ze świętego Munga jednak niestety, pamięć zawodziła. W tamtym czasie miała fioła na punkcie Alexandra i tego, co mu się stało, że nie zwracała uwagi na nikogo poza nim. Umysł ludzki płatał figle i wyrzucał z pamięci wielką część wspomnień, zostawiając jedynie te najbardziej wstrząsające. Z tego też powodu stażystkę kojarzyła jedynie jako coś niesamowicie jasnego o ładnych dłoniach lecz ponadto niewiele. Lada moment pamięć zostanie odświeżona gdy spotka ją osobiście.
- A czy nie mawia się, że tak naprawdę liczy się wnętrze? - wybuchła śmiechem i cieszyła, że nie musiała nigdy Alexa łatać ani składać. Potrafiła to robić, mimo że nie stosowała takowych zaklęć codziennie. Zawód Samanthy dawał jej wiele możliwości; nie była tylko magipsychiatrą, ale też magipsychologiem oraz uzdrowicielką. Wybrała po prostu główną specjalizację, co nie zmienia faktu, że w Dziupli będzie aż trzy osoby z tej samej branży zawodowej.
- Taka intymna relacja na zasadzie łatania poważnych ran potrafi jednoczyć i zbliżać... czy ja wiem czy to zniechęca do romantyczności... choć powinnam się cieszyć. - gdybała sobie. Z tego co jej opowiadano to interesował się delikatną Éléonore, a więc skoro nie padł "ofiarą" półwili to musiała mu uwierzyć, a dzisiaj przekonać się na własne oczy czy Whitehorn traktuje go faktycznie niczym młodszego brata.
Dźgnęła go w żebra kiedy ze śmiechem dopytywał o jej zazdrość. Nie potrafiła się nie uśmiechnąć choć jej policzki były lekko zaróżowione.
- Dziwisz mi się? - odpowiedziała pytaniem na pytanie, niemalże pewna, że nie pociągnie tematu i nie będzie drążyć nawet tego. To oznaczałoby rozmowę o uczuciach, a jak powszechnie wiadomo, do tego Alex musiał być wystarczająco mocno przygotowany. Niechaj oswoi się ze świadomością, że może być o niego zazdrosna.
- Wspominam o tym bo nie wiem czy później będę trzeźwa. - wywróciła oczyma kiedy tak spoglądał na nią z niedowierzaniem. Pogładziła sobie jego ciepłą dłoń, ot tak, spontanicznie. Roześmiała się ponownie tego wieczoru.
- Skoro tak to przedstawiasz to nie śmiem zrzucać im się na głowę. - wyeliminowała to z listy możliwych opcji noclegowania. Theo musiał zrozumieć, że jego mieszkanie znajduje się zdecydowanie zbyt daleko jej źródła towarzystwa. Nie mogła tam dłużej zostać bo powroty bywają kłopotliwe.
- Skoro szlajanie się nie jest zbyt mądrym pomysłem to znaczy, że odprowadzisz mnie w bezpieczne miejsce? - pytała, choć nie musiała. Ufała temu czarodziejowi bardziej niż komukolwiek na świecie. Choćby niebo postanowiło runąć na ziemię to miała pewność, że Alex wyjdzie z tego cało. Jego ramiona stanowiły definicję bezpieczeństwa.
Dźgnęła go jeszcze mocniej kiedy się z niej nabijał. Ależ dopisywał mu humor!
- Bardzo zabawne. Przypomnieć ci co się stało kiedy ostatnim razem płakałeś ze śmiechu i ściągałeś mnie z dachu, dobre piętnaście lat temu? Wypuściłam z klatki z Menażerii osiem kotów, które cię potem oblazły. Warto było płacić mandat w zamian za twoją minę. - tymczasowo wzięło ją trochę na wspominki. Powoli zbliżali się już do adresu, który to Huxley jej podał.
- Ten uroczy dom jest ich? - wskazała wyrastający zza rogu budynek.
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1309
  Liczba postów : 2287
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptySob Sie 28 2021, 22:07;

  - Zobaczysz jak Perpetua się zachowuje. Uwierz mi, że to naprawdę wspaniała osoba, ale nic nas nie łączy zazdrośnico. – stwierdził, skutecznie kończąc temat uzdrowicielki, a przynajmniej do momentu w którym nie pojawią się w progu Dziupli. Nie spodziewał się, że Samantha była w stanie obawiać się innych kobiet, szczególnie kiedy wyglądała TAK jak dzisiaj, a na dodatek w praktyce przecież nie byli razem. Czyżby miała zabawić się w psa ogrodnika? Cóż, absolutnie rozumiał jej punkt widzenia, bo też nieco się o nią obawiał jeśli chodziło o męską część dzisiejszej imprezowej ekipy. Coraz bardziej nie chciał tam iść i właśnie sobie o tym przypomniał. Ale jedno było pewne, tak, dziwił jej się, bo w tej chwili nie widział poza nią nikogo innego, ale jakoś nie potrafił jej tego powiedzieć. Niestety ona o tym nie wiedziała, stąd też, w pewien sposób można było ją usprawiedliwić z tą uroczą zazdrością i marszczeniem noska na każdą myśl, że Voralberg mógłby rozmawiać z jakąkolwiek inną, ładną kobietą.
  - No dobrze dobrze, będę Twoim prywatnym ochroniarzem i odprowadzę Cię bezpiecznie. – brakowało, aby jeszcze przyłożył dłoń do serca na potwierdzenie swoich słów. Był jednak w pełni szczery, jeśli chodziło o jej bezpieczeństwo zdecydowanie mogła na niego liczyć. Była jedną z tych niewielu osób, za którymi rzuciłby się w ogień, aktualnie plasując się na tej liście na miejscu numer jeden. Tego oczywiście też tak wylewnie jej nie przedstawił. Jakoś nie potrafił, względnie uważał że to jeszcze nie czas i miejsce. Miał tę dziwną tendencję do przeciągania niektórych rzeczy, a już szczególnie tych, w których w grę wchodziły jakiegokolwiek emocje i uczucia. I ona to wiedziała. Pytanie czy zniesie tę jego opieszałość.
  - Nie przypominaj mi tych kotów, proszę. – zgiął się lekko od jej dźgnięcia, choć wciąż miał na sobie ten swój alexowy uśmieszek. Za drugim razem się nawet odsunął z głośnym „ej!” na chwilę puszczając jej rękę i zatrzymując się, kiedy wspomniała o domu Whitehorn i Williamsa. Włożył na chwilę dłonie w kieszenie spodni i zerknął w tamtym kierunku wzdychając cicho.
  - Tak, to Dziupla. Jesteś pewna, że chcesz tam ze mną iść? – złapały go kolejne wątpliwości. Nie był imprezowym typem i bał się, że z jego winy źle się to skończy, a to wrażenie coraz bardziej w nim narastało. Stąd też na razie nie ruszał się z miejsca, potrzebując chyba jakiegoś wsparcia, aby nie być upartym osłem.
Powrót do góry Go down


Samantha Carter
Samantha Carter

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 172
C. szczególne : Zapach anyżu i słodkich migdałów, wysokie obcasy, chłodny odcień oczu, czarny pierścionek zaręczynowy na palcu serdecznym;
Galeony : 110
  Liczba postów : 256
https://www.czarodzieje.org/t20633-samantha-carter#653602
https://www.czarodzieje.org/t20635-lotta#653650
https://www.czarodzieje.org/t20634-samantha-carter-kuferek#653603
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptyNie Sie 29 2021, 10:16;

Uważnie prześledziła spojrzeniem wyraz jego twarzy kiedy zarzekał się, że nie łączy go z półwilą nic szczególnego. Co tu dużo mówić, potrafił ją przekonać, a więc rozpogodziła się i uśmiechnęła szerzej, nie będąc nawet urażoną za nazwanie jej "zazdrośnicą".
- Niech ci będzie. - wywróciła oczyma i przywołała siebie do porządku. Nie może zachowywać się tak jakby ktoś w każdej chwili miał "na zawsze zabrać jej Alexa". Po pierwsze, to tak nie działa, bo on potrzebuje sporo czasu (a najlepiej z rocznym zapasem), aby się z kimś w ten sposób oswoić, po drugie, on nie otwierał się przed byle kim i po trzecie, nie był jej! Musi przestać myśleć o nim w takich kategoriach... co nie zmienia faktu, że z przyjemnością na powrót uczyniłaby go swoim "chłopakiem" choć po tych trzynastu latach pasowałoby określenie "ukochanego mężczyzny". Otrząsnęła się. Impreza. Dziupla. Skup się.
- Znakomicie. Przepłoszysz każdego rzezimieszka i to samym spojrzeniem. - zaśmiała się wesoło, nie dociekając gdzie miałby ją odprowadzić. Ufała mu, ot.
- W świetle tych latarni twoje oczy wydają się białe jak śnieg. Nigdy nie spotkałam nikogo o podobnym kolorze tęczówek. - a widywała masę ludzi, nie tylko w pracy, ale też i prywatnie. Nagle ją tknęło czy aby nie ma zbyt zachwyconego spojrzenia. Nie ma ich jeszcze na imprezie, a czuje się jakby wypiła dwie lampki wina. Zatrzymali się przecznicę od Dziupli i spoglądali na duży budynek, w którym już świeciły światła, a ogród był pełen ludzi. Odwróciła się przodem do Alexa, a tyłem do uliczki.
- Tak, nie wyobrażam sobie iść tam z kimś innym. - sięgnęła po jego rękę, którą schował w kieszeni i objęła ją wszystkimi palcami.
- Będziemy się dobrze bawić, zobaczysz. To będzie niezapomniany wieczór. No chodź! - pociągnęła go w swoją stronę choć i tak to on musiał zadecydować czy zrobi ten krok naprzód. Oczy Samanthy błyszczały z ekscytacji. Nie mogła się doczekać i tak jak obiecała Huxleyowi, przyprowadzi Alexa choćby miała go do siebie przywiązać.

+
Powrót do góry Go down


Alexander D. Voralberg
Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i wychudzony | blady | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 1309
  Liczba postów : 2287
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Stara latarnia QzgSDG8




Gracz




Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia EmptyNie Sie 29 2021, 12:27;

Bawiła go ta jej zazdrość względem gospodyni dzisiejszej imprezy. Będzie to kuriozalna sytuacja, ale w pewien sposób chyba był na nią przygotowany. Najśmieszniejszy był fakt, że Whitehorn kojarzyła Samanthę, ale bez wzajemności. Nie mógł się doczekać, żeby zobaczyć to przedstawienie. Jego trzewia podpowiadały mu, że zakończy się to śmiercionośną tragedią. Tak to się właśnie kończy, kiedy dwie baby spotkają się na jednej imprezie. Problem był taki, że z jedna z nich absolutnie nic go nie łączyło. NIC.
  - A ja tak, była taka uczennica w Hogwarcie. Przez chwilę musiałem się zastanowić czy to nie moja córka. Oczywiście nie była, to żart. – wolał to powiedzieć od razu, zanim Samantha zacznie dociekać z kim mógł mieć dzieciaka. A był przekonany, że jakby nie podkreślił to właśnie tak by się stało!
  Wzdychając ciężko, niczym prowadzonym na ścięcie, pozwolił złapać się za rękę i poprowadzić naprzód. Choć troszeczkę się opierał, to wkrótce niczym normalny człowiek stawiał kolejne kroki zmierzając do Dziupli tuż za Sam. O tak, to będzie niezapomniany wieczór.
[zt x2]
+
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Stara latarnia QzgSDG8








Stara latarnia Empty


PisanieStara latarnia Empty Re: Stara latarnia  Stara latarnia Empty;

Powrót do góry Go down
 

Stara latarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Stara latarnia JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-