Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 29, 30, 31
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Punkt widokowy   Sob Cze 12 2010, 14:21

First topic message reminder :


Punkt widokowy
Miejsce, z którego rozciąga się piękny widok na jezioro i część Zakazanego Lasu. Uczniowie, często się tu zatrzymują, by porozmyślać i zrelaksować wzrok.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Cze 14 2018, 14:59

Adam raczej nigdy nie dostał od nikogo komplementu wiec nawet mu przez myśl nie przeszło, że mógłby od kogokolwiek usłyszeć że jest przystojny, a zwłaszcza od krukonki, która stała niedaleko niego. Nie oczekiwał komplementów od nikogo. Nie wiedział jak miałby się zachować w takiej sytuacji. Podziękować? Tylko się uśmiechnąć i powiedzieć zwykłe "wiem"? Wiedział, że nie jest brzydki, ale też nie był żadnym piekniusiem. Nie przywiązywał wielkiej uwagi do wyglądu. Z natury był po prostu przystojny.
Nie dało się pohamować uśmiechu. Dziś go nazwała bardzo pieszczotliwie. Świr. Nie spodziewał się, że zrobi się tak miło.
- Nie kuś mnie dzisiaj, proszę- magia w takim wypadku nie była zła. W sumie to mógł spróbować czegoś nawet bez uprzedniego ćwiczenia.-Chociaż miałem na myśli bardziej naturalne sposoby. nie wszystko można rozwiązać magią- i kto to mówi? Krukon, który od małego się tylko uczył magii byleby nie być ponownie zamkniętym w piwnicy za karę. Kiedyś dla niego magia była odpowiedzią na wszystko.-Wtedy chociażby była z ciebie gorąca kobieta-dodał przyglądając jej się dokładniej.
- Jakby nie patrzeć to mam duszę artysty. Gram na gitarze, śpiewam to dlaczego by nie dusza romantyka?- na jej prośbą podszedł bliżej i oparł dłonie na barierce i przez chwilę wpatrzył sie w to miejsce. Doceniał takie chwile jak to czy wtedy kiedy po prostu mógł robić to co kochał.
- Skąd wiesz, że ci nie zaszkodzę? To moje ostatnie chwile by ci dogryźć, prawda? Trzeba korzystać ile wlezie- zażartował patrząc w jej oczy. Miały piękny odcień. Że też wcześniej nie mógł tego zobaczyć!
-Dlaczego szczególnie teraz?- zapytał ciekawy. To brzmiało dość dziwnie. To na pewno coś znaczyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16220-elaine-demetria-selwyn#444975
http://www.czarodzieje.org/t16237-girls-like-me-oh-yeah#444982
http://www.czarodzieje.org/t16238-mala-demi#444983
http://www.czarodzieje.org/t16226-elaine-demetria-selwyn#444575




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Cze 14 2018, 19:27

Chyba, nawet w przypływie jakiejś nieopisanej złości, nie byłby w stanie rzucić w nią jakimś niezidentyfikowanym zaklęciem, prawda? A przynajmniej chciała to wierzyć, szczególnie dlatego, że zdążyła się do niego ostatnimi czasy przekonać. Niech nie burzy o sobie jej zdania, nie, gdy jest gotowa nawiązać z nim dobrą relację.
- Co się tak cieszysz? - zapytała, patrząc na jego przelotny uśmiech, po czym machnęła ręką. - Albo mi nie mów, nie wiem, czy chcę wiedzieć co się dzieje pod tą kopułą - parsknęła, kręcąc z niedowierzaniem głową. Miała dziś jakiś lepszy, niż zazwyczaj nastrój. I to chyba był powód, dla którego czuła się tak luźno tego wieczoru. A może to przez to, że było już ciemnawo? Mówi się, że ludzie najbardziej otwierają się nocami. - Czy ty sugerujesz, że za to teraz nie jestem gorącą laską? - westchnęła, jakby z bólem, przykładając dłoń do klatki piersiowej, w okolicach serca. - Zimny z ciebie drań, Henderson.
Elaine pokiwała głową, słuchając jego słów. W sumie to całkiem by się zgadzało. Często jest tak, że artyści są równocześnie romantykami. Pisanie tekstów czy komponowanie muzyki do czegoś zobowiązuje. To całkiem urocze. Blondynka odwróciła się tyłem do barierki i oparła się o nią, krzyżując ręce na klatce piersiowej i wbijając wzrok w chłopaka. Zmrużyła oczy, po czym dźgnęła go palcem w ramię.
- Skąd wiesz, że się nie zemszczę? Uwierz, nie chcesz zasmakować słodkiej zemsty Elaine Selwyn - powiedziała wolno, dokładnie wymawiając każde słowo. Uśmiechnęła się radośnie jakby wizja pozostawienia o sobie pamięci naprawdę ją ekscytowała. - Mam całą masę pomysłów - dodała na sam koniec. - Chcesz zaryzykować, świrze? To byłaby prawdziwa wojna Hogwartu.
Po chwili z jej ust zniknął ten cwaniacki uśmieszek. Westchnęła ciężko, wciskając ręce w kieszenie bluzy, a wzrok z Adama przeniosła na swoje tenisówki. Nie była przyzwyczajona do zwierzeń, a szczególnie do zwierzania się akurat mu.
- Musisz się pospieszyć, jeżeli naprawdę chcesz mi dogryźć - wymamrotała. - W końcu, już niedługo stąd odchodzę. Musisz sprawić, żebym cię zapamiętała - powiedziała. - Postaraj się, małolacie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Cze 14 2018, 21:21

Mimo, że nie mieli zbyt dobrych relacji to krukonka dobrze wiedziała co by zrobił a co nie. Nie skrzywdziłby dziewczyny tylko dlatego by ją rozgrzać. Owszem, lubił ryzykować ale nie tak! Nie zaryzykowałby cudzego zdrowia. Nawet jeśli tą osobą była Elaine. a może zwłaszcza ona? Teraz był zbyt zagubiony jednak nie ważne kto to był. Nie był złym człowiekiem. Nie chciał nikogo skrzywdzić bo to była głupota. Jego żarty polegały na śmianiu się a nie cierpieniu. Wszystko musiało być na odpowiednim poziomie.
Dobrze, że nie chciała wiedzieć co działo się w jego głowie bo w pewnych momentach by jeszcze poczuła się źle. Zwłaszcza teraz gdyby się dowiedziała o czym myśli. A myślał o tym że ma przed sobą fajną dziewczynę. Zdał sobie sprawę, że nawet nie wiedział czy ta jest zajęta czy też. Nigdy się za bardzo nie interesował życiem innych ludzi. Nigdy nie interesował się też życiem krukonki bo niezbyt go to obchodziło kiedy tylko dogryzali sobie i szczekali na siebie jak jakaś wściekła zwierzyna.
-Zdecydowanie nie chcesz wiedzieć co dzieje się w mojej głowie.- przyznał. i tak by jej nie powiedział. Był radosnym chłopakiem więc mógł się cieszyć z byle powodu. Chociaż z tego, że było wieczór, był śliczny widok a on właśnie tutaj stał z dziewczyną na nie-randce, która przyjęła jego zaproszenie.
Kiedy ta położyła rękę na piersi to przybliżył się i dotknął ją opuszkami palców i wzruszył ramionami i pokręcił głową.
- Mogę być zimnym draniem, ale ty i tak nie jesteś gorąca. To tylko szczerość-stwierdził.
Kiedy blondynka oparła się o barierki plecami to zbliżył się bliżej nie chcąc jej stracić widoku jej twarzyczki. Mimika w komunikacji też była bardzo ważna. Na przykład teraz kiedy skrzyżowała ręce na piersi to wyrażała pozycję zamkniętą, wrogo nastawioną. To wszystko by się zgadzało.
- No tak. Zapomniałem, że mam przed sobą złośliwą zołzę. Nie mogę się doczekać aż się zemścisz. Oby ta zemsta nastała szybko bo jeszcze trochę i mściwa panna Selwyn nie zdąży- koniec roku nie był daleko. Czas uciekał przez palce. Egzaminy niebawem a ona właśnie postanowiła marnować czas z nim.
- Oczywiście, że chcę zaryzykować. Chyba nie masz mnie za tchórza- powiedział i oparł ręce na barierce po obu jej stronach.
Nie był przyzwyczajony do tego, że ktoś unika jego spojrzenia więc zaraz zdecydowanie się oddalił i przysiadł na ławce nasłuchując jej słów. Może lepiej jej będzie mówić coś coby na pewno w innej sytuacji mu nie powiedziała? I padły słowa.
-A kto mówi, ze chcę ci dogryźć?-zapytał ponownie podnosząc się z ławki.-Mnie nie musisz zapamiętywać, ale zapamiętaj to miejsce bo jeśli nie zamierzasz zostać profesor to prawdopodobnie ostatnie chwile.-może powinien pożyczyć od kogoś aparat i pomóc uwiecznić jej wspaniałe miejsca? Tak to tylko jej została pamięć. Nie był nikim szczególnym by musiała go zapamiętać.
-nie śmiałem nawet pomyśleć, że jestem na tyle wyjątkowy by mnie zapamiętywać-przyznał chociaż był niemal pewny, że zapamięta durnia który tyle czasu docinał jej w Hogwarcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16220-elaine-demetria-selwyn#444975
http://www.czarodzieje.org/t16237-girls-like-me-oh-yeah#444982
http://www.czarodzieje.org/t16238-mala-demi#444983
http://www.czarodzieje.org/t16226-elaine-demetria-selwyn#444575




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Cze 14 2018, 22:02

Jego odpowiedź trochę zbiła ją z tropu. Zamrugała zaskoczona oczami, słysząc jego odpowiedź i nie była w stanie powstrzymać lawinę nagłych niespodziewanych myśli, które zalały jej głowę. Co to oznaczało? O czym w takim razie myślał? Żadne z tych pytań nie powiedziała na głos, ale wprawiło ją to w lekko dezorientację. Nie sądziła, że poprze jej słowa. Kiedy Adam dotknął jej ręki, prawie zakrztusiła się własną śliną - co oczywiście nie dała po sobie poznać - bo nie spodziewała się takiego gestu z jego strony, nawet jeżeli tylko sprawdzał “jej temperaturę”. Przywracając szybko swój standardowy wyraz twarzy, wywróciła oczami niczym jakaś obrażona księżniczka.
- Szczerość przede wszystkim - mruknęła, mimo wszystko się z nim zgadzając. Sama była do bólu szczera i bezpośrednia; nie pamięta, kiedy ostatni raz powstrzymywała się przed powiedzeniem tego, co myśli. Nie interesowało ją to, czy kogoś zrani, czy rozzłości. - To się ceni. Brawo - burknęła, po czym wzruszając lekko ramionami dodała: - Ciężko byłoby być teraz jakoś szczególnie gorącym, skoro jest dosyć chłodno. Ale to w porządku. Lepiej się czuję, jak jest zimno. Królowa chłodu.
Mówiąc to, zarzuciła na głowę kaptur. A po kolejnych jego słowach parsknęła śmiechem. Złapała za koniec swojej bluzy i jakby to była sukienka, uniosła kawałek materiału do góry i ukłoniła się jak księżniczka.
- Złośliwa zołza na posterunku, do usług - rzuciła, po czym wyprostowując się, rzuciła mu wesołe spojrzenie. - Szykuj się, może dopadnę cię jutro rano albo po obiedzie? Sprawię, że nigdzie nie będziesz bezpieczny, cwaniaku! Bu! - Uśmiechnęła się, poprawiając kosmyk blond włosów, który opadł jej na buzię. I kolejny raz, tego wieczora, Adam ją zaskoczył. I trochę nie podobało się jej to, że tak zamurowywało ją, gdy krukon robił coś takiego jak teraz, gdy otoczył ją ramionami. Przez chwilę przyglądała się zaskoczona jego buzi, gdy odchylała się, gdy znalazł się blisko niej, ale zaraz, gdy tylko otrzeźwiała pochyliła się w jego kierunku, wbijając wzrok w jego ciemne tęczówki. - To cię sprawdzę. Ja też się niczego nie boję.
Jakoś, gdy się odsunął, poczuła się pewniej. Gdy znajdował się tak blisko i robił to, czego się nie spodziewała, to czuła się naprawdę onieśmielona, co było poważnie nie w jej stylu. Wędrowała za nim wzrokiem, kiedy szedł do ławki, a ona sama nie ruszyła się jeszcze ze swojego miejsca.
- Sam przed chwilą stwierdziłeś, że może mi jeszcze dogryziesz. Chyba, że to tylko gdybanie. - Pokręciła głową. - Raczej tu nie wrócę jako profesorka. To nie moja bajka - rzuciła, idąc w jego kierunku. Spojrzała w stronę jeziora, marszcząc brwi. - Zaskoczyłeś mnie - mruknęła, stając niedaleko niego i kołysząc się na piętach. - Osobiście zrobiłabym wszystko, żebyś mnie zapamiętał, gdybyś to ty miał opuszczać szkołę. Po prostu. Dobrze jest być pamiętanym czy wspominianym - odparła. - Ale zapamiętam takiego szczeniaczka - parsknęła, kładąc mu dłoń na ramieniu i klepiąc go po nim lekko. - W końcu mam jeszcze trochę czasu na zebranie nowych wspomnień i zapamiętanie tego wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Cze 14 2018, 23:03

Trudno było nie zauważyć reakcji dziewczyny. Kiedy tylko ją dotknął to wyglądała jakby miała zemdleć. Bała się dotyku wszystkich czy tylko jego? Będzie musiał sobie zapamiętać żeby nigdy więcej jej nie dotykać bo jeszcze oberwie. Nie dziwił się, że ciągle miała jego za wroga i chciała się trzymać jak najdalej od niego, ale żeby aż taka reakcja? Udał, że tego nie dostrzega. Naprawdę chciałby tego nie widzieć. W każdym razie kiedy zechce by umarła na zawał bądź też jakąś inną przypadłość którą dostała kiedy ją dotknął to właśnie to zrobi. To będzie szybsze niż wyciągnięcie różdżki! Może jeszcze trochę i się okaże, że ma naprawdę jakąś nadprzyrodzoną moc? Nie, za dużo mugolskich filmów się naoglądał w czasie wakacji. Jego rodzice to nie pochwalali. Jego znajomi również, ale on miał to w nosie.
Czyżby mieli kolejną wspólną cechę? Szczerość. Kto by pomyślał, że i ona bywa szczera. Była księżniczką, a te nie zawsze są szczere. Mogła się nazywać księżniczką, królową i inne pierdoły, ale on i tak nigdy nie będzie myślał o niej w tych kategoriach. Od dawna wydawało mu się że to tylko pozory. Chciała sobie to wszystko wmawiać ale skoro tak lubi to dlaczego miał ją wyprowadzać z błędu? skoro lubi to niech się uważa za oschłą księżniczkę. Może kiedyś naprawdę i w jego oczach taka się stanie.
-Tylko pewnego razu nie zamarznij bo wtedy będziesz tylko martwą królową. Ale to zawsze jakaś królowa- parsknął. Miał nadzieję, że w razie potrzeby duma nie zabroni jej prosić o pomoc. To naprawdę by było przykre. Czy on też był kiedyś taki dumny? Nie, raczej nigdy. Zawsze raczej był przyjacielski, lgnął do ludzi i lubił pomagać. Zazwyczaj raczej w sposób czysto intelektualny.
Nie mógł się powstrzymać od złośliwego uśmieszku kiedy to zaczynała się na głos zastanawiać gdzie go dopadnie.
-Nie rób mi nadziei bo naprawdę się nastawię że mnie dopadniesz!- zaśmiał się o potarł swoje ciemne włosy-Nie zmieniłem sypialni, wiesz gdzie śpię.-jak miała zamiar go dopaść wszędzie to wszędzie. Niech cieszy się, że jest dziewczyną i ma dojście do jego sypialni! W drugi sposób to niestety by nie działało. Chociaż i tak wątpił by kiedykolwiek chciała tam wejść. -A i łazienka raczej nie zmieniła swojego położenia- zaczął dalej się zastanawiać. Chciała żeby nigdzie nie był bezpieczny? To musiało być naprawdę ciekawe zajęcie. Chociaż nie będzie się nudzić w ostatnim czasie.
- Tak naprawdę nie jestem pewien czy chcę jeszcze w to się bawić. Fajnie jest ci dogryzać i męczyć ale z drugiej strony są inne rzeczy które mógłbym robić- zaczął smutnym głosem. Może najwyższy czas zacząć się przestawiać? Za rok też nie będzie mógł jej dogryzać bo jej już nie będzie. znajdzie kolejną ofiarę. Nie był pewien czy chce szukać kolejną ofiarę losu. Może jakaś ślizgonka się znajdzie. Nie wiedział jeszcze co go czeka.
-Ostatnio wszystkich zaskakuję. Nie wszystko kreci się wokół mnie. Nie wszyscy muszą mnie pamiętać-przyznał. Nie był idealny. Wiele ludzi skrzywdził. Zwłaszcza Clarisse, która zniknęła po tym jak kazał jej się od niego odwalić. On ją naprawdę kochał a ona poszła do łóżka z jego przyjacielem i po pierwszej nocy z nim dorobiła się dzieciaka. A sam jego przyjaciel też zniknął. Miał wielkiego pecha w życiu. został zdradzony i opuszczony przez przyjaciół ale starał się tym nie przejmować. nie znaczyli już dla niego nic.
-Szczeniaka! Nie masz już o czym pamiętać? Nie mogłabyś na przykład tej chwili zapamiętać zamiast szczeniaka?- zapytał. Ludzie zdecydowanie woleli zapamiętywać te gorsze chwile niż te lepsze. Nic dziwnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16220-elaine-demetria-selwyn#444975
http://www.czarodzieje.org/t16237-girls-like-me-oh-yeah#444982
http://www.czarodzieje.org/t16238-mala-demi#444983
http://www.czarodzieje.org/t16226-elaine-demetria-selwyn#444575




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Cze 15 2018, 20:20

- Jeśli zamarznę i umrę to będę cię prześladowała jako duch - odpowiedziała, puszczając mu oczko. - Przynajmniej mogłabym przenikać przez ściany i może mogłabym tutaj zostać - rzuciła, wzdychając cicho pod nosem. Naprawdę dobijała ją myśl o ukończeniu szkoły; żarty żartami, ale bolało ją to, że musi się z tym miejscem pożegnać. A jeszcze bardziej niszczyła ją myśl, że może nie uda jej się zostać opiekunką smoków, a przecież na tym jej najbardziej zależało. Po prostu się bała, że wszystkie jej marzenia i trud, jaki włożyła w naukę, poszłaby na marne. Słysząc kolejne jego słowa, parsknęła śmiechem; chyba nie zapuszczałaby się aż w jego sypialnię. Raczej czyhałaby pod nią.
- Ciężko mi to mówić, ale chyba masz rację. Było tyle czasu na… to wszystko. Chyba warto byłoby stworzyć teraz nowe, lepsze wspomnienia? - mruknęła. Nie miała na myśli tego, żeby zaraz rzucać się sobie w ramiona albo robić nie wiadomo co, ale chyba warto by było się trochę otworzyć. Chciała go polubić, zobaczyć jaki jest, a nie takiego jakiego go znała. - Tej chwili? O, na pewno ją zapamiętam, to jak punkt pojednania. Chyba, że to nie pojednanie i zaczniemy zaraz walczyć na śmierć i życie! - Zabrała rękę z jego ramienia, ale nadal stała przed nim. - Ale liczę, że dzisiaj obejdzie się bez krwi. Ale chyba lepiej już nie mówić o szkole. Jeszcze tu jestem i muszę to wykorzystać. - Wzruszyła niewinnie ramionami, po czym obróciła się na palcach jak tancerka, żeby znów przystanąć i uśmiechnąć się do niego łagodnie. - Swoją drogą, zazdroszczę ci, zawsze chciałam grać na gitarze. To super instrument, ale ja nie mam do tego rąk - westchnęła jakby z żalem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sob Cze 16 2018, 19:53

Żarty o śmierci go nie bawiły. Tak samo jak same duchy, które straszyły. Co było w tym takiego fajnego? To nie było zabawne, ani śmieszne, ale mimo to uśmiechnął się do niej.
- Wątpię czy takie zostanie w murach szkoły by cię fascynowało- stwierdził. Chyba naprawdę bardzo się zżyła z tą szkołą, że już wolałaby umrzeć niż ją opuścić, ale przecież to nie to samo! Czas mijał i każdy z nich by opuścił szkołę a ona by tam została. Straszyłaby mnóstwo osób kiedy wszyscy jej bliscy zakładaliby rodziny i kolejno odchodzili z tego świata.- Myślę, że tak naprawdę tego właśnie nie chcesz. Może nie zdasz w tym roku i uda ci się tu jeszcze zostać?- zastanowił się na głos chociaż sam w to nie wierzył. Dziewczyna była mądrą dziewczyną i nie było mowy nawet o niezdaniu. Ona chyba nawet takiej opcji przez myśl nie przepuściła.
Ożywił się, a jego źrenice pewnie aż się rozszerzyły na jej słowa!
- Kto by pomyślał, że Elaine po tylu latach i sprzeczkach przyznaje mi racje! Nie wierzę własnym uszom normalnie. Mogłabyś to powtórzyć- zapytał patrząc w jej oczy. Mógłby sobie co prawda odpuścić kiedy to zaczynali się dogadywać, ale to była okazja a słowa na usta same mu się cisnęły i nie mógł nic z tym zrobić. Jednak szybko się zamknął. Zdecydowanie nie chciał by znów się zamknęła w sobie kie4dy to próbował się do niej zbliżyć a właściwie to poznać ją. Zdał sobie sprawę, że przez te wszystkie lata prawie nigdy nie rozmawiali. Przynajmniej nie bez rzucania mięsem! Nie dosłownym oczywiście.
- Ja nie mogę uwierzyć, że czeka mnie to za rok. W tej chwili sama myśl wywołuje u mnie przerażenie- wyznał jej. Mimo, że spotkało go tu tutaj tyle przykrych rzeczy to nadal by chciał znaleźć się w niższej klasie i wpadać przypadkowo na ludzi albo podczas zimy obrzucać kogoś śnieżkami lub zwyczajnie na parapecie czytać jakąś książkę. Inni mówią na to dorosłość.
-Jeśli tylko chcesz to jestem gotowy na pojedynek. Nie w jednym już brałem udział- przyznał przypominając sobie szkolne pojedynki i inne gry jak dureń czy szachy. To była smutna chwila i mimo, że to nie on opuszczał mury szkoły to było mu smutno. Musiał się opanować. Dziewczyny nie lubią smutasów!
- Było częściej zostawać na ferie świąteczne w szkole. Co roku grałem w wielkiej Sali i uczyłem nie jedną osobę. Niektórzy razem ze mną śpiewali i było naprawdę radośnie.- podczas świąt kiedy to grupka uczniów zostawała w szkole nie było podziałów na domy, dogryzania sobie. Wszyscy zostali przy jednym stole i niektórym uczniom pokazywał jak stroić gitarę, podstawowe ruchy. Kto został przez te kilka lat to nawet potrafiłby sam zagrać jakąś piosenkę. Co prawdę byłaby ona świąteczna, ale byłaby! Wolał zostawać w szkole i cieszyć się z innymi uczniami niż wracać do domu i tylko dostawać pasem po dupie i być zamykanym w piwnicy na cały ten okres. Czego nie można powiedzieć o jego braciach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 22
  Liczba postów : 41
http://www.czarodzieje.org/t16220-elaine-demetria-selwyn#444975
http://www.czarodzieje.org/t16237-girls-like-me-oh-yeah#444982
http://www.czarodzieje.org/t16238-mala-demi#444983
http://www.czarodzieje.org/t16226-elaine-demetria-selwyn#444575




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sob Cze 16 2018, 22:27

- Ja bym miała nie zdać? Ja? To byłaby najbardziej absurdalna rzecz na świecie - powiedziała, krzywiąc się, jakby śmierć była bardziej sensowna. - Jestem zbyt mądra na to, żeby nie zdać. To byłoby totalnie upokarzające, gdybym musiała tu zostać ze względu na stopnie czy katastroficzne wyniki egzaminów. Przerażające - dodała i jakby na potwierdzenie własnych słów, zadrżała ze strachu. - Zostało mi tylko pogodzić się z przyszłością. - Wzruszyła ramionami, jakby to nic nie znaczyło. W rzeczywistości znaczyło i nie była w stanie tego ukryć; po prostu się martwiła i było to całkowicie normalnie.
Elaine wywróciła oczami, widząc jego nieco podekscytowaną reakcję, ale nie ukrywała lekkiego uśmiechu, który i jej cisnął się na usta. Dziewczyna parsknęła krótkim śmiechem, by zaraz spoważnieć i machnęła lekceważąco ręką. Rzadko kiedy była skłonna do przyznawania innym racji, ale gdy się nie mylili to nie sprawiało jej to tak dużo trudu.
- Zapamiętaj to, świrze, to pierwszy i ostatni raz, gdy to słyszysz - rzuciła, ale nie było to nawet w najmniejszym stopniu złośliwe. Chyba sama poniekąd nie mogła uwierzyć w to, że właśnie zacieśnia więzy z Adamem Hendersonem. - Mam dobry dzień, korzystaj póki znów nie zamienię się w zołzę. - Puściła do niego oczko, ściągając z głowy kaptur i odgarniając włosy, przestąpiła z nogi na nogę, jakby miała w sobie za dużo energii. I w sumie rzeczywiście była pobudzona jakoś bardziej niż zwykle. - Cóż, straconego czasu już nie odzyskam. Zawsze możesz mnie pouczyć jak będziesz miał ochotę i czas - dodała po dłuższej chwili i nim zdążył coś dopowiedzieć, wyciągnęła palec i mruknęła typowe “a-ha!”. - Nie będę tego powtarzać i nie rób tej miny. Elaine Demetria Selwyn ma do ciebie prośbę, szokujące.
Blondynka rozejrzała się po punkcie widokowym, zaczynając się już nudzić tym, że poza ich rozmową, nie działo się tu nic specjalnego. Mruknęła przeciągle i złapała chłopaka za rękę, ciągnąc go, aby usiadł na ławce, razem z nią. W jej oczach błysnęło podekscytowanie, gdy patrząc w ciemne tęczówki Adama, uśmiechnęła się w charakterystyczny dla siebie sposób.
- Zróbmy coś fajnego - powiedziała. - Zagrajmy w… prawda czy wyzwanie! - Puściła go i klasnęła zadowolona w dłonie, jakby był to pomysł stulecia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 611
  Liczba postów : 424
http://www.czarodzieje.org/t12019-adam-henderson?nid=1#323429
http://www.czarodzieje.org/t12036-adas#323462
http://www.czarodzieje.org/t12037-redbird#323469
http://www.czarodzieje.org/t12039-adam-henderson#323489




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Cze 17 2018, 17:06

Adam znał ją nie od dziś i wiedział mniej więcej jak się dziewczyna uczy. Była mądra i ambitna i zawsze oddawała swoje prace na czas, ale nie było w tym nic absurdalnego. Każdemu mogą się mogła podwinąć, nawet jemu. Adam w tym roku nie chodził na żadne korepetycje, ale pewne w przyszłym roku będzie musiał to zrobić by nie mieć z wszystkiego O. Ale będzie musiał też znaleźć jakąś pracę. Nie stać go było na korki dziś, ale po wakacjach wszystko może się zmienić. W ciągu wakacji może znaleźć nową pracę!
- W to nie wątpię. To, ze jesteś mądra to fakt- czy większość tych rzeczy przyda im się w dalszym życiu? Na przykład astronomia której tu się uczył… przecież gdy skończy szkołę nie będzie latał z teleskopem. Najwyżej jak się dorobi dzieci to będzie mógł pokazać im to i owo oraz inne rzeczy mniej przydatne zawodowo, ale życiowo mogą się kiedyś przyznać. -Tak czy siak będę trzymał za ciebie kciuki- obiecał.
- Czy ty całe życie będziesz mnie nazywać świrem? To że mam lepsze poczucie humoru i lepiej umiem się bawić od ciebie nie oznacza, że musisz mnie tak słodko nazywać, królowo- odparł mrużąc oczy. Naprawdę musiał czymś zasłużyć że specjalnie dla niego wymyśliła taką ksywkę. Nigdy nie pomyślał, że ktoś mógłby się tak trudzić.
Kiedy zaczęła przystąpywać z nogi na nogi nie miał pojęcia czy to z zimna czy to dlatego, że chce jej się do łazienki. A może po prostu nogi ją bolały? Na wszelki wypadek wolał nie pytać.
-Mogę cię pouczyć chociażby dziś. Lekcja tak jak korepetycje. Trzydzieści galeonów za sesję. Naprawdę się opłaca- powiedział. Pewnie jej się nie przelewało z kasą, ale miał ten sam problem. Zwłaszcza kiedy wciąż chciał się usamodzielnić coraz bardziej i bardziej. Co z tego, że miał wynajęte mieszkanie skoro nie miał jak żyć bo ciągle hajsu mu brakowało. Wcześniej czy później musiał wracać do rodziny.
Zdziwił się trochę kiedy złapała go za rękę i zaczęła go ciągnąć, ale nie protestował. Jej pomysł nie był zły. Zdarzyło się, że pod koniec imprezy w alkoholem w ręku siadał pijany w kółku i zaczynał grać. Zasady były nieco inny. Kto nie chce odpowiadać albo wykonać zadania to potem musiał pić whisky albo też inny mocniejszy trunek. Czasami kończyło się to naprawdę źle.
- Doskonały pomysł, księżniczko. Ale to przenieśmy się w inne miejsce?- zapytał zerkając w jej podekscytowane oczy. Naprawdę powinni iść do jakiegoś pomieszczenia których w Hogwardzie było mnóstwo bo jeszcze zamarznie mu tu na kość! Nie chciał jej mieć na sumieniu. Aż bał się o co może go pytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Wielka Brytania / Dolina Godryka.
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 205
  Liczba postów : 436
http://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
http://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
http://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
http://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Paź 02 2018, 22:49

Chciało jej się spać.
Ostatnio - nie czuła się zbyt dobrze. Być może zmiana klimatu wpływała na jej samopoczucie? Wbijała się niczym szpilki w umysł, napychając do niego coraz to więcej bólu i cierpienia? Nie wiedziała, kiedy to jasne oczy zwracały uwagę na otoczenie, wyszukując w nim jakiegokolwiek niebezpieczeństwa; była niczym zabłąkany pies w niektórych momentach. Trzeźwe myślenie jednak pozwalało jej na to, by zachowała wewnętrzny spokój, tak niezwykle potrzebny (czy aby na pewno?) w ostatnich chwilach. Była na względnym wylocie; nie mogła sobie pozwolić ani na chwilę zwłoki, na jakikolwiek odpoczynek, zregenerowanie energii, odrobinę relaksu, z którego i tak nigdy nie skorzystała. Musiała się skupić; powoli już żuła listek mandragory, potrzebny podczas dodawania do specjalnego eliksiru. Pieniądze już miała, wystarczyło tylko i wyłącznie dopełnić trzymania niezbyt przyjemnego w smaku składnika w buzi aż do dwudziestego czwartego października. Na początku był strach; niemniej jednak wepchnięcie listka do policzka spowodowało, że powoli się przyzwyczajała do nowego elementu jej życia, będący jedną dwunastą całego roku. Prawie, bo dokładnie był to miesiąc minus jeden dzień. Budzenie się, sprawdzanie, czy przypadkiem nie wypluła, a nawet i nie połknęła; wszystko jednak szło w miarę gładko, a jedyną barierą było uwarunkowanie psychiczne, a raczej wytrzymałość w zamiarze pozostania animagiem. Wstawanie rano, inkantacje - no cóż, nie jest to dosłownie dla wszystkich z zakresu świata magicznego. Nie bez powodu jest to dość rzadka umiejętność - nie każdy potrafi być wyjątkowo cierpliwy, zaś Winter nawet specjalnie zrezygnowała z treningów w celu uniknięcia niezbyt przyjemnej sytuacji wyplucia najważniejszego składnika mikstury przez kompletny przypadek. Nie oznacza to, że kompletnie zignorowała aktywność fizyczną, skądże! Nie mogła ustać w miejscu, dlatego nie bez powodu udała się ponownie na spacer w celu zasięgnięcia po świeże powietrze; terenów Hogwartu jednak nie opuszczała, nie stawiając kroków tam, gdzie niebezpieczeństwo mogło na nią czyhać.
Aviatores.
Zaklęcie niezwykle przydatne w szpiegowaniu, wydawało się być jednym ze specjalnie do tego przeznaczonych. Zdołała o nim Winter wyczytać w jednym z podręczników, kiedy to "pomogła" Franklinowi w wykonaniu zadania domowego. Zachodziło ono o iluzję, niemniej jednak sama możliwość wczucia się w ptaszynę wydawała się być jedną z przydatniejszych umiejętności. Może nie uderzało to o animagię, co nie zmienia faktu, że na razie mogłaby się posłużyć właśnie czymś takim. Poza tym nie znała ani dnia, ani godziny, kiedy przyda się ono na tyle, że będzie zmuszona je rzucić, śledząc być może kogoś, o kogo zacznie się wreszcie martwić. Siostra znajdowała się na razie w bezpiecznym obszarze, jednak... nie wiedziała, co przyniesie jej jutro, o ile będzie w stanie wstąpić do niego na tyle, żeby bez problemu pobiec dalej, nie potykając się o kłody rzucane przez życie pod jej nogi.
Usiadła spokojnie.
Piękne miejsce do obserwowania i zrelaksowania się, niemniej jednak Winter nie mogła znajdować się w jednym miejscu. Musiała działać - dlatego beznamiętnie chwyciła za różdżkę, której to ufała od wielu lat. Punkt widokowy zdawał się być doskonałą lokacją do wypróbowania tego zaklęcia - niemniej jednak bała się, że nie da sobie rady z kierowaniem stworzenia w przestworzach. - Aviatores. - wypowiedziawszy, przybrała wygodniejszą pozycję, kiedy to oczy ptaka stały się jej ślepiami. Dziwne uczucie, jakby czuła, że naprawdę jest ptakiem, a tak naprawdę ciało zostało na chwilę wyłączone. Zdziwiło ją to niezmiernie, ale nie zmienia to faktu, że postanowiła wylecieć - i chociaż zdawać by się mogło, że ta sztuka będzie niezwykle trudna, tylko na początku miała problemy z pokierowaniem stworzenia, potem poszło znacznie lepiej. Dziwne uczucie oraz delikatny strach oblał Rieux, kiedy to widziała, jak wysoko znajduje się nad ziemią, chociaż zachowywała ten sam spokój. Niezmierny, niezliczony, obserwując za pomocą zaklęcia zamek z zupełnie innej strony. Nie trwało to jednak zbyt długo, zważywszy uwagę na jej pierwszą poważniejszą próbę użycia tego zaklęcia - by po chwili ocknąć się w rzeczywistości oddawanej przez punkt widokowy wieży. Westchnąwszy cicho, rzuciła niewerbalnie już Draconifors, by następnie zaobserwować skutki zakłóceń - smoki, trochę większe od kamyków, na które zaklęcie zostało użyte, zdawały się posiadać w sobie więcej siły niż sama uczennica. Według woli poruszały się oraz ostatecznie zawitały na jej ramieniu, by następnie zamienić się z powrotem w nieożywioną materię, zaś Winter - wzięła ze sobą potrzebne rzeczy oraz zniknęła.

| zt

______________________


Another head hangs lowly
Child is slowly taken
And the violence causes silence
Who are we mistaken?

Ekwipunek:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   

Powrót do góry Go down
 

Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 31 z 31Idź do strony : Previous  1 ... 17 ... 29, 30, 31

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
most wiszący
-