Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Wielkie wahadło

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Skąd : Hrabstwo Dorset
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310




Administrator






PisanieTemat: Wielkie wahadło   Sro 19 Cze - 17:50


W tym niewielkim pomieszczeniu nie znajduje się nic, poza wielkim wahadłem, które nieustannie, leniwie się porusza. Pomieszczenie to zwykle jest zamknięte wielkimi drzwiami, a zagląda tam tylko woźny konserwujący stare mechanizmy... no i oczywiście uczniowie, szukający pustego kąta w zamku!

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29618
  Liczba postów : 44089
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Sob 24 Sie - 22:23

Siedzieliście sobie spokojnie na lekcji, kiedy jeden z waszych znajomych doszedł do wniosku, że trzeba się założyć oto, że nauczyciel jednak nie zrobi kartkówki. Ale niestety czarodziejowy pech doprowadził do tego, że los chciał inaczej i oto zapłaciliście za to siarczystymi pytaniami z transmutacji. Potem za karę chłopiec musiał wykonać pewne wyzwanie. A było nim... Bujanie się na wielkim zegarowym wahadle. Huh. Wszyscy pobiegli popatrzeć co się dzieje, bo przecież teraz przy tej nadmiernej opiece nauczycieli i w ogóle... To trochę tak głupio. Nie uśmiechało się wam to, ale jednak poszliście popatrzeć.
Chłopak oczywiście spał i zabrano go do Skrzydła Szpitalnego, a reszta towarzystwa rozbiegła się szybko, aby nie zarobić do szlabanu. Wasza dwójka, a mianowicie Tanner oraz Kira Volarlberg została wkręcona.
Ktoś specjalnie chciał was tu zniewolić, bo buty Gryffonki są zaczarowane i twardo przylegają do ziemi, a więc nie może się ruszyć. A Ślizgon?? Oparł się o ścianę, którą ktoś świeżo pomazał klejem. Ups. Uziemieni? Czyżby zaraz miał przyjść nauczyciel?

zaczyna którekolwiek z was.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sob 7 Wrz - 19:43, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Nie 25 Sie - 11:34

Tanner z reguły nie chodził na takie zbiegowiska, jednak tym razem skusił się, żeby popatrzeć. Wiedział, że ten gamoń nie utrzyma się na wahadle zbyt długo i chciał zobaczyć jego upadek. No i oczywiście - była to dla niego następna okazja do zwiedzenia Zamku, co interesowało go chyba najbardziej, chciał wreszcie znaleźć jakieś miejsce, do którego będzie mógł zawsze przyjść z pewnością, że na nikogo się tam nie natknie.
Zegar wydawał się dobrą alternatywą. Gdy tak sobie o tym rozmyślał, zobaczył, że został sam z jakimś inną dziewczyną. Tłum rozbiegł się najszybciej jak to tylko możliwe, żeby daj Bóg, nie trafić na jakiegoś nauczyciela, bo szlaban oczywiście murowany. Skrzywił się i chciał odejść, jednak coś go powstrzymało.
Z pewnością nie był to widok dziewczyny ani chęć zostania w tym miejscu jeszcze dłużej. Coś.. trzymało go za plecy. Nie był w stanie oderwać się od ściany.
- Cholera! - zaklął na całe pomieszczenie, krzywiąc się przy tym znacząco. Cholerni idioci są tym zamku, zaczynał nienawidzić go jeszcze bardziej niż na początku. - Jeszcze tego brakowało - warknął, szarpiąc się ze ścianą, co oczywiście odniosło marne rezultaty.
Popatrzył na dziewczynę, która daleko od ściany. Zatem nie była przyklejona, prawda? Może poprosić ją o pomoc? Ciężko było mu zniżyć się do tego poziomu, jednak co sam, biedaczek ma zrobić?
- Hej, Ty - rzucił, jednak zaraz po wypowiedzeniu tych słów wpadł na pomysł, że chyba powinien być miły, jeśli chce uzyskać pomoc. Zamknij się, Tanner - w jego głowie krążyło tysiąc myśli na sekundę, a ta właśnie była tą jedną, której sens zrozumiał. Przestał na chwilę, dalej szarpiąc się ze ścianą.
- Przepraszam, mogłabyś mi pomóc? - wykrztusił te słowa, które nie chciały mu przejść przez gardło tak szybko, że sam był w szoku. Teraz pytanie tylko czy zadziałają. Czekał, rezygnując z jakiegokolwiek ruchu, który sprawiał mu ból, ponieważ szata wbijała mu się pod pachy i w szyję za każdym razem, gdy chciał się oderwać od ściany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Pon 14 Paź - 15:09

(Pojawiło się zastępstwo ^^)

Dlaczego pojawiła się właśnie tutaj? Nigdy nie interesowały ją takie rzeczy, nie obchodziło ją to co ludzie robią. Niech robią co im się żywnie podoba, najważniejsze, żeby nie wchodzi z tym do jej życia.
Nikola westchnęła i przewróciła oczami, kiedy grupa, która tak uważnie przyglądała się tej sytuacji rozbiegła się. Zniknęła niczym bańka mydlana. No cóż, nie miała zamiaru tutaj zostać, gdy chciała zrobić krok do przodu poczuła, że nie może ruszyć nogami. Zdziwiona spojrzała na swoje buty i za wszelką cenę starała się podnieść nogę. Ledwo wróciła do Hogwartu, a już padła ofiarą jakiegoś głupiego, prymitywnego żartu. I co teraz? Dziewczyna rozejrzała się i ujrzała chłopaka, który spoglądał w jej kierunku.
Czyżby on coś mówił do mnie? Tak… nie ma tutaj nikogo innego, więc musi mówić do mnie.
Puchonka wlepiła swoje szmaragdowe oczy w chłopaka i zamrugała kilka krotnie. W końcu z jego ust wydobyły się słowa. Kiedy je wypowiedział, a raczej wykrztusił z trudem dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem. Brzmiał jakby zadławił się czymś dziwnym.
Panienka Nightmare przegryzła wargę i spojrzała na swoje nogi, kątem oka zlustrowała chłopaka i wydukała zakłopotana.
- Nie… nie bardzo mogę… – wyszeptała, a jej głos roznosił się po pustym pomieszczeniu. – Nie mogę się ruszyć… – dodała zakłopotana, mając nadzieję, że chłopak jej nie wyśmieje. Ale wróć… skoro potrzebował pomocy, to również coś musiało się stać, może również padł ofiarą jakiegoś głupiego żartu? Kto wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Sofia, Bułgaria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 765
Dodatkowo : szukający
  Liczba postów : 682
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6588-tanner-chapman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6591-tannerowe#185457
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6592-sowka-tannera#185458
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7242-tanner-chapman




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Pon 14 Paź - 17:59

Świetnie. Po prostu wyśmienicie. Utknął tu z jakąś Puchonką, która chyba nie bardzo wiedziała co się dzieje, bo była odrobinę zamulona. Ten dzień chyba nie mógł być gorszy, prawda? Spróbował jeszcze raz oswobodzić się z uścisku, ledwo się ruszał, tak bardzo wbijała się szata. Warknął coś cicho pod nosem. Nie miał już siły stać tutaj bezsilnie. Najgorsze, że różdżki także nie mógł wyciągnąć, ponieważ nie bardzo mógł ruszać rękami, część z nich przykleiła się do ściany razem z plecami.
- Może wyjmij różdżkę i coś zrób? - mruknął do dziewczyny, starając się nie patrzeć w jej stronę, żeby nie powiedzieć o kilka słów za dużo. Dziewczyna była w lepszej sytuacji, zdecydowanie. Mogła ściągnąć buty i iść na boso, tak po prostu się stąd ulotnić. Kto będzie wiedział, że to właśnie jej buty zostały przyklejone do posadzki? Nikt. Tanner nie był w tak komfortowej sytuacji. Nie było opcji wydostania się z szat bez sprawiania sobie bólu. Ktoś musiał odkleić go od tej cholernej ściany!
- Mam ogromną nadzieję, że nie pojawi się tu żaden nauczyciel - dodał, zerkając tylko w stronę dziewczyny. Byli tutaj.. hm.. zostali jedyni na miejscu zbrodni. Wypadek, jaki się tutaj wydarzył nie był jakiś straszny, jednak teraz, przy wzmożonej opiece nauczycieli, każde wykroczenie było surowo karane. Nawet stanie i obserwowanie pewnych wydarzeń mogło zostać ukarane minusowymi punktami i szlabanem. Cholera jasna! Kiedy chłopak przestanie pakować się w kłopoty?
Na złość wszystkiemu, Tanner usłyszał jakieś kroki na schodach. Nasłuchiwał chwilę, starając się nie ruszać ani nawet nie oddychać, jednak kroki ucichły. Westchnął z ulgą, jednak jego spokój z pewnością nie potrwa długo. Był święcie przekonany, że ktoś zaraz się tu zjawi. Prefekt, nauczyciel, woźny, ogrodnik, ktokolwiek, kto będzie mógł wlepić im szlaban. Nie żeby się przejmował, dostawał już przecież wiele szlabanów. Nie chciał jednak tracić czasu na.. czyszczenie toalet albo polerowanie pucharów. To było dla niego zbyt wiele. Dlatego jeszcze raz spojrzał z nadzieją na dziewczynę. Żeby tylko nie okazała się typową, niezdarną Puchonką, błagam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 868
Dodatkowo : teleportacja
  Liczba postów : 898
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5461-nikola-nightmare
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5463-relacje-nikoli
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5462-nikola-nightmare-puszek




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Pon 14 Paź - 22:11

Nikola warknęła pod nosem niezadowolona spoglądając na chłopaka.
Gdybym miała różdżkę to bym dawno ją wyciągnęła półgłówku…
Pomyślała niezadowolona i usiadła na podłodze powoli i ostrożnie wyjmując swoje małe stopki z butów. W końcu się oswobodziła. Wzięła głęboki wdech i spojrzała na chłopaka. On nie był w takiej dobrej sytuacji. Wpatrywała się w niego przez chwilę i zastanawiała się co zrobić z tym faktem, może go zostawi? Jak pojawi się jakiś nauczyciel będą mieli kłopoty, ale…
Nikola wstała i pozostawiając swoje botki na środku pomieszczenia podeszła do chłopaka, w połowie drogi zatrzymała się i niepewnie spojrzała w stronę schodów. Nasłuchiwała przez chwilę i uspokoiła swój oddech. Dziewczyna potrafiła wyparować, potrafiła wyciszyć się do takiego stopnia, że ludzie nie dostrzegali jej nawet jeżeli była blisko, ale to nie jest teraz ważne.
Kroki ucichły, a dziewczyna westchnęła z ulgą i ruszyła do chłopaka. Poruszała się prawie bezgłośnie, jakby nie dotykała ziemi, a unosiła się w powietrzu, bądź ważyła tyle co piórko. Pewnie chłopak będzie się cieszył, bo jeżeli ta dziewczyna jest skupiona to potrafi być zwinna jak dzika kotka, co innego jak się zamyśli.
Puchonka pojawiła się przy chłopaku prawie natychmiast delikatnie szarpnęła jego szatę i spojrzała na niego z dołu, była odrobinę zakłopotana, zwłaszcza, że chłopak był ślizgonem. Wiedziała, że nawet jeżeli mu pomoże to nic nie zyska, ale jednak chciała to zrobić.
- Nie mam przy sobie różdżki – wyszeptała w końcu i odwróciła wzrok zarumieniona – twoją nie chce czarować, ponieważ wiem, że zrobiłabym Ci krzywdę, mogę jedynie rozciąć twoją szatę, ale musisz stać nieruchomo i zaufać mi, że nie potnę się na kawałeczki.
Dziewczyna wpatrywała się w szatę chłopaka, a w jej oczu pojawił się dziwny, tajemniczy błysk, trochę niebezpieczny, jak u… psychopaty? Można tak powiedzieć, a może tak się tylko wydawało?
- Chyba, że masz inny pomysł, albo wolisz żebym Cię tak zostawiła… – wyszeptała i spojrzała na niego kątem oka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 69
Skąd : Londyn
Galeony : 121
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 82
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3414-relacje-mary-abney
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3546-mary-abney




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Pon 14 Paź - 22:34

Mary miała dziś urwanie głowy! Przecież dostała dziś świeżą dostawę mugolskich pisemek dotyczących dziania na drutach i najnowszych technologii! Tym drugim była nieco znudzona, ale przecież ktoś musiał powiedzieć młodzieży jak funkcjonuje ten drugi świat! Piesze wycieczki do Londynu wcale nie sprzyjały odkrywaniu świata! Same kłopoty!
Przy Mary dreptała grupka zagubionych pierwszaków. Jeden z nich niósł koszyk z włóczkami, a drugi dużą książkę z przepisami, które chyba Abney miała zamiar przejrzeć co do gotowania w piątek. Wciąż miała nadzieję, że w kuchni będzie tłoczno. Pani opiekun wcale nie była wyznawcą zasady, że gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść. Puchonów było całkiem spore grono, a i dla każdego zawsze zostawało małe co nieco, więc z pewnością każdemu dostanie się trochę przyjemnego cukru do żołądeczka!
I kiedy Mary tak sobie kroczyła przez dziedziniec z podopiecznymi zauważyła niecodzienną sytuację. Wcale nie wiedziała, że przed chwilą ktoś tu był i gdzie kogoś zabrał, bo przecież była zbyt zajęta swoim zajęciem!
Narzuciła odrobinkę szybsze tempo i oto znalazła się przy swoich kochanych uczniach. Od razu rozpoznała Nikolkę.
- Ojej. Nikolko, co tu się stało? Nieładnie tak podrywać chłopców w czasie lekcji! - Mrugnęła do niej porozumiewawczo, jakby to, że właśnie pozwoliła sobie zażartować dodało uroku dla Nightmare w oczach chłopaka.
- A Ty kochaniutki to z jakiego domu jesteś? Ach... Wybacz odrobinę mi się ostatnio wszystko zapomina! - Tu wyciągnęła różdżkę i uwolniła ich z tych śmiesznych pułapek.
- Ojejojej. Nie dźwigajcie tego! Zanieście to do mojego gabinetu i koniecznie poczęstujcie się babeczkami! - Poprosiła pierwszaków, którzy do tej pory pełnili rolę jej eskorty!
- Tłumaczcie mi się moje drogie serduszka, co was spotkało! - Poprosiła. - I chodźcie szybko do zamku, bo zimno przecież, a Wy z pewnością chcecie napić się ciepłej herbaty!

zapraszam na herbatę i ciasteczka

zt x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Pon 24 Mar - 22:19

Można było śmiało powiedzieć, że ludzie to były ulubione rzeczy Mandy. Byli różni, zatem nie było monotonii w jej kolekcji. Dumna z siebie mogła kroczyć przez życie z zadowoleniem na twarzy, naprawdę. Czasem miała momenty zwątpienia w swoją osobę, wtedy już nie wiedziała którędy iść i jak szukać ewakuacji z pułapki. Nie wiedziała, że właśnie zbliża się do tej niebezpiecznej krawędzi, która strąci ją w niebyt i wszystko, co okaże się najgorszym koszmarem. Była Saunders, to już dawało jakąś rangę... Gdyby jednak wiedziała, ze jest to bezwartościowe wobec tego, co los jej niesie, może inaczej patrzyłaby na świat? Może nie przyszłoby jej do głowy sięgać po "rzeczy", które mają zbyt ostre krawędzie i są zdecydowanie zbyt blisko jej uczuć? Możliwe... Jej oczy miały chyba kolor kłamstw, nie była do końca pewna. Wszak dopiero co zdążyła nakarmić kogoś kłamstwami o tym, że ma chorobę weneryczną, oczywiście wszystko to robiła będąc SMS. Przecież to całkiem zabawne, prawda? A może wcale nie skłamała?
Tak czy owak szła na to spotkanie ciągnąc za sobą szkolną torbę. Włosy niedbale upięła po drodze w kok, bo dziś na tym wietrze chyba mogły jej przeszkadzać. Właściwie nie wiedziała po co Seth chce ją zobaczyć, nie dokładnie czuła czy też ma na to ochotę. Jaki to ma przekaz, sens?
Pewnie za chwilę kilka kwestii wyjdzie zza kurtyny, a cierpliwość jest cnotą, więc... Oparła się o zimną ścianę licząc do piętnastu. Przecież nie da mu więcej czasu. A z pewnością nie będzie dzieliła liczb na ułamki. Nawet na wierzchu torby miała już przygotowane pióro i kartkę, by napisać "spóźniłeś się", a potem po prostu przykleić to do ściany i odejść.
Nie jej przyjdzie czekać. To on powinien ją znaleźć i wielbić. Wszak jest jedyna w swoim rodzaju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Pon 24 Mar - 22:56

Być może ją zaskoczy, ale Seth nie zamierzał się dzisiaj spóźniać. Był na nią tak wściekły, że ta złość jakby dodała mu skrzydeł i sprawiła, że w okolicach wielkiego wahadła pojawił się szybciej, niżby mógł przypuszczać. Był dzisiaj ubrany wyjątkowo luzacko, co zupełnie nie pasowało do jego wyrazu twarzy, gdyż śmiało można było mówić, że spojrzeniem mógł topić lód. Zaraz wszystko miało się wyjaśnić.
Tak więc przybył na umówione miejsce i od razu zauważył dziewczynę. Nie zamierzał się patyczkować i dzielący ich dystans pokonał w kilku długich susach, dopadając ją niemalże natychmiast.
- Co to ma znaczyć? - warknął na powitanie, podtykając jej pod nos pierwszy list od Margaret. Już dawno nie był aż tak nabuzowany jak teraz, ale czy można mu się dziwić. Mandy rozpowiadała po szkole jakieś bzdury, a on nie miał zamiaru tego słuchać, a już tym bardziej uczestniczyć w tej chorej gierce, którą radośnie sobie prowadziła.
- Dobrze się bawisz pisząc takie brednie?  - zapytał jeszcze, chwytając ją za ramię w żelaznym uścisku. Nie miał wątpliwości co do tego, że może to robić trochę za mocno, ale powinna się cieszyć, że w tym momencie nie wyrywał jej włosów i nie szarpał tą pustą główką.
- Więc uważasz się za moją dziewczynę? Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć? A może liczyłaś, że się nie dowiem? - zadał kolejne pytanie retoryczne, opierając się drugą dłonią o ścianę, tuż przy jej głowie i nieco się pochylił by zajrzeć jej w oczy i przyprzeć do ściany, zupełnie tak jak zawsze lubił. To go nieco hamowało przed zrobieniem jej krzywdy, więc alleluja, chwalmy pana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Pon 24 Mar - 23:05

Mandy stała pod ścianą oglądając się to w prawo, a lewo, bo przecież nawet jeśli liczyła do piętnastu to bardzo się jej nudziło, prawda? Zatem fakt, miał szczęście, że zdążył w momencie gdy wypowiadała w myślach liczbę dwanaście. Jednak cóż... Powitanie nie zbyt miłe, prawda? Wywróciła oczami ukrywając całe zaskoczenie tą sytuacją. Przecież wielu by było całowało ją po rękach gdyby dowiedzieli, że nazwała ich swoim chłopakiem. Ale teraz... Teraz to już nie wiedziała o co chodzi i niby jak miała zachować się w tej sytuacji? Westchnąwszy popatrzyła na niego całkiem luzacko jak na to, że nie miała pojęcia co mu odpowiedzieć:
- Mógłbyś mnie puścić? - Warknęła czując, że denerwuje ją jednak ta zaborczość i to, że zawsze on musi być na wierzchu. Z trudem przełknęła ślinę i wróciła wyzywającym spojrzeniem, co by go zmierzyć z góry na dół:
- Nie udawaj, że nie chcesz. Wielu by chciało być na Twoim miejscu. Pewne rzeczy są oczywiste Seth. Musisz dorosnąć. - Mruknąwszy to popatrzyła niby to znudzona w niebo, bo przecież wszystko mu wspaniałomyślnie wyjaśniła, prawda? Tak przynajmniej uważała, choć kto wie... Może była w wielkim błędzie i miała być zaraz z niego wyprowadzona? Cóż... Wolałaby bez agresji. Wszak skoro byli już parą to mógłby chociaż zachowywać się przyzwoicie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Wto 25 Mar - 6:44

Dawno nikt go tak nie zdenerwował jak Mandy tym jednym listem. Można było o nich powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że byli parą i być może właśnie ze względu na to, że wtedy zniknęła to Seth teraz nie potrafił przyjąć do wiadomości tego, że znowu chce z nim być. Dla niego to był jakiś okropnie mało zabawny żart, co zresztą nie stanowiło jakiejś wielkiej nowości, jeśli przypomnimy sobie, że od ich pierwszego rozstania chłopak lawirował między dziewczynami dość zręcznie i, nie ukrywajmy, szybko. Uczucia nie liczyły się dla niego tak bardzo jak bliskość czy potrzeba spojrzenia na kogoś z góry, a ona teraz myślała, że nic mu nie mówiąc będzie mogła sprawić, aby wszystko było tak jak dawniej. Nie, tak nie będzie. Nie da się cofnąć czasu i nigdy już nie będzie im tak dobrze jak było wtedy, bo on się zmienił. Stracił resztki swojej delikatności czy jakiegokolwiek obycia i to, zdaje się, głównie z tego powodu miał trudności aby przyjąć jej decyzję w odrobinę bardziej cywilizowany sposób.
Nie puścił jej, robiąc jej na przekór, bo sam miał ochotę rozewrzeć palce, miotnąwszy nią w stronę wahadła. Chciał ją szarpać, ciągnąć, może nawet spoliczkować, żeby się obudziła z tego letargu, w który zapadła i aby wreszcie przejrzała na oczy. Oni znowu parą? Nie komentujmy tego.
- To raczej Ty musisz, kurwa mać, dorosnąć. - warknął, a w te słowa włożył tyle agresji, że nawet więksi od niego mogliby odczuć potrzebę skulenia się w sobie i oddalenia w trybie natychmiastowym. Spojrzał na nią z prawdziwą pogardą.
- Skoro wielu by chciało to proszę, idź do nich! Nie potrzebuję kogoś kto nie liczy się z moim zdaniem. Proszę, wypierdalaj i kurwa jego mać przestać pierdolić farmazony. My parą? ŻA-ŁO-SNE! Komu jeszcze o tym rozpowiedziałaś? Cały Hogwart wie? A może całe pieprzone Hogsmeade? Do Londynu też dotarłaś? - podczas swojego ataku wściekłości starał się nią nie szarpać, ale jak można się domyśleć trochę mu to nie wychodziło. Ponadto chwycił ją także za szczękę, unieruchamiając głowę tak, aby musiała na niego spojrzeć, wbijając kciuk w jej policzek. Miał taki wyraz twarzy, że każdy bardziej bojaźliwy już brałby nogi za pas, a w oczach błyszczało szaleństwo. Roześmiał się, a ten dźwięk był całkowicie wyprany z jakiejkolwiek wesołości, a dzięki temu tak przerażający, że aż ciarki przechodziły.
- Nie udawaj, że nie chcesz - przedrzeźnił ją złośliwie puszczając jej twarz i ramię, a uderzając dłonią w miejsce, o które przed chwilą się opierał. - Jeśli tak bardzo kurwa chciałaś to wystarczyło mnie spytać. Tak teraz bliźniaczki Saunders załatwiają sprawy? Chodzą i pierdolą kocopoły myśląc, że jak do kogoś dotrze plotka to łatwiej będzie mu zaakceptować stan rzeczy?
Zacisnął dłonie w pięści i cofnął się od niej o krok, bo czuł, że zaraz go rozniesie, a jeśli już tak się wścieknie to nie będzie mowy o tym, aby powstrzymał rękę będącą tak blisko jej twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Wiek : 22
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 441
  Liczba postów : 710
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7706-mandy-maurine-saunders#213812
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7707-no-czesc-to-ja-twoj-setny-mms#213814
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7708-sowia-mmska#213816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7712-mandy-maurine-saunders#213857




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Wto 25 Mar - 18:11

Z trudem przełknąwszy ślinę patrzyła na jego furię, przez którą w żaden sposób nie wyglądał człowiek, w którym mogłaby się zakochać. A bo czy ona w ogóle była zdolna do tak ambitnych uczuć? Czy patrzyła na cokolwiek inaczej niż przez pryzmat korzyści, które mogłyby podnieść jej ranking w oczach tych wszystkich ludzi bez znaczenia? Może... Może jeśli ktoś jest właścicielem wielkich nadziei, to mógłby ich część podarować na nią, ale nie bądź zbyt szczodry. Wszak Mandy nie raz jeszcze siebie zaskoczy i wyznawała zasadę, że za siebie w pewnych kwestiach nie powinna świadczyć. Nie może... Nie zna się jeszcze ze sobą na tyle. Niestety... Jednak co ją skłoniło do czynu, o który teraz rzucał się Seth? Spodziewała się, że nikt nie dowie się na tyle głośno by go oto spytać, a kilka pocałunków na korytarzu załatwi sprawę, by zdementować plotki, co do zbyt bujnej wyobraźni i zostanie wyżej postawiona niż np. jej siostrzyczka? Takie cele... To ambitne cele.
Mandy westchnęła, może nie miała humoru na to wszystko, może chciała wrócić do miejsca, w którym jest ciepło, bezpiecznie, gdzie może się schować. Jego dotyk, jego słowa. To nie było to czym mogła się chwalić. Był chamski, bezpośredni, żądny i najważniejszy.
Spuściła wzrok na ziemię, gdy obarczał ją tym wszystkim, bo gdy tylko rzucił "bliźniaczki Saunders" do jej oczu napłynęły łzy. Przeszklone oczy czuły jak ta cienka szyba pęka wypuszczając na policzki kolejne łzy. Mandy zacisnęła pięści próbując to jeszcze zatrzymać, ale każde kolejne słowo wydawało się być zbyt ostre by zatrzymać kolejne czy usprawiedliwić poprzednie.
Idź do nich (...) Kurwa jego mać... My parą? (...) Dorosnąć.
MMS złożyła wargi w linijkę przez moment zbierając emocje z podłogi, a gdy tylko udało się jej tego dokonać na tyle by spokojnie na niego spojrzeć nadal czuła, że nie zamaskowała łez.
- Ja... - Zaczęła, ale sylabę porwało powietrze, a krukoński mózg nie przynosił kolejnych słów, które mogłyby przysłużyć się sprawie.
- Odpierdol się! - Rzuciła wściekła przez łzy, bo szloch był co raz szybszy, a przecież nie mogła przy nim wybuchnąć. Jeszcze nie teraz, za kilka minut stąd sobie pójdzie, a ona się schowa. Pozwoli sobie na upust emocji, ale nie teraz...
Kolejna osoba, która tobą gardzi Mandy. Dokąd pójdzie? Do twojej siostry? Jest lepsza od Ciebie we wszystkim. - śpiewały jej myśli rozgorączkowane, a może i podniecone kolejną porażką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Plymouth
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 3837
  Liczba postów : 585
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7742-seth-morpheus-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7748-porzuccie-wszelka-nadzieje-wy-ktorzy-tu-wchodzicie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7749-latajaca-menda
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7750-seth-lyons




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Wto 25 Mar - 18:57

Dziwne jest to jak ciężko było w tym momencie ocenić jego stan emocjonalny. Dobra, jasne, to że był wściekły wcale nie było trudne do rozszyfrowania, ale jednocześnie gdzieś w jego umyśle pojawiło się zadowolenie. Dlaczego spytacie? To dość proste - określała go swoim, a to w pewien sposób niesamowicie karmiło jego ego, ale niestety również nakładało ograniczenia. Poza tym to, że nie dała mu do zrozumienia w żaden sposób, że chce do niego wrócić i znowu starać się stworzyć związek tylko dodatkowo go rozjuszyło. Nie lubił, gdy ktoś nie liczył się z jego zdaniem, baa, uwielbiał narzucać innym swoje, więc coś takiego, co właśnie się tutaj zadziało było niedopuszczalne, o nie!
Mierzył ją pogardliwym spojrzeniem, pełnym agresji, a Mandy mogła być pewna, że z tymi emocjami mogły iść w parze czyny. Zaskakujące było to, że poza lekką szarpaniną i ściśnięciem jej szczupłego ciała, tak naprawdę do niczego nie doszło. Czyżby Seth uznał, że nie jest warto tracić energię na kogoś takiego jak ona? Bardzo możliwe. Obserwował jak do jej oczu napływają łzy i… kurwa! Roześmiał się!
- Nie bądź śmieszna - skomentował, teraz już autentycznie rozbawiony jej zachowaniem, zupełnie tak, jakby sprawianie jej przykrości było jego ulubioną rozrywką, tylko Krukonka postanowiła zabawić się w nieco nieodpowiednim momencie. Jej odpowiedź jedynie podkręciła jego satysfakcję, bo i spojrzał na nią wyzywająco.
- Żałosna podróbka - mruknął w jej stronę z naprawdę mściwą satysfakcją, wiedząc, że jakiekolwiek porównywanie jej z SMS jest co najmniej okrutne i jak najbardziej poniżające, ale on przecież nie liczył się z jej uczuciami. Zrobiła z niego idiotę, który spotyka się z kimś bez swojej wiedzy to niech teraz cierpi. Zasłużyła… prawda?
- Scarlett nie była taką ciepłą kluchą jak Ty. Kiedy się spotkaliśmy… to był ogień.
No, a potem odszedł. Zostawił ją tutaj, wypowiadając naprawdę obrzydliwe rzeczy z nadzieją, że zrani ją do żywego, gdyż tylko to teraz miało dla niego znaczenie. Zresztą, postąpił zgodnie z jej zaleceniem. Niechże to będzie jej ostatni rozkaz.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29618
  Liczba postów : 44089
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Wto 27 Maj - 11:14

Poszukiwanie nawet chwili spokoju w zamku, jest od wielu lat priorytetem niektórych uczniów, którzy nie marzą o niczym innym, jak o klapnięciu na tyłeczku i zagłębieniu się w lekturze bądź o zwykłym odpoczynku. Ostatnimi czasy biblioteka była wręcz przepełniona, a to za sprawą nauczyciela, który zadał jakieś wypracowanie i nagle wszyscy byli pilnymi uczniami. W każdym razie, jednym z uczniów szukających odrobiny ciszy, był właśnie Stephen Shaw, który wybrał się w stronę wielkiego wahadła, wiedząc, że niewiele osób tutaj zagląda. Nie przeszkadzały mu jego rytmiczne ruchy, gdy wyciągał spod szaty starą książkę o procesach powstawania zaklęć gospodarczych i kartkował ją ze zniecierpliwieniem. Chciał przeczytać ją w spokoju i na pewno nie liczyło się to, że potajemnie wyniósł ją z biblioteki. Zdawał sobie sprawę, że niektórzy, patrz bibliotekarz, uważają to za wielki grzech, ale krukońska ciekawość była w tym momencie silniejsza. Siedział przodem do ściany i ekscytował się w myślach, gdy za jego plecami ktoś zastukał obcasem butów. Zdrętwiał, udając, że jest zajęty i nie robi nic niedozwolonego, ale gdy jednak spojrzałeś za siebie, dostrzegłeś, że to sam Philippe Petrie - bibliotekarz. Cóż teraz zrobisz?
Zaczyna którykolwiek z was.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 23
Skąd : Birmingham, Wielka Brytania
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 54
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8431-stephen-charles-shaw
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8434-sztefen-szow#238538
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8435-stephen-charles#238539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8436-stephen-charles-shaw




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Wto 27 Maj - 12:03

Stephen często z opresji próbował uciec poprzez życzliwość i uśmiech. Uważał, że ludzie spotykający się z taką osobą nie potrafią się długo złościć, bo aura przyjaźni i dobra nie pozwala na wyładowywanie emocji. Dlatego zawsze dostając ochrzan od nauczycieli uśmiechał się i przepraszał. Za każdy egzamin dziękował, nawet jak poszło mu fatalnie. Zawsze pamiętał, żeby się pożegnać. Nie chodziło tu jedna ko to, że był tak przyjaźnie nastawiony do ludzi. Po prostu widział, że działa to na jego korzyść. Ojciec go kiedyś tego nauczył. Mówił, że będąc miłym dla innych tworzymy dla nich przeszkodę, która nie pozwala się przekroczyć. Mało kto potrafi wyrządzić krzywdę osobie, która jest dla niego wyjątkowo miła.
Dlatego kiedy młody Shaw dostrzegł osobę nad sobą od razu się uśmiechnął. Ten prawie szczery uśmiech zniknął praktycznie kiedy zobaczył z kim ma do czynienia. Ale zawahanie trwało tylko chwilkę.
Zamknął książkę i i przykrył ją rękawem. - Dzień dobry Panie Petrie - powiedział wstając. Warto, żeby poczuł się uprzywilejowany. Podobno profesorowie to lubią. Ale czy on właściwie był profesorem? Nigdy o tym nie słyszał. Miał jednak nadzieję, że zrozumie to, że w spokoju chciał poczytać książkę. Przecież to nie przestępstwo. Ludzie w zamku robili dużo gorsze rzeczy. Dlatego był pewien, że się jakoś wymiga. Poza tym.. Mało książek zostało w tej bibliotece?
- Panu też przeszkadza hałas w bibliotece? - zapytał mając nadzieję, że samym pytaniem zasugeruje bibliotekarzowi, że złych zamiarów nigdy nie miał. Przecież musiał być mądrym człowiekiem, który zrozumie głodnego wiedzy studenta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Chelsea
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 57
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9962-lucy-marshall#277542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9963-luuuuucy#277555
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9965-lusi-marszal#277598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9964-lucy-marshall#277558




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Nie 30 Lis - 17:13

Życie w Hogwarcie, pomimo swoich małych minusów było świetne, przynajmniej Lucy uwielbiała tu mieszkać. Spędzanie tu czasu po prostu sprawiało jej przyjemność, większość aspektów życia tutaj po prostu jej odpowiadało. Większość entuzjazmu, z jakim tu przyjechała prawie siedem lat temu nie uleciała, nie została zmiażdżona przez obowiązki, naukę, czy tęsknotę za bliskimi. Czasami jednak były takie momenty, że nawet Lucy miała dość tego miejsca. Dzisiaj na przykład, mało by brakowało, żeby spakowała swoje manatki, wysłała ekspresową sówkę po starszą siostrę i razem z nią się stąd zawinęła. Miała po prostu dość tych obrzydliwie irytujących głupkowatych ludzi, hałasu, idiotycznych esejów, wrednych kretynek, debilnych kolesi.
W takich chwilach najlepiej jest przekoczować jej gdzieś w samotności, pozwolić wyładowaniu się irytacji, pogapienie się w jeden punkt. Jednym z takich miejsc jest pomieszczenie z wahadłem, gdzie umoszczona we wnęce przy oknie Lucy mogłaby przesiadywać godzinami. Po osiągnięciu stanu krytycznego irytacji, to właśnie tutaj dzisiaj się wybrała, biorąc ze sobą kocyk, poduszkę i kubek ciepłej herbaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Moravská Třebová, Czechy
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 449
  Liczba postów : 412
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8128-leos-vladyslav-priborsky
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8142-czeska-chalwa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8171-krecik#226694
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8169-leos-priborsky#226690




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Nie 30 Lis - 20:39

Zaginął w akcji. Uwielbiał to robić. Był jak duch, cień. Snuł się, unikał innych. To było całkiem zabawne. Takie znikanie i granie ze wszystkimi w chowanego.
Nie miał papierosów. Kasa mu się skończyła już dobre dwa tygodnie temu i żebrał od kogo popadnie. Starał się nie narzekać, ale ostatnio życie go trochę przygniatało. Jarka wróciła do Czech żeby pomóc matce, która miała ostatnio same problemy. On też na chwile zawitał w domu, ale w Hogwarcie coś go trzymało. W sumie to nie coś, a ktoś. Wiem, to śmieszne ale Czech się najzwyczajniej w świecie zakochał. I mimo że powinien ratować rodzinny budżet, to skakał sobie po błoniach rozwiązując zadania z projektu.Ostatnio miał dobry humor. Między nim a Voice wszystko się prostowało. Był szczęśliwy jak nigdy dotąd. W ogóle taki radony, miły.
Ubrany w gruby sweter i jeansy włóczył się od paru godzin po zamku. Wcześniej zahaczając o kuchnie ruszył w stronę pomieszczenia z wahadłem. Lubił to miejsce i często w nim przesiadywał. Delikatnie nacisnął na klamkę i wszedł do środka. Okazało się że dziś nie będzie siedział sam. Na jego ustach pojawił się uśmiech.:
-Lucy in the sky with diamonds! Co tu robisz, nie ładnie to tak wagarować.- był razem z nią w tym samym domu. Kto by pomyślał, że się znów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Chelsea
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 57
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9962-lucy-marshall#277542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9963-luuuuucy#277555
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9965-lusi-marszal#277598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9964-lucy-marshall#277558




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Nie 30 Lis - 20:52

Wewnętrzny biometr Lucy Marshall prognozuje ustąpienie stanu beznadziejności w przeciągu około piętnastu minut. Tylko w sytuacji absolutnego spokoju. Elementy irytujące (patrz: gburowaci Czesi) niemile widziani.
Siedziała sobie, otulona kocysiem, popijając kończącą się herbatkę. Jak zahipnotyzowana wpatrywała się w wahadło, które mogłoby tak się majtać aż do skończenia świata. Idealnie w równych odstępach czasu, wielka, ciężka tarcza bujała się, będąc zagrożeniem dla nieuważnych przechodniów. Podobno ktoś kiedyś zapatrzony w wizbooka przeżył bolesne spotkanie z tą kupą żelastwa. To raczej nie było przyjemne.
Z przyjemnością oddała się stanowi pół-snu, w którym lewitowała sobie między krainą marzeń sennych a rzeczywistością z miarowym bujaniem się wahadła. Coraz bardziej ogarniał ją przyjemny spokój, którym naładowana będzie gotowa irytować się od nowa na wszystko.
Potrzebowała jakiś pięciu minut, żeby dokończyć swego rodzaju sesję i zawinąć się stąd, jednak misja nie została do końca spełniona. Przeszkodził jej pewien Czech, który dostarczał Lucy prawie wszystkich możliwych emocji (oprócz podniecenia i pożądania, fujka!)
- Co ty tam mruczysz? - sorka, zupełnie nie kojarzyła mugolskich twórców. - Jest niedziela, idioto. - wymruczała z pogardą, zamykając oczy i próbując go za wszelką cenę zignorować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : III
Wiek : 23
Skąd : NY
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 258
  Liczba postów : 84
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10971-athene-wakefield#298979
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10978-nie-mow-ze-nie-chcesz-poznac-wyslanniczki-losu#298992
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10976-no-chodz-napisz-do-atenki#298990
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10977-athene-wakefield#298991




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Czw 24 Wrz - 12:20

Miały z Ups pewne ustalenia i zamierzała się ich trzymać. Zwłaszcza, że to były jej pomysły, prawda? Więc, jak wiadomo, najlepsze. Dlatego w sumie nie czekając na odpowiedź Ups (jakby miała jakieś wątpliwości, to zaprotestowałaby w drodze, prawda?), ruszyła na piąte piętro. Po tej ilości schodów, z jakimi musiała się zmierzyć, miała totalnie dosyć. Trzymała się jednak swojego planu, to oczywiste, nie? A była pewna, że to wahadło jest gdzieś na piątym piętrze.
Kiedy jednak przeszły całe piętro, zwątpiła. Znalazła gdzieś jakieś okno, z którego było widać to wahadło, ale jakby kończące się nieco niżej. No dobra. Zeszły na czwarte. Całą wieczność później okazało się, że to też nie tu. Ostatecznie skończyły na piętrze trzecim i tu rzeczywiście było to wielkie wahadło. Niemniej Atenka uważała, że to zdecydowanie powinno kończyć się wyżej albo przynajmniej gdzieś mogli dać strzałki. Strzałki były dobre. W Salem zawsze znajdowała jakiegoś pierwszaka, który, jeśli już znał lokalizację jakiegoś miejsca, robił jej za taką żywą strzałkę. Całkiem niezły widok. Zwłaszcza jeśli znała każdy zakamarek tamtego zamku i zmuszała ich tylko dla zabawy.
W każdym razie kiedy była już na miejscu, zorientowała się, że z jakiegoś powodu nie ma z nimi tamtej dziwnej profesorki. Zgubiła się czy coś? Trudno. Jak nie umie się odnaleźć w miejscu pracy, to jej problem. Atenkę bardzo by rozbawiło, gdyby się okazało, że poniosłaby jakieś konsekwencje z tytułu porzucenia swoich, nazwijmy to, podopiecznych. Miała specyficzne poczucie humoru.
- Ups, skarbie, żyjesz? - spytała zmartwiona, kiedy już sama odsapnęła po tym zdecydowanie za długim łażeniu. - Dobra, ej, trzeba schować tę kopertę. Daj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Santa Monica, USA
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 428
Dodatkowo : legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 363
http://www.czarodzieje.org/t10007-quietus-ettreval#279078
http://www.czarodzieje.org/t10008-cisza-przed-burza
http://www.czarodzieje.org/t10065-cichnacy-szept#280286
http://www.czarodzieje.org/t10074-quietus-ettreval#280494




Gracz






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Sro 2 Gru - 13:09

Poczuwał się do bycia geniuszem.
Odkąd dorwał w swoje ręce złote jajo, z ręką na sercu poprzysiągł sobie, że odkryje jaki sekret się za nim kryje. Każdą więc wolną chwilę starał się spędzać na doglądaniu swojego artefaktu; na nieustannym obserwowaniu, przeklinaniu go, zaklinaniu oraz na tysiącu nieudanych prób, w większej mierze polegających na otwarciu tego draństwa. Starał się otworzyć jajo, za pomocą wszelkiego rodzaju kluczy, a nawet i mugolskich śrubokrętów. W ostateczności zamierzał je nawet rozpuścić w jakimś żrącym kwasie, aczkolwiek nie wiedzieć czemu - z totalnie ogłupiałą miną, zrezygnował z tegoż pomysłu.
Dlatego ćwicząc swoją anielską cierpliwość, jedynie obserwował swój feralny przedmiot. Poświęcał długie godziny na to cholerstwo, przewertował kilkadziesiąt ksiąg, cztery razy w akcie desperacji włamał się do zakazanego działu i dwa razy udał się do lasu, aby móc natchnąć się czymkolwiek, aby go chociaż trochę oświeciło. Bo czymże może być złote, łuskowate jajo, które w najbardziej niewygodnych dla człowieka momentach, warczy i brzęczy? Jego czarny humor sięgał już zenitu, gdy jego wielka teoria sprowadzała się do tego, że najpewniej sprowadził do Hogwartu bazyliszka. Bądź bazyliszycę, rodzaj żeński. Próbował nawet przeniknąć do wnętrza jaja za pomocą swoich sztuczek umysłowych, ale cała procedura zakończyła się wyłącznie nieprzyjemnymi dolegliwościami i koszmarnym bólem głowy.
Aczkolwiek Quietus był zawzięty. I uparty.
I wreszcie dokonał niemożliwego, małego cudu, gdy w jakiejś części wreszcie udawało mu się panować nad niespodziewanymi wybuchami mocy, jego nowej zabawki. Nawet teraz, gdy siedział pod wielkim wahadłem i z pełną arogancją na jaką go było tylko stać - wpatrywał się w swój przedmiot niemalże próbując go zmusić do posłuszeństwa względem siebie. Na ugiętych kolanach trzymał złoto jajo, i okręcając go w każdą stronę, co chwila wzdychał uciążliwie, że trafił na tak cholernie bezużyteczną rzecz, która wyłącznie na niego warczała. I chociaż w minimalnym stopniu., umiał już zapanować nad jej uporczywym brzęczeniem to nadal odczuwał totalną bezsilność do swojego artefaktu.
Dlatego, marszcząc z niesmakiem czoło, z jękiem podźwignął się na stopy i z pewnym trudem utrzymując ciężar swojego przedmiotu, schował go pod swoją peleryną i z powrotem ruszył do dormitorium.
zt

kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2467
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1774
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Sob 25 Lis - 21:51

deal with it

Wystarczyło wychwycić otwarte okno, w owym przypadku - przemieniające się w kształt synonimu okazji.
Szukał, lawirując pomiędzy wieżami, na rozciągniętej płachcie widoku - ogromnej dawki dystansu serwowanej w wyniku ujarzmienia powietrza, szybowania wysoko na rozpostartych wachlarzach skrzydeł. Całe szczęście, przez chwilę nie padał deszcz - co pozwalało mu uskutecznić jedną z metod przemieszczania się w wolnym od lekcji czasie; gwarantującą skądinąd nienatrafienie na żadne z niezbyt przychylnych oblicz (skończyły się męki pańskie z bibliotekarką, lecz pan wróżbita wyraźnie nie chciał dać za wygraną). Jasne okręgi kruczych tęczówek wydawały się błysnąć, gdy rzeczywiście, dostrzegł możliwość przedostania się na końcówkę już korytarza. Rozpracował niektóre z rytmów - wiedział, że o tej porze jest w stanie liczyć na względny spokój. Nie zależało mu na wzbudzaniu jakiejkolwiek sensacji (wystarczyło ich, począwszy od festiwalu, idąc poprzez Noc Duchów).
Ciemna sylwetka ptaka wsunęła się w stronę wnętrza, korzystając z obecnej luki. Rozejrzał się, stojąc jeszcze na parapecie - oraz niejako upewniony, że nie powinien nikt nań kierować spojrzenia, zeskoczył i dynamicznie powrócił do ludzkiej formy. Lubił to miejsce, praktycznie nieodwiedzane, z hipnotyzująco utkwionym w cyklicznym ruchu wahadłem - dokładnie w jego kierunku stawiał kolejno kroki, znikając za masywnymi drzwiami. Przysiadł pod ścianą, lustrując przez moment ślizgającą się, masywną postać odlewu; aby już później zanurzyć się w wyciągniętych notatkach, odwracając uwagę od reszty rzeczywistości.

______________________

it has been destined
to fail
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1562
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Sob 25 Lis - 22:46

Wyjątkowo szukał ustronnego kącika, w którym mógłby sobie spokojnie posiedzieć. Leonardo miał tę manierę, że zawsze przy ludziach wymuszał dobry humor, byle tylko nie pogorszyć ich nastrojów. Choć wygodne dla innych, to niezbyt zdrowe dla niego - robił wszystko, aby zdusić negatywne emocje, a w ukrywaniu ich był beznadziejny i zwykle kiepsko mu to wychodziło. Tym razem nie miał nawet sił próbować, nie wyobrażał sobie udawania, że wszystko jest w porządku. Nie było. Cały dzień miał od góry do dołu beznadziejny i składało się na to kilka czynników. Gryfon spóźnił się na pierwsze zajęcia, ponieważ posiał gdzieś kurtkę, a zaklęcie ogrzewające sprawiło, że tylko bardziej marznął (w końcu poszedł do zamku w samym swetrze, przeklinając to, że Ezra rozpoczynał zajęcia wcześniej i nie miał jak go uratować działającą różdżką). Na treningu dobitnie został poinformowany, że jednak przystopowanie z treningami wyrzuciło go z formy; pomijając już fakt, że koledzy z maty złośliwie go po prostu zmasakrowali, to jeszcze ambicje i duma ucierpiały. Później psycholog przełożyła termin spotkania, przez co musiał się spieszyć, a teleportacja wyrzuciła go kilka ulic za daleko... W ciągu całego dnia różdżka odmówiła posłuszeństwa z tysiąc razy, a Leo zostawał na lodzie, coraz bardziej sfrustrowany i zmęczony.
Nie miał pojęcia, czemu nie wrócił po prostu do mieszkania. Z tego co się orientował, Ezry jeszcze nie było, także tam również mógł znaleźć trochę ciszy i spokoju. Vin-Eurico odruchowo skierował swoje kroki aż do Hogwartu, jednak łaknąc tych zimnych murów i wysokich wież z których aż chciało się dramatycznie skoczyć. Udało mu się przemknąć korytarzami niespostrzeżenie, co uważał za całkiem niezły wyczyn. Ostatecznie i tak na kogoś się napatoczył i westchnął zaraz w duchu. Wyglądał okropnie - jedno oko solidnie zapuchło, a rozciętej wargi nie dało się nie zauważyć. Reszta obrażeń składała się na siatkę siniaków i otarć porozrzucanych po całym ciele, na szczęście w większości zakrytych ubraniami. Leo gotów był na konfrontację, ale ruch, który wychwycił, należał do zwierzęcia. Zerknął na kruka ze sporej odległości, podpierając się lekko o ścianę. Drgnął z zaskoczeniem, kiedy stworzenie zgrabnie zmieniło swoją formę, przybierając postać - o Merlinie - nauczyciela transmutacji. Choć chłopak szukał samotności (zresztą profesor chyba też), coś w tym odkryciu poruszyło go na tyle, że frustrację przysłoniła cienka warstwa ciekawości. Bezwiednie podążył w tamtym kierunku, ostatecznie jednak przystanął w drzwiach. Na chwilę zawiesił spojrzenie na rozbujanym wahadle.
- Ravenclaw chyba nie mógł sobie wymarzyć lepszego opiekuna, profesorze.

______________________

One little lesson


is gonna lead to more.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2467
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1774
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Nie 26 Lis - 13:26

Wyswobodzenie spomiędzy gęstwin rozmyślań - zazwyczaj - nadchodzi raptownie. Przez mgłę spowijającą umysł przebija się jeden, decydujący z bodźców; powoduje natychmiastowe rozproszenie się niepowiązanych kwestii. W pierwszej chwili Daniel Bergmann nie reagował na dźwięki, nieobecny, o skoncentrowanym spojrzeniu na drobnych stronicach odwiecznie towarzyszącego mu notatnika; znajdowało się tam praktycznie wszystko, począwszy od nowych teorii, idąc poprzez zamysły kolejnych lekcji, skończywszy na powstających w znudzeniu lub w transie zastanowienia rysunkach. Dopiero znajomy tembr głosu sprawił, że nauczyciel podniósł swą głowę, co w tym przypadku wydawało się stosunkowo kiepsko wystarczać - nawet przy rozważeniu faktu, że Bergmann sam w sobie nie należał do niskich osób. Aż tak - jednak - wysoki nie był.
- Nie zapomnijmy o orle - odpowiedział od razu, prędko sklejając fakty. Najwyraźniej został zauważony - lepiej przez niego niźli przez grupkę głupiutkich uczniów; spomiędzy ust których uchodziłby szmer szeptów za każdym razem - gdy tylko przemierzałby niedaleko korytarz. Nie mieli jeszcze okazji - sam z siebie zawsze przedstawiał informacje możliwie najbardziej zwięźle, pragnąc wyczerpać temat - do poruszenia sprawy, w jakie on sam przemienia się zwierzę. Część osób wiedziała. Część miała okazję zobaczyć.  
Zmrużył oczy, dostrzegając zebrane sińce (szczególnie uwidaczniało się jego opuchnięte oko). Niezbyt przyjemny widok. Rozsądna osoba - ktoś mógłby stwierdzić - od razu pognałaby w stronę jakiegoś uzdrowiciela lub szpitalnego skrzydła lub skorzystała z pomocy kogoś, kto był obeznany w magii leczniczej; cóż, on sam był równie nierozsądny i paradował niegdyś z bandażem przykrywającym skaleczenia na dłoni. Nie lubił uzdrowicieli. Po prostu.
- Quidditch? - Zmarszczył brwi, usiłując wyłuskać najbardziej prawdopodobną opcję. Ostatnio pogoda nie była najlepsza, choć wiedział - determinacji graczy nie w sposób było przełamać. - Niestety swoim zaklęciem tylko pogorszyłbym sprawę - przyznał się do swojej nie-znajomości czarów uzdrawiających. Niechęć do uzdrowicieli zobowiązywała.

______________________

it has been destined
to fail
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1608
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1562
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Nie 26 Lis - 13:52

Nie chciał profesorowi przeszkadzać - sam nie wiedział po co mu odosobnienie. Miał pracę domową z transmutacji to zrobienia, a książka i czyste pergaminy powinny znajdować się gdzieś na dnie torby. Poza tym po prostu chciał sobie usiąść, tak najzwyczajniej w świecie, choćby bezczynnie. Obecność Bergmanna trochę psuła te plany, albo raczej je zmieniała. Gdzie lepiej szukać inspiracji do wykonania zadania domowego, niż u jego źródła?
- A jednak mówi się "Krukoni" - zauważył, wzruszając ramionami (bardzo łagodnie, bowiem stara kontuzja zawsze po mocniejszym treningu dawała o sobie znać). Nie chciał się wdawać w dyskusje, rozmyślał czy nie powinien czmychnąć, zostawić nauczyciela w spokoju. Coś go jednak podkusiło do tego, żeby podeprzeć się delikatnie o framugę drzwi i pozostać na chwilę w tej pozycji.
- Och, nie - zaprotestował od razu. Nie był wielkim fanem mioteł - no właśnie, rozmiar miał znaczenie. Gryfon nie czuł się zbyt stabilnie na takim patyczku, toteż do latania za szczególnie go nie ciągnęło. - Nie, quidditch to nie moja bajka. Raczej MMA, znaczy... taki mugolski sport - machnął lekceważąco ręką. Z doświadczenia wiedział, że przeciętny czarodziej był w ciężkim szoku na wieść o tym, że ktoś tak po prostu ćwiczył jak się z kimś bić - hipokryzja, poważnie. Leo wolał prawego sierpowego od podstępnie rzuconej Drętwoty. Nie miał pojęcia jak wiele Bergmann wie o mugolskiej kulturze, tak więc nie wchodził w szczegóły; gotów był w razie pytań opowiedzieć dokładniej, o co chodziło.
- Swoją drogą, profesorze... chodzi o Lividus fera? W pracy domowej? - Dopytał z błyskiem w oku, przypominając nauczycielowi jak bardzo mu się to zaklęcie podobało i jak entuzjastycznie podszedł do opcji opanowania go. Nie powinien chyba pytać, zresztą praca domowa dopiero co została ogłoszona, ale akurat na transmutacji Vin-Eurico bardzo zależało. To chyba dobrze...

______________________

One little lesson


is gonna lead to more.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2467
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1774
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   Nie 26 Lis - 19:18

Kwestia innego sportu zaciekawiła Bergmanna, który (z różnym efektem) starał się zgłębiać niemagiczną kulturę oraz inne motywy, wiążące się z niemagicznym światem. Nie zawsze przychodziło to jednak łatwo; szczególnie, próbując zgłębić samą istotę działania maszyn czy zrozumienie zainteresowania ich ściśle naukową przyszłością, którą to zwykli poruszać w rozmaitych powieściach i filmach. Nie poddawał się jednak łatwo.
- MMA? - dopytał, a z jego twarzy szło bez problemu rozczytać - nie miał pojęcia. - Zdecydowanie zbyt mało wiem o mugolach - przyznał półżartobliwie; nie było potrzeby ukrywania tej prawdy, zwłaszcza - że bardzo łatwo mogła ona wyjść na jaw. Zawahał się przez ułamki sekund, trwając jakby w zastanowieniu. Ostatecznie postanowił dopytać.
- Na czym polega ta dyscyplina? - liczył na jakieś zwięzłe wytłumaczenie; z tego, co wiedział, mugole naprawdę mieli (niekiedy wyglądające na irracjonalne) pomysły.
- A jak myślisz? - odpowiedział później pytaniem na dźwięczące pytanie. Jeśli Danielowi Bergmannowi zależało na czymś w karierze nauczyciela nie z powołania - było to wyrobienie pewności wśród swoich uczniów. Animagia, chociaż odmienna, również wiązała się z transmutacją. Sam z siebie nie chciał dawać mu bezpośrednich wyjaśnień.  
- Podejrzewam, że przez brak praktyk zaklęcie to wydaje się dość odległe - przyznał, mimo tego; ubolewał nad faktem niemożliwości zobrazowania niektórych czarów. Cholerne zakłócenia - przez nie, również nie mógł pracować nad swoimi rzeczami. Wiele spraw dostrzeganych w praktyce od razu stawało się bardziej jasnymi i trwalej zamieszkiwało w pamięci.
- W zasadzie - oznajmił nagle, równie zaintrygowany co przedtem - całkiem ciekawe, jakby tobie z nim poszło.

______________________

it has been destined
to fail
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Wielkie wahadło   

Powrót do góry Go down
 

Wielkie wahadło

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Zwiedzenie - czasy ostateczne
» Wielkie jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
trzecie pietro
-