Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Urazy pozaklęciowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość




Student Ravenclaw
Wiek : 25
Skąd : Irlandia
Galeony : -17
  Liczba postów : 398




Gracz






PisanieTemat: Urazy pozaklęciowe   Sob Cze 12 2010, 19:01


Urazy pozaklęciowe
Przedostatnie, czwarte piętro w całości zajmuje oddział urazów pozaklęciowych. Każdy z pacjentów trafił tu z powodu nieusuwalnych uroków, niewłaściwych zastosowań zaklęć, klątw, bądź też z innych, podobnych powodów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
  Liczba postów : 432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t267-diana-potter?highlight=Diana+Potter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5391-moe-kochane-ludki




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Pon Lip 19 2010, 17:59

Scar przyniosła ją na oddział urazów pozazaklęciowych. Dziewczyna dalej była nieprzytomna, lecz już była z nią dużo lepiej. Położyli dziewczynę na jednym z łóżek i podali dożylnie jakiś eliksir.

Przytomność odzyskała dopiero na drugi dzień. Czuła się dobrze, ale była osłabiona. Podali jej eliksir wzmacniający i powiedzieli, ze najpóźniej wieczorem ją wypuszczą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Galeony : 340
  Liczba postów : 337




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Wto Lip 20 2010, 13:10

Jak najszybciej przeteleportował się na miejce. Nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Jak one mogły jej to zrobić. Przez nie mało co nie zginęła. Przede wszystkim nienawidził teraz Rose. o Audrey, nie wiedział co myśleć, skoro ją do tego namówiła. Skoro Diana jej coś zrobiła, jako starsza Prefektka, powinna powiedzieć nauczycielom to co zrobiła Diana, a nie od razu męczyć. Zauważył Dianę, podbiegł do niej, i powiedział:
-Cześć kochanie - Pocałował ją w policzek - Nic ci nie jest?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
  Liczba postów : 432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t267-diana-potter?highlight=Diana+Potter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5391-moe-kochane-ludki




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Wto Lip 20 2010, 13:15

-Mark!- zawołała na widok ukochanego.-Nie. Już jest wszystko dobrze. Jeszcze dzisiaj mnie wypuszczą.- powiedziała z uśmiechem.
Była szczęśliwa, że ktoś jednak do niej przyszedł. Już myślała, że nikogo nie interesuje to, co się z ni.ą dzieje.
-A z tobą? Nic ci nie zrobiły?- spytała z troską.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Galeony : 340
  Liczba postów : 337




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Wto Lip 20 2010, 13:19

Sam zauważył że jest już w dobrym stanie, ale postanowił się upewnić. Jej potwierdzenie przyniosło nagłą ulgę.
-Nie nic. Ja jestem nieważny. Ty mi powiedz co się stało. Pamiętam tylko, że z ust zaczęła lecieć ci krew. Nie mogłem nic zrobić. To było straszne. Co spowodowało to... coś? - Zapytał siadając koło niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
  Liczba postów : 432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t267-diana-potter?highlight=Diana+Potter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5391-moe-kochane-ludki




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Wto Lip 20 2010, 13:24

Westchnęła ciężko.
-Widzisz... Ja mam wrodzoną wadę serca. Na ogół nie groźną, ale... przy odpowiednich warunkach może nawet zabić.- powiedziała cicho. Nie lubiła o tym mówić, jednak ciągnęła dalej.- Ta zmiana klimatu, nerwy i jeszcze te zaklęcia Rose... To było już za wiele. To było coś w rodzaju ataku... nie wiem jak to nazwać. Już kilka razy miałam coś takiego jak byłam mała... ale jeszcze nigdy nie byłam tak blisko śmierci.- ostatnie słowa powiedziała tak cicho, że ledwo można było je usłyszeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Galeony : 340
  Liczba postów : 337




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Wto Lip 20 2010, 13:33

Poczuł jeszcze większą nienawiść do Puchonki, gdy usłyszał odpowiedź Diany.
-Na szczęście nic takiego się nie stało. - Powiedział, i objął ramieniem Dianę. - Co takiego zrobiłaś tej Rose, że zareagowała tak ostro? - Spytał ciekawie Mark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
  Liczba postów : 432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t267-diana-potter?highlight=Diana+Potter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5391-moe-kochane-ludki




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Wto Lip 20 2010, 13:38

-Kilka dni temu spotkałyśmy się w lesie... w szkole wyglądała na miłą i w ogóle... pomyślałam, że warto by było się z nią zakolegować, ale ona była wściekła.- mówiła już głośniej. nawet była trochę wściekła.- Później wyprowadziłam ją z lasu, wymieniłyśmy kilka nieprzyjemnych słów, a jak odchodziłam to rzuciła jakiś wredny komentarz. To się wkurzyłam i ją związałam. A później sobie poszłam, bo już nie chciałam jej widzieć. Musiałam się uspokoić.- zakończyła swoją opowieść z miną obrażonego dziecka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Galeony : 340
  Liczba postów : 337




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Wto Lip 20 2010, 13:53

-Dziwne, że Prefektka cię tak zaatakoawła. Powinna była to zgłosić, a nie już zemsta. - Powiedział, i rozprostował ręce. - Co dały ci pielęgniarki? Interesuje się eliksirami, i chciałbym wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
  Liczba postów : 432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t267-diana-potter?highlight=Diana+Potter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5391-moe-kochane-ludki




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Wto Lip 20 2010, 13:58

-A nawet nie wiem. Coś na wzmocnienie.- powiedziała wskazując kroplówkę.
-Podasz mi wodę? Stoi na stoliku.- powiedziała wskazując stolik przy łóżku.
-Skoro jesteśmy już w Londynie to może pójdziemy na zakupy jak mnie wypuszczą co?- zaproponowała z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Galeony : 340
  Liczba postów : 337




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Wto Lip 20 2010, 14:05

-Z wielką chęcią - Powiedział mark, i wyszczerzył zęby w uśmiechu. Wstał, i podał jej wodę, o którą prosiła.
-A o której dokładnie cię wypuszczą? To jeszcze się przebiorę. - Powiedział Mark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
  Liczba postów : 432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t267-diana-potter?highlight=Diana+Potter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5391-moe-kochane-ludki




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Wto Lip 20 2010, 15:40

-Szczerze mówiąc nie wiem. Powiedzieli tylko, ze jeszcze dzisiaj przed wieczorem.- powiedziała i napiła się wody.
W tym momencie do sali weszła pielęgniarka.
-Witaj Diano. Widzę, że masz gościa.- powiedziała spoglądając na Marka.
-Tak.- odpowiedziała tylko z uśmiechem.
-Jak się czujesz?- spytała kobieta mierząc jej puls i sprawdzając odruchy.
-Bardzo dobrze.- dopowiedziała Diana dalej się uśmiechając.
-Dobrze... za góra trzy godziny będziesz wolna.- powiedziała pielęgniarka sprawdzając jeszcze kroplówkę.- Życzę miłego dnia.- powiedziała jeszcze zanim wyszła.
Diana spojrzała na Marka czekając aż ten coś powie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Londynu
Galeony : 59
  Liczba postów : 49




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Sro Lip 21 2010, 12:28

Daisy wściekła weszła do sali numer siedemnaście, patrząc morderczym wzrokiem na jedną z pielęgniarek. Wyglądała dość dziwacznie z kapeluszem w kształcie tortu, krótką bluzką w kształcie tortu, krótkawą, która nawet nie sięgała pępka i w za małych klapkach. Nie dziwne by było, gdyby ktoś się jej przestraszył.
-Pacjentka nie może wyjść! - krzyknęła wzburzona swym rosyjsko-ukraińsko-grenlandzko-kambodżańskim akcentem, a echo poniosło się całym korytarzem przez co i inni pacjenci mogli ją usłyszeć. -Nie przeprowadziliśmy gruntownych badań, a zatem zostawimy pacjentkę, na kilka dni - rozporządziła.
Siłą wypchnęła niedoświadczoną pielęgniarkę z sali, siadając na jednym z wolnych łóżek, które, o dziwo, całkiem dobrze sie trzymało. Uśmiechnęła się ciepło do Diany.
- Nie bój się, dziecko. Przeniesiemy cię na inny oddział, gdzie szybciej wyzdrowiejesz. Jednak sądzę, że spędzisz tam, co najmniej, dwa tygodnie. Musisz się słuchać - uprzedziła. - I nikt cię na żądanie nie wypuści - dodała.
Podrapała się po łydce. A może udzie? Ciężko stwierdzić.
- Jak wiesz, masz ciężką chorobę serca - mówiła powoli, jak do małego dziecka. - Dodatkowo, chyba jak upadałaś, zrobiłaś coś sobie w głowę. Najpierw tomografia, a potem inne badania i przeniesienie na inny oddział. Tam będziesz pewnie większość czasu spała, ale to przez proszki i badania - zamilkła. Czekała, aż dziewczyna przetrawi słowa.
Po chwili ożyła, widząc młodzieńca. Poderwała się z miejsca.
- A to pewnie twój kawaler, dziecinko - zagruchała słodko Daisy. - Zaprawdę przystojny! - podbiegła do chłopca, podszczypując jego policzki.
Kiedy puściła Marka, poczuła nagle silną potrzebę pogrzebania w zębach. Swoim długim pazurem wygrzebała kawałek kapusty.
- Pewnie wczorajszy bigos - pomyślała, wycierając palec z kawałkiem kapusty w swą kusą spódniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
  Liczba postów : 432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t267-diana-potter?highlight=Diana+Potter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5391-moe-kochane-ludki




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Sro Lip 21 2010, 12:50

Dziewczyna aż podskoczyła słysząc krzyk uzdrowicielki.
-Ale proszę pani... ja czuję się dobrze... naprawdę.- powiedziała słysząc o przeniesieniu.- A moja wada serca jest drobna... zaraz po urodzeniu naszpikowali mnie eliksirami i zaklęciami, i teraz wada jest ledwo zauważalna. Nic by mi się nie stało, gdyby jedna dziewczyna nie zaczęła we mnie miotać zaklęciami.- powiedziała ostrym tonem. Zaczęła się lekko irytować.- Ja nie spadałam, tylko opuszczono mnie za pomocą magii, ostrożnie, tak, żeby nic mi nie zrobić, więc nie mogłam się uderzyć w głowę.- powiedziała tym razem chłodno.
Gdy kobieta grzebałą sobie w zębach, musiała zamknąć oczy, żeby nie zwymiotować. Gdy je otworzyła posłała męczeńskie spojrzenie Markowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Mieszkaniec Londynu
Galeony : 59
  Liczba postów : 49




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Sro Lip 21 2010, 13:07

Zgromiła ją wzrokiem. Nikt, ale to nikt się Daisy nie przeciwstawia. Nie miała prawa, tak więc będzie po Daisyowemu! Dodatkowo Daisy była i jest zwolenniczką mugolskiego sposobu leczenia. Dlatego więc ma specjalny oddział w Mungu. Odeszła od Gryfona, któremu dłuższą chwilę ściskała policzki.
- Wad serca nie leczy się zaklęciami i eliksirami -powiedziała surowo. - I nie zgadzam się, aby panią wypuszczono. Trzeba zrobić badania, szczególnie głowy. Z tego co się dowiedziałam, była pani nieprzytomna, więc nie wie, czy uderzyła się w głowę, czy nie. Z tego, co wiem od panny Lightwood, ma pani jakiś uraz, więc trzeba badań.
Wyjęła strzykawkę z kieszeni opiętej spódnicy. Podeszła do Puchonki.
- A teraz lekarstwo- mruknęła, wbijając igłę w przedramię dziewczyny. - No, po tym pośpisz trochę.

Daisy chwyciła łóżko Diany w swe potężne ramiona, i przeniosła ją na oddział Specjalistycznej Opieki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 21
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 128
  Liczba postów : 432
http://czarodzieje.my-rpg.com/t267-diana-potter?highlight=Diana+Potter
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5391-moe-kochane-ludki




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Sro Lip 21 2010, 13:15

-Nie zgadzam się!- krzyknęła kiedy uzdrowicielka wyjęła strzykawkę z kieszeni i do niej podeszła. To były jej ostatnie słowa zanim straciła przytomność. nic nie śniła, ale jednak coś słyszała. Słyszała jakby skrzypienie wózka i toczenie się czegoś po podłodze... jednak nie do końca była pewna co to było...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 25
Galeony : 340
  Liczba postów : 337




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Czw Lip 22 2010, 12:09

Spojrzał najpierw z obrzydzeniem, później ze wściekłością na kobietę. Jak mogła zrobić zastrzyk bez jej, a przynajmniej mojego pozwolenia. Jednak nie pozwolił wściekłości przerodzić się w agresje, lub cokolwiek innego. Próbował być grzeczny.
-Mogła pani przynajmniej zapytać o pozwolenie - Powiedział nie do końca opanowanym głosem. Spojrzał czule na Dianę. Irytowało go to szczypanie w policzki przez nieznajomą kobietę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 28
Skąd : Salem
Galeony : 203
  Liczba postów : 219




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Nie Maj 29 2011, 14:45

Widząc na kopercie stempel ze Szpitala Świętego Munga, nie na żarty się przeraził. Bowiem ostatnich dwóch nocy kompletnie nie pamięta. Zaczęło się dość niewinnie. Pił ze studentami gdzieś na moście. Lało się dużo alkoholu, który bardzo przypominał mu w smaku rosyjską wódkę, lecz po co miał się przejmować? Griga na szczęście w okolicy nie było! A potem jakby pustka. Obudził się na jakimś kamieniu w Londynie. Kiedy tylko uniósł głowę ku górze, co sprawiło mu ogromny ból, zobaczył, że znajduje się pod pomnikiem Amora, który bezczelnie kieruje na jego tyłek strzałę. Oburzył się niemiłosiernie, aż podskoczył dynamicznie! Jednak zaraz jęknął, łapiąc się za głowę. Nie wiedział, gdzie jest, a pytanie mugoli, gdzie znajduje się „Wyższa Szkoła Magii i Czarodziejstwa Hogwart” było kompletnie nie na miejscu. Szarpał się również z funkcjonariuszami policji, informując ich, że zaraz wróci do hotelu, ale mają go zostawić. Wszak jest Amerykaninem! Dlatego gdy tylko zobaczył pieczęć, pomyślał, że zaraz odeślą go do Świętego Munga. A mu tak nie do twarzy w kitlach! A co jeśli właśnie tej nocy trafił tam, bo mówił, że jest czarodziejem i uciekł, używając magii? Trzęsły mu się dłonie. Przecież on tam do licha za nic nie pojedzie/wróci. Przeczytał list i odetchnął z ulgą. Do rozmowy zostało wprawdzie niewiele dlatego też zarzucił na siebie skórzaną kurtkę. Bo chyba nie powinien zakładać garnituru? Z resztą, trzeba stawiać na wygodę! Włamał się do jednego z gabinetów nauczycieli, aby skorzystać z sieci fiu prosto do Szpitala Świętego Munga. Otrzepał się, wychodząc z kominka i udał się od razu w stronę sekretariatu.
- Dzień dobry – urwał na chwilkę, spoglądając na kobietę siedzącą za biurkiem. Nie powiem, nie powiem, ładniutka. Prędko próbował się doszukać jakieś plakietki. - Złociutka, byłem umówiony z ordynatorem na 15. - rzekł, przybliżając się do biurka. Ucałował jej dłoń, patrząc w oczy – Howard, Steve Howard. Panno... Katrin, chyba mogę się tak do Ciebie zwracać? Powiesz mi, na które piętro mam iść? Albo... - urwał, tym samym dość niezdarnie przestawiając jakieś papiery na jej biurku – zaprowadzisz mnie tam?
Tak też się stało, co prawda sekretarka bardzo broniła się, iż nie może odprowadzić Howarda na górę, lecz wspomniał jej dość delikatnie, że jest reprezentantem Salem na Turnieju Trójmagicznym. Te magiczne windy zawsze sprawiały, że było mu niedobrze. Bardzo miło podziękował Katrin za towarzystwo i zapukał do gabinetu. Nie słysząc żadnego „proszę”, zaczął rozglądać się po korytarzu. Ciekawość zwyciężyła. Wszedł do środka, a widząc pustkę, niesamowicie się zdziwił.
- Ordynatorze?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Miami
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 377
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1211




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Nie Maj 29 2011, 15:45

Stukot butów na delikatnym obcasie, szelest materiału sukienki, ciche i melodyjne podśpiewywanie pod nosem i cichy trzask zamykanych drzwi świadczyły o przybyciu do pokoju kogoś jeszcze. I bynajmniej nie był to oczekiwany przez Amerykanina ordynator. No, chyba, że ordynator Św. Munga to kobieta, czego nikt przecież nie wyklucza. Jednak, gdy tylko reprezentant się odwróci, ujrzy znajomą piegowatą twarz okoloną rudymi, trochę poczochranymi kosmykami. Zdziwi się, kiedy usłyszy radosny śmiech i otworzy szeroko oczy na widok jej swobodnej postawy. Courtney oparta o gzyms drzwi, podśmiechując się pod nosem, choć może i nie powinna, wpatrywała się w plecy przyjaciela. Czyżby dzisiaj musiała zrobić coś wbrew niemu? Się zobaczy. Ale niech sobie nie myśli, że skoro są blisko, to uda mu się zdobyć potrzebne informacje wcześniej niż inni. A w każdym razie tak sobie obiecała. Wiadomo… wszystko się może zmienić… Widząc Stiwa, przypomniał jej się niedawny żart, którego efekty miała okazję zobaczyć. Nie miejmy jej jednak za złe, że nie powstrzymała pomysłodawców. Przecież była równie pijana co reszta, więc i ona nie myślała logicznie. W każdym razie Amerykanin pod posągiem Amora wyglądał wprost komicznie i aż zrobiła mu zdjęcie. Niech się jednak nie martwi, to jej osobista pamiątka, schowana wśród setek innych. Nie wyjdzie na światło dzienne. O ile chłopak jej nie sprowokuje, rzecz jasna.
- Miło cię znowu widzieć. – Zagadnęła wesołym głosem, tym samym zwracając jego uwagę na siebie. – Zapewne chciałbyś wiedzieć, gdzie jest ordynator… ja to wiem, ale… chyba ci nie powiem. Wiesz, to ściśle tajne. Nie wiem, czy jesteś odpowiednią osobą, której mogłabym podać TAK ważne informacje.
Wzruszyła ramionami, ruszając w jego stronę i siadając na biurku pośrodku Sali. Udała wielce zainteresowaną jakąś tablicą ostrzegającą przed używaniem zaklęć, których nigdy wcześniej się nie używało, ta… w rzeczy samej, bardzo ciekawe. Ale… wolała nie patrzeć teraz na Stiwa. Wtedy zapewne poczułaby, że mur obojętności i zdecydowania kruszy się i w końcu zamienia się w kupkę popiołu, po czym powiedziałaby mu wszystko, byle tylko się na nią nie gniewał. Po co więc utrudniać sobie życie? Wolała nadal podśpiewywać sobie pod nosem i całkowicie skupić się na tych dziwnych planszach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora




Student Hufflepuff
Wiek : 28
Skąd : Salem
Galeony : 203
  Liczba postów : 219




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Nie Maj 29 2011, 18:14

Stukot obcasów go momentalnie zaciekawił. Cóż, nie spodziewał się, że ordynator może być transwestytą! Wolno obrócił się w stronę źródła dźwięku i zamarł.
Co tu robiła Courtney?! Pragnął ją właśnie teraz rozszarpać za zacny kawał, lecz... Dlaczego ubrała się tak wyjątkowo? Cholera, a może się z nią umówił, zapomniał. Psia krew. Dokładnie widział każdy kosmyk rudych włosów i przeklinał siebie w myślach. Sukienka idealnie przylegała do jej ciała, sprawiając, że Steve na chwilę „odpłynął” do innego świata. Zaniemówił, wręcz dosłownie. Jeśli tak miałby wyglądać ordynator, to nawet jako transwestyta byłby... zjadliwy, znakomity? Niestety Thomas od całej doby wiedział, iż owym lekarzem jest mężczyzna, wszak znał jego imię i nazwisko. Wytrzeszczył oczy i zaczął się jąkać.
- Co, co Ty tu robisz? - spytał, podchodząc do niej. Gdy tak opierała się o drzwi, co raz bardziej mógł obserwować jej wdzięki, co niesamowicie go rozpraszało. Powinien się przecież skupić na czymś pożytecznym, tym szkoleniu czy czymś tam. Ułożył dłoń na jej talii i ucałował polik
- Słońce, jestem umówiony. - wszedł Courtney w słowo. Wciąż był na nią zły, lecz tym strojem mogła odkupić każdy grzech. Jednak nie zasłużyła na żaden komplement, dlatego lekko przygryzł wargę, ponownie spoglądając na nią. Pomnik Amora, świetna zabawa! Żeby jemu zgorzkniałemu casanovie ten frajer miał strzelić strzałę miłości w pośladek. Kac na szczęście nie trwał długo, bowiem podkradł swojej przyjaciółce fiolkę eliksiru. Alkohol nigdy nikogo nie usprawiedliwia. Chociaż... mówi się, że to co „pod wpływem”, nie liczy się do rozrachunku sumienia.
- Znowu, cóż to za podkreślenie? - spytał, łapiąc ją za słówko. Mimo to nadal się od niej nie odsuwał. Po prostu trzymał dłoń na wąskiej talii, spoglądając w jej oczy. Cóż to za błysk miały? Zaśmiał się, słysząc jej wypowiedź. Zbliżył się do niej tak, aby móc szepnąć na ucho.
- Wiesz, chyba potrafię dotrzymać sekrety, Courtney.
Odsunął się, pozwalając jej usiąść na biurku po środku sali. Niemiłosiernie go irytowała tym błądzeniem wzrokiem po ścianach, aby uniknąć z nim kontaktu. Wywrócił oczami, energicznie do niej podchodząc. Zaraz przysiadł się tuż obok Courtney, kładąc głowę na ramieniu.
- Mnie nie mogłabyś? Kochanie, to ja, Thomas, zaufaj mi. Tak czy siak, zaufaj. - powiedział konspiracyjnie, rozumiejąc wagę „ścisłej informacji rządowej”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Skąd : Miami
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 377
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 1211




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Nie Maj 29 2011, 18:46

Och, ordynator tranwestyta byłby naprawdę ciekawy widok. Oczywiście, nie mam nic do takich osób, skądże znowu.
Przepraszam bardzo, ona może wyjść, jeśli tak bardzo przeszkadza, ale wtedy raczej nie ruszy się z miejsca, o. I będzie mu głupio, że się na nią rozzłości, poprosi ją, żeby wróciła i mu pomogła, a ona sobie po prostu pójdzie, ot co!
Cóż… właściwie, to chciała zrobić pierwsze dobre wrażenie, żeby wprowadzić chłopaka w stan zaniemówienia, a potem przebrać się w coś wygodniejszego. Wszak nie wiadomo, co ją jeszcze czeka. A w jej ukochanej torbie schowane czekały trampki i krótkie spodenki, by po tym, jak student wyjdzie zajęły miejsce obcisłej i niesamowicie niewygodnej sukienki. Ale czegóż to się nie robi dla… ee… przyjaciela.
W odpowiedzi na pierwsze jego pytanie zanuciła jakiś mugolski kawałek, którego nauczyła się w Polsce, a którego Stiw nie mógł zrozumieć. Brzmiało to trochę jak majaczenie człowieka po kilku mocniejszych drinkach, ale poznała ją od takiej osoby, więc nie ma, co się dziwić. Mur stanowczości spotkał się z pierwszą i chyba największą przeszkodą, jaką można było postawić na jej drodze. Ręka Amerykanina na jej talii trochę ją rozproszyła, a jego spojrzenie niemal nie zwaliło jej z nóg. Eh, dobrze, że stała tuż przy ścianie czy tam drzwiach, sama już nie pamiętała. Także po tym przywitaniu z muru odleciało parę cegieł, roztrzaskując się na drobny pył gdzieś w jej podświadomości.
Słowa o zaplanowanym spotkaniu przemilczała. Przecież doskonale o tym wiedziała! Och, nie zasłużyła tak? Bardzo ciekawe, bo przecież zaraz może mu powiedzieć gdzie też podział się poszukiwany ordynator. Ale nie, to nie. Łaski bez, jakoś to przeżyje. Alkohol usprawiedliwia wiele rzeczy. A przynajmniej sprawia, że pewnych wydarzeń się nie pamięta, co doskonale maskuje wyrzuty sumienia.
- Dla określenia powagi sytuacji – uśmiechnęła się do niego. Ostatkami sił powstrzymała się od cichego sapnięcia, udając, że ani jego wzrok, ani szeptanie do jej ucha nie robią na niej żadnego wrażenia. Co to kurczę jest za wykorzystywanie sytuacji?! Ale trzeba przyznać, że jej imię w jego ustach brzmiało przepięknie. Prawie tak cudownie, jak w ustach Borisa. O cholera! Boris! Jak to dobrze, że Śtiw ją puścił, gdyby było inaczej, chyba rzuciłaby w niego jakimś zaklęciem, zdając sobie sprawę, jaka odległość, a właściwie jej brak, była aktualnie między nimi. Usiadła więc na tym nieszczęsnym biurku, uciekając wzrokiem i karcąc się za takie nasilenie pozytywnych emocji. Spojrzała na studenta dopiero, kiedy położył głowę na jej ramieniu. Jęknęła z bezradności, usilnie myśląc nad tym, jakby mu tu utrudnić życie, jednak jej głowa była pusta od jakichkolwiek pomysłów i obarczona ciężarem wyrzutów sumienia.
- Uch, no dobrze. Musisz wyjść na korytarz, iść nim do samego końca i wejść do pomieszczenia po prawej. Tam będzie ordynator. – Powiedziała z uśmiechem, spoglądając jak się podrywa i rusza w stronę drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 360




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Pon Lip 09 2012, 22:12

Mary Przytrzymywała go ledwo trzymając się na nogach. Gdy w końcu wylądowali Mary upadła pod jego ciężarem. Trafili do sali urazów pozazaklęciowych. Pielęgniarki od razu wzięły Mary i Kame na łóżka. Mary jednak poprosiła by mogła siedzieć i chciala by najpierw zajęli się Kame. Patrzyła na niego. Nie wiedziała czy ten ją słyszy ale chciała mu coś powiedzieć.
- Trzymaj się... też Cię kocham... Będę tu siedzieć dopóki nie wyzdrowiejesz.- Nie dała dotknąć swojej głowy z której i jej płynęła krew. Na każde dotknięcie jej ran fukała nie pielęgniarki. Teraz on był najważniejszy. TO że i ją bolał brzuch już jej nie obchodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 27
Skąd : Obecnie Londyn...dawniej Tokyo Japonia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 903
Dodatkowo : teleportacja, wężoustość
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4177-kamenashi-seo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6949-kamenashi-seo




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Pon Lip 09 2012, 22:15

No tak dziwne by było gdyby Kame nadal był przytomny. Stracił przytomność i nikt nie mógł na to nic poradzić. Nie słyszał tego co mówiła dziewczyna. Na szczęście jednak pielęgniarki szybko uporały się z nim. Poinformowały dziewczynę, że chłopak może być nieprzytomny jeszcze przez pewien czas. Podano mu eliksir który sprawi, że jego połamane żebro szybko się zrośnie. Kame leżał na łóżku kompletnie nie mając pojęcia co się dzieje wokół niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 23
Skąd : Francja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 347
  Liczba postów : 360




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Pon Lip 09 2012, 22:22

Mary nadal nie dała sie dotknąć. Siedziała oparta czołem o jego rękę. Zasnęła. Spała na jego ręce jakby to była najlepsza poduszka. Gdy się obudziła okropny ból w żebrach się nasilił. Jednak nadal siedziała na krześle. Pielęgniarki pilnujące Kame powiedziały że gdy zasnęła wyglądało to tak jakby ktoś użył zaklęcia trwałego przylepca na nią bo nikt nie mógł jej podnieść i przenieść. Mary wstała i pogłaskała Kame po głowie.
- mam nadzieję że wyzdrowiejesz- szepnęła i poprawiła mu poduszki. Przykryła go też kołdrą by rany szybciej się goiły. Ponoć ciepło dobrze na nie działa. Znów usiadła na krześle. Minęło tak parę dni.

Kilka dni później Mary wciąż z obolałym brzuchem i babrzącymi się lekko ranami poszła do kawiarni by coś zjeść i wypić. Pielęgniarki ją tam wyrzuciły. Miała nadzieję że jak Kame się obudzi ona będzie przy nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Wiek : 27
Skąd : Obecnie Londyn...dawniej Tokyo Japonia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 903
Dodatkowo : teleportacja, wężoustość
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4177-kamenashi-seo
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6949-kamenashi-seo




Gracz






PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   Pon Lip 09 2012, 22:26

Kame lekko się poruszył i uchylił lekko oczy.
- Co...co się stało - Powiedział cicho przekręcając głowę w bok. Nie pamiętał tego jak i kiedy tutaj się pojawił. Chciał usiąść na łóżku jednak lekko mu się zakręciło w głowie, więc ponownie wylądował na poduszce. Kiedy jego mózg nareszcie zaczął działać tak jak należy doszedł do wniosku, że jakoś znalazł się w szpitalu, jednak nadal nie wiedział jakim cudem. Powoli zaczął sobie odtwarzać w głowie to co się wydarzyło.
- Nico - Powiedział i usiadł gwałtownie, co z tego, że jakoś nagle zrobiło mu się niedobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Urazy pozaklęciowe   

Powrót do góry Go down
 

Urazy pozaklęciowe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
szpital sw.munga
-