Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Somewhere I could run to

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyCzw Kwi 21 2022, 19:04;


Retrospekcje

Osoby: Christopher O’Connor i Joshua Walsh
Miejsce rozgrywki: Athenry, Irlandia
Rok rozgrywki:  14 kwietnia 2021 r.
Okoliczności: Po pogrzebie babki Christopher nie jest w stanie poradzić sobie ze sprzecznymi uczuciami, z jakimi musi się zmierzyć i prosi Josha, żeby jednak zjawił się w jego rodzinnej miejscowości.



Początkowo nie chciał, żeby Josh zjawiał się w jego rodzinnym mieście. Nie chciał, żeby to wszystko popędziło gdzieś przed siebie bez jego wiedzy, ale gdy zostali już sami z rodzicami i rodzeństwem, Chris miał wrażenie, że zaczyna się dusić. Potrzebował porozmawiać z kimś, kto nie był częścią tej rodziny, kto nie wiedział, jak trudno żyło się z babką, kto po prostu mógłby go wysłuchać. Nie chodziło o to, że jego ojciec by tego nie zrobił, w końcu zawsze poświęcał mu czas; nie chodziło również o to, że jego rodzeństwo machnęłoby na to ręką, on po prostu potrzebował oderwać się od nich, potrzebował wyjść, iść przed siebie i pozwalać na to, by ciężar z ramion powoli, coraz mocniej, opadał.
Mógł poprosić Charliego, żeby się tutaj zjawił, ale od razu odrzucił tę myśl. Starał się od niego uwolnić, od wszystkiego, co za mocno ich wiązało, a myśl o Joshu powracała do niego nieustannie, choć przecież była równie irracjonalna. Ostatecznie jednak napisał do niego, prosząc, żeby się zjawił i czekał na niego przy ruinach Opactwa Athenry, bo było to chyba najbardziej rozpoznawalne miejsce w jego rodzinnym mieście i wydawało mu się, że niemalże każdy o nim słyszał, gorzej było już z zamkiem, czy jakimkolwiek innym miejscem, które znał i lubił.
Zamknął oczy, otulając się nieco mocniej kurtką, mając wrażenie, że mimo wszystko czuje gorycz. Smutek? Nie był pewien i chyba właśnie z tego powodu wydawało mu się, że jest złym człowiekiem. Ostatecznie bowiem zmarła jego babka, ktoś, kto powinien być mu bliski, ale przez wszystko to, co od niej słyszał, przez każdą uwagę, jaką posyłała w jego kierunku przez te wszystkie lata, nie umiał myśleć o niej, jako o kimś ważnym. Kimś, kogo kochał i to było przytłaczające.
Potarł czoło, mając wrażenie, że jest jeszcze bardziej zmęczony, niż przez ostatnie dni, które spędził w rodzinnym domu. Było w nim tyle żalu, tyle ukrytych wspomnień, o których wcale nie chciał pamiętać, że nawet nie wiedział, jak ma sobie z tym wszystkim poradzić. Jego rodzeństwo zdawało się równie mocno naprężone, mama milczała, podobnie jak tata, który mimo wszystko przeżywał stratę swojej matki, a Christopher miał z każdą kolejną chwilą coraz to większe wrażenie, że jest mu niedobrze.
Potrzebowali czasu, żeby sobie z tym wszystkim poradzić, on potrzebował czasu, ale nie umiał znaleźć niczego, co by go w jakiś sposób uspokajało, wydawało mu się, że był nieznośnie naprężony, a myśli, jakie go prześladowały, w niczym mu nie pomagały. Czuł się źle sam ze sobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyCzw Kwi 21 2022, 19:26;

Odkąd dostał od niego wiadomość, że zmarła jego babka, ta babka, mimowolnie zastanawiał się, jak mężczyzna poradzi sobie z tą zmianą. Nie mógł mówić tutaj o stracie, bo wiedział, że nie byli ze sobą zżyci, a wręcz przeciwnie i czasem sam miał ochotę wygarnąć co nieco kobiecie, gdy tylko słyszał opowieści o niej. Nie było mu jednak dane jej poznać, ale może to i lepiej. Sam nie wiedział, ale z pewnością nie mógł mówić, że Chris stracił kogoś ważnego. Jednak mimo wszystko była to znacząca zmiana i podejrzewał, że atmosfera w rodzinnym domu może być trudna. Mimo to, nie spodziewał się, że zostanie poproszony o przybycie. Choć starał się od nowa zbliżyć do gajowego, być mu przyjacielem oraz kimś więcej, tak nie uważał, żeby mężczyzna miał zamiar ściągać go do siebie. To wszystko sprawiało, że Josh był wręcz przekonany, iż O’Connor miał się gorzej, niż przypuszczał.
Teleportował się tak szybko, jak tylko mógł w okolice Opactwa Athenry, szczęśliwie ubierając się nieco cieplej, aby zaraz zacząć szukać znajomej sylwetki spojrzeniem. Jak tylko dostrzegł gajowego, przyspieszył kroku, próbując uspokoić swoje myśli, w których przeważało jedno pytanie - jak on się czuł. Nie mógł pytać, czy wszystko w porządku, bo wiedział, że tak nie jest.
- Chris - rzucił Josh, gdy tylko znalazł się tuż obok gajowego, uśmiechając się ledwie kącikami ust na powitanie. Przesunął spojrzeniem po jego twarzy, mając wrażenie, że w błekitnych tęczówkach dostrzega całą gamę uczuć.
- Mam nadzieję, że nie musiałeś długo czekać - dodał, unosząc dłoń, aby uścisnąć nieznacznie jego ramię. Nie chciał przekraczać pewnych granic, nie będąc pewnym, czy gajowy nie uciekłby znów, ale całym sobą chciał go w tej chwili tak zwyczajnie przytulić, aby dodać otuchy, okazać wsparcie. NIe wycofał więc ręki, przyglądając się mu jedynie uważnie.
- Już po pogrzebie, prawda? Jak się trzymacie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyPią Kwi 22 2022, 17:28;

- Tak - powiedział nieco głucho, mając wrażenie, że ma problem z mówieniem.
Nim zdołał do końca pomyśleć o tym, co robi, zarzucił ręce na ramiona Josha i przysunął się do niego, żeby na chwilę się do niego przytulić, zamykając jednocześnie oczy, czując, jak okulary przesuwają mu się na czoło, w miarę, jak przyciskał coraz mocniej głowę do jego ramienia. Wiedział, że ludzie mogą ich zobaczyć, ale chwilowo o to nie dbał, zbyt zmęczony własnymi myślami, własnymi przeżyciami, żeby przejmować się plotkami osób, których nawet nie znał. Kiedyś może patrzyłby na to inaczej, ale w ostatnim czasie wiele się w nim zmieniło i doszedł do wniosku, że jego własne pragnienia są istotniejsze, niż zdanie innych, przynajmniej tak długo, jak długo ich nie ranił.
-Ja… Nie wiem, co mam myśleć - powiedział po chwili i zamiast się odsunąć, zacisnął mocniej palce na jego skórzanej kurtce, czując, jak mocno bije mu serce.
Nie zdawał sobie chyba nigdy do tej pory sprawy z tego, jak bardzo potrzebował kogoś, do kogo mógłby się tak przytulić, do kogo mógłby przylgnąć, szukając zrozumienia, szukając bliskości, ostoi, która w żaden sposób nie przeminie. Nie miał pojęcia, czy Josh mógł być tym kimś, czy naprawdę mógł wypełnić tę lukę, ale od dawna o nim myślał, od dawna chciał spędzać z nim więcej czasu. A teraz mężczyzna nie odmówił, nie powiedział mu, że to głupie, że wcale nie chce się tutaj zjawiać, że nie ma czasu i żeby poradził sobie sam. Oczywiście, Christopher wiedział, że dla czarodzieja to nie jest aż tak wielkie wyzwanie, taka podróż, ale mimo wszystko Walsh musiał tego chcieć.
- Czułeś się kiedykolwiek źle sam ze sobą? - spytał jeszcze, łapiąc głębszy oddech, mimowolnie wciągając głęboko zapach skórzanej kurtki.
Chris miał naprawdę spory problem z powiedzeniem, jak się w tej chwili czuje, patrzył na siebie niemalże jak na kogoś naprawdę złego i niewiele mógł na to poradzić, czując, że coś jest nie tak. Nie czuł prawdziwego smutku, ale nie czuł również radości, może krył się w nim dziwny cień ulgi, ale również nie umiał jej poprawnie nazwać, nie potrafił powiedzieć, czym dokładnie była. Istniała, ale nie wiedział, co ma z nią począć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyPią Kwi 22 2022, 21:26;

Josh jedynie przytulił go mocno do siebie, zanurzając nos w jego włosy. Starał się być potrzebną ostoją, delikatnie przesuwając palcami po jego plecach, dając mu czas, jakiego potrzebował. Nie spodziewał się tego gestu, a przynajmniej nie w miejscu publicznym, ale nie zamierzał odsuwać go od siebie. Pocałował go delikatnie w głowę, czekając, na pierwsze słowa, na które uśmiechnął się gorzko do samego siebie. Zaraz też jedynie mocniej otoczył go ramionami, jakby próbował utrzymać go w całości, obawiając się, że gdy puści to mężczyzna się rozpadnie. Był gotów teleportować się z nim gdziekolwiek, żeby inni ich nie widzieli, ale w okolicy było paru mugoli, którzy mogliby to widzieć. Trwał więc w spokoju, ignorując posyłane w ich stronę zaciekawione spojrzenia,
- Wielokrotnie - odpowiedział cicho, opierając się policzkiem o głowę gajowego. Przymknął własne powieki, chcąc uspokoić gwałtowne bicie swojego serca, które reagowało, wbrew jego napomnieniom, na tę bliskość. Bywały dni, gdy nie miał ochoty iść do babci, gdy zastanawiał się, czy nie powinien umieścić jej w Domu Opieki, chcąc żyć dla siebie, wyjechać, robić dalej karierę. Takie myśli nie zatrzymywały się na długo w jego głowie, nie zakorzeniały w sercu, ale zawsze wpędzały w poczucie winy i sprawiały, że zastanawiał się, czy jest aby na pewno dobrym, wdzięcznym wnukiem. Podejrzewał, że Chris nie czuł się wiele lepiej, a może nawet gorzej, skoro aż o to pytał. Pamiętał ich rozmowę o babci, o jej zdaniu względem artystycznych zapędów mężczyzny, a także całej reszty. Podejrzewał, że wie, co gajowy czuje.
- Jeśli nie czujesz żalu i nie masz ochoty płakać po jej stracie, to nie znaczy, że jesteś zły, wiesz o tym, prawda? - spytał cicho, unosząc jedną dłoń, aby dotrzeć do karku Christophera i delikatnie zacząć go głaskać po tyle głowy, nie otwierając oczu, zamykając się na otaczający ich świat. - Ale z pewnością, coś jest nie tak i nie będziesz czuł się zupełnie dobrze. Mimo wszystko to była twoja babcia, członek rodziny, to zawsze wzbudza pewny żal - dodał, zastanawiając się, jak ciężko musiało być w tej chwili w jego domu, że musiał wyjść, że szukał oparcia u niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptySob Kwi 23 2022, 13:21;

Zapewnienie Josha było niesamowicie pomocne, ale jeszcze lepiej sprawdzał się prosty fakt, że go od siebie nie odsunął, że trzymał go blisko siebie, że po prostu pozwolił mu na to, żeby całkowicie na nim polegał. Christopher chyba nawet nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, jak brakowało mu prostej obecności drugiego człowieka, jak za tym tęsknił, jak potrzebował oprzeć się na kimś, a nie tylko dźwigać wszystko na swoich ramionach. Tak było bezpiecznie, tak było zdecydowanie dobrze i nie przejmował się zupełnie niczym.
- Nie wiem, czy to jest żal, Josh - wymamrotał, przysuwając się jeszcze bliżej, wsuwając nos w zagięcie pomiędzy jego szyją i ramieniem, dotykając jego skóry i zupełnie się tym nie przejmując, jakby to było coś naturalnego, jakby tylko do tego tęsknił. - Jestem… jestem taki zły - powiedział w końcu, zaciskając z całej siły zęby.
To też nie było do końca tak i zdawał sobie z tego w pełni sprawę. Czuł ucisk w gardle, jakby chciał się faktycznie rozpłakać, ale miało to o wiele więcej wspólnego z wściekłością, z gniewem, z bólem, niż z żalem, którego nie czuł. Jego babka od lat niszczyła im życie, tworzyła swoje teorie, przygniatała ich, tłamsiła, nigdy z niczego się nie cieszyła, uważała każdego z nich za nieudacznika, a jednak, gdy Christopher spoglądał na swojego ojca, widział, jak bardzo ten cierpiał po jej stracie.
- Czasami myślałem, że dla nas wszystkich byłoby lepiej, gdyby po prostu odeszła. A teraz... - pokręcił głową, wydając z siebie ciche syknięcie, które równie dobrze mogło być jękiem irytacji albo wściekłości.
Oczywiście, Chris zdawał sobie sprawę z tego, że nie mógł tak po prostu sprowadzić na kogoś śmierci swoimi niemądrymi myślami, ale jednocześnie bał się, że właśnie do tego doprowadził. Że w pewien sposób to sprowokował i nie umiał się pozbyć tego idiotyzmu z głowy, jakby chciał do samego końca o coś się oskarżać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptySob Kwi 23 2022, 18:46;

Przez jego plecy przebiegł dreszcz, gdy poczuł dotyk Chrisa na swojej skórze, ale udawał, że nic się nie dzieje. Nie była to odpowiednia chwila na jakiekolwiek zaczepki, a wiedział, że ten gest był niczym więcej jak przytuleniem, poszukiwaniem bliskości. Właśnie to chciał mu dać, więc jedynie uśmiechnął się lekko do samego siebie, całując go znów we włosy. Zaraz też zacisnął mocniej palce na jego kurtce, gdy usłyszał, z jakimi myślami prawdopodobnie ten się mierzył.
- A teraz nie jesteś już taki pewny? - zapytał, jakby próbował dokończyć za niego zdanie. Pokręcił lekko głową, pochylając ją, aby musnąć ustami linie jego szczęki tuż przy uchu. - Chyba nie obarczasz się winą za takie myśli? - spytał cicho, ostrożnie, mając wrażenie, że stąpa po kruchym lodzie. Nie był tylko pewny, czy w razie załamania się tego lodu Chris odsunie się od niego, czy też sam całkowicie się rozpadnie. Wiedział, że takie poczucie winy może siać spustoszenie w czyimś sercu. Nie inaczej sam się czuł po śmierci swojej babci, ale wtedy nie chciał nikogo obarczać własnym problemem. Mierzył się sam ze swoimi myślami, które nie były pozytywne, które nie były przejęte przez miłe wspomnienia. Zarzucał sobie, że za dużo pracował, że wolał szukać romansu, zamiast zajmować się babką, która zawsze była przy nim, że wszystko przez chęć bycia mimo wszystko wolnym, a nie przywiązany siłą do Hogwartu, do Hogsmeade. Po długim czasie zaczął dostrzegać, że właściwie złość z powodu jej śmierci wywoływał strach bycia samemu i że z tego powodu obwiniał się o wszystko. Wątpił, aby Christopher także bał się zostać sam. Prędzej uwierzyłby, że do tego stopnia chciał spokoju, że teraz, gdy można było mieć pewność, że właśnie skończyły się problemy, zaczynał szukać winy w sobie.
- Wyrzuć z siebie wszystko - szepnął, uśmiechając się nieznacznie przy tym, chcąc zachęcić go do wyrażenia własnych myśli, do zrzucenia ciężaru, jaki najwyraźniej czuł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptySob Kwi 23 2022, 18:57;

- Jaka by nie była, nie powinienem tak myśleć. To nie stawia mnie w najlepszym świetle - powiedział, nie do końca wyraźnie przez to, jak mocno był do niego przytulony.
Gdzieś pod tym wszystkim kryła się myśl o tym, że przez takie zachowanie może mocno stracić w jego oczach, ale jednocześnie Christopher nie miał pojęcia, co miałby zrobić. Chciał być szczery, chciał naprawdę zrzucić z siebie te wszystkie myśli, które dusiły go w tak potworny sposób, którego nie był w stanie pokonać. Coś przestawiło się w jego głowie, jakaś zapadka ustawiła się nie tak, jak powinna, a on nie miał najmniejszego pojęcia, jak to odwrócić. Miał poczucie, że nic w jego życiu się nie zmieniło, a nawet jeśli, to tylko na gorsze.
Jakby wszystkie słowa wypowiadane przez lata przez jego babkę zapadły mu tak mocno w pamięć, iż po jej śmierci, stały się czymś, od czego nie był w ogóle w stanie uciec. Miał wrażenie, że to wszystko, każda z tych uwag, rozbrzmiewała teraz w jego uszach, próbując wycisnąć z niego łzy, próbując zmusić go do tego, żeby wyrwał się z objęć Josha, bo przecież to byłoby coś oburzającego. Nie. To było coś obrzydliwego. Przełknął z trudem ślinę, a w chwilę później Walsh mógł poczuć, że jego skórę znaczą łzy. Christopher mimo wszystko nie umiał ich zatrzymać, choć miał wrażenie, że płacze bardziej z gniewu i bezsilności, z irytacji nad samym sobą, niż z jakiegokolwiek innego powodu.
- Po prostu zawsze chciałem sprostać jej oczekiwaniom, żeby mama nie musiała się za mnie wstydzić, żeby… Nie wiem, wszystko, co robiłem było według niej złe i kiedy patrzę na tatę, który siedzi i milczy, mam ochotę na niego wrzeszczeć, zapytać, czy nie widział, jaka ona była. Tylko że przecież to była jego matka - wydusił z siebie w końcu, przesuwając się tak, że wspierał teraz czoło o pierś Walsha, starając się zapanować nad tym idiotycznym szlochem, który powodował, że cały się trząsł.
Wydawało mu się teraz, że jest taki słaby, taki dziecinny, tak okropnie beznadziejny i nic nie umiało zmyć tego gorzkiego posmaku, jaki nieoczekiwanie pojawił się na czubku jego języka, powodując, że robiło mu się wręcz niedobrze. Kim był, skoro myślał tak źle o własnej babce? Skoro jakaś jego część cieszyła się, że ta odeszła? Jaki człowiek w ogóle mógł tak myśleć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 10:25;

Josh jedynie wyprostował się nieznacznie, opierając brodę o głowę gajowego, dając mu możliwość wypłakać się, skoro tego potrzebował. Słyszał i czuł, że mężczyzna jest targany przez różne, niemal skrajne emocje, więc sam nie ruszał się z miejsca, nie chcąc stracić chwili, w której gajowy w końcu się otwierał, w końcu wyrzucał z siebie wszystkie myśli. Jednocześnie czuł narastającą z każdą chwilą falę ciepła, która rozlewała się po nim w rytm bicia serca. Były słowa, które chciał wypowiedzieć, a które nie pasowały zupełnie do rozmowy, do trwającej chwili.
- Chris… Zdajesz sobie sprawę, że gdybyś chciał spełnić jej oczekiwania, nie mógłbyś być tak naprawdę sobą? - spytał cicho, wracając do przesuwania palcami po karku młodszego mężczyzny. - Uszczęśliwianie innych kosztem swojego spokoju nie jest najlepsze - dodał, przygryzając na moment wargę, zastanawiając się, czy było coś, co mógłby powiedzieć, aby zapewnić go, że naprawdę rozumie jego wyrzuty wobec samego siebie. Odetchnął nieco głębiej i nie zastanawiając się nad tym, czy może pewne gesty robić w miejscu publicznym, pochylił znów głowę, całując go we włosy, trwając tak chwilę.
- Moja babcia była najlepszą kobietą… Wychowywała mnie, co już wiesz… A jednak miałem dni, gdy zastanawiałem się, czy nie powinienem umieścić jej w Domu Opieki. Chciałem być wolny, chciałem móc wyjechać i nie myśleć o tym, czy ona nie pomyliła znowu zaklęć i nie podpaliła domu. Chciałem uwolnić się od ciężaru, za jaki czasem ją uważałem - mówił cichym, przytłumionym przez włosy gajowego głosem. - Też nie byłem idealnym wnukiem. Też po czasie zacząłem czuć ulgę, mając o to pretensje do samego siebie… Nie wydaje mi się jednak, żeby to czyniło mnie kimś złym… Ani tym bardziej ciebie. Przez wiele lat mierzyłeś się z oczekiwaniami, które zupełnie nie były dostosowane do ciebie… Masz prawo czuć ulgę… Tak jak złość, bo tym sposobem nie uda ci się jej już nigdy przekonać do swoich racji… Ale nie duś tego w sobie. W końcu po to też jestem obok - dodał, znów całując czubek jego głowy, trzymając mocno w swoich ramionach, nie poruszając się ani odrobinę. Większość osób straciła już nimi zainteresowanie, co było dobre. Dzięki temu mógłby teleportować się z Chrisem, gdziekolwiek ten chciałby się schować przed światem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 10:40;

Christopher czuł się wciąż dziwnie, ale nie sądził, by to uczucie minęło tak po prostu, bo tego zechce, bo o to poprosi, bo uzna, że powinno mu przejść, ostatecznie bowiem nic w życiu tak nie działało. Niemniej jednak słowa Josha sprawiły, że zamilkł na długą chwilę, rozważając je na wszelkie możliwe sposoby, zdając sobie sprawę z tego, że z całą pewnością starszy mężczyzna miał rację. To jednak w żaden sposób nie sprawiało, że czułby się lepiej. Na to było zdecydowanie zbyt wczas, jego gniew był najwyraźniej zbyt świeży, zbyt gorący, by mógł jakoś go załagodzić i nie był pewien, jak do niego podejść.
- To nie tylko to - powiedział, gdy zaczerpnął w końcu głęboko tchu. - Jestem wściekły też na rodziców, na to, jak po prostu się poddali, jak przez lata pozwalali wchodzić sobie na głowę. Nie wiem, nie umiem tego wyjaśnić, ale jestem wściekły na własnego tatę, bo ten czuje żal - stwierdził w końcu, po czym ostatecznie wysunął się spomiędzy ramion Josha, mając wrażenie, że potrzebuje w tej chwili przestrzeni.
Oparł się o murek, ale nie umiał znaleźć sobie miejsca, wszystko zdawało się go niemalże palić, irytowało go nieprawdopodobnie mocno, nic zatem dziwnego, że ostatecznie chwycił Walsha za rękaw kurtki i pociągnął go za sobą. W stronę pól, pomiędzy którymi, daleko od centrum miasteczka, znajdował się jego dom rodzinny. Chciał iść, musiał iść przed siebie, po prostu coś robić, po prostu jakoś działać, a nie tylko stać w miejscu, to nie powinno tak zupełnie wyglądać, ale dosłownie każdy kawałek jego ciała zdawał się być zbyt spięty, by był w stanie logicznie myśleć. Wędrówka pośród łąk, wąską wiejską drogą, była o wiele lepsza, niż stanie w miejscu, ale nie chciał puszczać Josha, więc ostrożnie wsunął dłoń w jego dłoń.
- Kiedy zmarli rodzice mojej mamy, wszystko było inne. Teraz mam wrażenie, jakby obecność babki po prostu była niezmienna, jakby nie zamierzała nas zostawić. Wtedy czułem pustkę, a teraz czuję tylko gniew, który nie chce się wypalić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 13:30;

Przez moment poczuł coś więcej niż ukłucie niezadowolenia, gdy Chris wysunął się z jego objęć, wręcz lodowaty uścisk strachu, że mężczyzna jednak się wycofa. Spodziewał się słów, że nie powinni tak się zachowywać. Mimo wszystko miał wciąż w pamięci jego reakcję jesienią, gdy pocałował go na własnym tarasie i usłyszał, że nie powinien tak się zachowywać, że powinien był zapytać wpierw. Nic więc dziwnego, że za swoje zachowanie spodziewał się krzywego spojrzenia, krótkiego stwierdzenia, że powinien tak się zachowywać, ale nie pociągnięcia za rękaw, a później złapania za rękę. Nie powstrzymywał się jednak przed niczym i z lekkim uśmiechem, czającym się jedynie w kącikach ust, uścisnął jego dłoń, starając się spleść z nim palce.
- Chris… - zaczął, zatrzymując się w miejscu i przytrzymując mocno mężczyznę za dłoń, aby mu się nie wyrwał, aby nie odsunął się od niego. Nie mógł słuchać o pustce, którą ten czuł, nie mógł patrzeć na niego, gdy tak cierpiał, a jednocześnie miał wrażenie, że nie powinien tego mówić, co chciał. Nie było to na miejscu, ale miał wrażenie, że powinien, właśnie teraz, przekazać to, co czuł. - Nie jest to odpowiedni moment, wiem… Chciałem, tylko żebyś wiedział, że cię kocham i będę obok. Zrobię wszystko, by widmo niezadowolenia twojej babki odeszło, żebyś nie musiał martwić się tym, co powiedziałaby, gdyby była tu obecna - powiedział poważnym tonem, unosząc ich złączone ręce, aby pocałować delikatnie wierzch jego dłoni. Spoglądał na niego ciepło, z wyraźnym oddaniem, ale też determinacją. Nie zamierzał zostawić go samego z myślami, z wątpliwościami, z trudnościami po śmierci toksycznej babci.
- Nie chcę, żebyś musiał codziennie mierzyć się z przykrymi wspomnieniami, albo żeby ten żal, gniew narastał, każdym dniem. Cieszę się, że poprosiłeś, abym się tu zjawił, ale wiedz, że będę chętnie przy tobie codziennie, żeby cię wspierać - dodał, uśmiechając się delikatnie kącikiem ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 13:45;

Christopher zatrzymał się na drodze, odwracając się w stronę Josha, nie bardzo wiedząc, o co temu chodzi. Czuł, jak mocno bije mu serce, jak wszystko jest pokręcone, jak nie umie do końca dojść do porozumienia z samym sobą, ale starał się jednak jakoś zapanować nad tym mętlikiem w głowie. Zdawał sobie również sprawę z tego, że ciągnął Walsha w stronę własnego rodzinnego domu, ale nie chciał się z nim rozstawać, nie chciał mówić mu, żeby wrócił do siebie, czy cokolwiek takiego. Teraz, jednak gdy dotarły do niego słowa Josha, wstrzymał oddech, patrząc z niedowierzaniem, jak ten unosi jego rękę.
Huczało mu w uszach, wiedział doskonale, że gwałtownie się zarumienił, a wszystkie myśli wyparowały z jego głowy i chociaż wciąż czuł gniew, chociaż wciąż czuł prawdziwy żal wywołany niemożliwością cofnięcia pewnych rzeczy, pojawiło się w nim coś jeszcze. Niedowierzanie? Nie był pewien. Nigdy jednak nikt nie powiedział mu czegoś takiego, nigdy nikt nie zapewnił go, że będzie z nim codziennie, a przede wszystkim… Przede wszystkim Christopher po raz pierwszy w życiu usłyszał wyznanie miłości.
Czuł się dziwnie. Był dorosłym człowiekiem, nie był nastolatkiem, który pod wpływem czegoś podobnego powinien zapaść się w sobie, a jednak miał wrażenie, że nie jest w stanie zachować się poprawnie. Poprawnie? Nie wiedział nawet, co zrobić. Wpatrywał się wciąż w Josha czerwonymi od płaczu oczami, przyglądał mu się jakby nie wierzył w to, co ten powiedział, chyba wciąż nie mając świadomości, że coś podobnego jest w ogóle możliwe.
Zacisnął niepewnie palce na jego dłoni, wciąż patrząc na niego niczym spłoszone zwierzę, które nie ma pojęcia, co powinno zrobić, a jednocześnie ufnie się do niego zbliżając, nie potrafiąc ująć w słowa własnych myśli, czy własnych uczuć, które wciąż były dla niego mocno niezrozumiałe, były mocno nielogiczne i skomplikowane, pomieszane z przeszłością, ale i pełne nadziei. Wiedział, że sam pozwolił mu, żeby poszli razem na ślub Perpetui, wiedział, że chciał być przy nim, ale po tych wszystkich latach, które spędził w cieniu, miał dziwne poczucie, jakby to było niemożliwe.
- Więc zostań - powiedział w końcu, zduszonym głosem, drżąc lekko, gdy ich ubraniami targnął silniejszy podmuch wiatru. - Na każdy dzień - dodał niepewnie. - Ja… Byłoby mi łatwiej, gdybym po prostu mógł dać ci kwiaty, wiesz? Tulipany… wymamrotał jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 14:11;

Joshua przyglądał mu się uważnie przez cały czas, uśmiechając się kącikiem ust, na wpół czule, na wpół z rozbawieniem. Powiedział na głos to, co już mu przekazał kwiatami przed ślubem Perpetuy. Wyznał na głos to, co czuł i choć miał nadzieję, że uczucie jest odwzajemnione, nie wiedział, czego się spodziewać. Miał jednak nadzieję, że mimo wszystko nie odstraszy od siebie gajowego, przez moment, który wybrał na podobne wyznania. Dlatego też uśmiechnął się szerzej, gdy usłyszał jego słowa, przykładając wolną dłoń do jego policzka.
- Wystarczy mi wiedza, jakie kwiaty chciałbyś mi dać… Może posadzę je w ogrodzie, gdy już go zrobimy - stwierdził cicho, nachylając się, żeby złożyć czuły pocałunek na jego czole, nie zamierzając bardziej mieszać w chwili. Ostatecznie to był czas na przeżywanie żałoby, a nie nagłe porywy serca. Przyciągnął go jeszcze na chwilę, przytulając mocno do siebie, chcąc dać mu chwilę na oswojenie się z nowymi wieściami, a jednocześnie samemu uspokoić swoje serce.
- Nie zawiodę - szepnął cicho, całując ponownie jego skroń. Nie chodziło tylko o pomoc po śmierci babci, pomoc w dojściu do siebie, do spokoju. Nie zamierzał zawieść go jako przyjaciel i partner. Wiedział o wiele więcej o Christopherze, niż na początku, gdy próbował go poderwać. Wtedy nawet nie wiedział, jak bardzo będzie chciał być obok niego już zawsze, jak cierpliwie będzie czekać. Teraz nie zamierzał nigdzie odejść, a mając jego zgodę, wiedząc, że w końcu może mówić wprost, że są razem, zamierzał każdego dnia starać się, aby Chris nigdy nie pożałował tej decyzji.
- Dokąd teraz? - spytał, odsuwając się ponownie od mężczyzny, mając nadzieję, że mimo wszystko nie utrudnił mu niczego. Nie chciał dodawać zmartwień, ale skoro uczucia były odwzajemnione, to może jakoś pomógł? Zależało mu na zapewnieniu Chrisa, że nie jest sam ze swoją żałobą, jakakolwiek by ona nie była. Czuł jego gniew, widział to w jego spojrzeniu i chciał, tak jak powiedział, dopilnować, aby z każdym dniem on mijał. Jednocześnie był ciekaw, gdzie mężczyzna próbował go teraz zabrać, odciągając od Opactwa. Zakładał, że może ma gdzieś w okolicy swoje miejsce, do którego uciekał, gdy było mu źle. Z daleka od innych osób, gdzie mógł wykrzyczeć nawet własną złość, jeśli tego potrzebował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 14:34;

- Nie składaj obietnic, jeśli nie wiesz, czy ich dotrzymasz - powiedział cicho, kiedy Josh go do siebie przyciągnął.
Nie chciał się z nim kłócić, czy wytykać mu, że na pewno to się nie uda, że nie powinien z góry zakładać, że wszystko się poukłada, zwłaszcza że mimo wszystko nadal znajdowali się na dwóch przeciwnych biegunach, różnili się od siebie nieprawdopodobnie mocno i miał obawy, czy ostatecznie będą w stanie się ze sobą porozumiewać. Teraz jednak rozumieli się zdecydowanie lepiej, dostrzegali o wiele więcej, niż wcześniej i być może gdyby choroba babki Josha ich nie rozdzieliła, gdyby Chris nie poświęcił się w pełni swoim przyjaciołom i rodzinie, wszystko było inaczej.
Wierzył jednak w to, że starszy mężczyzna nauczył się, iż cierpliwość popłaca. On sam wiedział zaś, że nie zmieni nic, jeśli nie spróbuje, jeśli nie wyjdzie mu naprzeciw, nic zatem dziwnego, że chciał, żeby spotkali się gdzieś pośrodku drogi. I wszystko wskazywało na to, że właściwie im się to udało, zrobić krok, z którego nie zamierzali się później wycofywać, chociaż naprawdę O’Connor nie miał pojęcia, co dalej. Nigdy tak naprawdę nie myślał, co może wydarzyć się później, jakby obawiał się, że docierając do tego miejsca odkryje, że Josh jednak poszukiwał jedynie czegoś na chwilę.
Potrząsnął głową, bo to nie był czas na idiotyczne myśli, które zresztą najpewniej nie miały pokrycia w rzeczywistości, a potem zacisnął znowu palce na jego dłoni. Robiło się chłodno i późno, wiedział, że nie powinni za długo przebywać na dworze, ale do domu był jeszcze kawałek, więc pociągnął go za sobą, przeskakując przez niski murek, by znaleźć się na polu należącym do jednego z ich dalszych sąsiadów. Tak naprawdę wszyscy się tutaj właściwie znali, nic zatem dziwnego, że nie miał obaw, że za chwilę zostaną stąd przegnani albo ktoś wypuści na nich psy.
- Do domu - odparł w końcu, kiedy już znalazł znaną sobie ścieżkę pomiędzy polami i łąkami, a potem wskoczył na kolejny murek, ciągnąc Josha za sobą, by ruszyć dalej. - Jest potwornie zimno, za chwilę zamarzniemy, a nie chciałbym, żebyś się rozchorował. Już i tak mam dość wrażeń, jak na jeden dzień. Jestem… zmęczony - dodał, przyznając w końcu, że ciężar, jaki balansował nieustannie na jego ramionach, zaczął najwyraźniej przerastać go w tej chwili, powodując, że aż cały drżał.
Starał się również nie wracać do ich rozmowy sprzed chwili, choć czuł, że serce bardzo mocno mu bije. Miał jednak przedziwne uczucie, jakby od dawna już obaj to wiedzieli, od tamtej rozmowy w Hogsmeade, kiedy przyznali, co ich rozdzieliło, od ślubu Perpetui, od każdego kolejnego dnia, gdy spotykali się na korytarzach Hogwartu. Tak po prostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 15:00;

- Z pewnością zrobię wszystko, żeby dotrzymać słowa - stwierdził cicho, nie mówiąc już nic więcej. Nie widział konieczności w dalszych zapewnieniach, wiedząc, dlaczego Chris nie pokładał całkowitej wiary w te słowa. Mimo wszystko już raz niemal zupełnie ich drogi się rozjechały i nie można było mieć pewności, że znów nie dojdzie do czegoś podobnego. A jednak Walsh nie zamierzał wycofywać się z tej obietnicy. Dość, że wyznać uczucia chciał już w czasie ślubu Perpetui. Wtedy jednak nie była to odpowiednia chwila i czekał, a z każdym dniem nabierał przekonania, że może czekać, że właściwie może czekać jeszcze tygodniami, aż otrzyma odpowiedź na niezadane pytanie. Teraz gdy w końcu wiedział, na czym stoi, czuł jedynie spokój, który został zmącony kolejną odpowiedzią gajowego.
Do domu. To proste stwierdzenie zdumiało Josha na tyle, że nie odpowiedział, dając się prowadzić przed siebie. Zmarszczył nieznacznie brwi, próbując oswoić się z tym prostym faktem, że był ciągnięty do jego domu. Właściwie nigdy nie pytał, czy Chris ma inny dom, poza chatką gajowego, ale wyglądało na to, że tak. Właściwie w rodzinnym mieście… Tak jak on sam kupił dom w Hogsmeade.
- Jestem duży, poradzę sobie z przeziębieniem - rzucił nieco zaczepnie, zaciskając na moment mocniej palce na dłoni gajowego. - Więc herbata i siadamy na kanapie? - dopytał jeszcze, mimowolnie czując ulgę, że zostawił Wrzos więcej jedzenia w domu i odseparował ją od puszków pigmejskich oraz Fruzji. Wyczuł drżenie gajowego, które nie spodobało mu się. Czyżby mężczyzna już przemarzł? Emocje potrafiły wpłynąć na podatność na przeziębienie, więc może jego przewiało? Albo drżał od ich nadmiaru. I choć cisnęły się na usta różne niemądre uwagi dla rozładowania atmosfery, Josh gryzł się w język.
Szli dalej właściwie w milczeniu, aż do chwili, gdy profesor zatrzymał się na moment, dostrzegając światła w domu, ku któremu zmierzali oraz ruch osób w środku.
- Chris… Ty nie mieszkasz tutaj sam? - spytał niepewnie, choć właśnie miał przed oczami odpowiedź. Świadomość jednak, że prawdopodobnie miałby poznać kogoś więcej z rodziny O'Connora (jeśli nie liczyć jego bratanka, który uczył się w Hogwarcie) była odrobinę pesząca. Szczególnie gdy wzięło się pod uwagę okoliczności, w jakich się znaleźli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 15:23;

Christopher zdecydowanie nie chciał żadnych zapewnień, bo łamanie obietnic było chyba w jego oczach czymś najgorszym. Nie zamierzał jednak dalej o tym dyskutować, dochodząc do wniosku, że Josh jest inteligentnym człowiekiem i z całą pewnością rozumie doskonale, że lepiej nie rzucać słów na wiatr. Owszem, czuł się nieco, jakby zachowywali się obaj niczym nastolatki, które były gotowe w idiotyczny wręcz sposób skakać w ogień, ale z drugiej strony wiedział, że nie było czegoś takiego, jak próbowanie na odległość, czy próbowanie we własnej wyobraźni. To było głupie, dziecinne i niesamowicie tchórzliwe, a on za długo bawił się w podobne mrzonki, żeby robić to dalej. Chociaż oczywiście nie miał pojęcia, co właściwie wydarzy się dalej.
- Herbata - odparł jedynie, prowadząc go dalej, tylko sobie znanymi drogami, nie koncentrując się właściwie na niczym.
Zdążyło się naprawdę ochłodzić, a kiedy zbliżyli się do domu, zdał sobie sprawę z tego, że zrobiło się ciemno i z całą pewnością jego rodzeństwo zaczęło zastanawiać się poważnie, kiedy zamierzał wrócić. Powiedział im oczywiście, że idzie spotkać się z Joshem, aczkolwiek nie tłumaczył im niczego więcej, wychodząc z założenia, że nie musi. Nie przypuszczał jednak, że jakaś siła zmusi go do tego, żeby przyciągnął tutaj Walsha za sobą, nie sądził, że będzie chciał po prostu spędzić z nim więcej czasu, że będzie chciał odpocząć obok niego, bez konieczności bawienia się w teleportację, uciekania z rodzinnego miasteczka, czy czegokolwiek podobnego.
- Nie. To mój dom rodzinny, nie wiem, czy mój brat jeszcze tutaj jest, ale pewnie wolał poczekać, aż wrócę - odpowiedział, zatrzymując się przed murkiem, który okalał cały ogród, spoglądając na Josha uważnie, jakby chciał go zapytać, czy jednak woli wracać i nawet był skłonny cofnąć dłoń, gdyby nie to, że dobiegł go zdecydowanie głośny okrzyk siostry i aż zamknął na chwilę oczy.
Shannon wypadła niczym burza z niewielkiej altany, w której musiała siedzieć czekając na jego powrót, powiewając za sobą kocem i przypominając tornado, którego nie dało się zatrzymać. Była od nich sporo niższa, dość drobna, ale miała równie jasne oczy, co brat, które kryły się za okularami w fantazyjnej oprawie. Nie musiała ich nosić, ale uwielbiała to robić.
- Więc poszedłeś spotkać się ze swoim chłopakiem - stwierdziła oskarżycielsko, ale kąciki jej ust drgały wyraźnie. - Pójdę wam naszykować herbaty, profesorze - stwierdziła jeszcze dziewczyna i mrugnęła zaczepnie do Josha, po czym odwróciła się, by niczym jakaś furia pognać do domu, powiewając za sobą kocem niczym sztandarem, a Chris westchnął i potarł zmęczone oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 16:23;

Dom rodzinny… Tego zdecydowanie się nie spodziewał i przez moment wpatrywał się w Chrisa zdumiony. Nie zamierzał uciekać, ale nigdy nie był tak szybko przedstawiony rodzinie, co w tej chwili. Chciał upewnić się, że Chris naprawdę chce wejść do środka z nim, ale nie było mu dane wypowiedzieć ani jednego słowa. Słysząc żeński krzyk i widząc zmierzającą ku nim postać, jedynie mocniej zacisnął palce na dłoni gajowego. Przez moment myślał, że będzie musiał się mierzyć z zarzutami przetrzymywania Christophera z dala od rodziny, ale już po chwili nie mógł powstrzymać parsknięcia śmiechu. Dziewczyna musiała być siostrą Chrisa, a sądząc po jej wyglądzie, mogła być nawet studentką. Tak, zdecydowanie była studentką, choć nie kojarzył jej ze swoich zajęć.
- Dziękuję bardzo, już idziemy - odpowiedział za dziewczyną, aby spojrzeć zaraz ze śmiechem na ustach na Chrisa. Wiedział, że okoliczności raczej nie pozwalały na szerokie uśmiechy, ale nie mógł się przed tym powstrzymać. - Więc wszyscy wiedzą, że jestem twoim chłopakiem? - spytał cicho, przyciągając go na chwilę do siebie, aby objąć jeszcze ostatni raz, zanim wejdą do środka i będą musieli zmierzyć się z resztą rodziną i pogrzebową atmosferą, która zwykle bywała ciężka, a dla rodziny O’Connor z pewnością nie było inaczej, sądząc po wcześniejszych słowach gajowego. Nie wiedział, czego ma się spodziewać, gdy wejdą do środka, ale miał nadzieję, że jednak spotkana przed chwilą dziewczyna nie będzie do niego wrogo nastawiona. Ostatecznie, dlaczego uśmiechałaby się na ich widok, gdyby chciała… Właściwie co mogła zrobić? Rozluźnił się, chcąc wspierać całkowicie Chrisa, zamiast samemu przejmować się szczegółami i odsunął się na pół kroku, spoglądając na niego pytająco.
- Wchodzimy? Zawsze mogę nas zabrać do mnie, jeśli będziesz chciał uciec - dodał, ściskając znów pewniej jego dłoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 16:30;

Nie spodziewał się, że jego siostra tak nieoczekiwanie postanowi do nich dołączyć, jednocześnie wyraźnie pokazując, że nie przejmowała się aż tak bardzo żałoba, jaka powinna panować w ich domu. Christopher jednak nie do końca się temu dziwił, ostatecznie bowiem dziewczyna zawsze była tą, która najbardziej się buntowała, która szła pod prąd, która robiła wiele rzeczy na opak, doprowadzając tym samym ich babkę do szewskiej pasji. Właśnie z tego powodu nie czuła takiej złości, takiego zagubienia, jak on. Nie miał jej tego za złe, a jednocześnie czuł, że miał ochotę potrząsnąć swoją siostra, zapytać jej, czy w ogóle zdawała sobie sprawę z tego, co robi, czy jednak nie, czy nadal wolała bujać w obłokach i wędrować przez życie na własnych zasadach. W tym wszystkim było jednak coś dziwnego, bo Christopher pod całym tym zagubieniem i gniewem czuł się, jakby ostatecznie zerwał się z kajdan, jakby w końcu mógł ruszyć przed siebie, mógł coś zrobić, mógł zacząć żyć, dokładnie tak, jak żyć chciał. Chociaż, musiał to szczerze przyznać, w tej chwili nie do końca wiedział, co to oznaczało. Miał mętlik w głowie, który jedynie potęgował się, gdy w pełni docierało do niego, co robił w tej chwili.
Spojrzał na Josha, przyglądając mu się przez chwilę z uwagą, a potem pokręcił głową. Wspomniał cicho, że przy jego babce podobne bzdury - jakby to kobieta nazwała - nie przeszłyby nikomu przez gardło, zaś jego siostra miała w zwyczaju zachowywać się, jakby wszystko wiedziała najlepiej i zawsze musiała być do przodu. Bardzo do przodu, szczerze mówiąc. Zaraz jednak Christopher zacisnął nieco mocniej palce na dłoni drugiego mężczyzny, żeby wejść z nim ostatecznie do domu, niemalże zderzając się ze swoim bratem, który najwyraźniej faktycznie czekał, aż wróci do domu, obawiając się pewnie, że zrobi coś głupiego. Chris uśmiechnął się do niego, dostrzegając, jak ten mierzył spojrzeniem Josha, a potem jedynie westchnął, próbując powstrzymać potok pytań i wyjaśnień. Czuł się trochę, jakby był znowu nastolatkiem i w którymś momencie był nawet blisko powiedzenia, że może po prostu wrócić do Hogwartu, ale zamiast tego został ostatecznie wysłany wraz z Walshem do swojego dawnego pokoju, który budził w nim dziwny niepokój. Czuł się w nim jak więzień, chociaż nie umiał tego do końca wytłumaczyć.
- Jeśli wolisz wracać… - mruknął.
Zaraz później podszedł do swojego biurka, by wyciągnąć górna szufladę, z której wyjął dno, odsłaniające jego stare szkicowniki. Przesunął po nich opuszkami palców, zastanawiając się, jaki był sens w ukrywaniu prawdy, jaki był sens w ukrywaniu tego, kim naprawdę był. Zamknął oczy, próbując skupić się na tym, co się właściwie działo, ale wciąż gdzieś umykał mu sens obecnych wydarzeń, a on miał wrażenie, że jeszcze chwila i naprawdę rozpadnie się na kawałki, z których nie zostanie już pozbierany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 16:53;

Prawdę mówiąc, miotlarz nie byłby niezadowolony, gdyby okazało się, że jednak pozostali członkowie rodziny O'Connor wiedzą o nim oraz tym, kim był dla Chrisa. Kim właściwie był od kilku chwil, choć przecież zmierzali w tym kierunku od dawna. Nie skomentował jednak słów gajowego, uśmiechając się jedynie ciepło, gdy był ciągnięty do wnętrza domu. Skłamałby, gdyby miał powiedzieć, że nie był ciekaw, jaka była rodzina Christophera. Był ciekaw, czy większość jego rodzeństwa jest tak spokojna i cicha jak on, czy też jest odwrotnie. Niestety czas żałoby nie był najlepszy na poznawanie nowych osób.
Kiedy tylko zatrzymali się, niemal wpadając na starszego brata Chrisa, Josh poczuł chłodny dreszcz wzdłuż pleców. Wiedział, że blizny na jego twarzy były widoczne i z pewnością nie pomagały w zrobieniu dobrego wrażenia, ale mimo to spróbował uśmiechnąć się lekko. Przywitał się też cicho z każdym, próbując nie dać po sobie znać, że uważne spojrzenie drugiego mężczyzny nieznacznie go peszy. Przedstawił się, gotów w każdej chwili na serię pytań, ale niemal w tym samym momencie zostali odprawieni do pokoju. Przez cały ten czas Josh nie puszczał dłoni Chrisa, nie zamierzając pozwolić, aby choć na chwilę coś ich w tym momencie rozdzieliło. Wiedział, że gajowy wciąż czuł tę dziwną mieszankę emocji, która z pewnością go męczyła. Z tego powodu chciał mu dać oparcie w każdy możliwy sposób.
- Przecież ustaliliśmy, że zostaję, prawda? - odpowiedział cicho, uśmiechając się lekko, samym kącikiem ust. Obserwował w tym czasie uważnie Chrisa, zastanawiając się, co tak właściwie wciąż kłębiło się w jego myślach, jak czuł się w tym pokoju, w tym domu. Czy wciąż słyszał komentarze zmarłej babki, czy emocje powoli z niego opadały. Podszedł spokojnie do gajowego, stając blisko niego, spoglądając na szufladę i skryte w niej szkicowniki.
- Chowałeś swoje prace? - spytał niepewnie, pamiętając, że mężczyzna krył się ze swoim talentem. Nie był pewny, czy członkowie kółka zielarskiego wiedzieli, że szykowne dla nich rysunki były tworzone właśnie przez gajowego. Zrobił jeszcze krok, stając tuż przy Chrisie, aby złożyć ukradkiem pocałunek na jego skroni, starając się przegnać wszystkie nieprzyjemne wspomnienia, jakie mogły wracać w tej chwili do młodszego mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 16:55;

Christopher uśmiechnął się ledwie widocznie na jego zapewnienie, a potem odetchnął głębiej, nie wiedząc, jak właściwie miałby wyrazić swoją wdzięczność. Czuł się źle, a gdyby miał tutaj zostać sam, zapewne pokłócił się z ojcem, z siostrą i zaczął zachowywać się w sposób, którego później by żałował. Bał się tego, jak mógł postępować względem swojej rodziny, kiedy czuł się, jak zranione zwierzę, bojące się tego, że ktoś postanowi jedynie pogłębić jego rany. Josh, choć wydawało się, że to nie do końca dobry pomysł, by prosić go, żeby się tutaj zjawił, okazał się kimś, kto łagodził jego gniew. Kimś, kto rozumiał jego ból, kto był w stanie powiedzieć, że on również czuł różne, dziwne rzeczy, gdy przychodziło do myślenia o jego rodzinie. Zapewne właśnie dlatego czuł się przy nim swobodnie, był w stanie wyrażać swój gniew i zagubienie, próbując zrozumieć, co się właściwie gnieździło w jego sercu. Teraz gdy patrzył na swoje szkicowniki i stare rzeczy, odnosił wrażenie, że się w nim gotuje.
- Tak - przyznał gorzko. - W końcu to strasznie niemęskie, rysować. Czy zbierać kwiaty.
Rzucił na blat biurka pierwszy ze starych szkicowników, dodając również, że musiał chować je w mugolski sposób, bo wszystko inne babka od razu by odkryła. Wyciągnął związane sznurkiem listy, a później zasuszone kwiaty, które niemalże zupełnie się rozpadały, po czym sięgnął po pozostałe kartki, drobne szkice, mając dziwne wrażenie, że do niektórych z tych rzeczy czuję jedynie obrzydzenie. Stanowiły dziwny symbol jego strachu, jego bólu, jego niepewności, przeszłości, jaka zdawała się właśnie w nim eksplodować, zmieniając się w popiół. Przekręcił w palcach jeden z zasuszonych kwiatów, wiedząc, skąd pochodził, po czym gwałtownie go zgniótł, pozwalając na to, by jego strzępy opadły na rysunki. Były rzeczy, których nie chciał tracić, które chciał zachować na zawsze, ale te, jakie właśnie wyjmował, budziły w nim jedynie bolesne wspomnienia, jedynie kolejny żal i gorycz, jakich mimo wszystko chciał się pozbyć. Pogrzebać, raz na zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 17:34;

Joshua przyglądał się mężczyźnie z uwagą, z każdą mijającą sekundą będąc bardziej pewnym napięcia, jakie w nim tkwiło. Wyraźnie jego gorycz, złość musiała znaleźć ujście, a skoro nie pokłócił się z nikim i na nikogo nie krzyknął, potrzeba było czegoś innego. Drgnął jednak, gdy dostrzegł, jak gajowy niszczy w dłoni zasuszony kwiat. Owszem, Josh nie rozpoznał gatunku, nie mógł jednoznacznie stwierdzić, co oznaczał, ale nigdy nie sądził, żeby Christopher był zdolny w taki sposób pozbyć się wspomnień zawartych w czymś co lubił - kwiatach. Wpatrywał się chwilę w to, co pozostało po zasuszone roślinie, mając wrażenie, że coś musiało się właśnie kruszyć w stojącym obok niego mężczyźnie. Coś, co do tej pory trzymało go w ryzach i miotlarz nie był pewien, czy zwiastowało to zmiany na lepsze, czy gorsze.
- Chris… Dlaczego chcesz to zniszczyć? Przypominają ci o babce…? - spytał cicho, kładąc dłoń na jego przedramieniu, starając się, żeby mężczyzna skupił się na nim, żeby powiedział, co się dzieje.
Ostrożnie sięgnął dłonią do wyciągniętych przedmiotów, aby przesunąć po nich palcami. Był to kawałek historii, wiedział o tym, wszystko wyglądało na stare. Cichy głosik w głowie Josha podpowiadał, że skoro było ukrywane, mogło mieć związek albo z orientacją Chrisa, albo z jego zamiłowaniem artystycznym, czy florystycznym. Przykładem na dwa ostatnie z pewnością mogły być szkicowniki, jednak listy sprawiały, że miotlarz czuł rosnącą w nim gorycz. Podejrzewał, że mogą mieć bezpośredni związek z pierwszą miłością Chrisa i już ta myśl nie była dla niego przyjemna. Mogły to również być listy od jego ukochanych dziadków, którzy byli mugolami. Być może z tego powodu wolał je chować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 17:47;

- O przeszłości - odparł, tym razem nie spoglądając nawet na Josha. - A ja już nie chcę jej w nieskończoność rozpamiętywać - dodał bardzo stanowczo.
Spoglądał z góry na resztę zasuszonych kwiatów, na listy, które dawniej stanowiły dla niego pociechę, teraz zaś w pewien sposób go mierziły, przypominając mu o tym, że mimo wszystko przez sporą część swojego życia krył się w kątach, nie chcąc, by inni go dostrzegli. By widzieli jego zachowania, jego uczucia, jego pragnienia, chwytając jednocześnie to, co otrzymywał, będąc z tego powodu niewysłowienie wdzięcznym. Odnosił wrażenie, że bywały takie chwile, gdy byłby wdzięczny za najmniejszy nawet ochłap zainteresowania, za jedno proste, ciepłe słowo i zdaje się, że właśnie z tego powodu nie miał najmniejszej ochoty spoglądać na te przykre symbole przeszłości.
Wiedział oczywiście, że nie zmieni tego, co było kiedyś, ale wychodził z założenia, że może po prostu traktować to, jak część siebie. Nie potrzebował jednak pamiątek własnego żalu i smutku, który nawet teraz zdawał się podchodzić mu do gardła. Na spółkę ze złością, która teraz jedynie się nasilała, pchając go do tego, żeby raz na zawsze zrobił porządek we własnym życiu, żeby podjął decyzje i przestał zachowywać się, jak skończony tchórz. Raz zrobił coś podobnego, ale wyglądało na to, że to wciąż było za mało.
- Może gdybym nie musiał tego wszystkiego ukrywać, byłoby inaczej? Nie wiem. Ale nie potrzebuję do niczego listów Charliego, ani tych śmiesznych kwiatów, które dawał mi, bo je lubiłem - stwierdził, krzywiąc się lekko.
Nie chciał dalej pielęgnować tych wspomnień, nie miał potrzeby trzymać ich na uwięzi, mając w tej chwili pełną świadomość, iż to on się do nich przywiązał, nie one do niego. Musiał nauczyć się oddychać głębiej, bez tej ciągłej obecności przeszłości, która w ciągu minionych miesięcy gwałtownie zmatowiała i stopniała, stając się jedynie przebrzmiałą melodią, do której nie zamierzał już wracać. Nic zatem dziwnego, że sięgnął po swoją różdżkę, zaciskając jednocześnie mocno zęby, wiedząc, że jeśli teraz to wszystko podpali, nie będzie już od tego odwrotu. Ale tego właśnie chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 18:26;

Josh znieruchomiał, wpatrując się w listy leżące tuż przed nim, czując, że wolał jednak, aby były od dziadków opowiadające o nowych sprawach ze świata mugoli. Listy od Charliego, kwiaty przez niego dawane były czymś, co przeszkadzało miotlarzowi, co sam miał ochotę zniszczyć, a jednocześnie nie był pewny, czy rzeczywiście Chris powinien to robić. Ostatecznie, choć mogły to być bolesne wspomnienia, były dowodem na czasy, które go ukształtowały, które zaprowadziły go w miejsce, w jakim był obecnie. Po zniszczeniu ich nie będzie miał możliwości powrotu, choć jednocześnie mogło stanowić to pewne oczyszczenie, o czym Josh doskonale wiedział.
- Jakakolwiek nie była, sprawiła, że jesteś tym, kim jesteś w tej chwili. Gdyby w przeszłości coś się zmieniło, być może nie stalibyśmy tutaj teraz razem - zauważył spokojnie, zabierając dłoń znad listów i kwiatów, mając wrażenie, że samo ich istnienie go mierzi, choć nie pokazywał tego po sobie. Chwycił jednak w dłonie szkicowniki, przyciągając je do swojej piersi. Nie otwarł ich jeszcze, nie sprawdzał co jest w środku, ale nawet jeśli miałyby zawierać portrety Charliego, nie chciał zgodzić się na ich zniszczenie. Być może były tam jego pierwsze rysunki, jakieś pierwsze próby różnych technik. Było to coś, co pragnął zachować, choć nie miał możliwości zajrzenia do nich, choć nie widział jeszcze wszystkich prac gajowego.
- Te zostaw… Chciałbym móc je obejrzeć, jeśli mi pozwolisz, zobaczyć jak kiedyś wyglądały twoje prace, skoro wiem jak wyglądają obecne - wyjaśnił cicho swoje zachowanie, wolną dłoń zaciskając lekko na przedramieniu Chrisa, chcąc dodać mu otuchy. Był obok, żeby go wysłuchać, żeby go wesprzeć, żeby mu pomóc poradzić sobie ze wszystkim. Z tego powodu odsunął się na bok, aby nie zasłaniać listów i kwiatów, pozwalając, aby mężczyzna zniszczył je według własnej woli, jednocześnie mocno trzymając szkicowniki, wyraźnie nie zamierzając ich oddać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 2004
  Liczba postów : 1194
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 18:28;

Christopher nie odpowiedział na słowa drugiego mężczyzny, jedynie lekko kręcąc głową, mając wrażenie, że to, co się działo, było jednak dla niego zbyt trudne, by potrafił przebrnąć przez to z pełnią spokoju. Żeby mógł zaakceptować stanowisko Josha, choć ten zapewne miał wiele racji, o czym mogli pomówić później, ale z całą pewnością nie tego wieczoru. Nie teraz kiedy gajowy coraz bardziej czuł, jak mocno jest zmęczony, głodny, jak bardzo potrzebuje snu, byle tylko móc ponownie stanąć na nogi. Zmarszczył jedynie brwi, kiedy Walsh zabrał jego szkicowniki, spoglądając na niego z cieniem niezadowolenia, aż w końcu pokręcił głową.
- Są bardzo stare, Josh - mruknął, zdając sobie sobie sprawę z tego, że będą wyglądały co najmniej okropnie.
Zupełnie, jakby jego obecne prace były lepsze. Zacisnął mocno powieki, starając się zapanować nad irracjonalnym gniewem i niepewnością, jaka znowu zaczęła w nim płonąć, a później przyznał cicho rację starszemu mężczyźnie. Tego akurat faktycznie nie powinien niszczyć, bo chociaż wiązało się z bolesną przeszłością, było świadectwem tego, co przeszedł, by znaleźć się w miejscu, w którym się znalazł. Reszta ukrytych w szufladzie rzeczy, była jednak niewątpliwie niepotrzebna. Nic zatem dziwnego, że odetchnąwszy głębiej, Christopher po prostu je spalił, niszcząc ostatecznie ślad po tym, co trzymało go tak mocno przy sobie przez niezliczone wręcz lata.
Właściwie nie wiedział, dlaczego nie mógł nadal zrobić kroku naprzód. Najwyraźniej potrzebował ostatecznego wstrząsu, całkowitego zerwania z tym, co było wcześniej, potrzebował ruchu, który faktycznie byłby ostatecznym odcięciem się od korzeni, od tego, co go na swój sposób ukształtowało. To, co teraz robił, było jego kolejną ucieczką, kolejną zmianą, jakiej potrzebował, kolejnym ruchem, którego nie żałował, choć teraz, gdy padł na plecy na łóżko, czując, że po policzkach płyną mu łzy, czuł się okropnie. Był zmęczony tym, co się dookoła niego działo, zmęczony własnym wahaniem, własnym rozdwojeniem jaźni, tym szaleństwem, jakie go pochłaniało. Zmęczony gniewem, ale i cieniem nadziei, jaki nieoczekiwanie się w nim pojawił.
- Możesz je zatrzymać - powiedział cicho, zasłaniając oczy przedramieniem. - Przynajmniej wtedy będziemy mieć pewność, że naprawdę ich nie zniszczę. Może właśnie dlatego tutaj je zostawiłem. Żeby nie patrzeć na nie i nie przypominać sobie każdego dnia słów krytyki - dodał.
Głos nieco mu się załamał i aż jęknął z irytacją, mając wrażenie, że naprawdę za chwilę się w sobie zapadnie. Bolała go głowa, z każdą kolejną chwilą coraz to mocniej, powodując, że robiło mu się wręcz niedobrze. Wiedział, że powinien odpocząć, że powinien pójść spać, a jednak walczył z tym, jakby to miało oznaczać z jego strony porażkę. Nad czym albo nad kim, tego nie wiedział.

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2267
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Somewhere I could run to QzgSDG8




Gracz




Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to EmptyNie Kwi 24 2022, 18:34;

Josh przyglądał mu się, jak odpuszcza, pozwalając, żeby trzymał szkicowniki. Na słowa, że są stare, jedynie uśmiechnął się ciepło, doskonale o tym wiedząc. Podejrzewał, że rysunki w nich ukryte nie będą idealne, ale i tak chciał je widzieć, poznać od tej strony gajowego. Obserwował więc, jak powoli fragment historii zostaje pochłonięty przez płomienie, jak powoli zmienia się w proch, który również zniknął za jednym machnięciem różdżki. Wiedział, że stanowiły dowód na istnienie Charliego w dawnym życiu Chrisa i z tego powodu czuł cień radości, że już ich nie ma, zniknęły, jak uczucie, jakim dawniej darzył swojego przyjaciela mężczyzna. Mimo to Josh czuł się nieswojo, jakby był uczestnikiem wydarzeń, które ostatecznie niszczyły coś w tym, którego zdążył pokochać i którego chciał chronić przed zranieniem. Czy na pewno palenie listów i kwiatów było dobrym pomysłem?
Spojrzał ponownie na Chrisa, gdy ten położył się na łóżku, wyglądając na zagubionego. Zdecydowanie to, co przed momentem zrobił, było dla niego ogromnym krokiem, który z pewnością kosztował go wiele emocji. Miotlarz odłożył szkicowniki na biurko, mając pewność, że teraz są już bezpieczne, kiedy stały się w pewnym sensie jego własnością. Zdjął z siebie kurtkę, odwieszając ją na krześle, aby samemu usiąść na łóżku, tuż obok Chris.
- Pora ruszyć dalej, ale wpierw lepiej, żebyś wypoczął - zauważył cicho, kładąc się obok mężczyzny, którego zaraz objął mocno ramionami, przyciągając do siebie. Nie przejmował się tym, że w każdej chwili ktoś mógł przyjść do nich do pokoju, skoro Shannon obiecała im herbatę. Wiedział, że w tej chwili Christopher potrzebował jego obecności, ciepła, a pamiętając dobrze, jak niewiele wcześniej wtulał się w niego w poszukiwaniu tego wsparcia, teraz chciał dać mu to samo. Nie wiedział kiedy zaczął nucić cicho jedną z piosenek, jakie dawno temu śpiewała mu jego babcia, czując samemu cień żalu na jej wspomnienie.
W końcu na dworze słońce schowało się za horyzontem, a pokój zaczął pogrążać się w ciemności. Nikt im nie przeszkadzał, nikt nie przyszedł sprawdzić, czy jeszcze są w domu, przez co Josh zasnął, gdy tylko wyczuł miarowy oddech drugiego mężczyzny. Wiedział, że tego dnia wiele się zmieniło, ale miał nadzieję, że ze wszystkim sobie we dwójkę poradzą, skoro obaj już wiedzieli, czego od siebie chcieli. Nawet jeśli właśnie coś się skończyło, coś innego się zaczęło i Josh zamierzał o to dbać każdego dnia.

/koniec wspomnienia

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Somewhere I could run to QzgSDG8








Somewhere I could run to Empty


PisanieSomewhere I could run to Empty Re: Somewhere I could run to  Somewhere I could run to Empty;

Powrót do góry Go down
 

Somewhere I could run to

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Somewhere I could run to QCuY7ok :: 
retrospekcje
-