Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Once Upon a Time...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Liam G. Walker

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : pieprzyk na lewej kości policzkowej, dość krzaczaste brwi, włosy w wiecznym nieładzie
Galeony : 78
  Liczba postów : 106
https://www.czarodzieje.org/t20579-liam-g-walker
https://www.czarodzieje.org/t20605-liam-g-walker#652455
https://www.czarodzieje.org/t20593-liam-g-walker?nid=4#651553
https://www.czarodzieje.org/t20583-liam-g-walker
Once Upon a Time... QzgSDG8




Gracz




Once Upon a Time... Empty


PisanieOnce Upon a Time... Empty Once Upon a Time...  Once Upon a Time... EmptyPon 10 Sty - 16:47;


Retrospekcje

Osoby: Liam G. Walker & @Alise L. Argent
Miejsce rozgrywki: Hogwart i okolice
Rok rozgrywki: lata 2015 - 2017 
Okoliczności: Każda miłość jest zapomnieniem. Każda miłostka – rekonstrukcją pamięciową. 



5 września 2015, Wielka Sala  

Wielka Sala tonęła w głośnych rozmowach, od czasu do czasu przerwanych gromkim śmiechem i odgłosem sztućców. Liam siedział przy gryfońskim stole, grzebiąc widelcem w swoim talerzu, jakby niezadowolony lub zwyczajnie zamyślony; nie dało się tego jednoznacznie określić, gdy wciąż spoglądał w dół. W pewnym momencie - może czuł, że ktoś go obserwuje, a może to zwykłe zrządzenie losu - podniósł głowę, a jasne talerze oczu, napotkały spojrzenie niebieskich niczym letnie, bezchmurne niebo tęczówek. Jedenastolatek poczuł, jak pod jego wpływem zapiera mu dech w piersiach. Kolejnym co dostrzegł był uroczy, szeroki uśmiech, na który mimowolnie odpowiedział podobnym gestem. Wtedy też pełen zawodu odkrył, że blondwłosa podopieczna Ravenclaw patrzy gdzieś za niego. Zderzenie z rzeczywistością zabolało bardziej niż mógł przypuszczać, że go to dotknie. Ponownie utkwił wzrok w talerzu. 


12 września 2015, lekcja opieki nad magicznymi zwierzętami

Był pod wrażeniem nie tylko wiedzy czternastolatki, ale również umiejętności. Zwierzęta same do niej lgnęły, natomiast przed nim uciekały za każdym razem, gdy próbował się zbliżyć na więcej niż metr.
Próbował skupić się na tym, co mówi nauczyciel, jednak przychodziło mu to z olbrzymim trudem - spojrzeniem wciąż wędrował ku niej. Alise, właśnie tak miała na imię. Podsłuchał podczas jednej z kolacji, że właśnie tak zwraca się do niej jeden z kolegów; odrzucał myśl, że może to być jej chłopak, bo przecież jak? To on, Liam Walker był jej pisany, w co Gryfon mocno wierzył.
-Kurde - jęknął, gdy Dirikrak dziobnął go w palec, wyraźnie zniecierpliwiony. Karmienie należało do najprostszych czynności, jakie dziś wykonywali, ale nawet to zbyt dobrze nie szło brunetowi. 
- To mój Dirikrak - wybąkał wyraźnie zawstydzony, podchodząc do panny Argent, kiedy to właśnie przy niej aportował się zwierz, uciekając przed jego osobą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi bransoletkę ze smoczym akcentem i łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 1281
  Liczba postów : 985
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Once Upon a Time... QzgSDG8




Gracz




Once Upon a Time... Empty


PisanieOnce Upon a Time... Empty Re: Once Upon a Time...  Once Upon a Time... EmptyWto 25 Sty - 2:31;

5 września 2015, Wielka Sala

Szkoła była prawdziwym wyzwaniem, ale Argent szybko odnalazła się wśród uczniów w niebieskich szatach, gdzie przydzieliła ją upiorna nieco szata. Zawsze była otwarta i towarzyska, nawiązywanie kontaktów nie sprawiało drobnej blondynce w dwóch warkoczach żadnego problemu. Zaprzyjaźniła się bardzo z Victorią oraz Jessicą, które siedziały zwykle obok niej. Przesunęła spojrzeniem po sali, odkładając na bok widelec — na talerzu wciąż tkwiła odrobina sałatki, którą wybrała na obiad, chociaż wyjadła więcej warzyw niż mięsa z plumpek. Nieco dłużej zatrzymała się na stole Gryfonów, dostrzegając jakiegoś uroczego chłopca, który pochłonięty był rozmyślaniem, a nie rozmową — ciekawska natura sprawiła, że przez chwilę zastanawiała się nad czym. Przez chwilę ich spojrzenia natrafiły na siebie w tłumie, jednak do uszu Alise odbiegło wołanie i dziewczyna przesunęła spojrzenie nieco w bok, machając do idącego w stronę jej stołu chłopca.


12 września 2015, lekcja opieki nad magicznymi zwierzętami

Uwielbiała magiczne stworzenia, mnóstwo czytała i męczyła Profesora tysiącem pytań, chociaż staruszek wydawał się zaintrygowany zainteresowaniem jednej z uczennic. Jej rodzice naciskali na uzdrawianie oraz późniejszą pracę w mungu, ale za nic nie mogła wyrzucić z głowy smoków! Ba, nawet jeden z nich kołysał się przy jej torbie w formie małego breloczka, który jednocześnie był talizmanem na szczęście. Mieli zajęcia na dworze i to z prawdziwymi zwierzętami, trudno było więc oderwać Argent od wyciągania ręki w ich stronę — zawsze ją lubiły.
Nagle kolejne stworzenie pojawiło się przy niej, na co zareagowała z uśmiechem, ignorując wywrócenie oczyma przyjaciółki. Wyciągnęła dłoń w jego stronę, dając jeden z przysmaków zniecierpliwionemu stworzonku. Na dźwięk głosu podniosła błękitne spojrzenie w stronę Gryfona, którego zaraz obdarzyła uśmiechem i kiwnięciem głowy.
- Jest bardzo łakomy, co? Skoro przyszedł też do mnie. - zagadała swobodnie, robiąc krok w jego stronę. Wyciągnęła rękę, chcąc podać mu przysmaki i dostrzegła wtedy umazany kilkoma kroplami krwi palec, na co westchnęła i zmartwiła się, przekręcając głowę na bok. - Boli? Poczekaj sekundkę.. - mruknęła, sięgając wolną dłonią do kieszeni spódnicy, a jeszcze wcześniej wycierając o nią dłoń. Wyjęła z niej białą chusteczkę z małym, wyszytym jednorożcem i podała mu, aby wyczyścił i owinął zranioną skórę. - Musisz uważać, żeby bród albo karma się nie dostały, bo będzie paskudnie szczypało.
Wyjaśniła pogodnie, ostatecznie biorąc woreczek między usta i sama zajęła się owijaniem jego palca, ignorując domagające się przysmaków Dirikraki. Musiały zaczekać na swoją kolej!


7 października 2016, korytarz na trzecim piętrze

Westchnęła jedynie na opowiadaną przez Victorię ciekawostkę na temat Merlina oraz jego ewentualnych wyczynów. Mieli ostatnio na zajęciach o tym czarodzieju, a jej przyjaciółka była prawdziwą miłośniczką nauki. Posłały sobie z Jessicą wymowne spojrzenia, śmiejąc się pod nosem. Torby miały niedbale ułożone pod parapetem, na którym siedziały. Do następnych zajęć — tym razem z transmutacji — wciąż było trochę czasu, sprawdzały więc swoje prace domowe. Alise uciekała spojrzeniem często, lustrując korytarz, twarze przechodzących uczniów oraz obrazy, które uparcie plotkowały między sobą lub dyskutowały, przeskakując do nieswoich ramek. Zgarnęła za ucho jasny kosmyk włosów, przygryzając w zamyśleniu dolną wargę, poruszając z odrobiną zniecierpliwienia nogami, co wprawiło w ruch plisowaną, szkolną spódnicę — sięgającą nieco pod kolano. Na dźwięk kolejnych kroków podniosła spojrzenie, posyłając znajomemu Gryfonowii uśmiech i unosząc dłoń, aby mu pomachać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Liam G. Walker

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : pieprzyk na lewej kości policzkowej, dość krzaczaste brwi, włosy w wiecznym nieładzie
Galeony : 78
  Liczba postów : 106
https://www.czarodzieje.org/t20579-liam-g-walker
https://www.czarodzieje.org/t20605-liam-g-walker#652455
https://www.czarodzieje.org/t20593-liam-g-walker?nid=4#651553
https://www.czarodzieje.org/t20583-liam-g-walker
Once Upon a Time... QzgSDG8




Gracz




Once Upon a Time... Empty


PisanieOnce Upon a Time... Empty Re: Once Upon a Time...  Once Upon a Time... EmptyCzw 27 Sty - 15:10;

12 września 2015, lekcja opieki nad magicznymi zwierzętami  


W momencie, gdy znalazł się przy blondynce poczuł, jak zawartość żołądka podchodzi mu do gardła. Jej bliskość wywoływała u niego dziwną nerwowość, która tak bezczelnie malowała się czerwonymi plamami na liamowych policzkach. W duchu dziękował Merlinowi, że dzisiejszy dzień był nie tylko chłodny, ale i wietrzny, dzięki czemu mógł nie zdradzać prawdziwego powodu przez który nagle oblał się rumieńcem. Gdyby Alise miała co do tego wątpliwości, jakby dla podkreślenia swojego wytłumaczenia, naciągnąć czapkę bardziej na uszy, przesłaniając materiałem połowę czoła; nie dało się ukryć, że wyglądał dość komicznie. 
- Albo po prostu mnie nie lubi - żachnął się, wyraźnie obrażony na zwierzaka, z nieco naburmuszona miną, kopiąc leżący tuż przy bucie kamyk. Wiedział, że w żadnym wypadku nie zaimponował dziewczynie, chociaż bardzo chciał. W zasadzie skompromitował się jeszcze bardziej, kiedy ta dostrzegła na jego palcu ranę. Czerwony kolor na policzkach przybrał purpurowy odcień. - Nie, jestem twardy. To nic takiego - skłamał, bo nawet jeśli rana nie była głęboka to niemiłosiernie piekła.
Wraz z delikatnym dotykiem Al, wpierw poczuł przyjemne ciepło rozchodzące się po ciele, a następnie jego spomiędzy jego ust wydostał się zdradliwy syk. 
Było mu głupio.




7 października 2016, korytarz na trzecim piętrze


Przez ostatnie kilka tygodni starał się nie wchodzić w drogę Argent, wciąż czuł się nieswojo w związku z wydarzeniami, jakie miały miejsce podczas lekcji opieki nad magicznymi stworzeniami. Oczywiście palec zagoił się już dawno, ale duma Liama ucierpiała na tyle, by tylko ukradkiem, podczas wspólnych posiłków spoglądać na stół przy którym siedziała urocza blondynka. Zauważył, że zawsze otacza ją grono znajomych i choć nie zwracał na nich uwagi, to jednak gdyby chciał wykonać jakiś krok, by okazać Alise zainteresowanie to obecność jej świty stanowiłaby problem. 
Szedł z Cass po raz kolejny wykłócając się o tatę, który i tym razem postanowił przełożyć ich weekendowy wypad, zasłaniając się pracą. Był wściekły na George'a, jednak to siostra była tą osobą, na której postanowił wyładować swoje emocje. 
- Mam go gdzieś Cass! I daj mi wreszcie spokój - chłopięcy krzyk odbił się od pustych ścian, a zaraz potem Gryfon skręcił w prawy korytarz, prawie natychmiast spojrzeniem odnajdując niebieskie tęczówki. Krukonka uśmiechnęła się do niego, unosząc dłoń w prostym geście, na widok którego serce w piersi Walkera zabiło znacznie mocniej. Nabrała powietrza w płuca, próbując zachować spokój chociaż miał ochotę skakać z radości.




***kilka godzin później***


Prawdopodobne jakaś siła wyższa, mająca władze nad życiem człowieka właśnie próbowała wynagrodzić mu dzisiejszy dzień. Tak właśnie tłumaczył sobie widok samotnej Alise, na którą wpadł w pokoju nauki, do której trafił zupełnie przypadkiem. 
- Cześć, Alise! - przywitał się, lekko podskakując, może zbyt entuzjastycznie. Spokojnie, Walker pouczył się w myślach. - Hm… co robisz? - zapytał, po czasie uświadamiając sobie, jaką gafę popełnił, bo co można było robić w pokoju nauk, samemu z książkami, pergaminem i piórem w dłoni. - Kurde - mruknął pod nosem, mając nadzieję, że dziewczyna tego nie usłyszała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Once Upon a Time... QzgSDG8








Once Upon a Time... Empty


PisanieOnce Upon a Time... Empty Re: Once Upon a Time...  Once Upon a Time... Empty;

Powrót do góry Go down
 

Once Upon a Time...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Once Upon a Time... QCuY7ok :: 
retrospekcje
-