Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 [2] candlelight, burning bright

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | Częste krwotoki z nosa i bóle głowy | Blada twarz i jasnoniebieskie oczy | Blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła | Blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze | Zazwyczaj unika kontaktu wzrokowego | Nosi mugolskie ubrania, bo są dla niego wygodniejsze
Galeony : 263
  Liczba postów : 792
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptyWto 30 Lis - 19:03;


Retrospekcje

Osoby: @Nell Ripley, Hawk A. Keaton
Miejsce rozgrywki: Dolina Godryka, Dom rodzinny Keatonów
Rok rozgrywki: Lipiec 2015, podczas wakacji
Okoliczności: Czasami wystarczy iskra, by wyciągnąć na wierzch najciemniejsze zakamarki umysłu - ta jedna, nieświadoma, płynąca kompletnym przypadkiem. Dająca światło, ale również... pochłaniająca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | Częste krwotoki z nosa i bóle głowy | Blada twarz i jasnoniebieskie oczy | Blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła | Blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze | Zazwyczaj unika kontaktu wzrokowego | Nosi mugolskie ubrania, bo są dla niego wygodniejsze
Galeony : 263
  Liczba postów : 792
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptyWto 30 Lis - 22:30;

Patrzę, rozglądam się i nie bez powodu ciągnę tym samym Nostrę za dłoń, nie zwracając uwagi na to, jak bardzo podwija mi się dywan pod nogami, powodując, że o mało co się nie wywalamy. Rodziców nie ma - pozostaje jedynie skrzat, który się nami opiekuje - a fakt, że tym razem wakacje mogę spędzić z moją najlepszą przyjaciółką, powoduje na moich policzkach charakterystyczne rumieńce wynikające z czystej radości. Tym razem nie zapowiadało się, by miało być jakkolwiek nudno, a okolica miasteczka jednocześnie zapewniała nam tyle atrakcji, że bez problemu znajdujemy sobie mniej lub bardziej wymyślne zajęcia.
Tym razem pogoda jest wręcz idealna. Nie muszę zastanawiać się nad tym, co narzucić - zresztą, niespecjalnie mnie interesuje, co narzucam, liczy się dla mnie to, by cokolwiek mieć - a podkoszulki z najróżniejszymi napisami wiodą w mojej szafie widoczny, trudny do zanegowania w jakikolwiek sposób prym. Trudno oczekiwać ode mnie bardziej wymyślnych kreacji, kiedy to pierwsza lepsza rzecz zaraz będzie do wyprania - i to dosłownie.
- Mój tatko interesuje się nieco mugolskimi rzeczami, wiedziałaś o tym? - pytam się, by następnie wejść na jedno z krzeseł, sięgając po miejsce, gdzie mój tatko trzyma zazwyczaj klucze i szyfry prowadzące do jego gabinetu. Zazwyczaj nie łamię zasad i jestem ułożony, bo mama zawsze stara się mnie nauczyć dobrych manier, ale nie mogę się powstrzymać przed pokazaniem przyjaciółce paru interesujących mnie rzeczy. - I... I mam... aj... - o mało co nie spadam z krzesła, by następnie widocznie się zaśmiać, kiedy to dumnym krokiem zaczynam kroczyć w stronę znanego mi pomieszczenia.
- To klucz do jego gabinetu. Podobno trzyma tam wiele rzeczy, których mi nie pokazywał. - mówię w jej kierunku i ponownie chwytam za dłoń, tym razem ciągnąc w jedynym znanym mi rytmie muzyki. Skrzat domowy obecnie zajmuje się innymi rzeczami, dlatego jesteśmy bezpieczni.
Kroki docierają do naszych uszu, ale nas nie straszą - w końcu to tylko my - niemożliwi do powstrzymania i z ogromną ilością pomysłów na minutę. Mam nadzieję, że uda nam się znaleźć coś ciekawego, a ten dzień przyniesie nam niezapomniane wrażenia.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptySob 4 Gru - 14:10;

Wbrew pozorom ucieczka spod leniwego i dalekiego od przepełnionego troskliwą uwagą spojrzenia jednej z sióstr benedyktynek, które miały mieć pieczę nad grupką nastolatków w te wakacje, wyzwaniem wielkim nie była. Nell poza tym wciąż była niedorostkiem o krzywych kolanach, więc jak łasica, chowając się w cieniach i zakamarkach, z łatwością uciekała wszelkiej uwadze.
Stawiając się zgodnie z zaszyfrowanym wezwaniem, które Hawk przysłał jej sową pod osłoną nocy, miała wyraźnie zdarte kolana z niepogojonymi strupkami, wystające z przydużych, dżinsowych spodni zwężonych w pasie sznurkiem związującym dwie szlufki z tyłu - ubrania w bidulu najczęściej były darowiznami na rzecz czerwonego krzyża, więc z rozmiarami bywało różnie, a choć Ripley marzyło się, żeby być krawcem, to jednak dwie lewe ręce nie pomagały w spełnianiu się w jakiejkolwiek karierze, a już na pewno nie takiej, która wymagałaby używania rąk.
Ciągnięta za jedną rękę drugą wycierała nos, bo to się przecież pyli ta lipa cholerna i przez alergię wygląda jak menel z czerwonym kinolem i załzawionymi łzami.
- Cze-ee-ekaj! - udaje się jedynie stęknąć, kiedy szarpnięcie potykającego się o dywan Keatona prawie doprowadza do relokacji jej barku. Mimo młodego wieku krukona powoli zaczynało wyrywać z kapci, był większy i fizycznie sprawniejszy od niej, żywiącej się kaszą manną i kradzionymi jabłkami. Tuż za nimi, machając dzielnie skrzydełkami, przecinał powietrze w trudnym do usystematyzowania szlaku podobnym znikaczom czerwony ptaszek, który posyłał w powietrze pojedyncze pipnięcia, prawie jak gdyby był nietoperzem używającym relokacji.
- No przecież uważam, jeny, weź sie uspokój. - przewróciła oczami na przemądrzalstwo ptaszka.
Kiedy towarzysz wspiął się by sięgnąć do zakazanego skarbu wyciągnęła krótkie rączki i podparła jego nogi, choć prawdą było, że gdyby się zwalił na nią, to by ją pewnie połamał, albo – co gorsza – zabił, także to wspieranie było jedynie złudną fikcją, która chyba miała im obojgu dać poczucie braterstwa i wsparcia.
- Nie, ale dlaczego? Przecież nie ma w tym nic ciekawego - od kilku lat wychowywała się przecież w mugolskim sierocińcu. Nie miała jednak pojęcia, że istnieją różne znacznie ciekawsze wynalazki niż jedyny dostępny w placówce toster i łomocząca niczym pełen kamieni bęben pralka w piwnicy budynku. Mimo swojej styczności ze światem ludzi niemagicznych jej znajomość ich obyczajów i jakichkolwiek technologii ograniczała się do małego telewizora w sali telewizyjnej, na którym oglądali na zmianę historię Jezusa, Mojżesza i siostry Faustyny, przypalonych tostów, znikających skarpetek i dziur w swetrach, które wygryzała stara pralka. Ptaszek usiadł jej na ramieniu i zaćwierkał donośnie.
- No oczywiście, ty to wszystko wiesz najlepiej. I co jeszcze, może suszy włosy? - przewróciła oczami podając rękę Hawkowi, który szarpnięciem dalej pociągnął ją w ten szaleńczy pęd. Pora zacząć pracować nad kondycją, bo za troche nie będzie w stanie go wcale dogonić.
Zatrzymali się przed owym owianym tajemnicą gabinetem, a Nell, choć chciała zgrywać zblazowaną znawczynię mugolskiego świata aż przebierała palcami poprawiając raz po raz koszulkę, tak bardzo chciała zobaczyć, jakie to cuda skrywają się za drzwiami.
@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | Częste krwotoki z nosa i bóle głowy | Blada twarz i jasnoniebieskie oczy | Blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła | Blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze | Zazwyczaj unika kontaktu wzrokowego | Nosi mugolskie ubrania, bo są dla niego wygodniejsze
Galeony : 263
  Liczba postów : 792
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptyNie 5 Gru - 1:24;

To, że rosnę, jest naturalnym zjawiskiem, na które nie mam w ogóle większego wpływu. Nie żebym narzekał - dziewczyny jednak zdają się być nieco mniejsze, niż z początku mi się to wszystko wydawało. Wzrost staje się znacznie większy, z wakacje na wakacje dostaję dodatkowe centymetry, a Nel nie wydaje się iść z duchem mojego tempa. Trochę mnie to dziwi, trochę martwi, bo mimo wszystko chciałbym, byśmy byli w zdecydowanym stopniu na równi. No bo po co komu te różnice? Głupio jest mi biegać do przodu, zostawiając przez długie nogi kogokolwiek z tyłu; głupio jest mi też czasami sięgać po rzeczy, po które wcześniej, ze względu na wzrost, bym nie sięgnął. Nostry nie zamierzam zostawić; w końcu jesteśmy nieco partnerami w zbrodni. Choć czy mogę uznać próbę dowiedzenia się, co tam ciekawego tato trzyma, za coś nielegalnego?
Zdarte kolana są dowodem dobrej zabawy - tak samo o mało co nie wywalenie się przez dywan, gdy trzymam przyjaciółkę za dłoń i staram się ją zabrać w to wszystko w jednym, widocznym rozmachu. Cechuję się czymś, co pewnie by mnie przydzieliło do domu Godryka Gryffindora, ale zamiast tego - jak się okazuje - moim przeznaczeniem jest to, gdzie wiedza i doświadczenie, być może nawet odmienność, przejawiają się o wiele mocniej. Lubię wiedzę, zazwyczaj nie decyduje się na jakiekolwiek sprawianie problemów. Mimo to coś wewnątrz czuję, że raczej czasami potrzebuję się wyrwać z tego wszystkiego i spróbować czegoś kompletnie nowego.
- Panie Kardynale, proszę się nie martwić. Nostra jest w dobrych rękach! - mówię nieco głośniej, by ten usłyszał, gdy przebiera skrzydełkami. Dla wielu osób wydaje się to dziwne, że rozmawiamy z ptakiem, ja zresztą nie rozumiem, w jaki sposób moja przyjaciółka się z nim komunikuje... ale nie przeszkadza mi to. Może stanowi kogoś zaklętego, z kim tylko ona potrafi się porozumieć? A może po prostu posiada dar, którego ja nie będę dzierżyć? Niespecjalnie mnie to zastanawia, przynajmniej teraz, gdy do jego obecności się przyzwyczaiłem; staję na krześle i zdobywam bardzo sprawnie odpowiedni klucz, ze wsparciem Nel, do której się uśmiecham. Mogę na nią zawsze liczyć.
- Otóż jest. Wiesz, ja nie mam styczności z niemagicznymi rzeczami w wielkiej ilości, a poza tym wiem, że nie tylko te rzeczy się tam znajdują... - obracam kluczykiem w dłoni, nie mogąc doczekać się tego, by wejść do gabinetu, gdzie czekają na mnie rzeczy, jakich nigdy w życiu nie poznałem, a na które to jestem gotowy - oczywiście wedle mnie i mojej eksperckiej opinii. Wychowany w domu z zakazami i nakazami, rozprostowuję skrzydła bez większych problemów, gdy nauczyłem się, że czystość krwi nie jest tym, co definiuje człowieka jako gorszego lub lepszego. Nie bez powodu nie przepadam jakoś specjalnie teraz za mamą. - No ogólnie zobaczymy, co tam tatko trzyma, ale interesuje mnie głównie to, o czym mówiłem. Powinno być na wierzchu, to jego najnowszy nabytek... - przykładam palce do własnej twarzy, by następnie zerknąć w stronę ptaszka, który ewidentnie miał coś do przekazania, ale co - tego nie byłem w stanie zrozumieć.
- Co powiedział? - pytam się zaintrygowany, gdzie w oczach błysnęły te iskierki zainteresowania tematem. Koniec końców to ona posiada zdolność porozumiewania się z nim, a nie ja. Poniekąd jej tego zazdroszczę, bo przecież chętnie bym się dogadywał z ptakami z rodzinnej hodowli, do której to tato mnie zabiera.
Biegniemy dalej, zabieram Nel w podróż przed drzwi, a gdy się przed nimi pojawiamy, wyciągam z kieszeni spodni kluczyk. Ogromne drzwi wydają się być jeszcze bardziej potężne, kiedy to jesteśmy tacy mali i w sumie... bez odpowiedniego inwentarza nie udałoby nam się tam przedostać. Czuję chęć przebierania nogami z ekscytacji, ale zamiast tego powstrzymuję się i odchrząkam cicho pod nosem, jakbym miał powiedzieć jakąś bardzo ważną przedmowę.
- Panie i panowie, zapraszam do... gabinetu! - nie mówię tego głośno, a prędzej melodyjnie, jakoby z wyćwiczeniem godnym osoby reprezentującej jakiś bardzo innowacyjny produkt przed innymi czarodziejami. Zaciskam nieco większą od Nostry dłoń na klamce, gdy nieco surowe ściany stanęły przed naszymi oczami. Liczne szafy i dokumenty zdają się walić po pomieszczeniu, ale nie to się liczy, choć jestem zdecydowanie ciekawy, co się w każdej szufladce znajduje. Zamykam cicho drzwi - ale nie od wewnątrz - gdy widzę jakiś przedmiot, który przypomina okrągłe szkło z jakimś dziwnym metalem w środku. - Ej, co to jest? Wiesz może? - pytam się, kiedy przebywamy po gabinecie i na obecną chwilę nikt o tym nie wie, w związku z czym jesteśmy bezpieczni. Postanawiam sięgnąć do szuflady, skąd wydobywam jakąś dziwną paczkę podpisaną "Marlboro". Marszczę brwi w widocznym zastanowieniu. - Dziwny karton. - mówię tylko, kładąc go ostatecznie na blacie stolika. Fason mebli - zdecydowanie stary i przeplatający się przez dwa różne społeczeństwa - niespecjalnie mnie interesuje.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptyWto 21 Gru - 14:40;

Kwestia taka, że już w tym wieku, nastoletnim przecież, ale to ta granica, kiedy wszystkim się zaczyna wydawać, jacy są dorośli, bo to trzynaście to przecież jak trzydzieści; w wieku tym chłopcy rosną, dziewczynki dostają miesiączek, zaokrąglają im się biodra, kwitną piersi, a pomiędzy tymi dwoma płciami tkwiła Nell. Niby dziewczynka, a jakby chłopiec. Ani nie rosła, ani nie nabierała kształtów, wydawała się wyciętą z tektury postacią, której zasłoniwszy twarz, nie zgadniesz, jakiej jest płci. Noszenie workowatych szmat nie pomagało. Im szybciej Keaton rósł tym gorzej jej z tym było, bo i na ucho zdradzić sekret ciężko, ale i plombę w bark sprzedać, to zaraz będzie musiała podskoczyć.
- No patrz, bo mu wytłumaczysz. - westchnęła na zapewnienia przyjaciela. Czerwony ptaszek jedynie wirował nad ich głowami. Pewnym symbolem braterskiej wyrozumiałości było to, że nigdy nie pytał o Gogola, a jednak - co raczej oczywiste - większość dzieci pytała. Koledzy i koleżanki nie szczędzili słów, by podkreślić jej dziwactwo, a sadyści z piątego roku lubili w ptaszka rzucać różnymi przedmiotami, jakby wcale nie był zwierzęciem, tylko zaczarowaną zabawką. Ripley w życiu obelg i przekleństw zbierała już tyle, że zaczynała powoli obrastać skórą słonia. Zupełnie niewrażliwą na jakiekolwiek bodźce - psychoanaliza mówi, że dzieci, które doświadczyły traumy albo zamykają się w sobie, albo ubierają relacje międzyludzkie w fartuch uprzejmości i sympatii, odmawiając sobie stawiania granic na wypadek, gdyby ktoś miał ich za to nie lubić.
Inna sprawa, jeśli z zasady na start nie przyciągasz ludzi i nie zachęcasz do przyjaźni. Ripley nie przebierała w słowach i była emocjonalnym młotem, który w najgorszym możliwym momencie potrafił wypalić z kuriozalnym wnioskiem, po którym nie wiesz, czy wzdychać, obrazić się, czy strzelić jej w zęby.
Wyczekująco, coraz bardziej podekscytowana perspektywą szaberku, od najmłodszych lat bowiem przejawiała cechy szczura-złodziejaszka, wpatrywała się w zamek, powstrzymując przed przebieraniem nogami. Bardzo chciała wiedzieć, jakie to skarby ukrywał przed światem ojciec jej najlepszego przyjaciela. I to tak ukrywał, że nawet rodzinie nie wolno było ich oglądać!
To musiały być naprawdę cuda.
- Powiedział, że mugole mają takie urządzenie, które dmucha ciepłym powietrzem na głowę i można nim prostować kłaki, jak ktoś ma falowane. - uniosła brwi. Brzmiało to absurdalnie, bo całkowicie jakby mowa była o czymś magicznym. Jakim cudem mugole mogliby mieć urządzenia zmieniające włosy? Żart?
Wpadli do gabinetu troche potykając się sami o siebie, chaotycznie rozglądając się, ale też wstrzymując oddech w oczekiwaniu na ogrom niesamowitości.
Bystre oczy dziewczyny przeczesywały zawartość półek, jeszcze nie mogła wiedzieć jakiej wartości są te przedmioty, choć za parę lat już będzie znacznie sprawniejsza w ocenie na pierwszy rzut oka. Chciała wszystkiego dotknąć, pościskać, potrząsnąć, ale siostry benedyktynki nauczyły (rózgą) wszystkie swoje podopieczne, by rączki trzymać za plecami - a choć Nell nie była już dzieckiem, była niemal dorosła, to jednak wspomnienie witki odbijającej się od kłykciów dłoni sukcesywnie powstrzymywało ją przed obracaniem wszystkiego w palcach.
- Co? - zaraz podbiegła do przedmiotu i niemal przykleiła do niego nos. Metal w szkle! Jak mugole to zrobili? Chwilę później niczym dziecko z adhd jej uwaga skupiła się na czymś innym i odbiegła obrócić wskazówki czegoś, co było tablicą rozdzielczą, ale w oczach małej Ripley bardziej jakby syjamskim zegarkiem? Ku jej zdziwieniu Gogol usiadł na szczycie szafki i milczał, wpatrując się w całą scenę czarnymi oczkami. Raz spoglądając na Hawka, raz na swoją Nel.
- To papierosy. - powiedziała zadowolona ze swojej mądrości. Starsze dziewczynki paliły takie za śmietnikami na tyłach placówki za plebanią. - A tamto? - wskazała palcem jakiś przedmiot, który powoli obracał się w półcieniu. Skoro obracał się sam, to by Nell od razu założyła, że magiczny, bo nic sie w mugolskim świecie samo nie robi, ale kto wie?
@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | Częste krwotoki z nosa i bóle głowy | Blada twarz i jasnoniebieskie oczy | Blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła | Blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze | Zazwyczaj unika kontaktu wzrokowego | Nosi mugolskie ubrania, bo są dla niego wygodniejsze
Galeony : 263
  Liczba postów : 792
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptyWto 21 Gru - 15:37;

Nie zwracam na to większej uwagi, jako że nie liczy się to, jak moja przyjaciółka zmienia się na przestrzeni czasu w stosunku do innych osób, a po prostu to, że jest. Że istnieje, że chodzi ze mną do szkoły, że jesteśmy razem w tym samym domu, który pozwala nam rozwinąć skrzydła - i to dosłownie! Bo choć Kruki kojarzą się z tymi ciemnymi ptakami, całkiem sporymi zresztą, tak naprawdę w swoim herbie posiada orła, co mnie urzekło od pierwszego wejrzenia. Nie dość, że rodzice prowadzą hodowlę, do której witałbym najczęściej - to znaczy się, tato prowadzi, mama niespecjalnie - to jest jeszcze ona powiązana z ptakami. Trudno nie uznać tego za przeznaczenie, choć czasami mówią mi, że jestem zbyt energiczny na to, by być... no właśnie, przedstawicielem tego domu. A ja uważam, że kij im w nos, najważniejsze jest to, że znajduję się tam, gdzie moje miejsce.
- Pffpft, zwierzęta mnie lubią. - zakładam ręce na klatce piersiowej, zanim to biegniemy w kierunku gabinetu. Nie przeszkadza mi to, że żyjemy w symbiozie z czerwonym ptaszkiem - koniec końców nawet zazdroszczę Nell, że ma takiego niesamowitego przyjaciela. Ja niefortunnie nie mogę mieć własnego jastrzębia, co wynika z tego, że opieka nad nim byłaby wymagająca - a tak przynajmniej mówi mi tatko. Muszę mu wierzyć, bo nim jest, prawda? No nie do końca - objawy buntu powoli we mnie narastają, a człowiek wraz z tym wszystkim staje się ciekawszy świata. Mnie to nie omija z oczywistych powodów, bo im bardziej wchodzę w okres nastoletniego życia, nazywanego przez wielu burzą hormonów, tym bardziej zauważam, że pewne rzeczy się zmieniają. Nie na tyle, by nazwać je burzą, a prędzej malutkim, odczuwalnym deszczem. Mżawką.
Lubię Nostrę i nie bez powodu trzymam się z nią od dłuższego czasu. Bo to, że inne dzieciaki wytykają jej podejście, nie oznacza, że się na to godzę. Może trochę dostaję bardzo podobną łatkę, ale obracam się w sumie z tyloma osobami, iż naprawdę ciężko, bym nie znalazł sobie sprzymierzeńca na naprawdę różnych płaszczyznach. Wiadomo, nie z każdymi można nie być na ścieżce wojennej, ale w większości przypadków u mnie przeważają sytuacje pozbawione tego typu rzeczy. A nawet jeśli mam różdżkę, to i pięści potrafią przekazać to, co czuję, choć niechętnie do nich podchodzę.
- EJ, TO BRZMI TOTALNIE SUPER! Ciekawe, jak to działa... To jakaś specjalna, mugolska magia? A może coś innego... - mówię podekscytowany, gdy wchodzimy powoli do gabinetu, mając ostatecznie na widoku naprawdę wiele rzeczy. Nie powinienem tego robić, ale nic mnie nie powstrzyma, hej! Może cały świat być przeciwko nam, mogą nam dorośli mówić, czego mamy nie robić, ale jedno jest pewne - to, że mamy własne zasady i chcemy się kierować tym, co w nas drzemie, a nie tym, co nam mówią.
Wyciągam zatem na stół paczkę czegokolwiek, co tam było, metal w szkle mnie jeszcze bardziej intryguje i nie mam pojęcia, jak to w ogóle powstało, ale właśnie... to, o czym mówił tatko, powiedział, że jest w pełni mugolskie. To nie mógł być czerwony kartonik, no właśnie... z papierosami. Spoglądam badawczo na Ripley, jakby miała w sobie jakąś prawdę, którą przede mną ukrywa, bo nie kojarzę takiej marki. Lordki? Coś tam tatko popala. Ale Malr... Marlboro? Nie mam bladego pojęcia. A przynajmniej, no, nie miałem, dopóki mnie przyjaciółka nie oświeciła. Patrzę na Gogola, uśmiechając się do niego lekko, acz bardzo przyjaźnie.
- Skąd wiesz, że to papierosy? Nell! Czy ty palisz? To jest niezdrowe... I śmierdzi, i w ogóle. - wyginam usta w podkówkę, szperając po szufladach jeszcze bardziej i jeszcze intensywniej, gdy na stoliku ląduje jakieś dziwne urządzenie przypominające smoczą zapalniczkę, ale nie do końca. Na chwilę odwracam uwagę na kręcący się w lekkim mroku przedmiot. -  Korobka... tato na to mówi korobka. Podobno została wykonana w Rosji. Dziwne, nie? Skąd on w ogóle ma takie coś... - mówię do Krukonki i powracam do tajemniczego czegoś. Matowe, a nie metalowe - moje palce rozpoznają strukturę. Z jakimiś dziwnymi przyciskami, których kompletnie nie ogarniam; nie mam bladego pojęcia, że jest to zapalniczka napędzana na prąd. - Patrz. Ta-dam! - próbuję, choć i tak czy siak nie udaje mi się w żaden sposób uruchomić czegoś... tego. Tego czegoś. - Bueh, nie działa. Świecą się światełka, ale nie działa. Może jest zepsute? Jak myślisz, Reparo zadziała? Tylko... no. Nam nie wolno korzystać z magii poza szkołą... - pytam się, bo w sumie brzmi to jak bardzo dobry plan. Wyciągam też różdżkę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptyWto 21 Gru - 23:13;

Z gardła Ripley wyrywa się zaraz rechot w stylu, który nie przystoi damie. Obok damy może ona stała kiedyś, ale w kolejce po grację i subtelność była ostatnia. Pokiwała entuzjastycznie głową, przytakując jego słowom i wzruszyła ramionami.
- No Gogol Cie lubi najbardziej na świecie, jakby bardziej niż mnie. - spojrzała na niego modrymi oczkami w kolorze zjełczałej sianokiszonki - Może myśli, że też jesteś ptakiem. - uniosła brwi, wydymając usta. Trochę zazdrościła Hawkowi tego, że mógł uczyć się o czymś tak szalenie ciekawym jak ptaki od swoich rodziców. Pomijając fakt, że zazdrościła mu posiadania rodziców samych w sobie, ale to nigdy nie był powód żadnych sprzeczek między nimi. Siostry benedyktynki niestety pasjonowały się zmawianiem pacierzy i najwyraźniej spaniem z jednym okiem otwartym, by pilnować czy się nie wymykała po nocach przez okno, żeby szukać, Merlin wie czego i łazić po drzewach, bo każde normalne dziecko najlepiej lubi po nich chodzić w noc czarną jak atrament.
- Tak myślisz? - zerknęła na ptaszka podejrzliwie, powątpiewając czy entuzjazm przyjaciela był słuszny. Dla niej brzmiało to jak dość durne urządzenie, które chyba nigdy nikomu się nie przydało. Co innego telewizor, telewizor, to był bajer. Nawet jeśli historię siostry Faustyny była w stanie wyrecytować podając wydarzenia na osi czasu od tyłu, z dokładnością do tygodnia życia świętej.
- No normalnie, proste, że wiem. - wsadziła ręce w kieszenie dżinsów, żeby wyglądać bardziej cool, ale trochę jej się osunęły z tyłka, więc przytrzymała je na miejscu za wnętrze podszewki.- Kiedyś nawet je paliłam. - wcale nieprawda, kiedyś to poszła za dziewczynami za te śmietniki, co tam one te papierosy paliły, ale fakt, śmierdziały okropnie i wcale nie miały kolorowego dymu- Ale były niedobre. Nie polecam. - wzrokiem wodziła po różnych cudach i cudeńkach, ale też nie potrafiła powstrzymać się przed chłonięciem z ciekawością tytułów znajdujących się na grzbietach wielu niezwykłych książek, mających swoje sekretne miejsce spoczynku w zakluczonym gabinecie skarbów. Pomyślała, że chciałaby kiedyś móc tu przyjść i naprawdę przeczytać te wszystkie książki, dotknąć i zobaczyć te cudowne wynalazki, rozkręcić je, rozłożyć, a potem złożyć. Dowiedzieć się na wskroś czym są, czy są magiczne, gdzie jest magia?
Zielone oczyska jak ciągnięte magnesem zatrzymały się na zapalniczce, a w karku jakieś ukłucie niewygodne zmusiło ją do poruszenia głową kilkukrotnie w poszukiwaniu ukojenia. Gogol sfrunął z szafki, jakby zachęcony wywodami miłościwie goszczącego Keatona i podskoczył kilkukrotnie po blacie biurka, kiwając ogonkiem.
- Wcale nie! - obruszyła się nagle i odwróciła wzrok, czerwieniąc się na zarzut ptaka. Korzystając z okazji, wbiła spojrzenie na powrót w obracające się urządzenie- Korobka-chorobka. Hehe, brzmi jak choroba weneryczna. He, hehe. - no tak, zaraz zaczną się żarty o sraniu. Pociągnęła nosem marszcząc brwi - Ładne światełka, co Ty chcesz. - burknęła, całkiem w sumie zahipnotyzowana tym powolnym ruchem.
- Co Ty durniu z tą różdżką wyjeżdżasz, jak mi Cię ze szkoły wywalą to co ja będę tam bez Ciebie robić? - wyskoczyła nagle, widząc jak ten wydobywa swój magiczny patyk - Dawaj - wepchnęła się między niego, a nieprzyjaźnie i złowrogo, ale jednocześnie bardzo kusząco wyglądające urządzenie - Zara naprawie. Pa na to. - przyglądała się chwilę urządzeniu, po czym z wielkim namysłem... walnęła w nie.
Siostra Florentyna w ten sposób naprawiała telewizor, to kto wie, może i koroboki tak się naprawia? Cofnęła jednak gwałtownie rękę, cofnęła się o krok, wpadając na Hawka, bo urządzenie zaczęło wydawać niski, buczący dźwięk. Choć chciała, jak zwykle, robić dobrą minę do złej gry, to zaczynała podejrzewać, że jeśli korobka nie była zepsuta wcześniej, to teraz na bank jest.
@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | Częste krwotoki z nosa i bóle głowy | Blada twarz i jasnoniebieskie oczy | Blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła | Blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze | Zazwyczaj unika kontaktu wzrokowego | Nosi mugolskie ubrania, bo są dla niego wygodniejsze
Galeony : 263
  Liczba postów : 792
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptySro 22 Gru - 0:17;

Rechot? A co tam, nie szkodzi. Dama czy nie, ważne, że nie zachowywała się jak moja mama, która początkowo starała się wpoić we mnie jakieś prawdy i nieprawdy na temat niemagicznych osób. A ja wiem od tatko, że to nie jest prawda. Że to jest coś, co sobie wymyślają osoby, aby zwiększyć sobie poczucie wyższości i własnego ego. A przynajmniej tak to się wydaje, gdy nie zwracam uwagi na to, co Delilah mówi, po prostu idąc własną ścieżką. Co najlepsze - nie jestem w tym sam! Zawsze mogło być gorzej, gdybym nie miał żadnego poprzecznika, a jak się okazuje, posiadanie ojca po swojej stronie jest naprawdę wartościowym doświadczeniem. Bo co dwie głowy to nie jedna, a jak powszechnie wiadomo, tatkowie są zawsze lepsi.
- Gogol, ty zdrajco. - spoglądam w kierunku czerwonego ptaszka, choć nie mówię tych słów po to, by wywołać jakiekolwiek poczucie wyrzutów sumienia, a prędzej w zwyczaju rozbawienia się i bardzo luźnego podejścia. Jesteśmy u mnie, co więc złego może się stać, czyż nie? A to, że zwierzęta mnie lubią, mam chyba z krwi Keatonów; nie uważam tego za coś obowiązkowego, ale zdecydowanie jest niesamowite. A może udałoby się zabrać Nostrę do miejsca, gdzie hodują ptaki? Myślę, że by się ucieszyła! Tylko na Gogola trzeba byłoby patrzeć, bo nie chciałbym, by stała mu się krzywda przy takich naprawdę ogromnych gatunkach.
- Tak, proste, proste. - kręcę głową, wciągam nieco powietrze, jakoby starając się mieć nieco szersze ramiona. Jestem wyższy od przyjaciółki, ale nie wykorzystuję tego faktu w złych celach. Przecież... gdyby nie to, że udało mi się poprzez dodatkowe centymetry zdobyć klucz, byśmy tutaj zwyczajnie nie byli! - Czekaj... NAPRAWDĘ paliłaś? To prawie tak, jakbyś była już dorosła! Dorośli to mają fajnie. Nic ich nie ogranicza i mogą robić to, na co mają ochotę. - dodaję smętnie, bo zdecydowanie na ich miejscu bym spróbował wszystkiego. Nawet jeżeli nie jest to jakoś przesadnie zdrowe, to przecież nie wiąże się z dalszymi konsekwencjami, prawda? - Gorzkie? Czy takie... dymne? Bueh. - krzywię się i wcale ten temat mi się nie podoba. Staram się zatem znaleźć coś innego niż paczkę papierosów, co moją uwagę przykuwa zapalniczka i korobka. Tak tatko na to mówi. Nie zauważam, jak Nell porusza głową, bo moją uwagę skupia w pełni czerwony ptaszek, na którego patrzę z determinacją i wysokim skupieniem, ciesząc się pod nosem.
- Coooo? - opieram się łokciami o blat drewnianego biurka, gdy nie wiem, co ten powiedział, ale najwidoczniej coś, co przyczyniło się do takiej, a nie innej reakcji. - Ble. W ogóle jak dorośli mogą robić takie rzeczy? Ciarki mnie przechodzą na samą myśl... - wzdrygam się na to, że pewne rzeczy pozostające w sferze osób dojrzałych polegają na czymś, co nazywa się seksem, ale też - za tym wszystkim i poza otoczką pojawia się zaciekawienie. To znaczy się, trochę się zastanawiam, na czym to wszystko polega, trochę mnie to brzydzi, ale taki już jest ten mój miszmasz. - Jaki durniu, sama jesteś dureń. - zakładam ręce na klatce piersiowej. - Mam plan - niech nas oboje wywalą, a ty z nami zamieszkasz, o. Czy nie brzmi to wspaniale? - pytam się, bo uważam ten plan za wręcz idealny, nie biorąc pod uwagę tego, jak bardzo wymaga starań i skrupulatności. No ale czego można się po mnie spodziewać? - Proszę, złota rączko, śmiało. Czyń honory. - kłonię się teatralnie, spoglądając na nią z widocznym zaintrygowaniem. Jak się okazuje, korobka otrzymuje uderzenie z pięści godne jej rozwalenia, na co wskazuje chyba jakiś dziwny dźwięk. W dłoni nadal bawię się czymś, czego odpalić nie potrafię.
- ...Może zaraz się sama naprawi? A może to jakiś ukryty mechanizm? - patrzę na dziwne urządzenie, którego nie potrafię odpalić, podrzucając je na krótki moment w powietrzu. - Czekaj... mam pomysł... - jak się okazuje, działam pod wpływem impulsu. Rozumu nam ewidentnie brak, a więc i rzucam zapalniczką w kierunku korobki, myśląc, że to jakoś przekaże energię i będzie dalej działać. Skądże. Nie dość, że pojawia się jakaś dziwna iskra, to jeszcze przy okazji dochodzi do przeciążenia przedmiotu elektrycznego pod wpływem magii i niekontrolowanego działania. Odsuwam się znacząco, chwytając Nell, by też zrobiła to samo. Wystarczyła wręcz chwila, a błysk zamienia się w buchający ogień; na początku jest nieduży, ale pod wpływem tego, że są to przedmioty magiczne, staje się zdecydowanie większy. Spoglądam na to z przerażeniem, gdy płomień bucha i zaczyna nieco bardziej szaleć, bo i choć nie boję się ognia, to boję się konsekwencji. - Co... nie! Nie, tak nie może być, miało się naprawić... - nie panikuję aż tak, ale jakaś dziwna wiązanka wydostaje mi się z ust, gdy przyglądam się temu wszystkiemu nieco zbyt zszokowany, by móc cokolwiek zrobić. Zawołać skrzatkę? Zamknąć drzwi i nigdy tutaj więcej nie wchodzić?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptyCzw 23 Gru - 14:05;

- Trochę tak jest. - przyznała na jego wywód, jednocześnie czując się przy tym całkiem dorosła. Bo przecież nic jej nie ograniczało i robiła właściwie większość rzeczy, które przychodziły jej do głowy, nawet jeśli były idiotycznymi pomysłami pokroju częstowania urządzeń magicznych swoją silną pięścią. Wiązało się to nierozerwalnie z tym, że miała naprawdę niewiele i większość z tego co miała, było absurdalnie niskiej wartości, więc nie było mowy o ograniczaniu się poczuciem obowiązku, estetyki, czy zwykłej, ludzkiej godności. - Drapią w gardło. I cuchną, zupełnie gorsze od magicznych papierosów. - wymądrzyła się, bo tyle wiedziała z podglądania starszych koleżanek za śmietnikami.
Uśmiechnęła się nieco debilnie na jego propozycję i gotowa była chyba nawet to rozważyć. Bycie wylanym ze szkoły tylko po to, żeby móc zamieszkać w domu Keatonów brzmiało jak najsłodszy deal nie do odrzucenia. Byłaby chyba rzeczywiście w stanie zrezygnować z Hogwartu po to, żeby po prostu mieć rodzinę. Zaczynała utwierdzać się w przekonaniu, że nikt jej nigdy nie adoptuje i będzie wolna od Benedyktynek dopiero, jak stanie się pełnoletnia.
Subtelność załatwiania rzeczy polubownie, lub chociaż sprytnie była jeszcze daleko poza jej zasięgiem. Za kilka lat ten nieociosany neandertalczyk nabierze ogłady i nauczy się spożytkowania swoich talentów i wyobraźni złotej rączki w sensowny sposób - dziś jednak wydawało się, że najlepszym rozwiązaniem jest tenż właśnie self explanatory life hack, jakim jest argument siły.
- T-t-tak, może tak być. - potwierdziła, kiwając głową i trochę jakby się za przyjacielem chowając, z pełną podejrzliwością przyglądając się rozochoconemu przemocą przedmiotowi.- Czekaj, co Ty właściwie planujesz... - nie zdążyła dokończyć. Logika była jakby jakaś, ale wcale nieodpowiednia, bo zainspirowany jej poczynaniami Hawk wcale nie pozostał gorszy, miotając w wirujący przedmiot zapalniczką.
Byłoby z pewnością bardzo trudno Keatonowi wyobrazić sobie istotę, albo stwora, który szedłby do tyłu równie szybko, jak czyniła to Ripley na widok skrzących się płomieni, coraz bardziej ochoczo buchających z urządzenia.
- Na-na-naprawić ..?- powtórzyła, jąkając się poważnie. Było to chyba wywołane szokiem, ale kto wie, może zaczęła się jąkać od tego, że drgawki wstrząsały nią, jakby ją na ulice w środku zimy wystawił w samych skarpetkach. Jasna cera pobladła jeszcze bardziej, a usta nabrały sinego koloru, zdradzając w sekrecie, że cała krew już odpłynęła jej z głowyuu i omdlenie odbędzie się za trzy, dwa, jeden...
Gogol wzbił się w powietrze i ćwierkał, jak tylko potrafi ćwierkać wróbel, który myśli, że jest psem obronnym. Jak miotający się w powietrzu, zepsuty kogut alarmowy.
- T-t-t.. Ty-t-tylko bez p-p-p.. bez p-p-pa... - trzęsła się, maszerując na wstecznym aż nie wpadła na szerokie biurko, co wcale jej nie zatrzymało, bo leciała dalej, przewracając duży, wyglądający bardzo Vintage globus, aż dotarła do ściany, przy której nogi jeszcze przez chwilę przebierały prędko, jakby z nadzieją, że no kto wie, może uda się jej przez ścianę jeszcze przeteleportować i zniknąć gdzieś na zapleczu na zawsze.
- Be-bez pa-pa-paniki. Ty-ty-tylko... - w rozszerzonych ze strachu źrenicach odbijały się długie języki ognia, oblizujące tapetę na ścianie i wspinające ochoczo po niej w stronę podwieszanej podsufitki. Ozdobione pozdzieranym lakierem paznokcie dziewczyny zanurzyły się w puklach siwych włosów babci i pociągnęły ostro w dół, chyba z nadzieją, że uda się te garście wyrwać, a razem z nimi wyrwać wszelkie wspomnienia i pomysły dnia dzisiejszego.


@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | Częste krwotoki z nosa i bóle głowy | Blada twarz i jasnoniebieskie oczy | Blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła | Blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze | Zazwyczaj unika kontaktu wzrokowego | Nosi mugolskie ubrania, bo są dla niego wygodniejsze
Galeony : 263
  Liczba postów : 792
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptyCzw 23 Gru - 14:25;

Spoglądam na Nell z widocznym zastanowieniem w moich błękitnych oczach. Ja to chyba mam zbyt nudne życie, bym mógł w pełni go zasmakować albo... albo po prostu jestem grzeczny. Tak jak mnie matka uczyła, o. Skądże. Nie jest to w ogóle prawda, a każdy, kto mnie zna, wie, że jestem małym diabełkiem. A jako że Tiara Przydziału zadecydowała o Ravenclawie, to jestem inteligentnym diabełkiem. Wsłuchuję się w to, co mówi moja przyjaciółka, aż jej zazdroszczę. Mnie to by pewnie tata złoił po dupsku, gdybym zechciał mimo wszystko i wbrew wszystkiemu wepchnąć tytoń do ust. Bo w takim wieku? No to się nieco gryzie z legalnością, jak mi dobrze wiadomo. A może się po prostu mylę? Mimo to skrzywiam się na to, że te drapią w gardło i cuchną. Dlaczego zatem inni decydują się je palić? Po to, by przyszpanować własnym wyglądem i tym podejściem w postaci bycia dorosłym? Nie mam bladego pojęcia, a i tak czy siak wiele pytań rodzi się pod kopułą mojej czaszki, szukając jakiegoś ujścia.
Nie decydujemy się też na użycie magicznego patyczka, bo jednak... chyba nam trochę zależy na tym, by nie wylecieć ze szkoły. Hampson od początku wydaje mi się być taki jakiś dziwny. Ale! Gdyby Nell jakimś cudem została wywalona, ubłagałbym ojca na obietnice i wiele innych rzeczy, by z nami zamieszkała. Mam ten dar przekonywania.
- Jak to co planuję? Naprawić to ustrojstwo. - mruczę pod nosem, gdy pyta się mnie Krukonka o to, co zamierzam zrobić. A proszę, zamierzam dowieść mojego kunsztu myśleniowego, choć, jak się okazuje, nie jest to dobry pomysł. Wręcz przeciwnie... tragiczny. I to dosłownie. Nim się oglądam, nim cokolwiek rejestruję własnymi oczętami, a tu panują płomienie. Pochłaniają powoli, acz subtelnie korobkę, która wcale nie należy do mnie. Miało wyjść inaczej, kompletnie inaczej, a żywioł korzysta z uroków przedmiotu i nie zamierza w ogóle odpuścić.
Nie jest dobrze, a moja przyjaciółka chyba zaczyna panikować, bo ta od razu się odsuwa do tyłu, robiąc naprawdę ogrom kroków w tak szybkim tempie, że jestem gotów powiedzieć, że to trwało kilka milisekund, nie więcej. Chcę wziąć głębszy wdech, ale dym wcale nie jest przyjemny i powoduje, że od razu kaszlę. Widzę też, jak Nell reaguje i doznaję szoku. Pomijając już kwestię jąkania się, która pojawia się nagle i niespodziewanie... tak jednak przyglądając się temu, jak ta rozwala globus (pal licho z nim), a potem wsuwa palce prosto we włosy, by je wyrwać, zamieram. Widzę ten strach. Widzę to, jak ta reaguje na widok szalejących języków żywiołu. Co jest? Czy to kwestia, o której nie mam pojęcia? Zbyt długo się nad tym nie zastanawiam.
- Nell, chodź! - obejmuję ją ramieniem, a że jestem wyższy, to gdyby się zawiesiła, to mogę ją nawet podnieść. Jest w końcu mała i chyba na coś się to przydaje. Otwieram drzwi, ciągnę za sobą przyjaciółkę, patrzę za wcześniej wydającym dźwięk Gogolem, zamykam drzwi i rozglądam się dookoła. W środku panuje pożar. - MIGOTKO! - nawet nie wiedziałem, że mogę się tak wydzierać. Skrzatka pojawia się od razu, spoglądając na nas oboje, a gdy mówię, co się dzieje i z czego to wynika, ta patrzy przerażona. Miała nas pilnować, a jak się okazało... Zawiodła. Nie pierwszy raz, bo co chwilę wpadam na wymyślne rzeczy. Od razu rozpoczyna się procedura gaszenia tego, skrzatka nabiera wody i się teleportuje, by jakkolwiek temu przeciwdziałać, a ja patrzę z niemym pytaniem na Ripley, którą jakoś stamtąd wyciągnąłem.
- Nostra, w porządku? - pytam się jeszcze, patrząc na czerwonego ptaszka.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptyCzw 23 Gru - 15:47;

Suche powietrze jest doskonałą pożywką dla ognia. Pergamin tapety ochoczo poddaje się żarowi, a meble podtrzymujące cenne nabytki i skarby pana Keatona niby ta ogrodowa konstrukcja pod winorośl pozwalają się szybko rozrastać gałązkom trzeszczących płomieni. Ogień jest nieubłaganym żywiołem, zachłannym, nierozsądnym. Nawet w najstarszych porzekadłach, na tle pozostałych, to właśnie płomieniom przypisywało się porównania i epitety nawiązujące do tego, co nie do opanowania. Żar uczuć, iskra pomysłu, palące poczucie sprawiedliwości. Był jak nienasycony potwór, wiecznie głodny, wyciągający długie języki pod sam sufit, by posmakować każdego tomu, każdego lakierowanego puzderka.
Wytrzeszczone oczy młodej krukonki, w kolorze mętnego bagna jesienią, szkliły się, kiedy nie mogła oderwać spojrzenia od tego, jak gorąc marszczy lakier na jednej z retro puszek, ukrywających Merlin wie co, jak lakier pęka i rozłazi się, czernieje i unosi w wirującym tańcu, upiorny śnieg ja gorącym podmuchu powietrza. Dym palących się cudów jest gorzki, gryzący, zupełnie inaczej niż dym papierosowy, ale też papierosy nie zawierają nieokreślonej liczby magicznych składników, którym ogień w ogóle nie prowadził selekcji, które obejmował wszystkie, bez wyjątku.
Scena domagała się cyrkowej muzyki i tańczących klaunów, gdyby już nie była wystarczająco chaotyczna. Keaton, ciągnący sztywną, jak po petrificusie totalusie Ripley i Gogol, kręcący się im nad głowami, jak kogut na dachu wozu strażackiego, drąc sie wniebogłosy pieśnią swoich ludzi.
Przed oczyma widziała taki sam czarny śnieg, wirujący na gorącym powietrzu. Wydawało się jej, że pamięta upiorny wrzask, do momentu, aż się nie okazało, że to ona sama drze się, z garściami pełnymi siwych kłaków. Nie widziała ani kochanej Migotki, w której wielkich oczach zamiast typowej mieszaniny troski i braku cierpliwości, malowało się załamanie graniczące z płaczem. Tam, gdzie ją Hawk zawlókł, tam stała z równie wytrzeszczonymi oczami, a krzyk tym bardziej tracił na sile, im mniej już było w nim wydechu. Po wydechu powinien nastąpić wdech, tak właśnie działają płuca - wiedziała to z książki. Jednej z tych znalezionych u Keatonów w którejś z biblioteczek poustawianych w domu. Ale nie nastąpił. Nastąpiła seria wzdrygnięć, kiedy została podjęta próba tego wtedy ustami wciąż zastygłymi w idiotycznej formie, tyle że z nich już nic, ani nimi nic. Tylko do tych sinych ust te sine policzki do kompletu, a potem tylko wiotkość, bo jednak bez oddychania okazuje się, że się nie da. Da się tylko stracić przytomność.

@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Miodowe końcówki włosów | Częste krwotoki z nosa i bóle głowy | Blada twarz i jasnoniebieskie oczy | Blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła | Blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze | Zazwyczaj unika kontaktu wzrokowego | Nosi mugolskie ubrania, bo są dla niego wygodniejsze
Galeony : 263
  Liczba postów : 792
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptyCzw 23 Gru - 22:02;

Patrzę i nie wierzę temu, co się dzieje. Prawdopodobnie - wedle moich jakże skrupulatnych obliczeń i starań, dzięki którym doszło do tej sytuacji - przyczyną było rzucenie zapalniczki. Płomienie pochłaniają jeszcze więcej rzeczy znajdujących się w gabinecie, a dym gęstnieje zdecydowanie, gdy zaczyna się kumulować. To nie tak miało być, to miało się samo naprawić. Zdaję sobie sprawę, że jeżeli to dojdzie do słuchu rodziców, na pewno będę miał co najmniej przerąbane. Początkowo oczywiście nie wiem, co robić, stoję trochę wryty, gdy żywioł szaleje przed naszymi oczami, a Nell zaczyna panikować. Wszystko staje się powoli przeszłością. Liczne mugolskie wynalazki obracają się w pył, który z łatwością może być niesiony na wietrze, a moje podejście do tej sytuacji z czasem zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Czarne plamy na ścianach, tapeta będąca idealnym olejem napędowym, dzięki któremu to coś mogło jeszcze szybciej zbierać swoje żniwo - przerażało. Przerażało dlatego, bo było niekontrolowane, bo zbierało kolejne rzeczy, nie dając żadnego spokoju.
Pierwszy raz widzę Nostrę w takim stanie. Nie wiem, skąd się to kompletnie bierze, bo o ile miała być prawo przerażona, to nie aż t a k. Nie w postaci całkowitego stania niczym po rażeniu zaklęciem, nie w postaci krzyku, który wydobywa się z jej ust i jeszcze bardziej mnie przeraża. Ten pomysł był zdecydowanie złym pomysłem. Jeszcze widzę, jak ta z łatwością posiada w swoich dłoniach kosmyki włosów, za które ciągnie nieustannie, które... z czegoś muszą wynikać. Boję się o moją przyjaciółkę i nic w tym dziwnego; sumienie natomiast powoli zbiera swoje żniwo. Widzę przerażenie w jej oczach, gdy pomagam jej jakkolwiek się stąd wydostać, a do tego Migotka... Migotka wie, że to nie jest jej pierwszy błąd. Boję się, że może być jednak ostatnim.
- Nell, Nell, proszę cię, spójrz na mnie, N-Nell. - mówię jak w mantrę, chwytając ją za ramiona i odciągając od tego nieszczęsnego gabinetu, w którym to działy się kolejne nieszczęścia. Głos mi się słyszalnie załamuje. Skrzatka względnie dobrze radzi sobie z pożarem, ale po jej ruchach widzę ogromną ilość stresu. Nostra zaczyna coraz to gorzej oddychać, a ja nie wiem, co mam z tym robić; ręce trzęsą mi się teraz widocznie, acz staram się nad tym jakkolwiek panować. - Nell, oddychaj, jesteś cała s-sina... - głos mi się załamuje, gdy widzę ją w takim stanie, a wiem, że za niedługo zrobi się jeszcze dziwniej, gdy rodzice to wszystko odkryją. Nie wiem naprawdę, co robić. Uzdrawianie nie jest moim konikiem, więc nic dziwnego, że koniec końców jedyne, co potrafię zrobić, to tylko i wyłącznie ją przytulić.
Czemu to robię? Za bardzo się martwię. Być może uderzenia mojego serca, zresztą bijącego niezwykle szybko, ją uspokoją. Może odciągnięcie uwagi od tego, co miało miejsce, także. Nie znam się na innych, a w szczególności na Nell, która zareagowała tak niespodziewanie, że mój wcześniejszy zapał opadł, entuzjazm zanikł, a po tym zostało tylko zwątpienie i to, że ten dzień nie przynosi nam niczego dobrego.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Nell Ripley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 165
C. szczególne : Color capillus, kardynał, emanacja biedactwem, słowiański przykuc, baza wiedzy bezużytecznej
Galeony : 271
  Liczba postów : 118
https://www.czarodzieje.org/t20989-nell-ripley#673807
https://www.czarodzieje.org/t20997-tytus#674120
https://www.czarodzieje.org/t20990-nell-ripley#673810
[2] candlelight, burning bright QzgSDG8




Gracz




[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright EmptyCzw 23 Gru - 22:36;

Jakiś jej się plątał omam na granicy świadomości, kiedy zgasła i jakimś cudem nie grzmotnęła o nic głową, bo ją Keaton złapał bardzo sprawnym refleksem, zanim mogło do tego dojść.
Miała jakiś obraz, cień wspomnienia z dawnych lat, coś, czego nie rozumiała w kolorze zachodu słońca, o brzoskwiniowej łunie i niemożliwym do zagłuszenia skwierczeniu. Pamiętała wielką, złotą muchę na zielonym materiale wełnianego płaszcza, którego kolor szybko zmieniał się w czerń, na której blaszko-skrzydła, magicznie zaklęta ozdoba, wyróżniała się jeszcze bardziej. Potrząsania Hawka nie pomagały się skupić na tej muszę, na tym wspomnieniu, nie mogła dojrzeć co to za zakopane w głowie głęboko, godziny czarne jak ten zwęglony materiał płaszcza.
Wstrząsnął nią jakiś niekontrolowany płacz, taki histeryczny strasznie, zupełnie niespodziewanie, przerywany gwałtownymi wzdechami powietrza, tylko po to, by dalej beczeć, trzymając się teraz już nie tylko szczodrze wyrwanych ze łba włosów, ale i ubrania Keatona. Gdyby ktoś ją zapytał czego ryczy - nie potrafiła by powiedzieć. Po prostu nagle było jej bardzo, ale to niesamowicie bardzo smutno, tak bardzo źle, że nie mogła się z tego wyżalić przyjacielowi w żaden inny sposób, niż tą salwą płaczu. I tymi oczami czerwonymi, spuchniętymi, wpatrywała się w jego zatroskaną twarz, jakby mu próbowała to właśnie wyjaśnić, że nie wie, co jest, nie rozumie też wcale niczego, ale żeby sobie teraz nigdzie nie szedł, bo jak sobie pójdzie, to ona nie wie co się z nią stanie.
Incydent z gabinetu stał się pewną tajemnicą, których Nel z wiekiem miała coraz więcej. Dla ugładzenia perłowej blizny tego wspomnienia, żartobliwie ochrzcili Hawka Iskrą, Sparkiem, zdolnym podpalić dom, bez krzesania nawet płomienia - w końcu wziął i rzucił jedynie jednym przedmiotem w drugi. Nie było żadną tajemnicą, ani możliwością, by ukryć fakt, że spalili staremu Keatonowi wiele cennych drobiazgów i pamiątek ze świata i życia. Ripley byłaby nawet oddała mu za te szkody, ale wszystko, co miała w posiadaniu to te dwie lewe ręce, proszę bardzo, Gogola, którego nie dało się od niej odpędzić i jakieś potworne klamry na pamięci, chroniące wspomnienia, których najwyraźniej zdecydowano, by nie pamiętała.
Czasami ciągle, do dnia dzisiejszego, siada wyjątkowo blisko Sparka kiedy w pokoju wspólnym, w kominku, huczy zbyt wielki ogień. Jest w tym coś bardzo intymnego, ale też dużo cenniejszego i bliższego niż romantyzm. Ona wiedziała, że tylko on ją wtedy widział, a strach przed ogniem był pieczołowicie ukrywanym sekretem, znanym naprawdę niewielu osobom. Skąd się wziął? O czym świadczył? Unikała rozmów na ten temat, kto wie, może kiedyś jeszcze dorośnie do eksploracji swojej pamięci - ale jeszcze nie dziś.


a koniec, o
@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

[2] candlelight, burning bright QzgSDG8








[2] candlelight, burning bright Empty


Pisanie[2] candlelight, burning bright Empty Re: [2] candlelight, burning bright  [2] candlelight, burning bright Empty;

Powrót do góry Go down
 

[2] candlelight, burning bright

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: [2] candlelight, burning bright QCuY7ok :: 
retrospekcje
-