Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość




Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Galeony : -16
  Liczba postów : 974




Gracz






PisanieTemat: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob Cze 12 2010, 13:08

First topic message reminder :


Lodziarnia Floriana Fortescue

W tej niezwykłej lodziarni możesz dostać lody o wielu smakach, zarówno tych tradycyjnych, jak i nietypowych. Po udanych zakupach na ulicy Pokątnej wiele osób przychodzi tu, aby spędzić nieco czasu w ogródku pod kolorowymi parasolkami, zajadając się pysznymi deserami.

Porcja dowolnego ciasta
Ciastka do kawy
Porcja lodów
Gofr bez dodatków
Bita śmietana, polewa, posypka, owoce do lodów/gofrów/ciasta

Sok dyniowy
Lemoniada
Mrożona herbata
Woda goździkowa
Świeżo wyciskane soki owocowe
Koktajle na bazie mleka lub jogurtu
Imbirowa mątwa
Malinowy Chruśniak
Wiśniowy Gryf
Chochlikowe cappuccino
Syrenie Latte




Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob Lip 09 2016, 22:08

Jakoś rozmowa się ciągnęła. O dziwo, bo przecież Dulce przychodziło to z jakąś, dziwną trudnością. Nawet w rodzinie nie mówiła zbyt wiele, była sama, lub z młodszym bratem. Trochę była odludkiem.
-Ależ hiszpański jest bardzo prosty, dużo ludzi się go uczy, nawet mugoli. Uważają go za dźwięczny i łatwy w nauce. Angielskiego szczerze mówiąc się uczyłam trochę w szkole, resztę nadrabiałam w domu, bo byłam ciekawa tego języka. Dość swobodnie mówię po włosku, ze względu na to, że jest to język dosyć podobny do hiszpańskiego.-oblizała rożek i go nadgryzła. Pochrupała przez chwilkę i kontynuowała.
-Teraz sama się uczę francuskiego, jest trochę trudniejszy. Może w przyszłości nauczę się rosyjskiego. W każdym razie jakbym miała problem z językiem to może wesprę się innym. Cóż, mój angielski nieco zaśniedział, ale moja siostra zdecydowanie gorzej mówi po angielsku a prawie wcale nie pisze. Ma fatalny akcent.-ucieszyła się, że mogła chociaż w taki sposób podbudować swoje ego, beztalenciem Candy w dziedzinie lingwistycznej. Ach jak się tym lubiła napawać, to pachniało jak afrodyzjak, najlepszy z najlepszych.
-W każdym razie dziękuję za ofertę pomocy. Z pewnością skorzystam, jeśli moje umiejętności zawiodą.-trochę się otworzyła na tego chłopaka. To nic, że go nie znała, ale wydawał się miły, pomocny i bardzo sympatyczny. Troszkę przypominał jej rozemocjonowanego psa, który właśnie zaaportował kijek i wrócił z nim dumny, podekscytowany. Jednak myślała o nim bardzo pozytywnie. Czuła, że mogliby się dogadać, mieli muzyczne zainteresowania.
-Opowiedz mi jak twoja gitara ma na imię? Ile grasz, co lubisz grać?-chyba pozytywny nastrój chłopaka udzielił się i Dulce i zaczęła być podekscytowana tak samo jak on nową znajomością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob Lip 09 2016, 22:54

- Z tym się muszę zgodzić, hiszpański nie jest trudny i jest dźwięczny, ale... Umiem tylko połowicznie. Gramatykę znam całkiem nieźle, ale często brakuje mi słówek. Kiedyś do niego wrócę, to pewne, ale na razie czeka mnie ostatni rok w Hogwarcie i OWUTEMy. - już teraz się ich bał. W końcu okropnie wyczerpujące testy magiczne były strasznym doświadczeniem. Od nich zależała jego przyszłość, więc miał prawo się tak śmiertelnie ich obawiać. - Francuskiego uczę się od kilku lat. Gramatyka jest dosyć trudna, ale warto, bo język sam w sobie jest piękny. - stwierdził i zaśmiał się pod nosem, słysząc, że dziewczyna też ma siostrę, która ma fatalny akcent. - Moja mama mówi z tak uciążliwym australijskim akcentem, że czasem nie da się z nią wytrzymać. Jednak się staram, bo sam mam okropny akcent, gdy się zagalopuję. Czasem nie da się mnie zrozumieć, szczególnie jestem nierozumiany przez obcokrajowców. - to nie tak, że miał ten swój akcent zły. Po prostu... Ciężko zrozumieć człowieka, który mówi szybko, dużo i z brytyjskim akcentem. Dlatego też, wiedząc, że Reina jest hiszpanką, starał się mówić wolniej niż zwykle i na całe szczęście mu się to udawało, choć i tak było słychać w jego głosie typową dla chłopaka energię i żywiołowość.
- Nie ma za co. - uśmiechnął się pewnie i znowu zaczął delektować się lodami, które były tak kwaśne, ale przy tym jak pyszne, że po prostu... Jeśli miałby styczność z Amortencją, pachniałaby jak te lody. I czekolada. I skoszona trawa. Słysząc jej pytanie, zaśmiał się cicho.
- Jestem okropny w nadawaniu imion. Poważnie. Nazwałem ją Piggy, jak świnka Piggy z mugolskich Muppetów. A moje ukulele to Kermit, choć z początku miał mieć szlachetne imię Brzdęk. Swoją drogą, moja sowa to Puszek Okruszek, dla odmiany. - powiedział z rozbawieniem. Sam nie wiedział czemu nazwał swoje dwa instrumenty imionami postaci z bajki dla mugolskich dzieci, którą w dzieciństwie uwielbiała mu puszczać mama. - W sumie lubię grać wszystko co tylko wpadnie mi w ucho. - stwierdził z lekkim wzruszeniem ramionami. - A jak nazywa się twoja wiolonczela? - zapytał z ożywieniem. Całkiem zapomniał, że Axel może już na niego czekać. Przecież wyraźnie powiedział, że idzie na lody, prawda? Lody, które zaczynały mu się już topic, bo się zagadał. dlatego musiał oblizać rożek i zacząć je poważnie jeść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie Lip 10 2016, 11:57

Zdolności lingwistycznych chłopaka po prostu nie skomentowała, bo nie miała nic do dodania czy ujęcia w tej akurat kwestii. Uśmiechnęła się do niego serdecznie i skończyła jeść lody wycierając palce w serwetkę i następnie przecierając sobie usta.
-Mugolskie co?-zapytała. Nigdy nie słyszała o takim serialu, widocznie w Hiszpanii nie był on nigdy emitowany, więc zwyczajnie go nie znała. W ogóle co to ma być? Serial, czy kreskówka, komedia? Sama nie wiedziała do jakiego gatunku mogły należeć te całe "Mappety".
-Moja wiolonczela ma najpiękniejsze imię na świecie, Roosevelt.-pochwaliła się dziewczyna i chwyciła za gryf przez materiał pokrowca.
-W ogóle w Hogwardzie, są chyba domy, tak? Coś o tym słyszałam, ale nie bardzo wiem o co w tym wszystkim chodzi. U nas w Calpiatto, był tylko podział na stopnie zaawansowania magii oraz na płeć, nie mieliśmy koedukacyjnych pokoi.-chciała się czegoś dowiedzieć na temat funkcjonowania szkoły, w której przyjdzie jej się uczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie Lip 10 2016, 15:05

- Taki program dla mugolskich dzieciaków. Kiedyś leciał w telewizji. Występowały tam takie pluszowe lalki, jakby pacynki. Kochałem to, ale teraz już chyba nie emitują. A nawet jeśli emitują, to jednak... Wolę chyba świat magiczny od mugolskiego. Co prawda niedawno ogarnąłem w końcu jak działają laptopy i smartfony, ale jestem chyba zbytnio przyzwyczajony do magii. - mistrz schodzenia z jednego tematu na drugi. No niestety całkiem często mu się to zdarzało. Niestety, bo często jak się rozgadał to buzia nie mogła mu się zamknąć.
- Jak Franklin Delano Roosevelt? - uśmiechnął się wesoło, bo czytał kiedyś mugolską książkę historyczną o okresie 2 Wojny Światowej i wiedział, że Roosevelt był kiedyś prezydentem Stanów Zjednoczonych. O mugolskim świecie i historii wiedział praktycznie tyle co o świecie czarodziejskim. Bycie molem książkowym, robisz to dobrze, Ben! Choć na dobrą sprawę historii jako przedmiotu nie lubił. Nie to co OPCM czy transmutacja.
- Owszem, są domy. Ravenclaw, Gryffindor, Hufflepuff i Slytherin. Krukoni to uczniowie inteligentni, dla których wiedza jest najważniejsza, Gryfoni na ogół są osobami strasznie szlachetnymi i odważnymi, Puchoni są przyjaźni, mili, a Ślizgoni... Przesadnie ambitni i niekiedy dosyć wredni. Przynajmniej na takich zawsze trafiam. - dajmy na to taka Adagio, która była dla niego wredna, psując mu przyjaźń z Naeris. Albo byłego Amy, przez którego najpierw się zmieniła nie do poznania, a gdy zerwali uciekła z domu i wciąż (jeszcze) nie wróciła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie Lip 10 2016, 15:50

Cały wywód o mapetach przemilczała, nie wiedziała co to jest, a i jakoś nie szczególnie miała ochotę oglądać, bo wyglądało jej to na coś jak mugolska wieczorynka.
-Świat mugolski jest prostszy chyba od naszego. Nie trzeba się uczyć skomplikowanych zaklęć. Tylko naszą ciężką pracą można coś osiągnąć. Nie trzeba nam do tego większego talentu. Poza tym, niektóre mugolskie rzeczy są bardzo użyteczne i wydaje mi się, że praktyczniejsze.-uśmiechnęła się ponownie do chłopaka. Cóż, oczywiście, że nawiązywała do jej braku talentu w dziedzinie magii. Ale nie zamierzała o tym na razie nikomu rozpowiadać. Przecież nie znała chłopca zbyt dobrze, a takie informacje mogły go skutecznie zniechęcić.
-Tak, dokładnie po nim. Ma bardzo dźwięczne nazwisko, przynajmniej tak mi się wydaje, więc nie wahałam się zbyt długo nad jego wyborem.-odpowiedziała mu lekko mrużąc oczy na wychodzące zza chmur promienie słoneczne.
-Ha!-parsknęła śmiechem, kiedy tylko chłopak opowiedział jej co nieco o domach i wedle jakich kryteriów się wybiera kandydatów.
-Ja niby inteligentna? Też mi coś... Już chyba bym bardziej pasowała do tego Hafepuffu.-jak zawsze poczyniła błąd. Cóż to było dla niej nowe, angielskie słowo, które będzie musiała przyswoić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon Lip 11 2016, 17:07

- Serio? Ja nie potrafię ogarnąć tego jak tak właściwie działa elektryczność. Nie mam do tego głowy. Za to jeśli chodzi o zaklęcia czy obronę przed czarną magią wiem rzeczy, których się będę dopiero uczył w tym roku, bo zdarza mi się czytać książki z nudów w nocy. A z mugoloznawstwa jestem tragiczny. Szczególnie ostatnio.- ehh, wiecznie spragniony wiedzy krukon Ben, któremu w tym roku nie poszło. Jedenaście przedmiotów chyba go przerosło, zważając na to, że prawie dostał trzy trolle. Ten rok definitywnie nie należał do dobrych. Poprzedni był dla niego lepszy. Większość sumów zdał na wybitnego, tylko trzy na powyżej oczekiwań, a dwa na zadowalający. No ale nie był z tych, którzy się przechwalają, a nawet jeśli się przechwala to całkiem nieświadomie.
- Ja sam nie wiem czemu nazwałem ich kolejno Piggy i Kermit. Zagadka nie do rozwiązania. - powiedział i znowu zaczął jeść loda. Słysząc jej kolejne słowa o domach, uniósł brwi.
- Nie bądź pewna tego, gdzie trafisz. Ja byłem pewien, że trafię do Hufflepuffu, chciałem do Gryffindoru jak moje rodzeństwo, a wylądowałem w Ravenclawie. Mimo wszystkiego, Ravenclaw to najlepsze co mnie spotkało, poważnie. Kocham ten dom. Co prawda... Między Krukonami jest ciągła rywalizacja o najlepsze oceny, ale mogło być gorzej. - powiedział z przyjaznym uśmiechem. - Poza tym, granie w czarodziejskie szachy w pokoju wspólnym jest najlepsze. Albo czytanie książek na wyścigi! - kilka razy to praktykował i kilka razy też wygrał zakład o pięć galeonów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Wto Lip 12 2016, 08:06

-Ben a czy tak na prawdę wiadomo jak działa magia? Czemu niektórzy nie potrzebują różdżek do czarowania, a większość nic bez niej nie zdziała? Elektryczność w odniesieniu do magii jest rzeczą bardzo banalną i prostą. Za pewne większość mugoli w tym ja potrafię ci wyjaśnić jak to wygląda.-oparła bodę na dłoniach i przymrużyła oczy po tym wywodzie wpatrując się nieco nachalnie w chłopaka oraz świdrując go spojrzeniem brązowych oczu, które mimo całej sytuacji były ciepłe, radosne.
-Ze światem mugoli jest trochę też tak jak z magicznym, w końcu w różnych rejonach świata nieco inaczej na przykład naucza się magii, praktykuje do innych celów, są inne wierzenia, tradycje. Mugolski świat świetnie radzi sobie bez magii. Ty nie możesz tego pojąć bo za bardzo się przyzwyczaiłeś. Widzisz, jak chcesz pokroić marchewkę to zaczarujesz nóż i już ją kroi, mugole wrzucają do blendera, który równie skutecznie ją kroi. Jedyne co chyba jest inne to to, że mamy większe możliwości tworzenia czegoś z niczego, czy zamiany czegoś w coś oraz pojedynki czego w świecie mugolskim prócz sportu się nie praktykuje.-nadal siedziała w tej samej pozycji i wpatrywała się w chłopaka.
-Jaki jest pożytek z zamiany kota w kubek, czy wiadro? Prócz tego, że w danej chwili go nie masz? Czy po co jest eliksir rozśmieszający? To rzeczy wymyślone z czystej fanaberii czarodziejów. Nie praktyczne, mało użyteczne.-zakończyła swój wywód i słuchała co dalej chłopak ma do powiedzenia. W tym właśnie czasie tuż przed nią wylądował jej białozór. Jak sama nazwa wskazuje, był piękny, o śnieżnobiałych piórach i bystrych żółtych oczach. Wyciągnął łapkę z liścikiem. Kiedy chłopak tłumaczył coś odnośnie nazwy swoich instrumentów muzycznych Dulce odpisała na list i posłała go dalej.
-Dużo ciekawych rzeczy opowiadasz o tym domu. Nigdy się nie zdarzyło by ktoś oszukiwał w czytaniu na czas? Przecież nie da się sprawdzić, czy tylko ktoś wodzi za tekstem wzrokiem, czy faktycznie czyta.-była ciekawa tej kwestii, bo nigdy z czymś takimi się nie spotkała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Wto Lip 12 2016, 17:18

- Hm... Mama mi to kiedyś tłumaczyła i własnie wtedy powiedziała podobne słowa. Może naprawdę magia jest trudniejsza do zrozumienia, ale... Kurczę sam nie wiem. Kocham magię i nie potrafiłbym bez niej żyć. - to był najprawdziwszy fakt. Ben kochał magię tak bardzo, że czasami zapominał o tym, że cały ich dom był typowo mugolski. Nie było czarowania w kuchni, telewizor w jakiś sposób działał, pokazując ruchome obrazy, nic nie było u nich magiczne. Naturalnie z wyjątkiem pokojów dzieci państwa Rogers. Przykładowo w pokoju Bena było tyle magii, że on sam czasem nie wierzył w to wszystko. Książki o rzeczach wprost niemożliwych dla mugola, wszędzie plakaty, na których ruszały się postaci zawodników Armat z Chudley, magiczne zdjęcia w ramkach na ścianie. Zdjęcia z Axelem, Amy, Charlie, Destiny, rodzicami, Ellie, Neptuną i Naną. Ben bez magii nie dałby rady żyć, po prostu.
- Blender. Raz prawie pociąłem sobie tym czymś rękę. Przez to boję się wchodzić do mugolskiej kuchni. Wydaje się być... Bardziej niebezpieczna. Pamiętam jak kiedyś moja mama przecięła się nożem i musiała mieć nakładane szwy. - powiedział chłopak, marszcząc nieznacznie brwi. Nie był pewien czy to dobry temat na pierwsze spotkanie czysto zapoznawcze. Ale nie jego wina, że był bezpośredni i potrafił rozmawiać dosłownie o wszystkim co świat widział.
- Z tym się muszę zgodzić. Niektóre eliksiry są całkowicie nieużyteczne, ale transmutacja... Cóż, ja jako wielbiciel transmutacji sądzę, że jest bardzo przydatna, gdy czegoś potrzebujesz, a nie masz tej rzeczy przy sobie. Przykładowo masz przy sobie zapałkę, a potrzebujesz igły. Zmieniasz zapałkę w igłę i viola! Masz alergię na jakieś jedzenie? Zmieniasz je w inne i już alergii nie masz! Przynajmniej tak mi się wydaje, bo nigdy nie miałem styczności z nikim, kto jest alergikiem i próbował takiego jedzenia. Poza tym, transmutacja jest strasznie trudna, szczególnie ta dla zaawansowanych. Ja sam nieraz muszę się bardzo starać, aby udało mi się jakieś zaklęcie. Poza tym trzeba pamiętać o prawach Gampa, ale to oczywista sprawa. - ta kwestia z alergią go nagle zaczęła ciekawić. Aż nagle zaczął żałować, że nie ma żadnej alergii na żywność, bo spróbowałby tego. Taki eksperyment czysto naukowy.
- Dlatego własnie robię to tylko z zaufanymi osobami, które kochają czytać tak samo jak ja i nie ominęłyby ani jednego zdania na danej stronie. - czyli tylko z Ellie to robił. Z innymi wolał grać w sprawdzone gry. Typu szachy czy karty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sro Lip 13 2016, 09:36

-Nie możesz bez niej żyć, bo ci się spodobała. Spróbowałeś jej, mugole jej nie doświadczają i spokojnie żyją, radzą sobie bez niej.-skwitowała słowa chłopaka. W końcu taka była prawda. Kto nie spróbował ni razu czegoś nie jest w stanie powiedzieć, że właśnie temu mu brakuje.
-Wypadki w kuchni zdarzają się czy to w magicznej czy mugolskiej kuchni.-ponownie się wyszczerzyła. Ben w jakiś sposób rozbawił ją tym stwierdzeniem. Świat magiczny i mugolski przecież były do siebie podobne. W jednym i drugim zdarzają się niebezpieczeństwa, groźne, dzikie zwierzęta, nieumiejętne użycie czaru, czy nieumiejętne posłużenie się bronią palną. Wszystko było do siebie takie podobne.
-Widzisz, podobno niektórzy twierdzą, że alchemia i transmutacja oraz magia iluzoryczna mają ze sobą wiele wspólnego. Alchemia polega na przemianach fizycznych, bierzesz żelazo zamieniasz je w złoto. Magia iluzoryczna polega na zmianie wyglądu z zachowaniem cech fizycznych danego obiektu, po prostu mózg interpretuje taki czar jako realny. A transmutacja? To niby iluzja, niby zamiana cech fizycznych. Nie to, że próbuję ci powiedzieć, że transmutacja, jest be, ale jest dla mnie taka nijaka. W ogóle właśnie, jak ktoś ma alergię, zamienisz magicznie orzechy w dajmy na to jabłka, to czy dostanie ataku? Jeśli tak, to znaczy, że transmutacja to taka iluzja, jeśli nie, to, że to realna przemiana jednej substancji w drugą. Albo, jeśli masz załóżmy rodzynka, chcesz zamienić w mięso, będzie miał smak i wielkość rodzynka to mięso? A czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, że taki szczur, kot, cokolwiek w kubek, wiadro, coś innego może cierpieć z tego powodu?-zasypała chłopaka gradem pytań, na które pewnie on sam nie znał odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sro Lip 13 2016, 21:46

- Jasna sprawa. - uśmiechnął się tylko, no bo co miał jeszcze powiedzieć? Było to oczywiste i mogli tak o tym dyskutować dłużej, ale mogli też znaleźć znacznie lepszy temat.
- Ale przy wypadkach w magicznej częściej można się samemu wyleczyć za pomocą jednego z zaklęć uzdrawiających, więc śmiem jednak twierdzić, że magia znacznie ułatwia nam wszystkim, czarodziejom życie. - powiedział z przekonaniem i zaczął jeść rożek, bo loda już prawie nie było. - Ale prawda jest taka, że oba światy są niebezpieczne. w magicznym mamy smoki i inne stworzenia jak na przykład takie sklątki tylnowybuchowe lub szkodniki takie jak gnomy. W mugolskim są niedźwiedzie, zwierzęta ze wścieklizną i szkodniki takie jak szczury. Mimo wszystko świat magii wydaje się być łatwiejszy niż mugolski. Dla wielu najgorsze jest tylko zapamiętanie tych wszystkich zaklęć i dopasowanych do nich ruchów różdżką. - odparł i musiał przyznać się przed samym sobą, że poczuł w środku dumę ze swojego wywodu, choć ten był krótszy niż ten, który przygotowała Reina podczas gdy on zajadał się rożkiem. Oczywiście bez przerwy jej uważnie słuchał i nie odrywał od niej wzroku, bo naprawdę bardzo lubił zachowywać kontakt wzrokowy podczas rozmowy z innym człowiekiem. Tym bardziej, że ten człowiek nie jest imbecylem, a całkiem inteligentną osobą. Gdy skończył loda, wytarł się serwetką, którą o dziwo udało się mu wyjąć bez jej zbędnych przyjaciółek i uniósł lekko kąciki ust.
- Możliwe, że transmutacja wydaje się być dla wielu osób tylko iluzją, lecz nie sądzę, aby nią była. Sztuczki magiczne nie są trudne, wystarczy mieć swoją metodę. W transmutacji nic nie działa tak łatwo. Po pierwsze, jak wspominałem, trzeba zawsze pamiętać o prawach Gampa. Trzeba też być naprawdę bardzo skupionym, aby zaklęcie się udało. W przeciwnym razie może stać się coś zmienianemu zwierzęciu. Pytasz mnie o tę sprawę z rodzynkiem. Cóż, ten przykładowy rodzynek zmieniony w mięso będzie miał smak i wielkość mięsa, gdy tylko poprawnie użyjesz transfiguracji, która jest jedną z odległych dziedzin transmutacji. Mimo wszystko jest znacznie prostsza od zwykłej transmutacji, ponieważ nie zmieniasz jednego przedmiotu w inny, a zmieniasz tylko jedną lub kilka jego cech takich jak smak, kolor, rozmiar, zapach czy kształt. Więc jeśli zmienisz rodzynka w mięso, a następnie zmienisz jego rozmiar i smak, będziesz miała mięso, z którego będziesz mogła zrobić jakąś potrawę. Kolejna kwestia: ból u zwierząt. Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia czy je to boli, ale z drugiej strony, gdyby bolało, zwierzęta raczej nie siedziałyby tak spokojnie na zajęciach z transmutacji, czyż nie? Moja sowa na przykład jest niesamowicie wyczulona na ból. Raz, całkiem przypadkiem wpadła w okno, gdy leciała do mnie z listą od najlepszej przyjaciółki, złamała skrzydło i przez kilka dni nie chciała nic jeść. Zamartwiałem się wtedy o Puszka Okruszka na śmierć, ale wszystko po pewnym czasie było dobrze. Jednak dlatego nie sądzę, aby zwierzęta odczuwały jakiś wielki ból podczas transmutacji w dany przedmiot. Może łaskotanie lub lekkie szczypanie, ale raczej nie ból. Puszek Okruszek, gdyby odczuwał ból po każdych zajęciach, prawdopodobnie zdechłby z głodu już dawno temu. - wygłosił swój długi, naprawdę strasznie długi wywód i musiał przyznać, że to ostatnie pytanie go zasmuciło. Naprawdę sądził, że zwierzęta to nie boli, ale kto wie? Może były po prostu tak wytresowane, aby nie zwracać uwagi na ból związany z transmutacją? Kto wie, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Czw Lip 14 2016, 19:16

Uważnie przysłuchiwała się każdemu słowu, jakie chłopak wypowiadał, nawet tym o transmutacji, może zwłaszcza tym, bo była z niej naprawdę kiepska. Ben okazał się być bardzo szczerym, otwartym a przede wszystkim niesamowicie inteligentnym chłopakiem, który na każdy temat mógł coś powiedzieć ciekawego. Wyprężyła się a po chwili oparła się o krzesło, lekko z niego zjeżdżając kiedy skończył swój wywód na temat transmutacji.
-A słyszałeś kiedyś o kompresji artefaktowej?-zapytała się, lecz nie czekała na odpowiedź.
-To podobno magia wysokiego stopnia z dziedziny transmutacji polegająca na przemianę żywej osoby w alabastrową figurkę. Kiedyś o tym czytałam w Calpiatto, w jakiejś bardzo starej książce. Miała skomplikowane grymuary, różne oznaczenia, ale z tego co zrozumiałam do samego zaklęcia jest potrzebna tylko magia, lecz do odczarowania osoby zaklętej posążek, jakiś obrządek. Się tak teraz zastanawiam, czy to nie jest trochę czarna magia, zamieniać kogoś w figurkę. A jak myślisz ty?- poprawiła się na krześle i już była gotowa wysłuchać kolejnego wywodu na temat magii. Tak przyjemnie się w końcu rozmawiało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pią Lip 15 2016, 00:01

Ben kochał dyskutować o wszystkim, więc dyskusja o transmutacji, którą uwielbiał i zrobiłby wszystko, aby zostać animagiem była całkowicie uzasadniona. Już teraz siedział w książkach dzień i noc, aby tylko znaleźć przydatne informacje potrzebne do nauki zmiany w zwierzę. Było to jedno z jego największych marzeń i nie zamierzał z niego zrezygnować. Nigdy w życiu. Słysząc o tej całej kompresji artefaktowej, zmarszczył lekko brwi, uchylając nieznacznie usta.
- Nie, nigdy o tym nie słyszałem. - odpowiedział szybko, udało mu się to zrobić zanim zaczęła o tym opowiadać. Benny słuchał dziewczyny z uwagą, ponieważ siedział tyle w książkach, a nigdy o tym nie czytał. Nie wspominając już o tym, że także o tym nie słyszał. aż zaczął się zastanawiać czy uczą tego w Calpiatto. Lub w Red Rock, gdzie uczęszczałby, gdyby nie to, że jego tata dostał propozycje obiecującej posady aurora w Ministerstwie Magii. Po usłyszeniu wszystkiego co miała do powiedzenia aż się wzdrygnął na sama myśl, że jakikolwiek człowiek mógłby zrobić coś takiego innemu. Jeszcze gdyby miał to wykorzystać w niecnych celach? Nie do pomyślenia dla tak dobrej i czułem na zło osoby jak Benjamin.
- Na diadem Roweny, sądzę, że to... Złe. Po prostu złe. Nawet, gdy wykorzystuje się to w celu żartu, jest to najzwyczajniej w świecie złe. Zwierzę, zmienione w to wiadro, której podałaś wcześniej jako przykład, może zostać zmienione z powrotem w każdym momencie, ale... Człowiek? Jeszcze potrzeba jakiegoś obrządku czy tam rytuału? To definitywnie powinno podlegać pod czarną magię. Od razu wiadomo, dlaczego o tym nie wiem. Mamy w szkole tak zwany Dział Ksiąg Zakazanych, w którym są ukryte księgi z niezbyt bezpiecznymi zaklęciami, eliksirami i tak dalej. Podobno własnie stamtąd Voldemort dowiedział się o horkruksach, ale ja sam nie mogę tego wiedzieć. Wtedy nawet nie było mnie na świecie. mój tata kiedyś opowiadał mi o czasach jego terroru, bo wtedy często zdarzało mu się odwiedzać Anglię. - powiedział, wzruszając lekko ramionami. Skąd miał być pewien? Nawet nie wierzył w połowę opowieści ojca, przecież nie można być chyba tak okrutnym jak podają, że był Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać. A o horkruksach usłyszał także od taty. nigdy go to nie interesowało, ale będąc ciekawym świata jedenastolatkiem, chwytał ojca za każde słowo. Gdy usłyszał co to takiego, zaczął myśleć o tym, jak można być tak złym i był pewien, że ta nazwa była zwyczajnie zmyślona przez ojca. Jednakże to nie zmieniało tego, że chłopiec słysząc za młodych lat tę nazwę, miał ciarki na plecach. - Ale to na pewno bujda. w każdym razie, nigdy w tym dziale nie byłem i nigdy nie zamierzam być. Nie chce mieć do czynienia z czarną magia w jakiejkolwiek postaci. Przynajmniej nie teraz. - co innego obrona przed nią. Obrona przed czarną magią, którą Ben tak bardzo kochał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Skąd : Hiszpania, Walencja
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 530
  Liczba postów : 436
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12988-dulce-reina-miramon
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13011-relacje-dulci#349359
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13012-poczta-dulce#349360
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13013-dulciowy-kuferek-magicznosci#349367




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pią Lip 15 2016, 19:49

Dziewczyna nie mogła się nijak ustosunkować do myśli i zdania młodego Krukona, gdyż sama nie miała na ten temat jeszcze wyrobionej własnej opinii. A przecież posiadanie własnej, niezależnej było dla niej takie ważne. Ot cały indywidualizm Dulce, która uparcie chciała zrobić zawsze coś nietypowego, jako pierwsza. Pragnęła się zapisać w pamięci mugoli i czarodziejów, jeszcze nie wiedziała w jaki sposób, ale chciała. Oczywiście w sposób dobry, by ludzie kojarzyli ją zawsze od najlepszej strony, z tego, że pomimo braku talentu można osiągnąć wiele pracą, tylko trzeba chcieć i uparcie dążyć do tego.
-Przepraszam Ben, bardzo miło się rozmawiało.-wstała i chwyciła za pokrowiec od swojej wiolonczeli i podała chłopakowi dłoń.
-Bardzo miło mi było ciebie poznać, lecz mam kilka spraw do załatwienia jeszcze na mieście i niebawem szykuję się w kolejną podróż na obóz z Hogwartu, rodzice mnie zapisali, mam nadzieję, że się tam zobaczymy.-wbrew swoim własnym oczekiwaniom, jakoś tak automatycznie, przygarnęła go do siebie ręką zawieszając ją na karku. Wtuliła się w jego ramie opierając lekko brodę na jego ramieniu.
-Przepraszam, będę na obozie, pewnie się tam zobaczymy, moja Nieve już cię zna więc w razie czego to napiszę do ciebie list z relacją.-powiedziała mu do ucha i w końcu odkleiła się od niego. Uśmiechnęła szeroko, chwyciła kuferek i tylko jeszcze na chwilę po kilku krokach pomachała chłopakowi na pożegnanie.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Sydney, Australia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 311
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 309
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pon Lip 18 2016, 22:11

Ben też zawsze chciał się zapisać w pamięci czarodziejów. Chciał zostać aurorem, może w przyszłości nawet szefem biura aurorów? Cóż, ambitny był z niego chłopak. Możliwe, że nawet czasem zbyt ambitny, ale kto by o to dbał, czyż nie? Po prostu chciał aby o nim pamiętano. Było to jedno z jego marzeń. Kolejnym było zostanie animagiem, a jeszcze innym odnalezienie swojej drugiej połówki. W przyszłości posiadanie szczęśliwej trójki lub dwójki dzieciaków, wspaniałej żony. Chciał jeszcze zaadoptować wszystkie książki na świecie, ale to... To zaczną spełniać razem z Ellie. Chłopak miał wiele marzeń i wiedział, że ciężko będzie je wszystkie spełnić, choć niewątpliwie uparcie będzie próbował.
W każdym razie, pożegnał się w kocu z Reiną i sam wyszedł z lodziarni. Wtedy jeszcze nie miał pojęcia o tym, że za krótką chwilę, po pogawędce z Axelem przed wystawą sklepową sklepu z oryginalnym sprzętem miotlarskim, zaskoczy ich siostra. Amy. Ta, która uciekła dwa lata temu i postanowiła w końcu wrócić, bo... Bo pewnie było jej wstyd za to co zrobiła swojej rodzinie, opuszczając ich wszystkich.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1480
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1545
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Czw Lip 06 2017, 00:42

Wydarzenia ostatnich dni wywarły duże piętno na samopoczuciu Bridget, która nie chodziła z właściwym sobie serdecznym uśmiechem przyklejonym do twarzy, lecz snuła się po kątach w domu przy ul. Pokątnej i nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Tego dnia akurat został dodany wpis Obserwatora. Bridget otworzyła w pokoju swojego wizbooka i aż jej krew zmroziło w żyłach - CO TO ZA PUBLICZNE UJAWNIANIE SEKRETÓW JEJ ŻYCIA UCZUCIOWEGO? Dziewczyna nie wytrzymała zbyt długo i czym prędzej wparowała do pokoju Lotty, która akurat pierwszy tydzień po szkole spędzała w rodzinnym domu, prosząc ją o spacer i ramię do płakania. Stanęło jednak na tym, że pójdą do lodziarni i zaopatrzą się w wiadro lodów, by móc zajadać swoje smutki.
- Ja wiem, że te wpisy to zbiór największych bzdur świata i najczęściej są to informacje wyssane z palca, ale Lotta, zrozum, że akurat w moim przypadku Obserwator napisał prawdę - wyjaśniła jej w drodze, tłumacząc swoje przygnębienie tą notką oraz jednocześnie zdradzając się przed starszą siostrą, że autentycznie spędziła upojne chwile w towarzystwie Lysandra, czego Krukonka zdecydowanie nie będzie pochwalała. - Informacje o tych smoczych jajach śmierdzą z daleka, ale to? Po balu większość będzie wiedziała, że coś było na rzeczy. Przecież ten idiota nas zaatakował, a potem ogłosił te straszne rzeczy na pół szkoły - mówiła dalej, starając się nie unosić głosu w emocjach, by przypadkiem nie usłyszał jej nikt niepożądany. Ulica Pokątna miała to do siebie, że w wakacje spędzało na niej czas mnóstwo uczniów i studentów Hogwartu, a tylko tego brakowało, aby sama Bridget stała się informatorem o najświeższych plotkach o niej samej.
Dziewczyny dotarły do lodziarni i ustawiły się w krótkiej kolejce.
- Jak sobie radzisz z nieobecnością Williama? Pisze Ci jakieś listy, czy do tej pory milczy? - zapytała jeszcze, chcąc poniekąd zmienić temat, a także pokazać Lotcie, że nie jest aż tak samolubna, by rozmawiać wyłącznie o swoich problemach. Ich siostrzana pomoc działała w dwie strony.

@Lotta Hudson

______________________

Bridget Hudson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1929
  Liczba postów : 1049
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Czw Lip 06 2017, 22:38

Miałam straszną bekę z ostatniego Obserwatora - informacja na temat jaj była tak głupia, że godzinę śmiałam się czytając ten numer. Na newsa o Bridget nie zwróciłam zbyt wiele uwagi - wiedziałam, że spotyka się z Theo i że Ezra jest chorobliwie zazdrosny, więc jedyną nową informacją był dla mnie fakt, że spała z Lysandrem, ale nieszczególnie w to wierzyłam. Serio? Moja siostra? Znałam ją i zupełnie czegoś takiego się nie spodziewałam.
Moje zdanie diametralnie się zmieniło, gdy Bridget wyciągnęła mnie na lody i wyznała, że tym razem Obserwator nie kłamał. Stanęłyśmy w kolejce, a mnie zamurowało. Spojrzałam na siostrę prawie się krztusząc.
- Spałaś z Lysem? - zapytałam szeptem - O kurwa.
Zastanowiłam się chwilę i schyliłam się w stronę Bri rozglądając się czy nikt nas nie podgląda.
- Theo wie? - zapytałam wiedząc, że Evermore i Zakrzewski chodzili razem do Drakensberg, a po chwili gdy już trochę się uspokoiłam dodałam - Jest taki sprawny jak mówią?
W moim głosie nie było rozbawienia - serio mnie to interesowało. Moje pytanie nie było może do końca odpowiednie, ale byłam piekielnie ciekawa - moja siostra miała w tej materii dużo więcej doświadczenia, bo ja spałam tylko z jednym facetem i to bardzo niewiele razy.
Westchnęłam cicho - Will wprawdzie do mnie pisał, ale jego listy były bardzo lakoniczne, zupełnie nie wiedziałam co się u niego dzieje i trudno ukryć, że bardzo się martwiłam, dlatego robiłam wszystko by odwrócić od niego myśli.
- Pisze, pisze - powiedziałam zmuszając się do uśmiechu - Ale ciężko mi bez niego. Nie rozmawiajmy o tym.
To była pierwsza rozłąka w naszym związku i nie ukrywam, że gdy nie miałam zajęcia to dość ciężko to znosiłam.

______________________

And we could be together baby, as long the skies are blue
You act so innocent now, but you lied so soon
When I met you in the summer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1480
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1545
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pią Lip 07 2017, 01:29

Bridget zdecydowanie nie było do śmiechu w związku z tym numerem. Ogólnie uwielbiała czytać plotki z obserwatora, z czystej ciekawości i jakiejś takiej babskiej potrzeby zdobycia wiedzy, o czym w trawie piszczy i co jest gorącym tematem w szkolnym towarzystwie. Wszystko było w porządku dopóki sama nie zaczęła się pojawiać na stronach wizbooka i to w tekstach, które stawiały ją w niekoniecznie dobrym świetle. Jeszcze pół biedy, gdyby wszystkie informacje z tekstu były wyssane z palca, lecz w przypadku, gdy ogłoszone wieści faktycznie zgadzały się z prawdą... Dziewczyna nie wiedziała, co zrobić i jedynie cieszyła się, że wszystko to wyszło na jaw akurat teraz, gdy nie była już w szkole, bo chociaż mogła uciec od oceniających spojrzeń koleżanek. Pozostało jej jedynie zmierzyć się z oceną Lotty, która prawdopodobnie będzie bardzo zaskoczona z takiego obrotu spraw. Chyba nie sądziła, do czego zdolna jest jej młodsza siostra...
Bridget spojrzała na nią i wyglądała na naprawdę zbolałą w związku z jej reakcją. Generalnie nie spodziewała się niczego innego, ani pocieszenia, ani skrajnej złości, ani rozbawienia, jednak jej szok również sprawił, że poczuła się niekomfortowo, mimo bycia przygotowaną na taką sytuację. Uciekła nieco wzrokiem, próbując odrobinę wymigać się od odpowiedzi, ale wiedziała, że nie mogła, skoro już zaczęła temat.
- Zdarzyło się... - Brzmiało okropnie. - Zgadza się, spałam. Ale tylko raz! - dodała w swojej obronie, co w sumie też nie wyszło zbyt dobrze. - Nie sądziłam, że wyjdzie na jaw, bo to była dosłownie jedna chwila zapomnienia... - A to wcale nie sprawiło, że poczuła się lepiej sama ze sobą, tym bardziej, że Lotta zapytała, co na to wszystko Theo. - No niestety dowiedział się na balu, kiedy ten idiota postanowił wykrzyczeć to na pół szkoły - odparła nie kryjąc frustracji. Wydarzenia z balu wciąż były bardzo żywe w jej głowie i Bridget na nowo przeżywała tamte chwile, które były jednymi z najgorszych w jej życiu. Nie wiedziała jednak, czy siostra załapie, o co jej chodziło, ponieważ chyba opuściła imprezę nim to wszystko się stało. - To znaczy wie, że z kimś spałam. Nie zna imienia ani nazwiska, ale to nie stawia mnie w lepszym świetle. Wolałabym mu sama powiedzieć, niż żeby się dowiadywał od mojego byłego... - A potem padło pytanie, o które Bridget nigdy się nie prosiła. - Charlotte! - prawie krzyknęła, zakrywając usta dłonią. Jak ona mogła w takiej chwili zapytać ją zupełnie poważnie o to, czy Lysander jest dobry w łóżku?! Puchonka zaniemówiła, a po chwili, gdy już udało jej się przełknąć tę niedelikatność ze strony Lotty, przytaknęła. - Jest, ale chyba oszczędzę Ci szczegółów. William nie byłby zadowolony, że w ogóle interesujesz się takimi rzeczami - upomniała ją, lecz już z delikatnym uśmiechem na ustach. Nie gniewała się, po prostu siostra zaskoczyła ją swoją bezpośredniością. Nadeszła ich kolej i kupiły dla siebie lody, po czym usiadły przy wolnym stoliku przed lodziarnią i zajęły się ich konsumpcją. - Szkoda - rzuciła w odpowiedzi na słowa Lotty, ale skoro nie chciała rozmawiać o Williamie, Bridget swobodnie przeszła do swoich problemów. - Mi też jest ciężko. Theo do tej pory nie napisał ani razu, a ja nie wiem, czy jest sens się odzywać. Obawiam się, że się zniechęcił, jak wszyscy przed nim. Ciąży nade mną jakaś klątwa - powiedziała i westchnęła ciężko.

______________________

Bridget Hudson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1929
  Liczba postów : 1049
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie Lip 09 2017, 12:08

Nie za bardzo wiedziałam jak się zachować - miałam ochotę zażartować i powiedzieć, żeby zbadała się pod względem chorób wenerycznych, ale w końcu stwierdziłam, że siostre już tak czy siak nie jest do śmiechu, więc nie będę się tak na nią pastwić.
- Nie przejmuj się tym za bardzo - powiedziałam pokrzepiającym głosem - Każdy popełnia błędy. Poza tym nikomu krzywdy tym nie zrobiłaś.
Nie uważałam, że przygody na jedną noc są czymś dobrym, jednakże nie czułam się osobą, która powinna się wypowiadać na ten temat. Wciąż dręczyły mnie wyrzuty sumienia, że kilka miesięcy temu przeżyłam mój pierwszy raz w dość niesprzyjających okolicznościach - przespałam się z Willem (który nie był jeszcze moim chłopakiem), którego wcześniej napoiłam amortencją, stąd nie czułam się osobą, która mogłaby kogokolwiek pouczać.
- William wie, że poza nim świata nie widzę - powiedziałam z lekkim uśmieszkiem. To była szczera prawda - byłam piekielnie zakochana w moim chłopaku, ale z drugiej strony Krukon był strasznym zazdrośnikiem i wiedziałam, że to pytanie raczej by mu się nie spodobało.
- Przesadzasz - powiedziałam z lekkim uśmiechem - Theo nie widzi świata poza Tobą, ale minęło zaledwie kilka dni od zakończenia roku, więc pewnie teraz spędza czas z rodziną. Nie martw się za bardzo
Bridget był trochę przewrażliwiona w tej kwestii, ale z drugiej strony trudno było jej się dziwić - miała niewątpliwego pecha do facetów. Byłam jednak niemalże pewna, że Theo nie okaże się drugim Ezrą, Jakiem, ani innym amantem od siedmiu boleści - ten chłopak musiał być wyjątkowy skoro nieufny wobec całego świata Will obdarzył go przyjaźnią.

______________________

And we could be together baby, as long the skies are blue
You act so innocent now, but you lied so soon
When I met you in the summer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1480
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1545
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Nie Lip 09 2017, 23:12

Dobrze, że Lotta nie dała ujścia tym swoim cudownym żartom, ponieważ podejrzewam, że Bridget po pierwsze obraziłaby się na nią na amen, że gada w ten sposób o rzeczach, które są dla niej istotnym problemem, a po drugie wystraszyłaby się, czy faktycznie nie powinna udać się do lekarza (mimo że nic jej nie było, ale nie ukrywajmy, że Bridget bywała dużą histeryczką i kto wie, czy nagle nie zaczęłaby odczuwać wszystkich możliwych symptomów związanych z chorobami wenerycznymi?). Pokiwała głową w odpowiedzi na pokrzepiające słowa Lotty. Może faktycznie nie powinna? Jakiś czas temu wrzucono na profil Obserwatora podobną notkę dotyczącą dziewczyny z Ravenclawu i jakoś teraz nikt już o tym nie mówił. Plotka prawdopodobnie szybko wygaśnie, też nie wszyscy w nią przecież uwierzą, a do tego zbliżał się wakacyjny wyjazd i Bridget liczyła, że ludzie zajmą się innymi rzeczami niż odkopywanie starszych wpisów Obserwatora.
- Chyba wszyscy to wiedzą - powiedziała i parsknęła śmiechem. Nikomu nie umknął fakt, że Walker i jej siostra stali się nierozłączni tak bardzo, jak tylko mogli sobie na to pozwolić i w zasadzie w każdej wolnej chwili można było ich zobaczyć razem. Puchonka początkowo nie wiedziała, co miała sądzić o tym związku, ponieważ sama miała niezbyt ciekawe wspomnienia związane z Krukonem, jednak widziała o ile szczęśliwsza jest Lotta odkąd zaczęli ze sobą chodzić i uznała, że nie ma sensu tego roztrząsać i cieszyła się wraz z nią. Na jej kolejne słowa nieco się rozpromieniła. - Naprawdę tak sądzisz? - zapytała z nadzieją w głosie. Zauważyła, że Theo się koło niej kręcił i czuła, że nie jest mu obojętna, jednak do tej pory nikt z zewnątrz nie wyraził swojej opinii na ten temat. Serio nie widział świata poza nią? - Wiem, niecierpliwię się po prostu. Martwię się, bo po tym balu było między nami strasznie dziwnie... - rzekła, wzdychając cichutko. - Byłaś jeszcze w momencie, gdy Ezra rzucił na niego zaklęcie i wszczął całą tą wielką kłótnię? - spojrzała na nią badawczo.

______________________

Bridget Hudson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1929
  Liczba postów : 1049
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Wto Lip 11 2017, 23:45

Bardzo kochałam Bridget, ale brakowało mi w niej jednej cechy - sarkazmu. Moja siostra pewne rzeczy brała zbyt mocno do siebie i panikowała, dlatego żart o chorobach wenerycznych, który idealnie sprawdziłby się przy moich innych znajomych, w jej wypadku był nieodpowiedni. No cóż, brakowało jej sarkazmu, ale miała za to inne, dużo istotniejsze zalety!
Pewnie gdyby Bri wspomniała o tej notce miałabym problem z powstrzymaniem śmiechu - dotyczyła ona Devi, za którą nie przepadałam i którą uważałam za rozwiązłą. Mimo, że nie lubiłam oceniać ludzi to do Brazylijki byłam wyjątkowo uprzedzona, gdyż jej znajomość z Calumem przybrała wymiar, który nie za bardzo mi się podobał. Nie zmienia to jednak faktu, że plotka ucichła - ciekawe czy to dlatego, że Devi wyjechała czy naprawdę po tak długim czasie wszyscy mieli to w dupie?
Nie skomentowałam uwagi Bridget tylko uśmiechnęłam się lekko. Spędzałam z Willem dużo czasu, bo bardzo tego potrzebowaliśmy, z drugiej jednak strony starałam się nie zaniedbywać znajomych i wydaje mi się, zę wychodziło mi to całkiem nieźle. Nawet gdy na spotkania z nimi zabierałam mojego chłopaka (co nie było jakimś zwyczajem, ale się zdarzało), to staraliśmy się nie okazywać ostentacyjnie uczuć, żeby nie wprawiać innych w zakłopotanie i wydaje mi się, że wychodziło nam to całkiem nieźle.
- Naprawdę - zapewniłam Puchonkę ze szczerością w głosie. Byłam pewna, ze Theo szaleje na jej punkcie i nie ukrywam, że bardzo się z tego cieszyłam, po chwili jednak moją radość przykrył lekki niepokój.
- Nie byłam - zmierzyłam Bri badawczym spojrzeniem chcąc dowiedzieć się jak najwięcej - Wyszłam jak tylko Lys i Calum zaśpiewali tę paskudną piosenkę.

______________________

And we could be together baby, as long the skies are blue
You act so innocent now, but you lied so soon
When I met you in the summer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1480
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1545
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pią Lip 14 2017, 01:15

Bridget jak chciała to potrafiła zrozumieć i nawet odpowiedzieć sarkazmem, nie czyniła tego jednak tak nagminnie jak jej starsza siostra. Poza tym cała ta sytuacja wydawała jej się mocno beznadziejna, mimo że Lotta kazała jej się nie przejmować, to wciąż to wszystko wisiało nad nią jak jakieś fatum i czyniło każdy jej dzień gorszym. Gdyby tylko usłyszała żart o chorobach wenerycznych, prawdopodobnie zupełnie by się załamała... Wolała w ogóle nie myśleć o takich rzeczach, zupełnie jakby takie sprawy nie istniały i jakby nie miała o nich bladego pojęcia.
Na słowa Lotty tylko otworzyła szeroko oczy i westchnęła, chyba po raz setny w tej jakże krótkiej konwersacji. Wolałaby nie rozpamiętywać tego wszystkiego, ale jej mózg działał w odwrotny sposób i nieustannie przypominał jej o wydarzeniach z balu, a wręcz nakłaniał ją, by mówiła o tym jak najwięcej. Może jak się już wygada, to jej przejdzie? W każdym razie poczuła się w obowiązku wyjaśnić sytuację siostrze, skoro nie była poinformowana - a chyba lepiej, żeby dowiedziała się tego od Bridget niż z obserwatora, prawda?
- No właśnie, po tej piosence to się stało - zaczęła, ale przerwała, bo lód, który trzymała, zaczął się topić i spływać jej na palce, więc musiała szybko temu zaradzić. - Poszliśmy z Theo na parkiet w zasadzie zaraz po was, tylko chyba w inne miejsce, bo nie za bardzo was widziałam. Było naprawdę miło, powiedział mi, że mnie lubi i nawet się trochę całowaliśmy, wiesz? - No bo w sumie mogła nie wiedzieć, a przecież to był taki news z życia Puchonki, że aż grzech o tym nie wspomnieć! Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech, bo akurat to była najmilsza rzecz, jaka zdarzyła jej się w ciągu ostatnich miesięcy, zaraz jednak wróciła do tematu i zaczęła opowiadać o kłótni z Ezrą. - Zaraz później stało się coś mega dziwnego i Theo mnie wepchnął do basenu. To było straszne, myślałam, że się utopię... Na szczęście Leonardo szybko zareagował i mnie wyciągnął. Byłam w ogromnym szoku, ale Theo też, więc nie wiedziałam, co się dzieje, póki nie zauważył, że Ezra, który stał niedaleko nas, miał wyciągniętą różdżkę. Wtedy tego nie ogarnęłam, ale dziś już wiem, że to było Iniuriam Directionem. Wiesz, zmienia tak jakby kierunek ruchów... - powiedziała, ale machnęła ręką, bo opowiadanie o zaklęciu mijało się z celem, a zresztą Lotta prawdopodobnie i tak je doskonale znała. Czasem zapomniała, że jest spokrewniona z geniuszem. - No to naskoczyłam na niego, dlaczego to zrobił i że nie tak zachowują się przyjaciele, którymi rzekomo jesteśmy, a przynajmniej tak zdecydowaliśmy jakiś miesiąc temu, jak w końcu porozmawiałam z nim na poważnie o tym, co się między nami dzieje. Więc Ezra wypomniał mi, że spałam z Lysandrem. Nie wymienił nazwiska, ale wyraził się o nim jako o "swoim przyjacielu". Lotta, jakim prawem mogłam o tym wiedzieć? - rzuciła jeszcze, załamując ręce.

______________________

Bridget Hudson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Londyn/Hogsmeade/Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1929
  Liczba postów : 1049
http://www.czarodzieje.org/t13872-lotta-hudson?nid=5#367718
http://www.czarodzieje.org/t13936-relki-lotki#368318
http://www.czarodzieje.org/t13932-lotta-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13931-lotta-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Pią Lip 14 2017, 14:16

Z uwagą wsłuchałam się w opowieść siostry (chociaż tamten wieczór, ze względu na piosenkę i wyjazd Willa wspominałam niezbyt dobrze). Uśmiechnęłam się znacząco, gdy powiedziała o pocałunku - to tylko upewniło mnie w przekonaniu, że plany Theo w stosunku do Bri są raczej poważne - nie należał on do chłopaków, którzy całowali się z byle kim, tak dla sportu. Tego typu gest w jego wykonaniu znaczył wiele.
Przeszłyśmy jednak do tematu nieprzyjemnego incydentu. Z uwagą wsłuchałam się w słowa siostry i niemal równocześnie z nią wypaliłam:
- To było Iniuriam Directionem!
Było mi trochę głupio, że zupełnie przypadkowo pochwaliłam się swoim kujoństwem. Opuściłam wzrok przepraszając siostrę, że jej przerwałam i wsłuchałam się w dalszy ciąg opowieści, co jakiś czas wtrącając krótkie westchnienia mające zakomunikować moje oburzenie zachowaniem Ezry. Chłopak zachował się podle i mimo wszystkie zupełnie się tego po nim nie spodziewałam. Dobrze, że mój były chłopak - Leo stanął na wysokości zadania i uratował Bri.
Współczułam tej sytuacji zarówno siostrze, jak i Theo.
- Nie wiedziałam, że Ezra kumpluje się z Lysandrem - rzuciłam zdziwiona - Więc ty również mogłaś nie wiedzieć.
Po chwili zastanowienia dodałam:
- W sumie nawet Lys nie musiał tego wiedzieć, że jesteś byłą Ezry.
Byłam zniesmaczona całą tą sytuacją, więc skończyłam loda i przytuliłam siostrę chcąc dodać jej odrobinę otuchy.

______________________

And we could be together baby, as long the skies are blue
You act so innocent now, but you lied so soon
When I met you in the summer
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1480
Dodatkowo : prefekt naczelny
  Liczba postów : 1545
http://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
http://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
http://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
http://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson




Moderator






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob Lip 15 2017, 00:37

No fakt, Bridget nie mogła tego wiedzieć. Lysander był w Hogwarcie od niedawna, między nią i Ezrą działo się trochę gorzej jeszcze wcześniej i w związku z tym nie była na bieżąco z jego życiem prywatnym. Poza tym raczej nie miała w zwyczaju wypytywać swoich znajomych płci męskiej, czy przypadkiem nie kolegują si dobrze z jej byłym chłopakiem, a tak samo oni nie zawracali sobie głowy pytaniami, czy chodziła kiedyś z ich kumplem. Cała ta sprawa była beznadziejna i nawet Lotta nie umiała znaleźć dla niej innego wyjścia jak tylko nie przejmować się, przeczekać, olać, aż samo ucichnie. Niby spoko, ale Bridget nie wiedziała, czy da radę tak po prostu to wszystko zignorować. Za bardzo ją to bolało...
Zwierzyła się jeszcze z wyników owutemów, które nie poszły jej jakoś tragicznie, ale zdecydowanie nie zaprezentowała wysokiego poziomu na zielarstwie i eliksirach, za co pewnie dostanie w domu niezły opierdziel od ojca, który pokładał w niej ogromne nadzieje, szczególnie po tym, jak Lotta się zbuntowała i stwierdziła, że woli skupić się na innych rzeczach.
Przygotowana na najgorsze, ruszyła z Lottą w stronę ich mieszkania.

/zt x2

______________________

Bridget Hudson
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 39
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : -430
  Liczba postów : 55
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15298-adam-spellsinger#408783
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15301-straznik-swiata-magii#408834
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15302-listy-do-adama#408839
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15297-adam-spellsinger#408778




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob Paź 14 2017, 21:44

Chociaż największych i najszczerszych chęci Adama, by już nigdy go nie prześladował pech, dzisiaj ten jednak postanowił się uaktywnić. Jego ofiarą została Yvonne Horan, która spieszyła z ważnym raportem do swojego biura… I może wszystko byłoby dobrze, gdyby Spellsinger nie postanowił wysuszyć papierów zaklęciem, całkowicie zapominając o tym, że te bywają ostatnio bardzo zwodnicze. Papiery spłonęły. Dziwnym trafem panna Horan nie zabiła go na miejscu.
Całe odkręcanie tej sprawy zajęło im dość dużo czasu. Na szczęście jakoś Adamowi udało się wyjaśnić, co się stało, a szef odpuścił Yvonne oddawanie tych raportów. Jednak jego umiejętności mediacji do czegoś się przydały. Wystarczył zwykły raport słowny. Aż dziwne, że szef Biura Dezinformacji nie poszedł na skargę do Szefa Aurorów (albo JESZCZE nie poszedł i Spellsinger się zdziwi, kiedy otrzyma wyciąg ze swojego konta bankowego).
W ramach zadośćuczynienia Adam zaprosił Yvonne na kawę do słynnej lodziarni Floriana Forstescue. Od tego punktu rozpoczyna się nasza historia. Umówili się wieczorem, około godziny siódmej. Spellsinger zdążył wrócić do domu, wziąć prysznic i odgrzać sobie kluski na parze. Prawda była taka, że nie potrafił gotować, dlatego nigdy nie jadł niczego wykwintnego.
Poważnie zastanawiał się, czy nie ubrać szaty czarodzieja, ale źle by się czuł. Zresztą… Kurczę! Czy on w ogóle zastanawiał się, w co ma ubrać? No tak. Ostatni raz na takim spotkaniu był około dziesięciu lat temu. To był spory szmat czasu.
Po wybraniu niebieskiej koszuli, którą wsunął w ciemne spodnie, przytrzymywane przez skórzany pasek z delikatną klamrą i wygraną bitwą pod tytułem „Ułóż moje włosy normalnie”, powrócił do Londynu. Zerknął na zegarek. Miał jakieś dziesięć minut do spotkania, ale już teraz udał się na Ulicę Pokątną. Nie zatrzymywał się w Dziurawym Kotle, tylko przeszedł przez niego, by stuknąć różdżką w murek. Trochę obawiał się, że znowu zostanie osmolony, ale na szczęście przejście zadziałało normalnie.
Zamierzał poczekać na kobietę przed lodziarnią. Potem przypomniało mu się, że może powinien dać jej jakieś kwiatki na przeprosiny? Spojrzał podejrzliwie na swoją różdżkę. Nie, Spellsinger, nawet o tym nie myśl, przestrzegł od razu siebie samego. Już wiedział, jak mogły się skończyć nawet najprostsze zaklęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 465
  Liczba postów : 511
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   Sob Paź 14 2017, 22:22

Ten dzień uważała za udany, a przynajmniej do pewnej godziny. Kiedy harowała jak mróweczka i latała w te i z powrotem bo całym Ministerstwie i o dziwo nie czuła w ogóle zmęczenia, czy też złości. Miała po prostu dobry humor, który został zrujnowany kiedy raporty niefortunnie wylądowały w fontannie. Co prawda pan Spellsinger próbował naprawić ta sytuację i uratować cztery litery kobiety, jednak nie wyszło tak jak powinno być. Ostatnio wszystkim zaklęcia trochę szaleją, dlatego sama Yvonne wolała biegać niż czarować dokumenty by same docierały na miejsce. W taki sposób dokumenty dokumenty wysuszyły się tak bardzo, że nic z nich nie zostało. Przy okazji trochę ogrzewając małym płomieniem.
Była naprawdę załamana, bo nigdy nie spotkało ją coś takiego. Nie chciała dosłownie zwalać winy na aurora, no ale tak właściwie było. Jednak Spellsinger okazał się na tyle honorowy, że wsparł Yvonne i sam wyszedł z inicjatywą by wyjaśnić osobiście zaszłą sytuację. Szef Yvonne nie należy do osób miłych, ale udało się. Było ciężko, zwłaszcza dla nerwów kobiety z obawy jak to się zakończy.
Ostatecznie skończyło się tak, że dostała również zaproszenie od mężczyzny na kawę. Bardzo miłe zadośćuczynienie, dlatego zgodziła się bez oporów. Nie wiedziała jak traktować to spotkanie, ba dawno zresztą nikt nigdzie jej nie zaprosił, do tego nie zaraz po godzinach pracy, a wieczorem. Miała trochę czasu by zastanowić się by wyglądać odpowiednio, ale też nie przesadzić.
W końcu wybór padł na bordową sukienkę przed kolano, czarne rajstopy i płaskie botki. Pogoda nie dopisywała, dlatego zdecydowała się na krótką pelerynkę na 3 guziki, z wzorzystą podszewką. Kiedy tak się przygotowywała zapomniała o kontrolowaniu czasu, nie wiele brakuje i już będzie spóźniona. Świetnie. Przeniosła się do Dziurawego Kotła i zostało jej jeszcze pięć minut, jednak się uda. Stuknęła różdżką o murek i ukazała się jej Pokątna. Płaskie buty byłe o tyle dobrym pomysłem, że mogła iść trochę szybciej i stawić się na czas.
-Dobry wieczór, panie Spellsinger - przywitała się zatrzymując się jakieś dwa metry od niego. Nie miała pojęcia jak tak naprawdę powinna się do niego zwracać.
-Radziłabym nie używać zaklęć, nie chcemy raczej wzniecić pożaru- zażartowała kiedy dostrzegła różdżkę w jego dłoni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Lodziarnia Floriana Fortescue   

Powrót do góry Go down
 

Lodziarnia Floriana Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-