Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Ty, który podpadłeś kobiecie...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 74
  Liczba postów : 698
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Ty, który podpadłeś kobiecie... QzgSDG8




Gracz




Ty, który podpadłeś kobiecie... Empty


PisanieTemat: Ty, który podpadłeś kobiecie...   Ty, który podpadłeś kobiecie... EmptyWto Mar 26 2019, 11:24


Retrospekcje

Osoby: Gabrielle Levesseur & Finn Gard
Miejsce rozgrywki: pierwsze piętro, Hogwart, korytarz.
Rok rozgrywki: luty 2019
Okoliczności: Gdy mężczyzna rani uczucia kobiety to ma problem. Lecz gdy tą kobietą jest jedyna jego kuzynka, sprawa nabiera większego kalibru. Wspomnienie opisuje próby Finna w przeproszeniu Gab za swój chłód i nieodpowiednie słowa. Pytanie tylko czy jej serce zmięknie, by wybaczyć kuzynowi jego dziwne zachowanie?

______________________



Ostatnio zmieniony przez Finn Gard dnia Sro Mar 27 2019, 06:13, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 74
  Liczba postów : 698
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Ty, który podpadłeś kobiecie... QzgSDG8




Gracz




Ty, który podpadłeś kobiecie... Empty


PisanieTemat: Re: Ty, który podpadłeś kobiecie...   Ty, który podpadłeś kobiecie... EmptyWto Mar 26 2019, 11:25

Czuł, że zrobił coś złego. Czuł, że powiedział słowa zbyt ubogo okraszone uczuciami. Użył chłodnej logiki w chwili, gdy był potrzebny głos serca. Najgorsze w tym wszystkim było, że to przed obliczem Gabrielle, przez co zranił jej uczucia. Pojął to w chwili, gdy spojrzała na niego taka rozczarowana, może zaskoczona ale przede wszystkim chyba nie spodziewała się po nim takiego chłodu. Fin pluł sobie w brodę. Tak się kończy zbyt słaba kontrola nad ciałem i umysłem. Pozwolił by przemówiła logika, byleby zasłonić swoje emocje i radość z powodu zakochania. Uważał, że pokazanie swojego stanu emocjonalnego może doprowadzić do katastrofy, wszak pokochał chłopaka a nie jak świat oczekiwał, kobietę. Przez potrzebę ukrywania zaczął zachowywać się nieco chłodniej i bardziej powściągliwie, co się słono odbiło na Gabrielle. Nie czuł się dobrze. Czuł się źle. Gdzieś blisko serca czuł ból, niepokój, wynikający z faktu źle dobranych słów, zbyt zimnych dla kogoś tak ciepłego, kochanego i niewinnego jak Gabrielle. Nie powinna czuć tego zimna, nie powinna go znać z tej strony. Lecz stało się, nawalił. Nie potrafił usiedzieć w miejscu, cokolwiek zaczął, po chwili to porzucał i zastanawiał się nad odpowiednim zrównoważeniem logiki i emocji kiedy ma do czynienia z Gab. Gdyby chodziło o zranione uczucia innej osoby, Finn byłby w stanie to zlekceważyć. To była niepokojąca myśl lecz dla niego wygodna. Jednak gdy wracał myślami do Gabrielle, coś się w nim działo. Nie są dziećmi, odczuwał coraz to silniejsze i intensywniejsze wyrzuty sumienia. Bardzo łatwo dowiedział się kiedy Gabrielle ma okienko, z jakiej sali wyjdzie i po jakiej lekcji. Nie musiał się wysilać, wiedział. Stał więc naprzeciwko drzwi klasy, oparty o przeciwległą ścianę i czujnie wpatrywał się w tłocząca się przed nim młodzież. Choć miał znów ochotę zamienić się w nieczuła skałę, odmawiał sobie tej wygody. Potrzebował Gabrielle bardziej niż przypuszczał. To jego jedyna rodzina, musiał więc wyleczyć ich oboje z powikłań związanych z jego zachowania. Gdy zobaczył jej lśniące jasne włosy, wyprostował się. Faktycznie była piękna, ładniejsza niż jej koleżanki i nie mówił tego jako jej kuzyn, ale też jako młody mężczyzna. Nigdy nie patrzył na Gabbie w taki sposób, a gdy już to raz zrobił, otworzył szerzej oczy ze zdumienia. Wdała się w swego ojca i babkę… zaczerpnął tchu, wyminął labirynt wylewających się z klasy ludzi ani na chwilę nie odrywając wzroku od Gab. Zacisnął zęby dostrzegając jej minę, gdy już go zobaczyła. Postanowił, że nie odpuści dopóki nie pozwoli się przeprosić. Stanął naprzeciw niej, wyższy, wyprostowany i na brodę Merlina, pilnował się, by nie mówić zbyt zimno. To Gabbie, mała Gabbie. Od razu lepiej, od razu cieplej na sercu.
- Wiem, że jesteś zła ale pogadaj ze mną. Gabbie…- ruszył za nią, u jej boku. - Przemyślałem wszystko, zachowałem się jak kretyn. Ja wiem jak zabrzmialem. Gab, proszę cię.- niebieskie oczy szukały wzroku Puchonki. - Nie chciałem by to wyglądało tak, że ci nie wierzę. Wierzę ci, Gab, tylko szukałem po prostu innych opcji. - zawsze był dzieckiem, które nie miało w sobie grama spontaniczności, co było dosyć niepokojące. Szukał sposobów, analizował, co okazało się błędem. Przyspieszył kroku, by móc odwrócić się do niej bokiem i iść nieco tyłem. - Wybaczysz mi moje gadanie? Dam ci słowo, że więcej nie będę w ten sposób mówić. Mam dla ciebie herbatę truskawkową. - emocje bijące z jej twarzy denerwowały go, bowiem wzbudzały coraz silniejsze wyrzuty sumienia. Z każdą chwilą patrzenie w jej zielone oczy było coraz trudniejsze. Niezbyt się dobrze pokazał, aż musiał stłumić jęk z bezsilności. Wygrzebał z tylnej kieszeni pomniejszone zaklęciem opakowanie herbaty z krzywo przypięta wstążka na wierzchu . Szybkim szeptem i ruchem różdżki, która znikąd się pojawiła między jego palcami zakończył jej działanie. Z przepraszającym, nieco przytłoczonym spojrzeniem wyciągnął dłoń w jej kierunku. Jeśli weźmie, jest nadzieja. Jeśli nie, kupi jej miesięczny zapas herbat o dziwnych smakach, czyli takich jakie lubi. Może uda mu się jakoś ją udobruchać poprzez powiększenie wiedzy na temat wilowatości? Celowo nie nazywał głośno rzeczy po imieniu, pomny wagi tej sytuacji. Choć niełatwo było patrzeć teraz w jej oczy, zmusił się do wytrzymania jej wzroku. Nie zostawi tego w ten sposób.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 506
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 599
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Ty, który podpadłeś kobiecie... QzgSDG8




Gracz




Ty, który podpadłeś kobiecie... Empty


PisanieTemat: Re: Ty, który podpadłeś kobiecie...   Ty, który podpadłeś kobiecie... EmptyCzw Mar 28 2019, 07:30

Ten dzień wydawał się Gabrielle niezwykle nudy i przewidywalny, wydarzenia minionego tygodnia stały się już tylko wspomnieniem, a powrót do szarej rzeczywistości jawił się jej niczym koszmar, tyle tylko, że pozbawiony jakiegokolwiek wyrazu. Ekscytacja feriami trwa jeszcze tylko kilka dni, po czym wszystko wróciło do dawnego stanu rzeczy: uczniowie na nowo zaczęli skupić się na lekcjach, pracach domowych czy zbliżających się wielkimi krokami owutemach. I tylko listy słane przez Juliana zdawały się być dla blondynki słodką kontynuacją licznych przygód, które mogła przeżyć. Nie potrafiła nic zrobić z uśmiechem, który uparcie wkradał się na jej różowe usta, kiedy tylko myśli płynęły ku znajomemu-nieznajomemu, a serce mocniej biło w jej piersi. Póki co jego istnienie trzymała w tajemnicy, pilnie strzeżonej zmową milczenia, choć jednocześnie ciężko było jej się powstrzymać przed tym, by chociaż kilka słów na jego temat nie zdradzić Viniemu czy Billie.
Lekcja dobiegał końca, w otoczeniu koleżanek Gab opuściła klasę uśmiechając się tak promiennie i radośnie, jak to miała w zwyczaju. Pogrążona w rozmowie nie zauważyła go od razu. Dopiero natarczywy wzrok, który poczuła na swoich ciele, a który wywołał dziwny dreszcz zmusiły by na kilka sekund miast na koleżankach skupiła spojrzenie na przeciwległej ścianie. W pierwszej kolejności jej mina była wyrazem czystego szoku malującego się na jasnej twarzy Puchonki, lecz kiedy pierwszy szok minął, a kuzyn zaczął się do niej zbliżać zacisnęła usta w cienką linię, po uśmiechu, który jeszcze sekundę temu rozjaśniać jej twarz nie było już śladu, a zielone tęczówki zdawały się ciskać w jego postać błyskawice. Wprawny obserwator mógł ujrzeć w nich coś jeszcze… nutę smutku ukrytą na wszechobecną złością. Nie zwalniała kroku, chciała dać mu tym jasno do zrozumienia, że nie ma ochoty na jakąkolwiek rozmowę. Zranił ją swoimi słowami i choć obiecała również samej sobie, jak i Julianowi, że da szansę Finnowi emocję wzięły nad nią górę. Żal rozlał się po ciele blondynki niczym fala zalewająca zardzewiały wrak, żłobiąca w nim kolejne otwory.
Zatrzymała się, gwałtownie, wywołując tym jęki niezadowolenia osób, które kroczyły tuż za nią, kiedy w ostatniej chwili minęli dziewczynę unikając tym samym wpadnięcia na nią. Spojrzała w niebieskie oczy kuzyna, po czym westchnęła cicho. Przymknęła na chwilę oczy, po czym ruchem ręki nakazała koleżanką iść bez niej. Te ukradkiem z wyraźnym niezadowoleniem spojrzały na Finna, po czym odeszły. Gabrielle odczekała jeszcze chwilę, aż korytarz nieco się wyludni – nie potrzebowała, by ich rozmowę słyszał ktoś postronny.
-Nie myśl, że możesz przekupić mnie herbatą – oznajmiła starając się zachować zgryźliwy ton, lecz kąciki jej ust mimowolnie uniosły się delikatnie ku górze. Przymrużyła oczy, jednak wzięła od niego torebkę herbaty z krzywo przyczepioną wstążką.
-Zabrzmiałeś źle, zupełnie jakbyś mi nie wierzył, a nie szukał innej opcji – wyrzuciła mu, świadomie chcąc wywołać w nim większe wyrzuty sumienia. Nie rozumiała, jak on, ten który przez ostatnie lata był wciąż u jej boku mógł nie pokładać wiary w jej słowa, a Nathaniel uwierzył. Co też wpłynęło tak naprawdę na to, że Finn zareagował w taki, a nie inny sposób. Panienka Levasseur jako dobry detektyw miała swoje przypuszczenia, jednak nie zamierzała jeszcze mówić o nich głośno, chcąc najpierw wybadać całą sprawę, by później ukarać dwóch winowajców.
-Wybaczyć tak od razu nie wybaczę, ale… zawsze możesz dobrą herbatą zminimalizować swoje winy – odparła posyłając w jego stronę uśmiech. Nie potrafiła zbyt długo chować urazy, po rozmowie z Julianem dodatkowo nabrała pewności, że rozmowa w cztery oczy nigdy nie jest czymś co da się przewidzieć i często ciężko wtedy zapanować nad emocjami jakie wywołuje. Dokładniej to zrozumiała po spotkaniu z Natem.
-Nathaniel wrócił – wypaliła nagle, Gard i Bloodwhort nie znali się zbyt dobrze, ale z tego co kojarzyła też za sobą za bardzo nie przepadali, choć Gab nigdy nie potrafiła tego zrozumieć.
Powrót do góry Go down


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 74
  Liczba postów : 698
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Ty, który podpadłeś kobiecie... QzgSDG8




Gracz




Ty, który podpadłeś kobiecie... Empty


PisanieTemat: Re: Ty, który podpadłeś kobiecie...   Ty, który podpadłeś kobiecie... EmptyCzw Mar 28 2019, 11:44

Nawet nie spojrzał na rówieśnice Gabrielle, kiedy posyłały mu pełne wyrzuty spojrzenia. Nie interesowała go ich opinia, nie czuł potrzeby pytania ich o pozwolenie na porwanie kuzynki. Akurat dzisiaj maniery miał głęboko w poważaniu bowiem priorytetem była Gabrielle a nie to, co inni sobie pomyślą. Jej wzrok mógłby zabijać, gdyby to było możliwe. Na całe szczęście Finn był przygotowany na takie zachowanie a więc nie odczuł tego jak prawy piersiowy w zęby. Ukłucie za klatką piersiową dało mu znak, że jest mu źle na widok rozzłoszczonych zielonych oczu. Zdziwił się, że była w szoku. Czyżby nie spodziewała się jego wizyty? Zmusiło go do zastanowienia się nad sobą. Nie planował sprawiać wrażenia, że jest skończonym dupkiem. Po prostu czasami mówi za mało, za dużo myśli i próbuje przedstawić swój poplątany punkt widzenia w zbyt okrojony w uczucia sposób. To go kiedyś zgubi. Gab miała prawo stracić cierpliwość. Ten moment kiedy uśmiech zamarł jej na ustach, gdy go zobaczyła był wystarczającą odpowiedzią na jego pytanie “czy mi wybaczy”. Powinien zwątpić lecz nie zrobił tego, bowiem ośli upór i u niego się czasem przejawia. Być może zaraził się nim od Vinciego i dzięki niech będą za to Merlinowi.
- To tylko jedno opakowanie, a zamówiłem dziesięciopak. - odważył się powiedzieć tylko i wyłącznie dlatego, iż dostrzegł drgające kąciki jej ust. To było jak światło w tunelu, jest nadzieja. Nagle zdał sobie sprawę jaki jest spięty. Zmusił swoje ramiona do rozluźnienia się, co też mu się po chwili udało wszak kto jak kto, ale ten Gard potrafił się kontrolować w życiu codziennym tak, by zatuszować prawdziwe emocje. Czasami.
- Przepraszam. - bąknął ze skruchą. Udało się jej go przytłoczyć, łatwiej niż mogła przypuszczać. Miał nauczkę, wstyd piekł go w policzki i cieszył się, że nie umiał się czerwienić. - Nie myślałem wtedy jasno i klarowanie, źle dobrałem słowa. - wyszedł naprzeciw jej zielonemu spojrzeniu i nabrał dyskretnie tchu. Odszedł z nią nieco na bok, ku wysokim okiennicom. Światło słoneczne padało na Gab i rozświetlało ją niczym anioła. I tutaj Finn po raz drugi odkrył, że faktycznie Gabrielle nie miała urody typowo ładnej. Ona była poprostu uroczo prześliczna i mając świadomość o pochodzeniu jej ojca dało się odnaleźć w urodzie Puchonki czegoś… przyciągającego. Jakiś magnetyzm, piękno w małych gestach, w sposobie chodzenia. Nigdy się nie zastanawiał nad tym. A im bardziej wytężał dziś swój wzrok tym więcej widział. - Gabbie. Przepraszam, byłem w szoku. Ale wierzę, bo popatrzyłem właśnie na ciebie jakoś na nowo. I niech mnie klątwa trafi, wydaje mi się, że twoja skóra teraz świeci przy słońcu. - poszedł do niej nieco bliżej, te pół kroku, więcej niż u innych rozmówców. Uniósł dłoń, położył dłoń na jej ramieniu, ot delikatnie, serdecznie, z wyczuciem. - Postawię ci piwo jakie sobie tylko wybierzesz, nawet wiesz, te dla pełnoletnich. Jestem ci to winny. - on, sztywniak Gard postanowił pozbyć się na chwilę swojej opiekuńczości i zgodzić na złamanie ogólnej zasady rodzinnej i społecznej, by nieletnich trzymać z dala od mocniejszych trunków. Czuł, że musi bardziej zminimalizować swoje winy, więc może i darmowe piwo (oj kieszeń pewnie zaboli ale czego się nie robi dla poirytowanej kuzynki?) się do tego przyczyni? Schował po paru chwilach rękę do kieszeni spodni, patrzył trochę zakłopotany na blondynkę. Był pewien, że rozpocznie kłótnię w krzyku i emocjach a tymczasem potraktowała go trochę łagodnie… czuł, że nie zasługiwał na takie zachowanie choć z drugiej strony odczuł potrzebę mocnego przytulenia jej za to. Stęsknił się za nią bardziej niż był tego świadomy. Ach, gdyby mógł się jej wygadać... Tak bardzo tego potrzebował, bowiem trzymanie tajemnicy robiło się coraz bardziej męczące.
Nagle został gwałtownie wyrwany z dyskomfortu dwoma słowami. Momentalnie spiął ramiona, gdy informacja na dobre dotarła do jego umysłu. Nathaniel wrócił. Gard musiał na sekundę przymknąć oczy, aby ukryć w nich odruch mordu w kierunku tego ścierwa, które Gabrielle uwielbia. Gdy uchylił powieki, w jego oczach było widać zimny spokój, wyraźnie wymuszony. Dłoń w kieszeni zwinęła się w pięść. Tylko tego brakowało! Po co toto wróciło? Czemu po cholerę nie wpadło pod Błędnego Rycerza? Czemu Finn czuł, że Nathaniel znów przylepi się jak upierdliwa rzep do jego kuzynki, do Gab? Musiał nabrać powietrza przez zaciśnięte zęby. Właśnie próbował wdać się w łaski Gabrielle, a więc szorstka uwaga skierowana w kierunku Nathaniela mogłaby to mocno utrudnić. Zmielił w ustach przekleństwo. -O, a na długo? - silił się na neutralny ton. Wyszło mu to w dziewięćdzieciu procentach, reszta to była chęć potraktowania go Jęzozlepem, tak na rozgrzewkę.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 506
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 599
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Ty, który podpadłeś kobiecie... QzgSDG8




Gracz




Ty, który podpadłeś kobiecie... Empty


PisanieTemat: Re: Ty, który podpadłeś kobiecie...   Ty, który podpadłeś kobiecie... EmptyPią Mar 29 2019, 21:41

Ignorancja do niego nie pasowała, Gabrielle uniosła jedną brew w geście zdziwienia na jakikolwiek brak reakcji z jego strony. Zaskakiwał ją, wpierw niespodziewanymi przeprosinami, a teraz nieco niegrzeczny zachowaniem. Finn w oczach blondynki był osobą, która wykazywała się zawsze ogromnym taktem, wychowanie, które wyniósł z domu dalece odbiegało od manier; okazał ich zwyczajny brak. Dopiero z opóźnieniem dotarło do niej, że nie był to wyraz bezczelności z jego strony; to ją stawiał na piedestale, zaś reszta była jedynie nieznaczącym tłem, które wymusiła na nim sytuacja. Z jednej strony było to do blondyna zupełnie nie podobne, zaś z drugiej – niezwykle urocze i słodkie.
Wiedziała jaki jest Finn, znała go dobrze, a przynajmniej tak się jej wydawało. Teraz powoli dopadały ją wątpliwości. Rozmowa z Vinim, nieco odstające od normy zachowanie kuzyna, wszystko to było swego rodzaju dowodami, które sprowadzały wszystko do postaci dwóch Puchonów, niezwykle jej bliskich. Czyżby waga obietnicy, o której wspomniał brunet była tak ogromna, a przede wszystkim dotyczyła nie kogo innego, jak samego Garda? Gabrielle nie mogłaby sobie darować, gdyby nie podjęła się rozwiązania tej skomplikowanej zagadki i nie omieszkała zacząć już teraz.
Uśmiechnęła się znacznie wyraźniej, nie potrafiąc powstrzymać tego zdradzieckiego gestu, który potrafiły wywołać proste słowa, w tym wypadku oznaczające dużą ilość herbaty, którą dziewczyna wręcz ubóstwiała.
-Dziesięciopak brzmi bardzo przekonująco – stwierdziła, ton jej głosu zmienił się, był spokojny a przede wszystkim ciepły. Brak w nim było chociażby nuty wyrzutu, będącej jawną oznaką, że mimo uśmiechu blondynka nadal chowa urazę. Badawcze spojrzenie zielonych tęczówek skupiło się na ciele Garda, przez ułamek sekundy wydawał się być spięty, Gabrielle zauważyła to, lecz ni jak nie skomentowała. Jego postura zmieniła się, a ciche słowa wydobywające się ze zbyt mocno przymkniętych warg sprawiły, że zaśmiała się. Brzmiały niczym dziecięcy bełkot, którego ona sama wieki temu nadużywała, kiedy coś przeskrobała.
W ciszy słuchała jego wywodu, całą uwagę skupiając na tym, co ma jej do powiedzenia. Było to niezwykle istotne dla dziewczyny, gdyż ważyły się losy ich dalszej relacji, ona mogła dać mu szansę na wytłumaczenie, jednak to od niego w większości zależało, czy uzyska wybaczenie, a przede wszystkim zrozumienie, którego on sam jej odmówił. Kryjąc się za suchą analizą faktów, skutecznie spychając uczucia na dalszy plan; tym wszystkim wywołał jedynie poczucie żalu, jaki do niego miała.
-Dobrze… nie popadajmy w paranoję – stwierdziła, kiedy wspomniał o świecącej skórze, choć sama myśl, że takie zjawisko mogłoby zajść budziła w niej grozę. –Nic się nie dzieje, zobacz – dodała wyciągając przed siebie ramię, miała rację. Tylko wyobraźnia Finna zaczęła zbyt intensywniej pracować. –Musisz jeszcze wiele się dowiedzieć – zaśmiała się, chociaż nawet ona będąca obarczona tym przekleństwem… tym dziedzictwem nadal niewiele wiedziała. W najbliższym czasie postanowiła poświecić nieco wolnego czasu na zdobycie informacji dotyczących wili oraz jej potomków, lecz zawirowania w życiu skutecznie, póki co jej to utrudniały. –Chcesz rozpijać nieletnią? – zapytała z wyraźną wesołością unosząc do góry prawą brew.
-Kim jesteś i co zrobiłeś z Finnem? – kolejne pytanie wypowiedziane w żartach opuściło jej różowe usta. –No dobrze… już się na ciebie nie gniewam – oznajmiła, po czym w typowy dla siebie sposób przytuliła chłopaka. –Ale to nie znaczy, że i mi nie należą się wyjaśnienia – szepnęła mu do ucha, po czym z tajemniczym uśmieszkiem ucałowała jego policzek. Zamierzała zadać mu kilka pytań, które nie dawały jej spokoju od czasu ferii oraz pamiętnej rozmowy na polanie. Co jakiś czas, niczym uparta mucha pojawiły się one w jej myślach, pozbawione odpowiedzi. Sądziła, że to właśnie Gard ich udzieli, a będą one na tyle wyczerpujące, że pytania nie wrócą ponownie. Zanim jednak pojęła się tego, musiała mu wspomnieć o przyjeździe Nathaniela, byłoby nie fair zachować to w tajemnicy przed nim. Zwłaszcza, że dziewczyna doskonale znała stosunek tych dwóch młodych mężczyzn względem siebie. Tak, jak przypuszczała Puchon nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy, lecz nie dał tego jasno po sobie poznać. Jego neutralny ton był nawet przekonujący.
-Myślę, że na stałe – odpowiedziała, sama zdumiona brzmieniem swoich słów, gdyż były one wręcz nieprawdopodobne.


Powrót do góry Go down


Finan Gard
Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : zaspane oczy, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 74
  Liczba postów : 698
http://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
http://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
http://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Ty, który podpadłeś kobiecie... QzgSDG8




Gracz




Ty, który podpadłeś kobiecie... Empty


PisanieTemat: Re: Ty, który podpadłeś kobiecie...   Ty, który podpadłeś kobiecie... EmptyPią Mar 29 2019, 22:39

Finn nie zdawał sobie sprawy, że zaczął zachowywać się nieco inaczej niż dotychczas. Co prawda więcej się uśmiechał, miał więcej energii i chęci, by wychodzić poza mury Hogwartu, wydawało się, że odżył. Przestał snuć się korytarzami w lochach, przestał tak unikać ludzi, których uważał za niezwykle irytujących. Paradoksalnie nasiliła się jego paranoja, by nikt nie dowiedział się skąd u niego ten rodzaj... szczęścia. Gdyby mógł, porwałby Vinciego na cały tydzień, z dala od społeczeństwa, gdzie mógłby się nacieszyć tym cholernie wesołym, pogodnym, dobrym, szczwanym, seksownym, upierdliwym, rozbrajającym... wróć, bo za chwilę zrobi maślane oczy i Gabrielle uzna, że to do niej, a tego wolałby uniknąć. Otrząsnął się z niebezpiecznego toku myślenia i wytężył myśli, by skoncentrować się na kuzynce. "Wrócił" do niej w odpowiednim momencie, w sam raz aby zobaczyć pojawiający się na jej ustach uśmiech. To był jak promyk słońca uciekający spomiędzy burzowych chmur. Poczuł, jak poranne rozdrażnienie i dyskomfort ulatniają się ustępując miejsca niepewnej uldze. Gabrielle była zawsze łagodna i wyrozumiała, a więc ucieszył się w duchu, że zaczęła mu wybaczać. Z drugiej strony westchnął z ulgą, że w ogóle udało mu się odnaleźć poprawnie przyczynę zagniewania Gab. Olśniło go, że zbyt się od niej odsunął i dlatego poczuła żal, bowiem nie dostała odpowiedniej ilości ciepła, by poczuć się zrozumianą. Musi się przy tym bardziej pilnować.
- Pewnie masz rację. Powinienem uzupełnić wiedzę na wiadomy temat, by móc ci przy tym pomóc. Jeśli oczywiście jeszcze chcesz. Jestem do dyspozycji i obiecuję, nie będę analizować. Słowo Garda. - dla potwierdzenia słów położył rękę na swoim sercu i popatrzył dłużej w jej zielone oczy. Oczywiście chętnie przyjrzał się skórze jej ramienia, by dostrzec czy tylko zdawało mu się czy faktycznie ona cała lśni. Nie był już tego pewien. Intuicja mówiła mu, że Gabbie przykuwa wzrok.
- Nie rozpijam nieletniej, tylko proponuję mojej jedynej kuzynce lepszy alkohol, by spróbowała i nie upiła się w przyszłości od pierwszego łyka. - odpowiedział czysto dyplomatycznie aczkolwiek na jego ustach zamajaczył dobrze znany gardowski pół uśmiech, który znacznie łagodził rysy jego twarzy i ocieplał spojrzenie niebieskich, niemalże lazurowych oczu. Choć nie był przygotowany na akt przytulenia, chętnie je odwzajemnił, ścisnął z wyczuciem jej ramię, zaczerpnął z tego gestu przyjemność. To była Gabbie, a więc nie musiał się powściągać, nie do takiego poziomu jak przy innych.
Całkowicie ogłupiał i się zdezorientował usłyszawszy dziwne słowa owiane groźbą i znieczulającym buziakiem w policzek. Zbiła go z pantałyku i aż odchylił głowę, popatrzył na blondynkę z odpowiedniej odległości nic nie rozumiejącym wzrokiem. - Jakie wyjaśnienia? Zapomniałem o czyichś imieninach? Przecież ciocia ma je w przyszłym miesiącu. - tylko tego by mu brakowało, aby podpadł jej jeszcze bardziej. Skoro ta menda-skutwiony-idiota Nate postanowił wrócić, to Finn musiał za wszelką cenę naprawić relacje z Gab. Musi ją trzymać z dala od tej paskudy nim pogłębi swój wpływ na dziewczynę. Przymrużył powieki słysząc, że być może powrócił na stałe. To obudziło ostrzegawczą lampkę w głowie Finna. Odczuwał do Nathaniela antypatię i to niewyjaśnioną. Traktował go jako natrętną brzęczącą obok ucha muchę, która upierdliwie czaiła się w okolicy i doprowadzała do szewskiej pasji nie dając się po prostu zabić. Sęk w tym, że ta mucha miała obrońcę w postaci Gabrielle, która z niewyjaśnionych przyczyn lubiła ją i postanowiła trzymać ją przy sobie. Co za ironia, jakby Finnowi było mało zmartwień. No nic, dokłada problem Muchy na podium jego listy "Do załatwienia". Później się tym zajmie. Jeśli wda się w rozmowę na ten temat, jak nic zdenerwuje się wewnętrznie i zacznie obijać typa w myślach. Zamrugał uciekając od kuszących wizji.
- Może wyskoczymy gdzieś na herbatę, hm? Zacznę ci się w niej wypłacać, a i skorzystamy z tej lepszej pogody. - odczuł w sobie zaborczość. Zająć wieczór Gabrielle, by nie kusiło jej spotkanie z Natem. - Matula wciąż marudzi mi w listach, że nie ma twojego zdjęcia do jej nowego albumu. Tak, siódmy egzemplarz w tym roku. Nie wiem skąd się jej to wzięło. - mówienie o takich detalach i rzeczach codziennych przychodziło mu łatwiej przy Gabrielle. Oczywiście wyczuł w jej poprzednich słowach nutę tajemniczości i przeczuwał, że pytanie jakie zechce mu zadać będzie w stu procentach prywatne i kłopotliwe, to próbował ją zagadać, by to opóźnić. Nie był głupi, wiedział, że Gabbie nie odpuści, ale kto powiedział, że nie może grać na zwłokę? W międzyczasie zastanawiał się co ona chciałaby od niego się dowiedzieć a czego nie wie. Oprócz tego, że Finn jest nienormalnie zakochany i ma czasami ciągotki do krwi - to ogólnie wiedziała o nim wszystko.

______________________

Powrót do góry Go down


Gabrielle Levasseur
Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 506
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 599
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Ty, który podpadłeś kobiecie... QzgSDG8




Gracz




Ty, który podpadłeś kobiecie... Empty


PisanieTemat: Re: Ty, który podpadłeś kobiecie...   Ty, który podpadłeś kobiecie... EmptySro Kwi 10 2019, 20:36

Nie mogła darować sobie badawczego spojrzenia, którym wręcz natrętnie obserwowała Finna, w nadziei, że dostrzeże coś, czego nie widziała wcześniej. Odwrotnie niż w przypadku Viniego, ten wydawał się nazbyt wesoły, wręcz rozentuzjowany i w dziwny sposób poruszony. W zamyśleniu przygryzła dolną wargę szukając punktu zaczepienia, który w prosty sposób wyjaśniałby nagle zmiany u dwóch najbliższych jej Puchonów. Było zupełnie tak, jakby nagle zamienili się nastrojami? Zmarszczyła czoło, by sekundę później przybrać naturalny wyraz twarzy, kiedy to grymas świadczący o intensywnym myśleniu nie powoduje powstania zmarszczki na czole.
W myślach powtarzała sobie, że ma czas na odkrycie tajemnicy, której świadomość stawała się coraz to bardziej natarczywa. Wiedziała, że w przypadku Viniego, a przede wszystkim Finna musi działać spokojnie oraz z wyczuciem, by przypadkiem nie spłoszyć ich niczym sarenkę, która nazbyt wcześniej odkryła obecność osoby trzeciej. Kuzyn na powrót mógłby zamknąć się w sobie, skutecznie utrudniając zaobserwowanie czegokolwiek, zaś Kędziorka wiązała obietnica. Gabrielle wiedziała, jak ważne są tego typu deklaracje, dlatego też podczas spotkania na polanie nie ciągnęła go mocno za język.
Olśnienie Finna przyszło późno, lecz blondynka nie potrafiła dłużej się na niego złościć, urażona duma czy żal skutecznie przemijały zastąpione miłością, jaką darzyła Garda. To nie było równoznaczne z tym, że tak od razu mu wybaczy. Uśmiechnęła się delikatnie na myśl o wspólnych wieczorach przy wyjątkowych herbatach, na które musiał wyrazić zgodę. Protest w tym wypadku na nic się zdawał, choć pojawienie się Nathaniela, którego blondyn szczerze nie lubił jedynie podsycało w nim potrzebę spędzania z Gab większej ilości czasu.
-Wiesz… czasem wgłębna analiza jest potrzebna, ale nie w przypadku uczuć. A tak, poza tym, jasne że chce. Dużo jeszcze nie wiem, nad wieloma rzeczami nie potrafię zapanować, wydaje mi się, że często to wszystko mnie przerasta - przyznała otwarcie mówiąc o swoich lękach, które budziły się w niej wraz z pierwszymi promieniami słońca, czasem nie dopuszczając nawet nocą. Uśmiechnęła się do chłopaka śmielej, kiedy ten położył dłoń na jej ramieniu, był to zdawałoby się zwykły gest, lecz dla dziewczyny znaczył dużo więcej niż chociażby gwiazdka z nieba.
- Cóż, to dość logiczne podejście, chociaż nie jestem nadal do tego przekonana. Piwo kremowe na tą chwilę mi wystarczy, więc możemy wybrać się na nie do jakiegoś fajnego pubu - odpowiedziała z uśmiechem, nie ciągnęło ją do alkoholu, w przeciwieństwie do swoich rówieśników wręcz od niego stroniła, bo sam zapach przyprawiał ją o mdłości. Odetchnęła z lekką ulgą, gdy blondyn odwzajemnił gest, który wykonała. On, często stroniący od tego typu wyrażania uczuć teraz nie protestował. To było przyjemne uczucie, które niczym ciepła fala rozlała się po ciele dziewczyny, dając poczucie bezpieczeństwa.
- Spokojnie, masz rację z tymi imieninami, ale nie o to się rozchodzi. Nie będę owijała w bawełnę, co cię łączy z Vinim hym? - zapytała, zrobiła pół kroku w tył, a dłonie ułożyła na biodrach. Zielone spojrzenie blondynki uważnie lustrowało chłopaka, czułe na jakiekolwiek zmiany mogące świadczyć o tym, że tą dwójkę poza zwykłym kumulowaniem się łączy coś więcej. Oczywiście nawet przez myśl nie przeszedł jej pomysł, że mogliby oni tworzyć parę. Niejednokrotnie widziała Viniego w otoczeniu pięknych dziewczyn, zaś Finn i miłosne przygody… w oczach Gabrielle był to temat zbyt odległy na kolejne sto lat, gdyż ten drugi wydawał się być bardzo powściągliwy w relacjach damsko-męskich czy jakichkolwiek innych. Uniosła do góry brwi, czekając na odpowiedź, była jej ciekawa, a jednocześnie przerażona tym, co może usłyszeć. Ta dwójka Puchonów była jej najbliższymi osobami, oczywiście niedawno poznanego Juliana nie brała pod uwagę, choć ten zdawał się być dla niej równie ważny, co tamci. Kącik ust panienki Levasseur uniósł się delikatnie ku górze na samo wspomnienie znajomego-nieznajomego, zaś serce w piersi zabiło mocniej. Nie potrafiła kontrolować reakcji swojego ciała, nie zdziwiłaby się gdyby i Gardowi nie uszły one uwadze, choć mógł odebrać je inaczej – wszakże temat ich rozmowy zszedł na Nathaniela.
-Wiesz, że na dobrze zaparzoną herbatę jestem w stanie zgodzić się o każdej porze dnia i nocy – odpowiedziała rozbawiona, nie doszukując się w tym drugiego dna. Nie sądziła, by blondyn należał do osób, które chcąc pozbawić ją towarzystwa Nathaniela skory jest do zaborczych propozycji, tylko po to, by wypełnić jej dzień. Gabrielle zawsze znalazła sposób, aby zrealizować swoje plany, nawet jeśli na jej drodze pojawiały się przeciwności. Póki co wizja kolejnego spotkania z brunetem była odległa, lecz nie zamierzała mówić o tym Finnowi. Niech się trochę pomartwi. Zaśmiała się słysząc słowa przez niego wypowiadane. Wiedziała, że ciocia Gard ma bzika na punkcie rodzinnych zdjęć, zbierania ich w albumy, jednak nie sądziła, że zaszło to aż tak daleko.
-Poważnie? – zapytała z niedowierzaniem w tonie głosu –Tego się nie spodziewałam… nie mam nowych zdjęć niestety, a i fotografa dobrego też nie znam, któremu nie pękł by obiektyw kiedy cyknie mi zdjęcie – dodała z wyraźnym rozbawieniem. Mimo wszystko należała do osób fotogenicznych, a obiektyw bardzo ją lubił, jednak ona nie przepadała za nim. Takie błędne koło przez które rzadko pozowała do jakichkolwiek zdjęć na zawołanie.
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Ty, który podpadłeś kobiecie... QzgSDG8








Ty, który podpadłeś kobiecie... Empty


PisanieTemat: Re: Ty, który podpadłeś kobiecie...   Ty, który podpadłeś kobiecie... Empty

Powrót do góry Go down
 

Ty, który podpadłeś kobiecie...

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Ty, który podpadłeś kobiecie... QCuY7ok :: 
retrospekcje
-