Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pogrzeb

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1122
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 1262
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyWto Sty 15 2019, 21:13


Retrospekcje

Osoby: @Arkadiusz Kolodziejski & Matthew Alexander
Miejsce rozgrywki: Cmentarz.
Rok rozgrywki: 2018, tuż po śmierci matki Arkadiusza.
Okoliczności: Śmierć
jest zawsze początkiem czegoś nowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1122
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 1262
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyWto Sty 15 2019, 21:14

Pogrzeb.
Kwintesencja istnienia ciała oraz duszy. To była tylko chwila, ulotny moment - wystarczyła chwila nieuwagi, znieważenie własnych możliwości, by ostatecznie życie zniknęło za kurtyną niemożliwą do ogarnięcia. Anna - była pacjentka Matthewa; prawdopodobnie nie zachowała należytej ostrożności. Nie wiedział, a jedyne, co pamiętał, do kolejne wywieszenie na szpitalu, że ktoś umarł. Kolodziejska - znał to nazwisko doskonale, wiedział, kogo dotyczy, jakby nie było - posiadał szacunek do tej kobiety. Po części szalona, niemniej jednak charakterystyczna pod tym względem czarownica władającą nad eliksirami; jej mąż zaś był mugolem. Poniekąd miał z nią dobre stosunki, poniekąd - relacja była oparta głównie na znajomości świata mugolskiego. Pogoda wydawała się zaburzać spokój, powodować przede wszystkim dziwne mrowienie kończyn, gdy zdołał dotrzeć na miejsce pochówku - gdzie znajdowało się całkiem sporo innych osób, a przede wszystkim; osób posiadających dla niej szacunek. Typowy marsz pogrzebowy; elegancko ubrani, idący zgodnie z rytmem biologicznym - to tylko kwestia czasu, aż ponownie będzie to dotyczyć, aż ponownie uczestnictwo wyniesie na widok ciało - cialo tego, kto bierze udział w pogrzebie.
Niemniej jednak Matthew wiedział, sądził, był pewien - że nikt nie przyjdzie na jego celebrowanie śmierci, a prędzej zwłoki zasilą glebę bez zbędnej trumny, drewna wykorzystanego do stworzenia miejsca, gdzie mogliby położyć jego nieżywe ciało.
Stał zatem; jak przywykł, tak zostawił kwiaty, najróżniejsze. Głównie jednak to były te powiązane z życiem pozagrobowym, powiązane z brakiem istnienia w obecnym świecie na rzecz życia w całkowicie innym wymiarze - tak ludzie sądzili, kiedy to uzdrowiciel nie wierzył w nic. W sumie, po śmierci życie toczy się dalej. Niby to odbija się na najbliższych, co nie zmienia faktu, iż Alexander nie miał rodziny. Nie miał przyjaciół - pomijając niektóre skomplikowane wyjątki, aczkolwiek przeczuwał, że nie rzutowałoby to w żaden sposób, gdyby zniknął, przeniósł się w atmosferę istnego eteru. Westchnięcie zasygnalizowało chęć zapomnienia, kiedy to stał, patrząc na to, jak życie toczyło się dalej. Otworzył oczy, przenosząc spojrzenie błękitnych tęczówek w stronę trumny, która to głuchym dźwiękiem zasygnalizowała, że upadła już na samo dno.
Tak samo jak on - psychicznie. Niemniej jednak źle być nie mogło przecież, czyż nie? A przynajmniej pozostawało mieć taką nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arkadiusz Kolodziejski

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 96
  Liczba postów : 73
http://www.czarodzieje.org/t16466-arkadiusz-kolodziejski
http://www.czarodzieje.org/t16483-relacje-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16482-poczta-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16475-arkadiusz-kolodziejski
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyWto Sty 15 2019, 22:16

Mimo że w chłopcu tkwiło wiele smutku i niezrozumienia, czemu śmierć zabrała mu matkę, nie pokazywał tego po sobie, a przynajmniej tymczasowo. Koniec życia doczesnego, przynajmniej dla Arkadiusza, stanowił dla niego niewiadomą. Nie wiedział nawet, czy wierzy w życie pozagrobowe. Może i wierzył, ale to było... kiedyś. A teraz? Nie to, że stracił wiarę. Raczej po prostu nie wiedział, co o tym wszystkim sądzić.
Był zamyślony, gdy ojciec kilka dni wstecz wziął go na zakupy, by zdobyć jakieś czarne garnitury –  jeden dla siebie, drugi dla syna. Zamyślony, gdy czytali razem list pożegnalny od kobiety imieniem Anna, która pozostawiła pogrążonych w żałobie kilka osób, ale najbardziej dotknęło to dwóch z nich – Arkadiusza i Mateusza. Cóż, najwidoczniej ta osoba pełniąca rolę matki i małżonki wiedziała, że to, co robi, nie zawsze jest bezpieczne, wiedziała, że to tak może się skończyć. Potem Arek, w noc poprzedzającą pogrzeb, włożył list pod poduszkę, ale i tak przez całą noc nie zmrużył oka. Może to taka jakby "matczyna energia", płynąca ze słów zapisanych tymi samymi dłońmi, która mieszała substancje w kociołku i dodawała kolejne składniki? Brzmi to nieprawdopodobnie, absurdalnie, wręcz komicznie, ale to równie dobrze może być prawda.
I nadszedł ten dzień. Chłopak pozostawał głęboko zamyślony. Zamyślony wpatrywał się, jak opuszczają na sznurkach jasną, drewnianą trumnę do wcześniej wykopanego dołu. A słowa modlitwy, wspólnej modlitwy docierały do niego niczym przez mgłę, w której nie widać horyzontu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1122
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 1262
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyWto Sty 15 2019, 22:39

Śmierć
bywała zbyt okrutna. Zbyt samolubna. Zabierała do grobu zbyt dobre dusze, pozostawiając na świecie te najokrutniejsze. Zbyt niesprawiedliwa, zbyt postawiona na zysk, zbyt straszna i zbyt okrutna. Aczkolwiek... pod koniec i tak nic nie miało znaczenia. Stan majątkowy, pieniądze, czy to miało jakikolwiek sens? Ganianie za karierą zgodnie z rytmem zegara, którego każda ze wskazówek zdawała się pełnić całkowicie inną rolę, na nic były starania w związku ze spotkaniem, które odbyła Kolodziejska. Wiedział, nie był w stanie wywołać w sobie żadnych smutnych emocji - jego dar powoli przenikał. Stawał się niemożliwy do zauważenia, powodował, że trzymał w sobie wszystko, dusił z ogromną wręcz siłą, by następnie zapomnieć. Uczucie żalu w żaden sposób nie zdominowało duszy, jedynie nieliczni zostali obdarzeni jej drobną, ledwo co widoczną cząsteczką. Jeden rozdział zamknięty, drugi rozdział otwarty - to tylko chwila, moment, gdy po należytej chwili ciszy wszyscy się rozejdą, zapominając niemalże na rok o tym, kogo tutaj pochowano, w jakim dniu i z jakiego powodu. Czy życie było tylko i wyłącznie grą, która opierała się przede wszystkim na własnym zysku? Ponowne nauczanie, ponowne wchodzenie w problemy, niemożność wydostania się z emocjonalnego dna okrytego mułem powodowała, że Matthew Alexander miewał zaskakująco duże wahania nastroju. Wystarczył dłuższy okres czasu bez nadzoru, bez należytej opieki, by zwyczajnie z największej wartości ekstremalnej sinusoidy przeniósł się zwyczajnie do najmniejszej wartości ekstremalnej - by liczba binarna znowu osiągnęła zero, nie nadając w żaden sposób bez kolejnej jedynki jakiejkolwiek wartości. Nie bez powodu zatem stał - ubrany w garnitur - rozpoznając męża Anny, mugola, który o świecie czarodziejskim za dużo nie wiedział. Kojarzył go, kojarzył w sumie większość twarzy - jakby nie było, wykonywanie zawodu dawało mu minusy dodatnie i minusy ujemne.
Na szczęście - dla pozbawionego wiary uzdrowiciela - modlitwa zakończyła się wystarczająco szybko. Uroczystość ta wywoływała w wielu osobach negatywne emocje - Matthew zaś nie czuł niczego. Posiadał, jak zwykle, posiadał tę typową dla siebie pustkę w sercu, której nie mógł zwyczajnie załatać normalnymi sposobami. I tak od paru lat, od kiedy nie mógł spać spokojnie, od kiedy koszmary zaczęły nawiedzać jego głowę, powodując bezsenność; demony przeszłości doskonale zbierały z niego jak największe żniwa. Przeniósł bez problemu wzrok niebieskich tęczówek w stronę ostatecznie pochowanej trumny, tudzież grobu; zanim to wszystko się zakończyło - kolejna śmierć. Nic nie robiło na nim już większego wrażenia - każdy z obecnych wziął kredyt - i kiedyś musiał go spłacić. Niektórzy zaś nie mogli nawet skorzystać z uroków życia, o czym wiedział oczywiście doskonale. Życie okrutne - po śmierci nadchodziła cisza.
Nie zauważył nawet, jak niechcący wpadł, niechcący zahaczył, niechcący uderzył delikatnie, pod wpływem nieuwagi, w stronę zaskakująco młodego uczestnika całokształtu pogrzebu. Na szczęście siła, z jaką trafił, nie była zbyt spora - wywołała jednak przymus przeprosin. Tak czy siak, Alexander zapewne by się do tego przyczynił - nawet nie musiał wiedzieć o tym, że gdzieś znajduje się Mateusz, jego ojciec, teraz już wdowiec. - Przepraszam. - zwrócił spokojnie w stronę młodzika, spoglądając na chwilę w stronę opiekuna, by następnie jeszcze raz spojrzeć w jego stronę...
Był zaskakująco młody. Zbyt młody, by tracić matkę - nie każdy był przecież skazany na taki sam los jak Matthew.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arkadiusz Kolodziejski

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 96
  Liczba postów : 73
http://www.czarodzieje.org/t16466-arkadiusz-kolodziejski
http://www.czarodzieje.org/t16483-relacje-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16482-poczta-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16475-arkadiusz-kolodziejski
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyCzw Sty 17 2019, 20:43

A chłopak był nadal zamyślony. Nadal zastanawiał się, czemu to spotkało akurat jego.
Pamiętał ją. Długie, kasztanowe włosy sięgające łokci. Włosy, które leżały na poduszce niedbale, w artystycznym nieładzie kiedy spał z nią, ze względu na jego nocne koszmary. I mocne, choć szczupłe ramiona, otulające go w pasie, gdy skarżył się jej, że nie może spać. Co jeszcze? Ah, tak. Uśmiech. Taki, który potrafił przegonić złe demony, czuwające pod jego łóżkiem. Czuwające, by uderzyć, zaatakować w najmniej oczekiwanym momencie, zmieniając zwykły sen w istną torturę. I jej dłonie, wiecznie ciepłe, nawet gdy wycierała mu usta ręką po skończonym posiłku, nie mogąc nigdzie znaleźć ręczników papierowych. Ani jakiejś ścierki, ani chusteczek, a nie chciało jej się pędzić przez cały dom w kierunku toalety, by zdobyć papier. Tyle wspomnień. Niby radosnych, a jednak bolesnych. Nie wiedział jak dotąd, że to może iść ze sobą w parze... A jednak, życie potrafi zaskakiwać.
Podobnie jest z tym, jak odkrył pewną szokującą prawdę: przeciwnością miłości nie jest nienawiść. Jest nią obojętność. Miłość charakteryzuje się tym, że osoba, którą kochamy nie jest nam obojętna, nie jest nam obojętny jej los. Możemy kochaną osobę nienawidzić za wiele rzeczy, a i tak odczuwać miłosierdzie. To trochę dziwne, ale tak właśnie jest. W sumie, nie zawsze coś jest takie, na jakie wygląda.
Szkoda tylko, że nienawiść ma często destrukcyjne działanie... ale nigdy nie zburzy miłości. To wszystko przez złe demony, pewnie te same, które siedziały pod jego łóżkiem. Mogą jedynie jej zaszkodzić, poddać ją próbie... może doprowadzić, że kobieta i mężczyzna przestaną być razem. Ale tego, co do siebie czują, nie zabijesz, nie zlikwidujesz, nie pokonasz. I nic ani nikt tego nie zmieni.
Pamiętał, jak czasami na niego krzyczała. Zamykał się wtedy w swoim własnym, wyimaginowanym świecie, gdzie wszystko było idealne i piękne. Kto wie, może w ten sposób wyobrażał sobie niebo? Tak czy owak, potem przepraszała. Zawsze. Owszem, potrafiła być naprawdę zła, ale wie, że miała ku temu powody. Bywała i surowa, ale wybaczył jej każdy powód swojej łzy, bo wiedział, że matka go kochała. I pewnie kocha nadal. Ma nadzieję, że dane jej będzie żyć wiecznie przy panu Bogu. Mimo, że sam nie wie... nie wie, czy jeszcze w niego wierzy.
Tak czy owak, po jakimś czasie powrócił do rzeczywistości. Głównie przez to, iż usłyszał słowa jakiegoś mężczyzny około czterdziestki. Oczywiście, nie ocenił jego wieku od razu – najpierw musiał unieść brodę ku górze i spojrzeć w jego twarz.
- Ale za co mnie pan przeprasza? – odpowiedział, uznając iż to na ten moment najlepsze, co mógł powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1122
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 1262
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyCzw Sty 17 2019, 21:09

Życie nigdy nie było należytą bajką,
zawsze, prędzej czy później, przychodziło Zakończenie. Złe, niedobre, pozbawione krzty dobra, pisane dłonią artysty, który to miał wprowadzić odrobinę dramaturgii. Wszak nic nie było proste - można było niektóre procesy zautomatyzować, aczkolwiek nadal wydawać by się mogło, że człowiek nie ma władzy nad tym, co się dzieje w jego życiu. Kowal własnego losu? Dobre sobie. Chcieliby - żądni przede wszystkim braku realizmu, chcieliby brak komplikacji, by wszystko przebiegało gładko - bez krzty chropowatości, bez krzty jakiejkolwiek trucizny. Najgorszy był jednak on - sam uzdrowiciel znajdujący się głównie w bezdechu, jakoby będący jedynie wrakiem człowieka; nie liczyło się dla niego nic. Demony przeszłości już dawno zebrały należyte żniwo, choć mogłoby się to zakończyć znacznie wcześniej. Za błędy się płaci, błędami nie można odkupić ludzkiego życia, przywrócić starych lat, zaprzestać wpadania w koło problemów i kłopotów, które to goniły go niczym rozwścieczone psy z obnażonymi bezczelnie kłami. Każda sytuacja ma jakiś konkretny powód, nad którym nie mogli jednak zapanować - nie posiadali mocy władania nad losem, fatum wisiało nad nimi, czy tego chcieli, czy też i nie. Przenikający przez palce czas, próba przystosowania się do nowej sytuacji, bycia elastyczną osobą, zdolną pomieścić się w całkowicie odmiennych fragmentach życia, wydawały się być trudnymi rzeczami do uchwycenia. Rzadko kiedy człowiek wychwytuje jakiekolwiek pomniejsze zmiany - dopiero większe powodują narost wyrzutów sumienia, zmarnowanego czasu, straty zdrowia psychicznego. Gatunek ludzki nie jest świadom swoich zmian - zmian, które dzieją się z każdym dniem.
Matthew wiedział. Żył w pozbawionej błogości świadomości.
Zarówno kochał, choć nie był tego świadomy. Wcale nie został pozbawiony tego uczucia - być może wyjątkowo rzadko kiedy posiadał możliwość muśnięcia jego skóry, skóry należącej do emocji rozdzierającej serce każdego człowieka; miłość była czymś, czego zwyczajnie nie potrafił nazwać. Czego nie był świadom. Czymś, co przychodzi niezwykle szybko, aczkolwiek odchodzi wyjątkowo długo i boleśnie. Nie był pozbawiony tego epizodu - świadom własnej egzystencji, nie potrafił jednak stwierdzić nieraz tego, co czuje - jakby jego pewne zdolności społeczne zostały poddane nieuchronnym uszkodzeniom. Długo. Pięć lat trwała ich rozłąka. Dwadzieścia dziewięć z matką. Z ojcem zaś równe dwadzieścia. Życie nie pozwalało mu nawet na odrobinę spokoju, odrobinę bezpieczeństwa - zawsze znajdowało się coś, co zwyczajnie musiało zostać poddane autodestrukcji. Ciche westchnięcie wydostało się spomiędzy jego spierzchniętych warg; jakby starając się tym samym przez to wszystko przebrnąć.
Ich relacja jednak polegała na toksyczności. Toksyczność ostatecznie wydała zbyt dużym kosztem plony - co zakończyło ich współpracę. Pielęgnowali to, czego pielęgnować nie powinni. Za dużo rzeczy zamiatanych było pod dywan - co prawda prędzej czy później dochodzili do obustronnej zgody. Ten pamiętny dzień, trzask drzwi, brak jakiejkolwiek żywej duszy poza zwierzętami, prześladował uzdrowiciela przez całe pięć wiosen - możliwych jeszcze do wyliczenia na palcach u jednej ręki. Nie był jednak obojętny - może potrafił zapanować nad samym sobą, aczkolwiek to właśnie relacja z drugim człowiekiem powodowała, że wiedział, kim jest; wydarty jej, nie odczuwał obojętności. Ani nienawiści. Już dawno temu to drugie przestało istnieć w życiu Matthewa.
- Za mój brak należytej uwagi. - powiedział, choć nie wiedział, czy chłopiec zarejestrował to, że został delikatnie przez niego pchnięty. Tęczówki zwrócił przez chwilę ku niemu, pewne cechy zarejestrował, ale nie był pewien. - Jak się nie mylę, jesteś Kolodziejski? - nie powracał do tematu pogrzebu. Ani matki. Już wystarczająco musieli wysiedzieć, wytrzymać, wśród tłumie obcych ludzi, których w ogóle nie znali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arkadiusz Kolodziejski

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 96
  Liczba postów : 73
http://www.czarodzieje.org/t16466-arkadiusz-kolodziejski
http://www.czarodzieje.org/t16483-relacje-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16482-poczta-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16475-arkadiusz-kolodziejski
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyPią Sty 18 2019, 19:27

Na cmentarzu panował spokój, bardziej podtrzymywany niż zakłócany przez ściszone odgłosy modlitwy. I to pewnie dlatego Arkadiusz pozostawał zamyślony do tego czasu. Przestał parę chwil temu wspominać swoją świętej pamięci matkę – ot, co za dużo, to niezdrowo. Jeszcze co prawda były jakiejś strzępki niedawnych przemyśleń, resztki tego, co nazywamy wspomnieniami. Oczywiście wiedział, że te wspomnienia będą go prześladowały do końca życia. Tyle że z większym, bądź mniejszym natężeniem, z chwilowymi przerwami. Bo inaczej się nie da i to chyba wie każdy, nie tylko ów jedenastolatek, który w tym a jakże młodym wieku żegna się ostatecznie z matką, która powinna żyć, by się nim opiekować. Matką, której powinnością jest być przy swoim dziecku w chwilach złych i dobrych. Niestety, okrutna śmierć wybrała sobie akurat nią, a szukając motywu, zdecydowała się na wykorzystanie jej największej pasji, jaką są eliksiry. A raczej były. Powinniśmy mówić o tym w czasie przeszłym. Prawdą jest, że kobieta ta, o znanym w Polsce imieniu, już nigdy nic nie uwarzy. Ale to nie było aż tak istotne. Ważniejsze jest to, że już nigdy nie okaże swojej miłości Mateuszowi oraz Arkowi. Tyle że te dwa rodzaje miłości nieco się od siebie różnią. Cóż, miłosierdzie względem męża a te kierowane do kogoś, kogo przez dziewięć miesięcy nosiło się pod sercem, sporo się od siebie różnią. Ale oba te uczucia określamy jednym słowem: miłość. Miłość ma wiele twarzy. Miłość można okazywać na różne sposoby.
I teraz myśli Arka powędrowały tym tropem. Zaczął ponownie rozmyślać nad tym wieloznacznym słowem, gdy nagle jakiś mężczyzna, którego chłopiec widział chyba po raz pierwszy, przeprosił go, a młody Kołodziejski odpowiedział słowami, które tutaj leżały jak ulał. A kiedy otrzymał odpowiedź, to cóż, zrozumiał że musiał być przez niego popchnięty albo coś w tym stylu, skoro słowa na oko czterdziestoletniego człowieka brzmiały tak, jak brzmiały. Arkadiusz za to posłał mu uśmiech, który mimo jego starań, wypadł niezwykle blado. Nie można mu się dziwić. Nie był już zaskoczony... na chwilę. Bo po chwili zdumiał się ponownie, chociaż nie powinien – na pierwszy rzut oka widać, że dziecko te jest dzieckiem denatki.
- Uhm... tak. I mam na imię Arkadiusz. – chwila zastanowienia – A pan, kim jest?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1122
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 1262
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyPią Sty 18 2019, 19:41

Miłość.
Uczucie rzadko kiedy doceniane, stanowiące ostoję stabilności oraz bezpieczeństwa - jakoby pozbawione złych rzeczy, rosło w niemalże każdym człowieku. Niestety, czasami zdarzało się, iż było ono wykorzystywane do celów haniebnych, pozbawionych przede wszystkim zdrowego rozsądku w krzywdzeniu pozostałych. Miłość stanowi potężne narzędzie - w rękach osób dobrych potrafi zdziałać cuda, w dłoniach osób gotowych do porzucenia moralności - zaskakująco destrukcyjne, potrafiące zabrać człowieka na samo dno, z którego tak łatwo się nie wygrzebie. Najgorzej jednak, gdy odchodzi - niezapowiedzianie, niespodziewanie, odebrana niemalże siłą przez samą Śmierć, nie da się o niej zapomnieć. Różne twarze, różne sytuacje, cel ten sam; poniekąd ekspresja życia polega właśnie na tym uczuciu. Nie bez powodu żywot, który prowadził uzdrowiciel, nie miał praktycznie żadnego sensu - chwycony przez szpony rutyny swojej profesji, nie potrafił działać na innych płaszczyznach - zwyczajnie upośledzony, zwyczajnie znajdujący się na pozycji przegranego; to tylko chwila, ulotny moment, gdy to wszystko się zakończy, gdy to wszystko nabierze szarych barw, zaś jego zniknięcie nie będzie wcale tak istotne. Podobno jednego dobrego programistę można zastąpić dziesięcioma stażystami - czy to nie tak jest, Matthew Alexander?
Tęsknota rozpierała przez jego serce, kiedy to wspomniał po części o tym, że w jego życiu stało się dokładnie to samo, aczkolwiek w całkowicie inny sposób. Jeszcze raz westchnął, skierował tęczówki w stronę chłopaka, o którego niechcący uderzył; poniekąd różnica wzrostu była ogromna, zaś przy jego [uzdrowiciela] ślazarnych ruchach można było spodziewać się całkowicie innego obrotu akcji. Zauważył pewne cechy, pewne elementy, aczkolwiek ich interpretacja nadal pozostawała pod znakiem zapytania. Czy był świadom? Po części tak, aczkolwiek ostatecznie - jego twarz ani nie zyskała blasku, ani nie stała się bardziej ponura. Była dosłownie taka sama; wyzbyta wszelkich emocji, jakby sam ze sobą uzdrowiciel nie potrafił być do końca szczery. A był tak naprawdę pod tym względem po prostu nieświadomie chory.
- Matthew Alexander. Poniekąd znam Twojego ojca, Mateusza. - odpowiedział, idąc spokojnym krokiem, coby nie wyprzedzić młodszego od siebie uczestnika tego całego zdarzenia. Modlitwa odmówiona; choć wcale się nie modlił. Jedynie w myślach zasiadywał nieustannie kolejne fragmenty sekund, być może nie po to, by odbębnić najważniejszą rzecz, a bardziej po to, by zachować należyty spokój. - Jaka była Twoja matka? Jak jesteś w stanie ją określić? - zapytał.
Nie na miejscu. Nie o odpowiedniej porze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arkadiusz Kolodziejski

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 96
  Liczba postów : 73
http://www.czarodzieje.org/t16466-arkadiusz-kolodziejski
http://www.czarodzieje.org/t16483-relacje-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16482-poczta-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16475-arkadiusz-kolodziejski
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyNie Sty 20 2019, 15:14

W innych okolicznościach, Arek gadałby jak najęty. Ale to nie są odpowiednie okoliczności. Dzisiaj przed oczami staje nam zupełnie inny obraz jedenastoletniego chłopca. Pogrążonego w żałobie, nie rozumiejącego, dlatego to wszystko jest takie niesprawiedliwe. Dlaczego Śmierć jest taka niesprawiedliwa. W jakiejś piosence, polskiego zespołu o nazwie "Ich troje" albo coś w tym guście, były słowa: " (...) bo śmierć nie wie czym miłość jest" i uważał, że ów cytat tu pasuje bardziej, niż cokolwiek innego.
Chociaż, w sumie... jego nietypowe milczenie może już za chwilę ujrzeć swój kres. Nieodgadniona jest natura Arkadiusza, zwłaszcza w tym podobnych kwestiach. Kiedy emocje szaleją w człowieku, może on cierpieć w milczeniu, bądź wylewać wszystko na zewnątrz, by nie pozostać sam ze swoją udręką. A co do tego pierwszego... można znosić katusze w sobie tylko do jakiegoś momentu. Potem ten ktoś pęka, a wszystkie mentalne wnętrzności wylewają się z dziury w sercu, pokazując tym samym wszystkim wokoło, że dzieje się coś złego. Pomóc, czy nie? Drwić, czy pozostawić na pastwę losu? Każdy jest inny i tym samym każdy inaczej by zareagował. No, chyba że mamy dwie albo więcej osób o podobnym podejściu do życia. Do innych ludzi i różnych sytuacji.
A jak to będzie z Arkiem? Czy po męczeńskim duszeniu w sobie wszystkiego, co na ten moment negatywne, dziura w jego wnętrzu otworzy się i niełatwo będzie założyć mu wszy? I kto podjąłby się takiej roboty? Musiałby to być ktoś, komu naprawdę zależy na Arkadiuszu. Mateusz? Możliwe, aczkolwiek i on tłumi w sobie podobne emocje, co w chwili obecnej bardzo upodabnia syna do ojca. A przynajmniej w tym przypadku. No, może radzi sobie nieco lepiej. Ale tylko nieznacznie. Był starszy, toteż bardziej doświadczony życiowo. No ale młody Kołodziejski nie był. Nie był gotów, by w pełni poznać smak goryczy, jakim oblane jest jego życie od momentu, gdy wraz z tatą znalazł nieprzytomną Annę. No, może Arek nie zdawał sobie od początku sprawy z tego, co się stało. Pociągnął wtedy swojego ojca za nogawkę spodni i spytał, czemu mamusia śpi na podłodze i kiedy się obudzi. Nie podejrzewał najgorszego. Wszystko wyszło na jaw, gdy Arkadiusz zobaczył na własne oczy akt zgonu. Tego, co odczuł, nie można porównać z żadnym innym psychicznym cierpieniem, jakie dotychczas dotknęły chłopaka. A potem zamknął się w sobie na jakiś czas.
A teraz otworzył się ponownie. I racja, otworzyła się dziura w jego sercu, wylewając krwistą czerwień na zewnątrz, co sprawiło,że jego oczy nabrzmiały łzami. Ale zaraz! Miał odpowiedzieć temu panu, który mówi,że zna poniekąd jego tatę. Ale jakoś nie był w stanie uwolnić z ust żadnych sensownych słów, więc zostało mu tylko jedno – rozpłakać się, ale nie tak głośno, by usłyszeli go inni uczestnicy pogrzebu.
Odpowie mu. Oczywiście, że odpowie, ale... najpierw musi się uspokoić. I – kto wie? - może teraz zacznie gadać jak najęty, jak zwykle? A może odpowie jedynie prosto i rzeczowo temu panu, by pokazać, że jest osobą kulturalną?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1122
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 1262
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyNie Sty 20 2019, 16:25

Kto powiedział, że życie jest sprawiedliwe?
Nigdy nie było. Zawsze posiadało w swoim zanadrzu coś, by zwyczajnie przekonać człowieka do tego, jak kruche jest to, co stara się wybudować. Jakie luki posiadają podwaliny tego, na czym zwyczajnie się opiera; poniekąd wszyscy są równi. I równiejsi, gdyby ufać pewnej książce, ale to dyskusja na całkowicie odmienny temat; kiedy to spoglądał po części w błękitne niebo, jego oczy również stawały się tej samej barwy. To było niesamowite - poniekąd jednak przerażające. Oczy to odzwierciedlenie duszy - jakby noszące w sobie cząstkę prawdy, nie mogły kłamać, gdy ktoś patrzył w nie ze skupieniem, wlepiał własne tęczówki, byleby poznać szczerą rzeczywistość. A ta zazwyczaj była wyjątkowo brutalna - nie mógł jednak chodzić z zakrytym naiwnie narządem wzrokowym, ufając jedynie temu, co namacalne, słyszalne. Musiał budować własne subiektywne opinie, własne poglądy, własny świat, w którym to się właśnie obracał.
Śmierć nie wywoływała u Matthewa żadnych głębszych emocji - był oziębły, a nawet pozbawiony należytego taktu. W ciszy odmaszerował, wcisnąć dłonie przez chwilę w kieszenie - garnitur był wyjątkowo okrutny i bezlitosny w słoneczne dni. Kolejna dusza odesłana, kredyt spłacony, trumna uderzyła o dno, wydając z siebie głuchy dźwięk. Czy nie tak musiało być? Poniekąd krąg życia wygląda tak samo - a zranione serce zdobywa tylko więcej ran, z których wypływa zwyczajnie krew. Empiryzm w pełnej krasie - zamiast jednak na kartce pisać więcej doświadczeń, więcej zdobytych informacji, pojawiały się na nich rozcięcia spowodowane napadami agresji podczas kreślenia kolejnych rzeczy, które wbrew pozorom nie miały się tam znaleźć.
- Przepraszam. - odpowiedział prosto, zauważając jednak po dłuższym czasie, wszak był człowiekiem o zaburzonych predyspozycjach do relacji z otoczeniem. Działał bardzo często zero jedynkowo, w systemie binarnym, który posiadał parę możliwych komórek do przesyłu kolejnych bitów. - Nie powinienem. - okazał częściową skruchę.
Nie powinien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arkadiusz Kolodziejski

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 96
  Liczba postów : 73
http://www.czarodzieje.org/t16466-arkadiusz-kolodziejski
http://www.czarodzieje.org/t16483-relacje-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16482-poczta-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16475-arkadiusz-kolodziejski
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyWto Sty 22 2019, 15:47

A Arek dalej płakał. Nie głośno, ale jednak. Możliwe nawet, że słyszał go jedynie ów nieznajomy, który dla jego taty, taty Arkadiusza, nieznajomym najwidoczniej nie był i młody chłopak nie podejrzewał nawet, że może on znać również denatkę. Ale Arek nie lubił tego słowa. Zwłaszcza, jak owym określeniem nazywa się jego matkę i na pewno by nie chciał, by w razie ewentualnego zgonu taty tego ostatniego też tak nazywano.
Zgonu. Tak. To tylko jedno słowo, jedno z wielu, które określa jedno i to samo. Jedno słowo, za którym kryje się z pozoru tak wiele reakcji biologicznych, doprowadzających do rozkładu delikwenta, a jednak było ich naprawdę mało. Tak – dużo, a jednak tak niewiele. To pasuje do określenia Śmierci bardziej niż cokolwiek innego.
A kiedy Matthew wyraził słowo skruchy i przeprosił młodego chłopaka, ten ostatni przestał płakać. Przez jakiś czas nie mówił nic, po prostu nic, zajęty pracochłonnie wycieraniem łez i mokrych części powieki przegubem lewej dłoni. Musiało to wyglądać nieco dziecinnie, ale chłopak nie zwracał na to uwagi. Miał gdzieś, jak go widzą ludzie. A przynajmniej miał to gdzieś akurat teraz, gdy przeżywał tak wielką żałobę przemieszaną z niezrozumieniem, ale o tym już wiemy, prawda?
W końcu uspokoił się do tego stopnia, że był w stanie odpowiedzieć.
- Wie pan, moja mamusia była wyjątkową czarownicą. Mi i tatusiowi nie przeszkadzało nigdy, że ma mugolskie korzenie, no ale... kto w tych czasach nie ma żadnego mugola w rodzinie? No właśnie. No więc, to wspaniała kobieta. I miała wielką pasję. Szkoda tylko, że ta pasja ja zgubiła...- i tyle? Tylko tyle? Może po prostu, no, nazwijmy to po imieniu, smutne myśli nie pozwalały mu się rozgadywać bardziej? Nie był wstanie mówić dużo, ale – i szkoda – nie wiedział, że mówienie, wylewanie na wierzch tego, co boli najbardziej, ma działanie terapeutyczne... gdyby wiedział, zapewne zanim skończyłby mówić, cała ceremonia zakończyłaby się już dawno, a rodzina i najbliżsi poszliby na konstelację, by wspominać godnie Annę.
- A właśnie – to pytanie naszło go nagle, z zaskoczenia i poczuł, że musi je zadać – Skąd pan zna mojego tatusia? – i od teraz wbijał bezlitośnie swoje spojrzenie w oczy swojego rozmówcy, jakby nie chciał pominąć żadnego gestu wzrokowego, żadnego drgnięcia mięśni twarzy. Po prostu obserwował go. Oczami, które teraz były już w pełni suche.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1122
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 1262
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyWto Sty 22 2019, 16:49

Był wyjątkowo słabym czytelnikiem ludzkich emocji.
Niemniej jednak wiedział, co oznacza płacz, nawet ten najprostszy. Smutek. Pogrążenie w żałobie. Nie inaczej było tutaj - kiedy to lato zakończyło się prostym umieszczeniem w trumnie matki chłopca, którego ojca doskonale znał. Być może to słowo było wyjątkowo przekoloryzowane, kiedy to przemieszczał się, kiedy to czarne buty uderzały o płytę chodnika z charakterystycznym, głuchym dźwiękiem. Nigdy nie nazywał ludzi denatami. Sam poniekąd nim był, sam działał wbrew temu, co pisało mu na pergaminie społeczeństwo - szedł pod prąd jak największy idiota, starał się być niezależnym, nie interesować losem ludzi, których nie znał. Niestety - nie potrafił przejść obojętnie. Nie potrafił wyzbyć się z głowy głosów samokrytyki, poniekąd zabierającej go na samo dno, które okryte było mułem. Czynił z igły widły - mimo iż na transmutacji znał się wyjątkowo rzadko, to jednak miał wyjątkowy dar pogłębiania się we własnym, nietuzinkowym smutku, w którym to został wychowany już od dawna. Być może, gdyby matka nie odeszła, wszystko potoczyłoby się inaczej. Miałby normalną rodzinę. Nie tracił własnego życia poprzez wykonywanie trudów profesji.
Westchnął.
Życie zaczyna się od oddechów. Kończy na wypuszczeniu tlenu z płuc.
Został pozbawiony t l e n u.
- Istnieją niektóre rody czystokrwiste. - wypowiedział prosto, wsłuchując się w potok słów, które wydał z siebie chłopiec. Poniekąd rozmowy pomagały zrozumieć piękno tego, jak doskonałe coś potrafiło być. Nigdy nie docenia się tego, gdy człowiek posiada możliwość zrozumienia, namacalnego sprawdzenia, czy coś istnieje. Dopiero gdy wyższa siła to wydrze - pozostaje w sercu dziura. Trudna do zasklepienia. - Aczkolwiek występują wyjątkowo rzadko. - dodał, nie bał się stwierdzić. To była najczystsza prawda. Czarodzieje, by przetrwać, musieli jednak połączyć krew z mugolami. - Moja matka była mugolem. - ostatecznie rzucił swoje parę groszy, zachowując stosowność wypowiedzi. Ten sam głos, brak odpowiedniej gestykulacji - jakby był tylko tworem, marionetką, która musi istnieć.
Poniekąd była to prawda.
- Dzielimy podobne zainteresowanie nie-magami. - odpowiedział, nie spoglądając w oczy młodzieńca. Nie lubił tego - odczytywanie emocji ze strony bijących, jasnych tęczówek, które w świetle dziennym przybierały barwy błękitu znajdującego się ponad ich głowami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arkadiusz Kolodziejski

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 96
  Liczba postów : 73
http://www.czarodzieje.org/t16466-arkadiusz-kolodziejski
http://www.czarodzieje.org/t16483-relacje-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16482-poczta-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16475-arkadiusz-kolodziejski
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptySro Sty 23 2019, 19:35

- No w sumie racja, ma pan rację – odparł chłopak, gdy mężczyzna wspomniał o rodach całkowicie czysto krwistych. Takich ludzi Arkadiusz bardzo doceniał, byli dla niego jakby wzorem do naśladowania – nawet, jeśli nie potrafią zrobić nic, by ich doceniać. Nawet, jeśli pod żadnym względem być takim wzorem nie mogą. No ale cóż. Arek był młody i jego patrzenie na świat i ludzi w nim żyjących nie jest jeszcze do końca uformowane. Dorosłe. Jakiś doktor kiedyś poparł swoją teorię, jakoby osoby jeszcze nie do końca dojrzałe nie mają do końca rozwiniętych pewnych części mózgu, ale Kołodziejski nie pamiętał, jakie to części, nazwisko tego doktora też jakoś mu umknęło. Co prawda to prawda, chłopak miewał pewną wiedzę nawet na tematy, które z pozoru w ogóle go nie interesują, a przykład został właśnie przytoczony.
- A znał pan może i moją mamusię?- zagadnął, bez żadnego zastanowienia. Po prostu nie zdążył przemyśleć tych słów, wyleciały one z jego ust niespodziewanie, bez żadnego ostrzeżenia. W sumie, kto tak nigdy nie miał? To się zdarza każdemu. W końcu jesteśmy ludźmi... tylko, czy aż? Teraz znowu uparcie się w niego wpatrywał, oczekując odpowiedzi.

/Wybacz że tak krótko, ale nie mam weny. :c
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1122
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 1262
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptySro Sty 23 2019, 20:09

Poniekąd - miał rację.
Czym ona jednak była w obliczu spotkań z innymi ludźmi - ludźmi, z którymi nie dzielił pasji. Ludźmi, z którymi kompletnie nie potrafił znaleźć nici porozumienia. Sądził poniekąd, że rody czystokrwiste stąpają starymi zasadami, które zakiełkowały w średniowieczu; a ile przez to dusz musiało ucierpieć, wycierpieć, by jedynie sprostać wymaganiom społeczeństwa? Całe szczęście, nacisk ze strony pozostałych u niego nie istniał. A może jednak pech? Nie miał rodziny. Nie miał nikogo bliskiego - Ci już dawno odeszli. Zafascynowani pięknem i smakiem pozornej wolności bądź zwyczajnie w tajemniczych okolicznościach, tylko jeden raz pokrzywdzeni, trzymający swoją dumę w ryzach. Jego słowa, zdania, były jedynie stekiem bzdur - o ile jakieś predyspozycje do zrozumienia mugoli czarodzieje posiadali, jedno było dla niego pewne. Nie chcieli. Woleli żyć we własnym świecie idei, koncepcji, zabobonów, problemów. Nie przyjmowali do świadomości, że nie-magowie wcale nie są gorsi, wręcz przeciwnie. W niektórych dziedzinach byli znacznie lepsi. Znacznie bardziej dokształceni. Pozbawieni cząstki nienawiści - to nie są stare czasy, gdy chwyta się pierwszą lepszą kobietę, by ją zwyczajnie spalić na stosie. Nie.
Młody umysł był zbyt łatwy do skażenia, zbyt łatwy do wrzucenia we własne idee i pomysły - o czym doskonale wiedział. Nie wykorzystywał tego jednak w żaden sposób. Liczył na to, że młody będzie miał własne poglądy, własny sposób widzenia na sprawę, własne zdanie. Nie wymagał. Po prostu liczył - po cichu, aczkolwiek potraktował to jako potencjalną zależność.
- Niezbyt szczególnie. - odpowiedział najbardziej szczerze, kierując spojrzenie na chodnik. Szkoda by było, gdyby rzeczywiście przez swój brak uwagi i niekiedy problemy z koordynacją ruchową (choć zazwyczaj ich nie miał) zwyczajnie obił swoją twarz. Nie to żeby jakoś specjalnie za nią przepadał; mimo wszystko i wbrew wszystkiemu chciał zwyczajnie przedrzeć się przez tłum ludzi w spokoju oraz ciszy. Nie zostać aż nadto zauważonym - wścibskie spojrzenia zawsze wyżerały resztki jego energii. - Czasami bywała na szpitalu. Poniekąd - byłem jej uzdrowicielem. - jak zawsze, jak zwykle, oszczędny w słowach.
Jakby nie było
znajdowali się na p o g r z e b i e.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arkadiusz Kolodziejski

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 96
  Liczba postów : 73
http://www.czarodzieje.org/t16466-arkadiusz-kolodziejski
http://www.czarodzieje.org/t16483-relacje-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16482-poczta-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16475-arkadiusz-kolodziejski
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptySob Sty 26 2019, 21:43

Na słowa uzdrowiciela, Arkadiusz zrobił wielkie oczy. Teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, jego gałki oczne można było porównać do spodków. Co prawda to prawda, młody Kołodziejski często dziwił się różnym rzeczom (to sprawiało, że jego osobowość była jeszcze bardziej barwna, ciekawa, zaskakująca), w sumie, gdyby było inaczej, Arkadiusz już nie byłby Arkadiuszem. A przynajmniej nie tym samym.
Teraz czytelnik powinien zadać podstawowe pytanie: czemu się tak bardzo zdziwił? Sprawa jest prosta. To wszystko przez ostatnie jak na chwilę obecną słowa mężczyzny. Bywała w szpitalu… a on był jej uzdrowicielem… to oznaczało chyba, że coś jej było, prawda? Cóż, Arek nawet nie pomyślał, że każdy powinien od czasu do czasu skonsultować się z jakimkolwiek uzdrowicielem, w celu zbadania się i wykonania rutynowych badań. Ale nie. Chłopak nawet nie pomyślał o tym z tej perspektywy co właśnie sprawiało, że jego zdziwienie można było odczytać nie tylko po oczach. No bo na dodatek szczęka mu opadła.
Jednakże to nie jest aż tak ważne. Ważniejsze jest to, czy ów uzdrowiciel coś u niej wykrył. A jeśli tak, to… może ona nie zmarła na wskutek eksplozji w jej kociołku, a za sprawą jakiejś ciężkiej, nieuleczalnej choroby? A że Arek często lubił bawić się w filozofa, pomyślał o pewnej tezie: że życie to nieuleczalna, śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową. W sumie, jakby nie patrzeć, wszystko na tym świecie jest zatrute, nawet jeśli tylko nieznacznie, to jednak.  A każdy krok prowadzi do śmierci, z każdym narastającym dniem. I tym oto sposobem zatoczyliśmy koło i powróciliśmy do tematu śmierci. Tematu, który aż da się wyczuć mentalnie na tym pogrzebie, i na innych pogrzebach pewnie jest podobnie. Ten sam klimat, smutku i refleksji. I tutaj można się czymś zarazić, przemknęło chłopakowi przez myśl, przemknęły mu słowa, które były raczej wieloznaczne.
W końcu postanowił sobie ulżyć (ah, czyżby nareszcie zrozumiał, że mówienie to jakby terapia?), więc powiedział mężczyźnie to, co następuje.
- Aha, a czemu przychodziła do  szpitala, coś jej było? – zapytał z troską w głosie, troską, która tu i teraz była być może nieodpowiednia. I niewskazana. No ale co poradzić. – Proszę mi opowiedzieć, bardzo pana proszę! – mówiąc to ostatnie, Arek pociągnął za nogawkę spodni mężczyzny. Już miał takie przyzwyczajenie, gdyż z tatą również tak robił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1122
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 1262
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptySob Sty 26 2019, 22:52

Poniekąd - nie rozumiał,
będąc człowiekiem wycofanym ze społeczeństwa, aczkolwiek żyjącym zgodnie z rytmem własnego serca, które biło pod sklepieniem kurczących się żeber. Ludzie od zawsze stanowili dla niego podejrzaną zagadkę - ale to nie tak, że podchodził do nich bez konkretnych pokładów szacunku, skądże. Po prostu ich szanował, tolerował obecność, aczkolwiek nie był po prostu godzien wchodzenia w cokolwiek więcej niż prowizoryczną, trzymającą się standardów społeczeństwa, rozmowy. Nie starał się zatem interpretować wielkich oczu, tak kurczowo wpatrujących się w jego sylwetkę, opadającej szczęki, której jednak dźwięk nie dał o sobie w żaden sposób znać. Był po prostu człowiekiem
prostym, niemożliwym do uchwycenia, kroczącym w rytm własnych kroków, własnych myśli, które nie raz burzą tamę chroniącą przed ostatecznym upadkiem. Przed końcem. Życie bywało wyjątkowo trudnym doświadczeniem.
Idealne sformułowanie - prostota magnificencji uderzającej z charakterystycznym błyskiem zielonkawych oczu. Wszędzie czai się śmierć. To prawda - nieskazitelna, zdająca się wpływać w doskonałą solucję problemów dwudziestego pierwszego wieku. Nie był w żaden sposób zafascynowany śmiercią, choć wiele razy o niej rozmyślał; niepozorna przyjaciółka, z którą przyszło mu walczyć o innych. Sam nie wiedział jednak, jak czasy bardzo się zmienią, jak jego nastawienie się zmieni, a przede wszystkim że będzie musiał zostać kiedyś z jej rąk uratowany. Błoga nieświadomość tego, że los zapisany jest w gwiazdach, że każdy zasługuje na takie życie, jakie wcześniej prowadził, w swoim poprzednim wcieleniu. Choć i w to uzdrowiciel też nie wierzył.
Splugawiony, pozbawiony wiary.
Usłyszał słowa - padające, rozbijające lusterko stanowiące odzwierciedlenie ciszy; kawałki szkła rozporszyły się bez problemu po podłodze.
- Nie. - odpowiedział zdawkowo, odpowiednio dobierając słowa, które skierował w stronę chłopca. - Po prostu ją znałem. Warzenie eliksirów ma swoje wady. Czasami się nie powiedzie. - poniekąd, choć nie powiedział tego, gryząc się w język, odcisnęło to dość mocne piętno na powstanie tutejszej rzeczywistości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arkadiusz Kolodziejski

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 96
  Liczba postów : 73
http://www.czarodzieje.org/t16466-arkadiusz-kolodziejski
http://www.czarodzieje.org/t16483-relacje-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16482-poczta-arkadiusza
http://www.czarodzieje.org/t16475-arkadiusz-kolodziejski
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyPon Sty 28 2019, 18:49

A więc to tak, pomyślał Arek i w pewien sposób ulżyło mu. Tak, ulżyło – w pewien nieodgadniony sposób, a może wręcz odwrotnie? Może to jest dość oczywiste? Spójrzmy na to w ten sposób: Arkadiusz wolałby, by jego mamusia zginęła, robiąc to, co naprawdę kocha. Nie lubił chorób, ani tych mugolskich, ani tych, które czyhają tu i ówdzie na osoby magiczne. Uważał nie tylko, że taki zgon to coś nudnego. Bardziej chodziło o to, iż taka osoba na pewno bardzo cierpiała na łożu śmierci. Łoże śmierci… jak to strasznie brzmi! A przynajmniej w uszach pewnego dzieciaka, który przeżywa żałobę  w tak młodym wieku. Szkoda tego chłopca, oj tak. Taki młody, a już pozbawiony jednego z rodzicieli. Pozbawiony możliwości złapania ciepłej, zakończonej długimi, smukłymi palcami dłoni matki, by poczuć się naprawdę bezpiecznym. Pozbawiony szansy porozmawiania na ważne tematy (co racja to racja, od tego ma również Mateusza czyli tatę, ale to nie to samo zważywszy, że wsparcie i szansę rozmowy powinien otrzymywać od obydwu stron), czuł się taki samotny… tak bardzo bezradny.  A co do tych rozmów, są tematy do poruszania z ojcem, są tematy do poruszania z matką. W takim razie będzie mu ciężko zważywszy, że dorasta. A wsparcie w tym ważnym dla człowieka okresie jest istotne i często może zadecydować o reszcie życia dziecka.
- Aha… – chłopiec podrapał się po przedziałku – Rozumiem. W takim razie jestem panu wdzięczny. Że był pan uzdrowicielem mojej mamusi. Na pewno, tak, jestem tego pewien, dzięki panu była zdrowsza, i dzięki panu nie zachorowała na żadne złe choróbsko. Ah, jak bardzo panu dziękuję! – mówiąc to, Arkadiusz, niewiele myśląc, przytulił się do niego, swe rączki zaplatając na jego pasie. Po chwili zrozumiał, że postąpił głupio, więc natychmiast odkleił się od niego i cofnął o jeden krok, z nad wyraz poważną miną. – Jj-ja przepraszam, ale… czasami mam takie odruchy. W sumie, kto ich nie ma? Założę się, że i pan je posiada. Bo to sprawia, że jesteśmy tylko ludźmi. Tylko czy aż? No nieważne w sumie, w sumie to nie zawsze myślimy o tym, co robimy… nieprawdaż? I to jest bardzo ludzkie. I tak bardzo upodabnia nas do mugoli…. Albo upodabnia mugoli do nas, czarodziejów! Jak pan sądzi, która opcja jest prawdziwa? Tylko szczerze! – dziwne, to wygląda tak jakby zupełnie zapomniał gdzie jest. I co w tym miejscu akurat się dzieje… a może potrzebował się wygadać, by poczuć się lepiej? Nawet jeśli to ‘wygadanie się” ma nieco inny skład słów, niż normalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1122
Dodatkowo : depresyjny i autystyczny;
  Liczba postów : 1262
http://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
http://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
http://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
http://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Pogrzeb QzgSDG8




Gracz




Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb EmptyPon Sty 28 2019, 19:57

Mugolskie choroby
wyjątkowo rzadko chwytały osoby o wysokim statusie krwi, obracające się tylko i wyłącznie w kręgu czarodziejów, z którymi dzielili pasje.
Niestety jednak nawet Ci, którzy posiadali cząstkę magii, nie mogli zaznać spokoju - wszystko wydawało się być wyjątkowo wyobcowane, pozbawione nieraz sensu. Nieszczęścia dotykały niefortunnie tych, których nie powinny tyczyć; niemniej jednak nie posiadał możliwości osądu. Nie mógł na jednej szali postawić serca, na drugiej umysłu, pozbawiony po części racjonalnego myślenia. Jakby nie było, jego schemat działania był całkiem odmienny od tego, z którym mogli się normalnie spotykać ludzie; był tak samo dziwaczny, nietypowy, a przez to niezwykle często odrzucany. W roli uzdrowiciela sprawdzał się jednak całkowicie nienagannie - pomijając jego bardzo dosłowną szczerość, czasami brak taktu, pełnił swoje obowiązki uczciwie, sumiennie, dokładnie. Podobno Ci, którzy pracują rzetelnie, kiedyś otrzymają swoją zapłatę, prędzej czy później. Czy jednak mógł na to liczyć on - strudzony profesją mężczyzna, który i tak spotkał zbyt wiele zła w życiu innych? W swoim także, jakby nie było. Nie potrafił zaznać szczęścia, anhedonia skutecznie zbierała najróżniejsze żniwo, nad którym nie mógł zapanować. Mógł zadbać o siebie, mógł udać się do specjalisty - niemniej jednak fakt tego, iż ktoś mógł mu doradzać, wydawał się być zaskakująco przerażający. Poniekąd obrażający jego posadę, choć nie chciał się za nią skrywać jak największy tchórz - którym niestety w jakiejś mniejszej lub większej części był. Mógł zaprzestać, mógł przyznać się do własnych błędów, uklęknąć przed obliczem boskim, aczkolwiek ostatecznie wolał być upadłym aniołem, odwracającym się plecami do stwórcy, którego istnienie kwestionował. Wolał, mimo odniesionych obrażeń, ciemniejących piór
zwyczajnie być sobą i nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują.
- Taka moja praca. - odrzekł, używając ponownie znikomej ilości słów. Nigdy nie opowiadał o swoim zawodzie bardziej, niż to było w rzeczywistości wymagane, jakby pozbawiony cząstki chęci poznawania pozostałych duszyczek, zamykając się w dość ładnym, hermetycznym opakowaniu. Każdy, kto jednak próbował otworzyć je na siłę, spotykał się z kolejnymi warstwami bezpieczeństwa, jakby niemożliwe było po części ustalenie tego, jakich prób należy się podjąć, by móc zapoznać się z innym obliczem mężczyzny rozmawiającym w obecnej chwili z chłopcem.
Nie spodziewał się dotyku
nagłego, powodującego u niego drobny atak paniki pod kopułą czaszki. To wcale nie tak, że nie lubił dzieci - szanował ich złote serce, aczkolwiek ostatecznie nie potrafił być nader otwarty nawet wobec nich. Co prawda były znacznie bardziej szczere, aczkolwiek potrafią równie kłamać - mniej doskonale, nie odnajdując odpowiedniego taktu. Tę rzecz potrafił dostrzec obrączkami tęczówek chroniącymi źrenicę przed nadmiernym światłem. Wzdrygnął się, jakby próbując tym samym zachować namiastkę prywatności - na szczęście nie musiał stosować żadnego słownego komunikatu. Arkadiusz zauważył swój błąd. - Rzadko kiedy. - odpowiedział w sprawie odruchów przytulenia. Ludzie byli zdradliwi, a tych osób, którym uzdrowiciel ufał, nie było zbyt wielu. Na szczęście potrafił rozróżnić dotyk. Wiedział, że gdyby trafił na kogoś, kto stałby się kimś ważnym w jego życiu, na pewno nie miałby tego za złe, no ba, nawet by lgnął do tego typu rzeczy. - Mugole i czarodzieje to ten sam gatunek - przynajmniej dla mnie. - odpowiedział, nie widział różnicy, nie potrafił jej zauważyć. Nie był do nich uprzedzony; żył jak mugol, delektował się alkoholem jak mugol, chorował jak mugol. Dla niego stanowili oni jedność. Nie powodowali rozdzielenia. Nie widział w tym żadnego sensu, wszak rzadko kiedy miało to jakieś istotne znaczenie. Poniekąd nawet byli oni nawet ciekawsi od ludzi, którymi się otaczał na co dzień, choć nie miał ku temu zbyt sporych predyspozycji.
Homo sapiens. Te same kości. Te same tkanki. Te same mózgi, choć według niektórych koncepcji działające kompletnie inaczej. Wziął głębszy wdech; pogrzeb został zakończony. Tak samo jego obecność - mruknął, posiadający taktowność niczym kula uderzająca ścianę, w stronę Kolodziejskiego. - Do zobaczenia. - zakończył swoją wizytę w tym miejscu.
Było zbyt ponure
przypominało mu to poniekąd o jego matce, która zapewne już nie żyła.

| zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pogrzeb QzgSDG8








Pogrzeb Empty


PisanieTemat: Re: Pogrzeb   Pogrzeb Empty

Powrót do góry Go down
 

Pogrzeb

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pogrzeb QCuY7ok :: 
retrospekcje
-