Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Złego niemiłe początki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Nicolas Korolov

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 165
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 64
http://www.czarodzieje.org/t16606-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16687-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16615-nicolas-korolov




Gracz






PisanieTemat: Złego niemiłe początki   Wto Wrz 25 2018, 19:58


Retrospekcje

Osoby: Nicolas i Hyacinthe
Miejsce rozgrywki: Wielka Sala
Rok rozgrywki: Wrzesień 2014
Okoliczności: Podczas wieczerzy w Wielkiej Sali, Nicolas postanowił podrażnić się z młodszą Gryfonką. Nikt się nie spodziewał, że sytuacja przyjmie tak dramatyczny obrót.


W ciszy siedziałem, przy gryfońskim stole poparty na jednym ramieniu. Tuż nad moim uchem płonęła magiczna świeca - była irytująca. Tańczący płomień odbijał się w szklanych naczyniach na stole i drażnił moje oczy. Czułem się znudzony. Różdżką delikatnie stukałem w szklankę z cichą nadzieją, że wybuchnie. Pragnąłem akcji i adrenaliny w swoich żyłach. Pomimo później pory, wciąż miałem sporo energii. Energii, której nie mogłem spożytkować, bo musiałem wysłuchiwać jakiegoś starca.
Coś tam, coś tam uczniowie... W sali rozbrzmiał wrzask, a jakiś koleś obok mnie uniósł ręce wysoko do góry i przez moment myślałem, że padnę. Patrząc na to jakie opcje miałem do wyboru, ta wydawała się nie być najgorsza.
Sam nie wiem, czego oczekiwałem od czwartego roku. Liczyłem, że staniemy się ważniejsi? Jakie to głupie. Przelotnie rzuciłem okiem po uczniach siódmego roku. Dla nich wciąż byliśmy takimi samymi świeżakami jak pierwszaki są dla nas. Co za głupie niekończące się koło. Wystarczył rok różnicy, by starsi żartowali z nas, a my z młodszych.
Wtedy w oczy wpadła mi ona.
Głód wrażeń przejął nade mną kontrolę. Uśmiechnąłem się lekko pod nosem, niczym oprawca, który wypatrzył swoją bezbronną ofiarę. Łokciem delikatnie szturchnąłem kumpla po swojej lewej, a później kiwnąłem lekko głową, wskazując na dziewczynę siedzącą kilka osób dalej. Szyderczy uśmiech pojawił się na jego twarzy, a ja wypaliłem przerywając trwającą przy stole, bezsensowną debatę na temat, która z fasolek jest najgorsza.
-Ej wilczku! A kupiłaś już sobie kaganiec? - nie wiem dlaczego to powiedziałem, ale w moich uszach od razu rozbrzmiał śmiech kilku kumpli z roku, którzy szybko podłapali temat, rzucając komentarze o zbliżającej się za kilka dni pełni. Niczego nie żałowałem, bo w końcu poczułem długo wyczekiwaną zabawę.
Kontynuowałem.
Zakręciłem różdżką i wypowiedziałem pod nosem proste zaklęcie. Mały twór zrobiony przez kogoś na kształt wilka odżył i podbiegł do Hyacinthe. Papierowe stworzenie stanęło na tylnych kończynach i uniosło pysk wysoko ku górze, a ja zawyłem.
-Auuu! - przyciągając ciekawskie spojrzenia większości nauczycieli. Co z tego, skoro nawet ich nie zauważyłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hyacinthe Layton

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 82
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 72
http://www.czarodzieje.org/t15888-hyacinthe-layton
http://www.czarodzieje.org/t16568-down-the-street-i-m-the-girl-next-door-i-m-the-wolf-you-ve-been-waiting-for#457135
http://www.czarodzieje.org/t16569-echo#457136
http://www.czarodzieje.org/t16567-hyacinthe-layton#457106




Gracz






PisanieTemat: Re: Złego niemiłe początki   Wto Wrz 25 2018, 22:40

Od kilu godzin udaje, że słucham swoich przyjaciół. Nie jestem obecna, nie potrafię myśleć o prostych i przyziemnych sprawach. Drażni mnie każdy ich ruch, próbują zachowywać się normalnie, udają, że nie zwracają uwagi na moje ramię, ale widzę, gdy kierują wzrok w tamtą stronę, nie patrzą w oczu.
Może to obsesja, ale mimowolnie łapię za bandaż, pomimo bólu i łez napływających do ślepi, za wszelką cenę chcę zakryć szkaradną ranę, nawet jeśli opatrunek w stu procentach ją zasłonił. Uśmiecham się biednie, gdy Hold szturcha mnie w ramię, jest zmartwiony i pytająco spogląda na mnie. Macham jedynie głową, bo nie mam ochoty na wydawanie z siebie jakichkolwiek odgłosów, już od dawna nie pieprzyłam typowych dla siebie głupot, ale nie potrafię być szczęśliwa. Rudowłosy daje mi spokój, dziękuje Bogu, bo łatwo odpuścił, nie w jego zwyczaju leży uciążliwe dręczenie, chociaż ludziom pozornie wydawać się może, że jest upierdliwy. Ja w żadnym wypadku tak nie mówię.
Wzdrygam się, gdy słyszę znajomy głos. Tym razem nie brzmi przyjaźnie. Wilczku, jest jak uderzenie w policzek, tym razem nie ma pulsującego bólu skóry, jedynie serce kruszące na małe fragmenty.
Pomiędzy opuszki palców chwytam głowę wilka z papieru i odrywam ją od ciała, magia przestaje działać, kartka znów jest kartką.
- Masz jakiś problem, Nico? - wypluwam ze złością, smutek powoli przybiera całkowicie inną postać. - Jeśli Ci się nudzi, to wystaw język, a ja rzucę Relashio, w końcu przestaniesz nim klepać - mój głos jest nieprzyjemny i smutny, delikatnie zachrypnięty od płaczu, bo ciągle to robię, nie potrafię powstrzymać poczucia niesprawiedliwości.
Mam nadzieje, że zamilknie. Resztkami sił powstrzymuje swe ciało przed atakiem, czuję, że jestem w potrzasku i nie chce robić wokół siebie scen.


Ostatnio zmieniony przez Hyacinthe Layton dnia Sro Wrz 26 2018, 13:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nicolas Korolov

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 165
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 64
http://www.czarodzieje.org/t16606-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16687-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16615-nicolas-korolov




Gracz






PisanieTemat: Re: Złego niemiłe początki   Wto Wrz 25 2018, 23:50

Samotna w swoim przygnębienie, była niczym biała kropka wśród czarnego tłumu. Wyróżniała się - dosłownie prosiła się o to by ponownie paść czyjąś ofiarą. Tym razem równie bolesnych co ugryzienie, drwin. Jej wilkołakiem byłem ja. Czułem swoją przewagę. Byłem silny, otoczony przyjaciółmi. Ona nie miała nikogo. Nawet jej rudy kolega nie zareagował - i dobrze. Byłem brutalnym myśliwym, ze wzrokiem skierowanym na tylko jedną zwierzynę - Hyacinthe.
Jej agresja, jej wigor, z którym zareagowała, tylko mocniej mnie nakręcił. Szturchnąłem lekko kumpla i zaśmiałem się drwiąco.
-Patrzcie, nasza Lisiczka potrafi czarować. Jak widać wilkołakowi to nie przeszkodziło, by Cię ugryźć. - mi też nie miało. Nie bałem się jej. Była młodsza i dużo mniej doświadczona. Miałem w dłoni różdżkę. Wiedziałem, że w razie potrzeby zdążę zareagować. Nie przewidywałem jednak takiej konieczności. Nawet głupia Gryfonka nie odważyłaby się mnie zaatakować w towarzystwie tylu nauczycieli. Na drodze jej zaklęcia było przecież tylu uczniów, których mogłaby przypadkiem skrzywdzić.
-Po prostu martwię się o Ciebie. Może powinnaś się trochę rozchmurzyć i pośmiać razem z nami. - szybko zamachnąłem się różdżką i mruknąłem inkantację pod nosem. Jakiś półmisek wyleciał do góry, a cała jego zawartość wypadła na przyjaciela dziewczyny. Parsknąłem lekko śmiechem, ale to wystarczyło, by towarzystwo dookoła mnie podłapało żart. Nie szczędziłem dziś w środkach, atakując dziewczynę. Przynajmniej działo się coś żywego.
-Nawet Twój kolega stara się rozbawić Ciebie, a ty dalej taka nie w sosie. - ciężko było mi się powstrzymać, kiedy rude włosy zaczynały zmieniać kolor na żółtawy od sosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hyacinthe Layton

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 82
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 72
http://www.czarodzieje.org/t15888-hyacinthe-layton
http://www.czarodzieje.org/t16568-down-the-street-i-m-the-girl-next-door-i-m-the-wolf-you-ve-been-waiting-for#457135
http://www.czarodzieje.org/t16569-echo#457136
http://www.czarodzieje.org/t16567-hyacinthe-layton#457106




Gracz






PisanieTemat: Re: Złego niemiłe początki   Sro Wrz 26 2018, 01:02

Nienawidzę tego uczucia. Zbyt wiele osób przewierca mnie wzrokiem. Powinnam siedzieć cicho i ignorować dziecinne zaczepki starszego chłopaka. Strasznie żałuje tego całego przedstawienia, kulę w sobie i spoglądam w dół na rozbebraną jajecznicę leżącą na talerzu. Przez chwilę to on jest żółtą papką, agresywnie miażdżę ją widelcem, chociaż w mej wyobraźni to jego twarz ulega rozkwaszeniu.
Brak reakcji ze strony przyjaciela nie dziwi, wie, jak bardzo tego nienawidzę, nie potrzebuję niczyjej protekcji, dotychczas najlepiej radziłam sobie sama, teraz nie może być inaczej, przecież m u s z ę zachować pozory, m u s z ę pokazać jak mało się zmieniłam, tego wymaga ode mnie rodzina, przyjaciele, do tego zmuszam siebie samą.
Kolejne słowa są gorsze, sączą spomiędzy warg Gryfona jak jad, chociaż to takie nie nasze. Przez chwilę mam wrażenie, że siedzę przy stole Ślizgonów lecz na horyzoncie nie widać zielonych krawatów, jest tylko złoto i szkarłat. Z całych sił zaciskam palce na widelcu i wbijam go w drewnianą powierzchnię stołu. Podnoszę do góry głowę i za chwilę czuje ciepłe krople na twarzy. Nie muszę patrzeć w bok, by wiedzieć co się stało. Z całych sił zaciskam zęby, czuję jakby za chwilę miały pęknąć pod naciskiem szczęki.
Pełnia tylko dodaje pewności siebie, zabiera resztki opanowania i wstydu. Nie zastanawiam się długo, nie ma na to czasu, jednym susem skaczę do przodu. Adrenalina i wściekłość buzują w żyłach, jakimś cudem doskakuje do chłopaka i lecę do tyłu, razem z nim na podłogę. Cała sala spogląda na naszą dwójkę, ale ja nie boje się niczego, już dawno przestało mi zależeć. Nie boje się konsekwencji, mogą mnie wywalić, w końcu cała ta sytuacja jest wynikiem wielkiej desperacji i frustracji. Dałam się złamać, zapanowały emocje, których nie dałam rady powstrzymać. Wcelowuje uderzenie, moja pięść kieruje się w stronę jego szczęki. Ktoś piszczy, ktoś klaszcze, kilka osób ulatnia się z sali, nauczyciel nie zdąża zareagować. Jest tylko krew, dzieło mej pięści, zraniona warga, po Nicolasie spodziewam się teraz wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nicolas Korolov

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 165
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 64
http://www.czarodzieje.org/t16606-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16687-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16615-nicolas-korolov




Gracz






PisanieTemat: Re: Złego niemiłe początki   Sro Wrz 26 2018, 02:06

Starała się zachować spokój. Próbowała, lecz nie była w stanie. Drżała i zaciskała zęby. Grałem na jej nerwach, uczuciach, emocjach wyjątkowo dobrze. Sam się trochę podziwiałem. Byłem jak jakiś artysta, który dostał we własne dłonie swój popisowy instrument. Bawiłem się wyśmienicie, wszyscy moi znajomi bawili się doskonale. Dużo gorzej było z pozostałymi gryfonami. Niespecjalnie interesowały mnie krzywe spojrzenia innych. Dziś się czułem cudownie i nawet dyrektor nie mógł tego zmienić. Szeroki uśmiech na mojej twarzy sięgał od jednego ucha do drugiego. Chciałem by dziewczyna uległa, by wybuchła w swojej złości. Chciałem patrzeć, jak bezradna stara się coś zdziałać w swojej frustracji.
Nie wytrzymała. Wdrapała się na stół i rzuciła na mnie. Nie spodziewałem się, że użyje siły. Zwaliła mnie z ławki i uderzyłem głową o twardą posadzkę. Stłumiłem lekki ból w sobie. To nic takiego, niektórzy kopią mocniej. Otworzyłem szerzej oczy i spojrzałem prosto w oczy dziewczyny. Nie było jej tam. Jakiś prawdziwy potwór zawładnął jej ciałem. Nie bałem się nawet przez chwilę. Jej drobna piąstka spotkała się z moją twarzą. Miała wystarczająco dużo siły, by cała szczęka mnie rozbolała. Uśmiech zniknął z mojej twarzy i pojawiła się złość. Szczera chęć odpłacenia jej za ten cios. Złapałem ją mocno za przedramiona. Czułem jak moje palce wbijają się w jej mięśnie. Z łatwością przewaliłem ją na plecy - byłem większy i silniejszy.
-Ty suko. - uniosłem dłoń i… Zawahałem się - z perspektywy czasu, chyba niepotrzebnie. Poczułem jak ktoś łapie mnie za przedramię i pociąga do góry. Chciałem się wyrwać, ale uchwyt zacisnął się na mojej ręce. Ujrzałem twarzy profesora i dopiero teraz uświadomiłem sobie, że chyba mam przejebane. W uszach rozbrzmiało mi stanowcze - Gryfoni i panująca dookoła gwara powoli ustawała.
-Ktoś nie panuje nad drzemiącą w nim bestią! - rzuciłem głośno, chociaż słowa wyraźnie kierowałem do Hyacinthe. Wolną ręką przetarłem brodę. Czułem jak z rozwalonej wargi cały czas wypływa krew. Wiedziałem, że czeka mnie spora opuchlizna, bo sądząc po wyrazie twarzy nauczyciela, do pielęgniarki raczej nie szliśmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hyacinthe Layton

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 82
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 72
http://www.czarodzieje.org/t15888-hyacinthe-layton
http://www.czarodzieje.org/t16568-down-the-street-i-m-the-girl-next-door-i-m-the-wolf-you-ve-been-waiting-for#457135
http://www.czarodzieje.org/t16569-echo#457136
http://www.czarodzieje.org/t16567-hyacinthe-layton#457106




Gracz






PisanieTemat: Re: Złego niemiłe początki   Pią Wrz 28 2018, 02:22

Nigdy nikogo nie nienawidziłam, nie czułam niechęci czy obrazy, nie lubię rozmyślać o przeszłości. Nowe uczucie jest dziwaczne, n i e n a t u r a l n e, płynie w mych żyłach, rozprzestrzenia na cały organizm. Mam ochotę bić, gryź i wierzgać, byleby uwolnić spod ciała Gryfona. Adrenalina buzująca w żyłach, maskuje ból i strach, całe ciało walczy z przeciwnikiem.
Będąc pod nim nie mam gdzie się skryć. Oprawca został ofiarą. W jednej chwili zapominam chwyty i uniki przekazane na treningach. Dziwne, przecież doskonale wiem, jak pokonać większego i silniejszego napastnika, mam pustkę w głowię.
Nieruchomieję, gdy widzę pięść nad twarzą i mocno zaciskam oczy, przygotowana na ból zaserwowany przez chłopaka. Ten jednak nie nadchodzi, jednak nie czuję ulgi, nie na to liczyłam. Ból pomoże zapomnieć o całym świecie, o dziurze wyżartej w ramieniu i dotychczas białym bandażu, teraz przemakającym brunatną krwią.
Nim się orientuje, walka i nagły harmider ustają, dyszę ciężko, podniecenie i gniew znikają, ramie wreszcie daje o sobie znać, syczę głośno i ledwo powstrzymuje napływające do oczu łzy. Nie chcę, nie mogę pokazać słabości. On nie może tego zobaczyć.
Nicolas coś mówi, resztkami sił wyłapuje pojedyncze słowa, bestia dudni w uszach, ostatni raz obracam się w jego stronę i spluwam prosto w twarz bruneta. Na mej twarzy gości triumfalny uśmiech. W końcu gorzej nie można poniżyć przeciwnika.
Nauczyciel dosłownie stawia mnie do pionu, jedna osoba prowadzi mnie do dyrektora, druga osoba trzyma jego i idziemy w ciszy, belfrowie wydają się być w szoku, przecież jesteśmy w tym samym domu, nie powinniśmy się kłócić. W normalnych okolicznościach powiedziałabym, że to on zaczął, ale cała moja pewność siebie znikła razem z ugryzieniem wilkołaka. Wtedy straciłam człowieczeństwo, ostatecznie przestałam być sobą.
Nie potrafię spojrzeć do tyłu, obojętność wygrywa bój z uciechą jaką niosło splunięcie. Już całkowicie nie poznaje siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nicolas Korolov

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 165
Dodatkowo : wężoustość
  Liczba postów : 64
http://www.czarodzieje.org/t16606-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16687-nicolas-korolov
http://www.czarodzieje.org/t16615-nicolas-korolov




Gracz






PisanieTemat: Re: Złego niemiłe początki   Pią Wrz 28 2018, 17:10

Byłem zły. W tym całym chaosie zgubiłem gdzieś swoją różdżkę. Wypadła mi, kiedy to zwierze się na mnie rzuciło. Na szczęście nie to było moim największym zmartwieniem. Już wiedziałem, że czeka mnie jakiś koszmarny szlaban. Nie chciałem, by zawieszono mnie w prawach ucznia, chociaż brałem taką możliwość pod uwagę. Byłby to spory wstyd dla mnie, a przecież to wszystko to były jedynie żarty. No, może do momentu, kiedy pięść Hyacinthe spotkała się z moją twarzą. Obudziła we mnie szczery gniew i nienawiść. Moje oczy dosłownie płonęły żywym ogniem, kiedy nauczyciel zabierał dziewczynę. I co może jeszcze każą mi ją przeprosić, za te głupie żarty? Chyba kogoś pojebało. Fakt, może mogłem nieco przesadzić, ale to ona mnie uderzyła. Jedyne o czym myślałem, to by odpłacić jej za każdą kroplę krwi, która wypłynęła z moich ust.
Przez moment uśmiechał się jakby już wygrała, a przecież jedyne co zrobiła to uderzyła mnie i lekko splunęła w twarzy. Było to irytujące i chciałem się odpłacić, ale niestety nie mogłem. Starłem jej obrzydliwą ślinę spod oka i wytarłem o ręką. Nie miałem nic lepszego pod ręką, a było to lepsze niż chodzić z flegmą pod okiem. W przeciwieństwie do niej, wiedziałem, że to jeszcze nie koniec. Nie pokazałem nawet połowy swoich wrednych możliwości, a to i tak wystarczyło, by Layton wybuchła.
-Jeszcze wszystkiego pożałujesz. - wysyczałem przez zęby i poczułem na swoim ramieniu brutalne szarpnięcie. Nauczycielowi chyba nie za specjalnie spodobała moja reakcja, ale ja byłem gotów brnąć w to nawet jeszcze bardziej. Byłem już w wystarczająco złej sytuacji, by wszystko było mi obojętne. Zależało mi tylko na tym, by pogorszyć sytuację mojej partnerki. Drwiąco wyszczerzyłem zęby do dziewczyny i zmierzyłem ją wzrokiem od dołu do góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hyacinthe Layton

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Cambridge, Anglia
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 82
Dodatkowo : wilkołak
  Liczba postów : 72
http://www.czarodzieje.org/t15888-hyacinthe-layton
http://www.czarodzieje.org/t16568-down-the-street-i-m-the-girl-next-door-i-m-the-wolf-you-ve-been-waiting-for#457135
http://www.czarodzieje.org/t16569-echo#457136
http://www.czarodzieje.org/t16567-hyacinthe-layton#457106




Gracz






PisanieTemat: Re: Złego niemiłe początki   Pon Paź 08 2018, 23:55

Szybko zapominam. Fasada złości i nerwów opadła razem z tumanami kurzu wzniesionym przez nasze ciała. Dobrze pamiętam to chore pragnienie, chciałam byś leżał w kałuży krwi, chciałam górować nad nieprzytomnym Tobą, ale teraz była tylko pustka i pulsujący ból ramienia.
Podobno nie powinnam się przejmować, bestia powstaje w czasie pełni, ale ja nie jestem pewna czy nie przejmuje nade mną kontroli nie tylko, gdy księżyc świeci w pełnej krasie.
To za dużo, za dużo jak na mą głowę, zupełnie nieznajome uczucia buzują w mych żyłach i czuje już tylko obrzydzenie do samej siebie, a to Ciebie powinnam teraz się bać.
Nie słucham dyrektora ani nauczycieli głoszących w naszą stronę reprymendę, jest mi wstyd, tak cholernie wstyd i nie dlatego, że Cię zaatakowałam, przecież Ci się należało - ujawniłam dziką bestię, ludzie będą czuć strach, stracę wszystkich to jest najgorsze.
Łzy napływają do oczu, ramie pulsuje coraz mocniej, dyrektor głośno wzdycha i rozgoryczony macha głową na boki. Nikt się tego nie spodziewał, a już na pewno nie po uczniach jednego domu.
Każdy idzie w swoją stronę, ja do skrzydła szpitalnego, a Ty nie wiem gdzie, ale jedno jest pewne - nie chce Cię już więcej znać, bo przez Ciebie z całego serca znienawidziłam całą siebie.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Złego niemiłe początki   

Powrót do góry Go down
 

Złego niemiłe początki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
retrospekcje
-