Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Środek Cichego Lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Środek Cichego Lasu QzgSDG8




Gracz




Środek Cichego Lasu Empty


PisanieTemat: Środek Cichego Lasu   Środek Cichego Lasu EmptySob Sie 12 2017, 22:15


Środek Cichego Lasu


Cichy Las zajmuje sporą część wyspy i można się w nim zgubić, mimo że na jego obrzeżach dość łatwo poruszać się po wydeptanych przez miejscowych i turystów ścieżkach. Flora i fauna jest tu bogata, można natknąć się nawet na magiczne stworzenia, chociaż z tego powodu lepiej nie zapuszczać się w zarośla samotnie. Mimo ptaków, w lesie panuje raczej cisza, a każde nadepnięcie na gałązkę jest odnotowywane. Środkiem płynie głęboka, choć niezbyt szeroka rzeka, przez którą ciężko się przeprawiać. Z tego miejsca można dotrzeć do polany wil, drzewa driad, a przede wszystkim niedaleko znajduje się też zatoka z hipokamusami. Tutaj jest jego środek, pełen wzniesień i jeszcze cichszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 59
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14902-joshua-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14903-gajowy-joshua-fairwyn#397477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14919-marcepan-prawie-osobisty-listonosz-joshui#397478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14904-joshua-t-fairwyn
Środek Cichego Lasu QzgSDG8




Gracz




Środek Cichego Lasu Empty


PisanieTemat: Re: Środek Cichego Lasu   Środek Cichego Lasu EmptySob Sie 12 2017, 22:17

Przez gęstwinę lasu spokojnym krokiem szedł, garbiąc się lekko, niski, brodaty mężczyzna. Miał na sobie oliwkowo-szarą kurtkę wyjętą jakby rodem z jakiegoś bardzo starego munduru wojskowego, utrzymane w podobnej kolorystyce, nie krępujące ruchów spodnie, wysokie, skórzane buty oraz zawiązaną na głowie brązową bandanę. Praktycznie nie przypominał On swojego brytyjskiego odpowiednika, którego uczniowie widywali co dzień na lekcjach. Pomijając fakt, że w ogóle mieliby trudności z dostrzeżeniem go z powodu rzuconego na siebie zaklęcia kameleona(6), Ci spośród nich, którzy nie spędzali z nim zbyt wiele czasu, prawdopodobnie nawet by go nie rozpoznali. Odkąd jego podopieczni opuścili szkołę, mężczyzna praktycznie się nie golił, przez co jego twarz ozdabiała długa i gęsta, ale wciąż ułożona broda, doskonale maskująca jego właściwie rysy twarzy. Zwłaszcza w połączeniu z już wspomnianą bandaną chroniącą głowę anglika przed słońcem. W obecnych warunkach nieocenioną. Przystanąwszy, Joshua wyjął trzymaną w kieszeni mapę i zaczął ją studiować.  Po kilku sekundach oględzin, ponownie ruszył przed siebie. Agrios nie była ogromna, ale mężczyzna nie lubił utrudniać sobie życia, zwłaszcza, że to była jego pierwsza zagraniczna ekspedycja. Po prostu wykorzystywał wszystkie możliwe ułatwienia, włączając w to oczywiście magię. Usłyszawszy głośny szmer nieopodal, jedną ręką sięgnął po przymocowaną do paska różdżkę, drugą zaś położył na kaburze wysłużonego walthera. Wprawdzie nie spodziewał się żadnych niespodzianek w tej części lasu, może oprócz jakichś ciekawskich zwierząt, którym mimo zastosowanych zabezpieczeń udało się zwęszyć płaty surowego mięsa umieszczonego w worku na jego plecach, ale Joshua lubił być ostrożny. Nawet będąc praktycznie niewidzialnym. Gdy odgłosy ucichły, Anglik, nieco okrężną drogą, ruszył w tamtym kierunku by upewnić się, że nic nie zajdzie go od tyłu. Ot, przyzwyczajenia z regularnego przemierzania zakazanego lasu w pojedynkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Środek Cichego Lasu QzgSDG8




Gracz




Środek Cichego Lasu Empty


PisanieTemat: Re: Środek Cichego Lasu   Środek Cichego Lasu EmptySob Sie 12 2017, 22:39

Naeris posiadała bardzo gryfońską cechę - pchała się tam, gdzie nie powinna. Znajomi Krukonki sto razy bardziej woleli pójść nad plażę czy jakąś imprezę w miasteczku niż włóczyć się po lasach. Ale nie Sourwolf, ją ciągnęło jak magnes do miejsc, gdzie mogła spotkać zwierzęta. Kilka razy przechadzała się już po lesie, chociaż zawsze trzymała się miejsc, w których było najwięcej ludzi. Obserwowała drzewa, parę razy spotkała wiewiórki, innym razem zając przemknął pod nogami jasnowłosej, wprawiając ją w zachwyt. Zapamiętywała coraz lepiej ścieżki, a przede wszystkim czerpała z tego ogromną przyjemność. I coraz mniej bała się, że zeżre ją jakiś minotaur.
Tamtego dnia zaplanowała coś większego, więc wyszła dość wcześnie z hotelu z podróżnym plecakiem, w którym miała różdżkę, kilka eliksirów leczniczych na wszelki wypadek, kompas marzeń, rękawice ochronne ze smoczej skóry, a także pierdółki, jak chociażby chusteczki czy mugolski kompas. Miała nadzieję na spędzenie całego dnia w dziczy, więc przyjaciołom oznajmiła, że nie będzie z nią kontaktu i wróci późno. Co prawda, Krukonka zakładała też, że nie spotka żadnego magicznego stworzenia i tylko dorobi się odcisków, ale... warto spróbować! Taka okazja może już się nie powtórzyć, chociaż zawsze pozostawał Zakazany Las. Poza tym myślała też, że będzie mogła w samotności poćwiczyć naukę animagii. Pomyśleć, że od kilku miesięcy wznowiła swoje próby i intensywnie ćwiczyła, a nadal efektów brak. Ech. Weszła do lasu, chłonąc płucami przyjemny zapach ziemi i liści, wsłuchując się w ciszę. Była mała i zwinna, więc poruszała się niemalże bezszelestnie, tak żeby nie spłoszyć żadnego stworzonka. Na wszelki wypadek chciała też rzucić Silencio na swoje buty, ale różdżka nie chciała słuchać(5). Dopiero za drugim razem udało się wyciszyć całkowicie odgłosy kroków Naeris(6). Dziewczyna szukała jakichkolwiek śladów, ale kiedy znajdowała jakiś trop szybko się urywał. Błąkała się tak, aż zaczęła odczuwać ból w nogach, więc przystanęła na krótki odpoczynek przy starym, grubym drzewie.
Chyba szóstym zmysłem wyczuła, że coś się zbliża. A może po prostu wychwyciła odgłosy kroków po suchym podłożu? Nieważne, przykleiła się błyskawicznie do pnia, wstrzymując oddech. Czy to było jakieś zwierzę?! Od blisko dwóch godzin nie widziała żadnego człowieka. Merlinie, może to jakiś pegaz? Czy w Grecji są pegazy? Czy będzie mogła go zobaczyć? Wyraźnie słyszała owe coś i nawet nie pomyślała o tym, że równie dobrze może to być mantikora, która ją połknie i nawet tego nie zauważy. Naeris przesunęła się najostrożniej jak umiała przy drzewie, żeby zerknąć z boku na owe tajemnicze coś. Różdżkę miała na wyciągnięcie ręki w kieszonce plecaka. Ale oczywiscie, jak to Sourwolf, musiała popełnić kolosalny błąd i potknąć się o gruby korzeń. Z zaskoczonym wyrazem twarzy sturlała się z małego wzniesienia, na którym rosło drzewo, boleśnie wbijając sobie wystające odnogi drzewa... no, w tyłek.
- Ałć - mruknęła, podnosząc się do pozycji siedzącej, ale zaraz przypomniało jej się, że wpadła prosto pod nogi jakiegoś rozmazanego, brodatego faceta, W DODATKU Z PISTOLETEM. Jako mugolaczka doskonale wiedziała, czym jest ta broń i zbladła. Była zbyt młoda i piękna, żeby umierać na jakiejś greckiej wyspie. - Mi me... skotóseis - wyjąkała, kalecząc grecki tak potwornie, że nawet jeśli facet okaże się tubylcem to i tak nie może tego zrozumieć. Uniosła ręce i zastygła, błagając, żeby ją oszczędził. Rozpoznała już, że miał na siebie nałożone zaklęcie kameleona, więc to jakiś czarodziej. Przerażona potrafiła tylko patrzeć w jego oczy, jakimś cudem... znajome?
- Den me skotónei - dukała pod nosem, uznając to za wyjątkowo żałosne, że w chwili kiedy jakiś obdartus ją zastrzeli, będzie się martwić gramatyką swojego zdania. O kurde, a co jeśli powiedziała właśnie "zabij mnie"? Merlinie drogi.
- Proszę. - dodała bezsensownie.

Greka* - Nie zabijaj mnie, coś w tym stylu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 59
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14902-joshua-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14903-gajowy-joshua-fairwyn#397477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14919-marcepan-prawie-osobisty-listonosz-joshui#397478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14904-joshua-t-fairwyn
Środek Cichego Lasu QzgSDG8




Gracz




Środek Cichego Lasu Empty


PisanieTemat: Re: Środek Cichego Lasu   Środek Cichego Lasu EmptyNie Sie 13 2017, 23:54

Joshua zatrzymał się i zmrużywszy oczy omiótł wzrokiem pagórek z którego gęstwiny kilka sekund temu dobiegł go niezidentyfikowany dźwięk. Czas spędzony wśród drzew zakazanego lasu doskonale wyostrzył jego zmysły. I choć grecka fauna i flora znacznie różniły się od szkockich standardów do których był przyzwyczajony, mężczyzna wiedział, że jest podglądany. Niemalże czuł na skórze spojrzenie ukrywającej się przed nim istoty, zaś  kilka sekund cierpliwej obserwacji zaowocowało dostrzeżeniem ruchu wśród drzew. Nim jednak Joshua zdążył zaplanować swój kolejny ruch, z gęstwiny wypadł, dosłownie zresztą, jakiś człowiek, i w niekontrolowany sposób sturlał się z wzniesienia lądując u jego stóp. Owszem, Brytyjczyk miał na sobie zaklęcie kameleona, ale to nie czyniło go niewidzialnym, a jeśli ten mugol go widział, zapewne zacznie rozpowiadać o dziwnej, wtapiającej się w tło istocie. Nikt oczywiście nie uwierzyłby w jego historię i w najlepszym wypadku mężczyzna ten zostałby uznany za majaczącego moczymordę, w najgorszym natomiast za nawiedzonego pomyleńca, a żadna z tych opcji nie uwzględniała w sobie narażenia tajności świata czarodziejów, więc w gruncie rzeczy nie było się czym martwić. Brytyjczyk mógł po prostu odejść, najzwyczajniej w świecie zignorować całe to zajście, ale nie zrobił tego, ponieważ nie chciał skazywać tego biedaka na los wytykanego palcem wyrzutka, którego sny wypełniałyby obrazy tajemniczej istoty spotkanej w gęstwinie lasu. Nie chciał by to spotkanie odcisnęło się tragicznym piętnem na całym jego przyszłym życiu. Jedynym wyjściem wydawało się być wymazanie mu pamięci i sprytne skonfundowanie.  
Joshua zaczął już werbalizować w swoim umyśle odpowiednie zaklęcie, ale gdy przybysz uniósł głowę i spojrzał w jego kierunku, Brytyjczyka po prostu zatkało. To nie był zabłąkany w lesie tubylec, lecz uczennica Hogwartu. Jego uczennica. Naeris.
Tylko co Ona tutaj robiła? I to w dodatku sama?  Mężczyzna zmarszczył brwi i utkwił w niej spojrzenie swoich niebieskich oczu. Czyżby gdzieś w okolicy była reszta grupy wraz z opiekunem? Może był wśród nich Edgar? Będę musiał go zawrócić, to nie jest dobre miejsce na wycieczki...pomyślał podczas gdy Ona dukała jakieś słowa w niezrozumiałym dla niego języku, najpewniej greckim. Wydawała się jednak tak bardzo przerażona, że Joshua poddał w wątpliwość obecność innych nauczycieli. Zresztą, nie był w stanie dopuścić do siebie myśli, że mógłby nie zauważyć całej zgrai czarodziejskiej młodzieży. Patrząc niewzruszenie w przerażone oczy dziewczyny, nagle przypomniał sobie o trzymanym w prawej dłoni waltherze, którego lufę instynktownie wycelował w jej kierunku.  
-Nie zamierzam panienki zastrzelić, panienko Sourwolf – powiedział zdejmując z siebie zaklęcie kameleona i schował pistolet do kabury – O ile oczywiście raczysz wyjaśnić mi co tutaj robisz, i to w dodatku sama - dodał spokojnym głosem i wyciągnął ku Krukonce dłoń, by pomóc jej podnieść się na nogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Środek Cichego Lasu QzgSDG8




Gracz




Środek Cichego Lasu Empty


PisanieTemat: Re: Środek Cichego Lasu   Środek Cichego Lasu EmptyPon Sie 14 2017, 15:30

To, że facet milczał i po prostu gapił się na nią, na dodatek dalej celując z tego pistoletu, wcale nie pomagało. Już i tak serce podchodziło Sourwolf do gardła i przed oczami przelatywały jej różne wspomnienia ze swojego krótkiego, dziewiętnastoletniego życia. Powinna się modlić? Kiedyś jeszcze wierzyła w mugolskiego Boga. W końcu napastnik odezwał się i to czystym angielskim.
Czy ona właśnie usłyszała swoje nazwisko? Kiedy zaklęcie się rozwiało i w końcu zobaczyła sylwetkę mężczyzny wyraźnie, nie za wiele to dało. Przez długą chwilę patrzyła zaskoczona, w końcu ją olśniło.
- Profesor... profesor Fairwyn? Właśnie przeżyłam zawał. - zakomunikowała poważnym tonem i otarła czoło wierzchem dłoni. Po pierwsze, dlaczego to jej się zawsze takie sytuacje zdarzały? Po drugie, czemu profesor bardziej przypominał jakiegoś zbira niż szanowanego nauczyciela? Co się stało z jego zazwyczaj w miarę ogoloną twarzą!
Skorzystała z pomocy nauczyciela i wstała, cała utytłana w gałązkach i ziemi. Wyciągnęła liść z jasnych włosów, dając sobie kilka sekund na gorączkowe myślenie o tym, co odpowiedzieć. Co z tego, że była sama, przecież umiała sobie radzić... Nawet rzuciła zaklęcie wyciszające! Uświadomiła sobie, że tym mało popisowym sturlaniem się z pagórka zapewniła profesora o tym, że ten las to nie jest dla niej odpowiednie miejsce. Westchnęła w końcu, dając sobie spokój z pozbywaniem się brudu.
- Słyszał pan pogłoski, że w tym lesie można natknąć się na magiczne stworzenia? - spytała i automatycznie uznała to pytanie za retoryczne, więc ciągnęła, pomagając sobie gestami rąk. - Podobno te zakłócenie magii, które chyba każdy już zauważył, mogą mieć powiązanie z nasileniem się przypadków zaobserwowania różnych istot, na które natykają się miejscowi. Nie jestem co prawda zorientowana w tym, jak wiele z tutejszych Greków to czarodzieje, ale... -  w tym momencie się zacięła i spojrzała na twarz profesora, a konkretnie w jego oczy, bo tylko z nich mogła cokolwiek wyczytać. Uważał, że powinien odesłać ją do hotelu? Bądź co bądź, każdy miał prawo do chodzenia po tym lesie. Naeris miała odpowiedzieć na proste pytanie, a krążyła dookoła tematu.
- W każdym razie chciałam się tu pokręcić. - "pokręcić" to nie było zbyt dobre słowo, ale zauważyła to po czasie.
Spojrzała na profesora z wyraźnym pytaniem w zielonych oczach. Fairwyna nie podejrzewała o chęć jakichś przygód. Może jakiś uczeń się tu zgubił? Naeris zauważyła, że coś jej się przykleiło do buta. Nie było to nic innego jak odchody jakiegoś zwierzęcia, ale Krukonka już znów usiadła na korzeniu i ściągnęła utytłane obuwie, pozostawiając lewą nogę w skarpetce z motywem Star Warsów. Niemal wsadziła w nie nos, kiedy oglądała papkę i chwyciła patyk, żeby trochę pogmerać.
- Profesorze! - zawołała przejęta, bo w końcu natknęła się na jakiś rzetelny ślad, że w tym lesie jednak coś żyje! Aż ją dreszczyk przeszedł i zapomniała, że powinna zachowywać się cicho. - Czy to możliwe, żeby to były odchody gryfa?
Nie to żeby coś, ale rzeczywiście się znała. Fairwyn musiał to już dawno wywnioskować z lekcji. Zawsze była uważna i fascynowała się dosłownie wszystkim co związane z ONMS. Wybiła się też poziomem wiedzy nad innych uczniów, więc dość szybko stwierdziła, że odchody pozostawił gryf, ewentualnie hipogryf. Błyskawicznie zaczęła przeglądać w pamięci wszystkie informacje o tych stworzeniach, jakie posiadała, a tych także nie było mało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 59
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14902-joshua-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14903-gajowy-joshua-fairwyn#397477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14919-marcepan-prawie-osobisty-listonosz-joshui#397478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14904-joshua-t-fairwyn
Środek Cichego Lasu QzgSDG8




Gracz




Środek Cichego Lasu Empty


PisanieTemat: Re: Środek Cichego Lasu   Środek Cichego Lasu EmptyPon Sie 14 2017, 19:49

- We własnej osobie - odparł Joshua unosząc kąciki ust w delikatnym uśmiechu - Wybacz, nie chciałem Cię przestraszyć - dodał, i o ile w jego obecnym stanie było to w ogóle możliwe, zrobił niewinną minę. Rozumiał trwogę dziewczyny, na jej miejscu pewnie byłby równie przerażony. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie problemy z magią, przez które czarodzieje nie mogli w pełni ufać swoim różdżkom.  
-Jesteś cała?- zapytał, ale dziewczyna była bardziej zajęta doprowadzaniem do porządku swojego wyglądu, niż narzekaniem na połamane kończyny. Wiele wskazywało więc na to, że nie ucierpiała jakoś znacząco podczas toczenia się po zboczu pagórka. Całe szczęście.
-Tak, słyszałem - rzekł krótko i kiwnął głową - Owszem, te wydarzenia w istocie mogą być ze sobą powiązane - kolejny raz przyznał rację Krukonce, a następnie w milczeniu wysłuchał reszty jej słów.
Młodszy z rodzeństwa Fairwynów znany był ze swej małomówności, dlatego nim w lesie znów rozbrzmiał język angielski, zdążyło minąć kilka dobrych sekund.
-Zdajesz sobie sprawę, że wszystkie z Twoich poprzednich słów tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że powinienem Cię odesłać i zawiadomić o całym zajściu Edgara?  – powiedział powoli, nie spuszczając z dziewczyny wzroku – Chociaż nie, tego Ci nie zrobię, nie życzyłbym najgorszemu wrogowi kary zaserwowanej przez mojego brata - dodał nieco luźniejszym tonem, by pozbyć się zdenerwowania słyszalnego w sposobie wypowiedzi dziewczyny. Młodszy z Fairwynów nie rządził żelazną ręką, zawsze próbował porozumieć się ze swoimi podopiecznymi. Starał się być profesorem, którego uczniowie darzyli sympatią. Liczył, że Krukonka podłapie dowcip, nawet jeśli nie był najwyższych lotów. Niestety, mimo dwuletniej praktyki jego żarty wciąż spotykały się z dość neutralnymi reakcjami. Tzn. Bardzo często zapadała po  nich niezręczna cisza.
-Wciąż jednak jestem zmuszony Cię zawrócić. To, że spacerowałaś tutaj samotnie było przejawem skrajnej nieodpowiedzialności. - wyjaśnił bez zbędnych upiększeń - Potrafisz się teleportować? - zapytał siedzącą na pniu Naeris, lecz nim otrzymał odpowiedź, ta krzyknęła z podekscytowaniem, płosząc przy tym całe okoliczne ptactwo.
-Ciszej, panienko, o co chodzi? - powiedział Joshua. Skrzywił się w reakcji na wrzask nastolatki, ale różdżka w jego ręku była gotowa do interwencji. Gdy jednak wyjaśniła mu powód swojego głośnego zachowania, Brytyjczyk zamiast odetchnąć z ulgą, zmartwił się jeszcze bardziej, a jego powieki na chwilkę opadły z rezygnacją. Wolałby, żeby po prostu wróciła do hotelu, a nie ekscytowała się na myśl o możliwości zaobserwowania tak rzadkiego stworzenia w jego naturalnym środowisku. Nie potrafił jednak jej okłamać. Jakim byłby nauczycielem gdyby się tego dopuścił?
-Tak, to odchody Gryfa - potwierdził i uklęknął by przyjrzeć się lepiej jej znalezisku - Gdybyśmy znajdowali się w Hogwarcie, przydzieliłbym Twojemu domowi 10 punktów - rzekł w odpowiedzi na pytanie blondynki – Ponawiam, potrafisz się teleportować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Naeris Sourwolf

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 167 cm
C. szczególne : Tatuaż anielskich skrzydeł na plecach
Galeony : 3337
Dodatkowo : Szukająca Ravenclawu
  Liczba postów : 1205
http://www.czarodzieje.org/t12503-naeris-cynthia-sourwolf
http://www.czarodzieje.org/t12509-zapraszam-dobre-duszyczki#337107
http://www.czarodzieje.org/t12508-listy-do-cierpkiej-wilczycy
http://www.czarodzieje.org/t12511-naeris-sourwolf#337284
Środek Cichego Lasu QzgSDG8




Gracz




Środek Cichego Lasu Empty


PisanieTemat: Re: Środek Cichego Lasu   Środek Cichego Lasu EmptyPon Sie 14 2017, 21:41

Szanowała i naprawdę lubiła profesora Fairwyna. Przede wszystkim posiadali wspólną pasję, co automatycznie według Naeris dawało ogromnego plusa danej osobie. Nauczyciel znał się na rzeczy i organizował ciekawe lekcje, a nie był przy tym pobłażliwy i doceniał wyjątkowych uczniów. Różnił się od Pober, z którą ciężko się było czasami dogadać. Krukonka w pewnym sensie podziwiała też gajowego Hogwartu.
Nie trzeba było jej mówić, żeby wybaczyła, bo i tak nie chowała żadnej urazy. Oboje wzięli się za kogoś innego i to było zwykłe nieporozumienie. Przecież to było oczywiste, że gdyby nauczyciel od razu ją rozpoznał, nie celowałby w nią. W ogóle dziwne, że posiadał mugolską broń. Naeris machnęła ręką, bo w gruncie rzeczy nic wielkiego się nie stało, a ona tylko obiła sobie trochę tyłek. Krukonka nie była z porcelany i trochę brudu też nie było jej straszne. Miło, że profesor się trochę zmartwił.
- Na pewno są powiązane - powiedziała z przekonaniem. Interesował ją wszechobecny problem z magią, a zwłaszcza wpływ na różne stworzenia. Chciała wiedzieć, jeśli coś zacznie im zagrażać, a także jak pomóc. Wszyscy jej znajomi natomiast bagatelizowali to wszystko... Popatrzyła na Fairwyna, przygryzając wargę. Odesłać? Edgara? Wytrzymała spojrzenie mężczyzny i powstrzymała się od zapewnień o tym, że jak na razie nic jej się nie stało, poza tym jest przygotowana na większość wypadków, ma eliksiry, ma zaklęcia, ma kompas... Nie rozumiała, czemu od razu uznał, że nie ma szans na poradzenie sobie w zwykłym lesie.
- Profesor Edgar nie chciałby marnować swojego czasu na wymyślanie mi kary - stwierdziła i wzruszyła ramionami. Mało kto się Fairwyna bał, jeśli nie wchodziło się mu w drogę, dało się przeżyć. Naeris na runach i tak się nie wyrywała, także akurat taka groźba ze strony Joshuy nie sprawiła, że znowu przerażenie zagościło w zielonych oczach. - Wiem, ale proszę mnie nie odsyłać. - poprosiła, a to, że profesor pokładał w niej tak mało wiary i zaufania ukłuło ją w serce. Czy każdy musiał w niej widzieć głupiutką, słabą dziewczynkę, której trzeba pilnować? Spuściła ze smutkiem wzrok, nie chcąc odpowiadać na zadane pytanie. Nienawidziła kłamstwa, ale bardzo nie chciała się teleportować.
Zaraz później coś odwróciło jej uwagę. Nie zachowywała się wcale aż tak głośno, ale w Cichym Lesie wszystko odbijało się głuchym echem. Rozproszyła się skutecznie przez znalezisko i uśmiechnęła, ale zaraz Fairwym znowu zgasił zapał dziewczyny.
- Ale chodzenie po tym lesie nie jest zabronione. - powiedziała, nie wiedząc już jak się bronić. - Nie ma żadnych tabliczek ani znaków, dwie godziny wcześniej widziałam jakichś miejscowych Greków i turystów też... Opiekunowie nic nam nie mówili, żeby tu nie chodzić. Sprawdziłam i rzadko zdarzały się tu jakieś wypadki w ostatnich latach. - nie dodała, że najczęściej kończyły się poważnymi ranami, śmiercią i nie były wyjaśnione...
Musiała mu udowodnić, że nie jest dzieckiem.
- Nie wybrałam się tu na piknik. - dodała, patrząc prosząco w oczy mężczyzny i znowu ignorując pytanie o teleportację. Tu już nawet nie chodziło o jakieś punkty, bo to nie była lekcja, to było coś prawdziwego i namacalnego. - To jest to, czego szukałam.
Nie mogła wrócić do hotelu, kiedy była już na sto procent pewna (ona nie potrzebowała więcej dowodów, kupa wystarczała), że w tym lesie jest coś naprawdę interesującego. Musiała je chociażby z daleka zobaczyć, a marzyła o jakimś kontakcie. W wielu książkach wspominano o gryfach, ale główną informacją było to, że to naprawdę niebezpieczne stworzenia, których lepiej nie drażnić. Wielu czarodziejów straciło życie po uderzeniu kopytem gryfa w głowę albo wykrwawiając się po ranie od jego pazurów. Mimo to te zwierzęta były bardzo cenne i szanowane. Mugole często wspominali o nich w legendach, a nawet pojawiały się w różnych herbach.
- Wiem, czym są gryfy i wiem, czym grozi spotkanie z nimi. Niech pan da mi chociaż jakąś szansę.
Miała mu udowadniać swoją wiedzę, skoro robiła to dosłownie na każdej lekcji? Wytarła buta o korzeń, a resztki postanowiła usunąć różdżką, tyle że znowu nie wypaliło. Skrzywiła się, bo to wyglądało ohydnie i ponowiła Chłoszczyść, a wtedy miała już czystą nogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 59
  Liczba postów : 53
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14902-joshua-t-fairwyn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14903-gajowy-joshua-fairwyn#397477
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14919-marcepan-prawie-osobisty-listonosz-joshui#397478
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14904-joshua-t-fairwyn
Środek Cichego Lasu QzgSDG8




Gracz




Środek Cichego Lasu Empty


PisanieTemat: Re: Środek Cichego Lasu   Środek Cichego Lasu EmptySro Sie 16 2017, 20:19

Joshua uśmiechnął się nieznacznie, gdy Naeris zasugerowała, że jego brat nie miałby najmniejszej ochoty na wymierzanie wspomnianej kary. No cóż, nie sposób było się z nią nie zgodzić. Edgar faktycznie nie przepadał za towarzystwem swoich podopiecznych, albo może nawet jakichkolwiek innych osób pragnących jego atencji? Tak, w gruncie rzeczy Edgar chyba nie przepadał za jakimkolwiek towarzystwem. Zadziwiające, że w ogóle wytrzymywał w ciasnej klasie z kilkunastoosobową grupą uczniaków. Ba, godne podziwu! Niestety nie wszyscy doceniali poświęcenie jego brata, a już zwłaszcza nie nastolatkowie, którym czasem zdarzało się narzekać na, delikatnie rzecz ujmując, niezbyt sympatycznego profesora.
- No cóż, prawdopodobnie masz rację co do profesora Fairywna - powiedział po chwili i kiwnął głową. Nie widział powodu dla którego powinien udawać, że dziewczyna się myli, zwłaszcza, że to zasugerowałoby, iż Joshua jest niespełna rozumu i nie potrafi dostrzec prawdziwej osobowości swojego brata. A to za kolei mogłoby podważyć jego autorytet. Postanowił więc jedynie zasugerować delikatnie, że "profesor Edgar" nie było poprawnym zwrotem do nauczyciela. Ostentacyjne poprawianie nie pasowało do stylu młodszego Fairwyna, który na przestrzeni miesięcy praktyki w zasadzie całkowicie wyzbył się zbyt pouczającego tonu głosu.
Gdy Krukonka zaczęła z delikatnym wyrzutem w głosie rozprawiać o tym, że chodzenie do tego lasu nie było zabronione, Joshua zacisnął wargi i wypuścił powietrze przez nos. Czy nikt tutaj nie brał na poważnie zagrożenia wynikającego ze spotkania z Gryfem? Zwłaszcza takim broniącym swojego terytorium i młodych? Niekompetencja Greckiego Ministerstwa Magii nieprzyjemnie zaskoczyła nauczyciela.
- Naeris, posłuchaj, niezależnie od wszystkiego co mówili wam opiekunowie i miejscowi, to nie jest bezpieczne miejsce. Dwie godziny temu może było, ale teraz już nie jest, rozumiesz? - wyjaśnił w odpowiedzi na wszystkie argumenty dziewczyny.
Owszem, dziewczyna od dawna była już pełnoletnia, ale wciąż pozostawała jego podopieczną, nawet poza murami Hogwartu. Joshua uznał pertraktacje za zakończone. Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie gdy dziewiętnastolatka przyznała, że wie o magicznym stworzeniu na które On sam polował. Jako, że Krukonka nie zapytała o powód obecności nauczyciela w tym lesie, Brytyjczyk uznał, że już dawno się go domyśliła, a nawet jeśli nie, to Joshua czuł się zobowiązany by jej to wyjaśnić.
- Ja też jestem tutaj ze względu na gryfy. Planuję sprowadzić jednego osobnika do Hogwartu - powiedział wprost, bowiem nie chciał wodzić dziewczyny za nos – Szansę na co? Naeris, odpowiedz mi: Co zrobiłabyś, gdyby udało Ci się zaobserwować to stworzenie w jego naturalnym środowisku? - zapytał, starając się nie brzmieć protekcjonalnie. Liczył na szczere i wyczerpujące wyjaśnienia z jej strony.
Zdawał sobie sprawę z faktu, że Naeris była jedną z jego najlepszych uczennic. Wiedział też, że gdyby polecono mu zabrać któregoś z uczestników wycieczki na to polowanie, wybór mógłby paść właśnie na stojąca przed nim studentkę Ravenclawu. Zwłaszcza, że ta właśnie rozsmarowywała sobie kał gryfa na nodze. Joshua już miał pochwalić ją za całkiem sprytny  i ofiarny sposób na zakamuflowanie swojego zapachu, ale ku jego zdziwieniu dziewczyna bardzo szybko pozbyła się brązowej mazi.
No cóż, równie dobrze można użyć zaklęcia, na co chyba ostatecznie nastolatka się zdecydowała.  
Gdy okazało się, że odpowiedź uczennicy była bardzo satysfakcjonująca, młodszy z Fairwynów stanął przed sporym dylematem. Z jednej strony, zgoda na uczestnictwo w jego wyprawie narażała Krukonkę na niebezpieczeństwo, z drugiej zaś, Joshua doskonale rozumiał jej zapał, będąc młodszym od niej spacerował po zakazanym lesie, i zdawał sobie sprawę, że nawet jeśli dziś ją odeśle, Ona nie da za wygraną i przyjdzie tutaj jutro. Znów samotnie.
- Dobrze, nie odeślę Cię, ale pod jednym warunkiem - odezwał się po kilkudziesięciu sekundach milczenia i spojrzał dziewczynie głęboko w oczy - Od tej chwili, jeśli wydam Ci jakieś polecenie, bezdyskusyjnie i natychmiast je wykonujesz, zgadzasz się?  - wyjaśnił z kamienną twarzą i zanim dziewczyna zdążyła odpowiedzieć, rzucił dwa zaklęcia kameleona. Pierwsze(3) wycelowane w siebie, drugie w Krukonkę(6).
Niestety jego różdżka posłuchała go tylko połowicznie. Owszem, Naeris wtopiła się w otoczenie, ale On sam zaczął emanować jaskrawymi kolorami, niczym Neon wiszący nad wejściem do mugolskiego pubu. Joshua uśmiechnął się do siebie i pokręcił głową, zupełnie jakby był świadkiem nieznośnego zachowania jakiegoś uroczego szczeniaka.
- Niesłychane - powiedział i ponownie użył nieudanego zaklęcia(6). Tym razem bez żadnych, zaskakujących komplikacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Środek Cichego Lasu QzgSDG8








Środek Cichego Lasu Empty


PisanieTemat: Re: Środek Cichego Lasu   Środek Cichego Lasu Empty

Powrót do góry Go down
 

Środek Cichego Lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Środek Cichego Lasu JHTDsR7 :: 
reszta świata
 :: 
Grecja
 :: 
Wyspa Agrios
-