Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość


avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 45
Galeony : 61
  Liczba postów : 66
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyNie Wrz 19 2010, 13:36;

First topic message reminder :


Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów

Departament zajmuje się ściganiem i wymierzaniem kary czarodziejom, którzy wbrew prawu użyli czarów. Właśnie w tym Departamencie mieści się Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów, zajmujący się głównie użyciem czarów przez nieletnich czarodziejów lub w obecności mugoli, Kwatera Główna Aurorów, zajmujących się łapaniem czarnoksiężników oraz Służba Administracyjna Wizengamotu, o której pracownikach nic nie wiadomo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Sebastian Knezevic

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 374
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9101-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9103-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9102-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9104-sebastian-knezevic#255055
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyWto Paź 28 2014, 19:58;

Etap III
Babka Magdalena byłaby zapewne wielce zadowolona, gdyby Sebastian raczył wysłać do niej list z postępami jego stażu. Na pewno wykazałaby się jakąś wielką wizją na temat domniemanej przyszłości i na pewno nie powiedziałaby tego, co rzeczywiście miało miejsce.
Tak bardzo chciał zapaść w pamięć szefowi i współpracownikom, iż podjął się bardzo ważnego zadania. Dostarczenia niezwykle poufnego listu, który mógłby zaszkodzić, gdyby trafił w niepowołane ręce. Ale cóż, jak pech, to pech. Zgubił swoje zadanie i godziny poświęcone na szukanie na nic się zdały. W końcu Sebastian musiał iść do szefa i przyznać się do zawalenia całej roboty. O dziwo, obaj byli przy tym całkiem spokojnie, jednakże usłyszane groźby niespecjalnie zachęciły młodego Knezevica do pracy w tym miejscu. Mimo wszystko, cały staż zakończył się dla niego sukcesem, prawda?
Kostka: 6
Upominek: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ronald Reagan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 70
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1417
  Liczba postów : 61
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10342-ronald-reagan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10345-ronald-reagan-poczta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10344-ronald-reagan-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10346-ronald-reagan
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptySro Sty 28 2015, 11:55;

1973r.
staż aurorski
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów

kostki: 4,6


Wreszcie nadszedł ten czas, kiedy Ronald mógł zacząć spełniać marzenia. Jak to patetycznie brzmi! Spełnianie marzeń, cel w życiu, miskę proszę.
Żal po śmierci matki wciąż nie minął. Młody Reagan jeszcze długo nie zakładał niczego, co nie byłoby czarne. Nie przeszkadzało to w jego pracy ani trochę, wręcz przeciwnie. Wyglądał poważnie, jakby wiedział, co robi i był w tym dobry. Właściwie wiedział, a przynajmniej wiedział, że za wszelką cenę chce pomścić matkę i obronić innych, którzy przecież też byli czyimiś rodzicami i dziećmi.
Podczas stażu dawał z siebie wszystko. Starał się być wszędzie i robić wszystko jak najdokładniej, najlepiej przy okazji nie rzucając się w oczy. Pochwały przyjmował ze spokojem i zawziętością, by zasługiwać na nie do końca stażu. Nie zastanawiał się, czy wykonywanie za innych ich pracy nie jest przypadkiem wykorzystywaniem go, jako młodego stażysty. Nie obchodziło go to. Chciał się nauczyć jak najwięcej, by nie mieć sobie równych. I szło mu naprawdę nieźle.
To, że właściwie ani razu nie widział szefa, nie martwiło go. Od szefostwa lepiej z dala, niech ktoś mu po prostu zdaje relacje. A skoro był lubiany i doceniany za swoją pracę, nie miał się czym przejmować. Grunt to robić to, co do ciebie należy. I on dokładnie to robił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid D. Devaux

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 517
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10732-astrid-d-devaux#294508
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10735-astrid-d-devaux#294510
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10736-pomoge-ci-zapomniec#294511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10734-astrid-d-devaux#294509
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptySob Kwi 11 2015, 16:16;

Wiosna 2013 - etap I stażu w ministerstwie
Pomocnik amnezjatora


Staż Astrid nie do końca zaczął się tak, jak tego oczekiwała. Miało być łatwo. Dość. Znała swoją wartość na tyle, by wiedzieć, że doskonale sobie poradzi, ale nie wszyscy tak myśleli. Wprawdzie nie trudno było się dostać do londyńskiego ministerstwa z jej wynikami, ale o wiele trudniej było się tam utrzymać. Początkowo wszystko wyglądało całkiem nieźle, a Astrid w mgnieniu oka załapała wszelkie niezbędne podstawy, jakich potrzebowała, by naczelny amnezjator nie dostał z nią pierdolca. Nie minęło jednak wiele czasu, gdy wydarzyła się ta cholerna wpadka, po której facet już nigdy nie spojrzał na nią jak na solidnego pracownika. Sypiała w biurze od tygodnia, ale tego cholernego dnia ktoś postanowił zamknąć wcześniej główne drzwi, a ona jak na złość była akurat po ich niewłaściwej stronie. Zrezygnowana spędziła następne dwanaście godzin na mugolskim dworcu. Trudno było poprosić kogokolwiek o pomoc, skoro nikogo jeszcze zbyt dobrze nie znała. Tak czy siak, gdy rano zjawiła się w pracy, wyglądała jak zwłoki i zasadniczo całkiem podobnie się czuła. Jeśli chodzi o ścisłość, wytrzymała na nogach następne trzy godziny, po czym jej głowa osunęła się na biurko, a powieki stały się tak ciężkie, że nie była w stanie utrzymać ich otwartych. W odpowiedzi na jej niezwykłe szczęście w biurze pojawił się sam naczelny, wściekły tak bardzo, że gdy obudził ją jego wrzask, Astrid sądziła, iż wyleci ze stażu w podskokach. Nic takiego się nie stało. W gruncie rzeczy nie była wcale złym pracownikiem i całkiem nieźle radziła sobie z obowiązkami. Ale wiedziała, że oczach szefa raczej już nie zabłyśnie.

Kostki: 1 i 5

-10G za kostkę : (
+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid D. Devaux

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 517
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10732-astrid-d-devaux#294508
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10735-astrid-d-devaux#294510
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10736-pomoge-ci-zapomniec#294511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10734-astrid-d-devaux#294509
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptySob Kwi 18 2015, 16:35;

Wiosna 2013 - etap II stażu w ministerstwie
Pomocnik amnezjatora


Opinia szefa nie tylko była niezmienialna. Była też napędzana przez cholernych fałszywych "kolegów" Astrid. I wystarczyły zaledwie trzy dni, by przekonała się, jak podli są ci kretyni.
Od pierwszego dnia swojego stażu mocno przykładała się do wykonywania swoich obowiązków, nie chcąc dać nikomu najmniejszej okazji do drwin czy, tym bardziej, wyrzucenia jej z ministerstwa. Mimo drobnej wpadki z szefem i zaśnięciem liczyła, że da radę jakoś to wszystko ogarnąć. A może  nawet nadrobić. Kilka eliksirów, który z pewnością nie powinna zażywać, pomogło jej jakoś przetrwać, ale dzień trzeci okazał się prawdziwym koszmarem. Ktoś nakablował szefowi, że Astrid się leni! Na miłość Merlina... Pomijając już fakt, że nic takiego nie miało miejsca, Devaux i tak nie dała rady wytłumaczyć się przed przełożonym. Zrezygnowana, cały dzień zdecydowała się podsumować gorzkimi łzami w zaciszu jednego ze składzików. A gdy po całej nocy wyniszczające wściekłości i żalu Astrid wreszcie wróciła do biura, poprzysięgła zemstę na tych palantach.

Kostki: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Astrid D. Devaux

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 517
  Liczba postów : 90
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10732-astrid-d-devaux#294508
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10735-astrid-d-devaux#294510
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10736-pomoge-ci-zapomniec#294511
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10734-astrid-d-devaux#294509
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyNie Kwi 26 2015, 00:52;

Wiosna 2013 - etap III stażu w ministerstwie
Pomocnik amnezjatora


Ostatnia część stażu była kompletnym koszmarem i nie szło tego nazwać inaczej. Przemoczone dokumenty, ochrzan od szefa, zagubiony list... I taka pustka w głowie, że nie była w stanie naprawić tego w żaden sensowny sposób. Powoli dochodziła już do wniosku, że to nie dla niej i szykowała się do powrotu do domu. Miała wrażenie, że istnieje określona liczba porażek, którą jest w stanie znieść człowiek, a ta przeznaczona dla niej właśnie się wyczerpywała. A jednak skoro była już tak blisko końca, rozsądnym wydawało się pomęczenie własnej osoby przez te kilka dni i zdobycie stosownego dokumenty o odbytym stażu. Z godnością przyjmowała kolejne komentarze na temat jej okropnego sposobu pracy, wierząc, że kiedy zacznie już prawdziwą karierę, będzie w tym o wiele, wiele lepsza. Jakim zdziwieniem był więc ostatni dzień stażu, kiedy otrzymała wreszcie upragniony dyplom, ale również sto galeonów od samego przełożonego, który nie tylko już więcej nie krzyczał, ale życzył jej powodzenia, gdziekolwiek pójdzie. Astrid miała pełną świadomość, że to tylko idiotyczny wybieg, który służył jedynie zachowaniu dobrego imienia ministerstwa, ale z przyjemnością zabrała galeony ze sobą. Teraz, kiedy nie miała już co liczyć na utrzymanie ze strony rodziców, dobrze było mieć zaskórniaki. Gotowa do rozpoczęcia swojej fantastycznej kariery zawodowej ucieszyła się, że nie musi już więcej oglądać ludzi od stażu.

Kostki: 2, 5 (nieparzysta), 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Archibald Blythe

Nauczyciel
Wiek : 40
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
Galeony : 5563
  Liczba postów : 1474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyPon Wrz 14 2015, 00:09;

Etap I:
Pomocnik aurora, Ministerstwo Magii, 2002

Dlaczego nie iść w sprzeczność? Przecież to uwielbiał. Gdyby przyjrzeć się dokładniej, był to jedyny powód, dla którego kierował kroki do departamentu przestrzegania prawa. Nikt nie wnikał. Właściwie, wbrew wszelkim pozorom, jeśli papier z wynikami testów prezentował się ładnie, dostanie się na staż do Ministerstwa Magii wcale nie było takie trudne, a przynajmniej Blythe nie miał z tym problemów. Tym gorzej, bo brak wyzwań wcale nie działał na korzyść samego stażu. Nie miał pomysłu, co ze sobą zrobić, a skoro pergamin z pieczątką prezentował się wystarczająco dobrze, pomyślał o posadzie aurora. Zero nudy. Nie do końca widział w tym dla siebie przyszłość, ale nikt nie mówił, że jednym wyborem przekreśli sobie całą karierę.
Nie miał pojęcia jakim cudem jego kpiący, nieco zgorzkniały uśmieszek, dołączony do skrajnie kulturalnego powitania szefa, zadziałał w tak dziwny sposób, zaskarbiając sobie z miejsca jego sympatię. Zupełnie nieodwzajemnioną, bo Blythe już od pierwszego spotkania ze swoim przełożonym wiedział, że nie ma ochoty zamieniać z nim więcej słów, niż to konieczne. Stary Amery najwyraźniej lubił konkrety, którymi Archibald szastał bardzo sprawnie. Był równocześnie jednym z nielicznych, doceniających owe bezpośrednie stwierdzenia i docinki. Niefortunnie się złożyło, że był to czas nieustannej plątaniny negatywnych emocji, szukających ujścia. O ile szefa miał praktycznie w kieszeni, reszcie nie przypadł do gustu. Nie starał się tego zmieniać. Właściwie nie starał się praktycznie wcale, z łatwością partacząc robotę. Był zdolny i bystry, wiedział, że gdyby chciał, na pewno mógłby zdziałać wiele. Na pewno nie tak wiele jak sam Amery, zważając na różnicę doświadczenia, jednak widząc resztę stażystów, nieraz podlizujących się w irytujący sposób, nie chciał powtarzać schematu. Równoczesne zwątpienie i gniew, odczuwane na płaszczyźnie prywatnych przeżyć, nie mogły działać na korzyść. Coś jednak musiało być w słowach Amery'ego, od którego po ciężkim dniu usłyszał, że jest jednym z nielicznych autentycznych stażystów, ale widzi, że niespecjalnie zainteresowanym tą pracą, a bardzo szkoda, bo by się nadał.
Jakkolwiek by go nie lubił, ruszył u Blythe trochę przemyśleń i ostatecznie musiał przyznać mu rację. Nie byłby jednak sobą, gdyby przerwał staż zamiast dociągnąć go do końca w dobrym stylu. Nieważne, jak niewiele miał chęci.

Kostki: 6, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyWto Wrz 15 2015, 23:21;

Jeśli można mówić o pechu, to Isolde właśnie go miała. Cały ten staż budził w niej mieszane uczucia - z jednej strony wszystko w niej drżało z entuzjazmu i ekscytacji. W końcu był to kolejny krok ku wymarzonej przyszłości. Z drugiej jednak strony, swoim zwyczajem zamartwiała się bez powodu, kreśląc kolejne scenariusze. A co, jeśli się okaże, że ona nie nadaje się na aurora? Jeśli jej psychika jest za słaba, jeśli zwątpi w sens tego, co zawsze chciała robić? Była córką swojego ojca i dokładnie wiedziała, z czym to się je, nie miała złudzeń, ale czuła, że ma do tej pracy nie tylko powołanie, ale i predyspozycje.
Sęk w tym, że ludzie często niesłusznie uważają, że posiadanie "kontaktów" daje wyłącznie korzyści. Niestety, kiedy jest się córką znanego i poważanego aurora, zawsze znajdą się tacy, którzy z miejsca się uprzedzą. Mimo całego zaangażowania i oddania Isolde, jej szef uznał ją za lenia, któremu wydaje się, że nazwisko ojca wszystko załatwi. Is była daleka od takich wniosków i mimo że spokojnie mogłaby polecieć na skargę do kogo trzeba, zaciskała tylko zęby i starała się jeszcze bardziej. Nic z tego. Za jakieś wyimaginowane przewinienie typ potrącił jej całe dziesięć galeonów. Z piekącymi ze złości policzkami dziewczyna zniosła i go, przysięgając sobie w duchu, że pewnego dnia ten facet gorzko pożałuje. Robiła dobrą minę do złej gry, ale mijanego na korytarzu ojca nie dało się oszukać. Z przykrością patrzył na niesprawiedliwość spotykającą jego córkę, zdając sobie sprawę, że miała wyjątkowego pecha, trafiając na gościa, który od lat go nie cierpiał i starał się wygryźć dopóty, dopóki nie zrozumiał, że zwyczajnie nie da rady. Mimo to Cedric nie reagował, rozumiejąc prośbę Isolde, która chciała poradzić sobie sama i której bardzo zależało, żeby nikt nie mógł jej zarzucić, że wszystko odbywa się po znajomości.
Mimo wszystko, Is miała poczucie, że wszystko toczy się właściwym torem. Jej szef mógł sobie być wrednym draniem, ale reszta biura aurorów doceniała ją i wróżyła świetlaną przyszłość. Dziewczyna nie tylko dawała sobie ze wszystkim radę, z powierzonych zadań wywiązywała się wzorowo, miała doskonały zmysł, jeśli chodzi o przygotowywanie zasadzek na przestępców, na patrolach zachowywała się jak zawodowiec, ale też pomogła nadgonić papierkologię, z którą wiecznie zalatani aurorzy od pewnego czasu zalegali. Gdyby nie jej upiorny szef, staż byłby sielanką, ale nawet on nie potrafił jej uprzykrzyć pracy z aurorami.


2 i 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyPon Wrz 28 2015, 21:30;

Isolde miała wrażenie, że wszystkie jej starania, cała jej praca pójdą na marne. Miała dostarczyć do swojemu szefowi jakąś ważną przesyłkę, ale w natłoku spraw zwyczajnie zapomniała, gdzie ją położyła. Krążyła po biurze, starając się zachować spokój i czując, że z każdą chwilą jej serce coraz bardziej szaleje. Nie chodziło o jej staż... to znaczy, tak, chodziło, ale nie tylko. Chodziło o zasadę i o udowodnienie swojemu szefowi, który od samego początku jej nie znosił ze względu na jej ojca, że się myli i że nie będzie mógł jej nic zarzucić. Robiła wszystko, żeby zasłużyć na uznanie i sympatię aurorów niezależnie od ich stosunków z jej ojcem i dość szybko jej się to udało. A teraz miałaby stracić reputację przez coś tak idiotycznego jak głupia paczka?
Nie miała pojęcia, co robić. Do swoich kłopotów przyznała się tylko dwóm osobom, którym z całą pewnością mogła zaufać, jednak nie byli w stanie jej pomóc. Starała się po kolei sprawdzić wszystkie miejsca, w których mogła ją zostawić, ale nic to nie dawało. Paczka już dawno temu powinna była znaleźć się na biurku szefa, a Isolde nawet nie wiedziała, gdzie jest! I nagle, kiedy już całkiem straciła nadzieję, kiedy czuła, że jeszcze chwilę, a wybuchnie płaczem, zauważyła paczkę leżącą sobie jak gdyby nigdy nic na parapecie. Musiała ją tam zostawić, kiedy piła kawę! Złapała ją błyskawicznie i pognała do gabinetu szefa. Był czymś zajęty, nawet nie miał jej za złe tego opóźnienia, wydawał się jej nawet nie dostrzegać. Przeprosiła szybko i z ulgą uciekła z gabinetu. Merlinie, ależ miała szczęście...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Archibald Blythe

Nauczyciel
Wiek : 40
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
Galeony : 5563
  Liczba postów : 1474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyCzw Paź 01 2015, 10:52;

Etap II:
Pomocnik aurora, Ministerstwo Magii, 2002

Ponoć praca aurora była tak fascynująca, niebezpieczna, pełna zwrotów akcji i ogólnie rzecz ujmując - najlepsza, jeśli nie chciało się nudy, Archibald właśnie się nudził. Być może trafił na czas, w którym zlecenia i ilość roboty były zbyt małe na ilość aurorów, wyrastających jak grzyby po deszczu. Na wszelki wypadek? Póki co wypadek się nie pojawiał.
Porozumiewał się pojedynczymi zdaniami ze swoim przełożonym, nie odpowiadając na połowę zadawanych mu pytań - rzecz jasna na tę połowę, na którą nie miał ochoty ani obowiązku odpowiadać. Może to kwestia tego, że używał głównie zaklęć, a szły mu bardzo dobrze? Nie było wyzwań i adrenaliny, tylko stałe i niezbyt, zdaniem Archibalda, ważne zadania. W pewnym momencie zaczął myśleć, że ktoś zwyczajnie testuje jego cierpliwość, której jeszcze nie miał tak wypracowanej, jak miał mieć w przyszłości, jednak przeżył wszystko i ze spokojem przetrwał najnudniejszy okres swojego stażu. Jedynym ciekawym wydarzeniem wydawało się znalezienie samonotującego pióra. Przydatne, jakby nie patrzeć.

Kostka: 5 - znajduję samonotujące pióro
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptySob Paź 17 2015, 21:27;

Isolde naprawdę nie najlepiej wychodziło bycie "chłopcem na posyłki", a jeśli chodzi o swojego szefa, to chyba do końca świata go do siebie nie przekona. Miała tylko nadzieję, że kiedy już dopnie swego i zostanie aurorem, to będzie działać pod skrzydłami swojego ojca, a nie tego typa. Może i zawsze powtarzała, że chce do wszystkiego dojść sama, nie wykorzystując swoich kontaktów, ale nie była samobójczynią.
Akurat niosła jakieś ważne papiery, kiedy potknęła się i runęła jak długa. Papiery wylądowały w wiadrze z wodą, a Isolde ze stresu zupełnie zapomniała odpowiedniego zaklęcia. Do oczu napłynęły jej łzy, ale jakoś wzięła się w garść i powlokła do gabinetu szefa, który i tak robił wszystko, żeby uprzykrzyć jej życie. Robiła wszystko, by nie dać mu powodów do kolejnych docinków, ale na niewiele się to zdało. Z wyraźną satysfakcją ją obrugał, a dziewczyna robiła wszystko, żeby nie wybuchnąć. Na zewnątrz już czekało na nią kilku życzliwych aurorów, którzy przez ten czas zaprzyjaźnili się z nią i doceniali zaangażowanie i profesjonalizm. Próbowali podnieść ją na duchu, ale niewiele to dało, bo Isolde dosłownie trzęsła się ze złości i upokorzenia.
Kilka dni później nadszedł koniec jej stażu i dziewczynie dosłownie pękało serce. Na myśl, że nie wie, kiedy uda jej się tu wrócić, była zrozpaczona, nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Kiedy aurorzy podarowali jej lewitujący kapelusz, oczy Is zwilgotniały. Wymusili na niej obietnicę, że wróci i będzie z nimi pracować, bo nadaje się do tej roboty jak mało kto. Wychodząc z Ministerstwa Magii miała łzy w oczach i naprawdę nie wiedziała, co teraz zrobi. Nigdy nie była tak głęboko przekonana o słuszności swojej decyzji.

4, 1, 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


László Magyar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 41
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1086
  Liczba postów : 190
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11690-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11735-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11736-wegierski-tajfun-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11734-laszlo-magyar
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyNie Paź 18 2015, 12:28;

Etap I

Biuro Aurorów w Węgierskim Ministerstwie Magii, staż pomocnika aurora

Kiedy skończyłem studia postanowiłem już jaką drogą będę kroczył i była to kariera aurora. Musiałem oczywiście się dowiedzie jak wygląda praca w biurze aurorów, więc skorzystałem z przyjęcia na kurs. To był mój pierwszy dzień, jednak już sam fakt przebywania w miejscu, które jest kwintesencją Węgierskiego świata czarodziejów, napawał mnie lekkim obrzydzeniem. Szczerze powiedziawszy, owe obrzydzenie przysłoniło mi nawet mój cel. Wszystkie powody, dla których postanowiłem tu przyjść zniknęły tak szybko, jak tylko wszedłem do ministerstwa. Tyle szat, różdżek i - jakie to dziwne nie? - magii. No cóż, jak już tu przyszedłem to w zupełnie beznadziejnym humorze postanowiłem przynajmniej spróbować. Kiedy pierwszy raz spotkałem się z moim szefem, od razu uznałem, że nie ma sensu na udawaną grzeczność Był gburem oraz typowym czarodziejem, który gardzi wszystkim co niemagiczne. To się dobraliśmy. Więc ten mój szef wcale nie pomógł mi się oswoić z tym, że muszę pracować ministerstwie magii. Przez to nie tylko mi się jeszcze bardziej zepsuł humor, a dodatkowo wszystko czego dotknąłem się rozpadało. Wyszedłem na kompletną niezdarę i pod koniec dnia słyszałem tylko śmiechy. Świetnie. Może będzie lepiej...

Kostki: 2 , 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


László Magyar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 41
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1086
  Liczba postów : 190
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11690-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11735-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11736-wegierski-tajfun-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11734-laszlo-magyar
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyPon Paź 26 2015, 08:16;

Etap II
Staż aurora, zaraz po studiach


Dni na stażu nie były moimi wymarzonymi. Po pierwsze, pałałem niechęcią do wszystkich moich współpracowników co spowodowało odwzajemnienie moich uczuć. Nie byłem tym szczególnie zaskoczony, jednak dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że o wiele przyjemniej byłoby mi tu siedzieć godzinami, gdybym przynajmniej z jedną osobą miał, może nie dobre, a neutralne stosunki. Jednak moje postanowienie było na tyle mocne, że mimo kompletnego gburostwa mojego szefa, ze sztucznym uśmiechem codziennie wstawiałem się w ministerstwie magii. Moja postawa nie była przyjmowana z entuzjazmem, szczególnie że przychodziłem i tyle było z mojego zaangażowania. To, co robiłem na stażu, a praca aurora w moim wyobrażeniu nie leżały nawet obok siebie, więc moje ciało automatycznie nie działało tak jak powinno przy papierkowych robotach czy sprzątaniu biura. Oczywiście wyśmiewano również sposób, w jaki te czynności wykonywałem. Nie używałem przecież do tego różdżki. Wszystko, co dałem rade zrobić własnoręcznie, tak właśnie robiłem. Pewnego dnia po przepisywaniu jakiś piapierzysk dla szefa aurorów przez przypadek spakowałem pióro leżące na moim biurku obok mojego. Nie miałem pojęcia co to dokładnie jest i używałem tego jak zwykłe pióro praktycznie przez cały staż. Na który, oczywiście, musiałem jeszcze trochę pochodzić.

Kostki: 5
(Samonotujące pióro)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


László Magyar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 41
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1086
  Liczba postów : 190
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11690-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11735-laszlo-magyar
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11736-wegierski-tajfun-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11734-laszlo-magyar
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyPon Lis 02 2015, 09:10;

III Etap
Staż na pomocnika aurora, zaraz po studiach

Kostki na post: 4 i 6
Kostki na prezent: 3 (lewitujący kapelusz)

Kolejne dwa tygodnie były niesamowicie męczące. Tak bardzo zapałałem nienawiścią do pracowników biura, że mało ich nie pokiereszowałem - a raczej spróbowałem pokiereszować - wszystkimi znanymi mi zaklęciami. Na szczęście obyło się bez tego i mimo, że szef chodził ostatnio jakby go zaatakował rój szerszeni, udało mi się przychodzić do pracy na czas, wykonać swoją robotę i wychodzić, nie wdając się w zbędne dyskusje z kimkolwiek. Moja niechęć do czarodziejów tylko się pogłębiała, a gdy wyszła cała ta sprawa z wazonem, zwątpiłem kompletnie. Nikt nie był na tyle odważny, żeby coś zrobić, a mi owa sytuacja zupełnie nie pasowała. Szef nie dawał mi żyć, a ja chciałem spokoju. Postanowiłem więc, że kupię jakikolwiek wazon i mu go podstawię. Zapewne rozpozna to po jakimś czasie, jednak dopóki tu jestem powinno wystarczyć. Musiałem posłużyć się magią, czego bardzo nie lubiłem, żeby wazon wyglądał jak ten zbity. Zadowolony z efektu dałem go szefowi, a ten, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, zaczął mnie obciskiwać i całować, jakby ta niechęć między nami nigdy nie istniała. Niechęć... To była nienawiść, a teraz zostałem jego bohaterem. Zmieszany i zdegustowany dałem mu chwilę na wznoszenie mnie na laurach, po czym wróciłem do swojej roboty. Od tego czasu nic nie było takie samo, a czas spędzony w ministerstwie jeszcze bardziej mnie wyprowadzał z równowagi. Teraz to już w ogóle nie miałem spokoju. Na szczęście przyszedł dzień, w którym miałem zakończyć staż. Szef akurat miał wyjazd w delegacji, więc tylko zostawił mi wypłatę na biurku, a obok kapelusz lewitujący. Kolejna dziwna rzecz wymyślona przez magicznych. Nigdy go nie założę, jednak docieniłem fakt i schowałem go. Po przepracowaniu i tego dnia nie żegnając się ani nie dziękując nikomu wyszedłem i zacząłem szykować się do wyjazdu do Londynu. Ktoś musiał mieć oko na Irinę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Archibald Blythe

Nauczyciel
Wiek : 40
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
Galeony : 5563
  Liczba postów : 1474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty przestrzeganie prawa  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyCzw Lis 26 2015, 20:20;

Etap III:
Pomocnik aurora, Ministerstwo Magii, 2002

Po pierwszych dwóch tygodniach stażu, potwornie nudnych i monotonnych, Blythe był w ciężkim szoku, że to dopiero półmetek. Miał szczerze dość współpracowników. Nie żeby przeszkadzali czy dokuczali mu jakoś specjalnie, bo w zasadzie wcale nie dawał wchodzić sobie na głowę, jednak niektórzy byli tak nierozgarnięci i zwyczajnie głupi, że marnowanie na nich energii było prawdziwie bolesnym doświadczeniem. Stokroć bardziej wolałby marnować swój czas na chlanie z Jamesem, a i nie bez powodu miał na to ochotę. Roztaczał więc wokół siebie prawdziwie ponurą atmosferę, a jego "koledzy" wyczuwając to i znając potencjał, którym nie zwykł się chwalić bez powodu, starali się go unikać. Było mu to na rękę.
Sprawy z szefem wciąż układały się tak, jak powinny. Zapewne gdyby Archibald nie potraktował swojego zadania tak lekceważąco i beztrosko, skończyłby swój nudny staż z pochwałą, zamiast obelg, jak sądził wylanych w chwili uniesienia skrajnymi emocjami. Poufny list nie miał dla Blythe zbyt wielkiego znaczenia, ale najwyraźniej dla szefa - owszem, i trudno się dziwić. Nic jednak nie mógł poradzić na to, że zwyczajnie zniknął z jego teczki. Obstawiał, że zwyczajnie ktoś go wrobił. Dekoncentracja w takim stopniu raczej mu się nie zdarzała, naprawdę nie sądził, aby sam zgubił gdzieś kopertę. Sprawa nie wyjaśniła się, ale szef na sam koniec ochłonął i postanowił wspaniałomyślnie nagrodzić Archibalda, który z ulgą opuścił to miejsce. Niekoniecznie miał ochotę wracać.

Kostka: 2 i 6 (+100g)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyWto Maj 31 2016, 15:16;

Wściekłość Isolde była czymś nieopisanym.
Właściwie nie była pewna, co tak bardzo ją rozgniewało - zachowanie Kadena, sam fakt jego uwięzienia czy absurdalność sytuacji. Prawdę mówiąc, jego milczenie bardzo ją niepokoiło i sprawiało przykrość, choć wcale nie chciała się do tego przyznawać. Jego zainteresowanie, chwilami przybierające formę czegoś bliskiego uwielbieniu, sprawiało, że czuła się piękna, kobieca i wartościowa. Pomagało jej odzyskać pewność siebie, zniszczoną przez ostatnie dwa związki i mężczyzn, którzy nie raczyli nawet podać przyczyny, dla której zniknęli z jej życia. Paradoksalnie, w jego towarzystwie czuła się bezpieczna - mimo wypadku i przerażenia Kadena, że mogło jej się coś stać. Fakt, że zasłonił ją własnym ciałem, chroniąc przed upadkiem, zrobił na niej tak silne wrażenie, że akcje Langdona poszybowały w górę.
Nie wierzyła w to, co się działo. Uzbroiła się w znajomość paragrafów, różdżkę i wrodzoną dystynkcję, którą tak często chowała w kieszeń. Było gorąco, a ciemnoniebieska, długa spódnica frunęła za nią majestatycznie, sprawiając, że wcale nie wyglądała jak rozdrażniona pani auror - raczej jak anioł zagłady, czy inna równie niebezpieczna postać. Kiedy dotarła do aresztu, uprzejmym, ale chłodnym tonem zażądała widzenia z panem Langdonem, a wszelki opór strażników natychmiast pokonała, wdzięcznym ruchem pokazując im swoją odznakę czy jakiś inny dowód jej profesji. Zachowywała spokój, mimo że kipiała ze złości. Możliwe, że strażnicy to wyczuli, bo popatrzyli po sobie i pozwolili jej wejść do środka. Nieśmiało napomknęli, że powinna zostawić im swoją różdżkę, ale wzrok, jakim przeszyła ich dziewczyna, sprawił, że uśmiechnęli się nerwowo i dali spokój. W końcu była aurorem. Chyba wiedziała, co robi.
Isolde weszła do celi i zmarszczyła z niezadowoleniem brwi, patrząc na Kadena. Nie uśmiechnęła się do niego. Nadal była zła i urażona, ale w jej niebieskich oczach błysnęło coś jeszcze. W pierwszej chwili nie wiedziała, co powiedzieć, dlatego splotła tylko ramiona na piersi i wyprostowała się, jakby chcąc dodać sobie animuszu.
- Jak twój bark? - spytała z wyczuwalnym napięciem, obserwując Kadena i myśląc, że naprawdę brakowało jej tego ciepłego spojrzenia. Nie żeby jej złość wyparowała, skąd! Raczej wybuchła z nową intensywnością na myśl, że ten uroczy facet siedzi w areszcie jak jakiś przestępca!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kaden N. Langdon

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.org/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptySro Cze 22 2016, 20:53;

Kaden jest spokojny. Nie może nic zarzucić ludziom, którzy go tu ulokowali. Wykonywali tylko swoją pracę. Część z nich jest bardzo niesympatyczna. Nie pozwalają mu nawet wysłać listu, ale są też tacy, którzy zapewnili mu nawet kartkę i pióro. Siedzi sobie na swoim łóżku, bo z jakiegoś powodu jest tu tak długo, ze wydzielili mu oddzielną celę. Ma to jakiś związek z tym, że w Ministerstwie Magii mają burdel w papierach. Planują na ten rok dużo zmian. Część osób zaaferowan jest Biurem Edukcji Magicznej i tym, co się tam odgrywa. Coś się szykuje na przyszły rok, ale nikt dokładnie nie wie co. Kaden większość telefonów zużywa na kontaktowanie się z przełożonym. Zapewnia go, ze schematy silników mechniczno-magicznych wyrysuje mu w terminie. Używa dużo skomplikowanych nazw i innego specjalistycznego języka, wiec przełożony w końcu rezygnuje i każe mu tylko wysłać mi wszystko na czas. Pozostałą część dnia Langdon się nudzi. Stoi sobie, tak jak teraz przy kratach, opierając się o nie rękoma i obserwując sobie korytarz i ludzi. Czasami, jak zdarzy mu się natknąć na jednego z bardziej przychylnych pracowników odpowiedzialnych za schwytywanie czarodziei, zamienia z nim kilka słów. Teraz tylko sobie słucha, gwizdując pod nosem jakieś mugolskie melodie. Czuje się trochę, jak w ich areszcie, kiedy trafia tam za majstrowanie przy cudzych motocyklach. Zwykle za takie wykroczenia siedzi jednak dobę, a nie któryś tydzień. Magiczne więzienie jest bardziej cywilizowane. Kadenowi udaje się ściągnąć tutaj ubrania na zmianę. Chodzi wiec w swoim bordowym bezrękawniku z kapturem. Dzisiaj jest trochę gorąco, wiec odpina zamek, odsłaniając czarny shirt. Nudzi mu się. Zaraz jednak słyszy jakieś poruszenie i dziękuje Merlinowi za to, że znajduje się po drugiej stronie krat, skąd gniew pewnej uroczej blondynki go nie dosięgnie. Uśmiecha się lekko pod nosem na wyobrażenie jej urokliwej twarzyczki, kuszących, powabnych ust, wyginających się przy każdym jej słowie i rumianych policzków, kiedy wydaje się zawstydzona.
W końcu dostrzega ją, ale dziewczyna wygląda trochę inaczej. Emanuje od niej inna siła. Skręcone włosy zdają się elektryzować. Cała zresztą przyciąga magnetycznie wzrok. Jest piękna, kiedy się zlości. Jeszcze piękniejsza niż zwykle. Albo piękniejsza niż ją pamiętał, bo dawno jej nie widział. Mimo, że ciągnie go, w jej kierunku, odsuwa się od krat, dla bezpieczeństwa, obserwując ją z dystansu. Uśmiecha się do niej szczerze. Wie, że nie powinien, wie, ze jest zła. Ale przyszła oto Isolde Bloodworth, nie mógłby się nie uśmiechać. Uśmiech ma lekko ironiczny, ale ciepły, tak samo jak wzrok. Chwilę na nią patrzy, wstrzymuje się, ale to Kaden Langdon, dlatego w moment później pokonuje dzielące ich kilka kroków. Szanuje jej przestrzeń, dlatego zamiast bezpardonowo objąć ją, informuje ją łagodnym tonem:
Isolde, za pięć sekund zamknę Cię w ramionach. Jeśli chcesz, masz już dwie żeby się odsunąć.
Minęła sekunda. Czas się skończył. Chwycił ją za ramiona i przyciągnął do swojej piersi, jedną z dłoni automatycznie opierając na jej plecach przy tym ruchu. Mógł udawać, że nie widzi, jak bardzo jest poruszona tą sytuacją, ale to nie byłby jego styl. Szepcze do niej, wprost do jej ucha.
Nie denerwuj się, proszę.
Nawet ta prośba, chociaż nie była typowa, rzucona prosto z serca miała siłę przebicia, a przynajmniej mogłaby mieć, gdyby Kaden wiedział, co Isolde zrobi w takim momencie. Dla bezpieczeństwa objął ją również i drugą ręką, zamykając w tym uścisku. Tak tylko, jakby postanowiła nagle ukarać go za jego śmiałość. Za nią, naturalnie, będzie przepraszał później. Kiedy jego nozdrza zapamietają ten zapach, dłonie przyzwyczają się do wygięcia jej pleców, a on sam skończy sprawdzać swoją teorię. Liczył na to, że gdzieś przebijając się przez tą maskę jej złości, dociera do jej prawdziwych potrzeb.
Wszystko jest dobrze — zapewnia ją. To nie byłoby jednak wszystko. Dorzuca jeszcze po namyśle, uśmiechając się do swoich myśli.
Myślałaś o mnie, czy tylko o barku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyCzw Cze 23 2016, 11:44;

Początkowo udało się jej zignorować uśmiech Kadena i bijące od niego ciepło. Napędzała ją złość i nieuświadomiona troska - nie rozumiała źródła żadnego z tych uczuć i nie miała czasu się nad nimi zastanawiać. Patrząc na Langdona, zdała sobie sprawę, jak bardzo ją gryzło jego milczenie, brak tych drobnych przyjemności, które jej sprawiał, patrząc na nią w ten szczególny sposób, dzięki któremu czuła się jedyną kobietą w całym Ministerstwie, może nawet jedyną na świecie, bo Kaden wydawał się nie dostrzegać niczego poza nią, gdy tylko znalazła się w polu jego widzenia. W pierwszym odruchu przestraszyła się myśli, że niezobowiązujący flirt wymyka się spod kontroli, że tak wyraźnie odczuła nieobecność Langdona. Poczuła kolejną falę złości.
Nie rozumiała, jak to możliwe, że Kaden posiada szósty zmysł, podpowiadający mu, jak ją rozbroić, wytrącić z równowagi i w ciągu kilku chwil zmienić jej nastrój. Isolde miała wrażenie, że traci grunt pod nogami, patrząc w wesołe, zielonkawe oczy i nie do końca rozumiejąc sens słów, które właśnie padły, dlatego nie zdążyła w żaden sposób zareagować, zapobiec tej niespodziewanej bliskości. W pierwszej chwili zesztywniała, nie wiedząc, co robić, nie mając dość siły, żeby się wyrwać i na niego nakrzyczeć, mimo że to byłoby najbezpieczniejsze rozwiązanie. Jej policzki oblały się rumieńcem, a serce gwałtownie przyspieszyło. Wbrew samej sobie poczuła, że negatywne emocje powoli opadają, a bliskość Kadena niespodziewanie ją uspakaja, czy raczej wzbudza gamę zupełnie innych uczuć, być może równie niepokojących. Jego duża, silna dłoń dotykająca jej pleców, spojrzenie, szeroka klatka piersiowa i ciepły głos wytrąciły Isolde z równowagi. Chciała protestować, ale nie była w stanie, dlatego trwała sztywno w jego objęciach, walcząc z pokusą wtulenia się w jego tors.
Wzdrygnęła się, czując ciepło jego oddechu, słysząc głęboki głos tuż przy swoim uchu. I trochę wbrew samej sobie w końcu się rozluźniła i niepewnym gestem objęła Kadena w pasie, czując przedziwną przyjemność, płynącą z dotyku silnego, męskiego ciała i faktu, że należy właśnie do Kadena, który zupełnie ją unieruchomił, ale jakoś wcale jej to nie przeszkadzało.
- Oszukujesz. To nie było pięć sekund - mruknęła dla zasady, opierając policzek o jego pierś i pozwalając sobie na chwilę wytchnienia. Jak zawsze pachniała czymś pomiędzy konwaliami a cytrusami, dyskretnie, świeżo i bardzo kobieco. Było jej dobrze i nie chciała opuszczać bezpiecznych objęć Kadena do momentu, kiedy dotarła do niej cała niewłaściwość tej sytuacji. Zdawała sobie sprawę, że ma do czynienia z facetem, w którym bez trudu może się zadurzyć, może nawet już to zrobiła? Och, Merlinie, przecież obiecywała sobie, że z tym koniec.
Delikatnie, ale stanowczo wyswobodziła się z jego uścisku, czując bolesny skurcz serca i wcale nie mając na to ochoty. Gdyby zależało to wyłącznie od niej, wzięłaby tydzień albo dwa urlopu i wyjechała gdzieś z Kadenem, żeby go w końcu dobrze poznać i przekonać się, jakie właściwie ma wobec niej intencje.
- Wcale nie jest dobrze - zaprotestowała, splatając ramiona na piersi i na swój sposób odgradzając się od Kadena i bijącego od niego ciepła, które sprawiało, że topniała jak wosk, zapominając o swoich postanowieniach i obawach. - Nie wiem za czyją sprawą siedzisz tu jak kryminalista i to tyle czasu. Ministerstwo nie funkcjonuje, dzieją się jakieś absurdy. Och, pewnie. Zawsze martwię się o barki. Ludzie to tylko taka brzydka narośl, bez której bark nie funkcjonuje - zadrwiła w odpowiedzi, wygładzając spódnicę i rozpaczliwie próbując odzyskać kontrolę, co nie wychodziło jej zbyt dobrze, bo po chwili niechętnie dodała: - Było mi przykro. Myślałam, że mnie unikasz - powiedziała, nie patrząc na niego i marszcząc brwi w przypływie irytacji i zakłopotania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kaden N. Langdon

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.org/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyPon Cze 27 2016, 03:10;

Kaden nie ukrywał, że przyjął z ulgą jej niemą zgodę na to objęcie. Chociaż to nic dziwnego, jego emocje zawsze łatwo było odczytać. Wyrażał siebie poprzez całkowitą szczerość ze sobą i z innymi. Teraz jednak Isolde musiała widzieć, że przez chwilę, zdawał się dzialać Zyt asekuracyjnie. Zwyczajnie obawiał się łamania jej barier prywatności na jakie na siebie narzucała i wolał być ubezpieczony, gdyby miała się przez to na niego złościć. Nic takiego na szczęście nie nastąpiło, więc jego uścisk nieco zelżał. Pochylił się do niej niżej, wygodniej, prawie opierając podbródek na jej ramieniu.
Ciebie? Nigdy — ale przecież jak każdemu zdarzało mu się mijać z prawdą czy nie dopowiadać pewnych kwestii. Nikt nie był idealny — Minęło z pięć zanim skończyłem mówić, ale nie liczyłem… — przyznał szczerze, ale zaaferowany był czymś innym. Schwycił zapach jej perfum. W momencie, w którym podążył twarzą za ścieżką nakropienia skory perfumom, Isolde się wycofała. Akurat miał zanurzać nos w jej włosach, rozchylając je lekko, żeby musnąć nim delikatną skórę na karku, a zamiast tego obserwował jak ona, jej gładkie lico i słodkie usta się od niego oddalają.
Błąd w papierach? Nie wiem, może wynagrodzą mi to bonami na stołówkę pracowniczą — zażartował, ale coś w jego tonie wskazywało, ze był to tylko pół-żart. Naprawdę uznał, że jedzenie byłoby dobrą rekompensatą za poniesione przez niego straty. Uśmiechnął się nawet do swoich myśli. Tych, z których Isolde za każdy razem szybko go wybijała — Isolde… — naznaczył jej imię pewnym brzmieniem, które należało tylko do niego. Podchodząc do niej bliżej, ułożył powoli dłonie na jej policzkach, gładząc jej skórę kciukami na obu jej policzkach.
Spójrz na mnie,  czy wyglądam jakbym czuł się źle? — zachęcił ją do tego, lekko chwytając ją pod brodę, nakierowując twarz na siebie — Isolde. To wszystko moja wina. Ministerstwo robi co może i musi.
Wpatrując się tak w nią, w zastępstwie za nią, odruchowo gładził cały czas jej podbródek, obejmując wzrokiem całą jej twarz. Z bliska jej oczy wydawały się nieść ze sobą niesamowity odcień. Niemalże lazurowy. Tak intensywnie na niego działała, że nawet barwy zdawały mu się silniejsze. Złapał się na tym, ze wychylił się w jej kierunku, robiąc pół kolejnego kroku i byłby ją pocałował, gdyby nie ta dziwna blokada, na którą natknął się w jej tęczówkach oczu. Chociaż bardzo miał na coś ochotę, wstrzymał się przed tym, szepcząc z dziwnym przejęciem:
Musisz uważać na tych, którzy chcieliby skraść tym ustom pocałunek — mówiąc te słowa instynktownie przejechał kciukiem po jej wargach, ale zaraz się wycofał, unosząc dłonie w obronnym geście. Nic nie chciał zrobić. Przynajmniej nie specjalnie — Musisz uważać na mnie — doprecyzował, nie mogąc pozostawić tej kwestii w niedomówieniu. Wycofał się kilka kroków, chowając ręce do kieszeni, kuszony wieloma czynnikami, żeby zrobić z nich inny użytek.
Ciebie nie da się unikać. Ci, którzy by próbowali, polegliby jak Ci nieszczęśnicy, których zostawiłaś w poprzedniej sali.
Założy Edną z dłoni n kark, a ponieważ żadna metoda nie pozwalała mu trzymać się z daleka od Boodworth, bo instynktownie znów ruszył w jej stronę, minął ją i oparł się o kraty, przodem do korytarza, żeby jej nie widzieć i nie kusiła go swoją obecnością.
Musiał złapać zwyczajnie oddech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyPon Cze 27 2016, 17:15;

Podbijał tym jej serce. Z jednej strony przekraczał wszystkie narzucone przez nią granice, a z drugiej robił to z takim wdziękiem i wyczuciem, że Isolde nie miała innego wyboru, jak tylko się z tym pogodzić. Rozbrajał ją każdym swoim uśmiechem, każdym spojrzeniem, z którego biły zachwyt i ciepło... pławiła się w tym cieple i zachwycie, przyzwyczajając się do niego i czując dojmującą tęsknotę, ilekroć ich zabrakło. Miała wrażenie, że ich ciała doskonale do siebie pasują. W jego objęciach czuła się drobna i bezpieczna, i właściwie była skłonna zatracić się w tej chwili, która według jej planu miała nigdy nie nadejść, a już z pewnością nie w takich okolicznościach.
- To już wiem, za co cię tutaj zamknęli. Za zwodzenie kobiet - prychnęła ciepło, przytulając policzek do jego klatki piersiowej, w której równym rytmem biło serce... I wtedy właśnie spłynęła na nią trzeźwość osądu, niszcząc atmosferę chwili, uświadamiając Isolde, że jest niebezpiecznie bliska zakochania się po uszy w Kadenie.
Lubiła kiedy tak do niej mówił. Lubiła ten specjalny sposób, w jaki wymawiał jej imię, tak pieszczotliwie i miękko, z takim namaszczeniem, jakby była to istota jej samej, nie zlepek dźwięków.
- Musieliby cię chyba do końca życia karmić. Trzymanie cię kilka tygodni jest niedopuszczalne, nie wiem, kto cię w ogóle pozwał, na jakiej podstawie, przecież to ja byłam główną poszkodowaną, a nic mi się nie stało i... - mówiła z nietypową dla siebie nerwowością i umilkła dopiero, kiedy ujął jej twarz w dłonie. Posłusznie spojrzała mu w oczy, a potem przesunęła wzrokiem po jego ciepłej, przystojnej twarzy, pełnych waragch, ciemnych brwiach i odrobinę zbyt głęboko osadzonych oczach, które błyszczały radością. Na chwilę wstrzymała oddech, bojąc się jego bliskości, myśli, że to doskonała chwila na pocałunek, że iskrzy między nimi tak bardzo, że to niemal nieuniknione... Z jednej strony chciała poczuć ciepło jego warg, które wyginały się tak uroczo w uśmiechu, a z drugiej paraliżował ją lęk przed uczuciami i bliskością. Dopiero niedawno odzyskała równowagę, zagrzebując się w aktach i raportach, spędzając noce na patrolach i interwencjach, czując się ważna i potrzebna. Przerażała ją myśl, że po raz kolejny może zaufać i boleśnie się zawieść, dlatego cały czas trzymała Kadena na dystans, nie mając pewności co do jego intencji i własnych oczekiwań.
Wzdrygnęła się, gdy dotknął jej warg, dziwnie nadwrażliwych i spragnionych pocałunku. Spojrzała na niego nieufnie, z oczekiwaniem i obawą, po czym odwróciła wzrok. Słysząc jego słowa, uśmiechnęła się lekko z pedanterią wygładzając granatową zwiewną spódnicę.
- Nie zawsze jestem taka... ostra. I... wiesz, co jest najgorsze? Że traktuję wszystko bardzo serio. Życie, mę... mężczyzn. Jestem śmiertelnie poważna i to jest takie trudne. Powiedz mi... na pewno byłeś w Hufflepuffie, prawda? Nigdy się nie buntujesz? Nigdy nie wpadasz w złość? - spytała dziwnie miękko, z wahaniem podchodząc do Kadena i dotykając dłonią jego pleców. - Chyba faktycznie muszę na ciebie uważać, żebyś znowu nie trafił do celi, jak już cię z niej wyciągnę... - dodała po chwili namysłu, przygryzając wargę i mając ogromną ochotę przytulić się do jego szerokich, silnych pleców. Nie potrafiła trzymać się od niego z daleka, mimo że budził w niej tęsknoty, o których udało jej się zapomnieć, pragnienia, które wyparła ze świadomości, uczucia, których nie chciała do siebie dopuścić. Zdawała sobie sprawę, że powinna zadać mu kilka bardzo konkretnych pytań, a potem ruszyć do odpowiedniego biura i rozpętać tam piekło, sypiąc paragrafami jak z rękawa i stawiając wszystkich tych niedorozwiniętych urzędników do pionu, ale za długo się nie widzieli i ku swojemu niezadowoleniu Isolde po prostu nie potrafiła sobie odmówić tych kilku chwil sam na sam z Kadenem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Kaden N. Langdon

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 1015
  Liczba postów : 110
http://czarodzieje.org/t11991-kaden-nigel-langdon#322664
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12288-listy-kadena#327796
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12013-k-a-d-e-n#322994
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12289-kaden-n-langdon#327797
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyWto Lip 19 2016, 23:20;

Kaden stojąc przed wyborem trzymania jej w ramionach, a trzymania w ramionach i gładzenia dłonią jej włosów, zdecydowanie wybierał tą drugą opcję. Dlatego zanim zdołał poddać się pokusie, cofnął się, licząc się bardziej z jej komfortem niż własnym. Jej dobre samopoczucie w przyszłości mogło się przełożyć na podniesienie jego morali. Nie zapominał o tym. Wbrew pozorom był bardzo dobrym strategiem, nawet jeśli metodologię działań wymyślał całkiem instynktownie i intuicyjnie dokonywał swoich wyborów. Nie był manipulatorem. W żadnym momencie nie starał się oszukiwać. Wprost prezentował jej swoje zamiary. Zdradzał je. Mógłby ją wykorzystywać, gdyby nie dzielił się z nią swoimi planowanymi teraz bądź w odległym czasie działaniami. Jego szczerość czasami nawet działała przeciwko niemu.
Wolę uwodzić niż zwodzić —mruknął przyjemnym dla ucha gardłowym barytonem — wydaje mi się, że uwodzenie ma w sobie coś z zadowalania, a zwodzenie z oszukiwania.
Nie reagował na jej monolog w temacie zaistniałej wcześniej sytuacji i jego aresztowania. Temat uznał za przedawniony i wcale go nieinteresujący. Ona absorbowała go w większym stopniu. Teraz i kiedy indziej. Jako kobieta, jako osobistość i jako osobowość. Na wielu płaszczyznach. Rzadko która była w stanie poruszać w nim tyle sfer zainteresowania. Ta jej magnetyzująca siła była większa niż jakiejkolwiek kobiety przed nią, a przecież potrafił docenić każde piękno. Każdą kobietę traktował wyjątkowo, w każdej dostrzegał coś, co było w stanie go zaintrygować. Każdą mógł traktować w ten sam, unikatowy sposób, bo każda na to zasługiwała. Dlaczego miał wrażenie, że Isolde… bardziej niż inne?
Odetchnął. Im więcej mówiła, tym bardziej zapędzała się w kozi róg. Jej zmieszanie, jej czystość myśli, jej nerwowość, chaotyczność wypowiedzi. Każde przycięcie w rzucanych słowach, zająknięcie. Zgłębiał je wszystkie. Ściszenie, podniesienie, zwolnienie, przyśpieszenie tonacji. Zaczerpnięcie powietrza. Słyszał wszystko bardzo blisko uszu. Przez zamknięte powieki potrafił sobie wyobrazić jak pani auror rozciąga usta w każdym z tych zachowań. Jego myśli na żadnej przestrzeni nie poruszały się wzdłuż tych czystych, znanych Isoldzie obrzeży rozmyślań. Jego były brudne, perwersyjne i oscylowały wokół jej osoby. Oczywiście, że w jakiś sposób były też pełne wyczucia, skandowania jej imienia, dbania o nią i o nie sprawiania jej żadnej krzywdy, ale ich myślenie znacząco różniło się od siebie. Ich potrzeby też się ze sobą rozmijały.
Mimo to chciał, aby Isolde czuła się przy nim spokojna i bezpieczna. Chciał, aby odczuwała te emocje, znając go takiego jakim był. Dla niej w jakiś sposób wiedza o tym, jaką ukończył szkołę i klasę była istotna. Dla niego nie była to wiedza niezbędna, ale zauważył już któreś kolejne podejście sprowokowania go do udzielenia jej tej informacji. Nie chciał zawieść jej oczekiwań, doszukując się w tym celowości poruszania tej kwestii. Nie czuł się zgorszony, ani zawstydzony tym, co zaraz miał jej powiedzieć.
Nie chodziłem do Hufflepuffu, Isolde — zaczął spokojnie, odwracając się do niej przodem — Nie ukończyłem żadnej magicznej szkoły — dodał chociaż nie musiał — i nigdy nie otrzymałem listu zapraszającego mnie do takiej szkoły. Nie posiadam żadnych zdolności magicznych od urodzenia.
Zakończył dość jasno, starając się nie używać słowa „charłak”, tylko dlatego, że miało bardzo ostre brzmienie, a nie miał serca tą ostrością strzępić jej uszu.
Ale z tego, co wiem, buntuję się i złoszczę całkiem często, jak każdy inny czarodziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Isolde Bloodworth

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptySro Lip 20 2016, 00:22;

Między innymi dlatego czuła się przy nim względnie bezpieczna. Z jednej strony nigdy nie była pewna, co mu strzeli do głowy, ale z drugiej zawsze dostawała informację o tym, co właśnie wymyślił, zanim jeszcze wcielił to w życie. Dawał jej szansę na reakcję, a przynajmniej na psychiczne przygotowanie się na pewne rzeczy, dzięki czemu nie wpadała w panikę, nie odpychała go gwałtownie. Wierzyła w jego dobrą wolę, nawet jeśli nie do końca wierzyła w jego zachwyt i prawdziwe zainteresowanie jej osobą.
- Ładnie powiedziane - westchnęła z aprobatą, czując dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa. Zawsze była wrażliwa na brzmienie męskiego głosu, a Kaden miał odpowiednie warunki, by grać na jej zmysłach. Czy dawał jej zadowolenie? Tak, z całą pewnością. Podbudowywał jej poczucie własnej wartości, nadszarpnięte przez nieudane związki, czuła się piękna i adorowana i było to niezwykle przyjemne. Nigdy dotychczas jej nie oszukał, nie zawiódł jej nieśmiałego zaufania, chociaż nie znaczyło to, że Isolde może zapomnieć o swojej czujności. Nie chciała znowu być zabawką, przelotną miłostką, ciekawym okazem, który należało oswoić, a potem zaciągnąć do łóżka, by dokładnie zbadać, czy pod tą maską powściągliwości kryje się gorący temperament, czy wręcz przeciwnie. Była zmęczona rozczarowaniami, ale nie była pewna, czy potrafi unikać zobowiązań, czy jej głupia romantyczna natura nie da o sobie znać i czy nie zakocha się wbrew sobie i zdrowemu rozsądkowi.
Była na siebie zła. Mówiła za dużo, za szybko, bez zwykłego wyważenia. Traciła kontrolę, a tak bardzo tego nie lubiła. Czuła się głupia, żałosna i trochę dziecinna, przyznając mu się do tego wszystkiego. Chciała dać mu do zrozumienia, że jeśli szuka przelotnego romansu, to trafił pod najgorszy z możliwych adresów. Mimo całej swojej dojrzałości, odpowiedzialnej pracy i niemal dwudziestu dwóch lat, Isolde zachowała swój idealizm i nie potrafiła myśleć w kategoriach czysto zmysłowych. Nawet po epizodzie z Dexterem Vanbergiem. Nawet po rozstaniu z Zachariaszem i Berysem. Była dziecinnie romantyczna i gdzieś tam głęboko wierzyła, że Kadenowi chodzi o coś więcej niż seks. Gdyby się dowiedziała, że adoruje w tym samym czasie inną kobietę, nigdy więcej by się do niego nie odezwała.
Nie wiedziała, dlaczego tak bardzo chciała wiedzieć, do jakiego domu należał. Dotychczas spotykała się wyłącznie z gryfonami albo ślizgonami, ewentualnie facetami, którzy ewidentnie trafiliby do jednego z tych domów. Kaden tak bardzo się od nich różnił, wydawał się ucieleśnieniem puchona. Miłego, ciepłego puchona, uroczo bezpośredniego i niezdolnego do wyrządzenia jej krzywdy. Chciała wiedzieć, potwierdzić swoją teorię i powiedzieć z triumfującą miną "tak myślałam". Przeskakiwała z tematu na temat, nie mogąc się połapać we własnych odczuciach, jednocześnie chcąc wyjść i zostać, objąć go i trzymać na dystans. Dawno nie czuła niczego podobnego i ogarniał ją coraz większy niepokój.
- Och... - powiedziała cicho, czerwieniąc się, a potem blednąc, zaciskając palce na materiale sukienki tak mocno, że pobielały jej kostki. Jej słynne "och" wyrażało wszystko - od rozczarowania poprzez łagodną dezaprobatę aż po głęboki szok. W pierwszej chwili nie zrozumiała, co miał na myśli. Sądziła, że po prostu skończył inną szkołę magii i dlatego... Ale nie. Nie docierało do niej, że Kaden jest charłakiem, mimo że wyraźnie jej to zakomunikował. Słowo "charłak" wywołałoby u niej wstrząs, ale taka forma wyznania tylko odrobinę go złagodziła. Nagle wszystko zaczęło nabierać sensu, a Isolde po raz kolejny poczuła się głupio. Wstydziła się swojej niedomyślności, jednocześnie czując irracjonalny żal do Kadena, którego źródła nie potrafiła zrozumieć. - Rozumiem... to znaczy. Zawsze wydajesz się taki... pogodzony. Ale... - starała się udawać, że jego słowa nie zrobiły na niej wrażenia, ale chciała jak najszybciej stąd wyjść, ochłonąć i pozbierać myśli. - Wiesz, myślę, że powinnam... pójść i wyjaśnić tę sytuację. Do wieczora cię wypuszczą, zrobię, co w mojej mocy - powiedziała nieco już pewniejszym głosem, choć nadal była blada i skrępowana. Przez chwilę stała w bezruchu, zastanawiając się, jak go pożegnać, ale w końcu uniosła się na palcach i musnęła wargami jego policzek. Nie chciała, by miał wrażenie, że jego niemagiczność coś zmienia. To znaczy... zmieniała wiele, ale Kaden nadal był Kadenem, a Isolde po prostu potrzebowała czasu, by przywyknąć do myśli o jego bezbronności. Nadal miała do niego słabość, niezależnie od wszystkiego.

z/t x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bartholomew Rogers

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 50
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -141
  Liczba postów : 55
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13327-bartholomew-rogers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13331-poczta-pana-rogersa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13329-ojciec-auror-batman?nid=5#356096
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13333-bartholomew-rogers
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyWto Sie 30 2016, 22:31;

rok 1982, post pierwszy, kostki: 1, 6

A gdyby tak pieprznąć to wszystko i wyjechać do Japonii?, marzy sobie Bartholomew, zaciskając zęby po kolejnym przytyku cudownego szefa. Wyobraża sobie wszystko z najdokładniejszymi szczegółami; zieloną herbatę w misternie zdobionych porcelanowych filiżaneczkach, skośnookie i blade Japonki odziane w gustowne kimona, pozwijany fantazyjnie w sprasowane wodorosty ryż z surową rybą, drewniane pałeczki, idealnie zaprojektowany ogród z przyjemnie szumiącym wodospadem i czerwieniejącą twarz tego debila duszonego pod wodną kaskadą.
Niestety to wciąż tylko wyobrażenia, a drogi szef wciąż patrzy Rogersowi na ręce. Naprawdę, jakby nie starczało mu złośliwych uwag w domu. Ojciec się nie odzywa, matka chlipie po kątach, Balthazar spogląda z pogardą, a Bertha wzdryga się nawet podając mu półmisek z wędliną przy śniadaniu. To taki brzydki zawód, mówią, jeśli już postanowią łaskawie się do niego odezwać, ciągle jakieś misje i walki, żadnej stabilizacji, powtarzają pieprzeni fani roboty papierkowej i hodowania oponek na brzuchach od ciągłego siedzenia na tyłku. I tak nie dasz rady - tu akurat widać niezwykłą zgodność wśród Rogersów i szefa, choć przecież tak skrajne poglądy mają na zawód Aurora. A chciałoby się choć tutaj usłyszeć dobre słowo, otrzymać odrobinę wsparcia, ale jak na złość, jest tylko płacz, zgrzytanie zębów i pensja niższa o dziesięć galeonów. Naprawdę?
Po głowie chodzą Barty'emu różne myśli i nawet rozważa przez moment faktyczną rezygnację ze stażu. Może rzeczywiście lepiej jest iść do Departamentu Tego i Owego, przerzucać tony makulatury i cieszyć się zupełnym brakiem zainteresowania, bo szef dawno już przyrósł do swojego biurka twarzą. Choć i ta wizja jest kusząca (a tak serio to wcale nie), szybko rozwiana zostaje przez pokrzykiwania jednego z Aurorów, który właśnie minął się w drzwiach z szefem po powrocie z misji. Świat nabiera kolorów, gdy przez sfrustrowanym Rogersem ląduje kolejny plik kartek wraz z prośbą o pomoc przy wypełnieniu raportu. Jego własna praca na dzień dzisiejszy jest przecież wykonana, a siedzieć musi do końca, zatem może by tak... po cichu... znowu pomógł koledze po fachu? Tak dobrze mu przecież to idzie - to nie słowa wypowiedziane dla przekonania łosia do ponadprogramowej roboty, a niezaprzeczalny fakt.
Życie znów ma sens.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Désirée Antoinette Keane

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 34
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 372
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13512-desiree-antoinette-keane
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13935-samael#368317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13934-welcome-to-hell#368315
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13937-desiree-antoinette-keane#368319
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyNie Sty 08 2017, 00:39;

Etap I
pomocnik amnezjatora

Czy chciała dla siebie właśnie takiej pracy? Wymazywania pamięci i manipulowania wspomnieniami? Oczywiście, że tak. Była to praca idealna dla niej i jej dziwnych ciągot. Może dzięki niej będzie mogła zaprzestać dziwnych układów ze swoim bratem, tylko czy ona tego faktycznie chciała... W końcu nie byli spokrewnieni, a o tym wiedziała tylko ona. Dziwne sytuacje czasem może dla nas przyszykować los. Chcąc jednak mieć swój staż już za sobą weszła do pomieszczenia nie większego od jej toalety. Ze zdegustowaniem rozejrzała się po wnętrzu. Nic do siebie pasowało. Nawet kolor ścian był odbiegający od koloru i faktury drewna na podłodze. Pokój ten musiał urządzać jakiś ślepy skrzat. Ściągając usta w cienką linie podeszła do jednego z biurek i krzywiąc się niemiłosiernie zasiadła swoim zacnym tyłkiem na krześle... Tak właśnie wyglądał jej pierwszy dzień na stażu.
Dziś jednak przyzwyczaiła się do wszystkiego. Może to dziwne, ale nawet polubiła surowość mijanych korytarzy. I co ciekawsze bliskość Chandlera jej odpowiadała. Nie Noela. Co było dość intrygujące. Przecież to jego najbardziej lubiła z tej popieprzonej rodziny. Najwidoczniej priorytety się zmieniają. Nawet zaczęto traktować ją bardziej ulgowo. Nie było to dla niej nowością. Zawsze otrzymywała to czego chciała. I nie było dla niej rzeczy niemożliwych. Wystarczyło jedynie ukazać swoje "wdzięki" trochę tu, trochę tam i gotowe. Co więcej! Za każdym razem, gdy szef przechodził obok jej biurka na jego twarzy pojawiał się szeroki uśmiech. Wolelibyście jednak nie wnikać czym był spowodowany.
Jednak sielanka taka jak ta nie mogła trwać długo. Co z tego, że Desia radziła sobie świetnie z szefem, skoro sam staż szedł jej fatalnie. Nawet większość pracowników z nią przebywających śmiało się cicho i wołało na nią fajt łapała. Oczywiście zostali odpowiednio przez nią potraktowani jednak sam fakt takiego zachowania. Niestety nie wiedzieli na co się porywają.

6 i 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Désirée Antoinette Keane

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 34
Czystość Krwi : 50%
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 372
  Liczba postów : 88
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13512-desiree-antoinette-keane
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13935-samael#368317
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13934-welcome-to-hell#368315
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13937-desiree-antoinette-keane#368319
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptyNie Sty 08 2017, 01:11;

Etap II i III
Pomoc Amnezjatora

Dalsza jej praca nie zapowiadała się zbyt dobrze. Drugiego dnia stażu zgubiła, już na wejściu, bardzo ważny przedmiot, który miała dostarczyć do kierownika. Nie miała kompletnie pojęcia gdzie on się zapodział i chociaż przeszukała całe miejsce pracy, nie mogła go w żaden sposób znaleźć. Doskonale wiedziała, że jak jej się nie uda to będzie źle. Już kompletnie nie miała pojęcia gdzie tego szukać. I choć nigdy nie wpadała w panikę, a wręcz określenie to było dla niej obce, była jej bardzo blisko. Na szczęście papiery się odnalazły. Leżały spokojnie na jednym z parapetów. Nie pamiętała aby je tam zostawiła. A słysząc ciche chichotanie ze strony współpracowników już wiedziała jak się tam znalazły. Jeszcze oni ją popamiętają.
Zbliżał się już koniec jej pracy w tej norze. I całe szczęście. Jeszcze trochę, a sama rzuciłaby na siebie amnezję. Nic podczas złego stażu nie przyniosło jej zysku. Nawet przespanie się kilka razy z szefem nie dało rezultatu. Była zła na siebie za to. Nie taki miała plan. Zaciskając mocno ręce w pięści zagryzła usta. I zdarzył się cud. Ten kto uważa, że źli ludzie mają gorzej są w ogromnym błędzie. Zaginął kot szefa. I każdy, dosłownie każdy rzucił się aby go odszukać. Z racji tego iż Desia nie przepadała za zwierzętami, a wręcz najchętniej wybiłaby wszystkie, nie miała zamiaru brać udziału w tej gonitwie. I to też dość zabawne bo kot sam skoczył jej na kolana. Zdegustowana zaniosła go szefowi. Nie dość, że dostała nagrodę to jeszcze pochwalona została przy wszystkich pracownikach.
6,2 i 1,3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lord Hamilton

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 7
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.org/t14345-lord-hamilton?highlight=lord
http://czarodzieje.org/t14421-lord-hamilton#381875
http://czarodzieje.org/t14424-lord-hamilton#381892
http://czarodzieje.org/t14417-lord-hamilton#381735
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptySob Maj 06 2017, 20:06;

I etap stażu na prawnika.

Po ukończeniu wszystkich wymaganych kursów nadszedł czas na zrobienie stażu. Lord Hamilton rozpoczął owo praktyczne szkolenie wiosną 2002 r., mając wówczas 25 lat i pełne kwalifikacje do wykazania się i zdobycia pełnego doświadczenia zawodowego. Oczywiście zaraz na wstępie w pełni wykorzystał swój potencjał, dzięki czemu pozyskał uznanie szefa, który docenił jego wysiłek, umiejętności i zaangażowanie, nagradzając go premią wynoszącą 15 galeonów. To był naprawdę świetny start, jak na początek. Szef zawsze uśmiechał się na jego widok i często chwalił go za pracowitość, skrupulatność i umiejętne prowadzenie spraw. Początkowo do jego zadań należało zajmowanie się dokumentacją, przygotowywanie akt zeznań i adnotacji oraz wydawanie orzeczeń, co miało przygotować go do późniejszej roli prokuratora, o którą to zabiegał. Powierzane zadania nie sprawiały mu żadnych problemów, a do tego okazał się lepszym i bardziej kompetentnym pracownikiem od swoich starszych kolegów, których obowiązki nieraz przejmował, kiedy nie potrafili sobie z czymś poradzić, dzięki czemu wszyscy byli zadowoleni z jego pracy i sumienności, jaką się wykazywał i potrafili go odpowiednio docenić, dzięki czemu mógł być naprawdę dumny i usatysfakcjonowany z wykonywanej przez siebie pracy.

KOSTKA: 5, 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lord Hamilton

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 7
  Liczba postów : 67
http://czarodzieje.org/t14345-lord-hamilton?highlight=lord
http://czarodzieje.org/t14421-lord-hamilton#381875
http://czarodzieje.org/t14424-lord-hamilton#381892
http://czarodzieje.org/t14417-lord-hamilton#381735
Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 EmptySob Maj 13 2017, 21:37;

II etap stażu na prawnika.

Kolejne dwa tygodnie stażu były bardzo pracowite. Lucius starał się jak tylko mógł najlepiej, by zadowolić swoich przełożonych i nie zawieść szefa, który pokładał w nim tak wielkie nadzieje. Wydawało się, że wszystko idzie po jego myśli. Nie przypuszczał jednak, że wśród innych stażystów znajdą się osoby mu nieprzychylne, które widząc że szef obdarzał go wielkim uznaniem, postanowiły go wyeliminować w perfidny sposób. Pewnego razu znalazł na swym biurku anonimową kopertę. Niczego nie podejrzewając, otworzył ją i wyciągnął kartkę z napisem „Powodzenia”. Rzecz jasna nie przypuszczał, że padł ofiarą złośliwości, gdyż owa koperta była posypana uczulającym preparatem, na wskutek czego jeszcze tego samego dnia na jego rękach pojawiły się czerwone i piekące krosty. Wyglądały jak zwykła wysypka, toteż nie przejął się tym zbytnio, przekonany że wkrótce same mu zejdą. Poza tym nie miał czasu na udanie się do lekarza, gdyż miał dużo pracy i pragnął wypaść jak najlepiej, aby nie zawieść pokładanych w nim nadziei. Przeliczył się jednak. Krosty stawały się bowiem coraz bardziej dokuczliwe i zaczęły się pojawiać na całym ciele, także w ogóle nie mógł się skupić na wykonywanej pracy. Aż tu pewnego popołudnia, siedząc w gabinecie za biurkiem i wypełniając dostarczone mu raporty, poczuł się słabo. Zakręciło mu się w głowie, także nie wiedział nawet kiedy spadł z krzesła, tracąc przytomność. Obudził się nazajutrz w szpitalu, leżąc na szpitalnym łóżku. Czuł się naprawdę źle. Okazało się bowiem, że dostał silnego uczulenia, którego nie powinien był bagatelizować. Na szczęście uzdrowicielom szybko udało się go wyleczyć z owej dolegliwości, toteż po dwóch dniach spędzonych w szpitalu, mógł powrócić do domu, otrzymawszy kilka dni wolnego na odzyskanie sił i całkowity powrót do zdrowia. Ta niemiła przygoda, która mogła nawet okazać się dla niego niebezpieczna, nauczyła go, żeby na przyszłość nigdy nie bagatelizować żadnych niepokojących objawów, gdyż mogą one kosztować utratę zdrowia, a nawet życia. Wkrótce po tym wypadku wyszło na jaw, że przyczynę jego choroby stanowiła koperta, podrzucona przez jednego ze stażystów, który natychmiast został wydalony z pracy i pociągnięty do odpowiedzialności karnej za swój podły czyn.

KOSTKA: 1, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 QzgSDG8








Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty


PisanieDepartament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty Re: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów  Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 7Strona 3 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów - Page 3 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Trzecie Pietro
-