Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Sala szkoleń Aurorskich

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Eiv C. Henley

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
https://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptyWto Wrz 02 2014, 12:48;

First topic message reminder :


Sala szkoleń Aurorskich
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 C9d4a1cc80db25ee713d54e3121b524f
W tym miejscu odbywają się szkolenia dla przyszłych Aurorów. Każdy kto chciałby pracować w tym zawodzie i marzy o ciągłych podróżach, a przy tym jest człowiekiem rozważnym i odpowiedzialnym; powinien tutaj trafić. Należy także pamiętać, że ci, którzy odbywają szkolenie aurorskie, winni zachować wszystko co się tu wydarzy w sekrecie, ponieważ przyszli czarodzieje walczący z niebezpieczeństwami i czarną magią są zobowiązani do zachowania tajemnicy zawodowej.


Ostatnio zmieniony przez Eiv C. Henley dnia Wto Wrz 02 2014, 12:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Remor Laverne

Mieszkaniec Londynu
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 84
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t16832-remor-laverne-w-budowie#468692
https://www.czarodzieje.org/t16929-poczta-remora#471722
https://www.czarodzieje.org/t16835-remor-laverne
https://www.czarodzieje.org/t16834-remor-laverne#468874
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptySro Sty 16 2019, 12:36;

Poranki nie należały do jego ulubionych, zwłaszcza, że jego zapatrywania na tę porę dnia było proste; najpiękniejsze tylko wtedy, kiedy nie musiał ich oglądać, a jedynie przewracał się na drugi bok i tonął w pościeli. Ten jednak był inny. Jego wczesna obecność w biurze nie wynikała z przespanej nocy lecz z faktu iż spędził ją w biurze. Ślęczał nad papierami i co jakiś czas wychodził po kolejną kawę by dotrwać do końca. Nic więc dziwnego, że większość widząc jego ponurą, wymęczoną postać zwyczajnie schodzili mu z drogi. Zmiętą koszulę zdążył już ukryć pod grafitowym płaszczem, ale cienie pod oczami i niechętny grymas na twarzy nie świadczyły o jego wizerunku w sympatyczniejszych barwach. Był zmęczony i jedyne o czym w tej chwili myślał, to jak najszybsze dotarcie do domu, prysznic i łóżko. Ewentualnie kanapa.
Adnotacja do samego siebie; kofeina nie jest jednak najlepszym ekwiwalentem dla snu. Przynajmniej nie na dłuższą metę.
Nogi niosły go już bezwiednie, przemaszerował te korytarze już tyle razy, że znał to miejsce lepiej niż swoje mieszkanie. Pamiętał jednak czasy, kiedy dopiero zaczynał praktyki i wszystkie te zakręty oraz drzwi wydawały mu się identyczne.
Zaraz. Nadal były identyczne. Pod tym względem nic się nie zmieniło.
Prawdopodobnie reszta jego poranka wyglądałaby dokładnie tak, jak to sobie zaplanował i nic nie wyrwałoby się poza margines jego rutynowego założenia, gdyby nie to iż przechodząc przez łącznik oberwał jakimś papierzyskiem. Miał ich naprawdę dosyć i ktoś bardziej przesądny mógłby podciągnąć to pod jakieś ciążące nad nim biurowe fatum.
Zmięta kartka odbiła się od jego skroni, a ku własnemu zaskoczeniu jego refleks zadziałał już z odruchu; zdążył złapać świstek, zanim ten spadł na ziemię lub pofrunął dalej, w wyłącznie sobie znanym kierunku.
- Co do...? - urwał, zanim z ust wydostało się przekleństwo. Zauważył, że pół korytarza usłane było stronami z gazet i niewypełnionymi formularzami, a jedyną osobą znajdującą się tutaj poza nim była jakaś dziewczyna siedząca na krześle. Nie znał jej, a szczerze wątpił by zmieniła im się ostatnio sekretarka.
Przez chwilę jego twarz pozostawała bez wyrazu, by za moment mężczyzna przetarł ją ze zmęczeniem i nadal trzymając w ręku papier, podszedł powoli do nieznajomej.
- Możesz mi wytłumaczyć dlaczego cały korytarz tonie w kwestionariuszach?
Ton jego głosu sugerował, że jest rozdrażniony. Niski, ochrypły, świadczący o poważnym niedoborze snu i chwilowego poczucia humoru. W głównej mierze było to spowodowane niewyspaniem, ale Laverne miał także dysonans do bałaganu.
Spoglądał na dziewczę z góry, najwidoczniej nie krępując się zupełnie. Zdała mu się zbyt młoda by pracować w tym dziale, na dodatek wyglądała na zdezorientowaną. Zgubiła się?


Ostatnio zmieniony przez Remor Laverne dnia Sro Sty 16 2019, 22:02, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1162
https://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
https://www.czarodzieje.org/t15273-sow
https://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptySro Sty 16 2019, 15:00;

Świat zatrzymał się w ułamku sekundy, kiedy to Marceline tkwiła na krześle, a fala wspomnień zalała jej wątłe, zbyt kruche ciało. Chwilowa rozpacz wstąpiła w nią, jak gdyby przypominając o zdarzeniach zaprzeszłych, jakże istotnych, a zarazem takich, o których powinna bezwzględnie zapomnieć.
Znała zaklęcie.
Znała także miejsce, które przyniosłoby ulgę jej potarganej na strzępy duszy.
Wystarczyło zrobić krok, potem następny i zostawić za sobą miniony etap, by ruszyć dalej, przedrzeć się przez kłębiaste chmury i znaleźć od nowa słońce. Czy nie tutaj chciała tego dokonać? Przeżyć ponowne katharsis, zaproponować spacer alejkami Londynu, aż wreszcie znaleźć się w tej cudacznej, mugolskiej knajpce, gdzie serwowali słone paluszki. Mogła dokonać wszystkiego, lecz to serce blokowało ją dostatecznie silnie, by postawić na jedną kartę i zaniechać rozpamiętywania o nieistniejących sytuacjach, a będących jedynie senną marą.
Ryzyko nie było opłacalne dla tchórzy, takich jak ona.
Smukłe palce wplotła w rudawe pukle, które niczym węże zaczęły oplatać zbyt szczupłe nadgarstki. Dusiła się we własnej brei, potrzebowała eliksirów, przez moment nawet sądziła, że pragnęła obecności Holdena, a przecież – w zupełnej szczerości – pragnęła tylko upić łyk, może dwa czarodziejskiego trunku, który wprowadziłby w jej szarą, nostalgiczną codzienność nieco ambiwalentnych przeżyć. Podążała ścieżką ostatnich dni, wracała do wydarzeń sprzed świąt, a potem dając przyzwolenie na pojawienie się obrazu ojca w podświadomości, ofiarowała szansę na ponowne uderzenie; kilka ciosów jawiło się jak wybawienie.
Nieznany głos wtargnął do głowy Holmes, kiedy to prowadziła rozważania w ciszy. Nie reagowała, pozostawała w bezruchu, zaś spojrzenie utkwione były w ścianie znajdującej się przed nią. Odliczała każde zarysowanie, każdą bruzdę, by pogrążyć się w dywagacji, a zarazem ustąpić własnemu poczuciu beznadziejności.
Pytanie.
Po cholerę oni je ciągle zadawali?
- To nie moja wina, że nie dbacie o porządek – odpowiedziała, choć kpina przelewała się przez każde słowo, jakie uleciało spomiędzy jej karminowych warg. Uniosła wzrok na nieznajomego, zaciskając przy tym smukłe palce w piąstki, a feeria emocji dokonała kolejnego ataku. Raz jeszcze porozrzucane kartki zaczęły wirować, aż wreszcie nastał błogi spokój.
Znała te despotyczne manewry,
aż za dobrze.
- Zapewne ktoś zrobił przeciąg, pogoda nie jest dzisiaj najlepsza – dodała już spokojniej, jakby wyłączając w sobie gonitwę uczuć.
To przecież nie ona była za to odpowiedzialna
p r a w d a?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Remor Laverne

Mieszkaniec Londynu
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 84
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t16832-remor-laverne-w-budowie#468692
https://www.czarodzieje.org/t16929-poczta-remora#471722
https://www.czarodzieje.org/t16835-remor-laverne
https://www.czarodzieje.org/t16834-remor-laverne#468874
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptySro Sty 16 2019, 17:05;

Jej odpowiedź i butne spojrzenie nie współgrały mu z dotychczasową koncepcją na temat osoby siedzącej tuż przed nim. Za to utwierdziły go w przekonaniu, że ma do czynienia z kolejną "młodą i gniewną". Zaskoczenie wywołało natomiast chwilowe poderwanie się kartek w powietrze, by za chwilę opaść w nieładzie. To zdecydowanie nie było normalne.
Jak to dobrze, że nie mam dzieci.
Odkaszlnął, po czym sięgnął po różdżkę i zmrużył oczy, obserwując cały ten bałagan dookoła. Najpierw wypadałoby zrobić z tym porządek. Jedno zaklęcie posłało na miejsce wszystkie porozrzucane formularze, które schludnie uformowały kilka stosów. To pozwoliło mu zebrać myśli w bardziej składne formuły.
- Raczej nie miewamy tutaj przeciągów. Tak samo jak gości - odparł krótko, po czym wyciągnął w jej stronę dłoń. Miał w niej zmięty papier, który zaatakował go chwilę temu.
Jej zachowanie także nie należało do typowych. Wyglądała na zmarnowaną i nie do końca obecną, ale cokolwiek działo się w tym momencie w jej głowie, dla niego pozostawało tajemnicą. W każdym razie nie mógł zostawić dziewczyny samej sobie, nikt spoza pracowników nie powinien włóczyć się tu swobodnie.
Jeżeli tego było mało, sprawa plączących się po korytarzu śmieci nadal nie została wyjaśniona, a on łatwo nie odpuszczał. Miała pecha trafić na Laverne'a akurat dzisiaj.
- Jak się nazywasz?
Być może była córką od kogoś z biura. Taką przynajmniej miał nadzieję, bo widząc w jak opłakanym jest stanie wolałby nie pozostawiać jej bez opieki. Mogła być chora. Być może zdarzył się jakiś wypadek, albo inna sytuacja, która wymagała czyjejś interwencji. Poniekąd zainteresowanie się nią wchodziło w zakres jego obowiązków jakby na to spojrzeć od takiej strony. Dlaczego zawsze kiedy już mu się wydawało, że uporał się ze wszystkimi obowiązkami nagle wyrastały przed nim kolejne? Na dodatek rude.



Kostka: 5, 3, 4
Wykorzystane przerzuty: 2/3


Ostatnio zmieniony przez Remor Laverne dnia Sro Sty 16 2019, 20:33, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1162
https://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
https://www.czarodzieje.org/t15273-sow
https://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptySro Sty 16 2019, 20:03;

Czy doprawdy mógł sądzić, że jest młodą-gniewną? Daleko jej było do takowego postępowania, choć niewątpliwie – w ostatnich tygodniach nie była sobą. Eliksir krążył w jej krwioobiegu, czyniąc spustoszenie i poddając destrukcji kruchą psychikę, a to tylko przez to, że pragnęła k o ń c a.
Oczekiwała, że przyjdzie nader szybko,
niczym sen, podczas którego stawała się kochanką Morfeusza.
Wywróciła oczami na ten swój charakterystyczny sposób, gdy dostrzegła jak wprawnie radzi sobie z porządkiem, nie dostrzegając ironii w całym tym zamieszaniu. Nie mogła być bowiem winna, wszak nie potrafiła korzystać z magii bez używania różdżki, zatem pozostawała bez podejrzeń, z dala od słów, które oskarżyłyby ją przed władzami Ministerstwa.
- Widocznie nie rozglądał się, pan… Dostatecznie – co za buc? Myślał, że pracował w jakże znamienitej placówce i mógł robić z Marceline wariatkę? Owszem, mógł – właściwie nawet powinien, bo rudowłosa zdecydowanie nie jawiła się obecnie jako przesiąknięta delikatnością istota, a wrak człowieka; zrujnowana przez samą siebie.
Wypuściła powietrze ze świstem i z pełną rezygnacją opadła na krzesło, czekając na skazanie. W tym momencie było jej wszystko jedno; nawet gdyby miała trafić za nieświadome zdemolowanie korytarza do aresztu – wybrałaby to. Wybrałaby to tylko dlatego, by nigdy więcej nie wracać do domu, by uciec od ojca despoty, który przejawiał swe okrucieństwo w każdym czynie.
- Przyszłam odwiedzić przyjaciela, ale zgubiłam się – powiedziała spokojniej, niż do tej pory. Emocje uleciały w eter, zaś serce Francuzki uderzało zdecydowanie wolniej. Nieoczekiwane zwolnienie tempa przepływających uczuć poprzez tunele żylne, pozwoliło na zastanowienie się – kim ona właściwie była. - Przepraszam za kłopot, następnym razem kupię mapę budynku – może to będzie rozwiązanie z większą perspektywą, by nie wchodzić po raz kolejny temu konkretnemu mężczyźnie w drogę?
Odpowiedź była jedna – nikomu nieznana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Remor Laverne

Mieszkaniec Londynu
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 84
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t16832-remor-laverne-w-budowie#468692
https://www.czarodzieje.org/t16929-poczta-remora#471722
https://www.czarodzieje.org/t16835-remor-laverne
https://www.czarodzieje.org/t16834-remor-laverne#468874
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptyCzw Sty 17 2019, 21:10;

Fakt iż nie miała pod ręką różdżki nie uśpił jego podejrzeń, a wręcz wzbudził pewne domysły. Czy podobne rzeczy nie zdarzały mu się lata temu, kiedy to...?
Odrzucił od siebie to wspomnienie, wiedząc jak zgubne w jego przypadku może być rozdrapywanie starych ran. Nie mniej jednak, w najgorszym okresie swojego życia zdarzało mu się bez udziału woli i różdżki zniszczyć pół mieszkania. Wygląd i nieobecne, zdawkowe odpowiedzi dziewczyny pozwoliły mu sądzić, że sama może nie zdawać sobie sprawy z tego iż zasypany dokumentami korytarz nie był udziałem przypadku albo przeciągu.
To sprawiło, że na moment zapomniał o własnym zmęczeniu i przysunął sobie wolne krzesło. Usiadł koło niej, wychylając się do przodu i opierając przedramiona na kolanach. Zachował naturalnie dystans, nie chcąc by poczuła się przez niego osaczona. W końcu to nie było przesłuchanie - ale cóż można poradzić na zawodowe odruchy?
- To żaden kłopot, większość osób potrafi zgubić się tu nawet po kilku miesiącach pracy - odparł nieco łagodniej, obserwując ją przy okazji dyskretnie. Bladość, podkrążone oczy, nerwowość ruchów i brak spójności w reakcjach dał mu pewien szczątkowy obraz tego, co miał przed sobą. Najbardziej niepokoiła go nagła zmiana nastroju, tonu i postawy. W tej sytuacji nie mógł zostawić jej całkiem samej, chociażby przez wzgląd na jej własne bezpieczeństwo.
- Przyjaciela, tak? Jeżeli powiesz mi jak ma na nazwisko, pomogę ci go znaleźć.
Tutejszy cieć miał raczej nikłe pojęcie na temat pracowników. Piastował to stanowisko od kilku tygodni, nic zatem dziwnego iż nie potrafił wskazać jej drogi.
Po chwili absolutnej ciszy jaka między nimi osiadła dotarło do niego, że być może potraktował ją zbyt oschle. Jego zdolności interpersonalne i tak wisiały ostatnio na włosku, ale na szczęście czasami gdzieś sobie o tym przypominał.
Bądź uprzejmy. Zapytaj jak się czuje. To w końcu młoda dziewczyna, Laverne.
- Gdybyś podała mi swoje imię mógłbym zapytać jak się czujesz, i wtedy zabrzmiałoby to bardziej wiarygodnie.
Mógł ugryźć się w język, ale zamiast tego wykazał się w pełni jak wielkim formalistą i dupkiem potrafi być w swej naturze. Jedyną zaletą był fakt, że przynajmniej wiadomo było, że jest z nią szczery. Nie znosił ukrywać się za fasadą sztucznej uprzejmości, jeśli sytuacja naprawdę tego nie wymagała. Biorąc jednak pod uwagę jego możliwości jak i obecny stan - i tak nie wypadło najgorzej. Dlaczego zamiast lawirować dookoła tematu nie zapytał po prostu czy nie potrzebuje pomocy? To przecież nie mogło być takie trudne, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1162
https://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
https://www.czarodzieje.org/t15273-sow
https://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptyPon Sty 21 2019, 17:32;

Marceline nie analizowała własnych zachowań, nie poszukiwała odpowiedzi, jak gdyby usprawiedliwiając każdą anomalię zakłóceniami magicznymi, które nie tak dawno odbiły się na jej zdrowiu. Wydawać się więc mogło, że nastolatka łaknęła jedynie spokoju, pomimo że ten nie znajdował się nawet na wyciągnięcie ręki, pozostając nadal odległym marzeniem.
Czy podejrzewała, że mężczyzna znajdujący się tak blisko niej, przechodził przez to samo?
Nie, był tylko chwilowym epizodem,
zapewne zniknie -
- jak w s z y s c y.
- Dlatego nie byłabym w stanie pracować w biurze, być zniewolona przez kręte korytarze, uciekać się do nudnych, bezsensownych zachowań przyprawiających umysł o monotonię – wydusiła z siebie pierwsze, tak długie zdanie. Lawirowała na pograniczu zrozumienia dla nagłej fali otwartości, a kiedy utkwiła wzrok w nieznajomy, przechyliła lekko głowę. Subtelny uśmiech wykrzywił karminowe wargi Holmes, pomimo że było to zbyt mechaniczne, nienaturalne. Umysł podsyłał pewne zachowania, sugerując naturalność, lecz tej – pan Laverne przecież nie znał, prawda?
- Nie wiem, czy warto go szukać w takiej sytuacji – nie chciała mówić, że to Zakrzewski jest jej przyjacielem. Bała się, że będzie zły, że nie zrozumie jej intencji, że odbierze wszystko na opak, a co gorsza – sam zabroni jej pojawiać się w Ministerstwie, skoro w pięciu minut doszło do tak wielkich szkód. Nastolatka mimowolnie spuściła wzrok i zaczęła śledzić błękitem tęczówek ruchy smukłych palców, które kreśliły w powietrzu niezrozumiałe znaki. - Nie chcę też zabierać pańskiego czasu – wyjaśniła pospiesznie, wzruszając przy tym lekko ramionami.
Imię; doprawdy – czy było aż tak kluczowe?
- Marceline, panie…? – pociągnęła temat, odbiła zręcznie piłeczkę; pragnęła wiedzieć, jakby ta jedna cech pożądliwości wobec informacji, nadal pozostawała bez zmian. Obserwowała rysy twarzy aurora, a zaraz potem wstała na równe nogi, wymijając go jednym susem. Musiała wracać, nie budzić podejrzeć. W budynku Ministerstwa Magii pracowało zbyt wielu przyjaciół jej ojca, który z pewnością powiedzieliby mu prawdę, że była tutaj, że postanowiła pogrążyć się w iluzorycznej ułudzie normalności, a wtedy ojciec z pewnością odnalazłby drogę do niej.
- Powinnam już iść, nie chcę robić kłopotów – mruknęła bez przekonania i rozejrzała się po korytarzu, kiedy to emocje raz jeszcze zaczęły ją bombardować.
Musiała to powstrzymać.
Właśnie teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Remor Laverne

Mieszkaniec Londynu
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 84
  Liczba postów : 49
https://www.czarodzieje.org/t16832-remor-laverne-w-budowie#468692
https://www.czarodzieje.org/t16929-poczta-remora#471722
https://www.czarodzieje.org/t16835-remor-laverne
https://www.czarodzieje.org/t16834-remor-laverne#468874
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptyPon Sty 28 2019, 13:17;

Zbyt prędko ocenił ją jako pyskującą małolatę. Jej stwierdzenie odnośnie miejsca pracy było może nieco dramatyzowane, ale nie takie znowu dalekie od prawdy. I dość dorosłe, jeśli chodzi o ogólne spojrzenie na temat.
Niestety nie umknęło jego uwadze, iż uśmiech jakim go obdarzyła był nawet nie tyle lakoniczny, co sfingowany. Zauważył. Sam stosował podobne zabiegi zbyt często, by nie dostrzegać ich we własnym otoczeniu. Miała pecha trafiając na niego, a on w materii tworzenia wygodnych fasad i fug miał znacznie większe doświadczenie.
- Nie wiem przed czym starasz się uciec, ale cokolwiek to jest, przez cały czas stoi za tobą.
To nagłe oświadczenie nawet dla niego było pewnym zaskoczeniem. Dlaczego wyszedł z własnymi podejrzeniami tak otwarcie? Być może sam stał obiema nogami na niestabilnym gruncie, ale jemu po latach pracy utrzymanie pionu przychodziło już łatwiej. Nie znał tej dziewczyny i równie dobrze mógł być w błędzie odnośnie oceny sytuacji, ale intuicja podpowiadała mu co innego. Tajemnicą pozostawało, dlaczego nagle spod sztucznego spokoju i marazmu wypłynęło bardziej klarowne uczucie. Chęć pomocy?
- Jeżeli się mylę, możesz odejść. Ale jeśli potrzebujesz pomocy albo czyjejś obecności bez zbędnych pytań, możesz mieć mój czas i moje towarzystwo. Wliczając w to neutralną przestrzeń, bo nie słyszałem jeszcze o przypadku, w którym ministerstwo sprzyjałoby szczerości - powiedział w końcu, zanim wyprostował się na niewygodnym krześle. Dziewczyna zerwała się natomiast z miejsca, co tylko upewniło go w przekonaniu, iż coś jest nie w porządku. Brak konsekwencji w jej słowach i zachowanie stanowiło o jej stanie psychicznym, który nie prezentował się najlepiej.
Tak, jakby całe życie rozpadało się na kawałki, a ty chwytasz się na oślep czegokolwiek?
Brzmiało zbyt trafnie, przynajmniej w jego przypadku. Wstał ociężale, bo przy zmęczeniu jakie go ogarniało nawet te ascetyczne krzesła po jakimś czasie przestawały przeszkadzać i sprawiały wrażenie wygodnych.
- Remor Laverne - odparł krótko, ochryple. Gdy tak się nad tym teraz zastanowił, nie jawił się chyba jako wzorcowy przykład osoby zdolnej do współczucia. Na to akurat nie mógł nic poradzić. Przynajmniej na ten moment.
- Więc jaka jest twoja decyzja, Marceline?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marceline Holmes

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1207
  Liczba postów : 1162
https://www.czarodzieje.org/t15095-marceline-holmes
https://www.czarodzieje.org/t15273-sow
https://www.czarodzieje.org/t15094-marceline-holmes
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptyPon Lut 04 2019, 19:40;

Nikt jej nie znał.
Nikt nie miał takowego prawa – nawet ci, z którymi przebywała nader długo nie otrzymali szansy, by przedrzeć się przez mur. Powoli, sukcesywnie obdzierali rudowłosą Francuzkę z barier, lecz te wzrosły na nowo, odgradzając Marceline od rzeczywistości. Lawirowała, nieustannie pogrążała się w oceanie własnych wyobrażeń, byle ruszyć do przodu, bez oglądania się na przeszłość, która zdawała się być dla niej zbyt destrukcyjna.
To już był k o n i e c
szczególnie – dla niej.
- I nie dowiesz się – odparła bez zastanowienia. Nie chciała nikomu tłumaczyć się, rozmawiać o wypalających ją przemyśleniach. Oddech krukonki spłycił się, podobnie jak serce zwolniła tempa, kiedy tak zaczęła dywagować nad swoją egzystencją; co za, jebana, ironia.
- Nie potrzebuję obecności ludzi, którzy chcą się nade mną litować – powiedziała z dziwnego rodzaju pewnością. Widziała w końcu te spojrzenia swoich przyjaciół, dostrzegała ich współczucie, podobnie jak troska, której nie pragnęła. Oczekiwała jedynie akceptacji, lecz tej pozbawili ją ludzie w momencie, gdy chcieli przypomnieć o kruchości jej życia; och, doprawdy?
Uniosła się na równe nogi i wyminęła nieznajomego mężczyznę jednym krokiem, byle nie patrzeć mu w oczu, bo choć wydawał się intrygujący – Holmes nie miała prawa przyciągać do siebie kogokolwiek. Wiedziała, co się wydarzy, a wystarczyło tylko poczekać na zaciskający się na szyi sznur, by wreszcie ulec pokusie rychłego odejścia.
- Zatem, panie Laverne, najmocniej przepraszam za kłopot, który zrobiłam – musiała to uczynić, wszak oczywistością było, że winna napisać list do Lysandra, a nie zjawiać się jak w Hogwarcie i rościć sobie prawo do zabrania mu czasu. Przez moment jeszcze przygryzała nerwowo policzek od środka, aż wreszcie uniosła wymownie brwi. Dlaczego nie odpuszczał? Nie znali się, nie miał wobec niej obowiązku, nie musiał okazywać iluzorycznej łaski.
- Lepiej brzmiałoby zaproszenie na kolację, aniżeli chęć przymuszenia mnie do stania się księgą – odparła przekornie, z tym niebywale cudacznym uśmiechem na ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Talia L. Vries

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Wisiorek z wiecznie kwitnącym, pachnącym asfodelusem.
Galeony : 44
  Liczba postów : 400
https://www.czarodzieje.org/t17535-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
https://www.czarodzieje.org/t17559-skrzynka-pocztowa-talii#492366
https://www.czarodzieje.org/t17558-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
https://www.czarodzieje.org/t17553-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptyCzw Wrz 05 2019, 23:54;

Retrospekcja: Londyn, Ministerstwo Magii, 2015 rok





Wbiła zmęczone spojrzenie w gęsto zapisany pergamin, który nosił gdzieniegdzie ślady rozmazanego tuszu. Stawiając finalną kropkę, która zapełniła ostatnią wolną przestrzeń, przeniosła pergamin na boczny stosik, gdzie mieściła się reszta notatek. I to tylko z jednych wykładów! Powstrzymała ziewnięcie, nie tylko dlatego, że szanowała wykładowcę - nie chciała też, by ktoś uznał, że kurs na aurora ją nudził. Był po prostu cholernie wymagający, wydzierając z przyszłych (być może) pracowników Ministerstwa całą energię i jakikolwiek czas wolny. Dziewczyna na chwilę podniosła wzrok, uważnie wbijając go w tablice, gdzie samopisząca kreda notowała co ważniejsze informacje na temat ochronnych. Część z przerabianych materiałów Talia przyswoiła już na studiach, o części dowiedziała się na stażu, gdy pracowała jako pomocnik. Jednak była też ogromna ilość rzeczy, o których słyszała po raz pierwszy. I to właśnie ich wkuwanie sprawiło, że na okres prawie trzy miesiąc mogłaby wymeldować się z mieszkania, skoro i tak prawie mieszkała w bibliotece.

Po prostu Talia od zawsze była osobą, która wolała działanie. Czasem potrafiła coś pokazać, ale nie potrafiła wytłumaczyć, jak coś działa. Och, jak ona rwała się do praktyki. Jednak najpierw trzeba było zdać praktykę - po tygodniach intensywnej nauki do egzaminu wyglądała, jakby postarzała się o kilka lat. Stres i brak snu robiły swoje.
- To kolejny raz, kiedy muszę Panią oblać, Pani Vries. Pierwszy raz widzę kogoś, kto działa tak nierówno. Pani chyba ma świadomość, że auror nie może mieć żadnych braków, nie może się wahać, szukając w głowie odpowiedniej inkantacji? Daję ostatnią szansę. Ma Pani szczęście, że widzieliśmy, co robi Pani z różdżką na placu treningowym. Proszę jednak wrócić za kilka miesięcy i porządnie przysiąść do nauki. - Słowa urzędnika były jak lodowaty deszcz, który niespodziewanie spadł jej na głowę. Nie potrafiła powiedzieć, skąd wynikło jej pasmo porażek. Z pewnością każda kolejna zabierała jej gram pewności siebie, aż w końcu sama zaczęła wątpić, czy w ogóle się nadaje. Czy gdy zdarzy się taka sytuacja, będzie umieć w ciągu ułamku sekundy zareagować?

Na szczęście przymusowe miesiące nauk sprawiły, że nie tylko miała czas poukładać sobie wszystko w głowie, ale też nieco się odprężyła. Wiedząc, że to jej ostatnia szansa, uznała, że da z siebie wszystko, ale też zaakceptuje każdą decyzję. Nie wiedzieć kiedy wielki zegar na środku sali wybił koniec egzaminu, dokładnie w momencie, kiedy skończyła sprawdzać ostatnie zadanie. Czuła, jak wszystkie negatywne emocje odchodzą z jej ciała, a w ich miejscu pojawia się nadzieja. Kiedy oddawała pergamin do sprawdzenia, miała naprawdę dobre przeczucie.

Nawet nie drgnęła jej powieka, kiedy dłoń gwałtownie odparowała zaklęcie rozbrajające. W przeciwieństwie do wcześniejszego etapu, powodzenia w praktyce była pewna jak niczego innego. Całkowicie skupiona zaprezentowała nie tylko formuły zaklęć, które ćwiczyli na zajęciach, ale również pochwaliła się umiejętnością ważenia niezbędnych eliksirów. Tym razem egzaminator nie miał zastrzeżeń, widocznie zadowolony, że dał dziewczynie ostatnią szansę.
- Tylko niczego nie spierdol, jak już oficjalnie mianują Cię aurorem. Do niektórych sytuacji nie przygotuje Cię nawet najlepszy kurs. Talent do zaklęć to nie wszystko, musisz się jeszcze wiele nauczyć, ale... na ten moment Twoja wiedza jest wystarczająca. Gratulację.

Teoria: 1, 3, 5, 4, 6, 5 (dużo tego)
Praktyka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Benjen Valor

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 51
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 186
C. szczególne : Bliza na ręce
Galeony : 185
  Liczba postów : 12
https://www.czarodzieje.org/t18055-benjen-valor#513027
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptySob Sty 11 2020, 19:48;

Maj, 1995

Po ukończeniu Hogwartu, a jeszcze w trakcie studiów, Benjen podążał tą samą ścieżką co jego rodzice. Już w trakcie przebywania na uczelni, miewał okazje odwiedzać biuro i pobierać pierwsze nauki. Trzeba przyznać, że trochę przez znajomości bo przecież i ojciec i matka byli jednymi z najbardziej szanowanych w Biurze Aurorów. Niedługo później jednak Kathlyn i Rai Valorowie zginęli podczas jednej z obław, a Benjen został sam z majątkiem i jasno klarująca się przyszłością. Nie traktował śmierci rodziców bezpośrednio, nie pałał rządzą zemsty. Po prostu chciał robić to samo. Kurs, który go do tego przygotowywał trwał trzy miesiące. Większość rzeczy znał z wizyt w biurze, inne nie był zaskoczeniem. Z częścią kompletnie się nie zgadzał, ale nie głosił swoich poglądów wszystkim wokoło, miał swoje i to wystarczyło. Tygodnie mijały, a Benjen zaczynał nudzić się zajęciami, zarówno praktycznymi jak i teoretycznymi. Starał się nie okazywać znudzena, ale chciał by nadszedł już dzień egzaminów kiedy będzie miał to wszystko już za sobą. Kiedy w końcu nadszedł dzień egzaminu teoretycznego, Benjenowi wydawało się, że jest gotowy w 100%.

Pisał jak natchniony, wydawało mu się, że pisze wszystko czego się nauczył a słowa płynęły na kartkę niemal same. Jednak w pewnym momencie zaciął się, nie tyle nawet, że nie znał odpowiedzi, ale po prostu nie zgadzał się z odpowiedzią, której trzeba było udzielić.
-Nonsens, jeśli udziele tej odpowiedzi będzie to wbrew mnie, ale z drugiej strony... po prostu chce już być w terenie i działać, to dość mała cena za zatajenie tego w co się wieży i jaką ścieżką podąża. – pomyślał i zaczął skrobać dalej. Czuł, że udzielone odpowiedzi nie są idealne, ale idąc zasadą, że warto polać wodę po prostu to robił. Dodał trochę od siebie, trochę sobie przypomniał i całość wyglądała jako tako, na pewno na tyle dobrze żeby zaliczyć i mieć całość z głowy. Chłopak wstał, oddał swoja kartkę z odpowiedziami i udał się do poczekalni, gdzie cierpliwie czekał aż komisja poinformuje go czy powinien udac się na egzamin praktyczny, czy spalić się ze wstydu. Oczywiście opcja druga nie wchodziła w grę.

Na wyniki nie czekał długo, okazało się, że odpowiedzi których udzielił były wystarczająco satysfakcjonujące i został już tylko egzamin praktyczny. W tym Benjen był najmocniejszy. Jako zadanie praktyczne dostał tor przeszkód w ruchu. Ruszać musiał się zarówno on jak i ruszały się cele. Na placu było wiele przeszkód, małych pomieszczeń, nasypów czy nawet drzew. Prawdziwy gąszcz po którym poruszały się zaczarowane lalki, jego cele, których zniszczenie czy też trafienie było jego przepustką do zostania aurorem.
-Od cholery tych lalek, jak dojdę na drugi koniec to będę całkowicie wyczerpany. No nic, przecież to tylko formalnosć, jeden z kolejnych kroków.[/b]
Chłopak gdy usłyszał sygnał ruszył przed siebie i skacząc od przeszkody do przeszkody ciskał kolejne zaklęcia trafiając goniące po placu kukły. Trzeba było przyznać, że było to dość wymagające, szczególnie fizycznie. By nie myślec o tym, liczył pod nosem ile lalek zdołał sięgnąć od samego początku.
-Raz, dwa, trzy... – oczywiście w połowie się pogubił, a gdy dotarł do końca placu czekała tam już na niego dwójka egzaminatorów. Chłopak zmęczony, ale zadowolony z siebie uścisnął rękę jednemu i drugiemu i udał się do poczekalni. Upłynęło kilka chwil, a członkowie komisji wyszli do Benjena z pięknym certyfikatem nadającym mu tytuł Aurora. Chłopak z uśmiechem przyjął dokument i podziękował za cały proces rekrutacyjny. Był wymagający, to trzeba było przyznać, ale dla Valora był tylko formalnościa. Teraz zaczynała się prawdziwa szkoła życia, w której miał zamiar zawsze siedzieć w pierwszej ławce.


Kostki 5(1),2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nicolai O. Dalgaard

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 36
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192 cm
C. szczególne : zawsze co najmniej kilkudniowy zarost | mocny norweski akcent | blizna na lewej dłoni i po lewej stronie podbrzusza
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
Galeony : 680
  Liczba postów : 44
https://www.czarodzieje.org/t18655-nicolai-o-dalgaard#533573
https://www.czarodzieje.org/t18663-askavi#533719
https://www.czarodzieje.org/t18656-nicolai-o-dalgaard#533582
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptyNie Kwi 19 2020, 03:33;

Kurs aurorski
marzec-czerwiec, 2007 rok


  Oczywiście, że stanowisko młodszego aurora go nie zadowalało, zaś jedyną przepustką do potencjalnego awansu na pełnoprawnego aurora było odbycie trzymiesięcznego, płatnego kursu; rzecz jasna opłaconego z własnej kieszeni, bo Biuro nie finansowało podobnych rzeczy. I ‘płatnego’ było tu w zasadzie słowem-kluczem, dlaczego Nicolai zdecydował się podejść do niego dopiero parę miesięcy po zatrudnieniu, a nie od razu po ukończeniu stażu – nie był to dla niego najlepszy okres, nie przelewało mu się za bardzo i najpierw chciał zdobyć większą stabilność finansową.
  W tym okresie kawa – czasem z dodatkiem eliksiru pobudzającego – stała się chyba jego największą przyjaciółką, której zawdzięczał przetrwanie. I jeszcze bardziej rozbity rytm dobowy. Pogodzenie wymagających wykładów i zajęć praktycznych z pracą oraz życiem osobistym, tak na dokładkę, okazało się nie lada wyzwaniem, nawet dla kogoś tak systematycznego i poukładanego, jak Dalgaard. Wprawdzie część materiału poruszanego w trakcie kursu przerabiał już w trakcie studiów, części dowiedział się podczas odbytego stażu i w ramach swoich późniejszych obowiązków, już po zatrudnieniu w Biurze, ale i tak notował wszystko z najwyższą skrupulatnością, chłonąc przy tym całą przekazywaną wiedzę niczym gąbka.
  Nie narzekał, nikt nigdy nie powiedział przecież, że będzie łatwo, ale i tak w głębi odetchnął z pewną ulgą, kiedy kurs dobiegł końca i od zdobycia licencji dzieliły go już tylko egzaminy.

  Nie dało się ukryć, że nigdy nie był największym fanem teorii, woląc przekuwać suchą wiedzę na praktykę. Niemniej zdawał sobie sprawę, że tego w żadnym razie nie przeskoczy i nim będzie mógł wykazać swoimi umiejętnościami, najpierw musiał zabłysnąć posiadaną wiedzą. Do egzaminu teoretycznego przygotował się więc należycie, jak zawsze zresztą, bo nie miał w zwyczaju robić niczego na pół gwizdka, czując się całkiem pewnie, gdy wkraczał na salę egzaminacyjną.
  I wszystko pewnie poszłoby jak z płatka, gdyby nie namolny współkursant usiłujący wyciągnąć z niego odpowiedź na jedno z pytań i egzaminator-służbista, któremu nie chciało się chyba dochodzić po czyjej stronie leżała wina – albo kasa musiała się zgadzać – i… odebrał pergaminy im obojgu, oskarżając przy tym o ściąganie. Nicolai wdał się oczywiście w dość ostrą dyskusję z typem, czując się niesprawiedliwie potraktowany, bo przecież nawet przez myśl by mu nie przeszło, żeby próbować ściągać, ale tamten był całkowicie nieprzejednany, a jego decyzja – nieodwołalna. Ostatecznie został wyrzucony z hukiem z sali, jego egzamin zaś unieważniony.
  Przy drugim podejściu obyło się już bez podobnych, niemiłych niespodzianek. Nie tylko w dość wyczerpujący sposób odpowiedział na wszystkie pytania z arkusza egzaminacyjnego, jedynie przy kilku zatrzymując się na moment dłużej, ale i zmieścił się w mniej niż połowie przeznaczonego nań czasu. Wahał się trochę przed oddaniem, ale ostatecznie to zrobił, wiedząc, że może sobie jedynie zaszkodzić, jeśli zacznie się nad wszystkim zastanawiać. Egzaminatorzy wydawali się zaskoczeni tym, jak szybko się uwinął, niemniej egzamin zdał i mógł zostać dopuszczony do części praktycznej.

  Z praktyką z kolei nie miał najmniejszych problemów – zadanie, które mu przypadło w udziale, wykonał naprawdę dobrze, choć sam miał wrażenie, że miejscami mógł jednak postarać się nieco bardziej czy zrobić coś zupełnie inaczej, bardziej efektywnie. W przeciwieństwie jednak do niego i jego prywatnych odczuć, nadzorujący próbę egzaminatorzy nie mieli absolutnie żadnych zastrzeżeń co do metod jakimi Norweg się posłużył i z radością wręczyli mu papier poświadczający o zdobyciu licencji aurora.
  Świstek, dzięki któremu jego kariera miała nareszcie nabrać prawdziwego rozpędu.

Egzamin teoretyczny: 36
Egzamin praktyczny: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dean Cassidy

Nieokreślony
Wiek : 41
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 175
Galeony : 670
  Liczba postów : 48
https://www.czarodzieje.org/t19682-dean-aodhan-cassidy#589383
https://www.czarodzieje.org/t19756-dean-aodhan-cassidy#594993
https://www.czarodzieje.org/t19683-dean-aodhan-cassidy#589388
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptyPon Paź 19 2020, 16:39;

CZERWIEC, 2003 ROK

TEORIA: 1>5+nieparzysta

PRAKTYKA: 6

Lato było tamtego roku wyjątkowo gorące. Londyński beton emanował bolesnym gorącem, ludzie oddychali rękawami i zalewali się potem po kilku minutach spaceru, a ptaki chowały się przed zabójczym słońcem w koronach drzew.

Dean również był cały mokry od potu, ale nie tylko z powodu upałów. Po prostu był jednym wielkim kłębkiem nerwów. Pojawił się na poprawce egzaminu teoretycznego, bo jego pierwsze podejście zakończyło się równie szybko, co zaczęło. Starał się odrzucić te myśli, ale nie potrafił, choć wiedział, że tylko spokój może mu pomóc. Spokój, łatwiej powiedzieć, niż wprowadzić go do swojego życia. Kiedy zegar wybił piętnastą, wraz z grupką innych kursantów, wszedł do niewielkiej salki. Zajął miejsce w jednej z pierwszych ławek, położył dłonie na udach i czekał, aż cała zabawa zacznie się na nowo. Przeleciał spojrzeniem po pytaniach i po prostu zaczął pisać. Wyczerpująco wyjaśniał zawiłe kwestie, starał się nie pominąć niczego i szło mu doskonale, aż trafił na pytanie, którego nie rozumiał ni w ząb. Powtarzał je w głowie raz za razem, ale nic się nie zazębiało. Widząc, że w klepsydrze kończył się piasek, zaczął improwizować. Łączył fakty, dopasowywał do siebie strzępy informacji licząc, że to wystarczy. I wystarczyło.

Część praktyczna okazała się tylko formalnością, bo poszła mu znakomicie. I w końcu, po wielu miesiącach odkładania każdego knuta i po wielu nieprzespanych nocach, udało mu się spełnić marzenie. Oficjalnie ukończył kurs na aurora!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Phoenix A. I. Northwood

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.72 m
C. szczególne : Jest blondynką, ale farbuje włosy na brąz. Ma sporą bliznę na środku klatki piersiowej po działaniach czarnej magii, na które została wystawiona dość długi czas. Pieprzyk nad wargą po lewej stronie.
Galeony : 16
  Liczba postów : 23
https://www.czarodzieje.org/t20311-phoenix-a-i-northwood
https://www.czarodzieje.org/t20312-sowa#638545
https://www.czarodzieje.org/t20313-sprawiedliwosc-jest-silniejsza-nawet-od-prawa
https://www.czarodzieje.org/t20309-phoenix-a-i-northwood
Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 EmptyWto Maj 04 2021, 22:50;

Kurs - Auror
│rok 2016│lipiec - wrzesień│zaraz po ukończeniu szkoły zapisuje się na kurs│

Wszyscy cieszą się wakacjami, wolnością i dorosłością, ale również są ci, co obawiają się nadchodzących zmian. Nie należysz ani do jednych, ani do drugich. Wiesz dobrze, co masz zrobić. Twoje jedyne myśli toczą się wokół kursu aurorskiego. Pewną ręką, starannym, nienagannym pismem wypełniasz formularz. Nie zamierzasz odpoczywać, padać w otchłań kuszącego upalnego lata — wakacji. Odpoczynek jest dla słabych, wiesz, że tacy nic w życiu nie osiągną. Znasz swoje możliwości. Wiesz, że jesteś w stanie osiągnąć, to czego zapragniesz. Codzienne wykłady i ćwiczenia tylko umacniają twojego ducha. Nauka przeróżnych zagadnień związanych z aurorstwem i wykorzystywanie wiedzy w praktyce jest tym, na czym skupiasz się całkowicie — przez trzy miesiące. Wpasowujesz się w ich myślenie w tego, co chcą cię nauczyć, wiesz, że prawdziwe życie to nie tylko durne testy i egzaminy, zastosowanie ich w życiowej praktyce jest bardziej wymagające niż wygłupianie się przed durnymi egzaminatorami. Kurs aurorski ma swoje motto "Jak powinien zachowywać się prawdziwy auror?" Tak też się zachowujesz. Ja małpka w zoo. Taki jest świat. Taki jest system — dostosuj się! Nauka idzie ci dobrze. Masz dobrą pamięć, zwłaszcza że podsycasz ją determinacją i celem zostania aurorem.
Przygotowanie do egzaminów przypomina ci szkolne lata. Długie godziny spędzone przy książkach tylko po to, żeby właśnie dziś sięgnąć po to, czego tak bardzo pragniesz. Piszesz, aż niemal pióro wysycha. Wiesz, że będziesz musiała kupić nowe, ono po prostu się zepsuło. Oddajesz swoją pracę przed końcem czasu. Chciałaś, żeby wszystko było perfekcyjnie. Tak też dwa tygodnie później przychodzą wyniki i możesz cieszyć się zdaną teorią.
Praktyka jest tym, co wszyscy lubią, albo prawie wszyscy. Należysz do tych pierwszych, chociaż egzaminatorska praktyka wydaje się ciebie irytować. Nie denerwujesz się pierwszym podejściem. Stres nie ma na ciebie żadnego wpływu, zdenerwowanie nie istnieje. Jednak nawet wykluczając te czynniki, które sprowadzają do parteru wszystkich, coś stawia ci na przeszkodzie — ty sama. Poniosło cię trochę. Posądzają cię o oszukiwanie. Chcesz obejść zasady, nic z tego. Złamasy myślisz, dostając zawieszenie na dwa tygodnie. Nie wiesz, z czym właściwie oni mieli problem. Wychodzisz z sali szkoleń i wiesz, że z kolejnym podejściem nie zamierzasz tego spierdolić.
Nic nie może ci przeszkodzić. Bezbłędnie wykonujesz zadanie aurorskie, które zostaje ci przydzielone. Determinacja, powaga, spokój i licencja aurorska w kieszeni. Po tym wszystkim pozwalasz sobie na świętowanie w towarzystwie ojca. Facet o niczym nie wie. Nie dzielisz się oczywistościami z innymi. Pijecie piwo, oglądacie mecz, a stara jędza babka przyszła wieczorem ponarzekać, że w domu syf i zaczyna sprzątać; zawsze można na nią liczyć w kwestii ogarnięcia domu i wyrzuceniu pustych butelek po piwie.

Teoria: 2
Praktyka: 4 -> 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 QzgSDG8








Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty


PisanieSala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty Re: Sala szkoleń Aurorskich  Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Sala szkoleń Aurorskich

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sala szkoleń Aurorskich - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Trzecie Pietro
-