Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Droga do Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 18 z 18 Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptySob Cze 12 2010, 14:20;

First topic message reminder :



Ta droga prowadzi od Hogsemade aż do hogwarckiej bramy. Jest dość szeroka, by z łatwością zmieściły się powozy przywożące uczniów ze stacji kolejowej. Na jej powierzchni widać lekkie wgniecenia od kół, zapewne z okresów gdy już we wrześniu psuła się pogoda i nowy rok rozpoczynał się wyjątkowo deszczowo, przekształcając drogę w wielką rzekę błota. Uczniowie chodzą tędy zawsze do wioski, co zajmuje im około dwudziestu minut.

Podczas podróży przez ścieżkę masz możliwość natknięcia się na uczniów pobierających przede wszystkim galeony od pozostałych uczestników życia w czarodziejskiej szkole. Nikt nie wie, kiedy dokładnie pełnią swoją wartę, niemniej jednak jest to zależne przede wszystkim od Twojego szczęścia. Zaleca się zatem trzymania w minimum trzyosobowej grupie, aczkolwiek nic nie stoi na przeszkodzie, by iść samemu - jeżeli posiada się odpowiednie ku temu umiejętności.

Aby dowiedzieć się, czy na Twojej drodze stanęli skorzy do bijatyki uczniowie, rzuć kostką.
Spoiler:
1, 2, 3, 5 - całe szczęście, tego dnia podróż wzdłuż ścieżki nie przyniosła Ci żadnych przykrych sytuacji. Pech postanowił Cię odpuścić - na jak długo - niestety nie byłeś w stanie stwierdzić.
4, 6 - swobodna przechadzka? Skądże - na Twojej drodze stają właśnie oni - wymagający pieniędzy, byś mógł w spokoju odejść. Jeżeli nie chcesz wdawać się w żadną bójkę, możesz zapłacić odpowiednią kwotę - zależną od ich humoru. Wówczas musisz rzucić jeszcze raz literką; A oznacza liczbę 1, B oznacza liczbę 2 - i tak po kolei. Następnie mnożysz liczbę przez pięć, odnotowując stratę w odpowiednim temacie. Jeżeli jednak nie możesz zapłacić wymaganej kwoty (przykładowo posiadając mniejszą ilość galeonów), musisz przejść do opcji walki.

Zasady

1. Walka opiera się z początku na wylosowaniu zaklęcia, z którego będziesz korzystać. Odruch ten jest normalny, naturalny, w związku z czym postanowiłeś użyć pierwszego czaru, który przyszedł Ci do głowy, by móc się obronić, gdy próba przekonania uczniów w żaden sposób nie zadziałała.
Spoiler:
A - Acusdolor (zaklęcie żądlące - 0 pkt z OPCM)
B - Bombarda (zaklęcie niszczące powierzchnie - 0 pkt z OPCM)
C - Conjunctivis (zaklęcie oślepiające ofiarę - 5 pkt z OPCM)
D - Drętwota (zaklęcie oszałamiające przeciwnika - 0 pkt z OPCM)
E - Expelliarmus (zaklęcie rozbrajające przeciwnika - 0 pkt z OPCM)
F - Furnunculus (zaklęcie powodujące pojawienie się białych krost oraz piekących bąbli - 0 pkt z OPCM)
G - Rictumsempra (zaklęcie powodujące nagły skurcz mięśni - 0 pkt z OPCM)
H - Obscuro (zaklęcie powoduje pojawienie się u przeciwnika czarnej opaski - 3 pkt z OPCM)
I - Relashio (zaklęcie powodujące wypłynięcie z różdżki strumienia ognia - 0 pkt z OPCM)
J - Jęzlep (zaklęcie powodujące przyklejenie się języka do podniebienia ofiary - 0 pkt z OPCM)

2. Następnie rzucasz trzema kostkami odpowiadającymi za technikę użycia zaklęcia. Ważne współczynniki odgrywają tutaj przede wszystkim wymowa, ruch nadgarstkiem oraz szczęście. Sumując wynik, możesz dowiedzieć się, jak dokładnie podziałało Twoje zaklęcie i czy odniosło jakikolwiek skutek.
Spoiler:
3 - 7 - kompletna porażka, podczas której zaklęcie odbiło się rykoszetem w Twoją stronę pod wpływem Protego. W zależności od wylosowanego wcześniej czaru, zmagasz się z poszczególnym efektem aż do następnego posta; obrażenia natomiast są stałe i prędzej czy później będą wymagały uleczenia przez pielęgniarkę.
8 - 13 - po części dobrze go użyłeś, po części jednak zmagałeś się głównie ze swoim brakiem szczęścia lub odpowiedniej techniki - rzuć jeszcze raz kostką, by dowiedzieć się o ostatecznym wyniku działania zaklęcia.
Parzysta - gratulacje, udaje Ci się prawidłowo zastosować czar na jednym z uczniów, odnosząc tym samym częściowe zwycięstwo; to jednak nie jest koniec Twoich działań.
Nieparzysta - niestety, zaklęcie to nie jest ewidentnie Twoją mocną stroną, w związku z czym trafia rykoszetem prosto w Twoją stronę. Na szczęście jest osłabione, w związku z czym nie zmagasz się aż nadto ze skutkami tejże nieprzyjemnej sytuacji.
14 - 18 - udaje Ci się bez problemu wyprowadzić czar, w wyniku czego trafiasz jednego z uczniów i powodujesz u niego poszczególny efekt.

3. Wygrana wymaga dziewięciu prawidłowych trafień w stronę przeciwnika. Każdy z uczestników pojedynku posiada po trzy życia, o których informuje w podanym poniżej kodzie. Utrata wszystkich z nich powoduje jednocześnie wyłączenie z walki w postaci nadmiernej ilości obrażeń lub utraty przytomności. Nie można na niej zastosować Rennervate ani pozostałych zaklęć uzdrawiających, tak samo na pozostałych uczestnikach pojedynku - dodatkowo jest zobowiązana do napisania jednego posta w gabinecie pielęgniarki.

4. Każde dziesięć punktów z Zaklęć i OPCM uprawnia do przerzutu jednej z trzech kostek, w zależności od własnego wyboru. Przerzuty obowiązują podczas całej rozgrywki oraz nie resetują się wraz z kolejną kolejką.

5. Mistrz Gry oraz nauczyciele mają prawo do ingerencji w wątek w zależności od własnych preferencji oraz zastosowania odpowiednich kar za udział w pojedynku.

6. Pod koniec swojego posta należy zamieścić stosowny kod.
Spoiler:
Życia: ٭ ٭ ٭
Rzucone zaklęcie: [url=Nazwa zakl%C4%99cia]Nazwa zaklęcia[/url]
Statystyka z Zaklęć: Liczba punktów w kuferku
Wykorzystane przerzuty: Wykorzystane przerzuty
Wymowa, ruch nadgarstka, szczęście: [url=kostka, kostka, kostka]kostka, kostka, kostka[/url]
Obrażenia: Tutaj wpisz
Życia przeciwników: ٭ ٭ ٭ ٭ ٭ ٭ ٭ ٭ ٭
Kod:
<og>Życia:</og> [size=18]٭ ٭ ٭[/size]
<og>Rzucone zaklęcie:</og> [url=]Nazwa zaklęcia[/url]
<og>Statystyka z Zaklęć:</og> Liczba punktów w kuferku
<og>Wykorzystane przerzuty:</og> Wykorzystane przerzuty
<og>Wymowa, ruch nadgarstka, szczęście:</og> [url=]kostka, kostka, kostka[/url]
<og>Obrażenia:</og> Tutaj wpisz
<og>Życia przeciwników:</og> [size=18]٭ ٭ ٭ ٭ ٭ ٭ ٭ ٭ ٭[/size]

7. W przypadku wygranej otrzymujecie nagrodę w postaci 150g (do podziału) oraz losowy przedmiot z poniższej listy - należy rzucić literką.
Spoiler:
A - Magiczny Flet
B - Kompas Miotlarski
C - Amulet Uroborosa
D - Rozmach Grubej Damy
E - Fałszoskop
F - Jedno użycie Felix Felicis
G - Światełko Dźwiękowe
H - Smocza Zapalniczka
I - Model Smoka
J - Kryształowa Kula

8. W przypadku przegranej tracicie po 150g do podziału od każdej z osób.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Zoe Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : piegowata twarz, wianki we włosach, dużo gada
Galeony : 141
  Liczba postów : 163
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyWto Sty 05 2021, 23:22;

Zdawać by się mogło, że Zosia, zafrapowana lekturą, zupełnie ignorowała wszystko, co działo się dookoła; nie widziała, gdzie idzie, nie zwracała uwagi na nielicznych, mijających ją innych uczniów, a już na pewno nie była świadoma dźwięków, jakie ją otaczały. Ignorowała więc nie tylko plusk śnieżno-lodowej mazi pod podeszwami czy urywki wesołych rozmów innych pieszych, ale i pomruk silnika, zbliżającego się niechybnie do jej pleców; była właśnie w trakcie absolutnie druzgoczącego rozdziału, w którym okazuje się, że ukochana głównego bohatera, cierpiącego młodego Krukona, jest zaręczona z kimś innym, gdy najwyraźniej znów lekko zboczyła z trasy i zawędrowała wprost pod koła znajdującej się już niebezpiecznie blisko maszyny. Wszystko wydarzyło się tak szybko i niespodziewanie, że trudno było jej zarejestrować, co dokładnie się stało; usłyszała nagle głośny pisk opon, poczuła duszący dym spalin w płucach i została obryzgana falą śnieżnej mazi pokrywającej drogę. Odwróciwszy się, spostrzegła tuż przed sobą ogromny, ciemny kształt pojazdu, i odruchowo odskoczyła od niego, wypuszczając z nagle drżącej dłoni książkę, która ze smętnym pluskiem wylądowała w pobliskiej kałuży. Ledwo utrzymała się na nogach, w ciężkim szoku, lekko otępiała, wpatrywała się w postać chłopaka, który kawałek dalej cudem unikał przygniecenia motorem, prawie niewidzącym wzrokiem i próbowała zrozumieć, co właśnie się stało. Świadomość, że własne roztargnienie i bezmyślność nieomal nie sprawiły, że mogła zostać ranna - albo jeszcze gorzej - tak wytrąciły ją z równowagi, że gdy poczuła, jak dłonie chłopaka ściskają ją za ramiona, zupełnie straciła panowanie nad sobą. - Ja... Ty... TY... - wyjąkała, wodząc wzrokiem po jego zatroskanej twarzy, a przerażenie wymalowane na jej obliczu zaczynało ustępować oburzeniu - Co ty wyprawiasz w ogóle! W... w... wjeżdzasz w ludzi! Skandal! Pewnie jedziesz pijany! Ty... ty łobuzie, ty! - zawołała oskarżycielsko wytaczając ciężkie działo w postaci druzgoczącej obelgi i próbując wyrwać się z jego opiekuńczego uścisku, co nie było wcale proste, bo tak na pierwszy rzut oka to stanowiła z połowę jego masy. Tak naprawdę wcale tak nie uważała i nie chciała być dla niego okropna, ale nie do końca kontrolowała to, co mówi, bo była zbyt roztrzęsiona tym, co się stało; czuła, jak zaczyna drżeć i jak łzy cisną jej się do oczu, i choć próbowała zaciskać zęby i kontynuować proces gniewania się na swojego oprawcę, to tuż po swoim wybuchu zalała się łzami, zdenerwowana tym prawie-wypadkiem, losami Krukona, swoim życiem,  a także faktem, że była bardzo niemiła dla - nie sposób było nie zauważyć, nawet w wielkim stresie  - bardzo ładnego chłopca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thaddeus H. Edgcumbe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 193,5cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, nieco odstające uszy, wybitnie marszczące się czoło, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Galeony : 221
  Liczba postów : 682
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18885-dream-team-tadzika#543448
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptySro Sty 06 2021, 00:30;

Pierwsze co zdążył zaobserwować w czasie gorączkowych oględzin swojej potencjalnej ofiary - to to, że prócz ociekającego mokrą pulpą płaszcza, prawdopodobnie nic jej nie dolegało. Poza tym stała na nogach, musiał więc minąć ją nawet o cale. Na pierwszy rzut oka - bo zaraz ciemnozielone zielone tęczówki, miast liczyć (jakoś dziwnie znajome) piegi na nosie i policzkach blondynki, zaczęły dostrzegać pierwsze objawy szoku. I tak jak się spodziewał - dziewczyna wybuchła agresją. Chociaż... to było chyba najbardziej naciągane określenie w jego życiu. Spodziewał się nawet jakiegoś ciosu prosto w tors - jeśli nie w twarz - w końcu, żarty żartami, ale prawie w nią wjechał. Czy to była jego wina, czy jej - nieważne, bo i tak wszystko wziąłby na siebie. Powinien bardziej uważać i nie grzebać po kieszeni w trakcie jazdy. Szczególna ostrożność. I wcale nieprawda, że jedną osobę w roku można potrącić bez konsekwencji.
Hej, ej ej ej! — podjął uspokajająco, widząc jak w niebieskich oczach zaczynają szklić się łzy. Właśnie w tym momencie leżący mu za plecami, porzucony Bravo w ogóle spadł gdzieś na liście priorytetów, a Edgcumbe zaczął niemal panikować. Naprawdę wolałby dostać w twarz i to tak porządnie. Lepiej mieć przetrąconą szczękę niż być powodem do płaczu jakiejkolwiek dziewczyny. Beznadziejnie nerwowo zaczął pocierać drobne ramionka blondynki - jedną dłonią sięgając w końcu do piegowatego policzka, żeby wychwycić jej szklane spojrzenie. — Mała, hej, wszystko w porządku, jesteś cała!
Jego słowa widocznie albo do przestraszonej białogłowy nie dotarły - albo dotarły, tylko było już za późno. Thaddeus z przestrachem, niczym w zwolnionym tempie widział jak jej jasne oczy wzbierają nagle łzami, które bezlitośnie potoczyły się po pełnych policzkach. Cios prosto w serce - słyszał niemal jak Archie cmoka mu z dezaprobatą koło ucha, w pogardzie dla jego działań.
I choć nie chciał - bo takie łamanie granic zwyczajnie nie przystoi, zwłaszcza wobec nieznajomych PRAWIE POTRĄCONYCH dziewczyn - to sytuacja wymagała szybkiej reakcji. Po prostu zamknął blondynkę w swoim niedźwiedzim uścisku, jedną ręką obejmując ją w talii - gdy drugą delikatnie, acz stanowczo przycisnął do swojego obojczyka.
Shhhh, już, już, nie płacz — mruczał tuż przy jej uchu, ze ściśniętą ze stresu krtanią, chrypiąc przy tym niemożebnie. Zaczął się przy tym kołysać lekko, uspokajająco, nie zwalniając jednak uchwytu nawet na moment - nie będąc pewnym, czy w końcu nie dostanie w twarz, albo czy dziewczyna w szoku nie osunie się na ścieżkę. Z dwojga złego - wiadomo co wolał.
Możesz mnie wyzywać od łobuzów i złamasów, ale już nie płacz... — Nic nie mógł poradzić na niedorzeczny uśmiech, który wykrzywił mu wargi, gdy dotarło do niego jakim 'oszczerstwem' zdołała go już obrzucić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : piegowata twarz, wianki we włosach, dużo gada
Galeony : 141
  Liczba postów : 163
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptySro Sty 06 2021, 01:27;

Nie był pijanym łobuzem - to mogła stwierdzić z całą stanowczością po tym, kiedy do jej uszu dotarły jego pierwsze słowa, wypowiedziane łagodnym, uspokajającym tonem, być może nie do końca pasującym do obrazu postawnego motocyklisty, ale zdecydowanie adekwatnym do poczciwej, sympatycznej twarzy i zielonych oczu, w których nie dostrzegała ani krzty gniewu, mimo tego że dosłownie weszła mu pod koła i oskarżyła o całe zajście. Kojarzyła chłopaka ze szkoły, wiedziała że gra w quidditcha, choć nie miała pojęcia, w której drużynie, nie była też w stanie skojarzyć jego imienia (Radek...?), co akurat nie było niczym dziwnym, bo nie miała zupełnie pamięci do cudzych personaliów. Wyrzuciła z siebie pierwsze pretensje i zorientowała się, że niebezpieczeństwo minęło, że nie grozi jej już ani śmierć ani awantura, ale było już za późno, by powstrzymać napływające do oczu łzy, będące kumulacją wszystkiego, co leżało jej na sercu przez ostatnie dni. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, nigdy nie była oazą spokoju, która potrafiłaby zahamować jakąkolwiek emocję, a już zwłaszcza nie pod wpływem tak nagłego stresu - pozwoliła więc kroplom spływać po policzkach, a kiedy niespodziewanie została porwana w objęcia zupełnie nieznajomego chłopca, po prostu rozpłakała się jak dziecko. Broń Merlinie nie odebrała tego uścisku jak przekroczenia granic i nadmiernego spoufalania się, wręcz przeciwnie, zadziałał na nią kojąco. Może po prostu tego potrzebowała, odrobiny pocieszenia i zapewnienia, że wszystko w porządku - nawet od zupełnie obcej osoby? Pozwoliła mu chwilę się potrzymać, czując, jak powoli to beznadziejne uczucie obezwładniającej rozpaczy i nerwowo ściśnięty żołądek zaczynają ustępować, po czym mało elegancko pociągnęła nosem - z myślą o nim, bo bardzo nie chciałaby go obsmarkać - i zaczęła mamrotać gdzieś w okolice jego obojczyka: - Prze... przepraszam cię, to nie twoja wina, ja tylko... ja po prostu... - zająknęła się, a z tej rozpaczy aż dostała czkawki, która tylko dopełniała dosyć żałosnego obrazu - Weszłam ci prosto pod koła, strasznie przepraszam, dziadek ma rację, jestem bezmyślną sklątką, ślepą w dodatku... gdybyś mnie przejechał, poszedłbyś do więzienia, nigdy bym sobie tego nie wybaczyła, słodki Merlinie, ale to wszystko dlatego, że na pewno obleję egzamin z zaklęć, a... a ukochana Krukona ma narzeczonego... - wyjaśniła zupełnie chaotycznie wszystkie swoje bardzo poważne troski, raz po raz jeszcze szlochając, aż wreszcie poczuła, że jest w stanie stanąć na chodniku o własnych siłach; odsunęła się delikatnie od chłopaka i pospiesznie zaczęła wycierać oczy i mokre od łez policzki skrajem kolorowego szalika. Czy była jeszcze jakakolwiek szansa na naprawienie tego strasznego wrażenia, które zdążyła na nim wywrzeć? Victoria pewnie zapadłaby się pod ziemię ze wstydu, gdyby była świadkiem tej sceny. Podniosła trochę nieśmiało wzrok na rozmówcę, gdy ten proponował, by obrzuciła go jeszcze jakąś obelgą; słysząc ją w jego ustach, dotarło do niej, jak niepoważnie to brzmiało - niejednokrotnie słyszała, jak jej rówieśnicy rzucają do siebie dużo gorsze przekleństwa, ale wiedziała, że jej nie przeszłyby one przez gardło. - Łapserdaku - szepnęła, wyszukawszy w pamięci inne skandaliczne określenie prosto ze słownika jej dziadka, i poczuła, że zaczyna się uśmiechać. Otarła po raz ostatni kącik oka i zerknęła w stronę motoru, który leżał porzucony nieopodal przy resztkach śnieżnej zaspy. - Nic mu nie będzie? Tak upadł... - zmartwiła się tak, jakby motocykl był trzecią osobą uczestniczącą w kolizji. Miała nadzieję, że wszystko z nim w porządku, ale w razie gdyby się uszkodził, była gotowa wykorzystać wszystkie brandonowskie wtyki, by załatwić mu najlepszą, ekspresową naprawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thaddeus H. Edgcumbe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 193,5cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, nieco odstające uszy, wybitnie marszczące się czoło, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Galeony : 221
  Liczba postów : 682
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18885-dream-team-tadzika#543448
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptySro Sty 06 2021, 12:58;

Coś w dołku ścisnęło go zaskakująco mocno, kiedy dziewczyna zalała go nie tylko łzami - ale i potokiem słów. Nie mógł zidentyfikować tego uczucia, bo był to jeden wielki zlepek rozczulenia, rozbawienia, przejęcia, jakiejś niewytłumaczalnej troski i odrobiny współczucia. Musiał trafić akurat na moment, kiedy dziewczynę wyjątkowo dręczyły troski dnia codziennego - i to prawie ją przejeżdżając na dokładkę. Słuchając jej okraszonych przejmującym szlochem i uroczo nieadekwatną czkawką żalów, nie zwalniał jej z uścisku, choć stał się on nieco mniej kurczowy, a bardziej pocieszający - zwłaszcza kiedy mimowolnie zaczął kiwać głową ze zrozumieniem nad jej smuteczkami.
No już, nie masz za co przepraszać... — kontynuował jedynie swoje mruczando, chociaż zdawał sobie sprawę, że w tej chwili niespecjalnie ważne jest jego zdanie, kiedy blondynka moczyła mu łzami obojczyk i kożuch kurty. Musiała wylać wszystko co w sobie w tej chwili miała - a on słuchał, i naprawdę, Merlin mu świadkiem, cieszył się, że dziewczyna miała jedynie takie drobne troski. Nie umniejszał ich wagi, absolutnie. Ale sam po sobie wiedział, że problemy mogły przybrać naprawdę gigantyczne rozmiary. A każdy czasem potrzebował pocieszenia.
Wyszczerzył się w typowy dla siebie sposób - od ucha do ucha, gdy dziewczyna się od niego odsunęła - i na jej wargach zatańczył nieśmiały uśmiech. Śliczny.
No, od razu lepiej! — zawyrokował, zaśmiewając się jeszcze na 'łapserdaka'. Przy nogach dziewczyny dostrzegł porzuconą książkę, którą zaraz podniósł, otrzepując ją z wody i rozmokłego śniegu. Machnął lekceważąco ręką na pytanie o motor. — To tylko motor, cokolwiek mu się stało, to nic czego nie dałoby się naprawić. Najważniejsze, że Ty jesteś cała... O. To jest ten biedny Krukon?
Sięgnął do wewnętrznej kieszeni pilotki, dobywając z niej różdżki (której wyjątkowo nie zapomniał tym razem) - cichą inkantacją doprowadzając tom do poprzedniego, suchego stanu.
Ukochanej mu nie załatwię, ale przynajmniej bibliotekarka go nie odrzuci — stwierdził wesoło, wyciągając książkę ku prawowitej właścicielce - w połowie ruchu zastygając jednak, zielonymi oczami zbiegając po jej twarzy, przez ramiona i kolorowy szalik, aż po haftowane słoneczka na płaszczu - które teraz wyglądały jakby wyłaniały się z bagien. Zmarszczył brwi i czoło - w jawnym wyrazie dezaprobaty, dla siebie samego.
Też nie jestem za dobrym zaklęciarzem. I chociaż OWUTEMy zdałem, to wolałbym przypadkowo nie podpalić Ci płaszcza — westchnął, chowając różdżkę do kurty z rezygnacją. — Nie przemókł? A, tak w ogóle, jestem Thaddeus Edgcumbe — przedstawił się pełnym mianem, zaraz dodając: — Żebyś wiedziała kogo wpisać w pozwie do Wizengamotu — zaśmiał się krótko, chrapliwie, ponownie wyciągając dłoń z książką. — Przepraszam — dodał jeszcze, mając na myśli zarówno całą sytuację jak i żarty o sądach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : piegowata twarz, wianki we włosach, dużo gada
Galeony : 141
  Liczba postów : 163
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptySob Sty 23 2021, 15:02;

Zdawała sobie sprawę, że wszystkie powody jej wybuchu rozpaczy były błahe, nic jednak nie mogła poradzić na to, że się nimi przejmowała; nie powiedziała tego na głos, ale była naprawdę wdzięczna chłopakowi, że - bez względu na to, co sobie pomyślał - nie zbagatelizował jej na głos, nie wytknął, że przesadza i że robi z igły widły, co bardzo często słyszała od swoich dziadków w podobnych sytuacjach. Być może mieli rację, ale wytykanie nieistotności problemu niekoniecznie pomagało w jego rozwiązaniu, a tylko wzmagało poczucie winy pod tytułem "inni mają gorzej, mugolskie dzieci głodują, a ja przeżywam jakieś pierdoły". Tymczasem przytulenie i ciche zrozumienie nowopoznanego chłopca zadziałało jak plaster na jej jakże biedną, zbolałą duszę. Naprawdę, ciężko było nie zacząć się uśmiechać, nawet jeśli było jej głupio za swoją reakcję i spowodowanie tej nieprzyjemnej dla niego sytuacji. - Jakby trzeba było, to wiesz... Pokryję koszty naprawy oczywiście - zaoferowała, bo czuła się w obowiązku, chociaż wiedziała, że będzie się to wiązało z niezłym nakombinowaniem się żeby wysępić trochę grosza od zamożnych co prawda, ale niezbyt hojnych dziadków. Już widziała ich zachwyt, gdyby przyznała się, że potrzebuje galeonów na zadośćuczynienie za wpakowanie się pod koła motoru. Babcia pewnie dostałaby zawału na samą myśl o tym, że w Hogwarcie są motocykliści i z pewnością powiązałaby to z istnieniem jakiegoś groźnego gangu. Tymczasem nowy kolega Zosi, nawet jeśli był gangsterem (mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe!), to przynajmniej bardzo sympatycznym. Z wdzięcznością przyjęła od niego książkę i teraz już jej uśmiech zmienił się w solidny wyszczerz. - Ojej, dziękuję! Wiesz co, gdyby ten Krukon chociaż przez połowę czasu był taki miły i bezproblemowy jak ty, pewnie nie miałby problemu ze znalezieniem dziewczyny. - podzieliła się z nim bardzo istotną refleksją, i chciała sięgnąć po podawany jej przedmiot, ale po słowach rozmówcy też zastygła i obrzuciła niedbałym spojrzeniem ów raptem trochę przemoczony płaszcz. - Hm... Podobno w Azji bagno symbolizuje zadowolenie. - rzuciła, nie do końca przejęta, że jest brudna i mokra, po czym kontynuowała prawie na jednym wdechu. - Za długo haftowałam te słońca, żeby teraz pozwolić im spłonąć po nieudanym zaklęciu, może po prostu zamiast na sorbet, bo szłam do Miodowego po cale wiadro sorbetu cytrynowego, mówię ci, to jest raj dla podniebienia, to zamiast tam, pójdę na coś gorącego i usiądę przy kominku aż wyschnę, bo szkoda byłoby wracać do zamku przez jakiś głupi śnieg na płaszczu, prawda? - oznajmiła, a gdy nieznajomy się jej przedstawił, zawtórowała mu w śmiechu po żarcie o Wizengamocie i wreszcie odebrała od niego książkę. - Thaddeus. - powtórzyła, próbując wryć sobie to imię w mózg i nie zapomnieć go za dwa dni, jak to miała w zwyczaju gdy poznawała nowe osoby. - Przysięgam uroczyście, że użyję wiedzy o twoich personaliach tylko po to żeby wysłać ci życzenia na imieniny. - oświadczyła bardzo poważnym tonem, po czym wyciągnęła rękę, by oficjalnym gestem uścisnąć jego dłoń. - Zoe Brandon. Żebyś wiedział, kogo poprosić żeby nie wychodził na ulicę jak następnym razem wybierzesz się na przejażdżkę. - dodała w podobnym tonie. - Nie masz za co przepraszać! Może i dobrze się stało, że to ty mnie prawie przejechałeś, a nie jakiś huncwot. Koniec końców jest miło, mamy oboje po nowym znajomym, a ja może wreszcie się nauczę, żeby patrzeć, gdzie łażę. Widzisz. Same plusy. - skwitowała entuzjastycznie, a po wcześniejszym stresie i smutku nie było śladu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thaddeus H. Edgcumbe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 193,5cm
C. szczególne : Zaraźliwy uśmiech, szkocki akcent, nieco odstające uszy, wybitnie marszczące się czoło, drobna blizna obok ust, wielkie dłonie i jeszcze większa muskulatura
Galeony : 221
  Liczba postów : 682
https://www.czarodzieje.org/t18881-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18884-thaddeus-h-edgcumbe
https://www.czarodzieje.org/t18885-dream-team-tadzika#543448
https://www.czarodzieje.org/t18882-thaddeus-h-edgcumbe#543402
https://www.czarodzieje.org/t20662-thaddeus-h-edgcumbe-dziennik#
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyWto Sty 26 2021, 12:01;

Zmarszczył brwi - i czoło - w reakcji na propozycję zadośćuczynienia ewentualnych szkód: pokręcił z werwą głową, podkreślając jeszcze bardziej to, jak bardzo był na nie. Jednocześnie chciało mu się śmiać, ile osób ostatnio proponowało mu finansową pomoc: Aslan, Brooks, a teraz to piegowate słońce. Nawet jeśli tyczyło się to tylko motoru.
Nie, naprawdę, nie trzeba. Ale dziękuję — odmówił grzecznie, poprawiając nieco motocyklową kurtę i zerkając przez ramię na poległego Bravo. Uśmiechnął się kącikowo, machając na pojazd ręką i wracając swą pełnię uwagi na blondynkę. — Cokolwiek by się nie stało, myślę, że sam będę w stanie to wyklepać. Nie takie rzeczy się robiło — przyznał, nie chwaląc się jednak, a po prostu stwierdzając fakt. Czarodziej był z niego raczej kiepski, z czego doskonale zdawał sobie sprawę, a Archibald nie darowałby mu, gdyby Thad nie był w stanie poradzić sobie w życiu bez magii. — Plusy wychowania przez charłaka. Bardziej po drodze mi z wiertarką niż z różdżką. — Nie wstydził się swojego pochodzenia, a tym bardziej nawet przez myśl by mu nie przemknęło, żeby wstydzić się swojego Dziadka. Uważał go za najbardziej zaradnego człowieka na tym padole - nawet jeśli patrzył już na niego z góry.
Chrząknął, uśmiechając się z pobłażaniem na kolejne słowa swej towarzyszki 'niedoli - zwłaszcza te dotyczące znalezienia dziewczyny. Przed oczami mignęła mu roześmiana buźka Peregrine i musiał szybko to widmo przegnać, w czym na całe szczęście pomogła mu jego niedoszła ofiara. Jej szczebiot - i niejaka... promienność? - skutecznie skupiała jego uwagę, pomimo innych natarczywych myśli.
Sama je haftowałaś? — spytał retorycznie, acz z nieukrywanym podziwem, zarówno nad zdolnościami artystycznymi blondynki, jak i jej doszukiwania się pozytywnej strony w... bagnie. Kiedy w końcu i ona mu się przedstawiła, nie krył zaskoczenia.
Brandon? Victoria to jakaś twoja krewna? — spytał, wbijając intensywne spojrzenie w twarz Zoe - jeszcze nim w ogóle słysząc jej odpowiedź, stwierdziwszy, że ewidentnie, muszą być rodziną. — Kuzynka? — rzucił jeszcze na ślepo. Chociaż Victorię porównałby do chłodnego poranka nad Londynem - a Zoe do wschodzącego Słońca nad polami rodzinnego Hamilton. I to na podstawie jedynie pierwszego wrażenia. Osobiście podobało mu się to porównanie.
Wiesz co? Czekaj tutaj, nie ruszaj się! — poprosił, podłapując jeszcze jej niebieskie spojrzenie, gdy w jego własnych, zielonych zatańczył jakiś pomysł. Obrócił się na pięcie, podchodząc do motocyklu - i biorąc porządny wdech - przykucnął przy nim, jednym silnym szarpnięciem stawiając go z powrotem na dwa koła. Martwy ciąg z Brooks przynosił efekty w niespodziewanych okolicznościach.
Podprowadził maszynę do Brandonówny, jeszcze przy niej - z ciekawości - odpalając silnik, który pomimo upadku zaskoczył momentalnie, mrucząc miarowo. Edgcumbe milczał jeszcze przez chwilę, wsłuchując się w jego pracę - po czym uśmiechnął się, wyraźnie usatysfakcjonowany.
Wszystko z nim w porządku, lakier tylko trochę ucierpiał — stwierdził, gasząc silnik i przebiegając dłonią po zarysowanym baku, acz bez żadnego żalu. Wolał rysy na karoserii Bravo, niż złamaną rękę Zoe, czy coś.
Ustawił motor na nóżce, opierając się o niego nonszalancko biodrem i zerkając z góry na młodą Brandon. Uśmiech nie schodził mu z ust.
To co powiesz na to, żebyśmy oboje podjechali do Miodowego po sorbet a potem usiedli gdzieś w kawiarni? Poczekamy, aż przeschnie Ci płaszcz, potowarzyszę Ci z chęcią. — Schował obie dłonie do kieszeni spodni - nagle tam odnajdując bon zniżkowy do Scopa. — Same plusy! — powtórzył za nią, upychając papierek głębiej w kieszeń. Nowa miotła mogła poczekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Zoe Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
C. szczególne : piegowata twarz, wianki we włosach, dużo gada
Galeony : 141
  Liczba postów : 163
https://www.czarodzieje.org/t19573-zoe-brandon#581404
https://www.czarodzieje.org/t19575-sowa-zoe#581413
https://www.czarodzieje.org/t19572-zoe-brandon#581405
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Gracz




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptySro Sty 27 2021, 17:57;

Oczywiście nie była zachwycona, gdy Tadek odmówił jej pomocy - bo proponowała ją ze szczerymi chęciami, nie tylko z grzeczności - ale gdy tylko usłyszała bardzo interesujące słowa, takie jak "wyklepać", "charłak" i "wiertarka", otworzyła szeroko oczy, w których aż błysnęło autentyczne zafascynowanie. Nie tylko szalenie jej zaimponował fakt, że chłopak był taki zaradny, ale też że potrafi obchodzić się z tymi wszystkimi mugolskimi wariactwami, które dla niej były jak kompletna czarna magia. Miała z nimi bardzo niewiele do czynienia, ale zawsze bardzo chciała dowiedzieć się więcej, z zapałem uczęszczała na mugoloznawstwo i (czasem nietaktownie) wypytywała znajomych niemagicznego pochodzenia o różne szczegóły z ich świata - a zapytana, otwarcie mówiła o tym, że według niej należałoby zburzyć wszystkie bariery dzielące ich, by każdy mógł korzystać z dobrodziejstw zarówno nie- jak i magicznych. Oczywiście w jej idylliczej wersji świata nie powstawałyby żadne konflikty na tym tle i nikt nie byłby traktowany niesprawiedliwie. - A L E S U P E R - prawie wykrzyknęła i chyba w tym momencie było jasne, że widzi w pochodzeniu rozmówcy same plusy. - Nie powiem, żeby to nie było szalenie ciekawe. Bez magii! Hm... no to jakbyś potrzebował pomocy z naprawianiem, to ja ci bardzo chętnie potrzymam... e... jakiś mugolski wihajster czy tam tego wiertarka. Ja co prawda nie mam w rodzinie zbyt wielu charłaków czy mugoli, ale strasznie żałuję, mam wrażenie, że oni są nieziemsko kreatywni z niektórymi rzeczami i rozwiązaniami, tyle się musza nagłowić, a my tylko rach-ciach, zaklęcie i z głowy! - powiedziała wesoło, znowu oferując pomoc i zupełnie się nie przejmując że może to zostać odebrane jako narzucanie się, bo po prostu bardzo chciała zobaczyć wiertło Tadka. Pokiwała energicznie głową na pytanie o haftowaniu płaszcza i z jeszcze większą werwą potwierdziła swoje pokrewieństwo z Victorią. Z tego była chyba jeszcze bardziej dumna niż z tych koślawych, wyszywanych słoneczek! - Tak! Znacie się? To córkasynabratatatymojejmamy. - wyrecytowała status ich pokrewieństwa z prędkością karabinu maszynowego i wielka szkoda, że nie miała szansy usłyszeć meteorologicznego porównania, które pojawiło się w tadkowej głowie, bo z pewnością szalenie by się jej spodobało - było naprawdę trafne i cudownie poetyckie. Jej z kolei Thaddeus kojarzył się z ciepłym, letnim wieczorem, o czym pomyślała, kiedy obserwowała go w (O DZIWO) milczeniu po tym jak kazał jej się nie ruszać, a sam udał się do motoru. Aż mimowolnie nabrała głośniej powietrza, kiedy zobaczyła, jak jednym(!) ruchem sprawnie podnosi maszynę do pionu. Na gacie Merlina, pomyślała brzydko, i miała nadzieję, że po jej minie nie widać, że właśnie zastanawia się, jakie Tadek musi mieć mięśnie pod tą kurtką, skoro posiada tyle siły. Na gacie Merlina. Ją też by pewnie tak sobie podniósł jedną ręką. - Yyyyyyy... - wykrztusiła razem z burczącym silnikiem, dopiero teraz jakby dostrzegając, jaki jej rozmówca jest wysoki. Postawny. Prawie jak pan opiekun Alex, tylko zdecydowanie mniej przerażający. Bardziej przystępny. MIŁY. Fajny kolega, no. Odchrząknęła i wyrwała z tego krótkiego zamyślenia, i prędko odwzajemniła jego uśmiech, by przypadkiem nie pomyślał, że nie uważa jego pomysłu za absolutnie wspaniały. Wsiąść na motor z zupełnie obcym człowiekiem i pojechać z nim Merlin wie gdzie chwilę po tym, jak prawie ją przejechał? No jasne! Nie zastanawiała się nad tym ani przez chwilę, Tadeusz miał już jej pełne zaufanie i pewnie gdyby jej powiedział, że ma małe kotki w piwnicy, to pobiegła by je oglądać z równie wielką chęcią. - Tak. TAK, WSPANIALE! Bardzo chętnie, z przyjemnością! Ale ja stawiam! - odparła, jednym susem dopadając motoru i przyjrzała mu się z uwagą i podziwem, po czym pogłaskała kawałek blachy, mamrocząc do pojazdu "dzień dobry", jakby witała się z wierzchowcem czy czymkolwiek, co faktycznie mogłoby ją usłyszeć. - Jak się nazywa? - zapytała jeszcze zupełnie poważnie, odwracając spojrzenie na Tadka. Liczyła, że miał na tyle serca i wyobraźni, żeby nie nazywać swojego pojazdu po prostu motorem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi pokrywające nie tylko twarz, ale też ramiona, dekolt i plecy Hope. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 184
  Liczba postów : 717
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyCzw Wrz 16 2021, 00:48;

Kostka: 5 → nic się nie dzieje

Idziesz?
Powiew chłodnego wrześniowego powietrza był dokładnie tym, czego w tej chwili potrzebowała – cudownie orzeźwiało, cuciło i przywracało trzeźwość umysłu (a przynajmniej dawało takie zludzenie). Kiedy wyrwała się z chaty rozgrzana tańcem i atmosferą całego przyjęcia, miała wrażenie, że dosłownie paruje w jesiennym deszczu. Zachwycona uniosła twarz ku górze, wystawiając ją wprost do kapiących z nieba kropli. Typowo angielska pogoda zdawała się nie przeszkadzać jej dziś w najmniejszym stopniu, nie zwracała uwagi, że buty na niskim obcasie zapadają jej się w błocie, w którym akurat się zatrzymała, a włosy puszą się, nabierając niepokojącej objętości.
Zaraz pójdę sama — zagroziła zerkając w stronę chatki i śmiejąc się Merlin jeden wie z czego. Zakręciła się wokół własnej osi, podziwiając jak sukienka – jeszcze wystarczająco sucha – kręci się razem z nią, unosząc się na wietrze. — Zapomniałam swetra, weź mi sweter — rzuciła w eter; właściwie nie miała żadnej pewności, że ktokolwiek, ani Harry, ani nawet ktokolwiek inny pójdzie za nią. Powiedziała Ślizgonowi, że chce już wracać do domu i było jej do tego tak spieszno, że nie bardzo poczekała na odpowiedź. Torby również nie wzięła ze sobą, kto by tam o tym pamiętał. Zaczęła iść w stronę głównej drogi, starając się omijać kałuże. Czasem jej się to udawało, zazwyczaj jednak nieszczególnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 92
  Liczba postów : 165
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyCzw Wrz 16 2021, 01:16;

Do domu, tak, też byłem za tym, głównie dlatego, że nie byłem przekonany już o czym właśnie wygłaszałem monolog i podejrzewam, że skomentowałem nieprzychylnie wiele relacji wokół. I jestem prawie pewny, że podczas mojej dyskusji mój kompan uciekł i zwymiotował. Mam nadzieję, że nie przez moje słowa. Dlatego kiedy Hope wraca z toalety (tam była kiedy jej nie było mnie obok, bo inaczej gdzie była, to jasne) i oznajmia, że chce wracać, uznaję, że to oczywiste, że idę z nią. Nanael na pewno sobie poradzi o ile jeszcze tu jest i nie wyszła gdzieś z... z kim ona tańczyła?
Idę kilka kroków za Hope i próbuję ją dogonić, ale teren drogi nie współgra odpowiednio z moimi ociężałymi stopami i na dodatek okazuje się, że Gryfonka zapomniała swetra.
- Accio swetr Rołp - bełkoczę i przez półotwarte okno chaty wypada jakaś cholerna lina. Podnoszę ją ze zdziwieniem. - Accio SWETER - mówię wyraźniej i już w moich rękach ląduje jakiś kanarkowo żółty ciuszek. - Hope, mkniesz jak łania. Poczekaj. Mam sweter - mówię i staram się iść jak najstabilniej, raźnym korkiem, ale z pewnością daleko mi do jakiejkolwiek świeżości, gdy pojawiam się obok dziewczyny. Na szczęście dzięki jej slalomom dość szybko udaje mi się do niej "dobiec".
- Proszę, które jest twoje? - pytam mądrze podając je zarówno linę jak i sweter. - Na jebiące się jednorożce, ale się zgrzałem - plotę jakieś androny i przystaję na chwilę, mając nadzieję, że Gryfonka da mi odtajać kiedy założy na siebie wybrany ciuszek; o ile planowała to robić. Podnoszę głowę ku jaśniejącemu powoli niebu i kiedy czuję pojedyncze krople deszczu na moich powiekach w panice odwracam twarz do Hope, po czym łapię ją za nadgarstek z całkiem niezłym refleksem, bo stres mnie aż pobudził.
- Moje okulary! - krzyczę spanikowany, że wyszedłem bez nich. Zaczynam histerycznie uderzać się po kieszeniach kurtki i spodni, zamiast sprawdzić na głowie jednego z nas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi pokrywające nie tylko twarz, ale też ramiona, dekolt i plecy Hope. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 184
  Liczba postów : 717
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyCzw Wrz 16 2021, 17:17;

Jak ronczka gazela — ucieszyła się i zupełnie posłusznie stanęła w miejscu. Nie potrafiła ustać spokojnie, a więc kołysała się lekko w rytm muzyki, która najwyraźniej wciąż grała jej w głowie. Tańczyła radośnie w miejscu, popstrykując nawet palcami w znanym tylko jej rytmie; deszcz siąpił, z chwili na chwilę coraz mocniej odbierając sukience zwiewności.
To? — odwróciła się i z daleka wskazała na trzymany przez niego żółty materiał — Co za głupek — chciała sobie mruknąć pod nosem, ale wyszło jej to znacznie głośniej, niż początkowo sobie założyła. Zachichotała, robiąc niewinną minkę.
Żadne — stwierdziła beztrosko i w tym samym momencie wzięła oba przedmioty z jego rąk. — Przecież to jakiejś Puchonki ewidentnie, czy ja wyglądam na Puchonkę?  O nie, pewnie wyglądam, to straszne... Co? Kiedy? — Wcale nie ustępowała mu w paplaniu i nawet nie nadrabiała uważnym słuchaniem. Podniosła na niego zmartwione spojrzenie a po chwili na jej twarzy rozlało się nagłe olśnienie. — A, zgrzałeś, nie zrzygałeś! Ciekawe jak niby— zaśmiała się w głos, pacając go dłonią prosto w nagą klatę, zbyt pijana, żeby się tym zawstydzić. — O Merlinie, ja też, żałuję, że założyłam sukienkę. Harry? Co chcesz zrobić z tą liną?
Przewiesiła sobie przez ramię sweter, o którym zapomniała na moment, a linie przyjrzała się z głębokim zastanowieniem. W końcu wpadła na genialny wręcz pomysł, że zwiąże ich ze sobą i jedną końcówkę obwiązała wokół swojego nadgarstka. Była właśnie w trakcie skomplikowanego wiązania węzełka, gdy pochwycił ją za rękę, na co wymamrotała niewyraźne przekleństwo. W pierwszej chwili niezadowolona, że zniszczył jej starania, stopniowo zaczynała wczuwać się w tragiczną sytuację chłopaka i współodczuwać jego ból i stratę.
O nie! Szybko! — krzyknęła nawet przejęta i złapała go za rękę, przerywając gorączkowe poszukiwania. Nie chcąc marnować czasu, nie ostrzegła do nawet, że w tej chwili wracają do chaty, po prostu pociągnęła go za sobą, tym razem rzeczywiście pędząc jak rącza gazela, łapiąc po drodze wszystkie kałuże. Sznurek dyndał żałośnie między ich dłońmi, krzywo uwiązany wokół jej nadgarstka i oni najpewniej też biegli krzywo. Zatrzymała się dopiero pod chatą, dysząc, choć wcale nie był to długi dystans. Spojrzała na swojego towarzysza i zaśmiała się urywanym zadyszką śmiechem.
Znalazłam! — Oznajmiła mu, podskakując i zdejmując mu je z głowy. Wcisnęła mu je na nos, o mało nie wydłubując mu przy tym oka. — Za znaleźne należy się nagroda. Skoro za nagie fotki się należy to za okulary też. Możesz na przykład zanieść mnie do zamku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 92
  Liczba postów : 165
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyCzw Wrz 16 2021, 23:51;

- Co?! - krzyczę z przekąsem, niezadowolony na takie bezpodstawne wyzywanie mnie, skoro ja tu przyniosłem je aż dwa swetry. No dobra jeden i linę, co za różnica. - Nie wiem. Jak wyglądają wszystkie Puchonki? - pytam szczerze zainteresowany jaką charakterystykę mają akurat one. - Ja po prostu... hm... rzuciłem zaklęcie i to przyszło - tłumaczę i wzruszam ramionami na to co mi wpadło w ręce. Obruszyłbym się jeszcze, ale ta klepie radośnie mi w klatę i muszę udawać, że straciłem oddech od jej bardzo mocnego uderzenia. - A wyglądasz przeeepięknie. Hope, a ty rzygałaś? - dodaję z opóźnieniem na jakieś wcześniejsze słowa i pytam jeszcze na wszelki wypadek, bo szczerze mówiąc już nie pamiętałem,  czy wymiotowała, a to z pewnością była mi potrzebna wiedza. - A to zdejmij sukienkę, ja ci pomóc mogę - oznajmiam i już wyciągam dłonie, gotów ściągnąć z niej strój. Jednak mam bardzo słabą pamięć po tym alkoholu, bo tak się dziwię co ta niewiasta robi z liną, że nawet o rozbieraniu jej zapominam. Prędko jednak nachodzą nas ważniejsze myśli i wyruszamy na poszukiwania moich okularów.
A co to była za podróż! Ruszyliśmy werwą naćpanych lunaballi obijając się o siebie, wpadając w kałuże, a ja wybucham śmiechem co jakiś czas, odchylając głowę do tyłu. Męczę się straszliwie i przed chatą aż opieram ręce na kolanach, a Hope wtedy znajduje moją zgubę. Cudownie; zmarnowaliśmy właśnie piętnaście minut naszego cennego czasu i w zasadzie nie wzięliśmy nic z Chaty co w niej faktycznie zostawiliśmy.
- Dobra, tylko daj mi oddychać - mówię i przez chwilę reguluję oddech, co trwało jakieś dziesięć razy dłużej niż zwykle. - No dobra to jak mam Cię nieść: na plecach, w ramionach, na barana? - wypytuję i zamiast próbować któregoś chwytu podchodzę do niej blisko, obejmując ręką, którą nie jesteśmy żałośnie zaplątani liną. - Hej po co Ci te swetry przynosiłem! Mogłem oddać swoją kurtkę! - zauważam jeszcze wynurzając swój kolejny świetny pomysł i pokazuję moje jedyne wierzchnie nakrycie, odchylając je jakbym miał wyjąć stamtąd z dziesięć parasolek, które uchronią nas przez tę całą mżawkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi pokrywające nie tylko twarz, ale też ramiona, dekolt i plecy Hope. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 184
  Liczba postów : 717
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyPią Wrz 17 2021, 22:58;

Bzyczków sto! — zbyła go śmiechem, nawet nie do końca celowo; miała po prostu świetny humor, dużo energii i ogromną potrzebę, aby dzielić się tym ze światem. A na ten świat, o zgrozo, w tym momencie składał się właśnie on.
Jak to jak, żółto przecież. I skromnie i nieśmiało — stwierdziła beztrosko, jakby była to najoczywistsza rzecz na świecie. Potem przypomniała sobie, że w Hufflepuffie były też takie dziewczyny jak ta cała Gabrielle i chociażby Freddie, i one nie miały z nieśmiałością nic wspólnego, więc cała jej teoria wzięła właśnie w łeb. — Nie wiem właściwie. To znaczy wiem, że wyglądam. Ooo, ale Ty i Nanael... raju, czy wy macie w rodzinie wilę? — zachwyciła się i zauważalnie, i słyszalnie, a w dodatku ożywiła dodatkowo, bo w końcu miała niepowtarzalną okazję zapytać o coś, co zastanawiało ją od dawna, a czego nigdy nie wypadało jej zrobić. Nie to żeby teraz sytuacja była sprzyjająca – zburzyły się tylko jej wewnętrzne bariery.
Na jego propozycję z kolei pokręciła tylko głową, ani myśląc wpadać w pułapkę dyskusji. Gdyby powiedziała, że nie będzie chodzić w samych majtkach, pewnie usłyszałaby, że jemu wcale to nie przeszkadza, a gdyby stwierdziła, że nie może tak wejść do szkoły – że wcale nie muszą tak iść. I choć wizja Whitelighta zdejmującego z niej dowolną część garderoby nie była taka znowu straszna, to nawet w stanie upojenia zdawała sobie sprawę, że nie jest to odpowiednie miejsce.
Wcale nie przejęła się tym, że mimo upływającego czasu ich trasa ani trochę się nie skraca i wciąż sterczą przy tej przeklętej chacie. Była zmęczona, od tańczenia bolały ją nogi, ale skupiona na Harielu kompletnie tego nie zauważała. Oparła się o pień pobliskiego drzewa ciągnąc go delikatnie za sobą, kiedy starała się pozwolić mu złapać oddech.
I to ma być ten najlepszy biegacz Slytherinu? — zakpiła z niego perfidnie, choć sama nie trzymała się ani trochę lepiej. Zaśmiała się, przymykając powieki i otworzyła je dopiero kiedy nagle znalazł się tak blisko. — Na ramionach jest romantycznie, ale się zmęczysz. Na barana po prostu się zmęczysz. Mogą być plecy — odpowiedziała z opóźnieniem, chociaż w głowie wcale nie miała już powrotu do zamku. W ogóle niewiele w niej zostało, w tej głowie. Wyciągnęła rękę i mokrą od deszczu, lodowato zimną dłonią dotknęła odsłoniętego przez niego, jeszcze ciepłego od niedawnego kontaktu z kurtką boku.
Nie rzygałam, słowo prefekta — zapewniła go i drugą ręką, tą samą, przy której musiał jej towarzyszyć, przesunęła okulary na miejsce, w którym ostatnio je zgubili. W półmroku odnalazła ciemne tęczówki. — Pocałujesz mnie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 92
  Liczba postów : 165
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptySob Wrz 18 2021, 21:11;

Żachnąłbym się może jeszcze raz za te bzyczki, ale moja uwaga już gdzieś odpłynęła między miłe, żółte Puchonki, w które najwyraźniej wtapiała się Hope. - Wile? Pewnie tak, ja nie wiem, to by tłumaczyło włosy i cerę - mówię dość olewczym tonem, zakładam, że co kilka lat ktoś z Whitelightów ma romans z jakąś pół czy ćwierćwilą, byśmy nic nie tracili z anielskości. - Jednak nasza uroda nie jest bardzo... interesująca - rzucam jeszcze moim mniej lub bardziej trafnym poglądem. Jasnowłose blondynki z krwią wili były dla mnie zbyt podobne do rodziny i jeśli umawiałem się z nim, prawdopodobnie było to z braku laku bądź wystarczającą ilość alkoholu, kiedy nie przejmowałem się już takimi rzeczami.
Trzeba przyznać, że chociaż Hope nie znała mnie tak dobrze, całkiem nieźle potrafiła przewidzieć moje reakcje i słowa - nawet po pijaku; a może zwłaszcza? Kiedy w końcu dopuszczała do siebie myślenie osoby, która tak lekko podchodziła do wszystkiego jak ja. Robię smutną minkę na to, że nie ma ochoty ściągać sukienki, ale na szczęście prędko rekompensuje mi to kiedy przyciąga mnie do siebie. Kiedy opiera się o pobliskie drzewo, z moją równowagą upadłbym na nią z całej siły, ale na szczęście w ostatniej chwili wciągam rękę, by oprzeć się o korę nad głową Hope.
- Dałem Ci fory - mamroczę jedynie zbyt przejęty bliskością, by rzucić jakimś mądrym tekstem w odpowiedzi. - Świetnie mogą być plecy - oznajmiam i kiwam głową, by podkreślić to jak się z nią zgadzam robię krok do przodu. Kiedy dotyka mnie chłodną dłonią, aż przeszywa mnie dreszcz. Nic jednak jeszcze nie mówię i nie robię, pozwalając dziewczynie wszystko robić w swoim tempie. Nawet machać moją związaną ręką. Czuję jak na moje usta wpływa radosny uśmiech na ostatnie zdania wypowiadane przez Hope.
- Skoro nie rzygałaś - mówię najpierw składając lekki pocałunek na jej usta. - I tak uroczo pytasz - dodaję przesuwając głowę tak, by ucałować jej szyję raz czy dwa. Kładę niezwiązaną rękę na karku Hope, by przysunąć ją do siebie. Może i dużo wypiłem, nie można było mnie nazwać trzeźwym, w żadnym wypadku; ale przy pocałunkach odzyskuję z powrotem mnóstwo kurażu. Nie jest już lekki i odrobinę romantyczny z tanecznym przechyłem. Tym razem składam jej na ustach namiętne pocałunki, kierując nami w zgodnym rytmie. Moje ciało stykało się coraz bardziej z mokrą sukienką Gryfonki; drugą ręką chcę przejechać po nodze Hope, co proste nie jest przez nasze związane ręce. Kto nam to zrobił, czemu byliśmy związani? Delikatnie próbuję wyplątać się z tego nie przerywając całowanie, co szło mi, cóż marnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi pokrywające nie tylko twarz, ale też ramiona, dekolt i plecy Hope. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 184
  Liczba postów : 717
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyNie Wrz 19 2021, 01:01;

Dotknięcie go było naturalne, ale samodzielne sięgnięcie po pocałunek już ją przerastało. Miała czasem pokrętne myślenie i sama sobie nie potrafiłaby tego nijak wyjaśnić. Potrzebowała, by to on wykonał ten krok i ani trochę nie żałowała tej decyzji.
Przełknęła ślinę, kiedy zbliżył się do jej szyi. Denerwowała się, nawet mimo stanu nietrzeźwości, który przytępił większość jej obaw i zahamowań. Czy czuł jak szybkie ma tętno, gdy muskał ustami wilgotną od deszczu skórę? Czy to było normalne, czy może Harry zaraz wybuchnie śmiechem, że tak bardzo się tym wszystkim przejęła?
Mimo podenerwowania uśmiechnęła się tuż przed tym, gdy w końcu pocałował ją jak należy. I choć jeszcze będąc na imprezie tuż po pocałunku z Percym bardzo szczerze obawiała się, że teraz przy każdym kolejnym będzie mieć przed oczami piegowatą twarz przyjaciela, szybko okazało się, że obawy te były bezpodstawne – bo teraz był tylko on. Pełne, jak już kiedyś ustalili, usta, zapach sosen i ciepło, którego wcześniej od niego nie czuła, a do którego lgnęła, jak się właśnie okazywało. Przestała się przejmować – przez pierwsze chwile towarzyszył jej jeszcze niepokój, strach, że może robi coś nie tak, potem zostały już tylko motyle w brzuchu i drastyczna potrzeba bliskości, którą czuła właściwie pierwszy raz w życiu. Nie zastanawiała się nad tym, co dokładnie robi, po prostu to robiła. Zaciśnięte na jego skórze palce teraz rozgrzane skradzionym ciepłem przesunęła na lędźwie, odruchowo przyciągając go bliżej siebie. Wspięła się opuszkami wyżej, badając linię kręgosłupa, drugą dłoń zapragnęła natomiast wpleść pomiędzy złote kosmyki – pech chciał, że dokładnie w tym samym momencie, w którym on próbował podążyć w zgoła odmiennym kierunku. Szarpnięcie sprowadziło ją na ziemię.
Czekaj — szepnęła, odsunąwszy się odrobinę; ale sama wcale nie chciała czekać i prędko zaprzeczyła samej sobie, na krótką chwilę znowu sięgając jego ust. To było łatwe – stać tutaj i udawać, że może to trwać nawet i całą wieczność. W końcu jednak stanowczo wyciągnęła dłoń i otworzyła oczy. Zdawało jej się, czy od momentu kiedy ostatnim razem miała je otwarte, na świecie zrobiło się znacznie jaśniej? — Musimy iść do zamku, Wang mnie zabije
Chyba powoli zaczynała trzeźwieć. Szum w głowie stracił na intensywności, natomiast wszystkie „muszę” i „powinnam” przybrały na znaczeniu. Wolną ręką sięgnęła w końcu do jego włosów, odgarniając do tyłu kilka wilgotnych loczków.
To, co się dzieje na imprezie, zostaje na imprezie, ale... to nie było na imprezie, prawda? — choć poganiała ich jeszcze przed momentem, wcale nie robiła nic w kierunku tego, żeby jakoś go pospieszyć. Nie chciała, żeby się odsuwał, aż tak nie wytrzeźwiała. Powiodła nawet palcem po nagiej klatce piersiowej, unikając jego spojrzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 92
  Liczba postów : 165
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyNie Wrz 19 2021, 20:33;

Mogę mieć wiele powodów do wybuchnięcia śmiechem - ale z pewnością nie z powodu przyspieszonego tętna Hope. Prędzej mi to schlebia. Ale nie mam czasu o tym myśleć, między kroplami deszczu, gorącą skóra dziewczyny i moimi ustami przemierzającymi jej szyję; potem poznającymi jej wargi. Zapominam już o niesprzyjającej pogodzie i miejscu, które również nie należy do szczególnie romantycznego. Skupiam się tylko i wyłącznie na bliskości z Hope na którą, nie oszukujmy się, czekałem. Oraz założyłem, że może się wydarzyć właśnie na imprezie. Moja amortencja nie bez powodu zakrapiana jest alkoholem, bo dzięki niemu Gryfonka zbiera się na tyle odwagi, by poprosić o pocałunek. Teraz z kolei bez żadnej krępacji oddawała się tej chwili, nawet ręką przemierzając po moich plecach, co przynosi przyjemne dreszcze. Jestem bez reszty pochłonięty ustami Hope, które jedynie sprawiają, że mam ochotę na więcej. A przecież od dłuższego czasu chciałem obsypać pocałunkami jej usianą piegami skórę; odkryć jaka jest kiedy w końcu zrzuca z siebie rumieniec nieśmiałości. Może faktycznie nie wypadałoby tego sprawdzać przy pierwszym lepszym drzewie, ale czując coraz wyraźniej jej ciało tuż przy swoim, nie myślę o takich szczegółach.
Szarpnięcie naszych rąk i mnie na chwile wytrąca z równowagi, nie musi mówić nawet czekaj, sam również przerywam, bo zerkam podejrzliwie na nasze dłonie. - Co? - odpowiadam mimo wszystko, ponownie próbując nas rozwiązać i ponownie z marnym skutkiem, bo zatapiam się w pocałunku. I zanim zdążam ponownie się w niego wdrożyć Hope bardziej zdecydowanie odsuwa mnie od siebie na kilka centymetrów.
- Zabije? Planujesz jej powiedzieć o naszych pocałunków i będzie zazdrosna? - mówię i chichoczę na ten pomysł. Przysuwam się do dziewczyny, by chociaż musnąć jej policzki wargami kilka razy. Pozwalam jej odgarnąć włosy z twarzy, sam zaś w końcu sięgam wyplątuję się z naszych zawiązanych dłoni ze zwycięskim ha. Patrzę na Hope, która mówi mi jakieś zagadkowe słowa na które mrugam kilka razy. Nie wiem gdzie przekroczę granice naszego w której nie będę brzmiał arogancko albo jak ktoś wykorzystujący sytuację, a trudno mi się skupić. Już teraz nie tylko przez alkohol.
- Pytasz czy zapomnę o naszych pocałunkach? Jakbym śmiał. Jestem skoro nawet je powtarzać kiedy będziesz prosić - odpowiadam mam nadzieję, że dobrze i wykorzystując moment, pochylam się by jeszcze raz ją pocałować. I na dodatek z cudownie wolnymi rękami, przyciągnąć ją do siebie, ręce kładąc bezpardonowo poniżej linii jej pleców, zgarniając sukienkę odrobinę do góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi pokrywające nie tylko twarz, ale też ramiona, dekolt i plecy Hope. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 184
  Liczba postów : 717
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyNie Wrz 19 2021, 23:44;

Mogłaby byćkto nie byłby zazdrosny? Roześmiała się w głos, bo mimo wszystko wizja dyrektorki karzącej jej z zazdrości o ucznia była niedorzeczna. Przymknęła powieki po wpływem ciepłego oddechu na skórze. Gdyby sama nie była pijana, pewnie poczułaby jakim zapachem jest przesiąknięty.
Nie mogę być poza szkołą o tej godzinie, jak ktoś się zorientuje to... — zmarszczyła brwi, myśląc intensywnie. No to co, tak właściwie? Już świtało, a Wang nie przysłała to jeszcze armii nauczycieli, żeby przywlekli ją do zamku. Prawdopodobnie nikt nie zauważył jej nieobecności, bo i dlaczego miałby, jeśli nikt jej nie sypnął? — ...to będziemy mieć problemy. Ja będę mieć. Już i tak wrzuciłam ten post na tablicę... — przygryzła wargę; wcale nie brzmiała na przekonaną i wcale nie ulżyło jej, że sytuacja nie była tak straszliwa, jak rysowała ją w swojej głowie. Dobrze było mieć powód do kolejnej ucieczki, taki, który nie wychodził wyłącznie od niej samej. Chciała tu zostać, ale z jakiegoś powodu się bała... i dopiero wraz ze zwycięskim ha dotarło do niej, że już nie ucieknie. Skwitowała to uśmiechem.
W jej głowie to pytanie i cały ciąg idących za nim myśli miały dużo sensu, w każdym razie do momentu, kiedy wypowiedziała je na głos. Zlepiła ze sobą to, co powiedział jej Percy po pocałunku ze swoimi obawami i jak najbardziej typowa kobieta liczyła, że Hariel się domyśli. I tak nieźle poszło mu nadążanie za pokrętną logiką.
A jak nie będę? Prosić. Co jak nie będę? — zdążyła powiedzieć tuż przed pocałunkiem. I znów nie uciekła, a na domiar złego w odpowiedzi objęła rękoma jego szyję i uniosła nogę, delikatnie oplatając go nią na wysokości uda. Zsunęła dłoń na gładki policzek i zwalczyła w sobie chęć zsunięcia z jego ramion kurtki. — Jest zimno. Nie możemy tak... — mruknęła, bardziej próbując przekonać siebie niż jego. — Nie możemy tak — dodała z większym przekonaniem. — Sterczymy przed tą ruderą w deszczu i dalej jesteśmy pijani i... — nakręcała się coraz bardziej. Nigdy nie miała szczególnie romantycznych wyobrażeń względem swojej osoby, żadnych rumaków na księciach, nic w tym stylu, ale to było nawet poniżej jej standardów. Wtuliła twarz w ciepłą, pachnącą szyję. — Nie chcę od ciebie uciekać, ale co będzie, jak tego nie zrobię? — Przynajmniej otrzeźwiała na tyle, żeby mówić z ładem i składem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 92
  Liczba postów : 165
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyPon Wrz 20 2021, 00:24;

Chichoczę jeszcze w jej słodko pachnącą szyję, która miała w sobie najwięcej malinowego zapachu i nawet przesiadywanie w stęchłej chacie, a teraz stanie na deszczu, nie ukryło go kompletnie. Słucham jej mętnych tłumaczeń i równocześnie kręcę głową na te niedorzeczności, które opowiada.
- Hope, poczekaj, posłuchaj - mówię próbując przystopować jej galopujące myśli i równocześnie z odmętów umysłu wyciągnąć jakiekolwiek rozsądne wyjście z tej całej sytuacji; oraz muszę jeszcze je odpowiednio ubrać w słowa, co już kompletnie wykracza dziś chyba poza moje umiejętności. Kładę palec na ustach dziewczyny i przesuwam nim z czułością, by na chwilę ją powstrzymać od słowotoku. - Nikt nie wie, że Cię nie ma... jak zaczniesz się teraz po pijaku przekradać do Wieży... Wybacz, ale z pewnością Cię znajdą! - zauważam bardzo mądrze i oratorskim tonem, by podkreślić możliwą dramaturgię sytuacji, bo chcę to jasno wyjaśnić Gryfonce (i lubię dramaturgię, a po pijaku jeszcze bardziej). Ach i jeszcze chcę utwierdzić siebie w przekonaniu, że to faktycznie brzmi dobrze. Próbuję wspiąć się na wyżyny elokwencji i niesamowitych umiejętności bałamucenia Hope, to na dodatek próbuję zrozumieć rozterki pijanej nastolatki. Ciężka sytuacja, ale czego się nie robi dla udanego wieczoru.
- Nic nie będzie. Zrobisz co chcesz. Mogę ja Cię prosić jeśli tak wolisz, to będziesz decydować? - mówię pytająco próbując zorientować się co ma na myśli ona i równocześnie odwzajemniam pocałunki. Więc nie jest to takie łatwe! No dobra ta część od całowania i dotyku przychodzi mi ze zdecydowanie większą łatwością. Ciężej mi powstrzymać się od westchnień za każdym razem kiedy ta próbuje wyplątać się z tego wszystkiego. Jak mogłaby kiedy już oplatała mnie nogą. A ja w końcu mogłem bez przeszkód przenieść dłoń na jej udo, podwijając znowu sukienkę.
Dziewczyna miała jednak trochę racji. Nie wiem co w zasadzie chcę osiągnąć - spróbować baraszkować w lesie podczas deszczu pod Wrzeszczącą Chatą z której mogą wyjść uczniowie? Bardzo mądrze.
- Masz racje - stwierdzam nagle pobudzając się jeszcze bardziej jak pijana osoba, która właśnie wpadła na genialny pomysł. - Pójdziemy przenocować do mojego brata, nie ma nic przeciwko jak sypiam w jego gościnnym! Pewnie i tak jest u Beatrice albo w Hogwarcie... To jedyne sensowne wyjście, jeśli Ty też nie masz mieszkania - oznajmiam bardzo zadowolony z siebie. Z niezrozumieniem mrugam na jej kolejne słowa - dla niej były może pełne ładu i składu, ja zdecydowanie tak tego nie odebrałem. Znowu próbuję ogarnąć myśli i spróbować swojej siły perswazji. - Hm? Nic, będziemy się dobrze bawić, skoro oboje pragniemy swojego towarzystwa... a resztę zdecydujemy na trzeźwo - proponuję (mam nadzieję) rozsądnie i składam jej kolejny pocałunek, tym razem powolny, chociaż równie namiętny, zaś ręką której nie wodzę po udzie, wplatam w mokre, rude kosmyki.

______________________


You look like an angel
Walk like an angel

You're the devil in disguise



Ostatnio zmieniony przez Hariel Whitelight dnia Pon Wrz 20 2021, 03:08, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi pokrywające nie tylko twarz, ale też ramiona, dekolt i plecy Hope. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 184
  Liczba postów : 717
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8




Moderator




Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 EmptyPon Wrz 20 2021, 01:41;

Nie było trudno ją przekonać. Może to wpływ tej całej dramaturgii, może wybitnych oratorskich zdolności, a może po prostu chciała być przekonana. Może potrzebowała byle powodu do tego, żeby przestać się przejmować. Rozsądek toczył bój z alkoholem i jakby tego było mało – nastoletnim zauroczeniem; nie była to równa walka, nie miał żadnych szans. Nie przy przekonaniu, które serwował jej Hariel. Odpierał argument za argumentem, wątpliwość za wątpliwością, aż w końcu została z gołymi rękoma, bez amunicji. Zresztą i tak była w tym kiepska, w tym całym stawianiu oporu, skoro non stop mówiła jedno, a robiła drugie, odpychała go słowami, a zachęcała gestami. Nic dziwnego, że tak łatwo było dostrzec czego tak naprawdę chce.
Mam? — powtórzyła za nim bezmyślnie. Przyznanie jej racji było ostatnim, czego spodziewała się po nim w tym momencie, wydawał się tak pochłonięty... no a potem przedstawił jej resztę pomysłu, zawstydzając ją po raz pierwszy od co kilku godzin. Nie miała pojęcia co zrobić, w myślach zaczęła panikować. Zapraszał ją do domu swojego brata, ale ten brat był przecież jej nauczycielem. A co jeśli wcale nie będzie u Beatrice ani w Hogwarcie, tylko właśnie tam?
Nie mam, nie jestem nawet studentką, Harry, to jest... to jest tak samo koszmarny pomysł jak zakradanie się do wieży — mamrotała niewyraźnie. Było jej lepiej, jak tak sobie pogadała, mogła potem usprawiedliwiać się, że przecież próbowała, że przez moment była rozsądna, tylko potem po prostu jej tego rozsądku zabrakło. Pocałunek i dłoń muskająca jej udo miały znacznie większą siłę przebicia, niż którekolwiek z jej słów. Odwzajemniła go więc, poddając się jego niekwestionowanemu darowi przekonywania na tych kilka chwil. W końcu skinęła nieśmiało głową.
Prowadź — szepnęła zachęcająco — albo czekaj. Zanieś — dodała z rozbawieniem, objęła znów jego szyję i wskoczyła na niego, obejmując go jak małpka. Miała widać dużo wiary w jego krzepę.

[ z.t. x2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Droga do Hogsmeade - Page 18 QzgSDG8








Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty


PisanieDroga do Hogsmeade - Page 18 Empty Re: Droga do Hogsmeade  Droga do Hogsmeade - Page 18 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Droga do Hogsmeade

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 18 z 18Strona 18 z 18 Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Droga do Hogsmeade - Page 18 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
droga do hogsmeade
-