Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Sala egzaminacyjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość


Rience Hargreaves

Absolwent Gryffindoru
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Dodatkowo : pół-wil, szukający
Galeony : 2879
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptySob 16 Sie - 18:02;

First topic message reminder :


Sala egzaminacyjna


Sala egzaminacyjna Ministerstwa Magii mieści się w podziemiach, niedaleko gabinetu Ministra Magii. Została zaczarowana w taki sposób, aby przez wysokie okna zawsze wlewały się promienie słonecznego światła. To właśnie tutaj kształci się chętnych na wiele stanowisk, którzy mogą później szukać zatrudnienia w samym Ministerstwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Salem Latif

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 190cm
C. szczególne : Zapach kadzideł, ślady farb na dłoniach, bardzo dużo pierścionków
Galeony : 172
  Liczba postów : 278
https://www.czarodzieje.org/t20282-salem-omar-usama-latif#634668
https://www.czarodzieje.org/t20303-bitaqa-sowa-salema#637187
https://www.czarodzieje.org/t20281-salem-latif-kuferek
https://www.czarodzieje.org/t20306-salem-latif-dziennik#637474
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptyNie 30 Maj - 20:00;

Etap I 5 -> 3 -> 2 z dorzutem 6
Etap II 5 i 2 -> 2 i 5 z dorzutem 2
Zapłata: 80 + 5 + 5 + 5 = 95g

2016 rok, Ardeal

Nie czuję się zbyt pewnie, gdy wchodzę do sali egzaminacyjnej z sercem rozszalałym w klatce piersiowej, jak gdyby próbowało się wyrwać. Wiem, że "to nic takiego", że "to tylko kurs", że "na pewno będzie dobrze"... ale stres zjada mnie coraz mocniej wraz z każdą sekundą samotności, bo kiedy nie mam wsparcia, zdaję się rozsypywać. I nie wiem gdzie iść, co robić i co mówić, więc nawet wciśnięcie mi w dłonie kryształowej kuli nie pomaga, bo plączę się koszmarnie już przy pierwszym podejściu, wylatując z pomieszczenia chwilę po tym, jak do niego wszedłem.
Nie chcę się nikomu przyznawać do tej porażki, więc jeśli ktoś pyta to zapewniam z szerokim uśmiechem, że niestety przesunęli mi termin na później, bo egzaminator jakoś tak po prostu się rozchorował. Nikomu nie zdradzam nowej daty i okazuje się, że to był dobry pomysł, bo moje drugie podejście jest równie tragiczne. Nie mogę się skupić, widzę w podarowanej mi kuli za dużo i plączę się pomiędzy wizjami, nieustannie blokując się głupimi myślami. Wychodzę już nie tyle zażenowany, co wściekły, bo przecież wiem, że to nie powinno być dla mnie żadne wyzwanie, więc czemu ciągle się potykam?
Trzecie podejście jest koślawe, nieładne, krzywe - mówię jedno, a myślę drugie, ale przynajmniej poprawiam się i walczę, wreszcie właśnie w ten sposób zyskując dla siebie uznanie egzaminatora. Może myśli, że jestem zestresowany, ale widzi, że wiem co robię? Dla mnie liczy się tylko to, że mogę podejść do części praktycznej, chociaż wtedy dowiaduję się też, że nie wiedziałem do końca jak będzie ona wyglądać. Mam ochotę wyśmiać wszystkich dookoła za durny pomysł z obsadzeniem mnie w roli "opiekuna", bo przecież wcale nie o to mi chodzi - nie zamierzam się nikim konkretnym zajmować, pieczę nad uczniami sprawując tylko wtedy, kiedy wejdą do mojej sali, na moje zajęcia. Wychodzę znowu oblany, ale tym razem prawie się już nie przejmuję.
Przy kolejnym podejściu wiem, że będzie lepiej. Chwilę przed wejściem do sali pytam karty tarota co mnie spotka i widzę trudności z pozytywnym skutkiem. Tym razem nie muszę się bawić w opiekuna, jestem tylko nauczycielem, patrolującym korytarze i napotykającym bijących się uczniów. Domyślam się, że moja reakcja nie jest wystarczająco szybka, bo przez chwilę przyglądam się niesfornym uczniakom, zafascynowany tym jak kreatywnie prowadzona jest symulacja... ale kiedy już działam, nie idzie mi źle. Dostaję dyplom, chociaż spojrzenie egzaminatora podsuwa mi myśl, że podpisał ten papier tylko po to, żeby więcej nie widzieć mnie na oczy.

|zt

______________________


There you go, making me a liar
Got me begging you for more...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Na prawej dłoni nosi Sygnet Myrtle Snow i Pochłaniacz Magii. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1973
  Liczba postów : 7412
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptySro 30 Cze - 23:45;

Kurs nauczycielski
02.07.2021 | Kości: 4 + 2 (I etap, zdane), 2, 6 (II etap, zdane)

Ostatnie dni miał okazję spędzić w przyjemnej atmosferze - oczywiście do czasu. Kiedy rano wstał, trudno było nie poczuć na własnej skórze tego, co miało się za niedługo stać. Nie stresował się, bo wiedział, że przecież większość rzeczy pójdzie dobrze. Musi pójść dobrze. Opanowanie od zawsze było jego mocną stroną i nigdy nie dawał się przekonać do tego, by tym samym poprzez stres zwyczajnie przestać funkcjonować. Symulacja, coś o niej słyszał. Doświadczenie, jakie posiadał, powinno umożliwić mu bezproblemowe zdanie - oczywiście w teorii, bo tak naprawdę różnie z tym mogło być i nie zawsze to, o czym człowiek myśli, przekłada się koniec końców na wynik końcowy.
Laboratorium Medyczne umożliwiało mu poniekąd częściowe spełnienie się w tej roli. Teraz, gdy zakończył szkołę - co było stricte powiązane z podjętymi studiami - mógł podjąć się odpowiednich kroków i egzaminów, które miały na celu sprawdzić jego obecne zdolności i to, czy się nadaje na tę posadę. Jeszcze nie do końca wiedział, czy zostanie przyjęty, niemniej jednak nie zaszkodziło spróbować. Jeżeli nie podjąłby się tego ryzyka, zapewne na zawsze straciłby szansę na wykonywanie tego zawodu, który mu przypasował. Stał się pasją, gdy raz po raz uczył kolejne jednostki odpowiednich zaklęć - i to nie tylko tych z dziedziny OPCM.

Etap I
Wchodząc na salę egzaminacyjną, ubrany był schludnie oraz czysto, bez zbędnych dodatków. W kieszeni widniała różdżka z ostrokrzewu, która zdawała się mieć właściwości ochronne, ale nie do końca był tego aż taki pewien. Dopiero kiedy wziął się za siebie, mógł odczuć realne skutki unikania niebezpieczeństw, z którymi na początku się bardzo lubił. Mimo to zadanie, które otrzymał, wcale nie było takie trudne. A przynajmniej tak nie brzmiało, gdy otrzymał zaklętego fantoma chorującego na smoczą ospę. Przywrócenie go do zdrowia zatem opierało się czysto na wiedzy pod względem tej choroby, do czego był na szczęście przygotowany. 
Pierwsze, o co zadbał, to fakt, by nie doszło do zarażenia osoby diagnozującej, czyli jego samego. Groźna choroba zakaźna niosła ze sobą poważne skutki, jeżeli nie była leczona, a więc i skorzystanie z odpowiedniego lekarstwa wymagało od niego skrupulatności i precyzji. Lekarstwo nie było czymś skomplikowanym, ale egzaminator najwidoczniej nie był zadowolony z efektu, być może zauważając coś, co on sam przeoczył. Mruczenie pod nosem zamieniło się w przejście do następnego etapu, na co Lowell odetchnął z ulgą, wszak zawalenie tej części na samym starcie nie byłoby już dobrą oznaką ambicjonowania na stanowisko asystenta nauczyciela.

Etap II
Symulacje - czymże one były wobec realnych zagrożeń, które mogły na nich czekać? No właśnie. Za każdym razem nie wiadomo, co się może przytrafić, a życie stanowi pewną ruletkę, która radośnie się kręci i kręci, pokazując mniej lub bardziej zadowalający wynik. Felinus nie był jednak fanem czegoś takiego - eliksir co prawda przyjął, ale wewnątrz niezbyt chętny był do tej czynności. Spoglądając raz po raz, usiadł na odpowiednim miejscu, oddając się tym samym skutkom przyjętego wywaru.
Przejście przez korytarz było spokojne oraz przyjemne. Doskonale kojarzył fakty, a liczne obrazy, które poruszały się we własnym, określonym rytmie, bacznie mu się przyglądały. Najwidoczniej próba ta była na początku pozbawiona widocznego ferworu, a dopiero z czasem, gdy kroki były coraz to skrupulatniej nakreślane poprzez echo, które roznosiło się w odmęty dalszych części korytarza, usłyszał świst. Rzucane zaklęcia, padające słowa, trafiające z mniejszym lub bardziej większym skutkiem w uczniów. Ci postanowili urządzić sobie swoisty pojedynek na czary - na razie bez przyczyny, bez konkretnego celu, tak dla zabawy. A przynajmniej na początku tak się wydawało, gdy początkowo nikt na niego nie zwrócił uwagi, a dopiero gdy powstał mur i zalecił oddanie różdżek, które odpowiednio opiekunowie rozdysponują między uczniami, stał się żywszy. Oczy wbite, zaciekawione, zdziwione, niektórzy nie chcieli ich oddawać; znajdował się obecnie w centrum uwagi. Gdy jeden z nich postanowił natomiast rzucić na niego zaklęcie, łatwo się obronił i czarem rozbrajającym pozbawił delikwenta różdżki. Sprawa ucichła, wrzawa ustała, a on, zgodnie z tym, co powinien zrobić, zażądał wyjaśnień. Chcąc wysłuchać każdej ze stron i zrozumieć, dlaczego doszło do bójki.

Jak się okazało, wszystkie podjęte przez niego czynności były prawidłowe - symulacja psychologiczna nie sprawiła mu żadnego problemu - tak więc po czekaniu odpowiedniej ilości czasu, by dokument został wydany, mógł następnie dzierżyć w dłoni dyplom ukończenia kursu. Z jego imieniem i nazwiskiem, z wynikiem pozytywnym, pierwszym podejściem i... naprawdę ogromnymi nadziejami, bo wszystko szło w znacznie lepszym kierunku.

[ zt ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oberon Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : donośny, zachrypnięty głos
Galeony : 133
  Liczba postów : 60
https://www.czarodzieje.org/t20664-oberon-lancaster
https://www.czarodzieje.org/t20670-oberon#655878
https://www.czarodzieje.org/t20665-oberon-lancaster
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptyWto 24 Sie - 15:46;

Nauczyciel, kurs w retrospekcji sto lat temu

Etap I
5 > 2 i  5 > 6 (2 poprawy)
Etap II
zadanie 3
2 > 1 (1 poprawa)
Opłata: 80+15=95


Podszedł do egzaminu zwieńczającego kurs nauczycielski z ogromnym luzem, prawdopodobnie zbyt dużym, bo wieczór poprzedzający spędził w wesołym stanie upojenia w jakimś londyńskim pubie, zamiast na przykład na wypoczynku i upewnieniu się, że na pewno posiada całą wiedzę, jaka była mu potrzebna; w efekcie przyszedł do Ministerstwa kompletnie nieprzygotowany. Kiedy kobieta mająca ocenić jego kompetencje zadała mu obszerne pytanie o pierwszą wojnę czarodziejów, zupełnie zbaraniał i zaczął pleść kompletne bzdury. Czarownica tylko patrzyła na niego z uprzejmym zdziwieniem, jakby chciała spytać, z której choinki się urwał i czy przypadkiem nie pomylił pomieszczeń. Niespecjalnie przejęty porażką, wybulił piątaka na kolejne podejście, przekonany, że tym razem los się uśmiechnie i pójdzie mu lepiej - owszem, obyło się bez kompletnej kompromitacji, bo tym razem przynajmniej wiedział, o czym powinien mówić. Niestey, pod sam koniec przekręcił skomplikowane nazwisko jednego z bardzo istotnych dla sprawy czarodziejów; był to karygodny błąd, na który egzaminatorka była gotowa przymknąć oko, ponieważ spytała, czy mógłby powtórzyć, jakby chciała mu dać szansę na poprawę przejęzyczenia. Nie skorzystał z niej - bo był święcie przekonany, że wymawia słowo poprawnie - i znów oblał egzamin. Szczerze mówiąc, najbardziej to było mu żal kolejnych galeonów, które znów musiał bezsensownie płacić za poprawę; w końcu jednak okazało się, że do trzech razy sztuka i w ostatnim podejściu już nic go nie zaskoczyło.
Egzamin psychologiczny był dużo bardziej ekscytujący - eliksir przeniósł go w symulację, w której znalazł się w Wielkiej Sali, do której zupełnie znienacka wbiegł troll. Tego się nie spodziewał - z wrażenia aż zapomniał, że jest na egzaminie i dość szybko okazało się, że dołączenie do ogólnej paniki i rozpychanie się łokciami, by dotrzeć do wyjścia szybciej niż tłum uczniów nie są zachowaniem pochwalanym przez komisję wydającą uprawnienia pedagogiczne. Tym razem szybciej nauczył się na własnych błędach, a podczas drugiego podejścia udało mu się zachować zimną krew i bezbłędnie przeprowadził ewakuację, uzyskując dzięki temu piękny dyplom i możliwość rozpoczęcia pracy jako profesor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinzent M. Vonnegut

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : stara blizna przecinająca lewą brew, nieułożone kręcone ciemnobrązowe włosy
Galeony : 671
  Liczba postów : 194
https://www.czarodzieje.org/t20744-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20751-vinzent-m-vonnegut-korespondencja
https://www.czarodzieje.org/t20750-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20745-vinzent-m-vonnegut
https://www.czarodzieje.org/t20753-vinzent-m-vonnegut-dziennik#6
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptyCzw 9 Wrz - 20:45;

Kurs Nauczycielski
[Czerwiec 2021]
kostki:

        Po przeniesieniu się do Wielkiej Brytanii Vinzent sądził, że uzyskanie odpowiednich dokumentów świadczących o jego kwalifikacjach dotyczących ubiegania się o stanowisko asystenta nauczyciela w Hogwarcie, będzie zwykłą formalnością. W końcu nie tylko odebrał edukację na dosyć wysokim poziomie, ale także miał sporą wiedzę praktyczną, którą zdobył w ciągu kilku lat podróży po świecie. Nie mówiąc już o tym, że po tym, jak musiał spędzić trochę czasu Niemczech, douczał pociechy przyjaciół rodziców z majętnych czarodziejskich rodów, które uczyły się w domu. Takie doświadczenie musiało być coś warte, prawda?
        Cóż... Pierwsze próby z całą pewnością nie były owocne. Już podczas pierwszej próby, kiedy to został spytany o Pierwszą Wojnę Czarodziejów, widział po twarzy egzaminatora, że trafił na wielkiego entuzjastę tego okresu historycznego. Żadna odpowiedź zdawała się tego człowieka nie satysfakcjonować. Oczekiwał wnikliwych szczegółów, a nawet skrótu życiorysów pewnych postaci uczestniczących w konflikcie. Na tak konkretne zapytania Vinz po prostu nie był przygotowany. Spodziewał się fali pytań dotyczących różnych okresów, a nie krążenia wokół jednego i tego samego tematu. Następne próby szły mu niewiele lepiej, ponieważ zawsze trafiał tego samego egzaminatora. W końcu jednak zawziął się w sobie i spędził bite kilka dni, studiując każdy nawet najmniejszy element najważniejszych starć konfliktu. Ostatnie niepowodzenia nadszarpnęły jego ambicję i miał zamiar zmienić ten stan rzeczy.
        Udało mu się. Wprawdzie pod koniec się nieco potknął, jednak szybko udało mu się naprawić ten błąd, przypominając ciekawostkę z życia pewnego polityka, który odegrał dosyć ważną rolę w jednym z pojedynków. Pogratulowano mu samozaparcia, a następnie przekierowano na testy psychologiczne. Tego chyba nie mógł już zepsuć!
        Prawda niestety okazała się nieco inna. Pomysły, które na pierwszy rzut oka zdawały się świetne w kwestii konfrontacji z trollem w sali pełnej uczniów, koniec końców zawsze kończyły się sromotną porażką. Na szczęście, Vinzent szybko się zorientował, co robi nie tak i chociaż jego technika w oczach egzaminatora została opisana jako “co najmniej niekonwencjonalna”, tak koniec końców udało mu się ukończyć drugi etap kursu.
        Opuszczając brytyjskie Ministerstwo Magii z dyplomem, Vonnegut był z siebie nie lada dumny. Poświęcił mnóstwo czasu, zagłębiając się w szczegóły Pierwszej Wojny Czarodziejów, a na dodatek musiał popracować nad swoim sprytem, aby uchronić uczniów przed trollem. Proces przygotowywania się do kolejnych prób był czasochłonny i męczący, ale za to niebywale satysfakcjonujący, teraz kiedy dzierżył już w rękach przepustkę do pracy na stanowisku asystenta w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie!

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 909
  Liczba postów : 2100
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptySro 29 Wrz - 0:24;

Retrospekcja
Przed rozpoczęciem pracy w Beauxbatons
Kostki: tu

Etap I – 3
Teoria. Dlaczego to zawsze ona szła najłatwiej? Nauczył się wszystkiego na blachę, porobił notatki, do których stworzył nawet obrazki. Wyglądało to jak swego rodzaju, pięknie prowadzony dziennik, choć w istocie było jedynie zeszytem z informacjami które będą na egzaminie. Przyłożył się, znał wszystkie pojęcia co do joty, a mimo wszystko, mimo że zdał – to nie był zadowolony z wyniku. W trakcie pisania miał wrażenie, że wszystko poszło mu świetnie i nie miał żadnych problemów. Najwyraźniej się mylił…albo egzaminator go nie lubił.

Etap II.1 – 1, 3, 2 = 6 | II.2 – 5, 2 | II.3 – 5
Porządkowanie wspomnień zdawało się być najfajniejszą częścią z całego kursu. Swego rodzaju puzzle, które należało ułożyć w jeden logiczny ciąg historii. Brzmiało to bardzo ekscytująco. Zanurzył się w myślodsiewni uzyskując historię dość skomplikowaną, ale wydawało mu się, że do rozwiązania. Szybko przekonał się jednak, że wcale nie było to takie proste jak mu się zdawało i jego pierwsza próba spaliła na panewce. Druga – dopiero następnego dnia, bynajmniej nie poszła mu lepiej, kiedy to znów nie poradził sobie z praktycznie tym samym momentem wspomnienia – było tam zbyt duże zamieszanie, aby to ogarnąć. W domu, na spokojnie – przemyślał to jeszcze raz, wpadając na oczywiste rozwiązanie. Jak mógł być tak głupi! Trzeci dzień próby zaowocował więc poradzeniem sobie z zadaniem i przejście do modyfikowania wspomnień. Miał jednak w głowie całkowitą pustkę – nie miał pojęcia które ze wspomnień należało poprawić, wszystkie wyglądały na idealne. Głowił się dobre kilka godzin zanim doszedł do wniosku, że to na nic – jego głowa była już przepełniona możliwościami, co doprowadziło do tego, że padał z nóg wycieńczony psychicznie. Musiał więc odłożyć dalszą część praktyki na jeszcze kolejny dzień, co doprowadzało go powoli do szewskiej pasji. Był przekonany, że przygotował się dobrze! Nazajutrz na szczęście poszło mu lepiej – wpadł na pomysł, który wprowadził do realizacji, ale zajęło mu to dłużej niż przypuszczał. Było to wręcz męką! Nie sądził, że praca amnezjatora to tak cholerna trudność. Ostatecznie jednak – wyszło. Teraz musiał to tylko poukładać w szeregu przyczynowo-skutkowym, co w zasadzie poszło mu chyba najlepiej jeśli chodziło o tę część – mimo wielu godzin prób i nadwyrężania umysłu udało się opracować szereg wspomnień tak, że tworzył logiczną całość, a komisja pozwoliła mu na część praktyczną.

Etap III.1 – 2 | III.2 – 4, 4, 2, 2, 5, 1
Część praktyczna okazywała się być najbardziej interesująca – prawdopodobnie dlatego, że znów miał do czynienia z człowiekiem, a takie sytuacje były dla niego najbardziej ciekawe. Zupełnie jak w przypadku kursu łamacza klątw. Okazało się jednak, że człowiek, nad którego wspomnieniami musiał pracować okazał się więźniem Azkabanu – i choć nie do końca Voralbergowi podobała się metoda pracowania nad człowiekiem, który przeszedł swoje wśród dementorów, tak do tego więzienia nie trafia się za byle przestępstwo i miał z pewnością swoje za uszami. Co mu pozostało? Wziął się do roboty, z dozą niepewności podchodząc do szaleńca, aczkolwiek będąc całkowicie spokojnym. Jak to on. Machnął różdżką, uspokajając mężczyznę i przeszedł do kolejnego etapu, w którym musiał zmienić mu wspomnienia za pomocą obliviate. Nieco się obawiał – była to cholernie niebezpieczna inkantacja. Przekonał się o tym dość szybko, kiedy coś poszło nie tak i doprowadził wariata do jeszcze większego szaleństwa, czego nie można było ot tak zostawić i należało hospitalizować go w Mungu… dwukrotnie. Sam nie wiedział dlaczego przy drugiej próbie kazano mu działać na tym samym człowieku, ale zakończyło się to równym fiaskiem. I jeszcze gorszym efektem. Trzecia i czwarta próba nie były lepsze – miał coraz większe wrażenie, że się do tego nie nadawał. Aczkolwiek tym razem przynajmniej nic mu nie zrobił, tak samo jak i przy piątej… musiał się tu pojawić w kolejnym dniu, choć już jego chęci były coraz mniejsze. Dziś trafił na innego egzaminatora, który zdawał się być nieco bardziej pogodny i pocieszył go, opowiadając o tym jak trudną sztuką pozostaje zadzieranie ze wspomnieniami. Voralberg spiął się w sobie, analizując wszystko czego do tej pory się nauczył i tym razem, maksymalnie skoncentrowany – z powodzeniem zmienił jego wspomnienia. Nareszcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Azazel Whitelight

Absolwent Slytherinu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : tatuaże, wiecznie znudzony wzrok, palce w najróżniejszych sygnatach i pierścieniach, łańcuchy na szyi.
Dodatkowo : Legilimencja
Galeony : -540
  Liczba postów : 122
https://www.czarodzieje.org/t20770-azazel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t20816-moira
https://www.czarodzieje.org/t20771-azazel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t20934-dziennik-szatanski
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptySro 29 Wrz - 15:19;

Kostki:
Etap 1: 6, 6, 1
Etap 2: 2, 5>5>3>2, 2
Etap 3: 2,3

Luty 2021

Nie chciało mi się w to bawić w przyszłości, dlatego zaraz po zdaniu kursu na PRACOWNIKA MIESIĄCA MINISTERSTWA, udałem się na kursy odnośnie Amnezjatora, którym chciałem zostać finalnie. Zapisałem się na termin i udałem się do odpowiedniego departamentu, w którym pracowałem już jako zwykły urzędnik, z chęcią szybkiego awansu. Zaczęło się od teorii, której szczerze nie znoszę, ale no cóż, tak trzeba żyć. Dwa pierwsze podejścia były nie tyle co porażką, co między porażką, a zdaniem, więc nie zdałem, ale nie musiałem przy tym płacić za poprawki, za trzecim więc razem podszedłem już lepiej przygotowany i nie było podobnych problemów. Następny etap był połączeniem teorii z praktyką i tutaj się dłużej zawirowałem, ponieważ z niewiadomych przyczyn miałem problem z modyfikowaniem pojedynczych wspomnień. Robiłem to już z ojcem, lecz za pomocą legilimencji, a nie Obliviate, które nieco się różniło w użyciu, stąd pewnie te problemy. Z dwa razy musiałem zapłacić, ale później już poszło jak po maśle. Co ciekawe, pojedyncze wspomnienie było dla mnie problemem, ale szereg takich już nie. Tak tylko wspominam.
Trzecia część, czyli w pełni praktyczna poszła prosto, mając już doświadczenie z poprzedniej części, ta nie sprawiła mi problemu, nie musiałem niczego poprawiać i tak po całym miesiącu użerania się, zdałem i ten kurs, mogłem więc powiesić sobie dyplomy na ścianie, dumny jak paw. Tyle, że tego nie zrobię, wstyd jak chuj.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ravinger Fairwyn

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 51
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : laska i szrama na twarzy
Galeony : 311
  Liczba postów : 186
https://www.czarodzieje.org/t20909-ravinger-fairwyn-w-trakcie-pracy-nad
https://www.czarodzieje.org/t20925-miejsce-do-ktorego-nie-chcesz-wyslac-sowy#670161
https://www.czarodzieje.org/t20910-ravinger-fairwyn#669657
https://www.czarodzieje.org/t20930-ravinger-fairwyn-dziennik#670
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptyPon 1 Lis - 0:23;

Kurs Nauczycielski - Zaklęcia i Uroki

Retrospekcja z lipiec 1996r. - zapłacone

Etap I - sprawdzenie wiedzy: 3, 2 => 2, 4 => 5, 5, 6

Poszedł na kurs nauczycielski z jeszcze ciepłym papierkiem ukończenia szkoły wyższej. Nawet pełen optymizmu, że idzie ścieżką życiową, która mu się podoba - będącą drogą do samorealizacji. Poczucia bycia stworzonym do celu lepszego, wznoszącego się ponad czarodziejski egoizm. Dzielić się swoją wiedzą i wymagać od innych dziesiątek bzdur, które nigdy im się nie przydadzą w dorosłym życiu. Tak to sobie wizualizował młody Ravinger. Tamten dzień był również tym, który srogo pokazał jak gorzka jest pozaszkolna rzeczywistość i czemu osiągnięcie sukcesu na samodzielnej ścieżce rozwoju jest trudne.

Pierwsze podejście do egzaminu - jak to określiłaby współczesna młodzież - przejebał. Lub używając innej frazy o podobnym uroku: zajebał się w akcji. Fairwyn od początku czuł na swoim karku presję związaną z egzaminem a chuć do zaliczenia go za pierwszym razem sprawiała, iż każdy szczegół go rozpraszał. Począwszy od pogody, skończywszy na opadającym kosmyku włosów jednego z egzaminatorów. Zadanie miał proste: popisać się magiczną sztuczką. Nawet dowolną, byle zachwyciła czarodziejów oceniających jego poczynania. Brunet śmiało stwierdził, iż najprostszym i najbardziej zachwycającym będzie popis umiejętności zaklęć niewerbalnych. Wziął głęboki oddech, a jego umysł już wizualizował końcowy efekt. Myśl wyprzedziła działanie. Skupienie zagubiło się w innej czasoprzestrzenie i całość zaklęcia z pewnością była zdumiewająca. Jednak chłop zapomniał o jednym szczególe - o zaklęciu. Konkretniej: o ich niewebalności. Zatem dzięki własnej głupocie poległ podczas pierwszej próby, płacąc sowicie za kolejną. Ot, może nawet nie głupocie - srogim niedopatrzeniu.

Już wiesz z czym to się je. Niczym mantrę powtarzał sobie te kilka słów, trawiąc własne serce poczuciem goryczy i chciwości. Wręcz prostackim uczuciem zdobycia papierka po odbytym kursie. Tym razem komisję egzaminacyjną chciał oczarować swoim patronusem, słodką kurą, która miała proste zadanie: przekazać jakąś wiadomość. Dowolną, w dowolnej formie. Rav pomyślał o swoim słodkim, szkolnym wspomnieniu, które zawsze rozgrzewało jego serce do żywego. Przypominało o uczuciach tak ciepłych, że zmaterializowane stworzyłoby planecie nowo słońce. Nigdy nie podlegało negacjom ani nie ulegało z czasem głupotom. Jedyna stała w miejscu młodego potomka różdżkarzy. Więc czemu wspominka się zachwiała? Lekko zwiotczała rękę czarodzieja, a patronus o ile początkowo imponujący, tak w ułamku sekund słowa zmienił w tępe gdakanie. Zaś cały zwierzak rozpłynął się w niebieskawą mgiełkę. W ostatnich kilku słowach. Niemalże dwóch. Jednak chęć naplucia sobie za to w twarz była nader mocna i przegrywała z euforią zniekształconego już wspomnienia. A czemu tak? Ponieważ wyjście zza szkolnych murów zdało się osłabić pierwotną magię wspomnianego wydarzenia.

Nieśmiało marzył, aby ta próba była już ostatnią. Tak się nie stało, jednak wkurwienie na egzaminatorów stanowczo sprawia, iż tamten wyrywek swoistej batalii zlewa się w jedno. Raz, gdy trafił na przewodniczącego komisji z sercem i drugi raz, gdy trafił na konkretnego buca. Wtedy znów poszedł w dopracowane zaklęcia niewerbalne. Czemu? Czuł do nich lekki dryg po pierwszej, feralnej traumie. Dwa razy usłyszał ten sam zarzut - szeptanie. Za pierwszym jeszcze próbował się wybronić, zarzucając egzaminatorom omyłkowość. Błąd kosztował go kolejną walkę, gdzie tym razem zdawał się skazany na przegraną od początku. Czy to go zdemotywowało? Nie, ponieważ Ravinger tak nie postępował! Jedynie cel ukończenia kursu dla kariery zmienił się w napalenie na sukces. Postawił to sobie za punkt honoru. Dostanie. Ten. Pieprzony. Papierek.

Po tej myśli kolejna próba poszła mu bez zarzutu. Postawił na coś nowego, czego się do tej pory nieco obawia - zaklęć żywiołów. Takich pierwotnych, potężnych i niesamowicie pięknych w swoim osobliwym jestestwie. Skoro sam Rav zachwycał się swoją umiejętnością podczas egzaminu to oceniający go czarodzieje musieli być również. Przepłyną ten etap, ostatnią swoją próbę z niebywałą lekkością i przyjemnością. Szczęka uwolniła się od niepotrzebnego napięcia, a kręgosłup zdawał się wypocząć miło po raz pierwszy od dawna.

Etap II - egzamin psychologiczny: 3, 3; 6, 3; 6, 6

Nie był fanem eliksirów. Zwłaszcza takich, o których pojęcia nie miał. O nie miał pojęcia o wielu. Raczej wyjątkowo podstawową wiedzę potrzebną w latach szkolnych. Tak, aby omyłkowo się nie otruć w przyszłości. Tutaj zaś miał spożyć eliksir ku jakiejś symulacji, a była to idea niepokojąca. Chociaż mocny alkohol lubił wtedy chlusnąć w dziób. Zatykając nos, wypił tajemniczy wywar i zaraz znalazł się w Wielkiej Sali. Atmosfera rozkosznie opływała jego zmysły, Rav sięgał nawet po ulubione danie, kiedy przez drzwi wparował ściekły troll. Młody czarodziej z wrażenia upadł z krzesła, tyłem głowy walnął się o kamienną kolumnę i kolejną rzecz, jaką pamiętał to gorzkie rozczarowanie na twarzach egzaminatorów.

Czarodziej się uczy tym lepiej, im więcej próbuje i ćwiczy. O ile próby zdania kursu bolały w portfel tak też Fairwyn zaszedł zbyt daleko, aby od tak się poddać. Akurat trafiło mu się miłe zadanie - dwukrotnie został osadzony w roli opiekuna domu, a jego dzielni prefekcie przynieśli mu straszną nowinę. O zaginięciu konkretnej osoby.
Za pierwszym razem przejęcie zawładnęło Ravingerem do tego stopnia, iż ten oddał się samodzielnym poszukiwaniom w Zakazanym Lesie. Błąkał się po nim od zmierzchu do brzasku dnia kolejnego bez żadnych sukcesów, zaś przeorany dosadnie i dosłownie przez nieprzyjemności Lasu. Wybudził się z tej symulacji wykończony, a przeżycie odbiło się nań tak dosadnie, że nawet nie potrzebował słuchać słów pocieszenia.
Finalnie znów musiał podjąć się zadania poszukiwań. Zaś tym razem nad zatroskaniem zwyciężył zdrowy rozsądek. Poszukiwania odbyły się wedle opracowanego przezń planu i poskutkowały efektem zadziwiająco przyjemny. Zguba odnalazła się po kilku godzinach solidnych poszukiwań, na których największą stratą była niezjedzona kolacja.

Zdał. Wyszedł z MM szczęśliwych jak chyba nigdy dotąd.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leliel Whitelight

Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172 cm
C. szczególne : niewidome oczy, blada cera
Galeony : 270
  Liczba postów : 66
https://www.czarodzieje.org/t21087-leliel-whitelight#678519
https://www.czarodzieje.org/t21092-cosmo#678832
https://www.czarodzieje.org/t21088-leliel-c-whitelight#678523
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptyPon 3 Sty - 20:18;

Kurs na nauczyciela zielarstwa
Etap I: 4nieparzysta (oblane), 24 (oblane), 1 (zdane)
Etap II: 5, 6 (zdane)

Leliel podchodzi do egzaminu dwa razy. Za pierwszym razem wyczuwa nieprzychylny ton w głosie wykładowcy. Z jakiegoś powodu nie podoba mu się jej odpowiedź. Stara się dobrze przekazać mu swoją wiedzę, dać mu się poznać, pomaga mu zrozumieć jej naturę, wiedząc, że ma do niej duże wątpliwości. Próbuje mu pokazać, że świat, w którym funkcjonuje nie jest dla niej przeszkodą, jest bardziej wyzwaniem do pokonania, jednocześnie czymś nowym do odkrycia, ale jej egzaminator chyba ma na to inne spojrzenie. Leliel pierwszy raz w swoim życiu oblewa jakiś test. Motywuje ją to, żeby do drugiego przyjść lepiej przygotowana. Nie razi ją nawet fakt ponownej negatywnej oceny, za to cieszy fakt, że tym razem była o włos od zdania, a przez to nie musiała płacić za kolejny kurs. Wychodzi z sali zadowolona. Wraca kilka tygodni później, w końcu zdaje egzamin. Po nim przychodzi kolej na część praktyczną.
Pewnego wieczora, uczniowie przychodzą do niej zaniepokojeni. Nie wiedzą, że dziś ma dyżur kursantka. Z zawahaniem przekazują jej swoje podejrzenia. Zgubił się jeden z uczniów, ale co niewidoma może im na to poradzić?
Leliel pociesza ich, kładąc dłoń na ramieniu prefektki, zapewnia ją, że pierwszoklasita na pewno się znajdzie. W poszukiwaniach korzysta z niezastąpionej pomocy swoich uczniów. Bez zmysłu wzroku nie może sobie w 100% ufać, ale jest ufna wobec ich oceny. W końcu zatrzymują się przy posągu Jednookiej Czarownicy. Leliel słyszy cichutki szelest i pociągnięcie nosa.
Pierwszoklasista tęskni do domu. Do mamy, Leliel przyznaje mu w tajemnicy, że też tęskni do ojca, ale to nic strasznego. To tylko okazja do poznania nowych osób, nowego świata. Uśmiecha się do niego łagodnie i dotyka jego ramienia, łagodnym ruchem, uspokajając dziecko.
Wszystko będzie w porządku. Razem przez to przebrniemy.
Wtedy postanawia, że chce zostać opiekunką domu.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shaylee Harper

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : Z tłumu nie wyróżnia jej nic konkretnego, może poza specyficznym typem urody. | Ma małą bliznę na twarzy, która przecina prawą krawędź górnej wargi.
Galeony : 44
  Liczba postów : 75
https://www.czarodzieje.org/t21243-shaylee-harper
https://www.czarodzieje.org/t21245-casteel#685086
https://www.czarodzieje.org/t21247-shaylee-harper#685096
https://www.czarodzieje.org/t21244-shaylee-c-harper
https://www.czarodzieje.org/t21256-shaylee-c-harper#685388
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptyPią 4 Mar - 17:08;

KURS NA NAUCZYCIELA
— r e t r o s p e k c j a —


styczeń, 2022


etap I

KOŚCI → 6

Podejście do kursu na nauczyciela wymusiły na niej okoliczności. Gdyby nie utrata poprzedniego zatrudnienia, nigdy nawet nie pomyślałaby o dołączeniu do kadry Hogwartu i dzieleniu się swoją wiedzą oraz doświadczeniem z młodszym pokoleniem. Być może dlatego, że wtedy jeszcze szczerze wątpiła, że nadaje się do tego typu pracy, a być może przez wzgląd na natłok innych obowiązków i priorytetów, których teraz po prostu brakowało. Dlatego stawiła się w wyznaczonym miejscu i czasie, zmotywowana i gotowa przynajmniej spróbować poskładać swoje życie na nowo.

Weryfikacją wiedzy teoretycznej nie przejmowała się niemal wcale, a wnioskując po minach egzaminatorów, oni także nie spodziewali się po byłej aurorce niczego innego poza sukcesem. Sporym zaskoczeniem byłaby w tym przypadku sytuacja, gdyby wyłożyła się przy tak podstawowej wiedzy. Znajomość zaklęć stanowiła w końcu główny atrybut czarodzieja i po latach praktyki, Shaylee potrafiła się nimi posługiwać z należytą biegłością. Była nawet wdzięczna, że poproszono ją o niewerbalną prezentację, ponieważ miała wrażanie, że gdyby mówiła na głos, na samą myśl o kolejnym zadaniu praktycznym usłyszałaby w nim zdradzieckie drżenie i niepewność, których przysięgła sobie nie odczuwać.

Wyczarowanie patronusa nigdy nie było dla niej problemem, ale teraz, po Azkabanie, zdarzyło się już, że zaklęcie odmówiło jej posłuszeństwa. Ciężko było przywoływać pozytywne chwile, kiedy wraz z nimi przypominała sobie zimne pocałunki dementorów. Euforia po udanym wstępie przepełniła ją jednak tak pozytywną energią, że z czubka różdżki już przy pierwszej próbie wyskoczyła świetlista kula, a choć Shaylee nie potrafiła w niej rozpoznać żadnego konkretnego kształtu, spełniła swoje zadanie doskonale. Zakończona sukcesem próba pozwoliła jej także zaprezentować odpowiednie widowisko, wielobarwnej magii żywiołów i z powodzeniem zakończyć pierwszy etap kursu.



etap II

KOŚCI → 3, 4 + 1 (niepowodzenie)
darmowa poprawa
KOŚCI → 5, 2 (niepowodzenie)
płatna poprawa
KOŚCI → 5, 1

Egzaminu psychologicznego obawiała się od samego początku. Zdawała sobie sprawę z tego, jak kruchy i wrażliwy był teraz jej umysł. Gdyby tak nie było, nie potrzebowałaby żadnych stymulantów, aby nad nim zapanować, kiedy sytuacja stawała się zbyt przytłaczająca. Nic więc dziwnego, że kiedy wypiła pierwszy eliksir i skonfrontowała się z trollem, jej wyobraźnia ożywiła także inne koszmary, które w kluczowych momentach uniemożliwiały jej skupienie. I chociaż naprawdę niewiele brakowało, ale niestety - pierwsze podejście zakończyło się porażką.

Za drugim podejściem nie poszło jej lepiej. O ile samo zadanie nie wydawało się wcale szczególnie trudne, a wczucie się w opiekunkę domu przebiegło sprawnie, o tyle same poszukiwania zakończyły się fiaskiem nie przez jej bark umiejętności, ale dlatego, że podążając za śladami została zmuszona do zapuszczenia się do podziemi, a tam kompletnie spanikowała, a po zakończeniu działania eliksiru była tak roztrzęsiona, że musiała jak najszybciej opuścić budynek.

Do trzeciej próby podeszła już o niebo lepiej przygotowana. Tym razem znów wcieliła się w opiekunkę domu, a kiedy prefekci poinformowali ją o zaginionym uczniu, od razu poinformowała o tym dyrektorkę i pozostałą kadrę, którzy pomogli jej zorganizować poszukania. Zaangażowała w nie nie tylko pracowników Hogwartu, ale także prefektów naczelnych i podzieliła wszystkich na dwuosobowe drużyny tak, aby nikt (również ona) nie został osamotniony. Ustalili kto widział zaginionego jako ostatni, gdzie i w jakich okolicznościach, a po kolejnych kilku godzinach poszukiwań odkryli, że nieszczęśnik po protu zasnął w  bibliotece, owinięty kocem tak szczelnie, że z sukcesem imitował szereg poduszek. Drugoklasista był tak przerażony, kiedy uświadomiono mu całą sytuację, że Shaylee poprosiła dyrektorkę o możliwość porozmawiania w nim w pojedynkę zanim któryś z pozostałych profesorów zdążył dobrać mu się do skóry. Okazanie wsparcia i zrozumienia wcale nie było trudne, a mimo to wiedziała, że w realnym życiu zastanowiłaby się dwa razy przed przyjęciem pod swoje skrzydła całego domu niesfornych uczniaków.

Ostatecznie udało jej się przejść cały kurs i utrzymać uprawnienia do nauczania, będące jej furtką do nowej przyszłości, jaka by ona nie była...

opłaty: tutaj i tutaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Peter Maguire

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.75 m
C. szczególne : kilkudniowy zarost | twarz, która nie wyraża praktycznie żadnych emocji
Galeony : 562
  Liczba postów : 39
https://www.czarodzieje.org/t21250-peter-e-maguire
https://www.czarodzieje.org/t21253-searbh#685337
https://www.czarodzieje.org/t21254-etykietki-okiem-petera
https://www.czarodzieje.org/t21251-peter-e-maguire#685273
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptyPon 7 Mar - 12:39;

Kurs Na Prawnika
(retrospekcja)

Etap I: 5
Etap II: 3 i 6


Mówią, że zawód adwokata w Ministerstwie Magii nie jest łatwy do wykonywania. Ciągła presja, która zmusza do podnoszenia kwalifikacji i wzbogacenia wiedzy tej kryminalnej, jak i pomocnej dla klienta. Z pewnością Peter dobrze wybrał. Prawnik nawet w świecie mugoli był zawodem prestiżowym, wymagającym rozległej wiedzy, ale też i odpowiedniego sprytu. Tylko że Peter w wieku ośmiu lat, a może nawet wcześniej wiedział, że to będzie jego praca tak jak tata. Dość proste, może lekko patetyczne wyjaśnienie, ale tak właśnie było. Kurs miał trwać pół roku i składać się z mnóstwa wykładów, na które Maguire skrupulatnie chodził, wymieniał się z innymi studentami notatkami, a także obserwował praktycznie przebieg spraw sądowych.
Trawiła go być może lekka obsesja zdania, bo w końcu całe życie przygotowywał się do tego zawodu i nie mógł pozwolić sobie na stratę dużej sumy galeonów na haniebne poprawki. Nawet jeśli ojciec chciał wesprzeć syna, to Peter odmawiał kasy, po szkole sam pędził na swoją zmianę do jednej z tych magicznych restauracji i kelnerował, tak zniżał się do poziomu pospólstwa. Bywało, że nie chciał urazić ojca, wtedy przyjmując pieniądze, zachowywał je, w ten o to sposób oszczędzając lub wspierając swoje rodzeństwo — każdy mógł, mieć gorszę chwile, zwłaszcza jego bliscy, a przecież Petera obowiązkiem było dbać o nich.
Nie stresował się, a nawet jeśli nie było tego po nim widać. Przejawiał doskonałość, a raczej bezemocjonalność samą w sobie. Trochę mogło to przerażać, ale w zawodzie prawniczym taki atut mógł przydać mu się idealnie.
Część pierwsza egzaminu miała ocenić, jak bardzo Peter zaangażował się w trwający pół roku kurs. Trzeba było przyznać, że były ślizgon brnąc przez ciężki materiał, zauważył, że nie nadążał za innymi. Czuł, że zawodzi samego siebie, kiedy to inni opracowywali średniowiecze, a on jeszcze tkwił w starożytności. Zdecydowanie za bardzo się przykładał, nie chcąc niczego pominąć. Nie zamierzał jednak poddawać się uczuciom porażki, więc w swoim tempie realizował, to co zaczął. Miało to swoje plusy, dzięki którymi błyszczał na pytaniach pierwszego rzutu, ale też i minusy, gdy trudności przychodziły wraz z tymi kolejnymi, dlatego Peter uzupełnił swoją wiedzę. Nawet jeśli z lekkim opóźnieniem, mógł przyznać przed sobą samym, że udało mu się zdać bardzo dobrze teorie, co poskutkowało przyzwoleniem do części praktycznej przez komisje oceniających.
Wiedział, że druga część kursu będzie polegać na wcielenie się w role adwokata, nie miał pojęcia tylko jaki problem zostanie mu wylosowany. Dlatego jeszcze w domu analizował wszystkie możliwe scenariusze i ćwiczył je, chodząc, gadając do siebie czy stojąc przed lustrem mamrotając. Na pewno te kilka dni przed egzaminem, sprawiały, że Peter wyglądał jak jeden z tych pacjentów z oddziału dla obłąkanych św. Munga.
Tematem Maguire okazał się klient, który wielokrotnie brał udział w nielegalnych wyścigach magicznych samochodów, a także dopuścił się jazdy autem, które często stawało się widzialne na mugolskich ulicach. Takie zachowanie zawsze wiązało się z wieloma problemami, a mianowicie usunięciem pamięci wszystkich przechodniów było dość kłopotliwe i wymagało dużego nakładu pracy, jak i czasu. Gdyby tego było mało, mężczyzna spowodował wypadek, a jego ofiara obecnie leżała w ciężkim stanie w szpitalu, rodzice dziecka nie żyją. Dziadkowie wnieśli oskarżenie, a w roli świadka magicznego ruchu wystąpił mężczyzna, który wracał wtedy z pracy. Sprawa na pewno zmierzała ku jednemu, a mianowicie klient i tak wyląduje w Azkabanie. Peter musiał spróbować złagodzić wyrok, a z początku nie zanosiło się na dobry start. Dlatego intensywnie analizował, czytał instrukcje, jak to wszystko ma wyglądać, aż w końcu komisja zwróciła mu uwagę na czas — niedobrze. Jednak Maguire był pewny swego i już wiedział, co ma zrobić, powalając tym samym egzaminujących na kolanach, no może bezprzesady. Winny był winny, trzeba było tylko to czarująco rozegrać. Sprawić, że określone okoliczności zmusiły mężczyznę do takiego działania. Wyrzucić z siebie emocjonalną gadkę, która wzruszy najtwardszych, a jednocześnie dać do zrozumienia, że klient i tak ma przejebane, a dziadkowie, dziewczynki w ciężkim stanie mogą mieć świadomość, że mężczyzna i tak przesiedzi wiele lat w Azakabanie, sprawiając, że jego życie straciło swoją wartość. Natomiast odnośnie ruchu drogowego należało sprawić lekkie wątpliwości czy w pojazdach działały odpowiednio guziki z niewidzialnością i po ściemniać, po lawirować swoją aparycją czy charyzmą. Komisja była niemal urzeczona wystąpieniem Maguire'a. Miał ochotę ukłonić się niczym główny bohater sztuki, która sprawiła promieniujące wrażenie na widzach, ale nie zrobił tego. Zachował powagę do samego końca, aby następnie zmierzając do domu poczuć lekką przyjemną pewność siebie i wyższość nad pozostałymi uczestnikami kursu, którym poszło o wiele, wiele gorzej lub odrobinę źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Audrey Walsh

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Bardzo miękki, śpiewny akcent | Pogodne spojrzenie | Ciężki zapach perfum gourmand (róża, pomarańcza, cynamon)
Galeony : 242
  Liczba postów : 128
https://www.czarodzieje.org/t21445-audrey-walsh#696424
https://www.czarodzieje.org/t21447-poczta-audrey#696514
https://www.czarodzieje.org/t21444-audrey-walsh#696419
https://www.czarodzieje.org/t21448-audrey-walsh-dziennik#696517
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptyNie 26 Cze - 20:34;

|| Kurs nauczycielski (retrospekcja 2020) - astronomia

Nareszcie nadszedł ten czas, kiedy mogła oficjalnie podejść do kursu nauczycielskiego. Po prawdzie to nie stresowała się w ogóle, w końcu przygotowywała się do niego od naprawdę dawna, jeszcze w Qahir al-Falak, podczas podstawowej edukacji. Co prawda wtedy jeszcze rozmyślała nad karierą astronomki, ale jej zamiłowanie do przekazywania wiedzy wygrało. Miała jednak z czymś zasadniczy problem - o ile samo uczenie szło jej jak z płatka, tak wychowywanie bywało problematyczne. Bynajmniej, wcale nie przez młody wiek i brak autorytetu - kulała w podejściu, brakowało jej obiektywizmu i empatii. Dlatego też podjęła się studiów na mugolskim uniwersytecie, by te braki uzupełnić i rozpracować.
Część teoretyczna była wręcz dziecinnie prosta. Akurat swojej wiedzy na temat astronomii była absolutnie pewna, materiał miała w małym palcu. Oczywiście, nie sądziła, że zjadła wszystkie rozumy - ale na nauczycielskim poziomie jak najbardziej się plasowała.
Schody zaczęły się dopiero, gdy przeszła do części praktycznej... Nikt jej w końcu nie przygotowywał do bycia opiekunem domu - a właśnie takie scenariusze podrzucił jej eliksir symulacyjny. I to dwa razy z rzędu. Uznała to za konkretny pstryczek od losu, ale nie miała zamiaru się poddawać, przystępując do jednej poprawki... i drugiej. Rozwścieczony troll w wpadający do sali byłby dosłownie bułką z masłem, gdyby Audrey rzeczywiście należała do zaklęciarskiej elity. Uznała jednak, że jej umiejętności pozwalają co najwyżej na unieszkodliwienie trolla wsadzając mu różdżkę w nos - więc zleciła pacyfikację stworzenia innym iluzorycznym profesorom, samej zajmując się uspokajaniem uczniów i ewakuacją. Ostatecznie więc podbili jej papier i nareszcie mogła poszczycić się zdanym kursem nauczycielskim w pełnej krasie.

Etap I: 1
Etap II: 6, 26, 24, 4 (parzysta)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Stéphane de Guise

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 186
C. szczególne : blizna na policzku, francuski akcent, krwawa obrączka na palcu. a do tego rudy jak Irweta
Galeony : 299
  Liczba postów : 81
https://www.czarodzieje.org/t21497-stephane-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t21540-stefan
https://www.czarodzieje.org/t21496-stephane-de-guise#697852
https://www.czarodzieje.org/t21541-stephane-de-guise#698778
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptyPią 8 Lip - 9:05;

kostki i opłata

Retrospekcja we Francji

Do egzaminu po kursie nauczycielskim podszedł ze spokojem i świadomością, że posiada wszystko, co niezbędne do tego żeby przekazywać głodnym wiedzy uczniom skomplikowane tajniki obsługi italianki. W ramach zadania praktycznego egzaminator kazał mu przygotować hopki-ukropki, co też Stefan uczynił bez większych problemów, sprawnie operując samomieszającymi patelniami i lewitującą chochlą, a potem doprawił wszystko tak, żeby smakowało jak marzenie; przejęty siekaniem natki do dekoracji zapomniał jednak pilnować, by skoczne pierożki siedziały grzecznie w rosole i czekały na degustację i nie pomogło nawet znaczące chrząkanie jednego z członków komisji, który najwyraźniej próbował mu podpowiedzieć, że powinien spojrzeć na talerz - oblal więc pierwsze podejście i dopiero następnego dnia udało mu się zdać egzamin bezbłędnie.
Dwóch podejść potrzebował również, by zaliczyć część mającą sprawdzić predyspozycje do współpracy z uczniami - nie spodziewał się zupełnie, że za sprawą eliksiru znajdzie się nagle w okolicznościach ewakuacji podopiecznych ze szkolnej jadalni i za pierwszym razem odruchowo ewakuował się sam, zostawiając biednych uczniów na pastwę trolla. Zbulwersowany samolubną postawą egzaminator zrugał go za tak karygodne podejście i kazał natychmiast przypomnieć sobie wszystkie obowiązujące w przypadku zagrożenia zasady i procedury; Stefan tak właśnie uczynił i podczas kolejnej konfrontacji z potworem poradził sobie śpiewająco - uspokoił panikujące towarzystwo, powstrzymał dwóch trzeciorocznych śmiałków wyrywających się do walki z trollem i nie dopuścił do tego, by komukolwiek stała się krzywda.
I wyszedł z egzaminu z papierem potwierdzającym kwalifikacje do podjęcia pracy nauczyciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Diego I. Lucero-Fernández

Przyjezdny
Wiek : 40
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 233 cm
Dodatkowo : Animag (czarny jaguar)
Galeony : 129
  Liczba postów : 87
https://www.czarodzieje.org/t21630-diego-angelo-dante-don-yepes#705217
https://www.czarodzieje.org/t21674-mario-najlepszy-tukan#706600
https://www.czarodzieje.org/t21632-diego-angelo-dante-don-yepes#705219
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptySob 3 Wrz - 21:36;

2005
Meksyk



Niezbyt dziwiło go to że do zostania nauczycielem, a dokładniej rzecz biorąc na chwilę obecną asystentem nauczyciela musiał zdać jakieś egzaminy. W końcu osoba która miała nim zostać powinna mieć wiedzę wykutą w głowie żeby skutecznie wciskać ją w młode umysły.
Do sali egzaminacyjnej wszedł pewny siebie. Wszystko czego przez te lata nauczył się o czarnej magii oraz same obronie przed nią powinno mu wystarczyć żeby zaliczyć kurs i zająć przeznaczoną mu posadę w Tecquali.
Pierwszy etap egzaminu wymagał od niego pojedynkowania się z egzaminatorem. Lepiej być nie mogło. Po ustawieniu się w wyznaczonym miejscu, wyjął różdżkę i pierwszą rzeczą którą zrobił, było wystrzelenie w kierunku egzaminatora zaklęcia rozbrajającego. Ten w porę zdążył je odbić gdzieś na bok, ale nie zdążył obronić się przed falą Aquaqumulusa którą Diego posłał zaraz za swoim poprzednim zaklęciem. A kiedy tylko go zmyło, Fernández zamroził mokre ubrania egzaminatora przyklejając go w ten sposób do posadzki. Pomimo tego że testujący go mężczyzna leżał na łopatkach przemoczony i przymrożony, wydawał się być zadowolony z wyników egzaminu. Diego został przepuszczony do dalszej części w której dostał do picia eliksir mający wprowadzić go w jakąś konkretną wizję. Stało się to dość szybko... Nagle został postawiony w korytarzu, którym naturalnie ruszył przed siebie. Idąc nim usłyszał dziwne hałasy, a kiedy zobaczył co je powodowało, poczuł ekscytację. Wielkie mordobicie na zaklęcia! Pamiętając jednak jakie jest jego zadanie powstrzymał się przed dołączeniem i postanowił zakończyć ich hulankę na zaklęcia. Sam rzucił kilka z nich powstrzymując każdego z uczniów i studentów, który znajdywali się w wizji. Zaraz po tym świat zawirował, a Diego obudził się w tym samym miejscu w którym miał wypić eliksir. Zdał tę część egzaminu, a tym samym udało mu się ukończyć kurs.



z.t
Etap I: 1
Etap II: 2, 1

______________________

Sala egzaminacyjna - Page 6 RWkD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sabryna Honeyghan

Przyjezdny
Wiek : 30
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 186cm
Galeony : 210
  Liczba postów : 40
https://www.czarodzieje.org/t21633-sabryna-honeyghan
https://www.czarodzieje.org/t21706-havier-tukan-sabryny
https://www.czarodzieje.org/t21637-sabryna-honeyghan
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptyPon 12 Wrz - 0:51;

Meksykańskie Ministerstwo Magii, Maj 2016
Kostki:
Etap I: 4; Parzyste
Etap II: 2 i 5; Parzyste (4)

Po przykrych wydarzeniach w rezerwacie nigdy nie myślałaś, że ponownie wrócisz do tego miejsca. Ale też nie wierzyłaś, że kiedykolwiek i jakakolwiek bestia dostarczy Ci na tyle wrażeń, że nagle zmienisz zdanie o kierunku swojego kształcenia. I jak Richard przez pewien czas mówił Ci, że powinnaś zdecydować się na to, aby pozostać na dłużej w meksykańskim ministerstwie. Twoja pomoc jako była już treserka smoków faktycznie mogłaby pomóc ludziom tutaj, ale chyba nie wiedział nawet o tym, że nadal masz w głowie te wspomnienia i nie poradziłaś sobie nadal z problemami z zaufaniem do jakiegokolwiek smoka. Po prostu... Potrzebowałaś czasu, a on tego nie rozumiał. Dlatego w pewnym sensie myślałaś nawet o powiedzeniu mu o tym, aby przestał mówić o tym. O tym budynku, o tym zawodzie i innych rzeczach. Do momentu, gdy sama zrozumiałaś, że musiałaś działać dalej, zrobić coś w swoim życiu. I ten kurs na bycie nauczycielem spadł Tobie z nieba. Faktycznie - miałaś dryg do zwierząt, masz też doświadczenie którym mogłaś się podzielić z innymi uczniami, a Tecquala za niedługo otwiera nabór na asystentów... To dlaczego nie skorzystać, co? Potem już wszystko było tylko czystą formalnością i mogłaś zacząć uczęszczać na zajęcia. Aż... przyszedł dzień, kiedy to wszystko miało się wydarzyć. Zaliczenie.
Ściskało Cię z nerwów w brzuchu. Tak jakby wszystkie wnętrzności przeszły z jednego miejsca na drugie i ciągle wirowały. W końcu - czy się nadajesz? Może nie... Obaw było za dużo, ale ostatecznie w końcu zostałaś wezwana do środka i czas naglił. Opieka nad szczuroszczetem... Łatwizna, ba, prosta sprawa. Nie brałaś go jednak na ręce, bo wiedziałaś, że stworzenie może Cię ugryźć i sprawić, że przez parę dni nie wrócisz tutaj na własnych siłach. I komu to było potrzebne, co nie? Dlatego chociaż Ty robiłaś wszystko jak należy, egzaminator miał jakieś dąsy. Zadawał Ci dużo więcej pytań niż innym uczestnikom i wydawało Ci się, że zachowywał się dosyć gburowato. Przebrnęłaś przez to. Z większą niż wcześniej pewnością siebie spojrzałaś w jego oczy, widząc jak ten coś jeszcze burknął pod nosem, ale przepuścił Cię dalej. Nawet puściłaś oczko szczuroszczetowi, który przyglądał się temu wszystkiemu, bo i tak nie rozumiał o co chodziło.
Zajrzyj pod poduszkę, są tam cukierasy-piratasy, uwolnią Cię z symulacji. Tak byś to określiła ze śmiechem, gdyby nie fakt, że byłaś całkowicie obsrana faktem, że teraz będzie najgorszy etap - jak sobie poradzisz z dzieciakami. Symulacja była nad wyraz realistyczna i wydawało Ci się, że wszystko mogło się wydarzyć. Nawet może jakiś troll by się znalazł, heh. Jednak magicznie nic takiego się nie wydarzyło. Jedynie spokojny patrol po korytarzach Tequali. Kiedy nagle usłyszałaś odgłosy rzucanych zaklęć i fakt, że wrzaski były nieznośne dały Ci wskazówki gdzie cała akcja się działa. No tak, grupka osób z czwartego roku zaczęło ze sobą walczyć i ktoś musiał temu cholernemu zbiegowisku zapobiec. Dzieciaki wydawały się Tobie czasem trudniejsze niż smoki. Na samą myśl o tym aż się wzdrygnęłaś, ponownie, ale ostatecznie trzeba było się zając nimi. Dlatego najpierw rzuciłaś parę Expelliarmusów, aby zdobyć ich różdżki do swojej dłoni. Następnie wydawałaś bardziej hałaśliwe wrzaski, aby ogarnęli się, bo nie są na pierwszym roku i od nich wymaga się po czterech latach czegoś więcej niż zachowania jak bezczelne i rozwydrzone smarkacze. To chyba mogło trochę zadecydować na twojej końcowej ocenie z kursu, ale po zakończeniu symulacji ponownie czekała Cię krótka rozmowa z egzaminatorem, który wykazał się jednak wyrozumiałością i wiedział, że czasem temperament może wziąć górę. Na szczęście w symulacji to pomogło uspokoić całą sytuację i finalnie mogłaś wyjść z sali egzaminacyjnej z dumą wymalowaną na twarzy. No, to teraz trzeba było tylko zdobyć asystenturę.

{zt}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 112
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 EmptyPią 4 Lis - 22:19;

Kurs nauczycielski
Sainte-Marie-de-Campan, 2020

Etap 1
Wynik rzutu: 1

Decyzja o zostaniu nauczycielem wydawała mu się oczywista, nawet jeśli większość członków rodziny nie była skłonna poprzeć takowej. Matka i rodzeństwo byli przekonani, że powinien zrobić większy użytek z siebie, niż zamknąć w Beauxbatons na lata, by uczyć dzieci, jak czesać kudłonie. Jedynie ojciec, który podzielał miłość do natury, jaka zaraziła Atlasa, wydawał się bardzo uradowany z tej decyzji. Wierzył, że syn, tak jak on sam, ma szansę zmienić coś w życiu otaczających go ludzi, kiedy będzie miał możliwość pokazać im, jak widzi i rozumie otaczający go świat.
Stawiwszy się na pierwszy etap egzaminu, miał doskonały nastrój. Wiedział, że polegać on będzie na zajmowaniu się jakimś zwierzęciem, a z tym nie miał najmniejszych problemów. Doskonale radził sobie z wszelkimi istotami, darząc je miłością i szacunkiem, które zaobserwował przez lata spędzone w towarzystwie swojej rodziny. Kiedy w jego rękach wylądował wystraszony szczuroszczet, natychmiast uspokoił stworzenie ciepłym głosem i delikatnym dotykiem. Kiedy zwierzak oswoił się już wystarczająco z nowym otoczeniem, z uśmiechem przedstawił komisji jego cechy szczególne, zachęcając zwierzaka to prezentacji samego siebie. Kilka śmiesznych wskazówek, które zapamiętał z zajęć opieki nad magicznymi stworzeniami w Beauxbatons pozwoliły mu skusić gryzonia do wykonania piruetu w pogoni za orzeszkiem, do próby czego powtórzenia namówił nawet jedną z egzaminatorek, zachęcając ją do zbliżenia do zwierzęcia. Szczuroszczety, choć wizualnie niezbyt zachęcające, były niezwykle inteligentnymi zwierzętami stadnymi, a przy odrobinie cierpliwości można było wytresować je podobnie do pocztowych gołębi, co było wykorzystywane w dawnych latach do przenoszenia wiadomości w głębokich tunelach i kopalniach czarodziejskich surowców.

Etap 2
Wynik rzutu: 2 i 3 -> 4 i 3 -> 2 i 6

Podejścia do etapu drugiego niestety obawiał się bardziej niż pracy ze zwierzętami. Jego podejście do młodzieży nie przekonywało nawet jego samego, głównie ze względu na to, że wciąż czuł się bardziej uczniem, niż pełnoprawnym nauczycielem. Nie chcąc jednak zawieść swoich ambicji, ani oczekiwań, jakie widział w oczach swojego ojca, zachwyconego jego świetnym wynikiem etapu pierwszego, udał się na etap drugi, gdzie wypiwszy eliksir, zmaterializował się w budynku szkoły. Podczas patrolu natknął się na grupę uczniów, wyglądających, jakby rzeczywiście planowali srogą bójkę, wyzywając się do pojedynku. Odruchowo, tak jak radził sobie z bójkami za czasów bycia nastolatkiem, wyciągnął swoją różdżkę i nie tylko rozbroił uczniów, ale także ich spetryfikował, by nie stanowili zagrożenia sobie czy innym. Niestety, okazało się, że stosowanie tego typu przemocy wobec dzieci nie jest chwalebnym czynem pedagoga, w związku z czym oblał ten etap i musiał podejść do egzaminu po raz kolejny.
Następnym podejściem, gdy otrzymał eliksir, powtórzył sobie w głowie, by podejść do tematu tak, jak podszedłby do niego jego ojciec. Z ciekawością, zrozumieniem, z zainteresowaniem światem. Kiedy znów zmierzył się z uczniami szykującymi do bójki na korytarzu, powstrzymał ich pojedynek i lekką rozmową spróbował złagodzić konflikt. Od słowa do słowa udało mu się wyjaśnić nieporozumienia, jakie wynikły między nimi, a nawet zachęcić do podania robie rąk na zgodę.
Obudziwszy się z eliksirowego transu z zadowoleniem zaakceptował gratulację komisji egzaminacyjnej, po czym otrzymał certyfikat upoważniający go do pełnienia wymarzonego zawodu.

Zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Sala egzaminacyjna - Page 6 QzgSDG8








Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 6 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Sala egzaminacyjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sala egzaminacyjna - Page 6 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Podziemia
-