Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Sala egzaminacyjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Dodatkowo : pół-wil, szukający
Galeony : 2879
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySob Sie 16 2014, 18:02;

First topic message reminder :


Sala egzaminacyjna


Sala egzaminacyjna Ministerstwa Magii mieści się w podziemiach, niedaleko gabinetu Ministra Magii. Została zaczarowana w taki sposób, aby przez wysokie okna zawsze wlewały się promienie słonecznego światła. To właśnie tutaj kształci się chętnych na wiele stanowisk, którzy mogą później szukać zatrudnienia w samym Ministerstwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Enrico Wespucci

Nauczyciel
Wiek : 71
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Twarz pełna zmarszczek, oraz stare blizny po ranach ciętych jakimś ostrym narzędziem na prawej ręce
Galeony : 563
  Liczba postów : 136
https://www.czarodzieje.org/t18104-enrico-wespucci
https://www.czarodzieje.org/t19002-poczta-prof-wespucciego#547160
https://www.czarodzieje.org/t18107-henryk-wespucci
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyPon Lut 03 2020, 19:38;

[Październik 1989 roku]

Wespucci nigdy nie lubił bliższej styczności z gmachem Ministerstwa Magii. Nie wiedział czemu, ale zawsze powodowało to u niego negatywne emocje. Tego dnia jednak nie mógł tak po prostu ominąć siedziby władzy, zepsucia... Jak on gardził tym miejscem... Jedna z szkół magii w Hiszpanii zaoferowała mu posadę profesora od przyszłego roku. Był jednak jeden problem. Musiał czym prędzej przebranżowić się i załatwić wszystkie formalności. W tym wypadku wymagane były kursy i staże... Jak dowiedział się, mógł takowe zrobić tutaj - w Wielkiej Brytanii, żeby nie latać przez cały świat z tymi papierami, tym bardziej że na chwilę obecną pracował jeszcze w magicznym laboratorium. Stąd też w jego interesie nie było branie zbyt dużej ilości dni wolnych, bo jednak podróż do Hiszpanii to nie pięć minut...

Szybkim krokiem wszedł do Ministerstwa prawie jak do siebie. Jak to w jego stylu szybko dowiedział się, gdzie ma się dostać i jak będzie najszybciej. Windą. No oczywiście. A jakże inaczej. Gdy był już na odpowiednim piętrze, popędził do wskazanej sali... Cóż, ładnie tutaj... Tak, bardzo ładnie, ale nie chciał być tu więcej, niż musiał. Chciał cały kurs przejść za pierwszym razem, o ile będzie mu to dane. Gdy usłyszał, czym będzie miał za zadanie się opiekował przez najbliższy tydzień trochę się zdziwił. Zawsze uważał, że egzaminatorzy traktują wszystkich jako debili. Na szczęście chyba zauważyli, że danie jakieś prostej roślinki nie będzie na miejscu, dla tak doświadczonego czarodzieja. No i dobrze. W życiu nie może być łatwo, a przecież z tym sobie poradzi. Hibiskus ognisty przecież nie wygra z nim. Już na pewno nie powstrzyma go od zmiany pracy i wyjazdu z tego kraju... Miał kontakt przecież z takimi roślinami o których pewno to całe ciało egzaminacyjne nigdy nie słyszało. Banda tłuków po prostu.

W ciągu tygodnia sumiennie zajmował się rośliną. Opiekował się nią tak, żeby nie spaliła mu domu, ale jednocześnie tak, żeby nie uschła. Kaktusem przecież raczej nie jest... No dobrze, jakoś się udało. Przerobienie go na taką formę, żeby dodać do eliksiru było czystą formalnością. I tak z uśmiechem pewnym tego, że wygra wrócił do Ministerstwa Magii do tej ładnej sali.. A ile tu światła, jak przestronnie. Dosyć. Nie możesz tu być dłużej niż potrzeba. Położył na stole dzieło swojej pracy. Niech spróbują się tylko do czegoś przyczepić, a skończą zjedzeni przez jedną z jego roślin... Zaraz... nie, tak nie można... Bez zdziwienia komisja egzaminacyjna jednogłośnie ogłosiła, że dostaje szansę na i przechodzi do drugiego etapu.

Dobra... Teraz dostał jakiś eliksir i ma to być w formie jakiś psychotestów… Sami powinni się zbadać, ja jestem zdrów jak ryba, czy tam ktoś... Wespucci przez chwilę czuł się normalnie, widział twarze z komisji egzaminacyjnej... Zaraz, gdzie oni się podziali?! Na szczęście nadal ten piękny pokój a ile tu... Nie, to są jakieś jaja. Miejsce, gdzie teraz był Wespucci to ewidentnie Wielka Sala. Hogwart. Kolacja. Uczniowie zajęci byli sobą, profesorowie ewidentnie też. Rozmawiali o kolejnych uczniach. Jakie to okropne i nieprofesjonalne... Wespucci nie zdążył dokończyć myśli, kiedy przez drzwi do sali wszedł troll. No jego jeszcze tutaj brakowało. Ou… Pokojowych nastrojów to on nie ma. Może głodny jest? W sumie kto by tam rozumiał trolle, Wespucci na pewno nie. W ciągu ułamków sekund od myślenia o rzeczach przyziemnych zrozumiał, że faktycznie na Wielką Salę wbiegł bardzo groźny troll. Musiał coś zrobić. Tylko co? Zanim zdążył wstać, spora część uczniów zaczęła próbować uciekać, ruszając się w różnych kierunkach, rozwścieczając jeszcze bardziej intruza. W sumie, gdyby ktoś latał obok mnie, to też byłby zły. Wespucci! Skup się, on zaraz zrobi krzywdę komuś, lub zepsuje cały ten zamek. Szkoda w sumie byłoby. Uczniów oczywiście. Zamku też... Natychmiastowo podniósł się z miejsca, gdzie właśnie siedział. Bez emocji wstał z kilkoma nauczycielami i wspólnie pokonał agresora. No. To nie było takie trudne... O znów ta sala! Egzaminatorzy zostali wprawieni w osłupienie - za pierwszym razem przeszedł przez wszystkie etapy. O tak! A i ta ich mina, zdziwienie. Hiszpanio, nadciągam! Jeszcze praktyki, ale je odbimba się szybciutko.

Szybkim ruchem wyszedł z gmachu Ministerstwa i wrócił na londyńskie ulice. Pada, znów. Niech ich wszystkich Merlin trzaśnie! I do tego zapomniał dyplomu, a sową mi przyślą, Nie zamierzał się tym przejmować.

Kostki etap I: 6
Kostki etap II: 3, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent, blizna po poparzeniu na lewym ramieniu powyżej łokcia
Dodatkowo : jasnowidzenie
Galeony : 1196
  Liczba postów : 385
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyCzw Lut 13 2020, 23:34;

SIERPIEŃ 2010

Nigdy by się o to nie podejrzewała – a jednak podjęcie tej decyzji było zaskakująco proste. Mama powiedziałaby jej pewnie coś w rodzaju tego, że pewne decyzje są przez nas podjęte na długo zanim staniemy przed faktycznym wyborem. I chyba to był jeden z takich przypadków, bo Valeria jeszcze nie zdążyła sformułować konkretnej myśli na ten temat, kiedy sięgała już po pióro, żeby zapisać się na kurs. Inaczej sobie wyobrażała w dzieciństwie swoją przyszłość i to mgliste wyobrażenie sprawiało, że przed przystąpieniem jeszcze raz na jakiś czas nawiedzały ją jakieś pojedyncze, wątpiące myśli, ale przyszło co do czego, nie było w niej już ani trochę wahania.
Na spokojnie, Val. Pierwszy etap to będzie tylko rozgrzewka, skoncentruj się na drugim, powiedziała sobie przed wejściem do sali. W końcu wydawało jej się, że o wróżbiarstwie wie niemal wszystko, że mogłaby nawet trochę komisję egzaminacyjną poduczyć. To młodzieńcze lekceważenie odbiło się chyba w jej kroku, spojrzeniu, a może w geście, którym sięgnęła po kulę z przepowiednią, ale w momencie, w którym jej palce zetknęły się ze szklaną powierzchnią, na chwilę nawiązała kontakt wzrokowy z egzaminatorką. Może jej się tylko wydawało, że przymrużyła złośliwie oczy, widząc szeroki uśmiech Valerii?
Wsłuchała się w słowa przepowiedni i... zupełnie zgłupiała. Z każdym kolejnym słowem marszczyła coraz bardziej brwi (i widziała oczami wyobraźni, jak głupi uśmiech egzaminatorki poszerza się i poszerza), ręce zaczęły jej się pocić. Zazwyczaj zmagała się z tymi objawami stresu przed egzaminami, nie w trakcie. Nabrała nawet oddechu w płuca, żeby coś powiedzieć, ale miała w głowie jedną, wielką pustkę. Zanim zorientowała się, co robi, odłożyła kulę na stół, przeprosiła i wyszła. Co ty wyrabiasz, Val?, pytała samą siebie. I nie znała odpowiedzi. Może koniec końców nie powinna być nauczycielką?
Ale wróciła. I następnym razem wydarzyło się prawie dokładnie to samo. Weszła, przywitała się, nawiązała kontakt wzrokowy z egzaminatorką – tą samą, co wtedy, ale kobieta chyba nawet jej nie zapamiętała, bo tym razem uśmiechała się przyjaźnie. A może Valeria zmyśliła sobie jej postawę przy poprzednim podejściu? Tak czy inaczej – to nie egzaminatorka była tutaj problemem, bo i tym razem kula wylądowała na stole komisji prawie zaraz po tym, jak słowa przepowiedni ucichły, pozostawiając ją z mętlikiem w głowie. Może jednak nie powinna być nauczycielką.
To ostatnie zdanie szeptane wątpliwościami układało ją do snu przez kilka kolejnych nocy.
Ale nie dała się mu przekonać. Do trzech razy sztuka, prawda? Jeśli takie jest moje przeznaczenie, to za trzecim razem pójdzie gładko, założyła się sama ze sobą.
Jeszcze siedząc przed salą i oczekując na swoją kolej, medytowała, a czas się wydłużał, dając jej sercu szansę, aby zwolnić, mięśniom na rozluźnienie, głowie na oczyszczenie. Nie było w niej tym razem podszeptów złych emocji. Weszła do sali spokojna, ale skupiona w sobie. Nie dotarło do niej nawet, że egzaminatorka szepnęła do kolegi coś o tym, że "znowu ta sama". Chwyciła kulę z przepowiednią i wsłuchała się w nią tak, jakby słuchała swojego wewnętrznego głosu.
Trudno było o interpretację wróżby, gdy nie znało się ani kontekstu, ani prywatnego języka jasnowidza. Jej wizje objawiały się w zupełnie innej formie, niż ta starego czarodzieja, którą tym razem dostała, ale coś kliknęło. Poczuła się nawet, jakby Akasza zalogował się do tej rozmowy – głos milczał, ale czuła jego obecność. Za to ona nie milczała – odłożyła wprawdzie kulę na stół, ale tylko dlatego, że nie potrzebowała nawet wracać do przepowiedni. W kilku zwięzłych zdaniach streściła, co sądzi o jej treści. Egzaminatorzy notowali coś, kiwając głowami z minami wyrażającymi coś pomiędzy "całkiem nieźle" i "po niej się nie spodziewałem". Zadali jej jeszcze kilka pytań, ale już wyciągając ręce po jej papiery i szykując stempel.
– Tak czułam – powiedziała jej na koniec tamta egzaminatorka. Ja też, chciała jej powiedzieć Valeria, ale czekał jeszcze na nią drugi etap. Wolała nie zacząć się teraz nad sobą rozpływać, potrzebowała jeszcze przez chwilę twardo się trzymać.
Gdy eliksir spływał jej po gardle, jej myśli wciąż były ciche i nienatarczywe, skupienie pełne. Na pojawienie się trolla zadziałała instynktownie – to umiała bardzo dobrze. Nie musiała się głowić ani chwili, przez co z refleksem wydała polecenia sprawnej ewakuacji; nie mogła przecież walczyć z trollem, póki uczniowie byli w sali – co jeśli ktoś dostałby rykoszetem, albo gdyby pokonany troll przygwoździłby kogoś do ziemi? Nawet obecnymi w symulacji nauczycielami zaczęła dyrygować. Nie była wielkim taktykiem, ale do sprawnego poradzenia sobie z trollem wystarczyło.
Tym właśnie sposobem wyszła z budynku z kompletnymi papierami i pełnym przekonaniem co do swojej belferskiej drogi.

ETAP I
wróżbiarstwo - 5, potem 5, potem 6
ETAP II
3, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 42
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Niedorzecznie piękna | Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska-artefakt: Jarzębinowa Ferula | Na lewym nadgarstku srebrny zegarek od Thidley'ów
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 151
  Liczba postów : 1296
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyCzw Lut 27 2020, 22:30;

Kurs nauczycielski - Magia Lecznicza  14 listopad 2019r.

Ostatnio na Sali egzaminacyjnej w Ministerstwie była... Bardzo dawno temu. Niemal zapomniała jak się do niej kierować. Dobrze, dobrze - właściwie to zapomniała, ale kto pyta - nie błądzi. Wystarczyło, że odnalazła jakąś znajomą twarz, kogoś kto przewinął się u niej na oddziale w Szpitalu św. Munga i potem poszło już gładko. Gderała jak nakręcona katarynka, chcąc przykryć swój stres. Czuła się gorzej niż przed OWUTEMami. Kiedy człowiek już odzwyczai się od sprawdzianów i egzaminów co tydzień, takie sytuacje potrafiła naprawdę porządnie wpłynąć na psychikę...
Może też dlatego niezbyt dobrze jej poszedł pierwszy etap egzaminu nauczycielskiego. I to kilkukrotnie. Pomimo naprawdę długiego stażu jako Uzdrowicielka, miała problem z... fantomem. Za każdym razem, gdy próbowała od nowa, i od nowa, czuła jak bordowy rumieniec wypływa na jej alabastrowe policzki i odsłonięty kark, a nerwowy chichot wyrywa się z gardła. Może właśnie dlatego, że był to fantom, a nie żywy człowiek? Zawsze miała problem z praktyką... A z chorobami zakaźnymi nie pracowała chyba od studiów.
W końcu jednak złośliwy fantom ozdrowiał. Pet niemal zaczęła wątpić w swoje umiejętności - przez krótką chwilę miała wrażenie, że egzaminator się nad nią zlitował i sam zamachał różdżką nad manekinem. Jednak gdy na niego spojrzała - ręce miał puste i uśmiechał się do niej z aprobatą. Aż się rozpromieniła! Siły jej powróciły, gdy podchodziła do etapu drugiego. Jeśli można wypijać eliksir z ekscytacją, to właśnie tak został wypity.
I w sytuacji w jakiej została postawiona, poszło jej wręcz wzorowo. Na co dzień pracowała wśród tłumów pacjentów i kuracjuszy - tłum uczniów wcale nie różnił się od tego tak wiele. Doświadczenia ze szkolnego klubu pojedynków i akcji terenowych robiły swoje - bez problemu rozeznała się wśród miotanych przez uczniów zaklęciach, zwłaszcza, że nie były zbyt zaawansowane. A skupianie na siebie uwagi... Miała we krwi. Poszło więc zadziwiająco gładko.
Pozostało jej więc oficjalne podbicie przepustki do nowego - zawodowego - życia.



Etap I:

  • 5
  • 3
  • 3
  • 4 na 1
  • 4 na 3
  • 4 na 1
  • 3
  • 4 na 1
  • 1!

Etap II:

Zapłata za kurs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 589
  Liczba postów : 1537
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyNie Mar 15 2020, 14:11;

Kurs nauczycielski, nauczyciel eliksirów

Wylosowane kostki:
Etap 1
3, nieudane, poprawka 5g.
2, nieudana, dorzucam 3, z poprawki nic nie wychodzi, kolejna jest darmowa.
6 czyli wszystko idzie pięknie, 1 etap zaliczony

Etap 2
5 i 6, czyli drugi etap zaliczony perfekcyjnie

Łącznie do zapłaty: 80g (podstawa) +5g(jedna płatna poprawka) = 85g

W zasadzie nie umiała określić, dlaczego w ogóle podjęła tę decyzję. Kiełkowała w niej ta wizja od dawna, choć nie umiała się na nią ostatecznie zdecydować. Próbowała wymyślić wiele różnych działalności, którym mogłaby się poświęcić, ale żadna z nich nie była tak atrakcyjna, jak rozpoczęcie nauczania właśnie. Niekiedy łapała się na tym, że zaczynała sobie planować, co nauczałaby potencjalnych uczniów, jakie podjęłaby działania. Aż w końcu postanowiła, raz się żyje. Rodzice nie sprawowali już kontroli nad jej losem. Od dawna była czarną owcą w rodzinie, więc wzięcie się za coś, co miało sprawiać jej przyjemność, było najlepszym rozwiązaniem. Nie musiałą już przejmować się tym, co o niej pomyślą. A gdy w końcu dotrze do nich, że poszła w ślady Liama i również została nauczycielem, nawet się nie zorientuje. Nie pozostawało jej nic innego, jak zacząć działać. Dlatego też zapisała się na kurs.
Początkowo podchodziła do tego w bardzo lajtowy sposób. W końcu, czym mieliby ją niby zaskoczć podczas egzaminu? Znała naprawdę wiele eliksirów, uważała, że naprawdę dobrze zna temat. Dlatego nie była pewna, czy to przez stres, czy przez cholera wie co, za pierwszym razem wywar żywej śmierci jej nie wyszedł. Zamiast w ostatecznym, końcowym etapie, przezroczystej barwy, miał mętną, a ona już wiedziała, że nie zadziała on poprawnie. Na szczęście, po uiszczeniu  opłaty mogła spróbować jeszcze raz. Tym razem było już bardzo dobrze, sama była z siebie zadowolona a zawsze stawiała sobie wysoko poprzeczkę. Komisja zaakceptowała jej wywar i nakazała do przejścia do części związanej z psychologiczną stroną bycia nauczycielem.
Zadanie przed nią postawione nie było łatwe. Zaginął uczeń domu, nad którym sprawowała pieczę, co zgłosiło jej dwóch prefektów. Szybko ruszyli na poszukiwania chłopaka, bo priorytetem dla Beatrice było zdrowie i dobro jej uczniów. Na całe szczęście, poszukiwania nie trwały zbyt długo. W kilka minut odnaleźli zgubę, a Beatrice poczuła ogromną ulgę. Skoro tak dobrze poradziła sobie w tak kryzysowej sytuacji, co mogłoby ją zaskoczyć? Otrzymawszy papierek potwierdzający zdanie egzaminu, szybko wyszła z tego miejsca, utwierdzona w fakcie, że dobrze czyni decydując się na karierę w edukacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego
Dodatkowo : animag (pręgowany kot)
Galeony : 273
  Liczba postów : 696
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyNie Kwi 05 2020, 21:59;

Kurs nauczycielski grudzień 2019
opłata
etap I
Kostki: 2 i 1
Camael właściwie nie wiedział czy to wszystko jest dobrym pomysłem, wyboru rzecz jasna nie miał i kurs musiał przejść, niemniej jednak czy to co zaplanował na przyszłość miało okazać się strzałem w dziesiątkę? Nie wiedział i dowiedzieć się miał dopiero w nie tak dalekiej przyszłości. Nie przygotowywał się do kurs, bowiem swoich umiejętności był pewien, nie bez przyczyny stał się animagiem, a i umiejętność ta nie była dostępna dla wszystkich. Czuł lekkie szpilki nerwów, wbijające się w jego skórę, nie zamierzał jednak rezygnować, nie w momencie, w którym przekraczał już próg Ministerstwa Magii. Lekko się skrzywił idąc przez korytarze i modląc się w duchu, by nie trafił na nikogo ze swojej rodziny. Wystarczyło mu już, że niespecjalnie dobrze przyjęli wiadomość o jego zamiarach. Był przekonany, że i z jego podróży zadowoleni nie byli, jednak zapewne gdzieś w ich głębi paliła się iskra nadziei, że młody Whitelight się jednak opamięta i przyjmie posadę w biurze ojca. Iskra jednak szybko zgasła, gdy Camael po powrocie do Doliny Godryka ogłosił wszem i wobec, że zamierza nauczać w Hogwarcie. Rodzice powinni być już przyzwyczajeni do zawodów, które im sprawia, a które zdawały się nie mieć końca. Stukając butami o posadzkę, szedł z wysoko uniesioną głową. Ściany miały oczy i uszy, był więc pewien, że wieść o Camaelu Whitelightcie w budynku Ministerstwa już się rozniosła i większość jego wujostwa tam bytującego o tym wiedziała. Nie chciał się kulić i pokazać, że długie korytarze go przytłaczają, zachowywał pozory, że jest dokładnie tam gdzie być powinien, choć to nie tylko pozory, bowiem nie żałował decyzji (do której musiał zostać nieco popchnięty), jednak świadomość, że wrócił „na stare śmieci” sprawiała, że miał ochotę zrobić w tył zwrot i wynieść się z budynku jak najszybciej.
Zamiast tego doszedł jednak w odpowiednie miejsce, po drodze tylko trochę się gubiąc, i znalazł się przed drzwiami sali egzaminacyjnej. Przełknął ślinę gdy jego dłoń zawisła nad klamką drzwi, a co jeśli popełniał błąd? Dość Camael. – usłyszał w swojej głowie głos najlepszego przyjaciela. Nie czas na wątpliwości, których miał milion, był tu i teraz i zamierzał skończyć kurs z powodzeniem.
Wszedł więc do sali i przedstawiwszy się, przywitał się uprzejmie z egzaminatorem. Zadanie wydawało się banalne, przetransmitować kilka rzeczy, rozpoczynając od transmutacji szpilki w kota, po drodze transmutując ją w inne rzeczy. Wziął szpilkę w dłoń i jej się przyjrzał, choć zdawało się to być zgoła bezcelowe. Cam miał jednak w zwyczaju dokładnie oglądać przedmioty do transmutacji, zapoznając się z ich strukturą. Trzymał więc szpilkę na wysokości swoich oczu, okręcając ją w palcach, a kiedy zobaczył zniecierpliwienie egzaminatora – skończył. Położył przedmiot w odpowiednim miejscu i wyjął różdżkę z wewnętrznej kieszeni marynarki.
Czuł chłód, który ogarniał go w każdej chwili skupienia. Stres i nerwy odepchnął na dalszy plan, a różdżkę skierował na błyszczącą szpilę. Przestała błyszczeć bardzo szybko, kiedy po wypowiedzeniu przez Camaela zaklęcia zmieniła się w duże czerwone jabłko. Przez jego umysł przemknęła myśl, że chętnie zjadłby takie jabłko. Szybko się jednak opamiętał i wróciwszy myślami do zadania zmienił jabłko w kolorową papugę. Cam nie przepadał za kolorami na sobie, jednak nie miał nic przeciwko ich obecności w otoczeniu. Zerknął z ukosa na egzaminatora, który wciąż zapisywał coś na skrawku pergaminu. Kolejną rzeczą, która się pojawiła, był puszysty fioletowy fotel. Musiał przyznać, że zaklęcia wymagały od niego maksymalnego skupienia, starał się więc zupełnie ignorować drugiego czarodzieja, patrzącego mu na ręce i tak oto pojawiały się kolejne przedmioty: kapelusz z ogromnym pióropuszem; książka, która do złudzenia przypominała tę, którą otrzymał od swojego przyjaciela; plastikowy, zielony kubek (przy tym poczuł się nieco głupio); palmę w doniczce; wypolerowaną gitarę akustyczną; stado małych, niebieskich ptaków; przepiękną złotą kolię; wielką muszlę. Ostatnia rzecz sprawiła, że przełknął ślinę. W jego głowie pojawiły się obrazy głębin oceanu. Z niedostatecznym skupieniem, zmienił muszlę w kota, który jednak zamiast uszu miał złote muszelki. Z niepokojem spojrzał na egzaminatora, który kręcił głową. Przymknął na ułamek sekundy oczy, by pozbyć się niechcianych obrazów i naprawił swój błąd. Przed nimi siedział piękny biały kot o błękitnych oczach. Udało mu się.


etap II
Kostki: 3 i 6
Błąd, który popełnił podczas pierwszego etapu sprawił, że Camael był bezapelacyjnie zdeterminowany, by żadnego więcej nie popełnić. Obawiał się drugiej części egzaminu. Ta bowiem nie wymagała od niego umiejętności z dziedziny transmutacji, test był psychologiczny, a on nie wiedział co go czeka. Szybko jednak się przekonał, że musi wypić eliksir, który wywoła symulację. Wziął w dłoń fiolkę i wlał jej zawartość do gardła, nie było nad czym się zastanawiać.
Siedział w wielkiej sali Hogwartu, spokojnie jedząc kolację. Oh, jak lubił to miejsce. Nie mógł zliczyć, w których to siedział przy długim stole Slytherinu ze swoimi przyjaciółmi i rozkoszując się niebanalnymi potrawami rozprawiał z nimi o tym, że pewnego dnia zostanie animagiem. W kącikach jego ust zatańczył lekki uśmiech, kiedy wspomnienia zalały mu umysł. Pił akurat herbatę z metalowego pucharu, gdy głośny huk przerwał tę czynność. Ze zmarszczonymi brwiami rozejrzał się po Sali, by chwilę potem spojrzał w twarze innych nauczycieli, starając się z nich cokolwiek wyczytać – również nie rozumieli. Drzwi wielkiej sali tworzyły się z impetem, a do środka chwiejnym krokiem wchodził ogromny troll. Przez chwilę patrzył na stworzenie jak wryty, by kilka sekund później usłyszeć wrzaski uczniów. Wszyscy potrzebowali momentu na zorientowanie się w sytuacji. Troll szedł wciąż do przodu, pomieszczenie ogarnął prawdziwy chaos. Nie potrzebował wiele czasu, krzyknął (wzmacniając swój głos zaklęciem), by prefekci zabrali uczniów do dormitoriów, a sam, wraz z innymi nauczycielami, zajął się trollem. Wycelował różdżkę w wielką maczugę, którą obrzydliwe stworzenie wymachiwało na prawo i lewo. Pamiętał, że trolle są okropnie głupie, w jego głowie zapaliła się lampka alarmowa, bowiem sam do zamku wejść nie mógł. Zadanie miał utrudnione, ze względu na ruszający się przedmiot, wykorzystał jednak całe swoje skupienie i krótkim „avis” zmienił maczugę w stado małych ptaszków. Troll pozostał bez broni. Pomógł pozostałym nauczycielom obezwładnić stworzenie, wykorzystując jego zdziwienie i próby odgonienia ptaszków.
Symulacja się skończyła, a jego oddech był przyspieszony. Obrazy były bowiem naprawdę realistyczne, a krew w jego żyłach krążyła w zawrotnym tempie. Czuł rumieńce na swoich polikach, zrobił kilka głębokich wdechów i równie głębokich wydechów, by ostatecznie spojrzeć na egzaminatora. Ten pokiwał głową z lekkim uśmiechem. Camael nie wiedział jednak czy to uśmiech politowania, czy aprobaty. Wciąż próbował uspokoić szybko bijące serce. Był jednak przekonany, że poradził sobie dobrze, wykorzystując swoje najlepsze umiejętności. Nie pomylił się, bowiem egzaminator oznajmił, że egzamin skończył z wynikiem pozytywnym, bowiem zachował się znakomicie. Chłodna fala ulgi zalała młodego Whitelighta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adénuga 'Adé' A. Aighewi

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178cm
C. szczególne : bardzo szczupła, prawie chłopięca sylwetka
Galeony : -28
  Liczba postów : 35
https://www.czarodzieje.org/t18675-adenuga-ade-amaru-aighewi
https://www.czarodzieje.org/t18787-skrzynka-pocztowa-p-prof-aighewi#539173
https://www.czarodzieje.org/t18690-adenuga-ade-amaru-aighewi
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyCzw Kwi 09 2020, 19:59;

KURS NAUCZYCIELSKI
dziewiąty kwietnia dwa tysiące siódmego roku
godz. 9:05

RETROSPEKCJA:
ETAP I
kostki: 5 i 3
[…] Weszła do sali egzaminacyjnej lekko spóźniona, ale nikt nie zdawał się tego zauważyć. Wszyscy byli pochłonięci powtarzaniem materiałów, wiercili się niespokojnie na krzesłach i zestresowani rozmawiali o zupełnie niemądrych rzeczach. Nad sufitem zostało podwieszone gwieździste niebo, które ciężko dostrzec o tej porze roku w tak pięknym wymiarze. Na każdej ławce stały ogromne globusy i leżały dokładne mapy nieba, które po chwili zostały wzięte w ruch przez podchodzących do egzaminu. Stres dawał o sobie znać coraz bardziej i bardziej, a to nigdy nie działa na korzyść studenta. Głupio jej było przed samą sobą się przyznać, że zawaliła, że odczytała zupełnie nie te dane, które miała na myśli i wszystko poszło się pieprzyć w ułamku sekundy. Teorię zaliczyła przy trzecim podejściu, ale trzeba przyznać, że daty, miejsca i mapy nieba, które otrzymała od egzaminatora, nie należały do najłatwiejszych do odczytania. Cóż... Najważniejsze, że ten etap ma za sobą. […]

ETAP II
kostki: 1 i 1
[…] Gdy tylko wypiła eliksir i ujrzała wizję sytuacji z jaką musiała sobie poradzić, była niemalże w stu procentach pewna, że sobie poradzi. Zawsze miała posłuch wśród młodszych studentów i uczniów, ponadto jak nikt inny potrafi wytłumaczyć, że rzucanie zaklęciami za czyimiś plecami jest absolutnie niedozwolone, a magia to nie gra w zbijaka. Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, z czym tak naprawdę mają do czynienia. Zatrważające... Egzaminatorzy byli pod wrażeniem jej spokoju głosu i opanowania. Przecierając ze zdumienia oczy, wręczyli mocno pachnący tuszem dyplom. […]


Ostatnio zmieniony przez Adénuga 'Adé' A. Aighewi dnia Pon Kwi 13 2020, 09:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bevyn Pritchard

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 181cm
C. szczególne : Wąs Caine'a Shercliffe'a, blizny po wypadkach z czasów szkolnych
Galeony : -155
  Liczba postów : 36
https://www.czarodzieje.org/t18679-bevyn-pritchard#534293
https://www.czarodzieje.org/t18713-wiec-chodz-pomaluj-moj-swiat#535494
https://www.czarodzieje.org/t18682-bevyn-pritchard#534384
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyPią Kwi 10 2020, 15:08;

sierpień 2019

Etap I

kostki: 4 > 6

Idąc na egzamin z kursu nauczycielskiego byłem przekonany, że ministerialnym urzędasom wystarczy moje nazwisko, by przekonali się, że mam wystarczający talent na to stanowisko. Najwyraźniej jednak nie samą muzyką człowiek żyje, bo egzaminator niezbyt przychylnie spojrzał na moje cv, wciskając mi pędzle i nakazując namalowanie obrazu. I to nie byle jakiego obrazu, bo ukazującego coś, co nie pozwala mi zasnąć i dręczy moje sumienie. Nie wiem, co to miało na celu. Czyżby przedłużenie moich męczarni związanych z pracami społecznymi dla ministerstwa? W każdym razie starałem się jak mogłem, ale idealnie nie było, bo chociaż samo zaklęcie ożywiające się udało, interpretacja tematu odrobinę szokowała. Na dodatek krzywe to było jak cholera, ale udało mi się faceta przekonać stwierdzeniem, że także belfer nabiera doświadczenia i uczy się nowych rzeczy w kontakcie z uczniami. Jakoś zdałem, ale wiedziałem, że dalej łatwo nie będzie.

Etap II

kostki: 6 i 2

No i co, no i co? Na dzień dobry wcisnęli mi opiekuna Gryffindoru, chociaż już w chwili wysłania mnie na kurs mówiłem, że za żadne skarby się nie zgodzę, no chyba że za podwójną pensję. I oczywiście zniknął jakiś pierwszoroczny, którego te bęcwały nie potrafiły odnaleźć. Kim ja niby byłem, żeby im mówić, co powinni robić? I przez ten mój buntowniczy charakter nie zdałem. Szlag by trafił galeony!

kostki: 4 i 3

Troll podczas kolacji? To brzmiało dziwnie znajomo, zważywszy na to, że sam to przeżyłem jakoś na drugim roku nauki w Hogwarcie. A był cudowny spokój. Tak bardzo pochłonęły mnie wspomnienia i sentyment, że zamiast cokolwiek zrobić, zastanawiałem się, czy moi koledzy z domu przypadkiem nie wybiegną zaraz, żeby go pokonać. Ups, zagapiłem się i znów nie zdałem.

kostki: 6 i 3

Kolejny zaginiony pierwszoroczny, kolejny bunt z mojej strony, że nie będę się bawić w opiekuna, co tylko rozwścieczyło egzaminatora. No bo ile razy można mi wciskać ten sam scenariusz? Spróbowałem jednak coś wymyślić, zastanawiając się, gdzie ostatnim razem znajdował się ten dzieciak i co mogło sprawić, że zniknął. Kiedy jednak usłyszałem Zakazany Las, uznałem, że mam to gdzieś. Bo ile razy można im powtarzać, że wstęp wzbroniony? A kolejne galeony wypadają z kieszeni.

kostki: 6 i 3

Chyba doprowadziłem poprzedniego egzaminatora do białej gorączki, bo przysłali mi jakąś kobietę, która nijak nie miała pojęcia o tym, co się wcześniej działo. Nic więc dziwnego, że znów zobaczyłem tę samą dwójkę prefektów i wiedziałem już, czego będą chcieli. Po tylu razach powinienem się nauczyć, gdzie szukać tego dzieciaka, ale i tak nie zdążyłem na czas, bo zgubiłem się w drodze na błonia. Dawno nie byłem w szkolnych murach, a schody niezbyt mnie lubiły. Czemu to prefekci nie mogli prowadzić?

kostki: 2 i 4 > 6

Ostatnia próba, ostatnia szansa, po której zamierzałem się poddać nawet pomimo mojego uporu. Znalazłem się w zupełnie nowym miejscu, choć je kojarzyłem. Czy to nie był przypadkiem korytarz w pobliżu biblioteki? Tym się jednak nie przejmowałem, bo do moich uszu dotarły dźwięki świstu zaklęć i okrzyki uczniów. Podbiegłem tam szybko i zobaczywszy bandę półgłówków celujących w siebie różdżkami, rozbroiłem ich wszystkich. Tak po prostu, dla ich własnego bezpieczeństwa. Poza tym szlaban by im nie zaszkodził. Zwłaszcza taki z koszeniem trawników na błoniach nożyczkami. Egzaminatorka uznała, że trochę przesadziłem, ale przymknęła na to oko, bo przynajmniej zareagowałem. Czy to kolejny krok do posady nauczyciela?

link do wszystkich kostek
opłaty
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Desmond Emerson

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183cm
C. szczególne : Brak
Galeony : 342
  Liczba postów : 58
https://www.czarodzieje.org/t18618-desmond-emerson#532643
https://www.czarodzieje.org/t18727-poczta-desmonda#536341
https://www.czarodzieje.org/t18619-desmond-emerson#532652
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySob Kwi 11 2020, 16:11;

Kurs na nauczyciela
Marzec 2016


Etap I
Nie był zdenerwowany. A przynajmniej tak sobie wmawiał wierząc, że to wystarczy, by rzeczywiście się nie stresować. Siła autosugestii, można by rzec. Wszakże teraz wszystko zależało od tego, co Desmond miał w głowie. Operować różdżką potrafił. Stosowne zaklęcia znał. Kurs przeszedł. Wiedział też o liście wymagań, które należało spełnić, by mieć realne szanse na zdanie egzaminu, jakikolwiek by nie był. Emerson był pewny w swoje przygotowanie tak teoretyczne, jak i praktyczne. Pozostało mu tylko trzymać nerwy na wodzy, bo teraz już tylko one mogły stanąć pomiędzy nim, a otrzymaniem długo oczekiwanego dyplomu. A żeby się jeszcze bardziej zmotywować, poinformował o wszystkim matkę i brata. W pierwszym wypadku zapewnił, że niebawem pokaże jej stosowny świstek. W drugim zagroził, z uśmiechem, że będzie mógł mieć Ferdiego prawie stale na oku. Z takimi zachętami po prostu nie mogło mu się nie udać.
Na miejscu zdjął czarną marynarkę, pozostając w bordowej koszuli, czarnym krawacie i czarnych spodniach - ubiorze na tyle swobodnym, by do pojedynku podejść w optymalnych warunkach. W obszernej sali znajdowały się jeszcze trzy osoby, lecz tylko z jedną z nich - nieco pulchniejszym jegomościem z wyłysiałą głową, kwadratową twarzą i jasną, kozią bródką - stanął twarzą w twarz. Pozostałe dwie stały przy jednej ścianie, tylko obserwując. Najpierw maniery: różdżka pionowo przed twarz, energiczny wymach nią do swojego boku, ukłon. Następnie Desmond, wraz z egzaminatorem, odwrócili się od siebie, oddalili na kilka kroków i odwrócili do siebie ponownie, przyjmując odpowiednie pozy. Inny egzaminator zaczął odliczać. Emerson w tym czasie obmyślał strategię na pierwsze zaklęcie, które chciał rzucić. Czy stawić na natychmiastową ofensywę, czy może przewidzieć tę ze strony przeciwnika i się na nią przygotować? Mimowolnie wypuścił powietrze krótkim strumieniem, utrzymując intensywny kontakt wzrokowy z oponentem, jakoby chcąc z jego oczu wyczytać intencje.
...Trzy.
Potem po sali rozległo się głośne wołanie "Protego", które wyszło z ust niemalże jednocześnie tak ze strony Desmonda, co jego oponenta, przy akompaniamencie stosownego wymachu różdżką. Obydwoje rozwarli oczy szerzej ze zdumienia, najpewniej oczekując po drugiej osobie innego zachowania. Szybko wrócili do gotowości bojowej, z przewagą dla egzaminatora. Widocznie doświadczenie robiło swoje.
- Petrificus Totalus! - łysiejący mężczyzna zainkantował zaklęcie i posłał jej w kierunku bohatera.
Magiczna smuga z charakterystycznym świstem wyleciała z różdżki i mknęła w stronę Desmonda. Czar rozbił się jednak o tarczę stworzoną przez niego wcześniej, choć z jego wyrazu twarzy można było wyczytać, że nie był zadowolony. Chciał poukładać myśli i przygotować plan, jednak jego przeciwnik mu na to nie pozwolił.
- Everte Statum! - zainkantował egzaminator ponownie, wystrzeliwując kolejny czar w stronę Emersona.
Ten atak również został odparty dzięki przygotowanej wcześniej osłonę, jednak nie był to powód do dumy. Protego miało swoje limity i pozostanie w ciągłej defensywie nie było rozsądnym wyjściem. Krótko po tym tarcza zniwelowała kolejne zaklęcie, tracąc na sile. Desmond musiał coś wymyślić i to szybko.
Następny czar użyty przez egzaminatora nie został powstrzymany przez Protego. Bohater po prostu uniknął odskokiem w bok, pozwalając magii rozbić się gdzieś na ścianie za jego plecami. Pulchny mężczyzna najwidoczniej nie chciał dać swemu oponentowi chwili wytchnienia, inkantując ponownie. Desmond znów odpowiedział unikiem. Teraz jednak wiedział, że musiał odpowiedzieć natychmiast. Odnalazł też pewien specyficzny wzór w czarach, którymi posługiwał się egzaminator. Postanowił użyć tego na swoją korzyść, nie ważne jak mała by ona nie była. W rzeczywistości ryzykował, ale nic lepszego nie przyszło mu do głowy. Musiał tylko skupić się na ruchu oponenta. Przygotowanie się do wymachu różdżką było właśnie tym, na co czekał.
- Rictus...
- Jęzlep!- przerwał egzaminatorowi Desmond, w końcu samemu wystawiając różdżkę w jego kierunku.
Przeciwnik nie mógł dokończyć inkantacji, ale również zdziwił się przez nagłą utratę mowy. Taktyka bohatera polegała na wypaleniu zaklęcia w dosłowne tym samym czasie, niejako imitując sytuację z Protego na początku pojedynku. Sęk tkwił w czymś tak subtelnym, jak długość inkantacji. Egzaminator, pomijając jego szybkość wysławiania się, stosował jak dotąd czary o kilkusylabowych nazwach. Rictusempra, którą chciał użyć, była w tym aspekcie najkrótsza, a zarazem najszybsza. Bogu dzięki, że niedostatecznie.
- Expelliarmus! - szybko uderzył ponownie, korzystając z chwilowego roztrzęsienia mężczyzny.
Różdżka oponenta wystrzeliła z jego dłoni i upadła kilka metrów dalej na podłodze ze stukotem. Ten odwrócił się za nią, a następnie wrócił spojrzeniem na Desmonda, by następnie mu z wolna zaklaskać. Bohater westchnął z ulgą i uśmiechnął pod nosem. Wraz z egzaminatorem ukłonili się do siebie ponownie, kończąc pojedynek. Na pulchnego jegomościa użyto stosowne przeciwzaklęcie, a Emersona zaproszono na kolejny etap. Przed tym ten podziękował i zabrał z powrotem swoją marynarkę.

Etap II
Rozentuzjazmowany wynikiem pierwszego etapu, Desmond nie wiedział, że drugi okaże się dla niego prawdziwym wyzwaniem. Pojedynek z egzaminatorem był sprawdzianem kwalifikacji bohatera w kontekście przedmiotu, którego miałby nauczać. Fundamentalnie nie był więc specjalnie trudny, skoro i tak dotyczył tego, w czym Emerson czuł się najmocniej. Kolejna część egzaminu miała jednak za zadanie sprawdzić inny zestaw umiejętności bohatera.
Desmond natychmiast pojął, że sprezentowany mu eliksir miał kluczowy związek z drugi etapem, więc wypił go bez zająknięcia. Nawet podszedł do tego, dla żartu i trochę ignorancko, jak do jakiejś degustacji, pod koniec mlaskając krótko, jakby chcąc wychwycić smak. Efekt mikstury podziałał jednak tak szybko, że nie było mu to dane.
Sceneria diametralnie się zmieniła. Zamiast w sali, gdzie przeprowadzany był egzamin, Desmond znajdował się w jednym z Hogwardzkich korytarzy. Uśmiechnął się mimowolnie pod nosem, rozpoznając swoją dokładną lokalizację. Szybko jednak przybrał poważny wyraz twarzy i rozejrzał się wokół. Wiedział, że zaraz coś powinno się wydarzyć, co będzie istotne dla przebiegu tego etapu testu. Po krótszej chwili oczekiwania, żwawym krokiem, ruszył przed siebie. Chciał w ten sposób "rozruszać" sytuację.
Śmiechy, niemiłe docinki, głośne huki i świsty - kakofonia tychże dźwięków Desmond zaczął słyszeć za rogiem przy końcu korytarza. Choć wywołały u niego częściową nostalgię i przypomniały o czasach w Hogwarcie, tak coś podpowiadało mu, że nie czekało go nic przyjemnego. Pewnie dlatego, że jeszcze nie zapomniał, że był w trakcie egzaminu. Okazało się, że hałas wywoływała grupka uczniów, z różnych domów, która zabawiała się w pojedynkowanie. Oczywiście w totalnie chaotycznej formie, gdzie nikt nie zwracał uwagi na to, co działo się wokół. Czary latały na wszystkie strony, nie obyło się też bez ofiar. Emerson już chciał sięgnąć po różdżkę i uspokoić tę hołotę pojedynczym Expulso. Szybko jednak uznał, że nie tędy droga. Ale czy to właśnie nie w takich sytuacjach powinien przypomnieć młodszym, że był autorytetem, powstrzymując ich szybko i konkretnie? Ale przecież bohater sam postanowił, że będzie nauczycielem lepszym od tych, których nie trawił za czasów nauki, a oni właśnie by tak postąpili. Uczniowie bawili się na całego, a zbyt zajęty zbieraniem myśli i wybraniem najlepszego rozwiązania Desmond tkwił w bezruchu. W końcu oberwało mu się jakimś losowo posłanym zaklęciem, które dosłownie zwaliło go z nóg.
Nawet nie zdążył dobrze zrozumieć, co się właściwie stało, a powrócił do sali, gdzie odbywał się egzamin. Przełknął ciężko ślinę, nieco zdezorientowany rozejrzał się wokół. Z twarzy egzaminatora szybko wyczytał, że etapu drugiego nie udało mu się zaliczyć. Przetarł oczy. W duchu był wściekły z porażki, ale nauczony doświadczeniami za czasów bycia uczniem Hogwartu, szybko skonwertował negatywne emocje w dodatkową siłę. Jak się nie udało, to trzeba było spróbować ponowne.
Kolejny eliksir, kolejna zmiana scenerii. Tym razem Desmond znalazł się w jakimś gabinecie, którego krótka analiza przekonała bohatera, że pomieszczenie należało do niego. Trochę go to podniosło na duchu, nawet jeżeli to tylko chwilowa ułuda. Z drugiej strony był to przedsmak tego, co w niedalekiej przyszłości może udać mu się zdobyć. Nagłe pukanie do drzwi powstrzymało go jednak przed dalszymi przemyśleniami.
- Proszę - powiedział na tyle głośno, by dało się go usłyszeć z zewnątrz.
Do gabinetu weszła dwójka uczniów. Noszone przez nich odznaki natychmiast rzucały się w oczy. Nietęgie miny również. Desmond wiedział, że coś się stało i to również było częścią egzaminu. A wiedza o tym, że w tej symulacji zdawał się grać rolę opiekuna domu, nie dodała mu otuchy. Z przejęciem wysłuchał zeznań pary uczniów, z których wynikało, że jakiś pierwszoklasista zaginął bez śladu. Nie odnalazł się też po wszczętych przez prefektów poszukiwaniach i to właśnie z tego powodu postanowili poprosić o pomoc Emersona. Ten natychmiast wstał z fotela, wydał swoim rozmówcom stosowne polecenia i wraz z nimi ruszył na poszukiwania. To była wszakże jego odpowiedzialność, nawet jeżeli zniknięcie ucznia było w rzeczywistości winą jakiegoś głupiego żartu czy szkodliwych działań kogoś innego. Tego dowie się po odnalezieniu zguby.
Nie zdziwił się zbytnio, gdy ponownie wrócił do sali egzaminacyjnej. Westchnął, zdając sobie sprawę z kolejnej porażki. Tę przyjął tym razem łagodniej, choć w kwestii motywacji podziałała równie skutecznie, co pierwsza.
- Proszę dać mi moment - powiedział do egzaminatora, skrzyżował ręce i odchylił głowę do tyłu, patrząc w sufit.
Przez chwilę zbierał myśli i szybko dokonał własnych symulacji, w swojej wyobraźni, odnośnie dwóch poprzednich sytuacji. Dołożył sobie nawet kilka wariacji. Doszukiwał się konkretnych błędów, nad którymi nie mógł się zastanowić podczas testów i sposobów ich poprawy. Nie miał jednak na to zbyt wiele czasu. Częściowo z niecierpliwości i chęci jak najszybszego, finalnego dokończenia sprawy.
W końcu Desmond się wyprostował, dał znać o swojej gotowości i przyjął kolejną dawkę eliksiru.
W Wielkiej Sali panowały półszepty oraz subtelne dzwonienie, stukanie oraz chrobotanie masy sztućców. Tym razem Desmond cieszył się - przynajmniej jeszcze - wspólną kolacją z uczniami i resztą nauczycieli. Szczególnie, że w tych szczególnych, acz nieprawdziwych okolicznościach, przesiadywał wraz z resztą kadry. Jak gdyby nigdy nic kończył pałaszowanie kanapki z szynką i pomidorem. Do czasu, aż sielankę nie przerwało niespodziewane, zdecydowanie zbyt mocne, walenie do drzwi. Te natychmiast zaabsorbowało uwagę wszystkich przesiadujących w sali. Po krótkiej chwili ciszy, kolejny cios w drzwi sprawił, że niektórzy uczniowie aż podskoczyli. Wielu zaczęło dyskutować o potencjalnych powodach zamieszania. Te stały się oczywiste w kolejnym momencie, gdy wrota otworzyły się z hukiem, a do środka wparował nieproszony gość. Wysoki na ponad trzy metry, całkiem umięśniony, humanoidalny stwór o szarej skórze i tępym wyrazie twarzy rozejrzał się po sali, głośno dysząc. Następnie zaryczał przeraźliwie, uderzając trzymaną w prawej ręce, drewnianą pałą, kilkakrotnie o ziemię, po czym ruszył wgłąb pomieszczenia. Wybuchła panika. Uczniowie czym prędzej chcieli zejść z drogi potworowi - trollowi, jak to wielu słusznie zauważyło i dało głośno znać o swoich obserwacjach. Niektórzy, mniej rozważni, postanowili rzucać w niego czarami, jakby chcieli zgrywać bohaterów. To tylko bardziej irytowało intruza, odwracało jego uwagę i skłaniało do dalszego ryczenia na wszystko i wszystkich. Zapanował chaos.
Reakcja Desmonda była wręcz mechaniczna. Zerwał się ze swojego miejsca, wskoczył na stół i zeskoczył z drugiej strony. Złapał za swoją różdżkę i wycelował nią w trolla.
- Everte Statum! - wykrzyknął nazwę zaklęcia, które natychmiast posłał w stwora.
Emerson użył czaru jeszcze dwa razy. Wszystko po to, by skupić na siebie uwagę intruza, do którego też dość żwawo podchodził.
- Uczniowie, przestańcie się wygłupiać i czym prędzej opuścicie Wielką Salę! Prefekci, dopilnujcie tego! Wraz z resztą nauczycieli opanujemy sytuację! - dzięki zaklęciu Sonorus, wydał głośny komunikat obecnym w pomieszczeniu.
Odwrócił się do reszty kadry, porozumiewawczym spojrzeniem prosząc ich o pomoc. Większość odpowiedziała twierdzącym kiwnięciem głową. Desmond zwrócił się ponownie w stronę wściekłego na niego trolla, który był coraz bliżej. Widać było, że pupile Hogwartu zrozumieli jego przesłanie, gdyż zaczęli czym prędzej kierować się w stronę wyjścia. Włącznie z jednostkami, które wcześniej wykazywały się nierozważną brawurą.
Pierwszy test drugiego etapu Emerson oblał, bo był niezdecydowany i za bardzo chciał wszystkim dogodzić. Powinien działać jak najprędzej i stanowczo, nawet jeżeli nie zyskałby tym dobrej sławy wśród uczniów. Wszakże działał dla ich dobra. Porażka drugiego testu polegała na tym, że wszystko chciał na siłę zrobić sam. Może zaginiony uczeń należał do domu, którym Desmond był opiekunem, ale to wciąż był uczeń Hogwartu. Wystarczyło poprosić innych nauczycieli o pomoc, pytać innych uczniów czy portrety. Bez wątpienia otrzymałby potrzebne wsparcie. Teraz, przy trzecim podejściu, nie miał zamiaru powtarzać poprzednich błędów. Nie było mowy.
- Fallo!
Posłał kolejne zaklęcie w stronę stwora. Ten zdawał się na nie nie reagować, do czasu aż nie zrobił dwóch kolejnych kroków. Troll padł na ziemię, opuścił pałkę i zaczął się szamotać, warcząc przy tym z widoczną irytacją. Kręcił, machał to jedną kończyną, to drugą, bez wyraźnego celu. Dało to czas innym nauczycielom na interwencję i użycie ich własnych zaklęć, w tym Ex Animo, które okazało się być chyba najbardziej skuteczne w ujarzmieniu trolla.
Gdy sytuacja zdawała się być już pod kontrolą, bohater postanowił dopytać resztę kadry o powalonego stwora. Skąd się wziął na terenie Hogwartu? Kto go sprowadził? Jaki był jego cel? Nim jednak otrzymał odpowiedzi, poczuł rytmiczne klepanie po ramieniu, a następnie wrócił - już trzeci raz - do sali egzaminacyjnej. To egzaminator, z uśmiechem na ustach, był powodem wcześniej wspomnianej sensacji. Desmond uśmiechnął się. Nie mógł się powstrzymać, zerwał się z siedzenia i energicznie wymachnął pięścią w górę w geście triumfu. Przeprosił za to chwilę później, acz nie spotkał się z jakąś szczególną dezaprobatą jego dziwnego zachowania. Bardziej z rozbawieniem.
Teraz wystarczyło wrócić do domu, pochwalić się rodzicom i bratu. A potem przywitać znowu Hogwart, tylko tym razem z drugiej strony barykady. Tej nauczycielskiej strony. W międzyczasie Desmond się zaczął szczerze zastanawiać, czy nie dostałby przepisu na użyty podczas egzaminu eliksir oraz instrukcję co do konkretów jego działania. Mógłby za jego pomocą przeprowadzić dość ciekawe zajęcia.

kostki
Etap pierwszy: 1
Etap drugi: 2 i 2
Etap drugi (poprawka): 5 i 3
Etap drugi (poprawka 2): 4 i 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Angelus Scorpion

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 1,85
Galeony : 219
  Liczba postów : 425
https://www.czarodzieje.org/t7754-angelus-scorpion
https://www.czarodzieje.org/t7758-angelus
https://www.czarodzieje.org/t7757-druzyna-aniola
https://www.czarodzieje.org/t7786-angelus-scorpion#216618
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySro Kwi 22 2020, 14:44;

KURS NA NAUCZYCIELA DZAŁALNOŚCI ARTYSTYCZNEJ

Skąd nagle u Angelusa pojawił się pomysł, by zostać nauczycielem? Nigdy nie pasował na to stanowisko a mimo to coś go pchnęło w tym kierunku. Do tej pory zawsze tatuował sobie ludzi i żył spokojnie na uboczu, teraz jednak doszedł do wniosku, że mając tak wiele talentów jakim był udział w zespole Fallen Angels, albo np malowanie lub tworzenie dzieł sztuki na ludzkim ciele, to może też nauczyć sztuki innych. Aby móc jednak nauczać osoby młodsze od siebie musiałby przede wszystkim zdać kursy na nauczyciela, by potem z całkowitego przypadku zostać nauczycielem roku. Pojawił się w budynku, gdzie organizowane były szkolenia godzinę przed swoim egzaminem, by móc w miarę się uspokoić i psychicznie nastawić do obecnej zmiany, jaka miała nastąpić. Wszedł do sali jednakże nie był w stanie wykonać tego co od niego wymagano. Wytłumaczył to stresem i poproszono go, aby zjawił się ponownie za jakiś czas dlatego też po 3 dniach zjawił się ponownie, jeszcze bardziej wyluzowany niż wcześniej. Za zadanie otrzymał namalowanie obrazu, który pasowałby do tytułu powieści "Mój przyjaciel Gryf". Trochę mu zajęło nim w pełni oddał swoją wizję artystyczną na płótnie. Osobiście bardziej wolał płótno zwane ludzką skórą aniżeli zwykłe płótno malarskie. Na koniec idealnie ożywił obraz, gdzie gryf skakał szczęśliwy wokół drzew na polanie. Egzaminatorzy z uznaniem kiwali głową i przepuscili go do kolejnego pomieszczenia, gdzie miała się odbyć symulacja magiczna. Wypił magiczny eliksir i znalazł się w dziwnej symulacji. Był opiekunem Domu Ravenclaw i właśnie przybiegła do niego para prefektów i oznajmili, że zaginął pierwszoroczny uczeń z jego domu. Szukali go kilka godzin, ale bezskutecznie , jednakże Angelus z wrażenia, że pierwszy raz trafił do tak pokręconej symulacji, zapomniał, że to egzamin i najpierw rzucił żartem w stylu, że jak się sam zgubił to sam się odnajdzie, a dopiero potem zaproponował pomoc w poszukiwaniach. Niestety egzaminator tego nie zaliczył, ale zgodził się na kolejne podejście. Tym razem w symulacji pojawił się w Wielkiej Sali do której wpada rozwścieczony troll . Raczej maszynką do tatuowania go nie potraktuje, skoro jest artystą to raczej stroni od typowej magii, ale za to, gdy inni nauczyciele zajmowali się trollem to on zachował zimną krew i kazał wszystkim zebrać się w jedno miejsce i nie biegać w panice, co sprawiło, że po wyjściu z symulacji, egzaminator uścisnął mu rękę i wydał dyplom ukończenia kursu na nauczyciela. Po ukończonym kursie od razu zaczął pracę jako asystent nauczyciela w Hogwarcie, odbył też odpowiedni staż, by później objąć stanowisko nauczyciela.


ETAP I: Teoria 3 poprawka: 6

ETAP II: Psychologia 6 i 4 , nieparzysta
poprawka: 4,6


Ostatnio zmieniony przez Angelus Scorpion dnia Czw Maj 28 2020, 17:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 558
  Liczba postów : 339
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySro Maj 27 2020, 22:42;

Kurs Nauczyciela Starożytnych Run
Marzec 2019

Serafini przyszedł tego dnia z delikatnym stresem i tremą. Ponownie, tak jak za czasów Calpattio uderzyło mu do głowy poczucie stresu. Jeszcze raz poprawił kołnierz swojego swetra, ale nie miał jednak zbyt wiele czasu, kiedy zaraz jego nazwisko zostało wywołanie. Ktoś przekręcił drugą część jego nazwiska na "Zinatti". Miał nadzieję, że nie pomylą się przy sprawdzaniu jego wiedzy.
Wszystko szło mu dobrze, dopóki nie zauważył pojawiającego się na kartce błędu. Ze stresu pomylił runę Fehu z Ansuz, a czasu było mało. Ostatecznie przepadło. Ale powiedziano mu, że może przyjść następnego dnia. I jeszcze nie będzie musiał płacić.
Następnego dnia ten sam egzaminator zauważył, że Serafini mógł napisać lepiej. Tak, trema i stres przed zaliczeniem kursu sprawiała, że musiał cierpieć. Mimo tego czuł, że będzie wiedział jak sobie z tym poradzić następnego dnia, bo znowu nie udało mu się zaliczyć.
Tego dnia był już zdecydowany, że stres nie złapie go i poprowadzi rozwiązanie testu do perfekcji. Zdziwił się, ale zajęło mu to szybciej niż za poprzednim razem, a sam egzaminator był nim w końcu zachwycony. Czas na praktykę.

Troll? Serio? Troll w zamku. To chyba była już kompletna fanaberia. Ale sam nie wiedział co czynić. Najpierw zająć się trollem? A może pomóc w ewakuacji. Był w tej symulacji sam, a nie wiedział czy wszyscy się go posłuchają. Jeszcze trochę, a troll sam by go zmiażdżył. Fatalnie mu poszło.
Następną próbę pozwolili mu zrobić na tym samym schemacie. Raphael wdzięczny za tę możliwość kiwnął do nich głową i był gotowy. Teraz wiedział co miał zrobić, jego ruchy były zdecydowane i poprowadził uczniów do pokojów. Troll niestety przebił się przez zamek, jednak jedno zaklęcie go ogłuszyło. Powiedziano mu, że istota nie powinna przejść nawet bramy. Ale ostatecznie zaliczyli mu.

E1: 2(3); 4(1); 6
E2: 4 i 2; 3 i 4; Parzystość
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nicolas O. Czajkowski

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.79 m
C. szczególne : Pieprzyki na lewej stronie twarzy, układające się w Gwiazdozbiór Kasjopei. Cichy, małomówny i poruszający się płynnie niczym wiązka energii zaklęcia, która przedziera się przez ramy fizyczności. Jego słowa choć nieczęste są wypowiedziane z akcentem słowiańskim. Tak bardzo nieznanym w tych stronach, a może? Nie często się uśmiecha, czy też krzyczy. Jego emocje są starannie schowane w głębokiej porcelanowej filiżance.
Galeony : 308
  Liczba postów : 34
https://www.czarodzieje.org/t18401-nicolas-o-czajkowski#524180
https://www.czarodzieje.org/t18459-abelard#525655
https://www.czarodzieje.org/t18460-badz-moim-gwiazdozbiorem#525658
https://www.czarodzieje.org/t18417-nicolas-o-czajkowski
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyPią Cze 12 2020, 13:10;


Souhvězdí - Kurs Nauczycielski
(wrzesień 2016)


Kostki
Etap I: OPCM i 6
Etap II: 2 i 1

Czy od zawsze pragnął być nauczycielem? Ten małomówny chłopak. Skrywający nie jeden sekret na dnie swojej kruchej porcelany. Właściwie czym było nauczanie jak nie wyzwaniem. W tych czasach nawet nie był to jakiś szanowany zawód. Tytuł profesora to niby było coś, ale właściwie co? Marnie płacili. Dzieciaki postrzegali swoich nauczycieli jak najgorszą zmorę ze szkolnych lat. Nauczyciel kiedyś był kimś wielkim. Wielkim uczonym, szanowanym i podziwianym. Teraz można było liczyć tylko na wrzaski i składać modły do Merlina o to, aby nie zostać wystawionym na poniżenie przez krnąbrnych podopiecznych.
Młody, blady jeszcze mało doświadczony. Jego wiedza była ponad przeciętna, ponieważ tego wymagano, ale on osobiście nie uznałby się za mędrca. Nie był geniuszem. Po prostu powiedziałby, że interesował się bardziej niż inni Obroną Przed Czarną Magią czy Astronomią, a może i Wróżbiarstwem. Na pewno znał swoją wartość i chciał nauczać. Właściwie czy naprawdę tego chciał? Miał duże pokłady cierpliwości i mimo jego niedostępności czy dystansu tworzył idealne więzi. Potrafił słuchać, pomagać, pocieszać i milczeć, kiedy trzeba. Uczniowie bardziej go lubili, ponieważ nie było pomiędzy nimi takiego dystansu. Rozumiał ich bunt, niezdecydowanie, rozpacz, szczęście i głupotę, ponieważ był młody i tak jak oni niedawno przeżywał to samo.
Nim jednak zasilił kadrę nauczycielską w Souhvězdí, musiał odbyć kurs nauczycielski. Chciał nauczać OPCM, chyba jeden z trudniejszych przedmiotów, ponieważ wymagał on wiele praktyki. Podczas takowych ćwiczeń z większą grupą uczniów nie tylko trzeba było wykazać się ostrożnością, ale i opanowaniem przeróżnych sytuacji, na które zostanie się wystawionym, czy też odpowiednio zareagować w nagłej zagrażającej życiu sytuacji.
W pierwszym etapie kursu na nauczyciela OPCM przyszło mu się zmierzyć w pojedynku. Nie ma tu żadnych suchych teorii, a walka. Wymiana zaklęć. Atak i Obrona. To lubił najbardziej. Nie myśleć, działać instynktownie. Poddać się intuicji, szóstemu zmysłowi, czy przeczuciu. Potem należało zbierać konsekwencje swoich czynów, ale to było warte tego uczucia.
Stał naprzeciwko egzaminatora z tym oczekiwaniem, strachem i zarazem ekscytacją. Ten moment dla wielu nie był przyjemny, jednak powodował ruch. Coś się działo. Różdżki zostały uniesione i nastała seria krótkich zaklęć. Szybko, zwinnie i sprawnie. Nikt nic nie powiedział. Nie było to spektakularne widowisko, ale jednak miało w sobie piękno opanowania i pewnej ręki. Umiejętności posiadał, teraz czekał go etap drugi. Psychologiczny. Tutaj ciężko było się przygotować, tu trzeba było być przygotowanym przez życie. Dlatego przed tym etapem nic nie robił. Oczekiwał tego, co miało nadejść.
Zmysłowa symulacja, która została wywołana przez eliksir, wykreowała dla niego sytuacje dość emocjonującą. Czy nadal powinien czuć posmak wypitego eliksiru? Korytarz przed nim był całkowicie spokojny, tylko po to, żeby zaraz zmienić się w pole bitwy. Osobiście mógłby przyglądać się wymianie zaklęć przez uczniów. Wyłapać ich umiejętności, ocenić zaradność, dostrzec diamenty, które wymagałyby dokładnego oszlifowania. Wkroczył pewnie. Kilka zaklęć i niepotrzebnie wypowiedzianych słów, które miały usadzić delikwentów. Wiedział, jak należy się zachować, ale czy będąc świadomym, że to jednak nie jest ta symulacja, postąpiłby tam samo? Możliwe. Egzaminatorzy nie ukryli przed nim nic, co byłoby dla niego niemożliwe do wykonania.

|zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fabien E. Arathe-Ricœur

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 815
  Liczba postów : 214
https://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
https://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
https://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
https://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyNie Sie 09 2020, 18:18;

Niepewnie wchodził do sali z psem u boku. On? Nauczycielem? Ale co innego zostawało, jeśli stracił wiarę w siebie na tyle, że nie chciał nawet myśleć o zostaniu muzykiem? Niby świat magiczny taki wspaniały, ułatwiający życie niewidomego... A z drugiej niemalże nie ma w nim ścieżek kariery.
Jak mu nie wyjdzie bycie nauczycielem, to wróci do świata mugoli. Ewentualnie zostanie wiecznym asystentem, bez perspektyw na rozwój, ale ze stałym dochodem, który zawsze można przemnożyć przez pięć. Galeony na funty mają dobry przelicznik.
Pierwsze zdanie i już zrobiło się blondynowi słabo. Oni robią to celowo? Ma malować? Ślepy? Bezwiednie zacisnął ręce na smyczy Beowulfa, zanim odetchnął. No cóż. Porywa się na działalność artystyczną - a to szeroko pojęta dziedzina. Zostawił zatem psa, każąc mu warować u swoich nóg, zanim namacał farby.
Babilon wręcza królom świata klucz do otchłani.
Zdjął płótno ze stelaża i położył na posadzce. Tak samo wszystkie farby rozłożył wokół siebie, klękając. Malował palcami, pokrywając płótno grubą warstwą gęstej, czarnej farby. Gdyby ktokolwiek z prawdziwych malarzy na to spojrzał, zapewne by poczuł skręt żołądka na ową profanację... A potem co chwila zadawał egzaminatorom pytania pokroju "czy to jasny kolor?", "czy to czerwony?", "jaki odcień ma ta farba?", stopniowo budując tylko więcej głębi w obrazie. Dosłownej. Traktował farbę jak rzadką glinę, miejscami czekając, aż podeschnie i nieco zastygnie, zanim zaczynał ją formować. Bardzo luźno - na górze była forma gwiazdy, na dole wyciągnięte ręce. Na środku brama i klucz. Siłą rzeczy kolory się mieszały, kiedy nie zawsze dokładnie otarł palce przed wzięciem następnej tubki. Ale w prawym górnym rogu, wokół gwiazdy, dominował żółty i biały, klucz był czerwony, drzwi pokryte "zdobieniami" i ciemnobrązowe. Lewy dół obrazu z kolei był najciemniejszy, czarny z niebieskimi dłońmi, zlewającymi się miejscami z tłem. Skończywszy, wytarł w szmatkę ręce i rzucił zaklęcie ożywiające.
Farba zaczęła zachowywać się jak woda. Gwiazda lśniła, zdobienia na drzwiach wirowały, klucz unosił się delikatnie, kiedy ręce starały się go sięgnąć. Nie było to idealne. Niektórzy by powiedzieli, że nie było nawet ładne. Ale dał radę - dostosował medium do siebie, tworząc głębokie doliny i wzniesienia z farby. Kolorowa płaskorzeźba, tak to można ująć najlepiej.
Podobało się. Egzaminator, jak początkowo był sceptyczny do ślepego kandydata, docenił jego kreatywność. Wciąż lekko brudny, podszedł do drugiej części kursu.
Nie trzeba było nawet się starać, aby stworzyć dla niego idealną iluzję. Trochę zapachów, inne głosy. Łatwo znalazł się w projekcji, mniej lub bardziej zatracając się w wytworzonej scence.
Jedyne, co burzyło immersję, to jego bycie opiekunem domu. Już na pewno... Ale ciężko się koniec końców nie wczuć.
Niemniej jego wspaniały pomysł użycia jasnowidzenia nie do końca przypadł do gustu egzaminatorowi. Fakt faktem, w efekcie końcowym odnalazł "zagubionego" ucznia... I mężczyzna, pamiętając poprzednią kreatywność oraz biorąc pod uwagę kalectwo Fabiena, koniec końców go puścił.
Z psem u boku oraz w wielkim szoku odbierał dyplom, zanim wyszedł, by - cóż - pochwalić się rodzicom, że zdał.

/zt

Etap I: 6
Etap II: 6 na zdarzenie, 5 na reakcję, dorzut - 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Szczupła, nawet lekko umięśniona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 4262
  Liczba postów : 2903
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
https://www.czarodzieje.org/t19322-ezra-t-clarke-dziennik
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyWto Sie 11 2020, 19:32;

Kurs nauczycielski
(działalność artystyczna)

Jeszcze nie tak dawno podjęcie decyzji odnośnie ścieżki kariery spędzało mu sen z powiek; z jednej strony ezrowe plany były płynne niczym pogoda podczas marcowego poranka, z drugiej za to ostatecznie bardzo powtarzalne. Niektóre pomysły co jakiś czas po prostu do niego wracały w burzy nowych emocji. Pierwsze przesłanki mógł odnaleźć w czasach wczesnoszkolnych; pomaganie rówieśnikom w opanowywaniu materiału było doświadczeniem współdzielonym przez wielu, ale szczerze lubianym jedynie przez garstkę. W tym kierunku pchnęła go jednak dopiero Donna Jenkins, wychodząc z propozycją poprowadzenia teatralnego kółka. I o ile przedsięwzięcie po tygodniach obumarło, również z jego osobistej niedyspozycji, tak cały mechanizm został poruszony, kostka po kostce, niczym w misternym domino, doprowadzając go właśnie do tego miejsca. Do sali egzaminacyjnej kursu nauczycielskiego, nawet jeśli o całe dwa lata udało mu się - choć zupełnie niezamierzenie - przesunąć termin tego wydarzenia.
Towarzyszący mu stres był większy niż przy zwykłych egzaminach - mniej obawiał się sprawdzenia własnej wiedzy, bardziej tego, jak zostanie odebrany przez komisję. Nie mógł udawać, że nie był kojarzony, tym bardziej nie mógł udawać, że wszystkie wzmianki jego nazwiska występowały jedynie w pozytywnym kontekście. Pławił się w kontrowersji. Nie dementował plotek. Wystarczało, że o nim mówiono... Lecz sukcesy sceniczne i przesadzone recenzje mogły zadziałać w drugą stronę, dając mu z miejsca przewagę. I jakkolwiek chciał wierzyć w sprawiedliwą ocenę tylko swoich umiejętności, tak nie potrafił wyzbyć się tego sceptycyzmu.
Przygładził koszulę i wziął ostatni głębszy oddech, zanim wszedł do sali, gdzie już na niego czekano wraz z pierwszym zadaniem, mającym dokonać selekcji, czy wybrany przez niego przedmiot rzeczywiście był tym, na co powinien się porywać. Malowanie nigdy nie było jego specjalizacją, nie można mu było jednak zarzucić, że nad nią nie pracował, najpierw na lekcjach u Forestera, potem kręcąc się przy Cassiusie. I choć nie osiągał wyników godnych galerii Swansea, tak do szkoły jego umiejętności były zupełnie wystarczające. Teraz musiał to jedynie udowodnić komuś więcej niż tylko sobie.
Natura ludzka. Tak brzmiał temat narzucony Ezrze przez egzaminatora. Clarke wziął pędzel pomiędzy palce, przez chwilę tylko patrząc na pozostawione do jego dyspozycji płótno. Minuty mijały mozolnie, gdy w jego głowie kolory się ze sobą splatały, tworzyły kształty, przeskakiwały od jednego pomysłu do drugiego, pozostawiając go w niezdecydowaniu. Nie mogło jednak ono trwać wiecznie. Brązowe kreski pierwsze pojawiły się na płótnie, imitując pnie drzew wijące się z jakąś niespotykaną gracją. Ozdobione zielenią liści szybko zaczęły tworzyć zamkniętą ramę o łagodnych krawędziach. Dopiero jednak linia horyzontu, nieprecyzyjne rozdzielenie traw i nieba, przecinane mniejszymi gałązkami zaczęły wydobywać rysy. Rysy twarzy ukrytych pomiędzy pniami, spośród których każda starała się wyrazić konkretne emocje. Nie tylko ukrywał człowieka w naturze, ale naturze nadawał człowieczeństwo. Zaklęcie ożywiające miało za zadanie jedynie subtelnie podkreślić zamysł, tak więc gałązki zaczęły poruszać się na wietrze, jak otwierane leniwie powieki, a kolory przy horyzoncie nieznacznie się zmieniały, wywołując zmiany grymasów twarzy. I najwyraźniej jego pomysł uzyskał aprobatę, bo egzaminatorzy nawet nie zawahali się nad daniem mu przyzwolenia na kontynuację kursu. Olbrzymi kamień spadł z ezrowego serca, gdy mógł podejść do symulacji.
Uważał, że jego wiek, ale i to, że dopiero co sam skończył Hogwart przemawiało na jego korzyść. Znał sposoby myślenia uczniów, potrafił złapać z nimi wspólny język. Nie mógł nie poczuć zadowolenia, gdy przewidziany dlań scenariusz postawił go w roli opiekuna domu. Przywilej od razu przyniósł jednak odpowiedzialność w postaci zaginionego podopiecznego. Ezra nie uważał, by dobrym pomysłem było wszczynanie alarmu na całą szkołę. W pierwszej kolejności poprosił więc prefektów o sprowadzenie najbliższych znajomych pierwszoroczniaka oraz najbardziej zaufanych wychowanków, którzy mogliby obstawić punkty w szkole, których nie dało się w żaden sposób ominąć i w które prędzej czy później dzieciak musiał trafić. Nie wahał się przed podzieleniem się z nimi własnym wizbookiem; czasy sów przy tak ważnych sytuacjach odchodziły do lamusa, a Ezra chciał mieć pewność o szybkim przekazie informacji. Sam za to ruszył w miejsca zakazane. Dzięki tak usystematyzowanym działaniom pierwszoroczny odnalazł się szybciej niż Ezra przypuszczał, tym samym dając Clarke'owi przepustkę do rozpoczęcia nowej drogi kariery.
Uśmiechnął się z wdzięcznością, lekko jeszcze oszołomiony, ale przede wszystkim szczęśliwy. Pozostawało mu jedynie poinformowanie Leonardo, że ckliwe marzenie o wspólnej kawie w sąsiadujących gabinetach właśnie bardzo powoli zaczynało się spełniać.

|zt

Etap I: 6
Etap II: 6, 6Sala egzaminacyjna - Page 5 Daz9b2c-b2f9b42c-9d8e-480f-869f-19a035d90870.gif?token=eyJ0eXAiOiJKV1QiLCJhbGciOiJIUzI1NiJ9.eyJzdWIiOiJ1cm46YXBwOiIsImlzcyI6InVybjphcHA6Iiwib2JqIjpbW3sicGF0aCI6IlwvZlwvN2Q0Mzk5OWEtNDlhOS00NDIyLWI1MTktZmVkNDE3Njk2YTk2XC9kYXo5YjJjLWIyZjliNDJjLTlkOGUtNDgwZi04NjlmLTE5YTAzNWQ5MDg3MC5naWYifV1dLCJhdWQiOlsidXJuOnNlcnZpY2U6ZmlsZS5kb3dubG9hZCJdfQ
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję;
Galeony : 594
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyCzw Wrz 03 2020, 22:46;

Nauczyciel - retro we Francji

kostki
I etap: 4--> 5 -->1
I etap: 4; 5 --> 6
opłata : kostki

Kiedy podchodziłem do kursu na nauczyciela miałem wokół siebie ludzi, którzy dopiero skończyli szkołę i byłem najstarszy ze wszystkich. Moja zmiana kariery wiązała się ze śmiercią mojej żony, więc podchodząc do tego nie byłem w najlepszym stanie emocjonalnym. Gapiłem się głupio na fantoma, który miał na sobie ślady choroby i chociaż zwykle nie miałbym z tym najmniejszych problemów, ten dzień nie był dla mnie dobry. Bariera językowa również nie była w tym wypadku pomocna. Mimo wielu lat spędzonych we Francji, nigdy nie byłem asem językowym, a po tym co zaszło zapominałem słów i nie potrafiłem nic wytłumaczyć. Za szybko zabrałem się za temat nowej kariery i dlatego za pierwszym razem, mimo szczerych chęci osoby, która mnie egzaminowała, musiałem oblać. Ucztowałem to w naszym mieszkaniu z eliksirami odurzającymi, na zmianę z odwiedzinami cmentarza gdzie leżała Valentine. Dopiero po jakimś czasie przystąpiłem ponownie, kiedy udało mi się dzięki pomocy przyjaciół podnieść się z dołu w którym się znajdowałem. Pojawiłem się w znacznie lepszym stanie i dzięki temu tym razem bez problemów rozwiązałem pierwszą część teoretyczną, gdzie tym razem pacjent ze smoczą ospą nie miał u mnie szans! Oczywiście pozytywnie, w mgnieniu oka wyleczyłem go z najmniejszych obrażeń, tak jak tak naprawdę powinienem to zrobić za pierwszym razem.
Kiedy przechodzę do egazaminu z części psychologicznej jestem zdecydowanie bardziej zestresowany. Tak naprawdę moje emocje nigdy nie były moją silną stroną, dlatego często byłem bardziej fanem robienia eliksirów do uzdrawiania, nie aktywniej na sali uzdrowicielskiej. Dlatego kiedy wybucha panika wśród wszystkich, ja próbując uspokoić w symulacji potrzebuję kilku chwil by zebrać się do kupy. Dopiero po chwili w końcu udaje mi się ogarnąć sytuację, a i wtedy potrącam kilka przechodzących niedaleko osób czy kieruję swoją uwagę w złym kierunku. Na szczęście ważniejsze jest moje doświadczenie pod względem nauki przedmiotu i egzaminatorzy bez problemów przymykają oko na moje wszelkie niedoskonałości, pozwalając mi podjąć mój nowy zawód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Antosha Avgust

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
C. szczególne : rosyjski akcent
Galeony : 22
  Liczba postów : 178
https://www.czarodzieje.org/t19662-antosha-avgust#587797
https://www.czarodzieje.org/t17516-poczta-profesora-antoshy-avgusta#491595
https://www.czarodzieje.org/t19663-antosha-avgust
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyCzw Wrz 24 2020, 08:41;

Retrospekcja, Rosja, staż nauczycielski

kostki: tutaj i na kolejnej
galeony: tutaj
I etap: 2(2) > 1 > i niepotrzebnie znów 1 bo nie ogarnęłam ze to dobra kostka XD
II etap: 6 || 3 > 3 > 4(1) > 1


Wydawać by się mogło, że takiemu ekspertowi jak on papier umożliwiający przekazywanie swojej wiedzy innym powinien należeć się od ręki, ale okazało się, że nie tylko tak nie jest, a że w dodatku przystąpienie do kursu na nauczyciela przysporzy mu większych problemów niż wygranie Mistrzostw Świata; zaprezentowanie swoich umiejętności miotlarskich nie było zbyt trudne (choć musiał je raz poprawiać... nie żeby coś popsuł, po prostu egzaminator był stronniczy), czego niestety nie można powiedzieć o egzaminie psychologicznym. W nim musiał wykazać się anielską cierpliwością, odpornością na wysłuchiwanie głupot, odpowiednim podejściem do młodzieży i wszystkim tym, czego  generalnie nie posiadał. Ostatecznie za trzecim razem udało mu się w symulacji wcielić w rolę opiekuna roku, rozwikłać w zagadkę zaginięcia jednego z uczniów i nie stracić przy tym głowy ani nikogo nie potraktować niemiło. Wychodził z sali egzaminacyjnej z nowymi kwalifikacjami oraz poczuciem, że w szkole prawdopodobnie czeka go większa harówka niż na boisku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arariel Whitelight

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 36
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 189cm
C. szczególne : Przeszywające błękitne oczy, zadbany zarost, zapach pieprzu, paczuli i bergamoty. Sygnet rodowy na małym palcu.
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
Galeony : 120
  Liczba postów : 100
https://www.czarodzieje.org/t19676-arariel-whitelight#589037
https://www.czarodzieje.org/t19689-poczta-arariela#589705
https://www.czarodzieje.org/t19688-arariel-whitelight#589698
https://www.czarodzieje.org/t19675-arariel-whitelight#589034
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyCzw Paź 01 2020, 17:43;

Kurs na prawnika spraw czarodziejskich
Retrospekcja, rok 2010
Kostki: 1,4
Pierwszej kostki nie rzucam - mam 30pkt w kuferku.

Był przygotowany - jak mógłby nie być? Jego całe życie obracało się wokół prawa i to w jego najbardziej praktycznym wydaniu. Jakby na to nie spojrzeć - był w pewnym sensie jego stróżem, w każdym znaczeniu tego słowa. Od lat z nim partnerował - co to więc był dla niego zaledwie półroczny kurs?
Jego zwieńczeniem okazał się egzamin - na który skrupulatnie się przygotował, jak to on. Wszystko dopięte na ostatni guzik, nie było w ogóle miejsca na jakąkolwiek niewiadomą. Co prawda miał wylosować przypadek, którego miałby bronić - jednak czy nie zdążył się już zapoznać ze wszystkimi przypadkami, które trafiały do Wizengamotu? Sam je w końcu na salę rozpraw dostarczał. Choć zazwyczaj były one już z pogranicza przestępczości, aniżeli magicznego kodeksu cywilnego. Co nie znaczy, że i wokół takich nie zdarzało mu się oscylować.
Na salę rozpraw wchodził spokojnym, opanowanym krokiem - z równie opanowanym wyrazem twarzy. Znali go tu przecież - jego egzamin był dosłownie czystą formalnością. Wszystko jednak wykonywał zgodnie z wytycznymi, a kiedy wylosował swój przypadek... Poszło dosłownie z górki. Doskonale - ze wszelkimi szczegółami - pamiętał podobną sprawę, którą jeszcze niedawno w ramach kursu miał przyjemność obserwować z trybun. Sparafrazował jedynie wystąpienie tamtego prawnika - udoskonalając je jedynie o kilka retorycznych przejść. W jego głosie być może brakowało pasji oratorskiej - ale był konkretny i dokładny, z czego zdążyli go już w Wizengamocie poznać. Zapełnił swoim wystąpieniem cały przeznaczony mu czas, co do sekundy - i zdał, skłaniając z szacunkiem głową w kierunku komisji.

Z tematu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Merlin Villeneuve

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : Wysportowana sylwetka, pogodne spojrzenie, kanadyjski akcent
Galeony : -715
  Liczba postów : 120
https://www.czarodzieje.org/t19518-merlin-villeneuve
https://www.czarodzieje.org/t19715-poczta
https://www.czarodzieje.org/t19521-merlin-villeneuve
https://www.czarodzieje.org/t19716-merlin-villeneuve-dziennik
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySro Paź 07 2020, 00:35;

Kurs na nauczyciela
czerwiec 2019

Postanowiwszy zrezygnować z posady w Ministerstwie, Merlin musiał jak najszybciej zdecydować się na cokolwiek, co by popchnęło jego życie do przodu. To właśnie stagnacja i brak jakichkolwiek zmian ostatecznie zdecydowały o jego dymisji. Samo szukanie nowego miejsca nie trwało długo, wręcz przeciwnie. W podświadomości doskonale wiedział gdzie chciał się udać, teraz wystarczyło uświadomić samego siebie. Szybko zapisał się na kurs i staż nauczycielski, gdzie miał sie dowiedzieć o najróżniejszych technikach podejścia do nauczania młodszego pokolenia.
Pierwszym czym się zajął, był kurs nauczycielski, organizowany w Ministerstwie Magii. Umówiwszy się, przyszedł w odpowiednim terminie, na czas, nie spóźniając się ani minutę. Nie był ani za wcześnie, ani za późno, lubując się w byciu punktualnie. Rozejrzawszy się, uświadomił sobie, że jest jednym z najstarszych kurusantów.
Pierwsze zadanie było odrobinę trudne, a przynajmniej takie wydawało się mężczyźnie. Miał zaopiekować się szczuroszczetem, co nie należało do jego ulubionych zajęć. Merlinowską specjalizacją były wszelkie stworzenia wodne i to nimi się potrafił mistrzowsko opiekować. Tutaj jednak popełnił parę błędów i musiał się tłumaczyć i naciągiwać egzaminatora by przejść dalej, ale ostatecznie i to się udało.
Drugi etap już nie był tak "przyjemny". Poddano go halucynacjom, gdzie też spotkał trolla. Wydawał się on tak realistyczny i niebezpieczny, że Villeneuve zachował się tak, jakby spotkał prawdziwego groźnego przeciwnika. Wyciągnąwszy różdżkę, chciał z nim stoczyć pojedynek, co wcale dobrze by się nie skończyło. Najpewniej, bo symulacja została przerwana, a Merlin poproszony o podejście do drugiej części jeszcze raz. Uspokojony już, skonfrontował się z trollem raz jeszcze, tym razem spokojniej. O ile wciąż było parę uwag, ostatecznie udało mu się zdać i otrzymać certyfikat zdanego kursu nauczycielskiego.

| zt

Kości:
Etap I: 2,3,4,2
Etap II: 4,3,4,4
Ostatecznie: jedna płatna poprawka = 85g
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Reginald von Berger

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : przenikliwe, świdrujące spojrzenie
Galeony : 27
  Liczba postów : 63
https://www.czarodzieje.org/t19673-reginald-von-berger
https://www.czarodzieje.org/t19707-relacje-rega
https://www.czarodzieje.org/t19677-reginald-von-berger?highlight=reginald
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySob Paź 10 2020, 19:48;

Przed przybyciem do Hogwartu w charakterze asystenta nauczyciela obrony przed czarną magią, Reginald wpierw musiał odbyć kurs na nauczyciela, który odbywał się w przestronnej, okrągłej sali egzaminacyjnej mieszczącej się w podziemiach ministerstwa. Okazało się, że miał stanąć do pojedynku z egzaminatorem, który okazał się świetnym pojedynkowiczem, choć oczywiście on był przekonany, że nikt nie zdoła go pokonać. I tu się pomylił. Rzucone przez egzaminatora zaklęcie oszałamiające okazało się mocniejsze od wyczarowanej przez niego tarczy. Za drugim razem również mu nie poszło, bo tym razem został rozbrojony.  Kolejnym razem również nie wypadł najlepiej.  Egzaminujący go czarodziej miał wyjątkowy refleks, a rzucane przez niego zaklęcia były naprawdę silne. Stwierdził, że pojedynek mógł wypaść zdecydowanie lepiej, gdyby bardziej się przyłożył, ale po długich przekonywaniach w końcu ustąpił i pozwolił mu przejść do etapu drugiego.

Drugi etap kursu wypadł mu znacznie pomyślniej. Będąc już w Hogwarcie, razu pewnego do jego gabinetu przyszło dwóch pierwszoroczniaków ze Slytherinu, informując że zaginął ich kolega, którego poszukiwali już od kilku godzin. Kazał im zatem przynieść należącą do niego rzecz, najlepiej ubranie, bowiem potrzebował jakiegoś fragmentu jego DNA, by móc rzucić zaklęcie lokalizacji, a na ubraniu najłatwiej było go znaleźć, chociażby w postaci włosa, który wykorzystał do rzucenia ów zaklęcia. Okazało się, że "zguba" przebywała w bibliotece, zaszywszy się w Dziale Ksiąg Zakazanych. Odnaleziony chłopak skończył na dywaniku u dyrektora, który wymierzył mu szlaban za przebywanie w nielegalnym miejscu.

I etap:
5, 3, 4, 6

II etap:
5, 1

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 62
  Liczba postów : 215
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
https://www.czarodzieje.org/t19841-jasper-viro-rowle-dziennik
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyNie Sty 17 2021, 14:15;

Etap I
Kurs nauczycielski

-----------------------------------------------------------------------------------
Kostki: 5; 4(fail); 3; 4 (sukces - 6)
3 płatne

"Życie to komedia absurdu, która co i rusz jest przerywana gromami tragedii, żeby nastrój całości nie był monotonny, a slapstickowy efekt przez kontrast mógł być zabawniejszy."

I muszę przyznać, naprawdę chciało mi się śmiać. Nie w ten uroczy, wdzięczny sposób; nie w lekko wibrujących nutach pogodności, a w ciężkości gorzkiego rozbawienia, gdy po raz czwarty stawałem przed tym samym egzaminatorem, którego wzrok mówił mi już wyraźnie, że nie powinienem tutaj wracać.
- To nie moja specjalizacja - tłumaczę się głupio, odpowiadając na milczący zarzut, gdy przyjmuję od niego tę przeklętą szpilkę. Szpilkę! Potrafię w kilka sekund pokryć swoje ciało gładką łuską węża; przeskoczyć po wszystkich mniej lub bardziej abstrakcyjnych kolorach skóry i przetransmutować jego samego w każde z nawet najdrobniejszych futerkowych zwierząt.
Ale on znów daje mi tę pieprzoną szpilkę.
Prawdopodobnie tę samą, którą przy drugim podejściu złamałem przypadkiem przy czwartej transmutacji, chcąc stworzyć zbyt wybujały w mojej wyobraźni rokokowy fotel, którego nóżki nie wytrzymały nawet mojego, lekkiego niczym piórko ciała, prawdopodobnie tracąc na wytrzymałości gdzieś przy przemianie talerza pełnego spaghetti w różowy szal boa. Z pewnością nie mogła to być szpilka z drugiego podejścia, która spłonęła przy niefortunnej przemianie średniowiecznego żyrandolu w drobne bibułkowe origami, ani z tego ostatniego, bo ta pękła, gdy transmutując ją w podłużny balon próbowałem przygwiazdorzyć i wykręcić ją w najprostszego balonowego pieska.
Tym razem miało być inaczej. Bez popisów. Bez zbędnych udziwnień i teatralnych przemian. Rutynowy pokaz umiejętności, bo przecież tylko o to chodziło. By udowodnić, że moje zdolności są wystarczające. Nikogo nie obchodzi mój charakter czy dusza artysty. Mam być tylko kolejnym trybikiem wśród naoliwionej maszyny grona pedagogicznego.
Dlatego też zaczynam bezpiecznie, sprawdzając wytrzymałość i sprężystość długiej szpilki, przytrzymując ją za okrągłą główkę dwoma palcami, zaraz już chowając ją w całej dłoni, gdy ta zamieniła się w metalową laskę, którą stukam dźwięcznie o ziemię, by udowodnić egzaminatorowi, że skutecznie poradziłem sobie z dekompresją i wypełnieniem luk w atomach. Podrzucam ją zgrabnie, łapiąc ją w pół, by po stuknięciu różdżką w szary metal ten przeskoczył do kanarkowej żółci i skompresował się do dorodnego banana. Nie mogę powstrzymać się przed rzuceniem dodatkowego Priopriari, by ozdobić tę żółć różnorodnymi żłobieniami, dopiero wtedy zmieniając owoc w drewno, by z pełną uwagą powiększać je i rozciągać aż do stabilnie solidnego krzesła rzymskiego. Oddycham spokojniej, próbując nie ekscytować się zbytnio swoim sukcesem w teksturze i gęstości materiału, gdy dodaję więcej głębi, półkole baldachimu i kółka, tworząc w pełni sprawny wózek dziecięcy, zanim gwałtownie nie przemianiam go w parę grubych, czerwonych rajstop. A jednak gram bezpiecznie. Wycofuję się. Zamieniam je w kaskadowo opadające na ziemię drobinki piasku, zgarniając wszystkie co do jednej, by unormować strukturę po kilkukrotnej transmutacji, formując solidną skałę i kilkoma machnięciami różdżką rzeźbię w niej ostro ciosany totem niedźwiedzia. Biorę wdech, nie chcąc nawet patrzeć na powątpiewający we mnie wzrok egzaminatora i opieram kraniec różdżki o skalny nosek, by wypuścić powietrze dopiero po cichym stuknięciu drewna o kamień, gdzie transmutacyjna fala rozlewała się już po niedźwiedziej figurze, ożywiając ją, pozwalając nieprecyzyjnym ciosaniom nabrać faktury szorstkiego futra. I zanim ciemne spojrzenie nabrało jakiegokolwiek rozumnego wyrazu, macham różdżką raz jeszcze, zmniejszając dzikie zwierzę, wypławiając mu futro do szarej białości, aż łapy nie wysmuklały mu do wilczej postaci. Głęboki wdech i jeszcze jedna, odpowiedzialna w tym sztucznie stworzonym życiu kompresja, wysmuklenie pyska i miedziane przebłyski z szarości lisiego futerka. Pewny krok przed siebie, skulenie się zwierzęcia i ostatni przystanek przed metą, gdy lis zamienia się w dorodnego żbika, nie pozostawiając mi zbyt wiele do korekty, zanim nie kończy swojej transmutacyjnej przygody jako drobne smoliście czarne kocię.



Etap II
Kurs nauczycielski

-----------------------------------------------------------------------------------
Kostki: 4,2;  1,3;  6,2;  4,5(fail); 1,4(fail);  2,3; 5,4(fail); 4,3; 6,4(fail); 4,3; 4,6
6 płatnych, 4 bezpłatne

Dwa tygodnie. Dzień w dzień z przerwą na weekendy. Właśnie tyle zajęło mi zdanie drugiego etapu tego przeklętego kursu. Prawdę mówiąc, to sam sobie dałbym już dożywotni zakaz nauczania, ale najwidoczniej ta determinacja i nauka na własnych błędach była tym, czego szukano u nauczycieli. A może chodziło o samą masochistyczną chęć pchania się w ten nieprzyjazny zdrowemu na umyśle człowiekowi świat? O upór, walkę i dążenie do celu?
Wiem, nie powinienem był tutaj przychodzić. Nie nadaję się do tego. Poczułem to już przy pierwszej próbie, gdy zamiast postawić się w sytuacji obrońcy, spieprzyłem z Wielkiej Sali wraz z grupką przerażonych dzieciaków - co więcej, instynktownie przemieniając się w jednego z nich. W dokładnie tę samą sytuację zostałem wrzucony jeszcze kolejne cztery razy, za każdym razem pozwalając samolubności ogarnąć moje ciało, nawet jeśli raz za razem wymyślałem coraz to nowsze sposoby, by jednak przełamać się i zawalczyć z trollem, dopiero przy ostatnim podejściu wpadając na to, że wcale nie muszę. Nie każdy jest bohaterem. Nie każdy nadaje się do walki, więc tak, uciekam. Ale tym razem aktywnie chroniąc uczniów, puszczając ich przodem i osłaniając zaklęciami, stanowczo wydając polecenia nieco zagubionym prefektom.
Po dziesięciu niezaliczonych podejściach nie mam już żadnych wątpliwości - nie nadaję się na pedagoga. A jednak zdaję. Bez łapówki; bez obietnic, które może pokryć moje nazwisko; bez przysługi i kokietowania. I nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego nikt nie powiedział mi po prostu, bym sobie odpuścił. Bo nawet jeśli poprawiłem się w końcu w tej jednej powielonej wielokrotnie symulacji, to wciąż trzykrotnie oblałem konfrontacje z pojedynkującymi się uczniami, raz nawet odrywając bombardą prosto w twarz, nie wspominając nawet o tej, gdy to ja złamałem rękę Ślizgonowi, zbyt gwałtownie oddzielając uczniów zaklęciem.
I nawet nie za wszystkie podejścia każą mi płacić, więc nie, nie w zarobku leży ich cel. Więc w czym? Czym się motywują? Co chcą osiągnąć? Zaczynam zadawać sobie to pytanie gdzieś w okolicach siódmego podejścia, gdy po raz drugi zostaję opiekunem domu, tym razem nie bagatelizując już zaginięcia jednego z młodszych uczniów, a jednak nawet przy trzecim podejściu do tej samej historii nie udaje mi się zachować poprawnie, żegnając się z symulacją, gdy rozwścieczona matka wpada już do mojego gabinetu. Czy naprawdę mną ktoś przejmował się, gdy wymykałem się z dormitorium? Czy ktoś wiedział i szukał mnie po zamku? Czy nie brzmi to tak, jakby biedny pierwszoroczny zwyczajnie zabiegał o uwagę wszystkich wkoło tak nieudolnie planując swoją "ucieczkę"? Gdyby bycie nauczycielem naprawdę polegało tylko na tym, by każdą najdrobniejszą sprawę wyolbrzymiać dramatyzmem, to przecież zdałbym przy pierwszym podejściu, a jednak oblewam na każdym kroku, zawsze wybierając złą opcję samego siebie.
I może właśnie dlatego nie czuję żadnej satysfakcji odbierając podbity dyplom i zaświadczenia. Myślałem, że zaczynam nowy rozdział w życiu, że coś się zmieni, a tymczasem wciąż pozwalam, by to słowa kłamliwie kreowały moją rzeczywistość. Bo nic poza literami na trzymanym przeze mnie pergaminie, nie daje mi znaku, że mam prawo wrócić do Hogwartu.[zt]

------------------------------------------------------------------------------------
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dwayne Arlington

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : wytatuowane na czarno rękawy, a na nich odznaczające się wzory, wykonane misternie białym tuszem: na lewej ręce smok, na prawej stado kruków; dwa helixy w uszach - wszystko to w trakcie pracy ukryte za pomocą zaklęć maskujących
Galeony : 42
  Liczba postów : 15
https://www.czarodzieje.org/t20102-wallace-d-arlington-iii?nid=4#621098
https://www.czarodzieje.org/t20109-corso#621165
https://www.czarodzieje.org/t20106-dwayne-arlington?nid=3#621097
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySro Lut 17 2021, 19:26;

LONDYN, 2020
KURS NAUCZYCIELSKI
— nauczyciel transmutacji —


etap: I
kostki: 31

Nie spodziewał się, że pójdzie mu tak kiepsko. Kurs odbył przy okazji, podczas jednej z nielicznych wizyt w rodzinnym domu ojczyma i ukończył go z nastawieniem nie tyle pozytywnym, co po prostu sceptycznym. Nienawidził być poddawany presji, o wiele lepiej pracowało mu się na własną rękę. O ile samą transmutację darzył szczerym uczuciem, nauczanie nigdy nie było jego pasją i ukończył wszystkie niezbędne praktyki tylko po to, by móc zdobywać dalsze doświadczenie. Przejmując posadę asystenta nie planował zagrzewać miejsca w szkole na tyle długo, by przyzwyczaić się do roli wykładowcy.  Na pierwszy egzamin umówił się jeszcze przed przybyciem do Europy i całkowicie go zawalił. Wyszedł wściekły, ale mimo wszystko umówił się na kolejną próbę, do której przygotował się o wiele lepiej i sumienniej. Było mu o tyle łatwiej, że wiedział już na czym cały proces polega i choć nie rozumiał dlaczego musi przechodzić cały proces przygotowujący do objęcia stanowiska ponownie, nie zamierzał się poddawać.
Dwayne stawił się na miejscu w wyznaczonym terminie i przystąpił do działa. Igła, którą otrzymał zmieniała się w obiekty o różnych rozmiarach i kształtach. Najpierw w monetę, następnie w kamień, jabłko, pufka pigmejskiego, zamszowy kapelusz, pudełko na biżuterię, poduszkę, drewnianą ramę, drzewko owocowe, kij to gry w krykieta, a w końcu kota. Popis ten wystarczył, by zodłał przejść do kolejnego etapu egzaminu. Podziękował egzaminatorowi, pożegnał się i wrócił do domu w o wiele lepszym humorze.


etap: II
kostki: 4, 26

Miał szczęście, że pozwolono mu podejść do powtórki do drugiego etapu egzaminów jeszcze tego samego dnia. Jego pierwsza próba, jak w przypadku sprawdzania wiedzy, nie poszła najlepiej. Nigdy nie spodziewałby się, że jednym z zadań będzie przejście symulacji, podczas której do Wielkiej Sali w Hogwarcie wpadnie rozwścieczony troll. Świadomość, że był to potencjalny scenariusz wydarzeń napełniła go niepokojem. Być może właśnie dlatego nie zdołał zapanować nad przerażonym, rozszalałym tłumem uczniów, z którymi zresztą doskonale się w tamtym momencie utożsamiał. Oblał i wybudził się wykończony, a egzaminator jedynie pokręcił głową z dezaprobatą. Zgodził się jednak upchnąć go w okienko, ponieważ ktoś akurat zrezygnował.
Dwayne wykorzystał tę szansę  i wrócił do sali o wiele lepiej zmotywowany. Przemyślał swoje poprzedni błędy i poddał się symulacji z naprędce skleconym planem. Tym razem, gdy tylko troll pojawił się w drzwiach, Arlington zerwał się ze swojego miejsca i odgrodził najbliżej siedzących uczniów pewnym Protego i zabarykadował przejście opustoszałymi stołami. Nakazał wychowankom Hogwartu zachować spokój i ustawić się pod ścianami, a sam oślepił istotę przy pomocy Conjunctivitis i ogłuszył ją sprawdzonym Ex Animo, by następnie wraz z resztą kadry spętać przeciwnika i zabezpieczyć salę. Zanim symulacja dobiegła końca, Darlington zdążył uspokoić rozhisteryzowaną grupkę pierwszoroczniaków.
Za pozytywny wynik egzaminu otrzymał pochwałę i certyfikat, dzięki któremu mógł bez przeszkód objąć nową posadę. Nie potrafił się powstrzymać od triumfalnego uśmiechu, gdzie dziękował egzaminatorowi za pomoc i żegnał się z nim z nadzieją, że nigdy więcej nie będzie musiał tego wszystkiego powtarzać.


Opłata: 80G (przystąpienie do egzaminu + 2 x 5G (dwie poprawki) - 90G
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
Dodatkowo : animag
Galeony : 1070
  Liczba postów : 3433
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyPią Lut 26 2021, 00:23;

Kostki:
Wiedza: 1
Zadanie: 3
Praktyka: 3->2->2->5 i parzysta
Zapłata


ETAP I - SPRAWDZENIE WIEDZY
Nie sądziła, że ugnie się pod tym szalonym pomysłem zdobycia uprawnień edukacyjnych. Kochała rodzinny biznes, jednak ambicja i chęć zdobycia większej wiedzy sprawiał, że trudno było jej usiedzieć w miejscu. Nie wiedziała nawet, co tak właściwie z życiem chciała robić. Trudno było zaprzeczyć jej inteligencji i talentowi do magii praktycznej, wiele godzin spędzonych podczas studiów na korepetycjach ze słabszymi uczniami sprawiał, że perspektywa powrotu do Hogwartu, tylko że w drugiej roli, wydała się jej kusząca. Nie musiała przecież robić tego zawsze, nie musiała nawet podjąć tej pracy. Warto było jednak spróbować.
Po wysłaniu papierów zgłosiła się wyznaczonego dnia i dopełniła formalności, kierując się do sali egzaminacyjnej, gdzie czekał na nią pierwszy etap do przejścia. Ruda nie wyglądała na przejętą czy wystraszoną, wierząc we własny talent i umiejętności, które przecież szlifowała przez lata. Co mogło pójść źle? Po wysłuchaniu wskazówek przywitała się ze swoim przeciwnikiem, bo jak się okazuje, wymogiem było stoczenie pojedynku, który sprawdzał zakres wiedzy z zaklęć ofensywnych, jak i defensywnych. Dopełniając tradycji, przyjęli odpowiednie pozycje, a następnie starcie się rozpoczęło. Kolejno z różdżek cisnęły kolorowe światła, echa wypowiadanych zaklęć rozbrzmiewały po sali. Zarówno Protego, jak i Expelliarmus musiały być rzucone z odpowiednim rozplanowaniem, a Nessa nie byłaby sobą, gdyby prostym zaklęciem transmutacyjnym nie ożywiła pobliskiego stołka, odwracającego uwagę przeciwnika. Typowa Ślizgonka. Uśmiechnęła się pod nosem, rzucając kolejną tarczę niewerbalnie, a jednocześnie zaraz kierując ożywionym meblem na egzaminatora, skorzystała z rozbrojenia i wytrąciła mu różdżkę z dłoni. Element zaskoczenia był zawsze kluczowy w pojedynkach, niezależnie od ich miejsca czy wymaganego stylu. Oczywiście w trakcie jego trwania sięgała również po inne zaklęcia, zarówno te typowo podchodzące pod obronę, ale również te mniej radykalne, jak Aquamenti, które odpowiednio rzucone, mogło przypieczętować wynik. Sprawdzający byli jednak zadowoleni, ściskając jej dłoń i przepuszczając ją dalszej części egzaminu.

ETAP II - EGZAMIN PSYCHOLOGICZNY
Sytuacja nieco się skomplikowała, na co wskazywała uniesiona nieco brew, gdy słuchała wyjaśnień dotyczących eliksiru. Mikstura miała przenieść jej umysł do symulacji, w której musiała poradzić sobie z losowo wykreowanym problemem. Najgorsze było to, że do głowy przychodziło jej naprawdę mnóstwo scenariuszy, możliwości, które taki sposób sprawdzania dawały.
Nie byłaby sobą, gdyby nie wylosowała czegoś ekstremalnego. Gdy jej zmysły w magiczny sposób wróciły do Hogwartu — Wielkiej Sali, gdzie w najlepsze trwała uczta, drzwi z hukiem rozwarły się i wpadł przez nie Górski Troll. Nie była typem panikarza, potrafiła zachować zimną krew i chociaż przez otumanienie reakcja wydawała się nieco opóźniona, drgnęła z miejsca, instynktownie łapiąc za różdżkę, wzrokiem podążając w stronę stołu Slytherinu. Zostało jej to z czasów prefekta naczelnego. Opanowanie uczniów miała w małym palcu, ale jednoczesna próba rozbrojenia magicznego stworzenia przy tak realistycznej stymulacji? Przymknęła oczy, starając się działać. Tu nakierować, tu rzucić Protego i starać się z pomocą odpowiednio stężonego Lumos oślepić stworzenie, ułatwić dzieciakom ucieczkę. Nie wpadła na to, że trzymana przez Trolla maczuga uderzy w jedną z kolumn i zburzy kamienie, które zbyt późno zauważyła, przez co jeden z Gryfonów skończył chyba ze złamaną nogą od upadku. Przeklęła w myślach, nakierowując uwagę na rozwścieczone zwierzę, stosując kolejne zaklęcia, które przychodziły jej do głowy, starając się nakierować ją głównie na te związane z typową ofensywą i defensywą, a nie transmutacją, czy magią użytkową. Symulacja trwała, a Ruda miała raz lepsze, raz gorsze momenty.
Nie omieszkał wspomnieć jej kilku rzeczy egzaminator, który jednak z uwagi chyba na sposób życia zaklęć i ich dobór, przymknął oczy na pokiereszowaną iluzję studenta czy kilka drobniejszych błędów. Był względnie zadowolony, znacznie bardziej, niż ona z siebie. Lanceley podziękowała, prowadząc jeszcze krótką konwersację, a następnie podpisała wymagane do uzyskania certyfikatu papiery. Ten natomiast czekał na nią w recepcji, gotowy do wysłania do Hogwartu, gdyby tylko chciała podjąć pracę.

Z/T

______________________

.




___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shawn E. Reed

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 184 cm
C. szczególne : Tatuaże, magiczna metalowa proteza prawej ręki, Gwiazda Południa zawieszona na łańcuszku na szyi (na czas ślubu jej nie posiada i w szkole również).
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
Galeony : 350
  Liczba postów : 1097
https://www.czarodzieje.org/t13596-shawn-e-reed?highlight=Shawn
https://www.czarodzieje.org/t13600-wrona-shawna
https://www.czarodzieje.org/t13598-shawn
https://www.czarodzieje.org/t13601-shawn-e-reed?highlight=Shawn
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyNie Mar 07 2021, 22:02;

Kurs nauczycielski
retrospekcja z 2017 roku


Etap I

Będąc już stażystą w Hogwarcie, praktykując na nauczyciela, zdać trzeba było również kurs, który był dowodem swoich umiejętności w zakresie przekazywania wiedzy kolejnym pokoleniom. Shawn miał mieszane uczucie do tego, choć przyjmował tą ścieżkę kariery jako wyzwanie dla siebie samego. Tym razem udać się miał do Ministerstwa Magii, gdzie windą zjechał do podziemi, tam oczekując w kolejce na swoją kolej w podjęciu się egzaminowi, który podobno nie był tak prosty, jak się wielu wydawało. Ludzie przed nim wyglądali różnie – niektórzy pewni siebie, inni przerażeni, to co ich wszystko łączyło to fakt, że nie wiedzieli czego spodziewać się za drzwiami, za którymi czekali egzaminatorzy.
Minęła godzina, aż w końcu to Shawn mógł pociągnąć klamkę za sobą i wejść do środka. Uderzył go zapach palonego drewna i od razu zaczął się zastanawiać co tu się wcześniej działo.
W jego zaś przypadku, pierwszy etap egzaminu, czyli typowy sprawdzian wiedzy, miał na początku wyglądać zgoła inaczej – test teoretyczny i tak dalej. Dopiero w ostatniej chwili, gdy Reed miał już chwytać za pióro, przygotowany, głos zabrał inny egzaminator, dotychczas siedzący cicho. Zaproponował inną formę egzaminu, najwyraźniej skądś kojarząc Reeda, który też oczywiście mógł domyślać się skąd. Oczywiście przyjął wyzwanie i po szybkim przygotowaniu sali, mogli zaczynać. Pojedynek był zażarty i dynamiczny, a przede wszystkim wyrównany. Brunet musiał się pilnować, by nie wykorzystać zakazanej wiedzy, którą posiadł i korzystać tylko z tej, która trochę ograniczała jego możliwości, ale tylko w jego głowie. Wszystko zależało od jego wyobraźni. Gdy też pojedynek stawał się coraz dłuższy, a werdyktu dalej brak, Shawn podjął się bardzo ryzykownego kroku, który miał nad wszystkim zawarzyć. Specjalnie się odsłonił, ukrywając swoje intencje i w jednej chwili egzaminator to wykorzystał i celnym zaklęciem zabrał różdżkę Reedowi i uśmiechając się już tryumfalnie miał ogłosić przegraną mężczyzny, kiedy to Reed wystrzelił z dłoni dwa promienie, których przeciwnik w ogóle się nie spodziewał. Po ogólnym zaskoczeniu, pogratulowano Shawnowi zdania i wykorzystania kreatywności w teście.


etap II

Drugi etap egzaminu nie był już tak przyjemny jak pierwszy i wymagał od niego bardziej wszechstronnych umiejętności, niekoniecznie związanych tylko z jego umiejętnością czarowania. Miał wczuć się w symulację, którą pokazywał mu wzrok i w odpowiedni sposób rozwiązać problem zaistniały w jego głowie. Pierwsze dwa podejścia, które skończyły się w jego wykonaniu fatalne poświęcone były jego roli jako opiekunie domu, który miał znaleźć pierwszoroczniaka. Nie był niezaznajomiony z tropicielskimi zaklęciami, los jednak nie był mu przychylny. Dopiero trzecia symulacja była w jego przypadku udana, kiedy to do Wielkiej Sali trafił rozwścieczony troll i trzeba było sobie z nim poradzić. Shawn wykorzystał swoje umiejętności magiczne, wiedząc dokładnie co trzeba było zrobić w pojedynku z trollem. Komisji jednak nie spodobało się podejście Shawna, który jeszcze nie do końca zaznajomiony z bagażem obowiązków nauczyciela, nie zwracał szczególnej uwagi na uczniów, w pełni skupiając się na pokonaniu trolla. Ostatecznie jednak zdał, bowiem przecież uporał się z problemem. W tej samej chwili skończył kurs i mógł wyjść z Ministerstwa z dyplomem w dłoni.

| zt

Kostki:
Etap I:
6
Etap II{5,2}, {6,2}, {3,4}->6(parzysta)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; blizna w kształcie łezki, wielkości sykla znajdująca się na jej mostku; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 1085
  Liczba postów : 459
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyPon Mar 22 2021, 19:43;

Kurs nauczycielski
luty 2020

ETAP I - SPRAWDZENIE WIEDZY
Pierwsze podejście: 5 -> fail
Poprawka (5g): 4 dorzut 6 -> success

ETAP II - EGZAMIN PSYCHOLOGICZNY
Pierwsze podejście: sytuacja: 6 | jak poszło: 5 dorzut 3 -> fail (ale darmowy!)
Poprawka darmowa: 4 dorzut 2 -> success

Opłata: >>>TUTAJ<<<

Tego dnia denerwowała się niesamowicie. Nie pamiętała jak to było podchodzić do egzaminów, bo od ostatniego minął szmat czasu, odkąd skończyła studia. A więc naprawdę była zestresowana, tym bardziej, że pierwszy etap miał polegać na ćwiczeniach na miotle. Zaopatrzyła się więc w dodatkową dawkę swojego eliksiru, aby nie dopuścić do sytuacji, że jej atak "chwilowej niedyspozycji" zastanie ją w trakcie. I nie zastało, ale jednak zjadły ją nerwy i już przy odbijaniu tłuczków jej pałka minęła się kilka razy z piłką. Cóż, była to totalna kompromitacja, ale nie zamierzała się poddawać. Tydzień później podeszła do tego sprawdzianu jeszcze raz i poszło jej nie najgorzej, ale jednak egzaminator nie był zadowolony do końca, przez co musiała niestety zagryźć zęby, schować dumę do kieszeni i ładnie poprosić go, aby jednak jej to zaliczył. Na szczęście się udało.
Kolejny dzień i kolejne wyzwanie. Tym razem testy psychologiczne. I nie byłoby w tym nic potencjalnie trudnego, gdyby nie trafiła jej się sytuacja zupełnie dla nie absurdalna i gdyby miała odpowiedzieć co tak naprawdę by zrobiła, gdyby jej podopieczny zaginął, powiedziałaby: "powiadomię dyrektora, on się tym zajmie najlepiej". Ale przecież nie mogła tego zrobić, a kiedy próbowała wymyślić coś innego, okazało się, że zbyt długo się zastanawiała i egzaminator ją oblał. Była wściekła i prawie tam poczerwieniała, ale nie mogła wybuchnąć, bo co jeśli następnym razem trafi na tego samego buca? I właśnie ta perspektywa pozwoliła jej następnego dnia znowu pojawić się w sali egzaminacyjnej, tylko dlatego, żeby pokazać gościowi, że tym razem jej nie zaskoczy. Tylko, że właśnie ją zaskoczył... Jednak dała sobie radę, sprawnie wymyślając reakcję do sytuacji jej podanej, która była naciągana i chyba czarodziejowi zrobiło się jej żal, bo pokręcił tylko głową i puścił ją ze świstkiem potwierdzającym zdanie egzaminu. Jeszcze długo nie mogło dotrzeć do niej, że zdała kurs nauczycielski. Ona!

|zt|
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Christopher O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce
Galeony : 1352
  Liczba postów : 922
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySob Mar 27 2021, 19:06;

Kurs nauczycielski
Styczeń-Luty 2021 | Zielarstwo


Etap I 5 > 5 > 2 wymagany dorzut 5 > 3 > 3 > 5 > 5 > 1

Etap II 5, 3 > 2, 6

Opłata Tutaj

Decyzja o pójściu na kurs nauczycielski była pod pewnymi względami naprawdę szalone. Przemyślana, bo zbierał się do tego przynajmniej rok, a skoro posiadał odpowiednio wiele pieniędzy, był w stanie spokojnie opłacić uczestnictwo. Gorzej było z czasem, ale z tego nie mógł zdawać sobie początkowo sprawy, kiedy bowiem przystępował do zadań, nie wiedział jeszcze, jakie wkrótce czekają go problemy. Niemniej jednak był właściwie pewien, że to właśnie, co działo się dookoła niego, problemy rodzinne, problemy związane z jego przyjaciółmi, spowodowało, że tak okropnie radził sobie z hibiskusem ognistym. To była niesamowicie wymagająca roślina, do której trzeba było mieć właściwe podejście, właściwą rękę, przy której było trzeba uważać, żeby przypadkiem się nie sparzyć i chociaż wiedział to wszystko, to ciągle coś robił źle. Raz był bliski osiągnięcia sukcesu, ale dosłownie na ostatniej prostej nie poradził sobie z postawionym przed nim zadaniem. Każda kolejna próba zaczynała coraz bardziej go denerwować, powodując, że zaczynał poważnie zastanawiać się, czy aby na pewno zna się tak dobrze na roślinach, jak sądził. Był jednak zestresowany, spięty, denerwowało go wiele rzeczy, co z całą pewnością nie obchodziło egzaminatorów i efekty były, jakie były. Uparł się jednak i przy ósmej próbie, a zatem dopiero w ósmym tygodniu kursu, hibiskus ognisty przestał stwarzać problemy. Być może wcześniej zbyt mocno go podlewał, być może przykładał zbyt mało wagi do czuwania nad rozwojem rośliny, trudno powiedzieć. Ostatecznie jednak hibiskus wyrósł dokładnie taki, jaki być powinien, zaś pobranie składników na eliksiry było możliwe. Wykorzystał stosowne zaklęcie, dość płynnie używając formuły extracto i egzaminatorzy byli po prostu zachwyceni, choć on sam musiał przyznać, że czuł już wręcz nieznośne napięcie. Był zmęczony, ale udało mu się dokonać tego, co umykało mu w ostatnich tygodniach.
Stres niewątpliwie nie pomógł mu również przy drugim etapie kursu. Musiał być wykończony, kiedy pił eliksir, nic zatem dziwnego, że nie poradził sobie zupełnie w symulacji, w której był opiekunem jednego z domów. Odszukanie pierwszoroczniaków nie powinno być trudne, a jego działania wzięły łeb, kiedy się obudził, był wykończony, a co gorsza, bardzo daleki od tego, by zdać ten kurs. Za drugim razem był jednak wypoczęty i zdeterminowany, obiecał sobie, że tym razem pójdzie mu zdecydowanie lepiej. Wypił pewnie eliksir, ciekaw, co czego go tym razem, gdy trafił nagle na pojedynek uczniów zupełnie nieprzejmujących się tym, co dzieje się dookoła nich. Będą całkowicie spokojnym wykorzystał jedno z zaklęć obronnych, by w ten sposób wejść pomiędzy walczących, którym spokojnie przykazał oddanie różdżek, jeśli zaś ktokolwiek nie chciał tego zrobić, samodzielnie go rozbroił, decydując, że w tej chwili udadzą się na spotkanie z opiekunami poszczególnych domów. Wcześniej jednak zażądał jeszcze wyjaśnień od każdej ze stron, chcąc dowiedzieć się, co było powodem konfliktu albo kto wpadł na ten błyskotliwy pomysł, żeby miotać w siebie zaklęciami. Uczniowie posłusznie udzielali mu odpowiedzi, a później bez dalszego gadania udali się na spotkanie ze swoimi opiekunami domów, co Chris przyjął ze spokojem. I wielką ulgą, bo w końcu udało mu się przejść przez ten diabelny kurs, który kosztował go naprawdę sporo nerwów.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gerrard Rodgers

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178cm
C. szczególne : Liczne ślady poparzeń, blizny po ranach ciętych i ugryzieniach na rękach, przedramionach i torsie
Galeony : 61
  Liczba postów : 30
https://www.czarodzieje.org/t20270-gerrard-rodgers#633158
https://www.czarodzieje.org/t20273-poczta-gerrarda#633294
https://www.czarodzieje.org/t20269-gerrard-rodgers#633079
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyNie Kwi 11 2021, 20:51;

Kostki:
etap I - 6, dorzut parzysta - etap nie zdany bez konieczności zapłaty
etap II -1,3 - etap nie zdany z koniecznością zapłaty
poprawa
etap I 4, dorzut parzysta - etap zaliczony
etap II 1,5 i dorzut parzysta - etap zaliczony

Zanim uzyskał pozwolenie na przeprowadzkę do Hogwartu kazano mu ukończyć kurs nauczycielski. Zganił się w duchu, że nie wpadł wcześniej by to zrobić, ale bycie asystentem, czyli niejako pomocnikiem, uważał za swojego rodzaju kurs. Ewentualne wykłócanie uznał za zbędne i po prostu stawił się w Ministerstwie Magii na umówiony wcześniej termin. Poprzypominał sobie przepisy i sposób warzenia podręcznikowych eliksirów, by nie tracić czasu na wertowanie księgi. Spodziewał się czegoś trudniejszego, sprawdzającego zdolności, ale Żywej Śmierci to już zdecydowanie nie. Tak zaawansowany eliksir potrzebował dużo czasu, a każdy błąd wiązał się ze znacznym pogorszeniem stanu. I właśnie taki błąd popełnił praktycznie tuż przed ukończeniem. Było to niby pomieszanie w złą stronę, ale jak widać magia mieszania spowodowała oblanie etapu. Drugi, psychologiczny, również oblał i to w taki sposób, że lepiej go nie opisywać.
Kilka dni później, wiedząc już mniej więcej z czym przyjdzie się mu zmierzyć ponownie zabrał się za warzenie Żywej Śmierci. Tym razem nie popełnił żadnego większego błędu, chociaż stan końcowy eliksiru zbytnio nie podpasował egzaminatorowi. Mężczyzna dał się jednak przekonać tłumaczeniu o potrzebie podgrzewania przed dłuższy okres czasu do uzyskania pełni mocy i przepuścił Gerrarda. Drugi etap kursu, ponownie dotyczący pojedynkujących się uczniów, rozwiązał o wiele lepiej niż za pierwszym razem. Widać było, że wciąż brakuje mu obycia, ale egzaminator przymknął na to oko i zaliczył kurs. Świeżo upieczony nauczyciel opuścił salę egzaminacyjną ściskając dyplom, ciesząc się z coraz bliższego powrotu do murów zamku.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Úlfur Tunglbarnn

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 235 cm
C. szczególne : Całe ciało poza twarzą ma w tatuażach.
Galeony : 305
  Liczba postów : 84
https://www.czarodzieje.org/t20341-ulfur-tunglbarnn#641094
https://www.czarodzieje.org/t20343-poczta-ulfura#641178
https://www.czarodzieje.org/t20340-ulfur-tunglbarnn#641072
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyWto Maj 25 2021, 00:34;

ONMS


Etap I: 1
Etap II: 4, 5- parzysta  (po 3 powtórkach)
Do zapłaty: 80g + 15g = 95g

Zanim mógł w ogóle myśleć o tym żeby zostać nauczycielem, musiał przejść odpowiedni kurs. W sumie miało to sporo sensu. Wypadało raczej sprawdzić czy ktoś w ogóle jest w jakikolwiek sposób kompetentny żeby nauczać. W końcu na barkach nauczyciela spoczywa spory ciężar kształtowania wiedzy następnych pokoleń. Pierwszą rzeczą jaką miał zrobić to zajmowanie się szczuroszczetem. Nie powinno to być czymś szczególnie ciężkim zadaniem. Z tego co pamiętał, to te stworzenia odżywiały się skorupiakami. Tylko będzie musiał uważać żeby go nie ugryzł. Strzelanie ogniem z dupy nie jest szczytem jego marzeń. No i zgodnie z jego przewidywaniami, opieka nad zwierzakiem poszła mu jak po maśle.
Trochę gorzej było z drugą częścią egzaminu. Musiał go powtórzyć parę razy, ponieważ decyzje które podjął nie do końca podpasowały komisji. Kto w ogóle wpadł na pomysł korzystania z takich halucynacji? Było to co najmniej nieprzyjemne. Jego ostatnie podejście do tego etapu, które na szczęście zakończyło się powodzeniem dotyczyło wparowania trolla górskiego do wielkiej sali. Pierwszą rzeczą którą zrobił było natychmiastowe rzucenie w jego kierunku zaklęć Conjunctivitis i Icalius, a zaraz po nich w jego głowę posłał silne Expulso, które sprawiło że troll stracił równowagę, przewrócił się i uderzając się przy tym w głowę stracił przytomność. Nie było to coś czego dokładnie po nim oczekiwano, ale egzaminator nieco przymknął oko i ostatecznie zaliczył i ten etap. Odetchnął z ulgą. Na szczęście taka sytuacja raczej nie miała prawa w normalnych okolicznościach się wydarzyć. Prawda? Tak czy siak. Zdał i tylko to teraz się liczyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8








Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Sala egzaminacyjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Strona 5 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sala egzaminacyjna - Page 5 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Podziemia
-