Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Sala egzaminacyjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySob Sie 16 2014, 18:02;

First topic message reminder :


Sala egzaminacyjna


Sala egzaminacyjna Ministerstwa Magii mieści się w podziemiach, niedaleko gabinetu Ministra Magii. Została zaczarowana w taki sposób, aby przez wysokie okna zawsze wlewały się promienie słonecznego światła. To właśnie tutaj kształci się chętnych na wiele stanowisk, którzy mogą później szukać zatrudnienia w samym Ministerstwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Enrico Wespucci

Nauczyciel
Wiek : 70
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Twarz pełna zmarszczek, oraz stare blizny po ranach ciętych jakimś ostrym narzędziem na prawej ręce
Galeony : 421
  Liczba postów : 90
https://www.czarodzieje.org/t18104-enrico-wespucci
https://www.czarodzieje.org/t19002-poczta-prof-wespucciego#547160
https://www.czarodzieje.org/t18107-henryk-wespucci
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyPon Lut 03 2020, 19:38;

[Październik 1989 roku]

Wespucci nigdy nie lubił bliższej styczności z gmachem Ministerstwa Magii. Nie wiedział czemu, ale zawsze powodowało to u niego negatywne emocje. Tego dnia jednak nie mógł tak po prostu ominąć siedziby władzy, zepsucia... Jak on gardził tym miejscem... Jedna z szkół magii w Hiszpanii zaoferowała mu posadę profesora od przyszłego roku. Był jednak jeden problem. Musiał czym prędzej przebranżowić się i załatwić wszystkie formalności. W tym wypadku wymagane były kursy i staże... Jak dowiedział się, mógł takowe zrobić tutaj - w Wielkiej Brytanii, żeby nie latać przez cały świat z tymi papierami, tym bardziej że na chwilę obecną pracował jeszcze w magicznym laboratorium. Stąd też w jego interesie nie było branie zbyt dużej ilości dni wolnych, bo jednak podróż do Hiszpanii to nie pięć minut...

Szybkim krokiem wszedł do Ministerstwa prawie jak do siebie. Jak to w jego stylu szybko dowiedział się, gdzie ma się dostać i jak będzie najszybciej. Windą. No oczywiście. A jakże inaczej. Gdy był już na odpowiednim piętrze, popędził do wskazanej sali... Cóż, ładnie tutaj... Tak, bardzo ładnie, ale nie chciał być tu więcej, niż musiał. Chciał cały kurs przejść za pierwszym razem, o ile będzie mu to dane. Gdy usłyszał, czym będzie miał za zadanie się opiekował przez najbliższy tydzień trochę się zdziwił. Zawsze uważał, że egzaminatorzy traktują wszystkich jako debili. Na szczęście chyba zauważyli, że danie jakieś prostej roślinki nie będzie na miejscu, dla tak doświadczonego czarodzieja. No i dobrze. W życiu nie może być łatwo, a przecież z tym sobie poradzi. Hibiskus ognisty przecież nie wygra z nim. Już na pewno nie powstrzyma go od zmiany pracy i wyjazdu z tego kraju... Miał kontakt przecież z takimi roślinami o których pewno to całe ciało egzaminacyjne nigdy nie słyszało. Banda tłuków po prostu.

W ciągu tygodnia sumiennie zajmował się rośliną. Opiekował się nią tak, żeby nie spaliła mu domu, ale jednocześnie tak, żeby nie uschła. Kaktusem przecież raczej nie jest... No dobrze, jakoś się udało. Przerobienie go na taką formę, żeby dodać do eliksiru było czystą formalnością. I tak z uśmiechem pewnym tego, że wygra wrócił do Ministerstwa Magii do tej ładnej sali.. A ile tu światła, jak przestronnie. Dosyć. Nie możesz tu być dłużej niż potrzeba. Położył na stole dzieło swojej pracy. Niech spróbują się tylko do czegoś przyczepić, a skończą zjedzeni przez jedną z jego roślin... Zaraz... nie, tak nie można... Bez zdziwienia komisja egzaminacyjna jednogłośnie ogłosiła, że dostaje szansę na i przechodzi do drugiego etapu.

Dobra... Teraz dostał jakiś eliksir i ma to być w formie jakiś psychotestów… Sami powinni się zbadać, ja jestem zdrów jak ryba, czy tam ktoś... Wespucci przez chwilę czuł się normalnie, widział twarze z komisji egzaminacyjnej... Zaraz, gdzie oni się podziali?! Na szczęście nadal ten piękny pokój a ile tu... Nie, to są jakieś jaja. Miejsce, gdzie teraz był Wespucci to ewidentnie Wielka Sala. Hogwart. Kolacja. Uczniowie zajęci byli sobą, profesorowie ewidentnie też. Rozmawiali o kolejnych uczniach. Jakie to okropne i nieprofesjonalne... Wespucci nie zdążył dokończyć myśli, kiedy przez drzwi do sali wszedł troll. No jego jeszcze tutaj brakowało. Ou… Pokojowych nastrojów to on nie ma. Może głodny jest? W sumie kto by tam rozumiał trolle, Wespucci na pewno nie. W ciągu ułamków sekund od myślenia o rzeczach przyziemnych zrozumiał, że faktycznie na Wielką Salę wbiegł bardzo groźny troll. Musiał coś zrobić. Tylko co? Zanim zdążył wstać, spora część uczniów zaczęła próbować uciekać, ruszając się w różnych kierunkach, rozwścieczając jeszcze bardziej intruza. W sumie, gdyby ktoś latał obok mnie, to też byłby zły. Wespucci! Skup się, on zaraz zrobi krzywdę komuś, lub zepsuje cały ten zamek. Szkoda w sumie byłoby. Uczniów oczywiście. Zamku też... Natychmiastowo podniósł się z miejsca, gdzie właśnie siedział. Bez emocji wstał z kilkoma nauczycielami i wspólnie pokonał agresora. No. To nie było takie trudne... O znów ta sala! Egzaminatorzy zostali wprawieni w osłupienie - za pierwszym razem przeszedł przez wszystkie etapy. O tak! A i ta ich mina, zdziwienie. Hiszpanio, nadciągam! Jeszcze praktyki, ale je odbimba się szybciutko.

Szybkim ruchem wyszedł z gmachu Ministerstwa i wrócił na londyńskie ulice. Pada, znów. Niech ich wszystkich Merlin trzaśnie! I do tego zapomniał dyplomu, a sową mi przyślą, Nie zamierzał się tym przejmować.

Kostki etap I: 6
Kostki etap II: 3, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 873
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 289
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyCzw Lut 13 2020, 23:34;

SIERPIEŃ 2010

Nigdy by się o to nie podejrzewała – a jednak podjęcie tej decyzji było zaskakująco proste. Mama powiedziałaby jej pewnie coś w rodzaju tego, że pewne decyzje są przez nas podjęte na długo zanim staniemy przed faktycznym wyborem. I chyba to był jeden z takich przypadków, bo Valeria jeszcze nie zdążyła sformułować konkretnej myśli na ten temat, kiedy sięgała już po pióro, żeby zapisać się na kurs. Inaczej sobie wyobrażała w dzieciństwie swoją przyszłość i to mgliste wyobrażenie sprawiało, że przed przystąpieniem jeszcze raz na jakiś czas nawiedzały ją jakieś pojedyncze, wątpiące myśli, ale przyszło co do czego, nie było w niej już ani trochę wahania.
Na spokojnie, Val. Pierwszy etap to będzie tylko rozgrzewka, skoncentruj się na drugim, powiedziała sobie przed wejściem do sali. W końcu wydawało jej się, że o wróżbiarstwie wie niemal wszystko, że mogłaby nawet trochę komisję egzaminacyjną poduczyć. To młodzieńcze lekceważenie odbiło się chyba w jej kroku, spojrzeniu, a może w geście, którym sięgnęła po kulę z przepowiednią, ale w momencie, w którym jej palce zetknęły się ze szklaną powierzchnią, na chwilę nawiązała kontakt wzrokowy z egzaminatorką. Może jej się tylko wydawało, że przymrużyła złośliwie oczy, widząc szeroki uśmiech Valerii?
Wsłuchała się w słowa przepowiedni i... zupełnie zgłupiała. Z każdym kolejnym słowem marszczyła coraz bardziej brwi (i widziała oczami wyobraźni, jak głupi uśmiech egzaminatorki poszerza się i poszerza), ręce zaczęły jej się pocić. Zazwyczaj zmagała się z tymi objawami stresu przed egzaminami, nie w trakcie. Nabrała nawet oddechu w płuca, żeby coś powiedzieć, ale miała w głowie jedną, wielką pustkę. Zanim zorientowała się, co robi, odłożyła kulę na stół, przeprosiła i wyszła. Co ty wyrabiasz, Val?, pytała samą siebie. I nie znała odpowiedzi. Może koniec końców nie powinna być nauczycielką?
Ale wróciła. I następnym razem wydarzyło się prawie dokładnie to samo. Weszła, przywitała się, nawiązała kontakt wzrokowy z egzaminatorką – tą samą, co wtedy, ale kobieta chyba nawet jej nie zapamiętała, bo tym razem uśmiechała się przyjaźnie. A może Valeria zmyśliła sobie jej postawę przy poprzednim podejściu? Tak czy inaczej – to nie egzaminatorka była tutaj problemem, bo i tym razem kula wylądowała na stole komisji prawie zaraz po tym, jak słowa przepowiedni ucichły, pozostawiając ją z mętlikiem w głowie. Może jednak nie powinna być nauczycielką.
To ostatnie zdanie szeptane wątpliwościami układało ją do snu przez kilka kolejnych nocy.
Ale nie dała się mu przekonać. Do trzech razy sztuka, prawda? Jeśli takie jest moje przeznaczenie, to za trzecim razem pójdzie gładko, założyła się sama ze sobą.
Jeszcze siedząc przed salą i oczekując na swoją kolej, medytowała, a czas się wydłużał, dając jej sercu szansę, aby zwolnić, mięśniom na rozluźnienie, głowie na oczyszczenie. Nie było w niej tym razem podszeptów złych emocji. Weszła do sali spokojna, ale skupiona w sobie. Nie dotarło do niej nawet, że egzaminatorka szepnęła do kolegi coś o tym, że "znowu ta sama". Chwyciła kulę z przepowiednią i wsłuchała się w nią tak, jakby słuchała swojego wewnętrznego głosu.
Trudno było o interpretację wróżby, gdy nie znało się ani kontekstu, ani prywatnego języka jasnowidza. Jej wizje objawiały się w zupełnie innej formie, niż ta starego czarodzieja, którą tym razem dostała, ale coś kliknęło. Poczuła się nawet, jakby Akasza zalogował się do tej rozmowy – głos milczał, ale czuła jego obecność. Za to ona nie milczała – odłożyła wprawdzie kulę na stół, ale tylko dlatego, że nie potrzebowała nawet wracać do przepowiedni. W kilku zwięzłych zdaniach streściła, co sądzi o jej treści. Egzaminatorzy notowali coś, kiwając głowami z minami wyrażającymi coś pomiędzy "całkiem nieźle" i "po niej się nie spodziewałem". Zadali jej jeszcze kilka pytań, ale już wyciągając ręce po jej papiery i szykując stempel.
– Tak czułam – powiedziała jej na koniec tamta egzaminatorka. Ja też, chciała jej powiedzieć Valeria, ale czekał jeszcze na nią drugi etap. Wolała nie zacząć się teraz nad sobą rozpływać, potrzebowała jeszcze przez chwilę twardo się trzymać.
Gdy eliksir spływał jej po gardle, jej myśli wciąż były ciche i nienatarczywe, skupienie pełne. Na pojawienie się trolla zadziałała instynktownie – to umiała bardzo dobrze. Nie musiała się głowić ani chwili, przez co z refleksem wydała polecenia sprawnej ewakuacji; nie mogła przecież walczyć z trollem, póki uczniowie byli w sali – co jeśli ktoś dostałby rykoszetem, albo gdyby pokonany troll przygwoździłby kogoś do ziemi? Nawet obecnymi w symulacji nauczycielami zaczęła dyrygować. Nie była wielkim taktykiem, ale do sprawnego poradzenia sobie z trollem wystarczyło.
Tym właśnie sposobem wyszła z budynku z kompletnymi papierami i pełnym przekonaniem co do swojej belferskiej drogi.

ETAP I
wróżbiarstwo - 5, potem 5, potem 6
ETAP II
3, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska
Galeony : 331
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 657
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyCzw Lut 27 2020, 22:30;

Kurs nauczycielski - Magia Lecznicza  14 listopad 2019r.

Ostatnio na Sali egzaminacyjnej w Ministerstwie była... Bardzo dawno temu. Niemal zapomniała jak się do niej kierować. Dobrze, dobrze - właściwie to zapomniała, ale kto pyta - nie błądzi. Wystarczyło, że odnalazła jakąś znajomą twarz, kogoś kto przewinął się u niej na oddziale w Szpitalu św. Munga i potem poszło już gładko. Gderała jak nakręcona katarynka, chcąc przykryć swój stres. Czuła się gorzej niż przed OWUTEMami. Kiedy człowiek już odzwyczai się od sprawdzianów i egzaminów co tydzień, takie sytuacje potrafiła naprawdę porządnie wpłynąć na psychikę...
Może też dlatego niezbyt dobrze jej poszedł pierwszy etap egzaminu nauczycielskiego. I to kilkukrotnie. Pomimo naprawdę długiego stażu jako Uzdrowicielka, miała problem z... fantomem. Za każdym razem, gdy próbowała od nowa, i od nowa, czuła jak bordowy rumieniec wypływa na jej alabastrowe policzki i odsłonięty kark, a nerwowy chichot wyrywa się z gardła. Może właśnie dlatego, że był to fantom, a nie żywy człowiek? Zawsze miała problem z praktyką... A z chorobami zakaźnymi nie pracowała chyba od studiów.
W końcu jednak złośliwy fantom ozdrowiał. Pet niemal zaczęła wątpić w swoje umiejętności - przez krótką chwilę miała wrażenie, że egzaminator się nad nią zlitował i sam zamachał różdżką nad manekinem. Jednak gdy na niego spojrzała - ręce miał puste i uśmiechał się do niej z aprobatą. Aż się rozpromieniła! Siły jej powróciły, gdy podchodziła do etapu drugiego. Jeśli można wypijać eliksir z ekscytacją, to właśnie tak został wypity.
I w sytuacji w jakiej została postawiona, poszło jej wręcz wzorowo. Na co dzień pracowała wśród tłumów pacjentów i kuracjuszy - tłum uczniów wcale nie różnił się od tego tak wiele. Doświadczenia ze szkolnego klubu pojedynków i akcji terenowych robiły swoje - bez problemu rozeznała się wśród miotanych przez uczniów zaklęciach, zwłaszcza, że nie były zbyt zaawansowane. A skupianie na siebie uwagi... Miała we krwi. Poszło więc zadziwiająco gładko.
Pozostało jej więc oficjalne podbicie przepustki do nowego - zawodowego - życia.



Etap I:

  • 5
  • 3
  • 3
  • 4 na 1
  • 4 na 3
  • 4 na 1
  • 3
  • 4 na 1
  • 1!

Etap II:

Zapłata za kurs
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Galeony : 805
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 1035
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyNie Mar 15 2020, 14:11;

Kurs nauczycielski, nauczyciel eliksirów

Wylosowane kostki:
Etap 1
3, nieudane, poprawka 5g.
2, nieudana, dorzucam 3, z poprawki nic nie wychodzi, kolejna jest darmowa.
6 czyli wszystko idzie pięknie, 1 etap zaliczony

Etap 2
5 i 6, czyli drugi etap zaliczony perfekcyjnie

Łącznie do zapłaty: 80g (podstawa) +5g(jedna płatna poprawka) = 85g

W zasadzie nie umiała określić, dlaczego w ogóle podjęła tę decyzję. Kiełkowała w niej ta wizja od dawna, choć nie umiała się na nią ostatecznie zdecydować. Próbowała wymyślić wiele różnych działalności, którym mogłaby się poświęcić, ale żadna z nich nie była tak atrakcyjna, jak rozpoczęcie nauczania właśnie. Niekiedy łapała się na tym, że zaczynała sobie planować, co nauczałaby potencjalnych uczniów, jakie podjęłaby działania. Aż w końcu postanowiła, raz się żyje. Rodzice nie sprawowali już kontroli nad jej losem. Od dawna była czarną owcą w rodzinie, więc wzięcie się za coś, co miało sprawiać jej przyjemność, było najlepszym rozwiązaniem. Nie musiałą już przejmować się tym, co o niej pomyślą. A gdy w końcu dotrze do nich, że poszła w ślady Liama i również została nauczycielem, nawet się nie zorientuje. Nie pozostawało jej nic innego, jak zacząć działać. Dlatego też zapisała się na kurs.
Początkowo podchodziła do tego w bardzo lajtowy sposób. W końcu, czym mieliby ją niby zaskoczć podczas egzaminu? Znała naprawdę wiele eliksirów, uważała, że naprawdę dobrze zna temat. Dlatego nie była pewna, czy to przez stres, czy przez cholera wie co, za pierwszym razem wywar żywej śmierci jej nie wyszedł. Zamiast w ostatecznym, końcowym etapie, przezroczystej barwy, miał mętną, a ona już wiedziała, że nie zadziała on poprawnie. Na szczęście, po uiszczeniu  opłaty mogła spróbować jeszcze raz. Tym razem było już bardzo dobrze, sama była z siebie zadowolona a zawsze stawiała sobie wysoko poprzeczkę. Komisja zaakceptowała jej wywar i nakazała do przejścia do części związanej z psychologiczną stroną bycia nauczycielem.
Zadanie przed nią postawione nie było łatwe. Zaginął uczeń domu, nad którym sprawowała pieczę, co zgłosiło jej dwóch prefektów. Szybko ruszyli na poszukiwania chłopaka, bo priorytetem dla Beatrice było zdrowie i dobro jej uczniów. Na całe szczęście, poszukiwania nie trwały zbyt długo. W kilka minut odnaleźli zgubę, a Beatrice poczuła ogromną ulgę. Skoro tak dobrze poradziła sobie w tak kryzysowej sytuacji, co mogłoby ją zaskoczyć? Otrzymawszy papierek potwierdzający zdanie egzaminu, szybko wyszła z tego miejsca, utwierdzona w fakcie, że dobrze czyni decydując się na karierę w edukacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 25
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; blizna na ramieniu
Galeony : 388
Dodatkowo : animag (pręgowany kot)
  Liczba postów : 217
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyNie Kwi 05 2020, 21:59;

Kurs nauczycielski grudzień 2019
opłata
etap I
Kostki: 2 i 1
Camael właściwie nie wiedział czy to wszystko jest dobrym pomysłem, wyboru rzecz jasna nie miał i kurs musiał przejść, niemniej jednak czy to co zaplanował na przyszłość miało okazać się strzałem w dziesiątkę? Nie wiedział i dowiedzieć się miał dopiero w nie tak dalekiej przyszłości. Nie przygotowywał się do kurs, bowiem swoich umiejętności był pewien, nie bez przyczyny stał się animagiem, a i umiejętność ta nie była dostępna dla wszystkich. Czuł lekkie szpilki nerwów, wbijające się w jego skórę, nie zamierzał jednak rezygnować, nie w momencie, w którym przekraczał już próg Ministerstwa Magii. Lekko się skrzywił idąc przez korytarze i modląc się w duchu, by nie trafił na nikogo ze swojej rodziny. Wystarczyło mu już, że niespecjalnie dobrze przyjęli wiadomość o jego zamiarach. Był przekonany, że i z jego podróży zadowoleni nie byli, jednak zapewne gdzieś w ich głębi paliła się iskra nadziei, że młody Whitelight się jednak opamięta i przyjmie posadę w biurze ojca. Iskra jednak szybko zgasła, gdy Camael po powrocie do Doliny Godryka ogłosił wszem i wobec, że zamierza nauczać w Hogwarcie. Rodzice powinni być już przyzwyczajeni do zawodów, które im sprawia, a które zdawały się nie mieć końca. Stukając butami o posadzkę, szedł z wysoko uniesioną głową. Ściany miały oczy i uszy, był więc pewien, że wieść o Camaelu Whitelightcie w budynku Ministerstwa już się rozniosła i większość jego wujostwa tam bytującego o tym wiedziała. Nie chciał się kulić i pokazać, że długie korytarze go przytłaczają, zachowywał pozory, że jest dokładnie tam gdzie być powinien, choć to nie tylko pozory, bowiem nie żałował decyzji (do której musiał zostać nieco popchnięty), jednak świadomość, że wrócił „na stare śmieci” sprawiała, że miał ochotę zrobić w tył zwrot i wynieść się z budynku jak najszybciej.
Zamiast tego doszedł jednak w odpowiednie miejsce, po drodze tylko trochę się gubiąc, i znalazł się przed drzwiami sali egzaminacyjnej. Przełknął ślinę gdy jego dłoń zawisła nad klamką drzwi, a co jeśli popełniał błąd? Dość Camael. – usłyszał w swojej głowie głos najlepszego przyjaciela. Nie czas na wątpliwości, których miał milion, był tu i teraz i zamierzał skończyć kurs z powodzeniem.
Wszedł więc do sali i przedstawiwszy się, przywitał się uprzejmie z egzaminatorem. Zadanie wydawało się banalne, przetransmitować kilka rzeczy, rozpoczynając od transmutacji szpilki w kota, po drodze transmutując ją w inne rzeczy. Wziął szpilkę w dłoń i jej się przyjrzał, choć zdawało się to być zgoła bezcelowe. Cam miał jednak w zwyczaju dokładnie oglądać przedmioty do transmutacji, zapoznając się z ich strukturą. Trzymał więc szpilkę na wysokości swoich oczu, okręcając ją w palcach, a kiedy zobaczył zniecierpliwienie egzaminatora – skończył. Położył przedmiot w odpowiednim miejscu i wyjął różdżkę z wewnętrznej kieszeni marynarki.
Czuł chłód, który ogarniał go w każdej chwili skupienia. Stres i nerwy odepchnął na dalszy plan, a różdżkę skierował na błyszczącą szpilę. Przestała błyszczeć bardzo szybko, kiedy po wypowiedzeniu przez Camaela zaklęcia zmieniła się w duże czerwone jabłko. Przez jego umysł przemknęła myśl, że chętnie zjadłby takie jabłko. Szybko się jednak opamiętał i wróciwszy myślami do zadania zmienił jabłko w kolorową papugę. Cam nie przepadał za kolorami na sobie, jednak nie miał nic przeciwko ich obecności w otoczeniu. Zerknął z ukosa na egzaminatora, który wciąż zapisywał coś na skrawku pergaminu. Kolejną rzeczą, która się pojawiła, był puszysty fioletowy fotel. Musiał przyznać, że zaklęcia wymagały od niego maksymalnego skupienia, starał się więc zupełnie ignorować drugiego czarodzieja, patrzącego mu na ręce i tak oto pojawiały się kolejne przedmioty: kapelusz z ogromnym pióropuszem; książka, która do złudzenia przypominała tę, którą otrzymał od swojego przyjaciela; plastikowy, zielony kubek (przy tym poczuł się nieco głupio); palmę w doniczce; wypolerowaną gitarę akustyczną; stado małych, niebieskich ptaków; przepiękną złotą kolię; wielką muszlę. Ostatnia rzecz sprawiła, że przełknął ślinę. W jego głowie pojawiły się obrazy głębin oceanu. Z niedostatecznym skupieniem, zmienił muszlę w kota, który jednak zamiast uszu miał złote muszelki. Z niepokojem spojrzał na egzaminatora, który kręcił głową. Przymknął na ułamek sekundy oczy, by pozbyć się niechcianych obrazów i naprawił swój błąd. Przed nimi siedział piękny biały kot o błękitnych oczach. Udało mu się.


etap II
Kostki: 3 i 6
Błąd, który popełnił podczas pierwszego etapu sprawił, że Camael był bezapelacyjnie zdeterminowany, by żadnego więcej nie popełnić. Obawiał się drugiej części egzaminu. Ta bowiem nie wymagała od niego umiejętności z dziedziny transmutacji, test był psychologiczny, a on nie wiedział co go czeka. Szybko jednak się przekonał, że musi wypić eliksir, który wywoła symulację. Wziął w dłoń fiolkę i wlał jej zawartość do gardła, nie było nad czym się zastanawiać.
Siedział w wielkiej sali Hogwartu, spokojnie jedząc kolację. Oh, jak lubił to miejsce. Nie mógł zliczyć, w których to siedział przy długim stole Slytherinu ze swoimi przyjaciółmi i rozkoszując się niebanalnymi potrawami rozprawiał z nimi o tym, że pewnego dnia zostanie animagiem. W kącikach jego ust zatańczył lekki uśmiech, kiedy wspomnienia zalały mu umysł. Pił akurat herbatę z metalowego pucharu, gdy głośny huk przerwał tę czynność. Ze zmarszczonymi brwiami rozejrzał się po Sali, by chwilę potem spojrzał w twarze innych nauczycieli, starając się z nich cokolwiek wyczytać – również nie rozumieli. Drzwi wielkiej sali tworzyły się z impetem, a do środka chwiejnym krokiem wchodził ogromny troll. Przez chwilę patrzył na stworzenie jak wryty, by kilka sekund później usłyszeć wrzaski uczniów. Wszyscy potrzebowali momentu na zorientowanie się w sytuacji. Troll szedł wciąż do przodu, pomieszczenie ogarnął prawdziwy chaos. Nie potrzebował wiele czasu, krzyknął (wzmacniając swój głos zaklęciem), by prefekci zabrali uczniów do dormitoriów, a sam, wraz z innymi nauczycielami, zajął się trollem. Wycelował różdżkę w wielką maczugę, którą obrzydliwe stworzenie wymachiwało na prawo i lewo. Pamiętał, że trolle są okropnie głupie, w jego głowie zapaliła się lampka alarmowa, bowiem sam do zamku wejść nie mógł. Zadanie miał utrudnione, ze względu na ruszający się przedmiot, wykorzystał jednak całe swoje skupienie i krótkim „avis” zmienił maczugę w stado małych ptaszków. Troll pozostał bez broni. Pomógł pozostałym nauczycielom obezwładnić stworzenie, wykorzystując jego zdziwienie i próby odgonienia ptaszków.
Symulacja się skończyła, a jego oddech był przyspieszony. Obrazy były bowiem naprawdę realistyczne, a krew w jego żyłach krążyła w zawrotnym tempie. Czuł rumieńce na swoich polikach, zrobił kilka głębokich wdechów i równie głębokich wydechów, by ostatecznie spojrzeć na egzaminatora. Ten pokiwał głową z lekkim uśmiechem. Camael nie wiedział jednak czy to uśmiech politowania, czy aprobaty. Wciąż próbował uspokoić szybko bijące serce. Był jednak przekonany, że poradził sobie dobrze, wykorzystując swoje najlepsze umiejętności. Nie pomylił się, bowiem egzaminator oznajmił, że egzamin skończył z wynikiem pozytywnym, bowiem zachował się znakomicie. Chłodna fala ulgi zalała młodego Whitelighta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adénuga 'Adé' A. Aighewi

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178cm
C. szczególne : bardzo szczupła, prawie chłopięca sylwetka
Galeony : -28
  Liczba postów : 36
https://www.czarodzieje.org/t18675-adenuga-ade-amaru-aighewi
https://www.czarodzieje.org/t18787-skrzynka-pocztowa-p-prof-aighewi#539173
https://www.czarodzieje.org/t18690-adenuga-ade-amaru-aighewi
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyCzw Kwi 09 2020, 19:59;

KURS NAUCZYCIELSKI
dziewiąty kwietnia dwa tysiące siódmego roku
godz. 9:05

RETROSPEKCJA:
ETAP I
kostki: 5 i 3
[…] Weszła do sali egzaminacyjnej lekko spóźniona, ale nikt nie zdawał się tego zauważyć. Wszyscy byli pochłonięci powtarzaniem materiałów, wiercili się niespokojnie na krzesłach i zestresowani rozmawiali o zupełnie niemądrych rzeczach. Nad sufitem zostało podwieszone gwieździste niebo, które ciężko dostrzec o tej porze roku w tak pięknym wymiarze. Na każdej ławce stały ogromne globusy i leżały dokładne mapy nieba, które po chwili zostały wzięte w ruch przez podchodzących do egzaminu. Stres dawał o sobie znać coraz bardziej i bardziej, a to nigdy nie działa na korzyść studenta. Głupio jej było przed samą sobą się przyznać, że zawaliła, że odczytała zupełnie nie te dane, które miała na myśli i wszystko poszło się pieprzyć w ułamku sekundy. Teorię zaliczyła przy trzecim podejściu, ale trzeba przyznać, że daty, miejsca i mapy nieba, które otrzymała od egzaminatora, nie należały do najłatwiejszych do odczytania. Cóż... Najważniejsze, że ten etap ma za sobą. […]

ETAP II
kostki: 1 i 1
[…] Gdy tylko wypiła eliksir i ujrzała wizję sytuacji z jaką musiała sobie poradzić, była niemalże w stu procentach pewna, że sobie poradzi. Zawsze miała posłuch wśród młodszych studentów i uczniów, ponadto jak nikt inny potrafi wytłumaczyć, że rzucanie zaklęciami za czyimiś plecami jest absolutnie niedozwolone, a magia to nie gra w zbijaka. Młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, z czym tak naprawdę mają do czynienia. Zatrważające... Egzaminatorzy byli pod wrażeniem jej spokoju głosu i opanowania. Przecierając ze zdumienia oczy, wręczyli mocno pachnący tuszem dyplom. […]


Ostatnio zmieniony przez Adénuga 'Adé' A. Aighewi dnia Pon Kwi 13 2020, 09:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bevyn Pritchard

Nauczyciel
Wiek : 40
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 181cm
C. szczególne : Wąs Caine'a Shercliffe'a, blizny po wypadkach z czasów szkolnych
Galeony : -155
  Liczba postów : 38
https://www.czarodzieje.org/t18679-bevyn-pritchard#534293
https://www.czarodzieje.org/t18713-wiec-chodz-pomaluj-moj-swiat#535494
https://www.czarodzieje.org/t18682-bevyn-pritchard#534384
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyPią Kwi 10 2020, 15:08;

sierpień 2019

Etap I

kostki: 4 > 6

Idąc na egzamin z kursu nauczycielskiego byłem przekonany, że ministerialnym urzędasom wystarczy moje nazwisko, by przekonali się, że mam wystarczający talent na to stanowisko. Najwyraźniej jednak nie samą muzyką człowiek żyje, bo egzaminator niezbyt przychylnie spojrzał na moje cv, wciskając mi pędzle i nakazując namalowanie obrazu. I to nie byle jakiego obrazu, bo ukazującego coś, co nie pozwala mi zasnąć i dręczy moje sumienie. Nie wiem, co to miało na celu. Czyżby przedłużenie moich męczarni związanych z pracami społecznymi dla ministerstwa? W każdym razie starałem się jak mogłem, ale idealnie nie było, bo chociaż samo zaklęcie ożywiające się udało, interpretacja tematu odrobinę szokowała. Na dodatek krzywe to było jak cholera, ale udało mi się faceta przekonać stwierdzeniem, że także belfer nabiera doświadczenia i uczy się nowych rzeczy w kontakcie z uczniami. Jakoś zdałem, ale wiedziałem, że dalej łatwo nie będzie.

Etap II

kostki: 6 i 2

No i co, no i co? Na dzień dobry wcisnęli mi opiekuna Gryffindoru, chociaż już w chwili wysłania mnie na kurs mówiłem, że za żadne skarby się nie zgodzę, no chyba że za podwójną pensję. I oczywiście zniknął jakiś pierwszoroczny, którego te bęcwały nie potrafiły odnaleźć. Kim ja niby byłem, żeby im mówić, co powinni robić? I przez ten mój buntowniczy charakter nie zdałem. Szlag by trafił galeony!

kostki: 4 i 3

Troll podczas kolacji? To brzmiało dziwnie znajomo, zważywszy na to, że sam to przeżyłem jakoś na drugim roku nauki w Hogwarcie. A był cudowny spokój. Tak bardzo pochłonęły mnie wspomnienia i sentyment, że zamiast cokolwiek zrobić, zastanawiałem się, czy moi koledzy z domu przypadkiem nie wybiegną zaraz, żeby go pokonać. Ups, zagapiłem się i znów nie zdałem.

kostki: 6 i 3

Kolejny zaginiony pierwszoroczny, kolejny bunt z mojej strony, że nie będę się bawić w opiekuna, co tylko rozwścieczyło egzaminatora. No bo ile razy można mi wciskać ten sam scenariusz? Spróbowałem jednak coś wymyślić, zastanawiając się, gdzie ostatnim razem znajdował się ten dzieciak i co mogło sprawić, że zniknął. Kiedy jednak usłyszałem Zakazany Las, uznałem, że mam to gdzieś. Bo ile razy można im powtarzać, że wstęp wzbroniony? A kolejne galeony wypadają z kieszeni.

kostki: 6 i 3

Chyba doprowadziłem poprzedniego egzaminatora do białej gorączki, bo przysłali mi jakąś kobietę, która nijak nie miała pojęcia o tym, co się wcześniej działo. Nic więc dziwnego, że znów zobaczyłem tę samą dwójkę prefektów i wiedziałem już, czego będą chcieli. Po tylu razach powinienem się nauczyć, gdzie szukać tego dzieciaka, ale i tak nie zdążyłem na czas, bo zgubiłem się w drodze na błonia. Dawno nie byłem w szkolnych murach, a schody niezbyt mnie lubiły. Czemu to prefekci nie mogli prowadzić?

kostki: 2 i 4 > 6

Ostatnia próba, ostatnia szansa, po której zamierzałem się poddać nawet pomimo mojego uporu. Znalazłem się w zupełnie nowym miejscu, choć je kojarzyłem. Czy to nie był przypadkiem korytarz w pobliżu biblioteki? Tym się jednak nie przejmowałem, bo do moich uszu dotarły dźwięki świstu zaklęć i okrzyki uczniów. Podbiegłem tam szybko i zobaczywszy bandę półgłówków celujących w siebie różdżkami, rozbroiłem ich wszystkich. Tak po prostu, dla ich własnego bezpieczeństwa. Poza tym szlaban by im nie zaszkodził. Zwłaszcza taki z koszeniem trawników na błoniach nożyczkami. Egzaminatorka uznała, że trochę przesadziłem, ale przymknęła na to oko, bo przynajmniej zareagowałem. Czy to kolejny krok do posady nauczyciela?

link do wszystkich kostek
opłaty
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Desmond Emerson

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183cm
C. szczególne : Brak
Galeony : 337
  Liczba postów : 55
https://www.czarodzieje.org/t18618-desmond-emerson#532643
https://www.czarodzieje.org/t18727-poczta-desmonda#536341
https://www.czarodzieje.org/t18619-desmond-emerson#532652
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySob Kwi 11 2020, 16:11;

Kurs na nauczyciela
Marzec 2016


Etap I
Nie był zdenerwowany. A przynajmniej tak sobie wmawiał wierząc, że to wystarczy, by rzeczywiście się nie stresować. Siła autosugestii, można by rzec. Wszakże teraz wszystko zależało od tego, co Desmond miał w głowie. Operować różdżką potrafił. Stosowne zaklęcia znał. Kurs przeszedł. Wiedział też o liście wymagań, które należało spełnić, by mieć realne szanse na zdanie egzaminu, jakikolwiek by nie był. Emerson był pewny w swoje przygotowanie tak teoretyczne, jak i praktyczne. Pozostało mu tylko trzymać nerwy na wodzy, bo teraz już tylko one mogły stanąć pomiędzy nim, a otrzymaniem długo oczekiwanego dyplomu. A żeby się jeszcze bardziej zmotywować, poinformował o wszystkim matkę i brata. W pierwszym wypadku zapewnił, że niebawem pokaże jej stosowny świstek. W drugim zagroził, z uśmiechem, że będzie mógł mieć Ferdiego prawie stale na oku. Z takimi zachętami po prostu nie mogło mu się nie udać.
Na miejscu zdjął czarną marynarkę, pozostając w bordowej koszuli, czarnym krawacie i czarnych spodniach - ubiorze na tyle swobodnym, by do pojedynku podejść w optymalnych warunkach. W obszernej sali znajdowały się jeszcze trzy osoby, lecz tylko z jedną z nich - nieco pulchniejszym jegomościem z wyłysiałą głową, kwadratową twarzą i jasną, kozią bródką - stanął twarzą w twarz. Pozostałe dwie stały przy jednej ścianie, tylko obserwując. Najpierw maniery: różdżka pionowo przed twarz, energiczny wymach nią do swojego boku, ukłon. Następnie Desmond, wraz z egzaminatorem, odwrócili się od siebie, oddalili na kilka kroków i odwrócili do siebie ponownie, przyjmując odpowiednie pozy. Inny egzaminator zaczął odliczać. Emerson w tym czasie obmyślał strategię na pierwsze zaklęcie, które chciał rzucić. Czy stawić na natychmiastową ofensywę, czy może przewidzieć tę ze strony przeciwnika i się na nią przygotować? Mimowolnie wypuścił powietrze krótkim strumieniem, utrzymując intensywny kontakt wzrokowy z oponentem, jakoby chcąc z jego oczu wyczytać intencje.
...Trzy.
Potem po sali rozległo się głośne wołanie "Protego", które wyszło z ust niemalże jednocześnie tak ze strony Desmonda, co jego oponenta, przy akompaniamencie stosownego wymachu różdżką. Obydwoje rozwarli oczy szerzej ze zdumienia, najpewniej oczekując po drugiej osobie innego zachowania. Szybko wrócili do gotowości bojowej, z przewagą dla egzaminatora. Widocznie doświadczenie robiło swoje.
- Petrificus Totalus! - łysiejący mężczyzna zainkantował zaklęcie i posłał jej w kierunku bohatera.
Magiczna smuga z charakterystycznym świstem wyleciała z różdżki i mknęła w stronę Desmonda. Czar rozbił się jednak o tarczę stworzoną przez niego wcześniej, choć z jego wyrazu twarzy można było wyczytać, że nie był zadowolony. Chciał poukładać myśli i przygotować plan, jednak jego przeciwnik mu na to nie pozwolił.
- Everte Statum! - zainkantował egzaminator ponownie, wystrzeliwując kolejny czar w stronę Emersona.
Ten atak również został odparty dzięki przygotowanej wcześniej osłonę, jednak nie był to powód do dumy. Protego miało swoje limity i pozostanie w ciągłej defensywie nie było rozsądnym wyjściem. Krótko po tym tarcza zniwelowała kolejne zaklęcie, tracąc na sile. Desmond musiał coś wymyślić i to szybko.
Następny czar użyty przez egzaminatora nie został powstrzymany przez Protego. Bohater po prostu uniknął odskokiem w bok, pozwalając magii rozbić się gdzieś na ścianie za jego plecami. Pulchny mężczyzna najwidoczniej nie chciał dać swemu oponentowi chwili wytchnienia, inkantując ponownie. Desmond znów odpowiedział unikiem. Teraz jednak wiedział, że musiał odpowiedzieć natychmiast. Odnalazł też pewien specyficzny wzór w czarach, którymi posługiwał się egzaminator. Postanowił użyć tego na swoją korzyść, nie ważne jak mała by ona nie była. W rzeczywistości ryzykował, ale nic lepszego nie przyszło mu do głowy. Musiał tylko skupić się na ruchu oponenta. Przygotowanie się do wymachu różdżką było właśnie tym, na co czekał.
- Rictus...
- Jęzlep!- przerwał egzaminatorowi Desmond, w końcu samemu wystawiając różdżkę w jego kierunku.
Przeciwnik nie mógł dokończyć inkantacji, ale również zdziwił się przez nagłą utratę mowy. Taktyka bohatera polegała na wypaleniu zaklęcia w dosłowne tym samym czasie, niejako imitując sytuację z Protego na początku pojedynku. Sęk tkwił w czymś tak subtelnym, jak długość inkantacji. Egzaminator, pomijając jego szybkość wysławiania się, stosował jak dotąd czary o kilkusylabowych nazwach. Rictusempra, którą chciał użyć, była w tym aspekcie najkrótsza, a zarazem najszybsza. Bogu dzięki, że niedostatecznie.
- Expelliarmus! - szybko uderzył ponownie, korzystając z chwilowego roztrzęsienia mężczyzny.
Różdżka oponenta wystrzeliła z jego dłoni i upadła kilka metrów dalej na podłodze ze stukotem. Ten odwrócił się za nią, a następnie wrócił spojrzeniem na Desmonda, by następnie mu z wolna zaklaskać. Bohater westchnął z ulgą i uśmiechnął pod nosem. Wraz z egzaminatorem ukłonili się do siebie ponownie, kończąc pojedynek. Na pulchnego jegomościa użyto stosowne przeciwzaklęcie, a Emersona zaproszono na kolejny etap. Przed tym ten podziękował i zabrał z powrotem swoją marynarkę.

Etap II
Rozentuzjazmowany wynikiem pierwszego etapu, Desmond nie wiedział, że drugi okaże się dla niego prawdziwym wyzwaniem. Pojedynek z egzaminatorem był sprawdzianem kwalifikacji bohatera w kontekście przedmiotu, którego miałby nauczać. Fundamentalnie nie był więc specjalnie trudny, skoro i tak dotyczył tego, w czym Emerson czuł się najmocniej. Kolejna część egzaminu miała jednak za zadanie sprawdzić inny zestaw umiejętności bohatera.
Desmond natychmiast pojął, że sprezentowany mu eliksir miał kluczowy związek z drugi etapem, więc wypił go bez zająknięcia. Nawet podszedł do tego, dla żartu i trochę ignorancko, jak do jakiejś degustacji, pod koniec mlaskając krótko, jakby chcąc wychwycić smak. Efekt mikstury podziałał jednak tak szybko, że nie było mu to dane.
Sceneria diametralnie się zmieniła. Zamiast w sali, gdzie przeprowadzany był egzamin, Desmond znajdował się w jednym z Hogwardzkich korytarzy. Uśmiechnął się mimowolnie pod nosem, rozpoznając swoją dokładną lokalizację. Szybko jednak przybrał poważny wyraz twarzy i rozejrzał się wokół. Wiedział, że zaraz coś powinno się wydarzyć, co będzie istotne dla przebiegu tego etapu testu. Po krótszej chwili oczekiwania, żwawym krokiem, ruszył przed siebie. Chciał w ten sposób "rozruszać" sytuację.
Śmiechy, niemiłe docinki, głośne huki i świsty - kakofonia tychże dźwięków Desmond zaczął słyszeć za rogiem przy końcu korytarza. Choć wywołały u niego częściową nostalgię i przypomniały o czasach w Hogwarcie, tak coś podpowiadało mu, że nie czekało go nic przyjemnego. Pewnie dlatego, że jeszcze nie zapomniał, że był w trakcie egzaminu. Okazało się, że hałas wywoływała grupka uczniów, z różnych domów, która zabawiała się w pojedynkowanie. Oczywiście w totalnie chaotycznej formie, gdzie nikt nie zwracał uwagi na to, co działo się wokół. Czary latały na wszystkie strony, nie obyło się też bez ofiar. Emerson już chciał sięgnąć po różdżkę i uspokoić tę hołotę pojedynczym Expulso. Szybko jednak uznał, że nie tędy droga. Ale czy to właśnie nie w takich sytuacjach powinien przypomnieć młodszym, że był autorytetem, powstrzymując ich szybko i konkretnie? Ale przecież bohater sam postanowił, że będzie nauczycielem lepszym od tych, których nie trawił za czasów nauki, a oni właśnie by tak postąpili. Uczniowie bawili się na całego, a zbyt zajęty zbieraniem myśli i wybraniem najlepszego rozwiązania Desmond tkwił w bezruchu. W końcu oberwało mu się jakimś losowo posłanym zaklęciem, które dosłownie zwaliło go z nóg.
Nawet nie zdążył dobrze zrozumieć, co się właściwie stało, a powrócił do sali, gdzie odbywał się egzamin. Przełknął ciężko ślinę, nieco zdezorientowany rozejrzał się wokół. Z twarzy egzaminatora szybko wyczytał, że etapu drugiego nie udało mu się zaliczyć. Przetarł oczy. W duchu był wściekły z porażki, ale nauczony doświadczeniami za czasów bycia uczniem Hogwartu, szybko skonwertował negatywne emocje w dodatkową siłę. Jak się nie udało, to trzeba było spróbować ponowne.
Kolejny eliksir, kolejna zmiana scenerii. Tym razem Desmond znalazł się w jakimś gabinecie, którego krótka analiza przekonała bohatera, że pomieszczenie należało do niego. Trochę go to podniosło na duchu, nawet jeżeli to tylko chwilowa ułuda. Z drugiej strony był to przedsmak tego, co w niedalekiej przyszłości może udać mu się zdobyć. Nagłe pukanie do drzwi powstrzymało go jednak przed dalszymi przemyśleniami.
- Proszę - powiedział na tyle głośno, by dało się go usłyszeć z zewnątrz.
Do gabinetu weszła dwójka uczniów. Noszone przez nich odznaki natychmiast rzucały się w oczy. Nietęgie miny również. Desmond wiedział, że coś się stało i to również było częścią egzaminu. A wiedza o tym, że w tej symulacji zdawał się grać rolę opiekuna domu, nie dodała mu otuchy. Z przejęciem wysłuchał zeznań pary uczniów, z których wynikało, że jakiś pierwszoklasista zaginął bez śladu. Nie odnalazł się też po wszczętych przez prefektów poszukiwaniach i to właśnie z tego powodu postanowili poprosić o pomoc Emersona. Ten natychmiast wstał z fotela, wydał swoim rozmówcom stosowne polecenia i wraz z nimi ruszył na poszukiwania. To była wszakże jego odpowiedzialność, nawet jeżeli zniknięcie ucznia było w rzeczywistości winą jakiegoś głupiego żartu czy szkodliwych działań kogoś innego. Tego dowie się po odnalezieniu zguby.
Nie zdziwił się zbytnio, gdy ponownie wrócił do sali egzaminacyjnej. Westchnął, zdając sobie sprawę z kolejnej porażki. Tę przyjął tym razem łagodniej, choć w kwestii motywacji podziałała równie skutecznie, co pierwsza.
- Proszę dać mi moment - powiedział do egzaminatora, skrzyżował ręce i odchylił głowę do tyłu, patrząc w sufit.
Przez chwilę zbierał myśli i szybko dokonał własnych symulacji, w swojej wyobraźni, odnośnie dwóch poprzednich sytuacji. Dołożył sobie nawet kilka wariacji. Doszukiwał się konkretnych błędów, nad którymi nie mógł się zastanowić podczas testów i sposobów ich poprawy. Nie miał jednak na to zbyt wiele czasu. Częściowo z niecierpliwości i chęci jak najszybszego, finalnego dokończenia sprawy.
W końcu Desmond się wyprostował, dał znać o swojej gotowości i przyjął kolejną dawkę eliksiru.
W Wielkiej Sali panowały półszepty oraz subtelne dzwonienie, stukanie oraz chrobotanie masy sztućców. Tym razem Desmond cieszył się - przynajmniej jeszcze - wspólną kolacją z uczniami i resztą nauczycieli. Szczególnie, że w tych szczególnych, acz nieprawdziwych okolicznościach, przesiadywał wraz z resztą kadry. Jak gdyby nigdy nic kończył pałaszowanie kanapki z szynką i pomidorem. Do czasu, aż sielankę nie przerwało niespodziewane, zdecydowanie zbyt mocne, walenie do drzwi. Te natychmiast zaabsorbowało uwagę wszystkich przesiadujących w sali. Po krótkiej chwili ciszy, kolejny cios w drzwi sprawił, że niektórzy uczniowie aż podskoczyli. Wielu zaczęło dyskutować o potencjalnych powodach zamieszania. Te stały się oczywiste w kolejnym momencie, gdy wrota otworzyły się z hukiem, a do środka wparował nieproszony gość. Wysoki na ponad trzy metry, całkiem umięśniony, humanoidalny stwór o szarej skórze i tępym wyrazie twarzy rozejrzał się po sali, głośno dysząc. Następnie zaryczał przeraźliwie, uderzając trzymaną w prawej ręce, drewnianą pałą, kilkakrotnie o ziemię, po czym ruszył wgłąb pomieszczenia. Wybuchła panika. Uczniowie czym prędzej chcieli zejść z drogi potworowi - trollowi, jak to wielu słusznie zauważyło i dało głośno znać o swoich obserwacjach. Niektórzy, mniej rozważni, postanowili rzucać w niego czarami, jakby chcieli zgrywać bohaterów. To tylko bardziej irytowało intruza, odwracało jego uwagę i skłaniało do dalszego ryczenia na wszystko i wszystkich. Zapanował chaos.
Reakcja Desmonda była wręcz mechaniczna. Zerwał się ze swojego miejsca, wskoczył na stół i zeskoczył z drugiej strony. Złapał za swoją różdżkę i wycelował nią w trolla.
- Everte Statum! - wykrzyknął nazwę zaklęcia, które natychmiast posłał w stwora.
Emerson użył czaru jeszcze dwa razy. Wszystko po to, by skupić na siebie uwagę intruza, do którego też dość żwawo podchodził.
- Uczniowie, przestańcie się wygłupiać i czym prędzej opuścicie Wielką Salę! Prefekci, dopilnujcie tego! Wraz z resztą nauczycieli opanujemy sytuację! - dzięki zaklęciu Sonorus, wydał głośny komunikat obecnym w pomieszczeniu.
Odwrócił się do reszty kadry, porozumiewawczym spojrzeniem prosząc ich o pomoc. Większość odpowiedziała twierdzącym kiwnięciem głową. Desmond zwrócił się ponownie w stronę wściekłego na niego trolla, który był coraz bliżej. Widać było, że pupile Hogwartu zrozumieli jego przesłanie, gdyż zaczęli czym prędzej kierować się w stronę wyjścia. Włącznie z jednostkami, które wcześniej wykazywały się nierozważną brawurą.
Pierwszy test drugiego etapu Emerson oblał, bo był niezdecydowany i za bardzo chciał wszystkim dogodzić. Powinien działać jak najprędzej i stanowczo, nawet jeżeli nie zyskałby tym dobrej sławy wśród uczniów. Wszakże działał dla ich dobra. Porażka drugiego testu polegała na tym, że wszystko chciał na siłę zrobić sam. Może zaginiony uczeń należał do domu, którym Desmond był opiekunem, ale to wciąż był uczeń Hogwartu. Wystarczyło poprosić innych nauczycieli o pomoc, pytać innych uczniów czy portrety. Bez wątpienia otrzymałby potrzebne wsparcie. Teraz, przy trzecim podejściu, nie miał zamiaru powtarzać poprzednich błędów. Nie było mowy.
- Fallo!
Posłał kolejne zaklęcie w stronę stwora. Ten zdawał się na nie nie reagować, do czasu aż nie zrobił dwóch kolejnych kroków. Troll padł na ziemię, opuścił pałkę i zaczął się szamotać, warcząc przy tym z widoczną irytacją. Kręcił, machał to jedną kończyną, to drugą, bez wyraźnego celu. Dało to czas innym nauczycielom na interwencję i użycie ich własnych zaklęć, w tym Ex Animo, które okazało się być chyba najbardziej skuteczne w ujarzmieniu trolla.
Gdy sytuacja zdawała się być już pod kontrolą, bohater postanowił dopytać resztę kadry o powalonego stwora. Skąd się wziął na terenie Hogwartu? Kto go sprowadził? Jaki był jego cel? Nim jednak otrzymał odpowiedzi, poczuł rytmiczne klepanie po ramieniu, a następnie wrócił - już trzeci raz - do sali egzaminacyjnej. To egzaminator, z uśmiechem na ustach, był powodem wcześniej wspomnianej sensacji. Desmond uśmiechnął się. Nie mógł się powstrzymać, zerwał się z siedzenia i energicznie wymachnął pięścią w górę w geście triumfu. Przeprosił za to chwilę później, acz nie spotkał się z jakąś szczególną dezaprobatą jego dziwnego zachowania. Bardziej z rozbawieniem.
Teraz wystarczyło wrócić do domu, pochwalić się rodzicom i bratu. A potem przywitać znowu Hogwart, tylko tym razem z drugiej strony barykady. Tej nauczycielskiej strony. W międzyczasie Desmond się zaczął szczerze zastanawiać, czy nie dostałby przepisu na użyty podczas egzaminu eliksir oraz instrukcję co do konkretów jego działania. Mógłby za jego pomocą przeprowadzić dość ciekawe zajęcia.

kostki
Etap pierwszy: 1
Etap drugi: 2 i 2
Etap drugi (poprawka): 5 i 3
Etap drugi (poprawka 2): 4 i 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Angelus Scorpion

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 1,85
Galeony : 219
  Liczba postów : 426
https://www.czarodzieje.org/t7754-angelus-scorpion
https://www.czarodzieje.org/t7758-angelus
https://www.czarodzieje.org/t7757-druzyna-aniola
https://www.czarodzieje.org/t7786-angelus-scorpion#216618
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySro Kwi 22 2020, 14:44;

KURS NA NAUCZYCIELA DZAŁALNOŚCI ARTYSTYCZNEJ

Skąd nagle u Angelusa pojawił się pomysł, by zostać nauczycielem? Nigdy nie pasował na to stanowisko a mimo to coś go pchnęło w tym kierunku. Do tej pory zawsze tatuował sobie ludzi i żył spokojnie na uboczu, teraz jednak doszedł do wniosku, że mając tak wiele talentów jakim był udział w zespole Fallen Angels, albo np malowanie lub tworzenie dzieł sztuki na ludzkim ciele, to może też nauczyć sztuki innych. Aby móc jednak nauczać osoby młodsze od siebie musiałby przede wszystkim zdać kursy na nauczyciela, by potem z całkowitego przypadku zostać nauczycielem roku. Pojawił się w budynku, gdzie organizowane były szkolenia godzinę przed swoim egzaminem, by móc w miarę się uspokoić i psychicznie nastawić do obecnej zmiany, jaka miała nastąpić. Wszedł do sali jednakże nie był w stanie wykonać tego co od niego wymagano. Wytłumaczył to stresem i poproszono go, aby zjawił się ponownie za jakiś czas dlatego też po 3 dniach zjawił się ponownie, jeszcze bardziej wyluzowany niż wcześniej. Za zadanie otrzymał namalowanie obrazu, który pasowałby do tytułu powieści "Mój przyjaciel Gryf". Trochę mu zajęło nim w pełni oddał swoją wizję artystyczną na płótnie. Osobiście bardziej wolał płótno zwane ludzką skórą aniżeli zwykłe płótno malarskie. Na koniec idealnie ożywił obraz, gdzie gryf skakał szczęśliwy wokół drzew na polanie. Egzaminatorzy z uznaniem kiwali głową i przepuscili go do kolejnego pomieszczenia, gdzie miała się odbyć symulacja magiczna. Wypił magiczny eliksir i znalazł się w dziwnej symulacji. Był opiekunem Domu Ravenclaw i właśnie przybiegła do niego para prefektów i oznajmili, że zaginął pierwszoroczny uczeń z jego domu. Szukali go kilka godzin, ale bezskutecznie , jednakże Angelus z wrażenia, że pierwszy raz trafił do tak pokręconej symulacji, zapomniał, że to egzamin i najpierw rzucił żartem w stylu, że jak się sam zgubił to sam się odnajdzie, a dopiero potem zaproponował pomoc w poszukiwaniach. Niestety egzaminator tego nie zaliczył, ale zgodził się na kolejne podejście. Tym razem w symulacji pojawił się w Wielkiej Sali do której wpada rozwścieczony troll . Raczej maszynką do tatuowania go nie potraktuje, skoro jest artystą to raczej stroni od typowej magii, ale za to, gdy inni nauczyciele zajmowali się trollem to on zachował zimną krew i kazał wszystkim zebrać się w jedno miejsce i nie biegać w panice, co sprawiło, że po wyjściu z symulacji, egzaminator uścisnął mu rękę i wydał dyplom ukończenia kursu na nauczyciela. Po ukończonym kursie od razu zaczął pracę jako asystent nauczyciela w Hogwarcie, odbył też odpowiedni staż, by później objąć stanowisko nauczyciela.


ETAP I: Teoria 3 poprawka: 6

ETAP II: Psychologia 6 i 4 , nieparzysta
poprawka: 4,6


Ostatnio zmieniony przez Angelus Scorpion dnia Czw Maj 28 2020, 17:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Raphael Serafini–Zanetti

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 186,5cm
C. szczególne : Przedramiona pokryte w znakach runicznych i symbolach szamańskich, będące dawnymi oznakami jego powiązań z czarną magią. Na plecach posiada skaryfikację heksagramu, obecnie zabliźniony acz nadal możliwe do wyczucia wypuklenia. Pozostają zakryte pod ubraniami. Blizny po poparzeniach na wewnętrznych stronach dłoni.
Galeony : 614
  Liczba postów : 163
https://www.czarodzieje.org/t18812-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19140-omen-sowa-raphaela
https://www.czarodzieje.org/t18819-raphael-serafini-zanetti
https://www.czarodzieje.org/t19212-raphael-serafinizanetti-dzien
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptySro Maj 27 2020, 22:42;

Kurs Nauczyciela Starożytnych Run
Marzec 2019

Serafini przyszedł tego dnia z delikatnym stresem i tremą. Ponownie, tak jak za czasów Calpattio uderzyło mu do głowy poczucie stresu. Jeszcze raz poprawił kołnierz swojego swetra, ale nie miał jednak zbyt wiele czasu, kiedy zaraz jego nazwisko zostało wywołanie. Ktoś przekręcił drugą część jego nazwiska na "Zinatti". Miał nadzieję, że nie pomylą się przy sprawdzaniu jego wiedzy.
Wszystko szło mu dobrze, dopóki nie zauważył pojawiającego się na kartce błędu. Ze stresu pomylił runę Fehu z Ansuz, a czasu było mało. Ostatecznie przepadło. Ale powiedziano mu, że może przyjść następnego dnia. I jeszcze nie będzie musiał płacić.
Następnego dnia ten sam egzaminator zauważył, że Serafini mógł napisać lepiej. Tak, trema i stres przed zaliczeniem kursu sprawiała, że musiał cierpieć. Mimo tego czuł, że będzie wiedział jak sobie z tym poradzić następnego dnia, bo znowu nie udało mu się zaliczyć.
Tego dnia był już zdecydowany, że stres nie złapie go i poprowadzi rozwiązanie testu do perfekcji. Zdziwił się, ale zajęło mu to szybciej niż za poprzednim razem, a sam egzaminator był nim w końcu zachwycony. Czas na praktykę.

Troll? Serio? Troll w zamku. To chyba była już kompletna fanaberia. Ale sam nie wiedział co czynić. Najpierw zająć się trollem? A może pomóc w ewakuacji. Był w tej symulacji sam, a nie wiedział czy wszyscy się go posłuchają. Jeszcze trochę, a troll sam by go zmiażdżył. Fatalnie mu poszło.
Następną próbę pozwolili mu zrobić na tym samym schemacie. Raphael wdzięczny za tę możliwość kiwnął do nich głową i był gotowy. Teraz wiedział co miał zrobić, jego ruchy były zdecydowane i poprowadził uczniów do pokojów. Troll niestety przebił się przez zamek, jednak jedno zaklęcie go ogłuszyło. Powiedziano mu, że istota nie powinna przejść nawet bramy. Ale ostatecznie zaliczyli mu.

E1: 2(3); 4(1); 6
E2: 4 i 2; 3 i 4; Parzystość
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nicolas O. Czajkowski

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.79 m
C. szczególne : Pieprzyki na lewej stronie twarzy, układające się w Gwiazdozbiór Kasjopei.
Galeony : 32
  Liczba postów : 16
https://www.czarodzieje.org/t18401-nicolas-o-czajkowski#524180
https://www.czarodzieje.org/t18459-abelard#525655
https://www.czarodzieje.org/t18460-badz-moim-gwiazdozbiorem#525658
https://www.czarodzieje.org/t18417-nicolas-o-czajkowski
Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 EmptyPią Cze 12 2020, 13:10;


Souhvězdí - Kurs Nauczycielski
(wrzesień 2016)


Kostki
Etap I: OPCM i 6
Etap II: 2 i 1

Czy od zawsze pragnął być nauczycielem? Ten małomówny chłopak. Skrywający nie jeden sekret na dnie swojej kruchej porcelany. Właściwie czym było nauczanie jak nie wyzwaniem. W tych czasach nawet nie był to jakiś szanowany zawód. Tytuł profesora to niby było coś, ale właściwie co? Marnie płacili. Dzieciaki postrzegali swoich nauczycieli jak najgorszą zmorę ze szkolnych lat. Nauczyciel kiedyś był kimś wielkim. Wielkim uczonym, szanowanym i podziwianym. Teraz można było liczyć tylko na wrzaski i składać modły do Merlina o to, aby nie zostać wystawionym na poniżenie przez krnąbrnych podopiecznych.
Młody, blady jeszcze mało doświadczony. Jego wiedza była ponad przeciętna, ponieważ tego wymagano, ale on osobiście nie uznałby się za mędrca. Nie był geniuszem. Po prostu powiedziałby, że interesował się bardziej niż inni Obroną Przed Czarną Magią czy Astronomią, a może i Wróżbiarstwem. Na pewno znał swoją wartość i chciał nauczać. Właściwie czy naprawdę tego chciał? Miał duże pokłady cierpliwości i mimo jego niedostępności czy dystansu tworzył idealne więzi. Potrafił słuchać, pomagać, pocieszać i milczeć, kiedy trzeba. Uczniowie bardziej go lubili, ponieważ nie było pomiędzy nimi takiego dystansu. Rozumiał ich bunt, niezdecydowanie, rozpacz, szczęście i głupotę, ponieważ był młody i tak jak oni niedawno przeżywał to samo.
Nim jednak zasilił kadrę nauczycielską w Souhvězdí, musiał odbyć kurs nauczycielski. Chciał nauczać OPCM, chyba jeden z trudniejszych przedmiotów, ponieważ wymagał on wiele praktyki. Podczas takowych ćwiczeń z większą grupą uczniów nie tylko trzeba było wykazać się ostrożnością, ale i opanowaniem przeróżnych sytuacji, na które zostanie się wystawionym, czy też odpowiednio zareagować w nagłej zagrażającej życiu sytuacji.
W pierwszym etapie kursu na nauczyciela OPCM przyszło mu się zmierzyć w pojedynku. Nie ma tu żadnych suchych teorii, a walka. Wymiana zaklęć. Atak i Obrona. To lubił najbardziej. Nie myśleć, działać instynktownie. Poddać się intuicji, szóstemu zmysłowi, czy przeczuciu. Potem należało zbierać konsekwencje swoich czynów, ale to było warte tego uczucia.
Stał naprzeciwko egzaminatora z tym oczekiwaniem, strachem i zarazem ekscytacją. Ten moment dla wielu nie był przyjemny, jednak powodował ruch. Coś się działo. Różdżki zostały uniesione i nastała seria krótkich zaklęć. Szybko, zwinnie i sprawnie. Nikt nic nie powiedział. Nie było to spektakularne widowisko, ale jednak miało w sobie piękno opanowania i pewnej ręki. Umiejętności posiadał, teraz czekał go etap drugi. Psychologiczny. Tutaj ciężko było się przygotować, tu trzeba było być przygotowanym przez życie. Dlatego przed tym etapem nic nie robił. Oczekiwał tego, co miało nadejść.
Zmysłowa symulacja, która została wywołana przez eliksir, wykreowała dla niego sytuacje dość emocjonującą. Czy nadal powinien czuć posmak wypitego eliksiru? Korytarz przed nim był całkowicie spokojny, tylko po to, żeby zaraz zmienić się w pole bitwy. Osobiście mógłby przyglądać się wymianie zaklęć przez uczniów. Wyłapać ich umiejętności, ocenić zaradność, dostrzec diamenty, które wymagałyby dokładnego oszlifowania. Wkroczył pewnie. Kilka zaklęć i niepotrzebnie wypowiedzianych słów, które miały usadzić delikwentów. Wiedział, jak należy się zachować, ale czy będąc świadomym, że to jednak nie jest ta symulacja, postąpiłby tam samo? Możliwe. Egzaminatorzy nie ukryli przed nim nic, co byłoby dla niego niemożliwe do wykonania.

|zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Sala egzaminacyjna - Page 5 QzgSDG8








Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty


PisanieSala egzaminacyjna - Page 5 Empty Re: Sala egzaminacyjna  Sala egzaminacyjna - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Sala egzaminacyjna

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sala egzaminacyjna - Page 5 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Podziemia
-