Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Obrzeża lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 40 z 41 Previous  1 ... 21 ... 39, 40, 41  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptySob Cze 12 2010, 14:20;

First topic message reminder :




Jeśli tutaj się znalazłeś to jeszcze nie dostaniesz szlabanu a co najwyżej srogie upomnienie. To granica, po której przekroczeniu znajdziesz się już w sławnym zakazanym miejscu. Są tu porozrzucane większe głazy, na których można sobie przysiąść. Bardzo często może atakować wrażenie obserwowania przez kilkanaście par oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem, blizna po pazurach na prawym boku, blizna po sidłach na prawej łydce, blizna po uderzeniu na prawej skroni, na linii włosów, leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 704
  Liczba postów : 7303
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyNie Paź 11 2020, 17:15;

Zadanie Stowarzyszenia Miłośników Przyrody

Kostka: 4

Po raz kolejny wylądował w okolicach zakazanego lasu w celu zbierania składników na eliksiry. Tym razem jednak było to dobrowolne. Skoro stowarzyszenie Miłośników Przyrody potrzebowało ingrediencji, a do tego sama profesor Dear była w to zamieszana, Max nie potrzebował większej zachęty do działania. Poza tym liczył też, że coś mu się z tego wszystkiego skapnie. Na początku tygodnia udał się więc na obrzeża lasu, by próbować coś skombinować. Na zwierzętach znał się niezbyt dobrze, ale bez problemu zobaczył na drzewach jakieś ślady, prowadzące między zarośla. Ruszył więc ich tropem, by następnie... Wjebać się w zastawioną przez kogoś pułapkę. Długi czas szarpał się, by dosięgnąć swojej różdżki i uwolnić. Gdy jednak mu się to udało, nie mógł ponownie znaleźć tropu, więc najzwyczajniej w świecie wrócił do zamku odkładając wyprawę na następny dzień.
Powrócił do Lasu z nową energią. Ślady, które wprowadziły go wczoraj w pułapkę zniknęły więc Max na oślep zaczął szukać jakiejkolwiek wskazówki. Szedł krok za krokiem, aż nagle usłyszał za sobą głos. Jakiś centaur bardzo życzliwie kazał mu wypierdalać, albo zobaczy jak to jest zostać stratowanym przez stado kopytnych. Solberg nie miał zamiaru ulec tej kuszącej propozycji i ponownie przełożył poszukiwania.
Trzeci dzień wyprawy rozpoczął się spokojnie. Żadnych pułapek, żadnych centaurów, nic. Szedł między drzewami, uważnie patrząc na wszelkie możliwe ślady i w końcu zobaczył to, czego szukał. Gniazdo Trzminorek. Włochate owady latały wokół swojego domu, nieświadome zagrożenia. Gdy jednak Max spróbował dobrać się do nich, by pozyskać tworzony przez owady syrop, te rzuciły się na niego. Ślizgon nie zdążył rzucić zaklęcia tarczy, więc został osaczony w ciągu sekundy. Owady sprawiły, że ponownie musiał zrezygnować z pozyskania składniku.
Postanowił sobie, że podejmie ostatnią próbę. Czwarty dzień, czwarta wyprawa. Wiedział, gdzie znajduje się gniazdo i jaki charakter mają jego mieszkańcy. Ubrał się więc odpowiednio i z różdżką wysoko uniesioną przed sobą ruszył na wyprawę. Prawie bez problemu trafił do gniazda Trzminorek. Raz skręcił w złą stronę, ale dość szybko się odnalazł. Gdy zobaczył przed sobą gniazdo, zamiast od razu zbliżyć się do niego, rzucił Immobilus na pilnujące go owady. Gdy te były już spowolnione, powoli podszedł do gniazda i rzucając między siebie a Trzminorki Protego, zabrał się za pozyskiwanie syropu. Miał mało czasu, więc starał się jak najszybciej z tym uporać. Gdy napełnił półtorej fiolki, usłyszał, jak owady ponownie wracają do swojej normalnej prędkości. Uznał więc, że tyle musi wystarczyć i po prostu jak najszybciej zaczął uciekać w stronę wyjścia z lasu. Po drodze zahaczył nogą o jakiś korzeń i wywalił się, zdzierając sobie kolano, ale nie przejął się tym. Ważne, że fiolki nadal były nieuszkodzone i mógł donieść do profesor Dear składnik, o który tyle czasu walczył. W życiu nie spodziewał się, że głupie pozyskanie syropu zajmie mu prawie cały tydzień.


//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 413
  Liczba postów : 676
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyNie Paź 18 2020, 17:33;

Kostka: 6

Co ja tutaj tak właściwie robię, zachodził w głowę Ignacy, przedzierając się wczesnym wieczorem przez szkolne błonia, starając się dotrzeć na obrzeża Zakazanego Lasu. Aż do tej pory niezbyt często bywał w tych okolicach, chyba że musiał akurat wraz z całą resztą grupy uczestniczyć w zajęcia Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami, a teraz niemalże na własne życzenie pchał się między te przeklęta drzewa.
W sumie jakby się tak nad tym zastanowić to od wakacji zrobił całkiem sporo rzeczy, których by się po sobie nie spodziewał. Zmienił się w ducha, wziął udział w specjalnym rytuale związanym z dziką magią, eksplorował opuszczony domek w środku lasu, przyjął odznakę prefekta i jeszcze postarał się o to, aby wylądować w głównym składzie drużyny Hufflepuffu. Jakby się tak nad tym zastanowić, to wycieczka do szkolnego lasu wcale nie stanowiła aż tak dużego problemu i nie stanowiła też zbyt wielkiego osiągnięcia.
Tylko dlaczego tak w ogóle kręcił się w tej okolicy? Cóż, do uszu chłopaka od jakiegoś czasu docierały coraz to nowe plotki na temat całkowicie nowego zlecenia z kółka naukowego będącego częścią Stowarzyszenia Miłośników Przyrody. Chociaż do tej pory nie przykładał zbyt dużej uwagi do ich działalności i osiągnięć, sądząc, że członkowie koła spędzają większość czasu w szklarni, szykując składniki do eliksirów, tak tym razem zdecydował się sprawdzić, o co było tyle szumu.
Wprawdzie ogłoszenie wciąż zawierało informację o tym, że miał szukać czegoś, co mogłoby się przydać do procesu wytwarzania mikstur magicznych, tak jego dużo bardziej zainteresowała perspektywa ujrzenia dzikiego zwierza z bezpiecznej odległości. Z jednej strony pewnie wiele ryzykował, biorąc pod uwagę, że jego szczęścia w ostatnim czasie bywało co najmniej wadliwe i taka wycieczka mogła się skończyć spotkaniem czerwonego kapturka lub wampira, jednak nie zamierzał się poddawać. Może to atmosfera Nocy Duchów zaczynała mu się udzielać?
Hmm, co tu dużo mówić... Po pięciu popołudniach spędzonych na granicy Zakazanego Lasu, młody puchon zaczął tracić nadzieje na to, że kiedykolwiek uda mu się dostrzec między drzewami, chociażby mignięcie jakiegoś magicznego zwierzaka. Czy nie mógłby w ramach tego zadania poobserwować grupy chochlików albo niuchaczy? Ich przecież było pełno w zamku!
Chłopak już planował wejście głębiej w busz, gdy kątem oka zauważył przedstawiciela gatunku, który z powodzeniem można było zaliczyć do grona tych najnudniejszych. Gumochłon. Puchon wydał z siebie głębokie westchnienie. Czy naprawdę poświęcił tyle cennych godzin swojego życia, aby koniec końców skończyć ze śluzem gumochłona w fiolce? Cóż, najwyraźniej nie było go stać na nic więcej, co z kolei całkiem nieźle odzwierciedlało stan jego wiedzy odnośnie do warzenia eliksirów. Może przynajmniej profesor Dear będzie zadowolona z efektów jego jakże ciężkiej pracy.
Ignacy spędził mniej więcej czterdzieści minut, obserwując brązową glizdę i nawet zrobił jej parę zdjęć za pomocą Wizzbooka, Nie ma co, to było coś, czym trzeba było się pochwalić w mediach społecznościowych. Po rozpisaniu w swoim zeszycie odpowiedniej notatki, chłopak zdobył próbkę śluzu, a następnie udał się w stronę zamku, aby oddać ją odpowiedniej osobie.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 483
  Liczba postów : 1237
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyCzw Paź 29 2020, 19:26;

Nie da wytrzymać się tak długo w zamku skoro na zewnątrz roiło się od kolorowych liści tańczących leniwie na wietrze. Z kapturem na głowie kręcił się po całej długości obrzeży Zakazanego Lasu, raz po raz rzucając w kierunku głębin zaciekawione spojrzenie. Czuł się tutaj naprawdę dobrze, jakby po części znajdował się w domu. Dzisiejszą wizytę w tych okolicach zawdzięczał pomysłowi zbierania... świerszczy. Trzymał w dłoni błyszczący szklany słoik, kucał nad trawą i czasami wykonywał ruch bardzo ładną różdżką, a w tym momencie na niewidzialnej nici wyłapywany był mały robaczek. Było to zajęcie bardzo czasochłonne, ale poniekąd relaksujące dlatego w ogóle zwlókł się z łóżka (po popołudniowej drzemce). Ciężko było je wszystkie wyłapać, ale póki co w okolicy było nienagannie cicho tak był w stanie mniej więcej próbować je lokalizować. Na zewnątrz było szaro, buro i wilgotno. Czasami przez kilka chwil padał delikatny i ciepły deszczyk ale wyjątkowo mu to nie przeszkadzało. Znajdował się w pobliżu cudownego lasu! Jak mógłby być tu zdenerwowany czy zestresowany? Nie był poszukiwaczem przygód ani narwanym Gryfonem. Był po prostu w połowie człowiekiem, a w połowie stworzeniem. Nucił sobie coś pod nosem, dosyć melodyjnie. Raz po raz schylał się, grzebał smukłym palcami w trawie, raz kucał i czekał kilka chwil ze skierowaną tam różdżką, a następnie rzucał cichuteńkie "Accio", które jako tako miał opanowane. Świerszczyki chował do słoja a po upływie kilkunastu minut mógł ich naliczyć na ściankach naczynia około pięciu. O jakieś dziesięć za mało zatem zamilkł i znów nasłuchiwał. Tym razem do jego uszu dobiegł dźwięk stawianych przez kogoś kroków. Nie trudno było to usłyszeć skoro trawa skąpana była w rosie, a gumowe podeszwy butów musiały po prostu zdradzać obecność nadchodzącej osoby. Odwrócił się przez ramię i zmrużył oczy próbując dostrzec z oddali kogóż tu niesie. Otarł rzęsy z wilgotnych kropel deszczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 312
  Liczba postów : 789
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyCzw Paź 29 2020, 22:21;

Nie tracę ostatnio zbyt dużo czasu na chodzenie na lekcje (te, które interesują mnie na tyle, żeby się na nich pojawiać można chyba policzyć na palcach jednej ręki) ale postanawiam chociaż odrobinę wziąć się za siebie i na przykład porobić eliksiry. Tylko nie jestem pewna czy Dear pochwaliłaby mój wybór, nawet gdybym powiedziała, że to w celach czysto naukowych. Eliksir tęczowy, bo to ten mam zamiar zrobić, jest podobno zakazany w szkole ale zupełnie nie wiem dlaczego. Podobno można z jego pomocą zobaczyć jednorożce i inne ciekawe rzeczy.
Chcąc zminimalizować koszty, postanawiam chociaż część składników znaleźć sama. Problem jest tylko taki, że nie za bardzo znam się ani na zielarstwie, ani na magicznych stworzeniach... co bez odpowiedniego przygotowania trochę utrudnia określenie gdzie mogę ich szukać. Jednak jedna z roślin wydaje się oczywista - zarodniki paproci. To chyba musi oznaczać zwyczajną paprotkę, prawda? Taką co to widziałam gdzieś tam w Zakazanym Lesie, podczas jednej z moich wypraw. Stwierdzając więc, że w sumie to jeszcze nie jest ciemno i powinnam zdążyć pójść do lasu i z powrotem nim zapadnie zmrok (ostatnie dni korzystania z okien w wieży krukonów pozwalają mi na wysnucie takich wniosków), ubieram jakieś byle co ale w miarę ciepłe i tak, żeby mnie nie przewiało albo zmoczyło i idę na błonia. Droga jest oczywiście długa i kręta, jak to kiedy schodzi się z wieży, ale w końcu wychodzę na zewnątrz i znajduję się gdzieś na obrzeżach lasu. Szczerze mówiąc ogarnia mnie jakiś taki niepokój, bo wolałabym jednak wchodzić tam z kimś, zawsze to weselej, jest do kogoś zagadać, a i w razie dostania szlabanu fajnie się go odrabia w parze...
I jak tak sobie myślę, że to zauważam niedaleko jakąś prawie-rusałkę w ubraniu, która sobie spaceruje. Z bliska okazuje się, że to rusałka rodzaju męskiego, w dodatku ma ze sobą jakiś słój. A jak już znajduję się tuż obok to nawet rozpoznaję kto to.
- Cześć, co robisz? - Kojarzę go, bo ciężko nie zwrócić na niego uwagi przez ten dziwny urok, jaki czasem wokół siebie roztacza, że aż nie wiadomo co ze sobą zrobić. Poza tym pamiętam z nielicznych zajęć, że całkiem lubi wszelkie magiczne stworzenia, więc może nawet się na nich zna? Czy nie właśnie kogoś takiego mi potrzeba? Na pewno będzie wiedział co robić, kiedy zaatakuje mnie jakiś dziwny stwór.  - Nie wybierasz się może na spacer w tamtą stronę? - pytam, pokazując w stronę Zakazanego Lasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 483
  Liczba postów : 1237
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyCzw Paź 29 2020, 22:47;

Od razu zobaczył jej ślizgoński krawat, popatrzył na buzię, dodał dwa do dwóch i mógł przystroić swoje usta w ładny uśmiech bo oto ma przed sobą dziewczynę, której najlepiej jest się przymilić bo ta mogła dać coś ciekawego w zamian. A nie ma nic lepszego niż starsza i utalentowana koleżanka (której nie znał nawet nazwiska, a co tam) chętna pomagać z pracą domową. Wsunął różdżkę za ucho, a zziębniętą dłoń do kieszeni spodni i czekał aż dziewczyna podejdzie. - Cześć. Zbieram jedzenie dla kameleona. - uniósł wyżej słoik z kilkoma robaczkami na dowód rzeczowy. To nie tak, że całe dnie spędza w łóżku. Weekendy owszem, ale w środku tygodnia kiedy teoretycznie powinien iść w ślady rówieśników i zakuwać... to jakoś tak chętniej ciągnęło go robić wszystko inne byleby się nie uczyć. Odwrócił się przez ramię choć wiedział co zobaczy. Ciemna ściana Zakazanego Lasu pełna magicznych stworzeń, być może potworów i... więcej świerszczy! Nie byłby sobą jednak gdyby nie próbował wykorzystać tego na swój sposób. Podrapał się teatralnie po skroni. - Hmm... chętnie bym się wybrał, ale czeka na mnie opasłe wypracowanie na temat składników eliksiru wiggenowego. - milion razy odgrywał tę scenkę, a więc brzmiał naprawdę wiarygodnie. - Dużo czasu nie mam, wiesz jaka jest pani Dear. - jakby wcale się nie bał opiekunki własnego domu. Wyłapał proste spojrzenie Soph i uśmiechnął się z zakłopotaniem wierząc, bardzo usilnie wierząc, że ta zaoferuje pomoc w zamian za towarzystwo i potencjalne krycie w przypadku pojawienia się zbyt ciekawskich nosów. Coś za coś! Wypadałoby jednak na przedmiot własnej opiekunki domu przynieść jakiekolwiek wypracowanie bo inaczej ta kobieta go pożre, przeżuje i wypluje. Chociażby ten Okropny albo Zadowalający byłby w stanie na moment ją uspokoić, a więc spoglądał na Sophie z ogromną nadzieją, że ta wpadnie na ten oczywisty pomysł. - A co ci trzeba z lasu? - zapytał ciesząc się, że w sumie to zaproponowała. Chętnie wszedłby do środka, samotnie to się trochę bał, ale w towarzystwie od razu byłoby raźniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 312
  Liczba postów : 789
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyPią Paź 30 2020, 20:58;

Pochylam się lekko w stronę słoika, że niby zaglądam co w nim jest. Naprawdę dostrzegam tam robaki - nuda. Chyba dlatego nie mam żadnego zwierzaka - sowy, kota czy kameleona, bo musiałabym się zajmować jakimś żywym stworzeniem. Co nie znaczy, że ich nie lubię - na przykład za leprehau mojego brata przepadam, o ile nie muszę robić nic więcej niż się z nim bawić i głaskać.
Nie znam za bardzo chłopaka, ale ponieważ jesteśmy jednak w tym samym domu i nie dzieli nas taka duża różnica wiekowa, to jednak coś tam o nim wiem. Na przykład, że jest leniem i zdaje się częściej nie przychodzić na lekcje niż ja. Dlatego mrużę oczy kiedy zaczyna mówić o pracy domowej - od razu wydaje mi się, że wciska mi kit i... czyżby oczekiwał, że napiszę mu tę pracę? Co prawda eliksiry to mój ulubiony przedmiot w szkole, więc pewnie zrobiłabym to wypracowanie dwa razy szybciej niż on, wiedząc mniej-więcej co musi się tam znaleźć, ale nie mam zamiaru tak łatwo dać się przekonać i to w dodatku nawet kiedy wprost nie poprosił.
- Trzeba porządnie zastanowić się co jest ważniejsze. Wycieczka do Zakazanego Lasu czy wieczór spędzony w bibliotece? - Nie wygląda mi na takiego, co by wybrał to drugie, no i skoro ma czas na zbieranie robaczków, to na pewno nigdzie mu się nie śpieszy. - Mogę ewentualnie trochę ci pomóc, jeśli wyjdziemy stamtąd żywi. - proponuję na koniec, bo odrobinę się obawiam, że jednak odmówi i sobie pójdzie, a jak tak stoję niedaleko ciemnej ściany drzew to coraz bardziej wydaje mi się, że wyprawa tam w pojedynkę byłaby głupia nawet jak na mnie. Bo jak się tam pójdzie we dwie osoby, to już bardzo rozsądnie... - To jak?
- Szukam paproci. A w sumie jej zarodników. - Problem jest taki, że nie do końca wiem jak one wyglądają, wyobrażam sobie, że te zarodniki to jakiegoś rodzaju nasionka co będą przyczepione do listków albo ewentualnie małe paproteczki wyrastające z dużej. Nie przemyślałam tylko kwestii miesiąca czy fazy księżyca kiedy powinny się pojawiać - szczegół. - I może kłaposkrzeczki. Nie wiesz czy rosną gdzieś w okolicach? - pytam bo może akurat zna się na takich rzeczach, ewentualnie natknął się na tę marudną roślinę przypadkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 483
  Liczba postów : 1237
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptySob Paź 31 2020, 13:47;

Pokazał jej co trzyma w słoiku choć widać z daleka, że jest to ruchomy i niepocieszony robak, który stanie się obiadem dla jego kameleona. Dokręcił wieczko i wsunął różdżkę za ucho po to, by móc schować rękę do kieszeni spodni. Zimno! Miał nadzieję, że uda mu się zachęcić Sophie do zaoferowania wyręczenia w pisaniu nudnego wypracowania jednak najwyraźniej nie była osobą, która łatwo oferuje dzielenie się swoją wiedzą. Będzie musiał pomyśleć jak ją skłonić by jednak odwaliła za niego robotę, bo nie miał najmniejszej ochoty ślęczeć nad pergaminem dłużej niż dwie minuty. Nie powstrzymał grymasu na twarzy kiedy wspomniała o wieczorze spędzonym w bibliotece. Prychnął jakby odpowiedź była oczywista co by wolał. Rozmawiała z pół człowiekiem i pół stworzeniem; to jasne jak słońce, że woli połazić po lesie, byleby jak najdalej od sennej atmosfery biblioteki. Uśmiechnął się pogodnie kiedy jednak zaoferowała pomoc. Już jego w tym głowa, aby ta pomoc okazała się odrobieniem wszystkiego! - Nooo... jeśli tak stawiasz sprawę to chyba nie zaszkodzi nam trochę świeżego leśnego powietrza. I więcej tam świerszczy znajdę, bo trawa w głębi lasu potrafi sięgać nawet do kolan. Może znajdzie się jeszcze jakiś korniczak? - rozmyślał na głos, a już podjął w międzyczasie decyzję, że bez względu na wszystko wejdzie tam. Łamanie zasad? Nie, on tak o tym nie myślał. Dla Eskila to była forma zrelaksowania się w otoczeniu, w którym czuł się naprawdę dobrze. Obawiał się trochę mieszkających tam potworów, ale przecież pójdą tam razem, prawda? Szukanie paprotników brzmiało jak ogromna nuda. - A po co ci nudne paprocie? - zapytał wprost, bo czemu nie? - Eeee... nie wiem czy gdzieś tu są, ale one chyba krzyczą jak podchodzi się do nich z ogniem...? Nie pamiętam jak to szło, ale wiem, że potrafią się drzeć więc łatwiej będzie ci je namierzyć. - wzruszył ramionami i podzielił się swoją szczątkową wiedzą dotyczącą zielarstwa. Sęk w tym, że przebywając dużo w terenach zalesionych czasem do jego uszu dobiega charakterystyczny skrzek tych roślin, dlatego też w ogóle cokolwiek o tym wiedział. Schylił się po swój plecak i wcisnął tam szklany słoik, aby nie musieć go dźwigać. - Myślisz, że zdążymy wrócić przed dwudziestą drugą? - oto przykład jego niedojrzałości. Nie miał nic przeciwko wejściu do Zakazanego Lasu, ale powrót po godzinie aurorskiej to już był kłopot. Jedną zasadę łamał, a drugiej o ironio chciał przestrzegać. Czuł ulgę, że nie będzie musiał zbytnio ślęczeć nad wypracowaniem z eliksirów. Namówi Sophie to bardzo, bardzo dużej pomocy ale to już jak wrócą z wycieczki do Zakazanego Lasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 950
  Liczba postów : 6643
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyPon Lis 02 2020, 11:03;

Zadanie - Stowarzyszenie Miłośników Przyrody

Czasami czuł się bardziej zmęczony.
Poprawiwszy okulary, bez których to ostatnio się nie ruszał, miał pod kopułą czaszki tylko i wyłącznie jedno zadanie: znaleźć rośliny, które to są wyjątkowo rzadkie w okresie jesienno-zimowym. Nie bez powodu musiał je mieć na własnym nosie - jego wzrok może nie był zbyt stracony, poddany wyjątkowości bycia ślepym, ale po prostu oprawki wraz ze soczewkami były znacznie lepsze od spoglądania w dal za pomocą tylko i wyłącznie własnych oczu. Ubrany w kurtkę moro, którą miał również podczas zajęć, jakie to prowadził w Laboratorium Medycznym, zdawał się nie sprawiać żadnego problemu, przechadzając się poprzez najróżniejsze łąki i polany na terenach średniowiecznego zamku. Czujne, czekoladowe tęczówki natomiast badały każdy skrawek terenu, podczas gdy dłoń zaciskała się mimowolnie na różdżce, jakoby oczekując zagrożenia. Ta jednak nie wibrowała - nie znajdowała wręcz żadnego niebezpieczeństwa w najbliższej okolicy, w związku z czym mógł spać spokojnie; a przynajmniej tak mu się wydawało, chociaż nie mógł zamknąć oczu. Mógł chwilowo ukryć je pod powiekami, zamykając je w charakterystyczny dla siebie sposób, ale to wtedy nie miałoby żadnego sensu - zważywszy uwagę na niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą nawet chwilowa zwłoka i brak uwagi.
Na szczęście przedzieranie się przez poszczególne, dość zabłocone tereny, w celu znalezienia poszczególnych roślin, wcale nie było takie złe i nie sprawiało aż tak ogromnego problemu. Lowell miał poniekąd doświadczenie - może nie w zielarstwie - ale poprzez grę terenową, nauczył się dostrzegać całkiem wiele rzeczy. Pomijając już poruszanie się w takich warunkach, gdy błoto bez problemu próbuje wciągnąć do własnej otchłani buty; no cóż, nikt nie powiedział, że praca w takich warunkach będzie prosta. Nie bez powodu Felinus wypatrywał poszczególnych roślin, które kojarzył, że bez problemu są w stanie zniknąć na okres zimowy, a gdy na takie natrafiał, no cóż, zbierał je. Owoce? Nie ma problemu; dłonie ostrożnie zbierały poszczególne składniki, niemniej jednak oczy wypatrywały Szakłaka Pospolitego, który musi rosnąć właśnie w tymże miesiącu. Jego toksyczne części zdołały zniknąć, aczkolwiek skupił się na poprawnym zebraniu ich poprzez wyciągnięcie noża, który był zastępczym dla tego, co stracił w Luizjanie. Powoli, ostrożnie, bez problemu, a przede wszystkim - z należytą dozą cierpliwości. Gdyby nie był człowiekiem spokojnym, na pewno by się denerwował, niemniej jednak jego równowaga pod tym względem powodowała, iż ostrożnie się tym wszystkim zajmował, by przypadkiem nie uszkodzić w znaczący sposób rośliny. Ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust, kiedy to zdołał bez problemu zdobyć odpowiednie składniki, które nie będą rosnąć już podczas zimnej, niezbyt ciekawej, a przede wszystkim mokrej i pełnej błota wymieszanego ze śniegiem zimy. Do małego, szklanego pojemniczka; chude dłonie umieściły go we własnej torbie, zanim postanowił pójść i tym samym zanieść to, co udało mu się zyskać do profesorów.
Do czasu.
Zauważył jeszcze na horyzoncie korę drzewa wiggen, którą to postanowił zebrać. Poprawiwszy kurtkę, ostrożnie przemieszczał się i stawiał pełne równowagi kroki, by tym samym zdobyć trochę składnika dla samego siebie. Szkoda tylko, że wyjątkowo pechowo - i wcale nie wbił sobie w skórę noża, a zdarzyło się coś kompletnie innego. Kiedy to zebrał składnik, by móc się nim nacieszyć w domu, podczas tworzenia eliksirów, a interesował go wiggenowy, to źle postawił pierwszy krok, przyczyniając się do dziwne nieprzyjemnego wykrzywienia kończyny. Mimowolnie syknął z bólu, jaki to poczuł, zaciskając mocniej zęby i opadając na ziemię. Nagła fala ciepła przeszyła jego kostkę, a dalsze poruszanie się sprawiało większe cierpienie, dlatego nie bez powodu naprawił w dość szybki sposób kończynę za pomocą Episkey, by tym samym ruszyć dalej. Do zamku; proste Levatur Dolor zaćmiło ból, ale nie uraz, którym będzie musiał się zająć w późniejszym czasie. Oddanie składników zapieczętowało przez chwilę jego los, zanim udał się do własnego domu, by tym samym dokładniej zająć się uszkodzeniem, jakie to nastąpiło podczas dość prostych czynności polegających na zebraniu składników.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 312
  Liczba postów : 789
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyPon Lis 02 2020, 19:42;

Uśmiecham się zadowolona, kiedy tak łatwo udaje się przekonać. Wydaje mi się, że całkiem chętnie wybiera się ze mną na wycieczkę do Zakazanego Lasu - i wcale się nie dziwię, sama postąpiłabym podobnie, nawet bez upewnienia się, że coś dostanę w zamian.
- Na pewno wszystko znajdziemy - zapewniam, jakby potrzebował dodatkowego powodu, żeby iść. Prawdę mówiąc to mam nadzieję, że żadnych korniczaków nie będzie, doskonale pamiętam spotkanie z nimi podczas rozgrywki w Therię na wakacjach - nie było zbyt przyjemne, nawet jeśli istniała duża szansa, że przez grę tamte stworzonka były wyjątkowo nawiedzone.
Więc idziemy w stronę lasu. Kiedy znajduję się między pierwszymi drzewami, mam trochę wrażenie, jakbym wchodziła do inne krainy. Robi się ciszej, liczna roślinność wytłumia wszelkie dźwięki, być może rozbrzmiewające na błoniach. Od razu czuje się, że to my jesteśmy tutaj intruzami.
Bezpośrednie pytania Eskila wcale mnie nie zrażają - sama przecież robię to samo, więc wydaje mi się to całkiem normalne. Po co ukrywać się ze swoimi zamiarami i mieć nadzieję, że ciekawość zostanie zaspokojona przypadkowo?
- Chcę zrobić eliksir, ale nie mam jakoś super dużo galeonów, więc postanowiłam je sama znaleźć. Dowiedziałam się, że jeden ze składników rośnie chyba tyko gdzieś w Azji, ale resztę chyba powinno się udać zdobyć za darmo - mówię mu pewnie więcej niż chce wiedzieć, a na pewno niż go interesuje. - Hm, a to nie diabelskie sidła? - pytam, bo tak coś mi się kojarzy, że te rośliny nie lubią ognia. Chociaż nie pamiętam, żeby krzyczały. - Mogłam chodzić częściej na lekcje zielarstwa, to może odróżniałabym coś wiecej niż paprocie - mruczę to zdanie do siebie, ale biorąc pod uwagę niezbyt dużo dźwięków dookoła nas, pewnie Eskil może je całkiem nieźle słyszeć.
- Tak myślę - odpowiadam na jego dziwne pytanie o powrót przed dwudziestą drugą. Nie jest jeszcze bardzo późno, więc pewnie się uda, zresztą sama optymistycznie zakładałam, że wyjdziemy z lasu nim będzie całkiem ciemno. - Nie mów, że zamierzasz leżeć w łóżku przed ciszą nocną - mówię rozbawionym tonem. - Jestem pewna, że jak nas złapią, to szlaban za takie spacery będzie gorszy niż za włóczenie się poza dormitorium o później godzinie.
Docieramy do jakiejś ścieżki, prowadzącej prosto w gęstą roślinność (wygląda na miejsce w której mogą rosnąć paprocie!). Zupełnie nie kojarzę tego miejsca - mam wrażenie, że za każdym razem w lesie znajduję się gdzie indziej. Wygląda dosyć mrocznie i chociaż do tej pory szłam całkiem śmiało, to teraz postanawiam przepuścić ślizgona przodem, szczególnie, że dalej raczej nie ma wystarczająco miejsca na dwie osoby obok siebie.
- Chcesz prowadzić? - pytam uprzejmie, w rzeczywistości mając na myśli "weź idź pierwszy, bo ja się boję".


zt x2 tu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Ofelia Willows

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.76
C. szczególne : Brak łuku kupidyna na górnej wardze.
Galeony : 463
  Liczba postów : 259
https://www.czarodzieje.org/t18464-ofelia-willows
https://www.czarodzieje.org/t18487-skrzynka-pocztowa-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18488-relacje-i-znajomosci
https://www.czarodzieje.org/t18479-kuferek-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18514-ofelia-willows-dziennik
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyWto Lis 17 2020, 16:22;

Jeszcze kilka miesięcy temu nigdy bym nie pomyślała o rzeczach, które teraz robie. Najpierw szperanie w Zakazanym dziale, a teraz szukanie składników do tego feralnego kadzidła? Wszystko z pewnością posunęło się za daleko.
Długo rozmyślałam nad tym, czy aby na pewno ten wypad będzie dobrym pomysłem. Sama myśl o tych wszystkich mrocznych stworzeniach, chowających się w tych mrocznych zgliszczach przyprawiał mnie o dreszcz. Jednak z drugiej strony mój zapał dotyczący tego mrocznego kadzidła wręcz mnie zmuszał, żebym przynajmniej spróbowała. Wpatrując się w pełnie, która była widoczna za dnia, rozmyślałam o tej całej sytuacji. Rozpatrywałam powoli plusy i minusy.
W pod wpływem chwili złapałam za pióro, kałamarz i pergamin. Napisałam na szybko krótki list do Nancy, a następnie ruszyłam do Sowiarni, gdzie na szybko wysłałam list do Puchońskiej Komuny. Sama sobie z tym nie poradzę, dlatego zdecydowałam się na niezastąpioną pomoc Nancy, która od samego początku uważała, że to zły pomysł. Mam nadzieję, że się zjawi. Zaczęłam pakować torbę na ten wypad. Spakowałam fiolkę na rośliny i łzę, jakieś rękawiczki i kilka słoików, które wypełniłam Zaklęciem Niebieskich Płomieni. Przydadzą się na łzę Księżyca i inne niebezpieczne rośliny, które tam spotkam. Ubrałam się adekwatnie do pogody. Nie chciałam zmarznąć ani zbyt szybko się spocić. Wzięłam też trochę prowiantu - wypad ten może się przedłużyć. Pomniejszyłam wszystko zaklęciem zmniejszającym i wrzuciłam do mojego skórzanego plecaka tak, aby wszystko wygodnie się zmieściło.
Gdy zbliżała się 19, wyruszyłam we wskazane miejsce w liście. Upewniłam się jeszcze tylko, że wszystko ze sobą zabrałam. Po kilkunastu minutach znalazłam się przed Zakazanym Lasem i z zegarkiem w ręku wyczekiwałam Nancy. Miałam nadzieję, że pojawi się bez nauczycieli, jak mi wcześniej zapowiedziała. Czekając, wpatrywałam się w ciemność, która jakby wychodziła zza drzew prosto w moją stronę. Tętno mi przyśpieszało i zwalniało, a noga lekko drgała pod wpływem stresu. Odwróciłam się w stronę zamku, żeby uniknąć patrzenia się w stronę lasu, choć to również nie pomagało. Czułam na sobie wzrok tego niepoznanego mroku...

@Nancy A. Williams
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nancy A. Williams

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Burza brązowych loków na głowie i uśmiech przyklejony do twarzy, tatuaż z runą algiz na lewej kostce
Dodatkowo : Kapitan drużyny Puchonów
Galeony : 226
  Liczba postów : 1598
https://www.czarodzieje.org/t18035-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18049-nancy-ava-williams#512833
https://www.czarodzieje.org/t18047-nancy-i-spolka
https://www.czarodzieje.org/t18036-nancy-ava-williams
https://www.czarodzieje.org/t18312-nancy-a-williams-dziennik
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyWto Lis 17 2020, 19:53;

Leżała na łóżku, pod grubym kocem, grzejąc stopy w wełnianych skarpetach i przeglądała wizbooka. To miał być kolejny, spokojny wieczór, spędzony na odkładaniu obowiązków szkolnych na dzień następny i słodkim lenistwie. Dopiła ostatni łyk zimowej herbaty, przyprawionej miodem, goździkami i plasterkiem pomarańczy i odłożyła książkę, by udać się do kuchni po kolejną porcję. Odkopała się spod koca, wstała z łóżka, wykorzystując grubaśne skarpety, ślizgiem podjechała do drzwi i już naciskała klamkę, kiedy coś zastukało w okno.
Widząc znajomą sowę Ofelii, o mało nie upuściła ceramicznego kubka z tęczową rączką na ziemię. Na szczęście opanowała drżenie ręki na tyle, by odstawić go na półkę i momentalnie dopadła do okna, by wpuścić ptaka do środka i odebrać list.
Zamurowało ją, ani drgnęła, stała, wpatrując się w znajome pismo, zupełnie niewidzącym wzrokiem, jakby liczyła, że pod wpływem tego spojrzenia treść listu nagle się zmieni. Nie zmieniała się.
Czyli jednak to robi...
W końcu spojrzała na zegarek, a kiedy dotarło do niej która godzina, zgarnęła z łóżka sweter, który w pośpiechu na siebie naciągnęła, złapała swojego nimbusa i jak strzała wybiegła z pokoju w stronę wyjścia. Ledwo wcisnęła buty na te grube, wełniane skarpety, których nie miała czasu zmienić, narzuciła kurtkę i wybiegła z domu tylko po to, by zaraz wrócić, wbiec do swojego pokoju, zabrać różdżkę i ponownie opuścić komunę. Nawet nie zwróciła uwagi, czy ktoś ze współlokatorów zauważył jej dziwne zachowanie, ale miała nadzieję, że nikt akurat nie drzemał i nie pobudziła ich tym trzaskaniem drzwiami.
Kiedy znalazła się na zewnątrz, wskoczyła na miotłę i ile sił w nimbusie, pomknęła w kierunku zamku, a w powietrzu w końcu miała chwilę, by przeanalizować sytuację, w której się znalazła. Ofelia czekała na nią pod zakazanym lasem, co świadczyło o tym, że zdecydowała się na poszukiwania łzy księżyca. Miała na nią czekać tylko do 19, a później pójdzie sama, co uniemożliwiało Nancy szukanie pomocy u nauczycieli, nie miała na to czasu, a kiedy jej przyjaciółka zniknie między drzewami, może być już za późno. Mogłaby wysłać patronusa, ale - o ironio - nie umiała, bo nie uważała na zaklęciach i teraz mogła jedynie pluć sobie w brodę za brak tak ważnej umiejętności. Sama musiała się tym zająć i sama musiała dopilnować, by Willows nic się nie stało. Może jeszcze miała szansę odciągnąć ją od tego pomysłu?
Na dworze już od dłuższego czasu panowała ciemność, a wilgotne powietrze jeszcze bardziej zmniejszało widoczność, dlatego chwile krążyła wzdłuż linii drzew, zanim wypatrzyła drobną blondynkę. Wylądowała obok niej i od razu złapała ją w ramiona, czując jakąś niesamowitą ulgę na jej widok, bo bała się, że się spóźni, że pójdzie sama...
- Fela, jeszcze nie jest za późno, ciągle możemy zawrócić. Daj spokój, naprawdę chcesz tam wchodzić? - zapytała, wskazując palcem na nieprzeniknioną ciemność, kryjącą się za drzewami. Była w lesie raz, na lekcji ONMS, za dnia i wtedy najadła się sporo strachu. Nocą wszystko było jeszcze bardziej mroczne i złowrogie i wcale nie miała najmniejszej ochoty tam wchodzić.


Ostatnio zmieniony przez Nancy A. Williams dnia Sro Lis 18 2020, 10:35, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ofelia Willows

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.76
C. szczególne : Brak łuku kupidyna na górnej wardze.
Galeony : 463
  Liczba postów : 259
https://www.czarodzieje.org/t18464-ofelia-willows
https://www.czarodzieje.org/t18487-skrzynka-pocztowa-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18488-relacje-i-znajomosci
https://www.czarodzieje.org/t18479-kuferek-ofelii
https://www.czarodzieje.org/t18514-ofelia-willows-dziennik
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyWto Lis 17 2020, 21:41;

Całe to czekanie doprowadzało do mnie ciemne myśli. Wiedziałam, że to zły pomysł. Ryzykuję życiem własnym i własnej przyjaciółki. Tyle lat kazań, dlaczego nie można wchodzić do zakazanego lasu, a jednak. Jestem tutaj z ważnym dla mnie celem. Powróciły do mnie jeszcze myśli z cieplarni. Co jak uda odtworzyć mi się tę tajemniczą recepturę? W moich rękach będzie potężna moc, czarnomagiczna moc. Mogę przykuć uwagę różnych osobistości, które tę siłę mogą wykorzystać. Nawet jeżeli Ten, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać zniknął, to nie znaczy, że nie ma już czarnoksiężników, mrocznych wróżbitów, czy innych ohydnych kreatur, żerujących na cudzym nieszczęściu.
No to właśnie... Co zrobię z tą mocą? To jest pierwszy raz, kiedy to spotykam się z magią, która wpływa na sferę takich negatywnych emocji. Na pewno jest to przełom u mnie, a fakt, że w Zakazanym Dziale nie jest to zbyt dobrze opisane, to można by przyjąć, że samo kadzidło nie jest artefaktem poznanym. Może zapiszę się na kartach historii, jako pierwsza, która obadała tą nieznaną dotąd siłę? Jeżeli tak, to powinnam jeszcze zwrócić uwagę na to, że te badania będą mogły zostać wykorzystane do czarnej magii.
Chodziłam w kółko, kiedy to moją głowę zaprzątał natłok myśli. Gdy tylko usłyszałam miotłę, wiedziałam, kto przybył. Pomachałam rozpoznanej postaci, zanim ta jeszcze wylądowała. Od razu, bez żadnego słowa, przytuliłam Nancy. - Dziękuję... - Ścisnęłam ją jeszcze bardziej, a łzy wdzięczności zaczęły napływać mi do oczu. Cieszyłam się, że mam kogoś takiego przy sobie, kto mnie zrozumie i jestem w stanie zawsze na niego liczyć. Gdy tylko się uspokoiłam, oswobodziłam Williams z mojego uścisku i zwróciłam się do niej z poważną miną:
- Dla mnie już jest za późno... ale dla ciebie nie... Zrozumiem, jak nie wejdziesz ze mną do środka. Nie chcę Cię narażać. Ten wypad może się naprawdę źle skończyć - Mówiłam poważnym tonem, ale wiedziałam, że Nancy nie będzie skora mnie teraz opuścić. Słysząc jej pewność co do pójścia ze mną, jeszcze raz ją na szybko przytuliłam i skierowałyśmy się w tę przerażające i niebezpieczne miejsce.

@Nancy A. Williams
ztx2 ->
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 483
  Liczba postów : 1237
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptySro Lis 25 2020, 11:48;

Zmiana w zachowaniu Sophie była zanadto widoczna. Nie dotykać, nie patrzeć, nie zabijać i nie gryźć. Z tego też powodu odmówił podparcia i na obrzeża wyszli bodajże po czterdziestu minutach spaceru kiedy słońce dawno schowało się już za horyzont. Kuśtykał, krzywił się ilekroć musiał wyminąć głaz czy przewrócone gałęzie ale nie skarżył się. - Na gacie Merlina, zachowujesz się jakbym miał zaraz ci się rzucić do gardła jak jakiś wampir. - miała podstawy do odczuwania lęku po tym co zobaczyła, ale unikanie wzroku, bezpodstawne oburzenie za samo spojrzenie już go ubodły. Zatrzymał się i oparł dłoń o korę drzewa, a piętę uniósł aby choć trochę ją odciążyć. Zaklęcie schładzające minęło dwadzieścia minut temu ale nie będzie przecież prosić o kolejne, nie jest dzieciakiem. Tylko czemu ten ślad na łydce musi tak boleć? Może to dobrze, że jest już ciemno, nie było widać jego podpalonej nogawki. - Szedłem z prawej strony żeby nic cię nie zjadło i dlatego to mnie zaatakowały sidła a nie ciebie. - negocjował z nią "zasługi" związane z porwaniem przez wygłodniałe krzaczory. Ruszył dalej ale w tempie jeszcze wolniejszym niż dotychczas. Uparł się, że nie skorzysta z jej ramienia skoro uznała, że coś jej jeszcze zrobi. Dla pewności pomacał swoją twarz ale nie wyczuł na niej harpich zmian. Palce też wróciły do swojej formy… Westchnął. Ilość pagórków do pokonania nie zachęcała do wysiłku. - Która może być godzina? - podrapał się po policzku a po chwili otarł z czoła wilgoć. Robiło się coraz zimniej ale czuł ulgę, że wyszli już z lasu. Lepiej wrócić tam za dnia i tym razem z większą uwagą. - Hm. Słuchaj, Lucas zna się na uzdrawianiu. Chciałoby ci się po niego pobiec? Zanim doczłapię do lochów to ktoś mnie w końcu zauważy i będzie zadawać niewygodne pytania. - nie miał pojęcia, że ta dwójka nosiła to samo nazwisko ale też był przekonany, że będzie wiedziała o jakiego Lucasa chodzi. W końcu jest prefektem, prawda? Pokuśtykał jeszcze kilka kroków i jednak zatęsknił za drzewami którymi mógł się podpierać. Ból był upierdliwy, a Eskil nie lubił kiedy cokolwiek mu dolegało. Przesadnie wierzył, że Lucas go nie opieprzy za wycieczkę do Zakazanego Lasu. Zdecydowanie liczył na lepsze traktowanie. Będzie gorzej jeśli trafią na innego prefekta bądź nauczyciela…


@Sophie Sinclair oraz daj-nam-szlaban @Skyler Schuester
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 312
  Liczba postów : 789
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptySro Lis 25 2020, 16:26;

Ciężko powiedzieć kto z nas przesadza - może obydwoje, a może żadne. W moim mniemaniu ja przynajmniej mam powody do czucia się zagrożoną, on z kolei zachowuje się jak uparty dzieciak. W końcu jest całe dwa lata młodszy (!) więc może to dlatego, ale postanawiam mu tego nie wypominać. Wzruszam ramionami, kiedy odmawia mojej pomocy, skoro ma zamiar się obrażać to niech tak będzie. Tylko strasznie mnie denerwuje, kiedy idziemy tak bardzo wolno...
- Ale z ciebie uparty gumochłon - narzekam, z jednej strony czując się jak na spacerku, bo tak sobie powoli idę a z drugiej jakby zaraz z lasu miało coś wyjść i mnie zabić, dlatego też staram się nie rozglądać za bardzo, bo jeszcze zobaczyłabym świecące się oczy ukryte w mroku. Patrzę jak Eskil kuśtyka i jestem prawie pewna, że idzie coraz wolniej. - Dobra, mogę ewentualnie na to przystać pod warunkiem, że sam zrobisz pracę z eliksirów - przypominam sobie o czym gadaliśmy na samym początku naszej wyprawy (wydaje się jakby to było straaasznie dawno temu) i chociaż mogłabym liczyć, że ślizgon zapomniał o naszej umowie, to jestem prawie pewna, że prędzej czy później zacząłby mnie męczyć tym co mu obiecałam.
W końcu serio wychodzimy z tego lasu i na pytanie która może być godzina, strzelam, że jakaś szesnasta. Wygląda, jakby słońce właśnie zachodziło.
- To chyba nie jest najlepszy plan - stwierdzam na jego pomysł na sprowadzenie tutaj Lucasa. - Wiesz co się będzie działo jak dowie się gdzie byliśmy? A jak wypaplasz, że to mój pomysł to już w ogóle. Na pewno są inne osoby, które mogą to wyleczyć. Na przykład Felinus. Tylko nie wiem gdzie go znaleźć - zastanawiam się i wcale nie śpieszy mi się, żeby po kogokolwiek biec. - Albo ewentualnie moglibyśmy pójść do Lucasa domu w Hogsmeade pod warunkiem, że powiesz, że to coś innego ci się stało. - Wymyślam już różne scenariusz tego co możemy zrobić, jak będziemy iść w stronę zamku to rzeczywiście na pewno ktoś nas zauważy i się zainteresuje, z Hogsmeade mogłoby się udać, chociaż jest trochę dalej.

@Skyler Schuester @Eskil Clearwater heart
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 775
  Liczba postów : 2453
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyPią Lis 27 2020, 15:47;

@Eskil Clearwater @Sophie Sinclair

Nie lubił tej części obowiązków, a jednak przez brak czasu hogwarckiego gajowego coraz częściej to właśnie na prefektów spadał ten przydługi spacer po błoniach, by upewnić się, że żadne z bardziej niebezpiecznych stworzeń nie pałęta się przy obrzeżach lasu, a żadni uczniowie nie kombinują niczego, co naruszałoby regulamin szkolny. Problem jednak tkwił nie w samym tym, że podczas swojego patrolu sam Sky łamał regulamin, pozwalając sobie na dyskretne wypalenie Błękitnego Gryfa, co od razu podjudzało w nim poczucie winy tą hipokryzją; ale też na tym, że szanse przyłapania kogoś na gorącym uczynku były niezwykle niskie. Było w  tym coś stresującego. Nawet jeśli tu był, nawet jeśli czujnie się rozglądał i wytężał jasne spojrzenie, to przecież las był ogromny i trafienie w dobre miejsce o dobrym czasie, by powstrzymać kogoś przed jakąś głupotą, były niemal równe zeru. Potem wystarczy poczekać chwilę, dowiedzieć się, że faktycznie był jakiś wypadek (nie daj Merlinie śmiertelny, choć Hogwart i takie przypadki pamięta) w czasie jego dyżuru i wtedy pozostaje do końca życia wyrzucać sobie, że było się tak blisko katastrofy, a jednak nieświadomie przeszło się obok.
Bo przecież nie o to chodziło w tych wszystkich szlabanach, by uprzykrzyć życie biednym uczniom, którzy tylko chcą zbyć w jakiś sposób nudę, ale by narzucając im zasady zadbać o ich bezpieczeństwo, jeśli oni sami nie są odpowiedzialni na tyle, by zrozumieć dyszące im w kark zagrożenie.
I w pewnym sensie, wiedząc jakie uczucia względem prefekta wywołuje otrzymanie szlabanu, był całkiem zadowolony z tego, że jak dotąd nie musiał rozdać ani jednego, dlatego dość soczystym przekleństwem przywitał widok wyłaniających się z lasu sylwetek, chowając do kieszeni przemienioną w guzik resztkę papierosa, by porzucić bezmyślne obracanie go w palcach i wyciągnąć z kieszeni listę uczniów, którzy otrzymali zgodę na taką samowolkę bez kontroli któregokolwiek z profesorów. Dziewczynę rozpoznał dość szybko, nie musząc nawet upewniać się, że nazwisko Sinclair widnieje na liście jedynie przy męskim imieniu, z chłopakiem mając dużo większy problem, przypominając sobie jego godność dopiero wtedy, gdy był już do nich w połowie drogi, próbując nie rozpraszać się łapiącym go zmartwieniem o wyraźnie rozchwiane od kuśtykania tempo.
- Sinclair, Clearwater - zawołał ich, by przystanęli, mimowolnie ściągając brwi w niezadowoleniu nad ostrością własnego głosu, który zdecydowanie wolał słyszeć w bardziej typowych dla siebie niskich i ciepłych tonach. - Mam nadzieję, że zmierzacie właśnie do Skrzydła Szpitalnego - zasugerował dobitnie, nie zamierzając rozkazywać im wprost, a jednak mogli być dość pewni, że odpowiedzi Norę Blanc, by zerknąć w rejestr gości jej gabinetu. Rozluźnił się nieco, gdy jasne spojrzenie upewniło się, że najwidoczniej nie stało im się nic aż tak tragicznego, skoro nie zwijają się z bólu i wszystkie kończyny zdają się być na swoim miejscu, z pewną ulgą dostrzegając, że Sophie wydawała się nie wynosić z lasu choćby głębszego zadraśnięcia.
- Oszczędzę Wam zgłaszania tego do Dear, bo najwidoczniej nie weszliście zbyt głęboko, skoro no- żyjecie - zaczął już swobodniej, przeczesując dłonią włosy, chcąc odgarnąć je w tył, a jednak musząc pozwolić jasnym sprężynkom na powrót na swoje miejsce. Może i pozwalał sobie na drobną dramatyzację, a jednak zdecydowanie wolał iść w tę stronę, niż traktować Zakazany Las jak zwykły park. - Ale będę musiał dać znać Waszym prefektom, więc to dla nich zostawcie próby wytłumaczenia się. I to od nich oczekuję poręczenia za Was w tej sprawie, bo cóż, nie mogę Wam uwierzyć na słowo, a im już tak - zaczął znów, krzyżując ręce na piersi, czując, że już teraz idzie im na rękę możliwością wytłumaczenia się, skoro fakt przekroczenia granicy Zakazanego Lasu niezaprzeczalnie oznaczał złamanie regulaminu, a więc musząc też zmusić się do bardziej zamkniętej i mniej empatycznej postawy. - Jeśli za Was nie poręczą, to oczekujcie w poniedziałek mojej sowy z wytycznymi do szlabanu - dokończył, instynktownie kierując te słowa bardziej do dziewczyny, niż do chłopaka, mimo wszystko to w niej, jako starszej, doszukując się winy lub od niej spodziewając się wyjaśnień, że próbowała pomóc koledze w tarapatach, skoro tylko on odniósł szkody.
Wszystko byle odciągnąć swoje podejrzenia od bardziej niepokojących go teorii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 483
  Liczba postów : 1237
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptySob Lis 28 2020, 21:08;

Gdy wyobraził sobie siebie nad pergaminem i książką od eliksirów to przeszedł go zimny dreszcz. On się męczył fizycznie i psychicznie na lekcjach, siedzenie w ławce (a tym bardziej nad parującym kociołkiem) było zniechęcające do jakiegokolwiek działania. - O nie, to ja już wolę zrezygnować z bycia bohaterem. Eliksiry są usypiające. - jęknął naprawdę szczerze bowiem nie wyobrażał sobie nic gorszego niż gotowanie wywarów, które zawsze, ale to zawsze wychodziły nie w tej konsystencji niż powinny. Podrapał się po policzku słuchając propozycji dziewczyny. Nie uciekała, a więc ten epizod z lasu nie powinien jakoś mocno rzutować na dalszą relację. - Masz głowę. - pochwalił jej pomysł żałując, że sam na to nie wpadł. - Nie powiem, że to twój pomysł. Nikt nic nie musi wiedzieć, a Lucasowi się skłamie. Ale ej, ja nie mogę wyjść w środku tygodnia do Hogsmeade. - poskarżył się wszak dalej był uczniem, a nie studentem. - Nawet jakbym wymknął się tajnym przejściem to Lucas mnie chyba ukatrupi na miejscu, a potem rzuci profesor Dear na pożarcie. - a ten scenariusz był wysoce prawdopodobny wszak Eskil był człowiekiem, któremu łatwo utracić punkty dla domu aniżeli je zyskać. Niektórzy najstarsi Ślzigoni uważali go za zakałę domu przez jego marne oceny i brak motywacji. Drgnął kiedy ich rozmowę przegrał głos recytujący ich nazwiska. Mogli szybciej człapać, przeklęte sidła! Jęknął i posłał Sophie znaczące spojrzenie, które jasno mówiło: kłamiemy w żywe oczy! Skrzyżował ręce na piersi widząc puchoniego prefekta. Pozycja bojowa. Buntownicza. - Nie idziemy do skrzydła, chciałem iść do mojego prefekta. - to było akurat prawdą. Co z tego, że to prefekt naczelny! O słodka Morgano. Naczelny! Przełknął ślinę i stracił trochę pewności siebie. - Ale o co chodzi? Jakie głęboko? Gdzie? My niby weszliśmy do Zakazanego Lasu? My?! - wskazał na siebie i Soph i zachowywał się niedowierzająco, jakby nie mógł wyjść z podziwu, że ktoś mógłby ich o to podejrzewać. Tak, Eskil kłamał. Dużo kłamał byleby Dear nie dobrała mu się do skóry. Powinien zatem udobruchać jakoś nieznanego mu chłopaka i nie prowokować do ostrości. - Sophie, czy my byliśmy w Zakazanym Lesie? - odgrywał scenę i starał się wypaść bardzo wiarygodnie. Czasami żałował, że nie umiał korzystać ze swojego dziedzictwa. Mógłby wykorzystywać to do oporu aż profesor Whitehorn by go za to nie wyciągnęła za uszy. - Jestem przekonany, że nie przekroczyliśmy granicy kiedy szukałem świerszczy dla swojego kameleona. - to nic, że Skyler nie oczekiwał wyjaśniania. Eskil postanowił solidnie utrudniać próbę wciśnięcia im jakiegokolwiek szlabanu. Dobrze, że w plecaku miał te owady, to zawsze jakiś dowód rzeczowy. - Aha, to mamy iść powiedzieć Lucasowi i Gunnarowi, że widziałeś nas przed lasem i chcesz dać nam za to szlaban? Wyśmieją nas. - może i słowa kierowane były do Sophie ale Eskil nie zamierzał siedzieć cicho. Musiał naprędce wymyśleć historię związaną z jego obolałą łydką. Cholera jasna, co ma powiedzieć jeśli padnie o to pytanie? Gdzie nie spojrzeć to wszędzie wysoka trawa… miał nadzieję, że Sophie też będzie walczyć o "niewinność" i mu jakoś pomoże ich wybronić. Musiał przyznać, że istotnie znaleźli się w podejrzanym położeniu.

@Sophie Sinclair & @Skyler Schuester
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 312
  Liczba postów : 789
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyNie Lis 29 2020, 22:33;

- Twój wybór - kwituję a na mojej twarzy nie da się nie zauważyć uśmieszku. Obiecałam mu wcześniej, że pomogę z wypracowaniem z eliksirów i prawdopodobnie słowa dotrzymam (o ile Eskil będzie dostatecznie skuteczny w przypominaniu, że miałam to zrobić) ale i ciężko nie być zadowoloną, skoro godzi się na to, żebym to ja opowiadała o tym jaka byłam dzielna, a on biedny beze mnie by tam został pożarty!
- Oj tam, przecież nikt nie zauważy... - zaczynam nim ślizgon uświadamia, że największym problemem może być tutaj Lucas. Pewnie i ma rację, chociaż jestem pewna, że uda się go jakoś ugłaskać... to prawda, na pewno będzie na nas zły ale żeby zaraz lecieć do Dear? - Przekonam go, żeby nikomu nie mówił, na pewno się uda. Zresztą, masz lepszy pomysł? No i jak do niego pójdziemy to złamiemy tylko jeden punkt regulaminu więcej, więc co za różnica. W zasadzie to tylko ty złamiesz. - Cały czas jestem przekonana, że mój plan jest najlepszy ze wszystkich możliwych i pewnie zaciągnęłabym tam Eskila nawet siłą (różdżki) ale nasze rozmowy przerywa głos wołający nas po nazwiskach, co nie może zapowiadać niczego dobrego.
- O nieeee - szepczę mówię do Eskila. - Wiejemy? - szukam na szybko jakiegoś rozwiązania ale to się raczej nie nadaje, nie tylko z powodu złego stanu nogi chłopaka, ale ogólnie - jest po prostu beznadziejne. Musimy więc improwizować i to w dodatku bez ustalenia wcześniej jakiejś sensownej, wspólnej wersji, bo Skyler dosyć szybko się do nas zbliża. Eskil od razu zaczyna przekonująco nas tłumaczyć, więc na jego słowa, że idziemy do naszego prefekta kiwam głową.
- Nie ma mowy, nigdy bym tam nie weszła. Trzeba by mnie ciągnąć siłą - oznajmiam z przekonaniem, przyłączając się do tej całej szopki, pomysł udawania, że wcale nas tam nie było brzmi całkiem dobrze, w końcu Skyler przyłapał nas jak już wyszliśmy. - No raczej nie przekroczyliśmy, chyba że przypadkiem o pół stopy, ciężko powiedzieć, bo chyba nigdzie nie jest narysowana granica? - pytam, spoglądając na jednego i drugiego chłopaka.
- O rety, czy serio musimy się bawić w taki głuchy telefon? - marudzę, co być może nie zadziała na naszą korzyść ale nie za bardzo o tym myślę. Naprawdę nie wiem który prefekt mógłby nam pójść na rękę, mam wrażenie, że w każdym przypadku musielibyśmy powtarzać dobrze wcześniej ustaloną historię, żeby przypadkiem się nie wysypać. - A możemy tylko do Lucasa? - pytam trochę z nadzieją, stwierdzając, że mimo wszystko fakt bycia jego siostrą musi nieść ze sobą również jakieś zalety. Może na przykład szlaban, który wymyśli będzie przyjemniejszy... przynajmniej taką mam nadzieję.
Co do łydki Eskila, Skyler nic nie wspomina na jej temat, więc nie zamierzam robić tego pierwsza. Może się upiecze? W końcu uszkodzić sobie nogę można było w jakikolwiek sposób! Chociażby krzywo stanąć i ją skręcić.

@Skyler Schuester @Eskil Clearwater
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 775
  Liczba postów : 2453
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptySro Gru 02 2020, 19:45;

Nie powstrzymał tego odruchu nauczonego mimowolnie od Mefisto, a więc wywrócił oczami na to, że wyjaśnienia i tak zaczęły się pojawiać, a on doskonale już wiedział, że nie może im zaufać. Nie kierował się wcale rozsądkiem, a czystą hipokryzją i przeczuciem. Nie mógł nic poradzić na to, że stereotypy zakorzeniły się w nim mocniej, niż kiedykolwiek się do tego przyzna i widząc parę Ślizgonów kierujących się z Zakazanego Lasu, był więcej niż pewien, że mają coś na sumieniu, zapierając się całą swoją mocą woli, by nie dać się omamić tłumaczeniom, którymi tak łatwo dawał się zmanipulować w przeszłości. Nauczony doświadczeniem, pokonaniem drogi, na której wywracał się nie raz, doskonale znał swoje słabości, a ślepe zaufanie, wiara w ludzką prawdomówność, były odsłoniętymi tarczami dla celnie operujących słowem uczniów, które musiał na siłę zasłaniać.
- Nie, ja im powiem co widziałem i co podejrzewam. A oni- Nie, racja, Lucas wystarczy. Ja go po prostu poinformuję o faktach, a faktem już w tym momencie jest, że dostajecie ode mnie szlaban - zaczął naprostowywać, powoli i cierpliwie kreśląc słowa, nie kryjąc się wcale z tym, że z pewną pokorą przyjął komentarz co do zawracania głowy obu prefektów, czujnym spojrzeniem jasnych oczu przeskakując między swoimi rozmówcami, jakby jednak zamierzał dostrzec w ich tęczówkach jakąś skruchę. - Wy idziecie do niego tylko, jeśli uważacie, że kara jest niezasłużona, a regulamin wcale nie został przez Was złamany. Jeśli go przekonacie i za Was poręczy, to wycofam się ze zlecenia szlabanu i przeproszę Was za fałszywe oskarżenia - dodał, instynktownie prostując się nieco, by nie stracić na pewności, którą upychał w swoją wypowiedź. - Należy brać odpowiedzialność za swoje czyny i jeśli niesłusznie Was oskarżam, to nie zamierzam wymigiwać się z odpowiedzialności. Ale na razie mamy słowo przeciwko słowu, więc... - urwał, po części pozostawiając tę przerwę, by w domyśle wybrzmiała aluzja, że i oni powinni być gotowi na honorowe przyjęcie kary, a po części, by dość wymownie spojrzeć na nogę Ślizgona, która jeszcze przed chwilą widocznie odmawiała mu posłuszeństwa. - Żeby było fair, potrzebujemy jakichś dowodów na poparcie lub obalenie mojej tezy. Eskil, tak? Pójdziesz ze mną teraz do Skrzydła Szpitalnego, chcę usłyszeć od Blanc, że cokolwiek Ci się stało, mogło się stać gdziekolwiek poza Zakazanym Lasem - nakazał, chętnie korzystając z pretekstu poszukiwania dowodów, by zaciągnąć chłopaka do pielęgniarki, nie chcąc by ten przez własną głupotę nabawił się trwałej kontuzji. - Oczywiście chętnie... No może nie chętnie, ale zerknę na ten wasz dowód w postaci świerszczy czy tam innego robactwa - pociągnął dalej, ledwie powstrzymując się od skrzywienia się na wyobrażenie sobie ruchliwych odnóży, zamiast tego przygładzając tylko dłonią materiał płaszcza na brzuchu. - Ty, Sophie, jesteś oczywiście wolna, jeśli tylko dobrze się czujesz, ale radzę Ci od razu porozmawiać z bratem - polecił, uśmiechając się lekko w zachęcie na budowanie swojej linii obrony, mimo wszystko mając nadzieję, że nawet jeśli Lucas zaufa siostrze, to instynkt opiekuńczy, tkwiący w niemal każdym starszym bracie, pogoni go nieco do większej kontroli Ślizgonki, a może nawet do zezwolenia na szlaban dla niej, by dać jej przestrogę przed tego typu wybrykami.


Ostatnio zmieniony przez Skyler Schuester dnia Pią Gru 04 2020, 13:16, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : rozczochrane włosy wołające o pomstę do nieba; wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; poza lekcjami widziany w bluzach z kapturem
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 483
  Liczba postów : 1237
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptySro Gru 02 2020, 20:47;

Szkoda, że gdy udało im się ustalić plan działania to zostali nagle przyłapani i to przez prefekta naczelnego. Eskil nie zdawał sobie sprawy ile mają szczęścia, że padło na Skylera. Nie interesował się obcymi prefektami i to był błąd, powinien zebrać o nich wywiad. Nie daliby rady zwiać, bo po pierwsze z kuśtykaniem to i gumochłon go dogoni, a po drugie Skyler zawołał ich po nazwiskach. Nagle wybałuszył oczy na Sophie. - JESTEŚ SIOSTRĄ LUCASA?! - podniósł głos, ale nie w gniewie a w niedowierzaniu. Oczywiście zareagował ze sporym opóźnieniem ale nie było to nic dziwnego dla jego opornego umysłu zajętego teraz wymyślaniem kłamstw i próbą wyratowania się przed szlabanem. Potrząsnął łepetyną i zaraz to zapisał sobie w pamięci, aby "skrzyczeć" (tj. zwrócić uwagę) Lucasa za to zatajenie prawdy. Nie był to jednak czas ani moment na wprowadzanie Sophie w temat skoro Skyler nie zamierzał odpuścić. Czy Puchoni nie powinni być bardziej... miękcy? Jęknął słysząc te legendarne słowa "dostajecie szlaban". Nie chciało mu się siedzieć nad pierdołami... może uda się wmówić Lucasowi swoją niewinność, a w najgorszym scenariuszu może treść szlabanu nie będzie taka ciężka? Zamknął oczy kiedy zdał sobie sprawę co zrobi z nim profesor Dear kiedy się o tym dowie. Cholera. - Ale nie ma żadnego dowodu, że my tam byliśmy! - honorowe przyjęcie kary? Nie u szesnastoletniego Clearwatera. Zsunął plecak i wyciągnął stamtąd wielki słój z dziesięcioma świerszczami przyklejonymi niczym glonojady do szkła naczynia. - Trudno jest je złapać, Sophie mi pomagała bo jestem kiepski w zaklęciach. - a on dalej swoje, tłumaczył, próbował wyjaśnić Skylerowi, że ten szlaban jest bezpodstawny. Irytował się, że Puchon szedł w zaparte, ale kto powiedział, że Eskil przyjmuje kary bez zająknięcia? Swoje wykłócić się musiał.
- Łatwiej dojść do Lucasa, który jest w lochach i zna się na leczeniu niż na pierwsze piętro do nauczycielki, która może nie mieć czasu. - prychnął. Za wszelką cenę unikał sytuacji kiedy będzie musiał powiedzieć skąd ma te pręgi na łydce. Nie wymyślił historyjki, a póki Skyler przed nimi stoi to nie ma możliwości aby poradzić się Sophie. Założył z powrotem plecak na plecy mając nadzieję, że chłopak nie zauważy, że plecak jest umorusany mchem, błotem i liśćmi krzaków. Nie, w okolicy nie było ani jednego krzaka, pierwsze zaczynały się za linią drzew Zakazanego Lasu. - Dooooobra, to my sobie pójdziemy do Lucasa i no ten... no i się ogarnie. - westchnął ciężko bowiem wolał zmyć się sprzed oczu Schuestera na wypadek gdyby ten chciał doszukiwać się jeszcze jakichś poszlak. Popatrzył na chłopaka z rezygnacją. Nie denerwować prefekta naczelnego. Lepiej już zdenerwować Lucasa... chyba. Nigdy nie widział go w złości, nie wiedział jak ten reaguje bo na Merlina, ledwo go znał. Będzie musiał wypytać o wszystko Sophie.

@Sophie Sinclair oraz @Skyler Schuester
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 312
  Liczba postów : 789
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptySro Gru 02 2020, 23:58;

- No tak, a co? - pytam trochę zdzwiona tym jak emocjonalnie Eskil reaguje na tę wiadomość. Prawdopodobnie wywnioskował to z mojego nazwiska, które (też zaskoczenie) brzmi tak samo jak Lucasa. Oczywiście jestem bardzo ciekawa dlaczego tak go to zaskoczyło ale chwilowo obecność Skyelra i zagrażający nam szlaban jest bardziej priorytetowy.
- To ma więcej sensu... - mówię pod nosem, czego puchon być może nawet nie słyszy, ale słucham całego jego tłumaczenia i staram się ułożyć sobie w całość wszystko to co ma się wydarzyć. Bardzo wątpię, żeby Lucas miał nam uwierzyć, że wcale nie było nas w Zakazanym Lesie. Po pierwsze - wiadomo w jaki sposób Skyler mu to przekaże, słychać przecież, że jest pewien swojej racji, a po drugie - cóż, po prostu mnie zna i doskonale wie, że łatwo pakuję się w kłopoty. W zasadzie już się oswajam z myślą o szlabanie...
Dźgam Eskila ukradkiem łokciem, kiedy zaczyna się unosić, wiadomo, że nam to pomoże, może nawet Skyler tym bardziej napisze w liście do Lucasa jaki to jest pewien tego co robiliśmy?
- Trochę nie fair, że zakładasz naszą winność. Normalnie, żeby orzec czyjąś winę jest dokładnie na odwrót - zauważam uprzejmie i nawet miło się uśmiecham, chociaż zdaję sobie, że i tak pewnie nic tym gadaniem nie ugram. Patrzę na słoik ze świerszczami, nie zapewniam przy tym jak to ciężko było je złapać, bo jeszcze przez przypadek zdradziłabym się, że nigdy bym ich nie dotknęła. Teraz staram się nie krzywić na ich widok.
Za to kiedy Skyler wspomina o tym, że pielęgniarka obejrzy nogę Eskila zaczynam się zastanawiać jak właściwie ona wygląda. Na pewno uszkodzona przez moje zaklęcie, ale czy widać tam również ślady diabelskich sideł? Zupełnie się na tym nie znam, więc nawet nie mogę się domyślić ale na pewno lepiej, żeby ślizgon ze mną poszedł do Skrzydła Szpitalnego i coś po drodze wykombinujemy.
- Nie musisz się fatygować, Skyler. Pomogę mu. - I żeby poprzeć swoje słowa czynami, podaję Eskilowi ramię, żeby mógł się na nim oprzeć, gdyby akurat chciał, bo przestał być głupim, upartym gumochłonem. Najbardziej to mam nadzieję, że prefekt już sobie pójdzie, bo musimy ustalić plan działania i czy jednak iść do Lucasa, czy co, bo wszystko się tak pokomplikowało, że już nie wiem co może nam przynieść więcej korzyści.

@Skyler Schuester @Eskil Clearwater
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 775
  Liczba postów : 2453
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyPią Gru 04 2020, 11:13;

Zamrugał nieco zaskoczony, na chwilę faktycznie dając zbić się z pantałyku tą gwałtowną reakcją Ślizgona, od razu zastanawiając się czy chłopak zwyczajnie nie wiedział, jak Sophie ma na nazwisko czy po prostu nie powiązał go z nazwiskiem własnego prefekta. Pierwsza z wersji od razu podsyciła jego podejrzenia, choć było to raczej instynktowne zaniepokojenie, a nie podążanie za logiką, skoro spacer do Zakazanego Lasu z średnio sobie znaną osobą wydawał się prawdopodobny w takim samym stopniu, jak poproszenie jej o pomoc w łapaniu świerszczy, na które sam miał zaraz okazję zerknąć w udawanej obojętności, przyglądając się tylko na tyle, by ocenić czy te ruszają się jeszcze, sugerując niedaleki czas łapanki.
- Nie fair - przytaknął im powoli, nie zamierzając pozostawić tego zarzutu bez komentarza, zbywając ich nadużyciem prefekciarskiej mocy. - Ale kara nigdy nie powinna istnieć bez powodu. Ma jakiś cel. Ma wymuszać zmianę. Ja w swojej bezczelności śmiem twierdzić, że byliście w lesie, ale równie dobrze faktycznie mogliście po prostu zakręcić się przy linii drzew. Niezależnie od tego, efekt ma być taki, że będziecie trzymać się z dala od zakazanych terenów i, mam nadzieję, tę lekcję wyniesienie niezależnie od tego, czy ten szlaban w końcu dostaniecie czy nie - wytłumaczył, w całej swojej puchoniej naiwności wierząc, że teraz zrozumieją, skąd to całe niepotrzebne zamieszanie; skąd rozwlekanie sprawy i konieczność obrony; skąd prawo domniemanej winy, a nie niewinności. I wiedział przecież, że nikt nie lubi prefektów w takich chwilach, ale nawet jeśli miałby usłyszeć coś nieprzyjemnego, to przecież chciał wtedy myśleć o uczniach, jak o dzieciach, które krzyczą do rodziców w złości, że ich nienawidzą, choć przecież nie jest to prawdą. Bo tak jak rodzic, karzący swoje dziecko za drobny wybryk, miał na celu tylko ich bezpieczeństwo i ochronę przed świadomym lub nie, ale jednak ryzykiem.
- Chyba się nie zrozumieliśmy - zaprotestował grzecznie, splatając ręce na torsie z wzrastającą podejrzliwością, jeszcze nie zastanawiając się nad losami plecaka, ale w swojej pedantyczności zdecydowanie zapamiętując jego wygląd, teraz dając się zaalarmować bardziej tą próbą ucieczki nie tylko od gabinetu Blanc, ale i od niego samego. - To nie była prośba, tylko polecenie, którego zignorowanie jest już jawnym złamaniem regulaminu, więc cóż, dostosuję się i zgodzę się na pójście do Lucasa, ale ze mną  i jeśli on nie będzie w stanie stwierdzić co uszkodziło nogę, to idziemy do Blanc. W końcu jeśli nie macie nic na sumieniu, to nie macie się też czego obawiać - zarządził, chętnie korzystając ze swojej elastyczności, mając nadzieję, że stojąca przed nim parka złagodnieje, gdy dostrzeże po raz kolejny, że jest otwarty na negocjacje i kompromisy. Wymownym gestem dłoni wskazał im drogę do zamku, samemu idąc tuż za nimi, mając mnóstwo czasu na przyjrzenie się nie tylko plecakowi, ale i temu kuśtykaniu Eskila.
- Mogę Cię ponieść w razie czego... - zaproponował po cichym odchrząknięciu, próbując nie brzmieć jak stary pervert podrywający nieletniego uczniaka, w czym jego reputacja może niekoniecznie mu pomagała.

|zt x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17818-keyira-shercliffe#501866
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyNie Sty 24 2021, 19:37;

Świat oczami wilka nie był tak kolorowy i wyrazisty, ale obecność pozostałych zmysłów rekompensowała tę stratę z nawiązką. Zapachy i dźwięki, zazwyczaj niewyczuwalne dla człowieka stanowiły swoiste drogowskazy, które prowadziły ją przez naturę; dzięki nim potrafiła bezbłędnie odnaleźć drogę powrotną, dokądkolwiek by nie poniosłyby ją łapy. Nieważne czy była to Dolina Godryka, czy serce Zakazanego Lasu, Keyira przemykała między drzewami, jak gdyby od zawsze była doskonałą częścią świata flory i fauny. Wilcza natura, która coraz częściej odzywała się w jej wnętrzu pchała ją w jego objęcia i przepełniała ją tęsknotą za tą specyficzną wolnością, którą mogła jej zapewnić jedynie przechadzka w zwierzęcej skórze.
Wracała właśnie na zamkowe tereny, zbliżała się do obrzeży lasu, kiedy wyczuła niedaleko czyjąś obecność. Odkąd po raz ostatni Gunnar przyłapał ją na takiej eskapadzie, Shercliffe zachowywała większą ostrożność. Zapach czarodzieja, choć znajomy, nie od razu przywiódł jej na myśl odpowiednią twarz. Dlatego też podeszła bliżej. Powęszyła chwilę przy poszyciu, po czym uniosła wilczy łeb i rozejrzała się uważnie po okolicy. Kobieca sylwetka, która migała między drzewami natychmiast zwróciła jej uwagę. Gładkich, ciemnych włosów i nietypowej urody nie można było pomylić z nikim innym, choć sama obecność Yuuko w takim miejscu była zaskakująca. Key bardzo często zapominała, że Puchonka nosiła odznakę prefekta, była taka niepozorna...
Przystanęła przy linii drzew, obserwując Kanoe w milczeniu. Nawet gdyby chciała coś powiedzieć, zwierzęcy pysk znacząco utrudniał komunikację, dlatego też Ślizgonka zdecydowała się po prostu podążyć za koleżanką. Po części z ciekawości, a po części dlatego, że ryzyko zdemaskowania przepełniało ją czymś na wzór ekscytacji. Była poniekąd uzależniona od tego uczucia. Niestety, czyniło ją ono nierozważną, co potwierdził głośniejszy trzask gałązki, na którą nadepnęła tylną łapą. Zamarła w formie czarnej wadery, wlepiając błyszczące ślepia w plecy Japonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze nienagannie wyprasowany mundurek z odznaką prefekta, na skutek klątwy jest potwornie blada i wymizerowana, trudno jej ukryć cienie pod oczami
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4877
  Liczba postów : 1746
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyNie Sty 24 2021, 20:49;

Czy jej się to podobało czy nie czasami była zmuszona do tego, by zapuszczać się w te mniej uczęszczane i mało atrakcyjne miejsca. Zapewne gdyby nie musiała nie zbliżałaby się zbytnio do granicy Zakazanego Lasu. W przeciwieństwie do sporej ilości uczniów nic jej do niego nie ciągnęło. Wiedziała, że czaiły się tam różnego rodzaju bestie, które całe szczęście z jakiegoś powodu nie wypuszczały się na błonia.
Było dosyć zimno. Nic dziwnego skoro zima w pełni, a temperatury wciąż utrzymywały się w dolnych częściach termometrów. Przemierzała granice lasu, zastanawiając się momentami czy nie lepiej byłoby zainwestować w nowy płaszcz, który zapewniłby jej nieco więcej ciepła, bo mimo wszystko obecny nie sprawdzał się aż tak dobrze w tej roli choć naprawdę bardzo go lubiła. Wielka szkoda.
W zasadzie nie widziała nic szczególnego. Błonia były wyjątkowo opustoszałe i nie widziała, aby znajdował się na nich ktoś, kto miałby jakiś niecny plan i próbował go uskuteczniać. Część uczniów cieszyła się stosunkowo świeżym śniegiem i lepiła wesołe bałwany lub też urządzała sobie niegroźne bitwy na śnieżki, wywołujące u wszystkich śmiech. Całkiem radosna sceneria, na której widok uśmiechnęła się delikatnie.
I wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie trzask gałęzi, który usłyszała za swoimi plecami. Zupełnie jakby coś wychodziło ze środka lasu. I już chciała udzielić reprymendy jakiemuś niepokornemu uczniakowi, który postanowił zapuścić się do wnętrza Zakazanego, ale odwróciwszy się zobaczyła coś czego kompletnie się nie spodziewała.
Przed nią stał najprawdziwszy wilk. Raczej nie był to żaden ponurak ani inny magiczny psopodobny choć oczywiście mogła się mylić. Nie była jakimś szczególnie wielkim ekspertem w dziedzinie ONMS. W zasadzie nawet nie wiedziała czy bardziej jest zaskoczona widokiem zwierzęcia czy może nieco wystraszona tym, że znajdowało się ono zdecydowanie zbyt blisko. Zamarła na chwilę. Starała się zachować spokój, bo panika była najmniej wskazana w całej tej sytuacji. Miała jedynie nadzieję, że wilczyca zniechęci się i zawróci do lasu. Taki scenariusz byłby chyba najlepszy, ale nigdy niczego nie wiadomo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17818-keyira-shercliffe#501866
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyNie Sty 24 2021, 22:01;

Śledziła uważnie ruchy Kanoe, gotowa w każdej chwili uskoczyć w bok i wrócić do lasu. Powinna była zrobić to od razu, a jednak nie przesunęła się nawet o centymetr, gdy Japonka obróciła się w końcu ku niej. Lęk malujący się na jej twarzy ścierał się w sprzeczności z jej ogólną, łagodną i przyjazną prezencją. Nawet jeśli był całkiem uzasadniony, nie pasował i Keyira poczuła delikatne ukłucie wyrzutów sumienia, że przyczyniła się do tej reakcji. Dlatego też zrobiła pierwsze, co podyktował jej instynkt... Przeturlała się po warstwie świeżego śniegu najpierw w jedną, a następnie w drugą stronę.
Kiedy w końcu się podniosła, wytrzepała futro i podskoczyła kilkukrotnie do jakiegoś, znanego tylko sobie rytmu. Próbowała pokazać Yuuko, że nie stanowi dla niej zagrożenia, by ta przypadkiem nie uciekła z krzykiem lub nie potraktowała jej jakimś zaklęciem. Ostatecznie przysiadła na chwilę na zadzie i wzorem psa uniosła przednią łapę, jak gdyby naprawdę miała zamiar ją komuś podać. Godziło to odrobinę w jej dumę, ale zdawało się być lepszym pomysłem niż próba wyszczerzenia kłów w dziwnym uśmiechu. Zębiska zaciśnięte w dzikim grymasie mogły wywołać zupełnie przeciwny efekt.
Odczekała kilka sekund, próbując "rozluźnić" atmosferę, po czym wbiegła między drzewa. Najlepiej było po prostu wrócić do swojej naturalnej formy, tak więc Shercliffe przemieniła się pośpiesznie.
Na cycki Morgany — wymamrotała, brnąc z powrotem po kostki w śniegu. W końcu wypadła na ubitą ścieżkę i posłała Puchonce przepraszający uśmiech. — Wybacz, nie chciałam cię wystraszyć — oznajmiła, unosząc dłonie w poddańczym geście. — Na ogół zaczynam znajomość od kilku prostych komend. Siad, daj łapę i tak dalej... — próbowała zażartować, ukrywając zakłopotanie za kulawym humorem.
Ta sytuacja również dla niej nie była zbyt komfortowa. Tyle lat ukrywania swoich umiejętności tylko po to, by ostatecznie ujawnić je komuś przypadkiem. Czy istniał w ogóle jakiś sposób, by zrobić to poprawnie?


@Yuuko Kanoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze nienagannie wyprasowany mundurek z odznaką prefekta, na skutek klątwy jest potwornie blada i wymizerowana, trudno jej ukryć cienie pod oczami
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4877
  Liczba postów : 1746
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyNie Sty 24 2021, 23:17;

Z pewnością wszelkiego rodzaju strach i przerażenie, które mogły się pojawić na jej twarzy ustąpiły jeszcze większej konsternacji, gdy tylko zobaczyła jak wilka rzuca się na grzbiet i zaczyna tarzać w śniegu, a potem radośnie hasa jak sarenka, skacząc w jakimś nieznanym jej rytmie to tu, to tam. Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że futrzak nie ma złych zamiarów i jedynie chce się bawić. Uśmiechnęła się na ten widok i podeszła nieco bliżej do wilczycy, która przysiadła przed nią i uniosła przednią łapę. Kucnęła naprzeciw niej i jedną dłonią delikatnie ujęła kończynę, niemal wydając z siebie krótkie rozbawione parsknięcie śmiechu. Z bliska zwierzak wcale nie wyglądał na krwiożerczą bestię, a raczej przypominał naprawdę łagodnego i skorego do zabawy psa domowego. Nie mogła wprost powstrzymać się od tego, by drugą ręką sięgnąć do wilczego łba i delikatnego zatopienia palców w futrze, by pogłaskać waderę i podrapać ją za uchem.
- Ładna psinka, dobra psinka... - czy tak się mówiło do wilków? Nie miała pojęcia, ale to było pierwsze, co przyszło jej do głowy.
I chyba obraziła przepiękną przedstawicielkę psowatych, która po chwili odbiegła między drzewa. I pewnie tyle byłoby z tego całego spotkania, gdyby nie to, że moment później ujrzała dobrze znaną jej postać wychodzącą z leśnego zacisza. I to był moment, w którym połączyła w głowie dwa punkty, aby zdać sobie sprawę, że właśnie beztrosko wymizała Ślizgonkę. No pięknie... Co ona miała z tymi dziewczynami ze Slytherinu to naprawdę nie wiedziała.
- Nie ma sprawy... - odpowiedziała, odchrząkując uprzednio, bo czuła, że nieco zaschło jej w gardle. Była nawet wdzięczna za to, że niska temperatura skutecznie zaróżowiła jej policzki na tyle, że spokojnie maskowało to rumieniec, który miałby się pojawić na nich z innych powodów. - I jakoś trudno mi sobie wyobrazić, żebyś wykonywała czyjeś komendy.
Próby żartowania były naprawdę marne i jakoś szczególnie im nie wyszły. Dopiero po chwili Kanoe przygryzła dolną wargę, zastanawiając się nad zadaniem jej jakiegoś pytania, żeby nie sterczały tak jak dwie idiotki pod lasem, bo sytuacja i tak już była nieco dziwna i niezręczna. Nie co dzień spotykało się przyjaznego wilka, który okazywał się być koleżanką ze szkoły.
- Więc... animagia? Od dawna się przemieniasz? - zapytała po czym dopiero zreflektowała się, że może to być nieco zbyt osobiste pytanie. - Wybacz, że o to pytam. Po prostu mnie to ciekawi. Także jeśli nie miałabyś nic przeciwko to chętnie bym wysłuchała twoich doświadczeń...
I jeśli dotychczas nie było wystarczająco niezręcznie to na pewno zrobiło się w momencie, gdy Yuuko starała się wytłumaczyć ze swoich pytań. Cóż ten temat był dosyć trudny do zignorowania biorąc pod uwagę, że właśnie dowiedziała się o tym w taki, a nie inny sposób. Równie dobrze Keyira mogła po prostu uciec do lasu w wilczej formie i byłoby po problemie, ale z jakiegoś powodu postanowiła jednak się ujawnić.

@Keyira Shercliffe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17818-keyira-shercliffe#501866
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 EmptyWto Sty 26 2021, 13:37;

Próbowała się nie zaśmiać, naprawdę. Wspominając pieszczotliwy zwrot, który Yuuko zastosowała wobec niej, przekonana, że ma do czynienia z autentycznym wilkiem. Musiała zebrać naprawdę spory zapas silnej woli, by nie zdradzić, jak bardzo ją to rozbawiło. Zatrzymała również dla siebie uwagę, że Puchonka nie powinna za bardzo zawierzać pozorom. Nawet jeśli zwierzę zachowuje się przyjaźnie, powinna była zachować ostrożność. Szczególnie, że Keyira wciąż posiadała zestaw ostrych kłów i pazurów, który tylko czekał w pogotowiu.
Masz rację — przyznała, bo to faktycznie nie było w jej stylu. Pochyliła się i otrzepała łydki ze śniegu, zyskując chwilę do namysłu. Zastanawiała się jak powinna wybrnąć z tej sytuacji i pozbyć się tej niezręcznej atmosfery. Być może wyglądałoby to inaczej, gdyby obie wcześniej się przyjaźniły, ale tak nie było.
Hmm, skoro już poznałaś moją tajemnicę, nic nie stoi na przeszkodzie żebym zdradziła ci trochę więcej — przyznała z ociąganiem i poprawiła kaptur kurtki. Zerknęła na Kanoe i uśmiechnęła się z rozbawieniem na dwuznaczność słów towarzyszki. — Od kilku lat — odpowiedziała po chwili.
Wskazała dziewczynie drogę powrotną do zamku i sama ruszyła powoli w tamtą stronę.
Moje doświadczenia stoją przed tobą otworem, pytaj — zachęciła i w końcu zaśmiała się głośno, kątem oka obserwując ewidentnie zawstydzoną, plątającą się Yuuko. Trąciła ją lekko ramieniem. — Och, daj spokój, przed chwilą drapałaś mnie za uchem, żadne pytanie tego nie przebije — mruknęła i pokręciła głową.

@Yuuko Kanoe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Obrzeża lasu - Page 40 QzgSDG8








Obrzeża lasu - Page 40 Empty


PisanieObrzeża lasu - Page 40 Empty Re: Obrzeża lasu  Obrzeża lasu - Page 40 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Obrzeża lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 40 z 41Strona 40 z 41 Previous  1 ... 21 ... 39, 40, 41  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Obrzeża lasu - Page 40 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
zakazany las
-