Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Big Ben

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Go??
avatar

Big Ben QzgSDG8








Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Big Ben  Big Ben EmptyPią Sie 27 2010, 19:12;


Big Ben

Najchętniej odwiedzana atrakcja turystyczna w Londynie. Wieża zegarowa z dzwonem i zegarem zwanymi Big Ben.
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyWto Wrz 28 2010, 21:40;

Praca, dom, praca, dom - cóż za okropna monotonia! Wszystko wyglądałoby o wiele lepiej, gdyby pogoda była weselsza. Strugi deszczu zalały ulice Londynu. Ileż kolorów! Tu czerwona, a tam żółta parasolka. Och, Pan trzyma zaś kaptur zielonej peleryny, aby nie porwał go okrutny i jakże zimny deszcz. Cassandra zawsze powtarzała sobie, że gdy skończy siedemnaście lat, prędko ucieknie z wyspiarskiego klimatu. Dla niej deszcze powinien padać wraz z promykami słońca. W jednym ręku trzymała torebkę oraz parasolkę, próbując przecisnąć się przez tłum okropnych turystów. Że też nie odpuścili sobie w tej okrutny deszcz! Co chwilę słyszała "pstryk" i pytanie łamaną angielszczyzną czy panienka Lancaster nie zrobi im zdjęcia. Krytycznie spojrzała na aparat, zastanawiając jak się obsługuje to mugolskie urządzenie. Pokiwała głową, że nie może, dodając jakiś bełkot. Wiedziała, że nawet jeśli powiedziałaby, że w Londynie jeżdżą zielone autobusy, turysta uśmiechnąłby się, nic nie rozumiejąc. Och, kałuże brudziły jej buty na obcasie, które idealnie współgrały z porannym (wtedy jeszcze niewygniecionym strojem). Płaszcz, gdyby tylko mogła, zapięłaby pod samą szyję. Na szczęście gardło uchroniła przed przeziębieniem granatową chustą.
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyCzw Lis 11 2010, 14:28;

Jak to często bywa, ludzie wracają na stare śmieci. A przynajmniej do miejsc, które w ten czy inny, nie zawsze przyjemny sposób jakoś im się kojarzą. Dlaczego Londyn? William od zawsze uwielbiał to miasto, od zawsze korzystał z każdej okazji, by tam pojechać. To miejsce bardzo go uspokajało, teraz, kiedy odkrył, że w jego domu już nie jest tak jak dawniej. Po powrocie z Rumunii nie był sobą, ciągle dręczyły go wyrzuty sumienia. Zaskakujące, ale niedawno odkrył, że jednak takowe ma. Czym były spowodowane owe wyrzuty sumienia? A tym, że w stosunku do jedynej osoby, którą na swój pokopany sposób pokochał, zachowywał się jak nieczuły dupek. W końcu to, że wtedy, na kolacji, postanowili sobie zrobić przerwę nie znaczy, że muszą zachowywać wrogie stosunki, ale najwidoczniej William wciąż to wszystko przeżywał. Przyczłapał więc pod Big Bena, by zniknąć na jakiś czas w tłumie obcokrajowców, z których nawet nie miał siły się nabijać.
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyCzw Lis 11 2010, 14:39;

Poprawiła kołnierz płaszcza i zaczęła nerwowo chodzić. Zawsze to robiła, zapewne dlatego, że nigdy nie należała do osób cierpliwych, które tolerują spóźnianie się. Gwar pod Big Benem nie pozwalał się jej w ogóle skupić. Słyszała mieszankę wielu języków, trąbiące auta. Przymknęła na chwilę oczy, żałując, że czarodzieje nie posiadają komórek - czy to nie byłoby łatwiejsze? Przechodząc kilka kroków w przód zauważyła bardzo dobrze jej znaną postać. Nabrała gwałtownie powietrza do płuc, czując, że albo zemdleje albo się zapowietrzy. Przetarła oczy. Może w pracowni jakaś roślina prysnęła na nią i przez to ma wizje? Zacisnęła dłoń na ramieniu torebki. Mogła śmiało powiedzieć, że jej wszystkie mięśnie w jednym momencie napięły się, a to co widzi jest wręcz niemożliwe. Czuła w oczach łzy, ale za nic nie chciała ich pokazać, to mogło być złe. Widząc Williama Blacesa opodal, przywróciła do swojej głowy wszystkie wspomnienia. Raptownie doszły wyrzuty sumienia oraz wstyd.
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyCzw Lis 11 2010, 17:18;

Williamowi wręcz przeciwnie, głucha cisza nie pozwalała się skupić, za każdym razem powracały do niego natrętne myśli, ale w tłumie, tak głośnym i nieznośnym, te jakże nieznośne myśli zostawały zagłuszone, a on sam na pewien czas stawał się bezimienny. Na pewnie czas, bo niestety prawdopodobieństwo, że w tak ogromnej masie ludzi znajdzie się ktoś znajomy, było dosyć duże. Jak na ironię losu, zazwyczaj w takim tłumie spotykał osoby, które nie do końca chciałby spotkać. Albo które nie życzyłyby sobie spotkać jego. Nie dziwił się więc, że lekkie rozluźnienie bezpowrotnie zniknęło z twarzy Cassandry, w momencie, w którym go zauważyła i ustąpiło miejsca zaskoczeniu pomieszanemu z niedowierzaniem. I może jeszcze z jakimiś obawami? Ciężko zinterpretować,bo szybko odwrócił wzrok. Jej twarz była jak słońce - nie można w nie zbyt długo patrzeć, bo jego blask oślepia. Tym bardziej teraz, po tym wszystkim co przeszli w ciągu minionych tygodni, jak i w ciągu całej ich znajomości, nie mógł zbyt długo patrzeć jej w oczy. Czekał długo na chwilę, kiedy znowu będzie mógł z nią porozmawiać, ale jeszcze nie był gotowy, nie tak to sobie wyobrażał.
- Cóż za wyjątkowo uroczy dzień na spacer po londyńskich ulicach. - rzekł niby bezosobowo, kłaniając się przed nią lekko. Uroczy dzień? Wola lała się z nieba strumieniami, więc faktycznie pogodę można było uznać za wyśmienitą, jeśli uwielbiało się deszcz chociaż w połowie tak bardzo jak Will.
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyCzw Lis 11 2010, 17:27;

Przeklinała siebie w myślach. Czy on do cholery nie mógł zostać i zabawiać się ze smokami?! To nie miało być tak! Była bardzo spięta, lecz nie bała się patrzeć mu w oczy. Wiedziała, że tylko tak zobaczy uczucia szastające nim. Przełknęła ślinę, czując swoje serce w gardle. Tak szalenie mknęło! Tak gnało... Cóż dziwnego, skoro zauważyło swojego właściciela? Po tym wszystkim, mimo słów raniących jak sztylety, nadal chciała go przytulić i rzec, że go nie zapomni. Nigdy. Całe szczęście, a właściwie jego iluzja, którą tak pieczołowicie utworzyła rozmyło się jak bańka mydlana. Nie powinni się spotkać. Williama Blacesa, tego rodowitego Walijczyka chciała traktować jako jedyną miłość swojego życia i opowiadać o nim swoim wnukom. Lecz epilogiem tej historii była Rumunia, nie zatłoczony Big Ben. Nie potrafiła się odezwać, serce wciąż tkwiło w gardle, więc jak idiotka tylko podziwiała go. Wyzywała siebie w myślach od najgłupszych. Ten głos... Musiał się odezwać? Mógł udawać, że jej nie zauważył. Ona też by tak zrobiła i wszyscy byliby szczęśliwi! Głos Williama zawsze będzie tkwić w jej pamięci.
- Dokładnie - odpowiedziała w końcu, chcąc przerwać tą durną ciszę. - Deszcz jest idealnym towarzyszem - dodała, próbując się jakoś wyluzować, lecz spięte mięśnie w ogóle nie pomagały.
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyCzw Lis 11 2010, 18:57;

A właśnie, że nie mógł zostać w Rumunii i zabawiać się ze smokami! Chociaż zaczął żałować swoich słów dokładnie w momencie, w którym je wypowiedział. Rzeczywiście łatwiej byłoby, gdyby udawał, że nikogo nie zauważył i gdyby po prostu znowu wmieszał się w tłum, ale to był impuls. Czysta głupota. Przyzwyczajenie. Widział, że jest spięta i wyraźnie niezadowolona z tego spotkania, ale ileż jeszcze można przed sobą uciekać? Przecież i tak kiedyś się spotkają, to tylko kwestia czasu. Teraz chyba najlepiej było udawać, że ich przeszłość to rozdział zamknięty i zacząć pisać nową historię. Uśmiechnął się nieznacznie, jak to miał w swoim zwyczaju, po czym zrobił krok w jej stronę.
- Więc tak teraz będziemy ze sobą rozmawiać? Długo jeszcze będziesz mieć żal? Nie możemy po prostu ruszyć dalej? - zapytał, ujmując jej dłonie najdelikatniej jak potrafił. I nagle coś do niego dotarło. - O. - mruknął tylko zdziwiony, widząc jej obrączkę. Momentalnie puścił jej dłonie, jakby go parzyły.
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyPią Lis 12 2010, 08:09;

Chociaż... Gdyby tam został, Cassandra zostałaby przy nim. To było zbyt logiczne, zwłaszcza że ta malutka osoba wciąż go kochała. Pomimo wszystkich "nienawidzę Cię" i "zniszczyłeś lato mojego życia", miała ochotę znów pocałować Willa, narzekając na to, że obudził ją rankiem. Zaczynała żałować wszystkiego, co się wydarzyło. Złamała mu serce czy obydwoje zrobili to nawzajem?
Cass, do cholery, jesteś dorosła!
I właśnie z tego powodu, musiała przygryźć dolną wargę.
Ogarnij się!
Zaczesała włosy za ucho.
Czy on musi być TAKI?!
Jak można było zapomnieć kogoś, widząc go? Niezmiernie się ucieszyła, gdy kazali odejść im z Ministerstwa, po to, aby rozwijać się na studiach wyższych. Bo czyż William wybrałby nudne roślinki i zwierzaczki? Na pewno nie! Czyli 99% na to, że go nigdy więcej nie spotka. Brawo, idealne zachowanie osoby dorosłej, Cass.
Dla niej przeszłość była bagażem w postaci złotego pierścionka. Gdy dotknął jej dłoni, pomyślała, że albo zaraz zemdleje albo znów rzuci się na niego, krzycząc jak bardzo za nim tęskniła. Ale nie można było tak. I puścił. Po raz kolejny dostała biczem w plecy.
- Podczas impulsów, wielu impulsów robimy rzeczy spontaniczne. - chrząknęła. Że też psia krew nie zdjęła tej obrączki, gdy tylko wybrała się w stronę Ministerstwa! Ale nie... Cassandra uznała, że idealnie pasuje do kremowego kompletu.
- Nie mam do Ciebie żalu, Will - szepnęła, spuszczając wzrok na ziemię. Przecież nigdy tego nie powiedziała! Pomiędzy słowami "kocham Cię", a "nienawidzę" nigdy nie było słowa żal. Zawiodła się na samej sobie, że w ogóle doszło do czegoś takiego. Byli przeznaczeniem. A teraz? Nie ma już "ich".
- Długo Cię nie widziałam. Byłeś u rodziców? - spytała, próbując jakkolwiek nawiązać temat.
Tak, byłeś tam właśnie, Blaces?!
Zapewne gdyby nie jej głupota w tamtym czasie przedstawiałby ją rodzicom. O tak, "dzień dobry panno Lancaster" Delikatny ukłon, dygnięcie, uśmiech na twarzy, wyciągnięcie dłoni.
"Nazwisko załatwi wszystko. Atmosfera może być chłodna, lecz nie przejmuj się" - jego słowa dudniły w głowie Cassandry. Złapała koniuszek loka i z nerwów - bo z czego innego - zaczęła się nim bawić. Przecież zaraz się wyluzuje, najpewniej pokaże mu jak jest baaaardzo (nie)szczęśliwa i sprawa załatwiona. Potem tylko wróci wyżyje się na kimś, następnie napcha się ciastkami przy ciepłym kominku i winie. Dokładnie tak!
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyPią Lis 12 2010, 14:13;

Najprawdopodobniej, gdyby oboje zostali w Rumunii dłużej, już nie w sprawach służbowych, wszystkie te drobne i większe nieporozumienia szybko by wyblakły i poszły w niepamięć. Ale nie, przez jego przerośnięte ego i charakterystyczną męską dumę powiedzieli za dużo ciężkich słów. I po co? Żeby sobie dopiec? Mieć satysfakcję, że druga osoba cierpi tylko przez "widzimisię" tej pierwszej? Czy właśnie w taki sposób poważni i dorośli ludzie upewniają się, że komuś na nich zależy, że są nie do zastąpienia, jedyni, wyjątkowi, niezbędni do życia, a bez nich wszystko traci sens? Naprawdę, bardzo dojrzale.
To smutne, że Cassandra wybierała wydział także pod kątem prawdopodobieństwa, że Blaces się na nim nie pojawi. Tym bardziej smutne, że on kierował się na studia głównie dlatego, że wciąż jak głupi wierzył, że wszystko się ułoży i będą mieli sporo okazji do spotykania się choćby na korytarzach, jak za starych, dobrych czasów w szkole. Widocznie dobrze go znała, skoro doszła do wniosku, że roślinki i zwierzątka aż tak go nie pociągają. Ciekawe, czy w ogóle rozważała opcję nie pojawiania się Willa w Londynie. Ale nie w ciągu najbliższych dni, ale nigdy przenigdy. Ciekawe, jakby to było, gdyby faktycznie mieli się więcej nie spotkać. Jak to możliwe, że wszystkie jego wielkie plany i piękne wizje w jednej sekundzie runęły w gruzach?
- Wiem. - odpowiedział krótko, a z nadmiaru emocji jego głos zabrzmiał sucho i obco, nawet jak dla jego samego. Doskonale pamiętał te wszystkie rzeczy, które robili spontanicznie. W sumie cały ich związek był spontaniczny, bez określania kto jest kim. Co też było przyczyną rozpadu.
Dobrze, że Cassandra nie zdjęła obrączki. Co by było, gdyby tak zrobiła, gdyby Will nic nie zobaczył, niczego się nie dowiedział i powiedział wszystko to, co chciał powiedzieć? Kolejne słowa, których nie da się cofnąć, tym razem jeszcze gorsze, bo w kilku zdaniach przepełnionych euforią wyjawiłby wszystkie swoje plany, które w obliczu zaszłych zmian, nie miały racji bytu. Już nie słyszał Cassie, był zbyt pochłonięty udawaniem, że wszystko jest dobrze, że tak będzie lepiej, że pragnie jej szczęścia, że to i tak by nie wypaliło, jednocześnie próbując zachować maskę i nie dać po sobie nic poznać. Dotarło do niego dopiero pytanie, czy był u rodziców.
- Nie. Znaczy tak, ale tylko przejazdem. Właściwie to miałem zamiar załatwić jedną sprawę i dopiero potem ich odwiedzić. Oni nienawidzą niezałatwionych spraw... - wyjaśnił, mając nadzieję, że nie powiedział za dużo. Ale w sumie było to prawie niemożliwe, żeby Cassandra odgadła, o co chodziło. Musiałaby być jasnowidzem.
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyPią Lis 12 2010, 15:38;

Oczywiście, że by poszły. Po jednej z kolacji zaczęliby udawać, że te słowa zupełnie nie mają miejsca. Żadne z nich nie przeprosi. Cassandra zrobiła to raz, była wystarczająco poniżona. Potem byłoby o wiele lepiej. Wyszliby pewnie na spacer, zachowując się jak małe dzieci i bawiąc się "złap mnie jeśli potrafisz". Nie potrafił. A Cassandra wcale dobrą biegaczką nie była. No chyba, że chodzi o uczucia, lecz to co było z Williamem - owszem było uczuciem - ale także spontanicznością. Pstryk palcami, są razem, pstryk nie ma.
Zdecydowanie dlatego wybrała ten wydział, bo była pewna, iż gdy zobaczy go z inną dziewczyną lub zwyczajnie na wykładach, nie będzie mogła się skupić, a dzień będzie popsuty. Po prostu nie mogło tak być.
Te, Merlin, rusz swe gacie i cofnij czas!
Kochanie, najdroższy, skarbie, rzeczy spontaniczne, rzeczy których teraz żałuję, rzeczy, które by się nie wydarzyły, gdyby nie ta kolacja, rzeczy których wiesz, że chce odwrotu. Ciebie kocham.
Doprawdy, jesteś żałosna, Cass.
Jego zdawkowa odpowiedź nie świadczyła o niczym dobrym. Spodziewała się, że to będzie szok. Z resztą, gdyby widziała coś w nim, że naprawdę chce cofnąć czas, mogłaby tu teraz zrobić coś(kolejnego co mogłaby żałować).
- Ja nie chciałam, Will - dodała drżącym głosem, chowając dłoń do kieszeni. Nie mogła znieść, iż widział tę obrączkę. Lepiej by było właśnie jakby nie wiedział, wtedy mogliby sobie wszystko wytłumaczyć. Ot tak, jak dorośli ludzie. Mhmmm. Nabrała chłodnego powietrza do płuc, czując olbrzymi ból gardła. Pojechał tam. Kolejna strzała już w krwawiące serce. Zlitujże się, Blaces, do cholery!
- A Ty za to je uwielbiasz - rzekła. Jakże chciała wiedzieć o co chodzi! Dlaczego dwa miesiące temu mogła rzucić to pytanie swobodnie, a dziś już nie?! Hę?!
Mieliśmy to razem załatwić, Blaces. R a z e m. To znaczy Ty i ja. Nigdy osobno.
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyPią Lis 12 2010, 16:08;

Znowu powracała kwestia, kto jest słabszy, kto się podda pierwszy, otwarcie przyzna do błędu, ustąpi i przeprosi. A ta dwójka nie potrafiła tak rozwiązywać problemów, zawsze obnosili się dumą, a zwykłe "przepraszam" nie przechodziło im przez gardła. Och, dlaczego nie mogli być parą nudnych Puchonów, którzy co chwila latali by za sobą i przepraszali o byle co, a tak w ogóle byli w sobie tak zakochani, że woleliby udawać, że nic się nie stało, niż wytykać błędy i strzelać fochami na prawo i lewo? Racja, Will nie potrafił złapać Cass. Ale czy ona w ogóle próbowała uciec? To on się wycofał, wmawiając wszystkim, że przerwa dobrze zrobi, a jak już przemyśli wszystko, to wróci i ułożą sobie wspólne życie na nowo, na poważnie. Sprecyzują wszystko i obejdzie się bez nieporozumień. Dlaczego tan przeklęty kawałek złota to zmieniał?! Blaces w życiu nie pomyślał o tym, jak by to było, gdyby zobaczył Cassandrę z kimś innym. To mu się wydawało po prostu niemożliwe. A jednak, jego matka miała rację. Ona nie będzie czekać wiecznie. Tylko dlaczego nie poczekała kilka dni dłużej?
Gdy usłyszał jej słowa, roześmiał się gorzko.
- Cassandro. - powiedział powoli, jakby rozkoszując się tym imieniem w sposób, w jaki nie miał już do tego prawa. - Oj, Cassandro, nie bądź niemądra. Oboje wiemy, że gdybyś nie chciała, to by do tego nie doszło, choćby nie wiem co! Kto jak kto, ale ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jak się zaprzesz, to nie ma mocnych. - dodał beznamiętnym tonem, patrząc jej prosto w oczy i modląc się w duchu, żeby nie wyczytała z nich jego cierpienia ani niedoszłych zamiarów.
- Ja uwielbiam? - zapytał zdziwiony takim tonem, jakby to była jakaś obelga. Chwilę później wyjął z kieszeni paczkę papierosów, odpalił jednego, zaciągnął się jak nałogowiec w stresującej sytuacji i podał paczkę Cass. Kolejny pieprzony nawyk. - Ale oczywiście nie masz pojęcia, po co w ogóle wróciłem i teraz torturuję Cię swoją obecnością. Czy się mylę?
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyPią Lis 12 2010, 16:19;

Nikt nie będzie słabszy, bo nikt się temu nie podda. Chociaż też nie wiadomo. Wystarczyłoby dziewięć liter jako dwa słowa i wszystko by się rozwiązało. Przecież to było takie do cholery proste. Stanąć prosto, spojrzeć w oczy, ująć dłoń, a następnie powiedzieć. Pip, pip, pip, czas na reklamę. Oni posiadali swój odrębny urok. Will & Cass; Cass & Will. Zawsze razem, a jednak osobno. Raz pod wozem, raz na wozie. Tajemni kochankowie spotykający się tylko i wyłącznie przypadkiem, zrządzeniem losu, zwanym przeznaczeniem. Bez siebie byli inni, a ze sobą już w ogóle. To było dziwne, naprawdę niespotykane, że potrafili siebie nawzajem pozmieniać. Nie bali się niczego. Razem byli kimś, osobno są nikim. Nienawidziła gdy wypowiadał pełne jej imię. Głównie przez to, że okropnie przypominało jej to bale pełne zadufanych w sobie arystokratów. Ton Williama sprawiał, iż czuła dreszcze.
- Doprawdy? - spytała nieco prowokująco. To on sprawiał, że stawała się inna i walczyła bez ustanku jak lwica! O co? O przegraną. Wyjęła dłoń z kieszeni, spojrzała mu w oczy, bojąc się również patrzeć na błyszczącą obrączkę. Zdjęła ją gwałtownie, a następnie rzuciła daleko w tłum. Ze złości. Z gniewu, z ochoty stanięcia w pieprzonym wehikule czasu.
Pijana też jestem uparta.
Ha! I jest wolna! Proszę! Teraz czuła się totalnie zamroczona, jego obecnością i perfumami, które w chłodzie naprawdę można było czuć.
- Tak, spontan to Twoje drugie imię, a sprawa Twój wróg - odpowiedziała już pewna siebie. Od razu chwyciła papierosa z paczki Williama, czekając na ogień, którego niestety nie posiadała. - Chętnie się dowiem dlaczego i Twoja obecność n i g d y nie była torturą.
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 12:58;

Gdy tak stał i patrzył w otaczający ich, bezimienny tłum, przypominały mu się wszystkie te piękne i te mniej piękne chwile, które spędził z Cass. Zupełnie jak człowiek na łożu śmierci teoretycznie ogląda w swojej pamięci skrócony film z własnego życia, William oglądał w przyspieszonym tempie tylko wybrane sceny. Sceny, w których pojawiała się Cassie. To naprawdę zdumiewające, jak para ludzi kochających się tak bardzo, potrafiła przejść razem całe kilometry zawiłych dróg wypełnionych przeróżnymi przeszkodami, a potknęła się o byle kamień. Ale w końcu nie liczy się to, ile razy się upada, a tylko to, ile razy się podnosi, prawda? Dlaczego więc oni, zamiast spróbować się podnieść i iść dalej, poddali się tak po prostu, bez walki? William doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że dziewczyna nienawidziła, gdy ktoś zwracał się jej pełnym imieniem, ale odkąd pokłócili się po raz pierwszy, coraz częściej używał włąśnie tej formy, ostatnio juz bez przerwy, początkowo jakby pragnąc podkreślić specyfikę ich pokopanych relacji i układu, w którym tkwili wbrew własnej woli, później także dlatego, żeby zrobić jej na złość, jakby chciał jej pokazać, że już nigdy więcej nie będzie się liczył z jej opiniami czy nawet prośbami. Bardzo dojrzale, panie Blaces. Bez słowa podpalił także jej papierosa, przysłuchując się jej uważnie.
- Oczywiście. - potwierdził, obserwując szybującą w powietrzu obrączkę tym samym spojrzeniem, jakim wcześniej "uraczył" jej właścicielkę. Usta Willa na ułamek sekundy wygięły się w złośliwym uśmieszku, ale już po chwili przywołał na twarz poprzedni, pseudoprofesjonalny wyraz, chłodny i opanowany. - Jeszcze będziesz tego żałować. Zresztą to i tak nic nie zmienia. - stwierdził, wydmuchując niespiesznie dym. Przez chwilę zastanawiał się, czy powiedzieć jej prawdę, ale wtedy byłoby to równoznaczne z wyłożeniem na stół wszystkich kart. A tak się nie postępuje. Zawsze trzeba mieć asa w rękawie. - Jeśli tak uważasz. - mruknął, choć on sam sądził inaczej. te wszystkie jej miny, gdy go widziała, świadczyły wbrew jej słowom. - Pękłoby Ci serce... Jeśli w ogóle takowe masz. - odważnie sobie pogrywa, ale w końcu zawsze lubił sprawdzać, jak daleko może się posunąć, czyż nie?
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 13:23;

Ona zaś miała totalną pustkę w głowie i poczucie winy. Bo mogło być inaczej, ale nie. Uparli się. Pieprzeni arystokraci. Zamiast zapierdzielać na swoim koniku, to woleli grać na uczuciach bliskich. Taka zabawa jest na pewno fajniejsza od pomykania w przestworzach. Zmarszczyła brwi. Przez jego mimikę mogła odkryć, że myśli uciekają mu gdzieś tam daleko. Oni wiele razy byli na szczycie, ponieważ nigdy nie pozwolili sobie upaść. A teraz? Co było? To "pod wozem"? Nie ma rzeczy niemożliwych, jak powtarzali razem. Nie da mu się tak okropnie wziąć pod włos.
- Od kiedy to martwisz się o mnie, Willuś? - spytała. Bach! Masz za Cassandrę. Zawsze sformuowanie "Willuś" kojarzyła ze smerfem, który nie potrafił nic zrobić i był totalnym sierotą. Rzecz jasna, nigdy nie podzieliła się ową myślą z Williamem. Poza tym, była ciekawa co też się kryje za jego wizytą u rodziców. Przecież musiało to być z czymś związane. Jakby wyłożył wszystkie karty, zdecydowanie by wiele podziałało, ale jak wiadomo to nie byłoby (nie)stety w jego stylu. Wypuściła dym z ust jak najbardziej swobodnie potrafiła.
- Niestety, tak owe mi zabrałeś, Will. Jak się czuję osoba, która posiada dwa serca na raz? Może warto to zgłosić do Działu Odkryć?
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 15:26;

Poczucie winy miała nie tylko ona. Bo w sumie komu zachciało się urządzać piekło na ziemi tylko z powodu tego, co napisała szkolna gazeta. I nawet jeśli była to prawda, do takich zdarzeń nie dochodzi bez przyczyny. Zdrada to zawsze tylko skutek, a podstawy do niej musi dać druga osoba. A Blaces właśnie dał jej powód. Czyli nie dość, że od niego to się zaczęło, to jeszcze on to wszystko nakręcał.
- Skąd pomysł, że się martwię? - spytał. - To po prostu symboliczne pozbycie się symbolu czegoś większego. Nie da się tego załatwić tak po prostu. Zresztą sama powiedziałaś, że "podczas impulsów, wielu impulsów robimy rzeczy spontaniczne". Czyż nie wiemy już z autopsji, że takie "spontany" często przyprawiają nas później o wyrzuty sumienia? - stwierdził wciąż tym samym tonem. "Willusia" zignorował. Byłby hipokrytą, gdyby po tym, jak otwarcie przestał się z nią liczyć, oczekiwałby, że ona wciąż będzie respektować jego zdanie. Po raz kolejny głęboko się zaciągnął.
- Zabawne. Chciałem zapytać Ciebie o to samo. Niestety, nawet jeśli uznamy, że zabrałem Twoje, moje własne komuś oddałem. Nie mam dwóch.
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 18:45;

A skąd miała wiedzieć, że i William je posiada? Zachowywał się jak kretyn i za nic nie mogła tego zobaczyć. Po pierwsze obydwoje przybrali pozycje "gram, że jest idealnie i ranię go, bo musi zobaczyć, co stracił". Wypuściła wolno dym, mając chociaż nadzieję, że jak kiedyś zerknie na usta Cassandry. Oj, tam, pieprzysz Blaces. Obydwoje dali sobie powód do wzajemnej ucieczki.
- Naprawdę? - spytała, zaciągając się ostatkami papierosa. Boże, co ona zrobi z rękami jak się skończy - A nie uważasz, że symboliczne porzucenie czegoś jest prawdziwym porzuceniem czegoś? - rzekła strasznie skomplikowanie. Dopiero po wypowiedzianych słowach zmarszczyła brwi, mając nadzieję, że ten załapie o co chodzi. Spojrzała mu w oczy i dotknęła dłonią miejsce, gdzie owe serce powinno się znajdować.
- Wybacz, skarbie, ale nikt nie miał jak go zabrać, bo nigdy go nie miałeś. - rzekła po raz kolejny prowokująco.
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 19:14;

Fakt, zachowywał się jak kretyn i wszystko ukrywał w sobie, ale przecież Cassandra powinna być do tego przyzwyczajona. Początki ich znajomości były zaskakujące, ale przecież William od zawsze słynął ze swojej maski, prawda? Owa maska jej się podobała, bo przecież nic nie pociąga tak bardzo, jak tajemnica. Nie byłby już taki wyjątkowy, gdyby wyjawiał wszystko przy pierwszej lepszej okazji. Ale to miło, że pani Phersu uważała, że nie oboje byli winni zaistniałej sytuacji.
- Będziesz teraz poddawać pod wątpliwości i negować wszystko, co powiem? - wysyczał tak cicho, że nawet nie był pewny, czy to usłyszała. Może byłoby lepiej, gdyby jednak nie usłyszała. - Nie, nie uważam. Symbol pozostaje symbolem, dopóki nie wprowadzisz czynu w realia rzeczywistości i codziennego życia. - odpowiedział pewny swojego stanowiska w tej sprawie. - Zresztą po cóż miałabyś cokolwiek porzucać? Czyż nie jesteś szczęśliwa? - zapytał, uważnie się jej przypatrując, tak że nawet, gdyby postanowiła trochę nagiąć fakty, spróbowałby w ten sposób wyczytać prawdę z jej reakcji. - A Ty może miałaś? - ten jeden jedyny raz dał się sprowokować, co zaowocowało kolejną lawiną tekstów w stylu "jesteś okrutna, nigdy mnie nie rozumiałaś, nienawidzę Cię!". Jednocześnie odepchnął od siebie rękę Cass, tak jak małe obrażone dziecko odpycha pomocną rękę matki. Kolejny punkt za geniusz i dojrzałość. - Nie masz pojęcia, przez co wcześniej przeszedłem. Masz tylko mglisty zarys tego, jakie piętno to na mnie odcisnęło. Znasz tylko tego chłopaka z siódmej klasy, który był już taki, jaki był i nic poza tym. To dla Ciebie i tylko dla Ciebie próbowałem się zmienić, naprawdę Cię kochałem, kochałem Cię aż do dzisiaj, a Ty co zrobiłaś?! Wiesz, po co wróciłem? Wiesz, co chciałem zrobić, zanim znowu pojadę do rodziców? Chciałem wypełnić obietnicę i przedstawić Cię mojej rodzinie. Ale nie jako "pannę Lancester", tylko jako "przyszłą panią Blaces". - tak jak zawsze, kiedy się nakręcał, mówił coraz szybciej i szybciej, już w ogóle nie panując nad tym, co mówi. No i w ten oto sposób, powiedział wszystko to, czego nie powinna nigdy usłyszeć. A miało już nie być więcej dramatów.
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 19:41;

Była do tego przyzwyczajona, lecz czyż to nie było jedną ze stron jego zachowania, do której mogła się przyczepić? Musiała znaleźć jakiś punkt odniesienia. Przecież kochała tego dupka. Za całą jego lodowatość, okrutność, brutalność, za wszystko. Zapewne gdyby nie był taki tajemniczy, w ogóle by się nim nie zainteresowała. Nie pozwoliłaby wywrócić swojego świata do góry nogami. Ha, on dalej spełniał obietnicę.
- Tak. Nie mówisz szczerze. Widzę Twoją maskę, Will. - warknęła. Dlaczego miała taki ton? Bo umowa była jedna, gdy rozmawiają ze sobą arystokratyczne korzenie miały odejść na bok. Mieli spuścić z tonu.
- Decyzje o czymś podejmujesz w sercu, nie na zewnątrz. - odpowiedziała. Symbol był symbolem czegoś, Will! Do cholery, otwórz ten głupi organ pompujący krew i przestań się tak zachowywać. I akurat gdy skończył się jej papieros, złość przyszła na nową. Zagryzła dolną wargę.
- Bo Cię, idioto, kocham. - warknęła po raz drugi w odpowiedzi, wyrzucając wypalonego papierosa na ulicę. Pieprzyć cały system porządku. A niech ją złapie policjant, zaaresztuje, niech trafi do więzienia. Strzepnięcie ręki było czymś co mogła przewidzieć. Zrobił to po raz drugi w ich życiu, w ich wspólnym życiu. Nie będzie komentowała to, czy miała serce czy też nie. Cassandra uznała, że własnoręcznie je wyrwała z piersi i podała na srebrnej tacy Williamowi. Po chwili trąciła palcem jego tors w geście obwinienia.
- Doprawdy?! - rzekła ze łzami w oczach - To dlaczego nie napisałeś?! Była Rumunia i nastała wielka cisza. Co ja miałam sobie pomyśleć, Will? Doskonale wiesz, że doceniałam każdą Twoją wewnętrzną przemianę, każdy Twój gest. Więc dlaczego się nie odzywałeś?! Wiem, że wykrzyknęliśmy sobie słowa pełne nienawiści, ale trzy miesiące bez odzewu mogły oznaczać Twoje odejście, śmierć. Nawet nie widziałam Cię w pracy! - i brawo panie Blaces, doprowadziłeś Cassandrę do płaczu. - Czekałam na Ciebie jak głupia - wciąż co chwile trącała jego klatkę piersiową palcem - Dzień i noc, cholernie długie dni i cholernie samotne noce. Nikt nic nie wiedział o Blacesie, a kogo spotkałam, milczał. Dlaczego tego nie zrobiłeś?! - dodała ponownie - Ślub nie był moim wyborem! - krzyknęła, oddychając ciężko. Bo to nie jej wina, że upili się. Ba, nawet go nie pamięta. Po prostu był bal, a potem poranek i Morph koło niej. I obrączka na palcu.
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 20:05;

Kolejny irracjonalny punkt w ich relacjach. A przynajmniej niezrozumiały dla Williama. Jak można kochać kogoś głównie za negatywne cechy, bo tych pozytywnych posiada nieproporcjonalnie mało? Dlaczego ludzie nie wybierają sobie na druga połówkę kogoś, kto co chwile pyta, czy wszystko dobrze, nadskakuje na każdym kroku, jest czuły i wrażliwy, przynosi śniadanie do łóżka i tym podobne? Dlaczego każdy na własne życzenie komplikuje sobie życie?
- To już nie ma znaczenia, czy mówię szczerze czy nie, czy wyrażam swoje opinie czy cudze. Już nic nie ma znaczenia. - miał głupie wrażenie, że w chwili obecnej cokolwiek co powie, brzmi jak rola z jakiegoś dupnego melodramatu czy durnego sitcomu. Już po chwili zaczął się śmiać jak rasowy psychopata i sadysta. Miłość jego życia płacze właśnie przez niego, a ten się śmieje! - Boże, jak bardzo się myliłem, co do Ciebie! Myślałem, że choć trochę znasz moje przyzwyczajenia. Powinnaś zatem wiedzieć, że gdy świat wywraca się do góry nogami, Blaces zaszywa się w miejsce, o którym nikt nie wie i myśli. A jak myśli, to nie pisze. Nie pisze, bo przyszłaby odpowiedź, a to dekoncentruje. Przy dekoncentracji nawet najmniejsze zachwianie nastrojów nie jest wskazane, bo wcześniej perfekcyjnie dopracowany plan gotowy jest się przekształcić w kompletne szaleństwo, tylko z powodu odrobiny emocji. Dlatego tego nie zrobiłem. - wyjaśnił, zaciągając się jeszcze kilkakrotnie, a następnie gasząc i wyrzucając dopalonego papierosa. - Jeśli faktycznie nie był Twoim wyborem, to mogłaś to unieważnić. Ile czasu minęło? Miesiąc? Półtora? A Ty wciąż nic nie zrobiłaś. A dlaczego? Bo nie chciałaś unieważniać. Czyli był Twoim wyborem.
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 20:26;

Ich cała relacja była abstrakcją. Nie było tam jakiejkolwiek logiki. Z resztą, oni sami byli nielogiczni. Kochali się i nienawidzili. Kochali się na zabój, nienawidzili na wieczność. Miłość, drogi Williamie, polega na pokochaniu wad, a po kilku latach wypominaniu ich na każdym kroku. Ona kochała w nim wszystko, nawet to, że gdy próbowała ułożyć się na jego brzuchu, zawsze musiał wybuchać śmiechem, a jej głowa wraz z mięśniami podskakiwała z góry na dół.
- To wszystko ma znaczenie, Will! - krzyknęła, łapiąc jego twarz w dłonie. Musiała go zmusić do tego, aby spojrzał w jej łzawiące oczy. Ona nie błagała już o to, że rzuci się na nią i będzie jak w bajce. Tylko o szczerość. A gdy usłyszała "Boże, jak bardzo myliłem się co do Ciebie" strzeliła go w twarz. Siarczysty policzek powinien go obudzić.
- William, do cholery jasnej! Przepraszam, że nie czytam Ci, kocie, w myślach, ale poczułam się jak wyrzucona zabawka. Była fajna na początku, potem się znudziła, więc bach ją do kosza! To Ty wywróciłeś mój świat, Blaces - rzekła obwiniając go. - Trzy miesiące czekałam, potem z rozpaczy się upiłam i masz kurwa mać! - ryknęła, zwracając na siebie uwagę turystów. Miała olbrzymią ochotę wyjąć różdżkę, a następnie potraktować ich jakimś zaklęciem.
- Dwa tygodnie - wtrąciła mu - A po co miałam anulować skoro moja miłość ma mnie w dupie i się nie odzywa? Powiedz po co? Straciłam jakąkolwiek nadzieję.
Zaczesała włosy do tyłu, próbując się ogarnąć. Spojrzała na niebo, ono też płakało. Brawo, Merlinie, brawo. Spojrzała mu po raz kolejny w oczy.
- A teraz... pojawiasz się, po raz - zamyśliła się na chwilę, próbując coś zliczyć na palcach, lecz od razu się poddała - milionowy wywracasz mi świat do góry nogami. Co mam teraz zrobić, hm? Anulować, Blaces?!
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 21:29;

Cały czas patrzył prosto w jej oczy pełne łez i próbował zdusić w sobie wszelkie ludzkie odruchy, nie wspominając już o ogromnych wyrzutach sumienia. Mało to razy przez niego płakała? Po co jeszcze kolejny raz doprowadzał ją do łez?
- Niby jakie ma znaczenie? Co to zmienia? - on znał odpowiedź, dla niego nie zmieniało to nic. Początkowo znowu miał ochotę zdjąć jej ręce, ale dokładnie w tym momencie oberwał w twarz. Bardzo efektownie zresztą. Obok jakaś babcia aż przystanęła z wrażenia i posłała Cassandrze pełne aprobaty spojrzenie, ale już po chwili ruszyła dalej, jakby z obawy, że William jakoś zareaguje. I pewnie by zareagował, gdyby nie fakt, że największy dramat jego teraźniejszości rozgrywał się niby w tłumie, ale tak naprawdę tylko z udziałem tej dwójki. Bez nikogo innego. Zasłużył na to. Czyli jednak dalej biegła już granica, której nie wypadałoby przekraczać.
- Sama dałaś mi przyzwolenie na owe "wywracanie świata", pamiętasz? - zapytał lekko podirytowany. Jeśli wszystko grało, wywracanie świata było dozwolone. Ba, nawet mile widziane i pożądane. Ale gdy wszystko się waliło, wywracanie świata stawało się przyczyną całego zła? O nie, na taki układ się nie godzimy.
- Jeśli stracisz nadzieję, grzebiesz swoje szanse na zrealizowanie marzeń i żyjesz złudzeniami. - mruknął, niemal bezwiednie dotykając opuszkami palców policzka, w który oberwał. Bolało. Ale to minie. - Nie anuluj czegoś, co już jest udokumentowane. Ale możesz anulować coś, co było nieoficjalne. Więc anuluj. - dodał, po czym odwrócił się powoli, żeby ponownie wmieszać się w tłum.
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 21:54;

To spojrzenie, którym łaskawie ją obdarowywał, było świdrujące i okrutne. Po nim czuła się jeszcze gorzej, o ile jest to możliwe. Nawet nie wiedziała, co byłoby w stanie poprawić jej humor. Miała ochotę płakać, płakać i umrzeć z płaczu, wielkiej rozpaczy, wielkiego nieszczęścia.
- Co to zmienia? - spytała bezsilna, patrząc na niego oszołomiona. - Jak to co! Znamy obydwoje prawdę, wiemy, co nas uszczęśliwi, a Ty mówisz, że to wielkie nic?
Olała staruszkę. Uznała, że ogląda ona odcinek mody na sukces na żywo i musi się przypatrzeć. Niech patrzy. Choć wątpię, aby owe spojrzenie spod beretu obudziło uczucia z Willu. Z tym potrzebowała pomocy, a nie kolejnego widza do przedstawienia. Z resztą. było już ich wystarczająco, a dowodem było na to, że tłumacz japoński na pewno tłumaczył ich rozmowę.
- Dałam i dlatego oddałam serce, Will. Jeśli byłbyś obojętny, nie działoby się to, co się dzieję teraz. To wywracanie świata było częścią tego, co rodziło się w naszych sercach. - zaczęła mówić konspiracyjnie tak jak wtedy gdy się poznali, że wszyscy im się przysłuchiwali było to możliwe. Z resztą, za kogo brali ich japończycy?
Ten pomruk w ogóle jej się nie podobał. Łzy zlewały się już deszczem, woda zajęła się kosmykami włosów Cassandy. Wyglądała bardzo żałośnie, z resztą obydwoje tak wyglądali. Bo jak może wyglądać dwoje nieszczęśliwych kochanków?
- Jeśli stracisz nadzieję, to zaszywasz się na trzy miesiące i w owym maksymalnym tempie stajesz się alkoholikiem. - skomentowała jego mruknięcie.
Jak ona mogła anulować coś co jest w jej sercu? No jak, panie Blaces? Wywróciła oczami i wydobyła z siebie gardłowy ryk. Prędko ponownie znalazła się przy nim. Zatrzymując. Musiała po prostu.
- Will. - zaczęła powoli, nabierając powietrza do płuc - Wiesz, co dało to wywrócenie świata? Zawsze gdy otrzymasz list od rodziny, drzesz go na kawałki, a potem zgrywasz głupa, że tak owego nie dostałeś. Gdy otwierasz oczy, zawsze wydajesz z siebie cichy pomruk, przewracając się na lewy bok. Pokazałeś mi jak mam obcować ze smokami i wężami, zaraziłeś mnie tą pasją. Przy Tobie zyskałam pieprzoną odwagę i do dziś kocham ryzykować. Z resztą widać, bo walczę jak głupia o Ciebie. Nie lubisz śpiewać, ale wiesz, że robisz to dobrze, a gdy przygotowujesz posiłki, cicho podśpiewujesz sobie ulubione melodie. - i tak o to Cass chrząknęła, poczynając śpiewać. Wszak jej głos był wciąż drżący i przesiąknięty rozpaczą, ale zapamięta ten kawałek do końca życia. -
I'll be your man
I'll understand
I'll do my best
To take good care of you
You'll be my queen
I'll be your king
And I'll be your lover too

Ponownie wzięła głęboki oddech, momentalnie chwytając jego dłoń. Automatycznie, impuls, który zawsze wykorzystywała, gdy zaczynała patrzeć w jego oczy.
- Potem przygotowywaliśmy razem eliksiry, z których jesteś mistrzem. Sam nauczyłeś się zdejmować maskę i kierować się sercem - podniosła drugą dłoń do swojej piersi - I to mówisz, że te fragmenty nie miały sensu?
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 22:35;

Zdążył już odejść kawałek, ale jak to było do przewidzenia, Cass musiała pójść za nim. Gdy złapała go za rękę, odwrócił się i na nią spojrzał, ale dla niego cała sprawa była już przegrana.
- Wiem, co nas uszczęśliwi? Cassandro, słyszysz w ogóle, co Ty mówisz? Jakich 'nas''? Nie ma żadnych 'nas',jest tylko 'Ty' i 'ja'. Osobne i samodzielne. Od trzech miesięcy nie łączące się w żadnych okolicznościach. - powiedział, cierpliwie zdejmując jej rękę z nadgarstka. Mimo wszystko dalej słuchał tego, co mówiła. Nawet pamiętała piosenkę, którą kiedyś jej śpiewał! Musiał przyznać, że w ciągu tych kilkunastu pięknych tygodni, świetnie poznała jego nawyki. Dlaczego więc wciąż nie rozumiała, że gdy znikał, to znikał i tyle? I że nie można było go winić o to, że się nie odzywa, bo po prostu porządkuje burdel myśli i uczuć w swojej głowie?
- Nigdy nie mówiłem, że te fragmenty nie miały sensu, ale... Naprawdę nie rozumiesz? Masz męża. Znalazłaś kogoś innego. Teraz moja kolej. Więc po prostu nie wracajmy do tego, co już się skończyło.
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptySob Lis 13 2010, 22:45;

Bo ona sama wybrała z tłumu Morpheusa, następnie otumaniła go, zmusiła do ślubu. Oczywiście, wszystko było jej winą. To, że na świecie były wojny też. Ach i to ona jako wielka bogini rozporządzała, gdzie daje więcej jeść a gdzie mniej. Specjalnie nad Afryką dała pejcz, a następnie śmiejąc się przeraźliwie mówiła "za murzynów! za lwy!". Czy on słyszał co mówił? Zacisnęła wargi w jedną linię. Nie odezwała się do niego ani słowem. Nie dość, że oferowała mu to, że unieważni małżeństwo to chciała realizować poprzednie plany. Polecieć z nim w świat, odwiedzić rodziców. Przez to że Chuck pracował w Ministerstwie, po małżeństwie nie byłoby śladu, lecz William powiedział wielkie jedne "NIE". Przygryzła dolną wargę, czując jak przychodzi kolejna fala łez. Pragnęła powiedzieć jak bardzo go nienawidzi. Przymknęła powieki, chcąc uniemożliwić drogę łzom. Nie da się.
- Więc nie kochałeś. - odpowiedziała tylko. Nie miała nic więcej do dodania. Ona kochała, mocno i przez to wolałaby poświęcić całe swoje życie oraz honor, aby mieć tego pieprzonego dupka przy sobie. Odwróciła się na pięcie, a następnie ruszyła w kierunku pomnika amora.
Powrót do góry Go down


William Blaces
William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyPon Lis 15 2010, 21:22;

William nie wnikał w to, jak naprawdę doszło do całego ślubu. Czy brali do kompletnie pijani i nic z niego nie pamiętają, bo obudzili się na kacu, czy pobrali się w pięknie udekorowanym kościele, w garniaku i białej sukni po uprzednich oświadczynach na jednym kolanku w jakimś wyjątkowo romantycznym miejscu. Ślub to ślub. "Obietnica", której nie powinno się cofać z byle powodu. Skoro pokłócili się już tyle razy, skąd mogliby mieć pewność, że po unieważnieniu ślubu na rzecz związku z Williamem, nie pokłóciliby się jeszcze raz i znowu rozpętaliby wojnę, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone? Owszem, Blaces był prawie całkowicie pewny, że ona jest tą jedyną i żeby nie popełnić ponownie błędu z nieokreślaniem ich relacji był nawet w stanie się ustatkować, zalegalizować i sformalizować wszystko, ale taka opcja najwyraźniej nie była już dla niego dostępna.
- Kochałem i wciąż kocham. - powiedział na tyle głośno, że pewnie jeszcze go usłyszała. Ale kto tam ją wie. - Po prostu nie złam serca kolejnemu facetowi. - dodał jeszcze. Tak jak powtarzała mu matka "kochać, to także pozwolić odejść". Odwrócił się i ruszył w bliżej nieokreślonym kierunku, już kurczowo ściskając w palcach kolejnego papierosa.
Powrót do góry Go down


Cassandra Lancaster
Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 620
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Big Ben QzgSDG8




Gracz




Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben EmptyCzw Lis 18 2010, 07:36;

A może właśnie powinien? Oni nie znali faktów o sobie. Wcześniej była bolesna przeszłość, teraz jest spontaniczna teraźniejszość i jeszcze bardziej bolesna przyszłość. Oni unikali w ogóle czasoprzestrzeni. Dla nich życie było wiecznością, ciągłą zabawą. Co cóż było w tym, że trzeba było przerwać? Teraz już wiedzą. Cassandra zaczynała wątpić w wiele rzeczy. A dokładniej we wszystkie swoje uczucia. Obietnica, jaką przyrzekła w Ministerstwie, była podważalna. Cassandra wręcz zaproponowała Williamowi rozwiązanie małżeństwa. Czy trzeba się jej dziwić? Kochała go nad własne życie, niezależnie od tego jakimi ścieżkami ono pójdzie. Zatrzymała się gwałtownie słysząc "kochałem i wciąż kocham".
- Super, więc chociaż raz wyjaśnijmy sobie wszystko. Nie możemy wciąż uciekać przed przeszłością, Blaces! - dopiero teraz odwróciła się do miejsca, w którym miał stać William. Rozejrzała się wokół. Ach, tak, zostawił ją. Tak jak i ona zostawiła go w wakacje. Tak jak i znów wyrządziła mu krzywdę. Złamała serce? Przecież dawała je na tacy, mówiąc "weź, zawsze będę Twoja".
- 1:0 dla Ciebie, Blaces - dodała szeptem, biorąc głęboki oddech. Musiała się wycofać z miejsca, gdzie jej duma ruszyła wraz z nim. Nie wątpiła jedno: był tym pieprzonym jedynym, jeżdżącym na białym koniu z kałasznikowem w ręku. Siał zniszczenie, był niegrzeczny. Potrąciła tylko jakąś babcie, chcąc jak najszybciej uciec z Londynu. Brawo, Tchórzu. Gdy owa starsza kobieta, zaczęła się pytać, dlaczego płacze, pokręciła tylko głową. Zdecydowanie Big Ben stanie się jej znienawidzonym zabytkiem w całym deszczowym Londynie. Czy te kropelki tańczące wesoło w powietrzu też muszą go przypominać? Przecież William tak kochał deszcz...
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Big Ben QzgSDG8








Big Ben Empty


PisanieBig Ben Empty Re: Big Ben  Big Ben Empty;

Powrót do góry Go down
 

Big Ben

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Big Ben JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
-