Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


William Blaces

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 103
  Liczba postów : 474
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptySro Sie 25 2010, 18:46;

First topic message reminder :


Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Na końcu korytarza na piątym piętrze mieści się Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Jest to duże pomieszczenie, utrzymane w jasnej kolorystyce. Dominują kremowe ściany, jednak miejscami na całej wysokości ściany znajdują się pasy o ciemniejszej kolorystyce o szerokości mniej więcej metra, które pokryte są z pozoru nieuporządkowanymi, zawiłymi czarnymi liniami, które przy uważniejszym przyjrzeniu się tworzą skomplikowane wzory o tematyce roślinnej. Wbrew pozorom, pokaźnych rozmiarów pokój wcale nie wydaje się pusty. Wypełniony jest rzędami pojedynczo stojących biurek wykonanych z orzechowego drewna i krzeseł obitych czarną skórą i wykończonych w tymże drewnie. Na każdym z biurek stoi dumnie ciemna plakietka z błyszczącym na złoto napisem, z którego można się dowiedzieć, jak nazywa się osoba pracująca przy danym stanowisku. Każdy pracownik Departamentu ma do dyspozycji elegancką, prostą szafkę na niezbędną dokumentację i artykuły piśmiennicze. Oczekując na swoją kolej, można podziwiać całą kolekcję ruchomych zdjęć przeróżnych osobistości ze świata czarodziejów lub porozmawiać z wiszącymi na ścianach portretami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74246
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptyNie Mar 24 2019, 18:30;

Nie da się ukryć, że praca w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów była dla @Nathaniel Bloodworth co najmniej nieprzyjemna, a trudne kontakty z szefem i częścią współpracowników zdecydowanie nie ułatwiały tejże patowej sytuacji. Trudne relacje były wyjątkowo uciążliwe, szczególnie podczas takiego dnia jak ten, kiedy cały departament zajmował się negocjacją kilku ważnych umów.

Nie rzucasz kostką. Wybierz jedną z trzech poniższych ścieżek i opisz w poście co robisz, a konsekwencje Twoich działań zostaną podsumowane w poście MG.
1. Szef zleca Ci oprowadzenie po departamencie urzędniczki z Chin. Jakież jest Twoje zdziwienie, gdy okazuje się, że kobieta nie zna ani słowa po angielsku. Czyżby to zadanie było złośliwością ze strony szefa? W zależności od tego co zrobisz może zyskać lub stracić pokaźną sumę galeonów.
2. Kiedy w końcu okazuje się, że masz moment luzu decydujesz się uzupełnić dokumentację. Pośród swoich dokumentów odnajdujesz pasjonujący raport dotyczący handlu eliksirami pomiędzy Wielką Brytanią, a Francją. Raport ten należy do zastępczyni szefa departamentu i pewnie najrozsądniej byłoby go od razu zwrócić pannie Therrathiel i zająć się swoją pracą, ale nie da się ukryć, że poświęcenie kilkunastu minut na jego lekturę wydaje się ciekawym sposobem zabicia czasu w pracy. W zależności od tego jak postąpisz możesz stracić galeony albo zyskać 1-2 punkty kuferkowe z eliksirów.
3. Jedna z koleżanek z pracy ma wyraźny problem by dogadać się z francuskim ambasadorem. Dotąd dziewczyna była wobec Ciebie bardzo niesympatyczna, dlatego definitywnie nie masz powodu aby chcieć się z nią dogadywać, niemniej jednak może warto zaryzykować i trochę jej pomóc? W zależności od opisanych działań możesz pogorszyć albo polepszyć swoja sytuację w pracy. Istnieje również możliwość zyskania przedmiotu do kuferka.

W odpowiedzi na post Mistrza Gry koniecznie oznacz @Vivien O. I. Dear - dzięki temu szybko otrzymasz zamknięcie ingerencji i odpowiednią do Twojej reakcji nagrodę/karę. Będę wdzięczna jeśli dasz znać czy taki rodzaj ingerki Ci się podoba.

______________________

Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów, podkrążone oczy, podłużna blizna na prawym przedramieniu
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1225
  Liczba postów : 1445
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptySro Mar 27 2019, 00:02;

Staż na tłumacza i piśmiennika, etap III

Ta praca chciała go zniszczyć.
Odniósł takie wrażenie już pierwszego dnia, a każdy kolejny tylko go w nim utwierdzał. Wszyscy w tym cholernym departamencie zdawali się życzyć mu jak najgorzej, a teraz okazywało się, że poza nieustannym psychicznym naciskiem, również jego fizyczność została wystawiona na próbę wytrzymałości.
Bieganie z dokumentami jak jakiś marny chłopiec na posyłki było tak niepodobne do jego natury, że gdyby ktoś jeszcze miesiąc temu powiedział mu, że dumny Bloodworth skończy w taki właśnie sposób, wyśmiałby tę osobę prosto w twarz. Ale czasy i okoliczności się zmieniają, i on sam, chcąc-nie chcąc, również musiał się zmienić. Był jak kameleon, potrafił dostosować się do większości sytuacji, bez względu na to jak beznadziejne by były. Przytyki ze strony szefa? Nie ma problemu. Niechęć współpracowników? Właściwie nic dziwnego. Mordercze, niepłatne nadgodziny? W porządku, choć od gniewnego zaciskania zębów bolała go już szczęka. Był coraz bliżej zakończenia tego cholernego stażu, a zdołał przetrwać tak wiele, że doprowadziłby to do finiszu, choćby warunkiem tego było własnoręczne wyczyszczenie butów szefa i połowy urzędników w tym zasmarkanym departamencie.
Tak więc, nawet jeśli jakiś czas temu nie dałby temu wiary, biegł właśnie z dokumentami w ręku, zgrabnie wymijając wszystkie przeszkody. No... prawie wszystkie. Ostatnia uszła jego uwadze i nim pojął co się tak właściwie stało, upadał już, a ściskany w rękach papierowy skarb szybował w powietrzu, nieubłaganie zmierzając ku zniszczeniu.
Do jasnej avady, kto rozstawia wiadra na korytarzach?! — warknął gniewnie, ale odpowiedziały mu jedynie pełne zadowolenia, ironiczne uśmieszki. „Pewnie, cieszcie się. Kiedyś wszystkich was pozwalniam” – pomyślał, zbierając obolały tyłek z podłogi. Dopadł do wiadra i wyciągnął z niego ociekające wodą dokumenty, a następnie dobył różdżki i bez wahania rzucił zaklęcie osuszające. Liczyła się każda chwila, atrament w każdej sekundzie mógł zacząć rozmazywać się do stopnia, w którym wcale nie będzie już czytelny. Zaklęcie na szczęście podziałało. Wciąż wściekły, odetchnął z niejaką ulgą i dostarczył wszystko szefowi; ten okazał się być w zaskakująco dobrym humorze, gdyż wyjątkowo darował sobie poniżające docinki.

Zaczynał wątpić, że doczeka ostatniego dnia. Merlinie, minął miesiąc, czy może cała wieczność? Tak czy inaczej, nie mógł się doczekać aby w ostatecznie zakończyć pasmo niepowodzeń jakim był cały ten staż. Kiedy wszedł do swojego biura, czekał tam na niego upominek, którego w ogóle się nie spodziewał. Czyżby cała ta banda fałszywych nieudaczników próbowała przekonać go, że wcale go nie nienawidzą? Jasne, już w to wierzył. „Wcale nigdzie się nie wybieram, frajerzy. Zostanę tutaj i uprzykrzę wam życie tak, jak wy uprzykrzyliście je mnie.”
Niemniej nie zamierzał wzgardzać podarunkiem, wziął więc kapelusz i z niesamowitą ulgą wyszedł z tego pomieszczenia.

Kostki: 4, parzysta
Upominek: 3 → kapelusz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów, podkrążone oczy, podłużna blizna na prawym przedramieniu
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1225
  Liczba postów : 1445
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptySro Mar 27 2019, 15:33;

Nie ma potrzeby żeby się oszukiwać – praca w Ministerstwie nigdy nie była spełnieniem jego marzeń. Był w stanie znosić tę drobną niedogodność jaką był szczery brak zainteresowania swoim zajęciem, już od dawna bez narzekań wykonywał to co do niego należało i, co najważniejsze, robił to dobrze.
Cóż, tak w każdym razie było w Kanadzie, Londyn bowiem już od samego początku dał mu mocno w kość. Pierwszy miesiąc był z różnych względów raczej nieprzyjemny, w drugim zaś zaczęło się prawdziwe piekło. Odkąd zaczął ten nieszczęsny staż, szef traktował go jak zło konieczne – jak nadętego, bogatego dupka (którym poniekąd był), który niczego nie potrafi osiągnąć własnymi siłami (to zaś zupełnie nie pokrywało się z rzeczywistością). Na każdym kroku udowadniał mu który z nich jest u władzy i non stop rzucał mu pod nogi kłody, najwyraźniej licząc, że Nathaniel dobrowolnie się podda, lub da mu wystarczający powód, by mógł wręczyć mu wypowiedzenie. Po jego trupie! Postanowił sobie, że prędzej własnoręcznie wypruje sobie żyły, aniżeli da temu nadętemu bufonowi człowiekowi satysfakcję. I tak właśnie było… pracował za dwóch, a otrzymywał pensję zwykłego pracownika, przychodził wcześnie, wychodził zaś niejednokrotnie po godzinach. Był zmęczony i niezadowolony, ale nie istniało wyzwanie, którego by się nie podjął – tak usilnie chciał udowodnić swoją wartość i utrzymać się na stanowisku. W głowie miał długoterminowy plan i nie było siły, która mogłaby mu go pokrzyżować.
Dowiedziawszy się, że to właśnie jemu w udziale przypadnie oprowadzenie Chinki po departamencie, nie od razu zwietrzył podstęp; wręcz przeciwnie, wpierw pomyślał, że wyznaczono go do tego zadania właśnie dlatego, że ostatnio pokazał na co go stać. Swój błąd zrozumiał dopiero w momencie, kiedy urzędniczka była już na miejscu, a on wypowiedział do niej pierwsze zdanie po angielsku. Pełna niezrozumienia mina kobiety była nie do pomylenia – kobieta z całą pewnością nie miała zielonego pojęcia o tym co właśnie do niej powiedział.
Mówi Pani po francusku? — odezwał się w tymże języku — A może po hiszpańsku? Rosyjski? Dopiero się uczę.
Starał się za wszelką cenę nie pokazać, że sytuacja w jakiej się znajdował jest dla niego w jakikolwiek sposób kłopotliwa, choć wewnątrz cały się gotował – po pierwsze ze stresu, że nie da rady dojść do porozumienia ze swoim gościem, a po drugie ze złości, gdyż nie było wątpliwości, że było to celowe zagranie jego przełożonego. Posłał urzędniczce ciepły, przyjazny uśmiech, jakiego próżno się było doszukiwać na jego twarzy w normalnych okolicznościach. Potrafił być czarujący, kiedy mu na czymś zależało.
Jeśli kobieta nie była w stanie porozumieć się z nim w żadnym z wymienionych przez niego języku, spróbował oprowadzić ją po departamencie, pokazując jej wszystko amatorskim i improwizowanym językiem migowym – wskazywał na coś, starał się wyjaśnić to gestem i dodatkowo wypowiadał słowo w języku angielskim, licząc na to, że język chiński zawiera w sobie chociaż kilka popularnych zapożyczeń. Utrzymywał przy tym niezmiennie sympatyczną minę i ton, starając się nadrobić brak znajomości języka przyjazną atmosferą.

@Vivien O. I. Dear love
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74246
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptySro Mar 27 2019, 19:56;

Mimo swoich barier językowych starasz się robić wszystko, aby dogadać się z urzędniczką - nie jest to wprawdzie najskuteczniejsze, ale z jej twarzy przez większość czasu nie schodzi uśmiech. Gdy przychodzi co do czego szef wścieka się na Ciebie, że nie poprosiłeś nikogo o pomoc, ani nie skorzystałeś z tłumaczek. Na całe szczęście Twoje zachowanie i próby wykonania zadania mimo trudności wzbudziły sympatię w Chince, która zdecydowała się wstawić za Tobą u szefa. Po długiej wymianie zdań mężczyzna zdecydował się zrezygnować z karania Ciebie, ale niestety nie udało Ci się zdobyć premii. Najwyraźniej jednak urzędniczka z Państwa Środka była zadowolona z Twojej pomocy, bo podarowała Ci piękną porcelanową filiżankę. Jeśli masz ochotę możesz odsprzedać ją znajomej z sąsiedniego działu i upomnieć się o 20 galeonów w odpowiednim temacie!

@Nathaniel Bloodworth
/zt

______________________

Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 747
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
https://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
https://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
https://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptyPią Mar 29 2019, 21:38;

Trudno ukryć, że marzec nie był dla mnie za łatwy – sporą część mojej uwagi zabrał wyjazd do Rumunii, który poza podłożem służbowym był również związany z przemytem i kosztował mnie sporo stresu. Poza tym nie dało się ukryć, że w ostatnim czasie atmosfera w Departamencie była wyjątkowo napięta – dało się to zauważyć szczególnie tuż po awansie Nathaniela, który wyraźnie nie dogadywał się z szefem. Nie miałam jednak czasu na przejmowanie się konfliktami, bo miałam dosyć własnej pracy – prowadziliśmy bardzo zaawansowane negocjacje dotyczące eksportu i importu eliksirów między Francją, a Wielką Brytanią. Ta sprawa była dla mnie wyjątkowo istotna, gdyż właśnie dostarczanie tego typu substancji do Szpitala Świętego Munga było głównym źródłem legalnego dochodu mojej rodziny – z tej przyczyny właśnie mnie wybrano do negocjacji. Nie dość, że płynnie znałam francuski, co pozwalało uniknąć niedopowiedzeń, czy awarii tłumaczek, to jeszcze doskonale wiedziałam o wszystkich meandrach tego biznesu, a fakty, które mi umknęły uzupełniłam podczas rozmowy z ojcem.
Niestety, początkowo negocjacje nie przebiegały zbyt satysfakcjonująco – jeden z trzech francuskich urzędników był dla mnie wyjątkowo opryskliwy, dając mi wyraźnie do zrozumienia, ze przeszkadza mu fakt, iż młoda kobieta pełni tak wysoką funkcję w Ministerstwie Magii. Mężczyzna uspokoił się dopiero, gdy jeden z naszych urzędników zwrócił się do mnie po nazwisku – gdy z ust mojego podwładnego padły słowa panno Therrathiel, buta mojego oponenta wyraźnie osłabła, a odczytanie przerażenia z jego twarzy nawet mniej uważnej osobie ode mnie zajęłoby maksymalnie kilka sekund. O tak, znałam tę minę aż za dobrze – Francuzik musiał mieć do czynienia z ludźmi mojego ojca. Nie dałam po sobie poznać, że zrozumiałam zaistniałą sytuację – jego strach załatwiał całą sprawę, ja mogłam delikatnym, acz stanowczym tonem przerzucać go merytorycznymi argumentami, a on nie był nawet w stanie kiwnąć palcem. Jego towarzysze, choć nie tak bezczelni, nie byli szczególnie przygotowani, więc udało mi się wszystko załatwić w jak najkorzystniejszych dla nas sposób. Szef był naprawdę zachwycony moją postawą, choć w gruncie rzeczy nie wiedział, ze była to zasługa farta.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 747
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
https://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
https://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
https://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptySro Kwi 10 2019, 17:51;

Gdy szef wyjechał na ważne rozmowy dyplomatyczne do Stanów, spora część papierów oraz obowiązków dotyczących nadzorowania departamentu spadła na moje barki - oczywiście, czerpałam pewną satysfakcję z zaufania jakim darzył mnie szef, nie dało się jednak ukryć, że nawet najbardziej wytrwały pracownik nie jest w stanie pracować za dwie osoby. Kolejnym problemem okazało się to, że między całą masę dokumentów anglojęzycznych, francuskich oraz włoskich zaplątało się kilkanaście sztuk dokumentacji hiszpańskiej - a ja mimo swojej miłości do języków romańskich nie liznęłam tego języka na tyle, by móc sprawnie poruszać się po dokumentacji. Nie było wyjścia - musiałam poprosić o pomoc, a nie da się ukryć, że zależało mi na kimś komu mogłabym w tej kwestii zaufać.
Z trudem utrzymując w dłoniach kupę papierów podążyłam w stronę biurka Nathaniela licząc, że znajdzie on na tyle dużo czasu by uporać się przynajmniej z częścią przydzielonej mi dokumentacji. Nie chodziło już tylko i wyłącznie o znajomość hiszpańskiego i podobną (jeśli nie lepszą od mojej) biegłość we francuskim, ale również o dużą dozę zaufania. W czasach szkolnych byliśmy bliskimi przyjaciółmi i choć nasza znajomość rozluźniła się nieco przez jego wyjazd to wciąż wiedziałam, że mogę liczyć na jego pomoc, a także na zawodową rzetelność. Nie dało się ukryć, że zależało mi na tym, żeby oddane szefowi papiery zostały wypełnione porządnie, a niestety wielu pracowników naszego departamentu wciąż ze względu na mój młody wiek traktowała mnie protekcjonalnie i nie uważała mnie za autorytet, dlatego ciężko było mi liczyć na ich pomoc, a tym bardziej na to, że dla mnie się postarają.
- Masz moment? - zapytałam opierając stos papierów o biurko Bloodwortha. Miałam nadzieję, że mimo wszystko nie jest tak obarczony i znajdzie kilka chwil, żeby mi pomóc. Wspólne wypełnianie papierów było też całkiem niezłym powodem, aby trochę pogadać - mimo wszystko na co dzień w pracy nie mieliśmy zbyt wiele czasu na pogawędki.

@Nathaniel Bloodworth
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów, podkrążone oczy, podłużna blizna na prawym przedramieniu
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1225
  Liczba postów : 1445
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptyPon Kwi 15 2019, 20:35;

Tonął w stosach papierów, teczek, kartek i karteczek; z zaciśniętymi na dolnej wardze zębami zawzięcie bazgrolił, wypełniając dokumenty i odpowiadając na korespondencję. Mugolski, elegancki długopis poruszał się szybko, choć w jego mniemaniu wciąż za wolno. W pracy urzędnika brzydkie pismo – choć mogłoby się to zdawać banalne – było jednym z najbardziej uporczywych problemów. Jeszcze na samym początku jego kariery wielokrotnie odsyłano do niego papiery wypełnione w nieczytelny sposób i poprawianie ich nauczyło go, że lepiej było poświęcić kilka chwil, aniżeli zaczynać całą pracę od nowa. Ilość uwagi jaką musiał poświęcać kreśleniu kształtnych liter wpływała niestety na tempo jego pracy... i w ten oto sposób wracamy do punktu wyjścia, gdzie to Bloodworth siedzi za swoim biurkiem, otoczony papierami jak obronnymi murami i wie, że znów będzie musiał wziąć nadgodziny.
Zupełnie pochłonięty swoją pracą, nie od razu zauważył Aurorę, jej słowa dotarły doń z opóźnieniem. Wpierw zmarszczył brwi, potem spojrzał na oparte o jego blat papiery – zdążył się nawet wystraszyć, że coś przeoczył – aż w końcu podniósł na nią zielone tęczówki, a na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu.
— Dla Ciebie? Zawsze. — odparł, z cichym westchnieniem ulgi prostując się w swoim fotelu. Było to jawnym kłamstwem, ale nic nie robił sobie z tego, że szczerość jego wizerunku zaczęła się chwiać – od zawsze lubował się w kłamstewkach, a to na dodatek było miłe. — Wiesz co, mogłabyś do mnie czasem przyjść w celach towarzyskich, a nie tylko praca i praca — zaśmiał się cicho, bezwiednie bawiąc się długopisem, który wciąż trzymał w dłoniach. — Co za zabawki dla mnie przyniosłaś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 747
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
https://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
https://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
https://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptyPią Maj 03 2019, 02:07;

Niezależnie od tego jak bardzo silił się w tym momencie na kurtuazję, od razu musiałam zauważyć jak piekielnie jest zawalony całą masą dokumentów. Byłam mu wdzięczna, że poświęca mi odrobinę swojego i tak ograniczonego czasu, niemniej jednak wciąż było mi głupio, że zawracam mu głowę. Rzadko miewałam w takich sytuacjach skrupuły, w pracy byłam zdecydowanie formalistką, niemniej jednak w przypadku przyjaciela z dawnych lat dawne sentymenty brały górę nad ministerialną etykietą.
- Kochany, jak będziesz pracował tutaj tak długo jak ja to też zapomnisz co to życie prywatne - rzuciłam pół żartem, pół serio w myślach obiecując sobie, że muszę lepiej ogarnąć sytuację, by być w stanie poświęcić więcej czasu znajomych. Zaśmiałam się: - Postaram się następnym razem wpaść na plotki z herbatnikami, co ty na to>
Widząc, że mężczyzna jest zawalony niemal tak mocno jak ja poczułam się odrobinę głupio, wiedziałam jednak, że poleganie na zaklęciach tłumaczących w przypadku tak ważnych papierów to nie jest najlepszy pomysł.- Chciałam, żebyś pomógł mi trochę z raportami dla hiszpańskiego Ministerstwa Magii, ale chyba będzie ciężko? Może czymś się wymienimy - ja ci podrzucę to, zamiast tego wezmę coś po francusku?
Starałam się znaleźć rozwiązanie będące w miarę korzystne dla nas obojga. Nachyliłam się nad biurkiem i starając się nie ukazać zmęczenia uśmiechnęłam się do współpracownika.

@Nathaniel Bloodworth - jeszcze raz przepraszam, ze tak długo odpisywałam :*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74246
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptySob Sie 24 2019, 09:29;

Ingerencja w pracy - Zastępca Szefa Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

@Aurora Therrathiel

Twój szef zawołał Cię z samego rana do gabinetu w ważnej sprawie. Zapowiedział Ci, że lada moment wybiera się na ważne spotkanie przez co musi zostawić Ci na barkach odpowiednie powitanie i wprowadzenie w szczegóły debaty oddziału polityków z Francji. Wiesz, że dzisiaj w godzinach szczytu odbędzie się zebranie urzędników z czterech różnych państw i wszystko musi zostać dopięte na ostatni guzik. O godzinie dziesiątej rano przed kominek na parterze Ministerstwa teleportowało się trzech rosłych i chudych Francuzów. Twoim zadaniem jest udzielenie im pomocy w zarejestrowaniu się, w otrzymaniu przepustek Gościa, umówieniem ich na szybkie wywiady z redakcją Proroka Codziennego, przedstawieniu szczegółowego planu dzisiejszych rozmów i zapoznaniem ich z planem Ministerstwa Magii tak, aby bez problemu trafili pod odpowiednie drzwi - innymi słowy musiałaś zadbać o każdy detal organizacyjny i to wszystko rzecz jasna w języku francuskim. Rzuć kostką, by dowiedzieć się jak potoczyła się Twoja asysta przy francuskich gościach.

Parzysta - po przedstawieniu się i powitaniu gości zaoferowałaś im przejście w zaciszne miejsce, gdzie będą mogli wypełnić wszystkie niezbędne formularze i co lepsze, posilić się przed spotkaniem. Wszystko toczyło się bez przeszkód dopóki jeden z Francuzów nie zaczął się kurczyć i robić fioletowy z powodu braku powietrza - zareagowałaś błyskawicznie, wezwałaś pomoc i zastosowałaś na nim zaklęcie udrożniające drogi oddechowe. Wezwany uzdrowiciel opanował szybko sytuację, a Tobie pogratulował trzeźwego umysłu i zachowania zimnej krwi. Wszyscy byli Ci wdzięczni. Francuz odkrył w sobie alergię na pistacje, które wesoło podjadał. Szef, dowiedziawszy się o całej sytuacji pogratulował ci, uścisnął dłoń i przy wypłacie dorzucił Ci 20 galeonów premii. Zgłoś się po nie w odpowiednim temacie.

Nieparzysta - podałaś Francuzom pliki formularzy do wypełnienia i podpisania. W oczekiwaniu na ich zwrot zauważyłaś, że zaczęli miedzy sobą żywiołowo coś opowiadać. Mówili tak szybko i w starym dialekcie francuskim, że rozumiałaś co trzecie słowo. Raz po raz wskazywali na Ciebie, potem na kartki i się niemal między sobą pokłócili. Wyraźnie byli czymś niezadowoleni. Gdy poprosiłaś ich o wyjaśnienie i zaoferowałaś ewentualną pomoc, dowiedziałaś się, że dostali formularze rejestracyjne do Międzynarodowej Bazy Wilkołaków... To rażący i wstydliwy błąd, wiesz, że pomylić musiała się sekretarka, jednak to Ty musiałaś przepraszać Francuzów i zapewniać, że to nie jest żart, a jedynie pomyłka. Wstydu najadłaś się co nie miara, jednak udało Ci się jako tako ich udobruchać. Otrzymałaś od szefa reprymendę, aby za każdym razem sprawdzać formularze, by nigdy więcej się nic takiego nie przytrafiło. Musiał się gęsto tłumaczyć przez przedstawicielami Francji.


______________________

Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74246
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptySob Sie 24 2019, 19:00;

@Nathaniel Bloodworth

Od około dwóch tygodni cały czarodziejski świat żył zastraszającymi wieściami płynącymi wprost ze słonecznej Italii. Flavio Agostini na przełomie lipca i sierpnia dokonał włamania do kilku włoskich banków, skrzętnie wykorzystując do swego przedsięwzięcia zdolności animagiczne. Stworzono wówczas zespół składający się z przedstawicieli magimilicji i biur aurorskich różnych krajów europejskich i ostatecznie 7 sierpnia 2019 roku zidentyfikowano sprawcę, po czym schwytano go i doprowadzono przed włoski odpowiednik Wizengamotu. Na etapie śledztwa stwierdzono jednak, że we Włoszech nie obowiązuje żaden prawny ani administracyjny obowiązek rejestrowania animagów, nie mówiąc już o konsekwencjach związanych z niedokonaniem tego typu rejestracji. Wielu przedstawicieli europejskich departamentów ds. zagranicznych i międzynarodowej współpracy czarodziejów wyraziło swoje obawy, twierdząc że z powodu niejasnego stanu prawnego animagów w Italii takie sytuacje mogą się powtórzyć. W konsekwencji szef brytyjskiego Departamentu Współpracy Czarodziejów zorganizował „spotkanie na szczycie”, za którego cel wyznaczył sobie zawarcie porozumienia w sprawie harmonizacji przepisów dotyczących rejestracji animagów w krajach europejskich. Do jego przeprowadzenia oddelegował zaś swego zastępcę Nathaniela Bloodwortha oraz pracownika Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów – Nathana Landona – w roli eksperta.
Spotkanie rozpoczęło się punktualnie 28 sierpnia o godzinie siedemnastej. To przede wszystkim Landon miał się na nim wypowiadać. Jego zadaniem było przekonanie przedstawicieli innych państw do tego jak istotna jest kwestia rejestracji animagów i monitorowania czy nie wykorzystują oni swych umiejętności w niedozwolony sposób. Miał również powiedzieć o skutkach sankcji za niewypełnienie obowiązku rejestracyjnego oraz o jego wpływie na zmniejszenie przestępczości wśród osób posiadających animagiczne zdolności. Bloodoworth miał zaś nadzorować właściwy przebieg spotkania, między innymi rozdając wszystkim uczestnikom tłumaczki, a także udzielając im głosu, kiedy będzie to konieczne.
Wszystko brzmiało piękne, jednak gdy tylko pracownik Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów rozpoczął swoje przemówienie, na sali rozgorzała burzliwa dyskusja. W szczególności obruszył się włoski zastępca szefa departamentu. Nic dziwnego, sprawa włamań nadal była świeża, a Italia niespecjalnie chciała przyznać się do tego, że jej system jest wadliwy. Mimo że siedząca nieopodal Francuzka próbowała uspokoić swojego kolegę po fachu, ten nagle wyrwał się z fotela i… przyłożył w twarz nie tylko Nathanowi Landonowi, ale również i Nathanielowi. Jeśli ktoś spodziewał się więc po czarodziejach na wysokich stanowiskach równie wysokiej kultury osobistej, to mocno się przeliczył. Włoski temperament wygrał ze zdrowym rozsądkiem, a spotkanie siłą rzeczy musiało zostać na jakiś czas przerwane.
Nathan Landon wściekły jak dwurożec wyciągnął Bloodwortha z sali, twierdząc że takie naruszenie należy jak najprędzej zgłosić odpowiednim służbom, a także szefowi włoskiego Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Nathaniel stanął więc przed trudnym wyborem – bronić ich honoru i poprzeć swego pomocnika w jego zamiarach czy może dla dobra stosunków lepiej przemilczeć sprawę i udawać, że nic takiego się nie wydarzyło, przekonując do tego również dotkniętego taką napaścią Landona?

Zdecyduj czy chcesz zgłosić napaść włoskiego członka departamentu, czy może dla dobra stosunków z Italią przemilczeć sprawę, przekonując do tego swojego kolegę z Ministerstwa Magii i opis poczynania swojej postaci w poście. Kiedy skończysz, oznacz @Leonel Fleming.

______________________

Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów, podkrążone oczy, podłużna blizna na prawym przedramieniu
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1225
  Liczba postów : 1445
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptyWto Sie 27 2019, 22:12;

Nie było łatwo wrócić do szarej londyńskiej rzeczywistości. W sercu wciąż nosił ciepło afrykańskiego słońca, na skórze zaś opaleniznę, która w zestawieniu ze śnieżnobiałą koszulą, założoną o poranku z wyjątkową dla niego niechęcią, dawała taki kontrast, że chciało mu się śmiać. Po tak długim urlopie jeszcze wyraźniej dostrzegał, że po pierwsze nie pasuje do Ministerstwa, a po drugie – wcale nie chce pasować. Nawet pośród dzieciaków czuł się lepiej niż w otoczeniu jadowitych węży, jakie zasiadały na urzędniczych stołkach. Nie miał jednak wielkiego wyboru, dlatego grzecznie zawiązał na szyi wisielczą pętlę zwaną potocznie krawatem, złapał swoją aktówkę i pojawił się w miejscu znienawidzonej pracy, gotów na dzienną porcję ośmiogodzinnej nudy.
Szybko okazało się, że na nudę nie ma żadnych szans, a w obliczu wszystkiego tego, co go dziś czekało, wolałby siedzieć i wypełniać dokumenty. O (nie)małym włoskim zamieszaniu dowiedział się właściwie już po przyjściu do pracy, nie miał bowiem czasu (ani ochoty) na przeglądanie gazet. Sprawa była może i interesująca, zwłaszcza jak na standardy tego departamentu, ale czuł, że przerastała go dziś znacznie, zwłaszcza że okazało się, że to właśnie on wraz z Landonem miał zająć się spotkaniem z zagranicznymi gośćmi – spotkaniem istotnym, być może przełomowym i najpewniej wymagającym bardzo dużych pokładów energii i cierpliwości. Cieszył się tylko, że to nie on w głównej mierze zajmował się sprawą i mógł w spokoju zająć się bardziej przyziemnymi rzeczami, choć i tak wolałby pozostać przy swoim nudnym biurku.
Najwyraźniej miał jakieś przeczucie, bo sytuacja dość szybko wymknęła się spod kontroli; nim zdążył jakkolwiek zareagować, Landon oberwał prosto w twarz. Nathaniel chciał jakoś opanować rozwścieczonego Włocha, może nawet przytrzymać go dopóki ktoś nie zrobi z nim porządku, ale – jak to zresztą zwykle bywa – nie był to najlepszy pomysł i chwilę później podzielił los kolegi z Ministerstwa, smakując krwi obficie płynącej z rozbitej wargi. Miał szczęście, że ten furiat nie wybił mu żadnego zęba... Głęboko zaczerpnął powietrza; złość sięgnęła zielonych tęczówek, ale tam już pozostała, nie wymykając się spod kontroli choćby jednym grymasem. Miał ochotę mu oddać, ale szybka kalkulacja wykazała, że ulotna satysfakcja byłaby jedyną korzyścią płynącą z tego posunięcia. Wyszedł z sali za Landonem, a z kieszeni wyciągnął chustkę aby otrzeć z twarzy krew.
Wysłuchał swojego kolegi i zastanowił się przez chwilę. Z jednej strony miał tego wszystkiego dość – cholernego ministerstwa, cholernych Włochów, cholernej konferencji, nawet cholernego Landona, choć on w tym wszystkim podpadł mu najmniej. Kusiło go żeby nie przejmować się i po prostu zgłosić sprawę odpowiednim służbom, by te ukarały rozwścieczonego mężczyznę. To nie było jednak w jego stylu... po kilku chwilach chłodnej kalkulacji doszedł do wniosku, że nie czas na prywatne porachunki i jeśli będą chcieli się na nim odegrać, mogą zrobić to poza godzinami pracy. Nie powiedział tego, rzecz jasna, na głos, ale dał mu znać, jednocześnie nakłaniając go, by otarł krew spod nosa i wrócił do sali, aby kontynuować spotkanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74246
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptySro Sie 28 2019, 00:18;

@Nathaniel Bloodworth

Rezygnacja z walki o własny honor, o sprawiedliwość, z pewnością nie była łatwa, lecz Bloodoworth wreszcie podjął decyzję, przekonując do swojego wyboru również pracownika Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów. Landon nie do końca zgadzał się z Nathanielem, ale jego pozycja w Ministerstwie Magii najwyraźniej sprawiła, że sam również postanowił odpuścić porywczemu Włochowi. Obaj wrócili na spotkanie, które na szczęście odbyło się już bez większych komplikacji. Wyglądało na to, że przedstawiciel z Italii również przemyślał na spokojnie sprawę i ochłonął. Mimo że nie osiągnięto konsensusu, konferencja była owocna i ustalono na niej datę kolejnego spotkania. Do tego czasu każdy z uczestników miał powrócić do swej ojczyzny i przedstawić swym ministerstwom propozycję międzynarodowego porozumienia wypracowaną wolą większości. Trudno było na razie powiedzieć czy wszyscy przekonają swoje rządy do podjęcia współpracy. W szczególności wątpliwości można było odczuwać względem włoskiego reprezentanta, który do samego końca spoglądał na wszystkich spode łba, ledwie powstrzymując się od kąśliwych uwag.
Wieści szybko się jednak rozchodzą… Ostatecznie wszystkie kraje, włącznie z Italią, zdecydowały się podpisać porozumienie. „Na szczycie” nadal jednak głośno mówiło się o wydarzeniach ze spotkania, które prowadził Bloodworth. Szef departamentu poklepał go po ramieniu na znak tego, że docenia iż Nathaniel mimo wszystko nie rozdmuchał tej sprawy. Wystarczyło, że członkowie ministerstw już plotkowali; nikt nie chciał, by afera dotarła do czarodziejskich gazet. Postawiłoby to w złym świetle nie tylko włoskiego przedstawiciela departamentu, ale również brytyjską jednostkę organizacyjną ministerstwa – w końcu trzeba byłoby wówczas przyznać, że nie jest ona zdolna zapewnić bezpiecznego przebiegu różnego rodzaju posiedzeń na najwyższym szczeblu. Wdzięczny Bloodoworthowi był jednak nie tylko jego przełożony, ale również stojący na czele włoskiego departamentu ds. międzynarodowej współpracy czarodziejów Mario Baresi. Na znak tej wdzięczności włoski departament wystosował zarówno do Nathaniela, jak i jego kolegi z Urzędu Niewłaściwego Użycia Czarów listy z przeprosinami, ale to nie wszystko. Kiedy Bloodworth otworzył dołączoną do koperty paczkę, ujrzał nowiutkie samopiszące pióro z kałamarzem, na którym wygrawerowane było logo włoskiego ministerstwa. Z takim prezentem nieco łatwiej było chyba zgryźć tę łyżkę dziegciu.

Upomnij się o samopiszące pióro w odpowiednim temacie.

______________________

Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 747
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
https://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
https://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
https://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptySob Sie 31 2019, 18:28;

Nie byłam szczególnie zaskoczona kiedy szef poprosił mnie o przeprowadzenie powitania francuskiej delegacji – robiłam to już wiele razy, będąc niemal specjalistką w tym zakresie. Nie potrzebowałam tłumaczek, asystującego ambasadora, ani nawet edukacyjnych lektur mających pomóc mi w odpowiednim powitaniu Francuzów – choć byłam silnie związana z brytyjską kulturą i szkocką ziemią to pozostałości kultury naszych francuskich przodków były obecne w moim wychowaniu i tradycjach naszej rodziny, co sprawiało, że w towarzystwie gości z tego kraju czułam się jak ryba w wodzie. Z radością przyjęłam więc to zadanie na moje barki.
Z trzech odwiedzających nas urzędników, dwóch znałam już wcześniej – jednego widziałam raz czy dwa w paryskim ministerstwie, zaś drugi wielokrotnie bywał w Londynie będąc niemal stałym członkiem delegacji, co sprawiło, że znaliśmy się już całkiem nieźle. Musiałam jednak dotrzymać standardowej formuły, więc po krótkim przedstawieniu się i przywitaniu moich gości, podążyliśmy w stronę salki konferencyjnej. W międzyczasie wezwałam tam również sekretarkę, która miała przypilnować sprawy związane z ich wywiadami w Proroku.
Mężczyźni usiedli, a potem zabraliśmy się wspólnie za wypełnienie wszystkich formularzy – poszło nam wyjątkowo sprawnie, wiec już po chwili mogłam przekazać je wspomnianej sekretarce, która miała przygotować przepustki i przynieść je nam z powrotem do salki. Wtedy jedna z pracownic podała gościom elegancki poczęstunek, zaś ja zaczęłam opowiadać im o planie dzisiejszych rozmów. Francuskie pochodzenie było w tej sytuacji dużym plusem – w przeciwieństwie do innych pracowników nie musiałam zastanawiać się nad odpowiednim tłumaczeniem słów, zwyczajnie przestawiałam moje myślenie na język przodków i płynnie wypowiadałam kolejne zdania.
Wszystko przebiegało doskonale, do momentu, gdy trzeci, nieznany mi wcześniej Francus, zrobił się fioletowy na twarzy i zaczął się dusić. Jego towarzysze najwyraźniej spanikowali i sparaliżowani trwali w krzesłach. Praca przemytnicza przyzwyczaiła mnie do sytuacji, w których należy zachować zimną krew, więc nie wahałam się ani chwili. Uchyliwszy drzwi krzykiem wezwałam pomoc, a następnie rzuciłam na mężczyznę Anapneo. Jak się później okazało – uratowałam mężczyźnie życie. Dyżurny uzdrowiciel dotarł do nas dopiero po jakimś czasie, zaś silne uczulenie na pistacje mogło w tym czasie zabić nieszczęśnika. Cała ta sytuacja została entuzjastycznie przyjęta zarówno przez Francuzów, jak i mojego szefa, który obdarował mnie premią.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74246
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptyPią Paź 25 2019, 11:19;

Ingerencja w pracy - Zastępca szefa Departamentu MWC

@Nathaniel Bloodworth

Gdy tylko wszedłeś do gabinetu powitał Cię stos papierów, które niestety leżały na Twoim biurku co wykluczało pomyłkę. Akta, dokumenty, petycje, wnioski, odwołania, a nawet prośba o dymisję jednego z niżej postawionych urzędników… Tona papierzysk gwarantowała osiem godzin żmudnej pracy za biurkiem. Jakby tego było mało akurat dzisiaj na całym piętrze departamentu wymieniane były szyby w oknach, a co za tym idzie wszędzie (dosłownie wszędzie) pałętali się robotnicy w niebieskich ogrodniczkach. Usiadłszy za biurkiem byłeś świadkiem jak panowie weszli do gabinetu bez pukania i absolutnie nie dawali się wyrzucić za drzwi ani tym bardziej nie zgadzali się na przełożenie w czasie wymian szyb. Będą pracować za Twoimi plecami. Właśnie wnosili zaklęciami nieoprawioną w ramę szybę… jeden trącił stopą kufer, drugi łokciem zrzucił na podłogę doniczkę, której kwiat wypełzł z ziemi i zaczął spieprzać na niższe piętra… W pewnym momencie przychodzi do Ciebie szef z teczkami pod pachą.
- Nathanielu, dlaczego do jasnej avady przepuściłeś bez pieczątek rejestry przyjezdnych z Czech?! - ewidentnie był wściekły i wylewał na Ciebie swoją frustrację. Rzucił Ci na biurko dodatkowe dwanaście teczek. - Nie mówiłem ci, że masz sprawdzać absolutnie każdy dokument przeanalizowany przez stażystów zanim to pójdzie dalej? - wiesz, że zapomniał o tym wspomnieć, a nie wyglądał, żeby dał się przekonać do własnej winy. - Zajmij się rejestrami uczniów z Souhvězdí i sprawdź czy każdy z nich dostarczył komplet dokumentów. Zrób to dzisiaj, teraz, natychmiast i jeśli czegoś te dzieciaki zapomniały dosłać a są pełnoletnie to pogoń je listownie. To ma być priorytet, Nate. Jutro z rana udzielisz wywiadu do Proroka Codziennego na temat międzynarodowej wymiany uczniów. Ja będę rozmawiać z ambasadorem Czech więc przyłóż się i zrób tak, by dziennikarze byli zadowoleni. - podrapał się po sumiastym wąsie i zmierzył wzrokiem robotników, ale nic na ten temat się nie odezwał. - A, pieczątka gryzie. Odczaruj ją, jej odbicie ma być na wszystkich wnioskach. I cholera jasna, ogarnij to dzisiaj, bo tych akt do domu zabrać nie możesz. Są chronione. - rzucił na wychodne i ruszył w kierunku wyjścia. Nie pozostało Ci nic innego jak zabrać się za pracę. Do całego chaosu jaki wokół panował doszły krzyki z sąsiedniego gabinetu, kiedy któraś z urzędniczek została zaatakowana przez roślinnego zbiega z Twojego gabinetu… ktoś nawet wrzasnął Twoje nazwisko, ale czy to teraz istotne wobec pracy jaka na Ciebie czeka?

Rzuć kostką, by zobaczyć co jeszcze Cię dzisiaj spotkało.

Spoiler:
Parzysta - zaczął padać deszcz, a robotnicy byli w trakcie wyjmowania starej szyby. Zrobili to, ale nie wstawiali nowej zważywszy na znaczne pogorszenie pogody. Musisz pracować przy zimnie i wilgoci… oraz wietrze, bowiem gdy solidniej zawiało większość papierów na biurku rozleciało się na wszystkie strony burząc swoją chronologię. Kilka wyleciało za okno i przepadły. Wiesz, że będziesz się z tego tłumaczyć i musisz czym prędzej sprawdzić których dokumentów brak, złożyć wniosek o kopię tych wniosków… jakby tego było mało w pewnym momencie jakaś sowa pomyliła okna i wparowała Ci do środka z atakiem paniki. Pogubiła pióra, narobiła pod siebie zanim się jej nie pozbyłeś. Ledwie to zrobiłeś a do gabinetu weszło dwoje stażystów, by poradzić się Ciebie co mają zrobić z paczką ze sklepu Weasleyów, bowiem ktoś im to podrzucił do portierni. Zanim zdołałeś zorientować się w sytuacji jeden z nich wrzasnął na widok zbiegłego bluszczu czającego się na ludzkie kończyny. W efekcie upuścił paczkę… a ta wybuchła fajerwerkami i ciemnością, wszak w środku były kulki natychmiastowej ciemności… Gabinet wygląda jakby przeszło przez niego ogniste tornado. Na kilka minut straciłeś widoczność, a przez Twój następny wątek szczypią Cię oczy (chyba, że sobie je wyleczysz). Szef jest wściekły. Kazał Ci posprzątać wszystko, zostać po godzinach i opanować sytuację inaczej zawiesi Cię w funkcji zastępcy. Pamiętaj. Jesteś zastępcą, masz prawo ukarać stażystów...


Nieparzysta - pracę przerwała Ci sekretarka, która poinformowała Cię o niespodziewanej rozmowie kwalifikacyjnej, którą z polecenia szefa masz przeprowadzić natychmiast. Nawet jeśli próbowałeś wymusić zmiany, do Twojego gabinetu została wprowadzona czarująca młoda dziewczyna. Kręcone blond włosy, długie nogi, obcisła, choć względnie skromna w dekolcie sukienka… długie rzęsy i szare oczy. Do tego bogate CV… Pod koniec rozmowy kwalifikacyjnej (możesz określić czy ją przyjmiesz do departamentu na wybrane przez siebie stanowisko czy odeślesz ją z kwitkiem) do gabinetu wrócił bluszcz, który to zwiał wcześniej z doniczki. Za cel postanowił przywiązać się do nadgarstka kobiety i podłokietnika, tym samym przywiązując ją do krzesła. Udało Ci się ją uwolnić (chyba, że wezwałeś kogoś do pomocy), ale tym samym bluszcz owinął Ci się wokół prawej ręki od nadgarstka aż do przedramienia. Za nic w świecie nie chce się od Ciebie odkleić. Jeśli interesuje Cię "polepszenie" kontaktu z kobietą rzuć kostką (parzysta - możecie umówić się "na później", nieparzysta - urażona zachowaniem bluszczu i pobojowiskiem w gabinecie odmawia). Chcąc czy nie zdjęcie z siebie bluszczu zajmuje Ci trochę czasu przez co praca papierkowa znów musi poczekać… Nie zdążyłeś wszystkiego ogarnąć na czas przez co szef wjechał Ci na premię i tym samym tracisz 30 galeonów z miesięcznej pensji. Do tego na prawej ręce masz ciemnoróżowe pręgi, które będą się goić dłuższy czas...


Oba scenariusze wymagają naprawdę wielkiej odporności na stres i wytrzymałości psychicznej. Jeśli wyślesz trzem graczom z Souhvězdí formalny list dotyczący uzupełnienia dokumentacji i podpiszesz się jako zastępca szefa, uzyskasz 1 pkt do dowolnej umiejętności Pamiętaj, aby podlinkować listy w temacie upomnień.

______________________

Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów, podkrążone oczy, podłużna blizna na prawym przedramieniu
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1225
  Liczba postów : 1445
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptyPią Lis 01 2019, 00:00;

Taki dzień to nic tylko o kant dupy potłuc.
A nie... chwila... tak można było powiedzieć o dosłownie każdym dniu spędzonym w tym cholernym Ministerstwie, przy cholernym biurku, wypełniając cholerne papiery. Miał złe przeczucia już w momencie kiedy przebudził się z nieznacznym bólem głowy, który choć nie uniemożliwiał mu funkcjonowania, na pewno nie umilał mu poranka. Nauczył się żyć z kacem.
A może nie nie umiał już żyć bez niego?
Tak czy inaczej, do swojego biura wszedł w mocno średnim nastroju, a to co to zastał na miejscu nie miało ani trochę go poprawić. Stos papierów, który już z daleka do niego krzyczał – a nie było to bynajmniej radosne „dzień dobry” – sprawiał, że miał ochotę obrócić się na pięcie i wymaszerować nim ktokolwiek zauważy, że się tu zjawił. Może gdyby tak powiedział szefowi, że jest ciężko chory...
I w tym właśnie momencie zauważył go znajomy, witając go głośnym „Nathaniel!”, co niewątpliwie zdradziło jego obecność. Powstrzymując głośne przekleństwo, usiadł za biurkiem i powoli rozsiadł się tam na tyle wygodnie, na ile miał możliwość. I wtedy weszli oni. Cholerne smerfy. Pieprzone chochliki kornwalijskie. Przecież w Ministerstwie nie było nawet okien! Ewidentnie robili mu dziś na złość. Niebieskospodniowcy zrobili taki rozpierdol, że nawet nie chciał na to patrzeć... i chętnie nie podnosiłby wzroku znad swojej roboty, gdyby nie to, że pojawił się nad nim szef.
— Pieczątek? — powiedział półprzytomnie, przebywając myślami w odległym świecie papierologii — jakich, k... ach, pieczątek. Wywiad. Listy. Jasne. Zaraz. Teraz? Niech będzie. — Choć w myślach obrzucał go obelgami, posłał mu jeden ze swoich najmilszych, wystudiowanych uśmiechów. „Ja Ci, kurwa, dam... pieczątki. Na czole sobie odbij pieczątkę. Albo na dupie. Wsadź ją sobie w mordę i przestań do mnie gadać.”
Dobrze było być oklumentą.
Sięgnął po pieczątkę, a wtedy poczuł na palcu ugryzienie małych ząbków. Warknął, aby stłumić kolejne przekleństwo uparcie cisnące się na usta i strząsnął pieczątkę ze swojej ręki. Wyciągnął różdżkę i chwilę potrudził się nad jej odczarowywaniem. Kiedy jako-tako udało mu się opanować sytuację i na nowo zabrać się do papierów, poczuł powiew zimnego, wilgotnego powietrza. Nim zdążył jakkolwiek zareagować, część jego dokumentów poderwała się do góry i po krótkim, zaskakująco gwałtownym locie wyleciała, by zniknąć na wieki.
— Krrrrwwwwa mać — wywarczał pod nosem przeciągle, gniotąc to, co aktualnie miał w ręku. Myślał, że nie mogło być już gorzej, ale się mylił. Sowa wleciała do jego gabinetu, a stażyści równocześnie wparadowali sobie do niego radośnie. Jego ból głowy znacząco się nasilił i chyba nie miał już nic wspólnego z delikatnym kacem, który trzymał go od rana.
Na kaca najlepsza jest praca, tak?
A co jest najlepsze na pracę? Wypowiedzenie, czy może samobójstwo?
Wstał z zaciśniętymi ze złości zębami, złapał mocno szalejącego ptaka i wyrzucił go przez drzwi, by zatruwał życie komuś innemu. Co do stażystów... spuścił ich z oczu na zaledwie kilkanaście sekund i to był jego błąd. Usłyszał huk i zapanowała ciemność, która trwała o wiele dłużej niż by sobie tego życzył. Kiedy w końcu odzyskał widoczność i zorientował się w sytuacji, wyprostował się, biorąc głęboki wdech. Gotowanie się nie miało najmniejszego sensu, dlatego też do stażystów zwrócił się przesłodzonym tonem, niemalże z uśmiechem.
— Wasz staż właśnie dobiegł końca. Postaram się o odpowiednią ocenę, która w przyszłości będzie mogła zaważyć na Waszej karierze. Dziękuję i życzę miłego dnia.
I tylko zielone (łzawiące) oczy mówiły wyraźnie, że mają stąd wypierdalać.
Nie wiedząc od czego zacząć, poszedł do łazienki by przemyć twarz i oczy lodowato zimną wodą. To będzie cholernie długi i trudny dzień. Miał już tego wszystkiego serdecznie dość. Na myśl o powrocie do biura chciało mu się wymiotować i czuł, że nie wytrzyma tego już zbyt długo.

Kość: 4
Listy:
I
II
III
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 747
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
https://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
https://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
https://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptySob Lis 30 2019, 23:36;

Jako Zastępczyni Szefa Departamentu zazwyczaj zajmowałam się dosyć ważnymi sprawami dyplomatycznymi, często też wyjeżdżałam w dalekie delegacje – lubiłam to, że moja praca była ważna, a ja (przynajmniej zazwyczaj) nie byłam popychadłem szefa, a osobę, która faktycznie miała wpływ na działanie departamentu. Tym razem było jednak zdecydowanie mniej przyjemnie – zamiast poważnej pracy musiałam rozwiązać sprawę pewnego przyjezdnego ucznia z Durmstrangu. Okazało się, że podczas zajęć Opieki nad Magicznymi Stworzeniami nabawił się jakiejś infekcji, co skończyło się przekierowaniem go do skrzydła szpitalnego – nie było to nic poważnego, bo gdyby tak było od razu skierowano by ucznia do Szpitala Świętego Munga. Innego zdania była jednak matka chłopaka – czarownica z Rosji, która uważała, że Hogwart celowo naraził jej dziecko na uszczerbek na zdrowiu, po czym przybyła do Anglii w celu pozwania szkoły, a także urzędników ministerialnych, których uważała za winnych tej sytuacji.
W normalnym wypadku w mediacjach zapewne uczestniczyłby jakiś urzędnik oraz ambasador rosyjski, jednak ten drugi nabawił się wyjątkowo okropnego Lumbago i nie był w stanie pojawić się w pracy. Pozostawało więc wybrać bezkompromisowego mediatora, który poradzi sobie z tą sprawą – jak łatwo się domyślić, mój szef stwierdził, że będę idealna. Tym sposobem wyposażona w tłumaczki podążałam na spotkanie z kobietą, lekko znudzona faktem, że zamiast zajmować się tym co naprawdę ważne, muszę dyskutować z matką dziecka, które po trzech dniach wyzdrowiało.
Kobieta była przysadzista, niezbyt młoda i posiadała długi, bardzo gruby warkocz, który wyglądał jakby mógł mordować. W moim odczuciu perfekcyjnie wpisywała się w stereotypowy obraz surowej Rosjanki, jednak nie miałam dotąd zbyt bliskiego kontaktu z tamtejszą kulturą, więc nie za bardzo wiedziałam na ile znany stereotyp jest prawdziwy. Po kilku chwilach rozmowy i biorąc pod uwagę jej agresję doszłam do wniosku, że raczej nie jest wysoko urodzona, co zdecydowanie utrudniało dyplomatyczne podejście albo przynajmniej wykorzystanie swoich kontaktów. Skoro zwykła mediacja nie spełniała swojej funkcji to jedyne co mi pozostawało to sięgnąć po sztukę manipulacji i odwrócić kota ogonem. Zasugerowałam, że choroba mogła zostać przyniesiona przez chłopaka z Rosji i zaatakować z opóźnieniem. Powiedziałam kobiecie, że Ministerstwo rozpocznie śledztwo, żeby sprawdzić czy chłopak przypadkiem nie zaraził jakiegoś innego dziecka i że jeśli okaże się, że to epidemia to będziemy musieli obciążyć ją kosztami związanymi z brakiem wykonania odpowiednich badań dziecka przed wysłaniem go do Hogwartu. Taka argumentacja, choć z moralnego punktu widzenia niezbyt uczciwa i podchodząca wręcz pod groźbę, wyraźnie zadziałała na kobietę, która obawiając się poniesionych kosztów nagle była zdecydowanie łatwiejsza w pertraktacjach. Finalnie udało mi się wyjść z tej potyczki lepiej niż zakładaliśmy – kobieta wycofała wszelkie żądania. Mogłam być dumna z kolejnego odniesionego sukcesu, nawet jeśli nie był on wielkiej wagi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów, podkrążone oczy, podłużna blizna na prawym przedramieniu
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1225
  Liczba postów : 1445
https://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
https://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
https://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
https://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptySob Lis 30 2019, 23:57;

Praca w Ministerstwie Magii nigdy nie była szczytem jego marzeń, ba! nie znajdowała się nawet na ich szaro-burym końcu. Gdyby miał wymienić co chce robić w życiu, nigdy nie wspomniałby o wypełnianiu niekończących się druków i spotkaniach z nudnymi ludźmi – nieważne czy byłby o to zapytany kilka lat temu, kiedy wciąż nosił w sobie młodzieńcze przekonanie, że można robić to na co tylko ma się ochotę, czy teraz, kiedy wiedział już, że rzeczywistość lubiła niemiło zaskakiwać. Nie lubił tego co robił i denerwowało go, że wbrew całej swojej wewnętrznej niechęci, jest w tym dobry; jeszcze bardziej irytowało go zaś to, że mimo powszechnej opinii, jakoby to wpływy ojca miały mu zapewnić tę posadę, dotarł tak wysoko tylko dzięki własnej ambicji i zaciętości – osiągnął to wyłącznie własnymi siłami. Nie tylko nie potrafił wygrać ze swoim ojcem… przede wszystkim nie potrafił pokonać samego siebie, a przecież to właśnie on, nie kto inny, najczęściej stawał sobie na drodze do prostego szczęścia.
Październikowe zamieszanie z przyjezdnymi oraz stażystami mocno naderwało jego już i tak zszarganą cierpliwość. Pracy nad tym żeby doprowadzić to wszystko do pierwotnego ładu było tak wiele, że zajęło mu to dobry tydzień, a kiedy w końcu problemy pozornie się skończyły – kiedy rozesłał wszystkie listy, zebrał dokumentację i uzupełnił informacje o przyjezdnych, a także wytłumaczył przed przełożonym dlaczego wywalił aż dwójkę stażystów – irytacja jakimś cudem w nim została. Ignorował ją dzielnie, licząc, że wkrótce znów wpadnie w swój otępiały rytm pracy.
A potem cały jego świat rozsypał się w drobny mak.
Przez dwa dni był zupełnie niezdolny do życia, zmuszony do wykorzystania ostatnich dni urlopu. Miał dużo czasu na przemyślenia, choć w głowie mętlik tak duży, że wcale nie było mu łatwo zebrać myśli w taki sposób, by utworzyły jakiś kształt. A to co ostatecznie się z nich uformowało, było zaskakujące nawet dla niego samego.
To zabawne jak duży spokój odczuwał w momencie kiedy wiedział już dokładnie co należy zrobić. Rano standardowo zapił kaca mocną jak siekiera i czarną jak piekło kawą i ubrał się z ogromną, nawet jak na siebie, starannością. Był chodzącym przykładem idealnego pracownika; nałożył na twarz maskę tak perfekcyjną, że nikt – naprawdę nikt – nie potrafiłby domyśleć się jak bardzo sypie się od wewnątrz. Był ruiną dawnego siebie, dymiącymi, poczerniałymi zgliszczami… a mimo to chodził, żartował, uśmiechał się i pracował w każdym tego słowa znaczeniu. Z samego rana czekało go spotkanie z ambasadorem Portugalii odnośnie do kilku spraw, na które ledwie potrafił zwrócić uwagę, potem zaś miał spędzić czas przy biurku, standardowo walcząc z całym stosem czekających nań dokumentów, na których widok robiło mu się niedobrze. W porządku, mógł to zrobić. Mógł zrobić wszystko, miał bowiem dobrą motywację żeby uwinąć się ze swoją pracą. Wypełniał kolejne papiery, a ten jeden najważniejszy zostawił na sam koniec. Został po godzinach – nie z ambicji, broń Merlinie, a ze zwykłej potrzeby, by spędzić w Ministerstwie kilka chwil więcej. Potrzebował czasu, by móc w spokoju pomyszkować. Liczne znajomości w urzędniczym świecie i dobre nazwisko kojarzące się niezmiennie z sędzim Wizengamotu otwierały mu wiele drzwi – liczne furtki, które dla przeciętnego człowieka stanowiłyby barierę nie do pokonania w żaden legalny sposób. Zadał odpowiednio sformułowane pytania właściwym do tego osobom, złożył kilka obietnic przysług i teczki członków wymarłego przed laty rodu Blais wylądowały w jego rękach. Na chwilę – na tyle, ile potrzebował. Znalazł pożądane przez siebie informacje, zakodował je w swojej, bądź co bądź dobrej, pamięci, a jedną kartkę – tę z drzewem genealogicznym, wcisnął do wewnętrznej kieszeni marynarki. Potem czym prędzej wrócił do swojego departamentu, kurczył mu się bowiem czas, a niewątpliwie potrzebował złapać szefa zanim ten skończy pracę na dziś. Miał szczęście, że mężczyzna również postanowił spędzić tu kilka godzin więcej. Wziął ze swojego biurka przygotowane, starannie wypisane wypowiedzenie – takie, które nie pozostawia żadnych wątpliwości co do jego zamiarów i stopnia przekonania odnośnie do decyzji. Z pergaminem w ręku wszedł do gabinetu szefa, ani myśląc żeby do niego zapukać. Bez słowa położył wypowiedzenie na jego biurku, spojrzał mu prosto w oczy, uśmiechnął się od ucha do ucha i odwrócił na pięcie, by ruszyć ku drzwiom. Tuż przed progiem zatrzymał się jeszcze na moment, odwrócił ku mężczyźnie, pokazał mu środkowy palec i po prostu wyszedł.
Nigdy nie lubił skurwysyna.
    | z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boris Zagumov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 177 cm
C. szczególne : Blizny po gniciu na szyi, klatce piersiowej i górze brzucha
Galeony : 966
  Liczba postów : 545
https://www.czarodzieje.org/t18108-borys-zagumov
https://www.czarodzieje.org/t18123-boris
https://www.czarodzieje.org/t18246-boris-zagumov?highlight=Boris
https://www.czarodzieje.org/t18109-boris-zagumov
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptyNie Gru 27 2020, 16:35;

[ u]QUEST 2/4[/u]
REALIZACJA: CiS
KOSTKA ETAPU 1:5 i nieparzysta
KOSTKA ETAPU 3B:19 ^
WYNIK: 5/5
@Arleigh Armstrong


Nie zdziwiło go co znalazł w papierach,a wnioski wyciągnięte przez niego na temat sposobu w jaki pracował jeden z wielu urzędników Ministerstwa Magii też nie należały do rzeczy znajdujących się w kategorii "zaskakujące", w końcu sam postępował w podobny sposób i to nie raz, na odwal, czy według własnego humoru. Liczyło się w końcu, żeby otaczali go czarodzieje i czarodziejki, którzy nie będą lepszą alternatywą na jego stanowisko, bo wtedy Minister Magii mógłby wpaść na pomysł, żeby zastąpić go kimś młodszym.
Gdy skończył lekturę znalezionych zapisków, postanowił, że następnego dnia uda się do kolejnej osoby, której nazwisko widniało na jego krótkiej liście osób, na które musiał coś znaleźć. Był to mężczyzna pracujący na stanowisku asystenta w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów. Wchodząc do windy, która kierowała się na piąte piętro, stał w dużym ścisku, co dało mu do myślenia, że w samym departamencie również nie będzie miał za wiele luzu, co wbrew pozorom działało na jego korzyść. Zapracowani czarodzieje pracujący tego dnia nie zauważą, jeżeli z biurka jednego z ich kolegów zginie kilka papierków, a samej "ofierze" raczej nie będzie przeszkadzał fakt, że w taki dzień ma mniej do odpracowywania.
Przeciskając się pomiędzy lawirującymi na piętrze osobami, z krajów rozrzuconych po całym świecie, Boris manewrował pomiędzy nimi w poszukiwaniu biurka osoby, która miała mieć interesujące go dokumenty. Wiedział, że musi rezydować gdzieś w pobliżu gabinetu swojego przełożonego, bo w końcu taki system był najprostszym z tych zaimplementowanych w strukturach działania departamentów, a przynajmniej na to liczył, wierząc, że szef departamentu nie utrudniałby sobie życia przenosząc swojego asystenta na drugi koniec piętra.
Po chwili wytężania wzroku przekonał się, że intuicja go nie zawiodła, ponieważ dostrzegł w szczelinach tworzących się w ludzkiej masie faceta po trzydziestce, który skrobał coś na dwóch pergaminach, na jednym zwykłym piórem, a na drugim piórem samopiszącym.
Powoli podchodząc do objętego przez siebie celu, próbował zorientować się, które dokumenty będą najłatwiejsze i zarazem będą miały największą wartość treści w nich zawartych. Jego wzrok zatrzymał się na kilku teczkach owiniętych czerwoną tasiemką, które leżały na skraju biurka, a na nich leżał mały, oprawiony w skórę dziennik, w miejscu, które było na tę chwilę poza polem widzenia osoby siedzącej za mahoniowym meblem. Zbliżył się na tyle, by móc bez problemów ściągnąć fant za pomocą accio, a następnie chwycić go pod rękę, by oddalić się wraz z nurtem tłumu z dala od miejsca, w którym dokonał przed chwilą pewnego rodzaju kradzieży. Musiał jednak skierować się ponownie w przeciwną stronę, by jak najszybciej wrócić do swojego gabinetu, gdzie mógłby w spokoju zorientować się co tym razem zabrał ze sobą z wędrówki. Szczęście znowu mu sprzyjało, ponieważ natrafił na grupkę rosyjskich czarodziejów, którzy byli rozbawieni z nieznanego Borisowi powodu. Mężczyzna podłączył się do nich, by móc w spokoju udać się do windy, która zaprowadziłaby go z powrotem na trzecie piętro. W końcu dotarł do swojego biura, którego drzwi zamknął z ulgą tuż po tym jak przekroczył jego próg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74246
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 EmptyWto Sty 05 2021, 11:37;

Kiedy znajdujesz już chwilę, żeby usiąść u siebie w gabinecie i w spokoju i ciszy przekartkować notatnik, z początku wydaje ci się, że nie odnajdziesz w nim niczego ciekawego. Na kartkach aż roi się od dat, równoważników zdań, niezrozumiałych dopisków czy nawet rysunków i bohomazów bez żadnego ładu i składu. Kiedy jednak przyglądasz się bliżej, przy jednej z listopadowych dat dostrzegasz interesujący cię fragment.

13.11.2020 - wizyta w "Merlinim Kociołku" z delegacją MACUSA 20:00
14.11.2020 - zapłacić właścicielowi
15.11.2020 - ogarnąć właściciela
16.11.2020 - datki na "MK" 400 galeonów - szefowi do zatwierdzenia!
17.11.2020 - wyjazd
18.11.2020 - wyjazd
19.11.2020 - wyciąć artykuł o "MK" z Proroka
20.11.2020 - 500 galeonów na datek dla Proroka


Teraz przypominasz sobie, że jako szef BBiD interweniowałeś na prośbę Dep. MWCz w sprawie jakiegoś niepożądanego śledztwa dziennikarskiego, jakie Prorok Codzienny prowadził w listopadzie w sprawie zdemolowania kultowego, londyńskiego klubu nocnego. Czy zapiski asystenta oznaczają, że za rozróbę odpowiedzialni byli amerykańscy dyplomaci? A może sam szef departamentu? Czy 400 galeonów datku to łapówka za milczenie dla właściciela lokalu? Czy taką samą funkcję pełniło późniejsze 500 galeonów dla Proroka Codziennego? Zbyt długo pełnisz swoją funkcję, żeby zignorować podobne poszlaki występujące w takim nagromadzeniu.
Równocześnie orientujesz się w tym, jak ważny notes znalazłeś. Szybko kopiujesz jego strony na własny pergamin i odsyłasz jednego z asystentów, żeby ten ostrożnie zwrócił zgubę do właściciela.

QUEST 3:

Czarownica 1 (77 l.) - Dep. Magicznych Gier i Sportów. Kierowniczka wydziału. 185 osób.
Ta starsza, sędziwa kobieta jest doskonale znana całemu ministerstwu. W młodości była przebojową zawodniczą Harpii z Hollyhead, później komentowała mecze i pisała dla Proroka Codziennego, z czasem zaczęła także pracować w Ministerstwie. Teraz przewodniczy wydziałowi ds. mioteł i sprzętów, który pełni pieczę nad legalnością osprzętu używanego w krajowych i międzynarodowych rozgrywkach quidditcha. Skoro Rosier twierdził, że coś na nią ma, to chyba warto spróbować.

Ten quest rozegrasz za pomocą wątku z MG. Poprosić czarownicę o rozmowę w sprawach służbowych - nie może ci odmówić. Najpierw jednak musisz rzucić kością na research, który poczynisz przed spotkaniem.
Krok 1: Rzuć k6 na temat, który wpadnie ci w ręce:
  1-3 pewien podejrzany tłuczek
  4-6 pewna podejrzana miotła
Krok 2: Rzuć k100 na dokładność informacji, które znajdziesz. Im wyższy wynik, tym więcej wiedzy na dany temat zdobędziesz.

Wyślij mi na dd link do rzuconych kostek, a na jego podstawie ja napiszę w pierwszym poście rozmowy, o czym się dowiedziałeś. Zrobimy z tego 6-postówkę. Oznaczę cię, kiedy temat na wizytę będzie gotowy.


@Boris Zagumov

______________________

Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 QzgSDG8








Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty


PisanieDepartament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty Re: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów  Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów - Page 4 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Trzecie Pietro
-