Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Biuro Bezpieczeństwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Charlie Watson

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 325
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7384-charlene-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7386-wendy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7385-nibylandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7387-charlie-watson
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyWto Kwi 08 2014, 17:57;

First topic message reminder :


Biuro Bezpieczeństwa
To tutaj pracownicy dbają o bezpieczeństwo nie tylko MM, ale także Wielkiej Brytanii. Przyjmowani są tutaj aurorzy odpowiedzialni za świat czarodziei. I także tutaj mają siedzibę pomniejsze jednostki zajmujące się pilnowaniem porządku, w tym strażnicy przeprowadzający kontrolę różdżek każdego interesanta odwiedzającego Ministerstwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Harriette Wykeham

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168
C. szczególne : za duży, powyciągany wełniany sweter na grzbiecie, łańcuszek z obrączką na szyi
Dodatkowo : pałkarz Gryffu
Galeony : 1921
  Liczba postów : 2189
https://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
https://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
https://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
https://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptySro Lut 12 2020, 03:32;

Ettie została tymczasowo czas w biurze. Pozostali urzędnicy akurat gdzieś wybyli – większość chyba zapalić. Zawsze uważała za niesprawiedliwe to, że palacze, robiący sobie przerwy znacznie częściej niż ona, dostają tyle samo pieniędzy, ale nie miała na to żadnego wpływu. Na razie...
Była w pełni skupiona na papierach, w których siedziała, a mimo to nie umknęła jej szefowa, która przemknęła przez biuro z marsowym wyrazem twarzy. Ettie dyskretnie podążyła za nią wzrokiem, automatycznie prostując się jak struna, gdy Dear wrzasnęła na swojego zastępce, zatrzaskując drzwi do jego gabinetu. W następnej sekundzie wszystko ucichło i dziewczyna mogłaby przysiąc, że słyszy jak jej włosy rosną. Próbowała wrócić do pracy, ale nie zdążyła nawet spojrzeć na swoje raporty, nim ten zamiar porzuciła. Za ścianą z pewnością rozgrywało się coś ciekawego, co mogłaby nawet kiedyś może wykorzystać. Nie bez powodu nosiła ze sobą do pracy uszy dalekiego zasięgu. Do tego nie tak często udawało jej się zostać samej w biurze i głupio by było przepuścić taką okazję.
Szybko wyciągnęła z torby gadżet Weasleyów, chwyciła z biurka jakieś dokumenty, których konsultacja mogłaby być jej wymówką, na wypadek, gdyby ktoś otworzył drzwi, zanim zdążyłaby uciec i podeszła do drzwi gabinetu Zagumova. Tak jak myślała, własnymi uszami nie słyszała nic, dlatego wcisnęła przecisnęła to dalekiego zasięgu przez szparę nad progiem i oparłszy się o ścianę, zaczęła słuchać.
Szczęka opadła jej na bezczelność wiceszefa i aż zaczęła się cieszyć, że nie miała z typem zbyt dużo kontaktu, bo zamiast w Wizengamocie, mogłaby skończyć w Azkabanie. Całym sercem trzymała teraz stronę szefowej, bo choć jej sympatia do niej i lojalność były w dużej mierze grą, to w tym momencie nie potrafiła wyobrazić sobie by jakakolwiek kobieta mogła nie solidaryzować się z Dear. Nawet cieszyła ją świadomość, że Austriaczka ma znajomości, dzięki którym Zagumov, czy każdy inny facet mógł jej co najwyżej skoczyć, a jej własne powiązania z Dearami przestały jej tek ciążyć. W Ministerstwie Magii nie było parytetów, ani niczego, co zrównywałoby szanse kobiet w polityce z uprzywilejowanymi penisiarzami. Trzeba było sobie jakoś radzić.
Mimowolnie zaciskała pięści, gdy Zagumov uparcie upupiał swoją szefową, zwracając się do niej po imieniu i podważając kompetencje. Szczególnie, że przypominała sobie swoje starcie z mężem Dear, którego od Zagumova różniło tylko to, że używał sobie na ludziach stojących niżej od niego (na razie...).
Być może to właśnie dzięki doświadczeniu ze swoim wstrętnym mężem, Dear tak bezproblemowo ustawiła podwładnego. Słuchając jej, Ettie nie mogła przestać myśleć o tym jak kiepsko poszło jej z amnezjatorem. Nawet nie zwróciła mu uwagi, że nie byli na "ty" - jakoś zupełnie wyleciało jej to wtedy z głowy. Aż miała ochotę na kolejną konfrontację, pewna, że tym razem poradziłaby sobie lepiej.
Odłożyła rozważania o dupku z Katastrof na później, by móc w pełni rozkoszować się tym, jak jego lepsza-pod-każdym-względem "połówka" miażdży swojego zastępce. W takich chwilach chciało się rzucić wszystko i zostać Ministrą Magii. Jej odwieczną aspiracją było przeciwdziałanie nierównościom społecznym i wiedziała, że w Wizengamocie będzie miała na to w rzeczywistości największy wpływ, jednak władza zawsze ją pociągała.
Z wypiekami na twarzy podsłuchiwała szefową niemal fizycznie czując, jak rośnie w niej poczucie siły. Panno Vries, pójdzie pani ze mną, spadło na nią jak kubeł zimnej wody. W panice wyciągnęła spod drzwi ucho dalekiego zasięgu, niemal przerywając nitkę i biegiem wróciła do swojego biurka. Gdyby nie była zbyt wolna, jeszcze sama straciłaby dziś pracę.
Zdążyła byle jak schować gadżet w torbie i usiąść przed raportami tak, by wyglądać na zajętą, gdy usłyszała głos szefowej. Zerknęła w tamtą stronę i zawiesiła wzrok na dziurze po drzwiach Zagumova. Chciała uniknąć kontaktu wzrokowego z szefową obawiając się, że nie zdoła zachować kamiennej twarzy, ale ich spojrzenia i tak się skrzyżowały. Ettie skinęła jej tylko głową i szybko wróciła wzrokiem do własnych papierów, opierając się na łokciu, by zakryć idiotyczny półuśmiech, który zawsze próbował wyleźć jej na twarz, gdy coś ukrywała. Co jak co, ale nad kamiennym wyrazem twarzy musiała jeszcze dużo popracować.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Talia L. Vries

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Wisiorek z wiecznie kwitnącym, pachnącym asfodelusem.
Galeony : 44
  Liczba postów : 400
https://www.czarodzieje.org/t17535-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
https://www.czarodzieje.org/t17559-skrzynka-pocztowa-talii#492366
https://www.czarodzieje.org/t17558-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
https://www.czarodzieje.org/t17553-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyCzw Lut 13 2020, 14:29;

Dzieci. Talia słuchała słów Aurory, zastanawiając się nad tym jak to jest być matką. Czasem myślała, że nigdy nie będzie na to gotowa. Rzadziej łapał ją automatyczny odruch, pewna fala ciepła gdzieś w okolicach brzucha na myśl, że mogłaby mieć dziecko. Tylko, że aurorka miała problem się z kimkolwiek związać, czuła ciągłą potrzebę ucieczki, jakby cały czas skakała z miejsca na miejsce, szukając dla siebie odpowiedniego punktu. Przełknęła głośno ślinę, a na jej usta wpełzł delikatny uśmiech. Mimo wszystko zdawała sobie sprawę, że posiadanie rodziny jest równie ciężką pracą; przecież jej ledwo udawało się dbać o siebie samą.
    - Po dzieciach widać jak szybko mija czas. Bez obaw, mnie też się wydaje, jakby od naszego ostatniego spotkania minęła cała wieczność. Jak się miewa Dorien? – Kiedy wspomniała jego imię, ledwo ukryła połowiczny uśmieszek. W końcu ich ostatnie spotkanie minęło w bardzo ciekawych okolicznościach. Nie, żeby je jakoś dobrze pamiętała; w końcu nie tylko jego żona, ale i ona były pod wpływem ogromnej ilości smoczego wina, kiedy w końcu udało się im dotrzeć do posiadłości państwa Dear. Ciekawe czy wciąż miał aurorce za złe, że namówiła Aurorę do zawodów w piciu na czas. Wyrwana ze wspomnień dodała, że z wielką chęcią ją odwiedzi, jeśli nie ma nic przeciwko.
    - Lubię się wpraszać. – Wywróciła oczyma, stwierdzając z całkowitą, bezpardonową szczerością. Kobiety może i nie widywały się zbyt często, ale Talia miała dużo sympatii do blondynki. Czasem czuła, jakby były ze sobą w milczącej komitywie. Dwie, młode, całkiem atrakcyjne, wykonujące prace, które jeszcze kilkanaście lat temu były zarezerwowane tylko do mężczyzn. Jakby wyznaczały nowe szlaki, każdego dnia próbując walczyć o szacunek. Tymczasem brunetka uniosła dłoń, wskazując za swoje plecy, w kierunku z którego podążały:
    - Mam nadzieję, że się nim nie przejmujesz? Jego arogancja to bardzo szybka droga do konsekwencji. Na szczęście wiem, że mu nie popuścisz. – Mruknęła, kręcąc z niedowierzaniem głową. Nawet ona, ta która pozwalała sobie często na zbyt wiele, wiedziała, że istnieją pewne granice, których nie powinno się przekraczać. Zagumov myślał chyba, że jest królem na złotym stołku, który może przesuwać pionki według własnych upodobań. Od razu zwrócił jej uwagę. W jego zachowaniu była jakaś podejrzana nuta, która wybrzmiewała za każdym razem gdy otwierał usta. Takiego rodzaju bezczelność nie bierze się znikąd. I skoro miał czelność się tak zachowywać, to czego jeszcze dopuszczał się kiedy nikt nie patrzył mu na ręce? Nie tylko musiała, ale przede wszystkim chciała go sprawdzić. Dlatego wykradła mu teczkę, którą ściskała teraz w dłoniach, przytulając do piersi.
    - Uznajmy, że o przeczucie. Jeśli się potwierdzi, będziesz pierwszą która się dowie. Tymczasem umówmy się, że to jedna z moich tajemnic. – Podniosła palec wskazujący i przyłożyła go do pełnych warg. Mogła się domyślić, że Aurora nie uwierzy w jej nagły zryw szlachetności i chęć zwrócenia pióra. Obróciła się w przód i tył, sprawdzając czy nikt ich nie podsłuchuje.
    - Nie masz wrażenia, że jest on… że coś jest z nim nie tak? – Szepnęła, pochylając się w stronę Aurory. „Nie ufam mu” wymamrotała bezgłośnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora C. I. Dear

Nieokreślony
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.53 m
C. szczególne : obrączka na palcu
Galeony : 655
  Liczba postów : 439
https://www.czarodzieje.org/t17615-aurora-c-i-dear#494266
https://www.czarodzieje.org/t17621-eule#494434
https://www.czarodzieje.org/t17788-aurora
https://www.czarodzieje.org/t17616-aurora-c-i-dear
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPon Lut 24 2020, 19:32;

Nigdy nie mów nigdy - Aurora też nie sądziła, że będzie gotowa na coś takiego. Miała plany, które wiązały się z kompletnie czymś innym niż tym, co miała teraz. Czy żałowała, że tak się wydarzyło? Nie. Chyba nigdy nie żałowała, Dorien już od samego początku sprawiał, że czuła się wyjątkowo, nawet wtedy kiedy spotykali się tylko w jednym celu. Wpadka dalej pozostawała wpadką, ale to, że postanowili się związać i całkowicie zmienić jej plany nie było złe. Może nie tak sobie to wszystko zaplanowała i miała inny pomysł na siebie, nie potrafiłaby jednak wiedząc o tym, co miała teraz cofnąć czasu i zapobiec temu wszystkiemu. To tylko uświadamiało ją, że nawet to, co na początku wydaje się być katastrofą wcale nie musi się tą katastrofą okazać po czasie.
- Hej, ja jestem tak samo młoda i piękna jak przed urodzeniem Willow. Tylko ona się starzeje. - Zaśmiała się, bo słowa Talii uświadomiły jej jak dużo czasu już minęło, kiedy ona miała wrażenie, że u boku swojego męża nie spędziła wcale tak wiele czasu. Być może to przez długą przerwę pracy, podczas której zajmowała się tylko ich dzieckiem, które wymagało wtedy szczególnej opieki? Wróciła myślami do rozmowy, bo aurorka chyba czekała na jej odpowiedź.
- U Doriena wszystko w porządku raczej. Nie wiem czy słyszałaś, ale Cassian stracił wzrok podczas akcji, to był dla nas wszystkich wielki cios. Wiesz, oni się znają od dziecka, siostra Doriena jest z nim zaręczona... - Westchnęła i ucięła temat. O samej kontuzji aurora jej przyjaciółka musiała przecież słyszeć, a rodzinne dramaty nie były tym, czym powinna się dzielić, szczególnie kiedy nie dotyczyły jej bezpośrednio.
Odparła kobiecie, że zawsze jest u nich mile widziana, niezależnie czy wpadnie z zapowiedzią czy bez. Jej mąż pewnie nie będzie miał tego za złe. Nie był na nią szczególnie zły czy zawiedziony po ich ostatniej pijańskiej przygodzie, bardziej się chyba martwił jej stanem i śmiał z niej, kiedy już otrzeźwiała dzięki eliksirowi na kaca. Nie zamierzała jednak tego powtarzać, na samo wspomnienie smoczego wina miała mdłości.
- Mam się przejmować idiotami? Od początku wiedziałam, że ludzie będą mi zarzucali brak kompetencji przez moje powiązania z Dearami. Długo mnie nie było w biurze, mógł się przyzwyczaić do tego, że to on wydaje polecenia. No cóż, wróciłam, więc daję mu jeszcze jedną szansę, ale ostatnią. - Najchętniej by go wyrzuciła w tej chwili, ale nie chciała, żeby ktoś jej coś zarzucił. Na ten moment obcięła mu pensję, więc miała nadzieję, że trochę się ogranie. Jeżeli nie, to cóż, będzie musiał znaleźć sobie lepszą pracę albo założyć własny biznes, skoro nie umiał traktować z szacunkiem osób postawionych wyżej od niego.
Miała to szczęście, że była pewna swoich umiejętności. Wiedziała, że w pojedynku wygrałaby z nim w palcem w nosie. W legalnym pojedynku, bo o tym, że typ zna jakieś obrzydliwe, czarnomagiczne zaklęcia była przekonana. Na szczęście była mała i zwinna, a swojej kondycji nie miała niczego do zarzucenia, więc nadrabiała braki w wykształceniu czarnomagicznym. Musiała się zapytać Doriena czy ten coś wie na ten temat i czy mógłby ją podszkolić.
- Ufam Twoim przeczuciom bardziej niż jego raportom. - Wzruszyła ramionami i skinęła głową. Nie zamierzała naciskać, rozumiała Talię i to, że nie chciała się wszystkim dzielić, szczególnie, jeżeli nie była to wiedza, która była w stu procentach potwierdzona. Wszystko w swoim czasie - była pewna, że skoro aurorka powiedziała, że się podzieli z nią swoim odkryciem to właśnie tak będzie.
- Ten typ w rok zniszczył mój departament. Oczywiście, że jest dla mnie podejrzany. [Nie tylko w takim sensie. - Odszepnęła kobiecie, wcześniej rozglądając się dookoła. Dodała tylko bezgłośne "ja też" i kiwnęła głową, no bo co można było więcej powiedzieć o tym idiocie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Talia L. Vries

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Wisiorek z wiecznie kwitnącym, pachnącym asfodelusem.
Galeony : 44
  Liczba postów : 400
https://www.czarodzieje.org/t17535-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
https://www.czarodzieje.org/t17559-skrzynka-pocztowa-talii#492366
https://www.czarodzieje.org/t17558-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
https://www.czarodzieje.org/t17553-talia-l-vries?highlight=talia+l++vries
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptySob Lut 29 2020, 21:46;

Rozmowa o bliskości, czułości i rodzinie sprawiła, że nagle poczuła w sercu rosnącą tęsknotę, chociaż jeszcze sekundę wcześniej jej tam nie było. Tęskniła za konkretną osobą i zanotowała sobie w głowie, że gdy tylko poukłada wszystkie ministerialne sprawy, skieruje swoje kroki do jego mieszkania. Może nawet kupi mu bukiecik nieprzekwitujących kwiatów, z uśmiechem tłumacząc, że w końcu skończyła swoje ucieczki, żeby przyjął ją jak swoją, wybaczając to ciągłe znikanie, gdy tylko atmosfera robiła się gęstsza. Vries odchyliła głowę do tyłu, spoglądając na Dear spod pół przymkniętych powiek. Faktycznie, twarz tej drugiej nie zdradzała nawet najmniejszej oznaki zmęczenia, a co dopiero jakiegokolwiek śladu mijającego czasu. Nawet miała zapytać, czy stosuje jakiś specjalny eliksir, który jak gumka zmazywał wszystkie trwogi, kiedy z jej ust padły następne słowa, a ona jak ręką odjął, zapomniała o tym, o czym właśnie rozmawiały:
    - Cassian? Cassian Therrathiél? – Powtórzyła, zszokowana, chociaż wiedziała, że chodzi właśnie o niego. Nigdy nie byli ze sobą jakoś blisko, ale mieli ciepłe stosunki. I ona i on wiedzieli, że zawsze mogą na sobie polegać w zawodowych sprawach. W końcu to on pomógł jej w Dolinie Godryka, kiedy ratowała najmłodszą Swansea. Coś ciężkiego spadło jej na dno żołądka, sprawiając, że skuliła się w sobie. Do ostatniego zadania szykowali się razem: ona, on i Zakrzewski. Tylko ona w ostatniej chwili się wycofała, pod osłoną nocy korzystając z ministralnego świstoklika, który przeniósł ją do Francji. Od tamtego czasu nie miała z nim kontaktu. Teraz też go nie widziała, ale nie uznała tego za coś dziwnego – często mijali się, wyjeżdżali, spotykali przy biurkach po kilku tygodniach. Czy gdyby była na miejscu, zdołałaby mu pomóc? Czy jej wyjazd osłabił ich siły? Cholera. Wyrzuty sumienia, chociaż może niesłuszne, zalały ją od środka, powodując wykwit na policzkach. – Nikt, nikt… nie zdążył mnie powiadomić. Nie wiedziałam. Czy mogę Wam jakoś pomóc? Jak to się stało? – Miała dużo pytań, a ton jej głosu jednoznacznie pokazywał, że nie obejdzie się bez konkretnych odpowiedzi.
    Przełknęła ślinę, wracając myślami do Borisa, chociaż teraz wydawał się jej równie warty marnowania ich słów i czasu, co ogrodowy gnom.
    - Może wydaje mu się, że przez to co nosi w spodniach ma większą władze. Słodka ignorancja, jeszcze się boleśnie o tym przekona. Tak czy inaczej, nie spuszczę go z oczu. – Automatycznie poklepała dłonią w teczkę, zaraz jednak chowając ją za plecami, jakby nie chciała przykuwać do niej zbyt dużej uwagi. Chowany pergamin jednak palił ją w ręce tak, że już nie mogła doczekać się aż zaszyje się w kwaterze, by przejrzeć chowane przez Zagumova zapiski. Nie chciała go ot tak skreślać (może miał gorszy dzień, może ktoś mu nasączył kanapki eliksirem obłudy, może winda szarpnęła za mocno i uderzył się o panel z przyciskami), ale intuicja nigdy jej nie myliła. Czy teraz miało być inaczej?
    Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale coś zagwizdało jej z kieszeni szaty, a dźwięk był nie do zignorowania. Wsunęła dłoń pod materiał, wyjmując kieszonkowy zegarek, którego wskazówki pędziły, pokazując jak wiele – a w tym przypadku jak niewiele, czasu pozostało jej do umówionego spotkania. Głęboko nabrała powietrze, bowiem całkowicie o nim zapomniała.
    - Przepraszam Cię bardzo, muszę lecieć na przesłuchanie. Jesteśmy prawie umówione, wpraszam się na obiad! Wyślij mi liścik ze szczegółami. – Wyrzuciła z siebie jak z automatu, z każdym słowem oddalając się w głąb korytarza. Już przy końcu, tuż przy skręcie, zatrzymała się na chwilę i z udawaną powagą dygnęła, skłaniając się wpół: - Toż to była prawdziwa przyjemność Panią spotkać.
 
 
Zt.


@Aurora C. I. Dear
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora C. I. Dear

Nieokreślony
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.53 m
C. szczególne : obrączka na palcu
Galeony : 655
  Liczba postów : 439
https://www.czarodzieje.org/t17615-aurora-c-i-dear#494266
https://www.czarodzieje.org/t17621-eule#494434
https://www.czarodzieje.org/t17788-aurora
https://www.czarodzieje.org/t17616-aurora-c-i-dear
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptySob Lut 29 2020, 23:31;

Spodziewała się wszystkiego, ale nie zdziwienia w głosie aurorki. Nikt jej nie poinformował o Cassie? Nie wiedziała, że jeden z jej kolegów tak bardzo ucierpiał w akcji? Aurora od razu pożałowała, że w ogóle poruszyła ten temat, nie dlatego, że uważała, że kobieta nie powinna o tym wiedzieć, ale dlatego, że nie była chyba najlepszą osobą do informowania ludzi o takich rzeczach. Od razu jej się zrobiło głupio, a policzki zaróżowiły się odrobinę.
- Tak, Cassian Therrathiel. - Przytaknęła, no bo co miała zrobić? W tym momencie nie miała już jak uciec od tego tematu. Blondynka nie wiedziała, ze to właśnie w tej akcji, z której Talia zrezygnowała Cassowi się przydarzył ten okropny wypadek. Może gdyby była z nimi to by wszystko potoczyło się inaczej, a może to ona nie miałaby wzroku? Aurorze ciężko było pogodzić się z myślami, że to właśnie bliski przyjaciel ich rodziny tak skończył, a nie Zakrzewski, może gdyby była tam też Talia umiałaby chociaż trochę powstrzymać takie myśli.
- Przepraszam, już trochę minęło od wtedy, myślałam, że wiesz. Nie powinnaś była dowiadywać się w taki sposób. - Uśmiechnęła się smutno. - Myślę, że to coś z czym musimy poradzić sobie sami, ale dziękuję. Sama chęć pomocy pokazuje, że otaczam się wartościowymi ludźmi. - Dodała, jednocześnie zastanawiając się co może powiedzieć o okolicznościach ferelnego wypadku. - Wiesz co, ja niewiele wiem, wszystko jest ściśle tajne, nie jestem pewna, czy Dorien zna jakieś konkrety. Przez to, że coś się stało nawet nam - i miała tutaj na myśli bliskich przyjaciół i rodzinę, a nie Dearów - ciężko się dokopać do jakichś szczegółowych raportów. - Nie wiedziała, czy to co wiedziała od głównego zainteresowanego było jawne, a nie chciała przypadkiem nikogo wkopać.
Zmieniając temat, wróciły do jej zastępcy. Sytuacja sprzed chwili uświadomiła jej jak małym problemem był, porównując go do innych rzeczy.
- Nic dziwnego, Ministerstwo bardzo długo było męskie. Boleśnie się przekona o tym, że nie ma racji. Najgorzej pewnie będzie ogarnąć Doriena, żeby nie spróbował tego załatwić w swój sposób. - Wzruszyła ramionami. Wiedziała, że jej mąż nie odpuści, kiedy ktoś mówi o niej takie rzeczy. Ona pewnie też by nie odpuściła, gdyby ktokolwiek szkalował jej ukochanego.
Miała podjąć jeszcze temat tego wszystkiego, prosząc, żeby nie rozeszło się bardziej niż to potrzebne, ale nie zdążyła, przez gwiżdżący zegarek jej kompanki. Powinna też sobie taki sprawić.
- Nie ma sprawy kochana, wyślę Ci wszystko wieczorem, jak się dogadam z Dorkiem, kiedy nie ma dyżuru w tym czasie. - Przecież nie mogła odjąć Talii wspaniałego towarzystwa swojego męża. Nawet nie zdążyła uścisnąć aurorki, która zaczęła uciekać wgłąb korytarza, oddalając się z każdym swoim słowem.
- Mi również było miło zamienić z panią kilka zdań - Oddygnęła, tylko po to by cofnąć się do swojego gabinetu i napisać do swojego męża o całej tej sytuacji.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boris Zagumov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 177 cm
C. szczególne : Blizny po gniciu na szyi, klatce piersiowej i górze brzucha
Galeony : 966
  Liczba postów : 545
https://www.czarodzieje.org/t18108-borys-zagumov
https://www.czarodzieje.org/t18123-boris
https://www.czarodzieje.org/t18246-boris-zagumov?highlight=Boris
https://www.czarodzieje.org/t18109-boris-zagumov
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptySro Mar 18 2020, 01:15;

Boris wrócił do biura następnego dnia po spotkaniu z córką. Ciągły ból w nogach nie był już tak odczuwalny, więc od razu wziął się za porządkowanie dokumentów, raportów a nawet kilku listów, zapewne z zażaleniami od osób, które nie doczekały się żadnej reakcji ze strony ministerstwa. Nie wiedział skąd tam się wzięły, więc po oddzieleniu kilku odłożył je na nagie biurko, po czym zajął się porządnym opisywaniem kopert, do których włożył akta ważniejszych spraw, które miał przedstawić swojej szefowej. Miał lekką nadzieję, że nie wpakuje się z marszu w kolejne kłopoty, bo raczej w przypadku dostarczenia informacji do szefostwa o spieniężeniu własności Ministerstwa  nie dostanie medalu czy awansu, a pewne osoby (chociaż raczej osoba) mogły to wykorzystać na jego niekorzyść. Sądził, że w zasadzie areszt mu nie groził... Co najwyżej kolejne obcięcie pensji, albo wywalenie z pracy. Druga opcja nie była już taka kolorowa (jakby pierwsza miała mieć odcienie tęczy...), ale była szansa, że znajdzie coś sobie poza obecną placówką, jak nie dostanie jakiegoś nadzoru od aurorów.

W końcu Zagumov wstał z bardzo wygodnego fotela, chwycił pod pachę kilka priorytetowych teczek i powolnym, ciężkim krokiem udał się w stronę gabinetu swojej szefowej. Szczęście w nieszczęściu, że dalej nie miał zamontowanych drzwi, w końcu to jedne mniej do otwierania po drodze. Gdy dotarł na miejsce, bez pukania wszedł do pomieszczenia, gdzie przebywała Aurora i starając się zachować kamienną twarz, pomimo bólu i lekkiego stresu, położył papiery na jej biurku.

-Proszę, to papiery, o które Pani prosiła. Mam nadzieję, że wszystko się zgadza- drugiej części wypowiedzi nadał szorstki ton, po czym zaczął niecierpliwie czekać na odpowiedź przełożonej przestępując z nogi na nogę, kiedy to w końcu przyswoił do świadomości, że obok Aurory jest ktoś jeszcze. Kojarzył go z widzenia, ale nigdy nie miał okazji do przeprowadzenia rozmowy.

-Dzień dobry...- przywitał się, po czym dalej kontynuował dreptanie w miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dorien E. A. Dear

Nieokreślony
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183
C. szczególne : Złota obrączka
Galeony : 2586
  Liczba postów : 1285
https://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
https://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
https://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
https://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptySro Mar 18 2020, 16:23;

Długo czekał na tę konfrontację. Państwo Dear byli w trakcie debatowania na temat wyboru miejsca gdzie mieliby się udać na lunch, bo już pijąc rano kawę uznali, że nie będą niczego ze sobą zabierać. Jasne, w przypadku Doriena nie było stuprocentowej pewności, że akurat będzie w biurze, a nie w terenie, więc ewentualny posiłek w samotności bądź znalezienie sobie innego towarzystwa było ryzykiem, które Aurora była w stanie podjąć. Ku zadowoleniu obydwojga, o umówionej porze Dorien był już na trzecim piętrze, za zamkniętymi drzwiami gabinetu szefowej biura bezpieczeństwa, w dodatku bezpardonowo oparty swoimi zacnymi pośladkami o brzeg stojącego tam biurka. Mężczyzna trzymał swą ukochaną w ramionach, a szantażem, jakim były tylko i wyłącznie bardzo drobne całusy składane na jej ustach, starał się wyperswadować żonie, że w jego przypadku sama sałatka to może być co najwyżej uzupełnienie do posiłku, a nie danie główne.
A potem pojawił się on. Rosjanin (a może Ukrainiec? Nie pamiętał.), o którym Dorien wiele słyszał, szczególnie w postaci skarg Aurory, gdy wieczorami przy herbacie opowiadali sobie o przebiegu dnia. Mimo wszystko kobieta nie chciała, by jej mąż się w to mieszał. To były głównie sprawy służbowe, a zasłanianie się mężem czy teściem (bardzo znaczącym w brytyjskim świecie czarodziejów politykiem) paradoksalnie działałoby na niekorzyść Aurory jako autonomicznej i niezależnie walczącej o siebie jednostki. W każdym razie, nieładnie tak wchodzić bez zaanonsowania się chociażby poprzez zapukanie do drzwi. Szczęśliwie, dosłownie kilkanaście sekund wcześniej Dorien odsunął się od biurka i przemierzył kilka kroków by zdjąć z wieszaka płaszcz żony, choć wciąż, zaskoczeni intruzem, musieli gwałtownie się od siebie odsunąć i przerwać pocałunek, zupełnie jakby robili coś zakazanego. Właściwie mieli już przerwę, mogli robić co chcieli.
- To - wskazał na przyniesione przez mężczyznę dokumenty, odzywając się przy tym raczej oschłym tonem i całkowicie ignorując powitanie - może poczekać. Wychodzimy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora C. I. Dear

Nieokreślony
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.53 m
C. szczególne : obrączka na palcu
Galeony : 655
  Liczba postów : 439
https://www.czarodzieje.org/t17615-aurora-c-i-dear#494266
https://www.czarodzieje.org/t17621-eule#494434
https://www.czarodzieje.org/t17788-aurora
https://www.czarodzieje.org/t17616-aurora-c-i-dear
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPią Mar 20 2020, 01:10;

Ostatnie dni były dość napięte, szczególnie w jej pracy. Miała wrażenie, że wszystko nagle spadło na jej biuro i nawet pracując na najwyższych obrotach mieli sporo do zrobienia. Nic jednak nie mogło przekonać jej męża, że może sobie odpuścić lunch. Może to i lepiej - kiedy jeszcze pracowała w Ministerstwie w Austrii potrafiła przez kilka dni zjeść tylko batonika, byleby tylko zrobić jak najwięcej i nie marnować czasu na głupoty. Była świadoma, że droga na szczyt może wymagać wielu poświęceń i nawet teraz - kiedy już takowy szczyt osiągnęła była nauczona, że praca powinna być na pierwszym miejscu. Jej mąż często kręcił na to głową, ale ona po prostu nie potrafiła odłożyć niektórych rzeczy na potem.
Dorien zaczynał przerwę chwilę przed nią, więc to on przyszedł do niej do biura. Miała to szczęście, że zazwyczaj kiedy powiedziała, że mają jej nie przeszkadzać, to nikt nie ważył się nawet zapukać, a ludzie już dawno się nauczyli, że kiedy przychodził do niej jej mąż, to właśnie była chwila, kiedy trzeba było zaczekać z pilnymi sprawami skierowanymi do Aurory. Tym razem małżeństwo Dear wybierało się na wspólny posiłek - kobieta kilkanaście minut wcześniej zakończyła ważne spotkanie z Ministrem i była gotowa na przerwę, która notabene miała się zacząć kilkanaście minut wcześniej.  Przysunięta do Doriena, z rękoma położonymi na biurku tak, że niby "nie mógł uciec", kłóciła się z nim, że nie ma ochoty na wielki lunch. W końcu doszli do konsensusu, akurat tak, żeby jeszcze zdążyć w spokoju zjeść, kiedy drzwi do jej gabinetu nagle się otworzyły, a ona wystraszona przerwała pocałunek z mężem.
Zdenerwowana spojrzała na osobnika, który wtargnął tutaj bez pukania, chociaż doskonale wiedziała kogo zastanie w progu. Westchnęła i spojrzała na sufit, kiedy ten się nawet nie przywitał, tylko wyłożył kawę na ławę.
Spojrzała na teczki, które faktycznie kazała mu przygotować. Podniosła jedną brew, bo chyba ten nie sądził, że w tym momencie rzuci wszystko i sprawdzi co przygotował. Chwyciła wszystko, przeklinając w myślach, że jest tego tak wiele. Sama miała kilka dokumentów walających się na biurku, które były priorytetem. Tak to jest jak przez prawie rok się nic nie robi.
Z rozmyślań wyciągnął ją głos męża, który brzmiał, jakby całe szczęście uciekło wraz z pojawieniem się Zagumova w pokoju. Czy powinna teraz wyciągać sprawę listu, którego dostała kilka godzin wcześniej? Nie zdążyła nawet sprawdzić jego autentyczności, ale bardzo chciała rozprawić się z Borisem jak najszybciej.
- Zagumov, poznaj mojego męża. Dorien, to mój viceszef. - Była pewna, że panowie już i tak siebie kojarzą, jednak nie chciała dodatkowego napięcia w pokoju. Spojrzała ostro na Doriena, tutaj nie było miejsca na jego rządzenie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boris Zagumov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 177 cm
C. szczególne : Blizny po gniciu na szyi, klatce piersiowej i górze brzucha
Galeony : 966
  Liczba postów : 545
https://www.czarodzieje.org/t18108-borys-zagumov
https://www.czarodzieje.org/t18123-boris
https://www.czarodzieje.org/t18246-boris-zagumov?highlight=Boris
https://www.czarodzieje.org/t18109-boris-zagumov
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPon Mar 23 2020, 16:53;

Rosjanin nie był zadowolony z faktu, że jego w miarę żmudna praca nie zostanie sprawdzona na miejscu, co mogłoby spowodować powrót do statusu quo sprzed jakiegoś czasu, chociaż szczerze myślał, że najlepiej było, gdy nikt nie kontrolował jego pracy. Mógł wtedy sobie golnąć spod biurka wybornego trunku, czy też poczytać ciekawe artykuły, które zostały napisane na łamach Proroka Codziennego.
Gdy Aurora przedstawiła mu swojego partnera, Boris kiwnął tylko głową na powitanie.
Następnie, znowu zaczął temat teczek. Rozłożył lekko ręce sugerując, żeby zostali, a przynajmniej, żeby jego szefowa jeszcze przez jakiś czas nie wychodziła:

-Nalegałbym, żeby jednak sprawdzono te raporty. Podobno miały być ważne. Nie po to się z nimi męczyłem, nie wspominając o tym, że w swojej kondycji nie powinienem spacerować po ministerstwie.- gdy skończył skrzywił się lekko wskazując na swoje nogi- Wypadek w wolnym czasie...- dopowiedział na temat kontuzji.

Miał nadzieję, że pani Dear odłoży swoje sprawy i oddeleguje go stąd, zamiast przetrzymywać go w swoim biurze, by następnie znowu musiał chodzić w tę i z powrotem, żeby wysłuchiwać narzekań, że rozmazany atrament czy inne pierdoły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 482
  Liczba postów : 1865
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptySro Maj 27 2020, 13:18;

27.05.2020
Protokół A12c
Funkcjonariusz Nathan Earp, protokolant Darren Shaw


Student westchnął pod nosem, skrobiąc typowy nagłówek na zwoju. Przydzielony został do jednego ze starszych stażem urzędników - nic dziwnego, biorąc pod uwagę kompletny brak doświadczenia. Zdarzenie spod paragrafu A, naruszenie bezpieczeństwa Ministerstwa Magii, kategoria 12c, a więc jedna z najniższych możliwych.
Shaw zmarszczył nos, podnosząc wzrok znad pergaminu. Znajdowali się w głównym holu ministerstwa, przy rzędach kominków z których co chwila buchał zielony ogień a z kłębów dymu wychodzili kolejni czarownice i czarodzieje, pędzący do pracy lub by załatwić jakieś interesy.
Jeden z kominków odgrodzony był niską, czerwoną taśmą, przed którą stał Earp i głaskał się bokobrodach, oglądając coś, co pewien mugolski aktor w filmie o dinozaurach określiłby jako "wielka kupa gówna".
- Nie powinniśmy... posprzątać? - spytał Darren starszego urzędnika, jednak ten tylko fuknął na niego i wciągnął nosem smród, który powodował że przechodzący pracownicy zatykali nozdrza.
- Łajno - powiedział Nathan, kiwając głową z miną znawcy.
Rozpoznanie zdarzenia zakończone - naskrobał na zwoju Darren, łaskocząc się jednocześnie po nosie piórem - Łajnobomba dostarczona do holu Ministerstwa Magii przez sieć Fiuu, kominek 138.
- Może chociaż trochę? - spytał Krukon raz jeszcze, obawiając się że zapach naturalnego nawozu będzie unosił się w holu jeszcze przez dobrych kilka dni.
Earp spojrzał na niego z nastroszonymi bokobrodami. Przez ostatnie kilka dni pracy Shaw zauważył, że ta część włosów mężczyzny wyjątkowo dobrze oddawała jego obecny stan psychiczny. Kiedy męczył stażystów i młodszych urzędników jego broda wystrzeliwała na wszystkie strony, a gdy na horyzoncie pojawiał się ktoś na wyższym stanowisku, splatała się wręcz w warkoczyki.
- Toż to dowody, młodzieńcze - złajał Darrena i wyciągnął różdżkę, po czym przyłożył ją do kominka. Pomamrotał coś pod nosem - Shaw nie był nawet pewien czy były to prawdziwe zaklęcia - i zaczął obserwować wnętrze paleniska. Po chwili zagarnął garść proszku i wszedł do środka, wrzasnął pod nosem jakiś adres w Kornwalii i zniknął w chmurze dymu oraz fali zielonych płomieni.
Darren pozostał na miejscu zdarzenia sam, skrobiąc jedynie dalszą część protokołu na pergaminie oraz rzucając co jakiś czas przepraszające spojrzenia czarodziejom i czarownicom, którzy zmuszeni byli przemykać przez strefę smrodu, trzymając się drugiej strony korytarza.
Funkcjonariusz Nathan Earp podjął się działań śledczych - pisał Shaw, ukradkiem zatykając nos połą szaty - Możliwe cele ataku - naruszenie pracy Ministerstwa, wandalizm, chęć...
Po chwili jednak starszy urzędnik wyszedł z kominka, zręcznie unikając rozsypanego łajna i doskakując do Darrena z triumfem w oczach.
- Przypomnij mi proszę - zakrzyknął - wysokość grzywny za naruszenie bezpieczeństwa Ministerstwa Magii, w kategorii dwunastej!
Darren wytężył przez chwilę pamięć, po czym odpowiedział nieco niepewnym tonem:
- Dwadzieścia... galeonów?
Earp prychnął, po czym wyciągnął Shawowi pergamin z rąk i niedbałymi, wielkimi literami napisał pod wąskimi liniami tekstu protokołu Darrena "sprawa rozwiązana" oraz złożył swój podpis, w którym było więcej zawijasów niż liter w jego imieniu.
- Sądzę, że lanie od matki i szlaban powinien wystarczyć - powiedział triumfalnym tonem, po czym wcisnął zwój z powrotem do rąk młodszego urzędnika - Do akt. A to posprzątaj - dodał jeszcze, po czym odmaszerował wesoło w stronę wind, gdzie wcisnął się do jakiejś wypełnionej goblińskimi przedstawicielami Gringotta.
Darren, nieco skonfundowany, zwinął ciaśniej i schował zwój w jednej z licznych kieszeni szaty. Wyciągnął różdżkę i następne pięć minut spędził na rzucaniu zaklęć znikających łajno oraz powtarzaniu Chłoszczyść do skutku. Po wszystkim zwinął taśmę ochronną, rzucił jeszcze Essentia Mirabile dla poprawy zapachu i ruszył z powrotem w stronę biura, obiecując sobie że po dzisiejszej zmianie jego uniform trafi do pralni.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boris Zagumov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 39
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 177 cm
C. szczególne : Blizny po gniciu na szyi, klatce piersiowej i górze brzucha
Galeony : 966
  Liczba postów : 545
https://www.czarodzieje.org/t18108-borys-zagumov
https://www.czarodzieje.org/t18123-boris
https://www.czarodzieje.org/t18246-boris-zagumov?highlight=Boris
https://www.czarodzieje.org/t18109-boris-zagumov
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyNie Maj 31 2020, 16:47;

Ostatni okres w pracy, minął Borisowi pod znakiem mniejszych i większych rewolucji. Do takich może zaliczać się spokojnie odejście Dearów, z jednej strony wyszło mu to na dobre, z drugiej na złe. Większa wypłata, lepsze biuro i szersze perspektywy na samorozwój w pracy w Ministerstwie wyglądały bardzo ładnie, jednak chaos jaki powstał po przyłączeniu do Biura Bezpieczeństwa ludzi zajmujących się maskowaniem czarodziejskich wpadek, wywołał u Rosjanina migrenę, której nie mógł zapić, już nie mógł. Jego myśli w wolnej krążyły wokół jakiegoś innego sposobu na umilenie sobie czasu podczas wielu godzin spędzonych na fotelu biurowym.
Wysoki stos papierów, który mężczyzna ustawił sobie obok siebie z czasem topniał, co motywowało Rosjanina do dalszej pracy. Najwięcej sił zabierało mu przewertowanie akt i podań o pracę. Nowe osoby musiały zapoznać się nie tylko ze sobą nawzajem, ale także z modelem pracy oraz budynkiem Ministerstwa Magii. Pracownicy Biura Dezinformacji mieli o tyle łatwo, że nie zmieniono im zadań, a jedynie szefostwo. Zapewne na ich nieszczęście trafił im się Boris, który nie zamierzał znowu ustępować stołka pierwszemu lepszemu oficjelowi pracującemu w tamtym wydziale.
Gdy uporał się z na pozór błahymi papierkami, przyszedł czas na bardziej poważną część jego pracy. Było to między innymi sprawdzenie niewielkiej, ale wciąż jednak martwiącej, liczbie incydentów, które wystąpiły na terenie Ministerstwa, jak między innymi niezgodność różdżki i właściciela, co było często ignorowane z powodu opóźnień w ich rejestracji oraz bardziej poważne jak złe sortowanie raportów lub całkowite ich gubienie. Nie trzeba dodawać, że przypadki z drugiej grupy były bardziej szkodliwe dla samego szefa niż jego podwładnych.
Ostatnim etapem jego pracy w tym miesiącu było zebranie i podsumowanie wypadków związanych z ujawnieniem świata magicznego lub konfliktów pomiędzy społecznością magiczną i niemagiczną. Tych pierwszych na jego nieszczęście coraz częściej pojawiało się więcej i więcej, ze względu na nieuważnych lub po prostu głupich czarodziejów, którzy postanowili polatać na miotle lub poużywać magii w miejscach, gdzie mugole poruszają się na co dzień. Wyłapywanie tych idiotów, bo za takich miał ich Boris, było nudną i żmudną robotą, która kończyła się zazwyczaj na zabraniu różdżki.
Drugim przypadkiem trzeba było zacząć się znacznie dokładniej. Najczęstszą przyczyną konfliktu osób z dwóch światów była sprzeczka wywołana dziwnymi zapachami lub hałasami dobiegającymi z źle zabezpieczonych pomieszczeń, w których mieszkali czarodzieje. Taka sprzeczka najczęściej kończyła się na niepożądanym przez nikogo w Ministerstwie użyciem magii. W takim wypadku zespół czarodziejów, często podających się za służby mugolskie, musiała pozyskać jak najwięcej informacji o osobach spoza niewielkiej społeczności zamieszkującej dane osiedle lub blok, by zapobiec rozprzestrzenianiu informacji o incydencie. Po zapoznaniu się z materiałem dowodowym, mugolom czyszczona jest pamięć a mieszkania zamieszkane przez czarodziejów są najczęściej zabezpieczane lub w bardziej ekstremalnych przypadkach, pozbawione śladów obecności magicznych przedmiotów i aktywności osób z magicznymi zdarzeniami.
Pierwszy miesiąc po zmianie był zdecydowanie najtrudniejszym podczas jego pracy w Biurze Bezpieczeństwa, ale Rosjanin miał nadzieję, że z czasem będzie tylko lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74246
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptySro Cze 24 2020, 16:47;

@Darren Shaw

Ostatnimi czasy Ministerstwo wrzało, krzywe spojrzenia sypały się korytarzami i pełno było niewypowiedzianych słów, obwiniających o śmierć Ministra. Dawno nie panował taki chaos, czarodzieje zrezygnowali z urlopów i wrócili do pracy, chcąc opanować niepokój rozstrajający się wśród ich społeczeństwa. Każdy dział skupił się teraz na własnych problemach, przełożeni chcieli, aby w razie ewentualnych kontroli wszystko było nienaganne. Nerwowa atmosfera udzielała się każdemu, krążyły plotki o przesłuchaniach poszczególnych pracowników oraz o tym, że ktoś z nich mógł brać udział w tym nieszczęśliwym zdarzeniu, co podsycało nieufność oraz podejrzliwość. Pomimo tego, że młodzi, najniżsi szczeblem pracownicy mieli najwięcej roboty, traktowani byli najlepiej. Nic więc dziwnego, że Shaw mógł okazjonalnie liczyć na uśmiech w swoim kierunku lub konwersację, gdy tylko przekroczył próg biura bezpieczeństwa..

Rzuć kostką, aby przekonać się, jak minął Twój dzień!

1,3 Nie miałeś czasu nawet na chwilę usiąść, ciągle wypełniałeś polecenia starszych kolegów oraz koleżanek. Wracając z teczkami w ręku oraz kubkiem kawy, potknąłeś się i wywróciłeś, rozlewając napój prosto na biurko asystentki szefa, zalewając jej notatki. Przeprosiłeś, jednak kobieta wciąż wyglądała na rozgniewaną i kazała Ci wszystko posprzątać całe biuro po godzinach, gdy wszyscy z działu już wyjdą. Do końca dnia spełniałeś jej zachcianki, nawet jeśli wybierała Cię do przepisywania najnudniejszych protokołów, aby uniknąć uwagi z jej strony kierowanej prosto do ucha szefa, z którym była blisko. To był trudny dzień!
2 Do przerwy obiadowej byłeś dość zajęty, jednak potem atmosfera nieco się rozluźniła. Wasz dział był już uprzątnięty i gotowy na ewentualne sprawdzanie, a przełożeni wyszli z biura na jakieś spotkanie. Korzystając z wolnej chwili oraz braku dokumentów do uzupełniania, udało Ci się powtórzyć nieco materiału przed egzaminami w szkole i dzięki temu do Twojego kuferka trafia 1 punkt Zaklęć&OPCM, zgłoś się po niego w odpowiednim temacie!
4,6 Dzień mijał spokojnie, udało Ci się wypić kawę z koleżanką z biurka obok i omówić ostatnie wydarzenia. Gdy pisałeś jeden z protokołów, zerkając co rusz na nowy numer Proroka Codziennego, zrobiłeś piórem paskudną plamę. Usunąłeś czar za pomocą różdżki, jednak gazeta spadła i wylądowała pod meblem. Schyliłeś się, aby ją podnieść i zauważyłeś leżące tam również monety. Gratuluję! Znalazłeś 20 Galeonów! Zgłoś się po nie w odpowiednim temacie!
5 Wysłano Cię do archiwum, abyś alfabetycznie ułożył dokumenty oraz sprawdził, czy ważniejsze teczki są nadal zapieczętowane. Pomieszczenie było brudne, na półkach tkwiły porozrzucane przedmioty, a nawet kubeczki po kawach czy papierki po słodyczach z Miodowego Królestwa. Spędziłeś tu kilka godzin i gdy wydawało się, że już skończyłeś i zbierałeś się do wyjścia, coś eksplodowało wewnątrz półki. Okazuje się, że jakiś żartowniś zostawił tu łanjobombę! Nie dość, że w smrodzie, to jeszcze musiałeś układać od początku i wszyscy, przechodząc obok Ciebie, zatykali nosy!

______________________

Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 482
  Liczba postów : 1865
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPon Cze 29 2020, 18:56;

Kostka: 6

W ostatnich dniach, mimo wyjątkowo dobrego traktowania młodszych pracowników, Darren nie mógł nie zauważyć podkrążonych oczu, poszarzałej cery i wiecznie zmęczonego wyrazu twarzy, który nie opuszczał go od jakiegoś czasu. Co prawda, sporą część z tego należało zrzucić na karb egzaminów - jednak zarówno na psychice, jak i nocnym śnie Krukona odbiły się ostatnie wydarzenia w Ministerstwie Magii. Co prawda, zupełnie inaczej by to wyglądało gdyby pracował, na przykład, w Departamencie Tajemnic, albo w Kontaktach z Mugolami. Ale Biuro Bezpieczeństwa? Nawet jeśli minister Floyd nie został zamordowany na jego zmianie, to była to i tak wstrząsająca wiadomość dla młodego urzędnika. Przyłapywał się na tym, jak usiłuje sobie przypomnieć twarze mijane na korytarzach w czasie ostatnich dwóch miesięcy - czy jedna z tych osób mogła stać za zamachem? Czy Shaw mógł zrobić coś, by zapobiec przedwczesnym zmianom na fotelu Ministra? Zapewne nie - ale wątpliwości i tak podgryzały minuty i godziny z zasobnika jego codziennego snu.
W końcu jednak Darren znalazł chwilę wytchnienia od ostatnich dni pełnych pisania protokołów, potrójnego - albo i więcej - sprawdzania wszystkich zabezpieczeń, kontrolowania przepustek czy odmawiania komentarzy dziennikarzom Proroka, którzy w ostatnich dniach męczyli swoimi pytaniami nawet stażystów zajmujących się utrzymaniem czystości w archiwum. Podczas przerwy młodemu mężczyźnie udało się wyskoczyć na kawę do niewielkiej, mugolskiej knajpy dwie przecznice od wejścia dla interesantów, a po powrocie zajął się wypisywaniem jednego z wielu protokołów, stukając głośno na starej, rozklekotanej maszynie do pisania. Dźwięki tonęły jednak w innych stukach, krokach i przytłumionych szeptach, dochodzących z każdego zakątku Biura Bezpieczeństwa, które było o wiele bardziej wyludnione niż zwykle. Starsi pracownicy byli "w terenie" - każdy doświadczony czarodziej, od magipolicji do aurorów, zapewne zaangażowany był choć częściowo w śledztwo lub inne działania, które miały pokazać publice że "Ministerstwo da sobie radę" i "Magiczna społeczność nie musi się niczego obawiać".
Wystukując na maszynie zanotowane wcześniej i przekazane mu przez jednego ze starszych pracowników zalecenia, dotyczące założenia ewentualnych uroków antymagicznych i przeciwklątw w gabinecie Ministra, drugim okiem Darren zerkał na najnowszy numer Proroka Codziennego, z którego pierwszych stron wciąż nie schodziły spekulacje dotyczące morderstwa. Dziennikarze posuwali się nawet tak daleko, by napominać że nie należy wykluczać żadnego podejrzanego, szczególnie tego, który zyskał najwięcej - co było dość słabo zawoalowanym wskazaniem na następczynię Floyda.
Shaw pokręcił głową i lewą ręką sięgnął po służbowy kubek, wypełniony chłodną już i zbyt mocną herbatą.
- Napytają sobie biedy - mruknął do siebie i upił łyk, po czym skrzywił się, czując na języku silny, cierpki posmak gorzkiego naparu.
Grymas - lub ogólne roztrzęsienie - sprawił, że Krukonowi drgnęła dłoń. Westchnął, kiedy uronił z kubka część płynu, który z głośnym chluśnięciem wylądował na gazecie, barwiąc mniej więcej ćwierć trzeciej strony na brązowo.
Darren wyciągnął różdżkę i machnął nią odruchowo w stronę papieru. Herbata znikła w mgnieniu oka - niestety także z kubka - do tego zaś Prorok odleciał dobrych kilka metrów. Odepchnięty niedbale rzuconym zaklęciem, wylądował pod wypełnioną po brzegi szafką na akta.
Krukon podniósł się powoli i uczynił kilka kroków w kierunku mebla. Dla bezpieczeństwa schował różdżkę i schylił się, chcąc manualnie podnieść gazetę. Jakież było jego zdziwienie, gdy w chmurze kurzu i pajęczyn zauważył, oprócz oczywiście Proroka Codziennego niewielką garść złotych monet, które wyglądały jakby leżały tam już dobrych parę tygodni.
Chłopak wzruszył ramionami i wpakował sobie galeony do kieszeni, po czym wrócił do biurka. Tam pierwszą rzeczą którą zrobił było wypisanie sobie niewielkiej notki, żeby poprosić służby sprzątające o odwiedzenie pokoju dla urzędników w Biurze Bezpieczeństwa.


z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami | Znamię namiaru na wnętrzu lewej dłoni | Brisingamen na szyi
Galeony : 373
  Liczba postów : 1225
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPon Gru 28 2020, 12:47;

Nie sądziła, że rzucając pracę w Ministerstwie Magii tak szybko do niego wróci. Widocznie jej zwierzchnicy uznali, że skoro już tam pracowała, to o wiele lepiej nadaje się do 'pracy w terenie' niż niewyściubiający nosa poza Biuro Tłumaczeń koledzy po fachu. Nie, żeby miała coś przeciwko - w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami właściwie nigdy nie pracowała stacjonarnie i ciągle ją gdzieś wysyłali. Co nie zmienia faktu, że jednak liczyła na chociaż kilka spokojnych dni za biurkiem, otoczona woluminami do przetłumaczenia... Na upartego jednak wypychali ją do ludzi. Akurat ją, pożal się Merlinie.
Na domiar złego - o ile w MM nie przywiązywali zbytniej uwagi do ubioru młodszych urzędników - tak Gringott jako poważna, niezależna instytucja wymagała już jako-takiej prezencji. Więc niepocieszona Jessica musiała porzucić swoje luźne swetry i czerwone conversy na rzecz ubioru smutnej pani z biura tłumaczeń. Cudem unikając - przynajmniej - obcasów. Musiała jednak przyznać, że pierwszy raz od dawna czuła się zwyczajnie poważnie, stąpając po ministerialnych marmurach - i nikt z mijanych ludzi nie rzucał jej pobłażliwych spojrzeń przeznaczonych dla nosicieli kawy. Klasyfikowana była bezbłędnie jako tłumacz - brązowe kosmyki odgarnęła za uszy, odsłaniając tłumaczki, które w przypadku problemów miały jej dopomóc. Colton to jednak dobry kumpel.
Jessica Smith, mam przetłumaczyć wewnętrzne dokumenty — wręczyła jednemu z urzędników odpowiedni glif wydany jej przy otrzymywaniu zlecenia. Z torby wyłuskała kolejny plik papierów, kładąc je na dębowe biurko. — Odpowiednie oświadczenia o zachowaniu poufności już przygotowałam i podpisałam...
Skinęła głową, gdy mężczyzna wstał, prosząc by chwilę poczekała - PROSZĄC! Cóż to była za nowość, w porównaniu do tych wszystkich rozkazów jakich nasłuchała się w Departamencie Kontroli. Musiała przyznać, że w końcu, choć odrobinę czuła się odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu.
Korzystając z sugestii urzędnika, który wyszedł z biura - nalała sobie czarnej kawy i oparła biodrem o biurko, popijając parujący napój. Czekała - rozglądając się zza lustra weneckiego po otwartej sali BB, szukając czujnymi, szarymi oczyma znajomej twarzy.

______________________




Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 482
  Liczba postów : 1865
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPon Gru 28 2020, 13:00;

Idąc ministerialnymi korytarzami Darren myślał o jednej rzeczy - po jaką cholerę ktoś namalował na wejściu dla interesantów grafitti głoszące "TAJFUNY DO WORA WÓR DO JEZIORA". Shaw rozumiał że quidditch potrafił rozbudzać skrajne emocje, ale...
Z zamyślenia wyrwał go starszy urzędnik, który bezceremonialnie wcisnął mu do ręki listę dokumentów, upoważnienie i zlecił wycieczkę do archiwum. Krukon zawrócił na pięcie i podążył w kierunku pomieszczeń wypełnionych kurzem i papierami.
W drodze powrotnej zauważył na dokumentach pieczęć banku Gringotta. Być może chodziło o jakieś stare transakcje albo przelewy sprzed dwustu lat, które nie obchodziły już nikogo oprócz goblinów.
Ku zdziwieniu Darrena, osobą której miał dostarczyć zakurzone teki była znajoma Krukonka.
- Serwus - powiedział, posyłając ruchem różdżki dokumenty w okolice głowy Jess - Przysłali cię z powrotem do Ministerstwa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami | Znamię namiaru na wnętrzu lewej dłoni | Brisingamen na szyi
Galeony : 373
  Liczba postów : 1225
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPon Gru 28 2020, 13:28;

Zamyśliła się przez dłuższy moment - obserwując gonitwę ministerialnych szczurów owieczek z boku. Trudno było jej uwierzyć, że ledwo kilka miesięcy temu sama tutaj zasuwała, jak goniona przez Szatańską Pożogę - a teraz popijała sobie spokojnie kawę i czekała aż dostarczą jej odpowiednie dokumenty do przetłumaczenia. Gringott także rzucał deadline'y - ale możliwe do zrealizowania i wystarczające by tłumacze wykonali swoją robotę rzetelnie, od A do Z. Tutaj nie było miejsca na pośpiech - tylko dokładność.
Znajomy głos wyrwał ją z refleksji - udało jej się nie zakrztusić kawą i obrócić w jego stronę. Uśmiechnęła się delikatnie, poprawiając złote okulary na nosie i odkładając kawę na biurko.
Hej — przywitała się, sięgając wolną dłonią po dokumenty. Przysiadła lekko na blacie, układając papiery na swoim kolanie, by szybko rzucić na nie okiem. — Na szczęście nie. To znaczy tak. To jest... — westchnęła ciężko, zamykając tekę z papierami - żeby skupić się na rozmówcy, a nie goblideuckich manuskryptach i wyliczeniach.
Pracuję dla Gringotta, akurat trafiło się zlecenie z Ministerstwa, więc mnie przysłali — wyjaśniła już trzeźwo, wystukując smukłymi palcami niezidentyfikowany rytm o blat biurka. — Mam wrażenie, że niektórzy z Biura Tłumaczeń zapomnieli jak wygląda światło słoneczne i spaliliby się w jego pierwszych promieniach... — pozwoliła sobie na żart, w istocie korzystając z wychodnego i uśmiechając się nieco... sardonicznie.
Tak myślałam, że się zobaczymy — dodała szczerze, a uszczypliwość w jej głosie zniknęła. — Biuro Bezpieczeństwa ma teraz bardzo dużo pracy.

______________________




Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 482
  Liczba postów : 1865
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPon Gru 28 2020, 13:44;

Darren westchnął ciężko, samemu sięgając po kawę - choć wolałby herbatę - i rzucając okiem na sterty papierów leżących na biurku urzędnika, gdzie się na chwilę przysiedli.
- Zapraszam do mojego biurka, Cricket zaraz wróci - powiedział, mając na myśli oczywiście urzędnika z którym wcześniej rozmawiała Jessica. Po drodze zgarnął parę parę papierów z innych stert i pogroził jednej ze starszych urzędniczek, że jeśli do wieczora nie dostarczy mu wyceny strat z pożaru na Pokątnej to Shaw do robienia kawy dla niej wyznaczy jakiegoś najmłodszego stażystę, do tego na pewno nie z Hufflepuffu.
Dotarli po dłuższej chwili do biurka Darrena, którego - po listopadowych pojedynkach na Pokątnej - przenieśli z klitki stażystów na własne, choć nieco ciasne biurko między szafkami na akta i zielonym, acz nieco marnym, beniaminkiem.
- Dużo pracy? Dużo pracy ma sprzątacz przy wejściu dla interesantów. Tu jest za-pier-dol - powiedział, wyraźnie akcentując każdą sylabę i odstawiając kubek na biurko - Ale od czasu kiedy Zagumov dostał zaparzacz do kawy, to mam chociaż więcej miejsca - dodał ze zmęczonym uśmiechem - Usiądziesz na chwilę? - spytał, samemu siadając za biurkiem i wyciągając z jednej z szuflad pióro, kałamarz oraz nieotwartą jeszcze paczkę fasolek wszystkich smaków, którą oczywiście otworzył i podsunął Jess.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami | Znamię namiaru na wnętrzu lewej dłoni | Brisingamen na szyi
Galeony : 373
  Liczba postów : 1225
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPon Gru 28 2020, 14:21;

Och, jasne — przytaknęła, odrobinę tylko speszona - że właśnie bezceremonialnie wrąbała się na biurko jednego ze starszych urzędników. Cóż, przynajmniej nie wylała mu na papiery kawy. A nawet jeśli - akurat w zaklęciach gospodarczych miała niezłą wprawę - wspomniany Cricket mógłby się przeglądać w odbiciu swojego biurka.
Podążyła posłusznie za Shawem, zgarniając swoją kawę i opierając plik otrzymanych dokumentów o biodro - właściwie to nawet do głowy jej nie wpadło, żeby użyć zaklęcia lewitującego, była już wprawiona w targaniu pergaminów (książek zwłaszcza). Z dobrze skrywanym za uprzejmą obojętnością rozbawieniem przysłuchiwała się Darrenowi - który w Biurze Bezpieczeństwa widać odnajdywał się całkiem nieźle. A przynajmniej do perfekcji opanował pogróżki dotyczące kawy.
Przynajmniej dorobiłeś się własnego biurka — parsknęła już swobodnie śmiechem - korzystając z zaproszenia i przysiadając się do stanowiska pracy Shawa. Ułożyła papiery na wolnym kawałku blatu, otwierając teczkę - i sięgając do podsuniętego opakowania słodyczy.
Staram się trzymać z daleka od polityki. Ale trudno udawać, że nic się nie dzieje — wrzuciła fasolkę wprost do ust - a w jej oczach momentalnie stanęły łzy. Zaczęła kasłać - szybko unosząc kubek z kawą do warg. — Shiokara — wykrztusiła, zapijając posmak wnętrzności bezkręgowców i przeklinając w myślach wymysły Japończyków.
Wycierając wilgoć z rzęs wierzchem dłoni, nie sięgnęła - póki co - po kolejną fasolkę, a wyjęła z kieszeni płaszcza własne, szmaragdowozielone pióro samopiszące. I odwiesiła okrycie na oparcie krzesła, zostając w samym, czarnym golfie. Założyła nogę na nogę.
Pomógłbyś mi z tym pismem? Jedno muszę przełożyć na miejscu dla Francuzów, resztą zajmę się już w Biurze — przysunęła Darrenowi jedną z kart wyłuskanych z całej teki, wahając się przez chwilę. — Po prostu przeczytaj, przetłumaczę ze słuchu. Potem może ja na coś się przydam, oszczędzimy chwilę czasu.

______________________




Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 482
  Liczba postów : 1865
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPon Gru 28 2020, 15:10;

Urzędnik przerzucił kilka stosów papierów, nie zauważając nawet że fasolka którą zjadł była o smaku kory modrzewia - smak niecodzienny i nieprzyjemny, acz raczej niezbyt inwazyjny. Zaklął głośno, kiedy zauważył na jednym z dokumentów ciemny okrąg pozostawiony przez naczynie z kawą odłożone przez jakiegoś uważnego inaczej osobnika. Praca w stresujących warunkach często wyzwalała w ludziach najgorsze cechy - na szczęście u Darrena było to do tej pory jedynie pokazane przez nieco obniżoną kulturę osobistą... oraz strzelanie zaklęciami w zaułkach na Pokątnej, ale to już terenowa część tej pracy.
- Marcepan - powiedział, unosząc do góry połówkę białej fasolki - Jasne, co przeczytać? - spytał, wyciągając dłoń po kartkę papieru. Tak jak się spodziewał, były to ciągi danych na temat wymienianych towarów czy treści umów pisanych językiem stricte bankowym.
Po skończeniu czytania oddał otrzymane dokumenty Jess i zatrzymał się na chwilę. Teoretycznie większość akt była mniej lub bardziej tajna - a na pewno nie do wglądu nikogo spoza ministerstwa. Sięgnął więc do szafki obok i wyciągnął wręcz jedną z szuflad.
- Pomogłabyś mi posegregować to według daty nadesłania? To zgłoszenia w sprawie akromantul w Dolinie Godryka sprzed pięciu lat - wyjaśnił, po czym samemu zaczął szukać listów ze stycznia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami | Znamię namiaru na wnętrzu lewej dłoni | Brisingamen na szyi
Galeony : 373
  Liczba postów : 1225
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPon Gru 28 2020, 15:51;

Przygryzła końcówkę samopiszącego pióra, kiedy Darren przyglądał się dokumentom. Tak czy siak pochodziły stąd - więc nie musiała się martwić, że student czyta coś, czego nie powinien. Ustawiła szmaragdowe pióro w odpowiedniej pozycji na pergaminie - i z pomocą tłumaczek, zaczęła od razu przekładać odczytywane przez Krukona umowy i bankowe weksle.
Je renonce à la terre au profit de... — mruczała cicho pod nosem, nie chcąc zagłuszać sobie miarowego tonu Darrena - kolejnymi słowami jedynie napędzając śmigające wściekle od linijki do linijki pióro. Szło naprawdę szybko i sprawnie. Być może powinna zaproponować w Biurze Tłumaczeń, by większe teksty zostały przydzielane dwóm osobom - albo, żeby poszerzyli kadry i zatrudniali asystentów tłumaczy.
Zadowolona ze współpracy - posłała Krukonowi wdzięczne spojrzenie znad złotych oprawek, pakując przetłumaczone weksle z powrotem do teki.
Dzięki, poszło zdecydowanie szybciej — podziękowała, sięgając po kolejną fasolkę. Z ulgą wyczuwając świeży smak poziomek - aż uśmiechnęła się błogo, nie wykrzywiając się nawet na widok szuflady pełnej zmieszanej papierologii. Podniosła się jedynie z krzesła, żeby mieć lepszy dostęp do papierów.
To z tej głośnej sprawy związanej z Shercliffe'ami? Podobno z ich rezerwatu zbiegło tyle akromantul — podjęła temat, jednocześnie biorąc się za odpowiednią segregację dokumentów. Temat był jej bliski - w końcu jeszcze do niedawna zajmowała się stricte magicznymi stworzeniami.

______________________




Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 482
  Liczba postów : 1865
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyWto Gru 29 2020, 14:48;

  Darren chrząknął. Pięć lat temu myślał raczej o tym co pani Vicario chciałaby dostać na walentynki, nie o jakichś akromantulach w Dolinie Godryka. Coś mu świtało, że Shercliffowie byli powiązani z tą sprawą - ale szczerze mówiąc, wiele więcej nie kojarzył, oprócz oczywiście plagi wielkich akromantul która dręczyła przez jakiś czas okolice tamtej miejscowości. Pokiwał więc jedynie głową - biorąc pod uwagę, że rzeczy działy się na bieżąco, to nie miał zbytnio czasu zapoznać się ze starszymi aktami. Nie miał też zresztą za bardzo na to ochoty.
  W końcu - po czasie na pewno dłuższym niż przeczytanie jednego dokumentu - skończyli segregację akt. Darren wyciągnął się na krześle i uśmiechnął lekko do Krukonki.
- Dzięki. Zaczekaj jeszcze chwilkę - powiedział, po czym wypisał mały liścik i różdżką posłał go - w formie samolociku oczywiście - do biurka stażystów. Jeden z nich poderwał się po paru chwilach i przyniósł do biurka Shawa paczkę kociołkowych piegusków, którą ten podał Jess - Jakbyś chciała do tego jeszcze kawy, to nie klikaj opcji "ekspresso", bo... - słowa Shawa przerwał głośny huk i rozchodzący się szybko po biurze mocny aromat palonych nasion kawy - ...bo ekspres padnie - kontynuował z głośnym westchnięciem - Przepraszam, ale młodzi jeszcze nie wiedzą na co dokładnie rzucić Reparo - dodał, dopijając resztkę swojej kawy i wstając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami | Znamię namiaru na wnętrzu lewej dłoni | Brisingamen na szyi
Galeony : 373
  Liczba postów : 1225
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyWto Gru 29 2020, 15:35;

Westchnęła lekko, odkładając ostatnie zgłoszenie na prawidłowe chronologicznie miejsce. Musiała rozmasować sobie kark od nachylania się nad obłożonym papierami biurkiem - rzeczywiście, zajęło im to dłużej niż przeczytanie kilku stron jednego weksla bankowego. Ale na pewno krócej niż zajęłoby to jednej osobie.
Nie ma za co — machnęła skwapliwie dłonią, przysiadając na krześle - ale odwzajemniła uśmiech. — Odmóżdżyłam się trochę, łatwiej mi będzie tłumaczyć następne pisma na goblideucki — stwierdziła, zdejmując okulary, by rozmasować nasadę nosa. Z nieukrywanym zainteresowaniem obserwowała kolejne poczynania Shawa - z ukrywanym już rozbawieniem obserwując ten specyficzny, ministerialny łańcuch hierarchii w Biurze Bezpieczeństwa.
Z niejakim zaskoczeniem przyjęła kociołkowe pieguski - bardziej skupiona jednak na Krukonie, niż dziwnych odgłosach rozchodzących się po biurze. Rzuciła okiem na ciastka - na Darrena - i znów na ciastka. Kącik ust jej drgnął w namiastce wstrzymywanego uśmiechu.
Dzięki — otworzyła ciastka od razu, wgryzając się w jedno z nich - kątem oka dostrzegając godzinę na zegarze ściennym. Zerwała się na równe nogi i z ciastkiem w ustach szybko zarzuciła na siebie czarny płaszcz.
Deadline'y gonią, mam jeszcze trochę pracy w terenie — oznajmiła, odejmując pieguska od ust. Podeszła do mężczyzny, wręczając mu resztę ciastek. — Kawy chętnie się napiję, ale w mniej... stresujących okolicznościach. Jeszcze raz dzięki za pomoc — zawahała się przez moment - ostatecznie rzucając Darrenowi szerszy niż zazwyczaj uśmiech, uścisnęła jego przedramię w formie pożegnania i zgarniając z biurka swoją teczkę z dokumentami, zawinęła się na pięcie.
Do zobaczenia! — rzuciła jeszcze przez ramię, wychodząc z Biura Bezpieczeństwa, by teleportować się prosto pod Gringotta.

Z tematu

______________________




Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 482
  Liczba postów : 1865
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyWto Gru 29 2020, 21:45;

  - Trzymaj się - powiedział Darren, podnosząc dłoń w geście pożegnania i prędko ją opuszczając. Sięgnął po pieguska - teoretycznie podarował Krukonce całe opakowanie (na koszt Ministerstwa, duh!), jednak skoro ta postanowiła je zostawić, to nie zamierzał rozmyślać nad ich zmarnowaniem. Zakasał lekko rękawy i, odprowadzając przy okazji Jessicę do wyjścia, podszedł śpiesznym krokiem do ekspresu. Zmarszczył czoło - i nos - kiedy zobaczył rozlaną na podłodze ciemną maź, która kiedyś zapewne miała być kawą, ale teraz była ostro pachnącym produktem kofeinopodobnym. Kilkoma machnięciami różdżki "pozmywał" kałuże płynu i przejechał wzrokiem po trójce stażystów, z których każdy wyglądał tak, jakby w każdej chwili chcieli powiedzieć że to nie ich wina. Shaw westchnął ciężko i różdżką jak wskaźnikiem zaczął pokazywać im po kolei elementy na które trzeba rzucać odpowiednie, drobne uroki, żeby doprowadzić ekspres do porządku.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31506
  Liczba postów : 74246
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyWto Gru 29 2020, 22:07;

Ingerencja w pracy - Urzędnik w Biurze Bezpieczeństwa
@Darren Shaw

Ten dzień zaczął się naprawdę spokojnie. Pracowałeś tak jak zawsze o tej porze, przy Twoim biurku przewijało się wiele osób i wiele różdżek. Nikt nie sprawiał żadnych problemów... do czasu aż nie podszedł do siebie wyraźnie zbulwersowany i postawny czarodziej. Od razu wparował do Ciebie z ogromną awanturą, krzyczał wniebogłosy, że podczas przechowywania różdżki w magazynie została ona uszkodzona. Podsuwał Ci ją pod nos i pokazywał głęboką rysę na wysokości rdzenia. Nie dał jednak nikomu dojść do słowa, po prostu darł się, żądał rekompensaty, wymachiwał rękoma i ogólnie robił niezłe zamieszanie. Jeden z Twoich kolegów po fachu zdołał Ci jedynie przypomnieć, że szef kazał dbać o wizerunek tego departamentu. To ewidentnie znak, że nie można podnieść głosu na klienta tylko wypadałoby go udobruchać. Czy Ci się udało? Rzuć kością.

1,2 - klient dostawał szału przy każdej próbie wyjaśnienia sytuacji. Nie chciał przeprowadzania dochodzenia, on żądał rekompensaty inaczej poda wszystkich do Wizengamotu. Robił niebotyczną aferę, a gdy wymachiwał ręką, w której trzymał różdżkę to rozbił jeden ze stojących obok Ciebie wazonów przez co jeden z odłamków niegroźnie poranił Ci dowolne miejsce na ciele. Czy klient się uspokoił? Nie. Potrzebowałeś wsparcia innych kolegów. Dopiero po wielu godzinach walki udało się go uspokoić na tyle, aby odkryć, że uszkodzenie różdżki nie mogło nastąpić na terenie Departamentu bowiem nie ma tej różdżki w rejestrze. Klient zgłupiał, ale nie przeprosił. Opuścił biuro, ale to, co się naawanturował to jego.

3,4 - trzeba wnieść się na wyżyny własnej cierpliwości i profesjonalizmu. Uspokojenie klienta graniczyło z cudem, ale udało się go udobruchać odpowiednio dobranymi słowami, a może darmowym poczęstunkiem? Nie odszedł od Twojego biura przez kilka godzin, śledził każdy Twój ruch kiedy musiałeś sprawdzać rejestr (tak, miał tu przechowywaną różdżkę), a potem wezwać Twórcę Różdżek, aby zdiagnozował pochodzenie uszkodzenia. To skutecznie odciągnęło Cię od prawowitych obowiązków. Po wielu godzinach męczarni z klientem udało się go przekonać, że nie było możliwości uszkodzenia jej na terenie Ministerstwa. Trzeba zostać po godzinach jeśli nie chcesz mieć zaległości w pozostałych obowiązkach.

5,6 - nie z Tobą takie numery! Choć uspokojenie klienta wymagało nie lada opanowania tak udało Ci się go przekonać do zachowania spokoju. Bardzo sprawnie udało Ci się szybko wszcząć dochodzenie, uzyskać odpowiednie papiery, potwierdzenia i dokumenty. Zebrałeś wszystkie potrzebne podpisy i pieczątki, a klient został przez Ciebie udobruchany. Po raptem godzinnym dochodzeniu odkryłeś, że różdżka przybyła już z tym uszkodzeniem, co zostało zarejestrowane i potwierdzone przez podpis klienta. Dostałeś od niego solidne przeprosiny kiedy uzmysłowiłeś mu błąd. Szczęście w nieszczęściu, Twój szef dowiedział się, że poradziłeś sobie z awanturnikiem. Postanowił dać Ci w tym miesiącu premię w wysokości 20 galeonów.

______________________

Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 482
  Liczba postów : 1865
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptySob Sty 16 2021, 16:20;

5 - +20 galeonów

  Początek stycznia i wejście z powrotem w rytm Ministerstwa upływał Shawowi pod znakiem podstawowych kontroli, wypełniania raportów i spisywania protokołów z różnych zdarzeń większych oraz - głównie mniejszych. Sporą część czasu Darrenowi zajmowało sprawdzanie różdżek - raczej rutynowa inspekcja przy pomocy magicznych urządzeń, które sprawdzały czy różdżki nie były niestabilne lub - co ważniejsze - nie były notowane w aktach Ministerstwa jako te, należące do poszukiwanych czarnoksiężników i kryminalistów.
  Mimo oczywistego harmidru i bałaganu, towarzyszącego pracy w Biurze Bezpieczeństwa każdego dnia roku, godziny Krukonowi mijały w miarę spokojnie. Petenci przewijali się przed jego biurkiem, otrzymując swoją różdżkę z powrotem bez większych problemów, Darren zapisywał ich dane w formularzu po czym przechodził po prostu do kolejnej osoby i kolejnego kawałka drewna. Przynajmniej do czasu, kiedy do pomieszczenia wparował jakiś korpulentny jegomość w meloniku i szarym surducie, który zaczął wymachiwać swoją - najwyraźniej - uszkodzoną różdżką przed nosem jakiejś stażystki. Ta ledwo co wydusiła z siebie informację, że to do obowiązków Shawa należy ich kontrola - Krukon westchnął i wstał, słysząc od czarodziejów z biurek obok przyciszone syki i głośne szepty przypominające mu o konieczności zachowania dobrego wizerunku, szczególnie ze względu na ostatnie wydarzenia w magicznym świecie.
  Parę chwil później, czerwony na twarzy mężczyzna siedział przed biurkiem Darrena z filiżanką kawy w jednej dłoni i będącą przedmiotem sporu różdżką w drugiej. W szafkach na akta ustawionymi pod ścianami raz po raz otwierały się szuflady i wylatywały z nich kolejne teczki, które Shaw naprędce przeglądał, jednocześnie próbując w miarę ostrożnie - przynajmniej na tyle, na ile pozwalały nerwy mężczyzny - wypytać petenta o jego wizytę w Ministerstwie, a więc godzinę o której przybył, formularze które wypełniał i departamenty, w których był. Chcąc nie chcąc, musiał zająć czarodzieja choć drobną rozmową, jednocześnie konsultując się i posyłając wiadomości do magazynu oraz tych wydziałów Ministerstwa, w których mężczyzna załatwiał swoje dzisiejsze sprawy. Po mniej więcej dwudziestu minutach Darrenowi udało się skompletować pełną kartotekę składającą się z dwóch formularzy i wniosku, na którym widniał opis różdżki przed oddaniem jej do oficjalnej, ministerialnej przechowalni.
  Shaw nachylił się z dokumentem nad biurkiem, pokazując mężczyźnie dokument. Po kolejnych kilkudziesięciu minutach konsultacji, sprawdzania pieczątek i porównywaniu stanu różdżki z jej pierwotnym opisem, czarodziej zreflektował się w sprawie swojej pomyłki i zaczął sążniście przepraszać zarówno Darrena, jak i stażystkę na którą na początku naskoczył. Krukonowi pozostało jedynie odprowadzić go do wyjścia i wrócić do pracy, której przez ostatnią godzinę poświęconą jednemu petentowi zebrało się całkiem sporo.
  Chociaż całe to zdarzenie już na koniec dnia pracy całkowicie zniknęło z jego świadomości, która ociekała wręcz numerami wniosków i wzorami formularzy, czekała go miła niespodzianka w dniu otrzymania wypłaty, która była większa niż zwykle o dwadzieścia galeonów - najwyraźniej dbanie o dobre imię Biura Bezpieczeństwa nagradzane było drobną premią, której Krukon oczywiście nie zamierzał odmówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nanael O. Whitelight

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171cm
C. szczególne : Niezwykle jasne oczy, styl vintage, taneczna gracja przy każdym ruchu, wiecznie perfekcyjnie pomalowane paznokcie
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 166
  Liczba postów : 132
https://www.czarodzieje.org/t19962-nanael-o-whitelight#612606
https://www.czarodzieje.org/t20214-now-or-never#628807
https://www.czarodzieje.org/t19963-nanael-o-whitelight#612607
https://www.czarodzieje.org/t20225-nanael-o-whitelight-dziennik#
Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 EmptyPią Mar 26 2021, 18:18;


Cichym stukotem obcasów oznajmiła swoją obecność na nieszczególnie dobrze sobie znanym trzecim piętrze Ministerstwa Magii, starając się jak najszybciej pokonać odległość od windy do biura, jednocześnie dalej uśmiechając się do ewentualnie mijanych pracowników, by nie wzbudzać żadnych podejrzeń. Żałowała, że akurat dzisiaj ubrana jest raczej na zasadzie smart casual, bo przez to znacząco traciła na tak cennej teraz pewności siebie, ale zmiana outfitu była teraz ostatnim, o czym myślała. Poprawiła tylko zsuwający jej się z chudnącego pod wpływem stresu ramienia pasek torebki, a następnie wzięła głębszy wdech i wreszcie weszła tym swoim niemal tanecznym krokiem do pomieszczenia, w którym miała szansę zdobyć sukces, albo boleśnie polec.
- Dzień dobry - zaczęła, bo Biuro Bezpieczeństwa wcale nie było takie duże, by istniała szansa zgubienia się - szybko wyłapała sobie ofiarę, przysuwając się już do biurka młodego mężczyzny, którego przecież kojarzyła nie tylko z ministerialnych korytarzy, ale również tych hogwarckich. - Nanael Whitelight, Departament Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami - przedstawiła się jeszcze szybko, subtelnie wyciągając do niego dłoń, dzięki temu też dostrzegając jak podstępnie metamorfomagia odbijała jej emocje, pozwalając dłoni na przybranie jeszcze drobniejszej postaci.
- Mamy pewien problem - poinformowała go wreszcie bezpośrednio. Nie "mam", nie "mój Departament ma". Mamy. Domyślała się, że może nie być pierwszą osobą, która przychodzi tu dzisiaj z tego typu informacją - jeśli dobrze się orientowała, akurat tego dnia w Ministerstwie miało odbyć się długie i ważne przesłuchiwanie, w którym miała wziąć udział wyjątkowo nieprzyjemna szajka goblinów, targająca dowody w postaci całych kufrów "podrabianej" biżuterii. - Pewien geniusz z mojego Departamentu postanowił przyjąć dzisiaj niewytresowanego niuchacza, żeby z jego pomocą egzaminować chętnych na zdobycie Licencji pozwalającej posiadanie pewnych stworzeń magicznych. I, cóż, zazwyczaj oczywiście nie bierzemy takich zupełnie niewytresowanych zwierząt, a prędzej jakieś sprawiające drobne kłopoty, ale tutaj zaszło zamieszanie związane z pochodzeniem niuchacza, mam całą papierologię przygotowaną, tylko nie o to chodzi, po prostu... - Zacisnęła na chwilę wargi w wąską kreskę, powstrzymując się od nerwowego przestąpienia z nogi na nogę. - Niuchacz nam uciekł.

______________________



All for freedom and for pleasure;
Nothing ever lasts forever
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 QzgSDG8








Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty


PisanieBiuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty Re: Biuro Bezpieczeństwa  Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Biuro Bezpieczeństwa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Biuro Bezpieczeństwa - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Trzecie Pietro
-