Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


Effie Fontaine

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : pół wila
Galeony : 4381
  Liczba postów : 2482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7168-effie-fontaine#204310
http://czarodzieje.forumpolish.com/forum
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Administrator




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyPon 31 Mar - 17:05;

First topic message reminder :


Klasa do cwiczen patronusa

Jedna z opuszczonych klas została w pełni zagospodarowana dla ambitnych uczniów mających chęć opanowania zaklęcia patronusa. Wszystkie ławki zostały stąd wyniesione, zaś jedynym wyposażeniem klasy zostały stare, liczne i wysokie szafy. Każda z nich nieustannie kolebie się, jakby coś wewnątrz próbowało się z nich wydostać. Przeraziło to niejednego pierwszaka, będącego pewnym, że wewnątrz grasują wyjątkowo niebezpieczne duchy. Nic bardziej mylnego! Boginy, bo to one zamieszkują to pomieszczenie, na pewno nie wyrządzą nikomu wielkiej krzywdy, poza ewentualnym wywołaniem przeszywającego strachu! Natomiast Ci starsi uczniowie, doskonale wiedzą, kto tu mieszka i jak mogą to wykorzystać. Bowiem każda z tych magicznych istot zaczarowana została tak, że po otwarciu drzwiczek szafy nie wyłania się z nich to, czego najbardziej obawia się przeciwnik, a za każdym razem jest to wysoki, unoszący się dementor.

Kurs - zaklecie Expecto Patronum

Do kursu przystąpić mogą uczniowie znający już w pewnym stopniu Zaklęcia i Uroki, jak i Obronę Przed Czarną Magią. Kurs naucza zaklęcia Expecto Patronum. Jeśli pomyślnie zdasz kurs, sam wybierasz formę, jaką przybrał Twój patronus.  

WYMAGANIA:
• min. 15 pkt Zaklęcia i OPCM
• Jeśli grasz studentem, ale chcesz, aby nauka odbywała się, gdy byłeś uczniem, zaznacz to w poście
• kurs darmowy w każdym podejściu
• punkty nie przysługują

Rzuć kością w temacie do losowania i uwzględnij swoje wyniki w pisanym poście:
1 - Bogin powoli wyłonił się z szafy i gdy tylko go ujrzałeś, zupełnie zapomniałeś, że nie masz do czynienia z prawdziwym dementorem... Stanąłeś jak osłupiały, a stwór już zaczął szybować w twoim kierunku. Przerażanie malowało się na twojej twarzy i już dzielnie chciałeś unieść różdżkę, gdy jedyne, na co się zebrałeś, to głośny krzyk i szybka ucieczka z tej klasy. Nie poszło Ci najlepiej, a serce dygocze Ci jak oszalałe. Może napij się eliksiru uspokajającego i zabierz się za ćwiczenie tego zaklęcia, gdy będzie czuć się nieco pewniej...? Albo, w ogóle to odpuść, nikt na pewno by nie chciał, żebyś przedwcześnie osiwiał!

2 - Wdech wydech, dementor nie jest prawdziwy! Świetnie, o tym już pamiętasz, teraz pozostało Ci tylko skupić się na cudownym wspomnieniu, gdy przed tobą unosi się przerażający potwór gotowy namiętnie Cię ucałować, by wessać twą duszę. Łatwizna! Gorączkowo wertujesz myśli, próbując myśleć o tym, jak miło niegdyś spędzałeś czas, cicho wypowiadasz zaklęcie, celujesz i... udało Ci się wyczarować jakąś marną białą wstęgę, która znika w przeciągu sekund. No... jeszcze trochę ćwiczeń i wstęga na pewno zamieni się w patronusa, z resztą kto wie, może w twoim przypadku przybierać ona będzie kształt małej glizdy, wówczas możesz śmiało stwierdzić, że jesteś bardzo blisko celu!

3 - Expecto patronum, patronum expecto, to nie jest prawdziwy dementor, miłe wspomnienie... Kiedy stajesz na wprost lewitującego potwora, uświadamiasz sobie, że by opanować ten urok, trzeba pamiętać o naprawdę wielu rzeczach jednocześnie. Masz w zanadrzu wybrane wspomnienie, powtarzasz sobie, że to tylko bogin i jedyne co Ci pozostaje to wypowiedzieć zaklęcie broniące. Ze zdenerwowania mamroczesz je niewyraźnie pod nosem. To nie był najlepszy pomysł! Najwyraźniej nie wypowiedziałeś zaklęcia prawidłowo, bowiem nagle z twojej różdżki strzeliło pasmo wściekle pomarańczowego światła, uderzając w kilka szafek. Ze wszystkich zaczęły wyłaniać się boginy - dementorzy. Teraz to na pewno nic nie wyczarujesz! Przerażony uciekasz z klasy.

4 - Zaklęcie, bogin, wspomnienie - powtarzasz to niczym mantrę stojąc w gotowości, gdy dementor opuszcza szafę. W pierwszych chwilach stoisz, patrząc na niego, jakby czekając, aż urok sam się rzuci. Niestety twoja różdżka nie zamierza przejąć inicjatywy. Robisz głęboki wdech i skupiasz się na wspomnieniu. Zajmuje Ci to może odrobinę za wiele czasu, bo już zaczynasz czuć zamykającą się rękę bogina na twoim przedramieniu, jednak w porę przypominasz sobie, że pora odeprzeć atak. Wykonujesz machnięcie różdżką... i tak! Udało Ci się! Co prawda twój patronus jest prawie przezroczysty i wisi przed tobą około dwóch sekund, ale przecież teraz będzie tylko lepiej! Już wiesz jaki kształt przybiera twój obrońca, teraz wielokrotnie doskonal to zaklęcie w samotności, najlepiej spróbuj sięgać po mocniejsze, dobre wspomnienie, to powinno zaradzić twoim problemom. Zdobywasz zdolność wyczarowania patronusa. Tutaj możesz uzyskać dyplom.

5- Wiesz wszystko na temat tego zaklęcia, a przynajmniej tak Ci się wydaje. Wiesz doskonale, na czym się skupić, jaki ruch ręką wykonać, oraz jak poprawnie wypowiedzieć nazwę, wiesz nawet, które twoje wspomnienie jest wystarczająco silne. Teraz pozostaje to sprawdzić w praktyce! Bogin nadciąga, wahasz się tylko krótkie sekundy, zaraz wymierzając w niego odpowiednie zaklęcie. Wow! Twój patronus wygląda naprawdę nieźle! Jesteś tym tak bardzo podekscytowany, że omal nie podskakujesz. Niestety tracisz przy tym koncentrację i twój obrońca bezpowrotnie, zdecydowanie zbyt szybko, niknie. Jednak znasz drogę, wiesz co robić, by go wyczarować, miejmy tylko nadzieję, że równie dobrze pójdzie Ci w chwili prawdziwego zagrożenia. Zdobywasz umiejętność wyczarowania patronusa. Zgłoś się po dyplom tutaj

6 - Musisz być urodzonym mistrzem zaklęć. Ewentualnie na pewno poświęciłeś długie godziny, doskonaląc rzucanie tego uroku. Gdy tylko bogin pojawił się na horyzoncie, od razu wiedziałeś jak go unieszkodliwić. Patronus, którego wyczarowałeś znakomicie przegonił dementora, ba, ten aż w popłochu uciekł ponownie do szafy. Ale co więcej, twój doskonale wyglądający obrońca, najwyraźniej wcale nie zamierza tak szybko zniknąć. Stoi sobie w najlepsze w klasie, pozwalając Ci się dokładnie mu przyjrzeć. Chcesz wysłać komuś wiadomość za jego pomocą? Na pewno to dla Ciebie zrobi! Czujesz się tak pewny, że masz świadomość, iż nawet w prawdziwym zagrożeniu, zdołałbyś to bez problemu powtórzyć. Chyba masz talent! Po dyplom zgłoś się tutaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


William S. Fitzgerald

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 183,5 cm
C. szczególne : tatuaże: motyw quidditchowy na lewym ramieniu, czaszka wężna na prawej piersi i runa Algiz po wewnętrznej stronie lewego przedramienia | amulet z jemioły zawsze na szyi
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
Galeony : 2735
  Liczba postów : 1794
https://www.czarodzieje.org/t17623-william-s-fitzgerald#494556
https://www.czarodzieje.org/t17645-ulisses#495903
https://www.czarodzieje.org/t18851-fitzgerald-company#541760
https://www.czarodzieje.org/t17635-william-s-fitzgerald#495526
https://www.czarodzieje.org/t19423-william-s-fitzgerald-dziennik
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyCzw 7 Maj - 21:50;

  Przede wszystkim chciał się sprawdzić, po prostu.
  Zaklęcie Patronusa to w końcu jedno z najbardziej skomplikowanych i najtrudniejszych zaklęć, tak przynajmniej głosi podręcznik do obrony przed czarną magią. Teoria była mu całkiem dobrze znana, wcześniej jednak jakoś nie potrafił się zebrać, żeby przekuć ją w praktykę – może dlatego, że nauka wydawała się dość czasochłonna, a jemu to zaklęcie nie było aż tak potrzebne do szczęścia? W końcu jak duża była szansa na to, że spotka dementora sunącego złowieszczo po korytarzach Hogwartu czy też po ulicach Cork? Bliska albo wręcz równa zeru. Z czasem stwierdził jednak, że w sumie dobrze byłoby je potrafić rzucać, chociażby dla własnej satysfakcji; szczególnie, że w zaklęciach był przecież całkiem niezły i nie powinno mu to sprawić większej trudności… prawda?
  No nie do końca.
  Z różdżką w pogotowiu stanął przed jedną z licznych, kolebiących się szaf w pomieszczeniu i po wzięciu głębszego oddechu rzucił na zamek niewerbalne alohomora. Drzwiczki natychmiast się uchyliły i wychynęła zza nich koścista ręka, która zacisnęła się na drewnie. Moment później w ślad za nią ukazał się stwór w swej pełnej, paskudnej okazałości. To nie jest prawdziwy dementor, to tylko bogin, który przybrał jego postać, przypomniał sobie w myślach, kiedy kreatura nad nim zagórowała i zaczęła sunąć nieubłaganie w jego kierunku; mimo tej świadomości aż włoski zjeżyły mu się na karku.
  Nie zastanawiał się nad wspomnieniem, które miałoby w sobie wystarczająco mocy, żeby przywołać zwierzęcego strażnika, więc po szybkim przewertowaniu myśli zdecydował na pierwsze lepsze, które wydało mu się szczęśliwe. Okazało się jednak najwyraźniej za słabe, bo kiedy wyrecytował inkantację z towarzyszącym temu odpowiednim ruchem magicznego badyla, jego różdżka jakby czknęła i… wydobyła się z niej jedynie marna, biaława wstęga, która mogłaby co najwyżej połaskotać dementora, a nie go przegonić. Bogin na pewno poskładałby się ze śmiechu na ten widok, gdyby oczywiście tylko potrafił to zrobić.
  William westchnął i zaklęciem riddikulus zagnał stwora z powrotem do szafy. Nie miał zamiaru odpuszczać – potrafił to, był tego pewien, po prostu źle się do tego zabrał i tyle. Musiał wybrać lepsze, silniejsze wspomnienie, więc ponownie zajrzał w głąb swoich myśli w poszukiwaniu tego odpowiedniego, a kiedy już miał pewność, że odnalazł to właściwe, raz jeszcze stanął przed starym meblem i raz jeszcze obserwował jak kreatura w czarnych łachmanach opuszcza jego wnętrze. Nie wahał się ani moment.
  — Expecto patronum! — rzucił w stronę dementora-bogina, a lśniąca biaława mgiełka po wydobyciu się z końca cisowej różdżki tym razem szybko przybrała cielesną formę. Stwór schronił się z powrotem do szafy, a rudzielec nieomal podskoczył w miejscu, czując jak wypełnia go ekscytacja spowodowana tym sukcesem. Ta chwila radości kosztowała go niestety koncentrację, więc patronus rozwiał się równie szybko jak pojawił, ale Ślizgon zdążył mu się w międzyczasie przyjrzeć wystarczająco, żeby nie mieć wątpliwości, że był to lis.
  Zadowolony z siebie ruszył w stronę wyjścia, po drodze nieomal potrącając stopą jedno z wielkanocnych jaj; schylił się po nie ostrożnie, doskonale pamiętając jakie atrakcje zaserwowało mu kilka z nich, ale nic się nie stało. Uniósł kącik ust, bo wyglądało na to, że nie tylko z powodzeniem wyczarował cielesnego patronusa, ale też skompletował całą kolekcję tych nieszczęsnych pisanek. Nie ma co, to był całkiem udany dzień.

   | z/t

Kostka: 25

Jajko wielkanonce: F → 60% (udana), próba XIII finalna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze nienagannie wyprasowany mundurek z odznaką prefekta
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4481
  Liczba postów : 1869
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyCzw 7 Maj - 23:58;

Kostki: 3 -> 2 -> 2 -> 6

Nigdy nie była orłem z zaklęć. Owszem potrafiła rzucić te proste, które nazwałaby nawet podstawowymi, ale poza tym raczej nie widziała w sobie wielkiego talentu w tej dziedzinie. Z pewnością nie potrafiłaby za pomocą różdżki sprawić, że w ziemi pojawi się dwumetrowy dół, wyrwać drzewa z korzeniami lub wyczarować skomplikowaną iluzję. A jednak przyszła pod salę ćwiczeń patronusa. Wszystko dlatego, że chciała w końcu opanować to jedno zaklęcie, które podobno okazywało się przydatne w wielu różnych sytuacjach, które nie były atakiem dementorów.
Wydawało jej się, że wszystko miała już zawczasu opanowane. Rzeczywistość jednak szybko zweryfikowała ten stan rzeczy. Kiedy tylko pojawił się przed nią bogin pod postacią dementora spanikowała. Powtarzała co chwila formułkę, próbując skupić się na szczęśliwym wspomnieniu, które miała już wcześniej przygotowane, ale nie potrafiła. Zamiast tego z jej różdżki wydobyły się jakieś podejrzane promienie, które jedynie uwolniły więcej boginów, a Japonka musiała się ewakuować z sali, przerażona tym widokiem.
Do sali wróciła dopiero następnego dnia z mocnym postanowieniem poprawy. Stanęła przed drzwiami szafy, z której po chwili wyłoniła się postać dementora i... na chwilę kompletnie zamarła. Próbowała przypomnieć sobie jakieś szczęśliwe wspomnienie, co raczej nie przychodziło jej zbyt łatwo. Dopiero po kilku desperackich próbach przy jednym ze wspomnień z jej różdżki wydobyła się cienka srebrna smuga, stanowiąca zapowiedź udanego zaklęcia. Musiała jedynie się nieco bardziej przyłożyć.
Kolejne starania i po raz drugi wstęga bladego światła wydostała się z końca magicznego kijka. Kanoe skupiła się jeszcze bardziej na tym, by móc znaleźć to jedno wspomnienie, które zapewni jej sukces.
I w końcu jej się to udało. Przypominała sobie po kolei wszystkie szczęśliwe chwile spędzone z młodszą siostrą, aż w końcu udało jej się wyczarować patronusa w pełnej cielesnej postaci. Niezbyt wielkie zwierzę wykonało w powietrzu szarżę na dementora, zaganiając go z powrotem do szafy, a następnie odwróciło się w kierunku swojej właścicielki. Yuuko uśmiechnęła się na widok znajomego zwierzęcia. Tanuki. Jenot azjatycki. Przez krótką chwilę podziwiała swoje dzieło nim w końcu patronus rozpłynął się w powietrzu, a ona opuściła salę.

Forma patronusa: jenot
z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 2361
  Liczba postów : 920
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyWto 12 Maj - 16:10;

Kurs – wyczarowanie patronusa

Do kursu Gunnar podszedł już podczas pobytu w Hogwarcie. Po nieudanych zajęciach z Obrony Przed Czarną Magią, na których nie udało mu się pozbyć bogina ani razu, poczuł nagłą ambicją, żeby udowodnić sobie, że porażka ta wynikała nie z braku umiejetności, a zwyczajnie przez wzgląd na słabą kondycję psychiczną w tamtym czasie. Stając więc przed kolejną próbą i kolejnym boginem, który wyjątkowo przybrał swoją zwyczajową formę, białego niedźwiedzia, a nie tą zmodyfikowaną, dyktowaną przez sytuację rodzinną. Tym razem był na to gotowy. Bez wahania podnosząc różdżkę, rzucając zaklęcie. Egzaminator pochwalił go za zimną krew i naturalny talent. Ragnarsson nie wyprowadzał go z błędu, że po prawdzie, była to trzecia próba wyczarowania patronusa w jego życiu. Przy której nie użył innych wspomnień, do wywołania czaru, a jedynie zmieniło się jego podejście do tychże.

Kostka: 6

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : irlandzki akcent, brzydki tatuaż "Fillin are my live" na przedramieniu, proteza lewej ręki
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 517
  Liczba postów : 1543
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyWto 16 Cze - 21:16;

2019
perypetie kostkowe: 1, 3, 1, 6

Los poskąpił mu talentu, nikogo więc nie zdziwiło, że w przeciwieństwie do zdolniejszych kolegów i koleżanek, miał trochę problemów z opanowaniem zaklęcia patronusa, który był zarówno czarem na tyle podstawowym, że znał go prawie każdy czarodziej, jak i umiejętnością świadczącą o tym, że nie jest się jakimś patałachem. Ponieważ na zajęciach obrony przed czarną magią nie udało mu się wydobyć z różdżki nic więcej poza strzępkiem bladej mgły, postanowił zaszyć się w klasie przeznaczonej do ćwiczeń i próbować na własną rękę, wierząc, że konsekwencja i upór w końcu sprawią, że z różdżki wyskoczy mu jakiś ogier czy cokolwiek, było mu wszystko jedno, byle nie ta c cholerna bezkształtna masa. Podejść robił całkiem sporo, kilka razy dał się nabrać złudzeniu, że bogin to tak naprawdę dementor, raz wystrzelił z różdżki tak nieudanym zaklęciem, że pouwalniał z szafek jeszcze więcej dementorów niż ten któremu miał stawić czoła i w panice aż wybiegł z klasu zupełnie nie po gryfońsku. Całe szczęście, że sam jeden był świadkiem swojej kompromitacji. Odpoczął kilka dni, nie poświęcając przez ten czas ani chwili na myślenie o patronusie, trochę wyluzował, a gdy zabrał się do nauki ponownie, był znacznie bardziej skupiony i opanowany. Po długich godzinach ćwiczeń spędzonych w zakurzonej klasie i towarzystwie zakapturzonej postaci, wreszcie udało mu się wyczarować imponującego patronusa, który może i przypominał  niezbyt urodziwą krowę, ale był przy tym bojowym skurwolem który mógłby rozgromić wszystkich dementorów nie tylko w tej klasie, ale w ogóle w całym Azkabanie. Czar był mocny, trwały, i choć nie spoczął na laurach, postanawiając że nadal będzie go doskonalił, by mieć pewność, że zadziała zawsze, to czuł dumę i ulgę, że w końcu mu się udało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, lekki amerykański akcent, szare oczy, długie włosy sięgające do bioder często związywane
Galeony : 145
  Liczba postów : 536
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyPią 19 Cze - 15:59;

6
Z duszą na ramieniu weszła do tej tajemniczej sali. Nie miała w sobie za grosz pewności siebie jednak wiedziała, że musi spróbować wyćwiczyć czar w chwili, gdy jest atakowana. Z nerwów wyskubała sobie skórki przy paznokciach do takiego stanu, że musiała sobie to zaleczyć zaklęciem bo inaczej pióra nie mogła utrzymać bez wykrzywienia ust. Łomocząca szafa straszyła ją i najwyraźniej chciała przepłoszyć jednak zależało jej, aby mieć za sobą chociaż jedną próbę. Nikogo tu nie było, a więc nikt nie będzie się z niej śmiał. Podeszła zatem na drżących nogach przed szafę i przełknęła głośno ślinę. Była trochę blada, ale zagrzewała się w myślach. Długo ćwiczyła koncentrację na silnym wspomnieniu, pozbawionym rzecz jasna całkowicie innych odczuć. Trzymała różdżkę tak jak Boyd jej radził i uniosła ją wysoko przed siebie bo inaczej stchórzy. Otworzyła oczy, bowiem nieświadomie zaciskała je mocno ze strachu. Drgnęła, gdy klamka przekręciła się i ze środka zaczął wyłaniać się potwór w ciemnym płaszczu. Nie chciała go oglądać, a więc jeszcze zanim ten wyszedł pomyślała mocno o (nie)randce z Boydem w Pubie pod Trzema Miotłami, przypomniała sobie jaka wtedy była szczęśliwa i lubiana, wypowiedziała szybko inkantację i skinęła różdżką. Nie chciała oglądać dementorów, było od nich zimno, wolała być z Boydem i czuć ciepło kiedy się szczerzył. Światło zaklęcia oślepiło ją, cofnęła się o dwa kroki, gdy poczuła jak z różdżki wyszarpnęła się magią, a między nią a spłoszonym dementorem tańczy wesoło… lunaballa. Powoli, jakby niepewnie na jej ustach pojawiał się szeroki uśmiech, bo przecież miała rację - ma kopyta! Jaka świetlista, jaka błyszcząca, szczęśliwa… zatańczyła wokół niej, a za jej ciałem w powietrzu pojawiała się świetlista smuga… nie znikała tak długo, została z nią, a sama Bons myślała, że za chwilę serce wyskoczy jej z piersi. Poczuła żal, gdy jednak lunaballa zniknęła, jednak sama świadomość, że udało się…
Wybiegła z klasy, bowiem koniecznie musiała się komuś pochwalić !

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aslan Colton

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 189 cm
C. szczególne : rodowy sygnet na palcu, multum durnych tatuaży
Galeony : 1931
  Liczba postów : 1014
https://www.czarodzieje.org/t18403-aslan-colton#524234
https://www.czarodzieje.org/t18431-aslan-colton#525085
https://www.czarodzieje.org/t18430-aslan-chlopiec-ktory-boi-sie-lwow#525074
https://www.czarodzieje.org/t18426-aslan-colton
https://www.czarodzieje.org/t18721-aslan-colton-dziennik
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyWto 23 Cze - 22:10;

2018 rok

Kostki: 1, 1, 3, 6

Od dziecka rodzice mu powtarzali, że powinien umieć się bronić – zwłaszcza, jeśli chce zostać aurorem. Problem był tylko jeden – to ich marzenie, nie jego. W związku z tym, jego motywacja do wyczarowania patronusa była niewielka. Cóż jednak miał począć, przystąpił do ćwiczeń, tak dla świętego spokoju.
Doskonale znał teorię. Wiedział co należy zrobić, aby pozytywna energia zmaterializowała się w postaci srebrzystej masy. Długo zastanawiał się nad najszczęśliwszym wspomnieniem, które posiadał, a jakie mógłby wykorzystać. Stanął przed szafą, nie do końca pewny co go czeka.
Z różdżką w pogotowiu, wziął głęboki wdech i wtem.. Ujrzał przed sobą dementora. Był przerażony. Poczuł jak ulatuje z niego całe szczęście, a ciało drżało z zimna. Nie potrafił ani machnąć drżącą ręką ani wypowiedzieć odpowiedniej inkantacji. Nie wspominając o odnalezieniu w głowie tej szczególnej retrospekcji, pozwalającej mu na wyczarowanie patronusa. Kiedy dementor zaczął powoli zmierzać w jego kierunku, spanikował i wybiegł z klasy. Zdecydowanie nie był na to gotowy. Następna próba skończyła się identycznie – sparaliżował go strach, uniemożliwiający odpowiednie działanie.
Czuł się jak ostatni idiota i chuj a nie czarodziej. Jakim cudem trafił do Ravenclaw? Znał natomiast powód, dla którego nie został wychowankiem Domu Gryfa. Nie miał w sobie za grosz odwagi.
Czasu miał coraz mniej; rodzice wyraźnie powiedzieli, że za dwa tygodnie chcą poznać formę jego patronusa (naiwnie łudzili się, iż przyjmie ona postać lwa i prawdopodobnie dostaliby zawału, gdyby dotarła do nich informacja, że jest zupełnie na odwrót – lew to jego bogin). Nie był w stanie zliczyć ile godzin poświęcił na doszkalanie się. Motywacja nieznacznie wzrosła, ale wciąż głównym powodem wyczarowania tego jebanego patronusa była chęć zaimponowania rodzicom – głupi myślał, że może wtedy go docenią.
Złość krążyła w żyłach, gdy po raz trzeci przekraczał próg sali. Tym razem był gotowy i nerwowo powtarzał w głowie wszystko to, co powinien zrobić. Chłód odbijał się od ścian, gdy dementor wyskoczył z szafy, a Aslan stał zamrożony i wystraszony; machnął nerwowo różdżką i wypowiedział formułę zaklęcia. Teoretycznie zrobił to, co należało. W praktyce popierdolił inkantację, czego efektem było jeszcze więcej dementorów. Znów wybiegł z pomieszczenia, jak ostatni tchórz.
Zanim podjął kolejną próbę, cały proces nauczania zaczął od nowa. I wtedy przede wszystkim zmienił motywację – teraz robił to dla siebie. I wtem znienacka odnalazł w sobie najszczęśliwsze wspomnienie, jakie posiadał. Ten pamiętny dzień, w którym ćwiczył z ojcem latanie na miotle i z niej spadł, niefortunnie miażdżąc sobie ramię. Chrzęst kości pamiętał do tej pory, jednak ważniejsze było to, co nastąpiło potem – wizyta w szpitalu. Kiedy po raz pierwszy poczuł, że żyje i że jest coś, co faktycznie go interesuje.
Był gotowy.
Na pełnej kurwie wszedł do klasy, mocno ściskając różdżkę. I gdy z szafy (znów) wyszedł ten pierdolony dementor, krzyknął Expecto Patronum, przeganiając go z powrotem do szafy. Przyjrzał się formie, jaką przyjął jego patronus – kameleon. Nie mógł się nie zaśmiać. Nie istniało żadne inne zwierzę, tak bardzo zbliżone naturą do niego samego.

/zt


Ostatnio zmieniony przez Aslan Colton dnia Pią 3 Lip - 15:11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sophie Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 172 cm
Galeony : 590
  Liczba postów : 826
https://www.czarodzieje.org/t18692-sophie-sinclair#534986
https://www.czarodzieje.org/t18769-poczta-sophie#538251
https://www.czarodzieje.org/t18710-relacje-sophie#535349
https://www.czarodzieje.org/t18691-sophie-sinclair#534984
https://www.czarodzieje.org/t18698-sophie-sinclair-dziennik
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptySro 24 Cze - 13:18;

Nie jestem pewna czy kiedykolwiek w swoim życiu spotkam dementora. Do tej pory mi się to nie zdarzyło, jednak czytając historię Hogwartu można stwierdzić, że nawet jeśli nie ma się w planach wycieczki do Azkabanu, to może dojść do spotkania z dementorami gdzie indziej. Z jednej strony szkoła jest podobno super bezpiecznym miejscem a z drugiej... jak już coś ma się wydarzyć, to często wydarza się własnie tutaj. Nie trzeba nawet zaraz studiować historii sprzed ponad dwudziestu lat - wystarczy chociażby wiedzieć, co działo się jeszcze parę lat temu.
Ogólnie - dobrze umieć w obronę. A jeszcze lepiej być po prostu dobrą czarownicą. Chociaż to eliksiry są tą dziedziną, która ciekawi mnie najbardziej, nigdy nie miałam też lekceważącego podejścia do obrony. To chyba najlepsze wykorzystanie różdżki, jakie potrafię sobie wyobrazić - nie ułatwianie sobie codzienność a właśnie zapewnienie jako-takiego bezpieczeństwa.
Już jakiś czas temu słyszałam o dziwnej klasie, gdzie w szafie zamknięty jest bogin, który za każdym razem zamienia się w dementora. Nie chcę jednak od razu rzucać się na głęboką wodę, więc nim tam przyjdę ćwiczę zaklęcie na sucho. Powtarzam sobie jego formułkę, wyraźnie wymawiając każdą literkę i odpowiednio macham różdżką. Staram się zebrać na zapas parę szczęśliwych wspomnień, żeby mieć inne, gdyby to pierwsze nie zadziałało. Podobno czasem zdarza się tak, że szczęśliwostka, która przychodzi do głowy wcale nie jest odpowiednia.
Przychodzę więc, kiedy czuję się gotowa. Na ile gotowym można być na spotkanie z dementorem. Czytałam o nich w książkach, oglądałam obrazki ale jest to tak przerażająca istota, że ciężko je sobie do końca wyobrazić. Kiedy wyłazi z szafy najpierw mam ochotę uciec - ciekawe co by się wtedy stało? Czy wyszedłby za mną na korytarz? To coś, co skrywa pod kapturem jest przerażające, nie pozwalam jednak, żeby podleciał do mnie zbyt blisko i zaczął wysysać szczęście. Głośno i wyraźnie wypowiadam Expecto Patronum a moje szczęśliwe wspomnienia związane  z tym jak zmieniło się moje życie od momentu kiedy mam w nim osobę, która się o mnie naprawdę troszczy działają zadziwiająco dobrze. Smuga światła natychmiast przyjmuje cielistą formę - małego ciałka, które ma skrzydła i jest tak szybkie, że ciężko mi za nim nadążyć wzrokiem. Okrąża strasznego dementora, który nie ma z nim szans i dosyć szybko chowa się z powrotem do szafy. Potem świetlisty ptak podlatuje do mnie - może żeby się przywitać - i mogę mu się lepiej przyjrzeć. Moja wiedza na temat magicznych i niemagicznych stworzeń nie jest zbyt duża, ciężko mi więc rozpoznać, że jest to szpak, widzę tylko, że jest całkiem uroczy i ma na piórach jaśniejsze plamki.  
Tak właśnie uczę się wyczarowywać patronusa.

zt

6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cali Reagan

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 158 cm
C. szczególne : bardzo krucha sylwetka, przenikliwe spojrzenie, ciężki zapach waniliowych perfum
Galeony : 1006
  Liczba postów : 745
https://www.czarodzieje.org/t18857-california-reagan#541882
https://www.czarodzieje.org/t18893-kalifornijska-poczta#543682
https://www.czarodzieje.org/t18898-kalifornijskie-relacje#543787
https://www.czarodzieje.org/t18878-cali-reagan#543255
https://www.czarodzieje.org/t18932-cali-reagan-dziennik#544825
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyPią 3 Lip - 14:01;

Kostka: 5

Swoją przyszłość mocno wiązała z zaklęciami, a myśl o szkoleniu się na łamacza klątw intensywnie kiełkowała w jej głowie. Nie miała wątpliwości, że musi stale pogłębiać swoje umiejętności z tej dziedziny i nadszedł dzień, w którym postanowiła nauczyć się jednej z ważniejszych inkantacji – wyczarowanie patronusa.
Zaczęła od teorii, której na ten temat było sporo. Wiedziała, że musi być maksymalnie skupiona (z tym nigdy nie miała problemu, trenowała silną wolę od dziecka) na szczęśliwym wspomnieniu, aby z jej różdżki wystrzeliła srebrzysta materia, która po odpowiedniej ilości ćwiczeń przybierała kształt zwierzęcia. Ruch nadgarstka miała wypracowany perfekcyjnie – wszak poświęciła na to wiele godzin. I gdy poczuła się gotowa, skierowała się kroki na szóste piętro, gdzie mieściła się specjalna klasa do ćwiczenia patronusa.
Weszła do pomieszczenia, niepewna tego, co ją tam czeka. Widok starych, wysokich szaf sprawił, że poczuła dreszcz przerażenia. Z przygotowaną różdżką czekała aż wyjdzie z niej bogin w postaci dementora. Zrobiło jej się zimno, a przerażenie sparaliżowało całe ciało.
Cali, to tylko bogin.
Z trudem zebrała się do kupy, przypominając sobie moment, w którym ojciec zabrał ją na kalifornijską plażę, uwalniając od ponurej Szkocji i matki. Ciepło rozlało się po jej sercu – te krótkie chwile z tatą (a nie mieli ich zbyt wiele) stanowiły jej najszczęśliwsze wspomnienia. Wtedy czuła się niesamowicie spokojna i bezpieczna. – Expecto Patronum – krzyknęła, a z jej różdżki wystrzeliła biała.. ćma. Była tak bardzo podekscytowana formą, jaką przybrał jej patronus (kochała ćmy, identyfikowała się z nimi), że straciła koncentrację, jakże niezbędną do utrzymania czaru. Ćma zniknęła, ale to nie miało znaczenia, bo udało jej się. Zdołała wyczarować patronusa i pokonać swój największy lęk.
Osiągnęła kolejny sukces.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ignacy Mościcki

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 180cm
C. szczególne : Blizna na prawym policzku sięgająca do podbródka oraz oczy, które wyglądają jakby były lekko podbite
Galeony : 417
  Liczba postów : 692
https://www.czarodzieje.org/t19336-ignacy-moscicki
https://www.czarodzieje.org/t19357-ignacy
https://www.czarodzieje.org/t19358-ignas
https://www.czarodzieje.org/t19338-ignacy-moscicki#571456
https://www.czarodzieje.org/t19360-ignacy-moscicki-dziennik#5719
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyPią 10 Lip - 11:59;

KURS - ZAKLĘCIE EXPECTO PATRONUM
Próba nr 1 - Udana [6]

RETROSPEKCJA - VI KLASA
Dobry czarodziej zawsze powinien być przygotowany na to, co wydaje się w danej chwili najmniej prawdopodobne. Właśnie tym stwierdzeniem kierował się Ignacy, gdy zdecydował się przystąpić do kursu mającego na celu pomóc mu opanować zaklęcie Expecto Patronum. Wprawdzie nie spodziewał się, że w najbliższym czasie natknie się na jakiegoś zagubionego strażnika Azkabanu plątającego się po szkolnych korytarzach czy uliczkach pobliskiego miasteczka Hogsmeade, ale nikt nie mógł mu też zagwarantować, że w najbliższym czasie nie wybuchnie magiczny kataklizm, który będzie dotyczył akurat dementorów i obróci ich przeciwko całej społeczności czarodziejów. Po prostu dmuchał na zimne. Poza tym opanowanie zaklęcia patronusa mogłoby pozytywnie wpłynąć na jego wyniki z Zaklęć lub Obrony Przed Czarną Magią, a to był już wystarczający powód, aby uznać to szkolenie za dobry pomysł.
Przekraczając próg sali, nie czuł strachu. Jeśli już to lekkie zdenerwowanie przyprawione kilkoma kroplami entuzjazmu. Słyszał od znajomych masę historii, jak i plotek na temat tego miejsca. Każdy wynosił stąd zupełnie inne doświadczenie. Niektórzy uczniowie opuszczali klasę wdzięczni za to, że nie zemdleli i się nie ośmieszyli, w czasie gdy inni traktowali ten test jako drobną niedogodność, którą należało jak najszybciej usunąć z drogi i zaliczyć przy pierwszym podejściu. Puchon żywił głęboką nadzieję, że za kilka minut nie będzie należał do grona tych pierwszych.
W sumie nie miał zbyt wielu innych opcji. Nigdy nie był orłem z Eliksirów czy Historii Magii, więc rzadko kiedy odnosił jakieś spektakularne sukcesy w tych dziedzinach. Sprawa wyglądała za to zupełnie inaczej, gdy w grę wchodziły zaklęcia. Miał do nich naturalny dryg, więc właśnie w tym kierunku się rozwijał, a możliwość sprawdzenia się w starciu z boginem w formie dementora wydawała się czymś naturalnym, jeśli chciał się dalej szkolić.
Myśl szczęśliwe myśli, powtórzył w głowie Ignacy i otworzył szafkę. Gdy po dłuższej chwili wyłoniła się z niej postać dementora, nie wahał się ani chwili i wykonał różdżką odpowiedni ruch, wypowiadając jednocześnie inkantację zaklęcia patronusa. Ku jego ogromnemu zdziwieniu srebrzysta mgiełka, świadcząca o tym, że poprawnie rzucił czar, zaczęła zmieniać swój kształt, aż zaczęła przypominać... Niedźwiedzia? Cóż, to było zaskakujące. Co więcej, oznaczało to, że wynik starcia był już przesądzony. Dementor nie miał żadnych szans z widmowym zwierzakiem, który rozpędził się i niemalże wepchnął go z powrotem do szafki.
Młody Mościcki obserwował z nieukrywanym zainteresowaniem swojego patronusa. Wcześniej nawet nie brał pod uwagę tego, że uda mu się go przywołać cielesnej formie, nie mówiąc już o tym, że będzie to akurat wielki miś. W każdym razie chłopak po dojściu do siebie, schował różdżkę do kieszeni i opuścił starą klasę, nie mogąc się doczekać, aż pochwali się tym osiągnięciem swoim bliskim.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Keyira Shercliffe

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : magiczny tatuaż w formie węża | blizn zbyt wiele, by można je było zliczyć | tęczówki w odcieniu sztormu | jakieś zwierzę jako częsty towarzysz
Dodatkowo : animagia
Galeony : 851
  Liczba postów : 693
https://www.czarodzieje.org/t17789-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t17819-meresin#501873
https://www.czarodzieje.org/t17818-keyira-shercliffe#501866
https://www.czarodzieje.org/t17805-keyira-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19447-keyira-shercliffe-dziennik#57
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyWto 11 Sie - 4:45;

PATRONUS
—PIERWSZY ROK STUDIÓW—


KOSTKA: 5

Podchodząc do szafy wiedziała na co się pisze. Starsi uczniowie zdradzili jej sekret zamieszkujących tu boginów już lata temu, kiedy jeszcze uczęszczała na podstawowe zajęcia jako zaledwie czternasto/piętnastolatka - nie pamiętała dokładnie. W każdym razie, wtedy była jeszcze zbyt młoda by myśleć o próbie wyczarowania własnego patronusa, ale teraz czuła się wystarczająco przygotowana i pewna. Jej pierwsze spotkanie z boginem miało miejsce na zajęciach z OPCM i wtedy przybrał on formę, która wywoływała w niej lęk o wiele większy niż jakikolwiek dementor kiedykolwiek prawdopodobnie będzie w stanie, a więc nie bała się stawić im czoła.
Ściskając różdżkę w dominującej dłoni, drugą sięgnęła do drzwi. Zawahała się na moment, raz jeszcze powtarzając sobie w głowie wszystko to, co powinna była wiedzieć i o czym powinna była pamiętać... Przede wszystkim to, że chociaż dementor nie będzie prawdziwy, powinna go tak właśnie potraktować. Bez względu na jej prywatne odczucia, to był kurs zaklecia Expecto Patronum, które był najlepszym narzędziem do walki z tymi potworami i motywacja do jego poprawnego rzucenia była tu równie ważna, co odpowiednia inkantacja, ruch nadgarstka i dobór szczęśliwych wspomnień.
Keyira zaczerpnęła głęboki wdech, po czym szarpnęła za klamkę i odskoczyła do tyłu, unosząc przed sobą różdżkę, w pełnej gotowości na to, by rzucić zaklęcie. Zanim to jednak nastąpiło, cofnęła się jeszcze trochę, by mieć czas przyjrzeć się swojemu przeciwnikowi, nim spróbuje go unieszkodliwić. To był prawdopodobnie pierwszy i ostatni raz, kiedy miała szansę zobaczyć dementora z tak bliska (o ile zrobi wszystko poprawnie), więc nie chciała jej zmarnować.
Expecto Patronum! — rzuciła w końcu, gdy zakapturzona postać zbliżyła się do niej na odpowiednią odległość i skupiła się na swoich szczęśliwych wspomnieniach. Na pierwszej wizycie w rezerwacie, na zabawach z bratem, na radości, kiedy po latach ćwiczeń udało jej się w końcu zostać animagiem.
Z końca jej różdżki wydobył się charakterystyczny srebrzysto-biały obłok, która pomknął ku jej przeciwnikowi. Z początku bezkształtna masa, z każdą kolejną sekundą nabierała formy, by w końcu objawić się jako wilk, który skoczył ku dementorowi niczym żywy. Ten widok rozproszył ją do tego stopnia, że patronus zamigotał i znikł, ale nie przejęła się tym. Wystarczyło, że udało jej się go wyczarować. Uznała, że będzie po prostu więcej ćwiczyć, by dojść do perfekcji, a tymczasem obróciła się i wyszła, zadowolona z rezultatu.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Drużyny Krukonów
Galeony : 797
  Liczba postów : 3447
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyWto 18 Sie - 15:01;

RETROSPEKCJA – INNY CZAS
KOSTKA - 4

Szafa z boginem złowrogo zadrgała, gdy Julia wymierzyła w nią swoją różdżkę. Zajęcia z czarowania patronusa były ciężkie z wielu powodów. Sam widok zakapturzonych dementorów, choć nieprawdziwych, był niezbyt przyjemny, jeśli nie przerażający. Znacznie trudniejsze było jednak zagłębianie się we własnym wnętrzu i szukanie najszczęśliwszych wspomnień. I jak je tu wybrać. Julia miała wiele przyjemnych wspomnień. Jej dzieciństwo było proste i przyjemne, z kolei Hogwart mocno ją zahartował i uczynił tym, kim była dzisiaj. Czy jednak przydarzyło się w jej życiu coś, co mogło ją kiedyś uchronić przed złowrogim pożeraczem szczęścia? Szczerze w to wątpiła.  Nauczyciel OPCM otworzył szafę i ze środka wyleciała zakapturzona postać, zmierzająca wprost na Krukonkę. Julia zastygła niczym posąg. Widok dementora zmroził jej krew w żyłach do tego stopnia, że kompletnie zapomniała, co robić. Minęły długie sekundy, nim zdołała się skoncentrować na szczęśliwym wspomnieniu. Momentalnie przeniosła się długie lata wstecz. Nie pamiętała, ile miała wtedy lat, może cztery, a może pięć? Stojąc po kolana w morzu, trzymała w drobnych rączkach wielką wędkę. Za jej plecami stał ojciec, który zarzucał haczykiem w siną dal i uczył dziewczynkę ściągać żyłkę. Co prawda przez cały dzień złowili małą słonowodną rybkę, którą ostatecznie wypuścili do wody, ale ten zwyczajny dzień zapisał się w jej pamięci, jako jeden z tych najpiękniejszych.

– Expecto Patronus! – krzyknęła, a z jej różdżki wydobyła się niebieska, niemal przezroczysta poświata, która przybrała kształt dzika. Dzik zniknął tak szybko, jak się pojawił, ale to wystarczyło, żeby przegonić bogina i zaliczyć egzamin.

[zt]


Ostatnio zmieniony przez Julia Brooks dnia Wto 29 Gru - 19:22, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Arleigh Armstrong

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170
Galeony : 231
  Liczba postów : 968
https://www.czarodzieje.org/t19680-arleigh-armstrong
https://www.czarodzieje.org/t19687-kilt
https://www.czarodzieje.org/t19681-arleigh-armstrong#589345
https://www.czarodzieje.org/t19720-arleigh-armstrong-dziennik
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyPią 6 Lis - 15:09;

6

Gdyby na korytarzu spotkał ją woźny, z pewnością miałaby problem, ale chciała upewnić się, że będzie miała salę dla siebie, dlatego wymknęła się z dormitorium długo po kolacji. Ostrożnie zamknęła za sobą drzwi, zrzuciła z siebie bluzę i zakasała rękawy. Różdżkę miała już w dłoni, więc machnęła nią tylko i rozpaliła w sali lampiony.
Przełknęła głośno ślinę na widok chyboczącej się, ponurej, wielkiej szafy stojącej u szczytu pomieszczenia. Bywała tu już kilka razy, zazwyczaj ze znajomymi, ale jej patronus nigdy nie był zadowalający i przede wszystkim nie miał nigdy określonej formy. Teraz jednak... Powiedzmy, że miała trochę świeżych, szczęśliwych wspomnień. A przynajmniej jedno.
Wywinęła różdżką w powietrzu. Zatrzaski w drzwiach szafy odskoczyły, a ze środka wysunął się... Nie, właściwie wyleciał, podłużny, zakapturzony kształt. Arleigh mimowolnie wzdrygnęła się. Światło w pomieszczeniu jakby przygasło, a ponura postać wydawała się nie mieć krawędzi ani granic i zajmować całość pomieszczenia. Zbliżała się.
Wtedy jednak Arla ocuciła się z przerażenia i zdecydowanie uniosła przed sobą różdżkę. Przypomniała sobie. Poczuła wypieki na twarzy, przyjemne mrowienie w szyi i chęć do życia, do działania, do akcji. Nie wykrzyczała inkantancji. Wypowiedziała ją spokojnie i wyraźnie.
- Expecto Patronum! - Pojaśniało, pobielało i przed dziewczyną pojawiła się... - Surykatka! - Pisnęła zachwycona, kiedy małe zwierzątko pogoniło dementora-bogina do szafy i zatrzasnęło za nim drzwi. Podtuptało jeszcze do Arli, stanęło na dwóch łapkach w charakterystycznej pozie i przyjrzało się jej, przechylając łepek. Po chwili rozpłynęło się, a poruszona i zachwycona Arla niechętnie wróciła do dormitorium. I długo nie mogła zasnąć.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 1206
  Liczba postów : 2202
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptySro 9 Gru - 10:09;

@Alexander D. Voralberg, @Felinus Faolán Lowell

Krukon stał oparty o ścianę przy drzwiach klasy, w której trzymane były boginy. Podczas treningu zamieniały się one w strażników Azkabanu - dementorów - w przeciwieństwie do innych podobnych stworzeń, które w przypadku Shawa zmieniłyby się w coś mającego o wiele więcej skrzydeł i o wiele mniej płaszcza. Shaw nie wiedział czy był to jakiś odrębny podgatunek bogina, a może na zwierzętach zostały użyte jakieś zaklęcia zmuszające je do zmiany w daną formę - w tym momencie bardziej interesowało go to, czy dobrze machał nadgarstkiem podczas trenowania Expecto Patronum na sucho.
Pod salą treningową czekał na przybycie nauczyciela zaklęć, którego poprosił o pomoc przy nauce przywoływania patronusa. Nie miał zielonego pojęcia, że z podobną sprawą do Voralberga zgłosił się także Felinus - a nawet gdyby wiedział, to i tak nie wiedziałby czy umówili się na ten sam dzień i opiekun Ravenclawu zamierzał upiec dwóch studentów na jednym ogniu.
Shaw wychylił się i spojrzał w prawo i lewo, w głąb korytarza, sprawdzając czy nauczyciel kieruje się w tą stronę. Szczerze mówiąc Darren mógłby spróbować zrobić to sam - ale jeśli Voralberg już się zgodził, to nie zamierzał rezygnować z pomocy merytorycznej hogwarckiego mistrza zaklęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1487
  Liczba postów : 7301
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptySro 9 Gru - 11:44;

Przed wydarzeniami w ZL

Felinus czuł się trochę jak maszyna, która posiada w sobie przygotowany program. Niby wszystko układało się w porządku, w szczególności po Nokturnie, który pozostawił na nim znacznie większe piętno, niż mógłby się spodziewać, ale, koniec końców, ciągłe chodzenie na kółka i zdobywanie punktów stawało się tym samym problematyczne. Gdzie by nie spojrzał, to terminy miał pozajmowane dość mocno, a do tego dochodziła praca, w związku z czym ostatnio dość mało sypiał. Jeszcze, zgłaszając się do pomocy Schuesterowi w dopingowaniu domu, musiał od czasu do czasu przystanąć nad tablicą szkolnych ogłoszeń i spisać odpowiednie informacje, jakoby sami przedstawiciele Hufflepuffu mieli z tym ogromny problem. Z dostaniem się do miejsca, gdzie kawałki pergaminu latają bezwładnie, przyczepione zaklęciem do wyznaczonego odgórnie miejsca; pierwszy list, pod względem odzewu w sprawie zadania Ajaxa, przyniósł oczekiwany skutek. I tyle mu wystarczało.
Chłopak, ubrany na czarno, zamiast w typowy mundurek szkolny, przedostawał się powoli przed odmęty korytarzy, poruszając się od czasu do czasu w częściowym półmroku. Stukot kroków był spokojny, prędzej melancholijny, przejęty rutyną ostatnich wydarzeń; sam Lowell nie podejrzewał, by cała nauka patronusa wiązała się tym samym ze znacznie większym wysiłkiem. Wcześniej wypił jednak kakao, mając nadzieję, że ciepły napój pomoże mu w odstresowaniu się i tym samym podejściu do tego w sposób bardziej pozbawiony tych negatywnych emocji. Mleczna błogość zdawała się spełniać swoje odgórne założenia, bo sam Felinus, być może od cukru, poczuł się znacznie lepiej.
O, dobry ziomuś prefekt. — przywitał się naprędce z Darrenem, uśmiechając się delikatnie pod nosem, chociaż był zdziwiony, że nici przeznaczenia ponownie postanowiły się złączyć; jakoby w śmiejącym się spojrzeniu zwierciadła duszy samego losu. Patrzącego na nich na razie spokojnie, lecz z drobnym chichotem, jakoby całość tych wydarzeń zwyczajnie go bawiła. Profesora Voralberga jeszcze nie było, ale Puchon podejrzewał, że taki stan rzeczy dość szybko się zmieni, w związku z czym postanowił, mimo własnego zdziwienia, że Shaw zapytał o to samo, przeczekać całokształt mijających sekund, tykających wskazówek zegara, w absolutnej ciszy.

@Darren Shaw, @Alexander D. Voralberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 418
  Liczba postów : 2057
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyWto 15 Gru - 22:45;

  W zasadzie od momentu, kiedy dowiedział się, że obu panów będzie chciało uczyć się patronusa pod jego okiem to zaplanował, że zrobią to razem. Nie widział żadnego powodu, dla którego miałby rozdzielać dla nich zajęcia, szczególnie, że zwykle w towarzystwie ćwiczyło się zwyczajnie raźniej, a i można było sobie pomóc. Co prawda nie wiedział na jakiej stopie są ze sobą Felinus i Darren w relacjach, natomiast nie doszedł bynajmniej do jego uszu fakt, jakoby mieli się nie lubić. Generalnie niewiele słyszał odkąd wrócił do szkoły, co nie zmieniało faktu, że zdążył ogarnąć już najważniejsze szkolne konflikty. Panów nie było pośród nich. Nie widział więc przeciwwskazań do takiego, a nie innego obrotu spraw jakimi były wspólne korepetycje z obrony przed dementorami.
  Popijając kawę przyszedł więc pod umówione miejsce o umówionej porze, spóźniając się parę minut. Wciąż nie był w pełni sprawny, jeśli chodziło o wzroczną percepcję, tak więc przejście z jednego miejsca na drugie zajmowało mu nieco więcej czasu niż zakładał. A może po prostu szkolne schody robiły sobie z niego figle. W sumie nie miał czasu się nad tym zastanawiać. Uzbrojony w różdżkę trzymaną między dwoma palcami i wyglądającą jak kij do pałowania okolicznych chłopów podszedł pod salę do nauki patronusa i rzucił chłopakom krótkie dzień dobry, bez słowa więcej wchodząc do środka. Uniósł brew. Kompletnie zapomniał, że nie było tu żadnego stolika na kubek. Wzruszył sam do siebie ramionami.
  - Dobrze, przejdźmy od razu do rzeczy. Zakładam, że teorię dobrze znacie, ale szybciutkie przypomnienie. – zaczął, pokrótce wyjaśniając im to i owo na temat patronusa, co w zasadzie powinni wiedzieć, ale dobrze by było sobie niektóre rzeczy przypomnieć. Dodał kilka szczegółów na temat specyfiki wspomnień. – I pamiętajcie, że nie musi być to najważniejsza rzecz w waszym życiu, ale taka, która naprawdę wypełnia Was realną radością. Te dwie rzeczy często mylą. – mruknął to, co powtarzał za każdym, jednym razem, kiedy uczył kogoś patronusa.
  Wspomniał dodatkowo co nieco o prezentacji i machnął różdżką na pobliską szafę, jedną z większych i wybitnie starą, aby tuż po chwili wypełznął z niej bogin w postaci dementora. Mężczyzna obrócił magicznym patykiem i wycelował z krótkim expecto patronum, aby tuż z końcówki wymknął się mglisty, perłowy dym, szybko przybierający kształt konia pełnej krwi angielskiej, pędzącego w kierunku czarnej zjawy i dość szybko zaganiającego go z powrotem do miejsca jego smutnej egzystencji. Przekręcił nadgarstek a półtonowe w teorii prawdziwości zwierzę okrążyło chłopaków i podbiegło do nauczyciela zaklęć, zatrzymując się tuż za nim i bacznie obserwując sytuację. Mglisty koń był w pełni gotowy do tego, aby zainterweniować w razie gdyby coś poszło nie tak, a jak wszyscy w swej nauce doskonale wiedzieli – z patronusami nie zawsze wychodziło tak jak się chciało.
  - Najpierw spróbujemy przećwiczyć na sucho formę bezkształtną. Później jak pójdzie Wam dobrze to kształtną i na końcu spróbujecie z boginem. – rzucił, a choć wyraz jego twarzy był dość neutralny, to dało zauważyć się w nim nutkę zadowolenia z faktu, ze byli chętni do pracy.

Etap 1 na 3 – w teorii wszystko wygląda prosto

Rzut kostką k6 na efekt.
  • Rzucacie do momentu, w którym nie traficie najwyższej kostki i tym samym realizujecie scenariusze wszystkich kostek w jednym poście. Np. rzuty kolejno 4, 1, 2, 3, 5 – prawie wyszło, nie wyszło, nie wyszło, prawie wyszło, wyszło.
  • Każda próba musi mieć choć 5 regulaminowych linijek (3 kostki - 15 linijek, 5 kostek - 25 linijek) - mogą być dłuższe. Jeżeli po pięciu rzutach nie będzie powodzenia, za szóstym można uznać, że się udało. Można – rzecz jasna – działać na niekorzyść postaci i próbować kilkukrotnie, mimo że np. za pierwszym razem trafiło się najwyższą kostkę. Daję pole do popisu jeśli chodzi o to, dlaczego nie wyszło: gorszy dzień, złe wspomnienie, niesforna różdżka etc.
  • Macie po jednym przerzucie na tym etapie.

KOSTKI:
1, 2 – co może być trudnego w rzuceniu zaklęcia? Skutecznie przekonali się o tym Ci, którzy próbowali rzucić aquamenti na zajęciach Voralberga, a patronus był przecież dużo bardziej skomplikowaną inkantacją. Twoje chęci zdecydowanie przewyższały dzisiaj Twoją szansę na powodzenie i pierwsza próba zakończyła się absolutnym fiaskiem.
3, 4 – wspomnienie, obrót i trach – expecto patronum! Twoja różdżka chyba sądzi nieco inaczej. Co prawda delikatnie zaświeciła, może i wypuściła troszkę mgiełki, natomiast zdecydowanie nie był to pożądany efekt. Może trzeba wybrać inną retrospekcję?
5, 6 – choć to dopiero pierwszy etap, to najprawdopodobniej Twoje wspomnienie jest na tyle dobre, że nawet niekoniecznie idealny obrót różdżką zostaje wynagrodzony. Z magicznego patyka wydobywa się delikatna smuga mgły i choć nie jest to cielesny ani silny patronus, to być może będzie w stanie dać Ci nieco więcej cennego czasu w starciu z dementorem.



Kod do posta:
Kod:
<zg>Ilość punktów w kuferku:</zg>
<zg>Ćwiczenie patronusa z poprzednich fabuł:</zg> link/i
<zg>Kostki (kolejno):</zg> link

@Darren Shaw, @Felinus Faolán Lowell

______________________


Magic gives you a lot of choices
- most of them are bad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 1206
  Liczba postów : 2202
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptySob 19 Gru - 19:50;

Ilość punktów w kuferku: 45
Ćwiczenie patronusa z poprzednich fabuł: -
Kostki (kolejno): piąta próba, ES

- O, postrach okolic Doliny Godryka - zareagował na przywitanie Felinusa Darren, odpychając plecy od ściany i strzepując pył z rękawów - Serwus - przywitał się jeszcze, po czym dołączył do cichego kółka oczekiwania na Voralberga, w skrócie KOnV (-ersacja? Otóż nie).
Nauczyciel zaklęć dołączył do nich po kilku minutach i przedstawił teoretyczne podstawy rzucania zaklęcia oraz zaprezentował je także w praktyce. Zjawiskowy, srebrny koń przegalopował po sali, zmuszając dementora-bogina do schowania się z powrotem do szafy. Shaw miał okazję przyjrzeć się już patronusom paru osób - wiedział, że nie tylko odpędzały one strażników Azkabanu, ale też były w stanie przenosić wiadomości. Zastanawiał się też, jaka istota mogłaby być właśnie jego patronusem - miał nadzieję, że uda mu się tego dowiedzieć.

Szczerze mówiąc, Darren nie miał jakiegoś konkretnego, przygotowanego wspomnienia na którym chciał się skupić. Zignorował więc może wymogi zaklęcia - nie mogło być przecież tak trudne - albo uznał, że jego obecny stan jest wystarczająco dobry i nie musi skupiać się na niczym szczególnym. Po wypowiedzeniu jednak inkantacji nie stało się zupełnie nic. Jego różdżka nie tylko nie wyprodukowała srebrnej mgiełki, z Mizerykordii nie uniosła się nawet najmniejsza nitka.
Do kolejnych prób podszedł już o wiele poważniej. Najpierw - biorąc pod uwagę zbliżające się wielkimi krokami święta, choć dopiero co pożegnali Noc Duchów - przywołał w myślach uczucie rozpakowywania swojej pierwszej, dziecięcej Zmiotełki 801 i latania dosłownie parę centymetrów nad śnieżnymi zaspami. To jednak przyniosło skutek równie marny, gdyż wspomnienie było już nieco zatarte i niewyraźne, przez co ciężko było przywołać beztroskę towarzyszącą tamtym chwilom.
To może wakacje w Luizjanie? Mimo przegrania miesięcznej pensji na wyścigach sklątek tylnowybuchowych, Darren nie mógł zaprzeczyć że bawił się tam wyśmienicie w towarzystwie ducha starego szulera. Shawowi wydawało się już, że w stronę różdżki po jego ramieniu spływa fala ciepła razem z lekkimi dreszczami, jednak kolejne Expecto Patronum nie przyniosło efektu gdy przypomniał sobie, że nad całymi wakacjami wisiało widmo powrotu do Wielkiej Brytanii w której dopiero dojrzewały dręczące ją teraz tarcia zwolenników obu partii i polityczny nieład, który może nie dotykał Hogwartu aż tak bardzo - jednak Krukon miał z nim do czynienia w pracy aż nadto.
Postanowił sięgnąć pamięcią więc po inne wakacje, po zdaniu owutemów, przed rozpoczęciem studiów, które spędził razem z rodziną w Ameryce Łacińskiej. Co prawda nie wydarzyło się tam nic specjalnego - oprócz unikniętego o włos nadziania się na jakąś starą, aztecką pułapkę - jednak wspomnienie to było szczęśliwe bez dwóch zdań. Tym razem na drodze Darrena stanęło jednak coś innego - mianowicie Mizerykordia, której rdzeń był mimo wszystko przystosowany do rzucania zaklęć z zupełnie przeciwnego spektrum magii i patronus musiał jej sprawiać wyjątkowe kłopoty.
Kolejna - i na szczęście ostatnia, udana próba - przeprowadzona była na fundamencie majowej wycieczki do parku w Hogsmeade, a mianowicie momentu w którym Darren, po nachyleniu się za krzakiem by sprawdzić jakiś dziwny szelest, został pokryty od stóp do głów warstwą puchatej miłości dzikiego stada pufków, wciskających mu się bezpardonowo do kieszeni, kaptura czy pod koszulkę. Wtedy też jedno ze zwierzątek postanowiło zostać z nim aż do dzisiaj - i chronić go przed niedrożnymi drogami oddechowymi. I być może o to chodziło - wspomnienie przywołujące patronusa powinno być proste i ciepłe a nie stanowić euforyczną metamfetaminę - z czarno-zielonej różdżki Krukona wyfrunęła bowiem biała, zwiewna mgiełka, utrzymująca się przed nim przez parę chwil, a potem rozpływająca się w nicość.
Cóż... jaguara to nie przypominała - pomyślał, podnosząc dłoń do czoła i ściągając z niego sklejony od potu kosmyk włosów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1487
  Liczba postów : 7301
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptySob 19 Gru - 22:22;

Ilość punktów w kuferku: 26
Ćwiczenie patronusa z poprzednich fabuł: warsztaty wakacyjne 2020
a tutaj oświadczyny i rzucam sobie na próbę patronusa (na dole posta są kosteczki)
Kostki (kolejno): 2, 5, 2, 5, (3) (Rzuciłam od razu pięcioma, żeby nie trzeba było szukać. Biorę pod uwagę dwie kolejne próby od uzyskanego, pierwszego sukcesu.)


Na pierwsze słowa Darrena podniósł kąciki ust do góry w delikatnym rozbawieniu wynikającym z tego, jak ten wyraził jego obecność. Czy Lowell był postrachem Doliny Godryka? Może ze względu na wiodące prym pelerynki-niewidki tak, no ale, nie oszukując się w tej kwestii, po prostu głupi ma zawsze szczęście - być może i głupi będzie miał szczęście celem wyczarowania wymarzonego zaklęcia? Kto wie, nic przecież w życiu nie wiadomo. Nie bez powodu począł czekać na profesora Voralberga, z którym to się naprędce przywitał; zresztą, wszyscy od razu przeszli do konkretów. Cieszyło to Puchona - przeciąganie było czasami miłe, ale w takim gronie nie miał raczej nic do dodania. Nie bez powodu zatem posłuchał wykładu na temat Expecto Patronusa, w celu łatwiejszego zrozumienia natury białej magii.
Podejrzewał, wiedział - schematy podobne, zacierające się w jednym, widocznym punkcie, powodowały, iż już dawno przyswoił sobie do własnego umysłu, że patronus nie powinien wiązać się z najważniejszym wspomnieniem, tudzież dumą własnego, poniekąd nietypowego życia. Światło pewnej nadziei pojawiło się w Felinusie, od kiedy pożegnał się raz na zawsze z ojczymem i wtedy zaczął tak naprawdę odkrywać samego siebie - zapoznawać się z licznymi strukturami własnych tkanek, dzięki którym to mógł prawidłowo funkcjonować. Próba czasu i zażegnania stresu spowodowały, że chłopak zaczął czuć się pewniej w stosunku do samego siebie. Nawet jeżeli sytuacje, które go spotkały, nakreśliły w pełni to, z czym obecnie ma do czynienia - jednocześnie pewnego rodzaju problemy wychodziły spod jego membrany skóry, niemniej jednak utrzymywanie spokoju i ciągła nauka kontroli nad własnymi emocjami pozwalały mu to wszystko przetrwać.
Zmiażdżoną kończynę, a przede wszystkim struktury zgniłego człowieka, który to postanowił pożerować niczym pasożyt na ludzkiej prywatności ćwiczonego od pół roku umysłu.
I trochę źle wypadł z tym, że nie przeniósł terminu na późniejsze, bardziej odległe dni miesiąca kończącego ten dziwny, pełny zawirowań rok. Mimo trzymania się, względnego i udowodniającego jego zdolność do szybkiej regeneracji, nadal gdzieś, pod kopułą czaszki znajdowało się ziarenko, które powoli wypuszczało korzenie, mimo regularnej próby jego usunięcia. Lowell zacisnął mocniej własne palce na różdżce - drewno ochronne czasami śmiało ostrzegać go przed nadchodzącym niebezpieczeństwem - zanim to chłopak nie postanowił podjąć się realnej próby wyczarowania charakterystycznej, białej mgiełki, będącej wynikową szczęścia ludzkiej duszy. — Expecto Patronum. — oczekuję strażnika. Przywołane wspomnienie, dość banalne zresztą, spowodowało dezaprobatę ze strony mocy inkantacji, bo tak naprawdę nic się nie pojawiło. Ani dźwięk, ani iskry czystej złośliwości, ani drobna smuga, będąca wynikiem czegokolwiek. Zauważył błąd - zauważył słabość wcześniejszych wydarzeń, które go spotkały, jak również pasożytnicze działanie ostatnich, w związku z czym nie bez powodu przeszedł do drugiej próby. Tym razem spoglądając, pod kopułą czaszki, zaciekawionym spojrzeniem ciemnych obrączek źrenic w stronę znajdującego się po jego prawej stronie wilczura.
Którego zdołał częściowo oswoić - ostatni, zawierający w sobie pewnego rodzaju enigmę, nie wyglądał na zbyt chętnego do współpracy.
Przyjemne, miłe wspomnienie... Felinus na chwilę zamknął własne oczy, jakoby w zamiarze pomocy samemu sobie względem wybranej struktury. Pamięcią pojawił się z powrotem na jarmarku, gdzie stał się na okres bycia dziewczyną - trochę niską, trochę zbyt głośną, ale za to przyjacielską i całkowicie odmienną od jego własnego charakteru. Spędzająca czas w zabawnym gronie, gdzie to nie bał się podejmować żadnych interakcji międzyludzkich. Gdzie to, zamiast się denerwować na buchającą prosto w jego twarz łajnobombę z dyni, zwyczajnie się zaśmiał. Gdy, przebywając w labiryncie, przyczynił się do rozwiązania części zagadki z leżącym na ziemi jednorożcem, znajdującym się w stanie głębokiego snu, przypominającym śmierć. A pod koniec dnia, Solberg zwyczajnie przerzucił go przez ramię do jeziora.
Miłe wspomnienia. Przepełniające ciało i umysł nadzieją na lepsze jutro, przyczyniające się do poprawy samopoczucia. Przecież, z tamtego okresu, miał na palcu wskazującym lewej dłoni właśnie pierścień Sidhe, umożliwiający łatwiejsze porozumiewanie się z krukami. Może na znajdującą się tutaj obecnie dwójkę też pomoże?
Expecto Patronum. — oczekiwał strażnika, ale zamiast niego pojawiła się całkiem silna mgiełka, a przynajmniej widoczna, względem poprzedniej próby. Było to dużo - możliwe nawet, iż więcej, gdy podczas chochliczej masakry, czując bliskość i wsparcie, miał możliwość wydobycia aury o podobnych właściwościach; mógł być z siebie, pod tym względem oczywiście, wyjątkowo dumny. Moc wspomnienia była obecnie wystarczającą - a przynajmniej wystarczająca do tego stopnia, by tym samym zaobserwować może nie cielesnego patronusa, a prędzej jego podwaliny. Cieszył go ten widok; nie bez powodu Felinus uniósł kąciki ust do góry w widocznym zadowoleniu, naturalnym i spokojnym.
Mimo sukcesu, student postanowił podjąć się kolejnej, widocznej próby. Zacisnąwszy palce bardziej na rękojeści, jakoby w celu upewnienia się, iż różdżka należy tak naprawdę do niego, musnął ją kciukiem parę razy, spoglądając z zaciekawieniem w stronę przestrzeni, jaką reprezentowała sala do ćwiczeń jednego z zaklęć wymagających posiadanie czystej, nieskażonej nadmiernym złem, magią. Czy był godzien, by reprezentować białomagiczny czar? Nie wiedział, co nie zmienia faktu, iż tak naprawdę każdy człowiek reprezentuje obie grupy i nie ma takiej, która należałaby tylko i wyłącznie do jednej frakcji. Zamiar skupienia się jednak na wspomnieniu z masakrowaniem chochlików, spowodował brak jakiejkolwiek reakcji na kolejną próbę rzucenia. Jakoby różdżka wyczuła nieczyste intencje w retrospekcji do dawnych chwil, dawnych lat, w związku z czym zablokowała ponownie przepływ magii. Nie bez powodu Lowell spojrzał na nią, powoli zauważając, jakimi tak naprawdę informacjami powinien operować, by uzyskać wymagany rezultat. Przynajmniej wymagany - wszak na razie przypominało to trochę nadal chodzenie po omacku, jakoby w labiryncie, celem znalezienia wyjścia. Chociaż zasada prawej lub lewej ręki ukróciłaby jego chodzenie w kółko, na razie starał się działać głównie na własną intuicję, byleby nie musieć sobie nadkładać drogi - i tak już zyskał garść należytych wskazówek.
Tym razem postanowił zasięgnąć do wspomnień celebrowania wybicia kolejnej, pełnej liczby przy jego wieku - kiedy to, kompletnie niespodziewanie, mógł spędzić miło czas z bliskimi. Po wielu, wielu latach rozłąki, jakoby względem samego siebie, odkrywał w zapomnieniu te liczne momenty, które wprawiały go w radość. Bycie osobą wspierającą, bycie osobą mogącą uzyskać wsparcie, gdyby sytuacja stała się zbyt... nieciekawa. Cieszył się z takiego obrotu spraw - cieszył się, gdy mógł odczuć i odnaleźć w sobie na nowo namiastkę szczęścia, nawet mimo starań skupienia się tylko o wyłącznie na jednym wspomnieniu. Pędził jak gazela, zanim to znowu nie uniósł prawej ręki, wykonując charakterystyczny ruch nadgarstka i tym samym wypowiadając znajome słowa. — Expecto Patronum. — mruknawszy pewniej, z różdżki znowu wystrzeliła smuga białej mgiełki, co prawda będącej tylko mgiełką, ale za to jaką satysfakcjonującą. Będącą poniekąd reakcją na te pozytywne odmęty przeszłości, nie te negatywne - i tak na razie zamierzał się ich trzymać, kiedy to wydał pomruk widocznego zadowolenia, jako że udało mu się osiągnąć sukces po raz drugi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 418
  Liczba postów : 2057
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyPon 21 Gru - 22:43;

Czas do 23.12. godz. 20:00, spróbujemy to jakoś szybciej skończyć.

Stał z boku uważnie obserwując ich poczynania i to jak sobie radzili. Nie wtrącał się, dopóki nie zamierzali o to poprosić, a znając ich - a szczególnie pana Lowella - to raczej nie będą do tego skorzy. Podparł podbródek na dłoni i przesunął się jeszcze kawałek dalej w asyście mglistego konia, pozostawiając im więcej miejsca do ewentualnych manewrów. Jego patronus również patrzył w ich kierunku, choć było to raczej kopiowanie swojego stwórcy, aniżeli niezależne zachowanie. Co jakiś czas strzygał uszami.
- Dobrze, zobaczmy czy uda im się przybrać jakiś kształt panowie. Teraz musicie się skupić jeszcze bardziej, choć brzmi to głupio, bo do tej pory zapewne również wytężaliście swój umysł. Dajcie wspomnieniu trochę dłuższą chwilę. Niech przeniknie Wasze głowy do cna. - choć mówił dość spokojnie, to była w tym swego rodzaju dostrzegalna pasja. Po chwili jednak zamilkł i machnął ręką, aby kontynuowali swoje próby. W razie czego był gotowy im pomóc.

Etap 2 na 3 – z mgiełki w kształt
(zmieniły się wartości kuferkowe i zasady, czytać!)


Rzut kostką k6 na efekt.
• Mgiełkowe, lekkie patronusy zaczynają wam już bez problemu wychodzić. Można oczywiście działać na niekorzyść.
• Jeżeli ktoś z Was od razu rzuci kostkę 5 lub 6 niech będzie to jego druga próba (w pierwszej rozegrać scenariusz 3,4).
• Rzucasz do momentu, w którym nie trafisz najwyższej kostki i tym samym realizujesz scenariusze wszystkich kostek w jednym poście. Np. rzuty kolejno 4, 1, 2, 3, 5 – prawie wyszło, nie wyszło, nie wyszło, prawie wyszło, wyszło.
• Każda próba musi mieć chociaż 5 regulaminowych linijek, oczywiście zachęcam do pisania dłuższych starć z zaklęciem. Jeżeli po pięciu rzutach nie będzie powodzenia, za szóstym można uznać, że się udało. Można – rzecz jasna – działać na niekorzyść postaci i próbować kilkukrotnie, mimo że np. za pierwszym razem trafiło się najwyższą kostkę. Daję pole do popisu jeśli chodzi o to, dlaczego nie wyszło: gorszy dzień, złe wspomnienie, niesforna różdżka etc.
• Na tym etapie można zrobić jeden przerzut.

KOSTKI:
1, 2 – rzucasz zaklęcie, niemniej albo nie wychodzi w ogóle, albo twój patronus wciąż pojawia się w formie bezkształtnej mgiełki. Wiesz dobrze, że to już jakiś sukces (w końcu wyczarowanie patronusa to trudna sprawa!), ale nie jesteś zadowolony i próbujesz dalej.
3, 4 – zaraz zaraz, czy coś się pojawiło? Czy to było kopyto? Ogon? Róg? Chyba Ci się nie przewidziało, twój patronus powoli zaczął przybierać kształt! Czas, aby spróbować ukształtować go w pełni. Może jeszcze jedna próba?
5, 6 – twoje wspomnienie najwyraźniej jest czymś nadzwyczajnie dla Ciebie radosnym. Rzucasz zaklęcie, a z twojej różdżki wyłania się ukształtowany w zwierzę, półprzezroczysty patronus w kolorze mleka i niebieską poświatą. Wyglada idealnie! Pytanie tylko, czy jesteś zadowlony z tego jaką przybrał formę?

Kod do posta:
Kod:
<zg>Ilość punktów w kuferku:</zg>
<zg>Ćwiczenie patronusa z poprzednich fabuł:</zg> link/i
<zg>Kostki (kolejno):</zg> link

@Darren Shaw @Felinus Faolán Lowell

______________________


Magic gives you a lot of choices
- most of them are bad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 1206
  Liczba postów : 2202
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyWto 22 Gru - 1:16;

Ilość punktów w kuferku: 45
Ćwiczenie patronusa z poprzednich fabuł: post wyżej
Kostki (kolejno): 1st try

Darren sam już nie wiedział, czy oceniające spojrzenie Alexandra Voralberga było motywujące czy deprymujące. Z jednej strony martwił się wieloma innymi rzeczami - bardziej ważniejszymi niż opinia profesora zaklęć. Z drugiej - był nie tylko nauczycielem jednego z ulubionych przedmiotów Shawa, ale też opiekunem jego domu, Krukon odpowiadał też przed nim jako prefekt. Zanim Darren pozwolił pochłonąć się całkowicie swojemu szczęśliwemu wspomnieniu przemknęło mu jeszcze przez głowę pomęczenie wielkiego V o kolejne korepetycje, zaraz oczyścił jednak umysł na tyle, na ile mógł i wrócił do przypominania sobie ataku pufków, bloków białej czekolady i wieczorów przy kominku w Exham Priory z Sherlockiem Holmesem albo Ojcem Goriot.
Pierwsza próba - przeprowadzona kiedy Shaw uznał że bardziej gotowy nie będzie - nie zakończyła się, o dziwo, spektakularną porażką. Krukon mógłby wręcz przysiąc, że bezkształtna jeszcze, ale o wiele gęstsza niż poprzednio, chmura mgły wykształciła coś w rodzaju trzech... nie, czterech nóg, po czym zrobiła pół niezdarnego kroku do przodu i rozpłynęła się w nicość. Czy to miało oznaczać, że patronus Darrena będzie miał cztery nogi? Takich zwierząt było mnóstwo, lwy, żyrafy, alpaki, krowy, owce - Proszę, tylko nie baran, tylko nie baran, może być nawet skuns - łosie, jelenie, sarny, dziki, lisy, borsuki, kuny, jenoty, wilki, rysie... opcji było naprawdę wiele. Jednak by rozwiać w końcu wątpliwości, Shaw machnął różdżką raz jeszcze...
- Expecto patronum - powiedział Krukon, celując Mizerykordią w bliżej nieokreślonym kierunku, z dala jednak od Felinusa i Voralberga. Jakież było jego zdziwienie, kiedy tym razem z różdżki nie wydobyła się mniej lub bardziej zwiewna mgiełka, ale wyglądające jak prawdziwe - oczywiście, oprócz koloru i poświaty - czteronożne stworzenie, a mianowicie... koń?
Bez wątpienia był to koń. Darren zaś bez zwątpienia był nieco skonfundowany - przez chwilę pomyślał nawet, że podczas rzucania zaklęcia zamknął przypadkiem oczy i patronus opiekuna Ravenclawu wskoczył mu pod różdżkę. Kiedy odwrócił się jednak w stronę Alexandra, jego wytwór był wciąż na swoim miejscu, strzygąc uszami i czasem grzebiąc kopytem w posadzce. Po przyjrzeniu się jednak obu patronusom - przynajmniej zanim ten Krukona nie rozpłynął się po dłuższej niż zajmowało to mgiełce chwili - Darren zauważył jednak, że między zwierzętami były jednak różnice. Nie znał się na koniach, jednak jego patronus był wyższy i mocniej zbudowany, z kopytami pokrytymi włosiem, ten Voralberga zaś wyglądał jakby w każdej chwili gotowy był do zerwania się do galopu w pełnej prędkości, mogąc przy okazji zdublować konia Shawa parę chwil po rozpoczęciu biegu.
Krukon opuścił różdżkę by pooglądać przez parę ulotnych chwil jak jego patronus próbuje znaleźć sobie miejsce w tej nie tak dużej przecież sali - a jeden koń już się w niej przecież znajduje - po czym po potrząśnięciu grzywą rozmywa się i po chwili nie pozostawia po sobie śladu.
Darren zamrugał, uświadamiając sobie że nie robił tego od co najmniej kilkunastu sekund. Zmierzył wzrokiem jeszcze raz patronusa Voralberga i uśmiechnął się do nauczyciela zaklęć - czego nie robił co najmniej od maja. Ostatecznie postanowił zignorować podobieństwo ich patronusów - różnych zwierząt nie było tak wiele jak czarodziejów, więc jeśli osobne gatunki świerszczy nie liczyły się jako osobne typy, to sytuacja w której patronusy się powtarzają była zapewne częstsza niż się spodziewał. Shaw miał jednak inne, niesamowicie ważne pytanie, którym postanowił zastąpić komentarz w stylu "konie to tylko fajne chłopy mają" albo "czarodziej sprytny patronus kopytny", którego spodziewałby się bardziej nie po sobie, ale raczej po dwunastoletniej - albo sześćdziesięcioletniej - wersji siebie.
- Patronusy mogą jeszcze przekazywać wiadomości, prawda? - spytał, przypominając sobie mówiącego, wielkiego kota w rezydencji Borisa Zagumova - Czy jest na to jakaś specjalna inkantacja? - dodał, dziękując w duchu że jego antydementorowym zwierzęciem nie okazał się ostatecznie pufek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1487
  Liczba postów : 7301
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyWto 22 Gru - 1:27;

Ilość punktów w kuferku: 26
Ćwiczenie patronusa z poprzednich fabuł: podane wcześniej
Kostki (kolejno): 2 -> 6, 5, 5, 5, 6

Nie bez powodu był indywidualistą.
Niespecjalnie też prosił jakoś o pomoc, chociaż teraz z niej korzystał. Zazwyczaj o nią nie błagał, ucząc się samemu na własną rękę, co było obarczone, koniec końców, wieloma bliznami, których nie mógł się wyzbyć. Niemniej jednak to właśnie one ukształtowały go na takiego człowieka, jakim to obecnie jest - i chociaż ich historia nie była najprzyjemniejsza, to swoje z niej mógł tak naprawdę wywnioskować. Może w wakacje nie był w stanie odpowiednio skupić własnych myśli, niemniej teraz jednak, posiadając pod kopułą czaszki wiele wspomnień, które to powodowały u niego ciepło na sercu, nie zamierzał odpuścić okazji i tym samym sprawdzić własnych możliwości, by, być może, wydobyć z siebie coś więcej, niż tylko i wyłącznie próby.
Chciał to zrobić nie tylko dla samego siebie, lecz także dla bliskich jego sercu osób, na których mu tak naprawdę mocno zależało. Zbyt mocno, by mógł obecnie odwrócić się na pięcie, otworzyć drzwi, poprzez naciśnięcie zimnej klamki, a następnie ich zamknięcie, kiedy to jego sylwetka przekroczyłaby próg. Patronus mógłby uratować może nie do końca przed dementorami, wszak rzadko kiedy tak naprawdę istniały sytuacje, w których to miałby z nimi do czynienia, a prędzej mogłyby posłużyć do poproszenia o ewentualną pomoc, jeżeli znajdą się ponownie wspólnie w niebezpieczeństwie. A był tego świadom, kiedy to przebywanie ze Ślizgonem, który mimo wszystko i wbrew wszystkiemu nie mógł z siebie wykrzesać niczego pozytywnego, w związku z czym pozostawał nadal bez świetlistego strażnika.
Może Lowell tego nie pokazywał, aczkolwiek nie potrafił skupić się na nauce, kiedy to ból przeszywał raz po raz jego ciało, czego nie pokazywał, a prędzej objawiało się to w mniej stabilnym chwycie własnego drewnianego patyczka. Darren miał okazję się temu przyglądać wcześniej, kiedy to wędrowali po Dolinie Godryka w akompaniamencie Wieży Wróżek. Nie potrzebował dodatkowych par oczu zwróconych w jego stronę, dlatego, kiedy to poczuł pewnego rodzaju ulgę, po dość krótkim, odpowiednim oddychaniu, powrócił w pełni do ćwiczenia rzucania zaklęcia, jakoby nie zamierzając tym samym odpuścić. Czuł, że znajduje się blisko osiągnięcia własnego celu. Zamierzał się tego nauczyć - nawet jeżeli miało to być trochę bolesne, jakoby podlegające przede wszystkim własnej odporności na ból, który powoli i stopniowo postanawiał odpuszczać, gdy jego mięśnie były poniekąd napięte i gotowe do przyjęcia kolejnej fali.
Skupiwszy się na wspomnieniach, na początku jednak nie osiągnął wcale takiego zamierzonego efektu. Niepełnosprawność, z którą miał do czynienia, dawała mu dość mocno w kość, w związku z czym nie mógł w pełni wystosować odpowiedniego zaklęcia, nawet jeżeli starał się czekoladowymi tęczówkami dokładnie obserwować ruch własnego nadgarstka. Problem był w tym wszystkim taki, że nie mógł tak naprawdę w pełni zignorować tego, co działo się w jego organizmie - palce, zaciskające się na drewnianym patyczku, robiły to niezbyt subtelnie, a pod kopułą czaszki nie był w stanie zwrócić uwagę na sytuację z przeszłości, która wprawiała go w radość na własnej duszy. Wszystko to przypominało tak naprawdę dziwną, niesprawiedliwą grę, w której to nie miał obecnie szans na wygraną. Z różdżki nie wydobyło się absolutnie nic, a sam Lowell musiał poprosić o chwilę przerwy, która trwała parę minut; nie podając jednak żadnej dokładniejszej przyczyny, starał się pozostać w tym wszystkim anonimowym. Dopiero wtedy, gdy odetchnął i tym samym poczuł znaczące zelżenie sygnału wysyłanego przez bodźce bólowe, kiedy to opierał się o zakurzoną ścianę, wyprostował własne nogi. Wzięcie paru głębokich wdechów pomogło mu w opanowaniu sytuacji i tym samym powrocie do ćwiczeń - czyżby powinien zwrócić się o jakieś dodatkowe leki w tymże przypadku?
Musiał tym razem mocniej i bardziej się skupić, kiedy to zacisnął dłoń na drewnianym patyczku, w którym znajdował się rdzeń z serca buchorożca. Nie chciał tego zepsuć - czuł się naprawdę na siłach, iż może tak naprawdę, mimo strat, które to poniósł, przenieść własną granicę gdzieś dalej, aniżeli stać ciągle w miejscu i ubolewać nad samym sobą. Bardziej zwarte skupienie na własnym wspomnieniu, jakoby chcąc tym samym wydobyć z niego pewnego rodzaju magię, dzięki której mógłby spojrzeć bardziej pozytywnie w stronę własnej przyszłości, pomagało mu. Poprzez zamknięcie własnych oczu i skupienie się w pełni na sytuacji, która to powodowała, iż czuł radość przepełniającą jego serce, czuł pewnego rodzaju dobroć. Cieszył się, że może mieć przy sobie kogoś tak bliskiego, dzięki któremu zrozumiał, że życie nie opiera się tylko i wyłącznie na własnym zysku, kiedy to o mało co nie łamał własnego kręgosłupa moralnego, byleby osiągnąć to, na czym mu zależało. Cieszył się, że ktoś mu otworzył oczy, że zdołał tak daleko zajść, mimo sytuacji, które starały się go złamać i przyczynić tak naprawdę do ponownego upadku. Bycie dziewczyną w tamtym momencie, kiedy to mógł czuć tak naprawdę bliskość oraz skupić się w pełni na dziwnym uczuciu przepełniającym jego tkanki, nie miało żadnego znaczenia. Nawet już nie skupiał się na prywatności, którą w tamtym momencie posiadał, bo liczyło się dla niego zacieśnianie więzi, aniżeli zwracanie na to, co ludzie mogą pomyśleć. Wszystko mogło być przeciwko niemu, ale on nie zamierzał się tak łatwo poddawać - nawet jeżeli ta pierwsza próba się nie udała, to w ciągu paru miesięcy Lowell zdołał znaleźć w sobie motywację, która była gotowa wyjść i pokazać tym samym determinację wobec postanowień, jakich to nie zamierzał w sobie obecnie zmieniać.
Jeszcze raz - tym razem w odpowiedni sposób, skupiając się na tym, co mogło tak naprawdę zadziałać, kiedy to odrzucił wszystkie negatywne wspomnienia na poczet tych prawidłowych, szczęśliwych. Jarmark, dobicie kolejnej wiosny, a przede wszystkim zrozumienie, że przemiana w nim objawiała się właśnie głównie przez jedną osobę. Cieszył się. Mocno się cieszył, że zaczął dostrzegać coś więcej, niż tylko i wyłącznie czubek własnego nosa, kiedy to wcześniej miał gdzieś wszelkie bliższe relacje.
Chce chronić - chce być kimś, kto obroni przed potencjalną krzywdą, kto będzie w stanie uniknąć potencjalnie złych sytuacji, a przede wszystkim - może nie tyle udowodnić publiczności - a raczej udowodnić samemu sobie, że nie ma żadnego powodu do wstydu, kiedy stał się ciut innym człowiekiem. Być może drzemało to w nim od czasów przeszłych, ale dopiero od niedawna stabilność jego własnego życia pozwalała mu na odkrywanie struktur samego siebie - tak samo patronusa. Wszystkich tych, których to umieścił pod własnymi skrzydłami, nawet jeżeli robił to nieświadomie, obroni. Niezależnie od tego, czy są to tylko osoby, w których zauważył cząstkę dobra, czy jednak te, które naprawdę kocha.
Expecto Patronum.oczekuję strażnika - uczucie ciepła, przepełniające jego serce, kiedy to otworzył czekoladowe oczy, chcąc zwrócić pełną uwagę na ruch własnym nadgarstkiem, wzrosło znacznie bardziej, a sam poczuł, jak z pewnego rodzaju ekscytacji serce zaczyna mu bić mocniej i szybciej. Trudno, aby nawet człowiek, który stara się unikać własnych emocji, teraz, w tym kluczowym momencie, również z nich zrezygnował. Spojrzenie ciemnych tęczówek zwróciło się ku mglistej substancji, która wydostawała się z końca jego różdżki, pokazując kształt i sylwetkę posiadanego przez niego strażnika. Powoli, ostrożnie, spoglądając tym samym poniekąd w spokojny spokój, będąc odbiciem duszy właściciela, różniło się od tego posiadanego przez profesora Voralberga, jak i Darrena. Charakterystyczna, jasna poświata uformowała się pierwsze w łapy, następnie w długi, puszysty ogon, zahaczający poniekąd o miano całkiem sporego. Czyżby pora roku na to w jakiś sposób rzeczywiście wpływała? Sam nie wiedział, kiedy to stworzenie zaczęło coś przypominać. Długa, gęsta sierść, kiedy to obrys klatki piersiowej stał się wyraźny, wyróżniała się, nawet jeżeli sam Lowell nie przejawiał jako tako dość sporej siły fizycznej. Psowaty łeb, z długim, wyciągniętym do przodu pyskiem, jak i spojrzeniem mądrych oczu, był ostatnią częścią ciała, która wymagała tak naprawdę ciut więcej czasu. Pod koniec uszy, które dopełniły obrazu całości, a sam Felinus nie mógł uwierzyć poniekąd w to, co widzi.
Jego patronus to wilk.
Wow... — mruknął pod nosem, mając nadzieję, że nikt tego nie usłyszał, kiedy to przyglądał się eleganckiej istocie, która to zdawała się posiadać w sobie ziarenko bliżej nieokreślonej enigmy. Nie bez powodu był zdziwiony - może powinien się tego spodziewać, niemniej jednak najwidoczniej wcale nie myślał w ten sposób. Nie podejrzewał, że to właśnie ten drapieżnik będzie poniekąd symbolizował jego duszę, jego własną osobowość, tudzież charakter, który przejawia na co dzień. Niczym trzy psy, znajdujące się pod kopułą jego czaszki, wybrał z nich właśnie tego pośrodku, tego najbardziej stabilnego, który obecnie stał i wykonywał spokojne kroki do przodu, zapoznając się z otoczeniem. Nie bez powodu Lowell podniósł kąciki ust do góry w widocznym uśmiechu, nadal nie mogąc zaakceptować tego faktu - i to nie z powodu niechęci, o zgrozo! Po prostu... był niesamowity. Może zwyczajny, może taki pospolity, ale dla niego... własny. Znał symbolikę, znał poniekąd znaczenie, nie bez powodu uważał, że to, z jakim patronusem miał obecnie do czynienia, było wręcz perfekcyjnym odbiciem jego charakteru. Lustrzanym odbiciem - nawet jeżeli nigdy nie będzie mógł założyć prawdziwej rodziny, to jednak tę przybraną będzie chronił do ostatniego tchu.
Urodzony protektor.
Nie bez powodu podbił poniekąd pytanie prefekta, jakoby zastanawiając się nad tym, czy w przypadku wysyłania wiadomości potrzebna jest rzeczywista, bliżej nieznana im, inkantacja.

Patronus - szablonik:


Drogi odbiorco,

Scars are just a treasure map for pain you've buried too deep to remember.

Lowell
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 418
  Liczba postów : 2057
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyNie 27 Gru - 23:58;

  Kącik jego ust uniósł się do góry, kiedy zobaczył patronusa pana Shawa. W zasadzie Voralberg uśmiechnął się wprost do prefekta, który o ironio miał patronusa tego samego gatunku, choć niekoniecznie rasy. Czy to był… Clydesdale? Cóż, teraz co prawda nie miał czasu zastanawiać się nad tym, czy akurat ten patronus do niego pasował, niemniej perspektywa późniejszego rozważenia tego zbiegu okoliczności była z pewnością w jego planach. W większości przypadków mglisty obrońca zgadzał się z charakterem swojego właściciela, w jego przypadku aż za bardzo… po naprawdę długiej analizie.
  Wkrótce pojawił się też ten drugi, choć tym razem nie koniowaty. Jasne oczy Alexandra zerknęły w tamtym kierunku gdzie obok pana Lowella uformował się wilk. Zupełnie jak w przypadku Darrena, tutaj także póki co nie analizował na ile zgadza się to z charakterem Felinusa. Z jego tożsamością na pewno, ale czy to miało znaczenie? Nie sądził.
  - Mogą i nie, nie ma. Przekazujecie wiadomość i adresata. Prościej nawet niż z sową. – rzucił, podchodząc bliżej i przyglądając się w międzyczasie kilku szafom. – Ale zawsze będzie miał wasz głos, więc jak chcecie nadać anonima to się nie uda. – mówił nad wyraz swobodnie, wręcz aż za bardzo jak na niego.
  - Dobrze, po krótkim wstępie spróbujemy z dementorem, skoro idzie Wam to aż tak dobrze. Pamiętajcie, to bogin, po prostu na stałe zmieniony w dementora a nie w to, czego się boicie. – po tej wypowiedzi wyjaśnił im co i jak, po czym machnął ręką od niechcenia na szafę, wypuszczając jej zawartość na chłopców.


Etap 3 na 3 – bogin
(zmieniły się wartości kuferkowe i zasady, czytać!)


Brak rzutu!
• Mgiełkowe, lekkie patronusy wychodzą Wam swobodnie. Można oczywiście działać na niekorzyść.
• Patronusy cielesne należy jeszcze przećwiczyć, dlatego też próbujecie minimum dwa razy.
• Można próbować więcej razy. Oczywiście można działać na niekorzyść.
• Alex dopuści Was do bogina dopiero, jak będzie miał pewność, że umiecie i jedyne co może wam przeszkodzić to strach. Tak więc dopóki nie opiszecie udanej w pełni próby rzucenia cielesnego patronusa, to nie piszecie, że do skrzynki podchodzicie.
• W pierwszej próbie patronus Alexa stoi za Wami i bogin do Was aż tak blisko nie podejdzie. Musicie go zatrzymać natomiast dużo wcześniej, niż stoicie.
• W drugiej próbie - jeśli uznacie, że postać da radę - patronus może odejść i możecie spróbować swoich sił samodzielnie.
• Reasumując - opisujecie minimum dwa ćwiczenia przed boginem i minimum dwa ćwiczenia z boginem.
• Post musi mieć minimum 3 tysiące znaków (ok. 40 linijek), z czego min. połowa ma dotyczyć tematu.

Kod do posta:
Kod:
<zg>Ilość punktów w kuferku:</zg>

Odpisy do jutra do wieczora? heart

______________________


Magic gives you a lot of choices
- most of them are bad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1487
  Liczba postów : 7301
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyPon 28 Gru - 18:49;

Ilość punktów w kuferku: 24 + 2 = 26

Początkowe ćwiczenia zakończone.
I tak samo, początkowa forma patronusa wprawiła go w osłupienie, ale pod tym pozytywnym względem - nie spodziewał się, że uda mu się, po tym wszystkim, w pewien sposób na pewno wykrzesać cząstkę radości z własnej duszy. Może wcześniej nie doceniał tego, jak wiele zdołał przeżyć? Może miał założoną opaskę na twarzy, która uniemożliwiała mu dostrzeżenie tego, że tak naprawdę nie musi zwracać aż nadto uwagi na inne rzeczy, a powinien skupić się na tych najważniejszych? Sam nie wiedział, kiedy to stuknął krawędzią własnej podeszwy, za pomocą podniesienia nogi na wysokość kilku centymetrów, w podłogę, co wydało dość głuche stuknięcie. Jedno, charakterystyczne, aczkolwiek na tyle ciche, iż nie przypominało czegoś pozbawionego subtelności. Zastanawiało go wiele rzeczy, na które to nie mógł odnaleźć odpowiedzi, ale ten dzień uświadomił mu naprawdę sporo. Może nie analizował przeszłości, może nie chciał tego robić, ale wyszło mu to na dobre, kiedy zaczął rozumieć, jak wydobyć radosne emocje z ich struktur i tym samym poczuć coś więcej, niż tylko i wyłącznie zwykłą radość, przypominającą prędzej próbę zamaskowania własnego smutku. Próbę rozjuszenia wilczura znajdującego się po lewej stronie, którego to demony przeszłości przeniknęły w stan hibernacji. I pozwoliły z niego wykrzesać coś więcej, niż tylko i wyłącznie bezpodstawną agresję, tłumioną od dawien dawna.
Na odpowiedzi ze strony profesora kiwnął głową, zapisując wszystko gdzieś pod kopułą czaszki, byleby potem tego nie zapomnieć. Jeżeli patronus nie zapewniał anonimowości, student musiał uważać z korzystania z jego mocy, w związku z czym jedynie musnął kciukiem własną różdżkę, jakoby w widocznym zastanowieniu. Pozostanie kwestia zrozumienia tego, jak wysyłać nim wiadomości, choć tak naprawdę mógł przetestować to u siebie w domu, w ramach wspólnego zamieszkiwania z Lydią, która mogła się ucieszyć. Czasami forma listu przeprowadzona w ten sposób mogłaby uratować jego życie (i nie tylko jego).
Ja mam natomiast inne pytanie. — poprawiwszy własną, czarną bluzę, wszak mundurka nienawidził, zastanowił się, jak prawidłowo uformować słowa, by nie wyjść na kogoś, kto zadaje pytania o rzeczy, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. — Jak przemieszcza się patronus podczas przesyłania takiego listu? Teleportuje się, zamienia w mgiełkę i przy kontakcie z odbiorcą powraca do swojego prawidłowego kształtu? Czy to oznacza, że może doprowadzić osobę nadającą do odbiorcy? — nie bez powodu pytał. Wolał uniknąć sytuacji, w których Maximilian postanowiłby zniknąć na jakiś czas, a tym samym przyczynić się do kolejnego zamartwiania, jakoby miał mało obecnie na własnych barkach. I chociaż nie musiał go o to osądzać, nurtowała go ta kwestia - skoro świetlisty obrońca jest w stanie wysłać list do osoby niezależnie od jej lokacji (przynajmniej w teorii), to nie można za jego pomocą odnaleźć osobę, która postanowiła sobie po prostu się ukryć? Kwestia ta zdawała się być dla niego jedną z ważniejszych. Używanie zaklęć namierzających mogłoby dość mocno pogwałcić prywatność, a tego przecież nie chciał.
Na kolejne polecenia kiwnął głową, początkowo podejmując się kolejnych prób wyczarowania mgiełkowej istoty, która to stała się poniekąd odzwierciedleniem jego duszy. Ponowne stanięcie w jednym miejscu, bez jakichkolwiek gwałtownych ruchów, kiedy to spodziewał się, że może mu się to nie udać, przyczyniło się do wyzwolenia kolejnego wspomnienia. Tego samego, aczkolwiek zahaczającego o to samo, co powodowało w jego sercu uczucie narastającego ciepła, przypominającego te z domowego ogniska. Jakoby bezpieczeństwa, jakoby pewnych uczuć trudnych do opisania prostymi słowami, przedzierającymi się przez kolejne membrany skóry. Nie bez powodu poczuł spokój połączony z bliskością, kiedy to wspominał jeszcze raz jarmark halloweenowy, gdzie to spędził miło czas. Nie zastanawiał się ponownie nad wyborem kolejnych kart przeszłości, wiedząc doskonale o tym, iż jeżeli zacznie ponownie rozkładać je na czynniki pierwsze, będzie miał tym samym problem z próbą rzucenia patronusa. Źrenice spoglądały spokojnie, poniekąd neutralnie, z należytą dozą zainteresowania, jakoby przed siebie w celu osiągnięcia zamierzonego efektu - nie chciał skażać kolejnych wspomnień własnym dzieciństwem i poprzednimi latami, które naprawdę nie mógł określić tymi dobrymi. Izolowanie się od nich było tym samym proste... bo się na nich nie skupiał. Zamiast tego umysł wypełnił się dokładnie tym, o czym pomyślał, a prawidłowy ruch nadgarstkiem, kiedy to drewniany patyczek z rdzeniem z serca buchorożca dzierżył całkiem odważnie, przyczynił się do wydobycia kolejnego patronusa. Wilk uformował się z dość sporą łatwością, jako że wspomnienia, które w sobie dzierżył, były wyjątkowo silne. Nawet za silne, czego się tak na początku nie spodziewał, gdy postanowił poprosić o pomoc względem nauki tego zaklęcia. Jakoby enigmatyczna siła znajdowała się w jego duszy, w jego chęci okrywania najbliższych własnymi skrzydłami. Druga próba, gdy odwołał strażnika, również udała się całkiem nieźle - chociaż początkowo wystąpił problem z ukończeniem ostatnich szlifów powiązanych z grubą sierścią, to koniec końców strażnik przybrał kształt odpowiedniego stworzenia, które swobodnie poruszało się po pomieszczeniu całkiem elegancko - odpowiednio smukłe łapy nadawały mu tym samym należytej gracji.
Podejście do bogina wcale jednak proste nie było.
Nie chodziło tutaj wcale o strach przed reprezentowanym przez niego stworzeniem, bo jedynym gatunkiem, którego powinien się bać, są tak naprawdę ludzie. Piekłem stają się oni sami, kiedy to przestają podążać za światłem, przechodząc tym samym w mroczniejszą, własną stronę. Chodziło o wydarzenia przeszłe - bogin, z którym miał do czynienia na początku roku szkolnego, przyczynił się do próby zażegnania głosów nawiedzających jego umysł, a tym samym licznych złamań otwartych lewej ręki, która, o ile zrosła się prawidłowo, zdawała się mieć symboliczne znaczenie w tej walce. Pamiętał doskonale, jak kolejne odłamki tkanki kostnej przecinały jego skórę na wylot i chociaż czerpał z tego bólu niemałą satysfakcję, gdzie stawał się poniekąd jego cichym kochankiem, przypominało mu o własnych słabościach. Nie bez powodu zatem, kiedy spróbował na początku, nie dał rady, choć pobudki były inne. Dementor zdawał się być czymś lekkim w porównaniu chociażby do legilimenty, który postanowił zabawić się jego kosztem; dlaczego jednak bał się, że ze skrzynki, zamiast imitacji magicznego stworzenia, wyjdzie ta sama twarz i lodowaty śmiech, przypominający mu o tym, jak niesamowicie słabą jednostkę przypomina? Sam nie wiedział, kiedy to zepsuł pierwszą próbę, a siarczyste przekleństwo cisnęło mu się na usta, niemniej jednak zostało zagłuszone przez własny głos rozsądku.
Odsunął się, wiedząc, że obecnie nie ma to na razie sensu, jakoby próbując się tym samym wyciszyć; obecność patronusa profesora zdawała się odsuwać magiczne stworzenie z dala od niego, ale i tak, obecnie potrzebował czegoś, czego mógł się chwycić. I, co najśmieszniejsze, problem stanowiło nie to, iż ma do czynienia z dementorem, lecz to, iż jest to bogin. Bał się cholernie, że ten zmienił swoją formę, w związku z czym pewne sekrety z jego życia mogą wyjść na światło dzienne. Nawet jeżeli starał się własnymi myślami zatuszować myśli, nie mógł; nie bez powodu postanowił skorzystać tym samym z wcześniejszych nauk oklumencji w celu wyciszenia własnego siebie i tym samym ponownej próby. Odcięcie się od negatywnych emocji, a nie od wszystkich, jak to miało miejsce, a także od wspomnień, zdawało się być czymś znacznie trudniejszym niż postawienie wszystkiego po jednej stronie; na chwilę zamknął oczy, celem zrozumienia prostoty własnego problemu i doprowadzenia samego siebie do końca ćwiczeń.
Kiwnął głową ponownie, kiedy to uznał, że jest przygotowany - nie chciał pozwolić porażkę. Nie zamierzał pozwolić, w pełni kontrolując tym samym przepływ konkretnych zdań, które formowały się pod kopułą czaszki, a które to mogły skazić chorobą jego obecny postęp. Musiał skupić się na wspomnieniu - a tym wspomnieniem był tym samym jarmark. Nie żałosność sytuacji, w której to znalazł się poprzez niedopatrzenie profesor Cortez; nie żałosność własnego losu, kiedy to czasami te uśpione demony budziły się, by zebrać odpowiednie żniwo. By wbić zęby mocniej, niż się tego spodziewał; myśli zatem skoncentrował wokół odpowiednich dni, starając się jeszcze raz przypomnieć to wszystko i wypełnić serce pozytywnymi aspektami. Po krótszej chwili poczuł, jak jego spięte ciało rozluźnia się na myśl o kolejnych sytuacjach, w których to nie zamartwiał się niczym, a bliskość i wsparcie najbliższej osoby zdawała się być tym samym czymś kojącym na rany.
Wymagane od wielu lat remedium.
Expecto Patronum.oczekuję strażnika. Raz jeszcze wykrzesał z siebie tę pozytywną energię, która przeszła poprzez jego tkanki. Cieszył się, że ma bliskie osoby. Cieszył się, że ma akurat jego - że to właśnie z nim zbudował to wszystko, jakoby świątynię, gdzie fundamenty u nich może nie były zbyt dobre, ale koniec końców doprowadziły go do tego miejsca, gdzie nie zdawał się być kimś kompletnie bezużytecznym, splugawionym i nastawionym na własny zysk. Może nadal by był, może nadal byłby łapany na odrabianiu prac domowych za pieniądze, może nadal skrywałby się w cieniu niczym ostatni najgorszy, aczkolwiek... naprawdę cieszył się z tych zmian, które w nim zaszły. I to one napawały go nadzieją na lepsze jutro, podsycając tym samym moc zaklęcia, które wyszło wręcz doskonale, a on sam uśmiechnął się, widząc, jak mglisty strażnik przedziera się do przodu, by tym samym odpędzić bogina. Ten, jako dementor, schował się z powrotem do skrzynki; widać było, że student nieźle sobie z tym poradził, a po poprzednim zawahaniu nie było żadnego śladu.
Dziękował w duszy za to wszystko.
Stanął tym razem samemu - prostym gestem poprosił o wycofanie mglistego konia, by stanąć twarzą w twarz z boginem. Nie zastanawiał się zbytnio nad tym, że jest ma do czynienia z istotą, która może zmienić się w jego najgorszy koszmar, gdyby jakieś zakłócenia magii postanowiły przedrżeć się przez możliwie widoczne luki. Poprzednia próba mu się udała, ale na niej nie postanowił tym samym zaprzestać, kiedy to wiedział, iż nie jest to poziom, który chce osiągnąć. Chce czuć się pewnie - chce mieć pewność, że w razie konieczności zdoła obronić nie tylko siebie, ale także i bliskich, którzy mogliby mieć z tym potencjalny problem. Ściągnięcie bluzy przyszło mu zatem wyjątkowo gładko, kiedy to poczuł falę narastającego gorąca, wynikającą z podejmowanego treningu, wysiłku oraz trudu. Zawiązawszy odpowiednio materiał wokół własnych bioder, podjął się kolejnej, samodzielnej próby. Nie zamierzał zaprzestać, kiedy to wykonał jeden krok, a ze skrzyni wydobył się tym samym dementor, zbliżający się znacznie szybciej i śmielej w jego stronę; koniec końców nie miał nikogo za sobą. Żadnego wsparcia, żadnej gwarancji, że na pewno ktoś zdoła wystarczająco szybko zareagować. Myślał o istocie jako właśnie o tym, co obecnie przedstawia - szło mu tym samym znacznie łatwiej. Jakoby świadomość, iż jest to bogin, blokowała przepływ magii i tym samym powodowała niemożność rzucenia odpowiedniego zaklęcia.
Expecto Patronum. — powiedział raz jeszcze, a z różdżki uformował się kolejny, prawowity strażnik, który to stanął na własnych, czterech łapach. Posiadane wspomnienia były wystarczająco silne, by podołać postawionemu sobie wyzwaniu; smukłe łapy pozwoliły istocie przedrzeć się do przodu i tym samym odpowiednio wycofać magiczne stworzenie, które poczęło się go bać. Unosząc się coraz to bardziej do tyłu, kiedy wilk elegancko przenosił własne kończyny w tę samą stronę, po krótszej chwili bogin pojawił się z powrotem w skrzyni. Towarzyszył temu charakterystyczny trzask. Bez większych problemów, bez jakichkolwiek problemów, zresztą - rzucone przez niego zaklęcie było po prostu dobre, prawidłowe. Mgiełkowe zwierzę, przedstawiające psowatego, jeszcze przez dłuższy moment unosiło się nieopodal niego, jakoby okazując pewnego rodzaju ciekawość, by tym samym rozpłynąć się i przejść w odmęty własnych wspomnień.
Mógł być z siebie dumny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darren Shaw

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 184cm
C. szczególne : Pierścień Claddagh na środkowym palcu prawej dłoni
Dodatkowo : Prefekt naczelny
Galeony : 1206
  Liczba postów : 2202
https://www.czarodzieje.org/t18607-darren-shaw
https://www.czarodzieje.org/t18609-skrzynka-darrena#532211
https://www.czarodzieje.org/t18610-darren-shaw#532213
https://www.czarodzieje.org/t18608-darren-shaw#532138
https://www.czarodzieje.org/t18612-dziennik-darren-shaw#532281
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyPon 28 Gru - 22:34;

Ilość punktów w kuferku: 45

  A więc koń i wilk. Darren nie miał zielonego pojęcia na temat jakiejś głębszej symboliki tych zwierząt - sądził, że takie gdybania podpadały bardziej pod wróżbiarstwo niż poważne dziedziny magii. Skinął głową Lowellowi i odwzajemnił nieco niepewnie uśmiech w kierunku nauczyciela zaklęć. Możliwe, że ogólnie przyjemna atmosfera spowodowana była specyfiką całych zajęć - w końcu cała trójka musiała choć raz przywołać w swej pamięci jakieś szczęśliwe wspomnienie by wyczarować patronusa.
  Tak czy siak, przyszedł czas na kolejne ćwiczenia. Najpierw Big V chciał sprawdzić, czy ich wyczarowane patronusy nie były tylko jednorazowym wybrykiem - co szczerze mówiąc było prawdopodobne, biorąc pod uwagę odwieczną prawdę o szczęściu początkującego. Dlatego też Darren wyciągnął różdżkę raz jeszcze do przodu i machnął nią, wypowiadając inkantację Zaklęcia Patronusa. Z jego kawałka drewna wyskoczył koń, jednak o połowę mniejszy i wątlejszy niż wcześniej, do tego po chwili rozpłynął się w utrzymującą się w powietrzu mgiełkę, która zapewne stanowiłaby ciężką do przejścia dla dementora barierę, ale nie była odpowiednim odstraszaczem.
  Krukon spróbował więc ponownie, starając się oczyścić umysł z pytań dotyczących rodzaju patronusa czy tego jak on gada. Tym razem koń nie dość że był prawidłowych rozmiarów, to jeszcze wytrzymał o wiele dłużej niż za pierwszą, udaną próbą, robiąc parę kółek dookoła Krukona i dopiero wtedy rozpływając się w jasną, mleczną mgłę. Kolejna próba - i kolejny sukces. Wyglądało więc na to, że Darren powoli zaczynał opanowywać jak działa przywoływanie patronusa, a z praktyką przychodziła także powtarzalność w rzucaniu owego zaawansowanego przecież zaklęcia.
  W końcu przyszedł jednak czas na próbę z boginem. Co prawda patronus Voralberga stał dosłownie za plecami Darrena, będąc w każdej chwili gotowym do akcji by odgonić dementora-fałszywkę, ale głównym bohaterem tego treningu miał być przecież strażnik Shawa, nie opiekuna Ravenclawu.
Gdy Krukon dał znać że jest już gotowy, szafa otworzyła się i wypłynęła z niej powoli zakapturzona postać w czarnej, poszarpanej szacie, lewitująca może z pół metra nad ziemią. Wyciągnęła ona w kierunku Shawa kościste dłonie topielca, ten zaś, przezwyciężając pierwszą falę ściskającego gardło, zimnego strachu, uniósł różdżkę do góry i wypowiedział słowa zaklęcia. Z Mizerykordii wydobyła się jednak tylko mgiełka, która podfrunęła do przodu i zawisła pomiędzy Darrenem oraz dementorem, który zatrzymał się na dłuższą chwilę, cofając się nawet nieco. Niedługo zajęło mu pokonanie tej bariery - po drugiej stronie czekał już gotowy na kolejną próbę Krukon, który tym razem zaserwował boginowi spotkanie trzeciego stopnia z przednimi kopytami, które bezpardonowo wepchnęły kapturzystę z powrotem do szafy.
  Następnie nadeszła chwila ostatniej próby - a więc stanięcie twarzą w twarz z dementorem - choć Darren i tak nie mógł pozbyć się z tyłu głowy tej cichej świadomości, że to mimo wszystko raczej niegroźny bogin - i odegnanie go własnymi siłami. Szafa znów się otworzyła i wychynął z niej dementor, tym razem jednak nie robił tego w dramatyczny, teatralny sposób, ale wyskoczył ze środka i pomknął żwawo prosto na studenta. Ten, no cóż, nie mógł ukryć że serce podskoczyło mu do gardła, jednak wypowiedział zaskakująco, nawet dla niego, dźwięcznie inkantację Expecto Patronum, a z Mizerykordii wyskoczył szybko formujący się z mlecznobiałej mgły srebrny koń, który dopiero się rozpędzając wbiegł w dementora i praktycznie razem z nim wskoczył do szafy, która zatrzasnęła się z głośnym hukiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 36
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 418
  Liczba postów : 2057
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyWto 29 Gru - 22:51;

  - Znika i pojawia się obok tej osoby. Jest jak sowa, jeśli nie wie pan gdzie znajduje się odbiorca, to ona go znajdzie, ale nie da się jej śledzić. – wyjaśnił, drapiąc się w zamyśleniu po brodzie. – Strach pomyśleć co by było, gdyby można było ot tak śledzić posłańca. – nie to, żeby miał coś do ukrycia, bardziej miał na myśli istotniejszych od siebie ludzi i ważne wydarzenia, których był świadkiem. W ostateczności – bardziej do siebie niż do nich – wzruszył ramionami, choć wyraz jego twarzy wskazywał na to, że jeszcze nad tym myślał. A później panowie podeszli do swojego ostatniego zadania. W zasadzie to nawet nie wiedział ile czasu już minęło, ale z pewnością było to więcej niż parę godzin, choć wydawałoby się, że minęły minuty.
  Odsunął się, pozostawiając im więcej przestrzeni, a jedynie pozostawiając przy nich swojego wiernego patronusa. W razie czego pozostawał w gotowości, choć zdawało się, że panowie raczej nie potrzebowali jego pomocy, bowiem można było rzec, że radzili sobie doskonale. Zastanawiał się – zresztą jak i za każdym razem – czy jak staną twarzą w twarz z prawdziwym dementorem, rozsiewającym autentyczny chłód i rozpacz, to czy poradzą sobie równie dobrze jak teraz, czy sparaliżuje ich strach.
  Widząc ich gotowość wkrótce wycofał również folbluta, pozostawiając im pole do popisu w kwestii samodzielnej obrony przed boginem i nie zawiódł się, kiedy zarówno pan Shaw, jak i pan Lowell poradzili sobie całkiem dobrze. Choć w zasadzie spędzili tu już całkiem sporo czasu, to dał im go jeszcze trochę, pozwalając poćwiczyć im jeszcze dłużej, aby mogli podszlifować swoje umiejętności. Choć jak mniemał i tak kolejny tydzień spędzą na formowaniu swoich patronusów. [zt x3]

______________________


Magic gives you a lot of choices
- most of them are bad.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 989
  Liczba postów : 3720
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptyPon 22 Mar - 22:41;

@Julius Rauch

Chociaż trochę zaskoczyła ją prośba krukona, nie mogła odmówić, zważywszy na jego chęć nauki i jednoczesne problemy z koncentracją. Umówili się więc na przyszły wtorek w jednej ze szkolnych sal, o których dostępność ostatnio było coraz trudniej. Ta od nauki patronusa wydała się jej idealna, nawet jeśli nie było tu ławek. Zerknęła na zegarek, gdy zamknęła za sobą drzwi i rozejrzała się dookoła, niemal natychmiast marząc o uchyleniu okna. Dlaczego zawsze panował tu taki zaduch? Uniosła dłoń, przymykając oczy i koncentrując energię magiczną, skierowała ją w stronę obuszków palców, jasno przekazując myśli i zaklęcie niewerbalne. Przyjemne ciepło rozeszło się po całym ręku, formując ostatecznie magiczny aspekt i uchylając okno z uprzednim brzdęknięciem klamki. Uśmiechnęła się pod nosem krótko — działało, jednak wciąż wymagało od niej zbyt wiele uwagi pracy, aby mogła z tego korzystać. Zwłaszcza że sprawdzały się tylko podstawowe polecenia, a o zaklęciach wymagających czegoś więcej nie było jeszcze mowy. Z zamyślenia wyrwał ją odgłos otwierających się drzwi.
Niska, ruda asystentka obróciła się w stronę ucznia, lustrując go spojrzeniem karmelowych oczu. Zsunęła z ramienia torbę, odkładając ją na ziemię i skrzyżowała ręce na piersiach.

- Dzień dobry, Panie Rauch. Przygotowałeś materiał, który chcesz przećwiczyć? Musimy skupić się na podstawach, bo koncentracja i przekierowanie energii nawet transmutatorem nie funkcjonuje u Ciebie najlepiej. Może to kwestia chwytu? - zastanawiała się głośno, kucając i sięgając z torby jedną z książek, przejrzała szybko spis treści. Jaki typ magii powinien działać najlepiej na opanowanie samego poprawnego rzucania czarów? Musiała sprawdzić, jaki stosował ten chwyt, jak wymawiał i czy skupienie było jedynym problemem. Czasem przecież czarodziej nie miał tak do końca dobranej różdżki.
- Pamiętasz podstawy? Prawa magii, właściwe zasady czarowania? - zapytała jeszcze, podnosząc na niego wzrok i bez skrępowania usiadła na ziemi po turecku, poprawiając zaraz materiał czarnego swetra, który dobrała do ciemnych jeansów. Wróciła na sam początek książki, kładąc ją przed sobą otworzoną tak, aby mógł widzieć treść. - Słucham więc.

______________________

The thing women have yet to learn is nobody gives you power. You just take it.

___________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julius Rauch

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
Galeony : 37
  Liczba postów : 749
https://www.czarodzieje.org/t18407-julius-rauch
https://www.czarodzieje.org/t18569-julek#529510
https://www.czarodzieje.org/t19012-koledzy-julka
https://www.czarodzieje.org/t18461-julius-rauch#525661
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 EmptySro 24 Mar - 0:44;

Po wtopie jaką zaliczył na ostatnich zajęciach z obrony przed czarną magią, musiał się jakoś zrehabilitować, jednak nie przed nauczycielką, czy kolegami z klasy, tylko przed samym sobą. Nie mógł sobie pozwolić na to, żeby tak podstawowa, niezbędna wręcz czynność jak rzucanie czarów była nieopanowana na dobrym poziomie, a w tym momencie było z tym gorzej niż u osoby, która dopiero co poznawała mury Hogwartu i zaczynała naukę.
-No tak jak pani powiedziała, to w sumie podstawę by się przydało trochę przypomnieć. I eeee, nie wiem czy to wina chwytu proszę pani. Jakby nigdy nie przykładałem do tego większej uwagi- liczył na to, że nauczycielka będzie miała dużo cierpliwości co do niezbyt ogarniającego ucznia. Co do chwytu, szczerze nie wiedział, czy źle trzyma różdżkę, bo gdyby tak było, to najpewniej cała ta sytuacja z wybuchem zaklęcia na lekcji by nie miała miejsca.
-Tak, jeżeli o to chodzi... To tak, różdżka w wiodącej ręce, trzeba się skupić i nie wiem, tyle chyba.- po odpowiedzeniu zapewne niepełnie, otarł lekko czubek nosa i zaczął przechylać się dostrzec co jest napisane w książce położonej przed nim, ale, na jego nieszczęście, literki mu się rozmywały, dlatego postanowił dołączyć do profesor Lanceley na ziemi, by móc cokolwiek rozczytać. Nie zamierzał jednak dodawać niczego na ten moment do swojej wypowiedzi, ponieważ nie byłoby to zbyt uczciwe w stosunku do samego siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 QzgSDG8








Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty


PisanieKlasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty Re: Klasa do ćwiczeń patronusa  Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 9Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 7 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-