Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Pub "Pusta Klata"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
AutorWiadomość


Georgina de Nevers

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 10%
Galeony : -1
  Liczba postów : 294
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6728-georgina-oceane-de-nevers#190424
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6989-straca-sie-osad-widzisz-to#199546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6988-zostaniesz-moim-problemem-badawczym#199545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7182-georgina-oceane-de-nevers#204381
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptySro Lut 19 2014, 22:17;

First topic message reminder :


Pub "Pusta Klata"

Nikt nie wie czemu właściciel tego miejsca nadał mu taką specyficzną nazwę. Nijak to się odnosi do wnętrza, ani nie ima się to wielu innych spraw, które mogą Ci się kojarzyć z tym miejscem. Nie mniej jednak zaraz po wejściu do środka tego starego budynku nasuwa Ci się myśl, że panuje tu przyjemny półmrok.
Jest to miejsca dwupoziomowe. Na górze znajdują się zarezerwowane stoliki oraz te dla członków specjalnego klubu. Jeśli chciałbyś złożyć tu podanie o kartę stałego klienta, aby mieć wynajęty stolik na górze na zawsze musisz skontaktować się z właścicielem i przede wszystkim zasłużyć sobie.

Dolna sala jest przeznaczona dla wszystkich klientów i możesz ją z powodzeniem wynająć na swoje urodziny czy inne kameralne przyjęcie, które chciałbyś zorganizować dla ściśle określonego grona. Kto wie, może wy wszyscy chcecie zagrać w partyjkę tajemniczej gry, która obowiązuje tylko w tym barze?

Kłębolot
Dymiące Piwo Simisona
Smocza Krew
Ognista Whisky
Różowy Druzgotek
Rum porzeczkowy
Malinowy Znikacz
Łzy Morgany le Fay
Wino z czarnego bzu
Uścisk Merlina

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 819
  Liczba postów : 1610
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyPon Gru 28 2020, 06:58;

Popełniła z Mefem kilka konkretnych błędów, o które będzie miała do siebie żal pewnie już zawsze, ale Jasper był tak daleko od prawdy, że to uderzyło Emily nawet mocniej, niż sądziła. Prawdę mówiąc, miała trochę dosyć tej narracji, w której jedynym celem jej egzystencji był bezsensowny bunt, dla samego faktu postawienia na swoim. Wiedziała, że to nie jest prawda, nawet jeśli jej postawa czasem na to wskazywała. Ona była po prostu zagubiona - między swoimi poglądami, w które mocno wierzyła i relacjami, które były skomplikowane i na które nie była gotowa. A najbardziej irytowało ją to kiedy kolejny Rowle postawił wyciągnąć to jako argument, nawet jeśli atak Viro nie był faktycznym atakiem, a jedynym delikatnym, braterskim pstryczkiem. To nawet nie była jego wina, ale po wszystkich tych rodzinnych zawirowaniach - częściowo też tych, o których chłopak nie wiedział, bo zwyczajnie je przegapił - czuła, że natychmiast musi bronić się, kiedy słyszy podobne oskarżenia.
- Nie - powiedziała twardo. - Mef jest moim przyjacielem dłużej niż trwa ten cały cyrk. Okej, wiedziałam, że wywoła kontrowersje na przyjęciu, ale to nie zmienia faktu, że potrzebowałam tam chociaż jednej osoby, która rozumiała w jak beznadziejnej pozycji jestem i nie traktowała mnie protekcjonalnie - wiedziała, że jej bracia nie popierają decyzji ojca, no, przynajmniej nie w pełni. Ale wiedziała też, że nie widzą tego jak jej to dotyka, nie tak jak widział to ślizgon, który w tamtym momencie w dużym stopniu mógł współdzielić jej odczucia względem Nate'a. - Zresztą - dodała po chwili, znacznie łągodniej, jakby zupełnie inna Emily wskoczyła na jej miejsce. - Tak jakby... nie mam już powodu, żeby robić na złość Nate'owi. Wręcz przeciwnie - pokręciła głową, uznając, że to może dobry moment, żeby delikatnie poinformować bratach o zmianach które zaszły, korzystając jeszcze z chwilowej nieobecności ślizgona, który z pewnością nie chciał o tym słuchać.
Dopiero kiedy temat zszedł na mugolskie zapędy Viro, humor znowu jej się znacznie poprawił.
- Zazdroszczę - przyznała podekscytowana. Od dawna marzyła, żeby polecieć gdzieś samolotem. To w sumie nie było takie skomplikowane, ale miała tyle obaw, wątpliwości i przede wszystkim - nie bez powodu stopniowała sobie mugolskie przeżycia, wiedząc, że te pierwsze razy są najbardziej ekscytujące. Zwłaszcza, że parę istotnych w życiu przemknęło jej koło nosa. - Następnym razem musisz mnie zabrać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 51
  Liczba postów : 142
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
https://www.czarodzieje.org/t19841-jasper-viro-rowle-dziennik
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyCzw Sty 07 2021, 08:58;

W pewnym sensie już się z tym oswoiłem. Z  Twoimi humorkami, z buntami, z tą wieczną walką w imię idei i niemożnością przemilczenia własnego zdania, nawet jeśli wszyscy dookoła tego od Ciebie wymagają. Nawet jeśli tak byłoby milej. Walczysz dumnie. Mówisz to, co naprawdę myślisz. Ja za to kłamię, kombinuję i szukam dziury w całym tylko po to, by się w nią wcisnąć. Dopasować. Czasem myślę, że Tiara się pomyliła i nasze domy powinna przydzielić odwrotnie. Gdzie mój honor, gdy moje wartości są obrażane, a ja milczę? Gdzie moja duma, gdy modlę się do Merlina, by ten Wilkołak w końcu do nas wrócił, bo mimo niepokoju, który przy nim czuję, ważniejsze jest dla mnie zdobycie choćby łyku wina? Za Twoje pieniądze.
- Przepraszam - mówię więc i robię to całkowicie szczerze, choć nie żałuję wypowiedzianych przeze mnie słów. Żałuję tego, że nie było mnie przy Tobie, gdy tego potrzebowałaś. Że nie byłem dla Ciebie wsparciem. Że przeze mnie, wśród tłumu oceniających każdy Twój ruch czystokriwstych, musiałaś szukać wsparcia w Wilkołaku, który wygląda jakby był żywcem wyjęty z porno dla fetyszystów.
- Przeciwnie? - powtarzam nieco tępo zanim sens Twoich słów do mnie dociera. Skoro nie chcesz robić mu źle... to znaczy, że chcesz robić mu dobrze, a to pozostawia już niewiele opcji dedukcji, stawiając sprawę dość jasno. I to nawet nie tak, że jestem tym zaskoczony, bo przecież od nienawiści do miłości jeden krok. Wiele kobiet z czasem zaczyna nienawidzić swojego partnera, a Ty zdołałaś ten proces odwrócić i... pokochałaś go? To to oznacza ten błysk w Twoim oku, gdy wymawiasz jego imię?  - A on Tobie? - dopytuję, wsuwając się w głąb boksa, zmęczonymi mięśniami z pewną ulgą przyjmując miękkość kanapy, nie kłopocząc się wcale, by doprecyzować znaczenie zadanego pytania, które w mojej głowie urosło już do nieprzeciętnych rozmiarów. Nawet jeśli i tak nie do końca uwierzę w optymistyczną wersję Twojej odpowiedzi. W końcu miłość zaślepia i nigdy nie byłaś tak nierzetelnym źródłem informacji o Bloodworthcie, jakim jesteś teraz.
- Pokochasz to, daję Ci słowo - zapewniam Cię od razu, nieco niecierpliwie wystukując podekscytowany rytm dłońmi o blat stolika, potrzebując rozładować jakoś nadmiar łapiących mnie emocji i narastającą niecierpliwość wyczekiwania na ukochany trunek. - Większość lotu spędziłem na oglądaniu mugolskich bajek i jestem pewien, że teraz bez problemu zjechałbym w quizie Disneya każdego dziesięciolatka - deklaruję, wykręcając już głowę, by wyjrzeć w stronę baru i moje oczy błyszczą z zadowolenia nawet bardziej, niż Twoje, gdy mówisz o swoim narzeczonym, choć sam nie mogę być pewien czy rozbudzam się na widok upragnionego szkarłatu czy raczej na wspomnienie mugolskich technologii. - Merlinie, Ems, tam był telewizor w każdym siedzeniu, wyobrażasz to sobie? Kilkadziesiąt małych telewizorów działających kilkanaście kilometrów nad ziemią! I to bez ani odrobiny magii... - balansuję dramatycznie między podekscytowanym podnoszeniem tonu, a gwałtownym opadaniem do szeptu, bo już zaraz wołam przyjacielskie "Mefistofeles!", gdy przeczesuję dłonią blond loczki, by zgarnąć je sobie z oczu. Energicznie poklepuję miejsce obok siebie, zapraszając do zajęcia miejsca również Wilkołaka, chcąc pokazać siostrze jak miły potrafię być dla bliskich jej osób, jeśli tylko chcę, z pewną przyjemnością przyjmując ten dreszcz strachu przebiegający mi po plecach.
- To co, wierzysz w przyjaźń damsko-męską czy jednak sypiasz z moją siostrą? - pytam, chętnie ściszając głos do konspiracyjnego szeptu, gdy nachylam się do Ciebie, przejmując przyjemnie ciężki kieliszek wina. I niby pytam wprost, a jednak nie potrafię przemóc się do bardziej wulgarnej formy tego pytania, nie mogąc zignorować tego, że mowa o mojej młodszej siostrze, gotów usłyszeć odpowiedź, że przespał się z nią z czystej złośliwości do Bloodwortha i chyba właśnie dlatego decydując się, by wypić kilka zdecydowanie za dużych łyków wina, zanim nie uniosłem brwi nie tyle w uznaniu, co zdziwieniu, że to jest dużo lepsze, niż mogłem się po Tobie spodziewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 1242
  Liczba postów : 4046
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyCzw Sty 07 2021, 22:15;

Odejście od nagle zjednoczonego rodzeństwa Rowle wydawało mu się genialnym pomysłem. Uciekł, zanim Emily zdołała wcisnąć mu do ręki pieniądze, więc oddalając się od tej nietypowej parki obracał już w palcach swoją własną sakiewkę, doskonale wiedząc ile galeonów się tam znajduje, ile jest mu potrzebne, ile może i ile chce wydać - mógł nienawidzić matematyki i mógł być z niej beznadziejny, ale przygotowywania do otwarcia własnego biznesu sprawiały, że ciężko było się wyrwać z tego odpowiedzialniejszego trybu myślenia.
Nie chciał brać byle czego, więc pochylił się nad barem z czujnym spojrzeniem przemykającym po wystawionym lub opisanym asortymencie, zaraz dając się rozproszyć przychodzącym mu na wizzengerze wiadomościom. Teoretycznie wziął ze sobą wizbooka tylko po to, by w razie czego mieć kontakt ze Sky'em, a jednak szybko okazało się, że Mefisto nie ma aż tyle szczęścia - w jednej chwili wydarzyła się jakaś awaria w warsztacie samochodowym, w drugiej znajomy potrzebował błyskawicznej odpowiedzi co do propozycji lokalu, którego Nox jeszcze nie miał szansy odpowiednio dokładnie obejrzeć, a w trzeciej odsuwał się od żenującej bójki jakichś dwóch furiatów. Potrzebował chwili na opanowanie sytuacji, w końcu wracając do stolika z subtelnym poddenerwowaniem przyczajonym w napiętych mięśniach ramion i dłońmi zajętymi przez dwa kufle piwa i jeden kielich wina - wybranego samodzielnie, z konsultacją barmana, ale własną oceną.
- Jasper! - Odpowiedział z podobnym entuzjazmem, choć w jego przypadku dużo bardziej było słychać wcale niezbyt ukrywaną sztuczność. Niby zerknął na to uklepane miejsce obok byłego Gryfona, a jednak nie zastanawiał się ani odrobinę, z wesołym mrugnięciem przepychając łagodnie Emkę, by usiąść obok niej. Mógł tolerować jej brata i nie robić przy niej problemów, ale nie zamierzał nagle udawać, że wszystko między nimi jest super. - A co, opowiadała o tatuażu, który jej zrobiłem na pośladku? - Dopytał, rozsiadając się już wygodniej. Próbował nie błądzić spojrzeniem po sylwetce Rowle'a, ale ciężko było po prostu ignorować tak nieznajomo znajome rysy metamorfomaga; ciężko było nie zastanawiać się, co za chwilę ulegnie zmianie i na ile chłopak może sobie pozwolić. Może dlatego Mefisto automatycznie się wyprostował, gdzieś tam pewnie chcąc zarysować jak nie swój wzrost, to może chociaż samą szerokość barków - pewnie bardziej podpadową, skoro stanowiła cechę uzależnioną od noszonych ubrań. - Ale zdecydowanie wierzę w przyjaźń damsko-męską, skoro już pytasz. Wychodzę z założenia, że nie trzeba chcieć rozebrać każdej osoby, z którą się rozmawia... - kontynuował, dopiero po wypowiedzeniu tych słów dochodząc do wniosku, że może jednak brzmi trochę zbyt ostro, jak na tolerowanie brata przyjaciółki. - Poza tym, wolę płeć męską i mam chłopaka - dodał łagodniej, po czym napił się w końcu trochę piwa, pod wpływem chłodu cierpkiego napoju wreszcie odzyskując przynajmniej częściowe opanowanie. - Zajmujesz się jakoś polityką, czy polujesz na Emkę?

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin
but you're messing with a (cute) beast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 819
  Liczba postów : 1610
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyNie Sty 10 2021, 23:01;

Przepraszam zaskoczyło ją do tego stopnia, że aż nic nie powiedziała. Nie trzymała żadnego żalu, chciała ruszyć dalej i zostawić rodzinne komplikację za nimi. Zresztą, trudno było mieć pretensje do Viro - nawet jeśli pojawiał się i znikał, nawet jeśli nie mogła szukać w nim żadnej stabilnej przystani do której może wróćić zawsze i którą ma na wyciągnięcie ręki - a to było coś, co mogła powiedzieć zdecydowanie o Dominiku, a do pewnego stopnia nawet o Charlim - to wiedziała, że Viro z nich wszystkich, wybaczyłby jej najwięcej. Byłby ostatni w kolejce do oceny, nawet jeśli jego słowa sugerowały co innego, wiedziała, że to tylko rzucone komentarze, a nie surowe spostrzeżenia, które mają uderzyć w jej faktyczne słabości. Kiedy padały, nie były podszyte zawodem czy żalem, co najwyżej braterską złośliwością. A może po prostu to aura którą roztaczał sprawiała takie wrażenie? Tak czy inaczej było coś, co nie pozwalało im na prawdziwe, poważne kłótnie.
- On mi chyba też nie - odparła po chwili wahania, bo wszystko było jeszcze takim niepewnym gruntem, a ona, jakby nie patrzeć była jedyną stroną, która wprost nazwała swoje uczucia. Chociaż czuła, że to co między nimi się dzieje to nie zabawa i wszystkie gry były już za nimi, to wciąż mówienie o tym wydawało się nie na miejscu, jakby za bardzo się spieszyła. Bała się, że jak już postawi pieczątkę oficjalnie, to kiedy on sprowadzi ją na ziemię - będzie miała nie tylko złamane serce, ale też dumę. A ta już swoje przeszła na przestrzeni ostatnich lat i wolała niepotrzebnie nie narażać jej na szkody.
Z fascynacją słuchała o masie tajemniczo działających telewizorów. Mugole byli niesamowici - nigdy nie przestawała w to wątpić, ale i tak zaskakiwali ją z każdym nowym odkryciem, któych zdawało się nie być końca. Drugi, zupełnie odrębny, może nawet piękniejszy świat, który nawet nie czekał za ścianą, przeplatał się z ich rzeczywistością bezpośrednio, a i tak większość czarodziei wybierała ignorowanie go przez całe życie. Tak jakby świadomie wyrzekali się części kultury, historii, odkryć, które przecież nie musiały być przyćmiewane magią. Można było kochać oba, to nie wymagało żadnego poświęcenia.
Uśmiechnęła się, kiedy wrócił Mefisto i wzięła od niego kufel piwa, robiąc mu tyle miejsca, ile potrzebował - nie zamierzała prowokować żadnych spięć, w zasadzie liczyła, że jeśli rozegrają to łagodnie, to może polubi się chociaż z nim. W końcu Viro nie trudno było polubić, wystarczyło czasem przymknąć oko.
- Viro! - obruszyła się, słysząc to - jakby nie patrzeć, niestosowne pytanie. Spojrzała rozbawiona na Mefa, kiedy przytoczył tatuaż, który faktycznie wciąż wiernie spoczywał na jej pośladku. Cóż, jak się okazało, nie każdy magiczny tatuaż da się usunąć, zwłaszcza jak przy jego wykonywaniu ma się we krwi stanowczo zbyt dużo alkoholu.
- Masz szczęście, że trafiło na dobrego brata - zauważyła, bo po Viro nie spodziewałą się ani oburzenia, ani zmartwienia, ani nawet osądu w tej kwestii, natomiast gdyby trafiło na Dominika, albo Charliego... nie była pewna, w pierwszym przypadku ona miałaby kłopoty, w drugim Mef. - Prawdopodobnie na alkohol i impreze, chociaż ciesze się, z minimalnego zainteresowania polityką - przyznała, kręcąc głową. Spotkanie z grubsza już się kończyło. - Viro mi opowiadał, że leciał mugolskim samolotem - powiedziała podekscytowana, trudno było powiedzieć czy ze względu na tę konkretną atrakcję, czy na możliwość podkreślenia, że nie każdy w tej rodzinie ma obsesje na punkcie czystości krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jasper 'Viro' Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 174/184
Dodatkowo : Metamorfomag
Galeony : 51
  Liczba postów : 142
https://www.czarodzieje.org/t19678-jasper-viro-rowle#589315
https://www.czarodzieje.org/t19843-odyseusz#603942
https://www.czarodzieje.org/t19815-jasper-viro-rowle#600997
https://www.czarodzieje.org/t19841-jasper-viro-rowle-dziennik
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyPon Sty 11 2021, 19:02;

Ta widoczna niepewność wzbudzała w moim sercu ciekawsko-troskliwe drżenie. O Bloodworthcie słyszałem wiele; wiele też widziałem na własne oczy, choć niekoniecznie zawsze we własnym ciele. Nie wszystko to, co widziałem, chciałbym widzieć w wykonaniu kogoś, kogo kochać ma moja siostra, nawet jeśli sam nigdy nie zrobiłem nic, by dać mu do zrozumienia, że mógłby robić coś źle.
Krzywię się mimowolnie na brzmienie własnego imienia. Nie dużo, nie mocno, a jednak nie jestem w stanie w pełni powstrzymać tego drgnięcia mimiki, czy może... wcale nie chcę? Może podświadomie chcę komunikować swój sprzeciw, nawet jeśli rozsądek podpowiada mi, że tylko na najbliższych mam prawo wymuszać tę zmianę. I wszystko zapowiada, że najbliższe miesiące będą kazały krzywić mi się nieustannie, gdy na swojej drodze będę wciąż natrafiać na echa jasperowej przeszłości. I może tylko trochę jest mi żal, że ten bysior nie usiadł koło mnie, odbierając mi szansę na ekscytację z tego irracjonalnego strachu przed bliskością jednego z nich.
Na pytanie o tatuaż w pierwszej chwili uśmiecham się tylko, uznając to za dość marną prowokację, aż  nie dostrzegam tej miny Emily, która bezsprzecznie zdaje się te absurdalne słowa potwierdzać, a więc raz jeszcze wracam do zielonego spojrzenia, by znów odbić ku błękitnemu, nie wytrzymując w końcu i zwyczajnie wybuchając śmiechem z dłonią uderzającą z rozbawienia w drewniany stolik.
- Ma che cazzo?! Emily, la mia sorellina, co jeszcze mnie ominęło, gdy mnie nie było? - Śmieję się dalej, pozwalając już wyobraźni rozszaleć się pod obfitością tatuażowych opcji, których mógłbym się spodziewać, mimowolnie w emocjach wplatając te włoskie wstawki, które stanowiły moją codzienność, gdy przez ostatnie tygodnie dzieliłem drobny pokój z młodą Włoszką i prawdopodobnie nie uspokoiłbym się zbyt szybko, gdyby nie motywacja w postaci cierpiącego bez moich ust wina.
- Ej, znam lepsze miejsca na imprezy - protestuję rozbawiony, gwałtowniej przechylając kieliszek w stronę siostry, zdecydowanie nie zamierzając zaprzeczać, że alkohol stanowił już jakiś ściągający mnie tu argument. - Rio de Janeiro chociażby - dodaję zupełnie poważnie, nawet jeśli śmiech wciąż gdzieś wibruje mi w głosie, dając utrzymać się na wodzy tylko tą przykrą świadomością dlaczego wciąż próbuję wcisnąć do rozmowy to jak obeznany w podróżach jestem, za dobrze zdając sobie sprawę, że bez tego nie ma we mnie prawie nic, co mogłoby mnie wyróżnić. I nawet jeśli w samym środku karnawału potrafię rzucić się w oczy pośród nawet najbardziej widowiskowych pełnych kolorów kostiumów, to wiem jak łatwo jest mi przypadkiem wtopić się w szare tło Londynu. A niewiele to się dla mnie różni od śmierci.
- Miałem nadzieję, że wydarzy się tu coś interesujące, ale wy jesteście ciekawsi, choooociaż docierają do mnie głosy, że i polityka w UK robi się coraz gorętsza - naprostowuję nieco, nie chcąc aż tak zbywać zadanego mi pytania, a jednak zdecydowanie nie jest to temat moich zainteresowań, a raczej źródło niewybrednej podniety, gdy nie mam w zasięgu nic od tego lepszego.  
- No ale... Zwrot akcji z bogatym narzeczonym - zaczynam wyliczać, unosząc dłoń z pierwszym palcem w górę. - Gej przyjaciel - Strzelam drugim palcem w górę, ledwie muskając wzrokiem tę górę mięśni, która może i tutaj wyróżnia się na tle innych Czarodziei, ale na każdej imprezie w Brazylii przewija się takich wytatuowanych byczków tuzin. - I tajemniczy tatuaż od niego na pośladku -Unoszę w górę trzeci palec, zaraz machając już wszystkimi pięcioma z wyczekującym reakcji spojrzeniem. - Potrzebuję jeszcze dwóch ciekawych informacji do kompletu na ten wieczór, bo to, że Mefisto jest zajęty mało mnie poruszyło. Dało się domyśleć skoro nie łasi do- Ups - urywam, krzywiąc się nieco, nawet jeśli sam nie wiem czy ta psia analogia pojawiła się tu dla testu cierpliwości tej dwójki, czy faktycznie od frywolności mojego języka, nad którym wino powolnie przejmowało kontrolę, chętne wytykając innym ich rozwiązłość.
Nie jestem tylko jeszcze pewien czy nią gardzę, czy może jej zazdroszczę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 1242
  Liczba postów : 4046
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyNie Sty 24 2021, 19:52;

Tak właściwie, to Mefisto nie był zbyt tragicznie nastawiony do samego nazwiska Rowle. Emily naprawiała je najlepiej na świecie, ale Dominik również wydawał się w porządku, przynajmniej podczas tych krótkich rozmów, jakie mieli szansę odbyć. Z głową rodziny było gorzej, egzystencję Charliego wilkołak wypierał jak tylko mógł... i o Jasperze też trochę zapomniał, porzucając go w swojej przeszłości i nijak nie łącząc go z rodziną przyjaciółki. Dopiero teraz musiał się z tym zmierzyć i zobaczyć co z tego wyjdzie, jeśli nie są już dzieciakami z hogwarckich korytarzy, ale ważnymi osobami dla niezwykłej Ślizgonki.
- Ej, to nie jest taki zły tatuaż... jak już się wygoił - zauważył, krzywiąc się lekko w dezaprobacie dla swojego braku profesjonalizmu. - Wierzę, że Dominik by go mógł trochę docenić - dodał jeszcze w ramach obrony, nawet jeśli wiedział, że to pewnie nie jego kunszt mógłby spotkać się z niezadowoleniem Rowle'a. - Mm, światowy - mruczę z łagodną nutą rozbawienia, ale bez cienia szyderstwa. Trochę tego się spodziewałem, skoro tyle go nie było - miło mi przynajmniej usłyszeć, że Jasper w jakimś stopniu akceptuje mugolską kulturę.
- Bi - poprawił go odruchowo, z uprzejmym skinięciem głową. Nie zwrócił nawet uwagi na to łaszenie się, dopiero przy skrzywieniu metamorfomaga unosząc lekko brew, niemalże pytająco - Mogę dodać jeszcze jedną ciekawostkę, skoro mój związek się nie zalicza - zdecydował po upiciu kilku łyków piwa, dochodząc przy okazji do wniosku, że to może być coś, co spodoba się komuś, kto tak chętnie korzystał z opcji wypicia alkoholu. - Otwieram niedługo bar w Hogsmeade - wyjawił.

______________________

I didn't wanna show what lives under my skin
but you're messing with a (cute) beast.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 819
  Liczba postów : 1610
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyCzw Lut 18 2021, 20:58;

Prawdopodobnie usuwanie tatuażu z którym już pojawiło się trochę komplikacji, nie byłoby rozsądne, co prawdę mówiąc, było doskonałą wymówką, żeby go zatrzymać. Bo czemu nie? Może upiła się wtedy trochę na smutno, ale w ogólnym rozrachunku, dobrze się bawili i niewiele miała takich pijackich przygód, więc równie dobrze mogła zachować pamiątkę po tej jednej. Nawet, jeśli nie było to coś z czym Nate miałby kiedykolwiek się w pełni pogodzić. W tej sytuacji, nie miał wyboru, oboje nie mieli i nie było co zbytnio tego analizować.
- Napewno - powiedziała rozbawiona, bo zdecydowanie estetyka byłaby tutaj najmniej poważnym problemem.
Rozmowa może nie szła gładko i szalenie przyjaźnie, ale zdecydowanie mogło być gorzej, Mef tolerował znacznie trudniejszych facetów w życiu Emily, więc Jasper wypadał całkiem nieźle, nawet hamując się od swoich nieodpowiednich w tym towarzystwie komentarzy.
Nie odezwała się, ale spojrzała na Mefa trochę zaskoczona, po jego wyzwaniu na temat Dziwnie się było do tego przyznać, więc starała się nie okazać tego zbyt ostentacyjnie, ale nie miała pojęcia. Chyba po prostu nigdy o tym otwarcie nie rozmawiali, a kiedy Emily zobaczyła go w szczęśliwym związku ze Skylerem, sama dopowiedziała sobie resztę. Zwłaszcza, że dopytywanie, czy interesują go w takim razie tylko faceci, byłoby trochę dziwne.
Nie wypadała w tej rozmowie najlepiej, bo za chwilę zaskoczył ją kolejną informacją, o której do tej pory nie miała pojęcia. Czemu nic jej nie mówił o swoich planach? Plan nie brzmiał na zbyt odległy a takich decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień. Zdecydowanie powinni spędzać ze sobą więcej czasu. Może drobną przeszkodą było to, jak niezręznie dalej Emily czuła się w towarzystwie Skylera, którego trudno było unikać, będąc jednocześnie blisko z Mefisto.
- Czemu nic nie mówiłeś? - spojrzała na niego. To był odważny plan na życie, odrazu zacząć własny interes, ale w sumie czemu nie. Prawdę mówiąc, idealnie wpasowywał jej się w ten obraz, nawet jeśli to trochę, a może i całkowicie odciągało uwagę od tatuowania. - Teraz opowiadaj coś więcej. Nie potrzebujesz pomocy? - dopytała, domyślając się, że ma już jednego niezastąpionego asystenta, ale otwieranie własnego biznesu brzmiało jak dużo więcej pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi bransoletkę ze smoczym akcentem i łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Dodatkowo : Ścigająca
Galeony : 510
  Liczba postów : 910
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptySro Mar 17 2021, 00:09;

@Jessica Smith

Czas mijał tragicznie wolno, jakby ktoś rzucił na wskazówki zegara zaklęcie spowalniające. Odkąd Jessica do niej napisała, zerkała na metalowe wskazówki, stukając piórem w pergamin. Klinika była prawie pusta, została ona, jeden lekarz z nocnej zmiany i recepcjonistka ze sprzątaczką. Wystarczyło tylko nakarmić maluchy, uzupełnić tabelkę ich temperatury i podać kolację mamie, a następnie teleportować się do wioski, gdzie czekała na nią przyjaciółka. Chociaż Alise nie była fanką picia w tygodniu, kod różowy był tym niecierpiącym zwłoki i toastów, a co z tym idzie, nie zamierzała próżnować, zgłaszając przezornie na jutro zmianę popołudniową. Krukonka uśmiechnęła się pod nosem, chcąc uwinąć się z pracą jak najszybciej.
Powietrze było rześkie, przyjemne, nawet jeśli chłód wciąż wzbudzał rumieniec na policzkach. Charakterystyczny świst przy teleportacji i uczucie uścisku na żołądku znaczyło, że była już we wiosce. Przeciągnęła się leniwie, wydając ciche mruknięcie zadowolenia i omiotła spojrzeniem okoliczne budynki, stwierdzając, że zapomniała, jak było tu ładnie. Nie czas jednak na podziwianie krajobrazów, chociaż widoczny w oddali zamek skupiał uwagę. Pokręciła głową, ruszając żwawo w stronę pubu wybranego przez jej wieczorną towarzyszkę, rozpuszczając w międzyczasie jasne włosy. Może nie była ubrana klubowo, ale zrobiła makijaż i matka zawsze mówiła, że jak strój zawodził, rozpuszczone włosy robiły swoje.
Wspinając się po schodach do strefy VIP, przyglądała się mijanym ludziom w poszukiwaniu jasnej brunetki z przepięknymi oczyma i uśmiechem. Z podziwem uniosła brwi ku górze, że udało się jej wyrwać najlepszy stolik, zaraz szczerząc się promiennie w jej kierunku. Podeszła najpierw się przywitać, łapiąc ją w objęcia i mocno przyciskając do siebie, bo zdecydowanie nie widziały się zbyt długo. Ali była dość wylewna, co musiała Jess dzielnie znosić.
- Bałam się, że zapomnę, jak wyglądasz i zacznę wyobrażać sobie, jak smoka. Tak się cieszę, że Cię widzę. - ucałowała jej policzek, cofając się i rozpinając płaszcz, który razem z torebką rzuciła niedbale na miękkie siedzenie naprzeciw Krukonki. Usiadła, zgarniając włosy na plecy i zakładając nogę na nogę, oparła dłonie o blat, nachylając się konspiracyjnie w jej stronę. - Kod różowy, naprawdę? Trzeba to porządnie uczcić. Na co mamy dziś ochotę?
Zapytała z błyskiem w oczach, pełna ciekawości i sytuacji, w której Smith się znalazła. Na pewno miała jej mnóstwo do opowiedzenia i jeden drink to było za mało. - Mam nadzieję, że jutro masz wolne, albo masz na popołudnie i nie masz nic przeciwko ominięciu zajęć, bo nie wyjdziemy szybko i nie wyjdziemy na pewno trzeźwe. Masz tego świadomość, prawda?
Puściła jej oczko, ruchem dłoni przywołując jednego z kelnerów i prosząc, aby podał im kartę.

______________________

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami | Znamię namiaru na wnętrzu lewej dłoni | Brisingamen na szyi
Galeony : 93
  Liczba postów : 1158
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptySro Mar 17 2021, 10:00;

Nie do końca jeszcze wiedziała co ją tknęło, że tak nagle napisała do Alise - która wydawała się pochłonięta bez końca swoimi sprawami. A może to właśnie dlatego poczuła taką potrzebę? Przeglądając wizzbooka, po prostu mignęła jej gdzieś twarz przyjaciółki - a Smith zdała sobie nagle sprawę, że naprawdę długo się nie widziały i w piersi ścisnęła ją zwyczajna, ludzka tęsknota. Może jeszcze niedawno wahałaby się przed tak szybkim wszczęciem szczególnego alarmu (a nawet zwykłą zaczepką i napisaniem do Argent) - ale nauczyła się pokładać większą wiarę w to, że jeśli nazywa kogoś przyjacielem, to jednak nie bez powodu.
I nie zawiodła się, oczywiście.
Skończyła swoją pracę w Biurze Tłumaczeń o wiele wcześniej - dziękując Merlinowi za okulary tłumaczki, które odnalazła w Nawiedzonej Fabryce oraz samej sobie za doprowadzenie do perfekcji zaklęcia Vertere. Mogłaby spokojnie startować na pracownika miesiąca - gdyby coś takiego w ogóle w Gringottcie funkcjonowało. Tymczasem musiała zadowolić się tylko uśmiechem Yoreka i zgodą na ewentualne szybsze zakończenie zmiany, z czego skwapliwie korzystała. Miała jeszcze trochę czasu, więc najpierw korzystając ze swojej znajomości z właścicielem (a jej byłym sąsiadem na Alei Amortencji), zaklepała sobie i Alise jeden ze stolików w vipowskiej loży po 22 - a potem teleportowała się do Exham. Ogarnęła swoje zwierzaki - i siebie - po czym poprosiła jeszcze Grzywkę, żeby poinformowała Darrena, gdy ten wróci, o powodzie jej nieobecności. Sama też zostawiła Krukonowi liścik w sypialni - nie chciała, żeby się martwił, a ze słodką, egoistyczną satysfakcją mogła stwierdzić, że na pewno by to zrobił.
Załatwiwszy więc wszystkie sprawy - znów znalazła się w pubie, w miękkim vipowskim fotelu, obserwując z góry niższą kondygnację i cierpliwie czekając na przybycie Argent. W końcu ją zobaczyła - nie pomyliłaby tego blond aniołka z nikim.
Ali! — Odwzajemniła uśmiech dziewczyny - choć zapewne nie tak pięknie - i bez wahania również wzięła ją w objęcia, równie mocne. Wystarczyła ledwo chwila, a Smith miała wrażenie, że ich czasowy brak kontaktu kompletnie nie miał znaczenia. — Mam nadzieję, że przynajmniej jako opalookiego antypodzkiego — parsknęła cicho śmiechem, a jej szare oczy zabłyszczały widocznie radośnie. — Też się stęskniłam.
Usiadła naprzeciwko Alise, opierając się o miękki podłokietnik fotela - a widząc dosłownie świdrujące spojrzenie przyjaciółki, już czuła jak na szyję i dekolt wypływa jej rumieniec. A nawet jeszcze nie tknęła alkoholu. Chrząknęła, poprawiając kardigan na odsłoniętych ramionach.
Różowy — potwierdziła zdawkowo, odbierając od kelnera kartę. I tak już doskonale wiedziała co będzie jej dzisiaj potrzebne - więc nawet jej nie otworzyła, a jedynie odłożyła na bok. — Mam jutro wolne, mój szef biura jest mi wyjątkowo przychylny. O zajęcia też nie muszę się martwić... I tak, mam tego świadomość, inaczej by tu nas nie było — rozbawiony uśmiech zatańczył w kącikach jej ust. — Pozwolisz, że ja wybiorę? — wypaliła nagle, zatrzymując kelnera i nawet nie czekając na odpowiedź Alise, poprosiła go o Kłębolota. — Na początek... — zerknęła na blondynkę przelotnie, jakby oceniając ich szansę na trzeźwość. — Dwie butelki. Ale nie od razu, proszę. Niech będą schłodzone.
Nic tak szybko nie trafiało do głowy jak musujące bąbelki Kłębolota - a Smith czuła, że będzie potrzebować czegoś lżejszego niż ciężka szkocka, która rozgrzewała, ale wybitnie powoli. I średnio nadawała się do studenckich toastów - a tych trochę dzisiejszej nocy zostanie wygłoszonych. Tak jakoś podpowiadała jej intuicja, kiedy spoglądała na niemal chodzącą z ciekawości przyjaciółkę.
Może zacznę od tego, że dobrze Ci w krótszych włosach — odwlekała główny temat - nieco nerwowo poprawiając złote okulary na nosie.

______________________



Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi bransoletkę ze smoczym akcentem i łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Dodatkowo : Ścigająca
Galeony : 510
  Liczba postów : 910
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptySro Mar 17 2021, 19:47;

Na widok dawno niewidzianej przyjaciółki, trudno było powstrzymać jej uśmiech. Wyglądała kwitnąco i Alise przez myśl przeszło, że może być prawdą wpływ różowego alarmu na kobiety. Na ich twarz, sposób patrzenia. Oczywiście nie w taki stopniu jak alarm zielony, ale wciąż istotnie. Brunetka miała buzię osoby zakochanej i szczęśliwej, będącej obecnie w najlepszym momencie życia, niczym z książek romantycznych — tak, Ali czasem je czytała.
- Skąd wiedziałaś? Muszę być naprawdę przewidywalna z tymi smokami.. No, ale tak. Zdecydowanie najpiękniejszego. No, no, Panno Smith, służy Ci ten róż. - puściła jej oczko zaczepnie, zaraz śmiejąc się i zajmując miejsce po zrzuceniu z siebie płaszcza. Dawno nie wychodziła, zwłaszcza z koleżankami. Podobnie, jak Jessica, miała wrażenie, że widziały się wczoraj. Czas i odległość nie miała żadnego znaczenia w relacji Krukonek.
Skrzyżowała ręce na piersiach po przywołaniu kelnera, który obiecał za chwilę podejść, łapiąc palcami za ramiona. Uniosła brwi z uśmiechem, świdrując wzrokiem siedzącą naprzeciw dziewczynę, której rumieniec dodawał tylko uroku. Nie mogła się przed tym powstrzymać, chociaż nie zamierzała znęcać się aż tak długo.
- Nie mogę się na Ciebie napatrzeć, wybieraj. Możemy szaleć, też mam premię za ostatnie nadgodziny w klinice. A to wyjątkowa okazja, no i naszych prefektów nie ma, więc.. Możemy trochę łamać regulamin. - wzruszyła ramionami z niewinną miną, pozwalając, aby jasny kosmyk włosów spłynął na jej twarz. Wbrew byciu grzeczną i pomocną, Ali miała trochę zadziornej iskry w charakterze i zdarzały się okazje, że łamanie zasad było korzystniejsze, niż zdrowy rozsądek i odpowiedzialność, na której nadmiar przyjdzie pora. - Perfekcyjnie, mamy całą noc i poranek potem, żeby doprowadzić się do porządku.
Przyklasnęła na jej zamówienie, posyłając uśmiech pracownikowi, bo wychodziła z założenia, że klienci poza napiwkiem, mogli, chociaż tyle zrobić. Lucas nauczył ją, że uśmiech był najlepszym lekarstwem.
- Tak? Zastanawiałam się długo, czy znów je skrócić, ale tak mi wygodniej. Mniejsza szansa, że się podpalą czy coś, wiesz, jak to jest ze zwierzętami. - odparła zgodnie z prawdą, pokazując, że wygląd miał dla niej znaczenie bardziej funkcjonalne, przynajmniej w kwestii włosów. Jessica potrzebowała trochę czasu, więc nie zamierzała atakować od razu, swobodnie lawirując między tematami i kontynuując najpierw te niewinne, przynajmniej dopóki nie dostaną swoich drinków. - Wszystko u Ciebie dobrze? Poza sprawą Darrena — o którym od samego początku mówiłam, że do siebie pasujecie i jest uroczy — co się działo? W pracy dobrze? Cieszę się, że szef Cię docenia, bo byłby prawdziwym idiotą, gdyby postępował inaczej.
Wiedziała, ile miała w sobie zaangażowania i jak bardzo sumienną, pracowitą dziewczyną była. Do tego skromną i dziewczęcą — przez co tworzyła mieszankę uzależniającą, która po wtargnięciu do życia, łatwo stawała się jego niezastąpioną częścią. Na szczęście Argent była osobą, która wygrała chyba na loterii w sprawie znajomości, zyskując niezawodną przyjaciółkę. Coraz mniej było ludzi, na których można było liczyć. I wcale nie musiało być tak, że widziały się codziennie, aby wszystko to było prawdziwe.

______________________

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami | Znamię namiaru na wnętrzu lewej dłoni | Brisingamen na szyi
Galeony : 93
  Liczba postów : 1158
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyCzw Mar 18 2021, 12:07;

Starała się raczej zachowywać swoją typową, neutralną mimikę i stonowane spojrzenie - przynajmniej na co dzień. Choć i tak nie wychodziło jej to najlepiej, odkąd jej codzienność to były niemalże nieustanne uśmiechy i błyski w szarych oczach. Nic więc dziwnego, że akurat Alise - która od zawsze zdawała się widzieć w Smith więcej, niż ta w ogóle sądziła - dostrzegała tę subtelną zmianę w jej postawie. Jessica właściwie czułaby się nieswojo, gdyby przyjaciółka niczego nie zauważyła - choć nie mogła pohamować rumieńców, gdy ta w istocie, zwróciła na to uwagę. Wszystko było zupełnie nowe - ale ta niewiedza Krukonki nie przytłaczała, wyjątkowo.
Cóż... Mówię co sądzę — mruknęła z uśmiechem, sięgając przez stolik do Argent, by chwycić kosmyk jej blond włosów, odgarniając go za ucho dziewczyny. I zahaczyć spojrzeniem o kolczyk w kształcie smoka, na którego widok uśmiechnęła się z pewnym rozbawieniem. — Matka smoków... Zawsze praktyczna. — Cofnęła rękę, opierając się łokciami o blat stolika i układając podbródek na koszyczku ze swoich dłoni. Czuła się w towarzystwie Argent swobodnie - a naprawdę niewiele osób mogło się pochwalić takim osiągnięciem. Dziewczyna jednak zawsze dopingowała Smith. Dosłownie, zawsze. — Wiesz, że rozjaśniałam włosy, bo chciałam być podoba do Ciebie? — wypaliła nagle, zupełnie szczerze z resztą, błyskając białymi zębami.
Nieznany fakt z życia Smith - sama dziewczyna z resztą zdała sobie sprawę o tym całkiem niedawno. Sama się sobie nie dziwiła, w końcu cień zawsze starał się jak najwięcej uszczknąć ze swojego światła. Przynajmniej dopóki sam nie zaczynał błyszczeć.
U mnie wszystko wspaniale, aż tylko czekam na jakiś pstryczek od losu — uśmiechnęła się lekko, przewracając teatralnie oczami na wspomnienie o Darrenie. Bardzo próbowała maskować coraz szerszy uśmiech - tak jak to, że na żaden pstryczek nie czekała, bo zwyczajnie nie sądziła, że coś może zachwiać jej niezwykle stabilnym szczęściem. Które trafiło się jak ślepej kurze ziarno.
W pracy... bardzo dobrze. Zdałam kurs na poliglotkę, chociaż tłumaczę głównie z japońskiego, francuskiego i goblideuckiego. Jestem najmłodszą tłumaczką w Biurze... — podjęła się opowieści zupełnie na okrętkę, gdy w międzyczasie kelner - w tempie naprawdę błyskawicznym - doniósł im dwie lampki i oszronione, musujące wino. Loża Vip to jednak loża Vip.
Podziękowała mężczyźnie, gdy rozlał im złotego Kłębolota do kieliszków, od razu sięgając po jeden z nich. Nie miała jednak zamiaru próbować alkoholu - a zaczęła się bawić się nim, rozlewając bąbelkującą ciecz po szklanych ściankach. Widać, że przez chwilę myślała - tylko po to, żeby w końcu parsknąć perlistym śmiechem i rozsiąść się wygodniej w fotelu. Założyła nogę na nogę, poprawiając czarną spódnicę na kolanie.
Chciałabym pominąć sprawę Darrena, ale nie miałabym wtedy o czym opowiadać — stwierdziła po prostu. Mogła łgać, ale jej życie ostatnio kręciło się właśnie wokół Krukona i Exham Priory. Wcale jej to jednak nie przeszkadzało. — Tylko nie wiem od czego zacząć... — zerknęła na Alise, a oczy jej się śmiały. — No już, zasyp mnie tymi pytaniami, będzie mi łatwiej.

______________________



Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi bransoletkę ze smoczym akcentem i łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Dodatkowo : Ścigająca
Galeony : 510
  Liczba postów : 910
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptySob Mar 20 2021, 20:09;

Ali zawsze znajdowała w ludziach coś do kochania, pozytywne cechy, wewnętrzne piękno. Każdy był wyjątkowy i indywidualny, każdy zasługiwał na szansę. Z Jessicą było jednak tak, że ta ujęła ją, zanim jeszcze zdążyły się dobrze poznać. Była nieśmiała, ale inteligentna i miała w swoich wypowiedziach coś takiego, że Ali bardzo lubiła jej słuchać. Te mieniące się teraz wszystkimi kolorami szczęścia oczy, te szare tęczówki zawsze spoglądały w jej kierunku z tym hipnotyzującym błyskiem. Niewiele potrzebowała, aby Argent była tak w nią wpatrzona, a do tego dopełniały się doskonale charakterem i mając w jednej wieży sypialnie, mogły nawet nocą spędzać razem czas nad książkami czy plotkami od małego. Nawet wyjazd tego nie zmienił.
- Brakowało mi Ciebie - powiedziała z westchnięciem, unosząc brew na gesty skierowane w jej kierunku. Uśmiechała się przy tym szczerze, zachowując jednocześnie powagę, co mogło świadczyć o pewności swoich słów. Przekręciła głowę na bok, gdy się wyprostowała, czując, jak zaczepiony wcześniej kolczyk, poruszył się niespokojnie. - Czy ja wiem, czy praktyczna... Jednak sama powiedz, one krzyczały do mnie, żeby je kupić. Nie mogłam ich zostawić, a moje figurki się z tym zgodziły.
Miała fioła na punkcie smoczych figurek, zwłaszcza tego limitowanego modelu, który dostała od swojego Ślizgona. Smoki Maxa, które podsyłał jej pod opiekę, też uwielbiała i zawsze trudno było się jej z nimi rozstać. Traktowała je niczym prawdziwe zwierzęta.
- Nie możesz być podobna do mnie Jess, bo jesteś dużo ładniejsza. Musiałabyś zbrzydnąć. - skwitowała z charakterystycznym dla siebie, pełnym beztroski i szczęścia tonem, krzyżując ręce na piersiach i opierając się łokciami o blat, nachyliła się nieco w jej stronę. - Chociaż najpiękniejsza jesteś wtedy, gdy jesteś szczęśliwa i pewna siebie.
To było w ludziach najcudowniejsze. Emanowali swoimi emocjami, a im bardziej pewni siebie byli i im częściej się uśmiechali, tym bardziej atrakcyjni byli dla otoczenia. Była tego pewna. Smith była typ typem dziewczyny, którego ze świecą szukać i była pewna, że poza Darrenem (który w oczach Ali był dla niej stworzony, odkąd tylko rozmawiali ze sobą podczas jednych zajęć, chyba nawet pierwszy raz, czyli od dawna), miała całkiem długi sznur cichych adoratorów.
- Będziemy na niego gotowe, ale nie zajmuj sobie tym głowy.
Słuchała jej z uwagą, a wzmianka o osiągnięciach w pracy sprawiła, że klasnęła w dłonie z entuzjazmem i gdy kelner tylko przyszedł, trudno było jej powstrzymać ekscytację.
- Polej solidnie, moja przyjaciółka jest najzdolniejszym, najmłodszym i najszczęśliwszym tłumaczem- studentem w Wielkiej Brytanii, to ważny toast. - powiedziała do niego z dumą, na co ten kiwnął głową ze śmiechem i chwilę zajął je rozmową, przygotowując napoje. Gdy zostały same, Ali skupiła na niej spojrzenie błękitnych oczu, unosząc trunek i pozwalając, aby szkła uderzyły o siebie, poruszając musującym napojem o pięknym, złotym kolorze.
- Jesteś wspaniała, jestem z Ciebie dumna, za Twój sukces.
Dodała, jeszcze zanim upiła solidnego łyka. Bąbelki rozeszły się po ustach, a smak napoju widocznie mocno jej przypadł do gustu, bo wydała z siebie ciche mruknięcie zadowolenia. Wyprostowała się, siadając wygodniej i również kołysząc kieliszkiem w dłoni, pokręciła głową.
- Nie możemy pominąć Darrena. - przerwała jej praktycznie to egoistycznie stwierdzenie z uniesieniem brwi, bo sprawa Krukona i różowego alarmu była nagląca. Zgodziła się jednak na warunki jasnowłosej dziewczyny, zastanawiając się, które z pytań powinno paść pierwsze. - Z Twoich opowieści wiem mniej więcej tylko, jak to się zaczęło, ale w którym momencie i jakim sposobem to właściwie przeszło na oficjalny status? Przystojny z niego chłopak, muszę przyznać. Taki.... Hmmm, nie wiem, czy Vic się ze mną zgodzi, bo bywa do mężczyzn krytyczna, ale ja dałabym mu solidne osiem i pół w porywach do dziewięciu. Dobrze całuje?
Przecież nie zamierzała pytać, jak jej chłopak się uczy lub jakie są jego marzenia. W babskich spotkaniach były tematy ważniejsze. Uśmiechnęła się niewinnie w jej stronę, upijając kolejny łyk alkoholu. Nie wiedziała, jak bardzo potrzebowała tego spotkania.

______________________

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 884
  Liczba postów : 1167
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyNie Mar 21 2021, 10:50;

Wiedziała, że jest spóźniona, ale patronus, który do niej dotarł, zjawił się najwyraźniej w pośpiechu, gdzieś na ostatnią chwilę, miała zatem niezbyt wiele czasu na to, żeby się przebrać i starannie odłożyć na bok rzeczy, którymi wcześniej się zajmowała. Nie zamierzała również biec na złamanie karku, bo doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że to jedynie pogorszy sprawę, tak więc do pubu wkroczyła jako ostatnia, kiedy dziewczyny już najwyraźniej podjęły rozmowę, ale zupełnie jej to nie przeszkadzało. Zsunęła z ramion długi, elegancki płaszcz oraz szal, który otaczał jej szyję, odrzuciła na plecy długie włosy i podeszła do przyjaciółek, żeby obdarzyć je lekkim uśmiechem, a następnie usiadła na wolnym miejscu, zakładając nogę na nogę, a jej długa spódnica pokryta pięknym, kwiecistym motywem, omiotła podłogę, zaś sprzączki przy botkach szczęknęły cicho, gdy poruszyła ponownie stopami, sadowiąc się wygodnie. Poprawiła nieznacznie podwinięty golf, czując, jak policzki zaczynają się jej nieznacznie rumienić z powodu gwałtownej zmiany temperatur, ale nie zwróciła na to zbyt wielkiej uwagi i jedynie uniosła nieznacznie brew.
- Widzę, że spotkanie zaczyna się naprawdę dobrze - stwierdziła, próbując zorientować się, co właściwie wylądowało już na stole, a następnie spojrzała na Alise, by potem zerknąć równie uważnie na Jessicę i przekrzywiła głowę, starając się dojść do tego, co było aż tak niesamowicie ważne, że została tutaj wezwana w trybie natychmiastowym.
To nie tak, że nie chciała przyjść, że nie chciała się z nimi zobaczyć, wręcz przeciwnie, ale po prostu nie była w stanie dojść do tego, co doprowadziło do zbierania się w trybie natychmiastowym, a jej kamienne serce nie było w stanie do końca opowiedzieć sobie o tym, czego mogła ta sprawa dotyczyć. Związek z Fillinem jasno pokazał jej, że na żadną miłość nie była gotowa, ani jej po prostu nie potrzebowała, bo jedynie ją nudziła. Istniała jeszcze inna możliwość, a mianowicie taka, że zupełnie z chłopakiem się nie dobrali i tutaj był po prostu pies pogrzebany, ale ponieważ Brandon była Brandon, nie roztrząsała tych kwestii zbyt mocno, czy zbyt głęboko, odrzucając je, jako zupełnie niepotrzebną nikomu do szczęścia przeszłość, w jakiej nie było warto błądzić. Co prawda chyba zapomniała wspomnieć o tym, że zerwała z Fillinem, ale cóż, prędzej, czy później to wypłynie.
- Mam zacząć już zastanawiać się, jak transmutować kogoś w fotel, czy jednak powinnam się powstrzymać i okazać zupełną łagodność i zrozumienie? - spytała prosto, jednocześnie zastanawiając się, czy powinna się czegoś napić, a jeśli tak, to czego właściwie.

@Alise L. Argent @Jessica Smith

______________________


if i reach for the sun
it would be shining

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami | Znamię namiaru na wnętrzu lewej dłoni | Brisingamen na szyi
Galeony : 93
  Liczba postów : 1158
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyCzw Mar 25 2021, 20:06;

Była naprawdę wdzięczna losowi, że otaczało ją tyle wspaniałych osób - choć przecież zupełnie od niej różnych, innych. Pewnych siebie i dzielących się z nią tą pewnością - przebywając tyle z Shawem, Reagan czy Argent zwyczajnie nie mogła nie nasiąknąć wiarą we własne możliwości. Zwłaszcza, kiedy na każdym kroku dostawała słowa pokrzepienia i pochwały - tak jak teraz od Alise. Może nie zgadzała się z każdym jej słowem - ale na pewno każde z nich doceniała.
Co tu dużo mówić - też się za Krukonką stęskniła... i zdecydowanie czuła się szczęśliwa. Jeśli uroda szła do pary ze szczęściem - nie miała podstaw, by temu zaprzeczać. Dlatego bez słowa sprzeciwu przyjęła toast na swoją cześć - choć nie mogła darować sobie komentarza, typowego dla siebie, książkowego.
Kwiaty nie kwitną bez słońca, ludzie nie są sobą bez przyjaciół — dodała, uśmiechając się na cichy zaśpiew dwóch lampek, gdy o siebie uderzyły - jednocześnie kłaniając lekko czoło przed samą Argent. Ekscytacja musowała jej pod skórą niemal w ten sam sposób w jaki bąbelki unosiły się w złotym trunku. A kiedy już zamoczyła usta w winie - mogła stwierdzić, że zdecydowanie, jej szczęście było niczym bąbelki Kłębolota, równie uskrzydlające.
Miała wrażenie, że zaczęła lewitować kilka centymetrów nad vipowskim fotelem.
Wiesz jak to się zaczęło? — wbiła się blondynce wpół słowa, chichocząc cicho i sącząc trunek maluczkimi łykami. — Nawet ja nie wiem, jak to się zaczęło... Dopiero Cali zwróciła mi uwagę, że ja i Shaw nie wyglądamy na parę kumpli. I wtedy zaczęłam się stresować... I... Hmm... — zamyśliła się, opierając wygodniej o oparcie fotelika. Śmiesznie było wracać myślami do tamtych - teraz to widziała: prawdziwie żenujących, choć uroczych - momentów. — To było po naszym wypadzie do Neapolu na pizzę. Darren zaprosił mnie do siebie, do Exham, w Archenfield. Na randkę. — Niedorzeczny uśmiech wypłynął jej na usta, kiedy zdała sobie sprawę, że to ona sama to zasugerowała - wtedy cholernie ciekawa rezydencji Krukona, o której jej wspominał. — Zrobiliśmy razem kolację, którą chcieliśmy zjeść na galerii - widać z niej całą nizinę, miasteczko Ross-on-Wye i Forest of Dean, piękne widoki, mówię Ci! — Miło było wrócić do ich kompletnie niewinnych początków. Zabawnie - biorąc pod uwagę jak ich związek ruszył potem z kopyta. — Palnęłam coś 'o nas', speszyłam się i rozlałam wino, na stół i siebie. Kiedy wszystko ogarnęliśmy - pocałował mnie... Krótko, bo w Exham coś wybuchło i okazało się, że jego feniks właśnie się wykluwa, więc oboje do niego pognaliśmy — zaśmiała się, dźwięcznie, słodko. Wyraźnie uradowana - rozgada jak nigdy z resztą. — Potem... nieco dłużej. I chyba od tamtej pory mogę mówić o oficjalnym statusie.
'Skalowanie' jej ukochanego puściła mimo uszu - choćby dlatego, że po pierwsze: nie operowała taką skalą w stosunku do nikogo, bo miała tendencję albo do zbyt obiektywnego zaniżania, albo zbyt subiektywnego zawyżania. A po drugie: w chwili obecnej Shaw był dla niej poza jakąkolwiek skalą - choć w istocie, jeśli miała określać... Uważała go za przystojnego. W jej typie - choć głównym oceniającym było jej serce, trzepoczące za każdym razem, kiedy Shaw pojawiał się obok.
Czy dobrze całuje? — powtórzyła pytanie przyjaciółki, mrugając z niejakim zaskoczeniem. Nie była... nawykła do takich pytań. Ba, nawet ona takich nie zadawała! Choć nie zamierzała nie odpowiadać - w końcu sama odpaliła różowy alarm. — W sumie nie mam porównania. Ale nawet nie chcę mieć — i była to chyba wystarczająca odpowiedź.
Wtem dołączyła do nich Brandon - której Jessica kompletnie się tutaj nie spodziewała: co też wymalowało się na jej twarzy prawdziwym zaskoczeniem. Miłym zaskoczeniem - właściwie to nie widywała się z młodszą Krukonką odkąd ta zaczęła sprawować funkcję Prefekt Naczelnej. Toteż uśmiechnęła się do dziewczyny promiennie - tak, jak tylko było stać na to szczęśliwie zakochaną młodą kobietę. Tak jak Jessica Smith nie uśmiechała się jeszcze nigdy.
Victoria — nie zerwała się z miejsca, nie rzuciła dziewczynie na szyję, nic z tych rzeczy - obie nie należały do wylewnych typów. Choć zwyczajnie widać było, że rad jest z jej obecności. — Alise Cię poinformowała? — zerknęła na starszą Krukonkę z błyskiem w szarych oczach, dławiąc swój śmiech w zalążku. Kłębolot szybko uderzał do głowy - a Jessica kończyła już swoją lampkę, co chwila zwilżając alkoholem usta. — Bardzo dobrze, napijesz się z nami - i na Merlina, nie przyjmuję odmowy! — Pogroziła Brandonównie swoim pustym kieliszkiem, jednocześnie podnosząc drugą, wolną dłoń chcąc zwrócić na siebie uwagę kelnera. — Okaż zrozumienie dla różowego alarmu, bo więcej takiego nie wzniosę.

@Alise L. Argent @Victoria Brandon

______________________



Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi bransoletkę ze smoczym akcentem i łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Dodatkowo : Ścigająca
Galeony : 510
  Liczba postów : 910
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyPią Mar 26 2021, 22:11;

Nie mogła pominąć Victorii. Zawsze były we trzy i była przekonana, że Prefekt Naczelnej byłoby smutno, gdyby nie pojawiła się na różowym alarmie Jessicy, który był tak ważny w życiu każdego człowieka, a już na pewno kobiet. Wyczarowała go tuż przed wejściem do baru, zdradzając wszystkie szczegóły i uśmiechając się pod nosem w oczekiwaniu na trzecią Krukonkę do kompletu. Będzie, na pewno.
Wychodziła z tego samego założenia, co Smith. Wdzięczna za to, że dookoła było tyle wspaniałych osób, które sprawiały, że każdy dzień był niezwykły i rodził wyjątkowe wspomnienia, do których będzie wracała na starość. Była dumna z przyjaciółki, każdego jej sukcesu i osiągnięcia, jednak nic nie sprawiło Ali tyle radości, jak fakt, że urosła w pewność siebie. Była starsza, czuła się trochę odpowiedzialna, chociaż nigdy nie mówiła tego na głos.
Kłębot był naprawdę wyborny.
- No przecież zwracaliście na siebie uwagę wzajemnie i coś tam o nim napomknęłaś, chociaż byłaś bardzo.. Bardzo obronna. - dodała tylko ze wzruszeniem ramion i odrobiną rozbawienia, opierając się wygodnie o siedzisko i z kieliszkiem w ręku, zafascynowaniem w oczach, słuchała opowieści o rozkwicie ich miłości. Pierwszej? Wydawało się Ali, że dla przyjaciółki na pewno, bo Darrena aż tak dobrze nie znała. Dobrze, że postanowił wziąć sprawy w swoje ręce relację z Krukonką w obroty, bo zestresowana i onieśmielona Smith mogłaby długo się za to zabierać. A wiadomo, najlepiej kuć, póki żelazo gorące i wysokie stężenie ekscytacji. Upiła łyka z cichym mruknięciem zadowolenia, czując, jak robi się jej cieplej. To był mocny alkohol, ale wieczór był długi, więc delektowała się małymi łykami, nie chcąc się zwyczajnie schlać, chociaż okazja i tak ku temu prowadziła.
- Lewitujesz, jak o nim mówisz. Wpadłaś, jak śliwka w kompot. - zauważyła z rozbawieniem, chociaż w spojrzeniu malowała się czułość, radość i ekscytacja na jej szczęście. Wydawał się odpowiedni. Zaimponował Ali pomysłowością. - Czyżby feniks był szczególny dla waszego związku w tym przypadku? To wszystko brzmi jak z tego mugolskiego pudełka z piosenkami i obrazem, o tematyce typowo romantycznej.
Lubiła jej słuchać. Ruchem głowy zgarnęła jasne pasma na bok, uniemożliwiając im przyklejenie się do ust. Oczywiście, że istniała skala, chociaż zasada mówiła, aby swojego faceta nigdy nie oceniać, bo nie było to obiektywne. Tak, jak dla niej Darren był w kompletnym kosmosie od dziesiątki, tak dla Argent było z Lucasem. Uczucia otumaniały, zasłaniając zdrowy rozsądek i osąd, co nie było czymś złym. Raczej prawem i ścieżką młodości.
- No tak. Czy... No wiesz, jak Cię całuje, masz motylki w brzuchu i kompletnie w tym toniesz. - zobrazowała lepiej pytanie, przyglądając się jej badawczo, a gdy usłyszała resztę odpowiedzi, z jej ust wydostało się ciche "aww", którego nawet nie próbowała ukryć. To zawsze było wyjątkowe, ten pierwszy pocałunek, a dzielenie go z Darrenem, który był dla niej tak ważny i dawał jej tak wiele dobrego, było czymś wspaniałym. Sama Jessica nie doceniała, jaką szczęściarą była.
Miała odpowiedzieć, ale jej oczom ukazała się Vicotira i w przeciwieństwie do Smith, Ali wstała, przytulając ją krótko na przywitanie. O dziwo obydwie znosiły dzielnie jej pokłady wylewności oraz miłości, czasem dając się nawet przytulać trochę dłużej.
- Wiedziałam, że przyjdziesz! - rzuciła z uśmiechem, zostawiając je na chwilę przy stoliku i idąc do baru, skąd przyniosła jeszcze jeden kieliszek. Postawiła go na stole, nalewając Kłębota każdej z nich do pełna, bo dostrzegła machanie kieliszka. - Przyszła, nie ucieknie już przed nami Jess, nie martw się. Będziemy doskonale celebrować nasze cudowne lub czasem beznadziejne życie, ale grunt, że ze sobą, nie?
Opadła na siedzisko obok Vic, obejmując ją ramieniem z błyskiem w oczach, wyciągając wolną dłoń o trunek, którym pomachała delikatnie, sprawiając, że rozbił się o szkło.
- To prawda, to jedyny różowy alarm w jej życiu. Musimy to zapamiętać.
Zgodziła się, zaraz jednak unosząc brew na kolejne słowa, które prefekt naczelna wypowiedziała. Wyprostowała się, zakładając nogę na nogę i cofając dłoń, oparła ją o udo, trzymając kieliszek niedaleko ust.
- Rozwiń. Co Ci ktoś zrobił, że chcesz zrobić z niego mebel, na który inni siadają z dupą lub załatwiają na nim.. No, inne sprawy. - zapytała poważnie, nieco zaniepokojona. Młoda mistrzyni transmutacji zwykle nie odgrażała się w taki sposób. Posłała Jess porozumiewawcze spojrzenie, sugerując, że jej delikatność może być bardzo przydatna w nadchodzącej konwersacji. - Może, zanim nam opowiesz, wznieśmy jeszcze jeden toast, za spotkanie i za Jessice z Darrenem? O suchej buzi się źle opowiada.

______________________

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 884
  Liczba postów : 1167
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptySob Mar 27 2021, 11:34;

Victoria była z nich wszystkich zapewne najchłodniejsza, najmniej emocjonalna, a przynajmniej takie sprawiała wrażenie, bo trzeba było przyznać, że kiedy wybuchała, to robiła to z taką mocą, iż nic nie było jej w stanie powstrzymać. Nie miała jednak powodów do tego, żeby naprawdę robić teraz takie sceny, tak więc po prostu uśmiechnęła się do nich obu, przyjmując nieco obojętnie przywitanie ze strony Alise, traktując je jako coś naturalnego, co nie było w żaden sposób niepokojące, ot, po prostu taka była. Cieszyła się z ich obecności, jednocześnie nieco niepokojąc się tym, o czym miały rozmawiać i czego dokładnie dotyczyło to wezwanie, w końcu nie w każdej chwili natykasz się na patronusa swojego przyjaciela i nie w każdej chwili musisz się pospiesznie ubierać, by zdążyć na miejsce spotkania. Nic zatem dziwnego, że spojrzała na dziewczyny unosząc nieco brwi, ale nie zamierzała zupełnie odmawiać alkoholu, nie należała do osób, które były świętsze od najświętszych ludzi na świecie, toteż nie zamierzała protestować, wino, czy drinki w niewielkiej ilości były właściwie całkiem przyjemnym dodatkiem do spotkania, teraz zaś wszystko wskazywało na to, że mają za co wznosić toasty.
- A jakże, chociaż muszę przyznać, że pojawienie się patronusa może być nieco niepokojące - stwierdziła na pytanie Jess, jednocześnie uśmiechając się nieco karcąco do Alise, nim ta zajęła się zorganizowaniem kieliszków, alkoholu i wszystkiego, co miało posłużyć za dalszy podkład dla ich rozmowy. Zrozumienie dla różowego alarmu okazała, a jakże, choć oczywiście po swojemu, czyli zupełnie na chłodno i musiało im to wystarczyć, bo z całą pewnością nie zamierzała skakać z ekscytacji, czy robić innych, podobnych rzeczy, to było bowiem do niczego jej niepotrzebne i nie czuła się w obowiązku, by zaczynać piszczeć. Zresztą, to byłoby tak sztuczne, że obie jej przyjaciółki z miejsca zorientowałyby się, że robi to dla nich, ale nie umiejąc tego należycie pokazać, tak więc po prostu uśmiechnęła się lekko, przyjmując kieliszek i zakołysała nim lekko, słuchając tego, co miały jeszcze do powiedzenia.
- Darren? Proszę, wygląda na to, że ja naprawdę nie wiem, co się dookoła mnie dzieje - stwierdziła, unosząc lekko brew, jednocześnie kręcąc nieznacznie głową na znak, że za chwilę powie, o co chodzi, aczkolwiek to nie było nic niesamowitego, czy rewelacyjnego, o czym powinny wiedzieć. - Proponuję też zamówić jedzenie - stwierdziła z lekkim uśmiechem, dochodząc do wniosku, że chyba powinna być tutaj jakimś głosem rozsądku, bo inaczej to spotkanie skończy się gorzej niż tragicznie, po czym upiła łyk wina i przymknęła powieki, by westchnąć cicho.
- Och, nie wiem, Ali? Pewnie nieodpowiedzialni Krukoni, którzy stracili trzysta pięćdziesiąt punktów, wdali się w nikomu niepotrzebną bójkę i zachowali się tak, że chętnie zmieniłabym ich w osły, bo to lepiej odpowiadałoby ich osobowościom? Nie, zdecydowanie nie chodzi o chłopaka, w końcu z Fillinem rozstałam się dawno temu i właściwie nic z tej okazji nie czuję - wyjaśniła w końcu, ujawniając bardzo dokładnie, jak bardzo mało uczuciową osobą jest, a może tylko podkreślając, że mimo wszystko nie znalazła nikogo, kogo faktycznie mogłaby pokochać.

@Alise L. Argent @Jessica Smith

______________________


if i reach for the sun
it would be shining

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jessica Smith

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : Biały znak łączący wewnętrzne kąciki oczu - zasłonięty złotymi okularami | Znamię namiaru na wnętrzu lewej dłoni | Brisingamen na szyi
Galeony : 93
  Liczba postów : 1158
https://www.czarodzieje.org/t18405-jessica-anneliese-smith#525187
https://www.czarodzieje.org/t18434-jess-smith
https://www.czarodzieje.org/t18435-jess-smith#525191
https://www.czarodzieje.org/t18433-jessica-smith#525176
https://www.czarodzieje.org/t19201-jessica-smith-dziennik
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyCzw Kwi 01 2021, 12:22;

Postanowiła poczekać z odpowiedzią na wszystkie pytania, którymi zasypywała ją Alise, żeby nie musieć powtarzać się również Victorii - choć zrobiła to raczej nieświadomie, zwyczajnie uśmiechając się nieco głupkowato i zasłaniając się lampką Kłębolota, którego ciągle ubywało. Zazwyczaj nie czuła się najlepiej będąc w centrum uwagi, nawet jeśli była to tylko uwaga bliskiej jej przyjaciółki. Niemniej, w tym wypadku... Było jej naprawdę miło, czując to szczere zainteresowanie ze strony Argent - poza tym, zwyczajnie, po ludzku czuła potrzebę podzielenia się swoimi wrażeniami i szczęściem. Od blondynki z kolei nie musiała obawiać się żadnych kpin, czy kąśliwości - choć i na nie była już uodporniona przez relację z Reagan. Nawet ta ślizgońska żmijka jednak wyraźnie odbierała pozytywne wibracje od Smith - Alise zdawała się je wręcz wzmacniać, przez co obie już na początku mogły wydawać się lekko wstawione z całego tego nagromadzenia pozytywnych emocji. W sumie bardzo dobrze, że dołączyła do nich Brandonówna ze swoim naturalnym stonowaniem.
Darren. Shaw — przytaknęła na pytanio-stwierdzenie Vicks, uśmiechając się przy tym niedorzecznie. Naprawdę widać było po niej, że naprawdę mocno ją coś trzasnęło - bynajmniej nie były to jeszcze bąbelki Kłębolota, którego dość szybko upijała. — Zaczęliśmy być razem... Hm, na początku lutego — aż zamrugała zaskoczona, kiedy zorientowała się JAK KRÓTKO trwał ich oficjalny związek. Dodając do tego te wszystkie rzeczy, które wydarzyły się w Norwegii i po powrocie na Wyspy... Aż musiała się zaśmiać sama do siebie, biorąc kolejny łyk trunku - i odstawiając lampkę na stół. — Właściwie Ali, to... ogólnie zwierzęta są dość szczególne dla naszego związku. W sensie, no, dużo przełomowych rzeczy stało się głównie z ich powodu. — Poprawiła odruchowo złote okulary - ostatecznie wzdychając i w ogóle zdejmując je ze swojego nosa, by przetrzeć kąciki oczu połączone znakiem Zorzy i zamaskować kolejny głupi uśmiech. — Pocałunek nad wybuchającym jajem feniksa to tylko... jedno z wielu.
Nie wchodziła w dalsze szczegóły, dochodząc do wniosku, że powinny najpierw wypić nieco więcej alkoholu - a zwłaszcza Victoria, która po usłyszeniu wszystkiego co zadziało się w życiu Smith chyba zabiłaby ją spojrzeniem. Bynajmniej, nie oceniającym. Jessica podejrzewała, że bardziej niedowierzającym - że kto jak kto, ale wiecznie wycofana Smith dała aż tak się ponieść. Ba, mało tego - w ogóle nie żałowała.
Ta bójka na boisku była... Dość szokująca — przyznała cicho, wytracając nieco tę całą promienną otoczkę. Doskonale rozumiała irytację - no, delikatnie powiedziane - Brandon nad tyloma utraconymi punktami, i to na początku nowego semestru. — Grałam w tym meczu jako ścigająca... No, tak, już latam, tak! — Jeśli dziewczyny chciały jakoś skomentować jej nagłe porzucenie bycia nielotem, to szybko to zbyła machnięciem ręki. Naprawdę cholernie dużo się u niej pozmieniało. — Schodziliśmy z boiska, kiedy Darren usłyszał kłótnie i... cóż, uderzenie, więc się cofnęliśmy. Krew, pot - ale przynajmniej bez łez, nawet nie wiem o co poszło. Wlepił jakieś drobne minusowe i myśleliśmy, że rozejdzie się to po kościach. Ale... No widocznie nie wyszło — westchnęła ciężko, zerkając na Victorię i posyłając jej lekki, rozumiejący uśmiech. Też nie była z tego powodu zachwycona - i również uderzała w nią bezmyślność KRUKONÓW. Podwójny żart. Ale na to nie miały już żadnego wpływu.
Hm, cóż, co do Fillina... — podjęła nieco niepewnie. Dziwnie jej było mówić o chłopaku, który aktualnie bujał się beztrosko z równie bliską jej Californią. Oboje zdawali się być zadowoleni z tego układu - raczej niezbyt zobowiązującego, biorąc pod uwagę małomówność Reagan w tej materii. — Może po prostu do siebie nie pasowaliście — podsumowała zwięźle, wzruszając ramionami i ponownie sięgając po lampkę szampana. — Sama wiesz co czujesz najlepiej. Jeśli nie jest Ci tego żal, to widocznie nie było to — proste stwierdzenia, ale raczej prawdziwe. Smith dla kontrastu, gdy przypominała sobie przygodę w myślodsiewni i tym, że była właściwie od włos od stracenia Shawa, czuła mdłości i chwytający za gardło strach.
Toast za spotkanie, przede wszystkim — uniosła lampkę, rzucając rozbawione ale i wdzięczne spojrzenie Alise. Co tu dużo mówić - cieszyła się, że przyjaciółka cieszyła się razem z nią. Taka współodczuwalność była krzepiąca - i na swój sposób zabawna. — Osobiście schrupałabym chociaż kierowe orzechy... — dodała jeszcze, pociągając kolejny, spory łyk Kłębolota - czując jak rumieńce na policzkach jedynie nabierają intensywności.

______________________



Wit beyond measure

is man's greatest treasure.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alise L. Argent

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : dołeczki w policzkach przy uśmiechu, zawsze nosi bransoletkę ze smoczym akcentem i łańcuszek z zawieszką z Irlandzką Koniczynką
Dodatkowo : Ścigająca
Galeony : 510
  Liczba postów : 910
https://www.czarodzieje.org/t16073-alise-lauren-argent#440125
https://www.czarodzieje.org/t16093-shea#440127
https://www.czarodzieje.org/t16089-alise-l-argent#440019
https://www.czarodzieje.org/t18311-alise-argent-dziennik#521059
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Moderator




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptyWto Kwi 06 2021, 00:36;

Zgrywały się. Ali zawsze czuła, jakby we trzy tworzyły coś wyjątkowo, splątując ze sobą wszystkie te unikalne dla każdej cechy charakteru. Wzajemnie się wzmacniały, potrafiąc wyciągnąć to, co było w tej relacji najlepsze. Chłód Victori, logika Jess, pewność siebie Ali. Oczywiście pod tymi powłokami kryło się wiele więcej. Z początku Argent sądziła, że w tym trójkącie ona tylko wadzi i tak naprawdę lepiej dogadywałyby się bez niej, będąc do siebie bardziej podobnymi, ale dobrze było mieć coś lub w tym przypadku — kogoś — do zachowania kontrastu i różnorodności.
- No przecież to też forma przekazywania wiadomości, gdy nie ma się pod ręką sowy i pergaminu! - zauważyła na swoją obronę i tej nieszczęsnej pandy, która była formą jej zaklęcia ochronnego. Zaraz jednak uśmiechnęła się przepraszająco, niby to w akcie skruchy zgarniając kosmyk włosów za ucho. - Przepraszam, nie chciałam Cię złościć.
Poszła załatwiać kieliszki, zanim wpadną z Brandon w dyskusję, gdzie znów dostanie bury za brak odpowiedzialności, nadmiar energii oraz entuzjazmu. Prefekt naczelna miała jakieś olbrzymie pokłady cierpliwości i tolerowania uzależnionej od smoków blondynki, czego czasem ta nie omieszkiwała wykorzystywać.
Wiedziała też, że na swój sposób bardzo cieszyła się z sytuacji Jess i całego zamieszania, które przyjaciółka im wywołała. Zresztą, Ali miała entuzjazmu i radości z tego powodu za połowę mieszkańców ich domu. Wróciła na miejsce, uprzednio rozlewając kłębota i zakładając nogę na nogę, przesunęła spojrzeniem po twarzach przyjaciółek. Nie mogła powstrzymać zerknięcia na Smith, gdy ta znów wspomniała imię swojego chłopaka tym charakterystycznym, uroczym tonem, który sprawił, że Argent uśmiechnęła się nieco głupkowato.
- Po prostu są szybcy w działaniu. Po co marnować czas, życie?- skwitowała z uśmiechem, puszczając Jess oczko i jednocześnie kiwając zaraz głową na wzmiankę o jedzeniu. Najmłodsza, a najrozsądniejsza! Złapała za kartę, przeglądając propozycję serwowanych tu potraw, dopiero teraz czując trochę głód. W końcu od przerwy o czwartej nie miała czasu zjeść, zajmując się pacjentami w klinice. - Jak to tylko jedno z nich? Jakie zwierzęta są jeszcze równie szczególne i jakie kryją się za tym historie?
Wyobraźnia jej szalała, gdy temat jej ukochanego przedmiotu, a raczej przedstawicieli jego świata i związku najlepszej przyjaciółki się splątały. Zacisnęła usta, czując, jak rumienią się jej policzki, na co pociągnęła dużego łyka kłębota z kieliszka, czując, jak bąbelki przyjemnie rozbijają się o jej usta.
- Oh... - wymsknęło się jej, po tym, jak o mało nie zakrztusiła się swoim piciem, gdy Vic wspomniała o straconych punktach. Wyprostowała się, chrząkając i zerknęła w stronę przyjaciółki, zaniepokojona odrobinę. Wiedziała, jak jej zależało na szafirach w klepsydrze i jak wiele pracy w to wkładała. Zachowanie jej kolegów faktycznie było karygodne, chociaż na dobrą sprawę nie do końca wiedziała, o co chodzi, więc z ciekawością słuchała wyjaśnień, które również im przedstawiła. Bójka? Wywróciła oczyma z westchnięciem. Dodatkowe informacje ze strony prowodyrki ich spotkania również sprawiły, że zwątpiła w umiejętności logicznego myślenia członków własnej drużyny. Czyżby Brooks? Była dość wybuchową, odrobinę męską w zachowaniu dziewczyną. - Myślę, że osły na miotłach nie byłyby dobrym pomysłem, a mamy przyzwoitą drużynę na mecze skarbie. Jessica ma rację, skoro nic nie czujesz, to znaczy, że nie byliście sobie pisani. On lubi kobiety po prostu, wie jakich relacji oczekuje, a Ty nie jesteś takim typem. Nie był widocznie Twoim księciem z bajki czy coś.. I co.. Nie masz nikogo na oku?
Zakończyła swój przydługi monolog, gasząc pragnienie kolejnym łykiem. Miała nadzieję, że temat punktów minie i nie będą Victorii tym denerwować, a skupią się na pozytywnych aspektach i spotkania. Bo kiedy ostatnio miały czas tak poplotkować bezkarnie? Wszystkie trzy były zajęte i chociaż Alise wiedziała, że nie musiały widywać się codziennie, żeby się przyjaźnić, to jednak cholernie za nimi tęskniła.
- Ty już Darrena schrupałaś, więc zostaw te biedne orzechy i zamówmy coś porządnego! Ja stawiam. - zaśmiała się, kładąc kartę na środku stołu i pochylając się nad nią, zanuciła pod nosem melodię, która akurat leciała w klubie.

______________________

.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 884
  Liczba postów : 1167
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8




Gracz




Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 EmptySro Kwi 07 2021, 22:44;

- Wiem, ale mimo wszystko zawsze wprawia mnie w lekkie drżenie widok każdego patronusa - przyznała jeszcze, jednocześnie starając się przetrawić informacje o zwierzętach, pocałunkach i niemarnowaniu czasu, zastanawiając się, jak do tego wszystkiego doszło. Musiała jednak przyznać, że ona sama po prostu nie była ani romantyczna, ani chętna do czegokolwiek więcej niż siedzenie obok siebie. Kiedyś nawet zastanawiała się nad tą kwestią, dochodząc ostatecznie do wniosku, iż najwyraźniej musi jeszcze poczekać, by w ogóle znaleźć kogoś, kto fascynowałby ją na tyle, żeby chciała zmienić swoje podejście do pewnych kwestii. To jednak nie był czas na takie rozważania.
- Dobra drużyna wie również, że nie okłada się przeciwników jak popadnie. Chyba będę musiała poprosić profesora Walsha, albo Patty, kiedy w końcu skończy staż, żeby przypomnieli wszystkim, jak się gra i jak przyjmuje się porażki, bo o tym chyba wszyscy zapominają- stwierdziła, dość ostro i jednoznacznie, wyraźnie pokazując, co o tym myślała i nie zamierzając tak po prostu puszczać tego płazem, to było coś, co ją irytowało. Wydawało jej się, że uczniowie Hogwartu są jednak mądrzy, nie wspominając o tym, iż zawsze wychodziła z założenia, że wszyscy Krukoni mogą być do takich zaliczani, ale najwyraźniej mocno się przeliczyła. Nie był to jednak temat, który chciałaby jakoś długo poruszać, więc jedynie z cieniem zadowolenia przyjęła, iż Jessica w końcu postanowiła przekonać się, czy może latać i chyba miała na koncie już jakieś małe sukcesy.
Victoria zaśmiała się wdzięcznie, kiedy obie przyjaciółki nie miały pojęcia, jak zareagować na jej rewelację na temat Fillina, jednocześnie starając się ją pocieszyć, jakby to była jakaś tragedia. To był kolejny powód, dla którego od nich odstawała i zdawała sobie z tego w pełni sprawę, ale naprawdę uczucia nie grały u niej tak wielkiej roli. Lub, być może, grały, ale po prostu nie znalazła jeszcze nikogo, z kim byłaby w stanie zbudować głęboką więź emocjonalną, opartą nie tylko na bzdurach, ale również na prawdziwym zainteresowaniu. Być może problemem było to, że ceniła osoby błyskotliwe, mądre i skoncentrowane na własnym celu, a większość studentów mimo wszystko nie wiedziała jeszcze, do czego dąży. Trudno powiedzieć, ale Brandon nie była osobą, która w ogóle by sobie tym zaprzątała głowę, więc jedynie pokręciła nią, w rozbawieniu marszcząc nos.
- Nie trzeba mnie pocieszać, naprawdę. Nic do niego nie czułam. Pamiętasz, Ali, rozmawiałyśmy o tym, spróbowałam, było całkiem miło, ale właściwie to mnie w pewnym sensie zaczęło nudzić. Widać nie jestem stworzona do związków, ale w ogóle mi to nie wadzi, więc odpowiadając na twoje pytanie, nie, nie mam nikogo na oku. Chyba że mówimy o niesamowicie zaawansowanych zaklęciach, to wtedy tak. Zamierzam poprosić profesora Voralberga, żeby pomógł mi w nauce.
Wiedziała doskonale, jak nudno to brzmiało, ale dla niej tak naprawdę temat chłopaków nie był jakiś niesamowicie porywający, aczkolwiek oczywiście, cieszyła się szczęściem pozostałych dziewczyn, w końcu na nie zasługiwały, a jeśli otrzymywały je poprzez związki, tym lepiej dla nich. Upiła kolejny łyk alkoholu, po czym po uwadze Alise uniosła brwi, wyginając je we wdzięczne łuki i przeniosła spojrzenie swych jasnych, lodowatych oczu na Jessicę, by nieznacznie przekrzywić głowę, a w kąciku jej ust zadrgał zaczepny uśmieszek.
- A zatem docieramy do głównego powodu tego spotkania - stwierdziła jedynie, siadając nieco wygodniej.

@Alise L. Argent  @Jessica Smith
3/6

______________________


if i reach for the sun
it would be shining

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pub "Pusta Klata" - Page 9 QzgSDG8








Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty


PisaniePub "Pusta Klata" - Page 9 Empty Re: Pub "Pusta Klata"  Pub "Pusta Klata" - Page 9 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pub "Pusta Klata"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 9Strona 9 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pub "Pusta Klata" - Page 9 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-