Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Magiczny klub Rozing

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 7 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Galeony : -16
  Liczba postów : 974
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptySob 12 Cze - 13:03;

First topic message reminder :


Magiczny klub Rozing

W ostatnim, dużym budynku na ulicy Pokątnej znajduje się jedyny taki w Londynie, nowo powstały, Magiczny Klub. Przychodzi tu wiele młodych czarodziejów z całego kraju. Wnętrze klubu utrzymane jest w ciemnych kolorach, rozjaśnionych przez jasno zielone fotele i w takim samym kolorze parkiet do tańczenia, oraz dające przez małe chochliki, światło. Stworzonka te znajdują się w całym klubie w niezwykły sposób rozświetlając ciemność. Bar obsługuje kilku barmanów gotowych zaserwować wszelakie alkohole. Na scenie natomiast można zobaczyć różne zespoły, zarówno najpopularniejsze jak i te dopiero zaczynające.

Wynajęcie klubu na prywatne przyjęcie – 75g

Dowolne wino
Shot dowolnej whisky lub wódki
Dowolny short drink
Dowolny long drink
Dowolny soft drink
Dowolny drink z dodatkiem eliksiru rozśmieszającego – 12g
Drink dnia (zapytaj barmana!)
Dowolna paczka papierosów - 13g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Nadish Narayanan

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178
C. szczególne : Tatuaż na ramieniu,lewej łopatce i szyi.Na lewej piersi ma 5 centymetrową bliznę po odłamku szkła
Galeony : 555
  Liczba postów : 426
https://www.czarodzieje.org/t5991-nadish-narayanan
https://www.czarodzieje.org/t6073-sowa-brandy
https://www.czarodzieje.org/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
https://www.czarodzieje.org/t7183-nadish-narayanan#204383
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyPon 30 Cze - 20:01;

W klubie chyba powoli ubywało ludzi a hałas też z czasem ucichł,gdzie nie gdzie były jeszcze jakieś pojedyncze osoby jednak hindusowi nie przeszkadzało.
Miał dzisiaj naprawdę wyjątkowo dobry humor, a przynajmniej taki się stał od wejścia do Pubu i spotkania nieznajomej.
- Skąd tyle odwagi u Nadisha?- uniósł lekko jedną brew ku górze, po czym przechylił kieliszek i wlał sobie drinka do ust.
No cóż zostało mu tylko czekać do końca jej pracy.
Uśmiechnął się przelotnie do dziewczyny po czym dopił drinka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nina Goldrey

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 98
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8009-nina-goldrey#224330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8367-nina-goldrey#235625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8133-ukocham-kazdego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8134-nina-goldrey#226097
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyWto 1 Lip - 2:26;

Fakt, w pewnych godzinach ludzi zaczynało ubywać. I dobrze bo jej zmiana dobiegała końca. W sumie zleciało jej to szybko być może dlatego, że to dopiero pierwszy dzień. No i musiała przyznać, że całkiem fajnie się bawiła.
-Już jestem wolna - przyszła i usiadła przy jego stoliku kiedy skończyła pracę. Oczywiście wzięła ze sobą dwie szklaneczki whiskey z lodem coby nie siedzieli o suchym pysku.
Uśmiechnęła się do nieznajomego i zaczęła sączyć swojego drinka.
Kto by w ogóle pomyślał, że ONA gada z kimkolwiek (tym bardziej nieznajomym) przy drinku?! Ale być może to tylko chwilowa zmiana albo szok wywołany pracą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nadish Narayanan

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178
C. szczególne : Tatuaż na ramieniu,lewej łopatce i szyi.Na lewej piersi ma 5 centymetrową bliznę po odłamku szkła
Galeony : 555
  Liczba postów : 426
https://www.czarodzieje.org/t5991-nadish-narayanan
https://www.czarodzieje.org/t6073-sowa-brandy
https://www.czarodzieje.org/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
https://www.czarodzieje.org/t7183-nadish-narayanan#204383
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyWto 1 Lip - 10:06;

Podniósł wzrok i ku jego zdziwieniu dostrzegł młodą dziewczynę, która nie wiedzieć czemu wydawała mu się dziwnie znajoma, choć od razu było widać, że  może coś ich łączyć.
W końcu,jego uwagę przykuła dziewczyna która powróciła do niego i usiadła, na przeciwko. Na powitanie rzucił delikatny uśmiech.
- Uśmiechnął się do niej- Wiesz, nie spodziewałem się, że będziesz tak urocza-Dodał ciepło.
- Nazywam się Nadish jeszcze uczeń no ale po wakacjach coś trzeba szukać a ty?- zapytał.-byłaś tu wcześniej?
Nie mógł zostawić takiej ciszy.To co z tym autem robimy?
- Już mi się tu podoba może to przez tą nieznajomą - powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nina Goldrey

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 98
  Liczba postów : 99
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8009-nina-goldrey#224330
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8367-nina-goldrey#235625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8133-ukocham-kazdego
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8134-nina-goldrey#226097
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyWto 1 Lip - 20:44;

Taaa, w tym miejscu było bardzo dużo znajomych twarzy ale może dlatego, że kręcili tu się uczniowie, którzy już skończyli Hogwart no i wraz z końcem wakacji również obecni uczniowie.
-Ja urocza? - nie kryjąc swojego zdziwienia uniosła brew - Mocno uderzyłeś się w głowę? - zażartowała. Nikt nie nazwał jej jeszcze "uroczą" bo nikt po prostu jej tak nie postrzegał. Nic dziwnego bo daleko jej było do uroczej.
-Nina, studentka. Pracuję sobie dorywczo ale to dopiero mój pierwszy dzień
Przez chwilę wpadła w zamyślenie jednak nie na długo bo chłopak się odezwał.
-Co do auta to najpierw muszę na nie zarobić i zrobić prawko. A ta dziewczyna? - spojrzała za siebie przez ramię i przymrużyła oczy próbując skojarzyć.
-Samantha, 17 lat, za dnia lubi historię, książki i jest weganką. W swoim drugim nocnym życiu potrafi nieźle wypić - rzuciła w jego stronę. Mało kto wiedział coś o Ninie ale za to ona bardzo dużo wiedziała o ludziach bo w końcu wiecznie była tylko niezauważanym obserwatorem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nadish Narayanan

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178
C. szczególne : Tatuaż na ramieniu,lewej łopatce i szyi.Na lewej piersi ma 5 centymetrową bliznę po odłamku szkła
Galeony : 555
  Liczba postów : 426
https://www.czarodzieje.org/t5991-nadish-narayanan
https://www.czarodzieje.org/t6073-sowa-brandy
https://www.czarodzieje.org/t6613-indyjskie-relacje-hindusa#186167
https://www.czarodzieje.org/t7183-nadish-narayanan#204383
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyWto 1 Lip - 21:51;

Upiwszy ostatni łyk drinka otarł usta i uśmiechnął się do dziewczyny.
Jej nieśmiałe ruchy i cichy głosik tylko podsycały jego ciekawość. Zrobiło mu się ciepło w klatce piersiowej, co zmusiło go do szczerego, szerokiego uśmiechnięcia się.
Nie przepadał za alkoholem, bo w dziecieństwie mama strazyła ją, że od niego zęby wypadają. I mimo wszystko chłopak starał się go unikać.
- Mnie też jest miło cię poznać. - odparł ciepło na jej słowa i zamrugał kilkakrotnie oczami,po czym powrócił do badania swojej towarzyszki- zawsze, gdy się denerwował było słychać jego akcen.
- Lubię Hogsmeade. To zawsze tu mam okazję poznawać takie fajne osoby jak ty. - powiedział powoli po dłuższej chwili zamyślenia.
Każde słowo wypowiadał z ostrożnością, by dziewczyna nie zrozumiała go źle. Miał, wrażenie, że mogą się zaprzyjaźnić.
Nie nigdzie się nie uderzyłem,ale na prawde cudownie ładnie wyglądasz.-i nie żartuj sobie rzekł to co chyba wracmy juz.
Zostawił nalezytą kwote za drinka,po czym wziął dziewczynę pod ramię i odprowadzł do dormitorium.
Kiedy był dostatecznie blisko uśmiechnął się, ujął jej dłoń i ucałował, jak na dżentelmena przystało.
Dziękuje za dzisiejszy dzień i oby było takich wiecej,mam nadzieję ze sie zobaczymy na wakacjach-dodał szybko.
Zabiorę ją kiedyś do Indii tam są ładne krajobrazy i ja jako przewodnik-zasmiał sie unoszac lewy kącik ust.
Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eiv C. Henley

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
https://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptySob 30 Sie - 17:15;

Ucieczka, to tak jakby drugie imię gdy ktoś potrafi stchórzy na linii odpowiedzialności. Eiv nie należała do osób, które można traktować poważnie jeśli chodzi o życie rozsądne. Dajcie spokój. Jest młoda. Zgrabna. Inteligentna i pewna siebie. Wie czego potrzebuje, a jest w stanie otrzymać wszystko od losu, bez względu na cenę. Teraz nawet nie myślała o Noelu, gdy szła w stronę Rozingu, po to by się zabawić. Upić i rozłożyć znów skrzydła, które miały tygodniową przerwę po trzymiesięcznym tripie. Nie chciała do niego iść, tłumaczyć się. Było za wcześnie, a wyjechała przecież tylko i wyłącznie dlatego, że to co działo się w jej pseudo domu, zaczynało ją przerastać. Może dlatego znalazła tuż przed wyjazdem mieszkanie i pozostawiła tam Sweeney’a samego sobie. Wierzyła jedynie w to, że chłopak nie rozpieprzył m4, na które przecież Henley pracowała bardzo ciężko przez kilka miesięcy, w końcu jakby nie patrzeć… Kolekcja eliksiru słodkiego snu dość szybko się skończyła, a nie każdy fagas, któremu podwędziła portfel miał przy sobie miliony galeonów. Jednak w końcu się udało i tak skończyła na Tojadowej. Los oczywiście szykował dla niej kolejnego psikusa, ale zanim Cara ogarnie wszystko co miało się wydarzyć na dniach, to trochę czasu minie, a jak dobrze wiemy… ECH nie należała do osób szczególnie rozgarniętych, zatem pewnie nawet się nie zorientuje, że po Hogwarcie chodzi ktoś, kto ukradł jej twarz.
Teraz miała to w dupie. Cokolwiek by się nie działo chciała dzisiaj tańczyć, pić i ewentualnie na czworakach dotrzeć do swojego domu. Potem? Potem zdecyduje co z Hogwartem, ale na razie liczyła na dobra zabawę, która nie będzie miała końca. Oczywiście ubrana w nadzwyczajnie seksowne ubrania, bo szorty z wysokim stanem, które podkreślały jej szerokie biodra i odstający tyłek, kabaretki z dość sporymi oczkami, buty w stylu „militarnym”, a cycki skrywała w staniku z małymi ćwiekami. Nie miała zamiaru jednak świecić negliżem ot tak, każdy musi na coś takiego zasłużyć… Więc jej drobne ramiona skrywały się w ramonesce, która z przodu było dość mocno przedłużana, a tył był nadzwyczajnie krótki i idealnie wyprofilowany na wysokości jej talii. Włosy luźno opadały na jej ramiona, a oczy podkreśliła jedynie tuszem. Nie lubiła tony tapety, to nie była jej bajka. Po za tym przykro by było, gdyby jej partner, z którym być może skończy rano przestraszył się, gdy makijaż zostanie na poduszce, a tak? Eiv mogła cieszyć się wolnością na skórze.
Po kilku chwilach, gdy już wkręciła się na imprezę gratisowo oczywiście, dotarła do baru. Nie miała zamiaru czekać, przecież alkohol nie jest czymś, co powinno czekać, prawda? Stąd, gdy znalazła się przy ladzie, oparła się o nią uroczo, nie spuszczając wzroku z potencjalnej ofiary, której wkręci ckliwą bajeczkę, następnie doleje kilku kropelek eliksiru słodkiego snu, a finalnie zamiast seksu dla frajera skończy się to stratą portfela. Smutne to życie. Gdy barman podał dziewczęciu drinka, ta się uśmiechnęła szerzej, puszczając mu oczko, a tekst to jest na koszt firmy, rozpromienił jej blade policzki. Może to też powód, dla którego odwróciła głowę od parkietu, a wzrok skupiła na pułkach z alkoholem? Cóż, kto wie…


Ostatnio zmieniony przez Eiv C. Henley dnia Nie 31 Sie - 13:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Florian D. Grey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9168-forian-dominic-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9170-listy-do-f#256795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9169-to-moja-specjalnosc-rycie-psychy-na-wlasna-odpowiedzialnosc#256793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9582-florian-dominic-grey#268036
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyNie 31 Sie - 3:22;

Według Floriana życie to życie i wcale nie zmienia ludzi. Co najwyżej ich w pewien sposób kształtuje. Nieważne jaką bajerę chciał puścić uroczej damie, która niegdyś była jego przyjaciółką to i tak po głowie chodziło mu jedno. No czasami może trochę więcej. Na przykład dzisiaj zastanawiał się, dlaczego ta gruba Krukonka z roku wyżej założyła takie galoty, że równie dobrze mogłaby robić za znak 'uwaga' przy przejściu dla pieszych, bo nikt by jej z całą pewnością nie przeoczył. Może nie miała lustra? Ach tylko dupy mu w glowie, no niedobrze. Rok szkolny się zaczął, a on miał postanowienia. Co prawda już niewiele z nich pamiętał, a może nawet żadnego, ale miał czyste sumienie, skoro w ogóle przez głowę przebiegały mu takie poważne myśli, świadczące o jego dojrzalości, ha!
Tak czy inaczej, w ciągu ostatnich kilku dni jedna z panien, które bajerowal zdążyła mu uciec na dobrą sprawę bez slowa wyjaśnienia sprzed nosa, natomiast druga kusiła go i nęciła za pomocą słodkich listów, ale finalnie do żadnego spotkania nie doszło. Może to stąd wlaśnie biorą się te różne gwałty i zboczeństwa skoro faceci są narażeni na takie psychiczne ich nękanie,
Z dwojga złego zamiast się nad tym zastanawiać warto było się gdzieś wybrać, a że to weekend był i w dodatku wieczór to czemu miałby to nie być jakiś fajny klub, o którym głośno? Rozing miał jakąś tam renomę, więc może uda mu się dzisiaj wejść samotnie, a wyjść w jakimś miłym towarzystwie, które chętnie do siebie zabierze i oprowadzi po bezkresnych przestworzach swojego łoża.
On nie ubrał się jakoś nieziemsko, narzucił tylko pierwszy lepszy t-shirt, sprane dżinsy i full capa. I tak miał pewność, że go wpuszczą. Może jego sława nie sięgała tak daleko jak Villiersa, Younga czy Vanberga, ale swoje też potrafił zadziałać. Florian też nie nakładał makijażu, bo słabo by było jakby laska obudziła się obok niego i z oniemiałym wyrazem twarzy stwierdziła, że właśnie jakiś pajac w mejkapie kisił w niej ogóra. No uwielbiam takie słówka. Za dużo maczety się naoglądałam.
Wchodząc do pomieszczenia, omiótł na wstępie salę żeby dokonać małego rekonesansu. Ładne dupy tu, te brzydsze tam, a na tamte to w ogóle już nie ma potrzeby patrzeć, bo zapalenie spojówek nigdy nie było w modzie, a po pijaku do SS się teleportować nie będzie, bo nie wypada. Podszedł więc powolutku do baru, gdzie zamówił podwójną ognistą z lodem, czyli drink dla prawdziwych, męskich, wytatuowanych mężczyzn, dokładnie takich jak on! Przebiegł wzrokiem wzdłuż baru, a jego spojrzenie zatrzymało się na odważnie ubranej brunetce, z burzą loków, miękko spływających po ramionach. Doskonale je znał.
- Kto tym razem Cię sponsoruje, jakiś nieświadomy fiutek czy bar? - wychrypiał jej gardłowo, nachylając się nad jej uchem, tak że teraz mogła poczuć jego oddech na nagich ramionach i delikatną woń alkoholu, który już zdążył ubyć z jego szklanki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eiv C. Henley

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
https://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyNie 31 Sie - 15:50;

Życie rucha, życie zmienia, życie zawsze Ciebie sponiewiera. Takie dewizy, że można od nich zemdleć. Florianowi marzy się ruchanie? Spoko, zabierzemy go do burdelu – ponoć sporo chętnych lasek, a przecież Eiv lubiła spełniać czyjeś życzenia, tylko nie potrafiła spełniać swoich. To raczej przykra sytuacja, zważywszy na fakt, że miała ich całkiem sporo. Dziewczę nie ogarniało natomiast tak ludzi ani szkoły, co Grey. W jakimś stopniu jej to nie obchodziło, może przez wzgląd, że Carę interesowały tylko i wyłącznie gorące ploteczki, a nie ciuchy grubych lasek. Podobnie jak to, że Florian i Noel chcieli ruchać tą samą laskę, ale z drugiej strony gdyby wiedziała, że Payne ma takie zapędy, to nie tkwiłaby tutaj teraz, tylko czym prędzej gnałaby na spotkanie ze swoi byłym-obecnym chłopakiem. Dojrzałość? Oboje nie są dojrzali, a co za tym idzie – możemy takie pierdolenie wrzucić do kosza, bo i tak obie wiemy, że wyjdą stąd pijani w cztery dupy.
Oczywiście dziewczyny miały to do siebie, że uciekają. Spójrz na Carę, ona nawet nie pyta czy może, ani nie zostawia po sobie listu, natomiast możesz ją spotkać w barze. Czy gdziekolwiek, ale z pewnością nie w takim miejscu jak „szkoła”. Wystarczy ocenić sytuację, po trzy miesięcznej nieobecności dziewczęcia. Uciekła kumplowi Floriana z przed nosa. Wróciła. Zdążyła się spotkać z Romulusem, iść na kilka zajęć, bajerować w klubie barmana, ale nie napisała jebanego listu do Greya, który przecież na to zasłużył. Nie mogła, bo to była odpowiedzialność, której nie potrafiła się podjąć. I piła kolejnego drinka, a już myślami była przy następnych. Zabijała wszelkie uczucia, które żywiła względem ślizgona, z prostej przyczyny. Bycie z nią to nie przelewki, a moment, w którym może stracić pamięć, będzie już nieodwracalny. Czy nie lepiej oszydzić bólu komuś, kto jest dla nas ważny i znajduje miejsce gdzieś głęboko w sercu? Trzymała się z daleka, od kogoś, kto zdominował jej myśli, uczucia i przede wszystkim… Od kogoś, kto jako jedyny potrafił ją ogarnąć. Smutne, ale takie jest życie. Więc pijmy za tych, których już nie ma, w końcu kiedyś nas też zabraknie, a co za tym idzie – będziemy żądać, by to inni pili za nas.
Nie zastanawiała się nad słowami Floriana, który w tym momencie oddechem omiótł jej policzek i skrawek odsłoniętego ramienia. Uśmiechnęła się jedynie wrednie, by po chwili odwrócić twarz w jego stronę. Wbiła spojrzenie niebieskich oczu w jego usta, a zaraz potem palcem przejechała po jego dolnej wardze, jakby ściągając z niej ostatnie kropelki alkoholu. Kącik ust Eiv uniósł się lekko do góry, w nieco ironicznym uśmieszku. Wszak, cóż ten Florian mógł wiedzieć, o tym kto ją dzisiaj sponsoruje?
-Z tego co wiem, za wszystko płacisz dzisiaj Ty, więc jeśli chcesz pić, zostańmy tu. Jeśli chcesz się zabawić, to tam jest parkiet. – Jej głos był beznamiętny, ale mimo to przesiąknięty czymś w rodzaju nieodpartej potrzeby flirtu. Nie miała zamiaru zmarnować nocy, a skoro była jeszcze młoda, to mogła dokonać wszystkiego. Nie ważne już czy z Greyem, czy bez.
Decyzja należała tylko i wyłącznie do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Florian D. Grey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9168-forian-dominic-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9170-listy-do-f#256795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9169-to-moja-specjalnosc-rycie-psychy-na-wlasna-odpowiedzialnosc#256793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9582-florian-dominic-grey#268036
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyCzw 4 Wrz - 2:01;

Dobrze, że Greyowi do szczęścia żadne listy nie były potrzebne. Jeżeli już jakikolwiek wyszedł spod jego pióra to albo coś spieprzył i poczuł się o poniesienia za to konsekwencji albo mu na czymś w jakiś sposób zależało, a przecież do celu po trupach i tak dalej to dewizy wielu ludzi. Nie żeby w ogóle Florianowi zależało na czymkolwiek innym niż on sam, bo nie powiem ale mieli ze sobą trochę wspólnego z Eiv, bo Florian również rzadko kiedy uwzględniał listy, wdrażając w czyn nieplanowane ucieczki. On zawsze wszystko robi pod wpływem chwili. Czas nie był jego jakimś sprzymierzeńcem, toteż chodził wiecznie spóźniony, kompletnie nie mając pojęcia o tym jaki jest dzisiaj dzień miesiąca. Należał do tych osób, które potrafiły zapomnieć o własnych urodzinach, ale to właśnie to dawało mu tą wolność, której nie da się opisać w słowach. Był panem własnych czynów i swojego życiorysu, nieważne jak bardzo zjechanego i zmazanego. Nie każdy go lubił przez to podejście. Niejedna osoba niechętnie nawiązywała z nim znajomość, szukając w międzyczasie byle jakiego pretekstu do zerwania jej najszybciej jak się da, ale on miał to głęboko w dupie. Może to właśnie dzięki temu wielu z nich nagle lgnęło do niego jak gdyby poruszył jakiś przełącznik przy magnesie zaszytym gdzieś głęboko w jego wnętrznościach.
Co zaś tyczyło się kobiet... Florian wcale nie musiał o nie zabiegać i tego nie robił. nie w jego stylu były bukiety róż, ciągłe bujanie się za dziewczyną tylko po to żeby zdobyć jej numer. Po prostu tego nie potrzebował, bo to nim się obejrzysz rodzi zobowiązania, w których niestety on nie był najlepszy. Ba, unikał ich jak ognia byleby nie władować się w coś więcej niż powinien ogarniać. I tak od niego wymagano wiele. Zbyt wiele. On potrzebował przestrzeni, wolności.... Mimo, że kochał swoją rodzinę i uwielbiał małą córeczkę swojej siostry, która była dla niego jak oczko w głowie, to i tak nie miał żadnych skrupułów kiedy przychodziło nagle angielskie wyjście, a on zapadał się pod ziemię na kilka miesięcy kompletnie ignorując listy ze szkoły, grożące że jeżeli nie pojawi się w ciągu jakiegoś tam czasu to zostanie wydalony ze szkoły albo będzie powtarzał rok. O dziwo zawsze udawało mu się na farcie zdążyć i wbrew wszelakiej opinii ten matoł, bawidamek miał całkiem niekiepskie osiągnięcia.
- O ile dobrze wiem to znasz mnie już na tyle długo żeby zorientować się, że w jakiś cudowny sposób nie płacę za nic, a zwłaszcza nie płacę za drinki wyszczekanym smarkulom - uśmiechnął się do niej zgryźliwie, jedną ręką łapiąc ją za włosy i W MIARĘ delikatnie przyciągając ją do siebie o kilka centymetrów bliżej. Cmoknął ją w czółko i puścił włosy, nagle tracąc zainteresowanie tą zabawą. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie tu. Jasne, on też wiedział, ze na pewno nie wyjdą stąd na dwóch nogach, ale jeszcze przez te parę minut przez jego głowę przebiegały jakieś nieproszone myśli, które musiały ulecieć, a im prędzej tym lepiej.
- W każdym razie Henley dzisiaj jest nasz szczęśliwy dzień albowiem tamten jegomość w marynarce w kolorze gówna miał chętkę zasponsorować nam wieczór. To co, zabawić możemy się nie tyko na pariecie - twierdził machając jej przed nosem szarą sakiewką, pełną brzęczących monet. Sam nie był jakiś super bogaty, więc również i to mogłoby przemawiać za tym, że nie miał w zwyczaju stawiać ładnym lasom, aczkolwiek umiał sobie radzić w życiu i mimo, że nie był z tego jakiś dumny to dawało mu to niezły fan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eiv C. Henley

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
https://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyPią 5 Wrz - 13:40;

Chodzimy własnymi ścieżkami, nie trzymając się żadnych logicznych zasad, a wiesz dlaczego? Bo jesteśmy kurewsko szczęśliwi. Czas przestaje mieć znaczenie, a w grę wchodzi zabawa, która po czasie tak naprawdę zmienia się w sport. Dla zasady pijemy ten sam alkohol, tylko przy ciekawszym towarzystwie zmieniając nieco ilość. Otępiamy zmysły przeróżnymi używkami, a finalnie i tak rozkładamy nogi, bo los jest naszym sprzymierzeńcem. Czas nie ma nic do rzeczy – jeśli w grę wchodzi przyjemność. Porzućmy więc maski odpowiedzialności i chodźmy się zabawić. Rano obudzimy się z jakimś pierdolonym kacem, ale właściwie – wolę go mieć, niż czuć się w czterech kontach samotna.
I jakby Grey nie znał Eiv, mógłby stwierdzić, że się nażarła jakiś tabletek, które wzmacniają psychologiczne myślenie, ale nie – to była jej dewiza. Kierowała się tym dwadzieścia cztery na dobę, siedem dni w tygodniu, przez cały rok. Jakiś problem? No to pięknie, że się rozumiemy.
A co tyczyło się mężczyzn, skoro sama pisałaś o kobietach – Eiv lubiła kusić. Nęcić. Prowokować. W tym chorym świecie można uznać, że była idealną ofiarą jakiegoś gwałciciela, co nie? A widzisz, mimo to miała w dupie, że na imprezy chodzi czasami zbyt skąpo ubrana, albo jej ruchy są zbyt perwersyjne. Nie musiała mówić ,a faceci i tak sądzili, że z jej mimiki mogą odczytać to iż ma ochotę na seks. Ciekawa perspektywa, bo przecież w jej głowie roiło się od przeróżnych myśli, czy zawsze musi chodzić o jedno? W czasie, gdy tak naprawdę wszystkim rządzi fiut i niepohamowana żąda – owszem, tak właśnie można myśleć, i tak… Chodzi o jedno. Tylko, że nie Carze, która uwielbiała się bawić, by nie myśleć o tym co jutro. Nie pytać. Nie zastanawiać się. Żyć, tak jakby wszystko miało się zaraz skończyć.
Gdy tylko chwycił ją za włosy, gwałtownie ułożyła dłoń na jego żebrach, by zacisnąć ją na koszulce chłopaka, a potem mimowolnie wbijać paznokcie w jego ciało. Syknęła z bólu, bo to była zagrywka, której nie lubiła, a przynajmniej nie w takiej sytuacji. Posłała mu lodowate spojrzenie, a po chwili, gdy odpuścił – ona chwyciła go za materiał tshirt’u na wysokości torsu i przyciągnęła do siebie. Mógł poczuć na policzku zimny oddech Eiv, a kilka sekund później jak rysuje jego kark, swoimi długimi paznokciami.
-Nigdy więcej, kurwa, tego nie rób. – Uśmiechnęła się na koniec uroczo, a po chwili opadła lekko na ziemię, by zaraz potem chwycić go za dłoń i pociągnąć w stronę parkietu. Zanim zaczną pić i się bawić, ona miała zamiar nieco potańczyć. Musiała odetchnąć, bo przecież starała się wymazać z pamięci to, co robił Henry, a Florian jej dość skutecznie o tym przypomniał.
Odwróciła się do chłopaka tyłkiem, gdy tylko znaleźli się pomiędzy ludźmi, a muzyka wypełniła jej drobne ciało. Ruszała się w rytm, który odbijał się echem w jej umyśle. Ocierała się o Floriana, co jakiś czas zahaczając pośladkami o jego krocze. Nie robiła tego drapieżnie, co najwyżej delikatnie – jakby obiecywała mu noc pełną wrażeń, ale… To ciągle był tylko taniec, pozostawiony w sferze marzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Florian D. Grey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9168-forian-dominic-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9170-listy-do-f#256795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9169-to-moja-specjalnosc-rycie-psychy-na-wlasna-odpowiedzialnosc#256793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9582-florian-dominic-grey#268036
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyNie 7 Wrz - 4:08;

Czasami jednak nachodzą niektórych myśli czy to szczęście nie jest złudne? Bo robisz ciągle to samo. idziesz w jakieś miejsce, pijesz żeby się uchlać, wyrywasz dupę, pieprzycie się i finał. Robisz więc dlatego wszystko ażeby tylko urozmaicić ten scenariusz, wszystko żeby zabawa dalej dostarczała Ci przyjemności. Dobierasz towarzystwo, idziesz w eter, robisz to do czego wcześniej myślałeś, że nie byłbyś zdolny, a wszystko to na poczet przyjemności i egoistycznych pobudek. Jak nie teraz to kiedy? Zróbmy to natychmiast! Porzućmy wszystko co nas ogranicza, to jest zbędne. Dzisiaj istniejmy tylko my jakby cały świat się nie liczył. Nie musimy wcale rozkładać nóg. Życie i tak prędzej czy później wyrucha nas ze wszystkich stron, ale na razie zróbmy jak najwięcej żeby obudzić się z tym kurewskim kacem i uśmiechem na ustach, bo było warto.
Wcześniej nawet myślał o tym żeby ją przelecieć. Nie raz, nie dwa i pewnie zdarzy mu się to jeszcze kilka razy. Teraz jednak był jednym z niewielu, który potrafił zahamować żądze. Skupić się na jej towarzystwie, podroczyć. Lubił kiedy myślała, że tak bardzo chciałby jej się dobrać do majtek. Bo pewnie by chciał. Uwielbiał kiedy się wściekała albo wręcz odwrotnie, uwodziła go sobie znanymi gierkami, zaraz potem mieszając go z błotem. Wcale nie był masochistą. Był po prostu pojebany, a to że w rzeczywistości chował gdzieś w sobie głębsze przemyslenia, to nie bylo dla wszystkich. Do tego trzeba by było się dostać, a na to trzeba czasu i cierpliwości, a w stosunku do Floriana Greya tych dwóch rzeczy nie posiadał nikt.
Co do tych paznokci na jego karku... Seks z nim zawsze był pełen namiętności i intensywności. Gryzienie czy drapanie... To był chleb powszedni, więc Eiv, tym gestem rozbudziłaś tylko lwa. Poczuł jak przyjemne gorąco rozplywa się po jego ciele w momencie kiedy zarysowała mu kark. Nie raz przecież wracał do domu z krwawymi szramami na plecach. Jakie mysli takie życie. Widział jednak, że nie spodobalo jej się to co zrobił. Bywa. Doda to do listy rzeczy, ktorych Henley nie lubi, a ta chyba w jego glowie nie miała końca.
- Okej, okej księżniczko z lodu - uśmiechnał się, wzruszając ramionami i dał jej się pociągnąć na parkiet. Było duszno. Zsunął z siebie kurtkę i rzucił gdzieś w kąt, pod ladę albo chuj wie gdzie i wbił w nią wzrok, najpierw obserwując jej kocie ruchy, a zaraz potem jakby wyłączając się totalnie dołączył do niej, ułożywszy swoje dłonie na jej biodrach. Jeżeli miała ruszać się w taki sposób zwłaszcza w towarzystwie jego krocza to chciał mieć wszystko pod kontrolą. Ją też, a to było niczym mission impossible.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eiv C. Henley

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1496
  Liczba postów : 881
http://czarodzieje.org/t9492-eiv-cara-henley
http://czarodzieje.org/t9493-sowawow#264093
http://czarodzieje.org/t9496-jestemeiv#264107
https://www.czarodzieje.org/t9495-eiv-c-hanley#264105
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyNie 14 Wrz - 15:11;

Eiv nie miała takich myśli. Rzadko kiedy próbowała zaprzątać swoją śliczną główkę myśleniem. Miała wrażenie, że tego typu sytuacje nie są dla niej, ani tym bardziej zastanawianie się nad sensem czegokolwiek. Chciała jedynie korzystać z życia, była młoda. Chciała się bawić. Eskalować swoje piękno i to, że mogła osiągnąć coś więcej niż tylko to, że skończy Hogwart. Może to dlatego jej przyjaciele, a raczej osoby, które uważały się za jej przyjaciół miały tak wiele wymagań względem Henley? Cóż, tego nigdy z pewnością nie odgadnie, bo do jej wąskiego grona najbliższych znajomych zaliczały się raptem cztery osoby, z czego jedna ją pieprzyła, druga była jej siostrą, trzecia bratem, a czwarta to przyjaciółka z kolorowymi włosami. Dość zabawne.
Problem polegał na tym, że na Eiv można było patrzeć. Mówić, że jest seksowna. Pragnąć jej, ale nic więcej. Miała świadomość czyją jest dziewczyną i do kogo należy. To z pewnością jeden z wielu powodów, dla których odsunęła się od Floriana, gdy ten zaczął ją dotykać. Był przystojny i równie mocno ją pociągał, ale miała pewne zasady, których wolała się trzymać.
Zwłaszcza teraz.
A noc była długa i nieprzewidywalna. Dopiero się zaczęła. Wszystko mogło się zdarzyć, badumtssss.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruta Kamińska

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.org/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyWto 14 Kwi - 20:21;

Co podkusiło Rutę, żeby przyjść do Rozing? Po pierwsze - to był klub, a ona za klubami raczej średnio przepadała. Oczywiście, raz na miesiąc można było się trochę napić i poprzebywać z rówieśnikami, jednak na dłuższą metę... Po prostu nie. Po drugie, żadna z niej czarodziejka. Od przeciętnego mugola odróżniało ją tylko to, że umiała utrzymać różdżkę w pionie i od czasu do czasu rzuciła jakieś bardzo przydatne zaklęcie w stylu Chłoczyść. Więc w jakim celu tutaj przyszła? Swoją drogą, w ogóle nie wyglądała, jakby przyszła się bawić. Długie blond włosy były starannie uplecione w warkocz, opadający dziewczynie na plecy. Jasna, bufiasta bluzka w niebieskie kwiatki doskonale tuszowała fakt, że jednak posiadała piersi, a obcisłe dżinsowe spodnie podkreślały szczudła Kamińskiej. Na stopy włożyła czarne sztyblety, a nadgarstki poobwieszała rzemykami. Przed wejściem rzuciła jeszcze okiem na przyklejoną do okna kartkę z ogłoszeniem. Poszukują pracownika? W sumie przydałby się jakiś grosz, zwłaszcza, że na razie nie zapowiadało się na wydanie książki. Ba, nawet nie wyglądało na to, że Ruta miała ją skończyć. Rzeźb w sumie też nie miała zamiaru sprzedawać, więc ostatecznie postanowiła, że aplikuje na barmana. Albo kelnerkę lub coś w tym stylu. Nie miała przecież doświadczenia... Ale na jakiej podstawie mieliby ją zatrudnić? Miała im dać CV czy coś? Chyba nie.
Głośna muzyka, niemal całkowita ciemność i tłum skaczących ludzi okazały się być niemałą przeszkodą. Slalomem wymijała kolejne śliniące się pary, pijanych gości, którzy próbowali ją zagadać i chichoczące dziewczyny, kiedy w końcu dostała się do lady. Jak to mogło wyglądać? W ogóle tam nie pasowała. Nie była ani modna, ani ładna, ani nic w tym stylu... Tak uważała. Była świadoma tego, że miała geny wili, i że mogła je w każdej chwili wykorzystać, a właściwie, gdy już tak było to działo się to raczej bez jej wiedzy. Nie potrafiła tego kontrolować i to jej przeszkadzało.
- Hej, jest tu może jakiś szef? - spytała barmana, nachylając się nad nim, żeby mógł cokolwiek dosłyszeć. Kiedy ten na nią spojrzał, skinął głową i gdzieś poszedł. Czyżby ją olał? A może rzeczywiście poszedł po kierownika? Miała nadzieję, że nie będzie miała większych problemów ze znalezieniem pracy... Czynsz się sam nie opłaci, a nie miała zamiaru wyciągać pieniędzy od niczego nieświadomych rodziców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Callisto Marquett

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980
http://signup.leagueoflegends.com/?ref=4f7eea9dc3ec4495404840
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptySro 15 Kwi - 12:21;

Callisto Marquett nie do końca była w stanie zrozumieć, jaka siła pchnęła ją do powiązania swojego nazwiska z magicznym klubem Rozing. Rozmyślanie nad tym nie sprawiało jednak, że była choć o krok bliżej odpowiedzi czy, że cała ta farsa miała cofnąć się nagle magicznie do punktu, w którym pani profesor nigdy, przenigdy nie zdecydowałaby się na wrzucenie własnych pieniędzy w lokal dla młodzieży. Lokal z zielonymi fotelami, podłogą do tańca i taką ilością alkoholu, iż Marquett była pod wrażeniem, że barmani pozbywają się każdego wieczoru większości dopiero co dostarczonych butelek. Były takie chwile, gdy miała wrażenie, że przez to cholerne ministerstwo i Lynch po prostu jej odbija.
Dzień, w którym Ruta Kamińska zdecydowała się odwiedzić Rozing był również tym, w którym Callisto błądziła po zapleczu klubu jako świeżo upieczona właścicielka, zastanawiając się, jak mogłaby dostosować do swojego stylu ten niewielki i nowocześnie urządzony gabinet, w którym miała w przyszłości dyskutować na temat licencji, przychodów, wydatków czy, jak się z wolna okazywało, zatrudniania i zwalniania pracowników. Oczywiście w planie było zatrudnienie menadżera, który sam się tym wszystkim zajmie pod ścisłym nadzorem Marquett, ale do tego czasu wszystko spoczywało na jej barkach. Dlatego też, gdy zobaczyła, że barman wchodzi na zaplecze, z miejsca wiedziała, że ma do niej sprawę.
- Już idę - oświadczyła po jego krótkim wyjaśnieniu i porzucając wizje przemalowania gabinetu na coś ciemniejszego, ruszyła do głównego pomieszczenia, poprawiając po drodze ciemnozieloną sukienkę. Zainteresowaną pracą dziewczynę dostrzegła od razu. Może dlatego, że była zwyczajnie ładna, choć Callisto bardziej skłaniała się ku temu, że blondynka po prostu nie pasowała do tego miejsca. Nie wyglądała na pewną siebie, a raczej skrępowaną otaczającymi ją ludźmi. A może Marquett tylko się zdawało? Nie zmieniało to jednak faktu, że będąc w tym miejscu, czuła dokładnie to samo. Nie pasowała tam w żaden ze znanych sobie sposobów. Była jak intruz, który miał dość pieniędzy i odrobinę szczęścia, by z sukcesem poczynić inwestycję. Niczym więcej. Obserwowała ją przez chwilę, nim zdecydowała się podejść. Było w tej młodej kobiecie coś, co przyciągało uwagę, ale Marquett miała wrażenie, że nie chodzi tylko o ładną buzię i zgrabną figurę. Podeszła do niej wolno, acz zdecydowanie, dając sobie ostatnie sekundy na wybadanie sytuacji.
- Witam. Jestem Callisto Marquett, nowa właścicielka - przedstawiła się krótko i dość głośno, wyciągając rękę do potencjalnej pracownicy i bacznie śledząc każdy jej ruch. - Zapraszam na tyły. Będzie nam wygodniej porozmawiać - dodała, wskazując ręką drzwi na zaplecze. Z pewnością będzie. Przynajmniej będą w stanie usłyszeć się bez krzyczenia sobie do ucha. Może powinna zastanowić się nad ściszeniem muzyki w tym miejscu? Cóż, nie byłoby to takie złe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruta Kamińska

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.org/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptySro 15 Kwi - 17:03;

- Witam, Ruta Kamińska - zdezorientowana chwyciła dłoń kobiety, nie ściskając jej mocno. Nie była pewna, jak ma się zachować. Nie znała poprzedniego właściciela, więc niewiele dała jej wiadomość, że Marquett jest nowa. Wydawała się całkiem miła, przyjaźnie nastawiona i podobnie do Ruty zdawała się wyróżniać. Gdyby spotkała ją na ulicy, nigdy w życiu nie przyszłoby jej do głowy, że mogłaby mieć w posiadaniu coś podobnego. Mimo wszystko nie znała kobiety, więc starała się jej nie oceniać. Posłusznie podążyła za jej zapraszającym gestem na zaplecze, gdzie było już zdecydowanie ciszej. Uf, co za ulga. Nie, muzyka nie była zła. Do czasu, w którym bębenki przestawały funkcjonować normalnie, a w uszach rozlegało się tylko tępe dudnienie było nawet okej. Zastanawiała się, co ma ze sobą zrobić. Tarmosiła nieszczęsne wielokolorowe rzemyki w nadziei, że jednak ta rozmowa o pracę nie będzie aż tak zła jak poprzednia. I że uda jej się zarobić jakiś grosz bez naciągania rodzicieli kłamstwami. Nienawidziła tego. Nie potrafiła znieść, że tak okropnie się wobec nich zachowała... A jednak w dalszym ciągu nie miała zamiaru powiedzieć im prawdy. Zasłużyli sobie na to tym sztucznym pragnieniem dobra, tym, że wciąż byli na nią głusi. A Kamińska tak bardzo potrzebowała miłości... W końcu była artystką. Wrażliwą i pełną ciepła gdzieś w głębi.
W ogóle cały styl tego miejsca specjalnie do niej nie przemawiał. Nie była fanką zieleni i krzykliwych kolorów, zazwyczaj wolała wtopić się w tło i zająć sobą. Mimo to często zwracała na siebie uwagę swoim jestestwem, z jednej strony pragnąc ciszy, a z drugiej krzycząc. Taka była - pełna przeciwności, niezrozumienia i chaosu. Czy to było aż takie złe?
- Więc, ja w sprawie ogłoszenia. Na barmana. Nadal aktualne? - spytała. Stanęła gdzieś między biurkiem a drzwiami, bacznie obserwując dużo wyższą Callisto. Nie bardzo wiedziała od czego ma zacząć, przedstawić swój życiorys, a może dopiero umówić się na rozmowę kwalifikacyjną? Uśmiechnęła się nieśmiało, wciąż bawiąc się ozdobami na ręce i odrzuciła do tyłu warkocz. Zrobiło się jakoś podejrzanie ciepło jak na tę porę roku. Podwinęła rękaw koszulki i odgarnęła niesforny kosmyk za ucho. Strasznie była zdenerwowana. Nie miała za sobą przecież żadnego kursu, wykształcenia, nic... Mogła iść na te studia - wtedy nie byłoby problemu z zarabianiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Callisto Marquett

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980
http://signup.leagueoflegends.com/?ref=4f7eea9dc3ec4495404840
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptySob 18 Kwi - 17:24;

Ruta Kamińska? Marquett nie miała zielonego pojęcia, jak ułożyć usta w tak skomplikowane nazwisko. Mogła sobie być oczytana, ale to raczej nie ułatwiało sprawy. Ruta było dość twarde, ale w jakiś sposób także miłe dla ucha. Proste. Muzyka odprowadzała je na zaplecze i choć wciąż była słyszalna, gdy grube drzwi zamknęły się za kobietami, w takim natężeniu pozwalała na swobodną rozmowę. Z czego młodsza kobieta szybko skorzystała, zatrzymując się pomiędzy meblami, podczas gdy Marquett rozsiadła się wygodnie w swoim fotelu. Cóż, w pewnym sensie... Nie traktowała go jako "swój". Jej fotel byłby skórzany po bokach i obity jakimś przyjemnym, nie klejącym się do skóry materiałem na siedzisku i oparciu. Może w brązie? Ale z pewnością nie w tej jasne, okropnej zieleni, która była wszędzie w barze. Znowu porzuciła kwestię wystroju wnętrz i skupiła się na słowach Kamińskiej, która z jakiegoś powodu wciąż nad nią stała. Jak powinna się do niej zwrócić? Młoda blondynka nie mogła mieć więcej niż dwadzieścia cztery lata. Jak bardzo profesjonalna miała być ta relacja?
- Proszę usiąść - powiedziała w końcu Callisto, podejmując decyzję, a jednocześnie wskazując kobiecie miejsce naprzeciwko siebie, po drugiej stronie prostego, czarnego blatu. Ruta miała usiąść na równie zielonym krześle. Choć z pewnością nie tak... majestatycznym, jak to należące teraz do Callisto. Tak, to było zdecydowanie lepsze słowo od tego, którego wcześniej użył barman - "wypaśne". Co to, do diabła, znaczyło? - Oczywiście, ogłoszenie jest nadal aktualne. Gregory nie do końca radzi sobie z ilością klientów. Przydałoby nam się wsparcie. - Marquett uśmiechnęła się lekko, wymuszenie. Wciąż nie mogła wyjść z podziwu, że wpakowała pieniądze w klub młodzieżowy i to tak bardzo nie w jej guście. Byłaby znacznie szczęśliwsza, gdyby mogła zatrudnić już menadżera ogarniającego cały ten rozgardiasz. Na razie warto było jednak zająć się kwestią dodatkowego barmana, skoro z samego nieba spadła najwyraźniej dziewczyna z kwalifikacjami. I to nie brzydka. Czy to mogło podnieść zyski? - Ma pani przy sobie jakieś cv? Zaświadczenia o ukończonych szkołach i kursach? Listy polecające z poprzedniego miejsca pracy? - zapytała bez zbędnych ceregieli. Interes to interes. Być może później, jeśli ich rozmowa w ogóle potrwa na tyle długo, Callisto zastanowi się nad zaproponowaniem herbaty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruta Kamińska

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.org/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptySob 25 Kwi - 12:44;

Uśmiechnęła się delikatnie, gdy kobieta poprosiła ją o zajęcie miejsca naprzeciwko. Mimo, że fotel nie wyglądał na zbyt wygodny, okazało się, że jest dosyć znośnie. Ułożyła dłonie na kolanach, nie chcąc sprawiać wrażenia rozwiązłej, a później odgarnęła długi warkocz do przodu. Rozejrzała się po pomieszczeniu i sama zapragnęła stworzyć własny biznes. Zacząć właśnie jako barmanka, w między czasie pisać książkę, potem może rozwinąć jakiś własny interes. Byłoby super. Jednak cała wizja wspaniałej przyszłości runęła, kiedy tylko została poproszona o dokumenty. Mina jej zrzedła, a uśmiech na chwilę zmienił się w zakłopotanie wymieszane ze złością na samą siebie. Miała ochotę uderzyć się dłonią w twarz i obudzić. Serio, Ruta, serio? Da się w ogóle ratować jakoś tę sytuację?
- Nie, nie mam CV przy sobie. Pozostałych też nie - odpowiedziała zestresowana, orientując się dopiero, że przyszła zupełnie nieprzygotowana i z pewnością nie otrzyma wymarzonej posady. Będzie musiała sprzedawać rzeźby albo w końcu zająć się książką... Ale z czegoś przecież do tej pory musi żyć? - Z poprzedniej pracy? To byłoby moje pierwsze stanowisko...  - spojrzała w ziemię, chcąc uniknąć rozeźlonego wzroku Marquett. Czy była zła? Miała do tego prawo. Do jej lokalu przychodzi niewykwalifikowany szczeniak bez żadnych dokumentów, a potem prosi o zatrudnienie - Żadnych zaświadczeń nie mam, ale skończyłam podstawę w Souhvezdí. A co do kursu... Nawet nie wiedziałam, że będę musiała taki przejść - znów błądziła po podłodze oczami, śledząc dziwnie dopasowane do wnętrza kolory. Właściwie to obie nie pasowały do tego miejsca, a przynajmniej o tym myślała w tamtej chwili Kamińska. Odgarnęła kosmyk włosów za ucho, po czym podniosła wzrok i wyprostowała się, gotowa do wyjścia - Przepraszam, że zajęłam pani czas. Chyba jednak nie powinnam była tutaj nawet przychodzić - stwierdziła z wymuszonym uśmiechem. Pękała w środku, nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Jak mogła być tak roztargniona i tak nieprofesjonalna? W nowym miejscu także zrobiła z siebie idiotkę. Miała zamiar wstać, grzecznie podać rękę i odejść, ale jakaś część jej nadal błagała o drugą szansę. Tęczówki prosząco lśniły, kiedy wpatrywała się w swoją niedoszłą szefową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Callisto Marquett

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980
http://signup.leagueoflegends.com/?ref=4f7eea9dc3ec4495404840
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyNie 26 Kwi - 18:47;

Marquett uniosła równą brew. Nie chodziło już o to, że przyjście tutaj bez żadnego dokumentu było iście nieprofesjonalne. Chodziło o to, że mimo tego braku profesjonalizmu Callisto czuła niezwykłą chęć zatrudnienia młodej kobiety, jakby ktoś nagle kompletnie wyssał jej cały rozum, jakim do tej pory mogła się poszczycić. Nie było to nic wielkiego, zaledwie coś na kształt poczucia, że może kiedyś pożałować odesłania Kamińskiej do domu. A jednak to wystarczyło, by obie wciąż zajmowały śmieszny gabinet na zapleczu Rozing. Te blond włosy i przedziwny urok zadziwiająco mocno nasuwały Callisto na myśl wilę, ale ostatecznie nie każda blondwłosa panienka miała choćby niewielki procent wilowatości we krwi. A nawet gdyby ta jakikolwiek miała, zdawała się kompletnie z niego nie korzystać. Do czasu. Oczywiście trudno było o jakąkolwiek pewność, ale jeśli te dziwne przebłyski myśli, których Callisto z pewnością sama by nie wytworzyła były choć trochę udziałem Ruty, może jej zatrudnienie nie było takim najgorszym pomysłem? Chodziło przecież właśnie o to, by barman zachęcał klientów do zakupu jak największej ilości alkoholu, co z miejsca generowało większe zyski. Na samą myśl Marquett miała ochotę się skrzywić. Inwestycja inwestycją, ale kupowanie knajpy było tak bardzo... Uch. Callisto odruchowo przesunęła palcami po bliźnie na wierzchu prawej dłoni. Tak bardzo nie w moim stylu.
- Dobrze - zaczęła, nie wierząc we własne słowa. - Ukończyła pani jakieś inne, zbliżone kursy? Ma pani jakiekolwiek doświadczenie, niezarobkowe oczywiście, zważywszy, że wspomniała pani, że to byłaby jej pierwsza praca? - ciągnęła, szukając czegokolwiek, co miałoby być argumentem przeciwko natychmiastowemu pożegnaniu Kamińskiej. Czuła, że nic takiego nie nadejdzie. Że jakkolwiek mocno drążyłaby temat, młoda kobieta będzie powtarzać to samo jak zacięta płyta - nie mam, nie pracowałam, nie, nie, nie. A potem spojrzała prosto w jej oczy, błyszczące w trudny do opisania sposób. Zaledwie przebłysk myśli. Zatrudnij ją. Nie masz nic do stracenia. Zmrużyła oczy, opuszczając wzrok na blat biurka, blokując umysł przed tą obcą ingerencją, której istnienie podejrzewała. Myśl zniknęła i Marquett znowu spojrzała na Rutę, wzbudzającą w niej tak wielki chaos, wzrokiem tak podejrzliwym, że trudno byłoby teraz komukolwiek łgać jej w twarz. Opuściła go ponownie na blat nim kontynuowała.
- Zapytam cię o coś raz, a ty powiesz mi prawdę - powiedziała tonem nie znoszącym sprzeciwu, zapominając o wszelkich uprzejmościach. To nie było pytanie. - Coś tam potrafisz, prawda? Nie koniecznie w kwestii barmaństwa. Może bardziej w kwestii manipulacji. - Ostentacyjnie nie patrzyła na Kamińską. Jeśli ta w jakikolwiek sposób ułatwiała sobie zdobycie pracy, Callisto nie zamierzała jej pomagać. Poza tym... sama coś potrafiła. Choć Ruta nie mogła tego wiedzieć. - Dlaczego miałabym cię zatrudnić? - zmieniła nagle temat, wstając, stawiając mur wokół umysłu, opierając dłonie płasko na blacie, pochylając się nieco nad biurkiem i wreszcie, wreszcie patrząc ostro i mocno prosto na młodą kobietę, w tę zdradliwą parę błyszczących oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruta Kamińska

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.org/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptySro 29 Kwi - 21:47;

Nie ukrywała strachu, kiedy Callisto pochylała się nad nią, jakby prezentując swoją dominację. Przychodząc do Rozing do głowy jej nie przyszło, żeby użyć swoich wrodzonych "zdolności" do zdobycia posady. Chciała zapracować sama na siebie, choćby właśnie jako barmanka. Najwyraźniej jednak była zbyt słaba nawet na to, dlatego wszystkie jej relacje zawodowe zmuszone były do opierania się właśnie na tym. Spoglądała błękitnymi tęczówkami na kobietę, zastanawiając się, jak bardzo zawaliła sprawę. Mogłam wziąć te cholerne papiery - przeklinała się w myślach, gdy przypomniała sobie, jak bardzo kpiła z podań do barów tego typu. A jednak, pomyliła się. I teraz ta pomyłka mogła zaowocować kwitkiem i kolejnymi godzinami zmarnowanymi na szukanie czegoś do zarobku.
- Możliwe... Możliwe, że tak - stwierdziła posłusznie, ulegając Marquett. Trochę się przestraszyła, chociaż nie miała niczego do ukrycia. Była otwartą księgą, którą można było przeczytać, jeśli bardzo się chciało - Staram się tego nie używać, jeśli już, to dzieje się to głównie przez przypadek - stwierdziła, nadal bawiąc się warkoczem spływającym po jej prawym ramieniu. Założyła nogę na nogę i położyła dłonie na kolanach - Szczerze... Nie mam pojęcia. Na pani miejscu pewnie wyrzuciłabym siebie za dzwi, ale przecież... Moje geny mogą przyciągnąć paru klientów więcej, prawda? - zapytała, unosząc brew i uśmiechając się. Była przekonana, że jeśli uda jej się zdobyć posadę to będzie to cud. Albo zasługa jej babki wili. Ostatecznie była przecież tylko śmieszną artystką, która w życiu nie osiągnęła do tej pory nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Callisto Marquett

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980
http://signup.leagueoflegends.com/?ref=4f7eea9dc3ec4495404840
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyCzw 7 Maj - 17:22;

Chociaż była ta ostatnia rzecz, której sama Callisto mogłaby się po sobie spodziewać, nagle po prostu się uśmiechnęła, choć był to dość chłodny uśmiech. Spojrzenie wbiła na krótki moment w blat, zanim znowu odważyła się zerknąć w niebieskie tęczówki. Oczywiście, młoda kobieta wypowiedziała dokładnie to, o czym zaledwie chwilę wcześniej pomyślała sama Marquett.
- Owszem, twoje geny mogą przyciągnąć paru klientów - powtórzyła za Kamińską, potwierdzając jej tok myślenia. Nie sprawiało to jednak, że na Marquett spłynęło nagle oświecenie w postaci odpowiedzi na bardzo istotne pytanie. Skoro więc do niczego takiego nie doszło, najrozsądniejszym wydawało się wypowiedzenie owego pytania na głos. - Dlaczego miałabym cię zatrudnić? Nie masz papierów, kursów, doświadczenia... - zaczęła wyliczać, czując, że to tylko pogrąży Rutę, która już i tak wyglądała na dostatecznie niepewną i wystraszoną. Była niemal jak uczennica, która zaraz miała zarobić solidny szlaban. Ale w jakiś sposób była także inna niż wszystkie te młode dziewczęta. Oczywiście nie licząc jej genów. Była po prostu... autentyczna i pani profesor była nawet skłonna uwierzyć, że drobny urok był raczej niekontrolowany. Zwłaszcza, że wyczuwała kłamstwo na kilometr. Dzięki Merlinowi za umiejętność posługiwania się legilimencją. Callisto nie oczekiwała żadnej odpowiedzi, ciągnąc dalej swój monolog. - Mogłabym pokazać ci drzwi, nieprawdaż? Byłoby to nawet rozsądne, zwłaszcza biorąc pod uwagę ilość studentek, które nie tylko podejmowały już pracę, ale i mają wszystkie potrzebne zaświadczenia. - Och, oczywiście, że właśnie to byłoby mądre i rozsądne, ale należało najpierw wskazać choć jedną rozsądną rzecz, jaką Callisto zrobiła w ostatnim czasie. Ostatni rok zdawał się być źródłem samych nierozsądnych decyzji.  - Mogłabym też dać ci... kredyt zaufania. Zatrudnić cię tu, opłacić twój kurs barmański i pozwolić ci podwoić zyski w ciągu następnych... - Zamilkła na chwilę, rozważając sensowny termin. - Trzech miesięcy. Jeśli sądzisz, że dałabyś radę, rzecz jasna.
Jej spojrzenie zmiękło, choć kamienny wyraz twarzy pozostawał na miejscu.
- Jakiego wynagrodzenia oczekujesz? - zapytała niespodziewanie Marquett, wracając na swoje krzesło i po raz kolejny odruchowo pocierając bliznę na grzbiecie dłoni. - I jaki masz plan na siebie? Zakładając, że twoim marzeniem nie jest bycie barmanką. - Po chwili ciszy powróciło pytanie, na które tym razem Callisto oczekiwała odpowiedzi. - Nie licząc twoich genów, dlaczego miałabym cię zatrudnić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruta Kamińska

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.org/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyPią 8 Maj - 22:02;

- Oczywiście, że by pani mogła... - ze spuszczonym wzrokiem wpatrywała się w ziemię i nawet nie miała czelności podnieść go na Callisto. Miała rację. W czym Kamińska była lepsza od reszty studentek, które oprócz doświadczenia miały także styl, gadanę i wykształcenie? I były profesjonalne. Nie miała pojęcia, że nie jest wcale aż tak źle, a w jej głowie kłębiły się tylko myśli karcące własną głupotę. Po krótkim czasie skończyła pocieranie rzemyków i zdecydowała się na krótkie spojrzenie na wysoką blondynkę - Jeśli jednak dostanę szansę... Obiecuję, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, a nawet więcej, żeby zatrzymać posadę - dała słowo, znów wracając do zabawy z biżuterią. Założyła nogę na nogę i choć nie wyglądała zbyt dobrze, czuła się nieco odważniej.
- A wynagrodzenie? Myślę, że to zależy od pani. Wystarczy tyle, żeby mieć na opłatę czynszu i jakieś drobne wydatki - uśmiechnęła się pod nosem i poprawiła długi warkocz - Właściwie... W przyszłości chcę być pisarką. W sumie to właśnie po to przyjechałam do Londynu, ale cóż... Życie często płata figle - podsumowała swoje przygody z książkami, znów ukazując swoje dołeczki. Była przekonana, że mimo wszystko nie dostanie tej pracy. Co to było? Teraz pewnie Marquett weźmie ją za nieudacznicę, która nie dość, że nie potrafi nic zrobić, to jeszcze sama nie wie, czego chce. Była na siebie coraz bardziej zła i nie wiedziała, co robić. Wciąż bawiła się elementami ubrania, unikała kontaktu wzrokowego z niebieskimi oczami Callisto. Była jakby nieobecna.
- Nie wiem, czy to w ogóle powód, ale niecały miesiąc temu zamieszkałam w Anglii i jakoś do tej pory nie udało mi się znaleźć żadnej posady. Chyba wiadomo, dlaczego? Jak już wspomniałam - głęboko westchnęła - miałam pisać, jednak ostatecznie skończyło się na braku weny i przekładaniu wszystkiego na później... I w tej chwili szlajam się po nieznanym mieście i szukam jakiegokolwiek zarobku, w wolnych chwilach rzeźbię i czytam książki. Może podrzucę jeszcze swoje CV? - zaczęła się tłumaczyć, po drodze biorąc tylko kilka oddechów. Rozejrzała się po gabinecie Marquett i po raz kolejny naszła ją myśl, że nic tu do siebie nie pasuje. Była zdezorientowana, poddenerwowana i nie rozumiała niczego. Jaka tajemnicza moc kazała przyjść jej do Rozing?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Callisto Marquett

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980
http://signup.leagueoflegends.com/?ref=4f7eea9dc3ec4495404840
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyPią 22 Maj - 19:10;

Czy deklarowana chęć do pracy naprawdę miała być tym, co przekona Callisto do zatrudnienia Kamińskiej? Przed Rozing nie stały tłumy dziewcząt, które chętnie przyjęłyby posadę, wbrew temu, co deklarowała Marquett i chociaż Ruta mogła nie być tego świadoma, była w tej chwili jedyną kandydatką na stanowisko, które z pewnością musiało zostać obsadzone. W obliczu takiej sytuacji chęć  do pracy była nawet bardziej niż pożądana, a zatrudnienie jej i sprawienie, że młoda kobieta wypełni tę lukę na dłużej, zdawało się być całkiem rozsądnym czynem. Słowami Ruta tylko potwierdzała, jak mało doświadczenia ma w poszukiwaniu pracy. Jej oczekiwania w kwestii wynagrodzenia były wyjątkowo nieśmiało przedstawione i raczej niewymagające, choć wiedziała przynajmniej, czego konkretnie potrzebuje. Callisto ta odpowiedź spodobała się o wiele bardziej od możliwej deklaracji, że pieniądze zostaną przeznaczone na nowy, fantastyczny model miotły do pokazania kolegom czy też inne, niezwykle bezużyteczne przedmioty. I gdy już miała się wtrącić, Ruta wspomniała coś o planach na przyszłość. Pisarstwo zdawało się czymś, dzięki czemu raczej trudno się utrzymać, a Callisto znacznie bardziej wolałaby usłyszeć, że Kamińska planuje rozwijać się w dziedzinie eliksirów czy też, co bardziej pożądane, transmutacji. A jednak nie mogła odeprzeć myśli, że jest coś intrygującego w fakcie posiadania pasji i pielęgnowania jej. Marquett już od dawna nie zrobiła niczego, co wiązałoby się jedynie z czystą przyjemnością czerpaną z ulubionego zajęcia. Chociaż przepadała za trudną sztuką transmutacji, nauczanie nie do końca było dla niej źródełkiem szczęścia, a gdy próbowała czerpać przyjemność z nieco bardziej prozaicznych, fizycznych źródeł, zakończyło się to bardziej niż tragicznie. Może odnalezienie czegoś nowego, co porwałoby ją bez reszty, było rozwiązaniem jej problemów? Na razie jednak z lekka porywała ją nieśmiała dziewczyna, siedząca naprzeciwko. Głęboki oddech poprzedził ostateczną decyzję.
- Powiedzmy, że poczynię inwestycję - zaczęła, ostrożnie dobierając słowa. - W ciągu najbliższych dwóch tygodni ukończysz kurs barmański, który opłaci Rozing. Jeszcze dzisiaj spiszemy umowę, która zobowiąże cię do pracy w moim klubie za dziewięćdziesiąt galeonów miesięcznie, doliczając oczywiście premie za solidną pracę oraz składki na ubezpieczenie. Umowa wstępie zobowiązywać będzie cię do pozostania na stanowisku przez rok z możliwością przedłużenia. Oczekuję, że mnie nie zawiedziesz. Owszem, jest jeden mały kruczek. Już poza umową. - Zawahała się na krótko, jakby w zastanowieniu czy jej prośba w ogóle ma sens. Nie znajdują go, tak czy inaczej kontynuowała. - Chciałabym, żebyś podrzucała mi od czasu do czasu to, co napiszesz.
Nie zamierzała grzebać w dziwacznym zbiorze papierów, których nie zdołała jeszcze uporządkować, a które zostały tu po poprzednim właścicielu. Nie zamierzała się również tłumaczyć ze swoich warunków. Przywołała zaklęciem odpowiedni dokument, układając go przed Rutą wraz z piórem, zebranym pośpiesznie z jej części blatu.
- Zatem jak będzie? - zapytała, choć już w tej chwili uważała to za pytanie czysto retoryczne. Ich relacja nie była w tej chwili niczym więcej ponad powiązanie umową pewnej szurniętej właścicielki Rozing z młodą, niedoświadczoną pisarką. Jakby to w ogóle mogło wróżyć cokolwiek dobrego na przyszłość...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruta Kamińska

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.org/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptySob 23 Maj - 15:29;

Uważnie słuchała tego, co Marquett miała do powiedzenia i nie potrafiła uwierzyć własnym uszom. Każde kolejne słowo wypowiedziane przez kobietę było jak jakaś dziwna, cudowna muzyka, która delikatnie pieściła zmysły Ruty. Nie liczyła na wynagrodzenie powyżej pięćdziesięciu galeonów, a tutaj proszę... Nie dość, że miała możliwość zarobić na życie, to jeszcze pracodawca sam opłaci jej kurs. To chyba nie było zbyt profesjonalne ani nic w tym rodzaju, ale co Kamińska mogła o tym wiedzieć? Próbowała opanować mięśnie mimiczne swojej twarzy, aby nie uśmiechnąć się nazbyt szeroko i nie wystraszyć przyszłej szefowej i udało jej się do tego stopnia, że widać było tylko lekkie skrzywienie ust w połączeniu z małymi ognikami w błękitnych tęczówkach. 
- Ja... Nie wiem, co powiedzieć. Naprawdę dziękuję - wydukała w końcu, łącząc dłonie ze sobą na kolanach i w końcu odważając się na spojrzenie w oczy Callisto - Oczywiście, pani słowo jest dla mnie rozkazem - żartobliwie stwierdziła blondynka, modląc się w duchu, żeby kierowniczka baru zapomniała o swojej prośbie, albo chociaż, żeby odzyskała dawną wenę i rozpoczęła jakieś działania w związku z Iljiczem i jego wspaniałymi zagadkami kryminalnymi - W porządku. Pewnie, że możemy podpisać tę umowę - podsumowała krótko, znów się łagodnie uśmiechając i przygładzając materiał, który miała na nogach. Przybliżyła się do biurka, opierając dłonie na kolanach. Miała zamiar pohuśtać stopami jak małe dziecko, bujać się do przodu i do tyłu, a może nawet i tańczyć. Ale nie przeszkadzało jej bycie dziecinną, bo właściwie to nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że taka była. W tym momencie chciała po prostu machnąć swój podpis na umowie i w podskokach pójść oświadczyć to wszystko Ophelii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Callisto Marquett

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980
http://signup.leagueoflegends.com/?ref=4f7eea9dc3ec4495404840
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptySob 23 Maj - 20:13;

Callisto uśmiechnęła się chłodno i nagle uderzyła ją myśl, że już tylko w ten sposób potrafi to robić. Nawet jeśli coś w jej wnętrzu zdawało się z lekka rozgrzewać, gdy obserwowała te niewielkie i niewinne przejawy dziecinnej radości nowej barmanki Rozing, zdawało się to być wielkości ziarenka piasku w środku wielkiej góry lodowej. Zdawało się po prostu nie na miejscu. Czy tak było zawsze? Marquett patrzyła, jak Kamińska stawia podpis na fragmencie papieru, a potem sama przesunęła umowę w swoją stronę i postawiła zgrabne, kolejne litery swojego nazwiska. Jak to w magicznym świecie bywało, coś błysnęło, coś zaiskrzyło i umowa nabrała mocy prawnej. Marquett nawet nie drgnęła, by dopiero w finalnej fazie zgarnąć ręcznie związujący je pergamin i upchną go na jednej z półek. Zdecydowanie będzie musiała zrobić to wszystko po swojemu, bo w tym stanie to miejsce doprowadzało ją jedynie do szału.
- Na dziś chyba wystarczy. Jak już mówiłam, daję pani dwa tygodnie na zdobycie certyfikatu. A równo za dwa tygodnie oczekuję pani na pierwszej zmianie. Wieczornej, rzecz jasna. W razie czego będziemy w kontakcie.
Wstała ze swojego miejsca, czując się nagle nieco klaustrofobicznie. Wyciągnęła smukłą dłoń, by uścisnąć rękę Ruty i grzecznie wskazała jej drzwi, odprowadzając ją do wyjścia. Teraz pozostawało już tylko sprawdzić w praktyce, czy ta decyzja okaże się równie zła, jak wszystkie inne w ostatnim czasie.

zt x 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ruta Kamińska

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 220
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 39
http://czarodzieje.org/t10739-ruta-kaminska
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10768-poczta-ruty#295442
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10741-poznaj-mnie-lepiej
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyPią 29 Maj - 15:28;

Była gotowa. Miała certyfikat, doświadczenie i mnóstwo zapału do pracy, którego nie potrafiła opanować do momentu, do którego nie wstała z łóżka. Przetarła dłonią zaspane z braku snu oczy - znów rzeźbiła do późna. Efektów pracy na razie nie było widać, ale zdawało się, że jest coraz bliżej ukończenia swojego kolejnego dzieła. W każdym razie, po kilku minutach przeciągania się i bezczynnego drapania po twarzy, opuściła dwuosobowe łóżko, by od razu stanąć na miękkich kapciach. Było jej tak wygodnie... Spojrzała na zegar wiszący na ścianie i po raz kolejny przetarła oczy. Niemożliwe, żeby spała tak długo! Była już szesnasta... Została tylko godzina do zmiany, a po drodze do Rozing miała poszukać jakichś tanich pędzli na mieście. Trudno, najwyżej zrobi to następnym razem. Pospiesznie wcisnęła się w pierwsze z brzegu dżinsy, nałożyła jasną koszulkę w kwiaty i wcisnęła na rozpuszczone, nieczesane włosy wianek. Nie spojrzawszy nawet w lustro, zgarnęła z krzesła spakowaną wcześniej fioletową torebkę i równie szybko wsunęła na stopy stare creepersy. Niemal nie zapomniała o zamknięciu drzwi, ale na całe szczęście w ostatniej chwili przekręciła kluczyk. Zbiegła po schodach (tylko parę razy się podknąwszy) i pchnęła drzwi kamienicy. 
Nie zastanawiała się, jak to będzie w klubie. Ciekawie, a może nudno? Czy da radę utrzymać się z tych pieniędzy? Dziewięćdziesiąt galeonów wydawało się sporą sumą, ale Ruta nie orientowała się w tej walucie. Była zafascynowana i podniecona, kiedy wchodziła do lokalu. Przeczesała proste włosy ręką i weszła do pomieszczenia. Było tam tak... pusto. Nic się nie działo, w przeciwieństwie do ostatniego razu. Nie było ludzi tańczących albo takich, którzy się bawili, a zamiast tego pusty, kolorowy pokój. Po zastanowieniu stwierdziła, że nie mogłaby mieszkać w takim miejscu.
- Witam - zaczęła, nieśmiało stąpiąc po trwałej podłodze. Sama nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić, więc stała w przejściu, bawiąc się bransoletką i czekając na głos jakiegoś dobrego ducha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Moore

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 333
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11106-nathaniel-moore?nid=3#300301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11108-i-text-a-postcard-sent-to-you#300304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11107-who-the-hell-are-you#300303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11109-nate-moore#300308
Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 EmptyCzw 16 Lip - 18:54;

Przyjemne, czerwcowe popołudnie. Słońce świeciło wysoko na niebie, grzejąc obolałe po źle przespanej nocy plecy dwudziestosześciolatka. Muzyk kluczył uliczkami Londynu, specjalnie przekraczając ulicę tak, by jak najdłużej znajdować się w gorącym blasku. Mimo nie najlepszej nocy, był w niezłym humorze. Nucił pod nosem jakąś zasłyszaną niedawno piosenkę, najprawdopodobniej mugolskiego zespołu. Złośliwie wbiła mu się w głowę i odmówiła wszelkich prób współpracy czy kulturalnego opuszczenia jego głowy. Zamiast tego zdecydowała się robić z niego wariata w trampkach, dopasowanych spodniach i poszarpanym, białym podkoszulku, szczerzącego się do siebie radośnie bez większego powodu.

Po kilkunastu minutach przyjemnego spaceru, przed oczami pojawił mu się Dziurawy Kocioł. Trzy stuknięcia różdżką i otworem stanęła przed nim ulica Pokątna. Zawsze lubił tędy krążyć, obserwować sklepowe witryny i załatwiających swoje codzienne sprawy czarodziejów. Jako mugolak, cieszył się takimi zwykłymi, drobnymi przyjemnościami.

Stając przed klubem, rzucił szybkie spojrzenie na ekran telefonu komórkowego. Trzynasta pięćdziesiąt. Uśmiechnął się do siebie pod nosem i schował urządzenie. Wiedział, że nie był to szczyt technologii, w końcu na kim sprawiała teraz wrażenie typowa, stara Nokia-cegła, ale jego cieszyła. Nigdy nie wstydził się tego, że interesowały go mugolskie zabawki i starał się zawsze być na bieżąco, jeśli o nie chodziło. Uważał je za naprawdę sprytne zastąpienie magii, momentami, tak jak w przypadku telefonów, bijące ją na głowę. Nie dało się ukryć, że sowy nie należy do najefektywniejszych środków komunikacji. Były wolne, gubiły się i brudziły. Nie nadawały się też do kontaktów na zbyt duże odległości.

Odpuszczając rozmyślania na temat sów, pchnął drzwi prowadzące do klubu i rozejrzał się z zaciekawieniem. Miejsce miało, jak na czarodziejskie standardy i realia, bardzo nowoczesny wygląd. Nie było to co prawda specjalnie nastrojowe ani klimatyczne, ale jemu odpowiadało. Usiadł na jednym z barowych krzesełek, oczekując właścicielki przybytku. Miał nadzieję, że spotkanie przebiegnie bez problemów, a kobieta przejdzie na nieco mniej oficjalny ton. Poklepał w zamyśleniu przewieszoną przez ramię torbę, w której znajdowały się opinie wystawione przez jego poprzednich pracodawców i dwie wydane przez nich jak do tej pory płyty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Magiczny klub Rozing - Page 7 QzgSDG8








Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty


PisanieMagiczny klub Rozing - Page 7 Empty Re: Magiczny klub Rozing  Magiczny klub Rozing - Page 7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Magiczny klub Rozing

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 10Strona 7 z 10 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Magiczny klub Rozing - Page 7 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-