Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Nad Tamizą.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12
AutorWiadomość


avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Galeony : 567
  Liczba postów : 614
Nad Tamizą. - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 12 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 12 Empty Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 12 EmptySob Sie 14 2010, 17:35;

First topic message reminder :


Nad Tamizą

Tamiza ma 346 kilometrów długości i jest jedną z najdłuższych rzek Wysp Brytyjskich. Uchodzi do Morza Północnego tworząc estuarium, które rozpoczyna się już w Londynie, kilkadziesiąt kilometrów od morza. Nad jej brzegiem znajduje się pełno malutkich kawiarenek, restauracji i sklepów z pamiątkami i nawet deszczowa pogoda nie jest w stanie zniechęcić turystów do spacerowania nadbrzeżem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, pofarbowane na różowo-blond włosy, mocno pomalowane oczy i wulgarny język, często ma przy sobie swojego nieśmiałka
Galeony : 533
  Liczba postów : 343
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Nad Tamizą. - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 12 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 12 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 12 EmptyWto Maj 26 2020, 22:19;

Miała wiele wytłumaczeń, które ślina na język jej niosła, a które byłby znacznie bardziej adekwatne co do sytuacji, w której aktualnie się znajdowali i żadne z nich, nie zakładało tego, że była w nim szalenie, zabójczo wręcz zakochana. Mogłaby w tym momencie obrzucić go błotem, powiedzieć wiele nie do końca przyjemnych zdań, ale chyba żadne nie byłoby bardziej adekwatne, niż to, które obecnie chodziło jej po głowie.
-Tak Boyd, masz zupełną rację. Moja miłość do ciebie jest większa, niż największa planeta znajdująca się w całym wszechświecie - naprawdę starała się, aby zabrzmiało to choć odrobinę w przekonujący sposób, ale nie była w stanie zachować odpowiedniego tembru głosu, przez którego po prostu musiała wręcz przebijać się niewinna ilość kpiny, okraszona subtelną nutką ironii. Ale w sumie, czego innego mógłby się po niej spodziewać? Każda odpowiedź choć odrobinę odbiegająca od tej, którą mu zaserwowała, mogłaby budzić nie małe wątpliwości, co do jej już i tak bardzo wątpliwego zdrowia psychicznego. Choć wciąż jeszcze istniała nikła, mikroskopijna wręcz szansa, że uważał ją za kogoś normalnego... Ta, jasne...
Cień wyzywającego uśmiechu pojawił się na jej ustach, kiedy wspomniał o piciu w takim tempie, jakie aktualnie panowało. Coś, czego jeszcze nie wiedział na jej temat, to że z pewnością nie była długodystansowcem. Innymi słowy, jakiś zaprawiony w bojach pijak to z niej nie był i prawdopodobnie jeszcze dwie butelki piwa i zdecydowanie będzie miała dość. -Oby tylko w taki sposób się to skończyło. Kto wie, co jeszcze nam strzeli do głowy - rzuciła, nie mogąc nic poradzić na to, że dalej, jej skromnym zdaniem, prezentowała się znacznie lepiej niż on w tych ciuszkach.
Czekała cierpliwie na to, jak wymyśli coś, co godne będzie prawdy, którą kazała mu wyznać. I musiała przyznać otwarcie, że naprawdę interesowało ją to, co ostatecznie przyjdzie jej usłyszeć. Chyba powoli coraz mocniej lubiła tę grę. I kiedy w końcu jego usta otworzyły się i zaczął mówić, słuchała z zainteresowaniem, a na jej twarzy gościła coraz to większa konsternacja, połączona z obrzydzeniem.
-Boyd, mogłeś mnie uprzedzić, że masz obsrane ręce - jęknęła, siadając na wskazanym przez niego murku i znów upiła trochę piwa, ale nie aż w takiej ilości, jak wcześniej. Może faktycznie należało przystopować. Strach pomyśleć, co mogłoby pojawić się jeszcze w ich głowach.
Milczała dłuższą chwilę, kiedy usłyszała prośbę o wyznanie najszczęśliwszego wspomnienia z pośród tych, które posiadała. Boyd zapewne sądził, że będzie to coś prostego, ale wcale takim nie było. Prawda była taka, że Lara niewiele posiadała takich wspomnieć, a te, które już były w jej głowie, pielęgnowała szczególnie mocno. I to, co dla normalnego człowieka mogłoby się wydawać błahym, dla niej było bardzo mocne. Nie wiedziała, czy to, co zamierzała powiedzieć, w jego odczuciu mogłoby być wystarczająco szczęśliwe. Pewnie w jego mniemaniu definicja szczęścia różniła się dosyć znacząco, niż w jej.
- Wiesz, to wcale nie jest takie łatwe. - powiedziała spokojnie, znów upijając niewielką ilość piwa. Palce aż ją świerzbiły, by odpalić kolejnego papierosa, ale powstrzymała się przed tym. -Kiedy miałam pięć lat, narodził się mój brat. Oczywiście uwaga matki i ojczyma skupiła się na niemowlaku, bo jakże by inaczej - przewróciła oczyma świadoma, że pewnie nie brzmi to jak najwspanialsze wspomnienie, ale powoli zmierzała do tego. - Poczułam się trochę odrzucona. Gdy nadszedł dzień moich szóstych urodzin, rodzice złożyli mi życzenia i kupili jakieś prezenty. Ale najbardziej zapamiętałam to, co dostałam od dziadka. Była to książka, jedno z pierwszych wydań z bajkami mugolskich pisarzy, braci Grimm. Dziadek musiał włożyć wiele trudu w to, aby ją znaleźć. Wtedy zrozumiałam, że wcale nie jest tak, że nie jestem ważna, bo dla niego zawsze miałam pozostać najważniejsza - uśmiechnęła się delikatnie, w kompletnie nie podobny sposób do siebie. Rozpogodziła się i przestała przez chwilę przypominać zadziorną Larę, którą zgrywała przed wszystkimi wokół. Spojrzała na Boyda, wciąż uśmiechając się w ten sposób. -To co dalej chcesz robić? Jesteś gotowy na kolejne wyzwanie, czy wolisz pochillować i dalej bawić się w prawdę? - zapytała po chwili chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live"
Galeony : 809
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 955
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Nad Tamizą. - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 12 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 12 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 12 EmptyNie Cze 07 2020, 16:01;

- Nie wiem jak ty, ale ja jestem gotowy na wszystko - zadeklarował ze śmiechem gdy Lara zasguerowała, że tego wieczoru może się wydarzyć coś jeszcze gorszego niż dojście do wniosku, że do twarzy mu w damskiej bluzce; brzmiała przy tym nawet, trzeba przyznać... zachęcająco. Jakby to miały być całkiem przyjemne przygody, a nie na przykład fatalne błędy czy głupoty, których mogliby potem żałować. Jak jednak będzie? To się dopiero okaże.
Na razie wszystko było kulturalnie, pomijając chwilowy wcześniejszy skandal, gdy doszło do roznegliżowania się podczas wymiany garderoby, przycupnęli sobie na murku okalającym chodnik i zmienili chwilowo czyny na gesty, albowiem prym w tej kolejce wiodła prawda. Istniała możliwość, że Lara będzie zawiedziona niewielkim kalibrem sekretu, który postanowił jej wyjawić albo zniesmaczona mało apetyczną tematyką zwierzenia, ale przecież nie był tutaj wcale po to, żeby sprawiać jej przyjemność. To znaczy był, ale w pakiecie z tym przychodziły niestety wygadywane przez niego głupoty i dziewczyna musiała je dzielnie znieść, czy się jej to podobało czy nie. Reakcja była mniej więcej taka jak przewidział, dlatego wzbudziła u niego niepohamowaną wesołość i zaraz też bez wahania postanowił jej nieco podokuczać, pchając łapy w okolice jej twarzy oczywiście po to, by wzbudzić jeszcze większe obrzydzenie, chichocząc przy tym wesoło jakby to był wyborny dowcip. (Jego śmieszył).
- I nadal tu siedzisz! Skoro twoja wielka miłość potrafi przezwyciężyć nie tylko ten tatuaż, ale też obsrane ręce, no to naprawdę, aż brak mi słów - śmiał się, bo dowody ku temu zbierały się po prostu same! Gdy już się uspokoił i przestał z niej nabijać, zarzucił pytaniem i zajął opróżnianiem swojej butelki; żeby było sprawiedliwie, to ona powinna zwolnić a on przyspieszyć, bo inaczej skończy zupełnie trzeźwy i będzie musiał taszczyć jej zwłoki do zamku jak niejednokrotnie z Fillinem, a co to za zabawa! Właściwie to nie przemyślał pytania pod względem stopnia trudności, ot tak po prostu wpadło mu do głowy i był ciekawy odpowiedzi. Sam nie wiedział, co by odparł, gdyby odbiła piłeczkę i musiałby też się porządnie nad tym zastanowić.
- A miało być łatwe? - spytał znad butelki, cierpliwie czekając na odpowiedź; historia, którą po chwili opowiedziała, nie do końca pasowała do jej wizerunku, nie spodziewał się, że powie coś tak... niewinnego i że będzie brzmiała tak łagodnie. Jak inna osoba - O, to musiało być zajebiste uczucie. Twój dziadek brzmi jak super typ - skomentował, odwzajemniając jej uśmiech; po tej opowieści atmosfera zrobiła się bardziej miła i spokojna, trochę przez to stracił ochotę na szalone wygłupy, przynajmniej na chwilę.
- Po prostu pogadajmy? - zaproponował, odkładając opróżnioną butelkę obok i sięgając bezceremonialnie do torby dziewczyny po kolejną. Od tego momentu czas jakby znacznie przyspieszył, a oni siedzieli na murku, sącząc piwo za piwem, czy co tam jeszcze mieli ze sobą, dzieląc się jakimiś innymi przyjemnymi wspomnieniami i śmiesznymi anegdotami, nie zabrakło też paru dyskusji z wymianą odmiennych poglądów czy wsplónych narzekań na wyjątkowo upierdliwych profesorów. Impreza rozkręcała się jak szalona, noc była coraz mniej młoda, a oni w coraz bardziej szampańskich nastrojach w końcu zaczęli już gadać kompletne pierdoły, które w ich mniemaniu były oczywiście wielkimi mądrościami, wiadomo.
Wróciła też chyba ochota na robienie głupot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, pofarbowane na różowo-blond włosy, mocno pomalowane oczy i wulgarny język, często ma przy sobie swojego nieśmiałka
Galeony : 533
  Liczba postów : 343
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Nad Tamizą. - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 12 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 12 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 12 EmptyPią Cze 19 2020, 15:39;

Często jakoś tak dziwnie wychodziło, że pech i przeróżne głupie sytuacje same doganiały Larę, choćby nie wiem jak bardzo dziewczyna tego sobie nie życzyła i próbowała powstrzymać zrządzenie losu. Nim się obejrzała, coś po prostu się działo, nie do końca wspólnego z tym, co właściwie miała ochotę zrobić i prowadziło do naprawdę, czasami wręcz kuriozalnych sytuacji. Dlatego nie wątpiła, że ten wieczór im obojgu przyniesie jeszcze wiele ciekawych sytuacji, choćby nie wiem jak bardzo starali się tego uniknąć. Ot, można to nazwać prawem Lary Burke. Jeśli coś złego miało się wydarzyć, powinna być w pobliżu.
Choćby fakt, że dopiero teraz Boyd postanowił podzielić się z nią dosyć istotną informacją o tym, że jego dłonie prawie po same łokcie taplały się w ghulowym gównie. Jęknęła, symulując odruch wymiotny i zaczęła odganiać jego natarczywe łapska, które nieuchronnie zmierzały w stronę jej twarzy. Musiała jednak przyznać, że pomimo całej obrzydliwości tej sytuacji, była ona dosyć śmieszna, więc nie dziwiła się, że gryfon reagował w taki a nie inny sposób. Mogłaby wieloma słowami określić powód, który przemawiał za tym, że wciąż nie spierdoliła do Hogwartu, jednak z pewnością żadne z nich nawet w najmniejszym stopniu nie byłoby związane z miłością. Tego była w stu procentach pewna. Jaki jednak sens był w tym, aby się teraz z nim o to wykłócać?
Tak, przypieczętujmy tę miłość kolejnym łykiem piwa. – stwierdziła luźno, zmierzając butelką w stronę jego własnej. Dźwięk odbijającego się od siebie szkła stał się symbolem „jej wielkiej miłości”.
Milczała chwilę uśmiechając się do wspomnień, które przytoczyła przed Callahanem. Jej dziadek zawsze wywoływał u niej wspaniałe odczucia, których nigdy nie chciałaby wymazać ze swojej postaci. Kochała go i uwielbiała. Wspaniały facet, dla którego była oczkiem w głowie. Nie miała ojca, który tak jak każdy swoją córkę rozpieszczałby do granic możliwości i traktował jak małą księżniczkę. Za to miała wspaniały substytut w postaci dziadka. – Tak, jest wspaniały. – powiedziała cicho, patrząc nieobecnym wzrokiem w eter. Czyżby Lara Burke się zmieniła? Nie, to chyba tylko chwilowa niedyspozycja.
Tak więc rozmawiali. Wymieniali się uwagami na swój temat, które zapewne w normalnych okolicznościach, nigdy nie wyszłyby na jaw. W pewnym momencie Lara zaczęła się się zastanawiać, czy to przez spożyty alkohol, czy zwyczajnie towarzystwo Boyda było bardzo dla niej przyjemne. Czuła się przy nim taka zrelaksowana, że nawet nie zauważyła, kiedy opróżnione zostały kolejne butelki piwa, a przynajmniej godzina uleciała bezpowrotnie. Z każdym kolejnym promilem alkoholu we krwi, głos Lary stawał się bardziej donośny, a coraz głupsze pomysły wpadały jej do głowy. W końcu po naprawdę długiej wymianie argumentów odnośnie tego, kto jest najlepszym nauczycielem w Hogwarcie, poddała się i musiała przyznać mu rację.
- Ej, ale weszz co? Mam dla Ciebie… – czknęła w bardzo niekulturalny i niezamierzony sposób. – Mam wyzwanie. Chodź popływać! – dodała i zanim Boyd zdążył jakoś zareagować, podniosła swoje cztery litery z zajmowanego murku, co w sumie nie było najłatwiejszym zadaniem, po czym bezpardonowo zaczęła zsuwać swoje spodnie. Koszulki zdejmować nie zamierzała, a wiedziała z doświadczenia, że przylegające do ud spodnie, to głupota. – To co, isziesz, czy się cykasz? – zapytała jeszcze po tym jakże długim procederze zdejmowania dolnej części odzienia, po czym ruszyła w kierunku Tamizy. Zatrzymała się tylko na brzegu, obracając się, aby spojrzeć na gryfona, po czym dała nura do wody. Jej temperatura w momencie spowodowała, że cześć z promili uciekła z organizmu. Na Merlina, jaki to był wspaniały pomysł!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live"
Galeony : 809
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 955
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Nad Tamizą. - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 12 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 12 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 12 EmptySob Cze 20 2020, 15:45;

Po wymienianiu głupich komentarzy i żartobliwym dokuczaniu, po nostalgicznych wspominkach miłych chwil z dzieciństwa, po poruszeniu miliona innych tematów doszli wreszcie do momentu, w którym zaczynali wyznawać sobie rzeczy typu co o sobie sądzili, jak się nie znali (raczej średnio pochlebne rzeczy) a także z wielkim zaangażowaniem zapewniać, że jak fantastyczną są dla siebie kompanią,  umawiali na kolejne wspólne imprezki, wznosili bardziej i mniej poważne toasty na cześć tej nowej, pięknej przyjaźni, a z racji tego, że oboje pochodzili z najpiękniejszej krainy na świecie, to nie obyło się też bez pokracznych prób prezentacji irlandzkiego tańca, zakończonego mało brawurowym upadkiem Boyda z murka na chodnik; po prostu bawili się wspaniale, chociaż nie robili wcale nic spektakularnego, nie grała nawet żadna muzyka, siedzieli po prostu na chłodnym betonie przy szumiącej leniwie rzece. Takie proste momenty potrafią jednak być najlepszą rozrywką.
Zwłaszcza kiedy towarzyszy im wlewanie w siebie dużych ilości alkoholu.
Sam był w bardziej przyzwoitym stanie niż Lara, bo potrzebowałby więcej czasu żeby sponiewierać się tak zupełnie, ale do trzeźwego niestety było mu daleko; po dyskusji o najlepszym nauczycielu w zamku (jego kandydatem był oczywiście profesor Walsh, niedościgniony wzór mężczyzny i wielki idol), zwiesił się trochę, kontemplując intensywnie nad resztką wykwintnego drinka, którego sporządził chwilę wcześniej, mieszając wszystkie przyniesione przez nich trunki w połownicznie opróżnionej butelce po piwie, co stanowiło niewątpliwie wybuchową mieszankę.
- Kto? - spytał głupio, nie słuchając co Lara do niego bełkocze, a jak oderwał wreszcie wzrok od butelki, to zauważył, że dziewczyna zaczyna się rozbierać. Co się działo? Też powinien zdjąć spodnie? Może zaproponowała mu seks na murku, jak nie słuchał? Kurwa. Trzeba było powiedzieć "tak". Zanim doszedł do jakiegoś logicznego wniosku, mieniąca mu się  w oczach postać dała nura do wody, pytając uprzednio, czy idzie z nią. Dopiero wtedy, jak piorunem, dotarło do niego, co się dzieje, i zerwał się chwiejnie na równe nogi.
- Idę, potrzymaj mi piwo... a, już poszłaś - odstawił pieczołowicie alkohol na murek - JA SIĘ NISZEGO NIE CYKAM - zawołał dzielnie, biegnąc za nią do wody i nie dostrzegając oczywiście, jak nierozsądne jest w ogóle zbliżanie się do rzeki w takim stanie, a co dopiero pływanie. Chłodna ciecz, w której się zanurzył, działała trochę trzeźwiąco, choć nie na tyle, by dotarło do niego, jaki to zły pomysł; było ciemno, byli pijani, dookoła ani jednej żywej duszy. To się mogło bardzo, bardzo źle skończyć - Ale ty... ale pojebana jesteś, wiesz że możemy się tutaj, normalnie, utopić? - zagadał więc niefrasobliwie, tonem jakby pytał czy słyszała, że w weekend ma być słonecznie; a że sam oprócz tego, że pojebany, był również najebany, to zebrało mu się na filozoficzne rozmyślania - Ej Lara... Lara... - poklepał ją namolnie po ramieniu, tak jakby musiał prosić o jej uwagę w tłumie - Lara... jakbyś miała coś zawołać... tak wiesz... - czknął - Tak na podsumowanie tego chujowego życia, to co byś powiedziała? Bo ja to... ja na przykład... ja to tak pozytywnie na przykład... KOCHAM IRLANDIĘ I PUSTUŁKI Z KENMARE TO NAJLEPSZA DRUŻYNA!!! KOCHAM FILLINA!!! A WILLIAM FITZGERALD TO GŁUPI KUTASIARZ HE HE HE - zawołał, przecinając swoim donośnym, mało wyraźnym okrzykiem ciszę, która panowała dookoła, i zaśmiał się bardzo zadowolony z siebie - TERAZ TY -  zarządził, chlapiąc zaczepnie wodą prosto w Larę, a potem próbował położyć się na plecach, bo zapragnął podryfować jak tratwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, pofarbowane na różowo-blond włosy, mocno pomalowane oczy i wulgarny język, często ma przy sobie swojego nieśmiałka
Galeony : 533
  Liczba postów : 343
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Nad Tamizą. - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 12 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 12 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 12 EmptyNie Cze 21 2020, 12:54;

Trzeba powiedzieć otwarcie, że dziewczyna nie żałowała sobie tego wieczoru żadnych ilości alkoholu. W końcu nie co dzień ma się urodziny, a skoro już te nastąpiły, podświadomie czuła, że należy je odpowiednio uczcić. Próba dorównania kroku Boydowi była głupią, bo w końcu po pierwsze, miał on na pewno zdecydowanie większe doświadczenie w spożywaniu piwa i trunków wysokoprocentowych niż ona, a po drugie, jego masa mięśniowa również była znacznie większa. Miał więcej przestrzeni, aby alkohol równomiernie rozlał się po wszystkich tkankach, a w przypadku Lary, zaczął on już kumulować się w mózgu, gdzie zaburzał jasność myślenia i powodował pojawianie się jeszcze bardziej pojebanych pomysłów, niż zazwyczaj miała w zwyczaju praktykować. Nic więc dziwnego, że nie połączyła ze sobą tak dwóch istotnych aspektów jak pijaństwo i pływanie w trakcie jego trwania. No bo kto by o tym pomyślał w takim momencie? Po prostu uznała, że woda jest wspaniała (jak zawsze dla niej) i należy jak najszybciej zagłębić się w niej po szyję! Ona w wodzie czuła się niemal tak wspaniale i pewnie, jak Boyd w powietrzu, siedząc okrakiem na drewnianym trzonku miotły. Tylko że Lara nie musiała mieć żadnych dodatków pomiędzy nogami, aby czuć się w pełni usatysfakcjonowana… W szczególności drewnianych, sztywnych, szorstkich… To dziwne, ale dopiero pod wpływem zrozumiała, że może właśnie o to większości chłopakom chodziło; jak ich sprzęt nawalał to próbowali znaleźć jakiś substytut a co lepiej mogłoby zastąpić uczucie twardości między nogami, jak nie miotła? Roześmiała się głośno, jakby właśnie dokonała jakiego wiekopomnego odkrycia, za którego przynajmniej powinna otrzymać odznaczenie orderem Merlina pierwszej klasy! Nie mogła jednak już dłużej kontemplować nad przydatnością, bądź nie, miotły, bo oto Boyd w końcu zdecydował się wejść również do wody. – Właśnie widać, jak się nie cykasz! – zawołała jeszcze, bo był na tyle daleko, że musiała obwieścić to w bardzo głośny i dosadny sposób! Gdyby się nie cykał, to by się nie zatrzymywał tak na brzegu, jakby próbował dużym paluszkiem u swojej owłosionej stópki wybadać, czy temperatura wody jest odpowiednia. – Uuu – przedrzeźniała go przez chwilę, wybałuszając oczy i formując swoje usta w piękny okrąg. – Prędzej się zesrasz, niż utopisz w towarzystwie pojebanej Lary, pojebany Boydzie. – stwierdziła jeszcze po czym zanurkowała bez ostrzeżenia, i tylko jej stopy nad powierzchnią wody obwieściły, jak głęboko postanowiła zejść pod wodę. Wstrzymała oddech na kilka może kilkanaście sekund, czując się wprost fantastycznie, po czym wynurzyła na powierzchnię, zachłannie łapiąc powietrze. Jej makijaż pewnie kompletnie szlak trafił, bo nie myślała, że będzie pływać i powinna użyć wodoodpornego, koszulka Boyda unosiła się wokół nie, formując balon powietrza na wysokości jej cycków, ale miała to w dupie. Lepszych urodzin nie mogła sobie wyobrazić!
Odwróciła się w jego stronę, kiedy tak domagał się atencji, zastanawiając się o co mu chodzi. Z entuzjazmem pokiwała głową, przystając na jego propozycję. Darcie ryja w środku nocy, będąc po sam nos zanurzonym w brudnej Tamizie? Wspaniała myśl! – I… – ponowne czknięcie wydarło się z jej ust, kiedy zaczęła mówić. – Irlandia jest zajebista ziomku! Ale, akbym tak miała krzyknąć… CHUJ W DUPĘ CRAINE’OWI! CHUJ W DUPĘ MOJEMU OJCOWI! I jeszcze posytywnie to UWIELBIAM PALIĆ SZLUGI! – tak, tego typu krzyczenie w środku nocy na pewno było rozsądnym. A jeszcze bardziej rozsądne było to, że Lara postanowiła leżącego na wodzie Boyda, złapać bezpardonowo za kostkę i pociągnąć pod wodę, samej ówcześnie łapiąc powietrze do płuc. Od razu kiedy tylko jego głowa zanurzyła się pod wodą, puściła go, bo przecież nie chciała go utopić, czy coś! Tylko może trochę nastraszyć. Dopilnowała, żeby głowa chłopaka wynurzyła się na powierzchnię wody, po czym sama się wynurzyła, śmiejąc jak małe dziecko w mugolskim disneylandzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem, na przedramieniu ma nieudany tatuaż "Fillin are my live"
Galeony : 809
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 955
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Nad Tamizą. - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 12 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 12 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 12 EmptyNie Cze 28 2020, 14:20;

Zachęcony przez entuzjastyczne okrzyki Lary, podjął temat i dorzucił jeszcze parę obelżywości wobec swojego rodziciela, kilku zjebanych nauczycieli i generalnie osób, które go irytowały, oczywiście wszystko, zgodnie z pierwotną konwencją, przeplatając pozytywnymi rzeczami, typu "kocham piwo" itp itd; darcie mordy w środku nocy i przy tym pluskanie, chlapanie i wzajemne podtapianie w brudnej wodzie było rozrywką tak luksusową, że tylko nieliczni, wybrani, tylko ludzie na poziomie mogli sobie na nią pozwolić, a do tego tak świetną, że towarzyszył im nieustanny zawadiacki rechot. W normalnych okolicznościach, gdyby padł ofiarą tak podstępnego podtopienia, jakiego dopuściła się po chwili Lara, to byłby się burzył, że ej weź, co ty odpierdalasz, chcesz mnie zabić i takie tam, ale w obecnym momencie niespodziewane zanurzenie pod wodę wzbudziło tylko jeszcze większą wesołość, a gdy już się wynurzył i skończył wypluwać połknięte przy okazji hektolitry wody, odwdzięczył się jej w podobny sposób, co doprowadziło do podwodnych przepychanek, chlapania i licytowania, kogo bardziej pojebało; wesołe harce, salwy śmiechu, beztroskie igranie ze śmiercią i coraz wymyślniejsze wulgaryzmy zostały jednak znienacka przerwane przez ostre światło latarki i jakieś okrzyki z brzegu, które Boyd osobiście średnio rozumiał, bo miał akurat wodę w uszach i w ogóle to nie ogarniał co się dzieje. Stojącą na brzegu osobą okazał się być mugolski funkcjonariusz, początkowo zaaferowany, że para w wodzie właśnie się topi i potrzebuje pomocy, gotowy wzywać posiłki by im takowej udzielić; usłyszawszy jednak błyskotliwe słowa, padające z ich ust i przyjrzawszy się bliżej, szybko zorientował się że ma do czynienia ze zwykłą, nieodpowiedzialną młodzieżą, której zebrało się na głupie wybryki. Nadal przejęty, choć przy tym i dodatkowo rozeźlony, zaczął stanowczo wzywać ich do brzegu, powtarzając uparcie że jest z policji i proszę opuścić rzekę. Cóż mieli zrobić? Impreza z drącym się na nich facetem straciła na atrakcyjności, spierdalać na drugi brzeg nie bardzo mogli, bo był za stromy, poza tym - ich rzeczy (np. spodnie Lary...) znajdowały się właśnie obok policjanta, teleportacja nie wchodziła w grę dopóki nie mieli dostępu do różdżek. Musieli wyjść, sprawiać pozory jakby rzeczywiście mieli zamiar poddać się woli faceta w głupim nakryciu głowy, a dopiero potem jakoś spierdolić.
- Co za chuj, zepsuł zabawę - mruknął do Lary, trochę oburzony, trochę rozbawiony, ogólnie średnio przejęty całym zajściem i traktujący je raczej jako kolejną dziką część tej przygody niż jako coś, czym warto się denerwować; dość niespiesznie, leniwie skierowali się w stronę brzegu i wygramolili z wody, z ubraniami przyklejonymi do ciała i z chwiejnym krokiem musieli teraz wyglądać dość żałośnie, ale w panu policjancie nie wzbudzili wcale litości. Zrobił im krótką, wstępną tyradę o zakłócaniu porządku, łamaniu jakiegoś tam zakazu i spożywaniu alkoholu przez nieletnich, świecąc uporczywie w ryje tą latarką, jakby chciał ich prześwietlić na wylot, po czym postanowił ich wylegitymować i zażądał dokumentów tożsamości. Próbował zerkać porozumiewawczo na Larę by jakoś niewerbalnie ustalić z nią wspólny plan działania, ale chyba było to mało efektywne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lara Burke

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Kolczyk w nosie, pofarbowane na różowo-blond włosy, mocno pomalowane oczy i wulgarny język, często ma przy sobie swojego nieśmiałka
Galeony : 533
  Liczba postów : 343
https://www.czarodzieje.org/t18343-lara-burke#521843
https://www.czarodzieje.org/t18362-listy-lary#522823
https://www.czarodzieje.org/t18355-lara-i-jej-relacje#522683
https://www.czarodzieje.org/t18352-lara-burke#522441
https://www.czarodzieje.org/t18489-lara-burke-dziennik
Nad Tamizą. - Page 12 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 12 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 12 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 12 EmptyPon Lip 06 2020, 19:40;

Jak to jest, że zazwyczaj, kiedy zabawa zaczyna się robić najlepsza, ktoś niespodziewanie wszystko musi popsuć i po prostu stwierdzić, że należy interweniować, choć sytuacja wcale interwencji nie wymaga? Pytanie to pojawiło się w głowie Lary, ale nie tak od razu po wejściu do wody, o nie! Zabawa była przednia, gryfonka musiała przyznać sama przed sobą, że z Boydem u boku nic jej nie było strasznym. Ani obelżywe komentarze dotyczące rodziców i całego świata, ani próba wzajemnego "utopienia" kompana, no dosłownie nic. Świetnie się razem bawili i dziewczyna miała pewność, że jeszcze długie lata później będzie te urodziny wspominać, jako jedne z najlepszych, które przyszło jej do tej pory na tym świecie przeżyć. Nie liczyła się przaśność i wspaniałość imprezy, tylko doborowe towarzystwo, a cała reszta powinna bez problemu pojawić się sama. Jak i w tym wypadku, kiedy to niespodziewanie tak wspaniale nadawali wspólnym językiem, że aż w jej głowie zaczęły rodzić się myśli w stylu "czemu dotychczas uważałam go za gbura i dupka". Odpowiedzi na te pytania nie znała i w sumie nawet nie miała czasu ich szukać, bo zbyt zajęta była pływaniem i skupianiem oczu na latarce świecącej w oczy? Nie, coś musiało jej się popierdolić... No ale przecież ktoś to robił i wydzierał się w ich kierunku, jednocześnie pilnując ich rzeczy. Zamrugała kilka razy, aby upewnić się, że obraz rysujący się przed jej oczami to nie jest jakaś mara wywołana zbyt dużą ilością alkoholu we krwi. Nie, doskonale widziała faceta (facetów?) stojącego na brzegu i oczekującego na nich. Nie pozostało nic innego, jak ruszyć wolno w tamtą stronę. Im bliżej byli swoich rzeczy, tym bardziej wypite dzisiaj piwo, podchodziło Larze do gardła. Przez długie lata wychowywała się w mugolskim świecie. Doskonale wiedziała z kim właśnie mają do czynienia. Policjant z pewnością nie wyglądał na szczęśliwego, że zastał ich w takim momencie.
- Panie polycjancie, pszerywa nam pan wzpaniałą zabawę - zaczęła, łapiąc Boyda za dłoń i odpowiednio akcentując jedno słowo. Skoro mieli mieć przesrane, nie zamierzała być tylko tą jedną, która miała oberwać. Zresztą, zabieg złapania chłopaka za rękę, nie był kompletnie bezcelowym. Wymowna mina gryfona dosyć jasno komunikowała, że nie wiedział, jak wybrnąć z tej sytuacji. Lara chyba trochę jaśniej w tym momencie myślała. Uśmiechnęła się uroczo do funkcjonariuszy i pochyliła, aby złapać swoje i Boyda rzeczy w wolną dłoń. Kiedy tylko to się stało, poprawiła torbę na ramieniu i schowała dłoń w środku, w celu chwycenia mocno różdżki. - No cóż, miło było, ale my muszimy się już zbierać. - dodała, po czym zrobiła coś, czego prawdopodobnie robić nie powinna. Chłopak mógł poczuć mocne szarpnięcie, kiedy Lara teleportowała ich, pozostawiając po sobie wspomnienia dwójki mokrych nastolatków oraz głośnego trzasku.

/Zt. x2[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Nad Tamizą. - Page 12 QzgSDG8








Nad Tamizą. - Page 12 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 12 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 12 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Nad Tamizą.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 12 z 12Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Nad Tamizą. - Page 12 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
Tamiza
-