Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Nad Tamizą.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 10 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość


avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Galeony : 567
  Liczba postów : 614
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptySob Sie 14 2010, 17:35;

First topic message reminder :


Nad Tamizą

Tamiza ma 346 kilometrów długości i jest jedną z najdłuższych rzek Wysp Brytyjskich. Uchodzi do Morza Północnego tworząc estuarium, które rozpoczyna się już w Londynie, kilkadziesiąt kilometrów od morza. Nad jej brzegiem znajduje się pełno malutkich kawiarenek, restauracji i sklepów z pamiątkami i nawet deszczowa pogoda nie jest w stanie zniechęcić turystów do spacerowania nadbrzeżem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Utopia Blythe

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1231
Dodatkowo : najmłodsza Blythe, klon Psyche
  Liczba postów : 1084
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8678-utopia-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8682-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8680-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8681-utopia-blythe
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyNie Mar 08 2015, 21:12;

Mijani przez Utopię przechodnie gapili się na nią niczym na istną wariatkę, która uciekła z cyrku. Przez moment zastanawiała się, dlaczego, posyłając im rozzłoszczone spojrzenie spod napuchniętych od płaczu oczu, przez co wyglądało naprawdę żałośnie. Po chwili uświadomiła sobie, że przecież wybiegła z domu z mokrymi włosami, spadającymi jej na twarz niczym jakieś kluchy. To by nawet wyjaśniało, dlaczego było jej tak okropnie zimno i nieprzyjemnie.
Wcisnęła ręce do kieszeni, rozglądając się wokół. Nie miała zielonego pojęcia, gdzie doszła. Rozpoznała jedynie rzekę Tamizę i Big Bena gdzieś w oddali. Do centrum czekała ją jednak jeszcze długa wycieczka, której nie chciała ryzykować, zwłaszcza w tym stanie. Zmęczona niechcianym spacerem, wyprana już niemal ze wszystkich emocji i pragnąca jedynie samotności, podeszła do najbliższej ławki i skuliła się na niej, jak gdyby to miało odgonić wszystkie koszmary. Widok godny politowania i zapewne zwróciłaby czyjąś uwagę, gdyby nie ulokowała się w cieniu, przez co niemalże wtapiała się w tło.
Jakaś łódka przepłynęła środkiem rzeki, wywołując świetlne zygzaki i fale na jej powierzchni. Chcąc, nie chcąc, uśmiechnęła się pod nosem na ten widok. Życie toczyło się dalej, nie bacząc na jej problemy, więc dlaczego miałaby nie szukać dalszej drogi do rozwiązania swoich kłopotów? Problem polegał na tym, że się zgubiła – nie tylko w przenośni, ale i dosłownie. Potrzebowała pomocy, jednocześnie nie mając ochoty ruszać się z tej ławki, mimo że od samego początku trzęsła się z zimna. Jeśli nie zamarznie tu na śmierć, pewnie nad ranem pożrą ją śmiercionośne gołębie. Albo jakaś stara wiedźma zamieni ją w kamień. Z drugiej strony lepsze to, niż przeprowadzanie poważnych rozmów z osobami, na których naprawdę jej zależało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Avalon Cufferborough

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1140
Dodatkowo : półwila
  Liczba postów : 569
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10397-avalon-cufferborough
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10407-the-princess#286920
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10406-abc#286919
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10408-avalon-bee-cufferborough#286921
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyNie Mar 08 2015, 21:36;

Wychodząc z domu nie miała zielonego pojęcia, kim była ta jej znajoma, u której miała się na noc ulokować. Brała pod uwagę parę osób, z Echo na czele, ale w którejś chwili stwierdziła, że Utopia - która na miliardy procent nie chciała zostawać w mieszkaniu Avalon, zwłaszcza zupełnie sama - mogłaby się tam niedługo znaleźć, tworząc atmosferę jeszcze gorszą niż dotychczas, bo wciągającą w całe zamieszanie również niczego nieświadomą Lyons. Cufferborough włóczyła się więc po Londynie, opatulona w swoją najlepszą chyba kurtkę, cienki szalik i czapkę. Mocno przemyślała swój strój, bo wbrew pozorom wcale nie była skończoną idiotką, nie chciała więc doprowadzać się do stanu, w którym przez chorobę nie będzie w stanie nawet ruszyć palcem, a co dopiero podnieść ociężałe dupsko z łóżka. Ale ktoś, komu całkowicie szczerze chciała dać kilka chwil zbawiennej samotności, zdawał się zupełnie stracić rozum. Zobaczyła ją w sumie przez przypadek, bo poślizgnęła się na chodniku i prawie poleciała na twarz, w ostatniej chwili łapiąc jednak równowagę, głównie więc dlatego spojrzała w tamtą stronę. Nie była pewna, czy dobrze widzi, ale w miarę jak zbliżała się do niej, robiąc ostrożne, drobne kroki, zdawała sobie sprawę, że musiała narobić naprawdę niezłego bałaganu. Jęknęła cicho, ostatecznie przekonawszy się o tym, że Blythe'ówna siedziała z gołą, mokrą głową, drżąc przy tym z zimna najpewniej. Zerwała się do biegu, po kilku chwilach docierając do dziewczyny.
- Ty mała wariatko! - powiedziała półgłosem, prędko ściągając z siebie zarówno czapkę, jak i szalik, aby za chwilę zakładać je Utopce, czy tego chciała, czy nie - To ja zostawiam cię, żebyś sobie na spokojnie wszystko przyswoiła, żebyś mi mogła ze złości zdemolować mieszkanie, żebyś potem bez strachu o siebie przespała noc w ciepłych czterech ścianach, a ty mi robisz taki numer? Ja rozumiem, że jesteś zdezorientowana i moje łóżko to ostatnie, w czym chciałabyś się znaleźć, ale mogłaś mi chociaż ukraść czapkę, przecież wisiały na wieszaku - mówiła jak upierdliwa, starsza siostra, aczkolwiek w tych okolicznościach było to dosyć niewygodne porównanie - Wybacz, ale teraz sama to na siebie ściągnęłaś. Chodź. Wracamy do mnie, tym razem przypilnuję, żebyś nigdzie nie wychodziła w takim stanie. No już! - zakomenderowała tonem, który nie uznawał nawet istnienia czegoś takiego jak sprzeciw. Pomagała dziewczynie na wszelkie sposoby z podniesieniem się z ławeczki, a potem chwyciła ją za nadgarstek, aby zaciągnąć z powrotem do punktu wyjścia. Jak widać, plany jednej i drugiej nie miały się spełnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Utopia Blythe

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1231
Dodatkowo : najmłodsza Blythe, klon Psyche
  Liczba postów : 1084
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8678-utopia-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8682-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8680-utopia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8681-utopia-blythe
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyNie Mar 08 2015, 22:00;

Mogła wpaść na kogokolwiek: Echo, Neptune, Quietusa, nawet Archibalda siadającego jej na sumienie, ale nie… Musiała się jej napatoczyć jedyna osoba, której nie miała ochoty teraz oglądać i od której uciekała. Najwyraźniej los chciał, żeby załatwiła tę sprawę do końca, tu i teraz. Inaczej nie podsyłałby na tę przeklętą ławkę półwili, prawda?
Odsunęła się z niechęcią wymalowaną na twarzy, gdy tylko Gryfonka pojawiła się tuż obok. Ta najwyraźniej nie miała jednak zamiaru dać za wygraną i zaczęła owijać ją szalikiem. A to przypomniało jej wieczne gubienie własnego. I dostawanie coraz to nowszego od Quieta, który nie mógł się przyglądać, jak ta marznie.
Nie panując nad tym, jęknęła żałośnie, a po policzkach znów pociekły jej łzy, choć równie dobrze mogły to być po prostu strąki nadal mokrych włosów. Aż dziw, że nie zmieniła się jeszcze w lodową królewnę. Pewnym było jednak, że rano odczuje skutki tego spaceru, kichając i nie mogąc wypowiedzieć ani słowa – nie przez gulę w gardle wywołaną płaczem, a przez choróbsko, które prawdopodobnie złapała na tej zimnej ławce.
- Możesz mnie zatem zostawić teraz – fuknęła przez zaciśnięte zęby, choć łzy przeczyły złości, jaką na powrót zaczęła odczuwać. Próbowała z powrotem skulić się na ławce, żeby zostać tu na zawsze, ale Avalon pociągnęła ją w stronę, z której tutaj przyszła. Wolną ręką sięgnęła do wewnętrznej kieszeni kurtki, w której zazwyczaj w takich wypadkach trzymała różdżkę, ale niczego nie wyczuła. Pustka. – Zgubiłam…
Przerwała, próbując zaprzeć się nogami, niczym małe dziecko w sklepie, które pragnie słodyczy, ale mama ciągnie je w stronę kasy. Nie mogła się tak łatwo poddać. Na jej nieszczęście Avalon była od niej wyższa, silniejsza, a na dodatek znów mogła użyć czaru.
- Muszę znaleźć swoją różdżkę – powiedziała niezadowolona, a gdy uświadomiła sobie, że ta albo znajdzie się gdzieś na drodze, którą przeszła, albo – co gorsza – w mieszkaniu Avalon, spuściła nieco z tonu. – No dobra, idę.
Mimo wszystko wyrwała jej rękę, wciskając ją z powrotem do kieszeni, w której wcześniej się znajdowała. Jeśli miała rację i jej własność naprawdę znajdowała się w pokoju półwili, z niezmierną przyjemnością go zdemoluje w poszukiwaniu jej.
Dzięki czapce i szalikowi zrobiło jej się nieco cieplej. Na nowo jednak wszystko zaczęło jej się gmatwać w głowie. Co Cufferborough tu robiła, skoro miała być u znajomej? Śledziła ją? Pewnie z satysfakcją odkryła, że Blythe’ówna nie radziła sobie nawet w tak prostych czynnościach, jak powrót do domu. Ale kiedy już znajdzie różdżkę, o wiele łatwiej będzie jej uciec.
Nie odzywała się już ani jednym słowem, w milczeniu podążając tuż za Avalon, aż w końcu dorównała jej kroku, na wypadek gdyby ta podejrzewała ją o ucieczkę. Jeszcze nigdy nie czuła się tak zniechęcona i zdegustowana swoją własną głupotą.
 

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Avery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1046
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 273
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6892-alexander-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6895-sowa-tantra#196517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6893-karty-pacjentow
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyNie Cze 14 2015, 21:06;

Czerwcowe słońce tańcowało między przęsłami London Bridge, migocąc na powierzchni falującej wody. Światło odbijało się w nurcie Tamizy jak igrające w kąpieli najady. Matthew wpatrzony w owo niezbyt nadzwyczajne zjawisko, jakby spodziewał się za chwilę ujrzeć wynurzającą się z brudnej piany miejskiego ścieku piękną Aretuzę, stał oparty o barierkę na moście i tkwił w bezruchu od dobrej półgodziny. Niestety bogowie poskąpili mu uroków kobiecego ciała, w zamian oferując hałas zasnutego smogiem miasta i swąd brudnej, szlamowatej jak bagno, słynnej londyńskiej rzeki. Stolica Wyspiarzy zasłużyła sobie na miano alegorii ówczesnego świata. Mężczyzna darzył ją w równej mierze atencją co wstrętem, nie mogąc jednocześnie pozbyć się uczucia, że w całym tym ludzko-architektonicznym kotle nieustannie coś mu umyka. Londyn. Miasto sztuki, miasto kryminału, miasto możliwości. On widział je teraz odbijające się w wodzie jako miasto brudu, jako ludzki nowotwór narosły na czaszce Ziemi, ropiejący wydzielinami setek tysięcy małych pasożytów. Miasto to należało do wrzodów szczególnej wielkości i miało w sobie przedziwny urok destrukcyjnej masy. Może przyczyniał się do tego dynamizm, ruch, może tysiące zmieszanych bezładnie zapachów i kolorów, może mrowie rąk i nóg podążających w nieznanych nikomu kierunkach?

Avery przechylił się lekko nad barierką, wyciągając się nieco w ożywczym geście i ponownie zamarł, wtapiając się w nieruchome pozornie części architektury. W gruncie rzeczy coś takiego jak bezruch nigdy nie istniało i istnieć nie będzie. Każda cząsteczka na świecie posiada swoje drgania. Cała rzeczywistość trzęsie się w potwornej malignie istnienia. Niepokoju jakim jest życie, czy chociażby trwanie w przestrzeni.

Kobiety. Nigdy nie miał do nich szczęścia. Miał za to powodzenie. Słodka ironia losu kpiła sobie z niego, podtykając mu co lepsze, ładniejsze i bardziej soczyste kąski tuż pod nos, a kiedy już rozgryzał smakołyk, zalewała go gorycz, stęchlizna i kwasota zgnilizny. Ledwie wygrzebywał się z owej matni pełnej mętów i szumowin wątpliwej rozkoszy, a już wpadał w kolejne duszne otchłanie pazernych, a zdradzieckich alków. Nie większą przyjemność czerpałby z przymierania kolejnych trumien w wytwornych salonach pogrzebowych - bardzo pięknych po prawdzie, lecz jednakich w przeznaczeniu i symbolice. Czy faktycznie każda kobieta była jedynie spróchniałym pudłem, dobrze lakierowanym z wierzchu i obszernym we wnętrzu, czekającym na to, by zalęgła się w niej martwota i bezwstydne robactwo? Czy on sam był hipokrytą, skoro i tak owe pudła budziły jego fascynację raz po raz swoim ulotnym i pozornym wdziękiem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Moore

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 333
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11106-nathaniel-moore?nid=3#300301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11108-i-text-a-postcard-sent-to-you#300304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11107-who-the-hell-are-you#300303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11109-nate-moore#300308
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyWto Wrz 01 2015, 15:57;

Próba. Kilka piw i trochę komponowania. Dobry wieczór w gronie starych kompanów. W końcu znali się jeszcze ze szkolnej ławy. Moore nie wiedział o co chodziło, ale wzięło ich na wspominanie dawnych kompanów. Jo, Sebastiana, Ritę, Arthura... i Emily! Ach, słodka Emily, szkoda tylko że w jej przypadku pamięć Nathaniela dziwnie zawiodła. Czyżby chciał się pozbyć miłosnych rozczarowań lat młodzieńczych? Wciąż miał gdzieś w głowie szalony związek z Amandą. Ta dziewczyna mało go nie wykończyła psychicznie, była marudna i absolutnie nic jej nie odpowiadało, ale w łóżku biła wszystkie jego przygodne partnerki na głowę.

No, ale z przygodnymi było mniej użerania się.

"Thought I ran into you down on the street
Then it turned out to only be a dream
I made a point to burn all of the photographs
She went away and then I took a different path
I remember the face
But I can`t recall the name
Now I wonder how whatsername has been"


Śpiewał beztrosko, obserwując zachodzące słońce rozlane czerwienią na tafli wody. Kochał Londyn, to miasto było absolutnie piękne. A po alkoholu... halo, drodzy ludzie, czy znacie piękniejsze miejsce na ziemi?

Był rozluźniony i nie patrzył specjalnie przed siebie, zagapiony w magiczny widok. Wiedziony dziwnym odruchem, przebiegał palcami po zaczepionych na moście kłódkach. Miał ten niewygodny zwyczaj macania wszystkiego dookoła i zbierania na dłoniach brudu całego miasta.

- Ouć, przepraszam pa... - "nią" uwięzło w gardle, gdy spojrzało na niego dwoje zirytowanych oczu zakotwiczonych w męskiej twarzy, znajdującej się kilkanaście cali nad jego własną. Ups? Ale to przecież nie jego wina, że zamyślił się, zapatrzył.... a przecież był wystarczająco głośno, by zleźć mu z drogi! No. Tego. - To niemądre tak zlewać się z balustradą - zażartował głupawo, zbity nieco z tropu. Futerał z gitarą wyglądał zza jego pleców wesoło, zdając się tłumaczyć: facet, zrozum, to muzyk, oni tak mają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Avery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1046
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 273
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6892-alexander-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6895-sowa-tantra#196517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6893-karty-pacjentow
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyWto Wrz 01 2015, 16:35;

Zamyślił się dosyć głęboko, odpływając wraz z nurtem Tamizy w stronę swojego własnego morza pełnego wspomnień, gdy nagle wpadł na niego jakiś zupełnie skołowany człowiek. Miał cały chodnik, ale musiał iść akurat tędy, narzucając mu dotyk swojego spoconego, zapijaczonego ciała. Matthew odwrócił się momentalnie, prostując się i obdarzając przechodnia gniewnym wzrokiem, a palce zaciskając na ukrytej w rękawie różdżce. Jakie było jego zdziwienie, gdy na swojej drodze ze wszystkich ulicznych kreatur spotkał akurat Nathaniela Moore'a. Los płatał mu figle. Nie ważne jak daleko i intensywnie by uciekał, Moore sam pchał się w jego ręce - czy pamiętał o nim, czy też nie. Odkąd Avery wykasował mu pamięć o ich wspólnych chwilach, Moore zupełnie zapomniał, że go poznał. Musiał zatem grać.

- Uważaj, jak chodzisz... - mruknął z dezaprobatą, ale bez gniewu w głosie, niczym kocur, któremu ktoś nadepnął na końcówkę ogona. - ... chociaż w twoim stanie to trudno czarne od białego odróżnić.

Oparł się o barierkę plecami w nonszalanckiej pozie i wykrzywił usta w lekko ironicznym uśmiechu. Artyści, nocne wyjce, szlajające się po nocach jak bezdomne psy, a ujadające jeszcze głośniej. Nigdy nie było wiadomo, czy cię ugryzą, czy poliżą po twarzy. Przyglądał się Moore'owi, nie okazując ani śladu onieśmielenia, czy zażenowania, zupełnie, jakby ten most należał do niego, a Moore był na nim zaledwie intruzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Moore

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 333
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11106-nathaniel-moore?nid=3#300301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11108-i-text-a-postcard-sent-to-you#300304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11107-who-the-hell-are-you#300303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11109-nate-moore#300308
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyWto Wrz 01 2015, 16:48;

Ton głosu mężczyzny przebiegł po jego plecach ekscytującym dreszczem. Pobrzmiewało w nim coś kusząco niebezpiecznego, wabiącego tak uzależnione od ciągłej adrenaliny osobniki jak Moore.

- Nie wmówisz mi chyba, że wierzysz w stuprocentową biel i stuprocentową czerń, gdy pośród nas tyle odcieni szarości? - odpowiedział z szelmowskim uśmiechem na drwinę ze stanu, w jakim się znajdował. Był w szampańskim nastroju i już nie potrafił się doczekać powrotu na scenę. Życie gwiazdora, życie na ciągłym afiszu odpowiadały mu w stu procentach.

Mężczyzna oparł się dłonią po jednym z boków blondyna, jak gdyby odgradzając mu drogę powrotu. Zadowolony z siebie, nie wiedzieć z jakiego powodu, podpity, rozczochrany i beztrosko nieświadomy Moore przypominał w tej chwili niesamowicie swoją animagiczną postać, panoszącą się po lesie jak jego pan i władca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Avery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1046
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 273
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6892-alexander-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6895-sowa-tantra#196517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6893-karty-pacjentow
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyWto Wrz 01 2015, 17:09;

- Świat jest dostatecznie brudny, bym nie mógł wierzyć w jakąkolwiek czystą barwę. Intensywny wieczór? - zadrwił Matthew, odchylając się lekko, gdy młodszy mężczyzna oparł rękę tuż obok niego. Moore po całym dniu, oblepiony wszystkim co na świecie było, nie należał do ludzi, których chciałby widzieć uwieszających się na jego bladej szyi. Czuł rozbawienie, widząc Nathaniela znów tak pewnego siebie jak na początku ich znajomości, jeszcze zanim go złamał i pokruszył na drobne kawałki, a wreszcie starł na pył. Zawsze lubił w nim tę butę i beztroskę, czasem nawet za nią tęsknił, czując jak rockman ugina się pokornie pod jego butem, metaforycznie całując mu stopy.

Powoli nadchodził zmierzch i ostatnie promienie słońca igrały na falującej tafli wody. Pomarańczowy blask drgał na rozwiewanych lekkim powiewem wiatru jasnych, prawie białych, długich włosach magomedyka. Kilka kosmyków zaczepiło o ubranie Moore'a, nawiązując niezręczny kontakt. Avery zdawał się tego nie zauważać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Moore

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 333
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11106-nathaniel-moore?nid=3#300301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11108-i-text-a-postcard-sent-to-you#300304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11107-who-the-hell-are-you#300303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11109-nate-moore#300308
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyWto Wrz 01 2015, 17:34;

- Wobec tego gdzie twoja ściereczka, by go oczyścić? Życie jest zbyt krótkie, by z intensywności rezygnować -stwierdził, przypominając  tej chwili ulicznego filozofa, głoszącego sobie tylko znane prawdy o świecie. Zdawał się zupełnie nie reagować na uszczypliwe komentarze rozmówcy. Lubił ten typ złośliwego humoru. - I just wanna live! - zawył, bezczelnie parodiując hit, jedyny zresztą, Good Charlotte. Nie przepadał za tym zespołem, a niby wykonywali dokładnie ten sam gatunek muzyczny. Dobre sobie.

Muzyk złapał spojrzeniem naruszoną wiatrem taflę blond włosów i wiedziony odruchem cofnął rękę, którą połaskotały. Kosmyki skojarzyły mu się z pajęczą siecią - czyżby właśnie wyrwał się z sideł tej mentalnej tłuściutkiej tarantuli? Uśmiechnął się pod nosem do swoich irracjonalnych rozważań. Wieczorna rozmowa z mężczyzną była odświeżająca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Avery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1046
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 273
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6892-alexander-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6895-sowa-tantra#196517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6893-karty-pacjentow
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyWto Wrz 01 2015, 18:14;

Gdyby Avery znał teledysk Good Charlotte, własnie wyobrażałby sobie Moore'a przebranego za kawałek pizzy i wyjącego "I just wanna liiiiive!", a siebie w jakże urokliwym stroju kukurydzy, przygrywającego mu na skrzypcach. Na całe szczęście Matt trzymał się z daleka od mugolskiej popkultury i nie miał pojęcia o takich groteskach.

Bezczelny i nietrzeźwy. Cały Moore. Na jakim świecie żył ten czarodziej? Avery nie miał pojęcia, ale spodziewał się, że nie różni się ów obraz od widoków przez pryzmat LSD, grzybów i mandragory. Cuchnął piwem i whisky, i tytoniem. Meliną, jak na co dzień. Jakim cudem te wszystkie młódki wskakiwały mu z taką chęcią do łóżka? Zawodził, wrzeszczał, był niski, spocony, pijany, przyćpany i niepoważny. Nieracjonalne, zupełnie. Moore miał swój urok, ale to był urok tego drugiego spojrzenia. Jak sie przedrzeć przez warstwę zbuntowanego dzieciaka, miał w sobie dużo ciepła. Matt wiedział o tym w tym momencie chyba nawet lepiej niż sam Nathaniel.

- Mam od tego ludzi - parsknął zbywającym, nieco niebezpiecznym śmiechem Avery, na kształt dumnego Don Corleone. Brakowało tylko kwestii: "A teraz przychodzisz do mnie: „Don Corleone, sprawiedliwości”. Ale nie prosisz z szacunkiem. Nie proponujesz przyjaźni. Nie zwiesz mnie Ojcem chrzestnym. W dniu ślubu mej córki prosisz, bym mordował za pieniądze." Oczywiście, że Avery'ego nie interesowało oddzielanie czerni od bieli. Lubił zamęt, w którym mógł ukryć swoje ciemne sprawki.

- Wierzę na słowo. Dokąd idziesz? - zapytał bez wyraźnego zainteresowania, od niechcenia. Gdyby Moore zmierzał do jakiegoś konkretnego, ciekawego miejsca, może mógłby się z nim wybrać. Ostatnio ludzie go drażnili, a czego matka się nie dowie... tego nie ma. Jeszcze znajdzie sobie żonę. Jak się trafi jakaś odpowiednia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Moore

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 333
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11106-nathaniel-moore?nid=3#300301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11108-i-text-a-postcard-sent-to-you#300304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11107-who-the-hell-are-you#300303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11109-nate-moore#300308
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyWto Wrz 01 2015, 18:28;

Może miało to coś wspólnego z urokiem niegrzecznego chłopca, z nutą adrenaliny, z możliwością "pochwalenia się" zaliczeniem znanego muzyka. A może miał coś w sobie. Ale... nie. Przecież nie był przystojny, nie klasycznie. Nie był postawny, nie był imponująco wysportowany. Nie miał ciała młodego boga, nie emanował seksem z każdym krokiem. Był rozchwianym nieco, roześmianym szczeniakiem.

- Halo, halo, nie tak szybko, bo jeszcze tam gdzie pójdę, napotkam twoich ludzi. Kim jesteś, władcza istoto? - dopytywał pół żartem, pół serio. Nie bał się ludzi, jednak zadziwiało go podejście mężczyzny. Nie znał nawet jego imienia, a pytał o sens wieczornej wędrówki. Moore wracał do domu, po prostu. Lepiej było spotkać się u perkusisty, niż żeby biedny chłop miał tachać swój instrument przez pół Londynu. Te zabawki wybitnie nie lubiły teleportacji, rozstrajały się, a w wyjątkowych przypadkach nawet pękały. Paskudna sprawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Avery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1046
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 273
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6892-alexander-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6895-sowa-tantra#196517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6893-karty-pacjentow
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyWto Wrz 01 2015, 20:41;

- Magomedykiem. Mam zawodowe zboczenie odprowadzania pijanych ludzi w bezpieczne miejsca, zanim trafią na oddział zatruć i będziemy ich filtrować po tych wszystkich nalewkach z mandragory i piołunu - żachnął się Avery. Przecież nie proponował mu wyjścia do burdelu. Burdele były brudne i pełne chorób wenerycznych - tych odkrytych i tych jeszcze nie rozpoznanych. - Bądź łaskaw nie zasypiać w rynsztoku po drodze.

Nie znał jego imienia? Dobre sobie. Nawet gdyby nie łączyła ich nadzwyczajna historia, Moore był wokalistą najgłośniejszego ostatnimi czasy czarodziejskiego zespołu. Zyskał popularność Fatalnych Jędz, które w jego czasach były bożyszczami nastolatków. Któż nie znał The Landlords... Wsipankowie! Słońce zaszło za horyzont, zaświeciły się latarnie, a oni wciąż stali na moście, opierając się o barierkę. Co miał zrobić z Moore'em? Nie miał pojęcia. Ani nie miał ochoty go tu zostawiać, ani mu ulegać w jego dzikich pomysłach. Jutro rano miał dyżur w szpitalu na ostrym. Pewnie znów będzie przysypiał na kozetce, wysyłając stażystów na rozpoznanie w ramach "praktyk". Należał do rasowych pracoholików, ale i jemu od czasu do czasu zdarzał się słabszy dzień. Nadrabiał to i tak w dużej liczbie nadgodzin. Co miał robić sam jak palec w domu? Większość jego przyjaciół siedziała w Azkabanie albo leżała już dwa metry pod ziemią. Wojna zabrała mu wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Moore

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 333
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11106-nathaniel-moore?nid=3#300301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11108-i-text-a-postcard-sent-to-you#300304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11107-who-the-hell-are-you#300303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11109-nate-moore#300308
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyWto Wrz 01 2015, 21:06;

Lekarz. Moore zamyślił się na chwilę, przeszukując twarze w myślach, przecież był na oddziale nie raz, szpital w pewnym okresie życia stał się jego drugim domem - i nie była to toksykologia! W okresie "ostrego trenowania" Moore'owi co chwila działa się jakaś przykrość - to złamał nogę, to wlazł na szkło, to naciągnął sobie coś i nie umiał chodzić. Bycie ofiarą losu miał chyba wpisane w DNA.

Zabawna mina, jaką przybrał, wskazywała na to, że myślał nad wyraz intensywnie. I nagle... Eureka! Szeroki uśmiech rozjaśnił jego oblicze, gdy na myśl przyszło odpowiednie nazwisko.

- Avery, prawda? - uśmiechnął się do blondyna dumny ze swojego osiągnięcia. - Nie wiedziałem, że poza tak namiętną pracą w Mungo jesteś też wolontariuszem - uśmiechnął się nieco złośliwie, puszczając trzymaną do tej pory barierkę. Przeszedł kilka kroków, by obrócić się się w stronę blondyna z hasłem - Jeżeli dalej zastanawia cię gdzie mi spieszno na odwyk, to zapraszam, w końcu miałeś mnie bezpiecznie odprowadzić - nuta wyzwania w głosie połączona z uśmiechem były dla Moore'a tak charakterystycznymi. Tajemniczy magomedyk całkiem bruneta zainteresował - na tyle, by zaciągnąć go w jakieś spokojniejsze miejsce i podręczyć rozmową. Ludzie byli niezwykle interesującymi istotami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Avery

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 40
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1046
Dodatkowo : Legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 273
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6892-alexander-sinclair
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6895-sowa-tantra#196517
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6893-karty-pacjentow
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyWto Wrz 01 2015, 21:16;

Matthew doskonale wiedział, gdzie Moore lubi bywać, gdzie mieszkają jego znajomi, gdzie mieszka sam Moore. Wiedział o nim w gruncie rzeczy wszystko. Bawiło go udawanie, że jest inaczej. Pozwolił sobie na tę małą igraszkę.

- Avery, zgadza się, Moore. Nie musisz się przedstawiać, czytam gazety. Niesława cię wyprzedza - odpowiedział nieco zdawkowo, ale podążył za brunetem, wolnym krokiem odchodząc od barierki i przystając w pewnej odległości. Włóczył się, idąc nie tyle za nim, co towarzysząc, zupełnie jakby po prostu szedł w tym samym kierunku. - O ile twój odwyk nie skończy się w najbliższym pubie... przypadki beznadziejne nie wzbudzają moich zainteresowań. Nudzą mnie proste rzeczy.

Nie wypowiedział się na temat "wolontariatu". Większość ofiar jego pomocy lądowała w jego kuchni i to nie w charakterze gościa. Lubił czasem coś ugotować. Dobre dania zawsze poprawiały mu nastrój. Uwielbiał zapraszać na kolacje matkę i przyjaciół. Mięso zawsze im smakowało, w końcu był dobrym kucharzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Moore

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 31
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 333
Dodatkowo : animagia (wilk)
  Liczba postów : 235
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11106-nathaniel-moore?nid=3#300301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11108-i-text-a-postcard-sent-to-you#300304
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11107-who-the-hell-are-you#300303
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11109-nate-moore#300308
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyWto Wrz 01 2015, 21:28;

Moore właściwie też kiedyś wylądował w kuchni. Na stole. Bynajmniej nie w charakterze przystawki... chyba że ktoś lubi zabawić się określeniami.

- Niewdzięczna kochanka. Raz jest, raz nie ma, raz namiętnie obejmie, raz da w pysk. Pchanie się w jej objęcia zakrawa na masochizm, ale widzisz, niektórych to kręci - stwierdził zupełnie beztrosko, nieświadom własnych wybryków ostatnich lat. Spojrzał w niebo i odetchnął pełną piersią. Gwiazdy mrugały do niego wesoło.

- Zapraszam zatem na wieczorne trzeźwienie w Hyde Parku. Ubierz wygodne buty, widzimy się za piętnaście minut. - I tyle było go widać, rozpłynął się w powietrzu. I już kij z gitarą, na taką odległość nie powinno się jej stać nic gorszego, niż ewentualne pęknięcie struny. Mógł tyle przeboleć. Był ciekaw, czy Matthew się pojawi, przyjmie małe biegowe wyzwanie pijanego człowieka.

z/t -> Hyde Park
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Erik Rasmussen

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 232
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 46
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13201-erik-rasmussen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13204-erik-rasmussen
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13217-daj-sie-poznac
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13203-erik-rasmussen
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyCzw Lip 28 2016, 01:32;

Opuściwszy gmach londyńskiego Ministerstwa Magii, Erik znalazł się w mugolskiej dzielnicy stolicy. Przeszedł kilka przecznic, obserwując typowe zachowania niemagicznych gości - wszyscy w pośpiechu, zdenerwowani, mówiący do dziwnych urządzeń przykładanych do uszu.
W końcu dotarł nad Tamizę, gdzie z każdej strony dochodził go gwar przejeżdżających samochodów oraz rozmów dobiegających z licznych kawiarenek rozsianych po uliczkach. Nie miał zamiaru wchodzić do żadnej z nich - wszystkie wyglądały na mugolskie, a on sam nie miał zbyt wielkiego obycia, jeżeli chodzi o miejsca tego typu. Zamiast tego usiadł na ławce i rozkoszował się słoneczną pogodą, która podobno nie zdarzała się w Londynie zbyt często.

Po chwili na oparciu ławki usiadła sowa, dosłownie rzucając w Erika papierzyskami, które chłopak od razu wziął do ręki. Był to aktualny numer Proroka Codziennego, prenumeratę zapewne wykupił mu ojciec, w końcu był tam również dział ogłoszeń i anonsów, najwidoczniej miał nadzieję, że syn znajdzie tam miejsce do zamieszkania na okres poprzedzający naukę w Hogwarcie.
Uwagę Rasmussena przykuł jednak list zamknięty w ozdobnej kopercie. Jego treść głosiła o czarodziejskim ślubie na jednej z hiszpańskich wysp. Zaproszenie traktowało o przybyciu z partnerką, niestety póki co poza ojcem nie znał nikogo innego. Pomyślał jednak, że próba dostania się w tak odległe miejsce może być dobrym sprawdzianem dla jego umiejętności. Schował zatem korespondencję za pazuchę, by po chwili cieszyć się hiszpańskim słońcem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Quentin Lancaster

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 0
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.org/t14130-quentin-lancaster
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14174-sowson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14173-amigos
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14171-quentin-lancaster
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptySob Mar 18 2017, 17:23;

Powróciwszy z długich i trudnych ferii jakże się ucieszył na widok swojego pięknego, ciepłego łóżeczka. Spędził w nim jak najwięcej czasu będąc świadom, że czas odpoczynku oficjalnie się kończy i od poniedziałku ma ponownie wrócić do roboty. Tak jak wszyscy narzekają na swoją robotę, on w tym jedynie troszkę się różnił - Quentin kochał swoją robotę, jednak brało go na mdłości myśląc o papierkach, raportach. Dłoń go od tego boli, od nieustannego pisania. Czasem mu się zapomina, że żyje w magicznym świecie, w którym może kupić sobie samopiszące pióro. Ale po co komu takie zabawki.
Tak więc, ostatnie dni spędzał wylegując się w łóżku nie myśląc o niczym konkretnym. Kiedy wstał na nogi była już szesnasta, a słońce powoli zachodziło, rzucając ostatnie promienie słońca, by następnego dnia ponownie pojawić się na nieboskłonie.
Quentin jeszcze nie ubrawszy się przygotował sobie na szybko jajecznice, coś do picia (pomarańczowy soczek) i dopiero ubrał na siebie różowy podkoszulek. Od czasu balu, często śmiejąc się z samego siebie, ubierał się w kontrowersyjne ciuchy.
Po zjedzeniu zdecydował, że dzisiejszego dnia nie wróci do łóżka by znów oglądać jakieś głupie seriale. Ubrał na siebie ciemnogranatowy płaszcz, wziął parasol i wyszedł z mieszkania udając się na mały spacerek.
Jego nogi poprowadziły go nad Tamizę, gdzie mógł obserwować różne ptaki latające i skrzeczące nad nim, mugolskie samochody oraz ludzi, którzy mieli własne zmartwienia i nie zwracali najmniejszej uwagi na samotnego Quentina, który tak bardzo potrzebował kogoś do rozmowy. Nawet nie musiał to być czarodziej, przecież przybył tutaj, gdzie szansa spotkania magiczną panienkę, bądź pana prawie równała się zera. Takie typy jak on wolały upić się w Trzech Miotłach w Hogsmeade, bądź spędzić miły wieczór w Oasis czy innym klubie w magicznym miasteczku. Ostatnio otwarta została Dolina Godryka, gdzie też było wielkie zbiorowisko czarodziei.
Usiadł sobie na trawie, wcześniej dyskretnie ją osuszając by nie pobrudzić sobie i zmoczyć tyłka. Wpatrywał się tak w płynącą swoim tempem rzekę, zastanawiając się nad wszystkim i niczym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Zakrzewski

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : liczne pieprzyki i lekko widoczne piegi na policzkach
Galeony : 564
  Liczba postów : 730
https://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
https://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
https://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
https://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptySob Mar 18 2017, 17:32;

Motywy przybycia Padme do Londynu wcale nie były ani znane ani oczywiste. Ot, nudziła się po prostu i eksplorowanie po raz setny tych samych terenów nie było wcale przyjemne, a w Londynie mogła obłowić się w nowe składniki i zwyczajne mugolskie jedzenie, którego czasami jej brakowało w warzywniaku pod kamienicą. Sporo zwiedziła, zdążyła co najmniej dwa razy przejść przez Pokątną i raz nawet przez Nokturn, choć mocno ryzykowała. Shawn już dawno nie mieszkał na poddaszu sklepiku, więc wątpiła, że tym razem by ją uratował. Zresztą, odkąd zadomowił się w rodzinnej dolince poniekąd stracił swój urok, ale przecież każdy dążył podobno do spokojnego życia.
Poza nią, bo kiedy tak szła zamyślona przed siebie nie wiedziała kiedy zboczyła z trasy i zatrzymała się prosto na plecach chłopaka, którego imienia nie poznała na feriach. Zaintrygował ją swoją osobą i miała wrażenie, że podziałało to w dwie strony - jednak odkąd wrócili z Grenlandii ich kontakt się urwał.
- Cudownie, jaki ten świat mały - powiedziała, znajdując się w dość dziwnej pozycji. W każdym razie zwisała mu jakoś nieporęcznie przez ramię, doszczętnie brudząc sobie spodnie i buty, ale to nie zrobiło na niej takiego wrażenia jak fakt, że wpadła tu akurat na niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Quentin Lancaster

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 0
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.org/t14130-quentin-lancaster
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14174-sowson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14173-amigos
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14171-quentin-lancaster
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptySob Mar 18 2017, 19:59;

Jej osoba, a raczej jej nogi wyrwały go z głębokich rozmyślań o wszystkim i niczym jednocześnie. Otworzył oczy i spojrzał przed siebi i dopiero po kilku sekundach podniósł ciekawy wzrok na dziewczynę.
Od razu ją rozpoznał, dziewczyna, z którą wyszedł z balu nie bawiąc się na nim najlepiej. Jednak po tamtym spotkaniu do następnego spotkania nie doszło. Nie znali nawet swoich imion ani niczego dzięki czemu mogliby ze sobą porozmawiać. A szkoda, rozmyślał o niej w wolnym czasie, może nawet o niej śnił.
Odchrząknął i wstał, łapiąc jednocześnie dziewczynę za dłoń, by ta się nie przewróciła.
- Witam ponownie panią w tak zaskakującym okolicznościach. - Uśmiechnął się szeroko, lekko kłaniając teatralnie głową.
- Mógłbym przysiąc, ostatnią osobą jaką spodziewałbym się spotkać w tak odludnym dla takich jak my miejscu to pani. - Spojrzał krytycznie na stan jej ubrań i szybko i dyskretnie jednym ruchem wyczyścił je ruchem różdżki, błyskawicznie ją chowając pod płaszczem.
- Oczywiście to nie znaczy, że nie cieszę się z naszego małego spotkania. Nie poprzestałbym jedynie na balu w Grenlandii, nieprawdaż? - Uśmiechnął się szeroko, a następnie zaproponował dziewczynie spacer dróżką wzdłuż Tamizy. Ucieszył się jak dziewczyna się zgodziła i ruszyli powolnym krokiem w dość nikłym świetle pobliskich lamp, gdyż godzina była już taka, że słońca zaszło za horyzont i nie ogrzewało ich bladych cer. Gdyż jak Quentin zdążył zauważyć, dziewczyna mu towarzysząca nie należała do najciemniejszych. Tak jak i on.
- Jak Ci mijają ostatnie dni beztroskiego opierdzielania się po całym świecie, nie musząc myśleć o szkolnych troskach? - Uśmiechnął się tajemniczo i spojrzał na jej ciało, które bardzo go zainteresowało. Nie tylko twarz, ale całokształt. Oczywiście jego wzrok nie spoczywał jedynie na biuście, a nawet nie dał po sobie poznać, że jego oczy utkwiły tam swój wzrok na chociażby sekundę..
- Mam nadzieje, że tęskniłaś bez mojego towarzystwa. Mimo że się spotkaliśmy raz i to na krótko, zainteresowałaś mnie... - powiedział tajemniczym głosem i na jego ustach pojawił się tajemniczy uśmieszek, który każdy mógłby zinterpretować w inny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Padme A. Zakrzewski

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : liczne pieprzyki i lekko widoczne piegi na policzkach
Galeony : 564
  Liczba postów : 730
https://www.czarodzieje.org/t13567-padme-a-naberrie?nid=1#361355
https://www.czarodzieje.org/t13572-padme-a-naberrie#361360
https://www.czarodzieje.org/t13571-zapraszam-dzielny-padawanie#361359
https://www.czarodzieje.org/t13573-padme-a-naberrie#361371
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptySob Mar 18 2017, 20:37;

Quentin stanowił dla niej istną zagadkę, bowiem już wtedy na balu zaintrygował ją swoją postawą, zachowaniem i aurą tajemniczości, którą wokół siebie roztaczał. Nie zdradzili sobie co prawda swoich imion ani żadnych szczegółów, przez które mogliby się odnaleźć, a kiedy się żegnali Padme skwitowała całą sytuację słowami "jeśli los chce, to się znowu spotkamy". I najwidoczniej przeklęty los, czy inny śmieszek-pośmiechujek, tego chciał, bo rzucił ich sobie dosłownie w ramiona a chłopak zapomniał o tamtym pożegnaniu. Przez drobne ciało Krukonki przeszła fala ciarek, gdy znaleźli się tak blisko, naprzeciwko siebie, już w normalnych pozycjach i chyba nawet jej policzki zarumieniły się ciut. Z zimna, oczywiście. Przecież nie tak dawno pokazała pewnemu chłopakowi jak wyzywająca i pozbawiona skrępowania bywa, więc teraz nie było możliwości, by uściśnięcie dłoni i to przeszywające na wskroś spojrzenie ją wzruszyło.
- Dałabym sobie uciąć rękę, że Grenlandia ci wystarczyła. W końcu mnie nie szukałeś po feriach - skąd miała wiedzieć, że o niej myślał i czasem śnił? Sama Naberrie nie wyparła chłopaka z pamięci, chociaż pochłonięta nadmiarem obowiązków zapomniała o tym dziwnym spotkaniu na balkonie. Ruszyła spacerowym krokiem, uradowana z propozycji spaceru. Trochę zmarzła, więc było jej to na rękę.
- Mój drogi, od ferii trochę minęło. Szkółka już dawno się zaczęła - sprostowała, uśmiechając się szeroko. Z drugiej strony studia traktowała jak wakacje przez całe życie, a najchętniej to by je rzuciła i otworzyła własny biznes cukierniczy. A kolejne słowa, cóż, odwróciła się spoglądając nań podejrzliwym wzrokiem. - Nie wiem czy powinnam tęsknić za nieznajomym, którego widziałam raz przez kilka minut - nie była przecież żadną Jane Austen, żeby zakochiwać się od pierwszego wejrzenia i szukać swojego ukochanego, którego widziało się tylko i wyłącznie raz.
- W zasadzie zdążyłam o tobie zapomnieć, z wzajemnością zresztą - zablefowała bez zająknięcia, kierując się dalej przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Quentin Lancaster

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 0
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.org/t14130-quentin-lancaster
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14174-sowson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14173-amigos
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14171-quentin-lancaster
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyCzw Mar 23 2017, 16:31;

Nierzadko bywał dla kogokolwiek zagadką. Wyróżniał się swoim zachowaniem - w świecie, w którym każdy chce być zły, ironiczny i wredny, on ewidentnie odstawał od reszty, będąc po prostu sobą. Był wręcz przekonany o swej ponadprzeciętności, lecz nie pokazywał tego swoją postawą. Zachowywał pewne pozory skromności, chowając je pod przykrywką tajemnicy, czegoś niezbadanego.
Nigdy nie spodziewałby się, że pożegnanie Krukonki mogło być tak bardzo odpowiadające sytuacji, jaka zaistniała. Był w sumie rad, że tak się to potoczyło i nie spędzał tego wieczora w samotności.
Mimo, że był bardzo dobrym obserwatorem i lubił zauważać każdą zmianę w zachowaniu, bądź ogólnie, jakąś metamorfozę, lecz w tamtym momencie nie zaobserwował zarumienionych policzków dziewczyny, przez co nie zareagował.
- Dlatego możemy powiedzieć, że byłabyś z połową ręki. Bo z jednej strony bardzo pragnąłem kolejnego spotkania, a z drugiej za krótko się znamy, żebym nie wiadomo jak bardzo tęsknił za twoim widokiem. - Uśmiechnął się ponownie, co często w ciągu tych kilku minut mu się zdarzało. Co było tego powodem? Sam nie wiedział. A same sny nie były żadnym objawieniem miłości, lecz pewnym elementem jego pamięci, co świadczyło, że jej osoba nie została całkowicie wyparta na bok przy obecności pracy i wielu innych strapień.
Zmarszczył czoło, kiedy dziewczyna stwierdziła, dość rozbawionym tonem, że szkoła już od dawna się zaczęła. Dopiero po chwili wszystko się wyjaśniło w jego umyśle.
- Ach, no tak. To tylko ja mam tak dobrze, biorąc sobie dwa razy dłuższy urlop. - Odwzajemnił uśmiech, ruszając dalej wzdłuż uliczki, gdzie było coraz mniej ludzi. Aktualną atmosferę można by nazwać magiczną, gdyby nie fakt, że ich dwójka doskonale miała inne pojęcie magii.
- Czy powinnaś? Wszystko zależy. Zależy jakiego nieznajomego i w jakich okolicznościach go spotkałaś. Czas nie gra tu roli. - Odpowiedział niczym poeta, bądź jakiś doświadczony w takich rozmowach mędrzec. Czasem tak się zachowywał co bywało bardzo "zabawne" dla jego znajomych, którzy prostowali jego słowa nieskomplikowanymi odpowiedziami, którego go zaginały.
- Cóż, teraz zdążyłaś sobie mnie przypomnieć i to jest chyba najważniejsze. I nie bądź taka pewna czy z wzajemnością - zaśmiał się, wciąż uśmiechając się tajemniczo, z takim tonem kończąc te zdanie.
Po godzinnym spacerze robiło się już wystarczająco chłodno, by Quentin zauważył gęsią skórkę Padmy, więc czym prędzej odprowadził ją do miejsca, w którym ona się deportowała, a on wrócił do domu.

zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31048
  Liczba postów : 63287
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyPon Lip 23 2018, 21:47;

Prosty dzień? Nic z tego moja droga! @Yvonne Nancy Horan wiedziała o tym w momencie, kiedy tylko weszła do swojego biura. Pracownicy biegali po nim jak koty z pęcherzem i już na pierwszy rzut oka było wyraźnie widać, że coś jest mocno nie tak. A to oznaczać mogło tylko i wyłącznie jedno: zdarzyło się coś naprawdę bardzo złego. Upewniłaś się w tym przekonaniu w momencie, kiedy okazało się, że sama musisz udać się na miejsce zdarzenia.

Rzuć kością, aby przekonać się, co Cię spotkało!

1, 2, 3 sprawa wygląda bardzo poważnie. W jednej z mugolskich dzielnic ktoś po prostu postanowił zaatakować drzwi. Niby nic niezwykłego, ale przecież po co używać zaklęcia Alohomora, skoro można bombarda? Teraz musisz postarać się o to, aby usunąć wspomnienia wszystkich wokół, ale wiesz, że nie jest to takie proste zajęcie. W końcu, potrzebujesz kogoś do pomocy, a w pobliżu nie widzisz nikogo oprócz... Tak, to Anthony Selwyn...
Rzućcie kostkami. Jeśli łączna liczba oczek będzie wynosić minimum 5, zaklęcie wam się udaje, a mugole mają wszczepione piękne wspomnienia dotyczące wybuchu rury gazowej, a nie zaklęcia. Jeśli nie, musicie kombinować inaczej... Bo w innym wypadku, grozi Ci nawet zwolnienie. Bo kto by pomyślał, że szefowa działu może nie poradzić sobie z tak "prostą" sytuacją?

4, 5, 6 Dotarłaś na miejsce. I nic nie zauważyłaś nadzwyczajnego. No, może prócz biegającego sobie radośnie po ulicach Kwintopeda! Zbyt wielu mugoli jeszcze go nie widziało, ale wiesz, że to magiczne stworzenie jest cholernie niebezpieczne! Sama nie dasz rady, w końcu trzeba mieć bardzo obszerną wiedzę na temat magicznych stworzeń, aby wiedzieć, jak poradzić sobie z tą sytuacją. Może znasz kogoś takiego...
Rzuć ponownie kością.

    2, 4, 6 - Rzuciłaś skutecznego patronusa, który to pognał do sklepu Selwyna. Powinien się za chwilę pojawić. W końcu grasujący kwintoped to i dla niego ogromne zmartwienie...1, 3, 5 - niestety, ale patronus nie dotarł do Selwyna. Chyba musisz sama wymyślić sposób, jak poradzić sobie z tym zagrożeniem. Tylko pamiętaj o jednym. Zaklęcie petrificus totalus tylko go rozwścieczy.

W tym przypadku możesz 2 razy przerzucić kostką, w razie gdybyś chciała, aby patronus dotarł do Selwyna.

______________________

Nad Tamizą. - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yvonne Nancy Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 175
  Liczba postów : 595
https://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
https://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
https://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
https://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyPon Lip 23 2018, 22:19;

Była wyspana, pogoda też niczego sobie, niedługo wyjeżdża na wakacje. Czego chcieć więcej, myślami już leżała na plaży i grzała się w słońcu. Odbębnić tylko kilka ostatnich dni przed urlopem i odpoczywać, z dala od tego miasta i co niektórych ludzi, na przykład współpracowników i podwładnych.
Jak tylko przekroczyła próg już wiedziała, że coś się odwaliło i to w dość poważny sposób. Ludzie szaleli jak chmara szarańczy nie wiedząc co tak właściwie ze sobą począć. Dopiero widok Yvonne trochę ich uspokoił bo mogła ogarnąć sytuację i zarządzić tą bandą. Przypominały jej się czasy kiedy zaczynała pracę w biurze Dezinformacji i wcale nie zachowywała się lepiej kiedy działo się coś poważnego. Kwestia doświadczenia i przywyknięcie do ciężkich spraw oraz towarzyszącemu temu stresowi. Musiała zachować spokój i coś na to zaradzić.
W końcu od kogoś w miarę ogarniętego dowiedziała się o co chodzi i najlepiej by sama się udała na miejsce "wypadku". Głupota czarodziei czasem nie znała granic i z przypadku na przypadek zastanawiała się co trzeba mieć w głowie by odwalać coś takiego.
Teleportowała się na wskazany adres i jej oczom ukazał się ciekawy przypadek otwierania drzwi, włamania, wszystko jedno. Nie można było tego po prostu zrobić troszkę delikatniej jak ktoś już chciał usunąć kawał drewna ze swojej drogi, a nie od razu wysadzać je w powietrze? Rozglądała się dookoła, miejsce przepełnione świadkami zdarzenia oraz czarodziejami z jej biura, którzy starali się ich zatrzymać na miejscu i by nie panikowali.
-Tyle osób na raz - mruknęła do siebie wyciągając różdżkę i rozglądając się dookoła. Znalazła na to rozwiązanie tylko jeszcze wprowadzić go w życie. Wiedziała, że jej podwładni nie będą wstanie jej pomóc. Wtedy w tłumie dostrzegła @Anthony Selwyn, trochę oniemiała. Miała w głowie tą myśl, ale po tym co się wydarzyło na weselu wątpiła w to, że zechce jej pomóc... Ryzyk fizyk i podeszła do niego, może nie ucieknie i nie uda, że wcale nie zna tej kobiety
-Musisz mi pomóc rzucić zaklęcie, proszę - spodziewała się w sumie odmowy o ile będzie chciał na nią spojrzeć po tym jak się zachowała w jego oczach, a wszelkim tłumaczeniom wolała dać spokój bo tylko mogła pogorszyć swoją sytuację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Moderator




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyPon Lip 30 2018, 16:22;

Dzień zapowiadał się zupełnie inaczej, niż faktycznie się potoczył. Kilka luźniejszych chwil, które zyskał Anthony, postanowił poświęcić na zwiedzanie dokładniejsze Londynu. Tak naprawdę, to nie planował niczego konkretnego. Lili miała zajęcie na cały dzień, on sam nie do końca wiedział, co ze sobą począć. Nie chciał iść do pracy, gdzie jak wiedział, będzie czekać na niego sterta papierów do wypełnienia i grupa nierobów, którzy niczego nie ogarniają. Nie chciał się niepotrzebnie denerwować. Nie dziś.
Pewnie właśnie dlatego, no i jeszcze dlatego, że było pięknie na dworze, chodził spokojnie po Londynie, ciekawy co go dzisiaj spotka. Tamiza była jednym z jego ulubionych miejsc w tym mieście, więc tam na sam początek skierował swoje kroki. Zawsze czuł odprężenie, kiedy mógł spojrzeć na głęboką toń, próbując wyłapać coś ciekawego na wodzie. I pod wodą...
Kiedy szedł sobie tak spokojnie w stronę Tamizy właśnie, nagle usłyszał potężny huk w niedalekiej odległości od własnych pleców. Wystraszony, odwrócił się w ułamku sekundy, nawet nie wiedząc, kiedy w jego lewej dłoni znalazła się różdżka. Wolno ruszył w stronę, gdzie już zbierali się gapie, po czym sam stał się jednym z nich. Z fascynacją oglądał rozwalone w drzazgi drzwi. Dla niego oczywistym było, że użyto tutaj zaklęcia. Mugole w ogóle nie wiedzieli o co chodzi.
I gdy już miał odchodzić, pojawił się ktoś, przez kogo chciał uciec jeszcze szybciej. Bo ni z tego, ni z owego, wyrosła przed nim Pani z Ministerstwa Magii. I to nie byle jaka! Yvonne Horan patrzyła wprost na niego. I nagle znalazła się blisko niego, prosząc o pomoc.
Patrzył na nią tępym wzrokiem, jakby mówiła do niego w jakimś innym języku. On miał pomóc jej rzucić zaklęcie?! Przecież on się znał na magicznych stworzeniach, nie na zaklęciach!
-Ale ja nie umiem! Nnnie wiem jak Ci pomóc - zdążył tylko wyjąkać, po czym ruszył za nią. No nie mógł zostawić jej samej na pastwę tego wszystkiego. To by zdecydowanie nie było w jego stylu. Tylko podstawowe pytanie brzmiało, JAK miał jej pomóc? Bo kompletnie nie miał zielonego pojęcia, co robić.
-Dobra, mów, co mam robić, a postaram się, jak tylko mogę. Ale nie oczekuj cudów, ja się nie znam - ostatnie słowa wypowiedział tylko po to, bo chciał się trochę usprawiedliwić. Jednak już po chwili poprawił uścisk dłoni na swojej różdżce, gotów do działania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yvonne Nancy Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 175
  Liczba postów : 595
https://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
https://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
https://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
https://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyCzw Wrz 06 2018, 20:55;

Mogła się tylko domyślać, że Anthony wolał nie mieć nic wspólnego z urzędniczką. Po tym co się wydarzyło na weselu, cóż... Pewnie by zareagowała podobnie. Było jej głupio na samą myśl, ze musi się zwrócić z pomocą właśnie do niego. Wiedziała na jakim poziomie są jej umiejętności, ale tak naprawdę potrzebowała tylko trochę dodatkowej energii by zaklęcie zmieniające pamięć zadziała na tyle mugoli jednocześnie. Dawno nie wiedziała takiego zbiorowiska. Za to jej pracownicy, no cóż. Biegali w tę i z powrotem, próbowali zaczarować pojedyncze osoby, ale to za dużo czasu.
-Nie musisz umieć, po prostu potrzebuję więcej magii. Jeśli tak to mogę ująć... Inaczej będę miała przerąbane u Ministra - może wieść na to, że nie wykonanie tej sprawy liczyć się będzie z niemiłymi konsekwencjami wobec stanowiska Yvonne. Nawet jeśli czuła się pewnie na swoim stołku, to jednorazowa porażka i już moze pakować swoje bebiloty z biura szefa.
-Dziękuję. Po prostu skup się jakbyś chciał rzucić zaklęcie to chyba umiesz, a ja się zajmę resztą - odetchnęła z ulgą, że się zgodził. Będzie mu dłużna i to bardzo. Jednak wiedziała, że najlepiej poczuć czyjąś magię kiedy ma się z drugą osobą kontakt. Kiedy wyciągała różdżkę złapała Tony'ego za rękę. Musiała no. Podniosła różdżkę kierując ją na zebranych dookoła mugoli. Musiała bardzo się skupić, nie wiedziała nawet, że zaczęła marszczyć czoło i brwi z tego wszystkiego. Wstrzymała oddech
-Obliviate - wtedy z końca różdżki wydobyło się delikatne światło, gdy zaczęła przekręcać dłoń czuła, że zaklęcie działa. Wtedy też myślami przekazała mugolom fałszywe wspomnienie co do wydarzenia. Wybuch gazu, nic więcej. Za chwilę pojawią się mugolskie służby i po całym zamieszaniu.
Światełko zgasło i było po wszystkim. Wypuściła gwałtownie powietrze z płuc przez usta i położyła dłoń na piersi. Nie sądziła, że jakieś zaklęcie może tak ją wykończyć. Odwróciła się do Anthony'ego
-Bardzo się dziękuję, odwdzięczę ci się


Kostki: suma 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8




Moderator




Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 EmptyCzw Wrz 13 2018, 08:30;

No nie ma co ukrywać, że Yvonne nie wywarła na nim najlepszego wrażenia. Selwyn był osobą bardzo honorową, co już widać było na pierwszy rzut oka. Jeśli ktoś zachowywał się względem niego nie w porządku, to on nie miał zamiaru odwdzięczać się czymś innym. Problem polegał na tym, że często potrafił zapomnieć o swojej dumie, jeśli miał przed oczami jakąś niewiastę w potrzebie. A właśnie tak postrzegał w tym momencie Yvonne. Jako kobietę, której po prostu potrzeba pomocy. Od tak, bez żadnych podtekstów czy niejasności. Mógł odwrócić się na pięcie i odejść w zupełnie innym kierunku, ale wiedział, że czegoś takiego sam sobie by nie wybaczył.
-Mh, eh,uhm... - mruknął coś nie do końca zrozumiałego, ale chyba miało to być zgodą, skoro po chwili wyciągnął swoją różdżkę, skupiając się na zadaniu, które przed nim postawiono. Yvonne mówiła, że musi po prostu się skupić tak, jakby rzucał zaklęcie. Ona załatwi resztę. To nie wydawało się wcale takie trudne, chociaż zaklęcia, które chciała zastosować w ogóle nie znał.
Widział, jak bardzo skupiła się na zadaniu, z którym musiała sobie poradzić. Wiedział, że biegający wokół pracownicy ministerstwa i krzyczący mugole nie mogą dodatkowo pomóc w sprawie. Dlatego skupił się tak bardzo, jak tylko sam mógł, celując różdżką w tym samym kierunku co i Yvonne.
Po chwili poczuł coś tak dziwnego, czego jeszcze w życiu nie miał okazji doświadczyć. Coś, jakby ktoś zaczął wysysać z niego wszelkie energie życiowe, tym samym próbując unicestwić. Przestraszył się, a szok odmalował się na jego twarzy. Ale nie poddał się temu uczuciu. Wiedział, że Yvonne go potrzebuje.
Tak nagle, jak się zaczęło, tak nagle się skończyło, kiedy urzędniczka zakończyła zaklęcie. Czuł się w sumie niemal tak samo jak i przed rzuceniem przez nią zaklęcia. Widział jednak, że z nią nie jest aż tak dobrze. Dlatego podszedł do niej szybko i złapał pod rękę.
-Nic Ci nie jest? - nie zdążył zapytać o cokolwiek więcej, bo po chwili zaczęły zjeżdżać się auta przez mugoli zwane radiowozami. Jakby na komendę, wielu czarodziei nagle się ulotniło, nie wiadomo gdzie i kiedy. - Chodź, musimy się stąd zbierać. - mruknął tylko pociągając ją za sobą w stronę tłumu przechodniów z nadzieją, że nikt ich nie zechce zatrzymać. Na szczęście, nie zatrzymali.
Przeszli w ten sposób jedną przecznicę, a Selwyn był w najwyższym stanie gotowości. W każdej chwili mógł wyjąć różdżkę i potraktować kogoś nie do końca miłym zaklęciem, byle tylko obronić siebie i Yvonne. Kiedy uznał, że znaleźli się w bezpiecznym miejscu, z dala od tego całego zamieszania, posadził wręcz delikatnie kobietę na ławce, która lata świetności dawno miała już za sobą.
-Jak się czujesz? Jak Ci mogę pomóc? - zapytał, przykucnąwszy przed nią. Patrzył na nią z prawdziwą troską, tym samym zapominając nagle o całym zdarzeniu, które niedawno miało miejsce. Wesele Deara się teraz nie liczyło, tylko to, aby Yvonne była cała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Nad Tamizą. - Page 10 QzgSDG8








Nad Tamizą. - Page 10 Empty


PisanieNad Tamizą. - Page 10 Empty Re: Nad Tamizą.  Nad Tamizą. - Page 10 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Nad Tamizą.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 12Strona 10 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Nad Tamizą. - Page 10 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
 :: 
Tamiza
-