Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Bar "Pod okiem Bazyliszka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 10 z 14 Previous  1 ... 6 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31054
  Liczba postów : 63369
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyPią Sie 13 2010, 19:24;

First topic message reminder :


Bar "Pod okiem Bazyliszka"
Mało kto wie o istnieniu tego baru. I nie chodzi tu tylko o mugolów,  ale także o czarodziejów. Szare, ponure ściany z pewnością nie przypominają baru, a i na wejściu nie ma żadnego oznaczenia, informującego, iż tu właśnie znajduje się bar. Wchodząc do środka, odnosi się wrażenie, jakby rzeczywiście było się pod okiem bazyliszka. Całe pomieszczenie przypomina ciemną jaskinię, a przy barze i stolikach razi w oczy jaskrawe światło. Można tu spotkać mnóstwo podejrzanych typków. Jednak lepiej nie wdawać się z nimi w rozmowy. Tuż przy wejściu, znajduje się ogromny posąg bazyliszka ziejący ogniem w najmniej spodziewanym momencie. Tutejsze menu trunków jest bardzo oryginalne. Wielu ludzi, zamawiając Krwistą Whisky, nie zdają sobie sprawy, że nazwa jest dosłowna.

Piwo kremowe
Jagodowy jabol  
Smocza Krew
Boddingtons Pub Ale
Stokrotkowy Haust
Rum porzeczkowy
Malinowy Znikacz
Sherry
Krwiste Sherry
Ognista Whisky
Krwista Whisky
Papa Vodka
Zezowaty Iwan

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31054
  Liczba postów : 63369
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Gru 31 2015, 14:53;

Nie wiadomo co @Johnathan Wigil robił w takim miejscu, gdzie pełno było podejrzanych typów, na których lepiej było nawet nie patrzeć. Może szukał damy w opresji, którą mógł stąd uratować? W końcu nietrudno było tutaj o niesmaczne zaczepki względem chociażby jednej z kelnerek, @Bethany Cyler. Kiedy odbierała zamówienie od siedzących w rogu mężczyzn, ci wręcz zjadali ją wzrokiem, a ten najbliżej nawet wyciągnął łapę, by dotknąć jej pośladków, kiedy odchodziła od stolika.
Wszystko to obserwował Johnathan. W barze był dziś mały ruch, toteż jedynie Beth obsługiwała klientów na sali. Być może para kojarzyła się ze szkoły, w końcu poza podobnym wiekiem łączył ich też Hufflepuff.
Beth, idąc z napojami dla mężczyzn w rogu, została przez nich tak wyprowadzona z równowagi, że... no, dosłownie straciła równowagę. Szklanki na tacy poprzewracały się, a jedna z nich poleciała prosto na Johna, wylewając na jego kolana całą swoją zawartość!

Zaczyna którekolwiek z was Cool

______________________

Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bethany Cyler

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 448
  Liczba postów : 148
http://czarodzieje.org/t12089-selene-przynosi-liscik
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Gru 31 2015, 17:55;

Dzisiaj naprawdę zapowiadało się normalnie. Co z tego, że harowała tu od rana do nocy? Przynajmniej coś uzbiera do tego mieszkania. A wtedy koniec z nawiedzaniem znajomych! Będzie miała swój własny kąt, nikt nie będzie jej przeszkadzał, a do tego rodzice przestaną marudzić. Tylko ta myśl przytrzymywała Beth w tym miejscu. Dzisiaj, nawet nie było tyle osób, i dobrze, przynajmniej miała czas zrobić sobie przerwę na relaksacyjny bieg wzdłuż ulicy i z powrotem. Po powrocie - ku jej niezadowoleniu - siedzieli bardzo dobrze znani w tym lokalu mężczyźni. Słynęli ze sprośnych żartów i chamskiego zachowania wobec kelnerek. Rozejrzała się w poszukiwaniu koleżanek. Jakby wyparowały. Starając się uspokoić, poprawiła włosy i pewnym krokiem podeszła do klientów. Prawie zwymiotowała, kiedy siedzący najbliżej niej delikatnie klepnął ją w pośladki. Według Bethany, ci ludzie nie byli normalni. Przy najbliższej okazji ich wygoni. Przed wszystkimi... Chwyciła niepewnie tacę z zamówieniem, ciężko było jej znieść ten ich natarczywy wzrok... W pewnym momencie wytrącona kompletnie z równowagi, potknęła się o własne nogi i jak długa upadła na ziemię. Większość szklanek nie nadawała się już do niczego. Zawartość jednej chlusnęła na spodnie najbliżej egzystującego klienta. Będąc już na skraju załamania nerwowego podeszła do naprzykrzających się gości. Zaczęła uderzać każdego ścierą, krzycząc.
- Wynocha! Już was nie ma! I żebym was tu więcej nie widziała! Jeśli jeszcze raz tu przyjdziecie, zawołam szefa! - trzasnęła za nimi drzwiami. Pozbierała szkło, po czym podeszła do mężczyzny, którego oblała. Podała mu ściereczkę. - Proszę, wytrzyj sobie. Ja... Oddam pieniądze za te spodnie. I ma pan tutaj napoje na koszt firmy. Strasznie cię przepraszam!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Johnathan Wigil

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12031-johnathan-wigil
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12061-wszyscy-kochamy-dostawac-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12060-twoj-najlepszy-przyjaciel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12062-johnathan-wigil
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Gru 31 2015, 20:41;

Nareszcie spokój... (O ile można takowy znaleźć w knajpie pełnej podejrzanych typów.) Nie ma to jak wyjść z pracy, przebrać się i... wyjść do baru. Tak jakby brakowało mu kontaktu z ludźmi! A jednak. Miał ochotę odpocząć, pomyśleć o niczym i napić się czegoś alkoholowo-dobrego.
Początkowo sączył miodowe piwo i zastanawiał się skąd kojarzy tą uroczą kelnerkę, która krzątała się między stolikami. Miał dziwne wrażenie, że powinien ją bardzo dobrze znać, ale atmosfera lokalu całkowicie przyćmiła mu umysł. Coś mu już zaczęło świtać, coś już zaczął kojarzyć, kiedy sprawy zaczęły przybierać nieprzyjemny obrót. Co to, to nie. Zniósł by wszystko, ale brak szacunku do kobiet doprowadzał go do szewskiej pasji! Do ostatniej chwili wstrzymywał się, by z furią nie wybuchnąć, jednak opanowanie dziewczyny skutecznie go powstrzymywało. Jak się okazało, opanowanie to było tylko pozorne i miarka się przebrała w momencie... kiedy całe spodnie Johna zostały oblane zimną cieczą. Nawet nie zdążył zareagować, kiedy dziewczyna zrobiła porządek ze zgrają tutejszych gburów. Cóż. Gdyby on to zrobił, pewnie nawiązałaby się fizyczna konfrontacja, więc może dobrze, że sprawy przybrały taki obrót?
Gdy wróciła do niego ze skruszoną i przepraszającą miną, posłał jej serdeczny uśmiech.
- Nic się nie stało, Beth. - tak, to był ten moment, kiedy przypomniał sobie Puchonkę z Hogwardzkich murów. Była chyba nieco młodsza niż Jo, ale w tym momencie nie mógł przypomnieć sobie niczego więcej. - Nie przejmuj się tymi typami. Nieźle ich nastraszyłaś tą ścierą! Ze wstydu pewnie nie szybko tu zawitają! - posłał jej pocieszający uśmiech i chętnie przyjął materiałową serwetkę do wytarcia spodni. Uniósł się z krzesła i wyciągnął do niej prawą dłoń, w końcu wypadałoby się przywitać i przedstawić:
- Jestem John. Johnathan Wigil. - spojrzał na nią wyczekująco, przyglądając się jej reakcji. Bardzo był ciekaw czy ona również go skojarzy? A może Jo w ogóle pomylił osoby i zaraz on sam zostanie wywalony z lokalu tą samą ścierą co jego poprzednicy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bethany Cyler

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 448
  Liczba postów : 148
http://czarodzieje.org/t12089-selene-przynosi-liscik
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Gru 31 2015, 22:54;

Już wcześniej go zauważyła. Przed tą akcją ze szklankami i spodniami. Przyglądała mu się ukradkiem, mając wrażenie, że skądś go zna. W sumie, nie tylko ona patrzyła na niego. Robiły to również dziewczęta o dość wątpliwej reputacji. Teraz stała przed Johnathanem, mimowolnie poddając się potokowi wspomnień. Nie sądziła, że jeszcze kiedykolwiek go spotka. Ich drogi rozeszły się ponad trzy lata temu, aby zeszły się teraz w tym obskurnym miejscu. A teraz stała przed nim jak ta idiotka i ledwo co powstrzymuje wzruszenie. Beth zagryzła zęby na piąstce, starając się opanować jej drżenie, po chwili jednak się opanowała. Przecież jest w pracy, nie może sobie pozwolić na słabość. Zacisła swoją dłoń na dłoni byłego puchona.
- Beth. Bethany Cyler, ale to chyba wiesz. Tak dawno cię nie widziałam... - przechyliła głowę, jak zaciekawione dziecko. Miodowe loki opadły jej na czoło. Dosiadła się do jego stolika, ściągając fartuszek. -Jak tam? Znalazłeś jakąś pracę? Jak ci się powodzi? Bo jedyne co przytrzymuje mnie w tym miejscu to niezłe zarobki. Ale jak Boga kocham, kiedy kupię mieszkanie to zwiewam stąd...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Crystal Walker

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 85
  Liczba postów : 11
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyPią Sty 01 2016, 19:25;

Obie te miłości się różnią, ale obie są równie mocne. Każde z nich cierpiało na swój własny sposób, bo oboje cierpieli - Ana była dla nich bardzo ważną osobą i nie da się zaprzeczyć. Tak, los potrafi płatać niezłe figle. Domyślam się co mógł czuć James, widząc kogoś praktycznie identycznego, tak bardzo przypominającego mu jego zmarłą ukochaną. Oczywiście Crystal nie chciała mu sprawić cierpienia, nie wiedziała nawet że go tutaj spotka, nie wiedziała że to James. Gdyby wiedziała, to z pewnością po zauważeniu go, od razu wyszłaby z baru. Skąd mogła jednak wiedzieć?
Oczywiście dziewczyna widziała w jakim mężczyzna jest stanie. Widziała ból w jego oczach, w wyrazie jego twarzy, w sposobie w jaki się poruszał. Nigdy wcześniej nie widziała tyle bólu w człowieku, przez co aż ją coś ukuło w sercu. Przez chwilę nie mogła nawet zaczerpnąć powietrza.
Nie wiedziała co ma odpowiedzieć na jego słowa, więc po prostu milczała. Wpatrywała się w niego uważnie, kiedy wyciągał z kieszeni zdjęcie i łańcuszek z obrączką. Poczuła że robi się jej naprawdę gorąco, musiała spuścić wzrok.
- Może powinnam iść... przepraszam...
Mruknęła tylko pod nosem, gotowa się podnieść i wyjść. Wtedy jednak usłyszała kolejne jego słowa wraz z pytaniem, więc spojrzała na niego niepewnie.
- Crystal, siostra Any.
Odpowiedziała cicho, starając się uśmiechnąć, ale uśmiech wyszedł blado.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Johnathan Wigil

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12031-johnathan-wigil
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12061-wszyscy-kochamy-dostawac-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12060-twoj-najlepszy-przyjaciel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12062-johnathan-wigil
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyPią Sty 01 2016, 22:56;

Był serdecznie wdzięczny swojej pamięci, że jednak nie zawiodła go i nie upokorzyła przed znajomą Puchonką i resztą gości lokalu. Moc ludzkiego umysłu bywa naprawdę zadziwiająca!
John ucieszył się, że chwilowe zatargi z klientami poszły w niepamięć i na twarzy dziewczyny pojawił się szczery uśmiech. Ba! Nawet dosiadła się, żeby zamienić parę zdań ze znajomym sprzed lat.
- Oczywiście! Nie mógłbym zapomnieć. Chociaż faktycznie minęło kilka lat od zakończenia naszej cudownej szkoły. - odpowiedział z wyczuwalnie dowcipną ironią. Co jak co, ale dobrze wspominał wszystkie lata w Hogwardzie. Pamiętał Beth, co prawda bardziej z widzenia. Znajoma znajomych, która zawsze była obecna, ale nigdy nie miał okazji zamienić z nią więcej niż kilka zdań.
- Skończyłem tak jak Ty!- zaśmiał się serdecznie, no bo cóż mogą robić czarodzieje po szanowanej szkole magicznej?? - Też jestem kelnerem, choć w nieco bardziej urokliwej knajpie. W Kociołku Amortencji i muszę przyznać, że na pracę nie narzekam.- wyznał w końcu - Nie zdarzają mi się tacy klienci, jak Tobie przed chwilą.- skrzywił się na wspomnienie poprzedniego zajścia. - Czyli sprowadzasz się do Londynu na stałe i szukasz nowego lokum? To świetnie! Też zostaję w Londynie, póki co. Wiązać koniec z końcem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bethany Cyler

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 448
  Liczba postów : 148
http://czarodzieje.org/t12089-selene-przynosi-liscik
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyPią Sty 01 2016, 23:49;

Uśmiechnęła się pod nosem. Może nie było to jakoś zachwycające miejsce, jednak... mimo wszystko dało się tu pracować. Z nadszarpniętymi nerwami, ale jednak. A każda sytuacja miała swoje plusy. Na przykład tutaj: Spotkała Johnathana, mimo, że wcześniej wylała mu alkohol na spodnie, nie udał, że jej nie zna. Był naprawdę miły, nie, to co reszta, która miała czelność nazywać się prawdziwymi mężczyznami. Przewróciła rozbawiona oczami, słysząc jakim tonem mówi o szkole.
-Wiesz co? Muszę odwiedzić kiedyś tą knajpkę, zobaczyć, jak sobie radzisz. - mrugnęła. Spojrzała na zegarek. Niedługo kończyła się zmiana Beth. Nareszcie! - A tamtymi się nie przejmuj, oni tak do każdej kelnerki. Na początku irytuje, jednak po pewnym czasie można się przyzwyczaić. - teraz dziękowała tamtym facetom, że przez nich upadła. Może to Bóg ich tu zesłał? A może przyprowadził Johna? Nie wiedziała. - To tylko się cieszyć, wiesz? Ostatnio trudno znaleźć pracę, która zadowala. No i tak, zostaję w Londynie. Przynajmniej na razie, potem zobaczymy, co los nam ześle... - spojrzała na niego, opierając podbródek na dłoni. Tak było jej wygodniej konwersować. - Jest ciężko. - dokończyła za niego - Wiem coś o tym. Rodzina wspiera mnie finansowo, nocuję u znajomych, gdyż na razie nie stać mnie na mieszkanie. A ty? Masz już swój kąt, czy mieszkasz "na walizkach"? - przy wypowiadaniu dwóch ostatnich słów wykonała palcami ruch imitujący cudzysłów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Johnathan Wigil

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 35
  Liczba postów : 20
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12031-johnathan-wigil
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12061-wszyscy-kochamy-dostawac-listy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12060-twoj-najlepszy-przyjaciel
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12062-johnathan-wigil
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptySob Sty 02 2016, 12:39;

W tym momencie zdał sobie sprawę, jak dawno nie spotykał się z przyjaciółmi. Praca, dom, bieganie, praca, dom, praca, siłownia... Monotonia podobno zabija. Nic dziwnego, że w końcu poczuł potrzebę wyjścia w końcu do ludzi, a co za tym idzie naprawdę szczerze ucieszył się ze spotkania z Beth!
Doszło do niego również to, że nogawka jednak przesiąkła całkowicie, tworząc sporą, mokrą plamę na udzie. Mokrą i nieprzyjemnie zimną, mimo że część wilgoci przeszło na trzymaną przez niego ściereczkę. Postanowił przez chwilę jeszcze to ignorować.
- Zapraszam! Podajemy głównie aromatyczne herbaty i desery. Ale robię też całkiem niezłą kawę.- za każdym razem gdy mówił o tym miejscu, zdawał sobie sprawę z tego, że naprawdę lubi pracować w tym miejscu. Praca była lekka, łatwa i przyjemna! No i zazwyczaj w towarzystwie pięknych kobiet, ale to już na marginesie.
Skoro Bethany nie przejęła się gburami, Jo postanowił tylko zapamiętać ich twarze, tak na wszelki wypadek. Ich noga na pewno nie przekroczy progu Amortencji i najlepiej żeby też nie zbliżali się więcej do Beth.
- Londyn jest naprawdę wspaniałym miejscem, ale trzeba uważać, żeby nie popaść w rutynę. Wtedy robi się szare i ponure.- stwierdził, zadziwiając się swoim filozoficznym podejściem - Mam maleńkie mieszkanko na Tojadowej. Kawalerka idealne, choć życie kawalera ma swoje plusy i minusy.- skrzywił się minimalnie na wspomnienie bałaganu zostawionego w kuchni... i pokoju... i wszędzie. Oczywiście, że miał to sprzątać dzisiaj. Wcale nie dlatego wyszedł z domu. - Jeszcze tylko spłacić kredyt i będzie całkiem dobrze.- podsumował w końcu i spojrzał na swoje spodnie. Ściągnął szmateczkę, złożył ją i odłożył na stole
-O której kończysz zmianę? I czy masz może jakieś plany na wieczór? Nie chciałbym być niegrzeczny, ale może miałabyś ochotę wybrać się na jakiś spacer, albo do kawiarni, kina, czy gdzie byś miała ochotę odpocząć? Wskoczyłbym tylko do mieszkania przebrać spodnie... Byłoby mi bardzo miło gdybyś zgodziła się abym dotrzymał Ci dzisiaj towarzystwa. - posyłał jej przyjazny uśmiech, a w myślach karcił swoje szarmanckie zachowanie, które brzmiało niemalże desperacko! John chciał po prostu mile spędzić wieczór... z suchymi spodniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bethany Cyler

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 448
  Liczba postów : 148
http://czarodzieje.org/t12089-selene-przynosi-liscik
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyNie Sty 03 2016, 14:04;

Po nim się tego nie spodziewała. Ale Bethany cieszyła propozycja przyjaciela. I tak nie miała co robić po pracy, pewnie szlajałaby się bez celu po Londynie. Spojrzała na zegarek (jakby nie robiła tego przez ostatnie pięć minut). W sumie, zaraz kończyła. Czemu by tak nie skorzystać?
- Kiedy kończę... Tak za... Piętnaście minut. I nie mam żadnych planów na wieczór, więc wybiorę się gdzieś z tobą. - Johnathanowi jakby ulżyło. Ale młoda kelnerka nie znała się na ludziach, wyczytywała tylko widoczne emocje. Zamyślona zgarnęła ściereczkę, wstała i z przyzwyczajenia zawiązała fartuszek na biodrach. Odeszła do barku, aby wypłukać szmatkę. Stanęła za ladą, rozglądając się znudzonym wzrokiem po sali. Te ostatnie minuty wlokły się niemiłosiernie. Dzięki Bogu jej koleżanka przyszła wcześniej. Bynajmniej miała nadzieję, że to ona. Szybko przebrała się na zapleczu w pasiaste legginsy i czerwoną koszulę - jej ulubiony zestaw. Włosom zazwyczaj związanym w kitkę, pozwoliła swobodnie opaść na ramiona i plecy. Założyła torbę z całym swym dobytkiem na ramię i w takim rynsztunku stanęła przed Wigilem. - To gdzie najpierw?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Louis Fieber

Nieokreślony
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 14:20;

Minęło sporo czasu od jego pobytu w Hogwarcie. Właściwie nie pamiętał...niczego. Mury zamku wydawały mu się zupełnie obce, jakby nigdy nie wchodził do żadnego z pomieszczeń. Pobyt u rodziny przedłużył się do tego stopnia że zapomniał o dawnych znajomych. Ich twarze mieszały mu się w głowie, każda wyglądała tak samo, była bezkształtna, zimna i ponura. Wydawałoby się że maluję się na nich złość i rozgoryczenie. Zostawił ich, tak po prostu. Bez listu, jakiejkolwiek informacji. Z resztą tak naprawdę Fiebera nie obchodziło to jak się czują w tym momencie, jego nigdy nic nie obchodziło. Mimo swojej obojętności,jakaś cząstka Ślizgona życzyła im szczęścia. Może jego zniknięcie wyszło im na dobre i teraz siedzą gdzieś na gorącej plaży, i smażą swoje tyłki. Na tą myśl kącik ust Fiebera uniósł się w delikatnym uśmiechu. Mężczyzna zmienił się nico podczas swojej nieobecności, jednak te zmiany nie były szczególnie zauważalne. Jego dotychczas długie włosy, stały się nieco krótsze i bardziej ogarnięte, ale genów nie oszukasz. Dalej sterczały w ten swój dziwny sposób. Jego spojrzenie było bardziej przenikliwe, nie zdradzało intencji, emocji ani nawet jednej myśli. Nikt ani nic nie było w stanie go rozszyfrować, chyba że na to pozwolił. Uśmiech pozostał ten sam. Ten sam zadziorny uśmieszek co kiedyś. I charakter. To się chyba nigdy nie zmieni. Fieber przetarł swoje szafirowe oczy i przegarnął czuprynę.*No czas wstawać panie Leniu Śmierdzący!* szepnął do siebie karcąco. Fakt, zapach jaki wydzielało jego ciało był delikatnie mówiąc...odrażający. Ślizgon wstał, podreptał do łazienki i uprzednio zrzucając pogniecioną koszulkę, wszedł pod prysznic. Temperatura wody sprawiła że powoli wracał do żywych. Po krótkim prysznicu,umył zęby, we włosy wtarł gumę żeby jako tako wyglądać i ubrał się w swój stały zestaw. Ciemnogranatowa koszula do kompletu z czarnymi, zwężanymi spodniami i marynarką wyglądały naprawdę dobrze. Fieber dokonał tylko małej poprawki odpinając guzik w okolicy szyi oraz skropił  klatkę piersiową perfumami. *No teraz można wyjść z domu i nie wystraszyć przechodniów na ulicy* powiedział do swojego lustrzanego odbicia, założył buty i wyszedł do kominka.*Na Pokątną!* krzyknął i w mgnieniu oka znalazł się na znajomej ulicy. Nic się nie zmieniło, wszystko i wszyscy byli na swoim miejscu. Fieber rozglądał się jeszcze przez chwilę, a następnie udał się do Baru "Pod Okiem Bazyliszka". Tak, to miejsce miało swój klimat. Ponuro, ciemno i nikt nie zawraca dupy. Wszedł do pomieszczenia i już na wejściu do jego nozdrzy wbił się znajomy zapach Ognistej Whisky. Podszedł i zamówił swój ulubiony trunek, po czym usiadł w jednym z zaciemnionych kątów pomieszczenia. Upił łyk napoju, który spływając po jego gardle, delikatnie je podrażniał, i przymykając powieki rozkoszował się tą chwilą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 18:21;

Jak to się stało, że Oriane wylądowała w barze? W życiu różnie bywa, i czasami mamy gorsze dni jak i te lepsze. Dziś chyba przypadało coś pomiędzy. Tak jakby ktoś wyciągnął z niej całą wolę życia i cały gniew na ludzi. Takie zawieszenie pomiędzy. Nie podobało się jej to. Chciała za wszelką cenę coś poczuć. Cokolwiek, nawet jeśli miałby być to alkohol. Przeważnie przychodziła w takie miejsca z Des, jednak dziś wyjątkowo wybrała się bez niej. Nie chciała aby przyjaciółka nadużywała alkoholu jeszcze bardziej. Bała się o nią. Ostatnio bardziej niż powinna.
Wchodząc do pomieszczenia uderzył ją zapach alkoholu w nozdrza. O dziwo, nawet jej nie odrzucał. Wręcz przeciwnie, chciała czuć go przez cały pobyt. Oriane nie należała do alkoholiczek. Broń Merlinie od tego. Idąc w kierunku baru zaczęła ściągać z siebie niepotzrebne ubranie. Nie chciała przecież pić w płaszczu, szaliku i czapce na głowie. Z pewnością zrobiłoby się jej gorąco. Odkładając wszystko na krzesełko znajdujące się obok poprosiła o Malinowy znikacz. Już dawno nie miała okazji tego pić, a za każdym razem smakował on inaczej . Zanim dostała swoje zamówienie od barmana oparła się o bar i rozejrzała po pomieszczeniu. Rzuciło się w jej oczy kilka znajomych twarzy, jednak nie miała zamiaru podchodzić do żadnej z tych osób. Nie po to przyszła tutaj sama aby przysiadać się do kogoś i słuchać jego paplaniny. Jednak chwilkę później w jej oczy rzuciła się jedna osoba. Chłopak, mniej więcej w jej wieku. Siedział sam w kącie. Wpatrywała się w niego przez chwilkę póki barman nie wręczył jej zamówienia. Odebrała je bez słowa i upijając łyk i zabierając swoje rzeczy z krzesła podeszła trochę niepewnie do niego. Może on też chciał być sam tak jak ona.
- wybacz, wolne? - uśmiechnęła się nieśmiało i spojrzała w stronę wolnego krzesła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Louis Fieber

Nieokreślony
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 18:40;

*Ciekawe co teraz porabia Ang? Czy zapomniała o mnie całkowicie? A walić to, wszystko to moja wina. Mogłem zostawić chociaż wiadomość.* Głowa Ślizgona od dobrych kilkunastu minut puchła od kłębiących się myśli. Pojawiało się ich coraz więcej, napierały one na niego jak pięcioletnie dziecko na sklep ze słodyczami. Jednak nie dane mu było rozmyślać nad tymi bzdurami zbyt długo. Jego wewnętrzny monolog przerwały dwa krótkie słowa. Otworzył oczy, uchylił delikatnie wargi w zamiarze "konkretnej" odpowiedzi, jednak powstrzymał się. Stała przed nim dziewczyna, na oko nie była starsza od niego, zgrabna, z sympatycznym uśmiechem. Nie przypominał sobie żeby rozmawiał z nią przed swoim zniknięciem. Przegarnął włosy, zmierzył raz jeszcze wzrokiem nieznajomą po czym odchrząknął
- Jasne. Siadaj Słodka. Znamy się?- zapytał Fieber i wbił swoje szafirowe oczy w dziewczynę, opierając rękę na brzegu krzesła stojącego nieopodal. Przytknął szklankę do ust, upijając kolejny łyk napoju bogów czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 18:57;

Nie spodziewała się, że chłopak się zgodzi. Zaskoczył ją. Z uśmiechem usiadła na wolnym krześle kładąc swoje rzeczy na kolejnym. Nie chciała aby ktoś jeszcze do nich dołączył. I nagle uderzyła w nią jedna myśl - A jeśli on czeka na kogoś, a ona tak się wprosiła?
- Raczej nie, jednak nic nie soi na przeszkodzie abyśmy się poznali. - było to dziwne, jeszcze nigdy nie była tak bezpośrednia i otwarta w stosunku do drugiej osoby. Zazwyczaj była nieśmiała. Do tego zakładała maskę obojętności przy innych osobach. Czy zaczynała się zmieniać? Trochę ją to przerażało, jednak z drugiej strony było czymś nowym i ekscytującym. Ciekawa była co jeszcze przyniesie jej to nowe "ja".
- Przepraszam, może czekasz na kogoś? Nie chciałabym przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Louis Fieber

Nieokreślony
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 19:14;

Obserwował każdy jej ruch ze spokojem. Jakby chciał wyczytać co kryje ta nieznajoma postać. Uśmiechała się, nie wiedział czy do niego ale uśmiech oznaczał że nie wygląda co najmniej odstraszająco. Na krótką chwilę jednak zniknął z jej twarzy ale zaraz powrócił, a z ust dziewczyny padła prosta i jasna odpowiedz. Jasne że nie było problemu, Fieber nie widział przeszkód, na jego usta wpełznął ten zadziorny uśmiech, ten którego wszyscy powinni się obawiać...a może nie?
- Również nie widzę przeszkód. Nie, na nikogo nie czekam. Albo nie wiem że czekam. - odpowiedział brunet, po czym przysunął się bliżej do dziewczyny tak, jak robił to zawsze gdy chciał kogoś onieśmielić. I nie odrywając wzroku od jej oczu przedstawił się.
- Jestem Louis Fieber, mam nadzieję że poznamy się bliżej. - ucałował jej dłoń i kontynuował
-A Ty moja droga? Kim jesteś? Co Cię sprowadza w tak ponurą okolicę jak ta?- uniósł brew pytająco i powrócił na swoje dawne miejsce. Chwycił szklankę i upił łyk, bawiąc się maleńką kostką lodu która znalazła się w jego ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 19:30;

Gdy chłopak przysunął się do niej odruchowo przesunęła się delikatnie w przeciwną stronę. Nie wiedziała czego może się po nim spodziewać choć chciała to sprawdzić. Musiała przyznać, iż miał magnetyczne oczy. Każdy kto znał Oriane wiedział, że miała słabość do oczu. Pamiętała to jak by to było wczoraj, słowa swojego brata - Pamiętaj kochana. Tylko oczy się nie zmieniają. Ukazują one najmniejszą emocję. Nawet kiedy myślimy iż została ona przez nas dobrze ukryta pod maską i tak odbije się w oczach. Od tamtej pory zawsze zwracała szczególną uwagę na oczy. W niektórych jednak można było się zgubić. Tak jak w ciemnych oczach Lucasa... Szybko otrząsnęła się z rozmyślań, gdy Louis ucałował jej dłoń przedstawiając się. Delikatny rumieniec zagościła na jej policzkach. Rzadko w dzisiejszych czasach można było spotkać takie zachowanie u mężczyzn. Kolejne jego pytania trochę ją rozluźniły.
- Miło mi Cię poznać Louis. - delikatnie skinęła w jego stronę głową. Pamiętała jak matka uczyła ją dygnięć jako form przywitania. Nawyki nabyte za młodu zostają do dzisiaj... - Jestem Oriane Carstairs. Jeśli chcesz możesz mówić mi Ria bądź Ori. Wybór należy do ciebie. - uniosła swoją szklankę z trunkiem i upiła trochę różowego płynu. Słodki alkohol rozlał się po jej gardle spływając w dół. - A co można robić w barze? Oczywiście nie przychodzę tutaj często. Czasami lubię oderwać się trochę od nauki i całego życia szkolnego. - na chwilę jej oczy zasnuła mgiełka wspomnień związanych ze szkolnym życiem lecz już po chwili nie było po niej śladu i znów na jej twarzy można było zauważyć uśmiech. - A ty mój drogi? Co robisz w miejscu takim jak to? Skoro nie czekasz na nikogo ...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Louis Fieber

Nieokreślony
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 19:53;

Widząc reakcję dziewczyny zaśmiał się w duchu, ale śmiech nie pozostał tylko w tym jednym miejscu. Jego usta również uniosły się delikatnie ku górze. Jest nieśmiała, ostrożna. Dobrze, nie często spotyka się takie dziewczyny jak ona. Zauważył także że wpatruje się w jego oczy. Utrzymuje kontakt wzrokowy, podobało mu się to. Przeważnie gdy z kimś rozmawiał to oczy rozmówcy biegały po całym pomieszczeniu i ciężko było mu nawiązać kontakt. Czy Ci ludzie maja jakieś wewnętrzne problemy, że nie potrafią zachować zasad kultury, czy co do cholery? Z jego twarzy zszedł uśmiech, i znów wyglądał..chłodno.
- Mi Ciebie również Oriane. Ładne imię. Niespotykane.- przygryzł delikatnie kostkę lodu, która powoli zaczęła się roztapiać na jego ciepłych wargach.
-Hmm, rozumiem. To dobry sposób żeby się oderwać. Szczególnie tutaj, gdzie nie ma tabunów ludzi.- rozejrzał się po barze, przymknął na chwilę oczy i oparł się o krzesło.
-Ja? W sumie sam nie wiem. Zaraz po obudzeniu, poczułem że mam ochotę na coś mocniejszego niż herbata.- odpowiedział i ponownie przegarnął włosy. Dzisiaj były wyjątkowo denerwujące.
-Lubię takie miejsca jak to. Przynajmniej można się wyluzować i porozmawiać.- odpowiedział posłał dziewczynie krótki uśmiech. Zaintrygowała go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 20:36;

Większość osób które spotkała śmiało się z jej imienia. Była nawet okres, podczas jej nauki, kiedy to posługiwała się swoim drugim imieniem - Leonie. Wtedy nikt się do niej nie przyczepiał i spokojnie mogła się skupić na nauce. Jednak z czasem zrozumiała, że był to zły pomysł. W końcu była Ślizgonem. Powinni się jej bać, a nie wyśmiewać. Tak więc z rozpoczęciem studiów powróciła do imienia Oriane. Musiała przyznać, że było ładne, jednak przyznanie się do tego zajęło jej trochę czasu. Na jego komplement pod adresem jej imienia zamurowała ją trochę. No bo haloo! Po raz pierwszy ktoś powiedział, że ma ładne i niespotykane imię. Ucieszyło ją to.
- Może to przeznaczenie, że akurat dziś miałeś ochotę tutaj przyjść. Gdyby nie to z pewnością byśmy się nie spotkali. - na jej ustach wykwitł delikatny uśmiech. Oczywiście żartowała. Sama nie wierzyła w coś takiego jak przeznaczenie. Nawet jej wiara w miłość dawno umarła. Od pewnego czasu zaczęła głosić dewizę, że miłości nie ma. Czy naprawdę w to wierzyła? Raz tak, a raz nie. Zależało to od jej stanu upojenia alkoholowego.
- Z tym się zgodzę. Chyba, że na twojej drodze stanie nieznajoma dziewczyna - spojrzała w jego oczy. Nie mogła jednak zbyt długo w nie patrzeć. Bała się, że w nich utonie i nie znajdzie drogi powrotnej na powierzchnię - Lubisz takie miejsca jak to? - w zdziwieniu uniosła brwi do góry. Sama przepadała za takimi klimatami ale tylko i wyłącznie aby odciąć się od innych ludzi. Z resztą, miejsca takie jak to, miały swoją historię i pewnego rodzaju magię w powietrzu. A może mgiełka alkoholu unosząca się w powietrzu uderzyła jej do głowy? Kończąc swój trunek postanowiła zamówić następny. Wiedziała, że to zły pomysł jednak dziś chciała zapomnieć o jakichkolwiek konsekwencjach. Będzie się tym martwić następnego dnia. - Wybacz mi na chwilkę. - przeprosiła swojego towarzysza i udała się do baru po ognistą whisky. Zdecydowanie potrzebowała czegoś mocniejszego. Zanim zdążyła wrócić do stolika jej policzki nabrały koloru. Czuła. Upiła łyk alkoholu i odstawiając szklankę uśmiechnęła się uroczo.
- Studiujesz tutaj? Czy pracujesz? Od razu przepraszam Cię za moje pytania. Jestem z natury trochę ciekawą osobą.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Louis Fieber

Nieokreślony
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 21:09;

Ewidentnie powiedział coś czego nie dane było jej słyszeć zbyt często. Można to było zauważyć po jej reakcji. Oczy Rii zrobiły się jakby troszkę większe, a ona sama przez chwilkę nic nie mówiła. Fieber zaśmiał się w duchu* Oj Lou chyba masz dzisiaj dobry dzień* powiedział do siebie. Znów zaczął gadać do siebie. Nikt nie musiał na razie nic o nim wiedzieć. Przynajmniej nic ważnego.* Pamiętaj Fieber, nie paplaj za dużo bo odbije się to na Tobie tak jak ostatnim razem. Za dużo myślisz baranie, po prostu bądź miły, normalny...nie bezczelny.* Zakończył ten wewnętrzny monolog i podrapał się po głowie. Złapał głęboki oddech i wziął ostatni łyk ognistej. Trzeba będzie iść po następną szklankę, ale przed tym warto odpowiedzieć na zadawane przez dziewczynę pytania.
- Prawda, być może to przeznaczenie mnie tutaj ściągnęło...albo głupi sierściuch, sikający na co popadnie.- zaśmiał się, mówiąc te słowa. Przeznaczenie to było coś w co nie wierzył od dawna. Gdyby faktycznie istniało to byłby teraz...a zresztą nie ważne.
- Nieznajome dziewczyny są jak najbardziej przeze mnie pożądane. A szczególnie tak intrygujące jak Ty.- odpowiedział i uniósł delikatnie lewy kącik ust. Zauważył, że onieśmiela ją jego wzrok, jednak nie przejął się tym. Postanowił że, wykorzysta ten fakt, i od teraz będzie się w nią wpatrywał za każdym razem gdy będzie coś mówiła. Ot tak, dla zabawy. Wbijając w nią swoje szafirowe spojrzenie, kontynuował rozmowę
- Lubię. Nawet bardzo, jest w nich coś wyjątkowego. Tajemniczego, to dobre miejsce na upicie nieznajomej dziewczyny. - spojrzał na nią wymownie i wyciągnął kolejną kostkę lodu ze szklanki, włożył do ust i powoli obracał. Widział że to pytanie spowodowało, iż Ria znów nie patrzyła mu w oczy.
-Hej czy z mam coś na twarzy? Wiesz gdy ze mną rozmawiasz powinnaś patrzeć mi prosto w oczy. Wtedy przynajmniej wiem czy mówisz prawdę czy nie. - powiedział i znów zarzucił uśmiechem.
-Tak, jestem studentem. Mam nadzieję że ten rok będzie równie ciekawy jak poprzednie. Wybacz mi na chwilę, trochę zaschło mi w gardle.- odchrząknął, wstał i podszedł bo baru aby zamówić kolejną porcję Ognistej. Gdy szklanka z bursztynowym płynem znalazła się w jego dłoni, wrócił na miejsce, spojrzał na dziewczynę i odparł
- A jak to wygląda u Ciebie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 21:43;

Z każdym kolejnym słowem onieśmielał ją coraz bardziej. Jednak nie miła najmniejszego zamiaru przerywać tej rozmowy. Nawet ona musiała przyznać, iż Louis był ciekawą osobą. A rzadko mogła powiedzieć coś takiego o kimś ostatnio. większość była przewidywalna w swoich rozmowach, inni byli nudni, a jeszcze inna grupa chciała czegoś zupełnie innego. Jak na razie chłopak nie zaliczał się do żadnej z nich.
- Pożądane powiadasz. To może w takim razie zostawię Cię samego abyś mógł poznać kolejną nieznajomą. - chciała być poważna mówiąc to jednak alkohol zdążył zrobić już swoje. Nie mogąc wytrzymać zaczęła się śmiać. Już tak dawno tego nie robiła, iż bała się, że wyjdzie to sztucznie jednak musiała przyznać że w jej przypadku nie ma możliwości aby coś takiego jak śmiech wyszło sztucznie. Szczery i czysty śmiech. Tylko to można było usłyszeć. - Pierwszy raz ktoś uważa, że jestem intrygująca. Pozostaje pytanie: czy to dobrze czy źle?
Jego spojrzenie wywoływało dziwne reakcje u niej. Czuła jak jej policzki płoną, jednak miała nadzieję, że to przez alkohol. Jak to się stało, że ona Oriane Leonie Carstairs upiła się przy kompletnie jej obcym chłopaku. Jeszcze nigdy, w całym jej życiu, nie doszło do czegoś takiego. Zanów zaczęła się zastanawiać czy to dobrze czy źle.
- Jak na razie to nie ty mnie upijasz, a ja sama się upijam. - pomimo, iż wypowiedziała te słowa nie mogła na niego spojrzeć. Po woli zaczynała się denerwować. Czemu on mni tak onieśmiela. Przecież to nie pierwszy mój kontakt, czy rozmowa z chłopakiem. Wewnętrzy jej monolog nie dawał odpowiedzi na jej pytanie.
- Nie, wybacz. Po prostu... - i tu musiała zadać sobie pytanie: czy powiedzieć mu prawdę? Ale jak powiedzieć komuś, że boi się utonąć w jego oczach? Czy to nie brzmiało głupio i naiwnie? Jednak Ria nie chciała zaczynać znajomości od kłamstw. Może jeszcze kiedyś się spotkają. Wzięła wdech na rozluźnienie i odkładając szklankę na stolik spojrzała w jego szafirowe oczy. - Uznaj mnie za wariatkę jak chcesz ale boję się, że utonę w twoich oczach. Mam słabość do nich. Jak chcesz możesz się śmiać. - tym razem nie spuściła wzroku. Twardo utrzymywała kontakt wzrokowy. Jedyne co zrobiła to przygryzła delikatnie dolną wargę. nawyk którego nie mogła się wyzbyć.
Gdy odszedł od stolika odetchnęła i upiła spory łyk alkoholu. Zdecydowanie musiała go ograniczyć na dzisiaj. Już wystarczająco wypiła, a jeszcze musiała dojść do szkoły. Z drugiej strony pijana tam nie wejdzie.
- Studentka drugiego roku znajdująca się w znienawidzonym przez uczniów domu. Choć ma to swoje plusy. - zamyśliła się na chwilę. Prawdę powiedziawszy nigdy nie korzystała należycie z tego, że jest Ślizgonem. W sumie sama nie wiedziała czemu. - Właśnie, sam jesteś studentem. Czyżbyś uczęszczał do Hogwartu? A może jakaś inna równie ciekawa szkoła? - oparła swoje łokcie na stoliku układając na dłoniach głowę. Była szczerze ciekawa gdzie też chłopak może studiować. Tym razem wpatrywała się w jego oczy nie chcąc aby znów pomyślał iż jest niewychowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Louis Fieber

Nieokreślony
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 22:26;

Gdy usłyszał jej śmiech, zrobiło mu się cieplej na sercu. Ten dźwięk powodował że, od razu poprawił mu się humor. Nie dała się podebrać na jego delikatnie bezczelne teksty o dziewczynach. Miała dystans do świata, przynajmniej tak mu się wydawało. Upił łyk Ognistej i spojrzał na Rię
- Myślę że powinnaś raczej się cieszyć. To nic złego być intrygującym, nawet bardzo dobrze. Nie każdy posiada w sobie ten malutki pierwiastek, który sprawia że chce się go dalej poznawać. Ale to Ty musisz zdecydować, czy pozwolić na to, aby ktoś Cię poznał i w jakim stopniu.- zakończył zdanie i z przyzwyczajenia, po raz kolejny już dzisiaj włożył sobie do ust kostkę lodu. Chyba wpadł w kolejny nałóg. Patrząc na jej twarz, spostrzegł iż jej policzki, stają się coraz bardziej czerwone, a dziewczyna lekko spięta. Chyba jego chytry plan wprawienia jej w zakłopotanie działał...albo wypiła trochę za dużo więc nie ciesz się baranie. A w sumie, tak czy tak zapowiada się ciekawie. Po chwili rozmyślań, poczuł jak jego tyłek powoli zaczyna dopraszać się o inną pozycję. No bo ileż można siedzieć jak na lekcji eliksirów której tak nienawidził. I to chyba z wzajemnością. Ślizgon zsunął się o parę centymetrów z krzesła, oparł się o nie wygodnie , a jedną z nóg oparł o drugą. Tak, zdecydowanie lepiej. Nie myślał jednak że jej odpowiedź na jego proste (tak przynajmniej sądził) pytanie, wywoła u niego zdziwienie. Co prawda szoku nie przeżył, gdyż wiedział jak działa jego spojrzenie, ale nie spodziewał się że jego alkoholowa towarzyszka będzie aż tak szczera. Spodobało mu się to.
- Miło mi to słyszeć Kwiatuszku. Nie uznam Cię za wariatkę, dlaczego miałbym to zrobić? Przyznam, że nie spodziewałem się takiej odpowiedzi, bo jest ona nad wyraz szczera i bezpośrednia.- odparł, widząc że dziewczyna próbuje utrzymać kontakt wzrokowy, wstał ze swojego miejsca. Chciał spróbować czegoś innego. Powoli podszedł do miejsca Rii, stanął za nią i zbliżył się do jej ucha
- Możesz patrzeć na nie ile tylko chcesz. Może dostrzeżesz w nich coś ciekawego a może nie?- szeptał dalej
-Nie martw się jednak, gdybyś tonęła, znam zasady pierwszej pomocy- dokończył i wrócił na swoje miejsce powolnym krokiem. Uśmiechając się niezauważalnie. Usiadł na przeciwko dziewczyny i znów wbił w nią swój wzrok. Przegryzł kostkę którą miał w ustach i pozwolił aby rozpuściła się do końca.
- Widzę że jedziemy na tym samym wózku. Również jestem w Slytherin'ie. Nie obchodzi mnie jednak co reszta świata uważa na temat tego domu. Jestem dumny że do niego należę.-odparł ze stoickim spokojem, widząc że Oriane utrzymuje kontakt wzrokowy. Skubana, jest nieugięta. Fieber uśmiechnął się do niej, upił łyk bursztynowego płynu i opierając się o stolik zadał pytanie
- Więc Rio, kiedy po raz pierwszy dowiedziałaś się o swoich umiejętnościach magicznych?- powiedział i przegarnął włosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 23:02;

Cieszyć się z bycia intrygującą? Może faktycznie miał rację. Przecież to nic złego rozpylać wokół siebie mgiełkę tajemniczości. Sama lubiła takich ludzi. Poznawanie ich było jak odkrywanie coraz to nowych, zamkniętych wcześniej pokoi w których nigdy nie wiesz co cię czeka. Szkoda tylko, że dla niego taka była. Większość uważała ją za zbyt przewidywalną.
- Mówiąc "ktoś" masz na myśli siebie? - przechyliła na bok głowę jak kot wpatrzony w wiszącą zabawkę. Porównanie dość śmieszne jednak tak właśnie wyglądała. Podczas tego ruchu jej długie, ciemne włosy zsunęły się na prawą stronę jej ramienia. - Sama mam ochotę Ciebie poznać Lou. Wydajesz się... Ciekawy. - na chwilę rozproszył ją widok wkładanej przez niego do ust kostki lodu. Musiała przyznać, iż był to niezwykle kuszący widok. Uświadamiając sobie o czym właśnie pomyślała jej policzki zrobiły się jeszcze bardziej gorące. To przez alkohol, to wszystko przez alkohol. Powtarzanie tych słów jak mantry wcale nie uspokoiło jej, a nawet rzekłabym jeszcze bardziej "rozpaliło."
- Zaczynanie znajomości od kłamstw nie jest dobrym wyjściem prawda, słońce? - z rozbawieniem podłapała jego pieszczotliwe zwroty w jej kierunku. Skoro sam mógł do nie mówić "moja droga" czy "kwiatuszku" czemu ona nie miałaby mówić do niego pieszczotliwie? W końcu to nic złego, prawda? - Po za tym nie nawiedzę jak ktoś mnie okłamuje więc sama tego nie robię. Chociaż nie... Czasami mi się zdarza. Yhh.. Nie powinnam już pić. Mam zbyt słabą głowę. - szkoda, że w tym momencie nie widziała jej Des. Miała by nie lada z niej ubaw. Ria taka rozgadana i bardzo, ale to bardzo szczera.
widząc jak wstaje trochę się wystraszyła. Nie była pewna tego co miał zamiar zrobić. Jednak chwilę później już zrozumiała o co mu chodziło. Jego bliskość wywołała szybsze bicie jej serca, co nie zdarzała się często. Na chwilę przymknęła oczy wsłuchując się w jego słowa. Dobrze, że stał z tyłu i tego nie widział. Z pewnością wtedy spłonęłaby jeszcze większym rumieńcem i to nie z powodu alkoholu.
- W każdych można dostrzec coś ciekawego. Nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. - jej głos lekko drżał. Już dawno nie czuła się w ten sposób. Była tylko ciekawa jak na to wszystko zareaguje na następny dzień. Czy nadal będzie uważała tego chłopaka za ciekawego? Czy może coś się zmieni?
Na jego ostatnie słowa zaniemówiła. Nie miała pojęcia co mu odpowiedzieć. Dlatego dopiero po chwili odezwała się jednak najpierw musiała nieznacznie odchrząknąć gdyż głos uwiązł jej w gardle.
- Skoro jesteś ze Slytherinu czemu nigdy się nie widzieliśmy? Zaczynam naprawdę myśleć, że to przeznaczenie choć całkowicie nie wierzę w takie brednie. - czy ona powiedziała to na głos? No świetnie. Nie dosyć, że zaliczy niewielkiego kaca po alkoholu to jeszcze będzie miała kaca moralnego. Super Oriane, tak dalej!
- Gdy skończyłam trzy lata. Potłuczone wazony, kieliszki, szkła wszelkiego rodzaju były tylko tego dowodem. Wystarczyło mnie zdenerwować, a wokół było pełno szkła. Taki trochę diabełek ze mnie był. - zaśmiała się na to porównanie. W końcu na diabełka nie wyglądała. - Czemu pytasz akurat o to? Moje życie rodzinne nie jest ciekawym tematem do rozmów. Uwierz. - jej uśmiech trochę przygasł. Jednak już po chwili znów można było go ujrzeć na jej twarzy. Nie chciała aby pytał o nią dalej dlatego też nie chciała mu dawać do tego jakichkolwiek podstaw - A u ciebie? Jak to wyglądało? - ciekawa przygryzła dolną wargę. Nawyk nie do wygrania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Louis Fieber

Nieokreślony
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyCzw Lut 25 2016, 23:35;

Gdy zwróciła się do niego w ten pieszczotliwy sposób, dziwnie się poczuł. Jego ciało spięło się, jednak nie do tego stopnia aby ktokolwiek to zauważył. Przypomniał mu się Johnnson i każda zmarnowana sekunda życia jaką z nim spędził. Odgonił jednak te myśli, nie chciał psuć sobie tego wieczoru. Nie zmieniając swojego chłodnego wyrazu twarzy odpowiedział
- Może to być ktokolwiek z Twojego otoczenia. Po prostu musisz być ostrożna bo nigdy nie wiesz co kto kryje w głębi siebie.- powiedział spokojnie i rozluźnił się. Na dźwięk jej słów, kącik jego ust uniósł się nieznacznie.
- Ja również mam ochotę Cie poznać Oriano. Jesteś, jak już wcześniej nadmieniłem...intrygująca.- widząc jej rumieńce, uśmiechnął się do dziewczyny. Tak, chciał po powrocie doprowadzić wszystko do wcześniejszego porządku. Poznać ludzi i żyć jak człowiek. Słuchał jej wywodów na temat kłamstwa. Sam nienawidził kłamstwa. Można by rzecz że była to jedyna rzecz która doprowadzała go do szału. Jednak z drugiej strony jego stwierdzenie nie było tak oczywiste jak kiedyś. Teraz, coraz częściej miał wszystko w głęboko w dupie. Wiedział że jedyne co chce teraz robić to bawić się życiem i relacjami. Bo dlaczego nie. Dupkiem się urodził i nim pozostanie.
- Myślę że nie powinnaś więcej pić. Nie żebym coś sugerował.- zaśmiał się cicho i spojrzał na Ślizgonkę. Zdecydowanie za bardzo się otworzyła. Ale przynajmniej było zabawnie. Będzie miał co jej wypominać i czym drażnić. Swoją drogą, może powinien ją upić jeszcze bardziej, będzie niezła zabawa...Fieber zaśmiał się w duchu, on nigdy się nie zmieni.
- Nie spotkaliśmy się wcześniej ponieważ wyjechałem na jakiś czas. Całkiem długi czas, ale to nie istotne. Przeznaczenie nie ma tu nic do rzeczy mała.- odpowiedział i spojrzał na nią przenikliwie, z zadziornym uśmiechem na ustach.
- Wybacz, jeśli Cię uraziłem. Jednak nie pytałem o Twoje życie rodzinne, a o to jak odkryłaś w sobie magię.- na dźwięk jej kolejnego pytanie prychnął
- No cóż, powiedzmy że moje zdolności magiczne nie objawiły się w łagodny sposób. Wujek wciąż wypomina mi podpalenie jego włosów. Swoją drogą nawet nie były jego...-powiedział i zaśmiał sie nieco głośniej
-Wiesz...jego tupecik był potworny- wymruczał i wziął łyk Ognistej. Jak widać od małego był nieznośny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyPią Lut 26 2016, 12:09;

- Jestem ostrożna. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo. Jednak alkohol potrafi zdziałać cuda w tej kwestii i przytępić skutecznie moje zmysły. Nie raz... - mała lampeczka w jej umyśle zapaliła się na czerwono. Znak, aby nie mówiła nic więcej - zresztą, nie ważne.
Niektóre rzeczy były zbyt dla niej bolesne aby mogła o nich mówić. Nawet upojenie alkoholowe nie było w stanie zmusić jej do tego. Po prostu jej organizm reagował automatycznie, gdy chciała komukolwiek o tym wspomnieć. Jedynie Des znała całą jej przeszłość jak i to co zaplanowali rodzice. Nikt poza nią nie miał wstępu w tę jej sferę życia. a tym bardziej ktoś poznany dopiero w barze.
- Też jestem tego samego zdania. Czasami naprawdę zastanawiam się w jaki sposób zdołałam przeżyć te wszystkie imprezy w pokoju wspólnym bez uszczerbku na zdrowiu. - zaśmiała się krótko. Każdy doskonale wiedział, że najlepsze imprezy potrafi zorganizować tylko Slytherin. Odporność na kaca w znacznie większym stopniu niż przeciętny czarodziej była chyba dziedziczona w genach, gdyż tylko uczniowie z tego domu nie mieli z nim większych problemów. A może to była tylko praktyka, bo jak to mówią: Praktyka czyni mistrza.
- Sama z chęcią bym stąd wyjechała. Daleko. - jej oczy znów zasnuła mgiełka. Oznaczało to tylko jedno - Ria znajdowała się teraz w zupełnie innym miejscu niż ten bar. Zawsze marzyła aby móc wyjechać do Rosji. Tamtejszy język ją fascynował, a kultura czarodziei z tamtego regionu była bardzo ciekawa. Na pewno dla niej. I z pewnością miejsce to znajdowało się wystarczająco daleko od jej rodzinnego domu. Chociaż czym dla czarodzieja jest odległość jeżeli może się teleportować.
- To ja powinnam przeprosić. Zagalopowałam się w odpowiedzi. Wybacz mi. - nie spuszczając z niego spojrzenia uśmiechnęła się leciutko. Nie chciał przecież tego. - To musiało wyglądać komicznie. - szczery śmiech wyrwał się z jej ust. Mimo, iż nie chciała to przed jej oczami pojawił się obraz małego chłopca chichoczącego na widok palących się włosów wuja. - mógł się z ciebie nie naśmiewać. Z pewnością wtedy jego... peruka by przetrwała. - musiała złapać się za brzuch, gdyż od śmiechu zaczął ją boleć, a z oczu poleciało kilka łez. Już nawet nie pamiętała kiedy śmiała się w ten sposób. Musiało być to naprawdę dawno temu.
- Skoro nie było Cię to zapewne nie wiesz nic o feriach organizowanych przez szkołę. Podobno ma być ciekawie, jednak nikt nie wie dokąd tak właściwie mają nas zabrać. - wzruszyła tylko ramionami - Jedno jest pewne, może być naprawdę ciekawie. Może wybrałbyś się na nie? Też mam zamiar jechać, a z tobą coś czuję nie nudziłabym się tak bardzo. - sama nie wiedziała skąd u niej było tyle odwagi aby zaprosić go na ferie. Zaprosić? To raczej złe słowo. Bardziej zaproponować, bądź zaoferować inną formą - bardziej ciekawszą - spędzenia czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Louis Fieber

Nieokreślony
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 106
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6825-louis-fieber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6828-spaczona-poczta-lou
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6837-misie-pysie-lou-3
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyPią Lut 26 2016, 12:40;

Fieber siedząc poczuł że zrobiło mu się nieco gorąco. Zdjął marynarkę i poprawił sobie koszulę bo ta zdążyła mu wyjść ze spodni. Nie żeby zwracał na takie rzeczy uwagę ale chciał przy Oriane wyglądać schludnie. Obrócił szklankę z Ognistą Whisky w palcach i wziął kolejny łyk. Alkohol znaczą go niemiłosiernie palić w przełyk, ale to uczucie nie było niczym nowym. Kurcze zabrzmiało jakby był alkoholikiem...ale w sumie nie wiele mu brakowało.
- O taak. Imprezy w naszym domu bywały okropne.- powiedział i zaśmiał się
- Z nich wszystkich pamiętam tylko tyle, że był alkohol a potem moje łóżko.-wymamrotał. Imprezy w domu węża były szczególnie zakrapiane. Fieber chyba nie opuścił żadnej, i zawsze kończyły się tak samo. Schlaniem się i kacem na drugi dzień. Na samą myśl chłopaka przeszły ciarki. Jak bumerang powrócił temat wyjazdu.
- A co powoduje u Ciebie takie myśli? O wyjeździe? Bo same z siebie nie powstają ? Trzeba mieć powód żeby wyjechać czyż nie?- *taaa i przy okazji nie zapomnieć żeby kogokolwiek o tym poinformować.* powiedział do siebie w duchu i parsknął.
- Nawet nie wiesz jak komicznie. To znaczy na początku nikt się nie śmiał, ale z czasem wywoływało to coraz większe emocje. Dzisiaj to już tylko zabawna historyjka, a przecież wujek mógł stracić głowę.- uśmiechnął się i ponownie spojrzał na dziewczynę. Była zupełnie inna niż Angven. Jeszcze nie wiedział co jest w niej takiego wyjątkowego ale wiedział że coś jest na pewno. W jej oczach raz po raz błyskały ogniki szczęścia, jednak Fieber wyczuł iż dziewczyna sporo przeszła. Na pewno kryje jakąś historię która odbiła piętno na jej osobowości. Każdy taką ma. Przynajmniej takie było myślenie Ślizgona.
- Ferie? Hmm, brzmi nieźle. Pewnie, dlaczego nie? Mogę jechać, teraz skoro Cię poznałem przynajmniej będzie z kim pogadać.- odparł i uniósł kącik ust w delikatnym uśmiechu. Taki wyjazd z ludźmi dobrze mu zrobi. Chciał lepiej poznać Rię, bo sama infromacja iż jest Ślizgonką mu nie wystarczała. Poza tym chciał poznać innych studentów i uczniów, miał ochotę na zabawę. Jego prawdziwe ja czekało na ujawnienie i wprost krzyczało iż chce opuścić jego spokojne dotychczas ciało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 533
Dodatkowo : szukająca
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyPią Lut 26 2016, 15:02;

Rodzina. To jedno słowo, a na samą myśl o nim chciała uciekać. Jednak nie mogła mu tego powiedzieć. Musieli by tak to siedzieć do samego rana aby zdołała mu wszystko wyjaśnić, a i tak byłyby to tylko pobieżne informacje. Z drugiej strony nie chciała mu o tym mówić. W końcu go nie znała. Może i zaintrygował ją na tyle aby chciała go poznać bliżej jednak ujawnianie swoich rodzinnych tajemnic było jeszcze dalekie od tego. Wzruszyła jedynie ramionami i uśmiechnęła się oczami.
- I tu masz całkowitą rację. Kocham podróżować. Zawsze chciałam to robić. Poznawanie nowych kultur, zwyczajów, jak i historii. Rosja wydaje się pod tym względem idealna. - tak naprawdę nie okłamała go. Nie do końca. To też był jeden z powodów jej chęci wyjazdu. Od małego marzyła aby podróżować, jednak zawsze w tych marzeniach towarzyszył jej Will. Dziś nie była nawet pewna czy zechciałby z nią pojechać. Od dłuższego czasu nie mieli kontaktu i poważnie zaczynała się o niego martwić. - Jeśli nie chcesz to nie musisz odpowiadać na moje pytanie. Może ci się wydać nawet wścibskie ale... Co skłoniło Ciebie do wyjazdu? Bo jak już sam wspomniałeś, takie myśli nie przychodzą  znikąd. - nie wiedziała czy zrobiła dobrze pytając go o to. W końcu to była jego osobista sprawa.
- W takim razie następne nasze spotkanie będzie na feriach. - wlepiła w niego swoje zielone oczy. Miała nadzieję, że dostrzeże aluzję jej chęci kolejnego spotkania. Jak nie to chyba będzie musiała mu to jakoś wytłumaczyć inaczej. Odruchowo spojrzała na zegarek i widząc która jest już godzina przeraziła się. - Nie spodziewałam się, że rozmowa z Tobą aż tak mnie pochłonie. Wybacz mi proszę ale muszę niestety już iść. - dopiła ostatni łyk Whisky i zbierając swoje rzeczy podeszła jeszcze do Louisa. wziąwszy parę głębszych wdechów po drodze na odwagę przystanęła przy nim i nachylając się do jego ucha szepnęła - Oby to nie było nasze ostatnie spotkanie. - po czym odsunęła się od niego i posyłając mu jeszcze uśmiech wyszła z baru na zimną, londyńską ulicę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bethany Cyler

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 448
  Liczba postów : 148
http://czarodzieje.org/t12089-selene-przynosi-liscik
Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 EmptyPon Maj 16 2016, 01:24;

Czy ona już wspominała, jak nienawidzi tego miejsca? Nie dość, że haruje tu jak wół, to jeszcze niezbyt mili klienci tu przychodzą. Zboczeńce, lub typy spod ciemnej gwiazdy. Jeszcze tylko trochę, a zmyje się stąd raz na zawsze! Ten dzień zapowiadał się normalnie. Przywitała wszystkich, którzy właśnie skończyli, zaplotła miodowe włosy w kucyk, przebrała się w strój tutaj obowiązujące: Krótką spódniczkę i obcisłą białą koszulę. Na rozruszanie, postanowiła umyć wszystkie stoliki. Ta praca zajęła jej maksymalnie... 20 minut? Jako, iż lokal nadal świecił pustkami, wzięła się za szorowanie szklanek. Jedna... Druga... Tysiąc pięćset dziewięćdziesiąta czwarta... Chyba juz wystarczy. Oparła się o blat barku, wpatrując się w równoległą ścianę. Jak długo będzie miała jeszcze tą chwilę spokoju? Dzisiaj była jedyna. Z westchnieniem udała się odebrać zamówienie pierwszemu klientowi...

Parę godzin później. Końcówka zmiany.

Ludzi z każdą chwilą przybywało, bar pękał w szwach. Zdarzało się, że Beth musiała nosić po pięć tac na jednej ręce. Właśnie szła z dziesięcioma tacami, gdy nagle potknęła się,najprawdopodobniej o wysuniętą nogę od krzesła. Wszystkie szklanki zrobiły po salcie w powietrzu i postanowiły się roztrzaskać. Jak na złość, większa część napojów wylądowała na spodniach jednego klienta..
-Proszę, wytrzyj sobie. Ja... Oddam pieniądze za te spodnie. I masz tutaj napoje na koszt firmy. Strasznie cię przepraszam! - Beth spłonęła rumieńcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 QzgSDG8








Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty


PisanieBar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty Re: Bar "Pod okiem Bazyliszka"  Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Bar "Pod okiem Bazyliszka"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 14Strona 10 z 14 Previous  1 ... 6 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Bar "Pod okiem Bazyliszka" - Page 10 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-