Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 39 Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 21 ... 39  Next
AutorWiadomość


Thomas Alexander Hill

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 217
  Liczba postów : 226
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6542-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6552-thomas-alexander-hill
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9384-jak-to-dobrze#261043
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyNie Sie 18 2013, 14:22;

First topic message reminder :

Lekko zachwiał się, kiedy chłopak uderzył go w głowę. Już miał rzucić mu pewne zawiści spojrzenie, na szczęście wszystko pozostało w sferze żartów. Na początku nie rozumiał jego zachowania. On naprawdę się martwił. Ale po chwili, gdy Sammy zaczął mu wszystko tłumaczyć, przejaśniło się to niebo, ponad nimi. – Tak, masz racje.. Przepraszam.. – powiedział do niego. Jakby na to nie patrzeć, to nie przeżył tego, co większość uczniów i studentów, jadąca Expressem. Był tam, to prawda, ale w końcu stracił tą przytomność.. Hańba do końca życia. Poza tym mina Sama wskazywała na to, że musiał przeżyć jakąś traumę..
- Tak. Masz stuprocentową rację. Pójdę po koce, chyba, że masz swój, a Ty w tym czasie zajmij nam jakieś łóżka. Pod warunkiem, że nadal chcesz na mnie patrzeć – rzucił mu pełen serdeczności, ale w dalszym ciągu wstydu uśmiech. Może gdyby był do końca przytomny czułby to samo co chłopak? Zasadniczo, wiedział jakie to uczucie. Widział reakcje matki, na samo wspomnienie o Wilkołakach. Doskonale rozumiał. Ich oboje..
- Zaraz wra… - przerwał mu krzyk jakieś osoby, wzywającej pomocy. – Zaraz wracam! – rzucił do niego, po czym pobiegł w stronę drzwi, bo tam znajdowało się źródło hałasu. Ktoś wzywał pomocy! Kolejne Wilkołaki?! A może coś innego! Co by to nie było, na pewno tym razem nie pęknie i uda mu się zwalczyć zagrożenie! Może nawet ta Ślizgonka popatrzy na niego, bardziej przychylnie? Kto wie?
- Co się stało? – zapytał, łapiąc oddech. Sam bieg nie był męczący, choć bieg z przeszkodami… Tak, Thomas nienawidził czegoś takiego. A tu przeszkód była masa, w postaci ciągle chodzących w te i we w te uczniów, łóżek, Skrzatów.. Mimo to jego czas nie był najgorszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyWto Sie 20 2013, 15:34;

Zanim Caleb ją objął, zdążyła dostrzec tylko jego ręce, całe we krwi - chociaż informacja, że to nie keczup, dotarła do niej z lekkim opóźnieniem. To już nie była żadna parodia, żaden pastisz, to był prawdziwy horror, w który oni wszyscy zostali siłą wciągnięci. Jeden, jedyny raz w swoim życiu, Curtis miała dość krwi i trupów.
- To twoja krew? - zapytała go, chociaż gdyby wszystko było względnie normalne, właśnie zastanawiałaby się, co ją opętało, dlaczego w żaden sposób nie ratuje sytuacji i nie wciska mu bajeczki o demonicznej bliźniaczce Laurze. I dlaczego daje się tak przytulać.
Teraz jednak nic nie było normalne, o ile w ogóle można posłużyć się takim przymiotnikiem w stosunku do codziennego zachowania Curtis. Dlatego yolo, Caleb już mógł się okazać Calebem Czekam Aż Się Udusisz albo Calebem Lubię Rozcinać Brzuchy Podczas Przytulania, ale naprawdę ją to mało obchodziło, dlatego wtuliła się w niego, kładąc dłonie na jego ramionach.
Wtedy też usłyszała Nicholasa, który znikł z jej oczu, kiedy ktoś transportował go do zamku pod postacią kamienia. I... on chyba nie wiedział co się stało. W sumie nic dziwnego, podczas gdy skład z Red Rock walczył z zaklęciami, obserwując śmierć Kai, ten został zmieniony w kamień. Później Curtis pamiętała tylko tę bezsilność towarzyszącą obserwowaniu nieżywej koleżanki, ktoś dał jej coś do ubrania i pomógł wyjść z pociągu. Przez ten szok zdążyła się przebić tylko świadomość, że teraz widzi testrale. Niegdyś były tak fascynujące dla Australijki, a teraz wiele by oddała, aby ich nigdy nie zobaczyć.
- Ktoś napadł na pociąg. Kaia nie żyje. Jebany Hogwart. - odparła przyjacielowi ze złością, nie odrywając się od Caleba, energicznie mrugając powiekami. To nie był najlepszy czas na słabości, o nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matt Cunningan

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 0
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyWto Sie 20 2013, 15:49;

Jak widać Daina połknęła haczyk. Kątem oka zobaczył jak zbliża się w jego stronę. Rzucił szybko okiem dookoła i wiedział, że już nikt nie zwraca na nich uwagę. Nie obchodzili go przechodnie, którzy panikując próbowali zawrzeć jakieś nowe znajomości. Nie dałby nikomu satysfakcji z tego, że mógłby się go czepić jak rzep psiego ogona. Nie cierpiał takich ludzi, wrr..
Skrzywił się mocno z bólu. Przynajmniej tak to miało wyglądać. Chyba powinien się zapisać na jakieś zajęcia ze sztuki. Jak widać całkiem dobrze mu szło. Może w przyszłości czeka na niego zawodowego aktora? Mógłby się wplątać w mugolski świat sztuki i dorabiać sobie gdzieś w Londynie, albo wrócić do Ameryki. Czarodziejskie moce tymbardziej pomogłyby mu w tym. Oh, plan życia doskonałego. Zamaskować się wśród przeciętnych ludzi, którzy nie wiedzą nic o świecie.
Z grymasem bólu odwrócił się w stronę Dainy. Dlaczego była już tak blisko niego? - Jakie czułe słówka. - powiedział nie dając po sobie poznać że nic mu nie jest. Popatrzył w jej oczy i już wiedział. Co mu szkodzi? Przecież rok szkolny praktycznie jeszcze się nie zaczął. Zbliżył się do niej i musnął nosem jej nos i lekko pocałował w usta czekając na jej inicjatywę. Przecież nie zrobi nic wbrew jej przekonaniom. Nie zmusza nikogo do niczego. To tylko przygoda, ona też go tak traktowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daina de Langeais

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 119
  Liczba postów : 150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5688-daina-ithilien-de-langeais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5700-skrytka-pocztowa-panny-dainy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5710-sekta-pieklo-panny-d
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyWto Sie 20 2013, 16:31;

Przyglądała się w spokoju Matt'owi, jakby czekała aż jego dolegliwości miną. Faktycznie Matt musiał być dobrym aktorem, że Di nie zauważyła jego symulacji.. A może po prostu nie pomyślała, że mógłby sobie tak z nią zagrać? Tak czy inaczej, nie spodziewała się jego posunięcia, które miało nadejść już za parę chwil. Wcześniej słysząc jego słowa, uśmiechnęła się tylko przenikliwie i mrugnęła do chłopaka. Kiedy zbliżył się zbyt blisko naruszając jej strefę prywatności, Daina nawet nie zdążyła nic zrobić zanim złożył na jej malinowych wargach nieśmiały pocałunek. Tyle ludzi dookoła i każdy mógł to zobaczyć.. Ale czy w sumie nie o to chodziło? W końcu Adrien miał się w jakiś sposób dowiedzieć, że D. powtarza jego błędy aby zrozumiał, co ona poczuła.. Chociaż w sumie on nie rozumie co to znaczy zdrada przez ukochaną osobę. Jest zbyt pewny siebie i jeszcze w pewien sposób dziecinny. Jak to się mówi "każdy dorasta w swoim tempie".
Nie odezwała się ani słowem, jedynie patrzyła na niego ciemnogranatowymi tęczówkami spod opuszczonych rzęs. Rozchyliła wargi biorąc głęboki wdech, po czym ponownie złączyła ich usta w trochę śmielszym pocałunku, niż on jej podarował. Dosłownie kilka sekund później odsunęła się na milimetr, aby móc spojrzeć na ślizgona.
- Widzę, że ból nagle się ulotnił. Czyżbyś mnie wrobił? - zmrużyła oczy w podejrzliwym spojrzeniu, ale jednocześnie unosząc nieznacznie kącik ust. No tego by się po nim nie spodziewała. Niby jest taki spokojny, a jednak potrafi zaskoczyć człowieka. Może w tym tkwi cały jego urok, który zaintrygował Dainę? Kto wie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matt Cunningan

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 0
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyWto Sie 20 2013, 16:46;

Czyli jednak nie jest taki najgorszy za jakiego sam się często uważał? Cóż, tego się było spodziewać. Chyba po tylu latach stąpania po świecie pora była się przekonać, że bycie innym to jednak całkiem dobra sprawa. Chociaż tak naprawdę nie różnił się tak strasznie od reszty. To tylko jego poglądy. W końcu każdy miał takie same nawyki. Podobnie zachowywał się w danej sytuacji. No i nie może być ponad 6 miliardów unikalnych poglądów. Zawsze się znajdzie ktoś, kto się dostosowuje. Brakuje tych jednostek alfa.
- Hmmm, widzę, że jesteś strasznie zła.. - powiedział uśmiechając się. Podniósł prawą dłoń i zbliżył ją do policzka Dainy. Pogłaskał zewnętrzną częścią kciuka i pocałował jeszcze raz. Tym razem pewniej. W końcu wiedział, że żadna kara go za to nie spotka. Ani nie ucieknie od niego z krzykiem.
Fajnie było tak czasami oderwać się od wszystkich swoich przemyśleń i skupić się na czymś innym. Czymś, co daje przyjemność nie tylko Tobie, ale i innym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyWto Sie 20 2013, 17:18;

Nawet jeśli.. to nie pamiętam. Wiesz, mało znałem uczniów kiedy jeszcze byłem uczniakiem.. Zasadniczo, byli to tylko ludzie z mojego Domu no i kilku prześladowców.. – powiedział, patrząc przed siebie. Tylko „kilku”. Bardzo, bardzo mało powiedziane. Doskonale pamiętał, jak idąc korytarzem był zaczepiany przez w zasadzie tą samą grupę Ślizgonów. Dlatego ich tak nie lubił? Być może.
A gdy dziewczyna zarumieniła się, słysząc jego pytanie dotyczące tej przerwanej wypowiedzi, uśmiechnął się wymownie. Chciał to wyjaśnić. Naprawdę chciał. W końcu zabrzmiało to.. niejednoznacznie. Już, już miał coś powiedzieć. Zapytać ściślej mówiąc. A może pocałować, kiedy dosiadła się do nich Alexandre.
Kolejne soboty przez miesiąc.. No ładnie, ładnie. Ciekawe, co takiego zrobiła. Choć, pamiętając wydarzenia z pociągu można było stwierdzić, że nie dała po sobie cisnąć no i.. Tak. To pewnie dlatego. Postanowił jednak nie ciągnąć dalej tematu. ALE SŁOWA ELSIE. TO CO POWIEDZIAŁA. Alex miała racje. Fakt, powiedział, że nie byli razem. Bo przecież nie byli. Znaczy. Chyba do teraz. Oj. Będą musieli odbyć bardzo poważną rozmowę na ten temat. Gdy zrobiła jej reprymendę w zasadzie cały czas się rumienił. Nie wiedział co powiedzieć. Postanowił więc milczeć.
Więc Elsie. Elsie… Elsie chciała z nim być? Bogowie. Co się dzieje na tym świecie. Wpadasz na kogoś przypadkiem, zaczynasz rozmowę, potem idziesz na imprezę. Całujesz. Potem wychodzisz z tej imprezy. Idziesz na podbój Londynu. Nie widzisz człowieka do samego rozpoczęcia roku. No, a potem słyszysz takie rzeczy. Rozmyślał, nawet nie wiedząc kiedy panna Stirling przytuliła się do niego. Resztę rozmowy między dziewczynami słyszał, ale nie bardzo jakoś do niego docierała.
Dopiero gdy dostał z powrotem swoje szaty wrócił na ziemie. Przyjrzał się im, następnie Alex. Z początku nie wiedział za bardzo o co chodzi. A tak. To jego! Zapomniałby. Przebrała się. Tak? No to wspaniale. On sam miał dość. Dość tego dnia. A gdy Alex odwróciła się w swoją stronę mógł wreszcie pogadać  z Elsie. Prawda w tych warunkach, ale zawsze.. Skoro już z tym zaczęła..
Bez słowa, położył się, gestem zachęcając ją do tego samego. Gdy wreszcie się położyła, ten objął ją ręką i mocno do siebie przytulił. – Kiedy zostałem twoim chłopakiem? – wyszeptał jej do ucha, mocniej do siebie przytulając.


Ostatnio zmieniony przez Ambroge Friday dnia Wto Sie 20 2013, 18:49, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyWto Sie 20 2013, 18:08;

Patrzyłam na Alex coraz bardziej zdenerwowana. To jasne, że tak powiedział, bo jeszcze do teraz sam tego nie wiedział. I Ambroge obmacujący obcą laskę? On się bał mnie mocniej dotknąć, a co dopiero obcą dziewczynę. Czuć to było na kilometr! On taki nie był, zresztą, jeżeli serio mówił, że mu na mnie zależy, to by tego nie zrobił. Oj nie chciałby poczuć mojej wściekłości.
- Oj weź już się... Znam cię, dlatego uprzedzam. Wara od mojego faceta - powiedziałam kończąc tym samym dyskusję z dziewczyną.
Przebrała się, super, przynajmniej nie będzie świecić tyłkiem na prawo i lewo. Postanowiłam o niej teraz nie myśleć, bawiłam się kociakiem, a ocknęłam się dopiero, kiedy chłopak zaprosił mnie do leżenia. Już po chwili zadał mi pytanie.
- A właśnie w tej chwili, coś nie tak? - zapytałam robiąc słodką minkę.
Było mi z nim dobrze, może trochę za wcześnie, w końcu nie znamy się długo, ale muszę bronić od innych dziewczyn kogoś, kto w przyszłości ma być moim facetem. No i w dodatku, fajnie jest mówić, że ma się "chłopaka".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daina de Langeais

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 119
  Liczba postów : 150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5688-daina-ithilien-de-langeais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5700-skrytka-pocztowa-panny-dainy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5710-sekta-pieklo-panny-d
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyWto Sie 20 2013, 18:56;

Matt nie był taki zły. Naprawdę. I gdyby się tak zastanowić, to każdy na swój sposób był wyjątkowy. No bo gdyby przyjrzeć się ludziom, którzy teraz byli w WS. Jedna osoba miała w swoich oczach coś co przyciągało uwagę rozmówcy, który już miał w sobie coś innego. Na przykład jakiś charakterystyczny akcent.
Daina siedziała tak bez ruchu zbyt blisko Matt'a wysłuchując jego słów. Uśmiechnęła się słodko i skinęła głową.
- Owszem, jestem cholernie zła. Mogę Ci to pokazać, jeśli chcesz. - mruknęła mu do ust, przygryzając delikatnie jego wargę. Odsunęła się na kilka milimetrów a czując jego palce na swoim policzku, posłała mu delikatny uśmiech.
Może wyglądali teraz jak jakaś zakochana parka, ale czy faktycznie nią byli? Nie sądzę. Daina z pewnością nie czuła do Matt'a nic głębszego. Generalnie ją pociągał, ale nie do tego stopnia aby była to nie wiadomo jaka big love. Nie przesadzajmy..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyWto Sie 20 2013, 19:04;

Co to za pytanie? Przecież.. Nie. Jeszcze raz. Jeszcze raz. Czy ona właśnie powiedziała, że jest jej facetem? Chyba tak. Tak. Chyba się nie przesłyszał. – Nie.. Nic.. Tylko.. – nie wiedział co ma powiedzieć. Cóż zatem lepiej milczeć. Pocałował ją tylko delikatnie, ale jakże namiętnie. Po dłuższej chwili tych pieszczot, gdy oderwali się od siebie, podjął dalszą rozmowę. – Nie sądziłem, że.. No, nie znamy się zbyt długo. Dlatego wolałem poczekać. A Ty już mnie tak nazywasz.. – uśmiechnął się, po czym ponownie pocałował. Dziwnie się czuł. W zasadzie to chciał to rozegrać trochę inaczej. Kwiaty, jakaś kolacja, te sprawy.. A tu proszę. Jedna głupia sytuacja.. I już został jej chłopakiem..
- Znaczy. Rozumiem, że od tego momentu, mogę.. – pocałował ją ponownie – robić to bez krępacji i jakiś niemiłych konsekwencji, przytulać Cię, malować.. – Oj tak. Malować. A będzie co. I nie chodzi tu tylko o wygląd modelki, notabene całkiem niezły. Chodziło tu o jego wenę. Wiadomo, aktów rysować nie będzie. Na to była nieco za młoda. Ale, kiedyś w przyszłości, kto wie? – I tak dalej? Bez żadnych oporów, że mogę dostać w twarz, et cetera? – no co? Lepiej spytać, prawda? Tym bardziej, że to ona tutaj aktualnie ustalała zasady…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marigold Griffiths

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 143
  Liczba postów : 200
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyWto Sie 20 2013, 20:27;

Prawdą było to iż jest ofiarą ''psychiczną'' lecz nikt tego nie rozumiał co ona naprawdę czuła. Nie mogła nawet pomóc swojemu ukochanemu, czuła się jakby zbędną rzeczą i odniosła wrażenie iż ktoś chce, aby wpadła w totalny obłęd. Czyżby się jej tylko wydawało? Przyszła właśnie pielęgniarka, która dała potrzebne maści i eliksiry na ranę, mówiła iż się zagoi i nie grozi jej wilkołactwo - jaka ulga! Jej rodzina nie zniosłaby by tego gdyby się stała wilkołakiem. Gdy ją przytulono poczuła dziwne ciepło, ale w tej chwili samo nawet przytulenie nie było na miejscu, zresztą nie chciała. Kocha w końcu Huana.
- Nie, proszę - powiedziała smutnie - Ja ... nie mogę teraz - musiała go jakoś spławić, aby chłopak nie zemścił się na niej. Poczuła jak robi się jej słabo i jakby miała za chwilę zemdleć, ale podniosła się.
Chciała uciec jak najdalej stąd. Miała gdzieś tych nauczycieli skoro nie potrafili odnaleźć jej ukochanego.
- Ja... - jęknęła - Muszę uciec - powiedziała i zaczęła słuchać własnych nóg. Wyszła z Wielkiej Sali.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nicholas Ridgeway

Nauczyciel
Rok Nauki : I
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 58
  Liczba postów : 47
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6256-nicholas-ridgeway
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6259-sowa-nicholasa#176867
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6257-mr-ridgeway#176854
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyWto Sie 20 2013, 23:22;

To było trochę niesprawiedliwe. Kiedy oni walczyli i zmierzali się z rzeczywistością, Nicholas po prostu skamieniał i nie miał pojęcia o tym, co się działo na świecie. Ominął go cały ból, z którym jego drużyna musiała się zmierzać od dłuższego czasu. Ominął nawet przemowę dyrektora Hogwartu, czy wystąpienie ich dyrektorki, która również była roztrzęsiona tą sytuacją. Nie miał pojęcia, co się stało. Nie wiedział, czego oczekiwać. Cała atmosfera wskazywała jednak na to, że nie czekały na niego żadne dobre wiadomości. Wiedział, że Australia była w to zamieszana, bo w końcu ktoś wparował do ich przedziału, a potem… No, nie miał pojęcia, co się potem stało. Wszystko było zamazane, a pamięć nie chciała działać tak, jakby sobie tego Nicholas zażyczył.
Pogrążył się w ciszy. Padły słowa, których zupełnie się nie spodziewał. Był przygotowany na stany krytyczne jakichś osób z drużyny, na urazy, które mogły pokrzyżować im plany odnośnie meczów, może nawet na śmierć, ale tylko osób z Hogwartu, bo w końcu… śmierć kogoś bliskiego wydawała się nieprawdopodobna? Bo nie chciał, by go to dotyczyło? Bo takie rzeczy nie powinny się dziać? Czas stanął dla niego w miejscu. Mecze, Hogwart, wszystkie plany… to wszystko nagle wydało się bez wartości, nieważne. Jakby dotyczyły innego Nicholasa, jakby dotyczyło w ogóle kogoś innego.
-Nasza Kaia? – zapytał z zupełnym zdezorientowaniem, choć w jego głosie brzmiał smutek, ogromny smutek, który świadczył o tym, że do jego mózgu zaczynał napływać sens tych słów. Śmierć… Śmierć, którą ludzie chcieli unikać, teraz stanęła mu przed twarzą. Przecież to nie mogła być prawda. Przecież Kaia… Dopiero co z nią rozmawiał, dopiero co z nią żartował, dopiero co mógł jej dotknąć… To nie mogło się dziać naprawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptySro Sie 21 2013, 00:11;

Zmarszczyłam brwi kiedy się tak zawahał, czyżby nie chciał być moim chłopakiem? Przecież to musiało być bardzo przyjemne, móc spędzać z tą osobą coraz więcej i więcej czasu, poznawać ją i w ogóle. Wiedziałam, że to powie, wiedziałam. Odwróciłam wzrok w kierunku innych uczniów, którzy powoli kładli się spać albo opuszczali Wielką Salę. Na chłopaka nie patrzyłam, wiedziałam, że to może być błąd, że tak szybko... ale raz się żyje, nic na to nie poradzę. Najwyżej potem będę płakać w poduszkę.
Spojrzałam na niego, pocałował mnie ponownie pytając, czy teraz będzie mógł to robić bez przeszkód i malować mnie...
- Malować - powtórzyłam za nim
Fajnie by było, gdyby mnie namalował. Jeszcze nikt nigdy mnie nie uwiecznił, a cieszyłabym się z obrazu na którym jestem. Powiesiłabym go najpierw na ścianie w dormitorium, potem u siebie w domu w pokoju. Pasowałby tam idealnie, ale pewnie bym go "uruchomiła" żebym żyła.
- Czy ja cię kiedyś uderzyłam ? - zapytałam zdziwiona. Nie spodziewałam się takich pytań.. - No tak w sumie, to możesz...
Uśmiechnęłam się i sama delikatnie cmoknęłam go w usta. Cały czas w głowie miałam jego pytanie, chyba musiał kilka razy od dziewczyn oberwać, skoro mówił takie rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matt Cunningan

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 0
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptySro Sie 21 2013, 01:10;

Matt miał taki charakter, że dwa razy nie trzeba go było do czegoś zachęcać. Skoro raz się coś darowało, nie można narzekać na to, że liczy się na więcej. Przynajmniej coś w tym stylu. Nie miał w zwyczaju upominać się dwa razy, więc korzystał póki mógł. Co zrobić.
Po chwili przestał całować Dainę i lekko się od niej odsunął. Na jego twarzy można było zaobserwować lekki uśmiech. Sam by się pewnie na jego widok zdziwił. Tak szczerego uśmiechu dawno nie było widać na jego twarzy. Dotknął czubkiem nosa jej nos i się zaśmiał cicho.
- Śmiało, nie wstydź się - powiedział do niej praktycznie szepcząc. Lubił prowokować. A skoro miał z tego coś jeszcze mieć.. Można było powiedzieć, że czuł się jak ryba w wodzie.
Po chwili objął ją lekko w pasie i przysunął do siebie. Nie lubił wisieć nad kimś, jakby był jakimś katem. Jeszcze nie teraz. A Dainie to i tak pewnie na rękę. Ciekawe czy naprawdę jest taka zła, czy tylko udaje? Cóż, tak czy tak Mattowi to ogromnie na rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptySro Sie 21 2013, 01:14;

Tak. Malować.. Nadawałabyś się na modelkę i.. – przerwało mu cmoknięcie Elsie. I pewnie dobrze, bo strasznie się już na to napalił. Ale cóż zrobić. Tak już miał. Mało dziewczyn, które naprawdę, NAPRAWDĘ chciał uwiecznić, godziły się na to. Dlaczego? Nie miał pojęcia. Kiedyś za to usłyszał od jednej dziewczyny, że jak będzie znanym i sprzedajnym artystom, to może ją namalować.
Zdziwiło ją pytanie o uderzenie. No cóż. Jego samego to dziwiło. Doskonale jednak pamiętał, co robiła z nim wciągu ostatniego roku Sara. Każda choćby najmniejsza próba pocałunku kończyła się siarczystym policzkiem. Może to dlatego miał opory przed dotykaniem jej? Kto wie..
- Elsie.. – zaczął temat, gdy ta lakonicznie dała mu do zrozumienia, że tego właśnie chce i że na to, jako jej chłopakowi mu pozwala. W zasadzie już wtedy, gdy się zawahał.. Ona. Wydawała się być smutna. Jakby spodziewała się dostać kosza. Dziwna sprawa, bardzo dziwna. Taka.. zamiana ról. Pierwszy raz to on mógł powiedzieć „nie” . Ale po co? W końcu trafił na dziewczynę, która mu się podobała i nie chciała go w żaden sposób wykorzystać. A przynajmniej sprawiała takie wrażenie, jak rzekłby pewnie jakiś sceptyk.
Młody Friday nie należał jednak do tych ludzi. Wręcz przeciwnie. Miał wielką, ogromną, wręcz patologiczną wiarę w ludzi. I mało rzeczy na świecie mogło ją zmienić. O ile w ogóle takowe istniały. No, ale wracając do tematu.. – Wiesz. Chyba, źle się zrozumieliśmy. Wcześniej.. – przerwał, przytulając ją do siebie. – Ty.. Naprawdę chcesz być ze mną? – wyszeptał jej do ucha. Tak, żeby nikt inny nie słyszał. Nie wyobrażał sobie takiej sytuacji. Albo raczej okoliczności, w których do tego dojdzie. Po prawdzie, zanosił się z tym zamiarem, ale jak widać go ubiegła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daina de Langeais

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 119
  Liczba postów : 150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5688-daina-ithilien-de-langeais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5700-skrytka-pocztowa-panny-dainy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5710-sekta-pieklo-panny-d
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptySro Sie 21 2013, 01:51;

Zauważyła ten jego uśmiech. Odróżniał się od tych, którymi zazwyczaj ją obdarzał. Ten był wyraźnie szczery.. Beztroski. Wiedziała co oznaczał. Matt właśnie w tej chwili odciął się od codzienności i zainteresował jakimś innym zajęciem. Takie oderwanie się od tego całego syfu panującego dookoła jest dobre. Bardzo dobre.
Odwzajemniła jego uśmiech, a kiedy wziął ją w ramiona, jej usta rozciągnęły się w jeszcze szerszym uśmiechu. Nachyliła się nad jego uchem i najpierw zamruczała niczym kot a dopiero potem odpowiedziała na jego słowa.
- Ależ ja się nie wstydzę, ale może doświadczysz mojej złości kiedy będziemy sami. Nie wiem, czy Ci wspominałam.. Ale mam mieszkanie w Hogsmeade.. - odparła cicho a kiedy skończyła, uśmiechnęła się delikatnie w tajemniczym uśmiechu po czym przygryzła płatek jego ucha. Odsunęła się aby spojrzeć na twarz ślizgona i położyła na jego policzku swoją dłoń. Przesunęła opuszkami palców w dół zatrzymując się za podbródku. Tam zgięła delikatnie paluszki aby przejechać po jego szyi paznokciami, drażniąc delikatnie jego skórę. Na jej ustach błąkał się nieznaczny uśmiech, choć miał w sobie coś.. Coś wyjątkowego. Coś niezidentyfikowanego, coś czego Matt jeszcze u niej nie widział. Co wyrażała jej twarz? Niech Matt sam to zinterpretuje. Być może była to zachęta? A może ostrzeżenie..?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptySro Sie 21 2013, 18:05;

Zarumieniłam się, kiedy powiedział, że nadawałabym się na modelkę. Byłam aż taka ładna? Znaczy, jak wiedziałam to od zawsze, no ba! ale czy inni też to widzieli? Widocznie tak, skoro chłopak chciał mnie malować.
Ambroge znów zaczął wracać do tego tematu. Czasami zastanawiałam się czy to ja nie wyraźnie mówię, on mnie nie słucha, czy raczej jest to dla niego tak duże zaskoczenie. Uśmiechnęłam się patrząc mu w oczy i czekając aż w końcu zbierze w sobie i powie to co chciał, chociaż ta chwila ciszy ciągnęła się strasznie. Źle się zrozumieliśmy? Kiedy? Nie chciał być ze mną? Spojrzałam wystraszona na niego kiedy mnie do siebie przytulał. Zapytał czy naprawdę chcę z nim być, a z moich ust wydobyło się ciche westchnięcie. To wcale nie było z zniecierpliwienia, a raczej pewnej ulgi. To pytanie było w końcu o wiele lepsze niż stwierdzenie "Nie chcę z tobą być, ale bardzo cię lubię i zostańmy przyjaciółmi".
Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Chciałam, naprawdę. Czemu ja się przy nim taką ciepłą kluchą robiłam? Czyżbym naprawdę chciała być aż tak w centrum uwagi chłopaka, być przez niego chronioną i dopieszczaną?
- A ty? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie. - Jeśli uważasz, że to za wcześnie, to poczekamy...
Tak jak on, wyszeptałam mu to do ucha, a potem posłałam delikatny uśmiech. Nie chciałam go do niczego zmuszać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexandre de Lioncourt

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 51
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6533-alexandre-de-lioncourt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6547-xoxo-a
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptySro Sie 21 2013, 19:17;

- Zapytaj się tej przeuroczej prefekt w jakiej sytuacji nas zastała. Wydaje mi się, że jego rączki były odrobinę za nisko a jego spodnie zbyt napięte w kroku jak na zwykłą koleżankę..
Wydęła wargi posyłając jej sarkastyczny uśmiech po czym zawinęła swoje rzeczy i spojrzała na nią ponownie.
- Miłego mnożenia się pod kołdrą przy paru setkach innych uczniów. Ja nie mam zamiaru na to patrzeć.
Przeniosła wzrok na Ambroge'a. Zmrużyła kokieteryjnie oczy.
- Fajnie było dotknąć atrakcyjną małolatkę, nie?
Puściła mu oko, poprawiła torbę na ramieniu.
- Do zobaczenia w sobotę popołudniu.
Posłała mu całusa w powietrzu po czym ruszyła własnym ścieżkami kierując się do wyjścia z WS.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matt Cunningan

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 0
  Liczba postów : 389
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4913-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4914-matt-cunningan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4917-szach-i-matt
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7893-matt-cunningan#220772
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptySro Sie 21 2013, 20:28;

Matt może nie wyglądał na takiego, który lubił czułości. W rzeczywistości też taki był. Ale nie przeszkadzało mu to tak bardzo. Wbrew pozorom potrafił się dostosowywać do sytuacji. A ta tutaj była mu bardzo na rękę. Może zmieni opinię o sobie u innych? Chociaż to nie na tym mu szczególnie zależało. Chyba chodziło bardziej o to, żeby dali mu spokój z tymi swoimi docinkami, z którymi się spotykał czasami.
Zazwyczaj chodząc po korytarzu słyszał jak ludzie się z niego śmiali. Czasami spotykał się z głosami, że ludzie nawet nie wiedzieli czy potrafi mówić. A czarować potrafi tylko za pomocą umysłu. To było tak dziwne, że wręcz idiotyczne. Czego oni w ogóle chcieli? Myśleli, że się dowartościują takim zachowaniem?
- Hmmm, coś proponujesz? - zapytał Dainy mruczać lekko. Zadrżał cały na dotyk jej dłoni na swojej szyi. Szybko wziął swoje i odciągnął je od siebie. Nienawidził takich pieszczot. Popatrzył na nią karcąco i się uśmiechnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daina de Langeais

Student Slytherin
Rok Nauki : III
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 119
  Liczba postów : 150
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5688-daina-ithilien-de-langeais
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5700-skrytka-pocztowa-panny-dainy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5710-sekta-pieklo-panny-d
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptySro Sie 21 2013, 21:17;

Może Matt nie lubił czułości bo nigdy ich nie doświadczył? Nigdy się nie zakochał, nigdy nie poczuł co to jest prawdziwa bliskość? Daina nie miała pojęcia jak to było u niego z tym wszystkim, ale jeśli jej przemyślenia są słuszne, to mu współczuła. Chociaż w sumie.. Czy rzeczywiście jest tak źle nie odczuwać zazdrości, wielkiej miłości która może w każdej chwili się rozpaść bądź czułości, która nie zawsze jest prawdziwa?
Słysząc jego słowa uśmiechnęła się tajemniczo i przekrzywiła głowę na bok. Wbiła lazurowe tęczówki w jego oczy, przekazując mu tym jednym spojrzeniem całe swoje złeee zamiary.
- A jeśli tak, to co..? - mruknęła wykrzywiając usta. Dreszcze które zawładnęły ślizgonem jedynie spowodowały, że w jej oczach pojawiły się nieodgadnione iskierki. Przygryzła dolną wargę po czym rozchyliła wargi. Wstała z materaca, który nawet w żaden sposób nie pomógł jej w zlikwidowaniu bólu jej zgrabnych czterech liter.. Już w końcu nie trzeba było siedzieć w WS z tymi wszystkimi uczniami, więc poprawiła wygniecioną koszulę i chwyciła go za dłoń pociągając aby wstał. Kiedy już to zrobił, splotła z jego palcami swoje i ruszyła żwawym krokiem w stronę ogromnych drzwi. Nie odezwała się ani słowem, a jedynie wyprowadziła do z pomieszczenia. Gdzie się udadzą? O tym Matt się przekona już za chwilę..

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyCzw Sie 22 2013, 03:05;

Skoro zadajesz mi to pytanie, widać nie jesteś do końca pewna.. – wyszeptał jej do ucha. Zabawna rozmowa. No, ale w obecnych warunkach. Tym razem jednak zdobył się na to, by pochylić się nad nią. A wracając do poprzedniej pozycji, ucałował ją tylko w policzek. Posmutniał, oczywiście, że tak. Nie dał jednak po sobie tego poznać. No.. może.. jego twarz przybrała bardziej neutralny niż poprzednio wyraz twarzy. – Wiesz.. Co do mnie. Prześpij się z tym. Dobrze zastanów, czy na pewno chcesz być z kimś takim jak ja. I pogadamy o tym w sobotę, po szlabanie. – dodał, układając się już na swoim miejscu. Szybko jednak wstał. Zastanawiał się, czy mogą się tu tak położyć? Razem. W końcu. Łóżek, jak widział, było dość. No i uczniów trochę tu było, jakby nie patrzeć.. Z drugiej strony, przecież nic nikomu nie zrobią. Tylko. Prześpią się ze sobą.. Oczywiście nie dosłownie, o ile to wyrażenie może mieć zupełnie inne niż to, znaczenie.
- Teraz natomiast.. Chodźmy spać. – zarządził, przytulając dziewczynę do siebie jeszcze bardziej. Elsie wyraźnie posmutniała. Widać, znowu go nie zrozumiała.. – Nie powiedziałem, że nie chcę. Po prostu.. naprawdę nie wiem, czy chciałabyś być ze mną.. – powiedział do niej, składając na jej ustach pocałunek. – Bardzo chcę. Ale Ciebie proszę. Zastanów się. Uwzględniaj co chcesz. Nawet czas znajomości. Wiedz, jednak, że nie o to mi chodzi. W końcu.. Myślałem, że jakoś bardziej przywiązujesz się do pewnych rzeczy. A jeśli nie Ty, to twoja rodzina.. – nie chciał tego powiedzieć. No, ale taka prawda. Jeśli chciała być z nim i ukrywać to przed rodzicami, to on się na to nie pisał. Niech wie od razu, na czym stoi. – Raz jeszcze. Dobranoc. I wiesz. Nawet wiem, do czego będziesz pozować. I przykro mi, ale nie będzie to twój portret.. – uśmiechnął się raz jeszcze, teraz niby na przeprosiny, po czym kolejny raz pocałował młodą Ślizgonkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marigold Watson

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 0%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 135
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4704-charlene-marigold-watson#138824
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4708-sowa-charlie#138841
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4706-hey-will-u-be-my-love
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyCzw Sie 22 2013, 04:35;

Tak, nadal nie wiedziała, o co jej samej chodziło. W ogóle nie miała pojęcia, dlaczego non stop usilnie szukała towarzystwa Charlotte, doprowadzając ją już sobą chyba do białej furii. Nigdy tego nie roztrząsała i teraz też nie miała zamiaru zastanawiać się nad tym, dlaczego właśnie ona wyrwała ją z otępienia i dlaczego zmartwienie o nią było silniejsze niż mdłości, niż chęć zwinięcia się w ciasny supeł i udawania nieistnienia, a także niż wspomnienia, które migały jej przed oczami jak stary film wyświetlany w kinie samochodowym, sprowokowane wieczornymi wydarzeniami. Przez chwilę miała wrażenie, że Lots zignoruje ją albo pozbędzie jakąś wymyśloną na poczekaniu wymówką i być może właśnie dlatego nie przejmowała się aż tak, stojąc przy niej i jej znajomych i wodząc wzrokiem najpierw po nich, a później po innych ludziach zgromadzonych w wielkiej sali. Dopiero kiedy starsza Charlie przeprosiła obecnych, by udać się z nią na stronę, w głowie Watson pojawiła się zaskakująco trzeźwa myśl, że w takim razie dobrze byłoby wymyślić cokolwiek, co chciała jej powiedzieć, bo naprawdę nie miała bladego pojęcia, co sprowokowało ją do tego, żeby wyciągać ją od znajomych.
Kiedy stanęły w pewnej odległości od nich, Charlie odwróciła się twarzą do Lots. Otworzyła usta, chcąc coś powiedzieć, ale wszystkie myśli wyparowały jej z głowy, więc westchnęła i zwilżyła wargi językiem, przyglądając się uważnie Widsor. Zdążyła się jeszcze objąć ramionami, przejechać językiem po zębach, wzrokiem po niewidzialnym sklepieniu wielkiej sali, a później znów po twarzy rozmówczyni, zatupać głucho trzy razy lewą stopą o podłogę i podrapać się w kark, zanim wreszcie coś kliknęło w jej głowie, oddając zdolność mowy.
- Hmm... - mruknęła jednak najpierw, zastanawiając się nad tym, czy to jednak nie jest zły pomysł, wyciągać ją tak i zagadywać jakoś głupio. Ale trochę już było na to za późno! - Hmm... - mruknęła więc znowu, gdy wreszcie doszła do tego wniosku. - Hmm, wszystko w porządku? - spytała wreszcie, eureka i alleluja. Skierowała przy tym wzrok na poszarpane ubranie Lots, spod którego ziała czerwienią rana. Trudno było Watsonównie ocenić, jak bardzo była poważna, ale przyglądała się jej uporczywie, znów z pustką w głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gość
avatar

Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8








Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyCzw Sie 22 2013, 05:01;

Podniosła zdezorientowany wzrok na Riley'a, który znikąd pojawił się nagle obok niej i mówił do niej, o niej, w jej stronę. Nie docierało do niej do końca, o co mu chodzi, w sumie niewiele do niej docierało. Źle się czuła, było jej niedobrze. I miała wielką ochotę wybuchnąć płaczem jak małe dziecko, przytulić się do kogoś i płakać, płakać, bezwstydnie płakać. Ale zdusiła w sobie z niesmakiem tę głupawą ochotę, śmieszne pragnienie. Była silna, przejdzie przez to, niedługo zapomni o tym wszystkim, będzie jak codzień.
A jednak trudno było jej w to teraz uwierzyć, mimo wszystko.
Spojrzała przenikliwie na Salingera, zagryzając lekko wargę. Przez dłuższą chwilę nic nie mówiła.
- Kaia nie życie - powiedziała w końcu, a te słowa w jej ustach zdawały się być gorzkie i niesmaczne, aż chciała je wypluć. Razem z nimi chciała wypluć wspomnienie tego wieczora, tak dwojakie i nieznośne.
Z jednej strony wciąż czuła resztki euforii, towarzyszące pierwszej misji Lunarnych, pierwszej świadomej zmiany w wilkołaka, wypełnieniu misji, triumfowi ich grupy. Mimo wszystko wciąż przynależność do Lunarnych była czymś, z czego nawet bez przysięgi wieczystej nie miałaby zamiaru się zrzec, nic z tych rzeczy.
Ale z drugiej strony widziała pod powiekami twarz Kai i wyobrażała sobie, jak wyglądała w chwili śmierci. I czuła dziwne kłucie we wnętrzu, cholerną bezradność.
Powrót do góry Go down


Charlotte Windsor

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 276
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6513-charlotte-mayfire-windsor
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6527-charlie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7784-this-charlotte-is-not-a-harlot
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7783-charlotte-windsor#216552
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyCzw Sie 22 2013, 11:57;

Cała ta głupia sytuacja, która miała miejsce pomiędzy jedną Charlie, a drugą, mogła wielu ludzi z łatwością zbić z tropu. I chyba nie będzie to wielką niespodzianką jeśli stwierdzę, że Charlotte należała właśnie do tej zdezorientowanej grupy. Bo niby racja, Charlene szukała towarzystwa Windsorówny dosyć natarczywie, ale jeszcze przed tamtym dziwnym okresem, kiedy to młodsza udawała, że starsza nie istnieje, nie byłoby problemu. Ba, Char z wielką chęcią spędzałaby czas z Watsonówną, nie mrugając nawet okiem. A teraz? Teraz było dziwnie. Właścicielka platynowej łepetyny chyba próbowała nieudolnie wrócić do dawnych dni, jednocześnie próbując usilnie ominąć moment przeprosin. A brunetki wcale to nie zadowalało. Pomijając już same przeprosiny, oczekiwała jakiegokolwiek wyjaśnienia co do jednego z ich spotkań. Lotta wiedziała, że z Mari było coś nie tak. Że coś ją męczyło, nie dawało spokoju. Ale nawet zważając na poziom zaufania między nimi, żadne słowa przybliżające Alice do zrozumienia całokształtu wydarzeń nie padły. Jednakże Lots nadal chciała poczynić jakieś kroki w stronę powrotu do ich normalnej relacji. To właśnie dlatego tak bardzo się zdziwiła, kiedy usłyszała pierwsze słowa osiemnastolatki. Przecież nie w ten sposób wyrywała ją na imprezy, na jakieś normalne pogaduchy. Najwidoczniej tym razem miała być to poważna rozmowa, na którą Charlie w jakimś minimalnym stopniu się cieszyła. Ach, ta jej naiwna wiara, że wszystko pójdzie tak łatwo! No ale cóż, zostawmy to. Dziewczyny oddaliły się od Elliotta i Kayleigh, docierając do niemal pustego zakątka Wielkiej Sali. To tam Charlene odwróciła się twarzą do Charlotte i to właśnie tam zaczęła się zachowywać dosyć niecodziennie. Dziewiętnastolatka cały czas trzymała dłoń na ranie, chociaż bolało ją to cholernie. Ale nie był to obecny punkt zainteresowania, na którym dziewczyna się jakkolwiek skupiała. Owym punktem była cała Watsonówna, która chyba nie do końca wiedziała, co chce zrobić. Można w sumie wspomnieć, że utknąwszy w tej bezradności Marigold wyglądała dosyć uroczo, aczkolwiek ogólna sytuacja była zbyt ponura, aby Windsorówna zauważyła to po raz siedemdziesiąty ósmy. Ale cóż, w końcu padło dosyć głupie pytanie. Lotta westchnęła cicho, spoglądając na swoje ramię. Dopiero wtedy odkleiła zakrwawioną już w znacznym stopniu dłoń, aby spojrzeć na zadrapane miejsce. "Najwyższy czas się tym zająć." - pomyślała, po czym wyjęła swoją różdżkę. Mogło być ciekawie, z racji tego że pierwsze zaklęcie musiała wykonać trzymając ją w lewej ręce.
- Chłoszczyść. - mruknęła, celując w zakrwawioną dłoń. Całe szczęście, poszło całkiem sprawnie. Tyle że została jeszcze sama rana, z którą może być nieco trudniej.
- Asinta mulaf. - dodała, uśmierzając wreszcie denerwujący już ból - Episkey. Episkey. Episkey! - kolejne zaklęcie sprawiło jej jednak o wiele więcej kłopotów. Nie była pewna, dlaczego ta niby mała rana była tak trudna do uleczenia. Może to ów kryzys psychiczny, który Charlotte niedawno przeżyła, (z którego też nie do końca wyszła!) może to coś zupełnie innego. Nieważne. Ramię było już w jednym, nieposzarpanym kawałku, więc można było wrócić do samej konwersacji. Chociaż w tym przypadku - ze strony Windsorówny - ów powrót był jedynie skrzyżowaniem rąk pod piersiami i wbiciem wzroku w przyjaciółkę, chwilę po tym jak eukaliptusowa różdżka została ponownie schowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Salinger

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 25
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 160
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5493-riley-salinger#159681
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5498-rajlejowa-sowa#159715
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5497-ziomki-riley-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7192-riley-salinger#204396
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyCzw Sie 22 2013, 13:45;

Wokół panowała grobowa wręcz atmosfera, która udzieliła się i jemu. Cholera, to wszystko było takie... niedorzeczne. Takie niemożliwe, dziwne, nieprzewidziane. Miał przyjechać tutaj, trenować ostro, współgrać z drużyną i wygrać puchar. Tymczasem życie w Hogwarcie wyglądało inaczej, nie tak, jak sobie wyobrażał, a on nie wiedział już, o co w tym wszystkim chodzi. Nie wiedział, czy się mu to podoba, czy nie. Nic nie wiedział, satysfakcja mieszała się z rezygnacją, wściekłość z bezsilnością, obojętność z emocjami.
- Wiem - spuścił wzrok. Jego życie nie było usłane różami, ale również nie było przesadnie dramatyczne. Pierwszy raz spotkał się z czyjąś śmiercią, a była to śmierć osoby, którą znał bardzo dobrze, a swego czasu nawet z nią... był. Tak, mógł mówić o Kai Chevey jako byłej dziewczynie, której bezwładne ciało leży teraz gdzieś i czeka na ostatnie pożegnanie. Nie był sentymentalistą, nie myślał o przeszłości, zdawało się, że nawet nie potrafi tęsknić. Jednak w tym momencie został zaatakowany, owładnęło go jakieś dziwne uczucie, jakby znikło z tego świata coś, co było nieodłącznym elementem jego szarej codzienności. Czy to pustka? Pustka po śmierci Kai Chevey?
A więc tak czują się ludzie, kiedy ktoś umiera.
To dziwne uczucie, ale wyraźny znak, że on również je miał. Miał uczucia. Gdyby był choć trochę bardziej mądry, myślałby teraz o zespole, pozbawionym jednego członka. Tymczasem nie myślał prawie wcale, zirytowany ludźmi dookoła i tym, co tliło się w środku jego organizmu, a było wręcz nie do zniesienia. Wszystko przez tych idiotów dookoła, płaczących i zrezygnowanych, panikujących w pociągu. Gdyby nie zachowywali się tak głupio, jemu by się to nie udzieliło. Oby minęło jak najszybciej, bo są przecież ważniejsze sprawy.
- Ciekawe, kto jej to zrobił - powiedział obojętnie. Sam nie byłby zdolny do takiego czynu, a ów osobnik musiał być pozbawiony wszelkich uczuć. On jeszcze ma ich resztki. - Wilkołaki, co? - spojrzał na Georgię uważnie, przekręcając głowę, jakby nad czymś się zastanawiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 23
Galeony : 148
  Liczba postów : 154
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6336-elsie-stirling#177860
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6337-elsie-stirling#177877
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6338-elsie-stirling#177878
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyCzw Sie 22 2013, 19:07;

Chłopak miał racje. Chyba ta decyzja była zbyt pochopna. Mruknęłam tylko ciche "Dobra" i odwróciłam się na drugi bok. Większość ludzi albo już spała albo rozmawiała cicho z innymi. Ja zanim zasnęłam bawiłam się z kotem, ale i ten niedługo padł. Nie chciałam teraz rozmawiać z Krukonem. W dodatku, zabolały mnie słowa mojej przyjaciółki, nie wiedziałam czy wierzyć jej czy jemu. W dodatku, nie wiedziałam co moi rodzice będą sądzić o tej znajomości. Matko, ja nawet nie wiedziałam czy on przypadkiem nie jest mugolakiem. Ah, jestem taka głupia. Dlaczego właśnie teraz musiałam się tak dać ponieść emocjom? Nie rozumiałam tego. Zasnęłam z tą myślą.
Obudziłam się rano, chłopak jeszcze spał rozwalony na prawie całym materacu, a ja prawie spadałam. Kot również jeszcze spał, tak jak cała reszta. No prawie, bo większość wychodziła już z sali, widocznie można było. Wstałam, wzięłam torebkę, kota, pogłaskałam delikatnie Ambroge'a po policzku, a następnie wyszłam z wielkiej sali kierując się w stronę Lochów.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyPią Sie 23 2013, 01:23;

O ile w tej sytuacji można mówić o jakimkolwiek szczęściu, to miał je właśnie Nicholas. Zanim Kaia zdążyła umrzeć na oczach wszystkich, Australijczyk przecież został zamieniony w kamień! Jego nie będą dręczyć obrazy, ilekroć tylko zamknie oczy, nie będzie nękać poczucie bezsilności, osiągające kumulację wraz z ostatnim tchnieniem Chevey. Bezsilność będzie zaledwie wyobrażeniem, cieniem tego, co mógł poczuć, biernie przyglądając się śmierci koleżanki. Tak, Curtis uważała, że to naprawdę dobrze, że chociaż Nicholas nie był tego świadkiem. Chociaż on.
- Tak, nasza Kaia. - odparła, wypranym z emocji głosem. To było nieprawdopodobne, wczoraj, o tej porze, Chevey właśnie pakowała się do Hogwartu. Spragniona nowych wyzwań, znajomości, wyrwania z nudy i marazmu. W zamian dostała śmierć, prezent od jakiegoś anonimowego fanatyka. Och, gdyby Curtis tylko mogła, gdyby mogła go złapać...
Ale nie mogła.
Nie będę się więcej rozpisywać o tych wszystkich rozterkach, o zdawkowych odpowiedziach, udzielanych Nicholasowi i tak dalej. Curtis, Caleb i Nicholas, zapewne nie odzywając się  wiele, po prostu poszli po materace i klapnęli gdzieś niedaleko siebie, pośród innych, równie zszokowanych uczniów.
Juvinall tej nocy jednak w ogóle nie zmrużyła oka. A kiedy pierwsze, oznajmiające poranek słońce, zdołało się przedrzeć przez wielkie okiennice, a drzwi wreszcie zostały otwarte, Curtis zwinęła się jeszcze zanim Nicholas i Caleb zdążyli wstać.

z/t x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marigold Watson

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 26
Czystość Krwi : 0%
Dodatkowo : teleportacja
Galeony : 135
  Liczba postów : 265
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4704-charlene-marigold-watson#138824
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4708-sowa-charlie#138841
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4706-hey-will-u-be-my-love
Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 EmptyPią Sie 23 2013, 01:44;

Za to już większą niespodzianką będzie stwierdzenie, że niezaprzeczalnie Charlene również należała do grupy zdezorientowanych, zresztą od samego początku, nie tylko tego wieczora. Działała pchana jakimś niezbadanym i trudnym do opanowania impulsem z podświadomości; nie mogła się powstrzymać przed przychodzeniem do Lots, zabieraniem jej na skraj zakazanego lasu i szukaniem jej towarzystwa, chociaż absolutnie nie wiedziała, jaki w tym wszystkim jest cel. Wiedziała tylko, że w tym okresie, kiedy usilnie jej unikała, naprawdę tęskniła za jej towarzystwem i ta tęsknota prawdopodobnie wygenerowała poniekąd liczne sytuacje, w których Charlene znienacka pojawiała się przy Charlotte, chociaż wcześniej potrafiła tylko rzucić w jej stronę wystudiowane, obojętne spojrzenie albo nawet ironiczną uwagę. W jej poglądzie na całą sprawę nic się nie zmieniło: nie była godna. Niczego nie była godna. Może była zbyt zmęczona, by ze sobą dalej walczyć.
Patrzyła uważnie na poczynania Lots, walcząc z głupimi łzami, które bardzo chciały napłynąc jej do oczu na widok krwi na dłoni Windsor, w końcu oderwanej od rany. Charlene mimowolnie srzywiła się na widok tego, co zostało odsłonione. Widziała gorsze obrażenia, o wiele gorsze, gdy pomieszkiwała w jakichś zatęchłych melinach wśród ćpunów, gdy nie miała co ze sobą zrobić w wakacje, ale mimo to był to widok gorszy, niż one wszystkie razem wzięty, być może przez to, że wciąż nie wyszła z szoku po wydarzeniach z pociągu, wciąż też była na lekkiej fazie i przez pryzmat rozszerzonych źrenić wszystko wyglądało gorzej niż zazwyczaj.
Po tym, kiedy już ramię zostało wyleczone, Watson przez chwilę dalej wpatrywała się w miejsce, gdzie wcześniej ziała czerwień, teraz okolona tylko przez szkarłat poszarpanego ubrania. Później leniwie podniosła wzrok na twarz rozmówczyni.
- Pytałam - zaczęła nieznoszącym sprzeciwu tonem, hardo spoglądając w oczy Windsor - czy nic ci nie jest. Nie mówię o ranach.
Trudno było się spodziewać, że teraz Charlotte rzuci jej się w ramiona, żeby się wypłakać i opowiedzieć o wszystkim, co kłębiło jej się w głowie, nie po tym, jak była przez Charlie traktowana, ale mimo wszystko Marigold podjęła zaciekłe próby. Nie wiedziała, po co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wielka Sala - Page 4 QzgSDG8








Wielka Sala - Page 4 Empty


PisanieWielka Sala - Page 4 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 39Strona 4 z 39 Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 21 ... 39  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wielka Sala - Page 4 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Parter
 :: 
wielka sala
-