Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Przed dziurawym kotłem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Curtis Juvinall

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 213
  Liczba postów : 492
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6488-curtis-laura-juvinall?highlight=Curtis+Juvinall
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6489-jakub-zjem-twoja-okreznice
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6490-zapraszam-bo-inaczej-john-po-was-przyjdzie
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyPon Sie 12 2013, 14:45;

First topic message reminder :


Przed Dziurawym Kotłem
Wejście do gospody jest oblegane przez klientów, widocznie obskurność owego przybytku nie jest w stanie odstraszyć takiej ilości czarodziei, którzy planują zatrzymać się tutaj, bądź chociażby napić piwa.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Salomon E. Jiggers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 25
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9195-salomon-e-jiggers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9231-ona-nie-gryzie-wiec-piszcie-piszcie#258465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9226-jiggers-przystojniejszy-puchon#258327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9230-salomon-emmanuel-jiggers#258464
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySob Sie 09 2014, 00:46;

Sam nie wiedział dlaczego akurat wylądował tutaj. Pewnie z nudów. Tęsknił za swoim bratem, który doskonale się bawi w Indiach, a dlaczego Salomon nie pojechał? Po prostu. Coś mu się przestawiło w tego jego pięknej główce i postanowił te wakacje spędzić w domu z rodzicami. A co. Kto bogatemu zabroni, nie? Wcale nie żałował tego, że został w domu mimo wielu listów pisanych przez jego braciszka, że jest super, że może żałować iż nie pojechał on miał do tego nieco inne podejście. Owszem, na pewno wiele by się wtedy działo, bo jak bliźniacy są razem to potrafią wiele rzeczy nabroić, nawet to, że już powinni nieco doroślej myśleć nie zmieniło ich zachowania. Ale czym by był Hogwat, Hufflepuff bez nich.
Rodzice pojechali na urodziny do swojego przyjaciela. Chcieli go ze sobą zabrać, ale stwierdził, że to będzie dobra okazja do tego, ażeby przypomnieć sobie jak wygląda Londyn. Szedł główną ulicą rozglądając się. Dość dużo ludzi nie było, a jak byli to sami starcy z wielkimi czapami na głowie, wyglądali trochę śmiesznie. Młodych czarodziei w ogóle nie było, jedynie kilku małych dzieciaków zauważył, pewnie pierwszy raz wybierali się na szkolne zakupy. Sam doskonale pamięta tę chwilę i super ją wspomina. Od razu tego dnia zapamiętała ich sprzedawczyni fasolek wszystkich smaków, która stała na ulicy. Chłopaki przypadkowo wysypali cały koszyk, a te rozsypały się dosłownie po całej ulicy. Wtedy srogo za to zapłacili, ponieważ odebrano im kieszonkowe, które poszły w ręce tej kobiety. Dobrze, że jej teraz tutaj nie było, bo pewnie wpadłby w nieopanowany śmiech.
Doszedł do Dziurawego Kotła, nie lubił tego miejsca. Był kilka razy tutaj z ojcem, który to załatwiał jakieś dziwne, potajemne sprawy o których niestety Salomon nie mógł się dowiedzieć, a przecież tak ładnie ojca prosił. I tak zastanawiając się oparł się o ścianę przed wejściem do lokalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Phoenix I. Farãas

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySob Sie 09 2014, 01:06;

Podróż do Londynu wydawała jej się jakaś nierealna. Właściwie od czasu, gdy dostała list czuła odrealnienie. Myślała, że uderzy w nią to bardziej, że będzie miała wrażenie jakby świat się skończył i jakby nic innego nie miało sensu. Nie było tak jednak, czuła tylko rozdzierając pustkę, która wylądowała w jej sercu i zagościła tam chyba na dobre. Kto wie, czy nie na zawsze. Nie musiała już wyjeżdżać z Indii, pogrzeb.. jak to banalnie brzmiał, obco, nierealnie. Nie powinna myśleć o pogrzebach, była na to za młoda, prawda? A jednak nie dalej jak za kilka dni, miał odbyć się pogrzeb jej rodziców. Ludzi, którzy zajmowali się nią od jej pierwszych chwil pożar pożar. Głupi pożar i pomyśleć, że czarodziej powinien sobie z nim poradzić. A jednak, nie wszystko w praktyce wychodziło tak pięknie, jak brzmiało w teorii. Nix westchnęła. Nie wiedziała, czy Urząd Stanu Cywilnego powiadomił też jej rodzeństwo, czy tak jak zawsze odpowiedzialność przekazania informacji spadnie na nią. Westchnęła jeszcze raz. Uznała, że zrobi to najpóźniej jak może. Pozwoli im na jeszcze kilka chwil radości, zanim zarzuci ich tą informacją. Nie czuła ochoty i potrzeby przebywania dłużej w Indiach. Co miała robić? Bawić, śmiać się? Do tych rzeczy należało angażować ludzi, a ona nie miała ochoty nikogo widzieć. Chyba. Chyba wolała pobyć sama. dlatego też po przeczytaniu listu uznała, że czas opuścić Indie. Nie chciała jednak wracać też do Argentyny od razu, nic tam na nią nie czekało poza zgliszczami jej dawnego domu.
Padło na Londyn. Droga minęła jej jak przez mgłę. Nie myślała, choć kiedyś z zapałem smoka kłóciłaby się, że nie da się nie myśleć. Z średniej wielkości torbą podróżną na ramieniu szła ulicą w kierunku Dziurawego Kotła, dowiedziała się od kogoś, że można wynająć tutaj pokój na parę dni. Musiała przecież gdzieś mieszkać, prawda? Hogwart na wakacje raczej nie był dostępny. A większość jej znajomych, którzy mogliby zaoferować jej nocleg i tak była w Indiach. No i przecież, nie chciała się z nikim spotykać. Chyba.
Nie wyglądała najlepiej. Na głowie włosy odstawały chyba w każdą możliwą stronę, upięte w coś na rodzaj koka, który wyglądał jednak, jakby nie był ruszany od jakiegoś czasu, pod oczami można było zauważyć cienie, nawet nie starała się ich ukryć, nie zamierzała nikogo tutaj spotkać. Jednak jak na złość pod ścianą Dziurawego Kotła znał jegomość o znajomej jej twarzy. Nix zastygła w pół roku nie wiedząc co zrobić. Stała, a ludzie na około obijali się o nią i trącali ją, a ona próbowała postanowić, czy kierować się dalej do celu, czy też zawrócić na pięcie i uciec, póki jej nie zauważył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salomon E. Jiggers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 25
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9195-salomon-e-jiggers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9231-ona-nie-gryzie-wiec-piszcie-piszcie#258465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9226-jiggers-przystojniejszy-puchon#258327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9230-salomon-emmanuel-jiggers#258464
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySob Sie 09 2014, 01:26;

Biedna PIF. Naprawdę bardzo współczuł dziewczynie. Pewnie, nie wiedział jak to jest, ponieważ nie stracił rodziców i to jeszcze obojgu. To było coś naprawdę strasznego. Ale puchon nie miał o tym zielonego pojęcia, że dziewczyna ma takie o to problemy. Stracić kogoś z kim się rozmawiało nawet raz w życiu trudno jest wrzucić do swojego rozumowania, a co dopiero gdy się straci rodziców. Widzieli się w Hogwarcie, ale jakoś żaden nie zapytał się odnośnie wakacji gdzie je spędzają. To pewnie była taka normalka, że pewnie pojadą na wakacje ze szkołą, chłopak również tak myślał przy końcu roku, ale później mu coś się w głowie poprzestawiało i zrezygnował z wyjazdu.
Tęsknił już za Hogwartem, uwielbiał uczęszczać do tej szkoły, teraz doskonale zdawał sobie sprawę, że do dormitorium Hufflepuff'u już wstępu nie będzie miał, bo jego sypialnie przejmą Ci co przeszli do następnej klasy. Te czasy były nie do zapomnienia, więc jak tak można z ludźmi robić? Studia, niby również w Hogwarcie, ale to jednak nie będzie to samo. Niby te same korytarze, te same klasy, ale to nie to. Przykro się robi, no ale nic się na to nie poradzi, niestety.
Stał tak przed dziurawym kotłem z głową zadartą na wierzę jednego budynku. Nagle podleciała tam sowa, dość podobna do jego, ale to nie była ona. Jednak próbował dostrzec czy aby na pewno sowa nie kieruje listu do niego, jednak chwilę później odleciała z głośnym trzepotem skrzydeł. Szczerze powiedziawszy to liczył na jakiś list od swojego brata. Pewnie będzie na niego wściekły, że naprawdę nie pojechał. Pewnie sobie myślał, że ten żartuje i pojawi się w Indiach, jednak to nie był żart i Salomon rzeczywiście zrezygnował z teraźniejszych wakacji. Nagle ni stąd ni zowąd przed nim, w lekkim tłumie zauważył dość dobrze znaną mu twarz. PIF? A czy ona nie jest w Indiach? Zauważył jednak, że dziewczyna zaczęła się wahać czy iść czy też się odwrócić na pięcie i odejść, dlatego szybko zareagował.
- Phoenix? - zawołał, miał nadzieję, że dziewczyna go usłyszy. W tym tłumie naprawdę dziwił się, że w ogóle ją spostrzegł. Zdziwił się przede wszystkim wyglądem dziewczyny. Zawsze była zadbana, ubrana jak należy i dbała przede wszystkim o swój wygląd, a dzisiaj wyglądała nie tak jak zawsze. Czyżby przyleciała tutaj na miotle?
- A Ciebie prąd kopnął czy w krzakach szukałaś fasolek? Ponoć tam jest ich najwięcej. - zaśmiał się. Żartował, taki urok tego puchona. Chociaż gdyby wiedział w jakiej sytuacji jest dziewczyna na pewno by się tak nie wygłupiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Phoenix I. Farãas

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySob Sie 09 2014, 01:53;

Phoenix nie była tak zżyta z Hogwartem, nic znów dziwnego, skoro pojawiła się w nim dopiero w tym roku na Sfinksa. Może to był zły pomysł, przyjeżdżać tutaj. Może jakby została w domu, to udałoby się jej zapobiec tragedii, która spotkała jej rodziców. Myśl ta nie opuszczała jej już od jakiegoś czasu. /niby co się odwlecze, to nie uciecze, ale śmierci nie dało się cofnąć i wiedział o tym każdy. A jednak Nix spędzała sporą część swojego czasu od ostatniej wiadomości zastanawiając się, czy to wszystko aby dzieje się naprawdę. I niestety za każdym razem dochodziła do jednego smutnego wniosku. Że działo się. A ona nie była w stanie tego nijak przerwać. I na lewej dłoni można było przyuważyć pełno czerwonych śladów spowodowanych nieustannym szczypaniem się. Jakby to wszystko miało za chwilę okazać się jakimś sennym koszmarem. Niestety, Nix nadal się nie budziła, a koszmar nadal trwał i coraz mocniej wątpiła, że da się go jakkolwiek przerwać.
Nix zatrzymała się w drodze do Kotła dostrzegając Salomona. Znała chłopaka z zaklęć u profesora Blytha, kilka razy siedzieli nawet razem w ławce. Lubiła go, był sympatycznym i radosnym osobnikiem, jednak nie wiedziała, czy właśnie tego teraz potrzebuje. Stąd to jej zawahanie, myśl, że może lepiej odejść i zostać sam na sam z sobą. Nie zdążyła jednak podjąć decyzji, bo chłopak zauważył ją w tłumie. Cóż, możliwe nawet, że nie sama ona, a okrzyki i groźby mijających i obijających się o nią ludzi bardziej zwracały uwagę.
- A Ciebie prąd kopnął czy w krzakach szukałaś fasolek? Ponoć tam jest ich najwięcej.-powiedział, podchodząc do niej, albo to ona podeszła do niego, jak tam wolisz. Wyglądała okropnie i nawet nie zwracała na to uwagi. Co prawda, po swoich przejściach i cudownym osiągnięciu wymarzonej wagi Nix dbała o siebie i swój wygląd, po tylu latach bycia wielką i grubą w końcu była szczupła, chciała się podobać. Teraz nie miało to znaczenia. Miała gdzieś potargane włosy, czy też zapadniętą twarz, a nawet niechlujne ubranie. Dziwiła się, że nie płakała. Powinna wylać morze łez, jednak jej oczy nadal były suche. Nix uśmiechnęła się, a raczej próbowała. Uśmiech ten jednak wyszedł żałośnie i krzywo a twarz roześmianego puchona tylko zakuła ją w serce, bo przez głowę dziewczyny przebiegło pytanie, czy i ona jeszcze kiedyś będzie się śmiać. Zamrugała kilka razy powiekami, po poczuła zbierające się łzy.
-Ja...-zaczęła ale nie bardzo wiedziała co ma mu powiedzieć. Że ma wszystko gdzieś teraz? Że chyba się rozpada, ale nie umie pozbierać. - Salomon, ja..
Spróbowała jeszcze raz, dokładając imię chłopaka i niebieskimi oczętami wpatrując się w niego. To zdanie, zawierające w sobie treść listu nie przechodziło przez jej gardło. Wielki paraliżujący strach nie pozwalał jej tego powiedzieć. Tak, jakby wypowiedzenie tych słów na głos miało przypieczętować śmierć jej rodziców. Jakby właśnie to zdanie, a nie pożar miało ich zabić. Więc zamiast powiedzieć je, kulawo zakończyła zdanie mówiąc.
-nie spodziewałam się Ciebie tutaj - westchnienie wydobyło się z jej ust.Choć sama nie wiedziała dlaczego. Jej wzrok wyrażał tle emocji, że trudno było znaleźć jedną dominującą. Choć w komplecie z resztą ciała widocznie komponował się smutek, w jej spojrzenie nie brakowało też niedowierzania, rezygnacji czy obojętności. Może jednak potrzebowała z sobą kogoś. Z drugiej strony, na co jej ktoś z kim nie umie rozmawiać. Ale czy potrafiłaby rozmawiać teraz z kimkolwiek?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salomon E. Jiggers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 25
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9195-salomon-e-jiggers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9231-ona-nie-gryzie-wiec-piszcie-piszcie#258465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9226-jiggers-przystojniejszy-puchon#258327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9230-salomon-emmanuel-jiggers#258464
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySob Sie 09 2014, 12:20;

Nikt tak naprawdę nie zrozumie PIF skoro sam tego nie przeżyje. To jedynie można się domyślać jak się człowiek naprawdę w tej sytuacji czuje. Gdyby sobie tak wyobraził śmierć Hywela to chyba by się sam rzucił z mostu. Zresztą właśnie to jest jego bogin, śmierć brata. Nigdy nie chciałby, aby to miało miejsce. Wiadomo musi być kiedyś ten czas kiedy ktoś odejdzie, ale nie wyobrażał sobie, żeby to nadarzyło się szybko to się szybko nie może wydarzyć, bo wtedy będzie naprawdę źle z Salomonem, dlatego najmocniej współczuł tej dziewczynie mimo iż nawet jeszcze o tym nie wiedział, ale to jak się dowie to będzie jej współczuł z całego serca. Wydaje jej się, że to jest jakiś koszmar, wszystko co nie idzie po naszej myśli właśnie bierzemy to za koszmar, ale tak nie jest. To jest istna prawda i nikt, ani nic tego nie zmieni. Phoenix musi to jakoś przetrwać, przecież ma swoje rodzeństwo i doskonale sobie z tym poradzą, o wiele ciężej miałaby gdyby była sama to tak. Wtedy można się rzeczywiście podłamać i nie funkcjonować przez długi okres czasu, ale tak to powinna dać radę. Znał jej rodzeństwo chociaż z nimi nie miał takiego kontaktu jak z PIF. Może dlatego, że sama z nimi dobrego nie miała? Z tego co mu opowiadała to właśnie tak było, ale nie chciał wnikać w relacje jej rodzeństwa a nią, bo co go to obchodzi? Będzie chciała to mu to powie, nie?
Ona nie chciała jego towarzystwa? Przecież on nie zawsze jest uśmiechnięty, potrafi odnaleźć się w sytuacji, prawie w każdej, a na pewno w tej. Potrafi pocieszyć i przytulić, a na pewno to teraz jest dziewczynie potrzebne. Tego był akurat pewien. A skąd się znali? Dziewczyna od kiedy przyjechała do Hogwartu od początku mu się podobało, podobnie zresztą jak jej siostra. Były na prawdę ładnymi dziewczynami, ale PIF jednak była lepsza od Penny, bo również ją znał w końcu była z Hufflepuff'u.
PIf na prawdę dziwnie się zachowywała, ale kompletnie nie wiedział dlaczego, przecież to jest tylko i wyłącznie jej sprawa, on nie ma prawa w to ingerować jakby dziewczyna sobie tego nie życzyła, ale lepiej jest komuś się wygadać, prawda?
Widział te smutne oczy, tylko czym one były spowodowane? Był szczery i zazwyczaj myślał to co miał na myśli, to co mu ślina na język przyniesie. Ale nie przy niej, przy niej potrafił się opanować.
- Dlaczego? A Ciebie nie ma w Indiach? Chyba miałaś jechać, nie? - zapytał, ale jednak już nie wytrzymał, ponieważ nie mógł patrzeć na tak smutną twarz Phoenix.
- Phoenix coś się stało? Jeśli chcesz się wygadać to wal, wiesz, że zawsze jestem dla Ciebie otwarty. - mruknął do niej i pocieszająco się uśmiechnął. No co miał innego powiedzieć? Chciał, aby wiedziała iż zawsze jest przy niej i że zawsze może na niego polegać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Phoenix I. Farãas

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySob Sie 09 2014, 12:57;

Jeśli chodzi o przetrwanie tego, co teraz działo się w jej życiu z pewnością jej się to uda. W końcu każdy sobie jakoś radził. I to przecież nie tak, że śmierć nie była obecna w naszym życiu. Po prostu mało kto brał ja na poważnie, dopóki w jakiś sposób nas nie dotknęła. Zaś co do jej rodzeństwa, szczerze wątpiła, że znajdzie w nich jakieś większe oparcie. O ile Penny i Preston bez siebie żyć nie mogli, tak Nix mogła dla nich nie istnieć. Albo służyć za dodatkową rozrywkę. Czy śmierć rodziców mogła ich do siebie zbliżyć? Tego nie wiedziała.
Wolała nie odbiegać myślam tak daleko, tym bardziej, że główną myślą przwijającą się przez jej głowe było pytanie, czy naprawdę nigdy nie zobaczy już papy i mamy.
Salomon zadał jej pytania. Jedno za drugim, Nix otworzyła usta, chcąc na nie odpowiedzieć, ale nawet nie wiedziała co miałaby powiedzieć. Zamknęła więc je, a wtedy chłopak zadał kolejne pytanie. Był taki bezpośredni, a jednak w jakiś sposób jej to zaimponowało. Wielu ludzi udawało, że nie widzi jej stanu ducha i wyglądu. Zwracało się do niej tak jak zawsze i udawało, że wszystko jest w porządku, gdy nie było. Nie wiedziała jednak, co powiedzieć. Zdanie "rodzicie mi umarli" nadal w samej jej głowie brzmiało nierealnie. Dlatego też sięgnęła do kieszeni spodni, w których trzymała list z Urzędu Stanu Cywilnego i Podała go chłopakowi. Odwracając głowę w bok i zakładając za ucho jakiś niesforny kosmyk włosów.

/sorry, nie czułam weny na tego posta xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salomon E. Jiggers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 25
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9195-salomon-e-jiggers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9231-ona-nie-gryzie-wiec-piszcie-piszcie#258465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9226-jiggers-przystojniejszy-puchon#258327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9230-salomon-emmanuel-jiggers#258464
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyNie Sie 10 2014, 11:08;

Owszem, śmierć jest naprawdę za plecami każdego z nas. Nawet za Salomonem i Phoenix, nie wiadomo kiedy ich dopadnie. Jeszcze byli młodzi, ale co? Młodzi ludzie nie mogą zginąć? Tym bardziej w takim świecie jak w świecie magii? Wystarczy jedno zaklęcie. Tutaj większość czarodziei ginie właśnie za pomocą różdżki niżeli tak po prostu ze starości. No taka była prawda. Przez całe życie wiele sobie czarodziej nagrabi, wiadomo są ludzie przeciwni i są tacy którzy za głupie spojrzenie mogą potraktować Cię zielonym światełkiem. A w świecie czarodziei nikt nie potrzebuje siły i energi, jedynie różdżka i rzucone dobrze zaklęcie i jest po człowieku. Dlatego naprawdę trzeba uważać, ażeby przez przypadek nie wąchać kwiatków od spodu. Owszem, śmierć ich rodziców może bardzo ich do siebie zbliżyć. Nie raz chciał przekonać Phoenix, ażeby się pogodziła ze swoim rodzeństwem i normalnie z nimi funkcjonowała, bo to zawsze jest lepiej. Wcześniej może czuła się lepiej i inaczej całkowicie, ale gdy przychodzi taki okres jak teraz kiedy bardzo potrzebowali siebie nawzajem, tak naprawdę nie może się do nich odezwać. To było naprawdę bardzo przykre, dlatego Salomon miał bardzo dobry kontakt z Hywelem, ba! Byli najlepszymi przyjaciółmi. Doskonale się dogadywali.
Po chwili PIF podała mu jakiś list, kartkę papieru. Spojrzał na nią z zapytaniem, bo kompletnie nie mial pojęcia co tam może być i dlaczego tak naprawdę ona mu to pokazuje. Przecież to jej prywatne sprawy są, ale cieszył się, że miała do niego jakieś zaufanie. Przeczytał i nie mógł, nie potrafił podnieść wzroku z kartki na jej piękną twarzyczkę. Co miał powiedzieć? Aż mu było głupio za swoje wcześniejsze zachowanie.
- Ooo matko. Przepraszam za moje zachowanie.. W ogóle nie mam wyczucia. - mruknął do niej i trzymając nadal ten list w dłoni przytulił dziewczynę, chciał, ażeby przez to wiedziała, że może do niego przyjść i żeby służył jej za chusteczkę w którą może płakać i siorpać.
- Jest mi strasznie przykro... - wtulił usta w jej szyję, tak po prostu odruchowo. Chciał, ażeby go przytuliła najmocniej jak potrafi być może to jej trochę pomoże wyrzuci przez to nieco swoje emocje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Phoenix I. Farãas

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyNie Sie 10 2014, 21:51;

Jej rodzeństwo też było najlepszymi przyjaciółmi. Ale tylko we dwójkę, do tego ekskluzywnego grona nie dopuszczając Nix, a właściwie, to budując przymierze własnie przeciw niej. Sojusz, który miał na celu uprzykrzanie jej życia do końca jej dni. Na swoje szczęście, zrzucenie zbędnych kilogramów choć na chwil kilka dało jej spokój z rodzeństwem, które nie miało już głównego punktu zaczepek. Zimna cisza nastała między nimi, do czauy gdy Nix dostała okropny z zaklęć, co Preston przypominał jej co chwilę radując się tym faktem. Dlatego też, gdy Salomon wspominał coś o pogodzeniu się z rodzeństwem ona tylko wzruszała ramionami i mówiła, że to nie ma sensu. Czy wydarzenie, które spadło na ich barki mogło ich jakoś połączyć? Wątpiła. Wiedziała, że Preston i Penny znajdą w sobie na wzajem. Ona jednak na to nie liczyła ani trochę.
PIF dała list Salomonowi, bo sama nie była w stanie wypowiedzieć tych słów na głos. Nie teraz, może nigdy. Nie wiedziała. Była tylko pewna, że teraz to zdanie nie przejdzie jej przez gardło. Stała tak, patrząc jak Sal czyta list. Widziała zamianę, jaka zaszła na jego twarzy. Zastanawiała się, czy wyglądała wtedy tak samo. Czuła, że gorzej. Teraz nie prezentowała się najlepiej. Była w stanie otumanienia od kilku dni. Miała gdzieś tak prozaiczne rzeczy jak wygląd. Choć wcześniej liczył się dla niej bardzo, w końcu po to poszła na obóz "płaski brzuszek" by móc na siebie w lustrze spojrzeć. A teraz? Teraz najchętniej spałaby.
Nie spodziewała się gestu, który wykonał chłopak. Objął ją, jakby chciał pokazać, że tu jest. Dla niej. Ona jednak tego nie potrzebowała. A przynajmniej tak jej się wydawało. Stała z dłońmi opuszczonymi wzdłuż ciała. Nie potrzebowała męskiego ramienia do płakania. Nie chciało jej się płakać. Nie teraz. Może nigdy. Jego usta, pewnie zupełnie przypadkiem zagłębiły się w jej szyję i choć uścisk miał być czysto przyjacielski i pocieszający, bardziej ją podniecił niż pocieszył. Co się z nią do cholery działo? Jej rodzicie zmarli, a ona nie potrafiła okazać ani jednej emocji. Żadnej.
-Muszę się napić. - powiedziała stojąc nadal w jego objęciach bez ruchu. Obchodzenie się z panna Faaras w najbliższych dniach może nie należeć do najprostszych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salomon E. Jiggers

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 25
  Liczba postów : 42
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9195-salomon-e-jiggers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9231-ona-nie-gryzie-wiec-piszcie-piszcie#258465
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9226-jiggers-przystojniejszy-puchon#258327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9230-salomon-emmanuel-jiggers#258464
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyPon Sie 11 2014, 17:09;

Sam nie rozumiał dlaczego jej rodzeństwo nie chciało mieć między sobą normalnych relacji. Może nie od razu ażeby się rzucali w ramiona przy każdym spotkaniu, ale chociaż normalnie, przyjacielsko porozmawiać. Na pewno oni się kochają, tamci po prostu chyba jeszcze nie dorośli do tego i nie zrozumieli, że rodzeństwo to naprawdę świetna sprawa, że zawsze ma się to wsparcie, że do kogoś można się odezwać jeżeli zajdzie taka potrzeba. Można powiedzieć, że wiele problemów mają takich samych, tak jak teraz problemem Nix i jej rodzeństwa była śmierć ich rodziców. Czy nie lepiej właśnie teraz zawrzeć rozejm? Chyba lepszego momentu Nix nie będzie miała. Jeżeli uważa, że to nie ona powinna pierwsza rękę do zgody wyciągnąć to jednak powinna się przełamać i to zrobić, bo pewnie tak samo uważa reszta. Niech robi co chce, bo to przecież jest jej życie, ale on sobie nie wyobraża, ażeby nie mógł z bratem normalnie porozmawiać. Fakt, faktem są sprawy przez które są różnego rodzaju spory, ale to normalne, we wszystkim zgadzać się nie mogą, to jest nierealne. Ona z pewnością wie co jest dla niej dobre i chłopak nie będzie jej mówić co ma robić, ale on by tak zrobił na jej miejscu.
Teraz już naprawdę zrozumiał niezrozumiały wygląd Nix, w końcu zawsze była piękną, zadbaną dziewczyną. Teraz również jest piękna, ale fryzura była kompletnie nie w jej stylu. Rozumiał to doskonale, chociaż tak naprawdę nic nie może o tym powiedzieć, bo nigdy tego nie przeżył i miał przeogromną nadzieję, że nigdy tego nie przeżyje. Jego świat by się chyba zawalił, więc podziwiał dziewczynę, że jeszcze funkcjonuje.
Gdyby wiedział, że dziewczyna nie potrzebuje takiego pocieszenia pewnie oddaliłby się na parę kroków i po prostu dał jej spokój. Taki odruch z jego strony, za bardzo nawet nie przemyślany, zrobił to co on chciałby w takiej sytuacji. On na pewno chciałby wtedy takiego pocieszenia, może jest za bardzo uczuciowy?
- Napić, ale czego? - zapytał podnosząc głowę z jej ramienia i patrząc na nią rąk jednak nie zdejmując z jej ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Phoenix I. Farãas

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 406
  Liczba postów : 371
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8029-phoenix-iris-faraas
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8222-colorado#227644
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8103-pif-paf
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8106-phoenix-i-faraas
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyPią Sie 15 2014, 22:26;

No i własnie na tym polegała różnica między nią a Jiggers'em, czy raczej Jiggers'ami. Oni trzymali się razem od małego, zawsze dla siebie byli, no matter what, więc i nic dziwnego, że Sal nie wyobrażał sobie teraz, by nie miał dobrego kontaktu z bratem. U niej to tak nie wyglądało. Osiemnaście lat życia z Pretonem i Penny było dla niej ciężkim kawałkiem chleba. Tamta dwójka była niemal jak bliźniacy, oboje chudzi jak tyczki z miłością do miotły i nauki i piękni. Nix nie była piękna. Nie wtedy. Była mała i gruba, dodatkowo obdarzona lękiem wysokości. Nic więc dziwnego, że dwójka Faarasów wolała zrobić z niej kozła ofiarnego niż bronić przed całym światem. No i nie zmieniało też nic faktu, że to od rodzeństwa usłyszała najdotkliwsze komentarze.
Nie o tym teraz czas i mowa powinna być. Czy uda im się pojednać? Nie miała pojęcia. Może na chwilę, albo na kilka dni. Kto wie, może na zawsze. Miała to jednak teraz głęboko w dupie. W jej mniemaniu świata i rzeczywistości została na świecie sama z ludźmi, którzy dzielą z nią tylko geny i nazwisko. Nie miała nikogo i w tej chwili była mile od domu.
Co do gestu Salomona, był naprawdę miły. I nie to, że ona go nie chciała. Nie wiedziała po prostu że go nie potrzebuje. Całą swoją energię pożytkowała na odrzucenie od siebie świadomości. Na niedopuszczenie do siebie tragicznej wiadomości. Właściwie na udawaniu, że wcale nie jest ona prawdą. Bała się odwzajemnić uścisk, bo mogłoby to wywołać lawinę emocji, które starała się trzymać w ryzach.
W końcu wykonała jakiś gest, uniosła dłonie i objęła go za szyję, po chwili zwracając swoje niebieskie oczęta na jego twarz. Uniosła lekko brodę i przesunęła usta w stronę jego ucha.
-Alkoholu, chcę się upić i podjąć potem kilka złych decyzji. - wyszeptała, a ciepłe powietrze wydostające się z jej ust owinęło jego ucho i kawałek szyi, potem zaś złożyła pocałunek w miejscu w którym łączy się owy narząd z twarzą. Po tym wszystkim odsunęła się, sięgnęła po torbę i ruszyła do wnętrza dziurawego kotła. Nie oglądała się, wiedziała, że Sal pójdzie za nią, jego puchońska dusza nie pozwoliłaby mu zostawić kobiety w rozsypce na łaskę pijaków z Dziurawego. A może Nix się myliła i nijak się nią nie przejął. Miała to dzisiaj gdzieś, tak samo jak wszystko inne.

zt x2

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Florian D. Grey

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 323
  Liczba postów : 149
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9168-forian-dominic-grey
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9170-listy-do-f#256795
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9169-to-moja-specjalnosc-rycie-psychy-na-wlasna-odpowiedzialnosc#256793
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9582-florian-dominic-grey#268036
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySro Wrz 17 2014, 14:47;

W końcu udało mu się zlapać nieuchwytną pannę Lloyd. Mógł to zaliczyć do swoich nielicznych sukcesów jakie mu się w życiu pojawiały, a że wcale ich nie było to jak najbardziej była to sprawa wielkiej wagi. Piona Grey! Ostatnio wszyscy byli wiecznie czymś zajęci. To nowa dupa, nauka, seksy (no tymi to on nie gardził nigdy) i inne dużo nudniejsze rzeczy. W całym Hogwarcie nie bylo jednej osoby, z którą mógłby normalnie wyjść i uwalić się w trupa. Ah, jakże ambitnie. Wiadomość od Voice niezwykle go rozweseliła i aż postanowił z tego powodu zebrać swoje kościste dupsko z kanapy, na której zalegał od dłuższego czasu. Nie miał problemów z doborem ciuchów, bo babą nie był, ale na glowę narzucił swoją ulubioną czapkę z daszkiem, a na nogi trampki, sneakersy albo jakąś tam inną fachową nazwę znoszonych butów, jakby to kogokolwiek obchodziło.
Znowu nie spojrzał na zegarek, ale podejrzewał że byl już spóźniony. Nie przeszkodziło mu to jednak w dalszym prowadzeniu wolnego tempa chodu. Kiedy dotarł stwierdził, że jej też nie ma. Normalnie Enstein z niego był nie z tej ziemi. W takim razie albo przyszedł przed czasem, albo i ona nie miała w zwyczaju przychodzić punktualnie. Obstawiał to drugie. Wyciągnął z kieszeni Feniksowe papieroski i odpalił jednego. Nigdy jeszcze ich nie kupował, więc był cholernie ciekawy czy to co się o nich mówi rzeczywiście jest prawdą. Jeśli tak to boże miej w swej opiece Voice Lloyd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Voice Follett

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2574
  Liczba postów : 1614
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9119-voice-lloyd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9121-glos-w-twojej-glowie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9122-uslysz-cichy-glos#255607
http://czarodzieje.org/t9120-voice-follett-cheney-lloyd
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySro Wrz 17 2014, 16:41;

Czas. Wiecie, jak trudno jest go znaleźć? To jak szukanie igły w stogu siana, a zwłaszcza wtedy, gdy wielkimi krokami zbliżają się egzaminy i ta kurewsko niefajna decyzja - iść na studia, czy iść do pracy? Z jednej strony najchętniej zostawiłaby już tą szkołę i się czymś zajęła... Właśnie, ale czym? Zostałaby kelnerką? Z jej podejściem do ludzi? Recepcjonistką? Litości. Nie powinna w ogóle o tym wszystkim myśleć. A wiecie, jak najlepiej jest się oderwać od codzienności? Wypić. I zacząć paplać zalatujące perwersją głupoty, zamiast wyliczać możliwe do objęcia stanowiska. A wiecie, z kim? Stoi tam. To ten, do którego Lloyd właśnie się uśmiecha, zaciągając się dymem z papierosa.
Czarna bluzka na ramiączkach ładnie podkreślała jej kształty, a biała, rozpięta bluza sprawiała wrażenie pożyczonej od faceta, z którym spała poprzedniej nocy. Ale on był teraz gdzie indziej, z resztą nie wiadomo gdzie, a Florian stał teraz tuż przed nią, zgaszającą papierosa trampkiem.
- Myślisz, że jak będziesz palić te papierosy szybciej wskoczę ci w ramiona? - spytała, uśmiechając się lekko, kpiąco, patrząc w te jego cholernie seksowne, niebieskie oczy. Po swoim ostatnim spotkaniu z Casprem miała wrażenie, że opuściły ją absolutnie wszystkie siły. Nigdy nikogo nie błagała, żeby ją zostawił. Żeby przestał. Szybko jednak wszystko wróciło do normy i była niemalże pewna, że gdyby Florian próbował naciągnąć ją na seks, z radością wpadłaby mu w ramiona. Nie tylko dlatego, że nie umiała mu odmówić, bo był facetem, z którym straciła dziewictwo i facetem, który wprawiał ją w dobry humor. Po prostu ostatnio zbyt dużo o nim myślała... No, fantazjowała. Weź i tu o takim zapomnij, kiedy same listy od niego przyprawiają cię o dreszcze.
To było oczywiste, że się spóźniła, ale z doświadczenia wiedziała, że Grey też nie chodzi jak w zegarku i w sumie zdziwiła się, że przyszedł na miejsce spotkania przed nią. Stęsknił się?
A kto by za nią nie tęsknił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 363
  Liczba postów : 218
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18240-dragos-fawley#518784
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyPią Lut 14 2020, 23:26;

Zmrużył oczy ze zmęczenia i stanął przed Dziurawym Kotłem. Zdecydowanie potrzebował chwili dla siebie, żeby odreagować dzisiejszy dzień. Wyciągnął z kieszeni paczkę Błękitnych Gryfów i odpalił papierosa. Gdy otulił go przyjemny zapach mięty, a płuca zajęła znajoma ostrość, poczuł jak powoli uchodzi z niego całe napięcie. Ostatnie dni przed feriami uczniów były intensywne. Szkołę opanował chaos związany z wyjazdem, a żeby tego było mało, po raz pierwszy od dawna zachorował. Lebetius męczył go niemiłosiernie i mimo solidnych dawek eliksiru pieprzowego, przez dłuższy czas nie potrafił wrócić do zdrowia.
Z każdym kolejnym wdechem skronie pulsowały mu coraz mocniej, bo wciąż nie potrafił przetrawić informacji, które usłyszał w świętym Mungu popołudniu. Mamy powody podejrzewać, iż pana ojciec cierpi na pressurę, ale proszę się nie martwić (…). Proszę się, kurwa, nie martwić. Ojciec ostatnimi czasy faktycznie się przepracowywał, miał stresujące życie tygodnie, ale poza zmęczeniem, Dragos nie zarejestrował innych niepokojących objawów. Proszę się nie martwić. Parsknął śmiechem, dając upust swojej bezradności. Tłumaczył sobie racjonalnie, że diagnoza nie została jeszcze postawiona, że przecież nic nie zostało potwierdzone przez magomedyków.
Najzwyczajniej w świecie był zmęczony. Westchnął ciężko i zrezygnowany zerknął przez okno do pubu. Z ulgą zarejestrował kilka wolnych miejsc. I gdy dym smętnie owijał się wokół jego poszarzałej i bladej twarzy, zastanawiał się – zamówić piwo czy po raz pierwszy w życiu urżnąć się jak świnia w samotności.

@Valeria Albescu
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 921
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySob Lut 15 2020, 14:06;

Mugolskie księgarnie intrygowały Valerię równie mocno, co te magiczne – miała ich trochę w zbiorze, niektóre odziedziczone po mamie, niektóre zakupione samodzielnie za kieszonkowe, które dawał jej tata. Minęło kilka dni od jej przybycia do Anglii; miała do pozałatwiania trochę rzeczy na Pokątnej, a skoro już się wyrwała z domu babci, u której chwilowo pomieszkiwała, przy okazji postanowiła zwiedzić sobie mugolską część Londynu, w której raz znalazła małą księgarenkę z całkiem sensownymi zbiorami na temat numerologii i astronomii. Nie były to rewolucyjne dzieła, ale mugole mieli zupełnie inne spostrzeżenia. Nie zawsze się z nimi zgadzała, ale była zdania, że czytanie tylko tego, na co można tylko kiwać głową, wale nie jest rozwijające. Zmierzała właśnie do Dziurawego Kotła – z pustymi rękami, ale po paru ładnych kwadransach wyrywkowego czytania wszystkiego, co wpadło jej w ręce, co też było zadowalające – kiedy coś dziwnego zasiedliło się w jej żołądku. Znała już dobrze to uczucie – zapowiadało najczęściej różnego rodzaju nowości. W związku z odbytą przeprowadzką i wywróceniem swojego życia do góry nogami pojawiało się dosyć często, ale... to dzisiejsze było trochę inne, zakorzenione w jakimś już jej znanym kontekście. Czuła się trochę, jakby starała się przypomnieć słowo z końca języka, próbując przypasować uczucie do kontekstu.
I wtedy zamarła na widok postaci w kłębach dymu. Jej serce zatrzymało się na chwilę. Bardzo droga i długo niewidziana twarz ze skraju snu spowita szarym obłokiem zawisła tuż przed nią.
Rose? – szepnęła w zadumie, zatrzymując się raptownie. Nagle zrobiło się tak cicho, że ten szept brzmiał jak armatni wystrzał w jej uszach.
A później podmuch wiatru rozgonił gęstą chmurę. Valeria poczuła się trochę, jakby coś pękniętego wewnątrz niej zatrzeszczało pod ciśnieniem. Nadzieja żyła nie dłużej, niż sekundę – zniknęła, napotkawszy spojrzenie też wprawdzie dawno niewidzianego znajomego, ale chociaż rysy miał te same, na które przez lata Valeria patrzyła na do dziś trzymanej w pierwszej szufladzie biurka ulotce o poszukiwaniach, to spojrzenia – energii, która za nim stała – już nie dzielił z siostrą bliźniaczką. Dopiero kiedy już dokonała tego rozpoznania, do jej świadomości dotarł obraz sylwetki stojącej przed nią osoby – szerokie barki, węższe biodra. Niezłamana miękkim dymem twarzy też była jeszcze ostrzej wyrzeźbiona.
Blestemat să fii, Dragos – zaklęła odruchowo w ojczystym języku, zranienie zatrzęsło się w głosie, twarzy, sercu, płytkim oddechu. Tych kilka ciężkich sekund jej zajęło, żeby się opanować, tak jak się tego uczyła przez lata – zdystansować się do swoich własnych emocji. I zawstydziła się natychmiast po dojrzeniu tej perspektywy, z której brat bliźniak zostaje wzięty za swoją zaginioną siostrę. – Przepraszam. – Nie tę pomyłkę miała na myśli, za to nie mogła przeprosić – utożsamiała go z Rumunią, bo był dla niej tylko wspomnieniem. Rose natomiast cały czas była żywa w jej myślach. W każdym możliwym sensie tego stwierdzenia. Wprawdzie jeszcze starczała jej jedna dłoń do policzenia takich przypadków, ale już nie raz zdarzyło jej się wziąć przypadkową osobę za najlepszą przyjaciółkę z dzieciństwa. (Nie ma przypadków, szepnął Akasza.) Przepraszała go za przekleństwo. – Naprawdę jesteście do siebie podobni – dodała szeptem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 363
  Liczba postów : 218
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18240-dragos-fawley#518784
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySob Lut 15 2020, 16:02;

Rose.
Dragos zastygł na dźwięk imienia niesłyszanego od wieków. To było jak największa świętość, której pilnował i strzegł w najgłębszych zakamarkach swego serca, które teraz dudniło i chciało mu wysadzić klatkę piersiową. Te cztery litery uruchomiły całą lawinę uczuć. Czuł, że zaczyna się dusić, brakuje mu tchu, a płuca zainfekowane ostrym dymem domagały się tlenu. Chrząknął, żeby pozbyć się tej nieznośnej suchości w gardle.
Gdy zawiał wiatr, dymna kotara rozsunęła się i jego oczom ukazała się postać, niewidziana… od stuleci. Właściwie kiedy widział ją po raz ostatni? Kiedy rogogon węgierski odebrał mu matkę i pasję. Wziął głęboki wdech, chcąc uspokoić serce, niespokojnie wijące się w ciasnej klatce żeber. I to był błąd. Otulił go zapach różanego kadzidła, który jak tsunami zburzył jego spokój i wolę walki o siebie. Och, Loreen. Miał wrażenie, że wszystko dookoła zamarło, tylko jego myśli galopowały jak stado hipogryfów, niemożliwych do zatrzymania.
Spojrzał jej prosto w oczy, chcąc się upewnić, że tam stoi, że całe to zamieszanie faktycznie miało miejsce. Poczuł dreszcze tak silne, że przez chwilę nie był w stanie się ruszyć i zareagować, jego ciało po raz pierwszy od dawna pozostawało poza kontrolą, której nauczył się przez te wszystkie lata niepewności i słabnącej nadziei. Miał wrażenie, że już kiedyś tak stali i wpatrywali się w siebie, dusząc krzyk i ból. Minęło 17 lat. Tama, zatrzymująca wspomnienia z tego dnia otwarła się.
Dopiero przekleństwo w ojczystym języku sprowadziło go do teraźniejszości. Wychwycił w jej głosie załamanie. Sam, przez cały ten okres samotności, opanował do perfekcji umiejętność skrywania tego potwornego bólu, który paraliżował go za każdym razem, gdy siostra objawiała mu się w gwiazdach, w zapachu róży, w lustrze.
Nie mógł jej winić za pomyłkę. Wiedział, że ta chwila też nie była dla niej łatwa, że jej bańka ochronna pękła, gdy ujrzała znajome rysy twarzy. Wręcz poczuł wstyd, że tak ją rozczarował. – Valeria – mruknął. Nie był w stanie wykrzesać z siebie nic więcej. Poza tym, jakie powitanie w tej sytuacji byłoby adekwatne? Podszedł do niej, wciąż zachowując bezpieczny dystans. Nieznośna woń róż, którą charakteryzowała się Valeria sprawiła, że skrzywił się ukradkiem. Nie był w stanie znieść tego zapachu, przywołującego w myślach drobną postać Rose.
Naprawdę jesteście do siebie podobni. Zacisnął ręce w pięści, chcąc ukryć ich drżenie. Nie miała nic złego na myśli. W swoim życiu przeżył tysiące batalii i prób spojrzenia na siebie w lustrze bez nienawiści. Każda powierzchnia, w której odbijała się jego własna twarz, wręcz krzyczała jesteś zupełnie jak ona. A krzyk ten odbijał się echem w jego głowie nieznośnie i niezmiennie od siedemnastu lat.
Pierwszy raz w życiu nie wiedział co powiedzieć i jak zareagować. Sądził, że los już wystarczająco go testował i nie spodziewał się, że znajdzie się kiedyś w sytuacji, w której zażenowanie, rozpacz  i tęsknota odbiorą mu mowę. – Dobrze wyglądasz.
Nie umknęło jego uwadze jak wydoroślała. W pamięci zachował obraz Valerii jako młodej dziewczyny, przed którą czekało całe życie. Z niepewnej nastolatki przeobraziła się w pewną siebie, silną czarownicę. Gdzieś w głębi drgnęła w nim myśl, że dobrze, że względnie ruszyła naprzód.


Ostatnio zmieniony przez Dragos Fawley dnia Nie Lut 16 2020, 19:10, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 921
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySob Lut 15 2020, 18:34;

Może i nauczył się nosić maskę na swoich emocjach, ale smutek spływał spod jego skóry i przedostawał się do atmosfery. Valeria, wrażliwa na takie detale, niemal pomyliła go z tym własnym, obudzonym chwilowym zetknięciem z wspomnieniem żałoby. Ale ona zdążyła ją przeżyć. Względnie ruszyła naprzód – opłakała swoją stratę. Długo sobie na to nie pozwalała, sądząc, że w ten sposób trzyma pamięć o przyjaciółce przy życiu, trzymała się tej żałoby – zdawało się jej wtedy, jedynej drogi, która jej została – ale w pewnym momencie nadszedł moment, w którym dla własnego przetrwania musiała pożegnać się ze wspomnieniem i przekonać się, jak bardzo się myliła. Bo dopiero wtedy – kiedy zaakceptowała to zniknięcie – pamięć o Rose naprawdę ożyła. Nie musiała unikać wzrokiem czegokolwiek, co jej przypominało o pierwszych latach nauki w Ardeal, zabarwianych szelmowską, radosną aurą żeńskiej części zestawu Fawleyów. Nie musiała wzbraniać się dla własnego dobra przed używaniem różanego kadzidła i zaglądaniem do starego podręcznika, w którym jeszcze nie do końca wyrobione pismo drobnione ręką Rose ścieliło marginesy komentarzami do zajęć i prywatnymi uwagami wymienianymi przez nie czasami po cichu na lekcjach. Nie musiała próbować zapomnieć, żeby oszczędzić sobie bólu. Wspomnienie przestało być ciężarem, a postanowienie o odnalezieniu Loreen tylko wzmogło na sile.
Gdy zaglądała mu w oczy, widziała wciąż rozpaloną, zainfekowaną ranę. Zbyt długo nosiła podobną, żeby umknęła jej uwadze. Była, chyba wbrew temu, co myślał, pierwszą maską, którą nosił. Dopiero za nią przeświecała obojętność, niemal apatia. Trzecią maską była dorosłość – bo jeszcze nie zdążyła nanieść jej na obraz Dragosa, który zapamiętała. Ze wszystkich tych masek, tylko z wiekiem mu do twarzy, stwierdziła mimowolnie.
Co tu robisz? – zapytała, mając na myśli Anglię. Nie spodziewała się, że tak szybko po przyjeździe tutaj spotka kogoś znajomego. Nie spodziewała się, że w ogóle spotka tu kogoś znajomego. – Wyglądasz... – Urwała, gwałtownie wciągając ze świstem powietrze.
Na zmęczonego, tak brzmiała ta myśl. Nie zdążyła jej wypowiedzieć w całości (może i dobrze, nie mówi się ludziom takich rzeczy, szepnęła sama sobie gdzieś na granicy świadomości).
Za chwilę w ogóle nie widziała, jak wygląda. Jej gałki oczne zatrzęsły się i wywróciły, wizja rzeczywistego świata zastąpiła zupełnie inna wizja.

Twarz obleczona dymem.

Straciła równowagę i odruchowo wyciągnęła przed siebie rękę, żeby czegoś się schwytać. Trafiła dłonią na przedramię Dragosa, i oparła nie swój ciężar, oddychając szaleńczo.

Pierwsze pojawia się uczucie desperacji, jakby wszystkie drogi były odcięte.
Pełna sylwetka w strugach buchającego dymu powoli się z niej wyłania – Rose. Nie, Dragos. Rose. Dragos. Rose. Dragos.
Obraz miga jak zniekształcony obraz telewizyjny, sprawiając, że twarze bliźniąt zlewają się w jedno. Wtem Rose wychyla się w bok, jakby pączkowała z Dragosa i nagle da się oddychać. Wyłaniają się z siebie nawzajem coraz bardziej, jedno od drugiego stopniowo się odkleja. Gloria światła zalewa obraz.


Była na powrót przed Dziurawym Kotłem, kurczowo zaciskając palce na przedramieniu Dragosa. Valeria zamrugała, powoli odzyskując wzrok i równowagę, ale minęło dużo czasu, odkąd dostała aż tak intensywną wizję. Potrzebowała jeszcze chwili, żeby się otrząsnąć. Nie miała pojęcia, ile minęło czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 363
  Liczba postów : 218
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18240-dragos-fawley#518784
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyNie Lut 16 2020, 18:30;

O ile byłoby mu łatwiej, gdyby była martwa wiedział co się z nią dzieje. Gasnąca nadzieja, która buchała mu ogniem w twarz przy każdej rzekomej poszlace detektywów lub anielskiej blond czuprynie w tłumie, nie pozwalała mu pogodzić się z sytuacją i przejść żałoby. Za każdym razem, gdy zaczynał proces oczyszczenia głowy ze wszystkich różanych rzeczy, wstyd wypalał go od środka, że skreślił jej obecność. A potem pojawiało się poczucie winy, napędzające kulę śnieżną, która spychała go na skraj przytomności umysłu. Nie był gotowy na zmierzenie się raz na zawsze z odejściem Rose. I był głęboko przekonany, że ten moment nigdy nie nadejdzie.
- Pracuję w Hogwarcie – odparł. To była najkrótsza z możliwych odpowiedzi, bo gdyby zaczął historię o uciekaniu przed domem, w którym wszyscy są martwi, staliby pod Dziurawym Kotłem przez najbliższe pięć godzin. Ale znalazł namiastkę ciepła w tej ponurej, deszczowej Anglii. Zaczynał czuć się tu bezpiecznie. Traktował ten kraj jako drugą szansę na odbudowanie siebie. – Jestem woźnym – dodał. Nie mogła już mieć złudzeń – Dragos grubą kreską oddzielił się od tego, co było w Rumunii. I nie zamierzał tam wracać, bo mosty zostały spalone – przez niego i przez smoki.
Gdy urwała swoją wypowiedź, uniósł pytająco brwi. Martwo, dokończył za nią w myślach, lecz od razu skarcił się za to. Nie mógł sobie pozwolić na użalanie się nad swoim losem. Spotkanie ducha przeszłości nie dawało mu przyzwolenia na zaglądanie do rany, z której wciąż sączył się ból. Zacisnął zęby i przełknął rozgoryczenie ślinę. Weź się w garść. Nie powinien rozluźniać kolczastego drutu, którym owinął skrzynkę wspomnień o nazwie dom.

Z niepokojem obserwował zachowanie Valerii. Zaskoczyła go nagłą utratą równowagi. Złapał ją i pewnie przytrzymał, czekając aż kobieta odzyska panowanie nad sobą. Po chwili poczuł palący przypływ troski, a jego ostatnim obiektem, o który martwił się tak szalenie była Rose, dwa dni przed jej zaginięciem. Zawisła bezwładnie w czasie lekcji Quidditcha, podczas gdy Alexandru, w ramach zemsty na Dragosie, wycelował w nią tłuczkiem. Zadrżał, widząc siostrę tak wyraźnie w swoich myślach.
Palce Val wżynały się w jego przedramię, ale nie czuł dyskomfortu ani bólu. Tłumaczył jej zachowanie nagłym przypływem retrospekcji, niełatwych do przetrawienia. Sądził, że miała podobną reakcję do niego samego. – Wszystko w porządku, V? – złapał ją za ramię w akcie troski, delikatnie przesuwając kciuk bo wystającym obojczyku. Mimo że sam ledwo trzymał się na nogach, bo demony przeszłości skutecznie wysysały z niego resztki energii, nie mógł przejść obojętnie obok czyjejś chwilowej niedyspozycji. Nie czyjejś, ona ją kochała równie mocno jak ty, upomniał się.
Spojrzał na jej zasnute mleczną mgłą tęczówki. Poczuł duży niepokój i nieprzyjemny ścisk w okolicach łopatek, ale nie potrafił sprecyzować skąd ta nagła zmiana. Wyparł wszystkie przesłanki i plotki o darze Albescu, uważając to za b z d u r y. Z rosnącą frustracją, którą od razu próbował zdusić w zarodku, uświadomił sobie, że nie do końca potrafi odczytać uczucia Valerii. Widział w jej oczach (tak magnetycznych, swoją drogą) mieszankę zdziwienia i niepokoju, która stopniowo ustępowała miejsca intensywnej zadumie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 921
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyPon Lut 17 2020, 14:13;

W Hogwarcie? – Podchwyciła natychmiast. Przechyliła z ciekawością głowę, ale milczała. Nie chciała zapeszać, więc póki jej posada nie była jeszcze sprawą stuprocentowo pewną, wolała nie podejmować tematu swoich zamiarów. Na słowa o zajmowanej przez niego posadzie uniosła z zaskoczeniem brwi. Była to praca jak każda inna, ale nie pasowała jej do temperamentu, z którego zapamiętała Dragosa. Nie skomentowała tego w żaden sposób, zakładając, że niekoniecznie go pewnie obchodzi jej opinia w tej sprawie. Łączyło ich wiele wspólnych doświadczeń, ale nie byli sobie nigdy tak bliscy.

Kiedy nadejdzie odpowiedni moment, znajdę ją, gdziekolwiek jest – ta myśl długo pomagała Valerii brnąć przed siebie z jednostajnym uporem, zmuszać się do wstawania po każdym upadku. Czegokolwiek miało nie oznaczać to słowo – bo nauczyła się po drodze, pracując ze swoim darem, że "znalezienie" ma wiele wymiarów. Poniekąd już ją znalazła – codziennie ją znajdowała. Znalazła ją przed chwilą w nim, w Dragosie. I nawet w tym przypadku to miało wiele wymiarów.
Jeszcze nie wszystko do końca do niej dotarło. Gdy tylko otrząsnęła się wystarczająco, natychmiast rozluźniła swój uchwyt, stając o własnych siłach. Przez chwilę mrugała zawzięcie, starając się pozbyć powidoków.
Przepraszam – powiedziała. Miała nadzieję, że nie zostawiła na nim śladów paznokci. Zdarzało jej się zrobić niejeden bałagan w nagłym przypływie epifanii.
Po chwili udało jej się skupić spojrzenie na jego twarzy. Patrzył na nią z troską. W jej oczach musiało się odbijać ta cała gmatwanina myśli, która się w niej właśnie odbywała. Mimowolnie podtrzymała ten kontakt wzrokowy. – Muszę powiedzieć ci coś ważnego – powiedziała na wydechu, jakby zarzucała kotwicę dla tej myśli. Na wszelki wypadek, żeby nie ugrzęzła w wątpliwościach i obawach, które natychmiast również odmalowały się w jej spojrzeniu. Wzięła kilka głębokich oddechów, żeby je odgonić. Będzie potrzebowała dużo spokoju, żeby móc w jakikolwiek sposób zaczepić wizję w rzeczywistości. Tylko całkowicie spokojna mogła usłyszeć Akaszę.
Wszystko ze mną w porządku – powiedziała, kiedy już odzyskała równowagę – również tę wewnętrzną. – Dziękuję. – Była mu wdzięczna za tę troskę. Zmieszała się jednak zaraz i odwróciła wzrok na swoje ręce. Czy tego chciała, czy nie, było jej przeznaczone zamieszać mu w życiu. Będzie musiała przekroczyć jego granice skrywające najboleśniejsze doświadczenia. Kiedy spojrzała na niego znowu, to w jej spojrzeniu skrywała się troska. Próbując dodać sobie otuchy, przywołała na myśl ikonografię Siły z talii matki. Pani weterynarz otwiera lwu paszczę, żeby wyleczyć ząb, mówiła jako mała dziewczynka. Naprawdę nie lubiła wchodzić ludziom do życia z butami i niezależnie od tego, ile razy zmusiły ją do tego przepowiednie, wcale się do tego nie przyzwyczaiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 363
  Liczba postów : 218
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18240-dragos-fawley#518784
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyPon Lut 17 2020, 23:31;

- Zawsze jako dziecko interesowało mnie w jakim domu będę, a ostatecznie los zweryfikował ten dylemat trochę inaczej – uśmiechnął się pod nosem. Wspomnienie odwiecznego gdybania co zrobiłaby tiara przydziału rozlało się ciepłą falą wewnątrz mężczyzny. Z każdą kolejną opowieścią ojca dotyczącą jego ojczystego kraju i czasów szkolnych, w głowach bliźniąt kiełkowała pewność, że Hogwart byłby dla nich równie pięknym miejscem, co Ardeal. Nie spodziewał się, że finalnie to właśnie tam skieruje go mojra. – A ty? – spytał, chcąc uformować nową wersję Valerii. Pasowała do surowego klimatu Transylwanii, która tylko podbijała jej siłę i ekspresję. Nie chciał być wścibski, nie leżało to w jego naturze. Miał jednak złudne wrażenie, że opuszczając kraj smoków, zostawi za sobą nie tylko dom i pasję, ale i ludzi. I mimo że między nim a kobietą nigdy nie było większej zażyłości, Albescu przewijała się w jego beztroskich czasach na tyle często, iż na stałe przytwierdził do jej podobizny etykietkę Rumunia.

Gdy odsunęła się od niego, rozluźnił spięte mięśnie, wciąż jednak z czujnością obserwując Val. Delikatnie kiwnął głową słysząc przeprosiny. Nie masz za co, zdawały się mówić jego oczy. Jednak parę sekund później, troska i zrozumienie rozpłynęły się, wypchnięte przez zaintrygowanie co takiego ważnego miałby od niej usłyszeć. Nawet nie przypuszczał, że za chwilę V rozbije resztki jego spokoju.
Myśli, które wręcz się w nim kotłowały, krążyły wokół koncepcji, jakie nagle zalały jego głowę. Tworzył przeróżne spekulacje, układał scenariusze dalszej rozmowy, jednak ostatecznie porzucił wszelkie teorie, po prostu czekając na to, co Valeria ma mu do powiedzenia. Utkwił w niej pytające spojrzenie, które gdyby mogło, wywierciłoby dziurę. Ciekawość rozsadzała go od środka.
Z dużym niepokojem zarejestrował zmartwienie marszczące jej bladą twarz. Westchnął, nieco zdezorientowany nagłą zmianą. Ciężkość, która osiadła mu na ramionach, dotkliwie przypomniała o wizycie w świętym Mungu. Uparcie ignorował ból, bombardujący mu czaszkę od wewnątrz. To miał być zwykły dzień, pierwszy od bardzo dawna, który planował poświęcić na wyciszenie i regenerację. Stres wręcz wżynał się nieznośnie w ciało i nie pozwalał o sobie zapomnieć.
- O co chodzi? - zapytał, chowając skostniałe dłonie do kieszeni znoszonej kurtki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 921
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptySro Lut 19 2020, 21:14;

Nie da się uciec przed przeznaczeniem – powiedziała z uśmiechem sugerującym, że bardzo konkretna myśl czai się za tym komunałem. I czaiła – Valeria była przekonana, że tym przeznaczeniem wcale nie jest dla niego składzik na miotły. Nie, to była ta ucieczka. Przeznaczenie upomni się o swoje, kiedy nadejdzie czas. – Ja zawsze wiedziałam, że byłabym w Ravenclaw – powiedziała, swoim sposobem omijając sedno, o które zapytał. Uśmiechnęła się do wspomnienia, w którym Dragos i Rose przerywali sobie co raz, oboje opowiadając zawzięciem o Hogwarcie i jego domach. Pamiętała, że był wtedy koniec lata, a oni siedzieli przed zamkiem w pierwszy weekend szkoły na wytarganym z dormitorium kocu. Niemal poczuła zapach wełny i skóry rozgrzanych słońcem.

Zagryzła wargę i przez chwilę wodziła wzrokiem po okolicy, od lewej do prawej, jakby czytała zaszyfrowany w rzeczywistości tekst. Może poniekąd było to nawet bliskie prawdy. Uporczywie szukała słów, którymi udałoby się jej osiągnąć chirurgiczną precyzję w rozrywaniu strefy komfortu Dragosa, ale przedłużające się milczenie dudniło jej w uszach, utrudniając poszukiwania. Po prostu powiedz, szepnął Akasza. Odwróciła więc wzrok na Fawleya, chociaż wyglądała trochę, jakby przeglądała go na wylot i tak naprawdę patrzyła na coś znajdującego się za nim, bardzo, bardzo daleko.
Miałam wizję – powiedziała cicho, dolna warga zadrżała pod naporem kolejnych słów. – O Rose. I o tobie. – To wybrzmiało jeszcze ciszej. Ale wiedziała, że ją słyszy. Nie musiała nawet na niego patrzeć, żeby poczuć, jak atmosfera dookoła nich gęstnieje nagle. Zawiesiste, ciężkie powietrze powoli wlewało się do płuc, gdy nabierała oddechu. Wydawało się wręcz szorstkie. – Myślę że... – urwała z westchnieniem. Nie była pewna, co dokładnie myśli, a wiedziała, że nie może się pomylić. – Myślę że ty ją znajdziesz, Dragos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 363
  Liczba postów : 218
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18240-dragos-fawley#518784
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyCzw Lut 20 2020, 00:51;

Uniósł brwi w geście zdziwienia, ale ostatecznie przemilczał jej słowa o przeznaczeniu. Uparcie bronił się przed pasją skrytą głęboko w sercu i tylko czasem tęsknie spoglądał na figurkę długoroga rumuńskiego. Za każdym razem, gdy ocierał go z kurzu, czuł jakby odklejał dopiero co nałożony plaster (minęło pięć lat, Dragos, od kiedy porzuciłeś zapach siarki). Podświadomie wiedział, że nadejdzie odpowiedni czas i wróci do starych przyzwyczajeń, ale póki co, ani trochę nie czuł się gotowy. Potrzebował impulsu, małej iskierki, która na nowo zaszczepi w nim siłę do zmierzenia się nie tyle ze smokami, co świeżo zabliźnionymi ranami. A te na nowo, za sprawą ich spotkania, zostały rozdarte.
- Ojciec powtarzał mi, że byłbym Krukonem, jak on, a Rose – głos załamał mu się nieznacznie – ze swoim uporem i odwagą wylądowałaby w Gryffindorze – dokończył z wyraźnie wyczuwalnym smutkiem. Ostatni raz jej imię wypłynęło z jego wąskich ust kilka miesięcy temu, w trakcie rozmowy ze starszym przedstawicielem rodu Fawleyów. Odkąd ich rodzina straciła matkę i córkę, dom zamienił się w pustą jaskinię, a konwersacje kręciły wokół bezpiecznych tematów. – Ale teraz nie ma to najmniejszego znaczenia – uciął krótko. Bał się, że Valeria postanowi kontynuować maraton wspomnień, które jak tłusta breja, ociekały po ich poszarzałych twarzach i sercach.

Miałam wizję. Czuł jak odległość między nimi się zwiększa. Co za brednie. Pokręcił głową, bo nie chciał tego słuchać. Odpowiedzialność, jaką na niego zrzucano, była nie do zniesienia. Odkąd słońce jego życia przygasło, wszyscy dookoła powtarzali, że to właśnie on będzie osobą, która sprowadzi Rose do domu. Że to właśnie jego miłość sprawi, iż Róża pojawi się z powrotem. Że to jego zadanie. I naprawdę, niczego nie pragnął tak bardzo, jak jej tuż obok. Każdej nocy zagryzał wargi do krwi, walcząc z tęsknotą i bezsilnością. Zaciskał dłonie w pięści do momentu aż tracił w nich czucie. Ale nic się nie zmieniało. Rose nie wracała, a on, wybrakowany bliźniak, cierpliwie znosił rady i pokładane w nim nadzieje.
Ogarnął go paraliż. Ten sam, który w noc jej zaginięcia, pozbawił Fawleya umiejętności samodzielnego myślenia. Pamiętał jak bardzo się wtedy bał i nie potrafił złapać oddechu. Wciąż gościł ten strach wewnątrz, nie mogąc się go wyzbyć. Serce biło mu z zawrotną prędkością. Starał się otworzyć na jej słowa i wizje, ale to wszystko było poza jego granicami zdrowego rozsądku. Ale pomyśl, D, czy ty przez te siedemnaście lat, choć odrobinę, czułeś się z d r o w o? Wzdrygnął się, a jego ciało przeszedł dreszcz. – Powiedz mi, Val – szepnął, a jego głos był zimny i ostry jak lód, na którym w dzieciństwie jeździł na łyżwach z siostrą. – Powiedz mi, jakim cholernym prawem zrzucasz na mnie ten obowiązek? – spytał, nerwowo szukając w kieszeni paczki Błękitnych Gryfów. Przez chwilę poczuł wstyd za swój wybuch, który od razu został zastąpiony rozgoryczeniem. Żal, który go ogarnął, objawiał się drgawkami uniemożliwiającymi odpalenie papierosa. – Mam rozdarte i puste serce od siedemnastu lat, które bezskutecznie wypełniam jej poszukiwaniami. Ile jeszcze mam poświęcić, żeby was wszystkich zadowolić? – zdobył się na szczerość. Prawda, którą dusił w sobie, zaskoczyła przede wszystkim jego samego. Nigdy, przenigdy nie odważył się przyznać do faktu, iż jest zmęczony wiecznym krążeniem wokół jednej wielkiej niewiadomej. Siostrzyczko, w Ardeal rozdzieliło nas przeznaczenie. W Anglii byłoby to moje niegryfońskie zachowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 921
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyCzw Lut 20 2020, 18:16;

Zmroziło ją natychmiast; czuła się, jakby to po niej przejechał teraz tymi łyżwami, orzące ostrza przesunęły się dreszczem po plecach. Ale spodziewała się tego, znała już ten ton. Jak śmiesz?, słyszała to pytanie już wiele razy w swoim życiu. Już wiele razy stawała w obliczu tej goryczy i żalu, nie raz już rozszczelniła ludziom komory bezpieczeństwa, wrzucała granaty do schronów, podkładała ogień pod budowane latami konstrukcje. Nie śmiała postąpić inaczej – taka była jej rola, a rodzinne motto szeptane pod nosem w chwilach rozterki zawsze prowadziło ją w kierunku przeznaczenia. Z niewypowiedzianych przepowiedni nigdy nie wynika więcej, niż to, co już istnieje. Z wypowiedzianych wynika dokładnie tyle, ile zrobią z nią jej adresaci. Oddajesz ludziom ich moc. Ale nie wszyscy są w stanie znieść jej odpowiedzialność, mówiła jej babcia, gdy pytała, jak ona radzi sobie z wyrzutami sumienia. Valeria mocno wzięła sobie te słowa do serca, ale czasami – w chwilach takich, jak te – mieszały się one w niezrozumiały bełkot z podszeptami emocji.
Jestem tylko posłańcem, Dragos – powiedziała gorzko. Przez chwilę jej spojrzenie zmatowiało w rezygnacji, ale zaraz pojawiła się nowa fala determinacji. Gdyby chodziło o przypadkową osobę, mogłaby już teraz pozostawić ją z jej własnymi myślami. Ziarno zostało zasiane, reszta nie była jej sprawą.
Ale chodziło o Rose. Ta nadzieja, która wzleciała na chwilę i zaraz umarła, gdy kilka chwil temu pomyliła ją z Dragosem? Teraz na nowo rozprostowywała złote skrzydełka, łaskocząc Valerię delikatnym trzepotem. Czekała na nią siedemnaście lat. Nie było mowy o bierności. Wreszcie dostała odpowiedź na swoje desperackie wołania i nie miała zamiaru wyrzucać jej za siebie tylko dlatego, że tylko ona była na nią gotowa.
Skąd przekonanie, że masz zadowalać nasz wszystkich? – Tonem objęła dwa ostatnie wyrazy cudzysłowiem. Pozwoliła pytaniu zawisnąć na chwilę w powietrzu, a później zbliżyła się o krok do Dragosa, jakby fizyczne zmniejszenie odległości między nimi miało pomóc jej zbliżyć się do ukrytego gdzieś w stojącej przed nią osobie tego Dragosa, który – wiedziała, że taki istniał, musiał istnieć – potrzebował tej przepowiedni, czegoś, co wyrwie go z zamkniętego koła poświęceń i porażek, oczekiwania i zawodów. Szukała go wzrokiem za barierą chłodnej prezencji Fawleya. To do niego mówiła i modliła się, żeby usłyszał. – Nie proszę cię o żadne poświęcenie. Wiem, może ci się wydawać, że jest inaczej, ale rozumiem, co czujesz. - W końcu ile razy odkąd jej jasnowidzenie przestało być jedynie babcinym domysłem słyszała błagania o odnalezienie zaginionych? Nie tylko Rose – przychodziło do niej wiele zdesperowanych ludzi, upatrując w niej ostatnią deskę ratunku. Chciała, próbowała udźwignąć tę odpowiedzialność, ale im bardziej próbowała, tym bardziej widowiskowym fiaskiem musiała zapijać wszystkie trudy. Aż w końcu szept Akaszy pozwolił jej zrozumieć – jeśli jest gdzieś naprawdę potrzebna, na pewno się tam znajdzie. A teraz znajdowała się tu. – Kłamałabym, gdybym ci powiedziała, że wiem dokładnie, co powinieneś zrobić i co będzie najlepsze. Wiem tylko, że masz w tym wszystkim do odegrania ważną rolę i że najwyraźniej musiałeś się o tym dowiedzieć właśnie teraz. – Próbowała mówić ze spokojem, ale głos drżał jej z przejęcia, tak wiele wkładała w tę przemowę emocji. I gdy tylko się ona dokonała, coś nowego przedarło się z wizji do jej świadomości. Ta realizacja sprawiła, że niemal udławiła się wdychanym powietrzem, tak łapczywie próbowała dotlenić rozgrzany umysł. – Ona jest w jakiejś pułapce – wyrwało jej się samo, gdy przypomniała sobie uczucia towarzyszące obrazom. Jakby wszystkie drogi były odcięte, a potem nagle da się oddychać. – Niekoniecznie dosłownie. Ale jest w niej przeświadczenie, że nie może nic zrobić. A ty jej udowodnisz, że jest wolna. – Ostatnie zdanie szeptała, chociaż ta nowa odrobina jasności sprawiła, że miała ochotę krzyczeć.


Ostatnio zmieniony przez Valeria Albescu dnia Sob Lut 22 2020, 00:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 363
  Liczba postów : 218
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18240-dragos-fawley#518784
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyCzw Lut 20 2020, 21:14;

- Posłańcem? – parsknął śmiechem. Cała ta sytuacja, mimo braku żartów, bawiła go niemiłosiernie. Nie wierzył w te wszystkie zabobony, nie wierzył w przepowiednie, nie wierzył w gwiazdy. Rose, która od dziecka obcowała z tarotem, kryształowymi kulami i wymownością snów, stała się symbolem wróżbiarstwa. I gdy zniknęła, znienawidził tę część magii z całego serca. Kotłowało się w nim, kiedy tylko ktoś o tym napomykał. – Z całym szacunkiem, Valerio, ale w moim życiu nie ma miejsca na.. – urwał. Brednie, cisnęło mu się na usta. Nie chciał jej jednak urazić, bo choć nigdy nie byli sobie bliscy (a łączyło ich więcej niż myśleli), nie miał w zwyczaju krytykować czyichś upodobań i wiary. – To po prostu mnie przerasta – zmienił front, jednocześnie uwalniając ciężar, który ciągnął go w dół zbyt długo.
Gdy zbliżyła się do niego, naprężył się, z przyzwyczajenia czekając na atak. Zamiast tego, otrzymał spojrzenie tak ciężkie i świdrujące, że miał wrażenie, iż Val przebrnęła przez wszystkie fortece obronne, skrupulatnie budowane od lat. Przeniknęła przez warstwy ochronne, ale gdy dotarła do tej najgłębszej, za którą krył się zraniony i zagubiony człowiek, odwrócił wzrok. Różany zapach palił mu nozdrza, a jego ciało robiło się coraz bardziej obolałe i zmęczone emocjonalnym balastem. – Od dziecka wtłaczali mi do głowy odpowiedzialność za siostrę. A gdy zaginęła – wewnętrzny krzyk rozsadzał mu czaszkę – obarczali obowiązkiem odnalezienia jej – rozgoryczenie wypełniało jego ton. Czuł rozlewający się jad i żal. Miał wrażenie, że okolica Dziurawego Kotła zaraz spłonie od pożaru szalejącego w skrzywdzonej duszy. Zamknął oczy, ograniczając ilość napływających bodźców i informacji.
Mimowolnie słuchał Valerii, która zasiewała w nim myśl, że nikt inny, tylko właśnie on powinien wykazać się rycerskością, jakiej nigdy nie potrafił z siebie wykrzesać. Podniósł roletę powiek, obdarzając ją spojrzeniem wypełnionym niepokojem, rozpaczą i bezsilnością. – Skąd ta pewność, że.. Że mogę pomóc komuś, kiedy nie potrafię pomóc sobie? – miał nadzieję, że kobieta ma receptę na jego wszystkie bolączki i problemy. Przeczuwał jednak, iż nie dostanie jednoznacznej odpowiedzi, która tak naprawdę kryła się w nim.
Otrzeźwienie i jasność umysłu nadeszły w momencie, gdy Albescu zaczęła dławić się otaczającą rzeczywistością i nadmiarem obrazów. Złapał ją za rękę – znów przemawiała przez niego troska – oferując jej pomost między wizjami a Dziurawym Kotłem. Słysząc pułapka, wypuścił powietrze ze świstem, ledwo utrzymując równowagę. Słowa wypływające z jej ust formowały się w zdanie, którego treść zawisła między nimi. Papieros bezwiednie wypadł mu z rąk na ziemię. Koktajl myśli wręcz kipiał pod czaszką. Czuł jak powłoka broniąca go przed złem pęka. Puścił jej dłoń, skóra Valerii zaczęła parzyć.
Bezradność otoczyła ciasno jego ramiona, uniemożliwiając jakiekolwiek ruchy. Nagle wszystko dookoła zawirowało. Tak bardzo chciał krzyknąć, że nie wie co się dzieje i kiedy, do cholery, obraz zacznie być klarowny. Blokada nałożona na ciało nie pozwalała mu nawet drgnąć. – Nic nie rozumiem – szept wypełzł na powierzchnię, otulając Valerię, a w mniemaniu Dragosa – cały Londyn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 921
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyCzw Lut 20 2020, 23:08;

Nadymała lekko usta, kiedy się zaśmiał. Miała ochotę go uderzyć, bo wcale jej nie było do śmiechu – ale widziała wiele dziwnych reakcji na gwałtowny wzrost ciśnienia spowodowany jej słowami, dlatego powstrzymała odruchowe zniechęcenie. Przemilczała to. Nie widziała powodu, żeby dokarmiać te kłamstwa, które sobie opowiadał. Posłała mu tylko znaczące spojrzenie naznaczone śladowymi ilościami ostrzeżenia w odpowiedzi na lekceważący ton. Nie rozmawiała z człowiekiem, który wypowiadał te słowa, rozmawiała z osobą, którą próbował zasłonić.
I znalazła go. Zobaczyła jego cień w spojrzeniu Dragosa, a gdy odwrócił wzrok – była już pewna. Był tam. Słuchał, jeszcze nie do końca otumaniony apatią, a może obudzony jej głosem – ale słuchał. Zalała ją fala ulgi, próbując rozluźnić spięte mięśnie, ale jeszcze przez chwilę musiała być skoncentrowana – jeszcze nie mogła się rozlać, rozpłynąć i wyciszyć, chociaż wszystkie nerwy, mięśnie, kości, każdy jej atom błagał o moment odpoczynku. Miała wrażenie, że jest w stanie trzymać się na nogach tylko dzięki adrenalinie palącej od środka. – Oni cię obarczali obowiązkiem odnalezienia Rose? – Przechyliła głowę i uniosła pytająco brwi. – Czy też może ty sam obarczyłeś się tym obowiązkiem? – Mieli przecież trzynaście lat, kiedy Rose zaginęła. Nikt nie miał prawa wymagać od Dragosa, żeby odbywał misje ratunkowe w wieku, w którym ledwo się wie, za który koniec różdżki należy ją trzymać. To byłby absurd, stawiać dziecku takie oczekiwania, ale nawet jeśli ktoś to zrobił – to Dragos, wierząc mu, przyjmował na siebie ten obowiązek. Valeria wiedziała to tylko i wyłącznie dlatego, że przez wiele lat myślała o sobie dokładnie to samo. Masz dar, więc musisz ją znaleźć, mówiła sobie, a każda kolejna wizja, która nie dotyczyła Rose, wydawała się ogromną porażką. A potem zdała sobie sprawę, że jej obowiązkiem wcale nie jest misja ratunkowa – jej obowiązkiem było rozwijanie się, tak, aby pewnego dnia być gotową na odegranie swojej roli w odnalezieniu. Subtelna, ale jakże znacząca różnica.
Maska determinacji zmiękła empatią, gdy zadał swoje pytanie.
Stąd, że sobie też możesz pomóc, nawet jeśli nie potrafisz – powiedziała cicho, z uwagą i ostrożnością wypowiadając każde słowo. – Ale musisz pamiętać, że możesz się tego nauczyć tylko jeśli zaczniesz próbować. Myślę, że właśnie od tego powinieneś zacząć.Może właśnie o to chodziło w wizji?, pomyślała. Może musiał po prostu znaleźć swoje miejsce – w końcu miejsce Rose z pewnością było gdzieś obok. To miało sens, ale było zbyt daleko idącą teorią, żeby mogła wziąć za nią pełną odpowiedzialność, dlatego zachowała to przemyślenie dla siebie.
Dłoń, którą tak gwałtownie puścił, zawisła bezczynnie w powietrzu, piekąca chłodem kontrastującym z ciepłem jego ręki, ale gdy tylko szept zawibrował w powietrzu, sama znalazła dla siebie rolę – poszybowała ku jego twarzy, żeby ująć ją gestem próbującym ściągnąć z niego wszelkie wątpliwości. – Kiedy przyjdzie odpowiedni moment, odpowiedni kontekst, zrozumiesz. Oboje zrozumiemy. Obiecuję. – Nie rzucała słów na wiatr. Słychać było w jej tonie, że ta obietnica pęcznieje niezmąconą wiarą ze strony Valerii. Nie było innej opcji. Za chwilę zabrała rękę i schowała ją w fałdach okrycia.
Jeśli w jakikolwiek sposób mogę ci pomóc, powiedz tylko słowo. Ale powiedz. Proszę. – Pełna powaga wybrzmiała w tych słowach. Nie mogła pomóc, jeśli jej nie poprosi. A ona bardzo, ale to bardzo nie chciała bezczynnie czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dragos Fawley

Nauczyciel
Wiek : 30
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185
C. szczególne : agresywne rysy twarzy, poparzone prawe ramię, blizna na lewej łopatce, czasami dziwny akcent
Galeony : 363
  Liczba postów : 218
https://www.czarodzieje.org/t18227-dragos-fawley#518318
https://www.czarodzieje.org/t18241-poczta-dragosa#518798
https://www.czarodzieje.org/t18240-dragos-fawley#518784
https://www.czarodzieje.org/t18230-dragos-fawley#518391
https://www.czarodzieje.org/t18379-dragos-fawley-dziennik#523227
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyPią Lut 21 2020, 01:18;

Przeszedł go dreszcz, widząc ostrzegawcze spojrzenie Valerii. Bardzo szybko pożałował słów, które nieprzemyślane, bezwiednie wyszły na powierzchnię, ale nie mógł ich cofnąć. To właśnie bezpośredniość i pogarda były zbroją, którą nakładał każdego dnia, chcąc odgrodzić się od siebie świata.
Jej pytanie obudziło wulkan wątpliwości. Palące wspomnienia z pierwszych dni zaginięcia Rose nagle się zniekształciły – a może zawsze były zniekształcone bólem brata tracącego siostrę i dopiero teraz nabrały krztyny prawdziwości. Jak przez mgłę widział zrozpaczonych rodziców i wystraszonych rówieśników, gdzieś również przewinęła się wręcz zastygła Valeria. Każdy szukał racjonalnego wyjaśnienia oraz krzyczał ich imiona. DragosRoseDragosRose. Retrospekcja była wyraźna i namacalna. Doskonale pamiętał z jaką desperacją krążył wokół niewiadomej, próbując rozwiązać tę zagadkę. Jak bardzo się miotał, niczym rybka złapana w sieć. DragosRoseDragosRose. I wtem jak lawa, na wierzch wypłynęła ta jedna konkretna reminiscencja – leżąc w jej łóżku, wtulony w zapach róży i kadzidła, postanowił się dowiedzieć kto jest za to wszystko odpowiedzialny. A imię, które znalazł wtedy w głowie, do tej pory prześladowało go na każdym kroku. DragosRose.
Przemilczał więc tę kwestię. Czuł, że gdy tylko rozpocznie ten temat, rozsypie się na drobne kawałeczki, których nawet Rose nie byłaby w stanie posklejać. Jednocześnie spłynęła na niego niewyobrażalna ulga, delikatnie rozluźniająca klatkę piersiową. Wziął głęboki wdech i miał niejasne wrażenie, że zrobił krok w stronę, w którą jeszcze nigdy nie szedł.
Słowo próbować dokuczliwie kąsało, ale jednocześnie uświadamiało ileż to odbył prób stanięcia na nogi. A przynajmniej tak mu się wydawało. Zdolność regeneracji płynęła we krwi Fawleyów i mocno się tej myśli trzymał. Była kotwicą, gdy wszystko się waliło. I faktycznie odnosił wrażenie, że radził sobie lepiej niż ktokolwiek przypuszczał. Ale wciąż niewystarczająco. – Myślę, że powinienem wrócić do źródła – myśl, która od dawna trzepotała mu w głowie, wyleciała. I nie oczekiwał od niej zrozumienia, ba, sam nie do końca rozszyfrował znaczenie tej idei. Jednak miał pewność, że jest adekwatna. Lepiej, żebyś się nie pomylił, Dragos.Bo w miejscu, w którym stoję, już od dawna nikogo nie ma.
Dłoń na jego policzku – gest, jakiego od dawna nie zaznał – i żarliwa obietnica (tak bardzo chcę ci wierzyć, Val, tak bardzo pragnę, abyś miała rację) napełniły go nadzieją. Poczuł się jak ten trzynastoletni chłopiec, którego przerósł rozmiar doznanej krzywdy i tęsknoty, lgnący do jakiejkolwiek namiastki ciepła i miłości. Zadrżał, czując jej delikatną skórę (nie potnij sobie palców). Jak za dotknięciem magicznej różdżki, na nowo odzyskał kontrolę nad ciałem. Od razu pokręcił głową, odrzucając ofertę pomocy. Zawsze reagował zautomatyzowanym odtrąceniem. Za chwilę się jednak zreflektował, bo już raz ją zlekceważył. A podświadomie czuł, że nie powinien tego robić, że jej obecność jeszcze nie raz ugasi pożar. – Chciałbym wyczuć ten moment, w którym jestem gotowy na jakąkolwiek formę ratunku. Póki co, waham się czy w ogóle warto.
Wyciągnął kolejnego papierosa; poprzedni zniknął w czeluściach nadchodzącego wieczoru i nie był w stanie go zlokalizować na ziemi. Odpalił i wypuszczając dym z ust, czuł niepokojącą lekkość bytu. Mimo kalejdoskopu emocji i uczuć, które kryły się pod kocem lęku utkanego z dziecięcej niepewności i nieporadności, potrzebował takiego zderzenia z przeszłością. Niektóre szkatułki wypełnione wspomnieniami wciąż były pozamykane, ale to nie był dzień na odkrywanie wszystkich kart. – Nie sądziłem, że oprócz utraconej miłości naznaczonej różanym kadzidłem, mamy ze sobą więcej wspólnego – uśmiechnął się szczerze, nawiązując do ich relacji z dzieciństwa. Rose była elementem scalającym, która twardo, jak magnes, trzymała ich blisko. Ale zawsze widział w niej tylko trochę irytujący, aczkolwiek lubiany, dodatek siostry.
Wyciągnął w jej kierunku zmaltretowaną paczkę papierosów. Nawet nie zwrócił uwagi, że odbił na niej piętno swojego zdenerwowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Valeria Albescu

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : przenikliwe spojrzenie, bladość, silna obecność pomimo milkliwości, ciężki akcent
Galeony : 921
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 317
https://www.czarodzieje.org/t18210-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18238-valerii#518607
https://www.czarodzieje.org/t18237-i-m-tickling-the-stars-to-try-and-make-them-tell-the-truth#518604
https://www.czarodzieje.org/t18231-valeria-albescu
https://www.czarodzieje.org/t18382-valeria-albescu-dziennik#5232
Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 EmptyPią Lut 21 2020, 12:02;

Prawie słyszała maszynerię trybików obracających się w jego głowie kwitnącej wspomnieniami. Czuła się, jakby trafiła igłą do akupunktury w odpowiednie zakończenie nerwowe. Trafiłam, pomyślała. Nie próbowała kontynuować tematu, skoro nie chciał tego Dragos – odbywająca się w nim niespiesznie zmiana powinna przebiec swoim naturalnym tempem.
A wiesz, gdzie jest źródło? – zapytała i wyciągnęła dłoń, żeby położyć ją po lewej stronie jego klatki piersiowej; rytmiczne uderzenia serca tak desperacko pragnęły być przez Dragosa usłyszane, że przebijały się nawet przez warstwy wierzchniego okrycia, puls drżał pod opuszkami palców Valerii, gwałtowny i głęboki. – Tutaj. W tobie – dopowiedziała, na wypadek gdyby jej gest nie był wystarczająco jasną odpowiedzią na zadane przez nią pytanie. Uśmiechnęła się potem płytko, wcale nie w wesołości. – To, że kogoś nie dostrzegasz, nie znaczy, że go nie ma.Ja widzę, wciąż zdawało się mówić jej spojrzenie. Może i opuściłeś sam siebie, może to nie ja jestem osobą, którą chcesz obok siebie widzieć, ale ja cię nie opuszczę. Ten milczący monolog przerwał sam Dragos, kręcąc głową. Cień zawodu przemknął jej szybko przez twarz, gdy zobaczyła tę zapowiedź oczekiwania na wieści. Już czuła przedsmak tej niespiesznej tortury, którą była przymusowa bezczynność, bycie zdaną na moment, w którym Dragos uzna ją za potrzebną. – Nie wahaj się, kiedy ten moment nadejdzie – powiedziała. Nie miała wątpliwości co do tego, że tak się stanie. Zaczęło się dzisiaj coś przełomowego, uświadomiła sobie. Widziała oczyma duszy płatek śniegu wirujący w powietrzu – niemal zupełnie pozbawiony ciężaru, a jednak przeciążający fałdę śniegu osuwającej się w lawinę. Ten płatek śniegu wylądował właśnie po siedemnastu latach tańca w przestworzach. I nikt ani nic nie było w stanie zatrzymać lawiny.
Myślę, że sami chyba nie wiemy, gdzie leżą te podobieństwa – stwierdziła, jej twarz wygładziła się, gdy rozmowa przeistoczyła się w taką, która nie wiązała jej emocji w pozornie niemożliwy do rozplątania kołtun. Chociaż w dzieciństwie spędzali ze sobą wiele czasu przez Rose, nigdy nie poznali się od bardziej prywatnej strony. Nigdy się sobie nie zwierzali, nie opowiadali o tym, co ich wzruszyło, co zasmuciło, a co nawoziło nadzieję. W późniejszych latach mijali się na korytarzach unikając swojego spojrzenia w obawie przed znalezieniem zbyt wyraźnego odbicia własnej tęsknoty i rozpaczy. To był chyba pierwszy raz, kiedy przebili bariery powierzchowności i powiedzieli sobie nawzajem coś naprawdę szczerego. A wszystko – znowu – za sprawą Róży. – Straciłam Rose – jej głos prześlizgnął się po jej imieniu jak paznokcie po szybie – ale nigdy nie straciłam tej miłości – poprawiła go Valeria. Kolejna subtelna różnica. Jak dwie ścieżki odwrócone od siebie zaledwie o kilka stopni, długo biegnące w podobnym kierunku, ale prowadzące do dwóch zupełnie innych miejsc. Jasnowidzenie nauczyło ją, jak ważne są te subtelne różnice; jedno nieprecyzyjne sformułowanie z jej ust mogło odmienić ludzkie losy o sto osiemdziesiąt stopni. Zagryzła na chwilę wargę, gdy wyciągnął w jej stronę paczkę papierosów – stary nałóg podpowiadał inaczej, ale pokręciła głową. – Rzuciłam. Dzięki – przeszło jej przez gardło lekko obcym głosem. Och, przydałoby jej się trochę tytoniu, żeby wraz z dymem wydmuchnąć zdenerwowanie... ale wiedziała, że razem ze zdenerwowaniem jeszcze kilka innych emocji rozpłynęłoby się wraz z dymem w powietrzu. A potrzebowała ich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Przed dziurawym kotłem - Page 2 QzgSDG8








Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty


PisaniePrzed dziurawym kotłem - Page 2 Empty Re: Przed dziurawym kotłem  Przed dziurawym kotłem - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Przed dziurawym kotłem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Przed dziurawym kotłem - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
dziurawy kociol
-