Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Plac przed wiaduktem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


Effie Fontaine

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2483
http://czarodzieje.forumpolish.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7168-effie-fontaine#204310
http://czarodzieje.forumpolish.com/forum
Plac przed wiaduktem - Page 5 QzgSDG8




Administrator




Plac przed wiaduktem - Page 5 Empty


PisaniePlac przed wiaduktem - Page 5 Empty Plac przed wiaduktem  Plac przed wiaduktem - Page 5 EmptySro Cze 19 2013, 01:02;

First topic message reminder :



Dziedziniec ten łączy się za pomocą niewielkiego wiaduktu z błoniami. Sam plac jest brukowany, a do tego otaczają go niewielkie kamienne krużganki. Dla tych zmęczonych po całym dniu nauki znajdą się i ławki, acz te niestety przeważnie są zajęte.


______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Tyler Woods

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
Galeony : 238
  Liczba postów : 219
https://www.czarodzieje.org/t16355-tyler-alan-woods#448683
https://www.czarodzieje.org/t16359-skrzynka-pocztowa-tylera#448744
https://www.czarodzieje.org/t16358-relki-tajlera#448706
https://www.czarodzieje.org/t16356-tyler-woods#448682
Plac przed wiaduktem - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Plac przed wiaduktem - Page 5 Empty


PisaniePlac przed wiaduktem - Page 5 Empty Re: Plac przed wiaduktem  Plac przed wiaduktem - Page 5 EmptyCzw Mar 26 2020, 16:02;

Nigdy nie byli blisko; dalece było im do przyjaciół, choć taki staż relacji zabrzmiał w jego ustach nadzwyczaj realistycznie. On nie wiedział o niej zbyt wiele, mógł jedynie określić parę pojedynczych cech, i to takich, które w istocie nijak determinowały jej osobowość czy intelekt. Tiara Przydziału wyznaczyła ją jako uczennicę Hufflepuffu - dla Tylera informacja ta mówiła już wiele, choć w przypadku Gab zdawała się nie mieć aż tak decydującego wpływu. Była młodsza, dotychczas raczej skromna, z pewnością nie na tyle odważna, by decydować się na tak cierpkie komentarze; choć były formą obrony przed jego brakiem powściągliwości, niekiedy potrafiły zmusić go do przemyśleń. Refleksje te dotyczyły jednak kolejnej odzywki, którą pragnął zaatakować; nijak odnosiły się do jakiegokolwiek krytycznego dystansu względem własnych postaw, na którego deficyt ewidentnie cierpiał. Wiedział też, że śpiewała; dała popis swych umiejętności dobry rok temu, kiedy to nieproszona wtargnęła na jego teren, naruszając przy tym poszukiwane poczucie komfortu. Właściwie to nie było w tym wszystkim żadnego najścia, co najwyżej niefortunne dla niego pojawienie się dziewczyny o tej samej porze w miejscu, które traktował jak własny schron; oazę dla ciała i umysłu, krainę inspiracji i spokoju, terytorium dostępne tylko dla niego. Być może zbyt indywidualnie traktował ogólnodostępny Pokój Czterech Pór Roku; być może zaczął o nim tak myśleć, dopiero gdy Gab zaburzyła celebrowaną przez niego intymność. Wydał się też wtedy, że chętnie ująłby ją kiedyś na zdjęciu, zwłaszcza w tak widowiskowej przestrzeni; nic w tym względzie się nie zmieniło - dalej uważał, że jest fotogeniczna, wciąż poświęciłby jej kliszę, choć teraz nie myślał o tym tak poetycko, jak niegdyś. W ogóle wszystko stało się teraz dla niego tak beznamiętne i płaskie, odległe niezwykłości i pokracznym wzniosłościom. To tylko zdjęcia, a siedząca nieopodal była tylko Gabrielle. Albo i aż.
Już chciał odrzec, że przecież on ma zawsze rację; już miał dawać jej znać o tym, jak bardzo się myli, kiedy to powstrzymał napływający na język stek tych wszystkich bzdur. Czyżby stał się oszczędniejszy w słowach? A może tak długa nieobecność uzmysłowiła mu, jak bardzo był cyniczny? Może gromada gorzkich słówek usłyszanych w ramach odwetu zmusiła go do przemyśleń, wpędziwszy w wir emocjonalnego rozbicia? Najwyraźniej nie, bowiem drugiej uwagi nie mógł pozostawić już bez ironicznego stwierdzenia:
- Na szczęście panienka Levasseur grzeszy inteligencją i za sprawą swojej niebywałej erudycji może uświadamiać innych o ich kretyństwie. - Odpalił kolejnego papierosa. Bawiła go wizja Gab jako intelektualnej zbawicielki świata. Nie żeby miał ją za taką głupiutką, po prostu wszystkie te przytyki z jej strony sprawiały mu satysfakcję. Może i go nie lubiła, może nawet nienawidziła, ale czuł tę dziwaczną nić sympatii, kiedy się z nią droczył. Przekonał się o niej, kiedy to ona zdecydowała się na sugestię, która faktycznie rozpaliła w nim ciekawość. Chcąc stłumić nieprzyzwoitość własnych myśli zaciągnął się papierosem, wzrok koncentrując na trawniku. Może dostrzegła w nim to chwilowe roztargnienie, a może jego mowa ciała nie powiedziała jej niczego. I tak miał to gdzieś.
Czyżby czytała mu w myślach? Czyżby opanowała sztukę legilimencji? Zgoła zdziwiony jej słowami, strząsnął popiół na ziemię; dostrzegł też tatuaż na obojczyku, po czym odpowiedział pewnie:
- Tak właśnie reagują przyjaciele. To powinno być naturalne. Dla innych jest, dla ciebie nie. - Zdawał się brzmieć wyjątkowo rozsądnie. Nie rzucał też pejoratywnymi określeniami; co najwyżej pozwalał sobie na nieco ironii, nic więcej. W niej było więcej agresji i zwyczajnej zajadłości. Na tę myśl uśmiechnął się subtelnie. - A u ciebie to zespół napięcia przedmiesiączkowego? A może zawsze byłaś tak irytująca?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 433
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 1249
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Plac przed wiaduktem - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Plac przed wiaduktem - Page 5 Empty


PisaniePlac przed wiaduktem - Page 5 Empty Re: Plac przed wiaduktem  Plac przed wiaduktem - Page 5 EmptyCzw Mar 26 2020, 17:37;

Ona również nie była w stanie powiedzieć o Ślizgonie zbyt wiele; w jej oczach był upartym dupkiem z mocno przerośniętym ego, choć zapewne nijak miało się to do rzeczywistości. Nie mogła przecież wyprzeć ze świadomości tego, że chłopak miał w sobie typową dla artystów delikatność, potrafił dostrzec piękno nawet w tym, co u innych wywoływało obrzydzenie. Świadczyć musiało to o jego uczuciowej naturze, jednak tej strony szatyna Gabrielle nigdy nie miała okazji poznać. Zupełnie jakby przeznaczona była ona jedynie dla wybranych jednostek, a Puchonka do nich nie należała. Łączącą ich relację określić można było jako skomplikowaną i w tym wypadku blondynka nie bała użyć się tego słowa; mieli swoje momenty, w których jad sączył się spomiędzy ich warg, jednak była też ta chwila - w Pokoju Czterech Pór Roku; wtedy nie do końca potrafiła zrozumieć, co tak właściwie działo się między nimi, jednak powietrze przepływające między ich ciałami wręcz elektryzowało, wywołując na ciele gęsią skórkę - teraz jest w stanie określić jednym słowem to uczucie, lecz nie zamierzała tego robić. Była święcie przekonana, że jeśli o czymś nie mówi się głośno, to nie może to istnieć. Wspomnienie tamtego dnia dodatkowo podsycało kiełkującą w dziewczynie nienawiść w stosunku do Tylera, jego wyjazd pozwolił na chwilę o tym zapomnieć, jednak nagły powrotu i przypadkowe spotkanie rozbudziły owe uczucie na nowo.
W żyłach dziewczyny ponownie zaczęła krążyć "zarażona" krew napędzając całe ciało, zmuszając je do większego wysiłku, trzymania gardy; sprawiało jej to niezwykle dużo radości. To zupełnie tak, jakby po wielu burzowych i deszczowych dniach nagle wzeszło słońce; na bok odrzuciła miłosne rozterki, skupiając swoje myśli na osobie Ślizgona. Ile satysfakcji sprawiłoby mu to, gdyby mógł czytać jej w myślach? Pokręciła głową nieco rozbawiona tymi własnymi. Przecież był to tylko Tyler Woods, a może aż Tyler Woods.
Zmarszczyła brwi, widząc konsternację malującą się na jego twarzy, zupełnie jakby chciał już coś powiedzieć, jednak najpierw musiał to przemyśleć. Od kiedy zaczął używać mózgu? Naprawdę zaczynała się o niego martwić! Przygryzła dolną wargę, zastanawiając się od kiedy stał się taki oszczędny w słowach, którymi wcześniej potrafił żonglować bez zastanowienia. Wpatrywała się w niego w wyczekiwaniu na odwet, który był tak oczywisty jak tęcza pojawiająca się na nieboskłonie, kiedy świeci słońce i nagle spadnie deszcz. Klasnęła w dłonie, uśmiechając się szeroko, jednak w kącikach jej ust czaiła się złośliwość
- W takim razie masz ogromne szczęście, że mnie znasz. - stwierdziła, całkowicie ignorując fakt, że wypowiedź chłopaka przesiąknięta była ironią. Właściwie to bawiło ją najbardziej, właśnie rozpoczynali swoją grę od nowa, którą przerwał wyjazd chłopaka. I jeśli ktoś zapytałaby czy za tym tęskniła zapewne odpowiedziałaby twierdząco, nie bacząc na to, co pomyśleć może sobie Tyler.
Złapał przynętę; dostrzegła to w jego nerwowym ruchu oraz ucieczce przed jej spojrzeniem. O ile zdawała sobie sprawę z tego, że takie sztuczki działają na Charliego, tak sądziła, że Woods ma w sobie nieco więcej silnej woli - myliła się, a to działało na korzystać blondynki.
- Problem polega na tym, że my nie jesteśmy przyjaciółmi - odpowiedziała na jego oskarżenia? Ciężko było jej określić czym tak naprawdę były wypowiedziane przez niego słowa, ale jeśli oczekiwał o niej ciepłych uczuć oraz radości to pomylił adresy - ona nie miała na czole napisane "idiotka".
Wypuściła z ust powietrze dając sobie chwilę na zastanowienie, co powinna zrobić z pytaniami do niej skierowanymi. W tym momencie Tyler w swojej niewiedzy wydawał się być naprawdę słodki, a w dodatku nieświadomy był tego, że właśnie stąpa po kruchym lodzie. Gabrielle założyła kosmyk blond włosów za ucho wstając z ławki, subtelny grymas bólu widoczny mógł być na jej twarzy, jednak zacisnęła mocniej zęby ignorując to, że wszystkie mięśnie wręcz ją palą. Podeszła do Ślizgona, stając na palcach, tak że ich twarze były prasowe na tym samym poziomie. Prawą dłoń na torsie chłopaka skrytym pod białą koszulką, przez którą i tak pod opuszkami palców wyczuć mogła delikatny zarys mięśni. Przejechała nią delikatnie w dół zatrzymując się na granicy, którą tworzył skórzany pasek. Bezczelnie wpatrywała się w jego oczy, zaś w zielonych tęczówkach Gabrielle dostrzec można było coś na kształt niemego wyzwania.
- A może po prostu jestem niewyżyta, hm…? - wyszeptała seksownym tonem - który opanowała perfekcyjnie - wprost w jego usta, wbijając delikatnie paznokcie w ciało chłopaka.
Nie była to może zbyt dobra zagrywka, nie miała pojęcia czego sprowadź się po Ślizgonie, jednak nie dało się ukryć, że w tym wydaniu Puchonka zyskiwała +100 do seksapilu. Była świadoma swoich wdzięków oraz urody, co postanowiła wykorzystać, jednocześnie dając do zrozumienia Tylerowi, że po tej grzecznej dziewczynce, jaką znał nie było już prawie śladu; tylko płonące czerwienią wstydu policzki nie pozwalały o niej zapomnieć.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tyler Woods

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
Galeony : 238
  Liczba postów : 219
https://www.czarodzieje.org/t16355-tyler-alan-woods#448683
https://www.czarodzieje.org/t16359-skrzynka-pocztowa-tylera#448744
https://www.czarodzieje.org/t16358-relki-tajlera#448706
https://www.czarodzieje.org/t16356-tyler-woods#448682
Plac przed wiaduktem - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Plac przed wiaduktem - Page 5 Empty


PisaniePlac przed wiaduktem - Page 5 Empty Re: Plac przed wiaduktem  Plac przed wiaduktem - Page 5 EmptyCzw Mar 26 2020, 21:38;

Wtłaczał w siebie dym, jak gdyby miało to uspokoić rozedrgane kończyny czy uporządkować chaos umysłu. Wkurzała go tak samo mocno, jak i bawiła; przede wszystkim wprawiała w poczucie dzikiej satysfakcji, która po czasie spędzonym na wymianie teoretycznie powinna się w nim kondensować. Bowiem okres ten to była czysta anarchia, nieokreślona wolność i jednolita forma bezrządu, wobec której Woods nie potrafił się ustosunkować. Niekiedy dręczyły go wyrzuty sumienia; innym razem stwierdzał, że to swoisty manifest młodości - w dodatku poprawny i zrozumiały, zważywszy na młody wiek i wiele mniej lub bardziej rozsądnych decyzji. W ostateczności nie traktował też tej seksualnej rewolucji czy alkoholowych libacji jako grzechy, które musiał odpokutować; żył dalej, teraz jakby znacznie spokojniejszy i wycofany, niejako oddalony od całej tej fali radykalności i młodzieńczego wigoru podsycanego nieroztropnymi potrzebami. Zatracił się w tym wszystkim na tyle, iż zdołał odkryć w sobie głupca, o którym mówiła przed chwilą Gab. Być może stąd wziął się ten pomysł powrotu; być może zbyt wiele dziewczęcych serc zdołał zawieść tam, w tym odległym już środowisku; być może chodziło właśnie o tę nielojalność, którą zyskał w imieniu tych rozmów bez słów czy gotującej się pod skórą lawie. Wizerunek kobieciarza nabrał w tej materii innego wydźwięku - dokładnie tego, którego obawiał się zawsze najmocniej. Zapomniał o szacunku, zapomniał o wierności; ulegał chwili, ulegał wpływom, choć chyba nie chciał też się przed nimi bronić. Teraz pragnął beztroski i stabilizacji, dzięki której przypomniałby sobie o niegdyś znanej mu autokontroli i wewnętrznej dyscyplinie. Tu nikt go już nie obserwował; tam siedziało i patrzyło skupisko, audytorium, którego on nie dostrzegał. Czekali na każdy błąd, podglądali chwilowe pozytonium ciał, rozstania, narodziny i pogrzeby, intymne doznania. Tylko po to, by móc wydać ostateczną ocenę, skrytykować lub pochwalić (choć częściej słyszał o tych niepochlebnych komentarzach). Chciał odpocząć od przeżywania i po to właśnie wrócił. Bo tu był jego dom i schronienie, tu nie był obcym, tym z wymiany; tutaj, w razie potrzeby, miał dokąd uciec. W tym bezruchu wolniej mijał mu czas, a tego potrzebował do tego wzniosłego katharsis. Najwyraźniej silną wolę stracił podczas wyjazdu - dlatego też uległ tej dwuznacznej sugestii, wdał się w pojedynek na trzeźwość umysłu. Wszakże cała ta relacja nie nosiła na sobie znamion nici porozumienia - wiecznie przeplatana była gorejącą nienawiścią (a przynajmniej ewidentną antypatią!), a nie pożądaniem, co więcej oboje zdolni byli dostrzec urok inny, niż swój własny. Żadne jednak nie zdawało się bliskie sprowadzenia tego kontaktu na drogę w tej relacji nieznaną; bynajmniej Tyler nie miał takich planów, nawet jeśli obiektywnie doceniał jej urodę. Nie było w tym wszystkim jednak tej subiektywnej siły, która popchnęłaby go do jakiś sensualnych wyznań, które i tak przecież nie istniały.
Nim pojawiła się tak nagle tuż obok, znów spoglądał w niebo zmrużonym wzrokiem, jak gdyby liczył na to, że ujrzy w nim coś, co może zmieni tę obojętną postawę, którą przyjął. W ustach miał papierosa, ściskał go też palcami wskazującym i środkowym; brodę opuścił, gdy wyrosła mu przed twarzą. Pachniała nienormalnie; sam wewnętrznie dziwił się własnemu skupieniu i nieznanej mocy odkrywania szczegółów. Nie spodziewał się dotyku, nie dopuszczał do siebie takiej formy spoufalenia; zaskoczyła go, choć nie zawstydziła. Przełknął gulę w gardle, machinalnie odchylił też lekko głowę do tyłu; nogi jednak stały w jednym miejscu bez ruchu. Łapska trzymał przy sobie; jedna dłoń w niepewnym ruchu poprawiała włosy, druga zajęta była tytoniowym wyrobem. Tak okrutnie go prowokowała, nie kryjąc przy tym własnej euforii; widział to cholerne zadowolenie w oczach, kiedy to liczyła na jego klęskę. Nie mógł jednak poddać się tej pieprzonej grze - nie jej, nie tutaj, nie teraz. Po jej słowach zrobił krok w tył, przypomniawszy sobie o tym, jak bardzo zmienił się bieg tej konwersacji. Nie przyszedł tu jej całować, a rzucić parę swoich patetycznych tekścików. Jak ona go irytowała.
- To na pewno - odparł ochrypłym głosem, wyrzuciwszy niedopałek w to samo miejsce, co ten poprzedni. - Wróciłem i libido od razu ci się zwiększyło. To zupełnie zrozumiałe - dodał po chwili z uśmieszkiem. Ona tego nie wiedziała, ale w głowie miał teraz ogromny mętlik. Na szczęście nie dał po sobie poznać, jak bardzo wytrąciło go to z równowagi. Kamienna twarz nie zmieniła wyrazu, a on sam zdołał zwiększyć dzielący ich dystans; czuł, że wygrał tę bitwę. - W twoim wypadku na podniecenie najlepiej będzie działała samotność - mruknął jeszcze, zanim zmieszany odszedł w stronę zamku. Dziwna konfrontacja, dziwna Levasseur. Czego naprawdę od niego chciała?

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 433
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 1249
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Plac przed wiaduktem - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Plac przed wiaduktem - Page 5 Empty


PisaniePlac przed wiaduktem - Page 5 Empty Re: Plac przed wiaduktem  Plac przed wiaduktem - Page 5 EmptySob Mar 28 2020, 15:25;

Ich odczucia względem sobie były podobne i właściwie tylko to ich łączyło; z jednej strony sam widok Tylera wywoływał u niej dość sporo negatywnych uczucia, zaś z drugiej za każdym razem, kiedy szukał on ciętej riposty na jej odzywkę - wprawiał ją w rozbawienie. Była to dość duża ironia losu, jednak z własnego doświadczenia Gabrielle doskonale wiedziała, że jedna osoba może wywoływać naprawdę dużo sprzecznych emocji, problem polegał na tym, że w przypadku dziewczyny byli to głównie chłopcy. Może wkroczyła w taki wiek? A może wynikało to zwyczajnie z faktu, że w ich towarzystwie - niezależnie od rodzaju emocji, jaki w niej wywoływali - zawsze czuła się lepiej.
Nie miała zupełnie pojęcia, co też wywołało zmianę w chłopaku - jego wyjazd czy może to, że upłynął kolejny rok? Podobno mężczyźni z wiekiem mądrzeją, jednak w przypadku Woodsa śmiała wątpić w prawdziwość tego założenia. Zmiana była w nim widoczna, choć Gab nie do końca chciała dopuścić do siebie tą myśl, a przecież ona sama też się zmieniła, wpadła w podobną karuzelę, lawirowała pomiędzy chłopakami, z którymi łączyły ją bliższe lub dalsze relacje. Gdyby Tyler miał świadomość tego wszystkiego, zapewne mocno by się zdziwił - pozornie blondynka wciąż wyglądała dość niewinnie. Najgorsze w jej zmianie było to, że powoli zaczynała zatracać własne ja, wchodzić na ścieżkę, w której nie istniały wartości wcześniej dla niej niezwykle ważne. I czy miała prawo bronić się tym, że dopiero poznawała siebie? Powoli również zapominała o szacunku, zbyt często ulegając chwili. O ironio! Byli do siebie bardziej podobni niż by chcieli czy nawet przypuszczali.
Nie sądziła, że chłopak pochwyci chociażby jedną dwuznaczną sugestię padającą z jej ust, a tymczasem zaskoczył ją, jednocześnie prowokując do zachowania, jakiego wobec niego nigdy nie przewidywała. Między nimi nie było przecież tego napięcia, które budziło się w niej, gdy obok znajdował się Charlie, nie było tego dziwnego uczucia, jakie wywoływał w niej Will, nie było nic poza ogólną niechęcią, więc dlaczego?!
Wszystko potoczyło się szybko; w jednej chwili siedziała na ławce, a już w drugiej stała przed nim - wtargnęła w jego przestrzeń osobistą. Tym, co zaskoczyło ją jednak najbardziej, był fakt, że przyglądał się jej znacznie dłużej niż powinien, ale wystarczyło, że otworzył usta i każda myśl, która rodziła się przez te kilka sekund prysnęła niczym bańka mydlana, a w żyłach dziwaczny na nowo zawrzała złość.
- Jesteś głupi, Woods! Tchórz!! - krzyknęła za nim, kiedy zaczął się oddalać, lecz nie mogła powstrzymać uśmiechu, który mimowolnie wkradł się na jej usta. Poprawiła włosy i sama również ruszyła do zamku.


zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 41
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage | Aura wesołości | Chroma prawa noga | Laska
Galeony : 550
Dodatkowo : Półwila
  Liczba postów : 537
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Plac przed wiaduktem - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Plac przed wiaduktem - Page 5 Empty


PisaniePlac przed wiaduktem - Page 5 Empty Re: Plac przed wiaduktem  Plac przed wiaduktem - Page 5 EmptySob Kwi 25 2020, 15:32;

Szukanie pisanek: J jak Jednorożec - 10 próba udana

Akurat postanowiła się przewietrzyć między zajęciami, wychodząc na jeden z licznych dziedzińców Hogwartu. W końcu mogła odetchnąć świeżym powietrzem - i z ciężkim westchnieniem ulgi usiąść na jednej z ostatnich wolnych ławek na placu. Noga jej dokuczała, jednak zaczęła się na nowo przyzwyczając do stale towarzyszącego jej bólu - który powoli kwalifikował się już tylko pod dyskomfort. Wiedziała, że prędzej czy później to nastąpi.
Podwijając jedną nogę pod ławkę, chcąc nieco zmienić pozycję - poczuła, że trąciła coś stopą. Nie byłaby sobą, gdyby to zignorowała - opadła więc na klęczki i zajrzała pod ławkę, a jej oczom ukazała się... Złota pisanka. Z szerokim uśmiechem sięgnęła po nią, by schować ją w swoją kieszonkę. To była już jej... piąta? Wspaniale - miała więc wszystkie. Nareszcie.
Wróciła do swojego gabinetu szybciej, niż wcześniej zakładała.

Z tematu

______________________



Courage doesn't always roar

Sometimes courage is a quiet voice at the end
of the day saying, "I will try again tomorrow".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Plac przed wiaduktem - Page 5 QzgSDG8








Plac przed wiaduktem - Page 5 Empty


PisaniePlac przed wiaduktem - Page 5 Empty Re: Plac przed wiaduktem  Plac przed wiaduktem - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Plac przed wiaduktem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Plac przed wiaduktem - Page 5 KQ4EsqR :: 
hogwart
 :: 
Parter
-