Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Gabinet Garetha Hampsona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4482
http://czarodzieje.forumpolish.com/t58-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t243-bell-rodwick
http://czarodzieje.forumpolish.com/t649-bellcia
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7785-bell-rodwick#216614
http://dzika-mafia.blog.onet.pl/
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPią 11 Cze - 18:36;

First topic message reminder :


Gabinet Garetha Hampsona


Dość jasny, przestronny. Na ścianach są portrety byłych dyrektorów, którzy naturalnie śledzą nowo przybyłych swym przenikliwym wzrokiem.
Nie porządny, zawalony wieloma papierami. Pod ścianą jest też kanapa, która jednak rzadko jest użytkowana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Amélie de Cheverny

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 15
  Liczba postów : 308
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1166-amelie-de-cheverny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6417-poczta-amelii#180366
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6416-dama-kameliowa
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyCzw 3 Lut - 19:20;

No właśnie przynajmniej na razie. W ich „związku” bardzo ważne było rozsądne wyważenie sił (no dobrze, z tym rozsądkiem to może była już przesada, biorąc pod uwagę ich plan oraz niecne uczynki prowadzące do jego spełnienia). Możliwość zapomnienia o swojej zwyczajowej, sztywnej postawie po wypełnieniu tej misji była faktycznie dość prawdopodobna, po części z tego powodu Amelia się na to zdecydowała. Pytanie tylko, czy nie prościej było zacząć od tańczenia wśród deszczu i wody z fontanny z butelką wina?... No cóż, im mocniejszy start, tym lepiej, tym skuteczniej.
Co do dyrektora – zdaniem Amelii był to miły, wartościowy, choć skrajnie zapracowany człowiek, przy czym jego zapracowanie przekraczało granice odgórnie dozwolonych norm. Fakt faktem, chciała zobaczyć jego minę na widok dwóch osób, które zna z zupełnie innych ról, krzątających się po szkole czy po błoniach kobiet, które w każdych innych (czytaj normalnych) warunkach były raczej bardziej ubrane, niż rozebrane. A już Amelia zwłaszcza.
Cassandra wpadła na genialny pomysł chronienia jej prywatności (i posady). Zachichotała, usłyszawszy określenie, którym obdarzyła właśnie punkt centralny ich intrygi, choć nie ukrywała, że miała nadzieję, iż „Zgred” tego najzwyczajniej w świecie nie usłyszał. Istotnie – miała piękne, młode, zgrabne ciało lecz stanowczo brakowało jej ochoty do wykorzystywania jego atutów. Ochoty, pomysłów, a nawet chęci. Dlatego też ich mały wyskok może okazać się przełomowym. To smutne, jak bardzo dobre wychowanie mogło „spaczać” młodą kobietę. Ciekawe swoją drogą jak Amelia mogłaby zareagować, gdyby wiedziała, że podobała się nawet Cassie… Ułożyła więc na moment perukę w bezpiecznym miejscu, po czym ostrożnie splotła „ostatnie” falowane blond pasma do góry, tak, aby przez przypadek nikomu nie udało się rozpoznać jej oryginalnego koloru włosów. Następnie chwyciła ciemną perukę i ostrożnie nałożyła ją na głowę, tak, aby móc wszystko równomiernie rozłożyć, by wyglądała jak najbardziej naturalnie. Ułożyła dłonie na talii i stukocząc pomału obcasami przeszła się po korytarzu, wszak na jego końcu znajdowało się okno, w którym mogła jako tako się przejrzeć. Wygięła nieświadome swojego czaru, karminowoczerwone usta w lekkim, zaskoczonym uśmiechu.
-No i tylko mi powiedz, że w czerni mi nie do twarzy. – rzuciła nagle, z uciechą myśląc o tym, jak bardzo głupi kolor włosów mógł wpłynąć na czyjś wygląd. Peruka zresztą była bardzo ładnie ufryzowana, nie miała do niej właściwie żadnych zastrzeżeń. Mniej więcej wtedy doczekała się ze strony Cassandry małego wyrazu czułości. Na tekst o błądzącym królewiczu jej mina wskazywała na to, że ewidentnie właśnie zaczęła grymasić! Chyba nie była aż tak optymistycznie nastawiona do życia, jak jej ciężarna przyjaciółka.
-Na co mi królewicz z bajki, skoro mam dyrektora za pasem? – spytała „wyzywająco”, nie mogąc powstrzymać śmiechu. Zapowiadał się naprawdę ciekawy wieczór! Cass złapała ją za dłoń. Am niepewnie spojrzała w stronę drzwi, po czym obydwie powoli zaczęły stukać obcasami po eleganckiej posadzce przed gabinetem. Am zdążyła jeszcze usłyszeć zapewnienie o tym, jak mają wyglądać ich najbliższe działania. Oraz hasło mobilizujące – show must go on. Jako, że drzwi nie były wystarczająco duże, aby zmieściły się we dwie (aż dziw, że wszystkim dyrektorom na przestrzeni wieków udawało się w nie zmieścić), któraś musiała wejść pierwsza, a to właśnie Amelia zgłosiła się na ochotniczkę, gdy przyszło im ustalać szczegółowy plan ich działań. Zostały im zaledwie ostatnie chwile. Am wyciągnęła prędko różdżkę i za pomocą zaklęcia avis wyczarowała chmarę uroczych, kolorowych ptaszków, które miały chwycić w swe „szpony” zaproszenie, nawiasem mówiąc równie ruchliwe, co i one. Dlatego jeśli im się przypadkiem wymknie, to będą mu po prostu akompaniować. No i oczywiście śpiewać! Dosłownie w ostatniej chwili poprawiła jeszcze czerwoną smugę na ustach, po czym powolnym, zmysłowym krokiem postanowiła odpowiedzieć na wezwanie dyrektora. Weszła niby jako pierwsza, jednakże tuż za nią zmierzała Cassandra, trzymająca Amelię za dłoń. A gdzieś nad ich dłońmi latało zaproszenie.
Kobiety były rozkosznie uśmiechnięte, poruszały się powoli i zmysłowo, co w rezultacie robiło naprawdę niesamowite wrażenie. Zatrzymały się tylko na chwilę – tak krótką, że ledwie zdążyły na siebie spojrzeć. I dopiero wówczas rozpoczęło się całe przedstawienie, z początku bardzo niepozorne. Kobiety powoli wyciągnęły do góry ręce i zmysłowo, niepośpiesznie opuszczały je… z palcami wskazującymi skierowanymi ku mężczyźnie.
-Vooooouuuuleeeez vooooouuuus couuuucheeeeez aveeeeec nooous….
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassandra Lancaster

Nauczyciel
Wiek : 29
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 620
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 1718
http://czarodzieje.my-rpg.com/t171-cassandra-villiers
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4274-cass
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6690-thanks-for-loving-me#189323
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPią 4 Lut - 12:24;

Przynajmniej ich plan był iście diabelski, przeplatany niczym warkocz na przemian rozsądkiem i szaleństwem. Wtedy miała i nutę czegoś tajemniczego, i nieznanego. To właśnie sprawiało, że ich misja wydawała się abstrakcyjna. Dyrektor mógłby się pokusić o stwierdzenie, że sięgnęły po uszczęśliwiające tabletki. Lecz czyż nie znał potencjału kobiet? Można rzec, iż to dobro serca podpowiedziało im, aby wyluzować wiecznie zapracowanego dyrektora.
Teoretycznie można było zacząć od tańczenia w deszczu, lecz czyż nie lepiej od razu pójść na głęboką wodę? W walce o własne życie człowiek się nie utopi, a nauczy pływać. Pozostawał fakt, dla kogo Amelie będzie tak tańczyła. Czyżby Cass powinna zamieścić w szkolnej gazetce ogłoszenie matrymonialne? Już widziała mnóstwo serduszek i uśmiechnięte zdjęcie Amelie w owym stroju! O tak! Idealny pomysł, Cassandra już w głowie układała treść ogłoszenia matrymonialnego. Młoda, zgrabna blondynka szuka Misia, który zaspokoi jej seksualne potrzeby. Ważne jednak jest, aby nie przenikał przez ściany i nie miał żadnych problemów z układem krążeniowym. Może być w podeszłym wieku, bo chyba panna na takich leci. Krótko mówiąc, wolna panienka chce mężczyznę na wieczór!
Niestety takie chronienie prywatności tudzież w ogóle miejsca w Hogwarcie było punktem obowiązkowym podczas misji. Głupota nie mogła zniszczyć im życia. Obydwie miałyby żyć na garnuszku rodziców lub nawet Kapitana? Prawdę mówiąc, nigdy nie widziała dyrektora, który boryka się z emocjami, które bądź co bądź mogły być i negatywne i pozytywne. Albo się skusi na ich ciała, albo urządzi wielki skandal. Była zbyt ciekawa jego reakcji, aby czekać jeszcze dłużej. Prędko podreptała za Amelie, kiedy ta przymierzała perukę. Musiała przyznać, że czerń stroju oraz włosów idealnie (wręcz seksownie) kontrastowała z czerwonymi ustami, które wciąż były wykrzywione w zmysłowym uśmiechu. I właśnie w tym momencie, nie mogła zrozumieć, dlaczego jej znajoma (wciąż bała się użyć słowa przyjaciółka) nie ma mężczyzny. Nie przemawiał do niej argument, że woli misie. Zastanawiał ją ponadto fakt, kogo tak naprawdę szukała. Otrząsnęła się, gdy poprawiała jej blond kosmyki z tyłu. Nie mogły przecież wystawać.
- Tak, tak, jesteś zajebiście piękna – odpowiedziała jej, przyglądając się im odbiciu w oknie. O zgrozo, wyglądały jakby właśnie szły do klienta na trójkąt albo na przyjęcia dla kawalera, gdzie zostałby wrzucone w wir napalonych mężczyzn. Oj, Cassandra zaczynała się źle czuć w tej roli. Może była nieświadoma, że wygląda jak z moulin rouge? Zacmokała, słysząc tą jakże wyzywającą odpowiedź.
- No, no, ktoś tu lubi dużo starszych... - uśmiechnęła się do niej serdecznie. No tak, a kto by nie lubił, o ile stawiają na sukces? Żyć i nie umierać. Siedzisz w domu, pachniesz, a następnie przychodzi mąż, mówisz, że boli Cię głowa i sukces gwarantowany. Gorzej, jeżeli takowy osobnik będzie chciał żyć nieco dłużej niż się przewidywało...
Zastanawiała się, czy dzieci kiedyś się dowiedzą o jej wpadkach, niuansach, a przede wszystkim genialnych pomysłach na życie. „Mamusiu, mamusiu, a jak poznałaś tatusia?” Czy właśnie w tym momencie pojawiało się rodzicielskie przyzwolenie na kłamanie? Czy właśnie powinna odpowiedzieć, że ich tatuś był tak przystojny, że nie potrafiła się oprzeć i musiała go uwieść w ciemnym zaułku? A potem jak na złość stała się jego żoną. Pijaną żoną. Nie, tu zdecydowanie pojawia się przyzwolenie do kłamstwa. Z resztą, była pewna, że jej synowie pójdą w ich ślady i będą casanovami Hogwartu.
Kiedy tylko Am weszła do środka, Cassie od razu zmysłowo spojrzała na dyrektora. Zaklęcie avis było idealnym rozwiązaniem, jeśli chciało się zobaczyć, czy mężczyzna nie będzie mógł oderwać oczu od dwóch tańczących kobiet. Tańczących! Zmysłowo poruszających biodrami, błądząc opuszkami palców po smukłych nogach i zaczepnie chwytając podwiązki. Lekkie przygryzienie dolnej wargi, który jęk, aby urozmaicić śpiew Amelie. W co one się wpakowały!
- Do you fancy headin' in the sack? - zmysłowo podeszła w stronę dyrektora, muskając przypadkowo oparcie krzesła. Szalikiem, który znajdował się na jej szyi, przywiązała mu doń ręce. Wszak nie mógł dotykać własnych uczennic. Wszak była mężatką, wszak wszystko było przeciw! -
Yes, my kitty cat is all that
And then some, you are the one

Opuszkami palców dotknęła jego karku, pozwalając sobie na krótki masaż. Paznokcie wbiła w jego ramię, patrząc na Amelie. Ona też stosowała ową politykę. Wszystko po to, aby oczarować czy przerazić dyrektora? Jeszcze biedak pomyśli, że zamiast Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart znajduje się w Dom Towarzyski Hogwart.
- Gotta represent, gotta go the whole run
We can play all night, gotta do it right

Zmysłowo zniżyła się, aby móc owy wers zaśpiewać prosto do jego ucha. W końcu złapała mocno za oparcie krzesła, kręcąc przywiązanym dyrektorem w kółko. Przysiadła na jego biurku, zupełnie nie świadoma, że gniecie jakieś dokumenty. Wszak czy one były teraz ważne?
- Snuggle up, huggle up nice and tight
My place or yours? Gotta be raw

Ułożyła swoją stópkę na siedzeniu tuż pomiędzy nogami dyrektora, w myślach podziwiając owe szpilki. Ileż się za nimi nachodziła! A trzeba było przyznać oprócz wielkiej obsesji na punkcie bransoletek, buty zajmowały drugie jakże zacne miejsce. Mruknęła zaczepnie w stronę dyrektora, opuszkami palców dryfując po smukłym udzie, gdzie znajdowała się czerwona podwiązka.
- Don't really matter once we get through the door
Gdy skończyła swoją zwrotkę, zeskoczyła z biurka, udając się do Am. Wzięła głęboki oddech i jakby na zachętę uśmiechnęła się do swojej towarzyszki. Prosto z Moulin Rouge! Wiedziała, iż teraz powinna zaśpiewać Am, a następnie ptaszki wręczą mu zaproszenie. Biedak, co on sobie myśli o nich? Wydała z siebie kolejny jęk, śpiewając zmysłowo „voulez – vous coucher aver nous ce soir?”, czekając aż Am przełamie pierwsze loty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amélie de Cheverny

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 15
  Liczba postów : 308
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1166-amelie-de-cheverny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6417-poczta-amelii#180366
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6416-dama-kameliowa
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPią 4 Lut - 14:45;

Z tym, że był diabelski to Amelia absolutnie nie zamierzała się kłócić, bo tylko diabeł mógł je podkusić do porwania się na tak niebezpieczne zabawy. Jeśli miałaby go przyrównywać do warkocza, to z pewnością byłby to „warkocz z niespodzianką”. Cokolwiek to miałoby oznaczać. Zresztą, oskarżenie o sięganie po uszczęśliwiające tabletki było stanowczo poważne, aż nazbyt, by dyrektor śmiał takowe poczynić, nieprawdaż? Panie doskonale wiedziały, gdzie ich zabawa miała swoje nieprzekraczalne granice, ponadto Cassie słusznie wcześniej zauważyła, że mężczyzna, który by się teraz na siłę opierał ich urokom musiałby być albo trupem albo dewiantem preferującym zwierzęta czy też inne obiekty, które z założenia mają raczej niewiele z seksualnością wspólnego.
Topiący się nauczy się pływać w walce o życie, ale tylko pod warunkiem, iż może będzie na tyle łaskawe, by do tego dopuścić. W przeciwnym razie mogłaby już wyłącznie oczekiwać swojej zguby i mieć nadzieję na cud. Amelii jakoś nie nurtowało pytanie o to, dla kogo miałaby tańczyć, wszakże z góry zakładała, że pierwszą jej obserwatorką byłby nie kto inny jak Cassandra - instruktorka. Swoją drogą, Cassie miała nieprawdopodobne szczęście, że Amelia nie parała się oklumencją, albowiem złowieszczy plan runąłby z hukiem jeszcze zanim zdążyłaby się porządnie zastanowić nad jego realizacją. WCALE nie leciała na mężczyzn w podeszłym wieku, to o dyrektorze to był taki no żarcik. Poza tym, to głupie. O to samo mogłaby podejrzewać Cass, przecież nie tylko Am pięknie wystroiła się na wizytę u dyrektora. Jakoś gazetkę szkolną Amelia znała wyłącznie od najgorszej strony i wcale nie miała zamiaru podbijać jej poczytalności swoją twarzą, nigdy więcej. Uśmiechnęła się nieśmiało do kobiety, widząc jej gotowość do pomocy. Myślała chwilę nad tą rzekomą „zajebistą pięknością” (Ojej, ona przeklęła? Nawet w myślach?). „Piękność” to widać niestety zbyt mało, aby móc skutecznie i dobrze ułożyć sobie życie. Szkoda, bo gdyby wierzyć jej słowom, to Amelii żyłoby się napraaaawdę cudownie. Uwaga o starszych oczywiście wywołała w kobiecie zrozumiałą i natychmiastową reakcję – Amelia spojrzała na Cass niby obrażona i lekko ją szturchnęła, co by jej przypomnieć, że jedynym mężczyzną w jej życiu, który warty był kilku chwil zapomnienia to jej dyżurny, pluszowy miś. Am przypuszczała zresztą, że wysługiwanie się bólem głowy wcale nie byłoby takie konieczne w większości przypadków, gdyż mężczyźni w pewnym wieku sami z siebie nie mogli zmusić swojego.. programiku do zabaw przyjemnych i pożytecznych. Mimo wszystko, Am nie należała do łowczyń spadków, a w małżeństwie zależałoby jej z pewnością na spokoju, podobnie jak to było w innych aspektach życia. Dlatego też niezmiernie cieszyła się z tego, że póki co nie dokonała w swoim życiu niczego co mogłoby sprawić, że gorzko żałowałaby tego typu pytań zadanych przez jej dzieci, których przecież jeszcze się nie doczekała. W sumie to smutne.
Mimo wszystko lepiej mieli ludzie, którzy pozornie mieli czego się wstydzić przed dziećmi. Ona nie miała ani czego się wstydzić, ani dzieci. Na szczęście, wszystko jeszcze mogło ulec zmianie!
Z nieukrywanym „niepokojem” (raczej imitacją „podniecenia) obserwowała kroki swojej wygorsetowanej koleżanki. Jęknęła z przestrachem (i odpowiednio wyważoną dozą zmysłowości!) zasłaniając dłonią w mitence usta, w momencie, gdy zorientowała się widząc, jak „brutalnie” Cassandra przewiązuje ręce biednemu mężczyźnie. Mniej więcej z powodu współczucia zaczęła okrążać jego gabinet, wiodąc za nim powłóczystym, zmysłowym spojrzeniem. Doprawdy, wile nie zrobiłyby tego lepiej! Obserwowała powoli jak bezczelnie Cassie pozwalała sobie na to, by dekoncentrować tego ułożonego mężczyznę i nie mogła powstrzymać uśmiechu. Powoli dopinały swojego, mina dyrektora z czasem stawała się coraz bardziej bezcenna. Morpheus musiał mieć z nią jak w niebie. Można by rzec, że Amelia w pewnym sensie się właśnie uczyła – bo skądinąd miała czerpać doświadczenie, które z pewnością przyda się jej w przyszłości? Gwizdnęła z podziwu widząc akcję z dyrektorem kręcącym się na krześle, nie wspominając nawet o żywej reakcji, jaka wzbudziła się w niej w trakcie obserwowania. Ojejejejej, to już koniec?! Am szybko ogarnęła się, aby móc perfekcyjnie zaśpiewać, po czym iście wyzywająco się uśmiechnęła. Podczas gdy stawiała następny krok, opuszki palców jej prawej dłoni niby zupełnym przypadkiem powiodły po powabnym udzie kobiety, pod górę coraz bardziej zwalniając, niemalże zatrzymując się na koronce od pończoch, po czym gwałtownie przyspieszyły. Dłoń niemalże wyskoczyła w powietrze a sama Amelia zmysłowo kręciła bioderkami tuż przed dyrektorskim biurkiem. Ale nieee, nie ma tak dobrze! Nim się zorientował, drobne dłonie kobiety bezczelnie obejmowały „gorącą głowę”.
-Now come on and share all your deep fantasies.. – zachęciła go, po czym bez większego skrępowania postanowiła potraktować go niczym uroczego, świętego Mikołaja i powoli zasiadła na jego kolankach, wydając z siebie zmysłowy pisk w momencie, w którym poczuła, że już dotyka jego nóg. Widocznie kręcenie się było punktem zwrotnym wszelkich atrakcji na dzisiejszy wieczór, wszakże i Amelia postanowiła dyrektorem nieco zakręcić, z tą różnicą, że tym razem dotrzymywała mu towarzystwa. Podparła się bezczelnie o związane dłonie i nim się zorientował, Am ofiarowała mu słodkiego, czerwonego buziaczka!
-I'm askin', not tellin' you, please
So, show me all night you can do me right…
- wyszeptała, niemalże zeskakując z jego nóg. Nachyliła się naprawdę niebezpiecznie, tym samym dając mu możliwość do podejrzenia jej obfitego, jędrnego biustu. Dłońmi oparła się – a jakże – o swoje półnagie uda i z zaczepnym uśmiechem wyśpiewała ostatnią z jej kwestii, które miały na tę chwilę zostać wyśpiewanymi. -Take me where I wanna be
and I'll be singin'!
-… po czym cofnęła się do swojej tanecznej towarzyszki, aby złapać ją za rękę. O BOŻE. One NAPRAWDĘ to wszystko zrobiły?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31127
  Liczba postów : 65157
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPią 4 Lut - 21:09;

Uniósł głowę zza dokumentów, słysząc, jak ktoś zaczyna śpiewać. Nigdy nie miał nic przeciwko, aby uczniowie rozwijali swoje talenty, lecz wolałby, żeby takie przedstawienia nie odbywały się w jego gabinecie. I wtedy kiedy spotkał na sobie spojrzenie dwóch kobiet, poczuł jak momentalnie się robi mu gorąco. Czy one właśnie były półnagie? Poluzował krawat, robiąc się cały czerwony. Nie znał francuskiego, lecz grzechem byłoby nie rozumieć najsłynniejszego zdania pod słońcem:
"Voulez - vous coucher avec moi ce soir"
Ono nigdy nie wymagało tłumacza, liczył się język ciała, o który kobiety jak najbardziej zadbały. Rozpoznał piosenkę ze swojego ulubionego musicalu mugolskiego, odkładając dokumenty na bok.
- Proszę natychmiast przestać! - prawie że krzyknął, widząc zmysłowe ruchy bioder. Był m ę ż c z y z n ą. Nie mógł pozostać obojętny, lecz musiał przyznać, że te dwie przywitały go w niezłym piekle. Kiedy rudowłosa zaczęła do niego podchodzić, cały czas markotał pod nosem, że chyba nie wie, z kim ma do czynienia i z tej niewiedzy się pomyliła. On NIKOGO przecież nie zamawiał. Czując dotyk rudowłosej, wziął głęboki oddech. Chciał uspokoić to migotanie serca, uniósł dłonie ku jej smukłym udom, lecz prędko został przywiązany do oparcia krzesła. Szarpnął się.
- Proszę mnie natychmiast rozwiązać!
Jednak ona nie chciała słuchać, ciągle kusiła go widokiem i śpiewem. Przełknął ślinę, próbując przygryźć język. Lecz był pewny, że jeśli tak dalej pójdzie, to straci jednej z narządów mowy. Momentalnie zerknął na druga, licząc, iż pomoże mu w tej niedoli! Ależ się mylił. Jej ruchy były tak samo zmysłowe. Czuł, jak ciśnienie rosło, a na twarzy pojawia się wstyd. Czy jest coś gorszego od kobiet, które znają swój seksapil? Kiedy tylko szpilka rudowłosej zbliżyła się do zakazanego miejsca, wstrzymał oddech. W głowie zaczęły mu krążyć myśli, że na starość zostanie zgwałcony przez dwie, seksowne kobiety. Nabrał głęboko powietrze do ust, poczynając się jąkać.
- Nie ujdzie to paniom płazem!
I wtedy przestała. Odczuwał wielką ulgę, chociaż jego organizm pragnął jeszcze więcej. Gdyby tylko... Cholera jasna, Garethcie! Szarpnął się po raz kolejny, czując jak szalik zamocowany na jego nadgarstkach poluźnia się.
Wtem uświadomił sobie, że jest w piekle, a to nie jest wcale koniec. Ciśnienie wciąż rosło, a jego rumieniec na twarzy stawał się coraz bardziej widoczny. Nie potrafił oderwać od nich spojrzenia, nawet te cholerne ptaki... Kiedy tylko Am przysiadła na jego kolanie, syknął, wciągając powietrze. Czy naprawdę podniecił się swoimi uczennicami?! Kiedy tylko spojrzał w jej biust... Prędko odwrócił wzrok. Nie może tego robić, nie może patrzeć na te kobiety. Działały na niego tak jak nie powinny. Zgrozo! Dostał buziaka! Zrobił się cały czerwony ze złości. Gdyby tylko wiedział, że to nie jest żart, a taki taniec urządza jego kobieta... Nie miałby nic przeciwko. Lecz on miał już swoje lata, a takie traktowanie młodocianych podciągnie pod pedofilię.
- NATYCHMIAST PROSZĘ PRZESTAĆ! - ryknął wściekły, ale jako że nie mógł nic zrobić, to po zakończonym tańcu, szarpał się na krześle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amélie de Cheverny

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 15
  Liczba postów : 308
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1166-amelie-de-cheverny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6417-poczta-amelii#180366
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6416-dama-kameliowa
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPią 4 Lut - 21:55;

Jak on mógł być aż tak nieczułym? Śmiech półnagich kobiet mimo wszystko przepełniał calusieńkie pomieszczenie. A masz stary zgredzie, niech Ci będzie, właśnie skończyłyśmy! Chwyciwszy dłoń Cassandry, Amelia obróciła się nieznacznie, tak co by mogła stanąć w równej linii wraz ze swoją towarzyszką, po czym obydwie się ukłoniły, nie mogąc powstrzymać chichotów. Mimo, iż w uszach wciąż dudniły jej słowa dyrektora o rzekomych konsekwencjach, jej nogi wciąż rwały się do zmysłowego tańca, zaś czerwone, namiętne wargi wyrywały się do przeciągłego, namiętnego śmiechu. Szczęśliwie, nie wiedział kim one są, nie udało mu się ich rozpoznać, wobec czego nie musiały się obawiać większych konsekwencji. Istniało jakieś tam ryzyko, że dyrektor był w posiadaniu mapy huncwotów, jednakże było ono raczej nieznaczne, poza tym dyrektor był przecież przywiązany, nieprawdaż? Na jego miejscu Amelia nie nazywała by tych wszystkich, słodkich ptaszków „cholernymi”, wszakże to od nich miał być teraz uzależniony. Kobiety posłały dyrektorowi całusa, po czym w wesołej aurze prędko zniknęły z gabinetu. Nadszedł czas na to, aby słodkie, latające stworzonka zaprezentowały swoją część programu artystycznego. Chmara kolorowych istot podleciała do biurka właściciela tegoż biura (szczęśliwie nie udało im się po drodze niczego zapaskudzić) i pozostawiła mu przed nosem zaproszenie, które raptownie samo się otworzyło i zaczęło… Śpiewać. „Piosenkę z jego ulubionego mugolskiego przedstawienia”, dokładnie tę samą, którą przed chwilą wyśpiewywały dwie kobiety. Poza tym, nie było tam nic szczególnego – poza zaproszeniem do otwarcia walentynkowego balu w Hogwarcie. I jak teraz można się było gniewać na te dwie nieszczęsne kobiety, które w pośpiechu ewakuowały się na nieprzyzwoicie wysokich butach, zbiegając prędko ze schodów prowadzących z gabinetu?
-Nie mogę w to uwierzyć.. – szeptała pod nosem Amelia, robiąca wszystko, aby się nie przewrócić, biec możliwie szybko i nie uszkodzić przy tym butów. One NAPRAWDĘ to zrobiły! Musiały uciekać, więc wszelkie pozostałe wrażenia miała zamiar powymieniać później, teraz najważniejszym było zniknąć STĄD.

----> Jeszczeniewiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joel Garcon

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 355
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyNie 12 Cze - 15:19;

No dobra, pozbyli się już tego super upierdliwego skrzata, który znał więcej kung-fu ciosów, niż ustawa to przewidywała, i któremu śmierdziały stopy, anyway. Lottka zapierała się, że nic nie przeskrobała, a Dżoel nie miał serca jej nie uwierzyć, bo wydawało mu się, że jest szczera, tak serio serio. Zresztą, nie miał powodu, żeby jej nie wierzyć. Bo niby skąd i z jakiej okazji ktokolwiek mógłby posądzać Lottę o podejrzane kontakty z niemniej dziwnymi ludźmi, a co dopiero o wplątywanie się w kłopoty, które później sprowadziłyby na nią takich killerów, jak sam zakapturzony Miszczu, ciskający zaklęciami albo taki śmierdzącostopy skrzat, uczeń samego kung-fu senseja. W każdym razie, skoro wyjaśniło się, że panna Ostberg nic nikomu nie przeskrobała, a owi podejrzani osobnicy atakują ją zupełnie (chyba) bez powodu, została wiec jeszcze kwestia tego, jakim cudem Lottka czuje ból Joela i na odwrót? To dpiero był jakiś Matrix! No, studentka postanowiła to sprawdzić wymierzając Dżoelowi jednego płaskiego w lewy policzek, co chłopak skwitował zdziwioną miną i głośnym 'Ałaaaaa', no ale przynajmniej się upewnili, że nie mają jakiś zbiorowych omamów, i z tym bólem to jest tak na serio.
- Spooooko, nic nie szkodzi, jakoś przeżyję - mruknął, przykładając rękę do obolałego policzka. Niby taka mała i krucha, ale trzeba przyznać, że siłę miała!
Kiedy Meksykanka zaproponowała, żeby udali się do dyrektora Joel wiele nie myśląc podreptał za nią. Miał nadzieję, że po drodze spotkają jakiegoś nauczyciela, więc sprawa wyjaśni się szybciej, no ale rozczarował się. Od lochów, aż po same wieże, gdzie znajdował się gabinet headmastera Hogwartu - nie spotkali ani jednego nauczyciela. Podejrzane, naprawdę. Lottka znała hasło, więc wielce skomplikowaną drogą w końcu udało im się wejść do gabinetu, a tam - żeby przypadkiem nie było zbyt normalnie - było zimno, wilgotno i zupełnie nieprzyjemnie, jak w jakichś lochach, krypcie, czy jeden Merlin wie, gdzie jeszcze.
- Ooooookej, jesteś pewna, że na pewno nie zabłądziliśmy? - spytał dziewczynę, wyciągając różdżkę, żeby rzucić 'Lumos'. Nie zadziałało. Dziwne, przecież tak prostej formułki nawet on by nie pomylił, więc to nie było normalne. Nie, żeby Dżoel się bał ciemności, czy coś. Do Lottki przysunął się tak zupełnie bezwiednie, ale nie, w cale nie czuł się nieswojo i dziwnie w tym pomieszczeniu, które przecież miało być gabinetem dyrektora.
No i kiedy już miał spytać, co teraz zrobią, ni stąd, ni zowąd, usłyszeli jakiś świst w powietrzu, a chwilę potem, Lottkę zaczęły atakować jakieś macki, czy tam pędy (dalej było ciemno i mało co było widać), starając się ją uderzyć albo zranić kolcami, które miały chyba w pakiecie. Niefajnie, niefajnie, bo znowu Dżoel czuł ból Lottki i na odwrót. Francuz - jak zwykle nie wiele myśląc - pociągnął dziewczynę za ramiona w tył, żeby dziwne macki nie mogły jej dosięgnąć. Prawdę mówiąc - nie wiele to dawało, bo te atakowały chyba zewsząd i rosły, jak ta ręka Gadżeta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 30
Galeony : 203
  Liczba postów : 219
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPon 13 Cze - 19:23;

Nie zwracał uwagi na lamenty Courtney, bowiem sam nie czuł się najlepiej. Obraz zamazywał mu się okropnie! Widział dziwnych rycerzy, którzy zupełnie przypadkowo podkładali mu nogi. Świat wirował, ale w niespotykany sposób. Od góry w dół, a potem dopiero na boki. Nagle zaczął kasłać, co wcale mu się nie podobało. Oj nie! Cholernie nie znosił chorób. Katar już kwalifikował go do ogromnie chorych mężczyzn, którym powinna usługiwać miła pani w fartuszku. Jednak tego nie było za dość, bowiem schody w dziwny sposób rozsuwały się na boki, a potem wydłużały.
- Hoho, jesteśmy na dziwny pokładzie - zaświergotał, łapiąc się za głowę. Gdy zobaczył jakieś drzwi, obrócił się w kółko, a następnie otworzył je z kopniaka.
- Te kapitan zdradzaj nam tajemnice, dziewka poszkodowana! - krzyknął zarazem, puszczając Kortni na podłogę. Cóż, zaraz po tym szybko żałował, bowiem poczuł ogromny ból w okolicach tyłka. Zdezorientowany zaraz spojrzał za siebie. Czyżby coś go uderzyło? Jęknął niczym prawdziwy pirat i ręką próbował przegonić coś, co rzekomo spowodowało ból. Nagle zobaczył Joela, który... O nie! Co on robił z Lottką! Steve zaraz zrobił się cały czerwony i podciągnął niewidzialne rękawy.
- Garcon - odpowiedział z wyraźnie amerykańskim akcentem, siląc się na groźny ton. Zaraz jednak znów zakręciło mu się w głowie więc odskoczył trzy metry w tył, tym samym unikając ataku wnykopieńki.
- Lottuś, ha! Znów gabinet? Chyba bardzo lubimy to miejsce. Majtek przynieść no rumu! Garcon, rusz się wreszcie! - mówił dość głośno, wchodząc tym samym na biurko dyrektora. Czuł wiatr we włosach, oj czuł! Podniósł dłoń do czoła, mrużąc oczy. Czyżby czegoś wypatrywał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joel Garcon

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 29
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 0
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 355
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPon 13 Cze - 19:58;

No i tak osłaniał Lottosławę własnym biednym i mizernym ciałem przed straszliwymi pnączami, które wysuwały z siebie kolce niczym ręce Gadżeta. Szkoda tylko, że starał się ochraniać ją bezcelowo, bo raz, że z niewiadomych przyczyn te długie macki chciały dosięgnąć tylko dziewczynę, a dwa, że nawet jeśli przyjmował ciosy na siebie, to dziewczyna, jakimś cudem, czuła to tak samo mocno. Niefajnie, niefajnie.
Co gorsza - dyrektora jak nie było, więc musieli sobie radzić sami. Joel wyjął jakoś różdżkę z kieszeni dżinsów, a chwilę potem wcelowywał ją na oślep, wrzeszcząc Incendio, Lumos, Lumos Maxima. Nic, null, zero. Już nieważne, że ciskał zaklęciami na oślep, gorsza, że żadne z nich nie chciało zadziałać.
Zaklął sobie głośno i siarczyście pod nosem, a chwilę potem drzwi prowadzące do gabinetu Dyrektora otworzyły się ponownie. No, są uratowani! A przynajmniej tak zdawało się Garconowi, bo myślał, że w końcu sam Gareth Ha... jakiś-tam zaszczycił ich w końcu swoją obecnością i tym samym przybył na odsiecz. Niestety! To nie był ani headmaster, ani żaden wicedyrektor, nauczycielka też nie, ani nawet hogwardzki gejowy gajowy to nie był, tylko Howard z jakimś rudzielcem na rękach. Normalnie nie byłby aż tak zawiedziony, bo w końcu lubił tego Amerykańskiego typka, no ale teraz potrzebna była im pomoc, Amerykanin podwijał swoje rękawy (niewidzialne, dokładniej rzecz biorąc!), no i cisnął na podłogę owym rudzielcem, którego wcześniej trzymał w ramionach, a w którym Garsąą poznał swoją przyjaciółkę - Courtney.
- Howard! - krzyknął Joel z mieszaniną strachu, paniki (no helooooł, wnykopieńki) i czegoś na styl nadziei, że może razem jakoś z tego wybrną. - T-to nie tak, jak myślisz, my tu ratujemy się przed tymi mackami! - wytłumaczył, dźgając różdżką jakieś pnącze, które właśnie chciała opleść rękę Lottki.
Swoją drogą, to Amerykanin gadał jak potłuczony albo chociażby napity, ale oj tam oj tam, teraz nie to jest najważniejsze. Wszak te oto dwie niewiasty dalej atakowane były przez rozszalałe wnykopieńki (tak, drzwi od gabinetu były otwarte, więc sączyło się do niego trochę światła).
- Dobra, Howard. Nie wiem, co tu się dzieje i czemu ciskasz Court na podłogę, ale weź ją z powrotem i wychodzimy - poinstruował Garsąą, dalej osłaniając Lottkę i wypychając ją w miarę delikatnie, aczkolwiek szybko z gabinetu. Cóż, był pewien, że Amerykanin go posłucha, zabierze Court i pójdą w ślady za nimi. O tym, że się myli, przekonał się dopiero gdzieś tam na schodach prowadzących na niższe piętra.
- To było dziwne - wysapał Francuz, próbując uspokoić oddech. - C-co robimy teraz? - spytał, totalnie zdezorientowany, licząc, że chociaż Meksykanka wpadnie na jakiś genialny pomysł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Effie Fontaine

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2483
http://czarodzieje.forumpolish.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7168-effie-fontaine#204310
http://czarodzieje.forumpolish.com/forum
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Administrator




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPon 13 Cze - 20:03;

Po tym co dziś zobaczyła, zdecydowanie będzie musiała później ładnie poprosić Borisa o naukę tańca. Te pląsy były przecież niezapomniane. Och tylko, żeby zechciał jej udzielić tanecznych rad! Effie zapewne powinna już planować jaką ubierze suknie, welon i robić listę gości, ba! Jak tylko skończy się turniej, na pewno się tym zajmie. Z ich tempem znajomości, będzie jak znalazł.
No, nie, no nie! Jeszcze tak sobie luzacko odpowiadał na jej pytania, kiedy ta o mało nie została pożarta przez wielkiego potwora! Mógł chociaż pilnować czy członek jury Tańca z Tygrysem jest nadal nieprzytomny. Właściwie zastanawiała się, dlaczego on jeszcze nie związał tego faceta, kiedy ponownie tkwili w tym pokoju. Tylko sobie stał i nawet nie umiał jej wyjaśnić co tu się dzieje! To był jakiś szalony dzien. Nawet bardzo.
Całe szczęście po chwili Eufemia pokonała gryfa i zamieniła go w uroczego króliczka.
- No tak – odpowiedziała będąc nieco zaskoczoną, gdy zapytał o ból który poczuła. I nim zdążyła choćby powiedzieć „a nie lepiej do pielęgniarki?”, chłopak już ją pociągnął za rękę i ruszyli gdzieś korytarzami. No dobra, nie będzie się jakoś specjalnie wyrywać, może mu wyjątkowo zależało, żeby to dyrektor zobaczył. Właściwie to nie był taki zły pomysł, przecież w tej szkole działy się jakieś dziwne rzeczy. Dlatego też grzeczniutko poszła za Borisem aż do wieży z gabinetem dyrektora.
Kiedy znaleźli się na właściwym piętrze i Effie szarpnęła za drzwi prowadzące do gabinetu, dostrzegła, że wewnątrz jest zupełnie ciemno. Przekroczyła próg i wyciągnęła różdżkę, by szepnąć „lumos”.
- Co jest grane? – Powiedziała, kiedy zaklęcie nie zadziałało. Ale jednocześnie ruszyła jeszcze do przodu. Boris także znalazł się w gabinecie wraz z nią. Co więcej, gdy przekroczyli próg, drzwi się za nimi zatrzasnęły. Dziewczyna spojrzała na swojego przyszłego męża, o którym co prawda nie miała pojęcia, że nim jest, ale przecież wszystko już zaplanowane!, no więc spojrzała na niego, a raczej spróbowała, bowiem tu i tak nic nie było widać.
- Możesz rzucać jakieś zak… - ale nie dokończyła swojego pytania, bowiem nagle jakaś roślina wyleciała wprost na nią. Machnęła tak zamaszyście ręką, że odgoniła ją od siebie, obijając w daleki kąt. Usłyszała jakieś inne głosy w tym obszernym gabinecie. Hmm reprezentant Salem?

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 28
Galeony : -2
  Liczba postów : 141
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPon 13 Cze - 20:23;

No naprawdę, robiło się coraz bardziej nieciekawie! Wchodząc do gabinetu, miała jakieś obiekcje i przeczucie, że nie czeka ich tam nic dobrego, a na pewno nie dyrektor z wyjaśnieniami, ale bez wahania wypowiedziała hasło i ruszyła przed siebie, a za nią nieszczęsny Joel.
- To dobrze. - zaśmiała się, słysząc jego zapewnienie. Choć ona wciąż czuła ten policzek, no ale teraz mieli poważniejsze zmartwienia.
I wcale się nie mylili ze swoimi obawami co do zawartości gabinetu, bo jeszcze nie przestały ich boleć kopniaki kung-fu śmierdziela, a tu atmosfera wcale nie przyjemniejsza, ciemno, zimno, wilgotno i tak śmierdząco, że Ostberg aż się zaczęła zastanawiać, co ten skrzat zrobił, że jeszcze czuje jego smród. No i do tego jakieś niemiłe, bardzo nietowarzyskie, agresywne i kolczaste pnącza atakowały Żelka i ją! Skandal, doprawdy! A było to podwójnie niemiłe, że odczuwali to podwójnie - każde czuło swój ból i ból drugiej osoby. W tym zamieszaniu nawet nie zdążyła odpowiedzieć na jego pytanie, choć nie miała wątpliwości, że to właśnie to pomieszczenie. Gdy drzwi się otworzyły, przez chwilę myślała, że nadszedł ratunek, ale pojawiła się jakaś postać, niosąca drugą na rękach. W tym momencie chlapnęło ją kolejne pnącze, zostawiając krwawy ślad na ręce, więc dopiero gdy usłyszała ten głos, dotarło do niej, kto to jest. I ucieszyła się, że przynajmniej nic mu nie jest!
- Stiwuś, Hogwart najwyraźniej nie chce zapomnieć naszej wycieczki. - stwierdziła, nie zważając na powagę sytuacji. Nie uszło jej uwadze to, że chłopak jakoś dziwnie się wysławiał, jakby był... naćpany? Pijany? Może jednak coś mu się stało?
Nie miała czasu na więcej rozważań, bo Joel - niech będą mu dzięki! - ratował ją przed milusińską roślinką i wyciągał ją na zewnątrz. Do pomieszczenia weszła jeszcze Effie i wtedy Ostberg olśniło nie do końca jej pomysłem.
- Na którymś z korytarzy musi być nauczyciel, w końcu mają dyżury. Albo przed pokojem marzeń, tam z pewnością ktoś jest. A jak nie tam, to w skrzydle, przy teatrze powinni się kręcić jacyś pracownicy. Poszukajmy kogoś z nich. - zaproponowała Joelowi i w sumie też tak trochę reszcie. Bo przecież to dobry pomysł, skoro w gabinecie spotykają ich takie niespodzianki!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Hufflepuff
Wiek : 30
Galeony : 203
  Liczba postów : 219
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyWto 14 Cze - 7:03;

Niestety niezbyt dochodziły do niego jakiekolwiek słowa Żelka. Courtney zdecydowanie za mocno dostała w głowę przez namolnego ducha, aby ten trzymał się prosto i nie bredził. Zamazywał mu się obraz, a oko nie nadążało z akomodacją. Zmrużył gniewnie oczy, chcąc zobaczyć, czy to aby na pewno Lottka coś mówiła. A może już ma zwidy?!
Chwycił się jakiegoś stojaka, próbując złapać równowagę. Dlaczego cały stół wirował?
Och, ta złośliwość rzeczy martwych! Zaraz usłyszał jakieś trzaśnięcia drzwiami, które mogły spokojnie konkurować z odgłosami potężnej burzy.
- Sztorm nadchodzi! - rzekł, chwytając owy stojak i ciągnąć go do siebie. Czyżby chciał napiąć żagiel? Lub go poluźnić? Wiatr wciąż rozwiewał jego włosy. Kompletnie nie widział nic, co znajdowało się pod biurkiem, a mianowicie Courtney, która czuła to samo. Biedny próbował ją dostrzec, więc stanął na brzegu "pokładu".
- Hej hop, hej hop? - spytał cicho, nie próbując się wcale przebyć przez namolne fale.
Zaraz jednak poczuł, że coś oplątuje mu lub też Courtney (a raczej właśnie jej!) klatkę piersiową. Ponownie zakręciło się Howardowi w głowie. Próbował zdjąć to z siebie, lecz nic nie pomagało. Gwałtownie chwytał powietrze i po nic! Wtem zobaczył pannę Fontaine. Nawet nie miał siły na nią skinąć. Dłonie przeniósł do grdyki. Czyżby ktoś go dusił?! Uniósł się kilka centymetrów nad biurkiem i dynamicznie szukał nogami jakieś podpórki.
- To Ty przynosisz mi nieszczęście! - rzekł ostatkami sił, oskarżycielsko wskazując na reprezentantkę Hogwartu. Sam zaczynał tracić przytomność, a wraz z nim Anderson. Zrobił się cały czerwony na twarzy, a oczy prawie powychodziły mu z orbit. Przymknął oczy, tracąc tym samym przytomność. Roślina puściła jego ciało z hukiem na biurko, które pod wpływem amerykańskiego ciężaru rozpadło się na części.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Effie Fontaine

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2483
http://czarodzieje.forumpolish.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7168-effie-fontaine#204310
http://czarodzieje.forumpolish.com/forum
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Administrator




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyWto 14 Cze - 20:18;

Słyszała, jak te dziwne rośliny gdzieś wiły się w pobliżu. Nie miała pojęcia co to był za gatunek, w końcu od dawna już nie chodziła na zielarstwo, a z resztą nawet jeśli, pewnie i tak by sobie nie przypomniała. Dodatkowo zupełnie nic tu nie widziała, panowała totalna ciemność. Wyciągnęła ręce przed siebie, uważając, by nie wpaść na jakieś meble, czy inne osoby, które jak się okazywało, znajdowały się w tym pomieszczeniu. Wtenczas usłyszała jakieś wołanie, jak szybko się zorientowała, był to właśnie Steve.
- Co tu się dzieje? – Zapytała mając nadzieję, że tym razem dostanie jakąś odpowiedz. Jednak Steve ewidentnie do kogoś mówił. Właściwie brzmiało, jakby ostatkami sił. Co też zaraz się potwierdziło. Nagle w pomieszczeniu bowiem rozbrzmiał mocny huk. Ciało Steva wpadło na biurko zupełnie je rozwalając. Dziewczyna pod wpływem tak nagłego hałasu, aż podskoczyła. Chciała nawet podejść w tamtym kierunku, wyciągnęła więc znów ręce przed siebie, by sprawdzić, co się stało, ale w porę się opamiętała. Skoro Steva coś tam najprawdopodobniej unieszkodliwiło, to przecież nie będzie tam podchodzić! Dlatego też w połowie drogi szybko zawróciła. Mając nadzieje, że to coś, cokolwiek to było, jej nie zauważyło i nie będzie teraz na nią polować. Właściwie to powinna jak najszybciej się stąd wydostać!
Poczuła, że coś próbuje oplatać jej rękę i na pewno była to znów ta dziwna roślina. Znów szybkim ruchem ręki ją od siebie odczepiła, by przypadkiem nie zaczęła jej całkowicie oplatać. Przyśpieszyła tylko, by jak najszybciej oddalić się od tego miejsca. Właściwie skoro nie ma tu dyrektora, mogliby stad już wyjść, prawda?

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Grigori Orlov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyWto 14 Cze - 22:05;

- Jestem twoim wybawcą – zauważył Orlov uśmiechając się do ćpunki trochę rozbawiony wszystkim co się tutaj działo. W zasadzie nie był pewny skąd to rozbawienie się w ogóle wzięło. Może przez fakt, że ona również w końcu wyglądała na trochę niezadowoloną, a nie całkowicie wyczilowaną. Grig zupełnie inaczej ją postrzegał. Nie wiedział dlaczego, w końcu jego najlepszy przyjaciel chodził większość dni pod wpływem alkoholu, więc może powinien zrozumieć Lunarie, ale nie do końca potrafił. Miał po prostu wrażenie, że po narkotykach on czuł się tak inaczej i specyficznie, że nie mógł tego porównać z alkoholem.
Kiwnął głową na jej słowa. Brzmiały rozsądnie, chociaż dość dziwnie jak zawsze. W zasadzie nie pamiętał za dobrze drogi, więc musiał liczyć na to, że jego towarzyszka go doprowadzi na miejsce. Nawet im się to udało, ale nawet jeśli poszli na około to Grig tego nie zauważył. Wszedł do gabinetu razem z Lunarie. Ledwo przeszedł parę kroków do przodu, a drzwi za nim bardzo szybko się zamknęły. Mruknął jakieś rosyjskie przekleństwo ;pod nosem. Wyjął różdżkę i rzucił Lumos. Ku jego zdziwieniu nie zadziałało. Po raz kolejny wymamrotał brzydkie słowo.
- Lunarie chodźmy stąd – powiedział głośno, ale nie mógł w ogóle zobaczyć gdzie ona jest. Poczuł, że na kogoś wpada i już miał powiedzieć jakieś „tu jesteś”, kiedy zauważył, że to nie może być Luna. Wyjął z kieszeni zapałki i zapalił jedną. Ku jego zdziwieniu zadziałało i nikłe światełko padało teraz na panią prefekt z Hogwartu.
- Effie? Co ty tutaj robisz? – zapytał zdziwiony. Nagle coś skądś machnęło czymś zapałka znalazła się na ziemi, a sam Grig zachwiał się na nogach. Jednak to chyba nie jego chciało dosięgnąć to coś o czym Orlov nie miał pojęcia. Wyciągnął rękę by wymacać jakoś postać Effki i złapać się jej na chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Effie Fontaine

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2483
http://czarodzieje.forumpolish.com/t24-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t253-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t619-effie-fontaine
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7168-effie-fontaine#204310
http://czarodzieje.forumpolish.com/forum
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Administrator




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyCzw 16 Cze - 16:28;

Blondynka zmierzała sobie do wyjścia, nie chciała już ani chwili dłużej tkwić w tym pomieszczeniu. Swoją drogą nie wiedziała ani po co tu weszła. Zamierzała po ciemku szukać dyrektora? Całe szczęście szybko wypadł jej z głowy ten błyskotliwy pomysł i po prostu zaczęła iść skąd przyszła z wyciągniętymi przed siebie rękoma.
- Nie wiem co tu się dzieje, ale dyrektora tu raczej nie znajdziemy - rzekła w stronę Borisa, o ile on jeszcze tam rzeczywiście stał. Szla jeszcze przez chwilę w stronę drzwi aż nagle na kogoś wpadła. W pierwszej chwili pomyślała, że zapewne to Boris, ale ogień z zapałki szybko rozwiał te podejrzenia. Ku jej wielkiemu zdziwieniu stał przed nią Grigori.
- Co tu jest grane? - Zapytała patrząc na niego w pewnym osłupieniu. Zaraz jednak zapałka upadła i tyle było z widoczności w tym miejscu. Jeszcze poczuła jak Rosjanin się jej łapie, ale nie miała czasu się nad tym wszystkim zastanawiać. Nagle bowiem jakaś roślina zaczęła ją ponownie oplatać po nogach. Blondynka próbowała się wyrwać, ale uścisk był mocniejszy niż uprzednio. Szybko skierowała swoją różdżkę na owe krzaki wypowiadając zaklęcie "Depulso". W efekcie roślina odczepiła się od jej nogi, odlatując na parę metrów w pomieszczeniu. Effie szybko postanowiła się stąd wydostać.
- Dobra, nie wiem jak ty, ale ja mam już dość tego uroczego miejsca - rzekła tylko i szybko skierowała do wyjścia. Po drodze na kogoś znów wpadła, jak się okazało, był to tym razem już Boris. - Na pewno tu nie znajdziemy dyrektora, ale za to może jeszcze okaże się, że jest tu Joel i Manuel - powiedziała wypychając chłopaka z gabinetu. a przynajmniej miała nadzieje, że kierują się do drzwi. Po drodze wpadli na parę przedmiotów, które z brzdękiem uderzyły o posadzkę, aczkolwiek ostatecznie udało im się dobrnąć do wyjścia. Odetchnęła z ulgą gdy wreszcie znalazła się na jasnym korytarzu. Jak miło znów coś widzieć.

______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Grigori Orlov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyCzw 16 Cze - 17:56;

No cóż super się dowiedział co jest grane przez jej świetną i wyczerpującą odpowiedź. Wywrócił oczami i złapał Effie Fontaine już nie pamiętam po co. W każdym razie ona raczej nie przejęła się tym wszystkim za bardzo i postanowiła po prostu sobie iść. Grig na to kiwnął głową. W sumie wyjście stąd było SUPER pomysłem. Czemu on na to wcześniej nie wpadł, tylko dalej sobie siedział sobie z tymi roślinami. Hmmm… W każdym razie Orlov postanowił chyba sobie jeszcze tu posiedzieć, a co! Może dyrektor ukrył się pod biurkiem, albo coś w tym sytlu? W Orlov pozwolił dziewczynie iść sobie już dalej. W pewnym momencie pomyślał, że faktycznie on również mógłby już iść! Cóż za przebłysk inteligencji! Grigori zaczął powoli zmierzać w stronę wyjścia. Człapał się niewiarygodnie wolno, wlekąc nogę za nogę. Nucił sobie rosyjską piosenkę i miał ogromną ochotę potańczyć. Przypominał sobie jak to po pijaku odkrywał w sobie talent do niezwykłej płynności ruchów. W sumie mógłby być z pewnością baletmistrzem, ot co!
Kiedy już stał przy drzwiach zorientował się, że nie ma LSD. O niee… co jak co, ale nie pozwoli jej tutaj zostać samotnie w ciemności i z tą niewiadomo jaką rośliną. Dlatego dzielnie ruszył przed siebie szukając swojej towarzyszki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boris Lavrov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 307
Dodatkowo : Teleportacja
  Liczba postów : 448
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyCzw 16 Cze - 18:22;

Aj tam, a co on jest, jakimś pomagierem Eufemii czy jak?! Hehe. Mogłoby mu jedynie zależeć na tym, aby przeżyła, ale wygrywanie turnieju... no nie wiem! Co prawda pocałunki były cudowne i jakże namiętne, a i ślub ZBLIŻAŁ SIĘ WIELKIMI KROKAMI, ale no... no dobra! Przyznaję po prostu, iż Borisowi nie dość, że się nie chciało, to jeszcze jest tak niefrasobliwym człowiekiem, że po prostu na to nie wpadł! Ale OK, to taka nieoficjalna wersja, nie mówcie o tym nikomu!
Wszystko potem potoczyło się szybko. Mijane korytarze (gdzie pan Lavrov kilka razy zgubił orientację w terenie, co oczywiście zmyślnie zamaskował przed swoją przyszłą żoną!!!), a potem wparowanie do gabinetu dyrektora. Fajnie, fajnie, tylko kto wyłączył światło? I czy nie wleźli przypadkiem do jakiejś mugolskiej zamrażarki?
Biedny Boris niestety nie zdążył się tego dowiedzieć, bo nagle zaatakowały ich jakieś dziwne, roślinne macki czy co to tam było. Ach, on jest przecież zbyt młody i zbyt piękny, by umierać, no!
I przez ten fakt nie zdołał odpowiedzieć pannie Fontannie na jej rozliczne pytania o to, co się dzieje. Cóż, on poniekąd też nie wiedział! W dodatku okazało się, że nie są tu sami. Ha, więc niech oni się tłumaczą, co tu się dzieje, a nie! Wszak Rosjanin nie pracuje w informacji, nie? Poza tym równie dobrze co jego to można było spytać tą uroczą roślinkę, naprawdę. Bo on tylko wiedział, gdzie ma iść, ale co tam dokładnie ma być to niespecjalnie. Rany i pomyśleć, że mógł teraz okupować hogwarcką kuchnię! Ale nie, turniejów mu się zachciało. Cóż za los!
Na szczęście dzielna Ślizgonka poradziła sobie z tą przeszkodą, a nawet Boris zdołał ją znaleźć w tych egipskich ciemnościach. Dobra, to ona to zrobiła, ale nie wnikajmy!
Tak, udali się do wyjścia, a chłopak usilnie próbował sobie przypomnieć, co dalej. Chyba miał jej coś powiedzieć... ale co? A, aha!
- Och, wiesz co! Tu chyba na jakimś korytarzu kręci się jakiś nauczyciel, przynajmniej powinien - zaczął, jakby wpadł na genialny pomysł, a w rzeczywistości on tylko sobie coś przypomniał, ale nieważne! - A jak nie to... coś tam z pokojem marzeń chyba. Tak, ktoś tam powinien się kręcić! Albo... sala teatralna? No, gdzieś tam w każdym razie! - poinstruował ją, choć brzmiało to tak, jakby on sam nie wiedział, gdzie ta ma iść, ale dobra. Starał się, no! - Musisz mi zaufać, Effie Fontaine - powiedział poważnie, dodając dramatyczności całej sytuacji, choć to raczej odniosło odwrotny skutek. Ale skoro zapamiętał jej imię i nazwisko (!), to powinna być pewna, że prowadzi ją w dobrym kierunku, ot co!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Grigori Orlov

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 28
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 46
  Liczba postów : 542
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4219-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4220-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4224-grigori-orlov
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7195-grigori-orlov
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyCzw 16 Cze - 18:35;

Grigori był doskonałym detektywem. Znaczy tak przynajmniej myślał. Kiedy Effie Fontaine poszła sobie przypomniał sobie, że musiał faktycznie znaleźć dziewczynę. Orlov przyczepił się do ściany niczym spidermen. W sumie autorka tego posta nigdy przesadnie nie lubiła tej bajki. Dobra może inaczej, niby nie lubiła, ale równocześnie nie mogła się od niej odkleić. Było w tym coś cholernie przyciągającego. Chociaż zazwyczaj była taka smutna! Ale X-meni byli lepsi. W każdym razie Rosjanin obijając się o przeróżne meble, wywracając wiekową szafę i różne inne śmieszne rzeczy dotarł do Lunarie. Pewnie była jakaś naćpana, zdechła, czy tam niewiadomo co, więc Orlov luzacko złapał ją za ręce i zarzucił na swoje męskie i wysportowane plecy. Tak zwisającą niczym bezwładną lalkę Lunę zaciągnął do drzwi. Nie mógł zobaczyć jak piękne, drewniane i w ogóle one były. Dlatego to pozostało mu wykopanie ich z zawiasów z okrzykiem ninja.
- Lunarie, żyjesz? – zapytał kładąc ją na ziemi i patrząc na nią z przerażeniem. Zastanawiał się czy robić jej usta usta czy co, ale był i tak zbyt zmęczony na cokolwiek, więc położył się na ziemi obok niej i zaczął zdychać. Śmierć w tej chwili była najlepszym wyjściem. Cóż mu pozostało oprócz dramatyzowania? Zdecydowanie nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lunarie S. Deceiver

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 29
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 256
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 816
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2228-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2230-lunarie-s-deceiver
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2229-lsd-kokaina-heroina-lsd
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7745-lunarie-s-deceiver#215456
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPią 17 Cze - 13:19;

Z całkowitych ciemności panujących w gabinecie płynęła chociaż jedna korzyść - LSD nie dostrzegła nieprzytomnego Tommy'ego leżącego wśród odłamków roztrzaskanego dyrektorskiego biurka. W tym przypadku nie myślałaby wiele, tylko zaczęłaby się przedzierać do niego. Merlin wie w jakim celu, zapewne też wkrótce sama zostałaby pokonana przez pnącza.
Te kilka chwil spędzonych w pomieszczeniu było koszmarem. Wydawało się jej, że została zamknięta w klatce wysysającej wszelkie przyjemne doznania. Pogrążona w całkowitej ciemności i chłodzie, paranoicznie bała się, że zaraz umrze. Obrzydliwie pulsujące rośliny atakowały też raz po raz, odbierając jej jakąkolwiek orientację i pogrążając ją w niemożności działania. Ciemno, zimno, boli, rany, to było najgorsze, co mogło ją w tej chwili spotkać. Słyszała jakieś przytłumione głosy, ale nie rozróżniała już nawet treści ich przekazu. I kiedy wydawało się jej, że zaczyna się osuwać w swoją własną, osobistą ciemność, ktoś pociągnął ją za sobą, a potem zarzucił na plecy jak wór kartofli. Heheh. Nie to, żeby narzekała, bo chwilę wcześniej wydawało jej się, że chyba straci zaraz władzę w nogach i zemdleje. Turniej przestawał jej się podobać, naprawdę.
A potem nastała światłość. Zamknęła oczy, nie mogąc chwilowo przyzwyczaić się do tej jasności. Ku jej rozpaczy, wytrzeźwiała chyba już całkowicie. Zatem dreszcze, które wprawiały jej ciało w drżenie nie były spowodowane wyłącznie zimnem panującym w gabinecie. Doszedł do niej głos Orlova, uchyliła więc nieznacznie powieki.
- Ja pierdolę - wymamrotała, obracając głowę i spoglądając na zmęczonego reprezentanta. - Ja pierdolę - powtórzyła, podnosząc się powoli na łokciach. Czuła wybitnie nieprzyjemne mrowienie w karku. Dotknęła palcami własnych skroni i rozmasowała je. O ile na początku turnieju miała nad nim jakąś wyższość, choćby w posiadanych informacjach, tak teraz jechali na tym samym wózku. Poobijani, obolali, zmarznięci, zmęczeni. Jedyne, na co miała ochotę, to walnąć się w ciepłą pościel i przespać trzy dni.
Wstała i oparła się o ścianę. Miękkie kolana, meh.
- Wstawaj, Orlov. Nie wiem, znajdź jakiegoś nauczyciela. Ktoś powinien mieć teraz dyżur pod pokojem marzeń.
Odchyliła głowę do tyłu i również oparła ją chwilowo o ścianę, przymykając powieki.
- A jeżeli nie, to ktoś musi pracować przy scenie na sali teatralnej. Kurwa. Musi.
Głos lekko się załamał, ale odchrząknęła i spojrzała znów na Orlova. Wyglądali jak siedem nieszczęść, oboje. Zgarnęła krucze włosy i związała je w niedbały kok. Zagłębienia obojczyków pokryte były cienką warstwą zimnego potu, szyja wciąż nosiła na sobie czerwone ślady parzących, metalowych rąk. Usta miała spierzchnięte i nabrzmiałe krwią od nerwowego przygryzania, dłonie drżały, ciemny makijaż na oczach rozmazał się nieco. Idealnie. Jak za starych, dobrych czasów. Nie miała jednak siły, by stać, więc osunęła się znów na ziemię i usiadła. Trąciła lekko nogą but Grigoriego, żeby się ruszył.
- Idź. Jest jeszcze jakaś szansa na to, że nie zginiemy. He. He.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyNie 4 Mar - 21:01;

Bożeee schody! Schody! Aaaaa! Gdyby nie to, że to naprawdę była poważna sprawa, to nigdy by tutaj nie przyszła. Dlaczego w Hogwarcie jest tyle schodów? Nie mógł ktoś wymyślić mugolskiej windy? Jakie życie byłoby prostsze, gdyby mogła po prostu wejść do zamkniętej kabiny. Nacisnęłaby jeden przycisk i zrobiłoby się „Ding ding”. Wybrane piętro czeka otworem. To nieee! Trzeba chodzić! Aaa, schodyy!
Ale udało się. Mogła być z siebie niezwykle dumna. I chociaż jak zwykle miała niesamowitą zadyszkę, to jednak zdołała wypowiedzieć tajemnicze hasło „potęga Merlina”. I już dosłownie chwilę później pojawiła się w gabinecie. Spojrzała na zegarek. Dobrze, wyrobiła się przed czasem. Będą więc mieli z ów panem do podyskutowania. I co dziwne dla niej, była w pełni spokojna o to, że mężczyzna ją zrozumie. I nie miała zamiaru się rzucać, przeklinać nawet jeśli jej zdanie zostanie podkopane. Ponieważ Gareht był osobą dużo wyższej rangi. A tych darzyła chociażby znikomym szacunkiem.
- Dzień dobry panie dyrektorze – Przywitała się uśmiechając się nieśmiało i stając przed obliczem mężczyzny. Nie miała zamiaru bawić się nie w siebie, w grzeczną dziewczynkę. Nie chciała też lizusować ubierając szatę. Od zwykła Corin w trampkach, rurkach i męskiej bluzie czeka na wysłuchanie i może wreszcie ktoś odda jej ukochaną różdżkę z rękojeścią po rodzicach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31127
  Liczba postów : 65157
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPon 5 Mar - 21:14;

Pragnę zauważyć, iż do gabinetu dyrektora, niezmiennie od kilku lat prowadziły ruchome schody, tak więc, porównać je można było do windy. Zupełnie nie rozumiem na co panienka Somerhalder tak narzekała, przecież do wieży Gryffindoru wcale schodów mniej nie było... chyba, że nie zwykła tam chodzić. To już inna sprawa!
Gareth nie spodziewał się Cornelii jeszcze dziś. Cóż, to jedynie potwierdzało, jak bardzo to, o czym pisała w liście było dla niej ważne. Drzwi otworzyły się pod najmniejszym naciskiem ręki gryfonki i zaraz dyrektor mógł zobaczyć dziewczynę, z tym swoim nieśmiałym uśmiechem na ustach. Również się uśmiechnął i wskazał na wygodnie wyglądające krzesło po drugiej stronie biurka niż sam siedział.
- Dobry wieczór, panno Somerhalder. Proszę usiąść - poczekał, aż wykona jego polecenie, po czym spuścił wzrok, by skupić go na otrzymanym niedawno liście. Tak, właśnie tym liście.
- Odpowiadając na pani pytanie, tak, słyszałem o tej sprawie, jednak chciałbym, żeby pani raz jeszcze, opowiedziała o wszystkim co zaszło, bym mógł to usłyszeć z ust osoby, która wzięła udział w całym zamieszaniu. Co doprowadziło do tego, że profesor Brendan uznał za słuszne odebrać pani różdżkę? - spojrzał z uwagą na Cornelię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPon 5 Mar - 21:48;

Ale to jednak schody. Więc panna Somerhalder tak czy siak musi sobie trochę marudzić. Żeby nastawić się bojowo. Ale jednocześnie chciała pokojowo uzyskać prawo do swojej różdżki. Jest po prostu to męczące i tyle. Pewnie w końcu skończy się na to, że będzie spała na błoniach, bo tam nie ma schodów. Nago w śniegu, jak już planowała z pewną osóbką.
Z początku trochę nieśmiało zachowywała się w stosunku do ów ważnej osobistości. Jednak ośmielona jego wskazaniem krzesła podeszła i usadowiła swój zgrabny tyłeczek. Zazwyczaj załatwiłaby to wszystko propozycją seksu, albo tylko i wyłącznie wyuzdanym strojem. Ale poważne sytuacje wymagają poważnego podejścia. Złączyła nogi i położyła dłonie na kolanach.
- Więc... Jest to sytuacja dość niecodzienna. I przemawia na moją niekorzyść, jednak chciałaby, by zakończyła się pokojowo. Jakiś czas temu moja najlepsza przyjaciółka została zaatakowana przez Elenę Marion. Ów Gryffonka wbiła jej w brzuch zatruty sztylet. Gdyby nie jeden z nauczycieli jestem pewna, że mogłabym jej już nigdy nie zobaczyć. Do tego dowiedziałam się, że ta dziewczyna nie dostała za to żadnej kary i nadal chodzi po zamku pełna swobody. Bałam się, że może zrobić coś albo ponownie Lillyanne, albo komuś innemy. Dlatego postanowiłam zrobić jej jak najwiekszą krzywdę, żeby zmieniła swoje nastawienie. Może nawet chciałam ją zabić. Nie wszystko pamiętam. Nie myślałam wtedy trzeźwo. Kierowały mną ogromne emocje i uczucie jakim darze najbliższych. Zaatakowałam ją na polance – Spuściła głowę zastanawiając się jak ma dalej pokierować swoją wypowiedzią – Użyłam zaklęć niewybaczalnych, a ona wobec mnie czarnej magii, chociaż to nieważne. Wiem, że to było niewłaściwie. Nigdy więcej bym tego nie użyła. To było straszne... Aleks, znaczy pan Brendan wraz z panem Adenem powstrzymali nas. Zabrali do Skrzydła Szpitalnego. Zostałam pozbawiona różdżki i przekornie dowiedziałam się, że dostanę ją dopiero jeśli na to zasłużę... To chyba wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31127
  Liczba postów : 65157
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPon 5 Mar - 22:06;

Bardzo dobrze, że nie złożyła takiej propozycji, bo pan Hampson czułby się nie tyle zniesmaczony, co zażenowany, a przez to po jakimś czasie, zrodzić mogłaby się również wściekłość. Huknął by wtedy jak świętej pamięci Rosadowski i tyle by było z uprzejmej rozmowy. Wysłuchał wypowiedzi Cornelii spokojnie, ani razu nie przerywając, ogólnie - pozwalając jej powiedzieć wszystko, co tylko jej na sercu leżało. Tak, Hampson był miłym człowiekiem, kiedy go się nie denerwowało i z wielką chęcią pomagał swoim uczniom. Szkoda, że raczej nie zgłaszali się do niego z problemami.
- Rozumiem więc, że wina leży tutaj po pani stronie i nie zaprzeczy pani, że profesor Brendan postąpił słusznie, odbierając narzędzie... tej zbrodni - tutaj mina dyrektora przez chwilę przybrała lekko zniesmaczoną. Doskonale pamiętał, jak inna uczennica, zresztą ta o której Cornelia wspomniała, znalazła się w podobne sytuacji... nie chciał, żeby Hogwart był wylęgarnią potworów. Broń Merlinie, doprowadzi to do kolejnego czarnkosiężnika, który będzie tak blisko osiągnięcia władzy nad światem czarodziejów, jak Voldemort!
- Jednak, jest pani z jego decyzji wyjątkowo niezadowolona. Proszę powiedzieć z czego to wynika... i jaka, według pani, powinna być odpowiednia kara za użycie zaklęć niewybaczalnych? - zmarszczył brwi. Nie chciał sugerować zbyt dużo, wolał, żeby dziewczyna sama mówiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPon 5 Mar - 22:29;

Skoro był osobą tak miłą i pogodną, to czemu miałaby sprawiać, że czułby się zniesmaczony lub zdenerwowany. Nie musiała na niego naskakiwać, kłócić się o swoje bo dobrze wiedziała, że akurat on jak mało kto dobrze ją zrozumie. Na pewno nie jedno już widział i jeszcze więcej osobiście przeżył. Idealna osoba do rozmowy.
- Owszem. W tamtym momencie postąpił jak najbardziej właściwie. Cieszę się wręcz, że to przerwał, bo wiem, że w tamtym momencie mogłabym zrobić coś, czego bym nie chciała. Jednakże po odbyciu szlabanu i powrocie do szkoły spodziewałam się, że różdżka zostanie mi odesłana. Tak miała niegdyś moja koleżanka ze Slytherinu. Jednak nic takiego się nie stało. A parę dni później pan nauczyciel dostrzegł mnie i Elenę w sytuacji, kiedy to ona siedziała na mnie mając w dłoniach ostry przedmiot i tnąc mi nim gardło. Wtedy to moim zdaniem pan Aleksander postąpił niesprawiedliwie. Odebrał nam po tyle samo punktów mimo iż faktycznie, obraziłam Elenę, ale nie chciałam jej odebrać życia. I nie chciałam doprowadzić do utraty punktów. Widząc tą niesprawiedliwość trochę puściły mi nerwy i zachowałam się niegrzecznie w stosunku do ów nauczyciela. Wydaje mi się, że w pewien sposób dokonuje aktu zemsty na mnie. Ponieważ gdy udałam się do niego by odzyskać różdżkę on wystawił mi papiery, które jednoznacznie wysyłają mnie do szpitala psychiatrycznego. Mówiłam mu o sytuacji, jednak on nie wysłuchał jej nawet, a jeśli tak to całkowicie zignorował moje wytłumaczenia i nie potrafi zrozumieć tego, że działałam moim zdaniem w dość słusznej sprawie, chociaż zrobiłam to niewłaściwie – Opowiedziała dalej co się działo. Żeby pan dyrektor miał pełny wgląd w sytuację. Kiedy spytał ją o karę widać było, że nie myślała o tym. Wiedziała, że dostanie jakąś reprymendę, ale nie spodziewała się tego, naprawdę.
- Moja różdżka jest dla mnie jednym z największych skarbów. Jak to niektórzy mówią, czarodziej bez swojej różdżki jest jak bez ręki. Tylko nią potrafię czarować i nie jestem w stanie zapanować nad jakąkolwiek zastępczą. Nie jestem też w stanie funkcjonować jak istota niemagiczna. Dlatego nie podoba mi się to, że moja różdżką jest przetrzymywana z dala ode mnie. Przez to ograniczony jest mój zakres działania na lekcjach i w razie awaryjnych sytuacji jak ta w Skrzydle Szpitalnym, atak na mnie, nie miałabym jak się obronić. Rozumiem, że muszę zostać ukarana. Jednak uważam, że najbardziej odpowiednim rozwiązaniem będzie zwrócenie mi mojej różdżki wraz z rękojeścią. Jeśli istnieje taka potrzeba nie miałabym pretensji, gdyby zakazano mi używania magii nie licząc lekcji i sytuacji naprawdę niebezpiecznych, wymagających użycia zaklęć obronnych. Do czasu, aż nie odzyskam pańskiego zaufania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31127
  Liczba postów : 65157
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyPon 5 Mar - 23:21;

Nooo, chociażby dlatego, że Hampson miał dość... niemiłe przygody z, khem, pracownikami Hogwartu. Pracowniczkami, ściślej mówiąc. Wciąż miał ten obraz przed oczami, kiedy siedziały tutaj, na jego biurku, za nic sobie mając ważność tego miejsca i portrety byłych dyrektorów na ścianie... Dobra, już bez takich szczegółów, to prywatne życie było! Po więcej - zapraszam do myślodsiewni, heheh.
- Żałowała... - powiedział bezgłośnie, jedynie poruszając wargami.
- Dobrze, dobrze... skupmy się jednak na pani udziale w tej sprawie, nie panny Marion. Ona już wcześniej otrzymała nauczkę, a skoro to nie działa widać, będę musiał się nią zająć osobiście - zakaszlał w szmaragdową chusteczkę do nosa. - Ach, szpitala psychiatrycznego? Osobliwa rzecz... nie wierzę, by profesor zrobił to bez należytego powodu. Cóż, myślę, że najlepiej będzie, jeśli pan Brendan zjawi się tu osobiście i będziemy mogli wszystko spokojnie przedyskutować, nie dopuszczając do bezpodstawnego oskarżania którejkolwiek ze stron.
Napisał naprędce notatkę na kunsztownie zdobionym pergaminie i pstryknięciem palców przywołał czarną sowę siedzącą w otwartej klatce po ścianą. Natychmiast odleciała z listem.
- Nie mogę się z panią nie zgodzić w tej sprawie... ale czyż proponowana przez panią kara nie jest zbyt łagodna, biorąc pod uwagę to, do czego doszło...? - urwał jakby, pozwalając słowom swobodnie popłynąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cornelia Somerhalder

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1616
Dodatkowo : teleportacja, wilkołak
  Liczba postów : 2144
http://czarodzieje.my-rpg.com/t2503-cornelia-somerhalder
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4053-corin-somerhalder#120896
http://czarodzieje.my-rpg.com/t4052-nowe-powiazania-nowej-corin#120887
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyWto 6 Mar - 8:10;

Uuu, dyrektor ma swoje mroczne tajemnice. Jak kusi ich poznanie. A portrety w tym pokoju wiedzą wszystko. Kto wie, czy kiedyś jakąś uczennicę z Gryffindoru nie pokusi chęć zdobywania wiedzy i ciekawość, by nie porozmawiać sobie z byłymi dyrektorami sam na sam? Ale to już sprawa przyszłościowa, jak minie jedna afera, a będzie miała czas na następne, tym razem nie tak poważne.
- Dobrze, rozumiem. Poczekajmy więc na niego z tą sprawą. Co do kary zaproponowanej przeze mnie, możliwe. Choć myślę, że warto wziąć pod uwagę to, że jestem jeszcze niepełnoletnia i naprawdę miałam ważny powód w działaniu w ten sposób. Nie jestem jednak zdolna do w pełni obiektywnego spojrzenia na tą sytuację, skoro jestem w środku konfliktu. I nie potrafię sama siebie karać w sprawiedliwy sposób. Dlatego zgodzę się na wszelkie pańskie propozycje, jednak chciałabym po prostu odzyskać moją różdżkę. To jest dla mnie priorytetem – Odpowiedziała mu spoglądając na odlatującą sówkę. Nie chciała spotkania twarzą w twarz. Wiedziała, że na widok ów ignoranta mogą jej puścić wszelkie nerwy. Między innymi dlatego, że Aleks dobrze pamięta to, że Corin chciała ją po prostu zabić, nie tyle co zranić. Ale... ale jej się nie udało no nie? Więc to chyba też w jakiś sposób przemawia na jej korzyść, prawda? A to, że czasem jest agresywna to nie jej wina. Po prostu są sytuacje, w których nie da się reagować spokojnie.
- A do czasu przyjścia pana Brendana... Chciałbym z góry już zapowiedzieć, że może wpłynąć do pana skarga na mnie za pobicie pracownika Hogwartu. Wiem, że to w mojej sprawie nie jest wcale dobry przejaw poprawy, ale akurat tutaj naprawdę miałam powód, ponieważ ów mężczyzna miał ze mną bliższe stosunki i je perfidnie zerwał – Uśmiechnęła się w zakłopotaniu. Pewnie Davidek od razu poleci na skargę za to, że mu złamała nos. I dobrze mu tak! Było jej powiedzieć, że ma dziecko i inną dziewczynę. Inaczej by tak nie skończył. I co ona poradzi na to, że stało to akurat dosłownie chwilę przed rozmową z dyrektorem. Ale przynajmniej jest szczera! I lepiej się jest zabezpieczyć wcześniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aleksander Brendan

Nauczyciel
Wiek : 32
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2993
Dodatkowo : Hipnoza, zaklęcia bezróżdżkowe
  Liczba postów : 1179
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1905-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1903-aleksander-brendan
http://czarodzieje.my-rpg.com/t1910-znajomoci-aleksandra
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7261-aleksander-brendan#205316
Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 EmptyWto 6 Mar - 16:05;

Wszedł do gabinetu Garetha w niecałe pięć minut po od otrzymania listu, w sumie zadowolony kolejna wymówka od wypełniania papierkowej roboty. Był spokojny, mimo że nie wiedział, w jakiej sprawie, otrzymał tak oficjalne pisemko.
- Cóż spowodowało czcigodny Gareth’cie, że wzywasz mnie w tak oficjalnym tonie-: Jego wzrok spoczął na Corin, niezauważalnie westchnął:- Aha, coś już czuje czemu mnie wzywasz. W co tym razem wpakowała się Panna Sommerhalder, że po pierwsze zastaję ją u ciebie a po drugie zostaje wezwany w związku z tym, o ile pamiętam nie mam z nią żadnych zaległych spraw, a te które miałem z Panną Sommerhalder, wyjaśniłem w raportach.- Stanął przy biurku dyrektora.:- Przy okazji Dzień dobry Gareth i Panno Somerhandler-: dodał spokojnym głosem skłoniwszy się obojgu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 QzgSDG8








Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty


PisanieGabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty Re: Gabinet Garetha Hampsona  Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Gabinet Garetha Hampsona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 9Strona 3 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Gabinet Garetha Hampsona - Page 3 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wieze
 :: 
gabinety w wieżach
-