Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Sala Żywiołów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31694
  Liczba postów : 82064
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Specjalny




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptySro Cze 05 2013, 16:35;

First topic message reminder :




To pomieszczenie jest przesiąknięte magią związaną z żywiołami, ale również po dwakroć zabezpieczone przed rozprzestrzenieniem się efektów potencjalnie rzuconych tu zaklęć. Gdy za oknem panuje zima, w tym pomieszczeniu jest lato. Gdy na zewnątrz króluje wiosna, tu jesień - wszystko na odwrót. Można rozpalić tu ognisko (w odpowiednim czasie) albo rozstawić namiot.

Nieobowiązkowe kostki na potencjalny dodatek do wątku.

Spoiler:
1, 2 - z każdym Twoim krokiem liście/kwiaty/śnieg (w zależności od pogody) wzbijają się w powietrze i wirują w bezgłośnym tańcu. Mało tego, w trakcie lotu mienią się barwami i wirują tak przez dwa Twoje posty. Kwiaty/korony drzew pochylają się w Twoim kierunku niczym w pokłonie. Pokój zachowuje się tak, jakby czcił Twoją obecność.

3, 4- nadepnąłeś na jakąś gałązkę, z której wydostała się wiązka światła i trafiła Cię, wsiąkając w Twoje ubranie i skórę. Wspomnianą gałązką okazała się niczyja różdżka, która właśnie została bezpowrotnie zniszczona. Od tej pory czegokolwiek dotkniesz (przez dwa następne posty) zamienia się to w kamień. Uwaga! Jeśli dotkniesz żywej osoby, ta stopniowo połowicznie zamieni się w kamień - maksymalnie połowa ciała, najmniej połowa kończyny. Taka osoba musi zostać potraktowana dwunastokrotnym "Finite" albo wizytą w skrzydle szpitalnym.

5, 6 - gdy tylko wychodzisz zaczyna padać deszcz/śnieg/zrywa się wiatr. Cichnie, gdy zaczynasz mówić. Milkniesz - zrywa się wszystek na nowo i tak przez kilka Twoich postów. Gdy jednak zaśpiewasz - wychodzi słońce bez względu na porę roku.

______________________

Sala Żywiołów - Page 5 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Bird Burroughs

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 155
C. szczególne : kwiatowy zapach, szeroki uśmiech i radosne iskierki w spojrzeniu; piegi; na szyi zawsze nosi medalik ze św. Antonim.
Galeony : 70
  Liczba postów : 156
https://www.czarodzieje.org/t19602-bird-burroughs#582706
https://www.czarodzieje.org/t19605-ptaszki-ptaszki#582801
https://www.czarodzieje.org/t19604-ptaszyna#582798
https://www.czarodzieje.org/t19603-bird-burroughs#582707
https://www.czarodzieje.org/t19670-bird-burroughs-dziennik#58845
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyNie Wrz 27 2020, 16:27;

Najwidoczniej oboje zyskali na dzisiaj prawie że midasowe supermoce. Bird trzymała ręce wyciągnięte przed sobą, żeby przypadkiem nie dotknąć samej siebie – nie była pewna, czy to by zadziałało, ale wizja pozostania tutaj pod postacią posągu, którą zaproponował Max, wcale jej się nie uśmiechała. Nawet jeśli zimą i tak często przebywała w tej sali.
To tym bardziej mi się to nie mieści w głowie – stwierdziła. W sumie ostatnio chochliki też urządziły nieźle sobie poradziły, wyrzucając z okien wszystko co popadnie i niemal nokautując ją kilka razy, ale to pobojowisko też było niczego sobie – po trawie walały się książki z powyrywanymi stronami, część ździebeł poczerniałą od rozlanego kałamarzu, w powietrzu fruwały jak konfetti fragmenty pergaminów, rozrzucane przez zaśmiewające się przy tym stworzenia. Nie była wielką fanką tego sposobu, ale faktycznie, przynajmniej groziło im mniejsze niebezpieczeństwo.
Nagle poczuła, jak coś wspina się po tyle jej nogi. W zasadzie obydwu! Dwa niuchacze upatrzyły ją sobie na cel. – Nie wiem, ale musimy coś wymyślić, szybko – ponagliła, bo jeden z niuchaczy już sięgał do jej kieszeni. – Sprawdź czy da się to odczarować! – poprosiła naglącym tonem, bo w tym momencie musiała bezradnie patrzeć, jak niuchacz wygrzebuje z jej kieszeni kilka monet. – Zostaw, to nie twoje! – krzyknęła na niego, ale nie była wystarczająco przekonujaca.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 771
  Liczba postów : 7887
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyPon Wrz 28 2020, 03:26;

Nie bez powodu zajmował się eliksirami. Na magii jako takiej nie znał się najlepiej i często kompletnie nie potrafił wyjaśnić klątw czy uroków, które zostały przy nim rzucane. Nic więc dziwnego, że i teraz ciężko mu było pomyśleć o jakimkolwiek rozwiązaniu.
Syf wokół był niesamowity i trzeba było jednak zabrać się za działanie, co było wręcz niemożliwie skomplikowane z ich obecną przypadłością. Dla Maxa ważne było, że jakimś cudem jego różdżka nadal pozostawała drewniana. To znacznie ułatwiało sprawę.
-Finite! - Wycelował swój magiczny kijek w stronę dziewczyny licząc, że cokolwiek to pomoże. Niestety, albo zaklęcie zostało źle rzucone, albo to co ich spotkało było sprytniejsze.
-Nie mamy chyba wyjścia, musimy poczekać aż klątwa przestanie działać. - Powiedział gorączkowo myśląc, co by tu zrobić. Na szczęście nie musiał przejmować się chochlikami, bo wystarczyło, że je dotknął a one padały zamienione w kamień na ziemię.
-Chyba mam pomysł. - Powiedział celując różdżką w najbliższego niuchacza. Przeniósł go zaklęciem w wygodny zakątek i za pomocą prostej inkantacji, przykleił jego łapki do podłoża. -W ten sposób nie cierpi, ale też nie ucieknie. Nie martw się, zaklęcie nie trwa długo. - Dodał jeszcze uspokajając dziewczynę. Wolał to, niż kolekcję kamiennych krecików, którą stworzyliby tutaj, gdyby zaczęli je normalnie łapać.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bird Burroughs

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 155
C. szczególne : kwiatowy zapach, szeroki uśmiech i radosne iskierki w spojrzeniu; piegi; na szyi zawsze nosi medalik ze św. Antonim.
Galeony : 70
  Liczba postów : 156
https://www.czarodzieje.org/t19602-bird-burroughs#582706
https://www.czarodzieje.org/t19605-ptaszki-ptaszki#582801
https://www.czarodzieje.org/t19604-ptaszyna#582798
https://www.czarodzieje.org/t19603-bird-burroughs#582707
https://www.czarodzieje.org/t19670-bird-burroughs-dziennik#58845
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptySro Wrz 30 2020, 10:05;

Miała nadzieję, że zaklęcie Maxa zadziała, ale gdy przetestowała to, łapiąc jeden z fruwających fragmentów pergaminu, on zamienił się w płaski kawałek kamienia. Jęknęła z rezygnacją. Niby to upraszczało sprawę, a jednak nie do końca, bo musiała niestety patrzeć, jak niuchacz ją okrada, zanim mogła sięgnąć do kieszeni po różdżkę, w obawie przed zmienienim go w posążek.
Dobry pomysł – przyznała, różdżką odprowadzając w bezpieczne miejsce najpierw jednego, a później drugiego niuchacza. Rzuciła na nie jeszcze zaklęcie spowalniające, zanim przykleiła ich stópki do ziemi, mając wrażenie, że w ten sposób to będzie dla nich mniej bolesne i niewygodne. Chociaż może należała im się jakaś nauczka od karmy. Przebrzydłe złodziejaszki. – Dlaczego w Hogwarcie nie mogły się zalęgnąć, nie wiem... lunaballe? Albo bzyczki?
Zanim zdążyła się rozejrzeć za następnym niuchaczem, usłyszała dziwne powarkiwania. To nie brzmiało jak chochliki. – Słyszysz to? – zapytała, marszcząc brwi. Zdecydowanie warki. Rozglądała się przez chwilę za źródłem dźwięku. – O-o... uważaj! – zawołała do Ślizgona, kiedy w końcu je dostrzegła – czyjaś Potworna księga potworów została uwolniona przez chochliki i właśnie zmierzała w ich kierunku, szczerząc zębiska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 771
  Liczba postów : 7887
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptySro Wrz 30 2020, 22:36;

Również liczył na to, że ich problemy znikną wraz z tym prostym zaklęciem. Niestety jednak nadzieja matką głupich i mimo, że próbowali, klątwa nadal ich prześladowała. A przynajmniej tak uważał. Gdy chochliki zaczęły ciągnąć go za kołnierz koszulki i próbowały unieść Maxa pod sufit, ten postanowił ponownie zaatakować je swoim kamiennym dotykiem i wtedy.... Zupełnie nic się nie stało. Chochliki zaniosły się śmiechem i ugryzły go w palec. Solberg zaklął pod nosem i próbował się uwolnić. Jednocześnie widział, jak pod nogami przebiegają mu kolejne kreciki.
-Za Tobą jest całe stadko! - Wskazał puchonce kierunek i rzucił Drętwotę na chochliki, tym samym ostatecznie się uwalniając.
-Czy w tej szkole widziałaś kiedyś jakąś przyjemną inwazję? Myślę, że powinniśmy cieszyć się z kornwalijskich, bo zawsze mogły to być akromantule. - Niezbyt przyjemna wizja, ale ślizgon potrafił sobie wyobrazić te olbrzymie pajęczaki przemierzające korytarze Hogwartu. Dostał ciarek na samą myśl.
-Jeszcze tego cholerstwa brakowało. - Skomentował ruszającą w ich stronę Księgę potworów. Kto inteligentny wymyślił książkę, która chce zabić swojego czytelnika? Nie miał czasu szukać odpowiedzi, bo musiał się bronić. Immobilus leciał w każdym kierunku, bez względu na to, w jaką istotę wycelował różdżką. Kupienie sobie czasu było teraz jedną z ważniejszych rzeczy.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bird Burroughs

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 155
C. szczególne : kwiatowy zapach, szeroki uśmiech i radosne iskierki w spojrzeniu; piegi; na szyi zawsze nosi medalik ze św. Antonim.
Galeony : 70
  Liczba postów : 156
https://www.czarodzieje.org/t19602-bird-burroughs#582706
https://www.czarodzieje.org/t19605-ptaszki-ptaszki#582801
https://www.czarodzieje.org/t19604-ptaszyna#582798
https://www.czarodzieje.org/t19603-bird-burroughs#582707
https://www.czarodzieje.org/t19670-bird-burroughs-dziennik#58845
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptySro Paź 07 2020, 16:11;

Odwróciła się na słowa Maksa, z różdżką w gotowości. Czyżby niuchacze zachęciły się zdobyczą kolegi i wzięły ją sobie na celownik? Szybkim ruchem różdżki spowolniła kolejnego z nich.
Zaśmiała się, bo faktycznie, jak na standardy tej szkoły, to wcale nie była taka zła inwazja. Chociaż Bird nie opływała w galeony, więc to, że trafiły się akurat niuchacze, chętnie wyciągające łapki po świecidełka i monety, nie uśmiechało jej się szczególnie. – Gdyby niuchacze nie rozkradały mi pieniędzy na kurs, to nawet bym się cieszyła, że się tu zadomowiły. Ciebie nie okradły? – zapytała, uchylając się przed chochlikiem, który bardzo chciał złapać ją za ucho i pacnęła go w plecy, żeby go unieszkodliwić. – Ale masz rację! – Rzuciła kolejne zaklęcie spowalniające i przetransportowała oba niuchacze, rozglądając się jednocześnie czujnie, żeby przypadkiem nie dać się podejść jakiemuś chochlikowi. Nie udało jej się jednak dobrze skoncentrować na obu czynnościach jednocześnie. Krzyknęła cicho, kiedy coś uderzyło ją w głowie i poczuła wilgoć na włosach i za kołnierzem. Chochliki bawiły się teraz w rzut kałamarzem do celu. Przez chwilę stała z otwartymi ustami, patrząc, jak czarny płyn skapuje z jej włosów na sweter. – Teraz to przesadziliście! – krzyknęła w stronę chochlików, które odpowiedziały jej tylko złośliwym chichotem. Chyba zorientowały się, że lepiej było do tej dwójki nie podlatywać, bo kilka stworzeń w chmarze taszczyło już jakieś przedmioty i zamierzało się do rzutu w Maksa i Bird. – Wingardium leviosa – powiedziała, celując różdżką w książkę w rękach chochlika, przez chwilę siłując się z nim o wydarcie mu jej z rąk.

@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu
Galeony : 771
  Liczba postów : 7887
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptySro Paź 07 2020, 19:46;

Bardzo dobrze znał ten problem. Max sam stracił małą fortunę przez te złodziejaszki, chociaż były też dni, kiedy to niuchacze sprawiły, że wzbogacił się o kilka galeonów. Równowaga w przyrodzie musiała być.
-Kurs? Na co zbierasz? - Zapytał szczerze zainteresowany, próbując odgonić od swojej szaty kolejnego chochlika. -Okradły, okradły. Od tamtego czasu staram się trzymać pieniądze w bezpiecznym miejscu. - Przyznał szczerze. Przede wszystkim nie wkładał już monet luzem do kieszeni, by przypadkiem odbijające się słońce, nie zdradziło krecikom, gdzie trzyma swoje skarby.
Odruchowo wycelował różdżkę w dziewczynę i wyczyścił plamę z kałamarza. Nie będzie przecież chodziła przyozdobiona atramentem. Niestety walka trwała nadal. Chochliki nie miały zamiaru przerwać ataku, chociaż widocznie trzymały większy dystans niż na samym początku. Solberg celował w nie Petrificusem, by nie tylko spowalniać istoty, ale po prostu je mocniej unieszkodliwić. Sparaliżowane nie miały szansy ich wkurzać. Przynajmniej aż tak.
W końcu mógł odetchnąć i podejść do przyklejonych do podłogi trzech niuchaczy. Może i wcześniej biegły jak szalone wokół, ale teraz grzecznie dały się spakować Maxowi.
-Dzięki za pomoc. Idę oddać te maluchy, póki jeszcze Ajax jest na posterunku. - Pożegnał się z dziewczyną uśmiechem i opuścił salę.

//zt

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 203 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na ręce Bransoletę Wielkiej Wezyrki - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 147
  Liczba postów : 924
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptySro Cze 30 2021, 20:38;

Samonauka - zaklęcia
czerwiec 2/3

Do pomieszczenia wszedł Drake z torbą przewieszoną przez ramię, z której wyjął zminiaturyzowaną kukłę do ćwiczeń, której przywrócił pierwotny rozmiar kiedy tylko ustawił ją w dogodnym miejscu. Wybrał to miejsce z kilku przyczyn. Między innymi dlatego że było tu dosyć zimno o tej porze roku, dlatego mógł odpocząć od gorąca czającego się na zewnątrz. Głównym powodem była zwiększona odporność pokoju na żywioły, więc mógł na spokojnie potrenować rzucanie ognistych zaklęć bez obawy że cała klasa stanie w płomieniach razem z nim. No i musiał się pośpieszyć żeby nie zamarznąć. Ogień który wyczaruje powinien nieco go rozgrzać, prawda? Zaczął więc od posłania prostego Relashio w stronę manekina. Zaklęcie nie wyszło najlepiej. Nie wiedział czy to przez aurę pokoju czy może przez to że coś popsuł przy próbie jego rzucania. Dla pewności spróbował ponownie i faktycznie wyszło nieco lepiej, ale nadal nie idealnie. Żeby nieco się rozgrzać rzucił zaklęcie niebieskich płomieni żeby ogrzać się ognikami. No i wyjął też z torby termos z gorącą czekoladą. Spodziewał się warunków jakie będą tu panowały, dlatego wcześniej popełnił odpowiednie przygotowania. I teraz za to się właśnie chwalił. Po tej małej przerwie spróbował z zaklęciem, którego jednak zbyt często nie używał. - Firehutchatch - I w ten oto sposób wyczarował wokół manekina ognistą klatkę. Zaklęcie mogło się przydać na wakacjach. W końcu wiele zwierząt boi się ognia, więc będzie można za jego pomocą jakieś uwięzić, oddalić się na bezpieczną odległość i uwolnić. I w sumie jak miał okazję, to mógł poćwiczyć zaklęcia do ujarzmiania ognia w inny sposób niż na pomocą typowego aquamenti. Chociaż Cento Onis nawet nie opłacało się próbować, bo ogień zdecydowanie był za duży na to zaklęcie. Ale za to mógł spróbować zaklęcia zamrażającego płomienie znanego też pod inkantacją... -Frigidum Ignio- Nie miał pewności czy zaklęcie zadziałało na magicznie wyczarowaną klatkę utkaną z ognia, więc podszedł nieco bliżej żeby się przekonać. I faktycznie poskutkowało ono. Przekonał się o tym kiedy wsadził dłoń w ogień, a on jedynie delikatnie łaskotał i przyjemnie grzał. No i przyszła pora na posprzątanie po sobie. W końcu nie zostawi przecież tu tej ognistej klatki, prawda? Cofnął się więc o kilka kroków i rzucił aquamenti, żeby ugasić ogień. Strumień wody wystrzelił z różdżki opadając na ognistą klatkę i powoli ją gasząc. Kiedy już pozbył się klatki, zdecydował się jeszcze na poćwiczenie tego najprostszego zaklęcia ognistego, którego uczył się w pierwszych klasach. - Incendio. - I o dziwo to jedno już mu nie wyszło. Owszem, zaczął się palić... Ale był to płomyk taki jak na świeczce urodzinowej. Zdecydowanie można było rzucić to zaklęcie dużo, dużo lepiej. Dlatego chwilkę później zrobił poprawkę, która wyszła tak samo. Następnie jeszcze kilka podobnych i dopiero za szóstym razem cała głowa manekina potocznie zwanego Ziutkiem stanęła w płomieniach. To chyba było na tyle jeśli chodzi o dzisiejszy trening ognistych zaklęć. Zmęczyło to go nieco. Po ugaszeniu manekina, osuszeniu go i ponownemu zminiaturyzowaniu schował go z powrotem do torby, którą przerzucił przez ramię i ruszył do wyjścia z sali. Teraz musiał go tylko na miejsce odstawić.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 135
  Liczba postów : 1085
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptySob Wrz 25 2021, 22:58;

Klątwa: działa

Powinniśmy porozmawiać — powiedziała tuż po tym, kiedy Camael Whitelight zakończył swoją lekcję tortur – tych psychicznych i fizycznych, zważywszy na obolałe po podwójnym spotkaniu z odznaką prefekta czoło. Ani myślała dać go porwać France, Jess, Ivertte, czy nawet samemu Camaelowi, miała w głębokim poważaniu to, czy mają wobec niego jakieś plany, czy też nie. Spakowała swoje rzeczy do torby i złapała go za rękę, wyprowadzając go za sobą z klasy, a następnie przeprowadzając przez korytarz. Nie ciągnęła go za sobą, broń Merlinie, skoro jak dorośli ludzie potrafili się ze sobą przespać, to tym bardziej jak dorośli powinni umieć porozmawiać, nie mogła go do tego zmusić; liczyła na współpracę.
Cały ten przypływ determinacji i odwagi zawdzięczała chyba złości na Frankę... jeszcze przed lekcją była przecież skłonna unikać Whitelighta (któregokolwiek, tak właściwie) jak ognia, a teraz szła energicznie przez korytarz, rozglądając się na boki.
Nie na korytarzu — zaznaczyła, choć chyba nie musiała — zaraz znajdę nam jakieś ustronne miejsce... — wymamrotała trochę bardziej do siebie, niż do niego, po czym zrozumiała jak to właściwie brzmi i dodała szybko: — żeby w spokoju porozmawiać.
Zagestykulowała energicznie, a potem na moment zatrzymała się przy sali treningowej. W porę przypomniała sobie jednak o znajdujących się wewnątrz szpadach, więc zrezygnowała z tego pomysłu. Wyminęła pokój wspólny, w którym zwykle przebywało za dużo osób i w końcu przystanęła przy sali, w której chyba nigdy dotąd nie była. Otworzyła drzwi i spojrzała na niego, wskazując wejście. Sama weszła dopiero za nim i zamknęła za nimi drzwi. Rozejrzała się z zainteresowaniem dookoła i wydała z siebie zaskoczone „och”, widząc, że wewnątrz panuje wiosna. Intensywnie zielona, przetykana stokrotkami trawa zachęcała do tego, by stanąć na niej bosą stopą. Hope pokręciłą jednak głową, przywołując się do porządku. Zrobiła kilka kroków w głąb sali, chcąc zanurzyć się w wiosennej utopii i odwróciła się przodem do Harry'ego
Kto jeszcze wie? — zapytała niezbyt głośno i spokojnie, chociaż bez uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 197
  Liczba postów : 325
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
https://www.czarodzieje.org/t20986-hariel-whitelight-dziennik#67
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyNie Wrz 26 2021, 02:51;

klątwa:aktywna

Nawet jakbym chciał dać się porwać którejś z moich koleżanek (czy nie powinienem szukać w końcu również męskich ziomków?) nie mogłem, bo Hope już odciągała mnie od wszystkich, więc zdążyłem jedynie machnąć na pożegnanie. Kiedy to robiłem zobaczyłem czarną łapę, która wystawała mi zza rękawa na nadgarstek i znaczną część dłoni.
- Och, nie... - jęczę widząc to i po prostu idę za Griffin bardziej przejęty widoczną klątwą niż całą sytuacją. Przyglądam się ręce i próbuję strząchnąć ten ślad, oczywiście bez żadnego powodzenia, ale nie wiem co w zasadzie działa na to ustrojstwo. Oczywiście nic, jak każde przekleństwo z tego okropnego zamku. Przerywam moją walkę dopiero gdy Gryfonka proponuje nam ustronne miejsce na co oczywiście unoszę znacząco brwi. Chciałem powiedzieć coś żartobliwego i zbereźnego zarazem, ale dziewczyna już wchodzi mi w słowo, więc uznaję, że nie ma co jej bardziej mierzić. Spokojnie przemierzam korytarze wraz z Hope przystając grzecznie to przed salą pojedynków, to omijając wzrokiem salon wspólny, aż w końcu zostaję wepchnięty do jakiejś nieszczególnie znanej mi sali. Hogwart po tylu latach mnie nadal zaskakuje!
-  Śliczne miejsce wybrałaś! - mówię zachwycony nawet zapominając na chwilę o swojej czarnej ręce na, hm, ręce. Rozglądam się po całym wnętrzu i powoli odwracam się ku prefektce kiedy zadaje swoje pytanie.
- Hmm? - zaczynam bardzo elokwentnie, jakbym nie wiedział o co chodzi. Zwyczajnie jednak próbuję przetrawić to pytanie i znaleźć odpowiednią (a również szczerą) odpowiedź. - Hope, jeśli miała być to tajemnica, mogłaś powiedzieć wcześniej, a nie mnie unikać. Wtedy nie mówiłbym... postarałbym się nie mówić France - mówię odrobinę się wahając, bo wcale nie jestem przekonany, że nie wypaplałbym i tak wszystkiego Moses. Wykazuję się też bystrością, by zwrócić uwagę na to, że zauważyłem jej ignorowanie mnie od czasu imprezy. - Frankie to moja znajoma odkąd uciekaliśmy razem na nudnych bankietach rodowych, więc dość naturalnie - z nią trzymam się najbardziej odkąd wróciłem i jej powiedziałem. Cała reszta... cóż - zastanawiam się wyraźnie. Czy mówiłem coś Lucasowi albo Willowi kiedy pytałem ziomków z drużyny czemu nie przyszli? Uznaję, że raczej nie. - Zakładam, że część widziała, że razem wyszliśmy i całowaliśmy się przed chatą, obawiam się, że mogli dojść do kilku wniosków... Całą sytuację zna Jess... nie wiem komu powiedziała Franka. Możliwe, że tylko Jessice, bo chciała się z Tobą podrażnić - tłumaczę wszystko uprzejmie; tak naprawdę nie do końca wierząc w to, że Franka nie rozgadała to innym przyjaciółkom, ale nie chciałem martwić Hope. Przyglądam jej się zza okularów, bo sam nie wiem również jak mi lepie reagować - skruchą czy może oburzeniem, że wstydzi się czasu spędzonego ze mną. Jeszcze nie wiem co jest lepszym rozwiązaniem.

______________________


( we're victims of the night )
Just touch my cheek before you leave me, baby, just call me angel of the morning, angel; then slowly turn away from me


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 135
  Liczba postów : 1085
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyNie Wrz 26 2021, 18:00;

Tak, jest śliczne — powiedziała bardziej do siebie niż do niego, kiedy jeszcze rozglądała się z zachwytem. Potem mina zrzedła jej odrobinę, bo odmienna pora roku przypomniała jej słowa Franki na swój temat. — Wiosna jednak bardziej Ci się podoba? — rzuciła bez zastanowienia. Nie powinna się na niego złościć... właściwie tego nie robiła, wszelką złość odczuwała tylko względem siebie. Harry obrywał rykoszetem. Wzięła jednak wdech, opuściła na moment wzrok i dodała. — Przepraszam, to było nie w porządku.
Chciała dorosłej rozmowy, a zaczynała od ironicznych komentarzy, które na pewno nie miały niczego im ułatwić. Zrobiło jej się głupio i jak zwykle było to po niej widać. Denerwowało ją, że jak zwykle przeprasza – jego i wszystkich innych, ale ten jeden raz przełknęła dumę, bo na drugiej szali znajdowała się jej relacja ze Ślizgonem, tej zaś wcale nie chciała tracić.
Speszyła się, kiedy zrozumiała, że rzeczywiście to zauważył. Pewnie nie było to trudne, powinna była się domyślić, chociaż w pewnym sensie ubzdurała sobie, że po spędzonej nocy po prostu przestanie na nią zwracać uwagę, więc uwierzyła w to, że jej niekończąca się ucieczka przed spotkaniem była mu na rękę. Może nawet nie zwrócił na to uwagi.
Mogłam — niechętnie przyznała mu rację, ale nie na długo. — Ale nie wiedziałam, że muszę cokolwiek mówić. Gdyby to nie miała być rzecz między nami, to, pomijając niedogodności, równie dobrze moglibyśmy zrobić to pod tym drzewem.
Zacisnęła palce na pasku torby. Miała mu to za złe – za wszystko, co się stało mogła winić tylko siebie (choć wciąż nie zadecydowała czy powinna winić kogokolwiek, wciąż nie umiała odpowiedzieć na pytanie Camaela), ale o to chowała do niego urazę. Krótko, bo przecież aż do lekcji transmutacji nie podejrzewała, że tak się stanie.
Zaufałam Ci, dlaczego to takie dziwne? — dodała znacznie ciszej i zamilkła, bo czuła, że jeszcze trochę i załamie jej się głos, a nie byłoby nic żałośniejszego niż okazanie teraz słabości. Westchnęła więc z frustracją i usiadła na trawie; zerwała stokrotkę i czekając na odpowiedź, skubała delikatnie jej płatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 197
  Liczba postów : 325
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
https://www.czarodzieje.org/t20986-hariel-whitelight-dziennik#67
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyNie Wrz 26 2021, 18:48;

O ile początek rozmowy wydaje mi się całkiem normalnym sporem i wyjaśnieniem sytuacji, prędko okazuje się, że tyle emocji kłębi się w Hope, że najwyraźniej powinienem wcześniej pomyśleć o konsekwencjach, zanim cokolwiek zrobiłem po wyjściu z Wrzeszczącej Chaty. Jednak czy ktokolwiek mógł mnie za to winić, że nie pomyślałem? Kto byłby wtedy rozsądny na moim miejscu, by myśleć o ewentualnych konsekwencjach. - Najmniej pociąga mnie letni typ urody jeśli tak bardzo chcesz poznać moje upodobania - mówię po raz pierwszy chyba używając wobec Hope naprawdę oschłego tonu, podszytego lekkim wyrzutem, wcześniej starałem się być zawsze delikatny i uprzejmy, by nie poznawała mojej gorszej strony jak najdłużej. Nic nie mówię na jej przeprosiny, po części chcąc powiedzieć dziecinnie, że nie przyjmuję ich i pójść sobie, by wykręcić się z tej potencjalnie niezręcznej rozmowy.
Na dodatek coraz bardziej irytuję się całą rozmową. Często moje pokłady cierpliwości są naprawdę niezmierzone. Jednak obecnie wcale tak nie jest kiedy Griffin zarzuca mnie absurdalnymi oskarżeniami tylko z tego powodu, że Franka powiedziała kilka słów, których oczywiście nie powinna.
- Och, mam nadzieję, że również nie powiedziałaś swojej żadnej przyjaciółce o tym, choćby bardzo kulturalnej Ruby, bo gdybyś zdradziła, że ze mną spałaś, a na mnie złościsz się, że powiedziałem swojej przyjaciółce - byłaby to okrutna hipokryzja - mówię spokojnym tonem, w którym coraz bardziej mimo wszystko czuć było irytacje. Całkowite jasne jest, że wcale nie uważam swojego czynu za nieodpowiedni, kiedy powiedziałem cokolwiek bliskiej mi osobie. Zakładałem, że dziewczyny mówią sobie równie dużo; mi Franka zawsze plotkowała również o sobie bez krępacji bez krępacji, więc mogłem mimowolnie wrzucić wszystko do jednego "wora". Widzę, że Hope robi się smutna, ale tym razem zamiast czułości, która zwykle mi towarzyszyła przy speszeniu rudowłosej, byłem poirytowany z bezsilności i niezrozumienia.
- Rozumiem - mówię i krzywię się odrobinę. - Teraz jednak uznałaś, że niepotrzebnie mi zaufałaś. Cóż, może wobec tego również zacznę Cię unikać, by nie mierzić Cię moim widokiem, najwyraźniej niepotrzebnie próbowałem zagadać.
Nie wiem czy mam teraz wybiec z oburzeniem czy właśnie usiąść w kącie sali obrażony. Odwracam kota ogonem na swoją korzyść, by pokazać błędy w rozumowaniu Hope. Tak naprawdę jednak niewiele mogłem teraz zrobić. Dziewczyna podjęła mniej lub bardziej rozsądną decyzję o pójściu ze mną do łóżka i teraz musiała się z nią zmierzyć. I oczywiście pomógłbym jej gdyby usilnie nie próbowała ze mnie zrobić czarnego charakteru. Biorę torbę z ziemi, bo najwyraźniej w pewnym momencie rzuciłem ją, by rozsiąść się na trawie w ramach pogawędki. Teraz jednak zamiast tego zarzucam ją ponownie na ramię i z widocznym wahaniem decyduję się na powolne kroki do wyjścia. Bardzo powolne, bo wcale nie jestem jeszcze pewny czy to dobry wybór i najzwyczajniej w świecie liczę na to, że Hope mnie zatrzyma.

______________________


( we're victims of the night )
Just touch my cheek before you leave me, baby, just call me angel of the morning, angel; then slowly turn away from me


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 135
  Liczba postów : 1085
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyNie Wrz 26 2021, 19:32;

Początku ich rozmowy zdecydowanie nie można było nazwać dobrym. Właściwie może nawet nie powinno nazywać się go początkiem, skoro wszystko wyglądało tak, jakby dokładnie w tym momencie zaczęło się kończyć. Tak więc swoją poważną pogawędkę zaczęli od jej zakończenia i jeśli by tak spojrzeć na całą tę znajomość, wcale nie było to takie znowu dziwne. Dziwnym było zobaczenie go takiego, usłyszenie z jego ust wyrzutu, dosłyszenie w głosie tonu, którego się nie spodziewała. To tylko zmogło wyrzuty sumienia, sprawiło, że poczuła się jeszcze gorzej. Wiedziała, że nie może tak tego zostawić i nie da rady udawać, że wszystko jest w porządku kiedy w tak oczywisty sposób nie było, ale nie miała pojęcia jak tego dokonać, jak z nim porozmawiać. Skąd miałaby wiedzieć? W przeciwieństwie do niego nie miała na tym polu żadnego doświadczenia, a rozmowa na poważne tematy nigdy nie była jej mocną stroną, wystarczyło spojrzeć na to jak wspaniale wychodziły jej wszelkie próby pogodzenia się z przyjaciółką. Kiedy pojawiał się przed nią problem, zwykle uciekała... i może miała rację, skoro wszystko pokomplikowało się dokładnie w momencie, w którym przestała to robić.
Nie powiedziałam. — Odpowiedziała ze śmiertelną powagą. Naburmuszyła się, bo uznała, że wciąganie w to Ruby jest wyjątkowo nie w porządku; że jego irytacja jest nie w porządku. Że kiedy on chwalił się swojej przyjaciółce o tym, czego dokonał, ona nie miała pojęcia co ze sobą zrobić. Że jedyną osobą, z którą jakkolwiek o tym porozmawiała był Camael, a to wcale nie poprawiało jej sytuacji ani tego, jak się z tym wszystkim czuła. Nie chciała mu tego wszystkiego mówić, nie chciała robić z siebie ofiary, bo nią nie była. Zresztą podejrzewała, że i tak miałby w nosie to, że po całej tej imprezie nie pogodziły się przez ładnych kilka dni, a kiedy to się stało, Maguire miała na głowie znacznie ważniejsze sprawy niż to, z kim sypia Griffin. Mimo wszystko było w tym nieco hipokryzji, bo gdyby tylko ich relacje były w tamtym momencie na lepszym – normalnym – poziomie, z całą pewnością byłaby pierwszą osobą, do której by się udała. Nie musiała się jednak do tego przyznawać.
Nic nie rozumiesz — zmarszczyła brwi, rozdrażniona jego reakcją. Oderwała stokrotce żółtą główkę, gniewnie wysypując jej resztki na trawę i podniosła na niego wzrok, akurat, żeby zobaczyć, jak Whitelight zbiera się z trawy. Poczuła, że budzi się w niej panika, bo doskonale rozumiała, że jeśli Harry teraz wyjdzie, to ich znajomość zakończy się na długo przed zapowiadanym końcem jesieni, bo dokładnie w tym momencie. Wiedziała też, że jest zbyt dumna, żeby go zatrzymać, wprost poprosić o to, żeby z nią tu został.
Wcale nie powiedziałam, że niepotrzebnie. Zjadłeś wszystkie rozumy i wiesz lepiej niż ja? Na Merlina, Harry, chodzi mi tylko o to, że wypaplałeś wszystkie szczegóły. Nawet ja prawie Ci o tym nie powiedziałam. — Podnosiła głos w miarę jak się od niej oddalał, ale za wszelką cenę starała się zachować spokój. Aż w końcu się poddała. Nie wołała za nim, nie próbowała przemówić mu do rozsądku. Dodała tylko niezbyt głośne: — Żałuję tylko tego, że byłam pijana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 197
  Liczba postów : 325
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
https://www.czarodzieje.org/t20986-hariel-whitelight-dziennik#67
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyNie Wrz 26 2021, 21:52;

Chyba żadne z nas nie czuło się najlepiej podczas tej rozmowy, chociaż mieliśmy na jej temat inne poglądy. I kompletnie inne doświadczenia z takimi sprawami. Ja podchodzę do tego lekko, chociaż nie podoba mi się jej atak. Dla niej było to coś znacznie bardziej wyjątkowego i z pewnością powinna mieć jakieś oparcie i poważną rozmowę z kimkolwiek. Po prostu nigdy nie założyłem, że to ja mam być kimś takim. Nie jestem na to wystarczająco prawy. Szczerze uważałem, że to ze swoimi przyjaciółkami najpierw wszystko przegada. Dlatego unoszę do góry brwi gdy ta oświadcza, że wcale nie. Na chwilę tracę swój butny ton.
- Może powinnaś - mówię tylko dość cicho. Nie wiem jakie ma relacje obecnie z jakąkolwiek przyjaciółką, bo nie chodzi mi tylko o Ruby, ale też inne. Dobrze jednak, że chociaż wynikało to z ich relacji, inaczej kompletnie miałbym zły dysonans poznawczy jeśli chodzi o przyjaźń dziewczyn i to co sobie mówią.
Wkrótce jednak oburzam się i postanawiam... coś zrobić. Czyli powoli wynosić się stąd. I kiedy twierdzi, że nic nie rozumiem robię nawet dwa szybsze kroki, by nie okazywać swojej irytacji. Bardzo nie lubiłem gdy na wierzch wychodziło moje zaniepokojenie. Jednak ta zaczyna podnosić głos i wracam do swojego powolnego kroku, aż w końcu staję w miejscu kiedy udaje mi się dosłyszeć ostatnie zdanie. Odwracam się jednak z widocznym niedozwoleniem, mimo tego że ukrytym za okularami.
- Tak. Wypaplałem. To prawda. Mówię France wiele rzeczy. Jakbyś zapytała gdzie najchętniej się masturbuję - również by wiedziała i pewnie by sprzedała Ci to info, bo tak, wiele sobie mówimy. Jeśli chcesz wiedzieć jaki w łóżku jest Lucas Sinclair, żebyś mogła zagadać do Moses - powiem Ci to ja. Mogę Cię tylko przeprosić za jej bezpośredniość jeśli tego oczekujesz. Nie przeproszę za to, że nie wiedziałem o tym, że wymagasz ze mną pogawędki. Dawałaś mi mylne znaki - mówię nagle słowotok, po którym aż podnoszę okulary, by przetrzeć oczy ze zmęczeni nad jakimikolwiek emocjami. Podnoszę okulary na włosy i patrzę teraz z zastanowieniem na Hope, bo naprawdę nie wiem jak powinienem do tego podejść. - Nie powinnaś tego żałować. Byś się jedynie bardziej stresowała - stwierdzam już znacznie delikatniej, ciszej i robię krok do przodu do Gryfonki, ale znowu - nie wiem co dalej mam zrobić.

______________________


( we're victims of the night )
Just touch my cheek before you leave me, baby, just call me angel of the morning, angel; then slowly turn away from me


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 135
  Liczba postów : 1085
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyNie Wrz 26 2021, 22:47;

Prawda była taka, że choć w murach szkoły zwykle miała do kogo otworzyć buzię, to nikomu nie zwierzałaby się z takich spraw; z żadnych spraw, bo choć bywała gadatliwa, to wcale nie otwierała się łatwo przed innymi ludźmi. Nikomu, poza Ruby. Może Persowi? D'Este zdecydowanie należał do grona najbliższych jej osób, ale nie czuła się pewnie z powierzaniem mu tego typu tajemnic, nie dlatego, że bałaby się o ich dochowanie, a ze znacznie bardziej błahego powodu – był facetem. Może była to paskudna dyskryminacja, może gdyby miała więcej doświadczenia, nie patrzyłaby na to jak na wielki sekret, który zrozumie tylko inna kobieta. Dziewczyna. Nie zareagowała na jego słowa, choć oczywiście nie sposób było się z nimi nie zgodzić.
Choć rozemocjonowane serce powinno przyspieszyć swój rytm, przysięgłaby, że to zatrzymało się na krótką chwilę, tę dokładnie, kiedy była pewna, że jednak sobie pójdzie. Kiedy przyspieszył kroku, nawet kiedy zwolnił znowu, ale wcale nie przystawał. Miała wrażenie, że to ciągnie się w nieskończoność, że czas jest tylko iluzją i właśnie zwolnił niemożebnie. Przymknęła oczy, czując, że zbierają się w nich bezsensowne łzy. Skąd? dlaczego? – przecież jej nie zależało, nie miało prawa jej zależeć. Zaraz zamrugała, walcząc z własną fizjologią i nawet udało jej się połowicznie wygrać. W każdym razie się nie rozbeczała.
Iluzja czasu pękła, kiedy się odezwał. Nie potrafiła odczytać jego emocji, a pełna własnych uczuć, ledwo nadążyła za ilością i prędkością słów, które wypowiedział.
Nie oczekuję. Nie chcę, żebyś mnie przepraszał, za co miałbyś mnie niby przepraszać. Wcale nie chciałam się ciebie czepiać, po prostu... po prostu powiedziała to tak nagle i w dodatku przy Jessice. Nie mam prawa być zła? Nawet trochę? Zareagować gwałtownie i bez sensu? — wstała z miejsca, nie potrafiąc dłużej spokojnie usiedzieć. Zagestykulowała intensywnie przy ostatnich słowach, po czym zrobiła kilka kroków w kółko, udeptując świeżą trawę. W końcu zatrzymała się i spojrzała na niego, a po krótkiej chwili wahania podeszła do niego i przytuliła, szukając znanej jej bliskości.
Nie chciałam Cię tak zdenerwować, wszystko wyszło nie tak jak chciałam. Ja tylko... mieliśmy dobrze się bawić, a potem pogadać na trzeźwo. — Wydusiła z siebie to, co zapamiętała sobie pod chatą. Z jakiegoś powodu nie zapomniała tych słów, może dlatego, że również w tamtym momencie miały dla niej kolosalne znaczenie i były tym, co przesądziło ostatecznie o jej niezbyt rozsądnej decyzji. Ale rano już przecież go nie było.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 197
  Liczba postów : 325
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
https://www.czarodzieje.org/t20986-hariel-whitelight-dziennik#67
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyNie Wrz 26 2021, 23:27;

I oto pierwsza różnica, którą u siebie zauważyliśmy. Ona mimo skłonności do plotek (w równym stopni co ja), ale woli zwierzać się tylko najbliższym. Ja zaś powiem zanim pomyślę, nieważne czy to bliska dla mnie osoba czy tak która gorzej znam. Chociaż akurat faktu o dziewictwie Hope wcale nie planowałem rozgłaszać przy klasie. I może miała rację, że chłopak tak naprawdę inaczej do tego podchodzi i poradzi. Może Percy był inny niż reszta, ale to nie zmieniało faktu - Ruby czy inna koleżanka na pewno lepiej by zrozumiały. Dla mnie nie było różnicy. Może mądrzejsza i bardziej empatyczna dziewczyna niż Franka przynajmniej by mi poradziła rozmowę z Hope, co byłoby nawet plusem. Ale było jak było.
Albo nie widziałem rozemocjonowania Hope, albo nie chciałem tego zauważyć. Ale skupiłem się na swoim słowotoku, starając się wyrzucić z siebie jakąś sensowną odpowiedź, dopóki mam takie siły. I tak całkiem jestem pod wrażeniem, że jednak nie uciekłem w popłochu.
Okazuje się, że nie powinienem za nic przepraszać i słysząc to aż opuszczam ręce wzdłuż tułowia w geście bezradności; nie wiem wobec tego co jest ode mnie wymagane, a jeśli w czymś byłem dobry to z pewnością jest to ignorowanie tego co wypada mi robić. I co mam odpowiedzieć na tłumaczenie się bezsensownością jej wybuchu? To prawda każdemu czasem puszczają emocje.
- Masz, oczywiście, każdy miałby prawo. Tak samo wobec tego ja mam prawo być niezadowolony przez to, że na mnie postanowiłaś wyładować wszelkie emocje. Chociaż są rozumiem, że jestem pierwszą osobą do której byś je kierowała - mówię odrobinę sam gubię się w tym co mówię i aż drapię się po głowie szczerze zafrasowany tym wszystkim. Patrzę pytająco na podchodząca do mnie Hope, bo nie wiem co chce teraz zrobić i szczerze mówiąc jestem bardzie gotowy na jakiś cios za brak odpowiedniego poziomu zrozumienia. Zamiast tego ta przytula się do mnie znienacka. Ja zaś po krótkiej chwili konsternacji, również obejmuję ją delikatnie.
Całe szczęście, że jest wtulona we mnie, bo inaczej zauważyłaby zdziwienie na mojej twarzy po jej słowach. - Och, no tak.. - mówię chociaż ja kompletnie tego nie pamiętam; elokwencję jednak musiałem mieć na wysokim poziomie, skoro zaciągnąłem Hope do domu jej profesora. Albo Griffin była wyjątkowo pijana. Może to mój urok osobisty? Byłe zauroczenie moim bratem? Pewnie wszystko na raz. To ostatnie ubodłoby mnie okropnie. - Więc... potem czułaś się skrępowana by pogadać? - próbuję wywnioskować coś niczym Sherlock Whitelight. Opieram policzek na rudej głowie i głaszczę plecy dziewczyny. Mimo całej sytuacji, musze przyznać, całkiem miło było z nią tak postać. - O czym chciałaś porozmawiać? - pytam chociaż wiem o czym, chodzi mi oczywiście o to co dokładnie mieliśmy ustalić po najwyraźniej naszych obietnicach sprzed chaty.

______________________


( we're victims of the night )
Just touch my cheek before you leave me, baby, just call me angel of the morning, angel; then slowly turn away from me


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 135
  Liczba postów : 1085
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyPon Wrz 27 2021, 00:27;

Poczuła ogromną ulgę, kiedy zyskała pewność, że sytuacja została opanowana. Po raz kolejny przyznała mu w myślach rację, że powinna porozmawiać z Ruby o tym co się wydarzyło i na spokojnie po babsku przeanalizować jakie są jej uczucia. Wypłakać się albo zacząć śmiać, cokolwiek – byle tylko zrzucić z siebie ten gniotący ciężar, wyładować emocje w zdrowszy sposób niż kłótnia. Nie zasłużył na to, oberwał rykoszetem... ale to, że uczepiła się właśnie jego, świadczyło o niczym innym jak o tym, że jej zależało. Na relacji, na nim, na tym co sobie o niej myśli. Nawet na tym, co myślą o niej jego znajomi (znajome? Czy on miał w ogóle jakichś kolegów?), ba, zwłaszcza tym, bo opinia przyjaciół była niejednokrotnie równie ważne co własne zdanie. Tym bardziej nie podobało jej się, że uznano ją za jesienną przygodę, bała się, że przez to Harry miałby prędzej podłapać tę myśl, niż gdyby miał na nią wpaść samodzielnie.
Możesz być niezadowolony, ale nie uciekaj ode mnie, proszę — powiedziała bez zastanowienia, wypowiadając prośbę, która jej zdaniem nie powinna była wcale paść. Była poniżej jej godności... ale z drugiej strony kiedy zagrożenie odejściem przynajmniej chwilowo minęło, nie miała ona aż takiego znaczenia, tak ogromnej mocy. — To ja tu jestem od ucieczek — dodała, próbując się uśmiechnąć, choć wyszedł jej tylko jakiś krzywy grymas niemający nic wspólnego z wesołością. Próbowała jakoś zachować twarz, ale chyba nieskutecznie.
To, że nie została odepchnięta, było kolejnym sukcesem, jaki mogła wypisać na swoją dzisiejszą, póki co zatrważająco krótką listę. Poczuła się znacznie lepiej, kiedy mogła po prostu wtulić się w pachnące sosną ciepło, ukryć twarz w jego piersi i w ten sposób przywrócić się nieco do porządku. Była na skraju rozsypki, ale sytuacja uspokoiła się na tyle, że już jej to nie zagrażało. — Trochę tak, ale bardziej się wystraszyłam. Wypiłam herbatę z Camaelem, wtedy rano. Był oczywiście bardzo miły, ale trochę spanikowałam. Im dłużej czekałam, tym więcej miałam wymówek, żeby odkładać to w czasie. I jeszcze te klątwy... — choć wciąż wtulała twarz w jego koszulę, ręce opuściła kompletnie bez sił, bo odbierało je jej samo to, jak wiele niefortunnych zdarzeń i drobiazgów złożyło się na tę sytuację. Głupoty i błahostki, frustracje i irytacje nawarstwiały się w niej przez cały ten czas, aż w końcu nie potrafiła sobie z tym poradzić. Nie sama. Ale czy z nim? Naiwnie uważała go za wsparcie.
Chcę tylko wiedzieć co dalej, tylko tyle. Wiem, jak to brzmi —  głupio, co tu dużo mówić. Czuła się jak typowa bohaterka taniego mugolskiego romansidła zakochana w niewłaściwym facecie. Oczywiście nie uważała Hariela za niewłaściwą osobę, ale i tak brzmiało to jak najgorsza klisza – klisza, którą musiała kontynuować, jeśli wszystkie napsute dzisiaj nerwy nie miały pójść na marne. Wyplątała się więc delikatnie z jego ramion, żeby spojrzeć ku górze, szukając tam brązowych tęczówek.
Nie znam Cię prawie. Gdybyś chociaż przez cały ten czas chodził do szkoły, miałabym jakiś pogląd na to, jaki jesteś, nawet jeśli byłby zakrzywiony. Jedyne, co wiem, to to, że twoja przyjaciółka uważa mnie za kaprys i... to wcale nie jest śmieszne. Więc chcę wiedzieć, czy jestem kaprysem, czy nie i muszę usłyszeć to od Ciebie, nie od Franki. — Po omacku odnalazła naznaczoną czarnym śladem dłoń Hariela i wplotła w nią swoje palce. — Tylko nie próbuj teraz martwić się o moje uczucia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 197
  Liczba postów : 325
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
https://www.czarodzieje.org/t20986-hariel-whitelight-dziennik#67
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyPon Wrz 27 2021, 01:21;

Całe szczęście, że uważała mnie za niewinnego. Kogoś kto oberwał rykoszetem za niewychowanie przyjaciółki (miałem kolegów z drużyny i brata, czy to się liczy?). Dzięki temu ominąłem znacznie większą kłótnię - a to było dla mnie znaczące zwycięstwo. Już nawet ta krótka wymiana zdań kosztowała mnie wiele niepotrzebnych nerwów.
- Och... - mówię elokwentnie na te słowa szczerze zdumiony. I przynajmniej to wyrażałem swoją mimiką. Nie przerażenie, które również odczuwałem. Fakt, że to ona określiła się jako uciekinierkę podkreślał to jak mało mnie zna. W zasadzie jak mogła bardziej? Była świetnie zapoznana z moją fasadą nonszalanckiej osoby. Chociaż to mogło dać jej cokolwiek do myślenia. Z drugiej strony po naszym zbliżeniu byłem dalej miły, otwarty, a dziś ponownie bezpardonowo próbowałem z nią flirtować na lekcji - czemu miałaby mieć o mnie kompletnie złe zdanie?
Nawet nie wiem jak żartobliwie odpowiedzieć. Swoją niepewność starałem się ukryć silniejszym przytuleniem Hope, która wydawała się rozluźniać w moich ramionach. - Miło że chociaż dla Ciebie był miło po rozmowie z Camem - staram się przykryć poczuciem humoru narastająca we mnie panikę i chichoczę krótko. Ta opuszcza moje objęcia, by zadać kolejne straszne pytanie. Walczę z pokusą prędkiej ucieczki kiedy nasze spojrzenia się spotykają. Jednak niepewność ukrywam pod zwykłym, uprzejmym wyrazem. Chociaż może moje zafrasowanie odrobinę było widać. Co dalej? Nie mogę powiedzieć, że nic. Albo nie wiem. Z pewnością nie tego po mnie oczekiwała. Jak mam się nie martwić o jej uczucia? Przecież dobrze wiem co będzie jeśli powiem którakolwiek odpowiedź, która przyszła mi najpierw na myśl. Ale tak naprawdę nie mogę jej zapewnić o wielkim zauroczeniu czy dozgonnej miłości. To mogłoby być wyjście na teraz, które wprawiłoby mnie w większe tarapaty później. I teraz wyjątkowo muszę przyjąć na klatę problemy jutrzejszego Harry'ego również.
- Hope... przyznam, że... nie jestem szczególnie... mocny w związkach. Stąd słowa Franki. Wróciłem do szkoły po jednym z najdłuższych i najbardziej toksycznych jakie miałem... Do tego jak wiesz dopiero się poznaliśmy i nie mogę Ci wiele obiecać - zaczynam powoli, ściskając jednak jej rękę, by chociaż w tym czuła jakiekolwiek pocieszenie. Nie mówię jednak aż tak złych rzeczy. Czy prawdziwych? Tego nawet ja nie wiem. Pierwsza część wypowiedzi będzie przynajmniej prawdą. Zakrywam się również znaną barierą z nowel - złamanym kiedyś sercem. - Jednak... dopiero się poznajemy, no nie? Proponuję kontynuować naszą znajomość w spokojnym tempie... Po prostu... luźno, nic nie zakładając z góry - mówię ważąc słowa. Wpadam również na genialną kończąca myśl, czysto egoistyczną. - I jeśli chcesz możemy sprawdzić czy bez alkoholu będzie duża zmiana we wrażeniach - dodaję półżartem. Albo nawet ćwierćżartem. I uśmiecham się miło do Griffin.

______________________


( we're victims of the night )
Just touch my cheek before you leave me, baby, just call me angel of the morning, angel; then slowly turn away from me


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 135
  Liczba postów : 1085
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyPon Wrz 27 2021, 02:13;

A więc mieli jakąś cechę wspólną. Fakt, że była to strachliwość i skłonność do ucieczki raczej nie wróżył im dobrze, w każdym razie nie ich relacji, jaka by ona nie była. Osobno ta taktyka sprawdzała się całkiem nieźle, pozwalała chronić własny tyłek, przy jednoczesnym wściubianiu nosa gdzie tylko się da. Można było pchać palce między drzwi i wycofywać je, zanim zostały przytrzaśnięte. Jedynym warunkiem był dobry refleks; akurat u niej bywało z tym różnie, a odkąd poznała Harry'ego – coraz gorzej. Chyba zaatakował jej ambicje, mówiąc jej, że nie może robić tego w nieskończoność. Prawdopodobnie był pierwszą osobą, która to zauważyła, a przynajmniej pierwszą, która przyznała się, że to widzi i powiedziała jej o tym bez ogródek. Być może przedtem nie była tego nawet świadoma, nie zwracała uwagi na to jak się zachowuje, uważając to za naturalne.
Hope...
Już samo to, w jaki sposób wypowiedział jej imię, sprawiło, że znów nieco się spięła. Zalało ją gorąco, wypływając delikatnie na policzki. Na Merlina, przesadziła. Była przekonana, że wie co zaraz usłyszy, pewna, że właśnie nieodwracalnie go wystraszyła. Naprawdę zabrzmiała aż tak żałośnie? Musiała być naprawdę kiepska w te klocki, skoro czegokolwiek by nie próbowała, osiągała zupełnie inne efekty niż planowała czy chociaż brała pod uwagę. I choć narastała w niej panika, nie mogła zrobić nic więcej, niż go wysłuchać i dopiero potem spróbować wszystko jakoś naprostować. Nic więcej niż stać tutaj i czuć się jak kretynka. Nic poza chłonięciem każdej informacji o nim, którą był skłonny się podzielić. Nawet ich nie filtrowała, założyła po prostu, że jest z nią szczery, bo przecież dlaczego miałoby być inaczej? Nigdy dotąd jej nie okłamał, była tego pewna. No, może z wyjątkiem ich pierwszego spotkania, ale to był przecież tylko żart, niewinny i głupi, a na dodatek niezbyt długi. Zaufała mu wtedy i ufała dalej, tak długo, jak tylko będzie to możliwe.
Pokręciła energicznie głową, odsuwając się delikatnie na niecałe pół kroku, tak, by nie musieć puszczać jego dłoni. Stanowiła kotwicę, jedyną stałą w tym momencie. I rzeczywiście była pocieszeniem, nawet jeśli dość marnym.
Nie, nie — zaprzeczyła pospiesznie, może trochę nadgorliwie. Nie miała pojęcia, dlaczego to robi, nie potrafiła nawet rozgryźć, czy jest ze sobą tak do końca szczera. Chyba jej to nie obchodziło, bo z jakiegoś powodu jego towarzystwo stawiała w hierarchii wyżej niż wewnętrzny spokój. Miała za sobą siedemnaście lat spokoju... siedemnaście lat nudnego, zwyczajnego życia bez większych szaleństw i jakichkolwiek uniesień. To, co oferował jej Harry, było o wiele ciekawsze. — Źle mnie zrozumiałeś. Nie potrzebuję deklaracji, to byłoby okropnie dziwne, nazywać to związkiem — byłoby? Czy uważała tak jeszcze w sierpniu albo kiedykolwiek wcześniej? Czy to nie było czasem coś, co mógł powiedzieć Hariel, a ona, nie znając go i nie będąc na swoim miejscu, wcale by się z tym nie zgodziła?
Chciałam tylko wiedzieć, co o tym myślisz. Czy byłeś wtedy tak pijany, że normalnie byś tego ze mną nie zrobił, czy może byłbyś w stanie kiedykolwiek spojrzeć na mnie inaczej niż na koleżankę. Rozumiesz? — przekręciła nieco głowę, przyglądając mu się pytająco, po czym uśmiechnęła się delikatnie, blado, prawie niezauważalnie. — Nie musisz odpowiadać. Zresztą już to zrobiłeś. Poznawanie się jest w porządku, jeśli naprawdę chcesz mnie poznać. Wcale nie liczyłam na nic więcej — I była to prawda, naprawdę nie spodziewała się usłyszeć czegoś innego. Była gotowa na znacznie gorsze słowa. Jak zareagowałaby, gdyby powiedział jej, że jedyne czego szuka to przyjaciółka, z którą może „dobrze się bawić”? Rozważała taką opcję i wcale nie była pewna, czy w końcu nie poszłaby na taki układ. Ostatecznie wcale nie wyszło to tak źle, nie musiała jednak kłócić się ze sobą, ze swoją naturą. Bo nawet jeśli nie była romantyczką, to, choć nie przyznałaby się do tego, tego typu przyjaźń wcale nie byłaby dla niej komfortowa.
Chcę — oznajmiła mu całkiem niespodziewanie, przysunęła się i stanąwszy na palcach, ucałowała kącik jego ust. — Przykro mi, że Ci nie wyszło. Nie wiedziałam, nie podejrzewałam nawet. Dobrze, że mi powiedziałeś, teraz wiem o Tobie więcej.
Uśmiechnęła się do niego, w końcu w pełni, na tyle szczerze, by uśmiech sięgnął i oczu. Puściła w końcu jego dłoń, jakby dając mu do zrozumienia, że wcale nie zamierza go tu trzymać. Że już nie będzie go torturować, bo w końcu uzyskała to, czego tak bardzo potrzebowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hariel Whitelight

Nieokreślony
Rok Nauki : VIII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 184
C. szczególne : podobny do Camaela, wręcz myląco gdyby nie oczy i pieprzyk nad górną wargą
Galeony : 197
  Liczba postów : 325
https://www.czarodzieje.org/t20706-hariel-whitelight#657554
https://www.czarodzieje.org/t20730-poczta-harry-ego#657951
https://www.czarodzieje.org/t20707-hariel-whitelight#657557
https://www.czarodzieje.org/t20986-hariel-whitelight-dziennik#67
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyPon Wrz 27 2021, 03:44;

Nie sądzę, że Hope dorównywała mi w strachliwości - w końcu z jakiegoś powodu ona była w Gryffindorze, a ja nie. Jednak okazuje się, że to mi się udawało rozbudzić poniekąd jej ukrytą odwagę wytykając jej zachowanie. Oraz Franka, kiedy na głos wypowiadała swoje opinie. A raczej prawdę, która miała zostać gdzieś między nami.
Widzę, że się denerwuje, spina, ponownie się rumieni, gdyby nie sytuacja zastanowiłbym się nad tym dlaczego uważam to z urocze. Jednak w tej chwili z każdym moim słowem - wydaje mi się, że coś źle robię. Chyba jednak nawet moja odpowiedź jej nie wystarczała, chociaż tyle dyplomacji i rozsądku próbowałem z siebie wykrzesać. W pewnym momencie chciałem wszystko przemienić na kłamstwa pełne zapewnień o wielkim zauroczeniu, ale trudno mi było się wycofać po tylu słowach, więc po prostu brnąłem dalej w swoją wersję. Kiedy słyszę nie, nie krzywię się lekko. Zakładam, że się kompletnie tym rozczarowała i ucieknie. Może to jednak jej specjalność? Nawet nie wiem czy czuję się zawiedziony znikającym romansem czy może ulgę, że nie będę miał wizji zbyt nachalnej relacji, skoro nie widzi jak racjonalnie przemawiam.
- Och? - mruczę starając się ukryć ulgę kiedy słyszę, że źle ją zrozumiałem. Źle ją oceniałem, skoro potrafiła spojrzeć na wszystko w ten sposób? Dobrze, że zauważa skąd wychodzą moje słowa. Kamień spada z mojego serca, bo aż śmieję się wesoło na jej pierwsze tłumaczenia.
- Miałem wrażenie, że ilość komplementów i mniej lub bardziej delikatnych podrywów kiedy byłem trzeźwy to wystarczające zapewnienie, że nawet bez grama alkoholu porwałbym Cię do domu Camaela kiedy tylko byś poprosiła - mówię całkiem rozbawiony akurat takim założeniem, że mogłoby być inaczej. Jeśli chodzi o samo poznawanie wolę na razie odłożyć te myśli na później. Nie będę cofał swoich słów, bo przecież miło mi jest kiedy jestem z Hope, więc dlaczego miałbym sobie tego odmawiać? Nawet jeśli brzmi to deklaracja, że może to dążyć do czegoś poważniejszego, a ja wcale nie jestem tego pewny, że tak jest. Jednak na jej poglądy aż przemknęło mi przez myśl, że mogłem postawić sprawę jeszcze jaśniej. Może niepotrzebnie bałem się ucieczki Hope w takim wypadku. Nie wiedziałem, że moja delikatność pomogła Griffin odrobinę w udźwignięciu tej relacji w takim stopniu jaki jest. Ale szczególnie kopię się po kostkach, że od razu tak tego nie przedstawiłem po odważnym stwierdzeniu Hope, która całuje mnie w kącik ust. Z drugiej stronu przybijam sobie piątkę za świetne rozegranie sytuacji. Tyle skrajności.
- Teraz mi głupio, że tak się zwierzałem - mówię parskając śmiechem i kręcąc głową. A ponieważ puszcza moją dłoń, ja wyciągam rękę, by objąć ją w talii i przysunąć bliżej. - No to świetnie. Skoro poznajemy się tak od tyłu... - Chichoczę na te słowa, nie mogąc się powstrzymać od durnego żartu. - Jeszcze nie do końca w sensie erotycznym oczywiście. To może zanim przejdziemy do poważnych rozmów o życiu o śmierci, bo niewiele mądrych rzeczy mogę o nich powiedzieć, pospędzamy te... - podnoszę rękę, by zerknąć na niestosownie drogi zegarek na moim nadgarstku. - Pięć minut do lekcji na sprawdzeniu pocałunków na trzeźwo? Przynajmniej tym razem sceneria jest wyjątkowa - zauważam rozglądając się po tej wiosennej sali. A potem biorę rudy lok dziewczyny, by schować go dyskretnie za ucho.
+

______________________


( we're victims of the night )
Just touch my cheek before you leave me, baby, just call me angel of the morning, angel; then slowly turn away from me




Ostatnio zmieniony przez Hariel Whitelight dnia Pią Lis 26 2021, 14:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hope U. Griffin

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165 cm
C. szczególne : Piegi na twarzy i ciele. Kilka blizn po szponach na ramionach i jedna na skroni, skrupulatnie zakrywana włosami.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 135
  Liczba postów : 1085
https://www.czarodzieje.org/t20055-hope-ursula-griffin#617982
https://www.czarodzieje.org/t20074-gobaith#618955
https://www.czarodzieje.org/t20059-hope-u-griffin#618372
https://www.czarodzieje.org/t20191-hope-u-griffin-dziennik
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyPon Wrz 27 2021, 23:37;

Trochę lepiej niż pół miesiąca temu głęboko wierzyła w to, że nie powinna robić sobie nadziei – nie w przypadku pełnych uroku, śmiałych chłopców z wyższych sfer. Pół miesiąca temu nie dałaby wiary w szczerość jego intencji, bo jeśli ktoś taki jak on mógł zwrócić uwagę na kogoś takiego jak ona, to gdzie podziewali się do tej pory jej anielscy adoratorzy? Albo jacykolwiek, tak właściwie, tacy, którzy nie uciekają na samym początku znajomości. Tym razem to ona się zaśmiała, niezbyt długo i niezbyt głośno, ale przynajmniej szczerze.
Może by nim były, gdybym w nie wierzyła — więc co się zmieniło? Dlaczego nagle zaczęła? Kiedy przestała brać każde jego słowo, którego nie ignorowała z automatu, jakby nigdy nie padło, za kłamstwo albo specyficzny styl bycia? Kiedy przestała odpychać od siebie możliwość, że nie jest to kpina i próba sprawdzenia jej reakcji? Kiedy uwierzyła? Czy w ogóle? Bardzo chciała wierzyć, że wciąż jest na to odporna, ale nawet głupie zapewnienie, że zabrałby ją do łóżka i bez tej całej imprezowej otoczki sprawił, że poczuła przyjemne ciepło, a w brzuchu motyle, których, na Merlina, nie powinno tam być. Resztki rozsądku podpowiadały jej, że zachowuje się głupio i nieodpowiedzialnie, że nie powinna się cieszyć z tego, że łaskawie przeleciałby ją również na trzeźwo i że tym bardziej nie powinno jej to wystarczać.
Resztki były skazane na porażkę, rozsądek już nie istniał.
Wcale nie chciała, żeby uciekał, ale czuła, że w końcu musi dać mu taką możliwość, tym bardziej się więc ucieszyła, kiedy przyciągnął ją w swoje objęcia. Poddała się temu gestowi, po raz kolejny udowadniając, że w istocie był świetnym tancerzem, bo koniec końców zawsze tańczyła dokładnie tak, jak on tego chciał; tak jak poprowadził. Oparła dłoń na jego torsie i przygładziła zielono-srebrny krawat.
Pięć? — zerknęła przelotnie na zegarek, uśmiechając się promiennie. Cóż za kontrast, zważywszy na ilość wypełniających ją dziś negatywnych emocji. — Myślę, że nic się nie stanie, jeśli spóźnimy się pięć minut. — Sięgnęła dłonią jego karku i wspięła się na palce po pocałunek – w pierwszej chwili dość nieśmiały, w każdej kolejnej jednak coraz odważniejszy. Nie spieszyła się, miała w końcu całe dziesięć minut siłą wydarte z planu lekcji. Piętnaście, jeśli zdecydują się na bieg przez zamkowe korytarze. Szesnaście, jeśli któreś z nich znało odpowiedni skrót. Czasem łatwo było stracić poczucie czasu.

[ z.t. x2 ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 203 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na ręce Bransoletę Wielkiej Wezyrki - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 147
  Liczba postów : 924
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 EmptyPią Lis 12 2021, 21:42;

Drake wszedł do sali niedługo po tym jak skończył lekcje, targając ze sobą przy okazji manekina w którego mieli ciskać zaklęcia. Razem z Percim oczywiście z którym miał robić tę pracę domową dla Fairwyna. Niezbyt też się cieszył wizją zamienienia się różdżkami. Nawet jeśli miał być to tylko ten krótki moment. To trochę jakby pożyczyć komuś swoją blieliznę i korzystać z cudzej. Oczywiście pomijając fakt że zabrał z Camelotu Gacie Merlina, które od czasu do czasu nosił. W końcu były idealnie, nieskazitelnie czyste kiedy je wtedy znaleźli.
- Od którego żywiołu zaczynamy testowanie? - Zapytał rozglądając się po pokoju w którym panowała wiosna. W sumie dobrze będzie zacząć od czegoś łatwego do opanowania na wypadek gdyby mieli stracić kontrolę nad zaklęciem. Potem będą mogli spróbować z ogniem i powietrzem. Ziemią nie do końca, bo tych zaklęć było stosunkowo niewiele. Za to można by jakieś wymyśleć i spróbować stworzyć. Tylko na takie trzeba jeszcze mieć jakikolwiek sensowny pomysł. Drake wyjął swój kochany magiczny patyk, który był już z nim te siedem lat i skierował do d'Este. Oczywiście rękojeścią w jego stronę.-Chcesz zacząć?

@Percival d'Este

1/6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Sala Żywiołów - Page 5 QzgSDG8








Sala Żywiołów - Page 5 Empty


PisanieSala Żywiołów - Page 5 Empty Re: Sala Żywiołów  Sala Żywiołów - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Sala Żywiołów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sala Żywiołów - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-